Showtime: Targi Kielce Bike Expo 2017

Prezentacje, Showtime, Sprzęt / 

Właśnie zakończyły się targi rowerowe Kielce Bike Expo, czyli największe spotkanie branży rowerowej w Polsce. Sześć hal zostało zapełnionych nowym sprzętem i tłumami oglądaczy – takich jak ja. Zapraszam na wspólną wycieczkę po najciekawszych eksponatach.


Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Wchodząc na halę targową, wpada się od razu na stoisko Krossa. W tym roku nie było na nim zbyt wielu nowości… Dust na ramie z wydłużoną geometrią jest super, ale trudno go zaliczyć do porywających rewolucji.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Miałem nadzieję zobaczyć całkiem nowego Moona. Niestety skończyło się na plastikowym ulepie z drukarki 3D…

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Również elektryczny Soil Boost był jedynie pokazowym prototypem.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Z metalu (i to jedynego słusznego) zrobiony był za to Pure Trail, uzbrojony w torby bikepackingowe polskiej firmy Triglav. Idealnie trafia to w przeznaczenie tego roweru (test Smooth Traila już niedługo na blogu!).

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Mimo słabiutkich nowości, stoisko Krossa przyciągnęło tłumy.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

A to ze względu na możliwość zdobycia autografów Kross Racing Team (z Mają i Jolandą na czele) i obślinienia teamowego roweru (nie odwrotnie).

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Bez rewolucji obeszło się też u Dartmoora. W zeszłym roku marka sypnęła zupełnie nowymi konstrukcjami, które w tym zostały pod każdym względem dopracowane. W Blackbirdzie (powyżej podstawowy model za 6 199 zł) zostały poprawione wszystkie niedoróbki, na które narzekałem w teście: podsiodłówki w rozmiarach M i L zostały skrócone (a do tego doszedł czwarty rozmiar XL), prowadzenie przewodów zostało zrobione tak jak trzeba, a mocowanie dampera uproszczone i wzmocnione (zamiast luzującej się mikro-śrubki z regulacją geometrii będzie jedno ustawienie z solidną śrubą).

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Wyposażenie również zostało poprawione, pojawiły się między innymi niższe kierownice i szerokie obręcze. Na zdjęciu specyfikacja, która prawdopodobnie znajdzie najwięcej nabywców: Blackbird Evo. Rower z Rock Shoxem Yari, Monarchem Plus i sztycą regulowaną będzie kosztował 8 599 zł.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Mówiąc o specyfikacji, nie sposób pominąć perełki w ofercie, czyli modelu Blackbird Pro za 11 999 zł, na kompletnym zawieszeniu Foxa (razem ze sztycą regulowaną) z najlepszymi tłumikami. Napęd to SRAM GX Eagle.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Najbardziej jednak zmienił się Primal. Dostał on nową ramę (kąt główki 65,5 stopnia w wersji 27,5″ i 66 stopni w 29-erze!) i co ciekawe, do kosza poleciały plusowe opony. Wariant Pro toczy się teraz na dużo lżejszych kołach 27.5×2.6″ i kosztuje 5 499 zł. Coś czuję, że to będzie jeden z najchętniej kupowanych rowerów 2018.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Opony 2.8″ pozostały za to w Hornecie, który rozmnożył się na dwa modele. Droższy Pro (6 199 zł) odpowiada zeszłorocznemu, ale dostał Rock Shoxa Yari, sztycę regulowaną i nierozpadającą się korbę, dzięki czemu stał się rowerem kompletnym. Doszedł bazowy model na dość biednym (i ciężkim) wyposażeniu, ale za to kosztujący 4 499 zł – typowy sprzęt do katowania.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Ceny nowych Dartmoorów prezentują się jak zwykle znakomicie, ale Velo ma w ofercie jeszcze jedną markę, która w tej kwestii ma się czym pochwalić. Oto Author Patriot Evo Team, na topowych Foxach z Kashimą (#bling) i osprzęcie Shimano XT / Spank. Ile może kosztować? 14-15 tysięcy? Pudło! Topowy Author został wyceniony na 12 499 zł.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Trochę więcej (12 999 zł) będzie kosztował Shockblaze (gwiazda Allegro, do tej pory w segmencie XC) na tej samej sprawdzonej ramie, co m.in. Romet Tool. Tu z kolei dostajesz wypasione zawieszenie Rock Shoxa i napęd SRAM GX Eagle. Z praktyczno-osprzętowego punktu widzenia, wydawanie na rower ponad 13 tys. zł robi się bardzo trudne do uzasadnienia.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Dużo rozmarzonych spojrzeń przyciągnęło stoisko Marina.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Gwiazdą był Wolf Ridge z systemem zawieszenia Naild R3ACT. Na żywo prezentuje się trochę lepiej, niż na zdjęciach.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Carbonowy wahacz przesuwa się na ukrytej wewnątrz aluminiowej tubie. To najbardziej innowacyjny rower „masowy” ostatnich kilku lat i najciekawsza nowość tych targów.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Równie ciekawe są jednak klasyczne rowery z drugiego końca skali: ścieżkowce Hawk Hill (27,5″), Rift Zone (29″) i B-17 (27+). Ceny zaczynają się od 5499 zł (Hawk Hill na dole zdjęcia – w zeszłym roku droższy o 1000 zł), dzięki czemu są to najtańsze trailowe fulle na rynku, z przemyślanym wyposażeniem i nowoczesną geometrią. Zamierzam przetestować jeden z nich w przyszłym sezonie!

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Świetnie prezentował się też stalowy, wyprawowy gravel Four Corners. Podstawowy model (niestety nie ten ze zdjęcia) kosztuje bardzo sensowne 3 699 zł. Ciekawostka przyrodnicza: Four Corners to punkt, gdzie stykają się cztery pustynne stany: Utah, Kolorado, Nowy Meksyk i Arizona. Stąd aż sześć (!) mocowań bidonów.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Gravele były zdecydowanie dominującym trendem targów, a największą ciekawość kupujących wzbudził carbonowy Accent Feral na oponach 50 mm. Cena: 9 499 zł.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Gravele „na bogato” można było też zobaczyć na stoisku 7Anny. W zeszłym roku wszyscy ślinili się na NS Bikes RAG+. Tym razem wyglądał on jak ubogi krewny rowerów Rondo.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Carbon, stal i aluminium do wyboru, a do tego innowacyjny widelec ze zmienną geometrią. Ludzie powiązani z NS Bikes jak zwykle są w czubie światowych marek, jeśli chodzi o nowe trendy.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Jednym z takich trendów są rowery enduro na kołach 29″. Patrz: Snabb 150 Plus.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Jakość wykończenia i dbałość o koordynację najdrobniejszych detali jest aż przesadna.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Na przykład mostek w wykończeniu „petrol” z daleka przypomina pokrytą brokatem bombkę choinkową. Z bliska jeszcze bardziej.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Na szczęście dla tradycjonalistów są też dobre wieści – najpopularniejszy, środkowy model Snabba na kołach 27,5″ (11 999 zł) będzie w 2018 czarno-czarny. Drobne „wojskowe” akcenty zostały tylko na obręczach i siodle. No i ten mostek…

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Klasyczny z wyglądu jest też Octane One Prone 29″ – teraz oferowany jako kompletny rower za 3 699 zł (względem zdjęcia będzie się różnił amortyzatorem RST). Może on być ciekawą budżetową alternatywą dla sztywniaków NS Bikes czy Dartmoora.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Prone jest jednym z wielu rowerów na oponach z beżową ścianką. Moda na skinwall zdominowała targi.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Nawet Maxxis Minion DHF będzie dostępny w takim retro-wariancie.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Zdecydowanie nowoczesny jest za to wariant o szerokości 2.6″. Wygląda na to, że szał na plusy skończy(ł) się właśnie na tym dość umiarkowanym rozmiarze, ewentualnie rosnąc do 2.8″ w niektórych hardtailach.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

O ile jednak plusy – w takiej czy innej formie – zadomowiły się na rynku, to fabike’i zdecydowanie wróciły do swojej niszy.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

W zeszłym roku grubasy zalały stoiska, teraz ostało się zaledwie kilka smutnych niedobitków…

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

No, chyba że w wariancie elektrycznym…

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Romet ERE 500 cieszył się takim zainteresowaniem, że trudno było zrobić mu zdjęcie.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Elektryków było mnóstwo, choć nie aż tak dużo, jak można było się spodziewać. Na razie polskie realia finansowe wstrzymują boom i w przeciwieństwie np. do Eurobike, nadal dominują rowery napędzane mięsem…

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

…i grawitacją! Popularność (i sensowność) rowerów do downhillu mocno oberwała od coraz lepszych endurówek. Mimo to, rowery tej klasy pojawiły się na kilku stoiskach, między innymi Rometa.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Najciekawszy był teamowy Trek Session z naklejką zdradzającą tajemniczą właścicielkę.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

W podobnych klimatach kolorystycznych było stoisko Whyte. Najciekawiej prezentuje się S-150, czyli 29er o skoku 150 mm z kilkoma nowatorskimi smaczkami w geometrii: m.in. widelcem ze zmniejszonym offsetem wyprodukowanym specjalnie dla tego modelu.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Literka „S” w nazwie oznacza „Switch”, czyli możliwość podmiany kół na 27+. Można je kupić od razu z rowerem – w zestawie są nie tylko koła, opony i zestaw do tubeless, ale nawet narzędzia do przełożenia kasety!

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Druga gruba nowość to Whyte G-170, czyli następca testowanego przeze mnie G-160. Najważniejsze zmiany to wprowadzenie carbonowej ramy i kilku nietypowych poprawek w geometrii, jak… skrócenie reacha i wydłużenie wahacza.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Jednak nie wszystkie rowery na targach wyznaczały kierunek rozwoju najnowszych trendów… Świetne stoisko wystawiło Radomskie Towarzystwo Retrocyklistów SPRĘŻYŚCI, z tym oto nietypowym 29erem (wyciągając średnią) na czele. Tutaj reach nie jest zbyt długi ;)

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Przy bliższych oględzinach można było dostrzec wiele elementów, których przeznaczenie jest dla dzisiejszych rowerzystów, delikatnie mówiąc, mało oczywiste (i nie mam tu na myśli tego antycznego dynama!).

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Zaskoczyły mnie też komponenty Amoeba. Przeżywały one czasy świetności, kiedy ja zaczynałem nieco ambitniej jeździć na rowerze – czyli około 15 lat temu. Wiele się w nich nie zmieniło… Jak widać, nie wszystkie brandy gonią za nowościami. Jeśli ktoś narzeka, że wszystko nowe to szatan, to proszę bardzo…

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Kolejny „blast from the past”, czyli reaktywowana marka DaBomb.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Z tych mniej oczywistych producentów, największe zainteresowanie budził pochodzący z Bielska-Białej prototypowy Dragon Bike Components Flame, do którego dosłownie nie dało się dopchać. W 2018 prawdopodobnie będzie można już zobaczyć finalną wersję, którą bardzo chciałbym przetestować!

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Na stoisku Magazynu Bike można było też zobaczyć inną polską markę: Omen Racing. Tutaj Noon, czyli świetnie wyglądający model enduro.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Zupełnie nie-enduro był stojący obok… Hultaj.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Mam nadzieję, że ze względu na to świetnie malowanie (rysowanie…?), wybaczysz mi ten ostrokołowy wtręt ;)

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Poza rowerami pojawiło się też trochę nowinek ubraniowo-akcesoryjnych. Tu na przykład całe stoisko z modą ęduro.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Nowy dystrybutor Bella niestety nie zdążył pokazać jeszcze ciepłego modelu Super DH, a jedynie nowe malowania 3R.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Świeżego, męskiego koloru dorobił się też testowany przeze mnie niedawno MET Parachute.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Camelbak z kolei pokazał nerkę Repack, która poprawia drobne niedoróbki i tak bardzo dobrego modelu Palos.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

W ofercie jest też nieco mniejsza i lżejsza torba: Vantage.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

…oraz szelki do GoPro z ochraniaczem. Wydaje się głupie, ale przy zastosowaniu kamery z ciężkim i mocno odstającym gimbalem, przy glebie może się okazać całkiem sensowną inwestycją.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Na stoisku Evoca można było pomacać nowy plecak wyprawowy: Explorer.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Wyróżnia go dobrze wentylowany system nośny z ultra-szerokim pasem biodrowym i mnóstwo rozwiązań ułatwiających korzystanie z 26 lub 30 litrów pojemności podczas rowerowej wędrówki od schroniska do schroniska. Deuter Trans Alpine w końcu dorobił się godnego konkurenta!

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Trochę rowerowego porno można było zobaczyć na stoisku Controltech, czyli marki specjalizującej się w butikowych kokpitach. Ten tytanowy komplecik odchudzi Twój portfel o 2400 zł.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Controltech dołączył do grona producentów sztyc regulowanych. Cena pozytywnie zaskakuje: 900 zł (nie, z przodu nie brakuje jedynki). Jeśli jakość wykonania będzie zbliżona do pozostałych produktów tej marki, będziemy mieli ciekawą alternatywę dla popularnych modeli. BTW logo spodoba się fanom Gran Turismo ;)

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

A jak już jesteśmy przy egzotycznych markach, to warto wspomnieć o piaście Rotora, w której tradycyjne zapadki i sprężynki zastąpiono wałeczkami . Na pierwszy rzut oka (bo do piasty można było zajrzeć), wygląda to na bardziej pancerne rozwiązanie. Przyjmie się…?

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

„Problem-solver” marki Token: skręcany suport pressfit. Standardowe łożyska można łatwo wymienić bez wyciągania misek z ramy, a połączenie całości gwintem eliminuje trzeszczenie.

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Na targach można też było zobaczyć te naprawdę egzotyczne marki. Podobno hitem były pedały wykonane z… ryżu. Ja jednak nie zdążyłem ich zobaczyć, bo większość wystawców zwinęło się przed godziną 15. Bardzo dziwne zachowanie, biorąc pod uwagę, że tego dnia większość odwiedzających wykupiła bilety, a targi miały trwać do 17… Widać, że Kielce Bike Expo to przede wszystkim targi branżowe i sobota „dla ludu” jest do nich doklejona na siłę.


Kielce Bike Expo 2017 – podsumowanie

Czy warto było spędzić 5 godzin w aucie, żeby przez niespełna 6 godzin pooglądać nowe rowery? Po zeszłorocznej wizycie byłem w 100% przekonany, że tak. W tym roku miałem mieszane uczucia… Z mojego blogersko-sprzętowego punktu widzenia było super, ale dla przeciętnego zjadacza dętek, targi Kielce Bike Expo mają coraz mniej do zaoferowania. Brak największych marek (Giant/Trek/Specialized), brak znaczących premier oraz zakończenie ogólnodostępnego dnia targów dwie godziny przed czasem pokazują, że znaczenie tego typu imprez maleje.

Odpowiadając więc na pytanie: tak, warto to chociaż raz zobaczyć, zwłaszcza jeśli przymierzasz się do zakupu nowego roweru, plecaka czy ciuchów. Ale czy będziesz chciał wrócić w kolejnym roku, zależy wyłącznie od tego, jaka z Ciebie sprzętowa ladacznica – ja wracam na pewno! ;)

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017

Targi rowerowe Kielce Bike Expo 2017


Zobacz też:

 

  1. Trzymajcie więcej zdjęć z targów: stylehtml.com

      1. W który dzień byłeś Michał?

    1. Dzięki za tak pokaźny set zdjęć :))

  2. Czy piasta Rotora, z „wałeczkami” będzie działać na tej samej zasadzie co Silent Clutch Siemano? Żegnaj tykaniu?

      1. O tak, cykała bardzo ładnie, wgląd w nią to również ciekawe podejście (bo z tego co było widać, będzie to bardzo dobre) :)

  3. Czy znasz cenę słabszego Primala w wersji EVO ?
    Bardzo podoba mi się nowy model :) Pozdrawiam !

    1. Primal Evo 29 (nie wiem, czy będzie też 27,5): 4299 zł

      1. Michał Młynarczyk

        Primal Pro 5499, evo 4599, intro 3599 (wszystkie 27,5).

        1. A cena Primala Pro 29″ ?

  4. Test najtańszego Authora Patriot Evo pliiisss…

  5. Jakby Whyte skrócił reacha bez wydłużania wahacza to by się zrobił fajny, a tak…. :P

    1. Nie wiem jak się jeździ na t-130s (rozważam zakup) ale mam 180 wzrostu i gdy siadłem na eLkę to czułem się trochę za bardzo wyciągnięty. Pozostaje się przejechać może wtedy odczucia się zmienią.

      1. T130 nie jest jakość specjalnie długi. Dużo zależy od ustawienia roweru pod siebie, no i tego, z czego się przesiadasz ;)

        1. Jak to jest z tym reachem? raz wydluzaja raz skracaja w rowerach. Nie jest tak ze im wiekszy (bez przesady oczywiscie)tym lepsze czucie jazdy z rowerze zamiast na nim? Wiem ze przymiarka to podstawa przy wyborze, ale skad mam wiedziec czy w rozmiarze np: M bedzie lepsze 420mm jak capra czy 444mm reign czy 480mm w pole?

          1. „Im wiekszy (bez przesady oczywiscie) tym lepsze czucie jazdy z rowerze zamiast na nim?”

            Można tak powiedzieć. Whyte trochę namieszał z tym skróceniem (delikatnym, bo dalej jest bardzo długa) G-170, ale wynika to z chęci zachowania lepszego rozłożenia masy między przednim i tylnym kołem.

            Razem z reachem (a w zasadzie wymiarem front-center) powinien się proporcjonalnie wydłużać chainstay, inaczej dociążenie przedniego koła w zakrętach będzie trudne. W G-170 wypłaszczyli kąt główki (co też wydłuża front-center) i wydłużyli tył, więc żeby zachować równowagę, reach musiał się nieco skurczyć. Inaczej chainstay musiałby urosnąć do rozmiarów e-bikowych (jak w Pole, Geometron), a to już spycha rower do niszy…

            Jak widać, jest to złożony temat. Wszystkie wymiary są ze sobą powiązane i ich mieszanka decyduje o tym, jak rower jeździ. Nie da się jednoznacznie powiedzieć o którymkolwiek osobnym wymiarze, że więcej=lepiej.

  6. Być w Kielcach i nie pojeździć na telegrafie…. Po targach trzeba było skoczyć na małe ęduro praktycznie w centrum miasta. Za rok nie zrób tego błędu.

    1. Taaa jasne, tylko o tym marzyłem po całym dniu biegania po targach :P

  7. Ja na targi dotarłem jakoś przed trzynastą i też zauważyłem, że niektórzy się pakują. Co do plusów to ciekawe, że Scott się ich tak trzyma.

  8. Tego skrecanego tokema juz testuje od 2 miesiecy i to jeste genialny patent

    1. Myślę, że to jedna z tych rzeczy, które najbardziej docenia się po 2-3 sezonach :)

  9. Również to zauważyłem, już przed 15 zaczęło sie pakowanie stoisk, a o 16.30 nie było już czego tam szukać. Trochę to nieeleganko wyglądało. Jeszcze nie wspomniałeś o maratonie golinogów ;) i możliwości testowania ebików.

    1. Na jeżdżenie w kółko po hali nie marnowałem czasu, liczy się tylko SPRZĘT, a nie jazda! ;)

  10. a ten system do zdalnej regulacji obu amortyzatorów jednym ringiem na kierownicy to była nowość? bo mi się to bardzo podobało w połączeniu z di2.
    nigdy czegoś takiego tez nie widziałem.

    1. Przyznam szczerze, że nie widziałem. Chodzi o system iCD?

      1. A daj linka do tego co napisałeś. może to będzie to. bo jak ja wpisuje w Google icd to cuda wyskakują.

          1. No do tej pory nie było to zbyt popularne, ale w połączeniu z elektronicznym napędem trochę więcej sensu to nabiera. Oczywiście w XC.

            1. jeśli to jest tylko on off. to tak. ale jeśli by była regulacja to kto wie…

  11. A wiadomo jaka cyfra będzie na metce tego kolorowego Marina?

    1. Cyfra 9. A konkretnie cztery takie cyfry pod rząd ;)

  12. To co mnie najbardziej przeraziło to czasami bardzo mała wiedza na temat produktów osób, które reprezentowały stanowiska. Zarówno jeśli chodzi o techniczne zastosowanie jak i ceny produktów. Myślę, że właściciele biznesów powinni się temu przyjrzeć w następnych latach. Jeśli ktoś nie ma sklepu czy biznesu związanego z rowerami, a jest zwykłym oglądaczem, użytkownikiem to myślę, że targi niestety nie warte obejrzenia. Więcej dowiemy się z Internetu czy w sklepie sprzedającym dany produkt. Żeby nie było, że tylko narzekam to znalazło się kilka stoisk gdzie wiedza była przeolbrzymia i super się słuchało jak np. DT Swiss czy Force. Wzór do naśladowania!

    1. Wiedza wiedzą, wiadomo że teraz wszystko można przeczytać w internecie. Ale zobaczyć na żywo i pomacać już nie tak łatwo ;)

      1. Jasne, że tak, zwłaszcza, że wiedzę zdobytą w Internecie warto jednak samemu zweryfikować. Jeśli chodzi o rowery/odzież to „macając” sam możesz sobie odpowiedzieć na wiele pytań. Jednak są produkty, które na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie, a liczą się „bebechy” i podchodząc do stoiska i zadając konkretne pytania oczekujesz specjalistycznej odpowiedzi, w końcu na stoisku powinny być osoby wyszkolone na blachę z danych produktów, a niestety nie zawsze tak było.

  13. Super zdjęcia. Profi! Można zapytać jakie szkło i jaka przysłona?

    1. Dzięki! Prawie wszystkie robione Sony SEL35F18.

      1. A aparat? Jakiś full frame czy apsc?

  14. Nie rozumiem polityki wielkich graczy jak giant,trek czy spec. To jest olewanie potencjalnego klienta, zwłaszcza że z KBE zrobiła się duża impreza na której warto się pokazywać.Chciałem pomacać nowego reigna a pokazano mi środkowy palec. A poza tym targi bardzo na plus no i fajnie było pogadać na stoisku Dartmoor a ;)

    1. Duże marki idą w ślad „zachodu” – tam też olewa się „halowe” targi na rzecz ogólnodostępnych prezentacji i testów w terenie*. Chyba najlepiej wychodzi to na razie Specowi.

      * inna sprawa, na ile jest to dopasowane do polskich realiów…

    2. Wszystkie te marki były na innych targach Bike-Expo. A dokładnie ostatnich w Warszawa. Mogę podesłać zdjęcia dla niedowiarków.

      1. No właśnie – bo Narodowy Test Rowerowy, jak sama nazwa wskazuje, był (a w każdym razie miał być) prezentacją połączoną z testami. Zobaczymy, czy wrócą w drugiej edycji ;)

  15. Ciekawi mnie podsumowanie:D
    >Czy warto było spędzić 5 godzin w aucie (…)
    Kontra zeszłoroczne (przypadkowo trafiłem na tekst z gugla):
    >zy warto wziąć urlop w środku tygodnia i jechać 2,5 godziny w jedną stronę (…)

    Zwinęli autostradę czy jak? ;-)
    —-
    Ciekawa relacja z imprezy, na których mnie nie było i kurde musze się pośpieszyć – za chwile okaze się, ze nie bedzie miał kto wystawiać w Polsce. I chyba rzeczywiście jest to schyłek wielki targów rowerowych, zwazywszy na fakt porażki z W-wy (poczatek marca, miałem jechać na nie w wolną sobotę).

    1. Hej, już po dziewiątej, pobudka! Logiczne myślenie czas zacząć! :P

      Co do Warszawy, to jest to impreza skazana na porażkę, jeśli ktoś oczekuje alternatywy dla Kielc. Nie ma chyba kraju, który miałby DWIE tego typu duże imprezy w ciągu roku.

  16. Dzięki za namiar na support Token! Wreszcie jest alternatywa która powinna działać zdecydowanie lepiej.

  17. Patriot to typowe sprzedanie osprzętu i amora topowego taniej, bo sama rama i projekt zawiechy taki sobie.

    Rower w tej samej cenie lepiej przemyślany na yari będzie lepiej jeździł i kashima tego nie zmieni.

    Za to spora pochwała za blackbirda pro. Jednozawiasowiec do kogoś pewnie przemówi, ale bardzo podoba mi się wsadzenie już amora w wersji Performance Elite (czyli topowy sprzęcior tylko bez kashimy ale już na FIT4). Inni producenci mają kupującego za idiotę i za 15-16k zł wciskają Foxa Performance, który bez Elite oznacza tłumik GRIP zamiast topowego FIT4. Myślę że FOX specjalnie takie zawiłe nazwy dał, żebyśmy się nie połapali.

    To tak jakby pikea sprzedawać na MC a tylko rtc3 puścić na chargerze. Wiem , że jest Yari i to taki pike na MC, ale z daleka widać że to inny słabszy amor.

    Wszędzie testy Pike vs Fox36 na FIT4, gdzie fox często ledwo co wygrywa, a później się wciska takiego FOXa 36 performance i kowalski myśli, że kupił coś minimalnie lepszego od pajka w cenie pajka, a tu kloc bo ma foxa bez dopisku elite na GRIPie.

  18. Myślę o kupieniu Horneta. Warto dołożyć tysiaka i czekać na nową wersję i to pewnie z pół roku? Czy brać 2017?

    Wiadomo ile nowy hornet będzie ważył?

    1. Co do masy, to napiszę po południu.

      Co do modelu 2017 – da się go w ogóle jeszcze kupić?

      1. Końcem sierpnia był jeszcze w Mbike w Krakowie. Nowy Hornet kusi a wyższa cena wydaje się uzasadniona lepszym osprzętem (korba, amor). A czy ktoś wie jakie kapcie wejdą do Primala Pro? 3″ opona wydawała się uzasadniona w hardtailu.

      2. A prawdę mówiąc to nie wiem. Założyłem, że tak bo Dartmoor strasznie późno wypuszcza nowe modele. Część nowości, jak Primal+, na 2017 był dostępny dopiero w maju! Kompletnie zawalili sprawę.

        Mam nadzieje, że w tym roku będzie lepiej. Tym bardziej, że inne firmy zazwyczaj mają nowości już w listopadzie (Kross, Trek).

        1. A w listopadzie rowery sa juz w sklepach? Pewnie po to żeby do maja dozbierać kasę albo przekonać żonę ;) ale faktycznie maj to środek sezonu:/

  19. Pojechałem w sobotę i nieco się zawiodłem. Poziom wiedzy osób na stoiskach na temat własnych produktach był żenująco niski. Przymiarka do rowerów w większości marek (za wyjątkiem Whyte) z wielką łaską.

    Z ciekawostek – pomacałem nowego karbonowego Authora i dolna rura dosłownie uginała się pod palcami. Nie wiem czy to celowo czy błąd konstrukcyjny ale wygląda na to, że jeden większy kamień załatwi temat.

  20. W tym roku na Eurobike Friedrichshafen, czyli jednych z największych targów rowerowych w Europie, dni festiwalowe dla pospólstwa, śmiertelników i szaraczków skrócono do jednego dnia. Bilet za 14 euro, dzień festiwalowy miał trwać do 17:00, Demo Arena czyli testowanie rowerów do 16:00, a większość zaczęła pakować stoiska (zwijać) około 14-stej. Około 14-stej większość rowerów do testowania była rozbierana, myta- odmawiano wypożyczenia. Olbrzymie hale tzw. hektary, ludzie biegali po nich w pośpiechu zbierając gadżety, długopisy, katalogi, makulaturę, siatki, żelki, naklejki. Nie było szans oglądnąć wszystkiego i dotknąć. Na środku tego areału był plac z imprezami, pokazami i wyszynkiem. Czyli zmęczeni, zniechęceni ludzie objuczeni kilogramami makulatury po prostu żarli i pili. Około godziny 15:30 wszystko zaczęło wymierać. Wychodzi na to, że to jakaś francowata tendencja, że ważniejsza jest wymiana biznesowa, kontakty, produkcja niż pokazy. Klient sobie przetestuje w sklepie albo w terenie, lokalnie.

    1. W Kielcach w czwartek i piątek można wejść za darmo pod warunkiem wypełnienia formularza zgłoszeniowego do środy-(podajemy że jesteśmy np:prezesem lub członkiem grupy rowerowej z Koziej Wólki i wejściówka gotowa)
      Przygotowanie sprzętów jak i wiedza na stoiskach często poniżej krytyki.

  21. Cześć Michał!

    Od dłuższego czasu chcę kupić torbę pod kierownicę ale bikepack.pl ma dziwne wymówki że nie zdąży, że coś tam. Mam podsidłówkę Revelate Design, ale to kosztowało miliony $. Teraz czytam o Triglav i być może to jest trop, tylko jak ich znaleźć w necie poza FB? Jakoś nie mogę na nich trafić, masz kontakty może?

    Pozdrawiam, Tomasz.

    P.S. Racza nam nie wyszła… Tak lało że weekend spędziliśmy w aucie, na Rajdzie Wisły, w barze, na basenie… Też było nieźle;)

    1. Do Triglav najlepiej pisać przez FB właśnie, tyle że produkcja pełną parą też ma ruszyć dopiero w przyszłym roku :( Ale warto zapytać.

      1. Aha, ok. To może dziewczynę poproszę bo i FB… to nie to;) Może ktoś jeszcze zgłosi odnośnie Ortlieb i Topeak to tak rozwiążę temat.

        Tomasz.

    2. O! Widzę że ORTLIEB i TOPEAK też już mają swoją serię bikepacking. Wiem że to nie blog od „odkrywczej turystyki rowerowej”, ale może ktoś z Was ma torbę podkierownicową którejś z wymienionych marek i może coś o niej powiedzieć?

      Dzięki za wszlekie info, Tomasz.

      1. Tomku, nie na darmo taki „guru” bikeapckingu jak Revalete od lat trzyma się swojego „harnassa”.
        Brutalnie i krótko mówiąc – nie kupuj torby pod kierę, może droga to krótka i niby prosta na starcie (bo marki wspomniane kupisz od ręki) ale ostatecznie kręta i przez mękę ;)
        Uprząż i tylko uprząż (chyba,że….)

Dodaj komentarz do tekstu Showtime: Targi Kielce Bike Expo 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: MET Parachute HES

Sprzęt, Testy / 

MET Parachute HES to następca pierwszego-ever kasku enduro, który wyprzedził swoją epokę o dobrą dekadę. Pierwsza generacja Parachute oferowała odpinaną, dobrze wentylowaną szczękę w czasach, kiedy „enduro” oznaczało wyłącznie upalanie po krzakach na motocyklu. Nowy Parachute kontynuuje ideę lekkiego, przewiewnego fullface’a, choć tym razem szczęka jest zamocowana na stałe. Czy mimo to, może być alternatywą dla Bella Super 3R?

Kask enduro MET Parachute HES test

Kask otrzymałem do testu od polskiego dystrybutora, firmy Velo.


Budowa i pierwsze wrażenia

Kask enduro MET Parachute HES test

Tak, na wstępie trzeba to jasno zaznaczyć: aktualny Parachute (po polsku „Spadochłon”, bo przed spadnięciem z roweru raczej nie uchroni, ale uderzenie pochłonie) nie ma odpinanej szczęki, mimo że na pierwszy rzut oka może się tak wydawać.

Kask enduro MET Parachute HES test

Dlaczego namówiłem dystrybutora na test MET-a, skoro w garażu mam bardziej uniwersalnego Bella? Po pierwsze, to co najważniejsze w enduro ;) Czyli wygląd! Konkurencyjne modele wyglądają przy nim, jakby ktoś na nich usiadł.

Kask enduro MET Parachute HES test

A tak bardziej serio? Dzięki temu, że szczęka nie jest tu zdejmowana, jest dużo sztywniejsza, niż w Bellu (o starym, „papierowym” Parachute nie wspominając). Kask spełnia wszystkie wymagania certyfikacyjne stawiane kaskom DH, przy dużo niższej masie (735 g w rozmiarze M). O niebo lepsza od kasków zjazdowych jest też wentylacja.

Kask enduro MET Parachute HES test

Trik na długie podjazdy: wyciągnięcie gąbek policzkowych dodatkowo poprawia przewiew, imitując ściąganą szczękę. Oczywiście na zjazd gąbki obowiązkowo wracają na swoje miejsce! Warto pilnować dokładnego wpięcia – zaczepy lubią się odpinać.

Kask enduro MET Parachute HES test

W zestawie są dwie grubości gąbek, umożliwiające dopasowanie rozmiaru do głowy, oczywiście obok wygodnego, precyzyjnego pokrętła.

Kask enduro MET Parachute HES test

System nośny otula głowę w przyjemnie równomierny sposób i zapewnia bardzo dobrą stabilność.

Kask enduro MET Parachute HES test

MET zdecydował się na zapięcie typu double-D. Nieco zagadkowe dla rowerzystów, ale uwielbiane przez motocyklistów. Zalety? Niezniszczalność, bezpieczeństwo i idealnie dopasowane długości paska po każdym założeniu kasku, z możliwością płynnej regulacji jedną ręką podczas jazdy.

Kask enduro MET Parachute HES test

Na pierwszy rzut oka jest bardziej skomplikowane od zatrzasku, ale wystarczy odrobina wprawy. Kluczem jest nie wyciąganie paska do końca – jest na tyle długi, że wystarczy go poluzować i przy ściąganiu kasku przełożyć przed twarzą.

Kask enduro MET Parachute HES test

W Polsce niestety dostępne są tylko dwa rozmiary (brak S), co dla 80% osób nie będzie problemem. Mam bardzo małą głowę (zazwyczaj dolna granica S-ki) i M-kę udało się dopasować, choć nie ukrywam, że wolałbym mniejszą skorupę. Jak z każdym kaskiem – przed zakupem warto zmierzyć.

Kask enduro MET Parachute HES test

Ciut za duży rozmiar spowodował problem z dopasowaniem gogli z dużą ramką – otwór jest węższy, niż w Bellu. Widoczne na zdjęciu 100% Accuri pasują jednak idealnie.

Kask enduro MET Parachute HES test

Gogle niestety nie zmieszczą się też pod daszkiem o niewielkim zakresie regulacji.

Kask enduro MET Parachute HES test

W kombinacjach z przekładaniem gogli nad daszek pomaga klips na pasek z tyłu kasku.

MET Parachute - mocowanie kamery GoPro

Miłym detalem jest dołączone w zestawie mocowanie kamery. A w zasadzie bardzo stabilna, wkręcana w otwór wentylacyjny płytka do naklejenia dowolnego mocowania.

Kask enduro MET Parachute HES test

Czego nie ma? Przede wszystkim MIPS, lub podobnego systemu łągodzącego wpływ rotacji na mózg podczas gleby. Większość producentów zdążyła już wyposażyć swoje kaski w tego typu rozwiązania. Zamiast tego mamy system HES, czyli zatopiony w skorupie szkielet równomiernie rozkładający siłę uderzenia.

Kask enduro MET Parachute HES test

MET chroni również… Twój portfel. Dzięki programowi crash replacement, w razie uszkodzenia kasku w wypadku, możesz kupić nowy „po kosztach”.

Kask enduro MET Parachute HES test

MET Parachute HES kosztuje 749 zł, ale ponieważ jest już od paru lat na rynku, bez trudu znajdziesz go w niższej cenie. Bell Super 3R po ostatniej podwyżce całkowicie już stracił kontakt z rzeczywistością i kosztuje prawie 300 zł więcej. O Foxie Proframe nawet nie wspominam… Najbliższym konkurentem jest Uvex Jakkyl HDE, droższy mniej więcej o stówę. Ostatecznie o wyborze powinno jednak zadecydować dopasowanie.


Na szlaku

To, że Parachute oferuje lepszą ochronę od większości kasków z odpinaną szczęką, raczej nie ulega wątpliwości. Trzeba jednak pamiętać, że nawet najlepszy kask nic nie da, jeśli nie znajduje się na głowie.

Kask enduro MET Parachute HES test

W teście interesowało mnie jedno: czy w Spadochłonie można jeździć cały dzień po górach? Czy też na podjazdach będzie dyndał na plecaku i obijał się o krzaki, jak downhillowy fullface?

Kask enduro MET Parachute HES test

Kask enduro MET Parachute HES test

MET Parachute HES zawody enduro

Idealnym poligonem doświadczalnym były zawody w Baligrodzie. Prawie 50 km i 8 godzin w górach, z regulaminowym obowiązkiem jazdy w zapiętym kasku – również na podjazdach. / Fot. Kellys Enduro MTB Series

Żeby nie trzymać Cię w napięciu: da się! Wentylacja podczas jazdy jest zaskakująco dobra, lepsza niż w Bellu. Szczególnie polubiłem otwartą, przewiewną przestrzeń wokół uszu, ale również górne i tylne otwory zapewniają przyjemny przeciąg. Oczywiście jest odczuwalnie cieplej, niż w kasku otwartym, ale kolosalnie lepiej, niż w klasycznym, zjazdowym fullfejsie.

Kask enduro MET Parachute HES test

Kiedy przygrzeje słoneczko, silikonowa „uszczelka” na czole bardzo dobrze radzi sobie ze spływającym potem – ciekawe rozwiązanie, które powinno się znaleźć w każdym kasku.

Najbardziej jednak obawiałem się nie spoconej głowy, a… uduszenia. W moim zjazdowym Troy Lee Designs D2, każdy nawet krótki podjazd jest katorgą. Spodziewałem się, że Parachute będzie kompromisem między kaskiem otwartym, a wdychaniem własnych oparów w obiegu zamkniętym. Okazało się jednak, że wystarczająco odsunięta od twarzy i dobrze wentylowana szczęka prawie nie ogranicza oddychania. Jest naprawdę dobrze!

Kask enduro MET Parachute HES test

Przewiewna szczęka nie utrudnia oddychania na podjazdach.


MET Parachute HES a.k.a. Spadochłon – werdykt

Czy w takim razie MET Parachute jest kaskiem na całodniowe wycieczki? Jeśli przez „wycieczkę” rozumiesz „zawody” lub wypad na quasi-zjazdową miejscówkę typu Wilcze Ścieżki czy Srebrna Góra – tak, sprawdzi się świetnie.

Kask enduro MET Parachute HES test

Jeśli jednak nastawiasz się na górską turystykę, sam musisz ocenić, czy nieco cieplejszy i agresywnie wyglądający fullface jest dla Ciebie. Tu kaski z odpinaną szczęką mają zdecydowaną przewagę – w końcu w Parachute nie pojedziesz na czwartkową pętlę XC po okolicznych lasach.

Brak odpinanej szczęki powoduje, że MET Parachute nie jest „jednym kaskiem na każdą okazję”. W tym, do czego został zaprojektowany, spisuje się jednak wzorowo. Stanowi najlepszą alternatywę dla klasycznego fullface’a – o zbliżonym poziomie ochrony, sensownej cenie, ale z rewelacyjną wentylacją.

Kask enduro MET Parachute HES test


Walety

  • ochrona jak w pełnoprawnym fullface;
  • wentylacja;
  • szeroki zakres regulacji;
  • niska masa;
  • design;
  • sensowna cena.

Zady

  • tylko dwa rozmiary w polskiej dystrybucji;
  • brak MIPS;
  • brak miejsca na gogle pod daszkiem.

Dostępne rozmiary: M (54-58 cm), L (59-62 cm)
Masa: 735 g (masa realna, rozmiar M)
Cena: 749 zł (szukaj taniej na Ceneo)
Strona i sklep dystrybutora

Test MET Parachute HES

Test MET Parachute HES

Test MET Parachute HES

Test MET Parachute HES

Test MET Parachute HES

Test MET Parachute HES

Test MET Parachute HES


Zobacz też inne wpisy o kaskach:

 

  1. Muszę spróbować podjazdów w moim full’u i z wyjętymi gąbkami. Mam Speca Devianta i jest super wentylowany. Może nie aż tak jak ten MET ale może być podobny poziom. Dodatkowo używam okularów zamiast gogli żeby więcej powietrza wpadało do kasku i lepiej wentylowało głowę niż w goglach. Polecam takie rozwiązanie ;)
    Nie bardzo jednak kumam czemu kaski tego typu są tak projektowane, że po założeniu gogli zasłania się otwory np z tyłu kasku.
    Ps. Chyba wkradł się błąd przy opisie zapięcia kasku. Chyba powinno być Met zamiast Bell? ;)

    1. Z tymi otworami to też mnie zawsze zastanawia, no ale z tyłu zawsze się coś zasłoni… A jak ktoś jeździ w okularach, to skorzysta ;) Choć ja nie przepadam za Euro-stylem, czyli fullface+okulary ;)

      PS. Dzięki, poprawione! :)

      1. Euro-styl? Ciekawe, nie znałem ;)
        W sumie ostatnio zacząłem używać/testować gogle ale takie robocze (dość podobne do rowerowych/narciarskich) i co ciekawe mniej mi parują niż okulary. Ale jeszcze za mało pojeździłem w nich

  2. Nie testowałem Parachute, ale mam Fox Proframe i sprawdza się doskonale! Wcześniej miałem Bell 2r i Fox wypada dużo lepiej, faktycznie czuć przepływ powietrza!

    1. Cena zabija, ale napisz coś więcej :) Na zdjęciach wygląda na umiarkowanie wentylowany – faktycznie aż taki dobry przewiew ma?

      1. Fox jest tak przewiewny, że w chłodniejsze dni zakładam czapkę pod kask ;)

  3. Warto zauważyć, że po zmianie dystrybutora kaski Bella nie mają już Crash Replacement. Trochę dupa, bo rozłupałem swojego 3R. Fajnie że u METa działa!

  4. Test dobry – to raz. Po dwa – miałem pierwszego „paraszuta”, który był jeszcze bardziej filigranowy. Choć przejechałem w nim z Bieszczad w „Śląski” (w jednym kawałku ;) ) strasznie drażniła mnie szczęka w polu widzenia. JAk jest tutaj? Zaznaczę, że gogle w moim przypadku też odpadają, nic nie widzę…

    1. Szczęki nie widzę. Widzę za to boczne krawędzie otworu na gogle.

      Choć pewnie zależy to od punktu widzenia ;)

  5. Od zawsze się zastanawiam, jak ten kask jest powiązany z modelem Bluegrass GoldenEyes, przecież góra jest identyczna. A że sam takiego mam, może by się dało jakoś szczękę dołożyć? :)

    P.S. To nie jest tak, że w Parachucie szczękę da się zdjąć, ale zajmuje to kilka minut, wymaga imbusa i oficjalnie nie wolno?

    1. Bluegrass i MET to marki tego samego producenta – tak jak Bell i Giro. Ale dokładanie szczęki to raczej marny pomysł… ;)

  6. Mam, używam i polecam w porównaniu do Urge archi enduro (chyba że pomyliłem nazwę, chodzi o fulla do nduro) przepaść jeśli chodzi o wygodę i wentylację. Świetnie dopasowany nie grzeje dyńki, bardzo dobrze współgra z goglami. Nie wiem jak z wytrzymałością bo nie przyziemiłem jeszcze jakoś specjalnie mocno. Bdb kask za rozsądną kasę.

    1. Też kiedyś miałem Archi :) https://www.pinkbike.com/photo/9875407/
      Fajny kask, ale w porównaniu do MET-a, to w zasadzie zwyczajny fullface… Tak jak piszesz, przepaść.

  7. Ja wysłałem glebę na srebrnej na ć trasie twarzą w ziemię dość ostro że krew się polała (dostałem golami po nosie) w kasku pękł tylko kawałek daszki reszta kasku cała. Aż kumple się zdziwili. Nie rozumiem tej opinii że pękają po upadku z kierownicy i ściąganiu z głowy.

    1. Myślę, że po prostu to, jak kask zadziała przy glebie, zależy od tego jak się go traktuje przed glebą…
      https://www.1enduro.pl/dbac-o-kask-rowerowy/

      Dzięki za raport z crash-testu, cieszę się że kask zadziałał i mam nadzieję, że nie będę musiał robić podobnej próby ;)

  8. Czy jesteś pewny, że polski dystry honoruje crash replacement? Żeby nie było jak w Bellu, że niby jest, ale w Polsce nie ma.

    1. Podlinkowana informacja pochodzi ze strony polskiego dystrybutora, a nie producenta. Jeden z czytelników wspominał też na FB, że korzystał.

    2. Crash replacement -działa – ja korzystałem, tyle, że cena „wymiany” to 60% ceny ze strony Velo, więc jak się kupi w dobrej cenie to Crash replacement nie jest zbytnio atrakcyjny cenowo bo będzie raptem ok 150 zł taniej (biorąc pod uwagę koszty wysyłek)

  9. Kask godny polecenia mam używam wszystko jest tak jak w artykule głowę uratował Polecam ten garnek za te kaske 100% satysfakcji ja kupił za 650 cebulionow nowy a na giełdzie na fb są nowe po 500 z plusem

  10. Przemek "mikolai" Wielicki

    Bardzo dobry, obiektywny opis. Oprócz „zadań specjalnych” bardzo lubię jeździć w tym kasku zimą – jest trochę cieplej niż w otwartym i jakoś tak lepiej wpisuje się w zimowe opancerzenie całego ubioru :D

  11. W teorii na zawodach trzeba mieć nawet na dojazdówkach na głowie, a w praktyce część ludzi w full faceach ma na przepisy wyrąbane i nikt za to kar nie dowala (przynajmniej na enduro series, gdzie to widuję).

    Trochę szkoda mi w takim wypadku osób, które dodatkowo się dociążają wożąc drugi kask.

  12. Zrobiłem wczoraj test i w moim FF bez policzkowych gąbek wykręciłem na 3/4 Magurki. Może gdybym jechał wolniej to bym do samej góry wykręcił. Na dole nie było czuć że mam ff ale już po 1/4 podjazdu tak. Wątpie by bym tak wyjechał jeszcze 3-4razy kiedy na zawodach trzeba a było 11-13stopni. Może jakbym miał lepszą kondycję ;) A na pewno w moim kasku w szczęce brakuje ze dwóch otworów ;)

  13. Możesz polecić jakieś gogle antifog które będą komfortowo pasowały do tego METa? Kask swoją drogą bardzo fajny.

    1. Zarówno 100% Accuri, jak Oakley O-Frame pasują idealnie. Do obu trzeba oddzielnie dokupić podwójną szybkę, jeśli nie chcesz żeby parowały (może da się kupić od razu z taką szybą). Trochę taniej Scott Recoil XI, te na pewno można od raku kupić z podwójną.

      1. Kupiłem 100% Accuri MX Gogle. Ale niestety nie pasowały.
        Wchodzą co prawda w kask na styk, ale są za nisko na głowie i uciskają nos. Nie da rady oddychać.

        Można oczywiście przesunąć kask do góry, ale wtedy nie będzie chronił brody :(

        Czytałem w necie trochę opinii i bardzo ciężko coś wpasować w parachuta. Ponoć te Oakley O-Frame będą pasować, ale boję się, że kolejne będę musiał odsyłać.

        1. Dużo niestety zależy nie tylko od kasku, ale też kształtu twarzy… Nie masz w okolicy jakiegoś sklepu motocyklowego z odzieżą MX? Zazwyczaj mają lepszą ofertę od sklepów rowerowych.

    2. Dużo zależy od kształtu głowy i twarzy. Miałem jakiś 100% (nie pamiętam już modelu) i niestety uciskały nos gdzie koleżance dobrze pasowały, teraz już drugi raz Dragony (wcześniej MDX, teraz MDX2) i leżą praktycznie idealnie.

  14. Co sądzisz o Giro cipher mips? To chyba najtańszy fullface z systemem MIPS. Aktualnie można kupić model 2017 za 600 zł.

    1. Cipher to fajny, ale całkiem klasyczny fullface – całego dnia jazdy na pewno w nim nie wytrzymasz. Więc zależy, do czego potrzebujesz. Jak na bikeparki, to super, jak do enduro to nie bardzo…

  15. Masz może w planach test porównawczy 3 kasków z odpinaną szczęką dostępnych na polskim rynku, czyli Bella Super R3, Uvexa Jakkyl i Giro Switchblade?

  16. Część Michał,

    Jest szansa na poradnik o zbrojach? Bo rozumiem ze Ty sam jeździsz?

    Wybór jest przeogromny. Od koszulek z pianką, po kamizelki, grubsze zbroje i ciężkie plastikowe buzery.

    Obiłem się już tyle razy że chciałbym coś w końcu kupić dla siebie. Ciężko mi tylko zadecydować co będzie rzeczywiście chroniło a jednocześnie da się w tym cały dzień jeździć wraz z podjazdami.

    P.s. kupiłem tego METa za Twoją zachętą. Rewelacyjny, jaki lekki i wygodny.

    Czy ten kask ma w ogóle jakaś tańszą konkurencję? Namawiam innych ale nie każdy ma taki budżet niestety.

    1. Skoro mają budżet na nowe ząbki, to na FF nie będą mieli?

    2. Niestety jedyną tańszą alternatywą są zwykłe, słabo wentylowane fullface’y…

    3. Dirt IT More wrzucił dziś odcinek o ochronie torsu. Sprawdź sobie :]

      1. Dzięki że śledzisz ;)

  17. 3 lata jeżdżę w Parachute i najlepszą rekomendacją jest fakt że po zgubieniu pierwszego i przeszukaniu aktualnej oferty, znowu kupiłem Parachute.
    Wady:
    – brak regulacji daszka (to co jest ciężko nazwać regulacją)
    – za mało miejsca na gogle pod daszkiem
    – niczym nieosłonięta plastikowa regulacja obwodu na potylicy – potrafi uwierać i przydała by się jakaś miękka wyściułka
    – czasami przy szybkim zakładaniu kasku „zawijają” się paski w okolicach uszu

    Zalety:
    – atesty które dają większe szanse na przetrwanie porządnej gleby (jak dotąd testowane kilkukrotnie z pełnym sukcesem)
    – wentylacja i wygoda
    – waga
    – wygląd ;)

    1. Dzięki wielkie za dodatkową opinię doświadczonego użytkownika! :)

Dodaj komentarz do tekstu Test: MET Parachute HES

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Gravel bike – rower, na którym wypada

Opinie, Sprzęt, Trendy / 

„Gravel nie jest enduro (chyba że w goglach)” – tak głosi Ministerstwo Enduro Narodowego. No więc założyłem gogle i kupiłem sobie gravela. Jak to, po co, dlaczego i do czego to służy?

Gravel bike - rower szutrowy

Audycja zawiera lokowanie produktu ;)


Rower typu gravel – co to jest?

W skrócie: gravel to szosówka na drogi szutrowe.

Gravel bike - rower szutrowy

…stąd też pieszczotliwe polskie nazwy: szutrowiec czy żwirówka.

Gravel bike - rower szutrowy

Możemy się umówić na żwirek…?

– Ale hej, ty mi tu nie żwirkuj! Przecież ja już chyba gdzieś widziałem rowery z barankiem przeznaczone do jazdy poza asfaltem. Czy do tego przypadkiem nie służą przełaje…?

Cóż, owszem – gravel to prawie to samo, co przełajówka. Nowy pod-gatunek wypełnia lukę w rynku w podobny sposób, jak rowery ścieżkowe i enduro – niby to samo, a jednak trochę inaczej.

Rower typu gravel

Jeśli coś jest na wykresie, to jest prawdziwe.

Gravel czy przełaj / szosówka? Czym się różnią?

Co takiego mają żwirki, czego nie mają szosówki i przełajówki?

  • grubsze opony (zazwyczaj 35-40 mm) z bieżnikiem semi-slick;
  • geometria – dłuższa, bardziej stabilna i komfortowa;
  • hamulce tarczowe w standardzie;
  • większy zakres miękkich przełożeń, często w wariancie 1×11.
Gravel bike - rower szutrowy

Po szosie też można…

Gravel bike - rower szutrowy

…ale po co?

Zdarzają się też modele na kołach 650b (27,5″) i oponami do 50 mm, ze stalową ramą, sztycą regulowaną, czy nawet amortyzowanym widelcem. Wolna amerykanka! Z kolei szosówki i przełaje są rowerami z założenia przeznaczonymi do ścigania, często ograniczonymi wymaganiami UCI, np. co do geometrii czy szerokości opon. Gravele z zawodami i przepisami nie mają nic wspólnego.

Gravel bike - rower szutrowy

Swoją drogą, jeśli „prace leśne” na górskich szlakach będą przebiegały w obecnym tempie, niedługo wszyscy endurowcy przesiądą się na żwirki

Gravelom bliżej jest do wyluzowanych szosówek typu „endurance”, ale w odróżnieniu od nich, na gravelu nie musisz przejmować się jakością asfaltu.

Jeśli droga jest zaznaczona na mapie – dowolnym kolorem – to nadaje się do jazdy.

Nieważne, czy to droga asfaltowa, szutrowa, polna, czy leśna. Nie musisz się obawiać, że wycieczkę skróci język odgryziony na studzience kanalizacyjnej.

Gravel bike - rower szutrowy

Biała droga na mapie…

Gravel bike - rower szutrowy

…czarna droga na mapie.

I to w zasadzie najlepiej podsumowuje uniwersalne przeznaczenie tych rowerów. Bo…

Gravel to rower, na którym wypada

Wypada jeździć w luźnych szortach (ale też w spandeksie).
Wypada jeździć w butach i pedałach MTB (ale też w szosowych).
Wypada mieć owłosione nogi (ale też ogolone).
Wypada założyć skarpetki o dowolnej długości (ale też dopasowane według zasad).
Wypada jeździć w błocie (ale też po suchym asfalcie).
Wypada pić piwo (ale też ssać żele energetyczne).
Wypada jeździć z plecakiem (ale też z dętką w tylnej kieszonce).
Wypada przykręcić błotniki (ale też wywalić wszystko, co zbędne).
Wypada jeździć na wyprawy z sakwami (ale też codziennie rano do pracy).

Gravel bike - rower szutrowy


Podsumowanie

Przez to, że gravele nie są (jeszcze) „przypisane” do żadnej napalonej na ściganie grupy (czy to szosowców, czy endurowców), nie obowiązują w nich żadne zasady i konwenanse. To po prostu rowery, na których jeździsz gdzie chcesz i w czym chcesz, nie przejmując się dorobioną na siłę ideologią. A może to jest właśnie ta ideologia…? Niezależnie od tego, warto przegryźć się przez marketingową otoczkę i spojrzeć na te rowery po prostu jak na… rowery. I chłodnym okiem ocenić ich przydatność do swojej jazdy.

Gravel bike - rower szutrowy

Gravel bike - rower szutrowy

Dla mnie gravel jest odskocznią od MTB, a przy tym jedynym akceptowalnym typem szosówki – nie zniósłbym spędzenia całego dnia na drogach pełnych sfrustrowanych kierowców. Zamiast tego, wolę pełną swobodę w planowaniu wycieczek i możliwość skręcenia, gdzie oczy poniosą – bez sprawdzania, czy za zakrętem asfalt nie zmieni się w drogę gruntową ósmej kategorii, czy nawet leśnego singla.

Krótko mówiąc:

In diversity we trust!

Gravel bike - rower szutrowy


A na koniec, filmik dla inspiracji :)


Bonus: Przykładowe rowery typu gravel

Uwaga! Nie traktuj tej listy jako zestawienia najlepszych żwirków. Bardziej zależało mi na pokazaniu różnorodności tego segmentu i podsunięciu kilku popularnych modeli na dobry początek poszukiwań.


Zobacz też:

 

  1. Rama alu a widelec karbon? Jak to wygląda? Twój spoko, fajny ten Rondo i Spec ale najładniejszy chyba NS – brawo. Na resztę ciężko patrzeć:) P.S. Jeździłeś na Hans Dampf? Warto na jesień na tył?

    1. Tak, carbonowy widelec w aluminiowej ramie to taki standard w niższej-średniej klasie szosówek, niezależnie od typu. Wygląda to tak, że jest lżej i teoretycznie coś tam tłumi wibracje ;) Ale w Whyte rama też bardzo ładnie pracuje.

      A o oponach masz tutaj: https://www.1enduro.pl/opony-enduro-najlepsze-modele/
      O Hans Dampfach pisałem też w teście Moona.

  2. Co ja pacze?

  3. uwielbiam szufladki

    1. Gravel to w sumie przeciwieństwo szufladek ;)

  4. Witam,
    a jak Twoim zdaniem, wypada na tle modeli, które przedstawiłeś, rower ROSE PRO DX CROSS-3000?

    1. Nie znam się jeszcze wystarczająco dobrze na tej kategorii, ale na tle pozostałych, to jest typowa przełajówka.

  5. I nawet mojego włóczęgi nie wstawił. Wstyd i hańba :P

    1. Nie wiedziałbym, w jakiej kategorii ;)

  6. Taki gravel to chyba nawet bardziej pasuje do Twisterów niż endurak?

    1. Hmm, dla mnie pozycja w dolnym chwycie (hamowanie) byłaby nieco przerażająca ;) ale z całą pewnością dałoby się szybko pojechać :)

    2. Hahaha, to dawno na Twisterze nie byłeś… Jest tak rozp…ony że nie długo zamieni się w true enduro :))

  7. Rondo jest zajebisty, a RAG+ też zajebisty w nowym malowaniu na 2018 rok. Whyte ma geometrie trochę podobną do MTB , koło przednie jest bardziej do przodu , dużo miejsca na stope, gdy skręcisz nie zawadzisz o nią, tak jak ma to miejsce w przełajach często.W Rondo też jest miejsce na buta wystarczająco tak na oko. Nie wiem czy tylko ja na to zwracam uwagę?

    1. W małych rozmiarach to faktycznie może być istotne, choć w sumie nie myślałem o tym – we Fristonie jak sam zauważyłeś, problem nie występuje (a mam właśnie najmniejszą ramę) ;)

  8. b’twin triban nie ma tarczówek i to raczej chyba mieszczuch/szosówka
    dla ludu niż gravel

    1. Możesz mi wytłumaczyć po jaka cholerę w takim rowerze są tarczówki?? Nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia, napieprzają je taśmowo bo są na topie, a zwykłe szczękowe są przecież tylko dla lamerów… Ogólny trend jest taki, że jak podjeżdżasz na biku bez tarczówek (nawet jeśli to szosa), to jesteś jak ubogi krewny z Syberii

      1. W takim Tribanie, który z założenia jest do rekreacji i na miasto, faktycznie nie ma co narzekać. Choć szkoda, że nie dali jakichś V-brake’ów (pewnie nie było do tego dźwigni).

        Natomiast w pełnoprawnym gravelu odpowiedź jest dość oczywista… Duże prędkości + teren + błoto. Klasyczne szczęki, zwłaszcza obsługiwane z górnego chwytu, to jest słaby pomysł w takich warunkach.

        1. Dźwignie są, po prostu dajesz mini vki i używasz klasycznych klamek. Natomiast sam wolę canti. Nawet zimą, w Sowich jeździłem na canti (przełaj) i zarypane błotem pośniegowym itp. atrakcjami, potrafiły działać lepiej niż vki…
          Problemem jedynie może być to, że stosunkowo nie wiele osób umie ustawić canti by dobrze działały.

      2. Jak to po co? Wiesz jak w takim rowerze przy śmiganiu po górach ważny jest mocny hebel bez względu na warunki?! Przecież ten rower z założenia jest w teren, w błoto, polne drogi. Jak to wszystko jest jeszcze w górach to mocny hydrauliczny hebel jest właściwie koniecznością. Przetestowałem kilka tych rowerów i hamowanie zawsze było dosyć kluczowe. Prawdę mówiąc to hamulca zawsze trochę mi brakowało. Teraz kupuję żwirówkę z hydraulicznymi 105. Mam nadzieję, że te w końcu będą dawać radę. Nawet nie wyobrażam sobie normalnego hamulca szczękowego. Po prostu nie wsiadł bym tu na ten rower bo bym się pewnie szybko uszkodził. A dodać trzeba, że te rowery używane są jako wyprawówki i często poza kolażem dźwigają bagaże!

        1. Serio? O ja biedy, tyle lat po górach jeździłem z v-brake’ami nie wiedząc że bez hydraulików sie nie da…

  9. Jeździłem gravelem zanim to było modne.

  10. Giant Anyroad wygląda jakby go ktoś dla żartu złożył.
    GT Grade ma pedały z koszykiem…
    Filmik nie zmotywował mnie, jedynie nasunęło się pytanie „Ale po co?”, i Martyn Ashton mi się przypomniał.

    1. Anyroad to rower, który wzbudza bardzo skrajne emocje :)

      1. Heh, trzeba przyznać, że przez tą długaśną główkę i ekstremalny sloping nadali mu dość… wyrazisty charakter :P

        Ale jeśli komuś taki wygląd pasuje, to bardzo ciekawy rower.

    2. to są stockowe pedały, koszyczek można odpiąć.. inni producenci nei dają żadnych, więc lepsze niż nic

  11. Jak to jest chwycić wąskiego baranka po przesiadce z 780mm kiery? :) Sam myślałem o uzupełnieniu endurówki szosą endurance, a od jakiegoś czasu rozważałem gravela właśnie. Nadal się zastanawiam co by było optymalnie. Przeznaczeniem roweru byłby przede wszystkim asfalt, ale niekoniecznie dobrej jakości.

    1. W porządnym gravelu nie ma wąskiego baranka :)

      1. Hehe, no właśnie :) Whyte ma 500 mm. O dziwo po przesiadce 780 nie jest to jakiś wielki szok. Bardziej hamowanie na zjazdach w dolnym chwycie ;)

        PS. Mamba, w kontekście baranka, mogłabyś się pochwalić swoim porównaniem :) http://www.mambaonbike.pl/enduro-szosa-pojedynek/

    2. Sugerowałbym jednak endurance’owa szose. Z doświadczenia wiem ze to wciaga, a przelaje i gravele na ogol maja lekka nadwage.
      Na oponach 28c komfort jest calkiem ok. Tylko do takich opon potrzebujesz albo tarczowki albo najnowsza ultegre.

      1. „Komfort jest całkiem ok”, ale chyba dopóki jedziesz po asfalcie ;)

      2. Bzdura niestety. 700x28c mieści się niemal w dowolne hamulce – Sorę, 105 oraz przedpotopowego, 10-biegowego Recorda :)

        1. Bo tu w komentarzach, panie, to głównie teoretycy się udzielają :)))

  12. Sam jakiś czas temu porzuciłem rower XC właśnie na rzecz gravela. I póki co do szlajania się po Śląsku to idealny rower :)

    1. No właśnie – Śląsk…
      – niedobór fajnych singli;
      – niedobór fajnych szos;
      – nadmiar leśnych szutrówek;
      Idealne miejsce na taki rower :)

  13. Lada moment powinny wyjść albo już wyszły kolejne gravele:
    – Kelly Soot
    – Accent Feral
    – Merida Silex
    – Marin Gestalt
    – Raleigh Mustang Comp
    – Fuji Tread
    – Ridley X-Trail

    1. Na razie wrzuciłem to co jest – jak pojawią się już wszystkie ceny 2018, na pewno zaktualizuję listę :)

  14. Fajny wpis i na czasie mimo, że trochę w uproszczeniu :) Ogólnie ciężko zakwalifikować rower Gravelowy bo są modele bardziej sportowe jak i typowo wyprawowe. Nawet niektóre tańsze przełajówki przypominają gravele dzięki łagodnej geometrii jak i możliwości montażu bagażnika, błotników i opon powyżej 35C w ramie i 40C w widelcu. Ciekawy jest Twój Whyte ponieważ ma konkretnie długą górną rurę wobec innych modeli. Pewnie przez to ma krótszą kierownicę (reach) niż reszta rowerów. Ah… ta geometria progresywna ;)

    Co do zdania, że Gravele nie mają nic wspólnego z zawodami to poniekąd prawda, ale trzeba pamiętać że, raczej tylko u nas w EU? W końcu moda na te rowery przywędrowała z USA, gdzie organizowane jest wiele wyścigów gravelowych na bardzo długi dystans. Aby było łatwiej powstały wygodniejsze jak i stabilniejsze ramy przystosowane do szerszych kapci jak i pojawiły się na rynku nowe opony. Taki szybki przykład: https://www.youtube.com/watch?v=048pw3bG754 Ludzie cisną tam na szosach i nawet monstercrossach ;) A np. wchodząc na stronę Panaracer (który słynie z lepszych opon Gravelowych) w zakładkę Gravel nie znajdziemy fotek bikepackingowego hipstera tylko gości co biegną z rowerami przez rzekę i błoto niczym przełajowy wyścig ;)
    Kolejny przykład: Co do Rondo Rutt to właśnie na nim śmiga jeden z naszych lepszych ścigantów Michał Bogdziewicz i wygrywa właśnie tym rowerem zawody przełajowe ;)

    Ogólnie Gravele/ uniwersalne przełajówki są wypas! Do sportu i do rekreacji. Polecam każdemu spróbować, nie ma tej nudy na szutrach i szosie, która czuć siedząc na MTB :)

    1. Masz rację, nawet w ten weekend były pierwsze (?) zawody w Polsce:
      https://www.facebook.com/events/316355695439048/

      Ale to jeszcze chyba nie jest taka napinka, żeby narzucać jakieś konkretne rozwiązania sprzętowe, ubiór itp…? Choć może w USA już jest. Trzeba szybko korzystać, zanim do nas przyjdzie ;)

    2. O, i to ma sens, to jest gravel, w stosunku do filmu MONGOOSE.
      Gravel – Szybki rower terenowy, to będzie chyba najcelniejsze stwierdzenie.

  15. Po pierwsze ile rowerów może mieć zwykły pracujący człowiek. Hardtail z oponami 1,8 cala waży prawie tyle co gravel. Można założyć mostek odwrotnie i jest super na żwirach a i na leśną ścieżkę można wyskoczyć. Po zmianie opon na grube można jechać wszędzie. Wiem o czym piszę bo mam rower szosowy od 2 lat więc wiem czym to się różni od MTB. Dla mnie kategoria rowerów sztucznie wymyślona.
    Po drugie: może gdzieś w Polsce są żwiry. W Małopolsce są tylko odcinki po kilka kilometrów a i one znikaja. Gminy z roku na rok asfaltują co się da. Niestety.To gdzie na tym gravelu można jeździć.

    1. No widziesz, a „na Śląsku” (równie szerokie pojęcie, co Małopolska) z kolei leśnych szutrów w nadmiarze :P

      PS. Polecam chociażby Jurę, coś tam słyszałem o Puszczy Niepołomickiej. O terenach pod-górskich nie wspominając.

    2. Nie wiem skąd zarzut o sztuczności kategorii.
      Ja sobie na przykład kupiłem gravela jako rower głównie na szosę , ale tez do jazdy łatwiejszymi scieżkami oraz szutrami gdzie na mtb umarłbym z nudów. Poznałem tak parę fajnych tras na które szosą bym nie wjechał, bo koła by tego nie przeżyły, a góralem też nie bo za łatwo:) (Btw mieszkam w Małopolsce)

  16. @Marek Wójcik Małopolska to szerokie pojęcie. To również sprzęt na górskie szutry i drogi, których jest od groma. Więc pytanie o zasadność jazdy jest tak jakby bez sensu.

  17. Widziałem ten film już kiedyś, muszę nie znać, bo dla mnie trasa którą koleś pokonuje jest co najmniej XC i robi to na rowerze „szosowym”, dumnie nazywanym gravel’em (kolejna nisza rowerowa). Dla mnie koleś z filmu ewidentnie się momentami męczył, a jak zaczął hopsać a’la Danny Macaskill, to wybuchłem gromkim śmiechem. Z drugiej strony, żal mi było tego jęczącego tylnego koła na tych głazach.
    Mówisz Gravel – mniej „kolarska” geo i szersze opony, a jak do XC założę wąskie 1.5 to nie będzie to samo? Taniej, prościej.
    Marek ma racje, klasa sztucznie wymyślona, do kalejdoskopu dziwadeł brakuje na rynku 29+
    P.S. Ogólnie szacun dla kolesia z filmu, żeby nie było.

    1. Jak do XC założysz opony 1.5″, to dalej nie będzie on miał baranka (aerodynamika na szybkich przelotach + różne pozycje rąk w turystyce), sztywnego widelca (dla niektórych to lepiej, ale ja od gravela oczekuję prostoty, niskiej masy i bezpośredniości przyspieszania) i paru innych rzeczy.

      Krótko mówiąc, będzie zupełnie innym rowerem ;) Nie lepszym, nie gorszym, ale innym. Warto pamiętać, że różni ludzie mają różne gusta, potrzeby i oczekiwania.

      Bo nie jest to „klasa sztucznie wymyślona”, tylko po prostu ewolucja przełajówek i szosówek, które ludzie zaczęli używać nie tylko do wyścigów, ale też turystyki i jazdy dla funu.

      1. Ja dla funu używam przełajówki i szosówki…

  18. Chociaż kto wie, może 29+ już jest :)

    1. Z jednej strony to masz rację, z MtB można sobie szosę zrobić, ale po co się spinać. Ja mam krossa full suspension. Może wymienię kierownicę i będę się chwalił, że mam pierwszego Gravela full suspension :)

  19. W sumie trzeba się cieszyć, że powstają kolejne piękne rowery a my mamy szerszy wybór. Nie ma co się złościć, że producenci chcą zarobić a blogerzy chcą mieć więcej wejść na stronę. Od przybytku głowa nie boli. Szkoda tylko, że gdy coś nowego powstaje to czasem znika coś stargo. I chyba to nas boli i niepokoji w tych nowościach.

    1. Dobrze napisane.

      Tylko zastanawiam się, komu/czemu zagrażają gravele? Bo klasyczne szosówki, przełaje i MTB XC nigdzie się nie wybierają. Zakładając, że w ogóle ktoś z wypowiadających się tutaj faktycznie na nich jeździ ;)

  20. Jak wygląda wygoda dłuższej jazy – wiele godzin dziennie, przez tydzień, dwa? Chodzi mi o nadgarstki i brak amortyzatora.

    Wiadomo, drogi są różne. Korzenie, kamienie. Żeby odwiedzić fajnie miejsca czasem zjeżdża się z trasy.

    1. Na razie maksymalnie zrobiłem ~135 km w ciągu dnia i pod koniec nie czułem się specjalnie wymęczony. Jak by było przy kilkudniowej jeździe to nie wiem, ale z założenia są to rowery do takich właśnie długodystansowo-turystycznych zastosowań.

      Choć oczywiście wszystko zależy od:
      – konkretnego roweru (wysokość i kształt kierownicy);
      – osobistych predyspozycji (wytrenowanie, rozciągnięcie);
      – oczekiwań (są osoby, które przeznaczenie amortyzacji rozumieją jako poprawiacz komfortu…).

  21. Michał, a jak oceniasz dobór przełożeń w Twoim gravel’u? 40x11T nie pozwala osiągnąć zbyt wielu warp-ów, a przy stromym podjeździe pewnie chciałoby się więcej niż 40x42T ;) Nie brakuje Ci czasem tej dodatkowej tarczy z przodu?

    1. Zakres jest większy, niż w szosowym napędzie 2×11, więc nie brakuje ;)

  22. Hej! Właśnie zastanawia mnie jak by się jechało po szosie na tym gravelu w drugą osobą na szosówce- jak duże są straty mocy i jakie prędkości się osiąga.

    Pytanie trochę z kapelusza- czy ktoś na tym rowerze przewoziłby dzieci w foteliku z tyłu? :D

    1. Siema! Na Gravelu nie śmigałem, ale sporo na przełajówce, ale to dość podobne bestie więc tak:

      Prędkość na szosie zależy głównie od opon oraz od aerodynamicznej pozycji. W chycie dolnym od razu masz kilka km/h więcej przy tym samym wysiłku. Jak wstawisz sobie cienkie oponki 28C oraz ustawisz kierownicę niżej niż siodełko to spokojnie utrzymasz tempo szosowców na poziomie wytrenowania co Twój, tylko że po dłuższym dystansie będziesz bardziej zmęczeni niż oni. Dlaczego? Pewnie dlatego, że typowa szosa będzie po prostu lżejsza (łatwiejsze podjazdy) oraz umożliwi szybsze przyśpieszanie i dynamiczniejszą jazdę co na setnym kilometrze będzie czuć w nogach ;)

      Co do fotelika to uda się zamontować chociaż ja bym się bał używać ponieważ mocno popierdzieli to środek ciężkości, który w rowerach szosowych/gravelowych jest dość nisko umieszony. Do tego strach się rozpędzić na co pozwala taki rower. Dla mnie foteliki to ogólnie nienajlepszy pomysł… od biedy dobry na krótki przejazd po gładkim mieście. Na wypady w lżejszy teren polecam amortyzowaną przyczepkę rowerową, która jest bezpieczna, odporna na warunki atmosferyczne oraz pozwala maluchowi odpocząć i nawet spać bez latającej na boki głowy. Raz widziałem jak tatuś zapierdzielał z takim śpiochem… aż dziw bierze, że dziecku się głowa nie urwała :( Tata pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że przewoził bezwładnego szkraba ;)

    2. Do swojego Jamisa Renegade zakładałem fotelik i da się jeździć, ale:
      – opony 700×35 poza asfaltem jednak są mało komfortowe i dziedziczka narzekała, na większe niż na mtb drgania
      – szeroka kiera w mtb daje większą stabilność i pewność niż baran (460 mm w górnym chwycie w moim przypadku)
      Jak masz wybór to lepiej wozić dzieciaka na mtb, a jak nie masz to na szutrówie też da radę.
      Co do przyczepek, które ktoś tam wspominał to wiadomo, że fajnie ale:
      – kilka razy drożej od fotelika
      – trzeba mieć gdzie to trzymać
      – trzeba mieć czym to zabrać na wakacje
      – ciężko pogadać z dzieckiem w czasie jazdy
      Tani i lekki hamax wygrywa, też amortyzuje, a jak dziecko zaśnie to jest okazja zrobić postój. Moje nie sypia w czasie jazdy, więc jak widać da się zrobić takie, które nie ma tego problemu:)
      Sorki za offtop:)

      1. Gravel daje radę spokojnie. Fakt nie jest tak komfortowo jak z kierownicą MTB, aczkolwiek jadąc na wycieczkę z dziećmi wybieram spokojne trasy. Uważam więc, że kwestie bezpieczeństwa czy komfortu (wynikające z wybranej trasy) w dużej mierze bardziej zależą od wyobraźni, a mniej od samego rodzaju roweru.

        Od siebie dodam tylko, że jadać z dzieckiem w foteliku ma kilka zasad: nie jeżdżę w butach z blokami, staram się unikać dróg asfaltowych o średnim i wyższym natężeniu ruchu, nie spieszę się, unikam stromych pojazdów i zjazdów, staram się wybierać drogi polne/leśne bez kamieni i korzeni, jadę przed żoną żeby mogła mieć oko na córkę w foteliku i najważniejsze – kto nie ma kasku ten nie jedzie !

  23. Jeszcze pozwolę sobie dorzucić pytanie o model, którego zabrakło w poniższym zestawieniu, czyli Vitus Energie.
    Czy masz jakieś przemyślenia?

    1. Nie :P

      Nie mam w gravelach doświadczenia pozwalającego oceniać rowery na podstawie danych katalogowych.

  24. Jezdze na stalowej konie rove od 2014 i od tego czasu troche mi odwalilo, najpierw zaczelo sie od tras w stylu wroclaw- walbrzych glownie polnymi drogami, potem zaczalem jezdzic w gory… i kupilem stalowego gorala (stanton sherpa). Przelomowym momentem byl dobor odpowiednich opon (surly knard 700×41) i niskie cisnienie. To naprawde uwolnilo go na zroznicowany teren i dodalo komfortu i przyczepnosci. Co do baranka to niski chwyt obniza srodek ciezkosci i rower jest bardziej stabilny na zjazdach. Gorny chwyt na klamkach (sram apex) jest bardzo ergonomiczny i bez napiec w nadgarstku pozwala pompowac nierownosci. Geometria tego roweru sprzyja cisnieciu w pedaly, rower dzieki kierownicy daje mozliwosc przesuniecia ciezaru mocno na przod i swietnie przyspiesza. A krotki tyl daje mu zwrotnosc i zywotnosc (to chyba nie najlepsza cecha jezeli chodzi o krzeselko dla dziecka). Generalnie jezeli chodzi o plaski off-road, np jakies petle wokol miasta walami przeciwpowodziowymi, wzdluz walow kolejowych, czy polami, to preferuje ten rower a nie mtb, bo jest szybciej i jest wiecej zabawy. Ostatnio gdy moj goral mial przerwe serwisowa a trafila sie mozliwosc wyjazdu w rudawy janowickie, zabralem kone – i coz ograniczenia potrafia dac fun, jedzie sie wolniej ale zabawy jest co nie miara.

  25. Da się bez hydraulików. Tylko w gravelach najczęściej są tarczówk mechaniczne a linki w pełnych pancerzach prowadzone po ramie nie wewnątrz, opony wkładka antyprzebiciową itd itp ponieważ to musi działać zawsze a jak się s…li to musi być łatwe i proste w naprawie daleko od serwisu. Tym się nie ścigasz na Xc czy szosie z zapleczem i kibicami. Tym się szwendasz gdzie chcesz, kiedy chcesz i zawsze dojedziesz :) Ja na vbrakach dwa razy w roku musiałem felgi wymieniać ponieważ używam roweru codziennie przez cały rok. Policz co tańsze. Tarczówka TRP( standard w tej klasie) czy dwa komplety felg co roku?

Dodaj komentarz do tekstu Gravel bike – rower, na którym wypada

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top