Test: Token Ninja – cichy suport pressfit

Sprzęt, Testy / 

Pressfit, ach ten pressfit… Łożyska suportu wciskane w ramę to typowy przykład jednocześnie dobrego i fatalnego pomysłu. W teorii, pozwalają na powiększenie mufy suportu, co ułatwia życie projektantom ram. Niestety w praktyce robią to kosztem zdrowia psychicznego użytkowników, którzy trafili na wiecznie skrzypiący egzemplarz. Jeśli Ci się poszczęściło i Twój suport po prostu działa – zamiast czytać dalej, idź pojeździć. Jeśli jednak przy pedałowaniu trzeszczy jak Ikarus z awarią przegubu, zostań ze mną, bo mam dla Ciebie rozwiązanie. Jest nim Token Ninja.

Token Ninja - suport pressfit test

Suport przetestowałem w ramach współpracy z dystrybutorem Token Polska. Uwaga! Na końcu artykułu znajdziesz kod rabatowy! :)


Token Ninja – co to jest?

Wynalazek ten pokazałem już w relacji z targów w Kielcach i wzbudził on u Was spore zainteresowanie. Ninja to środek suportu typu pressfit, ale w przeciwieństwie do klasycznych modeli, łożyska są w nim osadzone w sztywnym aluminiowym korpusie, skręcanym w całość z dwóch połówek. Dzięki temu… jest cichy.

Token Ninja - suport pressfit test

Tylko tyle?

Token Ninja - suport pressfit test

Tak – tylko tyle i AŻ TYLE.

Dlaczego pressfit trzeszczy i po co mi skręcany suport?

Suporty pressfit same w sobie nie są złe – w końcu na tej samej zasadzie działają stery i nikt nie narzeka. Podstawowy problem to ich krzywe osadzenie. Kiedy lewe i prawe łożysko nie są względem siebie idealnie w osi, dramatycznie przyspiesza to ich zużycie i w efekcie prowadzi do emitowania wkurzających dźwięków. Drugi problem to średnica mufy suportu – zbyt mała powoduje naprężenia w łożyskach, zbyt duża prowadzi do obracania się misek w ramie.

A wbrew pobożnym życzeniom producentów, mufa suportu nigdy nie jest powtarzalnie idealną, prostą rurą o perfekcyjnej średnicy – mówimy tu o tolerancjach rzędu grubości ludzkiego włosa… To nieprzewidywalność po stronie ramy jest największą wadą tego rozwiązania. Z tego powodu zapewnienia o nowych, poprawionych suportach budzą u mnie równie duży entuzjazm, co inne produkty z „fit” w nazwie…

Token Ninja - suport pressfit test

Oczywiście, da się z tym walczyć. Zbyt ciasną i krzywą mufę można sfrezować. Nie jest to tania zabawa, ale kolega kuzyna szwagra powiedział mi raz, że jakiś serwis nawet ma do tego narzędzia. Pomaga też wciśnięcie nowego suportu na kleju do gwintów typu Loctite (smar, wbrew pozorom, tylko pogarsza sytuację). Ale czy są to pewne i trwałe rozwiązania? Niekoniecznie.

Do podobnego wniosku doszedł Token, wdrażając własny, szalenie oryginalny pomysł osadzenia łożysk w sztywnym, aluminiowym, precyzyjnie obrobionym korpusie z aluminium.

Token Ninja - suport pressfit test

Zaraz, zaraz… Gdzieś już to widziałeś? Hm, no tak – od lat świetnie sprawdzało się to w suportach wkręcanych w ramę… A jak się zastanowić, to bardzo podobne – i powszechnie chwalone – produkty ma w swojej ofercie między innymi Hope i Praxis. Czyli brak punktów za oryginalność. Idziemy dalej…


Pierwsze wrażenia

Jednym słowem: biżuteria. Zwłaszcza w zestawie „trzy w jednym”, z dodatkowymi tulejami i narzędziami do montażu w eleganckim opakowaniu.

Token Ninja - suport pressfit test

Aż można na chwilę zrozumieć, dlaczego nasze żony tak się jarają drogimi świecidełkami.

Token Ninja - suport pressfit test

Żal zakładać do roweru!

Montaż

Jak już się napatrzysz, samo zakładanie przypomina trochę wspomniane wyżej wkręcane suporty BSA. W przeciwieństwie do zwykłych pressfitów, nie potrzebujesz prasy do łożysk (lub po druciarsku: imadła). Tę funkcję pełni tu wewnętrzny gwint.

Token Ninja - suport pressfit test

Skręcając połówki dołączonymi do zestawu nasadkami (jeśli kupisz „goły” suport – pasują zwykłe narzędzia do Hollowtech), miski równo wchodzą w ramę.

Ciekawostka: na filmie pokazany jest też demontaż – z klasycznym suportem pressfitowym tak łatwo tego nie zrobisz! Wybicie wykonanych z plastikowego gównolitu misek, praktycznie zawsze kończy się ich zniszczeniem i jest zdecydowanie najtrudniejszym etapem montażu nowego Tokena. Ninja po prostu się wykręca, a subtelnego strzału młotkiem mogą jedynie wymagać kompozytowe tuleje.

Token Ninja - suport pressfit test

…a tak wygląda typowy suport pressfit po demontażu…

Tuleje z kompozytu to zresztą ważne elementy: eliminując kontakt metal-metal, dodatkowo zabezpieczają przed hałasem, a dzięki mniejszej od aluminium twardości, pozwalają skompensować wspomniane wcześniej niedoskonałości ramy. Działa to więc podobnie, jak w zwykłych, plastikowych miskach pressfit, ale w tym przypadku naprężenia w tworzywie nie są przenoszone na łożyska.

Token Ninja - suport pressfit test

Dodatkowe przejściówki z tego samego materiału, umożliwiają dostosowanie aluminiowego korpusu do różnych standardów ramy, gdybyś polubił Ninję na tyle, żeby w przyszłości przełożyć go do nowego roweru.


Na szlaku

Jak spisuje się to w praktyce? Jak widać na zdjęciach, suport trafił do Moonshine’a mojej żony. Dzięki absolutnej ciszy, od teraz na podjazdach będziemy mogli rozmawiać bez ograniczeń. Niektórych może to zniechęcić do zakupu… Wolałem więc o tym wspomnieć.

Token Ninja - suport pressfit test

Konwersację ułatwi też mniejsza zadyszka, o ile ktoś potrafi wyczuć każdy stracony wat. Ninja obraca się wyraźnie lżej od standardowego suportu Shimano, który ustąpił mu miejsca.

No dobra, wszystko fajnie, nowy suport jest cichutki, korba się kręci, ale ile sezonów to wytrzyma? Nie wiem. Ale nie spocznę, dopóki tego nie sprawdzę!

Długi dystans to jedyna sensowna forma dla tego testu, dlatego ten wpis traktuj jako „pierwsze wrażenia”. Na razie wszystko działa idealnie, ale to zrozumiałe, po zaledwie kilku dniach jazdy. Na przyszły sezon zaplanowałem więc dla Tokena serię fantazyjnych testów, o których napiszę tutaj, jak tylko je wymyślę.

Token Ninja - suport pressfit test

Czekam na propozycje w komentarzach!

Na razie zrobiłem to, co wszyscy (tylko nikt się nie przyznaje), czyli pojechałem na myjkę ciśnieniową i zacząłem walić prosto w łożyska z odległości 10 cm. Po demontażu zewnętrznej uszczelki zaraz po myciu, znalazłem kropelkę wody – czyli na dłuższą metę, lepiej aż tak z tą myjką nie szaleć (i w przeciwieństwie do mnie, dać w tym miejscu odrobinę smaru). Ale i tak uszczelnienie zadziałało dużo lepiej, niż się spodziewałem.

Token Ninja - suport pressfit test

Nie róbcie tego w domu!

Token Ninja - suport pressfit test

Na dole widać wspomnianą kropelkę.

W razie czego, Ninja ma w zanadrzu jeszcze jedną zaletę: łatwy serwis. Łożyska można wyczyścić i napełnić świeżym smarem, a w dalszej przyszłości: wymienić na nowe, bez wyrzucania do kosza całego suportu. Na wiosnę dystrybutor planuje wprowadzenie do oferty łożyska ceramiczne. Dostępne też są inne części, jak chociażby dekielki uszczelniające łożyska.

Token Ninja - suport pressfit test

Łożyska tzw. „maszynowe”, czyli o standardowych wymiarach (24377 RS).


Token Ninja – (wstępny) werdykt

Token Ninja to elegancki, genialny w swojej prostocie produkt, który… nie powinien istnieć. Rozwiązuje problem stworzony przez nikomu niepotrzebne suporty pressfit, a jego głównym atutem jest po prostu to, że nie hałasuje. Tak powinny od początku wyglądać wszystkie pressfity!

Ale nie wyglądają. Więc jeśli Twój wypasiony rower, z powodu suportu za kilkadziesiąt złotych, wydaje dźwięki jak Darth Vader na orbitreku, Token Ninja powinien uczynić Twoje życie lepszym.

Token Ninja - suport pressfit test


Walety:

  • cisza przy pedałowaniu;
  • piękne wykonanie;
  • łatwy montaż i demontaż;
  • zmniejszone opory;
  • serwisowalne i wymienne łożyska;
  • cena (porównując do innych opcji).

Zady:

  • cena (biorąc pod uwagę, że powinien to być standard).

Cena: od 199 zł (prezentowany zestaw z narzędziami i przejściówkami: 265 zł, lub z łożyskami ceramicznymi 491 zł)
Masa: ok. 100 g
Kup w sklepie dystrybutora*
…i polub stronę Token Polska na Facebooku!

* Z kodem rabatowym 1Enduro cały asortyment Token 15% taniej!

Powinno też Cię zainteresować:

 

  1. Czy dobrze rozumiem, że ten token to coś jakby zamienia press fit w coś typu gxp srama?

    1. Chyba nie, choć nie do końca wiem, jaki suport GXP masz na myśli ;)

      Są normalne GXP wkręcane w ramę:
      https://www.sram.com/sram/mountain/products/gxp-bottom-bracket

      Ale jest też PressFit GXP, wciskany w ramę:
      https://www.sram.com/sram/mountain/products/pressfit-gxp-bottom-bracket

      Token Ninja jest zamiennikiem tego drugiego, ale z zaletami opisanymi w teście, dzięki którym w praktyce działa trochę jak ten pierwszy :)

      1. Michał, Dziękuję za wyjaśnienia. Za dużo standardów.

        Tak, miałem na myśli te pierwsze rozwiązanie Srama. Gdzie są wkręcane bezpośrednio w mufę, a całość połączona jest taką plastikową rurką.

        W moim rowerze, te rozwiązanie srama spisuje się dość dobrze, tragicznie tylko się odkręca. No i łożyska są na stałe, więc jak się zmienia to całość.

        Jak rozumiem dla tego rozwiązania Tokenu nie da się użyć?

        1. Ninja nie – on jest wyłącznie do ram z mufą bez gwintu.

          Dla Ciebie byłoby coś z tych modeli: http://sklep.token-polska.pl/korba-sram-gxp-24-22-mm-c-3_9_26.html

    2. GXP to nie rodzaj suportu tylko SRAM sobie wymyślił taki standard jeśli chodzi o korby (Chyba chcieli być oryginalni:-)) – Korby SRAM maja osie z jednej strony o średnicy 24mm a z drugiej 22mm. Dlatego wszyscy producenci aby dostosować się do tego wymiaru wypuszczają adaptery, które wkłada się do standardowego suportu z jednej strony. Również suport pressFit SRAMA to nic innego jak zwykły suport z adapterem (ta czerwona gwiazdka). W TOKEN’ie do każdego z suportów można również dopasować adapter aby obsłużyć standard GXP. A jest się w czym zamotać http://sklep.token-polska.pl/adaptery-adaptery-gxp-n-34.html.

  2. Biorąc pod uwagę że suport PF może kosztować 90-120PLN to cena 199PLN nie jest tragedią – tym bardziej jeśli da się wymienić same łożyska. Wtedy mamy taki kwazi-BB30 z łożyskami o mniejszej średnicy (nie mylić z PF30).

    1. Zgadza się, to jest cena na poziomie suportów SRAM-a czy Race Face. Niemniej jednak chciałoby się, żeby najtańszy Deore też jako tako spełniał swoją funkcję ;)

      1. Pełna zgoda. Aczkolwiek z własnych doświadczeń z przed paru uszczelnienie na Deore nie spełnia wymogów MTB, i dopiero poziom ~XT/Ultegra jest trawałe.

  3. w PF nie chodzilo o (tylko?) wieksze lozyska, ale latwe wykonanie karbonowej ramy, bez wklejania metalowych elementow z gwintem (ktore w wielu ramach sie odklejaly)

    1. 100% racji, ale nie chciałem za bardzo rozciągać wstępu technicznymi szczegółami ;)

    2. Producenci (wciskają)różne kity np. że ma to być sztywniejsze. Jedyne zalety faktyczne to dużo tańsza i szybsza produkcja. Gwintowanie samo zajmuje czasu. Myślę że to rozwiązanie Tokena uratuje firmy przed wycofaniem się z pressfita , bo opinie były tylko złe, nawet SKY zamówił rowery z suportami na gwint.

      1. Bajki. Zamawia się rurę już nagwintowaną, która oczywiście jest droża (jeden proces w produkcji więcej)

        1. Chyba nie do końca – obróbkę takich rzeczy jak główka ramy, mufa czy rura podsiodłowa robi się po spawaniu i prostowaniu ramy, żeby zachować tolerancje.

          Nie wspominając o ramach carbonowych, które prawdopodobnie najbardziej przyczyniły się do popularności pressfitów.

  4. U mnie jedna miska siedzi bardzo ciasno a druga wychodzi bez problemu i zaczęła trzeszczeć. Czy Token powinien załatwić sprawę?

    1. Myślę że tak. Jeśli odgłosy pochodzą na pewno z suportu. Miąłem ostatnio przypadek że qumpel dzwoni że suport wymienił i żadnego efektu. Kazałem mu wpaść i rzeczywiście trzeszczy jak diabli. Okazało się że to łożysko w tylnej piaście :-) – ale tak sprytnie dźwięki chodził po ramie, że chwilę to trwało zanim doszliśmy skąd trzask pochodzi :-)

      1. Hehe, standardowa historia :) WSZYSTKIE dźwięki w rowerze sprawiają, jakby dochodził z suportu ;) Pisałem o tym tutaj:
        https://www.1enduro.pl/rower-piszczy-trzeszczy-klika-skrzypi-cyka/

  5. Najs. Może ten wynalazek pomoże mi w wyborze nowego roweru/ramy, bo pressfit był cechą wykluczającą, a jakoś większość nowych rowerów pressfit ma…

    1. No jest to na pewno większy spokój przy wybieraniu roweru. Ale coraz więcej producentów wraca do gwintowanych muf.

  6. Posiadam Praxis BB30 w gravelu (spec diverge) i u mnie niestety „pyka/strzela”. Nie wiem czy to miski czy łożyska. Aktualnie walczę o to z serwisem, chyba tego klucza nie mają i się nie odzywają ;)
    Powodzenie w testach, będę śledził :)

  7. Hej. Mam To szczęście że mój PF nie pytka nie tyka nie strzela. Przejeździłem cały sezon. Zastanawiam sie czy ruszać go podczas zimowego serwisu w celu przesmarowana/wymiany łożysk czy lepiej tego nie tykać skoro chodzi dobrze. Macie jakieś doświadczenie ?

    1. Jak działa, to bym nie dotykał ;)

  8. Super informacja Panie Michale!
    Żałuję, że nie mam presfita, tak mi się ten suport podoba…
    :-)

    1. Hehe, klasyczne też ma Token w ofercie (rabat obowiązuje) ;)

  9. Jak długo będzie aktywny kupon rabatowy? Pytam bo dopiero na początek wiosny planuję mały remont w rowerze :)

    1. Spokojnie – gdyby nawet zniknął to się upomnij – hasło 1Enduro

  10. Mam taki w Kross SOil, zamieniłem z presSzita Shimano, zrobiłem na nim około 600km, dużo błota i mycia wodą, łożyska dalej jak nowe, po 500 km otworzyłem sprawdzając czy trzeba dodać smaru, były jak nowe!
    POLECAM

  11. „Kupon jest dostępny tylko dla określonej grupy klientów” ???

    1. Takie coś mi wyskakuje, gdy chcę skorzystać z kuponu

    2. Musisz założyć konto – wtedy powinno działać. Jak coś to pisz na maila.

  12. JPRDL- Darth Vader na orbitreku :D

  13. Jaki ninja do kross moonv1?

  14. Ten standardowy, podlinkowany w artykule :) Ew. możesz się jeszcze upewnić u dystrybutora.

  15. Nie tak łatwo te wymienne łożyska dostać. Znalazłem tylko jedną ofertę za ok. 26zł/szt + przesyłka.

    1. To prawda – dlatego najlepiej uderzać bezpośrednio do dystrybutora :)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Token Ninja – cichy suport pressfit

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: bielizna Craft Active Comfort / Extreme 2.0

Sprzęt, Testy / 

W poradniku o zimowych ubraniach na rower starałem się wyraźnie podkreślić znaczenie bielizny termoaktywnej. To pierwsza warstwa, która bezpośrednio styka się z ciałem, odprowadza wilgoć, reguluje temperaturę. Ważne rzeczy. Dlatego postanowiłem przetestować dwie koszulki i bokserki termiczne jednego z najlepszych producentów: Craft z serii Active Extreme 2.0 i Active Comfort. Tylko jak do cholery przetestować… bieliznę?! „Na szczęście” pomogła mi natura.

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

Bieliznę przetestowałem w ramach współpracy ze sklepem Dadelo, dealerem odzieży Craft.


Koszulka Craft Active Extreme 2.0 kontra jesienna szosa

Historia pierwsza:

Leżąc jeszcze w łóżku, łypię lewym okiem na wykres ICM: temperatura w okolicach zera, lekka mżawka około szesnastej. Nieźle. Pół godziny później pakuję więc gravela w samochód i ruszam w Beskidy. W programie na dzisiaj: 80 km po polskich przełęczach i wzdłuż czeskiej strony pasma Czantorii.

Planowałem ten wyjazd od kilku tygodni, ale że plan poleci dziś do kosza, wiem już po pierwszych, spacerowych kilometrach wzdłuż Wisły. Od rana z nieba atakuje śnieg z deszczem, zalegający na ziemi w postaci śnieżno-błotnej brei. Zresztą nie tylko na ziemi – mam wrażenie, że większość znajduje się na moim tyłku i w butach. Męczyć się dalej, czy zawrócić do auta? Zatrzymuję się nad rzeką, zbieram myśli podnosząc stan wód po zbyt szybkim wypiciu izotonika. Żal zawracać.

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

Zarzucam awaryjną kurtkę przeciwdeszczową i jadę dalej. Opłacało się – od Wisły Czarne nastrój się poprawia, szare błoto ustępuje śniegowi, a skoczkowie narciarscy rozgrzewają się przed pierwszym konkursem w sezonie. Mozolnie zdobywam wysokość podjazdem przez Zameczek. Jest biało, ładnie i… zimno w stopy. SPD w takich temperaturach to słaby pomysł!

W myślach układam już grafik serialowy na nieuniknione L-4

Podobnie jak przecinanie przy ponad 60 km/h wilgotnego, lodowatego powietrza, które owiewa mokre łydki i wypełnia płuca, obniżając odczuwalną temperaturę o co najmniej tysiąc stopni. W myślach układam już grafik serialowy na nieuniknione L-4. Zjazd kończy się jednak szybko, a ja zaczynam drogę powrotną do zaparkowanego w Ustroniu auta. W sumie nie było aż tak źle. W sumie… może jeszcze wjadę na Równicę?

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

„Michał, ale co ty mi tu pie*****sz opowiadasz o szosie, co to ma do enduro?”. Ano opisuję Ci mój pierwszy dzień w koszulce Craft Active Extreme 2.0, bo poza próbą charakteru, wyjazd ten okazał się idealną próbą dla bielizny termoaktywnej. Wilgoć atakująca od zewnątrz (deszcz, śnieg), od wewnątrz (długie podjazdy, kurtka ograniczająca odprowadzanie potu), a do tego zmienna temperatura i pęd powietrza, jaki rzadko zdarza się w MTB.

Kiedy wróciłem w końcu do auta, zrzuciłem z siebie mokrą kurtkę, bluzę i spodnie. Koszulka była jednak sucha, moja skóra też, dzięki czemu szybciej mogłem się dobrać do upragnionej czekolady. Długi krój ochronił też nerki i kawałek tyłka, a przylegający krój ze stójką (podniesionym kołnierzykiem) zatrzymał większość lodowatej bryzy na zjazdach. Plany serialowe odłożone!

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Koszulka Craft Active Comfort kontra śnieżny Śnieżnik

Historia druga:

Na „Zlot EMTB dla Cegły i Jana” wybieram się od co najmniej trzech lat i wybrać się nie mogę. Impreza odbywa się na początku grudnia, upamiętniając dwójkę pionierów polskiego enduro, którzy zginęli tragicznie w Alpach. Tym razem stwierdziłem, że jadę, choćby śnieg miał padać pod górę!

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

Fot. Dymitr Murawicki

Grudniowe zdobywanie Śnieżnika ma swoje wady: stali bywalcy wspominają zeszłoroczną wycieczkę, która polegała na wniesieniu i… zniesieniu rowerów. Tym razem warunki był dużo łagodniejsze – wprawdzie pod koniec podejścia rowery znów wylądowały na plecach, ale oceniam, że co najmniej 60% trasy udało się pokonać w siodle. Czasem odpychając się obydwoma nogami, żeby pokonać rozkopaną zaspę… ale jednak w siodle.

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

Fot. Dymitr Murawicki

Nie licząc puchu, warunki nie były tak ekstremalne, jak na moim szosowym poligonie testowym. Ale przenikliwy chłód po opuszczeniu schroniska i wiatr na odsłoniętym szczycie zaraz po wyciśnięciu z siebie siódmych potów z rowerem na głowie, stanowiły optymalne warunki dla koszulki Craft Active Comfort.

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Extreme 2.0 czy Comfort? Która lepsza?

W stosunku do bardziej „technicznej”, ultralekkiej Extreme 2.0, koszulka Active Comfort ma dużo bardziej naturalny, gruby i miękki materiał. Dzięki zastosowaniu 30% włókien poliamidu, czujesz się w niej, jak w wysokiej jakości bawełnie.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Krój jest w obu podobny: przylegający, ale zdecydowanie nie obcisły (rozmiar wziąłem taki sam, jak T-shirtów). Przy zakładaniu nie masz wrażenia, że przez przypadek wziąłeś ubrania córki. Przedłużony dół bez problemu wchodzi w spodnie i nie wyjeżdża podczas wygibasów na szlaku. Ograniczone do minimum szwy powodują, że nic nie drażni, nie gniecie i nie gryzie. W przeciwieństwie do Extreme 2.0, w modelu Comfort nie znajdziesz chroniącej szyi stójki, dzięki czemu sprawdzi się też latem.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Jeśli lubisz techniczne ciuchy o cywilnym wyglądzie, Active Comfort jest dla Ciebie. Mimo, że na pierwszy rzut oka wygląda zwyczajnie, to polubiłem ją bardziej, bo diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli jednak wolisz od razu widzieć, za co zapłaciłeś – wybierz Active Extreme 2.0.

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Mimo różnic w budowie, oba modele kosztują około 190 zł. To sporo, zwłaszcza że w tej cenie można już znaleźć koszulki tańszych marek z wełną Merino. Czy warto dopłacić za markę? Cóż, inną koszulkę Crafta mam od… w zasadzie nie pamiętam jak długo, ale co najmniej kilka sezonów. Nie jest zniszczona, nie śmierdzi, dalej spełnia swoją funkcję. Porządny baselayer pozwala też zaoszczędzić trochę pieniędzy na kolejnych warstwach (np. kurtce). A przynajmniej tak to sobie tłumaczę ;)

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Model Active Extreme 2.0 to gratka dla zakupowych patriotów ;)

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Bonus: Bokserki Active Extreme 2.0 kontra… pełny pampers

O ile dobra koszulka termoaktywna jest niezbędnym elementem ubioru (zwłaszcza zimą), to termiczne bokserki traktowałbym w kategoriach opcjonalnego luksusu. Czyli: totalnie ich nie potrzebujesz, ale jak już kupisz, za nic nie oddasz.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Jak możesz się domyślić po nazwie, bokserki wykonane są z tego samego materiału, co koszulka Active Extreme 2.0. Są więc dość cienkie, ultralekkie i pozbawione zbędnych szwów. Te które są – są bardzo dobrze wykończone.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Zakładam je pod spodenki z pampersem – tak wiem, że nie wolno tego robić – i największą zaletą jest dla mnie ich szybkość schnięcia. Podczas jesienno-zimowych jazd, mokry tyłek jest nieunikniony, a pampers tą wilgocią idealnie nasiąka… w końcu nie bez powodu nazywa się go pampersem. Dodatkowa szybkoschnąca warstwa przy skórze oferuje przynajmniej szczątkowy komfort na długich trasach.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Warto też dodać, że bokserki – podobnie jak opisane tu koszulki – wykonane są z materiałów antybakteryjnych. Oznacza to, że w razie potrzeby można je bez obrzydzenia użyć więcej, niż raz. Choć biorąc pod uwagę błyskawicznie wysychanie, oczywiście lepiej wieczorem zrobić szybkie pranie…

Bokserki Craft Active Extreme 2.0 Windstopper

W swojej szafie od paru lat mam też wersję z windstopperem na jajkach, którą szczególnie polecam na największe mrozy.


Bielizna termoaktywna Craft – werdykt

Ubrania sprawdziłem w warunkach, w których normalni ludzie pukają się w czoło na myśl o wyjściu na rower spod kołdry. Prawdę mówiąc, ja też się pukałem… Ale doświadczenie nauczyło mnie, że ZAWSZE, kiedy zrezygnuję z wyjazdu przez pogodę, warunki okazują się dużo lepsze od sprawdzonej szarym rankiem prognozy. Warto ryzykować!

Oczywiście posiadanie odpowiedniej odzieży bardzo pomaga w podejmowaniu takiego ryzyka – a tym samym potencjalnie zwiększa ilość dni w roku spędzonych na szlaku. Obie koszulki Crafta spełniły swoje zadanie wzorowo, zapewniając komfort termiczny na wycieczkach, do których prawie nie doszło. To chyba wystarczająca rekomendacja?

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0


Koszulka Craft Active Extreme 2.0

Cena: 189 zł
Masa: 119 g (rozmiar S)
Strona producenta
Kup w sklepie Dadelo

Koszulka Active Comfort

Cena: 189 zł
Masa: 142 g (rozmiar S)
Strona producenta
Kup w sklepie Dadelo

Bokserki Active Extreme 2.0

Cena: 149 zł
Masa: 69 g (rozmiar S)
Strona producenta
Kup w sklepie Dadelo


Zobacz też:

 

  1. Nie wiem czy to twoje wpisy tak działają ale zawsze jak wstawisz link do jakiegoś sklepu z opisywanym przedmiotem to nagle się okazuje, że towar jest już niedostępny albo, że zostały ostatnie sztuki. Trzeba by pomyśleć nad ostrzeganiem właścicieli, żeby ściągali więcej towaru przed publikacją :D

    1. Racja ;) Podejrzewam, że teraz jest gorący okres na bieliznę termoaktywną – raz że zima, dwa że prezenty :)

  2. Mam kilka koszulek Crafta Active Extreme (bez 2.0) i są genialne. Na biegówki bez nich to nawet nie ma co się ruszać ;) Z tym że ta stara wersja chyba się sporo różni od 2.0, materiał też jest żebrowany, ale miększy i bardziej puchaty w dotyku od 2.0, co mi jakoś bardziej pasuje do niskich temperatur.

  3. Wooyek, skoro Ty nosisz rozmiar S przy 170 wzrostu (jak się nie mylę?), to jaki rozmiar przy tym samym wzroście miałbym wybrać, skoro normalnie moje koszulki to L/XL? Z tabeli wynika, że największy, ale musiałbym mieć conajmniej 192… Nie każdy ma posturę szosowca… ;p

    1. Jeśli nosisz koszulki L/XL, to od tego bym zaczął przymiarki. Może bardziej L – krój jest dość luźny, jak na pierwszą warstwę.

  4. a ja polecam ubrania Under Armour, miałem kiedyś przyjemność „testowania” bielizny coldgear, intensywny tydzień w jednym komplecie.
    super trzyma ciepło, odprowadza pot i nie pachnie brzydko nawet przy mocnym wysiłku. obowiązkowo jako pierwsza warstwa compression.

    1. Mam UA,sugestia użytkowników forum rowerowego (w moim przypadku kolejny zestaw do wypróbowania) i….kiepsko jest. Mam krótki rękaw hot gear i długi cold i oba są dobre do bardzo umiarkowanej aktywności. Troszkę mocniejsze „parcie w korby” (bez szczególnego świrowania) i jest odlot. Raczej odpływ :)

  5. Ja mogę polecić Brubecka Active Wool. W połączeniu z Decathlonową bluzo-kurtką 300 i ortalionami Rogellina dupsie. dała radę podczas 30+ terenowo/szosowych kilometrów w mikołajkowym marznącym deszczu. Kurtka była mokra jak szmata ale bielizna pozostała sucha i jak na wełnę przystało przyjemnie grzała.

Dodaj komentarz do tekstu Test: bielizna Craft Active Comfort / Extreme 2.0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

6 rowerowych słów, których używasz źle

Opinie / 

„Winter is coming” – a zima, jak wiadomo, to okres kiedy rowerzyści robią się nieznośni i zamiast jeździć po górach, jeżdżą po sobie w internetach. To i ja sobie ponarzekam, a co! Oto słowa-klucze, które za każdym razem wywołują u mnie klaśnięcie dłoni w czoło.


1. „MTB” (jako synonim XC)

Nie ogarniam tego, ale są osoby, które czytając „MTB”, myślą wyłącznie o cross-country (czy to w formie olimpijskiej czy maratońskiej). Jak to widzę, to coś we mnie umiera. Nawet czasem ktoś pyta: „dlaczego nazywasz 1Enduro blogiem MTB, skoro piszesz o enduro?”.

Mind blown mózg rozjebany

Otóż dlatego, że MTB = mountain biking. Downhill, freeride, enduro – to wszystko są odmiany kolarstwa górskiego, czyli MTB. Biorąc pod uwagę, że szufladkowanie danego typu jazdy robi się trudniejsze od zrozumienia gamy modelowej Mercedesa, proponuję stosować ogólny termin „MTB” zgodnie z jego prawdziwym znaczeniem.

2. „Recenzja”

Recenzja: analiza i ocena dzieła artystycznego, publikacji naukowej, projektu, przewodnika, poradnika, wystawy, przedstawienia teatralnego, publikacji multimedialnej, filmu, gry komputerowej itp.

Czy rower, amortyzator albo ochraniacze są „dziełem artystycznym” albo „publikacją naukową”? No chyba nie bardzo. Dlatego „recenzja roweru” brzmi równie idiotycznie jak „test książki” i najwyższy czas, żeby media rowerowe zaczęły używać prawidłowych określeń. Moje propozycje: test, opinia, opis, relacja, raport z jazdy.

Recenzja

3. „Marketing”

Jasne, działy marketingu firm rowerowych mają swoje za uszami… Ale zrzucanie na nie każdej zmiany, każdego nowego standardu i każdego nowego typu roweru? Brakuje tylko oskarżeń o pijaństwo, antysemityzm, homofobię i homeopatię.

Ostateczne głosowanie i tak odbywa się portfelami klientów – możesz kupić taki rower, jak Ci się podoba, nie zwracając uwagi na marketing. Aczkolwiek…

4. „Dumper” (+ „support”)

Mowa oczywiście o tylnym (nie tylnim!) amortyzatorze. Choć nie jest to takie oczywiste, bo „dumper” to tak naprawdę… wywrotka. I to nie taka po spieprzonym lądowaniu hopy, tylko taka na budowie. Jest jeszcze alternatywna definicja, którą będę wypominał każdemu, kto nie nauczy się, że tłumik to „damper” (od „damping” – tłumienie).

Dumper truck

Tak wygląda dumper… / Fot. Wikipedia

Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - damper Fox Gemini EVOL

…a tak damper. Znajdź 5 różnic.

A jak już jesteśmy przy angielskich literówkach, to warto też zapamiętać różnicę między „supportem” (kapelą grającą koncert przed główną gwiazdą) a „suportem” (ułożyskowanym wałkiem łączącym korby w rowerze). Co więcej, wcale nie czyta się tego „saport”.

5. „Trial” (+ „downhill”)

Ciekawostka naukowa: koljneość lietr nie ma więkzsego znaceznia, o ile piewrsza i otsatnia są na siowm miejcsu.

Nie dotyczy to jednak wyrazów „trail” i „trial”, w których kolejność ma zasadnicze znaczenie:

  • trail – z angielskiego szlak, ścieżka i rodzaj jazdy po takich trasach. Stąd rowery trailowe (ścieżkowe), które dobrze znasz z bloga.
  • trial – z angielskiego próba i rodzaj jazdy polegający na pokonywaniu technicznych torów przeszkód wymagających nadludzkiej równowagi, umiejętności wskakiwania/zeskakiwania na przeszkody o wielkości Andrychowa, a czasem dorzucenia kilku trików. Innymi słowy, to jest ten rodzaj kolarstwa, którego nie umiesz. Więc proszę, nie pisz na forach, że szukasz roweru do trialu.

Trial

To samo dotyczy rowerów do „downhillu”. W dziewięciu przypadkach na osiem, pytają o nie osoby jeżdżące po lasach pod Łodzią, które trafiły na kawałek bardziej nachylonej ścieżki z paroma naturalnymi „hopkami”. Wiecie – taką trasę, na której sztywniak XC ogarnia idealnie. Zjazd z górki w parku to nie jest downhill.

Downhill

6. „Trening”

Na koniec coś wyjątkowo na czasie. W zimie nikomu nie chce się wychodzić na rower. Trzeba się skołczować i sczelendżować, trzeba nadać temu wydarzeniu wyższą rangę, trzeba nazwać je „treningiem”. Nawet jeśli idziesz po prostu pojeździć, a o czymś takim jak „plan treningowy” słyszałeś tylko od nawiedzonego kolegi-szosowca.

Po powrocie warto wrzucić trening na Relive i podsumować na Facebooku. Ewa Chodakowska będzie z Ciebie dumna!

Zrobił trening nie włączył Stravy

7. „Pedała”

Ja wiem, miało być 6 słów, a to już jest w zasadzie dziewiąte. Ale jest takim gwałtem na języku, że mój mózg je wyparł i dopiero na Facebooku mi przypomnieli. Przypomnieli, że niektórzy na pedały rowerowe mówią… pedała!

Wydawałoby się, że takiego delikwenta łatwo zbijesz z tropu, pytając o liczbę pojedynczą tego rzeczownika. Ale nie! On bez żenady odpowie, że stopa naciska na… pedało.

Ja wiem, że „pedał” i „pedały” nie są zbyt poprawne polityczne, ale przynajmniej są poprawne językowo i nie powodują raka uszu. Trzymajmy się tej wersji.


Podsumowanie

No i proszę – 1Enduro bawi i óczy. Jeśli używasz któregoś z tych słów, mam nadzieję że dałem Ci do myślenia i uczynisz internet lepszym miejscem, zaprzestając. A ja tymczasem czekam na Twój zimowy komentarz – mam nadzieję, że uzupełnisz moją listę! ;)


Bonus: Wybór czytelników

Wasz odzew do artykułu był świetny – dzięki za wszystkie komentarze! :) Wśród Waszych sugestii znalazły się nie tylko „pedała”, ale też:

  • „27 przerzutek” – przerzutki w rowerze są dwie (przednia i tylna), ewentualnie jedna.
  • „Stunt” – nowe zjawisko, kiedyś przez kogoś trafnie nazwane, za przeproszeniem, „niedojebanym streetem bez umiejętności i bez kasku”.
  • „Tylni hamulec” – może być przedni i tylny (ew. zadni), ale na pewno nie tylni.
  • „Szukam rowera” – wieś tańczy i śpiewa. Szukamy rowerU!
  • „Rafka” (a nawet „rawka”) zamiast „obręcz” – niby poprawne, ale też jakoś tak przaśnie…
  • „Teleskopy” i „resory” – zostańmy przy amortyzatorze i dAmperze.
  • „Raider” zamiast „rider” – stosowane głównie przez fanów Lary Croft.

Zobacz też:

 

  1. zwłaszcza trening :D piękne

    1. Jak trening, to i odbyty – wiadomo;)

      1. Odbyty muszą być!

        To znaczy… musi być.

  2. Nauczony doświadczeniem nie kliknąłem filmu w pkt.3 :) Pozdro

  3. Jeden z najlepszych wpisów :D Boli mnie jak zaczynam z kimś gadać i cieszę się bo okazuje się, że ten ktoś też jeździ, a zaraz potem walnie coś w stylu MTB zamiast XC albo trial zamiast trail. Szczególnie to drugie spotkałem przerażająco często :/

    1. Jak wielka szpara między zębami u ładnej dziewczyny ;)

    2. „bo okazuje się, że ten ktoś też jeździ, a zaraz potem walnie coś w stylu MTB zamiast XC albo trial zamiast trail”
      Pewnie jestem nie na czasie, ale kiedy XC przestało być dyscypliną kolarstwa górskiego? No i co z ludźmi, którzy zamiast spiny o terminy po prostu sobie jeżdżą i nie spędzają przed wycieczką 10 godzin w internecie i ze słownikiem w ręku na wkuwaniu nazw, których już dużo, a nawet coraz więcej? To „zaraz potem walnie” brzmi trochę tak, jakby użycie jakichś określeń inaczej niż się komuś wydaje, czy pomylenie bardzo podobnych słów po angielsku miało cokolwiek wspólnego z jazdą i przekreślało człowieka jako rowerzystę XD. Frustracja związana z takimi rzeczami jak ustalanie, czy ‚XC to jeszcze MTB czy już może nie’ albo ‚jakie kryteria musisz spełniać, by mieć prawo nazywać się kolarzem górskim’ wydaje mi się jedną z ciemniejszych stron wśród rowerowych hobbystów. :(

      1. Po pierwsze, nie chodzi o to, że XC to jest czy nie jest MTB – czytaj uważnie ;)

        Po drugie, każda grupa hobbystów-entuzjastów ma swój język i zwracanie na niego uwagi nie jest tylko domeną rowerzysów. Jak ktoś sobie po prostu jeździ i ma wyjebane na innych, to luz.

        Ale jak ktoś zaczyna na te tematy rozmawiać z innymi entuzjastami (co wbrew pozorom nie wyklucza jeżdżenia, chyba że znasz kogoś, kto jeździ 24/7), to problemy z nazewnictwem i przekręcanie prostych słówek po prostu słabo o nim świadczą. Może mieć dalej wyjebane i brylować niewiedzą, a może się zorientować w temacie, np. koszystając z tego artykułu.

        1. Wydaje mi się, że jednak przesadzasz. „Po pierwsze, nie chodzi o to, że XC to jest czy nie jest MTB – czytaj uważnie ;)” Poprosiłeś żebym czytał uważniej. Przeczytałem następne dwa razy komentarz do którego się odniosłem i dalej jest o tym samym. I po kolejnym przemyśleniu sprawy dalej uważam, że nawet jak ktoś myli słowa trial z trailem a o XC mówi MTB to określanie tego brylowaniem niewiedzą i wyjebaniem na sprawę jest jednak przesadzone :). Wiem co możesz mieć na myśli – prawdopodobnie ludzi, którzy się mądrzą nie mając pojęcia o czym mówią, albo są mylnie przekonani o swojej racji czy wiedzy. To jest oczywiście słabe. Ale po drugiej stronie stoją też czasami ludzie ze środowiska i forów, którzy traktują tych zwykłych/nowych z góry, są zniesmaczeni kiedy ktoś powie jakąś gafę, tylko zamiast próbować pomóc albo nakierować, to odcinają się/drwią/krzywią się. I spotykałem takich przy BMXach, i w górach, i na pumpie, i w lesie.

  4. Filmik z akapitu o marketingu jest świetny :-)))

  5. Mówicie o DH w Łodzi, często słyszę o Enduro w Poznaniu :)
    Byłem widziałem, ogólnie niektórzy uważają zjazd z asfaltu za enduro …
    A jak używam pojęcia MTB to czuje się jak weteran ;)

    1. W złych miejscach byłeś :) Choć znane mi trasy szybciej bym nazwał trail+dirt ;) Ale z dala od asfaltu :P

  6. Mie bardziej bawi w ogłoszeniach.”szukam roweru do dh za 1500 zł.. Interesuje mie hornet, jakiś dabomb czy jeszcze kilka innych wynalazków”

    1. Ewentualnie: „…czy Kross Hexagon V2 się nada?”.

      1. Ale tylko w wersji DISC! :D

  7. Sprzedam *pedalka* uzywane 3razy:)))

    1. …pedałka, zmieniarki, automaty, teleskopy… ;)

      1. Allegro uwarza „teleskopowe” za prawidłowe określenie

    2. Pedała dodałem do wpisu! :D

  8. Sama prawda, a jeszcze można by dodać zmianę definicji poszczególnych „kategorii” rowerowych w czasie. Np. mój rower (Banshee Spitfire v1) jak pojawił się na rynku był „enduro”, a teraz jest to, co najwyżej „trail” – choć ja wolę nazywać go na przekór „short enduro” ;).

    Dlatego, ja nie mówię, że jeżdżę XC, trail, enduro, szosą czy trekkingiem, bo jestem w każdym przypadku „turystą”, a dany rower jest wtedy po prostu najbardziej odpowiednim narzędziem do danego terenu.

  9. Co z recenzją projektu inzynierskiego w postaci roweru?

    1. Może być, o ile piszesz ją po obejrzeniu roweru (ew. przeczytaniu specyfikacji) i skupiasz się na walorach naukowych :P

  10. Andrychów pozdrawia xD

    1. Macie tam trialowców? ;)

  11. Mam kumpla który mówi siadełko zamiast siodełko… Chyba że to ja całe życie w błędzie jestem.

    1. No bo przecież na nim siada, a nie sioda.

      1. Cudowne wyjaśnienie! Uśmiałam się :D

    2. Może chodzi o sadełko? ;)

  12. a co z 9 przerzutkami ? :)

    1. 9ęć?? Mi się kiedyś kolo chwalił że na 24 przerzutki a inny że 27…

      1. No właśnie, teraz porobili te 1x i jest lipa ;)

        To jest tak zabawne, że nawet niespecjalnie chcę się tego pozbywać ;)

        1. No ale 1x ma teraz aż „12 przerzutek” – jedna do drugiej poprzykręcana chyba ;-)

  13. W pkt 4 odnośnie suportu to jakoś tak niejasno jest: suport to spolszczona wersja angielskiego support – chodzi przecież o to samo: wsparcie,wspornik

    1. No, nie do końca, bo po angielsku suport to bottom bracket.

        1. Ten punkt ucieszył mnie najbardziej, co dzień mam w sklepie klienta, który chce kupić „wsparcie”

  14. Btw polecam uważać na używanie słowa pedał na fb – można dostać bana :)

  15. Ja sam pomyliłem trail z trialem, ale to była literówka z pisania na klawiaturze. Kto wie… może paru purystów by chciało mnie spalić na stosie :)

    1. Spalić to może nie, ale warto dbać o takie rzeczy we własnym interesie, żeby być poważnie traktowanym :)

  16. Temat bomba po prostu. Ostatnio gościu chciał kupić ode mnie ramę i jak napisał mi dumper to mu odpisałem, że mu nie sprzedam i niech dalej hardtailem jeździ. Trial i MTB zamiast XC też doprowadza mnie do szewskie pasji.

  17. Szanuje, w końcu ktoś wyjaśnij dużej ilości „RIDERÓW” z punktu 5 (mistrzostwo) jak to się je.Świat MTB ci dziękuję wraz ze mną .

    1. A propos RIDERÓW, to do listy można by dopisać bardzo popularne słowo „raider” ;) Prawdopodobnie używane przez fanów Lary Croft.

  18. półkownik borowczyk włóczęga

    A co z nazwami części? kiedyś mowiono golenie na lagi amorów, to jest poprawne dalej imo,

    nie w temacie ludzie także mówią:
    przerzutka to konik :P
    na korbę mówią, że to pedała,
    obręcz = rawka ;]
    rower = koło

    1. O „koniku” nie słyszałem, niezłe :) A „koło” to rower po śląsku, czyli poprawnie ;)

      1. Wózek tylnej przerzutki nazywa się konikiem

      2. Po czesku rower to też kolo.

  19. Maciek BikeTata Demiańczuk

    Zaiste prawda to wszystko. Dobrze, że morzna, a nie moszna. Strasznie ciężko to czytać na telefonie.

  20. Nie o pisownię chodzi, ale często słyszę, że mam 20 przerzutek.

  21. – MTB – hmmm … zawsze już będzie się kojarzył z HT Gary Fishera – ani to do trialu, trailu ani do enduro. Kiedy ten skrót nabierał znaczenia nikt nie budował ścieżek a pomysł, by rowerem wjeżdżać wyciągiem wzbudziłby politowanie. Takze MTB już zostanie tym czym było – prostym HT z grubymi oponami : )
    – Tak na chłopski rozum – jeżeli można zrecenzowac projekt to i wykonany zgodnie z nim amortyzator : D Analiza i ocena pasuje idealnie.
    – Z tym marketingiem to pojechałeś po całości : D Nikt mi nie wmówi, że trzeci standard mocowania manetek do klamek hamulców Shimano to pomysł inżynierów. Za pierwszym razem nie umieli przykręcić ? To niech się poduczą : ) Bo chcąc kupić tylny hamulec XT do roweru kupionego przed rokiem muszę teraz zmieniać manetkę czyli i przerzutke czyli i kasetę a czytając marketingowe wypociny Shimano zwane dokumentacją również i cały przód.
    – Pedała, pedało … jakoś trzeba sobie radzić w świecie, w którym za słowo „pedał” można stracić bloga tworzonego od lat : /
    – Z literówkami w angielskich słowach nie wygrasz, to jak niemieckie słowa w warsztacie samochodowym.
    – Treningi są pocieszne : D A już najbardziej KOM-y na ścieżkach rowerowych wśród przerażonych babci i dzieciaków : /

    1. „Na chłopski rozum” to kolejny zwrot, który mógłbym dopisać do listy :P Jasne, że można zrecenzować projekt amortyzatora – w takim sensie, że patrzysz na ten PROJEKT (np. rysunek techniczny) i oceniasz, czy jest dobry. Ale jak używasz jakiegoś działającego przedmiotu, to już nie jest recenzja :P

      Co do marketingu, to sam pokazujesz to, co mam na myśli – że jakiś wredny marketingowiec KAŻE CI wymieniać pół roweru. Czyżby? Kto Cię zmusza do zmiany hamulca na nowy? Czemu musisz mieć manetkę na iSpec? Nie da się kupić na zwykłej obejmie? :P

      1. Czepiasz sie idiomów : ) Język potoczny ma swoje prawa i pewne zwroty sie przyjęły – nic na to nie poradzisz. Zresztą sam piszesz w sposób dosyć charakterystyczny – taki „stajl” : D
        Z tą recenzja … trochę na siłę. Jak recenzujemy projekt to i jego implementację – czy udana, co by można lepiej, jak to robią inni, jak wypada na tle konkurencji, czy ładny wreszcie …
        Co do marketingu: No znowu pocisnąłeś : / Oczywiście, zmusza mnie. Zmusza mnie fakt, że się popsuł. Manetke na iSpec już mam. Tyle, że bezużyteczna. Moge ją sobie (roczną !) powiesic na scianie w garażu. Niestety przez marketing.
        Czasem warto spojrzeć trochę szerzej : )

        Pozdrawiam i z przyjemnością dalej czytam bloga.

        1. No właśnie. Okazuje się, że posiadany amortyzator nie wytrzyma długo, bo za bardzo go katuję. A rower mam dwa lata. O ile nie znajdę jakiejś używki w dobrym stanie, to będę też musiał wymienić przynajmniej przednią piastę. No ale mam wybór – mogę przecież nie jeździć…

        2. Zawsze możesz kupić taką samą manetkę, jak miałeś – są sklepy internetowe, jest Allegro, OLX, nawet Dual Controle ciągle można kupić bez większego problemu :P A to, że coś się popsuło to już nie jest wina marketingu. Nowych standardów i mocowań też dział marketingu nie wymyśla.

          Pan Sielan – zmieniasz Lefty na zwykłego amora, że musisz piastę zmienić? Nie możesz kupić innego widelca z taką samą osią?

  22. Bardzo dobrze pamiętam jak mnie tu zjechano o „pedała”. Wystrzegam się jak ognia od tamtej chwili. Panie, dobry wpis. Wincyj takich.

  23. „merytoryka”

  24. Niebezpieczną pułapką jest również to, że słowo „pedał” odmienia się różnie w zależności od tego, czy jest to część, czy obelga. Wielu już na tym poległo, łącznie z komentatorami sportowymi. Dopełniacz: pedału!

  25. Michał, niedługo będziesz musiał pisać [homoseksualista] zamiast [pedał], nawet w kontekście rowerów, bo Ci bloga zawieszą :P „Szukam lekkich homoseksualistów do ciężkiej jazdy” :D

    1. made my day!
      cheers

    2. „Szukam lekkich homoseksualistów do ciężkiej jazdy”
      Prawie się posikałem ze śmiechu.

  26. TRENING! :D Piękne i najbardziej trendy teraz :D

  27. Co za bezsensowny artykuł

    1. Co za bezsensowny komentarz ;)

  28. Grand prix: Pedała :P

  29. No i piasta qr20…

  30. Moim faworytem jest „trial” ;) dodatkowo można dodać, że oznacza to również proces przed sądem lub rozprawę sądową.

  31. Określenie tylnej przerzutki jako SIS albo kupowanie sprychy zamiast szprychy to też pewien standard

  32. To ja jeszcze proponowałbym dopisać do listy „kokpit”.
    Kto choć raz siedział za sterami awionetki czy sportowego samochodu wie jak pretensjonalne jest to słowo w odniesieniu do roweru. Pasuje jak kwiatek do kożucha a zrobiło zawrotną karierę.
    No, ale marketingowcy używają go nagminnie wciskając nam nieszczęsne/nieudane/co chwile poprawiane ? iSpece uzasadniając to „porządkiem na kokpicie”. Jak to pieknie brzmi po polsku, prawda ? : D A potem ZONK : /

  33. mówisz felgi, myślisz obręcze

  34. Dlaczego ludzie robią to sobie, a zwłaszcza innym? Trzeba mieć wiadro szamba we łbie, żeby takie rzeczy gadać/pisać.

  35. Deprecha

  36. Ej z tą Łodzią to pojechałeś po całości ;). Mieliśmy i mamy całkiem sporo zawodników dh z czołówki polskiej. Wójcikiewicz, Miśkiewicz itp.

    1. A ile macie w Łodzi tras DH? :P

      1. Całkiem sporo mamy miejscówek, gdzie rower dh ma co robić. Kiedyś były trasy, na których rozgrywane były zawody np. Kamieńsk czy jedne z pierwszych zawodów slopestyle na tzw. Rogach.

        1. Slopestyle to slopestyle. Downhill to downhill.

          Nie wiedziałem, że Łódź jest tak duża, że Góra Kamieńsk wchodzi w jej obręb :P Przy takich kryteriach, to „w Katowicach” mam co najmniej dwa bikeparki z wyciągiem i dwa kompleksy wybudowanych singletracków.

          1. Nie wiedziałem, że mieszkając w Łodzi, Poznaniu czy Warszawie nie mogę mieć roweru dh bo narażam się na docinki.
            Przy takich założeniach wszyscy możemy jeździć na nowoczesnych sztywniakach enduro bo na nich można objechać zawody enduro i wykręcić na nich niezłe czasy co udowadniają już niektórzy zawodnicy.
            Chodzi o to, że kupuję rower jaki chce, jaki mi sprawia frajdę i na jaki mnie stać, a zawodnicy z nizin nic by nie osiągnęli jakby przejmowali się tekstami w takim stylu. Pozdro

            1. Doczytaj sobie fragment artykułu na ten temat, bo nadinterpretujesz i niepotrzebnie się unosisz ;)

              1. Szosa dobrze prawi – żart nie żart, nie dzielmy ludzi bo od tego jest Prezes…
                Wystarczy w You Tube wpisać Łagiewniki DH i od razu widać, że w Łodzi można polatać tak, że nie każdy góral da radę. No a do Bielska czy Srebrnej mamy 2 -2,5 h autem więc obracamy w jeden dzień. Pozdro.

    2. Chcesz powiedzieć ,że trenują w Łodzi ?? Pewnie całymi tygodniami piłują na Żarze albo na Stożku.

      1. Właśnie o to chodzi. Góry ostatnio bardzo zbliżyły się do centrum mam na myśli dojazd, więc rowery dh mają co robić, ale komentarz Michała traktuję bardzo dosłownie.

  37. Z drugiej strony nie ma co się dziwić że wszyscy tacy intelektualiści :D.A teraz przykłada z innej branży.
    Przychodzi klient do knajpy,czyta menu (polędwica wieprzowa w sosie kurkowy z kaszą gryczaną) i się pyta,a z czego ta polędwica jest? Po uzyskaniu odpowiedzi że ze świni zamawia schabowego na drobiu..I wy się dziwicie że ktoś ma problem z określeniem czegoś poprawnie :D :D :D

  38. Już nie jeździ się na wycieczki w góry ,teraz trzeba zliczyć trip – kolejne gówniane słowo z tej serii

  39. Uginacz – Amortyzator. Brrrr…

  40. Skill : ) Ręce i nogi opadają. To taki substytut umiejętności chyba …

    1. Ale „skill” jest już ok, podobnie jak wtykanie w każdą dziurę innych quasi-polskich słówek.

      1. Nie czujecie różnicy między zapożyczeniem a błędem?

        1. Ale ja nie piszę o błędzie.
          Prosiłeś o wrzucanie słów które wywołują odruch pukania się w czoło.

  41. Uginacz- amortyzator
    Keta- łańcuch
    zimny łokieć- łokieć bez ochraniacza
    alu fela- obręcz
    laczka- opona
    kicha- dętka
    chałer- kask

    Dopisujcie ciekawe określenia

    1. Wystarczy zajrzeć do słownika języka Śląskiego :)

  42. Pozwolę sobie użyć czyjegoś stwierdzenia: „Gdy jesteś martwy to nawet o tym nie wiesz. Cierpią tylko ludzie wkoło Ciebie. Tak samo jest, kiedy jesteś głupi”! ;)

  43. Kluczowe jest używanie słów ogólnie zrozumiałych i chęć porozumienia; gdybym miał się posługiwać lansowanym na tym blogu wysublimowanym słownictwem nie porozumiałbym się z mechanikiem, który grzebie mi w rowerze – z kolei w innym serwisie zdarza mi się walnąć jakiegoś babola i mimo, że mają wysokie zadęcie, nikogo do nie oburza a cel jest osiągnięty. Coś mi się wydaje, że tematem podskórnym jest masowanie ego, efektem zaś ładowanie ludzi do określonego wora bo mieszkają na płaskim albo mają tylny amortyzator a nie damper…

    1. Jakie wysublimowane słownictwo z bloga masz na myśli?

      1. aby daleko nie szukać sięgnę po przywołany przez któregoś z przedmówców „kokpit” albo „offset”….

        1. Jakie proponujesz niewysublimowane zamienniki dla tych słów?

          PS. Jeśli Twój sklep nie wie, co to jest kokpit albo offset, to sugeruję szybko zmienić sklep ;)

  44. Pozdrawienia z lasów pod Łodzią ;)

  45. Taaa, „Jaki rower do dh/fr za 1000zł? Mam Hexagona, nada się? Dwupółkę wstawię z Allegro za pińcet. Gdzie w Warszawie jeździcie, fajnie jakby niedaleko Bródna?” – zmora for rowerowych :D

    PS. Jak ktoś się pyta o „tylnią” przerzutkę czy „tylnie” koło zawsze mówię, że pierwsze słyszę i w rowerze jest tylko przednie i tylne.

  46. Bartłomiej Karkonosze

    A ja mam słowo które jest stosowane przez zdecydowaną większość was a doprowadza mnie do rozpaczy. ,,Waga” roweru. Ludzie !! waga to jest takie urządzenie. Pisze się masa roweru, masa ramy, masa własna, masa a nie waga ku…a no!!!

    1. To ja mam dla Ciebie dobrą wiadomość: Już nie musisz rozpaczać.
      Za Słownikiem Języka Polskiego PWN:

      1. «przyrząd do pomiaru ciężaru ciał; też: ważenie takim przyrządem»
      2. «ciężar czegoś, mierzony takim przyrządem»
      3. «w boksie, zapasach itp.: ciężar ciała zawodnika kwalifikujący go do odpowiedniej kategorii; też: oparta na tej zasadzie kategoria zawodników»
      4. «ćwiczenie gimnastyczne polegające na przyjęciu pozycji statycznej z jedną ręką lub nogą opartymi o podłoże»
      5. «ważność, znaczenie czegoś»
      Tu oczywiście chodzi o ciężar. Także głowa do góry i nie rozpaczaj: D

      Mnie osobiście najbardziej interesuje waga roweru bo wnoszę go osobiście na 3 piętro : D Masa tylko na maratonach : )

      A tak nawiasem – jak często ludzie wpadają w pułapki które sami zastawiają :))

  47. Serio artykuł „ÓCZY” a nie po prostu „uczy” ?

  48. A mnie drażni używanie słów pin i link zamiast sworzeń i ogniwo.

    1. pin, link, rotor i pare innych słówek po angielsku, zeby każdy widział, jaki to ja jestem pro. Ale nikt nie mówi, ani nie pisze derailleur, bo za trudne słowo

      1. Tego grzechu sam jestem winnny…

        Choć nie robię tego złośliwie, czy żeby się wykazać. Po prostu angielskie nazwy często są dużo prostsze i/lub nie mają bezpośrednich odpowiedników. Akurat nie w podanych przez Ciebie przykładach, ale spróbuj przetłumaczyć „flow”, albo jeszcze trudniej: „handling” / „performance” ;)

  49. Dziękuję za wyjaśnienia. Na szczęście nie popełniałem tych błędów, ponieważ równie niepoprawnie ale tradycyjnie, dzielę rowery na: kolarzówki, składaki, górale, gospodarcze i damki czyli miejskie :-)

  50. … „„suportem” (ułożyskowanym wałkiem łączącym korby w rowerze)” to i ja się przyczepię i jest to ułożyskowana oś jak już chcemy być szczególnie precyzyjni ;)

    1. Jedno drugiego nie wyklucza.

      1. Z technicznego punktu widzenia rozróżnia się te dwa elementy w bardo prosty sposób.

        https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Oś_(część_maszyny)

        1. „Oś nie przenosi momentu obrotowego, przeciwnie niż wał.”

          Czyli z technicznego punktu widzenia, w suporcie mamy jednak wałek :P

          1. niestety jest to zwykła oś. Nie przekazuje momentu napędowego, a jedynie łączy dwie korby i przenosi moment gnący. Zadaniem suportu nie jest przekazywanie momentu z prawej na lewą korbę, a łączenie ich w kompletny układ, który przekazuje moment na tylne koło. Wiem ze zastosowałeś pewne uproszczenie w swoim tekście, ale skoro tekst jest o czepianiu się słówek… Pozdrawiam ;)

            1. Ale już w Pinionie będziemy mieli zamiast osi – wałek, zgadza się?

  51. pedało wymiata, jak poprawiłem kolegę, że mówi się „pedał” to powiedział mi, że gadam głupoty, bo przecież pedał to gej, więc część roweru nie może nazywać się tak samo!

Dodaj komentarz do tekstu 6 rowerowych słów, których używasz źle

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top