Top 10 2018: Rowery enduro do 10000 zł

Prezentacje, Sprzęt / 

Przegląd najciekawszych rowerów na rynku tradycyjnie zaczynam od najtańszych enduraków dostępnych w Polsce. Oto moje top 10 (a tak naprawdę to top 12, o czym za chwilę) rowerów enduro do 10000 zł, w tym dwa modele poniżej 8000 zł i cztery do 9000 zł. Osoby planujące starty w zawodach, wypady do bikeparków i szybką jazdę po najtrudniejszych szlakach, mają w czym wybierać!


Jakie rowery znalazły się w zestawieniu?

Rower full enduro od 6000 do 18000 zł - modele 2018

Rowery enduro: skok od 150 do 170 mm, kąt główki ramy maksymalnie 67 stopni.

Jak czytać dane techniczne?

  • skok podany jest odpowiednio: przód / tył
  • kąty to kolejno: główki ramy / rury podsiodłowej
  • masa – deklarowana przez producenta (zazwyczaj bez pedałów)
  • klik w nazwę modelu → strona producenta
  • klik w cenę → sprawdź okazje na Ceneo (linki afiliacyjne)

Disclaimer

Poniższe opisy rowerów to moja subiektywna ocena na podstawie danych katalogowych. To nie jest test, ani nawet jego namiastka! Pamiętaj, że jakość roweru na szlaku zwykle wynika z czegoś więcej, niż tylko sumy części i cyferek.

I jeszcze jedno: rowery są ułożone od najtańszego do najdroższego – nie według oceny.

Zestawienie ma charakter niekomercyjny.






1. Kellys Swag 107399 zł

Rower enduro do 8000 zł: Kellys Swag 10 2018

  • skok: 160 / 165 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 65,5° / 74°
  • długość górnej rury (M): ?
  • reach (M): 470 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Suntour Aion LO-R / Rock Shox Deluxe RT
  • hamulce: Shimano BR-M425
  • napęd: SRAM NX 1×11
  • masa: ?

Choć tytuł najtańszego roweru enduro nadal należy do Dartmoora Blackbirda (6199 zł!), to listę otwiera nowy Swag. Dlaczego? Pierwszy powód znajdziesz ciut niżej – nowy Blackbird Evo w moim odczuciu jest bardziej opłacalnym zakupem od (naj)tańszego brata. A po drugie – Kellys wypuścił w tym roku całkiem nową, autorską ramę z zawieszeniem z wirtualnym punktem obrotu, wszystkimi aktualnymi standardami i (w końcu) przemyślaną geometrią.

Wyposażenie ma swoje słabe strony, takie jak wąskie obręcze, czy kiepskie opony. Trzeba się też liczyć ze słabymi hamulcami. Cała reszta jest jednak bardzo nowoczesna, z napędem 1×11, kokpitem Race Face i solidną amortyzacją na czele. Do pełnego pakietu brakuje jedynie sztycy regulowanej, ale nawet po jej dokupieniu, nadal powinieneś się zmieścić w 8000 zł.

2. Author Patriot Evo7799 zł

Rower enduro do 8000 zł: Author Patriot Evo 2018

  • skok: 160 / 160 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 66° / 74°
  • długość górnej rury (M): 620 mm
  • reach (M): 450 mm
  • sztyca regulowana: Kind Shock E30i
  • amortyzacja: RST Rogue Air / Rock Shox Monarch RL
  • hamulce: TRP Slate 4
  • napęd: SRAM GX1 1×11
  • masa: 15,3 kg

Najbardziej niedoceniany model na rynku…? Patriot co roku trafia do zestawienia, a mimo to jest rowerem skrajnie mało popularnym. Duża w tym „zasługa” dość topornie wyglądającej ramy, której przydałaby się aktualizacja, oraz nielubianego w naszym kraju producenta amortyzatora – nawet, jeśli o RST Rogue można znaleźć przyzwoite opinie.

Szkoda, bo takie elementy jak napęd SRAM GX, sztyca regulowana, czterotłoczkowe hamulce czy opony w wypasionej wersji, byłyby na miejscu w znacznie droższym rowerze. Podejrzewam, że gdyby Czesi zdecydowali się na Aurona lub Yari, dużo częściej widywalibyśmy ten model na szlakach.

3. Dartmoor Blackbird Evo8599 zł

Rower enduro do 9000 zł: Dartmoor Blackbird Evo 2018

  • skok: 160 / 160 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 65,5° / 76,5°
  • długość górnej rury (M): 582 mm
  • reach (M): 435 mm
  • sztyca regulowana: Kind Shock E20i
  • amortyzacja: Rock Shox Yari RC / Rock Shox Monarch Plus R
  • hamulce: SRAM Level
  • napęd: SRAM NX 1×11
  • masa: 15,5 kg

Dartmoor wprowadził w tym roku nowy, środkowy model Blackbirda, dzięki któremu bazowa wersja jest jeszcze tańsza (ale biedniejsza), a topowa – jeszcze bardziej wypasiona. Ale jak to zwykle bywa, to właśnie pośredni model wypada najciekawiej pod względem opłacalności.

Świetny Rock Shox Yari w połączeniu z Monarchem Plus to półka wyżej, niż u większości konkurentów. Do tego napęd 1×11, sztyca regulowana o dużym skoku i dobre opony. Do czego można się przyczepić? Nie jest to najlżejszy rower, a ramie brakuje najnowszych standardów, o ile to dla Ciebie istotne.

→ Zobacz też: Test: Dartmoor Blackbird Pro 2017

4. Rose Uncle Jimbo 1 – 8650 zł

Rower enduro do 9000 zł: Rose Uncle Jimbo 1

  • skok: 160 / 165 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 66° / 75°
  • długość górnej rury (M): 580 mm
  • reach (M): 421 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Rock Shox Yari RC / Rock Shox Monarch RT3
  • hamulce: Shimano Deore BR-M615
  • napęd: Shimano SLX 2×11 / 1×11
  • masa: 13,9 kg

Kolejny rower, który testowałem na blogu i mogę z czystym sumieniem polecić. Jego największą zaletą jest możliwość konfiguracji – każdy element osprzętu możesz przy składaniu zamówienia podmienić na inny. Z kolei największą wadą jest to, że większość rzeczy, które będziesz chciał dodać w konfiguratorze, rowery konkurencyjnego YT mają już w standardzie…

Jeśli jednak chcesz coś bardziej oryginalnego, podstawowa specyfikacja Uncle Jimbo jest naprawdę ciekawa: zawieszenie Rock Shoxa, koła DT Swiss czy kokpit Race Face to pokaz siły marek wysyłkowych. Na pierwszy rzut oka razi jedynie napęd z przednią przerzutką, ale bez dodatkowych kosztów można wybrać korbę 1x, lub za ok. 300 zł kompletną grupę SRAM GX1. Pozostaje jedynie sztyca regulowana, którą najlepiej dokupić osobno – do wyboru jest tylko Reverb, za dopłatą 1100 zł.

→ Zobacz też: Test: Rose Uncle Jimbo

 

5. Kross Moon 1.0 – 8999 zł

Rower enduro do 9000 zł: Kross Moon 1.0 2018

  • skok: 160 / 160 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 65° / 74,5°
  • długość górnej rury (M): 600 mm
  • reach (M): 436 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Suntour Aion / Rock Shox Deluxe R
  • hamulce: SRAM Level T
  • napęd: SRAM NX 1×11
  • masa: ?

Jeśli czytasz bloga regularnie, pewnie zauważyłeś moją sympatię do Moona i nie ukrywam, że uratowało go to przed wypadnięciem z listy z powodu braku sztycy regulowanej. Na szczęście myk-myk zmieści się w założonym budżecie, razem z porządnymi oponami. Nie jest to więc okazja roku i wyposażenie nie może konkurować chociażby z wysyłkowym YT, ale jak zwykle w przypadku Krossa, istotnym składnikiem ceny (jak również stolicą Maroka) jest… rabat.

Najważniejsze jest jednak to, że na 2018 Moon otrzymał całkiem nową ramę, opartą na rozwiązaniach ze ścieżkowego Soila. Wykorzystuje ona nowoczesne standardy i geometrię, wygląda trzy razy lepiej, a nowy link zawieszenia powinien uspokoić hejterów. Z drugiej strony – gotowej, jeżdżącej ramy (prawie) nikt jeszcze na oczy nie widział, więc jest ona sporą niewiadomą. Od Ciebie zależy, czy udzielisz jej kredytu zaufania… Osoby, które jeździły na poprzedniej generacji, pewnie umieszczą Krossa na swojej liście. Ja się jaram!

6. Kona Process 153 SE9199 zł

Rower enduro do 9000 zł: Kona Process 153 SE 2018

  • skok: 160 / 153 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 65,5° / 75°
  • długość górnej rury (M): 614 mm
  • reach (M): 450 mm
  • sztyca regulowana: Tranz-X
  • amortyzacja: Suntour Aion RC / RockShox Monarch R
  • hamulce: Shimano BR-M315 (lub zbliżone – producent nie podaje dokładnego modelu)
  • napęd: SRAM NX 1×11
  • masa: ?

Czy ja nazwałem Authora najbardziej niedocenianym modelem na polskim rynku? Patrząc na Konę, muszę to cofnąć. Rower ten zbiera fantastyczne oceny w zagranicznych mediach, głównie za świetne właściwości jezdne dające kupę frajdy z jazdy. Jest też bardzo spójnie wyposażony – nawet opony są bardzo dobre. Mimo to, jeżdżąc na Konie, każdy na szlaku powie Ci, że jesteś idiotą i kupiłeś zły rower.

Szkoda, bo ze względu na pancerno-zabawowy charakter, jest to bardzo mocna alternatywa dla Commencala, który w tym roku startuje z cenami nieco wyżej. Podobna jest też filozofia sprzedaży tego modelu, który po wprowadzeniu nowej generacji, został „zdegradowany” do roli budżetowca. Rama nie ma więc Boosta ani metrycznego dampera, ale długa i płaska geometria w dniu premiery była tak nowoczesna, że nadal kosi niejeden nowy rower.

7. Radon Swoop 170 7.09550 zł

Rower enduro do 10000 zł: Radon Swoop 170 7.0 2018

  • skok: 170 / 170 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 64,8° / 75° (z możliwością wystromienia o 0,5 lub 1 stopień)
  • długość górnej rury (M): 597 mm
  • reach (M): 460 mm
  • sztyca regulowana: JD Vario
  • amortyzacja: Rock Shox Yari RC / Rock Shox Monarch Plus RC3
  • hamulce: Magura MT5
  • napęd: Shimano XT 1×11
  • masa: 14,0 kg

Radon to kolejna niemiecka marka wysyłkowa, ale w Polsce dużo mniej popularna od Rose, YT czy Canyona. Pewnie ze względu na nijaki wygląd, bo jeśli wierzyć testom – na szlaku Swoop spisuje się rewelacyjnie. Trafił na przykład do grona najlepszych rowerów enduro według magazynu Dirt.

Jak sama nazwa wskazuje, ma on aż 170 mm skoku, dzięki czemu idealnie sprawdzi się na najtrudniejszych trasach i w bikeparkach. Ale nie tylko! Dzięki osprzętowi rodem z roweru o parę tysiaków droższego (Shimano XT, Magura MT5, DT Swiss, Race Face…) Swoop jest o około kilogram lżejszy od większości rowerów z tego zestawienia – powinien więc sprawdzić się też na podjazdach.

8. Rock Machine Blizzard 50-279699 zł

Rower enduro do 10000 zł: Rock Machine Blizzard 50-27 2018

  • skok: 170 / 160 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 66° / 74°
  • długość górnej rury (M): 602 mm
  • reach (M): 433 mm
  • sztyca regulowana: Race Face Aeffect
  • amortyzacja: Rock Shox Yari RC / Rock Shox Deluxe RT
  • hamulce: Tektro HD-M745
  • napęd: SRAM NX 1×11
  • masa: 15,0 kg

W zeszłorocznym zestawieniu Rock Machine był najnowocześniejszym rowerem, ze wszystkimi nowinkami w ramie i na oponach w rozmiarze 2.6″. Co ciekawe, szerokie opony w tym roku zastąpiono klasycznymi 2.3″ – ale za to z bardziej agresywnym bieżnikiem. Pojawiły się też czterotłoczkowe hamulce i sztyca regulowana Race Face – do kompletu do mostka i kierownicy.

Od zeszłego roku konkurencja trochę nadgoniła, ale Blizzardowi nadal trudno cokolwiek zarzucić. Nowoczesna geometria z krótkimi rurami podsiodłowymi, zawieszenie z wirtualnym punktem obrotu i solidne wyposażenie niewymagające modyfikacji to mocna oferta w wykonaniu czeskiej marki.

9. Propain Tyee Comp – 9800 zł

Rower enduro do 10000 zł: Propain Tyee Comp

  • skok: 170 / 160 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 65,5° / 75,3°
  • długość górnej rury (M): 585 mm
  • reach (M): 426 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Formula Selva EX / Rock Shox Deluxe R
  • hamulce: Formula Cura
  • napęd: SRAM GX Eagle 1×12
  • masa: 14,0 kg

Chcesz oryginalny rower, za którym inni będą się oglądać? Kupuj Propaina! Patrząc na specyfikację, trudno wytłumaczyć małą popularność tego producenta. Przede wszystkim, to jedyny rower do 10000 zł wyposażony w SRAM-a GX Eagle! Pomyślisz, że ok, fajnie, ale pewnie wpakowali drogi napęd kosztem tego, co tak naprawdę się liczy. Ale amortyzator to egzotyczna Formula, podobnie jak hamulce. Nawet opony są w dobrej wersji.

Jak we wszystkich niemieckich markach, przyczepić się można do specyficznej (krótkiej) geometrii, ale przy pięciu dostępnych rozmiarach, powinieneś znaleźć odpowiedni kompromis. Największy haczyk to konieczność dopłacenia 230 euro do sztycy regulowanej (BikeYoke Revive), co wywinduje cenę powyżej założonego budżetu. Mimo to, Tyee Comp jest tak dobrą ofertą, że postanowiłem go uwzględnić, jako jedenasty rower na liście.

10. Canyon Torque AL 5.0 – 9800 zł

Rower enduro do 10000 zł: Canyon Torque AL 5.0 2018

  • skok: 180 / 175 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 65,3° / 74°
  • długość górnej rury (M): 620 mm
  • reach (M): 440 mm
  • sztyca regulowana: Kind Shock LEV Si
  • amortyzacja: Rock Shox Yari RC / Rock Shox Super Deluxe R
  • hamulce: SRAM Guide RE
  • napęd: SRAM NX 1×11
  • masa: 15,3 kg

Jak już pozwoliłem sobie na odrobinę szaleństwa z Radonem Swoop 170, to żal byłoby nie uwzględnić całkiem nowego Canyona Torque – to kolejna propozycja, która trochę naciągnęła tytułowe „top 10”. Nie oszukujmy się – to nie jest uniwersalny rower enduro! Przy skoku 175 mm nawet nie spełnia narzuconych przeze mnie kryteriów enduro (sorry!). To rasowa maszyna FR (#gimbynieznajo) zaprojektowana z myślą o bikeparkach, która bonusowo dostała opcję podjeżdżania. Dla większości z nas będzie grubym overkillem, wysysającym frajdę z jazdy po zbyt łagodnych trasach.

Ale przez to, że do „normalnego enduro” coraz lepiej pasują wszechstronne ścieżkowce, dużo osób wybiera enduraki właśnie do takich bardziej hardkorowych zastosowań. Jeśli szukasz roweru „do wszystkiego”, zdecydowanie spójrz na pozostałe modele z tej listy, albo nawet do top 10 rowerów trail. Jeśli jednak planowałeś zakup zjazdówki, ale w ostatniej chwili uznałeś, że nie chcesz się ograniczać wyłącznie do wyciągów, Torque jest jedną z ciekawszych propozycji.

11. YT Jeffsy 27 AL – 9900 zł

Rower enduro do 9000 zł: YT Jeffsy 27 AL

  • skok: 150 / 150 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 66,5° / 75°
  • długość górnej rury (M): 602 mm
  • reach (M): 440 mm
  • sztyca regulowana: E*Thirteen TRS+
  • amortyzacja: Fox 34 Float Rhytm / Fox Float DPS Performance
  • hamulce: SRAM Guide R
  • napęd: Shimano SLX 1×11
  • masa: 13,8 kg

Choć Jeffsy w założeniu jest ścieżkowcem, to w wariancie na kołach 27,5″ może śmiało konkurować z rowerami enduro. Jest on nowocześniejszą konstrukcją od nieco tańszej Capry AL, która teoretycznie powinna trafić do tego zestawienia, ale od paru lat bardzo prosi się o modernizację. Dlatego dopóki YT nie pokaże nowej Capry, stawiam na Jeffsy 27.

A jest na co stawiać, bo oferta YT to prawdziwy killer: Zawieszenie Foxa, koła DT Swiss, sztyca E*Thirteen, porządne opony i hamulce… Nowością na 2018 jest napęd 1×11, ale zestawiony z kasetą o zakresie 511%, czyli większym od SRAM-a Eagle. Zatrzeżenia budzi jedynie dość krótka i wysoka geometria, która bardzo utrudnia wybór osobom na granicy rozmiarów.

12. Merida One-Sixty 6009999 zł

Rower enduro do 10000 zł: Merida One-Sixty 600 2018

  • skok: 160 / 160 mm
  • rozmiar koła: 27.5″
  • kąty: 65,3° / 75°
  • długość górnej rury (M): 591 mm
  • reach (M): 440 mm
  • sztyca regulowana: Merida Expert Dropper
  • amortyzacja: Suntour Durolux RC / Rock Shox Super Deluxe R
  • hamulce: Shimano BR-M500
  • napęd: Shimano SLX 1×11
  • masa: 15,2 kg

Mimo, że Merida jest jednym z największych producentów rowerów na świecie, jakoś nie może się przebić do światka enduro. Niedawno przeprojektowany model One-Sixty może to zmienić. To co najważniejsze, czyli geometria, wygląda bardzo dobrze, a rower zbiera bardzo dobre oceny w testach. Na pokładzie jest też Boost i damper z mocowaniem Trunnion.

Jako że jest to rower sprzedawany w prawdziwych sklepach, wyposażenie nieco odbiega od internetowych gigantów. Suntour Durolux RC jest dobry, ale ciężki i to samo można powiedzieć o pozostałych komponentach – stąd masa powyżej 15 kg. Trzeba jednak docenić świetne opony i smaczek w postaci kasety Sunrace o zakresie 11-50, który standardowa przerzutka Shimano SLX najwyraźniej potrafi obsłużyć.


Inne modele warte uwagi

Zobacz listę wszystkich rowerów enduro do 18000 zł.


Czego oczekiwać w tym przedziale cenowym?

Najtańsze na rynku rowery enduro (do 8000 zł) nie mają niestety sztycy regulowanej, ale za to w większości przypadków napęd to nowoczesne 1×11 (zazwyczaj SRAM NX). Za amortyzację odpowiadają dobre dampery Rock Shoxa w duecie z Suntourem Auronem, o niebo lepszym od często montowanego w poprzednich latach RS-a Sektora Silver.

W okolicach 8000-9000 zł sztyca regulowana pojawia się w najbardziej opłacalnych markach (Dartmoor, Kross, YT Industries), a powyżej 9000 zł powinna już być standardem. W tym segmencie, widelec Suntoura często zastępuje nieco pewniejszy i ogólnie chwalony Rock Shox Yari. Te dwa elementy, to najbardziej oczywista różnica względem tańszych modeli. Warto jednak docenić ciut lepsze komponenty w mniej widocznych miejscach, jak hamulce czy opony – tutaj wielu producentów próbuje oszczędzać, mimo że w rowerze enduro są to kluczowe komponenty. Tego typu oszczędności często decydują też o wysokiej masie roweru – prezentowane rowery rzadko schodzą poniżej 15 kg (bez pedałów).

W kwestii masy i wyposażenia oczywiście najwięcej oferują marki wysyłkowe: YT, Radon i Propain. Jeśli zależy Ci na osprzęcie z wyższej półki i sam poradzisz sobie z ustawieniami i podstawowym serwisem, warto zdecydować się na zakup przez Internet.

Jednak rower to nie tylko osprzęt! W propozycjach z tego zestawienia widać podział na starsze i nowsze ramy. O ile bieżące standardy typu Boost czy metryczny damper nie mają aż takiego znaczenia, o tyle nowoczesna geometria jest warta dopłaty. Biorąc to pod uwagę, ranking szybko odwraca się do góry nogami – zachowawczy projektanci z Niemiec muszą sporo nadgonić, bo tak nieoczywiste marki jak Kona, Kellys, Rock Machine czy Merida, zdecydowanie na tym polu wygrywają.

Ile warto wydać?

Jak zwykle w przypadku „tanich” modeli (o ile można tak jeszcze nazwać rowery kosztujące blisko 10 tys. zł), stosunkowo niewielkie różnice w cenie przekładają się na istotne przeskoki w osprzęcie. Warto wyłożyć trochę więcej pieniędzy na początku, żeby zaoszczędzić na przyszłych modyfikacjach.

W poprzednich akapitach bardzo zwracałem uwagę na sztycę regulowaną, bo w rowerze enduro jest to moim zdaniem wyposażenie obowiązkowe. Warto uwzględnić jej koszt w przypadku najtańszych modeli – doposażenie ich w myk-myka to minimum 600 zł. Dlatego też osobiście skłaniałbym się ku modelom w okolicach 9000 zł, które mają go już w standardzie.

Z kolei przekroczenie tej granicy bardzo zwiększa wybór marek i modeli. Mając w kieszeni 10000 zł, nie musisz już tak bardzo patrzeć na tabelki, bo w tym segmencie ewidentne wady i oszczędności zdarzają się rzadziej. Możesz skupić się na tym, który rower po prostu bardziej Ci się podoba. Ostateczne, to jest najważniejsze kryterium!

→ Więcej: Top 10 2018: Rowery enduro do 13000 zł

Najlepsze rowery enduro do 10000 zł


Zobacz też:

 

  1. Na YT obecnie nie czeka się jakoś bardzo długo. Na początku roku mieli problemy z dostawami, ale chyba się już ogarnęli.

    1. Teraz sporo jest całkiem wyprzedanych, bo lada moment powinna pojawić się nowa kolekcja (najwyższy czas, żeby wprowadzili np. Eagle).

      1. A Eagle i najwyższy czas dlaczego ? Bo jest cięższe ? Ma problem z naciągiem i jest nikomu a zwłaszcza w enduro nie potrzebne ?

        1. Piszesz w imieniu swoim, czy wszystkich?

    2. Kupowałem ostatnio YT (Jeffsy CF2) i wszystko poszło bardzo sprawnie. Zakręciłem z hakami przy zamówieniu (z mojej winy) ale wszystko skorygowali bardzo szybko. Fakt, trochę czeka się w kolejce na połączenie z konsultantem z tej ich infolinii ale na mejle odpowiadali w przeciągu kilkunastu minut. Wszystko miło, grzecznie i rzeczowo.
      Troszkę niepokoją mnie te luzy, o których kolega wspomina…
      Zobaczymy, pierwsze testy na wiosnę :)

      1. Bo to zwykle tak jest: przy zakupie wszystko super, ale jak trzeba rozwiązać problem, to zaczynają się schody ;)

        1. Coś w tym jest…
          Mimo wszystko jesteśmy dobrej myśli… ;)

          1. Jasne, nie ma się co martwić na zapas.

  2. A są może jakieś przecieki czy na 2018 będzie nowa Capra?

    1. Ja nic nie wiem, ale najwyższy czas, żeby była :P Ostatnio właściciel YT na Instagramie zapowiadał jakieś wielkie zmiany, ale nie wiadomo, czego dotyczyły.

      1. Michał, dlaczego uważasz że jeffsy jest nowocześniejsza konstrukcja od capry? Wiem że jest dłuższy reach 20mm w tym samym rozmiarze, o to chodzi czy coś jeszcze?

        1. Tak, przede wszystkim chodzi mi o geometrię – poza tym, że reach jest dłuższy, jest też trochę krótsza podsiodłówka (choć i tak długa), dzięki której osoby na granicy mogą wziąć większy rozmiar.

          Rama ma też Boosta (co ciekawe, amortyzator już nie) i metryczny damper, choć to już drugorzędna kwestia.

      2. Oby zmiany dotyczyły skrócenia rury podsiodłowej i wydłużenia górnej

  3. Połowa stycznia. pisałem do nich tylko to mogli powiedzieć

  4. Michał skąd informacje że Moon 1 ma mieć Reverb’a. Na ich stronie nie ma na ten temat żadnej informacji…. chociaż na zdjęciu chyba go widać…..

    1. Mam nadzieję, że uda się to szybko wyjaśnić. Sugerowałem się zdjęciem (tzn. renderem ;)). Z doświadczenia wiem, że błędy w tabelkach zdarzają się dużo częściej – często jest kopiuj-wklej z poprzedniego sezonu…

      1. W papierowym katalogu nie ma reverba ani na zdjęciu ani w opisie.

    2. Aktualizacja: faktycznie Moon 1.0 nie będzie miał sztycy regulowanej, więc na listę wskoczył zamiast niego Rose Uncle Jimbo 1.

      1. 9000 za Moona 1 bez sztycy regulowanej i jeszcze Suntour ….. trochę mnie rozczarowali chłopcy z Krossa

  5. Przestrzegam tych co podniecją się tym, że YT ma mega stosunek cena-osprzęt. Jakość pupy nie urywa mówiąc delikatnie. Mam Jeffrey 29″ zeszłoroczny. Więcej stoi w serwisie niż jeździ. Tak samo jak kilka innych, które znam. Luz na tuleje wahacza po 300km taki ze szok 4szt widziałem z tym samym problemem w tym jedna nowa zaraz po wyjęciu z pudełka. Lakier słabej jakości. Dodatkowo Przestrzegam przed kupowanie za granicą naszego kraju. Pozbawiony się wszelkich praw (poza 14dniowa rezygnacja) tytułem rękojmi czy niezgodności towaru z umową. Czyli jak w moim przypadku odesłanie roweru (po konsultacji z europejskim odpowiednikiem UOKIK) i powołaniem się na owa niezgodność nic nie dało. Rower blisko 7tygodni spędził w naprawie. Po czym jak wrócił musiałem zawieść go do odpłatne naprawy bo dalej to samo było. Luz na tuleji naprawili tak, że żeby odkręcić śruby trzeba było dwóch chłopa (ich mechanik ma chyba klucz dynamometryzny do czolgow). Linka pod rama, jest nie zabezpieczona i cały czas chowa się do ramy i rysuje ja w miejscu gdzie ta się ugina (W MOIM PRZYPADKU PO 500KM WYTARŁA JUŻ LEKKI ROWEk W RAMIE) została „profesjonalnie” naprawiona poprzez zacisniecie na przewodzie ZIPKI, TRYTKI LUB TRYTYTKI jak kto woli. Dzięki czemu niby przewód teraz nie chowa sie do ramy jak ta pracuje ALE NA LITOŚĆ BOSKĄ to powinno być jakoś zaprojektowane! Inni producenci maja przelotki przy wejściu do ramy żeby takich jaj nie było. Oczywiście dostałem maila, że to nie wina konstrukcyjna. Pewnie moja bo jeżdżę zamiast oglądać rower powiększony na ścianie. Reasumując nigdy więcej nie kupię nic za granicą bo potem jest się na straconej pozycji. Dwa firma YT jest dramatyczna począwszy od kontaktu poprzez reklamację po ludzkie podejście do klienta. Dodam tylko, że paczka która przyszła była uszkodzona i na ramię był oprysk lakieru w miejscu rozciecia pudełka. Spisałem z kurierem protokół 30dni nie składałem roweru bo czekałem na jakies rozstrzygnięcie sprawy. W odpowiedziach jakie dostawałem (średnio na maila odpisują po 5dniach) zaproponowano mi kupon za 15euro do zrealizowania w ich sklepie :) TANIO I NA DOBRYCH PODZESPOLACH TO JUŻ SAMO PRZEZ SIĘ ZNACZY ŻE JAKOŚĆ UCIERPI. A Chciałem nowego Gianta Trance. Ze starego byłem taki zadowolony. To mnie podkusiło na Germanski wynalazek. Bo cena zabójcza.

    1. Trzeba było brać 27.5! :P

      A tak serio, to przykro słyszeć, sam mialem brać YT, na szczęście (?) nie było rozmiarów już.

    2. Przykro słyszeć, że takie problemy są – zwłaszcza luzy, bo reszta to jak rozumiem estetyka. Ten luz jest na tulejkach dampera czy na łożyskach wahacza?

      1. Link do filmów. Sorry za jakość ale na szybko nagrywane. Zdjęcia nocne już po naprawie GWARANCYJNEJ :)Przebieg roweru 300-350km.

        https://photos.app.goo.gl/GjxedWjOYwKw6vVD3

        Dodam, że tak jak pisałem 3 inne szt tez miały ten sam problem. Jedna od nowości po wyjęciu z pudełka.

        Nie sieję fermentu ani nie próbuję jakoś zrazić do firmy ale faktem jest, że problem występuje. Drugim faktem jest, że po wizycie w serwisie i tak musiałem sam naprawić. DLA TEGO PRZESTRZEGAM PRZED ZAKUPAMI ZA GRANICĄ. U nas masz jakieś prawa a tam jesteś w d….

    3. To dziwne co napisałeś , mam Jeffsy 29 z pierwszego sezonu produkcji , przejechane 3 tys ( w tym Saalbach , Rychleby itp.)
      po roku uzywania zgłosiłem problem z reverbem – nieszczelna manetka – wycieki
      kontakt mejlowy – odpowiedzi na na następny dzień , na koszt YT odesłałem , po około miesiącu dostałem nową sztycę , żadnej „spychologii”
      Moim zdaniem rower super za super pieniądze , o problemach o których piszesz nigdy nie słyszalem
      syn jeżdzi na Canyonie ( Spectral_) również polecam i firmę i rower
      A na kartridż do sztycy Giant Switch Connect czekałem prawie 3 miesiące ( sklep jest w moim mieście – łatwo nie było ;-)

    4. Jeśli chodzi o Jeffsy’ego 29 z roku 2016, to masa osób na Pinkbike’u narzekała na awarie Monarcha i Reverba. Powstała nawet teoria, że w celu cięcia kosztów YT skupuje resztki magazynowe. No ale na Reverba większość osób narzeka, niezależnie od roweru. Fakt jest że moją manetkę najchętniej wywaliłabym za okno.

  6. Chyba jestem jednym z nielicznych którzy posiadają w Polsce Patriota :D
    Ale na górce KROSSiarze i GIANTy zerkają ze zdziwieniem że Author ma takiego fulla.

    1. I jak wrażenia z użytkowania?

      1. Jestem bardzo zadowolony, w szczególności z pracy zawieszenia przy pedałowaniu. Mój Patriot to model z 2015, który miał bardzo nierówną konfigurację. Więc część komponentów z czasem pozmieniałem. Doczepić się można do słabego lakieru ramy (ale to chyba przypadłość wszystkich matowych rurek), do łożysk sterów i zawieszenia. A tak jeździ świetnie, skoczny. Pressfit jeszcze nie trzeszczy ;)

        1. Nie jesteś jedyny :). Do zeszłego roku miałem Evo Team 2015, obecnie jest w rękach nowego właściela. Nowe są chyba 1cm dłuższe i sporo cięższe (nie wiem z czego to wynika). Rower bardzo zabawowy, skoczny, świetny do podjazdów. Zawieszenie było bardzo czułe, ale szybko przelatywało przez skok – bardzo liniowa praca. Po 2 latach pękł mi chainstay na spawie, ale Velo bardzo szybko wymieniło (2 tygodnie przed końcem gwarancji :). Gdyby w tym roku zmienili nieco kąty i dali inny osprzęt to zaryzykowałbym znowu Authora.

  7. Jako, że sam zamierzam kupić fulla na 2018 to dzielę się moją listą. Uwagi mile widziane.

    Kolejność losowa.

    1. Kross Moon 2 – 2018
    https://www.kross.pl/pl/2018/enduro/moon-2-0

    Cena co prawda przekracza 10k, ale myślę że da się trochę zejść.
    Rower ma bardzo progresywną ramę 65 st.), rozmiar M ma aż 440 mm reach.
    Lubię też osprzęt SLX.

    Jedyny minus, że nikt jeszcze tego roweru nie widział.

    Liczę, że Michał dostaniesz pierwszą sztukę do testów i nie karzesz nam czekać na wyniki do grudnia 2018 ;)

    2. Giant Reign 2 GE
    https://www.giant-bicycles.com/pl/reign-2-ge
    Znowu przekroczony budżet :(, ale rower moim zdaniem ma najlepszy stosunek jakości komponentów do ceny. Podobnie jak z krossem zmienili ramę na 65 st, reach 431 mm.

    Michał, przydałby się test :) Da się dogadać z Giantem?

    3. Canyon Spectral al 6
    https://www.canyon.com/pl/mtb/spectral/2018/spectral-al-6-0.html
    Znowu przekroczony budżet, ale ten rower zapowiada się kozacko. Eagle i Pike w tej cenie to rewelacja.

    Na minus trochę ciężki. Ciężko też się zdecydować z rozmiarem. W moim obecnym rowerze mam reach 425. Czyli tyle co tutaj jest w S.
    https://www.canyon.com/pl/mtb/spectral/2018/spectral-al-6-0.html

    Miałem jeszcze czwarty typ, czyli albo JEFFSY AL TWO 27.5 albo nową CAPRĘ. Ale po przeczytaniu sporej ilości negatywów o ich podejściu do klienta mam spore wątpliwości.

    Polecacie coś jeszcze na co warto zwrócić uwagę?

    1. Bardzo dobre typy :) Wszystkie trzy powinny pojawić się w testach na blogu w tym sezonie, ale nie wiem jeszcze kiedy dokładnie i w jakiej wersji…

      Za to już w najbliższych tygodniach opublikuję zestawienia Top 10 enduro i ścieżkowców do 13000 zł, w których znajdą się m.in. Reign, Spectral i sporo innych bardzo ciekawych rowerów – warto poczekać :)

      1. A to fajnie, będę czekał.

        p.s. Czy Canyon w Spectralu wymieni sztycę w Mce na 125mm gratis?
        Bo domyślnie jest chyba 150?

        1. Wątpię… Takie rzeczy tylko w markach „sklepowych” (i to zależnie od dobrej woli sklepu).

    2. Spectral. Canyon nie oszczędza na częściach i wykonaniu.

  8. jaka sztyca w krossie, bo tu podajesz Michał reverba na stronie producenta w specyfikacji jest jakiś paść. To co ma być, bo kiedyś na zdjęci był reverb ale zmienili.

    1. Jest to już poprawione od godziny, patrz komentarze wyżej ;)

      Niestety jest zwykła sztyca, więc Moona na liście zastąpił Rose Uncle Jimbo.

  9. Moim zdaniem przy tak dużej kwocie na sprzęt (mam na myśli okolice 10tys i wyżej) lepiej kupować marki sklepowe i to najlepiej w sprawdzonych dobrych sklepach. Przy ewentualnych wadach i bublach które jak uczy życie mogą sie trafić każdemu bezcenny jest szybki i bezpośredni kontakt ze sprzedawcą. Czasem warto dołożyć troche kasy zeby potem nie zmarnować połowy sezonu na „walkę z systemem” (patrz przypadek QBA)

    1. Ogólnie tak, zwłaszcza w przypadku osób korzystających z gwarancji przy każdej pierdółce…

      Ale z drugiej strony: rower kupiony przez internet też przecież naprawisz w lokalnym serwisie. A poważniejsze tematy i tak w naszych reliach zwykle wiążą się z odsyłaniem roweru do producenta/dystrybutora… Więc zyskujesz głównie tyle, że nie musisz sam pakować roweru w karton.

  10. Pisząc o bublach i wadach miałem na myśli grube historie w stylu amora który ma luz na goleniach juz po zmontowaniu roweru w sklepie (mój przypadek PIKE RC !) – szybka wysyłka na tzw reklamacje przedsprzedażną i za 2 tygodnie miałem nowiutki RCT3 w rękach i banana na gębie. Kontakt z firmami poza polską jest jednak dość trudny… niestety ilość wadliwych podzespołów rośnie wraz z masą produkowanych rowerów…. obniżanie kosztów…. itp itd..

  11. Michał – z niecierpliwieniem czekam na TOP10 Trail do 10k PLN :) Proszę wrzuć szybko :)

    1. Będzie prawdopodobnie już w poniedziałek :) Tyle że do 9000 zł.

  12. Jak myślicie jak będzie się śmigać na ramie z taką geometrią ,co tu najbardziej odbiega od dzisiejszych standardów ram progresywnych??

    https://www.specialized.com/us/en/bike-archive/2011/pitch/pitchpro/23563

    1. Pitch to jeden z najlepszych rowerów enduro ever! Od współczesnej geometrii progresywnej krótszy i ma ciut bardziej stromy kąt główki ramy, ale na tle większości rowerów geometria nadal jest bardzo, bardzo dobra. Tylko niestety kupienie w dobrym stanie jest coraz trudniejsze :(

  13. Fabryczny Sektor 150mm zastąpiony bardzo sztywnym i również ciężkawym Durolux-em ustawionym na 175mm,daje to chyba 1 stopień na główce ramy.Wychodzi na to,że nie ma co się pozbywać Piczki:)

    1. Kąt główki poprawia, ale całą resztę zdecydowanie pogarsza :P Ja bym wrzucił 150-160 mm i wtedy będzie ideolo.

  14. Wczoraj odebrałem Speca COMP 650 2018 w szokująco czerwono-różowym (?) kolorze. YT był rozważany..
    Wygrała bliskość i pewność serwisu oraz dobra rada i podpowiedź autora bloga ;)
    Do kompletu wszedł MET Parachute (po recenzji) ;)

  15. Ile masz wzrostu,jaką wielkość ramy wybrałeś?

    1. 187cm – wybrałem „L” kę

  16. Michał jest szansa na test Santa Cruz Bronson?

    1. Raczej nie przewiduję…

      1. Jeździłeś kiedyś na Bronsonie czy innym Santa Cruz? Masz jakieś zdanie o SC?

        1. Nie jeździłem na żadnym współczesnym. Ale na podstawie testów, zdanie mam bardzo dobre ;)

  17. «…mimo to, jeżdżąc na Konie, każdy na szlaku powie Ci, że jesteś idiotą i kupiłeś zły rower».
    Witam, czy ktos moze mi wytlumaczyc o co chodzi w tym cytacie?
    Chcialem zaznaczyc ze mam rower Kona i nie mieszkam w Polsce (chodzi tylko o szlaki polskie?).
    Pozdtawiam

    1. U nas Kona kojarzy się przede wszystkim z czasami Stinky 2005 – czyli z rowerami prostymi, ciężkimi, topornymi, działającymi tak sobie i w dodatku stosunkowo często pękającymi. Dużo osób ocenia nowe modele (które z tamtymi oczywiście nie mają nic wspólnego) przez ten pryzmat…

      1. Dzieki za odpowiedz Michal.

  18. Na papierze Swag 30 2018 to całkiem ,całkiem -tylko jak tu w ciemno wydać 9koła bo jeszcze chyba nikt nie wie jak to jeździ , Michał nie przewidujesz jakiegoś testu ?

    1. Przewiduję :) Ale nie wiem jeszcze, kiedy…

    2. Hej Miro, są informacje, że jezdzi jak wygląda na papierze, czyli bardzo dobrze. Jeśli Ci się podoba to chyba dobry wybór. PS. Nie mam nic wspólnego z marką kellis ;)

  19. W C-Torque masz wpisany napęd „shimano NX” – współpraca 2 gigantów na S? ;)

  20. A niech mi ktoś powie jak to jest z trwałością napędu 1x. Bo przecież stare indiańskie przysłowie mówi, że- tak było w napędach np. 3x 10- nie można łączyć przełożeń najwyższych z najniższymi i odwrotnie. Czy nie jest tak, że księgowy wpadł na pomysł- wmówimy ludziom że jest to super rozwiązanie, odpadną koszty (linki, blaty i robocizna) i zarobimy na super nowości? To tak do refleksji i od razu zastrzegam, że nie piszę tego na zasadzie lepszy 3x gorszy 1x bo tego nie wiem…

    1. A może ten księgowy powiedział kiedyś: „jebniemy napęd z 30 biegami, w których nikt się nie połapie i połowa ludzi będzie jeździć na przyspieszających zużycie przekosach. Zarobimy na nowości, bo przecież więcej=lepiej”? :P

      Napędy 1x nie są już żadną nowością i doświadczenie pokazało, że zużywają się podobnie do 2x czy 3x.

      Dodam jeszcze, że łańcuchy 10- a zwłaszcza 11-rzędowe są bardziej „elastyczne” na boki, tzn. konstrukcyjnie lepiej przystosowane do pracy pod kątem. No i porównując do przekosów z 3×10, warto pamiętać, że z definicji dotyczą one jazdy na najmniejszym/największym blacie, których w 1x nie ma.

    2. Oczywiście, że trwałość jest mniejsza. Księgowi postawili na amelinium, które jak wiemy szybciej się zużywa niż stal.

      1. Za alu zwykle jest tylko największa zębatka, która ze względu na rozmiar nie zużywa się tak szybko, jak mniejsze koronki z często używanych okolic 15T. Więc okres, po którym kaseta/łańcuch leci do kosza jest podobny.

  21. Dzięki za odpowiedź. Jednym słowem jak nie spróbujesz to wiedzieć nie będziesz. Boję się tylko, że na 1x nie dam rady bo w Świeradowie w 3x 10 biegi mi się kończyły (fakt, że w jednym miejscu). A może to kondycja za słaba? Tak naprawdę musiałbym porównać zakresy przełożeń z 1x i 3x.

  22. Tak, oczywiście zakres – a przede wszystkim najbardziej miękkie przełożenie – są kluczowe. Podobnie, jak przyzwyczajenia.

    Polecam lekturą ;) https://www.1enduro.pl/naped-1×10/

  23. Łukasz Łusiarczyk

    To moj 1szy komentarz tutaj więc witam Ciebie Michał jak i całą resztę zapaleńców. Czy moglibyście zerknąć na poniższy link i napisać co warty jest ten rower?
    http://www.chainreactioncycles.com/mobile/ie/en/vitus-bikes-escarpe-29-vrx-fs-bike-gx-eagle-1×12-2018/rp-prod159739
    Jeździłem modelem 2017 na 27.5 i 17″ jest na mnie za mały a rozmiar większy ma zbyt długą rurę podsiodłową. Na rok 2018 troszkę pozmieniali troszkę wymiary i rozmiar 17″ powinien być dla mnie idealny. Pytanie czy rower wart jest swojej ceny.

  24. Czy ktoś posiada informację, czy Romet Tool 2 2018 będzie taki sam jak 2017?

    1. Ja bym raczej zapytał: czy będzie dało się go kupić…? ;)

      1. Dostałem odpowiedź z Rometa, że konfigura jest identyczna jak w roku poprzednim. Mam możliwość kupienia nówki ze sklepu za 7500zł, pytanie czy warto czy może coś innego?

        1. Jeśli to Twój rozmiar, to warto.

          1. Okazało się, że rozmiar M jest dla mnie za mały wg. wytycznych z tej strony :) Teraz jeżdżę na NS Bike Eccentric rozmiar M, więc myślałem, że taki sam rozmiar w Romecie będzie pasował. Jednak musi być L, poczekam do wiosny jak będą „dostępne” :)

            1. Podstawowe „wytyczne tej strony” to: sugerować się własnymi doświadczeniami. Więc może jednak M? Ile masz wzrostu?

              1. Grzegorz Gwiazda

                Mam 178cm wzrostu, mój Eccentric M ma 17,5 cala.

  25. A co sadzisz o rowerach Vitus (ESCARPE, SOMMET)
    oraz Nukeproof Mega? Cena i specyfikacja wygladaja bardzo dobrze.

    1. Nukeproof bardzo ciekawy. Vitusa trochę zabija koszt wysyłki z CRC :(

      1. Koszty wysylki dla mnie nie maja znaczenia bo mieszkam w Irlandii i moglbym (350km w jedna strone) nawet podjechac do sklepu CRC i je zobaczyc. Mam mala zagwostke bo szukam roweru do okolo 2500e na kolach 29 bardziej Trail niz enduro i nie wiem co wybrac. Na liscie mam nukeproof,vitus,jeffsy. Potrzebuje duzego rowery gdyz mam prawie 2 metry wzrostu (root miller odpada)Poczekam jeszcze na Radona i zobacze co on przedstawi.
        Nie uwazasz ze te rowery sa troche ciezkie? Nukeproof mega 290 to prawie 15kg! W rozmiarze XL to pewnie z 16 bedzie! Najwiekszy znak zapytania to spectral. Zeszloroczny model byl ponad kilogram lzejszy.Jak oni to robia? technologia do przodu a rowery coraz ciezsze.

        Napisalem tez do canyona z zapytaniem czy wypuszcza moze w tym roku jakiegos 29er i odpowiedzieli mi ze
        „We do not have the Spectral or Strive in a 29er as we feel 27.5 is a bit more responsive and playfull. Also on our newest Spectral, it comes with bigger volume 2.6 inch tyre which almost offer same rolling resistance as 29er but still maintains the great sharp fell of a smaller wheel.”

    2. Przymierz się dokładnie do rometa bo tam L ma ledwo 18,5 i to najwiekszy rozmiar wiec rozmiarowka jest dziwna. A i to czy bedzie jakis nowy na wiosne to mozna watpic musialbys raczej wplacic kase i zamowic.

  26. Michał a co sądzisz o ns bike nerd hd? nowy rower nsa na ten rok

    1. Chyba będzie go można kupić dopiero w przyszłym roku.

      1. Z tego co wiem to sklepy mogą go już zamawiać;)
        Co śmieszniejsze niektóży nie wiedzą jak wygląda

  27. Michale jaką konstrukcje zawieszenia posiada Canyona Torque ? Nie jest to chyba 4-zawias z horstem?

    1. Jest :) Może nie do końca, bo patent na FSR zakładał ogniwo Horsta poniżej osi koła, ale zasada działania pozostaje taka sama.

Dodaj komentarz do tekstu Top 10 2018: Rowery enduro do 10000 zł

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Token Ninja – cichy suport pressfit

Sprzęt, Testy / 

Pressfit, ach ten pressfit… Łożyska suportu wciskane w ramę to typowy przykład jednocześnie dobrego i fatalnego pomysłu. W teorii, pozwalają na powiększenie mufy suportu, co ułatwia życie projektantom ram. Niestety w praktyce robią to kosztem zdrowia psychicznego użytkowników, którzy trafili na wiecznie skrzypiący egzemplarz. Jeśli Ci się poszczęściło i Twój suport po prostu działa – zamiast czytać dalej, idź pojeździć. Jeśli jednak przy pedałowaniu trzeszczy jak Ikarus z awarią przegubu, zostań ze mną, bo mam dla Ciebie rozwiązanie. Jest nim Token Ninja.

Token Ninja - suport pressfit test

Suport przetestowałem w ramach współpracy z dystrybutorem Token Polska. Uwaga! Na końcu artykułu znajdziesz kod rabatowy! :)


Token Ninja – co to jest?

Wynalazek ten pokazałem już w relacji z targów w Kielcach i wzbudził on u Was spore zainteresowanie. Ninja to środek suportu typu pressfit, ale w przeciwieństwie do klasycznych modeli, łożyska są w nim osadzone w sztywnym aluminiowym korpusie, skręcanym w całość z dwóch połówek. Dzięki temu… jest cichy.

Token Ninja - suport pressfit test

Tylko tyle?

Token Ninja - suport pressfit test

Tak – tylko tyle i AŻ TYLE.

Dlaczego pressfit trzeszczy i po co mi skręcany suport?

Suporty pressfit same w sobie nie są złe – w końcu na tej samej zasadzie działają stery i nikt nie narzeka. Podstawowy problem to ich krzywe osadzenie. Kiedy lewe i prawe łożysko nie są względem siebie idealnie w osi, dramatycznie przyspiesza to ich zużycie i w efekcie prowadzi do emitowania wkurzających dźwięków. Drugi problem to średnica mufy suportu – zbyt mała powoduje naprężenia w łożyskach, zbyt duża prowadzi do obracania się misek w ramie.

A wbrew pobożnym życzeniom producentów, mufa suportu nigdy nie jest powtarzalnie idealną, prostą rurą o perfekcyjnej średnicy – mówimy tu o tolerancjach rzędu grubości ludzkiego włosa… To nieprzewidywalność po stronie ramy jest największą wadą tego rozwiązania. Z tego powodu zapewnienia o nowych, poprawionych suportach budzą u mnie równie duży entuzjazm, co inne produkty z „fit” w nazwie…

Token Ninja - suport pressfit test

Oczywiście, da się z tym walczyć. Zbyt ciasną i krzywą mufę można sfrezować. Nie jest to tania zabawa, ale kolega kuzyna szwagra powiedział mi raz, że jakiś serwis nawet ma do tego narzędzia. Pomaga też wciśnięcie nowego suportu na kleju do gwintów typu Loctite (smar, wbrew pozorom, tylko pogarsza sytuację). Ale czy są to pewne i trwałe rozwiązania? Niekoniecznie.

Do podobnego wniosku doszedł Token, wdrażając własny, szalenie oryginalny pomysł osadzenia łożysk w sztywnym, aluminiowym, precyzyjnie obrobionym korpusie z aluminium.

Token Ninja - suport pressfit test

Zaraz, zaraz… Gdzieś już to widziałeś? Hm, no tak – od lat świetnie sprawdzało się to w suportach wkręcanych w ramę… A jak się zastanowić, to bardzo podobne – i powszechnie chwalone – produkty ma w swojej ofercie między innymi Hope i Praxis. Czyli brak punktów za oryginalność. Idziemy dalej…


Pierwsze wrażenia

Jednym słowem: biżuteria. Zwłaszcza w zestawie „trzy w jednym”, z dodatkowymi tulejami i narzędziami do montażu w eleganckim opakowaniu.

Token Ninja - suport pressfit test

Aż można na chwilę zrozumieć, dlaczego nasze żony tak się jarają drogimi świecidełkami.

Token Ninja - suport pressfit test

Żal zakładać do roweru!

Montaż

Jak już się napatrzysz, samo zakładanie przypomina trochę wspomniane wyżej wkręcane suporty BSA. W przeciwieństwie do zwykłych pressfitów, nie potrzebujesz prasy do łożysk (lub po druciarsku: imadła). Tę funkcję pełni tu wewnętrzny gwint.

Token Ninja - suport pressfit test

Skręcając połówki dołączonymi do zestawu nasadkami (jeśli kupisz „goły” suport – pasują zwykłe narzędzia do Hollowtech), miski równo wchodzą w ramę.

Ciekawostka: na filmie pokazany jest też demontaż – z klasycznym suportem pressfitowym tak łatwo tego nie zrobisz! Wybicie wykonanych z plastikowego gównolitu misek, praktycznie zawsze kończy się ich zniszczeniem i jest zdecydowanie najtrudniejszym etapem montażu nowego Tokena. Ninja po prostu się wykręca, a subtelnego strzału młotkiem mogą jedynie wymagać kompozytowe tuleje.

Token Ninja - suport pressfit test

…a tak wygląda typowy suport pressfit po demontażu…

Tuleje z kompozytu to zresztą ważne elementy: eliminując kontakt metal-metal, dodatkowo zabezpieczają przed hałasem, a dzięki mniejszej od aluminium twardości, pozwalają skompensować wspomniane wcześniej niedoskonałości ramy. Działa to więc podobnie, jak w zwykłych, plastikowych miskach pressfit, ale w tym przypadku naprężenia w tworzywie nie są przenoszone na łożyska.

Token Ninja - suport pressfit test

Dodatkowe przejściówki z tego samego materiału, umożliwiają dostosowanie aluminiowego korpusu do różnych standardów ramy, gdybyś polubił Ninję na tyle, żeby w przyszłości przełożyć go do nowego roweru.


Na szlaku

Jak spisuje się to w praktyce? Jak widać na zdjęciach, suport trafił do Moonshine’a mojej żony. Dzięki absolutnej ciszy, od teraz na podjazdach będziemy mogli rozmawiać bez ograniczeń. Niektórych może to zniechęcić do zakupu… Wolałem więc o tym wspomnieć.

Token Ninja - suport pressfit test

Konwersację ułatwi też mniejsza zadyszka, o ile ktoś potrafi wyczuć każdy stracony wat. Ninja obraca się wyraźnie lżej od standardowego suportu Shimano, który ustąpił mu miejsca.

No dobra, wszystko fajnie, nowy suport jest cichutki, korba się kręci, ale ile sezonów to wytrzyma? Nie wiem. Ale nie spocznę, dopóki tego nie sprawdzę!

Długi dystans to jedyna sensowna forma dla tego testu, dlatego ten wpis traktuj jako „pierwsze wrażenia”. Na razie wszystko działa idealnie, ale to zrozumiałe, po zaledwie kilku dniach jazdy. Na przyszły sezon zaplanowałem więc dla Tokena serię fantazyjnych testów, o których napiszę tutaj, jak tylko je wymyślę.

Token Ninja - suport pressfit test

Czekam na propozycje w komentarzach!

Na razie zrobiłem to, co wszyscy (tylko nikt się nie przyznaje), czyli pojechałem na myjkę ciśnieniową i zacząłem walić prosto w łożyska z odległości 10 cm. Po demontażu zewnętrznej uszczelki zaraz po myciu, znalazłem kropelkę wody – czyli na dłuższą metę, lepiej aż tak z tą myjką nie szaleć (i w przeciwieństwie do mnie, dać w tym miejscu odrobinę smaru). Ale i tak uszczelnienie zadziałało dużo lepiej, niż się spodziewałem.

Token Ninja - suport pressfit test

Nie róbcie tego w domu!

Token Ninja - suport pressfit test

Na dole widać wspomnianą kropelkę.

W razie czego, Ninja ma w zanadrzu jeszcze jedną zaletę: łatwy serwis. Łożyska można wyczyścić i napełnić świeżym smarem, a w dalszej przyszłości: wymienić na nowe, bez wyrzucania do kosza całego suportu. Na wiosnę dystrybutor planuje wprowadzenie do oferty łożyska ceramiczne. Dostępne też są inne części, jak chociażby dekielki uszczelniające łożyska.

Token Ninja - suport pressfit test

Łożyska tzw. „maszynowe”, czyli o standardowych wymiarach (24377 RS).


Token Ninja – (wstępny) werdykt

Token Ninja to elegancki, genialny w swojej prostocie produkt, który… nie powinien istnieć. Rozwiązuje problem stworzony przez nikomu niepotrzebne suporty pressfit, a jego głównym atutem jest po prostu to, że nie hałasuje. Tak powinny od początku wyglądać wszystkie pressfity!

Ale nie wyglądają. Więc jeśli Twój wypasiony rower, z powodu suportu za kilkadziesiąt złotych, wydaje dźwięki jak Darth Vader na orbitreku, Token Ninja powinien uczynić Twoje życie lepszym.

Token Ninja - suport pressfit test


Walety:

  • cisza przy pedałowaniu;
  • piękne wykonanie;
  • łatwy montaż i demontaż;
  • zmniejszone opory;
  • serwisowalne i wymienne łożyska;
  • cena (porównując do innych opcji).

Zady:

  • cena (biorąc pod uwagę, że powinien to być standard).

Cena: od 199 zł (prezentowany zestaw z narzędziami i przejściówkami: 265 zł, lub z łożyskami ceramicznymi 491 zł)
Masa: ok. 100 g
Kup w sklepie dystrybutora*
…i polub stronę Token Polska na Facebooku!

* Z kodem rabatowym 1Enduro cały asortyment Token 15% taniej!

Powinno też Cię zainteresować:

 

  1. Czy dobrze rozumiem, że ten token to coś jakby zamienia press fit w coś typu gxp srama?

    1. Chyba nie, choć nie do końca wiem, jaki suport GXP masz na myśli ;)

      Są normalne GXP wkręcane w ramę:
      https://www.sram.com/sram/mountain/products/gxp-bottom-bracket

      Ale jest też PressFit GXP, wciskany w ramę:
      https://www.sram.com/sram/mountain/products/pressfit-gxp-bottom-bracket

      Token Ninja jest zamiennikiem tego drugiego, ale z zaletami opisanymi w teście, dzięki którym w praktyce działa trochę jak ten pierwszy :)

      1. Michał, Dziękuję za wyjaśnienia. Za dużo standardów.

        Tak, miałem na myśli te pierwsze rozwiązanie Srama. Gdzie są wkręcane bezpośrednio w mufę, a całość połączona jest taką plastikową rurką.

        W moim rowerze, te rozwiązanie srama spisuje się dość dobrze, tragicznie tylko się odkręca. No i łożyska są na stałe, więc jak się zmienia to całość.

        Jak rozumiem dla tego rozwiązania Tokenu nie da się użyć?

        1. Ninja nie – on jest wyłącznie do ram z mufą bez gwintu.

          Dla Ciebie byłoby coś z tych modeli: http://sklep.token-polska.pl/korba-sram-gxp-24-22-mm-c-3_9_26.html

    2. GXP to nie rodzaj suportu tylko SRAM sobie wymyślił taki standard jeśli chodzi o korby (Chyba chcieli być oryginalni:-)) – Korby SRAM maja osie z jednej strony o średnicy 24mm a z drugiej 22mm. Dlatego wszyscy producenci aby dostosować się do tego wymiaru wypuszczają adaptery, które wkłada się do standardowego suportu z jednej strony. Również suport pressFit SRAMA to nic innego jak zwykły suport z adapterem (ta czerwona gwiazdka). W TOKEN’ie do każdego z suportów można również dopasować adapter aby obsłużyć standard GXP. A jest się w czym zamotać http://sklep.token-polska.pl/adaptery-adaptery-gxp-n-34.html.

  2. Biorąc pod uwagę że suport PF może kosztować 90-120PLN to cena 199PLN nie jest tragedią – tym bardziej jeśli da się wymienić same łożyska. Wtedy mamy taki kwazi-BB30 z łożyskami o mniejszej średnicy (nie mylić z PF30).

    1. Zgadza się, to jest cena na poziomie suportów SRAM-a czy Race Face. Niemniej jednak chciałoby się, żeby najtańszy Deore też jako tako spełniał swoją funkcję ;)

      1. Pełna zgoda. Aczkolwiek z własnych doświadczeń z przed paru uszczelnienie na Deore nie spełnia wymogów MTB, i dopiero poziom ~XT/Ultegra jest trawałe.

  3. w PF nie chodzilo o (tylko?) wieksze lozyska, ale latwe wykonanie karbonowej ramy, bez wklejania metalowych elementow z gwintem (ktore w wielu ramach sie odklejaly)

    1. 100% racji, ale nie chciałem za bardzo rozciągać wstępu technicznymi szczegółami ;)

    2. Producenci (wciskają)różne kity np. że ma to być sztywniejsze. Jedyne zalety faktyczne to dużo tańsza i szybsza produkcja. Gwintowanie samo zajmuje czasu. Myślę że to rozwiązanie Tokena uratuje firmy przed wycofaniem się z pressfita , bo opinie były tylko złe, nawet SKY zamówił rowery z suportami na gwint.

      1. Bajki. Zamawia się rurę już nagwintowaną, która oczywiście jest droża (jeden proces w produkcji więcej)

        1. Chyba nie do końca – obróbkę takich rzeczy jak główka ramy, mufa czy rura podsiodłowa robi się po spawaniu i prostowaniu ramy, żeby zachować tolerancje.

          Nie wspominając o ramach carbonowych, które prawdopodobnie najbardziej przyczyniły się do popularności pressfitów.

  4. U mnie jedna miska siedzi bardzo ciasno a druga wychodzi bez problemu i zaczęła trzeszczeć. Czy Token powinien załatwić sprawę?

    1. Myślę że tak. Jeśli odgłosy pochodzą na pewno z suportu. Miąłem ostatnio przypadek że qumpel dzwoni że suport wymienił i żadnego efektu. Kazałem mu wpaść i rzeczywiście trzeszczy jak diabli. Okazało się że to łożysko w tylnej piaście :-) – ale tak sprytnie dźwięki chodził po ramie, że chwilę to trwało zanim doszliśmy skąd trzask pochodzi :-)

      1. Hehe, standardowa historia :) WSZYSTKIE dźwięki w rowerze sprawiają, jakby dochodził z suportu ;) Pisałem o tym tutaj:
        https://www.1enduro.pl/rower-piszczy-trzeszczy-klika-skrzypi-cyka/

  5. Najs. Może ten wynalazek pomoże mi w wyborze nowego roweru/ramy, bo pressfit był cechą wykluczającą, a jakoś większość nowych rowerów pressfit ma…

    1. No jest to na pewno większy spokój przy wybieraniu roweru. Ale coraz więcej producentów wraca do gwintowanych muf.

  6. Posiadam Praxis BB30 w gravelu (spec diverge) i u mnie niestety „pyka/strzela”. Nie wiem czy to miski czy łożyska. Aktualnie walczę o to z serwisem, chyba tego klucza nie mają i się nie odzywają ;)
    Powodzenie w testach, będę śledził :)

  7. Hej. Mam To szczęście że mój PF nie pytka nie tyka nie strzela. Przejeździłem cały sezon. Zastanawiam sie czy ruszać go podczas zimowego serwisu w celu przesmarowana/wymiany łożysk czy lepiej tego nie tykać skoro chodzi dobrze. Macie jakieś doświadczenie ?

    1. Jak działa, to bym nie dotykał ;)

  8. Super informacja Panie Michale!
    Żałuję, że nie mam presfita, tak mi się ten suport podoba…
    :-)

    1. Hehe, klasyczne też ma Token w ofercie (rabat obowiązuje) ;)

  9. Jak długo będzie aktywny kupon rabatowy? Pytam bo dopiero na początek wiosny planuję mały remont w rowerze :)

    1. Spokojnie – gdyby nawet zniknął to się upomnij – hasło 1Enduro

  10. Mam taki w Kross SOil, zamieniłem z presSzita Shimano, zrobiłem na nim około 600km, dużo błota i mycia wodą, łożyska dalej jak nowe, po 500 km otworzyłem sprawdzając czy trzeba dodać smaru, były jak nowe!
    POLECAM

  11. „Kupon jest dostępny tylko dla określonej grupy klientów” ???

    1. Takie coś mi wyskakuje, gdy chcę skorzystać z kuponu

    2. Musisz założyć konto – wtedy powinno działać. Jak coś to pisz na maila.

  12. JPRDL- Darth Vader na orbitreku :D

  13. Jaki ninja do kross moonv1?

  14. Ten standardowy, podlinkowany w artykule :) Ew. możesz się jeszcze upewnić u dystrybutora.

  15. Nie tak łatwo te wymienne łożyska dostać. Znalazłem tylko jedną ofertę za ok. 26zł/szt + przesyłka.

    1. To prawda – dlatego najlepiej uderzać bezpośrednio do dystrybutora :)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Token Ninja – cichy suport pressfit

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: bielizna Craft Active Comfort / Extreme 2.0

Sprzęt, Testy / 

W poradniku o zimowych ubraniach na rower starałem się wyraźnie podkreślić znaczenie bielizny termoaktywnej. To pierwsza warstwa, która bezpośrednio styka się z ciałem, odprowadza wilgoć, reguluje temperaturę. Ważne rzeczy. Dlatego postanowiłem przetestować dwie koszulki i bokserki termiczne jednego z najlepszych producentów: Craft z serii Active Extreme 2.0 i Active Comfort. Tylko jak do cholery przetestować… bieliznę?! „Na szczęście” pomogła mi natura.

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

Bieliznę przetestowałem w ramach współpracy ze sklepem Dadelo, dealerem odzieży Craft.


Koszulka Craft Active Extreme 2.0 kontra jesienna szosa

Historia pierwsza:

Leżąc jeszcze w łóżku, łypię lewym okiem na wykres ICM: temperatura w okolicach zera, lekka mżawka około szesnastej. Nieźle. Pół godziny później pakuję więc gravela w samochód i ruszam w Beskidy. W programie na dzisiaj: 80 km po polskich przełęczach i wzdłuż czeskiej strony pasma Czantorii.

Planowałem ten wyjazd od kilku tygodni, ale że plan poleci dziś do kosza, wiem już po pierwszych, spacerowych kilometrach wzdłuż Wisły. Od rana z nieba atakuje śnieg z deszczem, zalegający na ziemi w postaci śnieżno-błotnej brei. Zresztą nie tylko na ziemi – mam wrażenie, że większość znajduje się na moim tyłku i w butach. Męczyć się dalej, czy zawrócić do auta? Zatrzymuję się nad rzeką, zbieram myśli podnosząc stan wód po zbyt szybkim wypiciu izotonika. Żal zawracać.

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

Zarzucam awaryjną kurtkę przeciwdeszczową i jadę dalej. Opłacało się – od Wisły Czarne nastrój się poprawia, szare błoto ustępuje śniegowi, a skoczkowie narciarscy rozgrzewają się przed pierwszym konkursem w sezonie. Mozolnie zdobywam wysokość podjazdem przez Zameczek. Jest biało, ładnie i… zimno w stopy. SPD w takich temperaturach to słaby pomysł!

W myślach układam już grafik serialowy na nieuniknione L-4

Podobnie jak przecinanie przy ponad 60 km/h wilgotnego, lodowatego powietrza, które owiewa mokre łydki i wypełnia płuca, obniżając odczuwalną temperaturę o co najmniej tysiąc stopni. W myślach układam już grafik serialowy na nieuniknione L-4. Zjazd kończy się jednak szybko, a ja zaczynam drogę powrotną do zaparkowanego w Ustroniu auta. W sumie nie było aż tak źle. W sumie… może jeszcze wjadę na Równicę?

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

„Michał, ale co ty mi tu pie*****sz opowiadasz o szosie, co to ma do enduro?”. Ano opisuję Ci mój pierwszy dzień w koszulce Craft Active Extreme 2.0, bo poza próbą charakteru, wyjazd ten okazał się idealną próbą dla bielizny termoaktywnej. Wilgoć atakująca od zewnątrz (deszcz, śnieg), od wewnątrz (długie podjazdy, kurtka ograniczająca odprowadzanie potu), a do tego zmienna temperatura i pęd powietrza, jaki rzadko zdarza się w MTB.

Kiedy wróciłem w końcu do auta, zrzuciłem z siebie mokrą kurtkę, bluzę i spodnie. Koszulka była jednak sucha, moja skóra też, dzięki czemu szybciej mogłem się dobrać do upragnionej czekolady. Długi krój ochronił też nerki i kawałek tyłka, a przylegający krój ze stójką (podniesionym kołnierzykiem) zatrzymał większość lodowatej bryzy na zjazdach. Plany serialowe odłożone!

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Koszulka Craft Active Comfort kontra śnieżny Śnieżnik

Historia druga:

Na „Zlot EMTB dla Cegły i Jana” wybieram się od co najmniej trzech lat i wybrać się nie mogę. Impreza odbywa się na początku grudnia, upamiętniając dwójkę pionierów polskiego enduro, którzy zginęli tragicznie w Alpach. Tym razem stwierdziłem, że jadę, choćby śnieg miał padać pod górę!

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

Fot. Dymitr Murawicki

Grudniowe zdobywanie Śnieżnika ma swoje wady: stali bywalcy wspominają zeszłoroczną wycieczkę, która polegała na wniesieniu i… zniesieniu rowerów. Tym razem warunki był dużo łagodniejsze – wprawdzie pod koniec podejścia rowery znów wylądowały na plecach, ale oceniam, że co najmniej 60% trasy udało się pokonać w siodle. Czasem odpychając się obydwoma nogami, żeby pokonać rozkopaną zaspę… ale jednak w siodle.

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0

Fot. Dymitr Murawicki

Nie licząc puchu, warunki nie były tak ekstremalne, jak na moim szosowym poligonie testowym. Ale przenikliwy chłód po opuszczeniu schroniska i wiatr na odsłoniętym szczycie zaraz po wyciśnięciu z siebie siódmych potów z rowerem na głowie, stanowiły optymalne warunki dla koszulki Craft Active Comfort.

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Extreme 2.0 czy Comfort? Która lepsza?

W stosunku do bardziej „technicznej”, ultralekkiej Extreme 2.0, koszulka Active Comfort ma dużo bardziej naturalny, gruby i miękki materiał. Dzięki zastosowaniu 30% włókien poliamidu, czujesz się w niej, jak w wysokiej jakości bawełnie.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Krój jest w obu podobny: przylegający, ale zdecydowanie nie obcisły (rozmiar wziąłem taki sam, jak T-shirtów). Przy zakładaniu nie masz wrażenia, że przez przypadek wziąłeś ubrania córki. Przedłużony dół bez problemu wchodzi w spodnie i nie wyjeżdża podczas wygibasów na szlaku. Ograniczone do minimum szwy powodują, że nic nie drażni, nie gniecie i nie gryzie. W przeciwieństwie do Extreme 2.0, w modelu Comfort nie znajdziesz chroniącej szyi stójki, dzięki czemu sprawdzi się też latem.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Jeśli lubisz techniczne ciuchy o cywilnym wyglądzie, Active Comfort jest dla Ciebie. Mimo, że na pierwszy rzut oka wygląda zwyczajnie, to polubiłem ją bardziej, bo diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli jednak wolisz od razu widzieć, za co zapłaciłeś – wybierz Active Extreme 2.0.

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Mimo różnic w budowie, oba modele kosztują około 190 zł. To sporo, zwłaszcza że w tej cenie można już znaleźć koszulki tańszych marek z wełną Merino. Czy warto dopłacić za markę? Cóż, inną koszulkę Crafta mam od… w zasadzie nie pamiętam jak długo, ale co najmniej kilka sezonów. Nie jest zniszczona, nie śmierdzi, dalej spełnia swoją funkcję. Porządny baselayer pozwala też zaoszczędzić trochę pieniędzy na kolejnych warstwach (np. kurtce). A przynajmniej tak to sobie tłumaczę ;)

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Model Active Extreme 2.0 to gratka dla zakupowych patriotów ;)

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Test Craft Active Comfort koszulka termoaktywna

Bonus: Bokserki Active Extreme 2.0 kontra… pełny pampers

O ile dobra koszulka termoaktywna jest niezbędnym elementem ubioru (zwłaszcza zimą), to termiczne bokserki traktowałbym w kategoriach opcjonalnego luksusu. Czyli: totalnie ich nie potrzebujesz, ale jak już kupisz, za nic nie oddasz.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Jak możesz się domyślić po nazwie, bokserki wykonane są z tego samego materiału, co koszulka Active Extreme 2.0. Są więc dość cienkie, ultralekkie i pozbawione zbędnych szwów. Te które są – są bardzo dobrze wykończone.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Zakładam je pod spodenki z pampersem – tak wiem, że nie wolno tego robić – i największą zaletą jest dla mnie ich szybkość schnięcia. Podczas jesienno-zimowych jazd, mokry tyłek jest nieunikniony, a pampers tą wilgocią idealnie nasiąka… w końcu nie bez powodu nazywa się go pampersem. Dodatkowa szybkoschnąca warstwa przy skórze oferuje przynajmniej szczątkowy komfort na długich trasach.

Test Craft Extreme 2.0 koszulka termoaktywna bokserki

Warto też dodać, że bokserki – podobnie jak opisane tu koszulki – wykonane są z materiałów antybakteryjnych. Oznacza to, że w razie potrzeby można je bez obrzydzenia użyć więcej, niż raz. Choć biorąc pod uwagę błyskawicznie wysychanie, oczywiście lepiej wieczorem zrobić szybkie pranie…

Bokserki Craft Active Extreme 2.0 Windstopper

W swojej szafie od paru lat mam też wersję z windstopperem na jajkach, którą szczególnie polecam na największe mrozy.


Bielizna termoaktywna Craft – werdykt

Ubrania sprawdziłem w warunkach, w których normalni ludzie pukają się w czoło na myśl o wyjściu na rower spod kołdry. Prawdę mówiąc, ja też się pukałem… Ale doświadczenie nauczyło mnie, że ZAWSZE, kiedy zrezygnuję z wyjazdu przez pogodę, warunki okazują się dużo lepsze od sprawdzonej szarym rankiem prognozy. Warto ryzykować!

Oczywiście posiadanie odpowiedniej odzieży bardzo pomaga w podejmowaniu takiego ryzyka – a tym samym potencjalnie zwiększa ilość dni w roku spędzonych na szlaku. Obie koszulki Crafta spełniły swoje zadanie wzorowo, zapewniając komfort termiczny na wycieczkach, do których prawie nie doszło. To chyba wystarczająca rekomendacja?

Test bielizny termoaktywnej Craft Active Comfort Extreme 2.0


Koszulka Craft Active Extreme 2.0

Cena: 189 zł
Masa: 119 g (rozmiar S)
Strona producenta
Kup w sklepie Dadelo

Koszulka Active Comfort

Cena: 189 zł
Masa: 142 g (rozmiar S)
Strona producenta
Kup w sklepie Dadelo

Bokserki Active Extreme 2.0

Cena: 149 zł
Masa: 69 g (rozmiar S)
Strona producenta
Kup w sklepie Dadelo


Zobacz też:

 

  1. Nie wiem czy to twoje wpisy tak działają ale zawsze jak wstawisz link do jakiegoś sklepu z opisywanym przedmiotem to nagle się okazuje, że towar jest już niedostępny albo, że zostały ostatnie sztuki. Trzeba by pomyśleć nad ostrzeganiem właścicieli, żeby ściągali więcej towaru przed publikacją :D

    1. Racja ;) Podejrzewam, że teraz jest gorący okres na bieliznę termoaktywną – raz że zima, dwa że prezenty :)

  2. Mam kilka koszulek Crafta Active Extreme (bez 2.0) i są genialne. Na biegówki bez nich to nawet nie ma co się ruszać ;) Z tym że ta stara wersja chyba się sporo różni od 2.0, materiał też jest żebrowany, ale miększy i bardziej puchaty w dotyku od 2.0, co mi jakoś bardziej pasuje do niskich temperatur.

  3. Wooyek, skoro Ty nosisz rozmiar S przy 170 wzrostu (jak się nie mylę?), to jaki rozmiar przy tym samym wzroście miałbym wybrać, skoro normalnie moje koszulki to L/XL? Z tabeli wynika, że największy, ale musiałbym mieć conajmniej 192… Nie każdy ma posturę szosowca… ;p

    1. Jeśli nosisz koszulki L/XL, to od tego bym zaczął przymiarki. Może bardziej L – krój jest dość luźny, jak na pierwszą warstwę.

  4. a ja polecam ubrania Under Armour, miałem kiedyś przyjemność „testowania” bielizny coldgear, intensywny tydzień w jednym komplecie.
    super trzyma ciepło, odprowadza pot i nie pachnie brzydko nawet przy mocnym wysiłku. obowiązkowo jako pierwsza warstwa compression.

    1. Mam UA,sugestia użytkowników forum rowerowego (w moim przypadku kolejny zestaw do wypróbowania) i….kiepsko jest. Mam krótki rękaw hot gear i długi cold i oba są dobre do bardzo umiarkowanej aktywności. Troszkę mocniejsze „parcie w korby” (bez szczególnego świrowania) i jest odlot. Raczej odpływ :)

  5. Ja mogę polecić Brubecka Active Wool. W połączeniu z Decathlonową bluzo-kurtką 300 i ortalionami Rogellina dupsie. dała radę podczas 30+ terenowo/szosowych kilometrów w mikołajkowym marznącym deszczu. Kurtka była mokra jak szmata ale bielizna pozostała sucha i jak na wełnę przystało przyjemnie grzała.

Dodaj komentarz do tekstu Test: bielizna Craft Active Comfort / Extreme 2.0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top