Menu
Menu Szukaj

Showtime: Targi Kielce Bike Expo 2018

W zeszłym tygodniu po raz trzeci odwiedziłem targi rowerowe Kielce Bike Expo, żeby pokazać Ci mój subiektywny przegląd najciekawszych nowości na sezon 2019. W tym roku będzie on nie tylko subiektywny, ale też mocno okrojony. Dlaczego?


Ano dlatego, że targi Kielce Bike Expo z roku na rok chudną. Zacznijmy od tego, czego na nich… nie było. Wielcy nieobecni 2018 to między innymi Kross (do tej pory zajmujący czołowe miejsce na wprost głównego wejścia), Shimano i Cannondale.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Marki te dołączyły do rosnącego grona producentów takich jak Trek, Specialized czy Giant, wybierających własne, bardziej kameralne prezentacje dla mediów i dystrybutorów (oraz dni testowe dla klientów).

Targi Kielce Bike Expo 2018

W zasadzie jedyną mainstreamową marką, jaka się wystawiła, był Scott. Gwiazdą stoiska był nowy Ransom – powrót modelu, który 12 lat temu zdefiniował kategorię enduro. W wydaniu 2019 ma on 170 mm skoku i koła do wyboru 27.5″ lub 29″.

Targi Kielce Bike Expo 2018

W jeszcze bardziej hardkorowo-racingową kategorię wpisuje się nowy Whyte G-170 29″.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Kierownica jest w nim tak szeroka, że zdjęcie musiałem zrobić na ukos (820 mm). Myślałem, że poszerzanie kierownic już się skończyło, a tymczasem widać, że 800 mm stało się nowym 780 mm.

Targi Kielce Bike Expo 2018

W Kielcach można też było zobaczyć na żywo nowy kolor i poprawioną specyfikację S-150 S, czyli aktualnie chyba najciekawszego roweru w ofercie brytyjskiej marki (test modelu 2018).

Targi Kielce Bike Expo 2018

Praktycznie wszystkie modele przeszły też na widelce ze skróconym offsetem.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Również T-130, teraz z lepszą geometrią, widelcem 140 mm i oponami 2.6″. Jeździłbym.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Do niektórych modeli trafiły hamulce TRP z nietypową (w rowerach) rowkowaną tarczą.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Kolejnym całkiem nowym modelem Whyte jest S-120 (koła 29″ skok 120 mm), czyli reprezentant nowej szkoły rowerów XC/trail. W tym przypadku bardziej trail. Idealny wybór, jeśli mieszkasz nieco dalej od gór, ale jednak czasem je odwiedzasz.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Do takich osób skierowany jest też Yeti SB100 (koła też oczywiście 29″, ale skok ramy to cross-countrowe 100 mm). Układ zawieszenia został w nim specjalnie przeprojektowany tak, żeby w ramie… zmieścił się bidon.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Podobne cele przyświecały projektowaniu SB150 i SB130 (ten drugi jeszcze się nie załapał na targi). Wszystkie trzy mają też coś, czego wcześniejszym Yeti brakowało najbardziej: długą, progresywną geometrię.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Jedynie wygląd carbonowej „szafki” na Switch Infinity budzi kontrowersje, ale i tak trudno tym rowerom odmówić urody.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Podobnie zresztą jak Mondrakerom – teraz pod skrzydłami nowego dystrybutora. Ciekawe, jak przełoży się to na popularność tej niedocenianej w Polsce marki?

Targi Kielce Bike Expo 2018

Dotychczasowy dystrybutor (7Anna) skupia się na własnych produktach, czyli przede wszystkim NS Bikes i Rondo. Snabb jak zwykle w awangardzie, jeśli chodzi o malowanie.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Najważniejszą nowością jest jednak Define, czyli carbonowy full na kołach – a jakże! – 29″, dostępny w wariantach 130 i 150 mm skoku. Zapowiada się bardzo uniwersalna i dopracowana w detalach platforma. Trochę mnie zaskoczyło, że na stoisku zajmowała tak mało istotne miejsce.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Centralnym punktem ekspozycji były dwie sztuki Rondo HVRT, czyli newschoolowej szosówki aero z zadatkami na rower do szybkiej turystyki, może nawet sporadycznie poza asfaltem – zmienna geometria i dużo miejsca na opony (zwróć uwagę na czarny egzemplarz) nawiązują do gravelowego stylu marki.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Detale robią wrażenie, na przykład widelec z owiewką hamulca (i charakterystycznym dla Rondo mocowaniem piasty umożliwiającym zmianę geometrii).

Targi Kielce Bike Expo 2018

Ciekawa jest również ta oto dziura.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Jeśli śledzisz szosowe klimaty, to wiesz, że aerodynamika jest w tym roku wszystkim – już nie tylko w kozach do czasówek, ale też lekkich „góralach”, a nawet amatorskich modelach endurance. Wie o tym Accent, który pokazał nowy model Cyclone.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Ale choć przycichł w tym roku szał na gravele, kategoria ta też była bardzo wyraźna na wielu stoiskach. Pojawiła się np. nowa wersja mojego prywatnego roweru, na którym jeżdżę zdecydowanie najczęściej: Whyte Friston.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Jednym z ciekawszych żwirków na 2019 jest Marin Gestalt X z ramą zalatującą MTB – skrócona rura podsiodłowa zostawia miejsce na sztycę regulowaną. Na zdjęciu tańszy model X10 za 4699 zł, w droższym X11 (8599 zł) myk-myk jest już w standardzie.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Dobrze zapowiada się też San Quentin, czyli ostry sztywniak, którego pokazywałem już przy okazji festiwalu Joy Ride. Biorąc pod uwagę ceny, na pewno będzie to bardzo popularny model.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Niezmiennie popularny będzie też Hawk Hill, teraz dostępny również w nieco bardziej dziewczyńskim malowaniu (nie tym ze zdjęcia).

Targi Kielce Bike Expo 2018

Jeszcze ciekawszy jest Alpine Trail, czyli kolejny przedstawiciel gatunku enduro 29er. Podstawowy model kosztuje dychę i jest naprawdę nieźle wyposażony. Test na pewno pojawi się na blogu.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Stoisko Marina ogólnie przyciągało duże zainteresowanie ;)

Targi Kielce Bike Expo 2018

Marka ta jest coraz częściej brana pod uwagę jako alternatywa chociażby dla Dartmoora. Ale polski producent nie ustępuje pola! W 2019 zarówno ścieżkowy Bluebird jak i endurowy Blackbird dostępne będą na kołach 27.5″ i 29″. Szczególnie niebieski Blackbird Evo 29″ (8799 zł) prezentuje się bojowo.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Bluebird 27.5″ wyróżnia się wygiętą górną rurą, która na żywo prezentuje się lepiej, niż na zdjęciach.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Ceny nieco wzrosły, ale za to w specyfikacjach wprowadzono dużo przemyślanych upgrade’ów, jak np. nowe siodło i mostek, czy lepsze sztyce regulowane (X-Fusion Manic). Chyba najbardziej zyskały podstawowe modele Intro, które teraz stanowią sensowną alternatywę dla droższych odmian.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Z kolei w topowej linii „Pro”, praktycznie do wszystkich modeli, z widocznym powyżej Primalem włącznie, trafiły widelce Foxa. Do rowerów będą nawet dołączone customowe naklejki pod kolor ramy.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Bardzo popularną nowością, nie tylko u Dartmoora, jest 12-rzędowy napęd SRAM NX Eagle.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Najciekawszym modelem targów był jednak „rower do dyscypliny, która nie istnieje” ;) Street Fighter to tani (2799 zł) sztywniak skierowany do stunterów z TyRury. Dość odważna decyzja, ale skoro jest takie zapotrzebowanie…?

Targi Kielce Bike Expo 2018

Na stoisku Velo można było też zobaczyć sporo nowych części i akcesoriów. Mnie najbardziej interesowały hamulce Hayes Dominion, które w najbliższym czasie planuję przetestować. Czy kultowej marce uda się tym razem wrócić do gry…?

Targi Kielce Bike Expo 2018

Z całą pewnością do mainstreamu nie przebije się druga już generacja RST Rebel, czyli amortyzatora upside-down o skoku 130 mm. Ale po dodaniu plastikowych osłon dolnych goleni w końcu wygląda tak, jak widelec USD wyglądać powinien (czyli zajebiście), więc nie mógłbym go tutaj pominąć.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Za to powrót tej legendy ma spore szanse powodzenia: Marzocchi Z1 to tak naprawdę Fox 36 z tłumikiem Grip 2 w innej obudowie – choć nie jest najlżejszy, to działa świetnie (tak mówią). Czyli dokładnie tak, jak stare dobre Bombery sprzed 2007.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Zachwyty można też przeczytać na temat DT Swiss F535, czyli widelca wyróżniającego się: a) zmiennym tłumieniem w zależności od pozycji w skoku; b) eleganckimi zaślepkami górnych korków i osi piasty. Muszę przyznać, że wygląda rewelacyjnie i wyróżnia się na tle podobnych do siebie konkurentów.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Do jego prezentacji posłużył przepiękny Bold Unplugged. W czasach, kiedy wszystkie rowery są takie same, ten naprawdę robi wrażenie. Zdecydowanie najładniejszy rower targów!

Targi Kielce Bike Expo 2018

Za tę oryginalność w dużym stopniu odpowiada damper schowany wewnątrz ramy – specjalny model przygotował DT Swiss, co też tłumaczy obecność Bolda na stoisku tej marki.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Przejdźmy jednak do nowości, które mają szansę trafić pod strzechy. Jedną z nich jest Maxxis Assegai, czyli opona łącząca cechy ulubionych modeli Grega Minnaara z najgłupszą nazwą ever.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Do napompowania Ass’n’Gaya nada się pompka Blackburn Chamber HV. Jak sama nazwa wskazuje, jest to model o dużej objętości, dostosowany do niskich ciśnień – zwróć uwagę na czytelny, kończący się na zaledwie 3,5 barach manometr. Dzięki temu jego wskazania mogą okazać się jakkolwiek związane z rzeczywistością, w przeciwieństwie do szosowych pompek wyskalowanych do 11-13 barów. Dziwię się, że takie modele wciąż są rzadkością…

Targi Kielce Bike Expo 2018

Pozostając przy oponach, na stoisku Trezado można było załapać się na kawę z mlekiem ;)

Targi Kielce Bike Expo 2018

Pojawił się też nowy produkt, idealnie nadający się na Puchar Bimbru. Tuż za nim widać kolejną nowość (tym razem serio): mleko Vanilla Supreme, które zamiast amoniaku, pachnie wanilią. Powinno osłodzić gorzkie momenty po przebiciu opony.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Uzupełnieniem oferty są nowe łyżki do opon z narzędziem do wykręcania (a bardziej: dokręcania na szlaku) wentyli. Praktyczny gadżet – już trafił do mojej torby.

Targi Kielce Bike Expo 2018

A jeśli chodzi o torby, to przedstawiam Ci najlepszy produkt targów (a w każdym razie jedyny, który wzbudził we mnie nerwowe pożądanie): nerkę Evoc Hip Pack Pro 3l. Na pierwszy rzut oka nie różni się od „starego” modelu (Hip Pack Race 3l zostaje w ofercie), może poza nowymi kolorami i poprawionym układem komór i kieszonek.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Ale najważniejsza nowość kryje się z przodu: pas biodrowy przejęty z plecaków, który w dużym stopniu decyduje o ich zajebistości. Rewelacja!

Targi Kielce Bike Expo 2018

Do oferty dołączył też minimalistyczny Hip Pouch 1l. W sam raz, jeśli nie potrzebujesz bukłaka.

Targi Kielce Bike Expo 2018

W plecakach największą nowością jest Evoc Neo 16l, czyli uniwersalny wybór na 1-2 dniowe wypady w góry.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Wyróżnia go całkiem nowa konstrukcja protektora, który teraz jest większy i wyciągnięty na zewnątrz plecaka. Powinno to istotnie poprawić wentylację (kosztem wyższej masy).

Targi Kielce Bike Expo 2018

Oferta Evoca jest dobrą ilustracją tego, jakie kolory będą dominowały w 2019: cegłowaty, sraczkowaty, limonkowy, ewentualnie zgaszony granat to teraz bilet do wielkiego świata rowerowej mody.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Również Explorer Pro, który dzielnie towarzyszył mi na transalpie, dostał nowe barwy…

Targi Kielce Bike Expo 2018

…podobnie, jak jego główny konkurent, czyli Deuter Trans Alpine Pro. Trudno uniknąć wrażenia, że jego nowa „wygładzona” wersja naśladuje Evoca nie tylko kolorystyką…

Targi Kielce Bike Expo 2018

Swój styl ma Camelbak. Nerka Repack to najlepsza alternatywa dla Hip Packa.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Na stoisku Camelbaka spore wrażenie robiła pokaźna kolekcja bidonów. Jeśli należysz do obozu bidonowych zwolenników, butelki i ustniki tego producenta są bezkonkurencyjne – polecam.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Jeszcze bogatsza była oferta okularów Uvexa – zaletą targów jest możliwość zmierzenia ich wszystkich w jednym miejscu. Mnie najbardziej podoba się 706 Colorvision, czyli te same oprawki, w których jeżdżę w wersji fotochromatycznej, ale ze szkłami podnoszącymi kontrast na szlaku.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Kaski Uvexa też wtopiły się w ziemno-stosowaną modę.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Co innego POC, który zgapił kolory od pszczoły.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Podobnie zresztą jak Bell Super DH w modelu 2018. „Malowania” na sezon 2019 nie załapały się na targi.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Ciekawą alternatywą dla Bella, którą chciałbym przetestować, jest Leatt DBX 3.0 Enduro. Producent miał też na stanowisku nowy model wentylowanego fullface’a i wypasione gogle w sensownej cenie, ale na razie obowiązuje na nie medialne embargo. Fajnie, że na polskich zaściankowych targach, pojawiają się też takie nowinki.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Na razie muszą Ci wystarczyć ciekawostki w stylu kanału doprowadzającego rurkę bukłaka do wnętrza kasku. W połączeniu z wodą gazowaną można jej używać jako spryskiwacza do gogli…

Targi Kielce Bike Expo 2018

…A po zakończonej jeździe, umyć ubłocony rower w automatycznej myjni.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Tego typu dziwactw i ciekawostek nie brakowało na stanowiskach firm z dalekiego wschodu.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Niektóre nawet doczekały się polskiej dystrybucji, np. Wheel Up. Bardzo dobre i tanie pedały platformowe tego producenta polecałem niedawno na blogu.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Chińscy producenci to też najprostsza droga do własnej marki rowerowej. Ramy z katalogu tylko czekają na Twoje logo.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Tą drogą do tej pory szedł np. Romet, ale chyba coś się ruszyło w tej marce, bo na targach pokazano autorski projekt fulla trail/enduro.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Na razie to tylko wydruk 3D, ale docelowo rama będzie wykonana z aluminium. Jak na ten materiał i skok 140 mm, dość oryginalnym wyborem jest system zawieszenia z elastycznymi rurkami wahacza zastępującymi zawias przy osi koła. Co ciekawe, na stoisku Rometa zabrakło modelu ERE 500, czyli jednego z najbardziej opłacalnych elektryków na rynku (możesz go kojarzyć z testu Shimano STEPS).

Targi Kielce Bike Expo 2018

Na targach było za to sporo takich potworków, które do definicji roweru podchodzą dosyć luźno (delikatnie mówiąc)… Lubię elektryki, ale zdecydowanie nie takie.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Trochę bliższy rzeczywistości jest nowy Haibike Xduro z charakterystycznym silnikiem TQ. Z momentem obrotowym 120 Nm, to obecnie najmocniejszy napęd na rynku.

Targi Kielce Bike Expo 2018

W porównaniu do starszych Haibike’ów z napędem Boscha, silnik i dużą baterię (630 Wh) udało się w miarę zgrabnie zintegrować w ramie. Ciekawostek jest tu sporo: akumulator jest chłodzony przez wloty powietrza w główce ramy, a opcjonalna 10-amperowa ładowarka w godzinę ładuje go od 0 do 80%.

Targi Kielce Bike Expo 2018

Zintegrowane jest tu nawet… oświetlenie. Grubo! Na tarczy widać też pierścień czujnika prędkości obrotowej koła wzorowany na tych z systemów ABS. Ze wszystkich rowerów na targach, przy tym można było spędzić najwięcej czasu, odkrywając kolejne ciekawostki. Znak czasu?


Kielce Bike Expo 2018 – podsumowanie

E-bike’i celowo zostawiłem na koniec, bo choć na targach były oczywiście wszechobecne, nie stały się jeszcze ich motywem przewodnim. Tylko opisany wyżej Haibike stanowił jakiś istotny krok naprzód w tej kategorii.

Za to wśród rowerów analogowych nowinek trochę było  – widać, że polski rynek nie został jeszcze zdominowany przez prąd. Żałuję tylko, że przegląd tego rynku był dość wybiórczy, bo zabrakło kolejnych liczących się marek. Z drugiej strony, trudno się dziwić – taki np. Kross czy Giant mają już mocną sieć dealerską i ich rowery można pomacać w co drugim sklepie.

Kielce Bike Expo stały się więc targami marek wchodzących na rynek i rozwijających się. Na szczęście taka oryginalność wpisuje się w moje gusta – stąd wyraźna obecność w relacji producentów znanych bloga. Dlatego choć wyjazdu do Kielc w przyszłym roku raczej Ci nie polecam, to ja pewnie znów wybiorę się tam z aparatem. O ile komuś będzie się chciało je zorganizować…

Targi Kielce Bike Expo 2018


Zobacz też relacje z poprzednich edycji:

 

54
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
41 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
23 Comment authors
wujekemanhowling starsPawełKonyTomek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Witold
Gość
Witold

kiedy nowy strive ;) ?

Darek
Gość
Darek

Musi być jakoś niedługo, bo Canyon też zawsze w tym okresie odświeża ofertę.

Radek
Gość
Radek

Kierownica 820mm może i spoko , ale dla osób 195cm+. Dla osób 180-, taka kiera chyba nie wpływa
zbyt zdrowo na pozycję.

Dryb1as
Gość
Dryb1as

Faktycznie targi nie wyglądają za ciekawie. Szkoda że polskie firmy nie wzorują się na wszelkich innych światowych firmach rowerowych i modele na 2019 nie są dostępne do kupienia, gdzie Specialized’a Stumpjumpera można już kupić odkąd pokazany został w mediach. U nas trzeba czekać i czekać a potem się okazuje że dopiero na wiosnę albo i później można kupić rowery … Nie wiem czym to jest spowodowane, może na Taiwanie po prostu polskie firmy muszę poczekać na swoją kolej tzn są na samym końcu… Albo po prostu taka jest polityka firmy żeby klient czekał tyle aż zmieni zdanie i kupi rower… Czytaj więcej »

Gość z prowincji
Gość
Gość z prowincji

Michał w jednej kwestii się nie zgodzę, może dla mieszkańca dużego miasta brak głównych marek nie jest problemem, ale dla gościa z prowincji już jest bo jadąc na takie targi chciałbym mieć możliwie najszerszy przegląd rynku. A tak lipa szkoda czasu i pieniędzy skoro i tak trzeba będzie jeździć po sklepach w dużym mieście.

uzurpator
Gość
uzurpator

Kto jest nowym dystry Mundka?

wujekeman
Gość
wujekeman

Krecik i Rumcajs…. Mundek odszedł do Czech :)

Mondek_fan
Gość
Mondek_fan

tzn. polsce juz nie bedzie dostępny? Slabo…

Piotr
Gość
Piotr

Tak do podsumowania targów dorzucę że jak dla mnie to jednak elektryków było pełno. Dodatkowo dość dużo hulajnóg i tym podobnego badziewia. No i przegapiłeś jedną sprawę (z racji tematyki i twojej specjalizacji nic dziwnego)która mnie mocno denerwowało: ceny. I to ceny rowerów entry level, gdzie zdarzył się nawet rower na wolnobiegu za 2169 zł. Żeby znaleźć rower na kasecie to na targach trzeba było szykować w graniach 1600 zł wzwyż, co jak dla mnie jest ostrym przegięciem i mam wrażenie że jesteśmy traktowani jak kraj 3 świata, na zasadzie znajcie łaskę pana, macie rower super marki który pod względem… Czytaj więcej »

wujekeman
Gość
wujekeman

Całkiem znośne były parametrowo elektryki od BH Atom X z 700Wh , chyba najwięcej na targach :) . Wizualnie to o gustach się nie dyskutuje :) . No i można zczipować do ponad 40 km/h :)

Radek
Gość
Radek

Oszołomom dziękujemy.

wujekeman
Gość
wujekeman

dziękuję ci :)

Kony
Gość
Kony

Jeżeli lubisz takie rzeczy to prościej od razu kupić motocykl.

howling stars
Gość
howling stars

Motocykl to prawo jazdy, rejestracja, OC, a tu kupi taką maszynkę i w razie czego powie, że to rower…

wujekeman
Gość
wujekeman

Zrobiliśmy z kumplem konwersję na Radonie Swoop , z Duroluxem, maszyna lata w maxie 66 km/h i faktycznie wygląda jak rower, ale rowerem nie jest. Oczywiście taka prędkość tylko w lesie, normalnie tylko idiota by tak zapierd….. między ludźmi.

wujekeman
Gość
wujekeman

Dlaczego prościej ? Tak samo prosto kupić motocykl, EBajka czy samochód. Żeby była jasność EBajk to nie rower, to tylko dodatkowa zabawka na której można trenować zjazdy na płaskim :) i farmazony że to dla emerytów to można miedzy bajki ;) włożyć, przy ponad 40 km/h w lesie , nawet prosta ścieżka jest wymagająca do ogarnięcia

Artur
Gość
Artur

Michał mam nadzieję, ze przetestujesz nowego Whyte 130. Po teście S-150 to mam teraz dylemat. Byłem przekonany do T-130 z 2018 r., a tutaj Whyte zrobił niespodziankę z nową ramą i widelcem 140 na 2019 r. Byłem na targach, przymierzyłem się do nich, ale bez jazdy to ciężko coś powiedzieć.

Michał
Gość
Michał

Michał odnosząc się do Twojej opinii o Whyte T-130 ” Jeździłbym ” ma pytanie czy dotyczy ona również wersji aluminiowych SR i S a jeśli tak to , którą uważałbyś za warta większej uwagi w relacji cena i to co otrzymujemy ? Pytam bo jestem na etapie wyboru roweru full na przyszły sezon. Na ta chwilę mój rower to NS Bikes Eccentric EVO 27,5. ps. też jestem po wizycie na targach i rower do którego wracałem chyba 3 razy to Dartmoor Bluebird Pro 27,5. Potwierdzam na żywo wygląda zdecydowanie lepiej i chyba też nie jest zła propozycją na trasy typu… Czytaj więcej »

Darek
Gość
Darek

Michał a ten litrowy evoc hip pouch pomiesci 1 dętke, multitoola i małą pompkę MTB? Telefon woże w kielni więc na niego już nie musi być miejsca :-) Po zdjęciach ze strony producenta to ciężko coś wywnioskować…

grzesiek
Gość
grzesiek

Hej. Bylaby szansa na wiecej fot ransom-ów?

Tomek
Gość
Tomek

Data następnych targów za rok jest już podana oficjalnie więc na pewno ktoś chce je zorganizować ;) jak dobrze pamiętam 19-21 września…tak znowu zdecydowanie za wcześniej..bo jeszcze w pełni sezonu.

Paweł
Gość
Paweł

A pamiętasz może cenę Primala Evo? I co powiesz o jego specyfikacji, poradzi sobie tak samo dobrze i w mieście i w Beskidach? Ubolewam, że wersja Pro nie dostała takiego pięknego malowania jak Evo.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Whyte S-150 S 2018

Whyte S-150 S jest wcieleniem trendów panujących obecnie w rowerach enduro: długa, płaska i niska geometria, koła 29″ z opcją 27+, wszystkie bieżące standardy, a do tego wisienka na torcie i ostatni krzyk mody wśród konstruktorów: widelec o zmniejszonym offsecie. Jak to wszystko spisuje się na szlaku?

Whyte S-150 S 2018 test

Rower przetestowałem dzięki współpracy z dystrybutorem, Whyte Bikes Polska.


Whyte S-150 S 2018 – co to za rower?

S-150 to najważniejsza nowinka w kolekcji Whyte’a na sezon 2018 i rower, który z miejsca stał się hitem sprzedaży. Liczba 150 w nazwie mówi oczywiście o skoku zawieszenia, a literka „S” – już nie tak oczywiście – oznacza możliwość podmiany (z ang. „switch”) kół 29″ na 27+.

Najważniejsze cechy

  • przeznaczenie: enduro, trail;
  • skok zawieszenia: 150 mm;
  • koła 29″, z opcją 27+;
  • geometria progresywna z widelcem o zmniejszonym offsecie;
  • kąt główki ramy: 65,6 stopnia, reach 458 (M);
  • czterozawiasowe zawieszenie;
  • 12-rzędowy napęd SRAM Eagle;
  • zawieszenie Rock Shox Revelation / Deluxe RT;
  • masa: 15,0 kg (rozmiar S, na mleku, z pedałami);
  • najtańszy model w gamie: 14 899 zł.
Whyte S-150 S 2018 test

Whyte S-150 S 2018: masa 15,0 kg, cena 14 899 zł

Szczegóły ramy i wyposażenia jak zwykle opisałem w bikepornie, którego lekturę gorąco polecam:

Bikeporn: Whyte S-150 S 2018

Dodam jeszcze, że ten test jest trochę spóźniony, bo w sprzedaży jest już model 2019 – opis zmian znajdziesz pod koniec artykułu.


Geometria i wybór rozmiaru

Geometria to oczywiście główny powód, dla którego kupuje się Whyte’a. Pod tym względem S-150 nie rozczarowuje, wpisując się w panującą modę na długie, płaskie i niskie 29-ery. Kąt główki ramy 65,6 stopnia w połączeniu z dużym kołem jeszcze niedawno wydawał się nie do pomyślenia.

Zejście do tak niskiej wartości bez wywoływania nerwowości w sterowaniu umożliwiło skrócenie offsetu widelca, wydłużające wartość trail. Powoduje to, że kierownica wydaje się bardziej stabilna, a rower jest mniej podatny na wytrącanie z równowagi przy najeżdżaniu na nierówności.

Jak to działa? Mi najbardziej spodobało się porównanie do… kółka wózka sklepowego. Dzięki temu, że punkt styku opony z podłożem jest „ciągnięty” za osią obrotu, kółko samoczynnie koryguje swoje położenie względem kierunku ruchu. Wbrew pozorom, w rowerze jest podobnie, tyle że po ugięciu widelca czy najechaniu na przeszkodę, punkt styku opony z podłożem może się przesunąć do przodu, „wyprzedzając” oś obrotu. Przy większej wartości trail dzieje się to później.

Jeśli chodzi o wybór rozmiaru, to myślę, że sugestie producenta są trafne. Co ciekawe, przy swoich 170 cm testowałem… teoretycznie nieistniejący rozmiar S. Od 2019 będzie on normalnie dostępny w sprzedaży.


Na szlaku

Whyte S-150 S spędził ze mną miesiąc, odwiedzając zarówno trasy łatwe (Singletrail Moravsky Kras – niedługo opis!), jak i trudne (Bikepark Saalbach-Hinterglemm oraz Mistrzostwa Polski Enduro w Srebrnej Górze).

Podjazdy

Już podczas pierwszego, cross-countrowego dojazdu na sesję zdjęciową, odczułem, jak dobrze S-150 utrzymuje prędkość. Potwierdziły to późniejsze jazdy w grupie – kiedy inni zwalniają na początku podjazdu, Ty… wjeżdżasz in w tylne koło i lądujesz w zaroślach ;)

To oczywiście zasługa kół 29″ na w miarę szybkich oponach, które bardzo skutecznie maskują wysoką masę bazowego modelu – byłem zaskoczony widząc na wadze równe 15 kg (na mleku, z pedałami). Przed zważeniem zrobiłem sporo kilometrów, również po szutrach i asfaltach, i gdybym miał strzelać, odjąłbym od tego wyniku co najmniej pół kilograma.

Na szczęście, w przeciwieństwie do testowanego przeze mnie G-170 S, na listę wyposażenia trafił napęd SRAM GX Eagle, którego zakres bardzo przydaje się do napędzenia dużych kół.

Whyte S-150 S 2018 test

Początkowo obawiałem się tylko zębatki 32T, ale w trakcie testu okazała się ona wystarczająco „miękka” na długie podjazdy.

Świetnie sprawdza się też geometria: dość stromy kąt podsiodłówki zapewnia wygodną pozycję i ułatwia dociążanie przodu. Mimo bardzo płaskiego kąta główki ramy, myszkowanie kierownicy praktycznie nie istnieje, co prawdopodobnie jest zasługą nietypowego offsetu widelca. Zamiast walczyć z utrzymywaniem kierunku, całą moc obliczeniową możesz wykorzystać do unikania strzałów korbą w podłoże – suport 335 mm od ziemi robi swoje!

Na szczęście sytuacji nie pogarsza zawieszenie, które nie zapada się na podjazdach i praktycznie nie buja. Po dźwignię blokady sięgnąłem tylko po to, żeby sprawdzić czy działa. Działa, o czym oczywiście przekonałem się, zapominając odblokować ją przed pierwszym zjazdem…

Zjazdy

Który rower najlepiej skręca? Na tak zadane pytanie rzadko da się jednoznacznie odpowiedzieć, ale w tym przypadku nie miałem do tej pory problemu: żaden z testowanych przeze mnie rowerów nie składał się w łuki tak chętnie, jak Whyte T-130. „Do tej pory”, bo S-150 jest jeszcze lepszy.

Ten wyjątkowo harmonijny charakter w zakrętach (i nie tylko) Whyte S-150 w teorii zawdzięcza offsetowi amortyzatora. Dzięki niemu trafiające na kierownicę siły wywołane nierównościami wydają się jakby stłumione, a rower prowadzi się pewnie i stabilnie nie tylko przy dużych prędkościach (kiedy kluczowy jest płaski kąt główki ramy i długa baza kół), ale też przy wolnych manewrach w technicznym terenie (kiedy te same cechy powinny przeszkadzać).

Czy to siła autosugestii i ze zwykłym widelcem byłoby podobnie…? Bardzo możliwe. Ale na pewno jest to jeden z elementów układanki, na którą składają się odpowiednia sztywność ramy, kapitalna geometria, stabilne podparcie zawieszenia i koła 29″ z szerokimi obręczami i dobrymi oponami.

Składniki te – zwłaszcza koła 29″ i geometria – wspomagają też zawieszenie, które akurat nie jest najmocniejszą stroną S-150 S.

Nie licząc amortyzatora, wyważone i spokojne zachowanie na nierównościach psują trochę… przewody. W okolicy suportu są one wyprowadzone przez duży otwór – bardzo ułatwia on serwisowanie, ale jednocześnie powoduje, że kable latają jak kryka w kiblu (dla nie-Ślązaków: bardzo latają).

Wrodzona chęć S-150 do szybkiej jazdy obnaża też najsłabszy punkt wyposażenia: hamulce. SRAM Level TL z tarczami 180/170 mm to znośny model do roweru XC/trail, ale rower o możliwościach S-150 zdecydowanie zasługuje na więcej!

Switch, czyli zakładamy koła 27+

Na ostatnie dni testu (zawody w Srebrnej Górze) założyłem do S-150 carbonowe koła 27+, które pokazywałem Ci już w bikepornie. Do tej pory nie byłem fanem plusów w fullu do szybkiej jazdy, ale na ściankach i technicznych OS-ach Mistrzostw Polski trochę zmieniłem zdanie.

Whyte S-150 S 2018 test

Zwłaszcza, jeśli chodzi o rewelacyjnego High Rollera 2 2.8″, który przy ciśnieniu ok. 1 bara „przytulał” się do wyślizganych korzeni i zapewniał pełną kontrolę, również przy wyższych prędkościach. Tylny Rekon też nie był najgorszy (1,2 bar), dopóki na piątym zjeździe nie rozciąłem w nim bocznej ścianki… Masa poniżej 800 g to przy tym rozmiarze zdecydowanie za mało! / Fot. Siwek Fotografia

Ogólnie plusowa konfiguracja przypadła mi do gustu – prawdopodobnie gdyby nie ona, nie udałoby mi się pokonać trasy srebrnogórskich zawodów bez żadnych siniaków… Mimo to, na dłuższą metę zostałbym przy 29″. Zysk na trakcji i „miękkości” jest okupiony nieco bardziej ospałym składaniem w zakręty i utrzymywaniem prędkości na podjazdach, czyli dwóch cechach, które skłoniłyby mnie do zakupu S-150.


Whyte S-150 S 2018 – werdykt

Whyte S-150 to przede wszystkim:

  • perfekcyjna geometria zapewniające pewne i spokojne prowadzenie w każdym terenie (do dziś nie wiem, jakim cudem przejechałem zawody w Srebrnej Górze bez gleby), oraz…
  • wywołujący banana na twarzy sposób pokonywania zakrętów (dzięki któremu nawet tak łatwa miejscówka jak Singletrail Moravsky Kras zmienia się w najlepszy plac zabaw).

Swoją drogą, w ciekawy sposób przeczy to stereotypom o niechętnie skręcających 29-erach…. Nowe podejście do ich geometrii, z offsetem widelca jako jednym z kluczowych parametrów, najwyraźniej jednak działa.

Whyte S-150 S 2018 test

Widać to porównując S-150 do ciut „normalniejszego” G-170. „Stopięćdziesiątka” jest od niego bardziej interaktywna i zabawowa na łatwych singlach, nie tracąc wiele na tych najbardziej technicznych – duże koła skutecznie nadrabiają braki w skoku. Stają się one zauważalne dopiero przy twardych lądowaniach. Prawdę mówiąc, skakanie w bikeparkach wydaje się jedyną przewagą G-170.

Więc jeśli przymierzasz się do zakupu nowego roweru i wiesz, że będzie to Whyte – przynajmniej wiesz, który wybrać!

Whyte S-150 S 2018 test


Walety

  • świetna, nowoczesna geometria;
  • wybitna zwrotność;
  • spokój i stabilność przy szybkiej jeździe;
  • utrzymywanie prędkości na podjazdach;
  • wszechstronność;
  • przemyślane detale ramy.

Zady

  • wysoka masa;
  • słabe hamulce;
  • przetłumiony amortyzator;
  • hałaśliwe przewody.

Whyte S-150 S 2018

Cena: 14 899 zł
Dostępne rozmiary: M/L/XL (S od 2019)
Masa: 15,0 kg (rozmiar S, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep producenta


Bonus: Whyte S-150 S 2019

Jak zobaczyłem specyfikację S-150 S 2019, to uznałem, że chyba dobrze przetestowałem tegoroczny model. A to dlatego, że wszystkie słabe strony zostały poprawione. I nie mam tu na myśli tylko koloru, który w nowym modelu może się podobać również osobom posiadającym penisa.

Whyte S-150 S 2018 test

Przede wszystkim:

  • w amortyzatorze pojawił się tłumik Charger;
  • hamulce zostały zmienione na 4-tłoczkowe Guide;
  • tylna opona to już nie krosiarski Crossmark, tylko (trochę) lepszy Rekon.

Poza tym pojawiło się parę innych drobnych zmian, jak np. szersza kierownica. Można też normalnie kupić rozmiar S. Super! A jeszcze suprzej, że na 2019 ceny Whyte w końcu trochę spadną (13 999 zł). Rowery z nowej kolekcji są już dostępne.

Whyte S-150 S 2019 test

Whyte S-150 S 2019: cena 13999 zł

Whyte S-150 C RS 2019 test

Whyte S-150 C RS 2019: cena 18 999 zł

Whyte S-150 C Works 2019 test

Whyte S-150 C Works 2019: cena 25 999 zł


Zobacz też inne rowery Whyte na blogu:

 

34
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam M.
Gość
Adam M.

Faktycznie model na 2019 wydaje się sensowniejszy zarówno pod względem ceny jak i podzespołów. uwaga pewnie wynika też po części z większych kół. Mimo wszystko dużo osób kupuje rower ze względu na same podzespoły traktując ramę jako element mniej istotny.

Maciek
Gość
Maciek

…a później płacz przy odsprzedaży że chcą dawać grosze. Choć wielu producentów już ogarnęło geometrię (poza płaską podsiodłówką, która wciąż się pojawia), to wciąż można się można naciąć np. na zupełny brak anti-squatu czy brake-squat w okolicach 150%.

Patryk
Gość
Patryk

Penis na swoim miejscu a kolor mi się bardzo podoba 2018. Ale w sumie damskie wersje np Canyonów często leżą mi bardziej niż męskie.

Patryk
Gość
Patryk

A ja miałem okazję testować S-150 przez jeden dzień i powiem tak. Na co dzień śmigam starym big hitem na kole 26″ i owszem s-150 zapiernicza jak poje***y ale na krętych trasach i tak wydawał mi się strasznie ospały i kompletnie niezwrotny jak wszystkie 29″.

Mat
Gość
Mat

OK ale nie porównuj dwóch rowerów o innym przeznaczeniu i charakterystyce. To trochę tak jakbyś powiedział „noo testowałem ajfon X ale normalnie mam nokie 3310 i bateria w ajfonie jest kompletnie nietrwała jak wszystkie ajfony”

raa
Gość
raa

o co chodzi z ta nerwowoscia i myszkowaniem?? plaski HTA tylko uspokaja prowadzenie ! (w swoim enduro mam ~64*).
z krotszym offsetem = jeszcz wiekszy trail = jeszcze wiecej stabilnosci, ale krotsza baza kol.

Mikołaj
Gość
Mikołaj

Ja to rozumem tak: Tutaj działają 2 rzeczy. Płaski kąt główki faktycznie tak jak piszesz powoduje że każdy kamień czy nierówność odchyla rower od kursu o mniejszy stopień (czyli stabilność). Jednak jednocześnie każdemu kamieniowi czy nierówności jest łatwiej w ogóle wytrącić przednie koło z równowagi (łatwiej jest unieść cały rower do góry za koło gdyż działa dłuższa dźwignia na nie – dźwignia ze środkiem w tylnym kole – a moment siły to długość dźwigni razy siła – wiec siła może być mniejsza). W efekcie mamy rower który częściej jest wytrącany z równowagi ale za każdym razem w mniejszym stopniu wpływa… Czytaj więcej »

Arek
Gość
Arek

Macie złe offsety w widelcach, sprzedawać czym prędzej

Romek
Gość
Romek

Bingo.

Tomek
Gość
Tomek

Coś czuję, że dożyję czasów w których większość rowerów (poza dziecięcymi) będzie na kołach 29”. A ja tak lubię rowery z kołami 27.5, bo przy moich 173 cm wzrostu nie wyglądam na nich jak mrówka na słoniu.

Kuba
Gość
Kuba

Pogadaj z Beastie Bikes, żeby Ci udostępnili do testów Ripmo lub Mojo HD4.

Rafał
Gość
Rafał

Dokładnie, bardzo jestem ciekawy twojej opinii Michał.

Romek
Gość
Romek

„Jeszcze nigdy tak mnie nie kusiło, żeby pobawić się w Matta Huntera i spróbować w bandzie dotknąć kierownicą ziemi. Oczywiście przy moich umiejętnościach w dalszym ciągu można by między gripem a podłożem zaparkować ciężarówkę […] ” – właśnie, daleko ci do niego i dlatego opis wpływu na jazdę niuansów o jakich wspominasz jest w twoim przypadku kompletnie niewiarygodny. Ot, kolejny artykuł promocyjny Whyte’a.

Jarek
Gość
Jarek

Nie jesteś prosem więc się nie wypowiadaj? No nic, musismy chyba w takim razie poczekać na Matta Huntera aż zacznie pisać na 1Enduro. Tymczasem nie ma co czytać.

Mmm
Gość
Mmm

To mam pytanie do Romka: mam zamiar założyć bloga o DH. Jeżdżę na średnim poziomie. Czy naukowe wytłumaczenia niuansów geometrii lub działania zawiasów byłyby bardziej wiarygodne? Odrobinę się z Tobą zgadzam, ale z formą przekazywania treści to przegiąłeś.

Marcin
Gość
Marcin

Dobry treściwy i konkretny test. Brawo Ty
P.S. Wciąż czekam na opinie/test jakiegoś Mondrakera, najlepiej Foxy albo Dune

shusty
Gość
shusty

Na testach miałem 170 i było spoko, a później te same ścianki zjeżdżałem na 150 i dwa razy się prawie wyglebiłem, bo dajesz tyłek za siodło na mega stromiźnie i nagle szybko dotykasz opony odbijając się od niej, gdzie w 27,5 wydaje się że można zejść zdecydowanie niżej.

Kamil
Gość
Kamil

Wytłumaczy mi ktoś jak skrócenie offsetu miałoby niby wydłużyć trail???

Artur
Gość
Artur

Jak będziecie w Kielcach na targach to od razu uderzajcie do Whyte. Najlepsze stoisko i ludzie. Sprzęt od nich na 2019 wygląda konkretnie. Przymierzałem się do nowej 150 i 130. Zastanawiam się na tymi modelami. Michał dobrze, że testujesz ten sprzęt to łatwiej na coś się zdecydować.

pablos D
Gość
pablos D

Ciekawe z tym offsetem. Giant w Reign-ie promuje wydłużony offset 46mm (wybrany przez testerów), żeby skrócić trail, a tutaj tymczasem podejście odwrotne. No i kto ma rację?

Szosa
Gość
Szosa

Nie wiem, ale na reignie jeździ mi się zajebiście.

piotr
Gość
piotr

jakoś trzeba było opchnąć te korony widłów z Pikeów i Lyrików 27,5 , które uzbierały się na stocku przez 3 lata i trafiły do 29″ ze skróconym offsetem

pablos D
Gość
pablos D

Albo raczej – zróbmy coś inaczej, zróbmy do tego marketing i niech rynek przetestuje bo nie wiemy czy to lepiej czy gorzej, po prostu inaczej. A jak jeszcze jakieś jeżdżące nazwisko powie, że bez tego nie da się żyć, to wygraliśmy. Ale w sumie dobrze, że producenci cały czas szukają i kombinują, inaczej jeździlibyśmy na kwadratowych drewnianych kołach do dzisiaj.

Piotr
Gość
Piotr

Czy jest szansa na przeglad/test/top10 hardtaili trail/enduro do 5,5k tak przed grudniowymi świętami?

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: Enduro Trails Adventure 2018, Bielsko-Biała

Świeżość. W ostatnich latach brakowało mi jej w polskim enduro, a w szczególności na bielskich zawodach Enduro Trails. Najwyraźniej do podobnych wniosków doszli organizatorzy, w drugiej edycji tego sezonu stawiając na zupełnie nową formułę Adventure. Jazda z przewodnikiem, totalna nieznajomość trasy i nastawienie na wycieczkowy fun, z pomiarem czasu w tle. Tylko czy w dzisiejszym enduro jest miejsce na taki powrót do korzeni…?


Pogoda to straszna…

Co myślę o pogodzie, wiesz już z relacji z Kluszkowiec. Udowodniła to po raz kolejny – poranne prognozy wskazywały albo na zero opadów. Ewentualnie burzę z intensywnymi opadami. Czyli po góralsku: abo bydzie padać, abo nie bydzie…

Pogoda to jednak taka suka szczwana sztuka, ze oszukała oba warianty. Bo choć burzy nie było, to całą drugą połowę zawodów dość upierdliwie padało.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Trasa obfitowała w liczne punkty widokowe, które zachwyciłyby niejednego miłośnika koloru białego.

Zagadka nr 1: kiedy przestało padać? Tak, oczywiście na mecie ostatniego OS-u.
Zagadka nr 2: gdzie w tym czasie był mój kombinezon przeciwdeszczowy? Podpowiedź: w domu.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Po co tyle o tym piszę? Bo doświadczenie pokazuje, że jeśli na zawodach pada, to na bank wszyscy ze wszystkiego będą niezadowoleni…

Ale tak nie było!

Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii o Enduro Trails Adventure, bo coś czuję, że mogą one być skrajnie różne. Choć te zasłyszane przy burgerze w Bike Barze (oczywiście przy słonecznej pogodzie), były zdecydowanie pozytywne. Jak również moja własna.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

To były bardzo fajne zawody!

I bardzo nietypowe…

Formuła wcale-nie-on-sight

Organizator przed zawodami zarzekał się, że rywalizacja nie będzie w formule on-sight, „bo nie ma fajnych ścieżek, których nikt nie zna”. Może coś w tym jest. Trasa okazała się ciekawą pętlą łączącą dziki OS1 znany chyba nawet niewielu lokalsom (zjazd z Magurki Wilkowickiej w rejonie Czarownicy) i OS2 poprowadzony oficjalnymi trasami (Dziabar i Dębowiec) wzbogaconymi odcinkami, które część z Was może pamiętać z wiosennej edycji (single ze szczytów Szyndzielni i Cybernioka).

I tu pewnie co bardziej wnikliwi czytelnicy drapią się w głowę…

OS1, OS2… Czegoś tu chyba brakuje?

Ano tak – były tylko dwa odcinki! W pierwotnym planie był też trzeci, z Koziej Góry, z fajowym pomysłem losowania wariantu zjazdu na szczycie (w ten sposób trasa połączyłaby wszystkie trzy rowerowe szczyty Bielska-Białej: Magurkę Wilkowicką, Szyndzielnię i Kozią Górę). Plany pokrzyżowała jednak wspomniana bohaterka drugoplanowa – pogoda – która opóźniła przejazd o ponad godzinę…

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Ale po ukończeniu OS2 chyba nikt specjalnie nie żałował odwołania trójki – decyzja została podjęta po głosowaniu zawodników. Do tego miejsca mieliśmy w nogach już ponad 40 kilometrów i 1500 metrów przewyższenia, co w połączeniu z deszczem, większości z nas dało nieźle w kość.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Stosunek ilości odcinków specjalnych do długości całej trasy może się wydawać taki sobie i pewnie większość krytyki skupi się na tej kwestii. Ale taka już była idea tej imprezy – miała być wycieczka adventure i była!

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Zwłaszcza, że aż do mety ostatniego odcinka, trasa była tajemnicą. Nie było żadnych mapek ani przecieków co do przebiegu OS-ów (czy nawet ich liczby) – ani przed startem, ani w trakcie zawodów! Dodatkowo pomogła w tym wszechobecna mgła i 20-metrowa widoczność utrudniająca orientację w terenie. Takie podejście sprawiło, że grupy, prowadzone przez przewodników, cały czas trzymały się razem, pokonując dziarskim tempem (że posłużę się eufemizmem…) długaśne dojazdówki.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

A nawet… rozjazdówki! Przed OS1 można się było rozgrzać, bo na pierwszej sekcji zjazdu (początek Czarownicy ze słynną ścianką) czas nie był mierzony. Jako że zawsze pierwszy OS idzie mi najgorzej, bo muszę się najpierw wczuć w jazdę po całym tygodniu siedzenia w biurze, „rozjazdówkę” uznaję za bardzo fajny pomysł!

Powrót do korzeni

Wszystko to spowodowało, że w dużym stopniu zawody Enduro Trails Adventure były powrotem do korzeni z czasów Enduro Trophy (pamiętamy [*] wpisujcie miasta). Nie do końca, bo jednak wywołane presją grupy mocne tempo na dojazdówkach trochę nie przystawało do dawnego jedzenia od schroniska do schroniska, ale jednak atmosfera i organizacja były dużo bardziej amatorskie, niż zwykle. Trochę się tego obawiałem, bo jednak nie bez powodu organizatorzy odeszli od standardów niesprzyjających profesjonalnej rywalizacji.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Tylko ile jest na naszych zawodach profesjonalistów…? Widać to było po uczestnikach – tylu nowych twarzy (ale też tych starych!) nie widziałem na zawodach już dawno! Do nich był też skierowany stosunkowo niski (jak na dzisiejsze standardy) poziom trudności tras. Mam tylko nadzieję, że nie zniechęcą się oni do startów z powodu jednej kwestii, do której można się przyczepić…

Oznakowanie trasy

Organizator od początku uprzedzał, że będzie ono bardzo „luźne”: ze strzałkami na drzewach i bez korytarza taśmy à la DH. I tak też było, dzięki czemu na bardzo słabo ostrzałkowanym OS1 zafundowałem sobie bonusowe 12-minut wypychu po przegapieniu zakrętu. Zresztą jak większość (tak się pocieszam)…

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

No ale znów: jak Adventure, to Adventure! Kiedyś tak wyglądały wszystkie zawody enduro – to, czy umiejętność czytania terenu i oznakowania jest częścią tej dyscypliny, pozostaje otwartą kwestią do ciekawej dyskusji.


Podsumowanie

Formuła Adventure to dla mnie cholernie ciekawy eksperyment, który na pewno wywoła więcej takich dyskusji dotyczących przyszłości polskiego enduro. Nie spodziewałem się, że Enduro Trails zdecyduje się na tak odważny krok, który na pewno odbił się na frekwencji (około 150 osób). Ilość „zawodów w zawodach” była tu zdecydowanie niższa niż zwykle i… mi się taka odmiana bardzo spodobała! A Tobie…?

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018


Wyniki

Mimo tylko dwóch OS-ów, najszybszy Roman Kwaśny z Trek Bielsko Racing spędził na trasie ponad 20 minut. Choć ściga się w mastersach, udało mu się wykręcić czas o ponad minutę lepszy od najszybszego w elicie Michała Martyki (Kellys Family Bikes). Do niego z kolei zaledwie 1,5 minuty stracił najlepszy junior: Maciek Pindel (też Trek Bielsko Racing), wbijając się na 5-te miejsce Open. Nieco większe różnice czasowe były w kategorii kobiet, którą niepodzielnie rządziła w Bielsku Joanna Światłoń z Eskimoo Racing Team.

Pełne wyniki znajdziesz na Pomiaryczasu.pl.


Zdjęcia

Linki do galerii zdjęć będę dodawał na bieżąco.


Zobacz też relacje z wcześniejszych imprez z tego sezonu:

…lub zaplanuj start w Mieroszowie za 2 tygodnie!

 

20
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomasz
Gość
Tomasz

Jak zwykle dobry artykuł, miałem przyjemność (lub nieprzyjemność) zgubić się z tobą na 1 oesie, górka dała popalić

Pozdrawiam

Robert
Gość
Robert

Dla mnie to były pierwsze zawody Enduro. Chciałem sprawdzić czym to się je, ale teraz nie wiem czy nazwać je maratonem, wypychem w błocie (1km przed Szyndzielnią) czy wycieczką familijną, bo a propos pierwszej i ostatniej uwagi, to na maratonach trasa (poza oesami) jest znacznie ciekawsza. Tutaj mieliśmy tylko asfalt i szerokie stokówki wysypane kamieniem. Spodziewałem się fajnych ścieżek podjazdowych, a było ich słownie zero, jeśli nie liczyć krótkiego, kilkudziesięciometrowego fragmentu podjazdu do schroniska na Magurce. Pomijam pogodę, bo na to nikt nie ma wpływu, ale nawet w słońcu trasy dojazdowe nie mogły by być chyba nudniejsze. Plus jeszcze asfaltem… Czytaj więcej »

Maciek
Gość
Maciek

Mijałem całą waszą pielgrzymkę jadąc po Rock’n’Rolli pod Kołowrotem. Akurat zaczynało padać, więc zrobiłem sobie godzinną przerwę w schronisku pod Kozią (później było już słonecznie do końca dnia). Bardzo się cieszę, że nie startowałem w tych zawodach: moknąć i spieszyć się i jeszcze za to płacić. Zamiast opłaty wpisowej zakupiłem 3 wjazdy kolejką i porządny obiad. Ano i czas zmierzyła mi Strava, może nie idealnie ale lepsze to niż nic. Morał z tego taki (żeby było coś poza narzekaniem): zawody powinny mieć luźniejszą formę. Kupić tyle pomiarów czasu, żeby były na wszystkich odcinkach. Umożliwić luźną jazdę między OSami. To pozwoli… Czytaj więcej »

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

w beskidzie śląskim nie ma już „fajnych ścieżek podjazdowych” albo w miarę podjężdzalna stokówka albo wypierdol parowem do zwózki drewna z lawinami małego AGD/średniego RTV. oczywiście są jakieś tam pierwiosnki (a raczej patrząc na to co było a jest to bardziej Chryzantemy) nie czyniące wiosny ja choćby czerwony pod beskidem…

Koleżka
Gość
Koleżka

This comment is a spam – co to znaczy? zostałem zbanowany? :D

Koper
Gość
Koper

Byłem wtedy na ścieżkach z kumplami. Widziałem przejeżdżające grupki z zawodów. Aż żałowałem, że nie wystartowałem :) pogoda była super, deszczowo, później słonecznie. Cudowna mgła dodawała klimatu. Osobiście bardzo lubię jazdę w deszczu. Taka enduro pogoda. Włóczyłem się 6 godzin po ścieżkach i gdyby nie fakt, że musiałem wracać do stolicy chętnie pojeździł bym następnego dnia. Za tydzień kolejny atak na ET, nie ukrywam, że mam nadzieję, że chociaż lekko zniczy Dziabarka :)

Andrzej
Gość
Andrzej

Ja jestem przykładem „nowej twarzy” na zawodach. Od kilku lat kibicowałem synom na zawodach enduro, nigdy nie startując. Po ogłoszeniu zawodów w nowej formule nie wahałem się ani chwili przed zapisaniem na listę startową. Wiem, że my amatorzy jesteśmy tylko tłem dla „prosów”, ale gdyby nie my to pewnie lista startowa zawierałaby góra kilkadziesiąt nazwisk. Moim celem było spotkanie się z ludźmi o podobnej pasji, przeżycie pięknej przygody i podołanie trudom zawodów co się udało. Na 1 OS nasz ostatnia grupa wystartowała podczas oberwania chmury. Wszyscy byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Kurtki (niektórzy mieli) na niewiele się zdały bo woda… Czytaj więcej »

Ta czer
Gość
Ta czer

Witam, Niezwykłe jest to jak różnie odebraliśmy te same wydarzenia. Chyba nawet zupełnie te same, bo byliśmy w jednej grupie. Możliwe że różnica w percepcji wynika z tego że były to moje pierwsze zawody Enduro, choć nie pierwsze zawody w ogóle (i nawet nie pierwsze rowerowe). Dla czytelności pozwolę sobie zachować te samą kolejność co w artykule. Pogoda: Dla ludzi koło których jechałem, i dla mnie też, ulewa była w jakimś sensie dodatkową przygodą. Pojawiały się nawet głosy w rodzaju „im gorzej tym lepiej”. Formuła: Dla mnie super – właściwie dla tego zapisałem się na te zawody. Co do „fajnych… Czytaj więcej »

Qdlaty123
Gość

Gliwice OQS AllMointain [*] pamiętamy. Na Enduro Trophy zawiązało się wiele przyjaźni. To se ne vrati…nie na co się oszukiwać.

Matt
Gość
Matt

Fajny tekst, ale zwrócę uwagę na kwestie językowe (bo wiem Autorze, że nie masz tego w d***):

„Niemniej jednak, jedząc już burgera w Bike Barze (oczywiście przy słonecznej pogodzie), zasłyszane opinie (jak również moja własna) były zdecydowanie pozytywne.”

– w tym zdaniu wszystko jest źle. Zaczynając od „niemniej jednak”, na koślawej konstrukcji z imiesłowem w stylu „idąc do szkoły, padał deszcz” kończąc. Inaczej – opinie, nawet te pozytywne, nie mogły jeść burgera w Bike Barze ;)

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

jak najbardziej poprawnie, chyba że jesteś Warszawy. Tam mówi się w pinglisz a kiedyś mówiono ponoć cyrylicą z czego do dziś zostało „chodzić piechotą na dwór” SIC!!

Odwiedź mój profil na
Instagram Top