Bagaż enduro: plecak czy nerka?

Opinie, Porady, Sprzęt / 

Pisząc o torbach biodrowych, czuję się prawdziwym hipsterem, bo z nerką jeździłem jeszcze zanim to było modne: od około 2007 jest to dla mnie domyślny sposób przewożenia niezbędnika serwisowego podczas jazdy w bikeparkach. Od paru sezonów kołczany prawilności są jednak lansowane jako niezbędny gadżet enduro. W czym są lepsze (a w czym gorsze) od sprawdzonego plecaka?

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

W przygotowaniu poradnika pomogła firma EVOC Polska – zawiera on (dość oczywiste) lokowanie produktów, których aktualnie używam :)


Dlaczego plecak jest domyślnym wyborem?

1. Pojemność

Dętka czy zestaw naprawczy? Kurtka przeciwdeszczowa czy dodatkowa bluza? Zapas wody na cały dzień czy dodatkowa bułka? Kamerka sportowa czy porządny aparat? Kask otwarty czy fullface?

Jeśli na wszystkie powyższe pytania odpowiedziałeś „tak”, to niestety, ale będziesz potrzebował plecaka. Choć toboł przypominający zwiniętą paralotnię z pewnością wywoła szyderę ze strony krosiarzy i szosowców, to samowystarczalność podczas całodniowej włóczęgi po górach jest tego warta.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Nie bądź „kolegą” wiecznie proszącym się o dętkę czy multitoola!

Całe wyposażenie, jakie wożę w plecaku, opisałem (z Waszą pomocą) w tym artykule:

→ Więcej: 23 rzeczy, które zawsze powinieneś mieć w plecaku

2. Stabilność

Szerokie szelki, pas biodrowy i piersiowy – po ich odpowiednim dopasowaniu, każdy dobry (!), rowerowy plecak powinien trzymać się Ciebie jak małpa warchlaka. I nieważne, czy akurat pokonujesz pionowy zjazd po korzeniach, skaczesz na hopie czy jedziesz po gładkiej szosie na zbyt mocno napompowanym fatbike’u.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Sam system to nie wszystko: zwróć uwagę na prawidłowy dobór rozmiaru plecaka i dociągnięcie pasków.

3. Ochrona pleców

Coraz więcej nowoczesnych plecaków jest wyposażonych w żółwia, czyli protektor kręgosłupa. Oczywiście każdy zwyczajny model też całkiem nieźle chroni przed spotkaniem trzeciego stopnia ze szlakiem lub spadającym na Ciebie rowerem, ale sztywna płyta budzi większe zaufanie i dodatkowo zabezpiecza przed… zawartością plecaka. Pompka do amora, jak sama nazwa wskazuje, lepiej pasuje do amora, niż do nerek.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Protektor świetnie spisuje się też jako stelaż zapobiegający wypychaniu plecaka przez bukłak.


Jaką pojemność plecaka wybrać do enduro?

  • 5-10 litrów – bardzo małe plecaki, pomieszczą wodę, narzędzia i lekki prowiant na krótkie tripy. Kupuje się je głównie dla bukłaka, przestrzeń na bagaż jest mocno ograniczona. Jeśli potrafisz zmieścić się w takiej objętości, powinieneś poważnie zastanowić się nad nerką.
  • Ok. 15 litrów – idealna objętość na jeden dzień w góry. Bez kombinowania zmieścisz cały niezbędnik, i jeszcze starczy miejsca na dodatkową bluzę, czy ochraniacze. Jeśli szukasz plecaka uniwersalnego na „normalne” tripy, polecam celować właśnie w modele mieszczące 12-18 litrów.
  • Ok. 20 litrów – przy odrobinie samodyscypliny, do 15-litrowego plecaka spakujesz się na parudniową wycieczkę z noclegami w schroniskach, ale okolice 20-25 litrów są w takich zastosowaniach zdecydowanie wygodniejsze.
  • Ok. 30 litrów – totalny overkill do codziennych zastosowań w polskich górach. Ale jeśli planujesz spędzić tydzień w rumuńskich Karpatach, albo przejechać transalpa, będziesz potrzebował takiej pojemności. I to głównie dlatego, że nic większego już się nie nadaje do jazdy na rowerze.
Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Dla 80% osób, ok. 15-litrowy plecak będzie idealny. Na zdjęciach: EVOC FR Enduro Blackline.


Dlaczego torba biodrowa jest dobrą alternatywą?

1. Swoboda ruchów

Jeździsz od zawsze z plecakiem? Zaryzykuj i zalicz choćby jeden zjazd z Koziej Góry bez balastu. Założę się, że tego samego wieczora zaczniesz wertować internety w poszukiwaniu torby biodrowej. Oferuje ona 80% wolności jazdy bez plecaka, ale bez widma sprowadzania roweru po przebiciu opony. Tudzież odwodnienia.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Górne partie ciała pracują inaczej, kiedy nie są spięte systemem nośnym plecaka.

2. Wiatr… na plecach

Chcesz poczuć wiatr we włosach? Wystarczy rozpiąć rozporek. Gorzej z plecami – niezależnie od zaawansowania systemu nośnego, ciało pod plecakiem zawsze będzie mniej lub bardziej spocone. Odsłonięte plecy to nieporównywalnie lepsze odprowadzanie wilgoci, które wzmaga pozytywne wrażenia po uwolnieniu się od „małpy na plecach”.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

W najlepszych nerkach, również zasłonięta część pleców jest przyzwoicie wentylowana.

3. Komfort

Dlaczego bikepackerzy wydają milion cebulionów na torby montowane na rowerach, a trekkingowcy obwieszają je sakwami, zamiast zwyczajnie założyć plecak? Odpowiedź zna każdy, kto zaliczył długi, ale taki naprawdę długi, dystans z plecakiem. Dużo zależy od indywidualnej anatomii, ale dla wielu osób, obtarcia i bóle w okolicach szyi i ramion są przy plecaku nieuniknione. Brak szelek eliminuje ten problem.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Na tym zdjęciu nie ma nic, co męczyłoby Twoje ramiona.


FAQ #1: Co można zmieścić w torbie biodrowej?

Nowe enduro-nerki takie jak mój Evoc Hip Pack Race oferują teoretycznie ok. 3 litry miejsca, co jakimś cudem pozwala na spakowanie wszystkiego, co niezbędne:

  • picie: moja torba mieści bukłak o pojemności 1,5 litra – nawet do plecaka nigdy nie leję więcej;
  • jedzenie: ale raczej dwa batony i żel, niż bułka poznańska z kiełbasą i bananem;
  • narzędzia: warto zachować umiar, ale multitool, pompka i zestaw naprawczy do opon nie stanowią problemu;
  • dętka: czekam na małą i lekką dętkę Schwalbe Evo, ale zwykła też wchodzi (chyba, że masz fatbike’a);
  • kurtka-wiatrówka: ultralekki model idealnie pasuje do bocznej kieszonki przeznaczonej na bidon;
  • klucze do domu/auta.
Uwaga: jazda z torbą biodrową kusi do upychania rzeczy po kieszeniach spodni. Ze względu na bezpieczeństwo, nigdy nie wkładaj do nich ostrych przedmiotów, takich jak multitool czy klucze! Dobierz rozmiar torby tak, żeby zawsze zmieściła te rzeczy.
Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Dodatkowe komory i przegródki podnoszą masę, ale ułatwiają organizację.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Woda, dętka, kurtka – z podstawowego niezbędnika nie trzeba rezygnować.

FAQ #2: Czy torba biodrowa jest stabilna?

To zależy, ile do niej upchniesz – przede wszystkim wody. Przy pełnym obłożeniu, nerka nadal jest zaskakująco komfortowa, ale zdarzają się sytuacje (zwłaszcza przy skokach), w których potrafi się przesunąć. Warto więc dbać o jak najniższą masę bagażu, lub po prostu… upić trochę wody – poniżej litra jest już naprawdę nieźle.

Warto też przerzucić część balastu na rower. W moim przypadku oznacza to dętkę przyklejoną do ramy oraz bidon o pojemności 0,6 litra, który w połączeniu z litrem w nerce pozwala zabrać wodę na solidnego tripa (poza tym, od czego są schroniska?).

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Brak mocowania bidonu w ramie mocno ogranicza możliwość jazdy z nerką na długich, górskich tripach – komfort jazdy jest odwrotnie proporcjonalny do ilości wody w bukłaku.

FAQ #3: Czy faktycznie jest o tyle wygodniej, żeby narażać się na złośliwe uwagi kolegów?

Tak! Jeśli nie przeładujesz torby, swoboda ruchów jest rewelacyjna i przekłada się na bardziej dynamiczny styl jazdy oraz komfort, który odczujesz zwłaszcza po całym dniu jazdy.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Czy nerka jest „ęduro”? Najwyraźniej tak!


Plecak czy nerka? Werdykt

Nowoczesne nerki są świetnym wynalazkiem, choć mają swoje ograniczenia: dla pełnego komfortu wymagają minimalistycznego pakowania i przerzucenia części obciążenia na rower (sprawdź, czy Twoja rama przyjmie bidon). Jeżdżąc z torbą biodrową, warto też pomyśleć o dodatkowej ochronie pleców (np. takiej jak testowany przeze mnie ostatnio X-Factor Duro), o czym już nieraz się przekonałem…

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Jeśli więc dopiero zaczynasz przygodę z enduro i zastanawiasz się, jak przewozić swoje rzeczy – zdecydowanie kup średniej wielkości plecak, taki jak pokazany tu EVOC FR Enduro. Zmieści dużo więcej i przez to będzie bardziej uniwersalny. Nie będziesz miał problemu ze spakowaniem się na tripa z noclegiem w schronisku, ani nie będziesz musiał analizować, czy dodatkowa bluza będzie Ci absolutnie niezbędna.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Jeśli jednak masz już jakieś doświadczenie i dokładnie wiesz, co musisz ze sobą zabrać, a do tego cenisz swobodę ruchu, a spocone plecy nie tak bardzo – nerka będzie świetnym uzupełnieniem plecaka na krótsze wypady. A w przypadku nowych, dużych nerek (jak pokazany na zdjęciach Evoc Hip Pack Race) – również na te dłuższe, kiedy pogoda nie wymaga zabierania ze sobą zbyt wielu dodatkowych warstw.


Zobacz też powiązane artykuły:

 

  1. A szczena – czy dałbyś radę przytroczyć do nerki (np tego Evoca) szczękę od swojego Bella albo Uvexa Jakkyla? Widziałem, że ktoś tak jeździł, ale nie wiem już kto :(

    1. Ja tak jażdże i jest bezproblemowo.

    2. Tak, bez problemu, tylko potrzebne są dwa dodatkowe paski – ja mam parciane z klamerką, a mamba z tego co wiem, na rzepy. Trzyma się super i nie przeszkadza, jedynie bałbym się tak zjeżdżać, bo krawędź szczęki może przy glebie zaatakować plecy.

  2. Używam Camelback Palos. Szukałem czegoś niedużego co przyjmie niezbedny zestaw szpeju na krótkie wypady w nasze wielkopolskie „single”;) : woda, dętka multitool, zestaw naprawczy to tubelessa, pompka co2, spinka, opatrunki, mleko, klucze, telefon, baton energetyczny.. Nerka jest zawsze zapakowana i gotowa do jazdy. Większe całodniowe wypady to tylko dorzucenie dodatkowego jedzenia i zalanie bukłaka „pod kurek”. W czasie jazdy o nerce zapominasz i to jest jej największa zaleta.

    Myślałem o Evocu , myślałem o Source hipster, wygrała cena Palosa. Jedyny słabszy element Camelbacka to system hydracyjny, Source z izraelsko wojskowym doświadczeniem jest tu cały czas nie do pobicia.

    1. Palos jest zdecydowanie głównym konkurentem Evoca, ale właśnie na ten bukłak słyszałem narzekania. Co z nim nie tak?

      1. Nie jest źle – spełnia swoje zadanie, ale Source robi to lepiej:)

        Kabel jest podatny na zgięcia, i trzeba sie zdeko z nim namęczyć przy wymianie wody aby dobrze leżał w nerce i nie blokował wody. Ustnik dość prymitywny, zagryzając powiększasz po prostu szczeline w nacietej gumie. Nie zdażyło mi sie na razie aby to rozwiązanie ciekło, zobaczymy jak sytuacja zmieni sie z czasem. Całość możesz oczywiście zamknąć ręcznym kurkiem.

        U Source, kabel jest w tkaninowy oplocie, grubszy przekrój, ciężko to zagiąć. Ustnik składa sie z kilku elementów i szczelnego zaworu „obsługiwanego” zebami – Całość bajecznie prosta do rozłożenia i wymycia pod bieżąca wodą. Bukłak na spinkę, ktora wyciągasz i masz duzy otwór , większy od wlewu , do łatwego mycia i suszenia. Sam materiał bukłaka zabezpiecza przed tworzeniem sie filmu z „flory i fauny” przy długim przechowywaniu wody.

  3. Mam Palosa od marca i nie zauważyłem żeby było coś nie tak z bukłakiem. Jakbym się miał na siłę czepiać to powiedziałbym że rurka się źle układa w nerce. Wystarczy obrócić bukłak tak żeby wąż wychodził z lewej a nie prawej strony i problem z głowy.

    1. Potwierdzam , przełożenie rurki załatwia ten problem, bukłaka nie obracalem, kabel jest na tyle długi ze styka, mimo ze korzystamy z dalej położonego otworu w nerce.

  4. Advertorial?

    1. Jest informacja na samym początku artykułu. Sama treść nie jest reklamowa, gdyby na zdjęciach były produkty Camelbaka czy Dakine’a, byłaby tam samo aktualna. W czym widzisz problem? :/

      1. Brakuje szybkiego wskazania, na jakie jeszcze nerki zwrocic uwage.

  5. Na początku był plecak. Tylko plecak. Z decathlonu jakiś górski ale mały bo 10L z bukłakiem bo na nim mi zależało najbardziej. Do dziś go mam czyli już 3 lata i nadal używam co jakiś czas i na zawody. W dodatku został z tuningowany żeby można było przewozić kask.
    Parę miesięcy temu kupiłem nerkę na alledrogo za jakieś 35zł i wystarcza na letnią jazdę. Mieści te narzędzia co miałem w plecaku a pompka do kół powędrowała koło bidonu choć mieści się w nerce. Jedna dętka do ramy a druga w nerce. Tak na wszelki wypadek.
    Planuję jeszcze kupić dużą nerkę w deca. Jest za ok 80zł. Tak na chłodniejsze dni lub mniej pewne pogodowo żeby kurtkę schować.
    Plecak też mają całkiem fajny.
    Dla mnie nerka super sprawa. Zdecydowałem się ponieważ nie chciałem mieć ciągle mokrych pleców a jeżdżenie z prawie pustym plecakiem mocno zaczęło mnie irytować. Chodzi o wygodę i oddychalność a w dodatku plecy nam podziękują :)

  6. nie chcę tu wywoływać gównoburzy, ale moim zdaniem tylko plecak – (tak jak napisał autor) ok. 15L, sporo małych przegródek i dobrze dopasowany

    ze swojego doświadczenia zauważyłem, że najistotniejszą rolę w plecaku odgrywa pas biodrowy – jego odpowiedni, dobrze zaprojektowany kształt przekłada się na stabilność tej „małpy”, przez co nie ma konieczności ciasnego „zaciągania” szelek

  7. Właśnie zbieram się do zmiany plecaka – stare powoli się poddają. I zastanawiam się nad nerą. Póki co jednak, za znacznie mniejszą pojemność w porównaniu z plecakiem, producenci chcą milion monet – zwłaszcza ci kultowi. Większość wyjazdów robię z plecakiem, ale mam też jakieś doświadczenie nereczką. Piszę zdrobniale, bo chyba nie da się tego inaczej nazwać. Mam mianowicie pseudonerkę z Decathlonu, do której włazi multitool, pompa CO, jeden żel, klucze do mieszkania, telefon + dwie kieszenie na dwa bidony po 0,5l. Ot, taka mikronera za 20PLN. Krótkie wycieczki ogrania bez problemu. Z tym, że dętkę mam wciśniętą w trójkąt podsiodłówki. Z drugiej strony, ganiając na Koziej (sic) przekonałem się, że moja nera jest za mała. Ot miałem tylko koszulkę (nic cieplejszego, ani przeciw wiatrowego w nerę nie wlezie) a zmieniła się pogoda. Na szczęście kumple mnie ubrali. Z punktu widzenia pakowności wolę plecaki, ale nera bije je na łeb jeśli chodzi o fun z jazdy, bo jest: lekko, nisko na tyłku, SUCHE WENTYLOWANE PLECY :)

  8. Dzięki za ciekawy artykuł, który przekonuje mnie do zainwestowania w rozwiązanie typu „nerka”. Czy do takiej torby biodrowej (np. opisywanego Evo Hip Pack Race) można w sensowny sposób przytroczyć kask i poruszać się w miarę wygodnie z tak przyczepionym kaskiem(piechotą lub jadąc na rowerze)?

    1. Miejsce kasku jest na głowie :P Odpinaną szczękę np. Bella Super 2R można przewieźć bez problemu. Pełnoprawnego fullface’a – nie sądzę.

      1. Wiem, wiem :) Choć z kaskiem trochę jak ze szczeną – czasem się go ściąga ;) A tak w ogóle to bardzo fajny blog prowadzisz. Pozdrawiam!

    2. No i sam sobie odpowiedziałem na własne pytanie ;) Drogą kupna zanabyłem rzeczoną nerkę. I okazało się, że do torby biodrowej da się przytroczyć kask i wygodnie w takiej konfiguracji zarówno jeździć jak i chodzić.

  9. Michał, a może byś poszedł za ciosem i potestował decathlonową dużą nerę pod kątem przydatności w enduro. https://www.decathlon.pl/saszetka-na-pasku-duy-model-id_8331534.html Jestem ciekaw jak by się spisywała, bo mam wrażenie, że sam system „zawieszenia” jest zbyt mało przyczepny dla enduro.

    1. Dokładnie o tej myślę żeby zastąpić nią mój 10L plecak. Jedyny minus jak na razie to brak bukłaka.

    2. Wow, jej rozmiary są dość… przerażające ;) Nie bardzo widzę sens wydawać na to pieniądze zamiast Evoca, więc raczej testu nie przewiduję ;)

      1. Bo to spora nerka do zastąpienia również sporego plecaka.
        Do tego jest 3x tańsza Evoc co ma spore znaczenie. Przynajmniej dla mnie bo mi zostanie jeszcze kasa na np oponę. I dlatego nie wiedzę sensu wydawania na Evoca :P A mniejsze nerki są też odpowiednio tańsze.
        A test byłby dobry bo myślę że można tą nerką zastąpić około 15L plecak ;)

        1. Żadna nerka nie zastąpi dużego plecaka. Nawet wypasiony Evoc zapakowany do granic możliwości (3 litry) robi się niestabilny, a co dopiero taki 10-litrowy balon. Nie widzę tego zupełnie…

          1. Hmmm w sumie może coś w tym być…

  10. A ochraniacze macie na sobie jadąc w górę, czy przywiązujecie do tych nerek?
    Pytam z ciekawości, bo wolę mieć mokre plecy od plecaka w którym mam m.in. właśnie ochraniacze, niż targać je na sobie.

    1. Ja ochraniacze na kolana mam zawsze… na kolanach. Nie widzę potrzeby zdejmowania ich na podjazdy. Na łokcie czasem zdejmuję, cienki model mieści się do torby.

  11. Dosłownie kilka dni temu kupiłem nerkę Dakine. Zobaczyłem na trasie i uznałem, że to musi być super sprawa (ile razy ubieraliście ochydny, mokry i zimny plecak? :)). Powinno zmieścić się wszystko co niezbędne + wpda. Póki co zabieram ją na bikepark, będzie jeździła w połączeniu ze zbroją.

  12. nie pocicie się na tzw. krzyżu ? słyszę tutaj same pienia na temat nerek – jeździłem i w tym i w tym i z doświadczenia lepiej służy dobrze dopasowany plecak z dystansową siatką – przykładowo któryś z deuterów – 12 lub 16 l; chyba, że nerka robi za błotnik, bo tego wątku jakoś nikt nie poruszył….

    1. Mateusz Piechaczek

      nawet plecak ze stelażem (np deuter race exp air) będzie przylegać do pleców w dokładnie tym samym miejscu co nerka ;)

  13. Przydatny artykuł, po jego przeczytaniu zacząłem rozważać zakup nerki na letnie tripy dookoła komina. Na enduro-mtb jest test porównawczy nerek, czy jest jeszcze jakiś ciekawy produkt poza Evociem, Source, Camelbackiem, ewentualnie Dakine czy Talonem? W google trafiłem na nerki taktyczne, z systemami Mole i możliwością troczenia różnych przyborników, ktoś coś ?

    1. Nie ma nic wiecej godnego uwagi, przewaliłem ten temat dokumentnie przed zakupem, finalnie camelbacka

  14. Widziałeś może na żywo Dakine Low Rider 5l? Możesz coś o nim powiedzieć?

  15. Ja mam jednak wątpliwości co do nerki. Jeździłem z tym patentem w latach 90-tych i zawsze przeszkadzało mi jedno: podskakiwanie nerki na nierównościach.
    Im większa zawartość nerki, tym jest gorzej. Co innego gdyby dodawali uprząż dolną – coś na kształt majtek :) co by ściągało ją ku dołowi żeby nera nie przesuwała się ku górze przy każdym skoku.
    Dodatkowo ceny nerek sięgają poziomu cenowego już całkiem przyzwoitych, kilkunasto-litrowych plecaków np. V8, co jest dla mnie bez sensu ze wzgl. na konieczność dodatkowego posiadania zbroi lub przynajmniej żółwia za kolejnych kilka stów.
    Ja osobiście zostanę jednak przy plecaku. ;)

    1. Porównywanie między producentami z różnych półek cenowych jest trochę bez sensu ;) Jeśli patrzysz na najlepsze nerki (Evoc/Camelbak), to porównuj ceny z plecakami Evoc/Camelbak.

      Co do podskakiwania – też jeździłem bardzo dużo ze „zwyczajnymi” nerkami i faktycznie nie było to zbyt stabilne. Ale te nowe modele to jest inna bajka (zakładając, że nie nabijesz ich do granic pojemności). Warto spróbować.

  16. ja mam taki „kołczan”: http://snowsport.pl/saszetka_nerka_dakine_enduro_hip_pack_9l_black_2014-p4213.html

    (dobre promo swoją drogą – chyba Dakine to wycofuje wogle:)

    bardzo stabilny tobołek, nic nie podskakuje, pas jest z materiału podobnego jak trapez kite/WS – efekt jest taki że nerki (własne;) są przyjemnie otulone – zwłaszcza w okresach jesienno-zimowych; z trapezu zaczerpnięte również super wygodne dociąganie/luzowanie paska,

    wejdzie koszulka na zmianę, (skompresowana) kurtka i pierdoły; fajne osobne przegródki na klucze itp.

    1. tylko nie wiem jakim cudem to jest 9l – optycznie zdecydowanie mniej pakowny „kołczan” nić EVOC…

Dodaj komentarz do tekstu Bagaż enduro: plecak czy nerka?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Ubrania Kross – Jekyll, Hyde i spółka

Sprzęt, Testy / 

W ubiegłym roku testowałem na blogu komplet ciuchów Local Outerwear – świetny, ale horrendalnie drogi. Czas na alternatywę z drugiego końca skali: prezentowany zestaw Krossa jest o ok. 50 zł tańszy od spodenek i jerseya Locala, a w tej cenie dostajesz… kompletny strój: jersey (Hyde), spodenki z wkładką (Jekyll), rękawiczki (Race Long), lekką kurtkę (Brolly), koszulkę termoaktywną (Base One), a nawet okulary (DX-Pro 1)!

Każdy szanujący się ędurowiec wie, że nie ma to jak kompletna, dobrze zgrana stylówa ;) Tylko czy każdy element jest wart zakupu?

Ubrania Kross test

Ubrania otrzymałem do testu od firmy Kross.


Koszulka Kross Hyde

Kross Hyde - koszulka jersey test

Zacznę od najbardziej widocznego, a jednocześnie mojego ulubionego elementu stroju. Hyde to jersey wykonany ze średniej grubości materiału, który bardzo dobrze sprawdza się w ciepłe dni – jest przewiewny i sprawnie odprowadza pot. Jest przy tym wytrzymały – po 1,5 roku nosi tylko drobne pamiątki po gwałtownych spotkaniach z glebą.

Kross Hyde - koszulka jersey test

Ukryty gadżet: kieszonka ze ściereczką do gogli/okularów.

Kross Hyde - koszulka jersey test

Wentylację wspomagają rękawy 3/4 à la Jared Graves, które przypadły mi do gustu dużo bardziej, niż się na początku spodziewałem. Przede wszystkim ze względu na świetny krój – jeden z najlepszych, jakie spotkałem! Rękawy nie są za luźne i przylegają do przedramion. Pod Jekyllem zmieścisz żółwia i ochraniacze, jednocześnie nie wyglądając jak hokeista.

Werdykt

Nawet nie patrząc na cenę, Jekyll jest jedną z moich ulubionych koszulek – zdecydowanie polecam.

Cena: 150 zł
Rozmiary: S, M, L, XL, XXL
Strona i sklep producenta


Spodenki Kross Jekyll

Kross Jekyll - spodenki test

Krótkie spodenki do kompletu do jerseya, choć już nie tak spektakularne. Hyde to szorty średniej długości – nieco krótsze od Locala czy Rocdaya, ale wystarczająco długie, żeby zakryć górę ochraniaczy. Do nakolanników pasuje też dość luźny (ale zdecydowanie nie downhillowo-workowaty) krój.

Kross Jekyll - spodenki test

Materiał należy do lekkich: sprawdza się nawet przy upalnej pogodzie i momentalnie przemaka w tej gorszej. Jest dość sztywny, śliski i jak na mój gust, trochę za bardzo szeleści – porównałbym go do tańszych spodenek Endury.

Kross Jekyll - spodenki test

Spodenki są za to bardzo trwałe – mimo wielu kilometrów, również w trudnym warunkach, nie wyłażą z nich żadne nitki, ani nie przetarły się na tyłku.

Kross Jekyll - spodenki test

Z Endurą kojarzą się też zapinane na zamek boczne kieszenie – najlepszy element Jekylli. Są głębokie i zachodzą daleko na tył nogawek. Dzięki temu, podczas pedałowania, zawartość swobodnie wisi pod udem, a nie jest dociskana od boku, napinając spodnie. Na początku często sprawdzałem, czy nie zgubiłem telefonu – kieszenie są tak wygodne. Dużo trudniej też uszkodzić ich zawartość przy glebie.

Kross Jekyll - spodenki test

W zestawie ze spodenkami dostajesz też wypinane bokserki z pampersem. Wkładka dupy nie urywa, co znaczy, że jest przyzwoitej jakości. Często używam jej również z innymi spodenkami.

Werdykt

Podstawowe, ale przemyślane i trwałe spodenki z wypinaną wkładką – niczym nie zachwycają, ale w tej cenie trudno o coś lepszego.

Cena: 250 zł
Rozmiary: S, M, L, XL
Strona i sklep producenta


Rękawiczki Kross Race Long

Kross Race Long - rękawiczki test

Jak już masz pasujące gacie i koszulkę, to obowiązkowo potrzebujesz też rękawiczek. Dlaczego do testu wybrałem najlżeszy model przeznaczony do XC? Szczerze mówiąc, tego grzechu nie pamiętam, ale za wszystkie żałuję.

Kross Race Long - rękawiczki test

A tak serio – użytkowane zgodnie z przeznaczeniem, są naprawdę fajne. Ich konstrukcja jest ultra-lekka i tak przewiewna, jak to tylko możliwe w jakichkolwiek rękawiczkach. A jak już się spocisz (lub posmarkasz z wysiłku na podjeździe), na kciuku mają praktyczną frotkę. Poza tym nie mają w zasadzie… nic. Tu liczy się niska masa, minimalizm i wentylacja.

Kross Race Long - rękawiczki test

Te priorytety zostały jednak okupione wytrzymałością – po dłuższym użytkowaniu, materiał przy szwach zaczął się przecierać (nie na wylot, ale prędzej czy później się rozleci). Poza tym, materiał jest tak cienki, że nie chciałbym zaliczyć w Race Long-ach ostrej gleby na kamienistym szlaku…

Werdykt

Jeśli cierpisz na fobię spoconych dłoni lub mieszkasz na równiku, kup te rękawiczki. Pozostałym osobom jeżdżącym po górach, sugeruję wybrać cięższy i wytrzymalszy model, np. Rocker.

Cena: 80 zł
Rozmiary: S, M, L, XL, XXL
Strona i sklep producenta


Kurtka Kross Brolly

Test kurtki Kross Brolly

Tego elementu garderoby miałem nadzieję nie opisywać, ale niestety był przydatny dużo częściej, niż oczekiwałem… Brolly to ultralekka wiatrówka. Można ją błyskawicznie zwinąć do wszytego wewnątrz woreczka, po czym przyjmuje rozmiary zwiniętej dętki. Jeśli nadal wydaje Ci się zbyt duża, Brolly jest też dostępna jako kamizelka

Test kurtki Kross Brolly

Masa kurtki to 99 g (rozmiar S), więc możesz ją mieć zawsze w plecaku (czy nawet torbie biodrowej!) – również przy optymistycznych prognozach pogody. Dzięki temu, nieraz uratowała mi życie (no dobra, lekko przesadzam) w oczkiwaniu na otwarcie OS-u przy chłodnym wietrze na otwartym szczycie góry. W takich warunkach sprawdza się idealnie.

Test kurtki Kross Brolly

Kiedy zaczyna padać, zaimpregnowany materiał przez kilkanaście minut walczy, ale nie oszukujmy się – z dłuższym opadem czy silną ulewą Brolly nie ma szans i przemaka stosunkowo szybko. Jednak nawet przemoknięty, w dalszym ciągu chroni przed wiatrem i zapobiega wychłodzeniu. Kiedy już przestanie padać, Brolly bardzo szybko wysycha.

Test kurtki Kross Brolly

Dzięki temu, że nie jest to wodoszczelna cerata, ani nie ma żadnej membrany, całkiem sprawnie radzi sobie też z odprowadzaniem wilgoci. Oddychalność jest naprawdę niezła i w przeciwieństwie do kurtek przeciwdeszczowych, da się w niej popedałować bez imitowania pod odzieżą sauny rzymskiej. PS. Napisy (odblaskowe) są niezbyt trwałe, więc jeśli chcesz dobrą kurtkę, ale przeszkadza Ci logo Krossa, wystarczy trochę poczekać ;)

Werdykt

Nie jest to kurtka przeciwdeszczowa, ale dzięki mikroskopijnym gabarytom, będziesz ją miał zawsze przy sobie – przyda się częściej, niż myślisz!

Cena: 150 zł
Rozmiary: S, M, L, XL, XXL
Strona i sklep producenta


Koszulka termoaktywna Kross Base One

Kross Base One - test koszulka termoaktywna

Dobra „pierwsza warstwa” („base layer”) jest często pomijana (zwłaszcza w ciepłe dni), a potrafi ona bardzo podnieść komfort jazdy. Ma ona przede wszystkim odprowadzać pot – dzięki temu zimą grzeje (zapobiega wychłodzeniu przez wiatr), a w lecie chłodzi (wspomaga naturalną regulację temperatury przez pocenie). Przyznam szczerze, że pod względem funkcjonalnym, nie za bardzo rozróżniam tanie koszulki termoaktywne od drogich. Jak dla mnie, materiał ma być miękki, przyjemny w dotyku, w czasie jazdy ma pozostawać suchy, a po całym dniu zbytnio nie śmierdzieć. Kross Base One spełnia te wymagania.

Kross Base One - test koszulka termoaktywna

Jedno, co może się nie podobać, to wybitnie ciasny krój. Jeśli ściągnąłeś kiedyś „skórkę” z krupnioka (kaszanki), to możesz sobie wyobrazić Base One przed założeniem. Koszulka jest po prostu tak mała, że nie wyobrażasz sobie, jakim cudem masz do niej wejść – jakieś 3 rozmiary mniejsza, niż zwykły t-shirt.

Kross Base One - test koszulka termoaktywna

Materiał okazuje się jednak bardzo rozciągliwy – dzięki temu bardzo dokładnie przylega do ciała, co jest konieczne do prawidłowego spełniania podstawowej funkcji. Jednocześnie powoduje jednak „podjeżdżanie” dołu koszulki przy schylaniu i czasem podczas jazdy – trzeba ją często poprawiać.

Werdykt

Bardzo opinający krój ma swoje zady i walety. Materiał jest przyjemny i dobrze spełnia swoje zadanie.

Cena: 80 zł
Rozmiary: S/M, L/XL, XXL
Strona i sklep producenta


Okulary Kross DX-Pro 1

Kross DX-Pro 1 - test okulary

Obiektywnie najdroższy element z prezentowanego tu zestawu – o ile opisane wyżej produkty są jednymi z najtańszych na rynku, to za 160 zł można już znaleźć całkiem sporo okularów uznanych marek. Czy Kross może z nimi konkurować? Na pewno bogactwem zestawu: sztywne etui mieści okulary w woreczku i trzy dodatkowe pary szkieł. Te najbardziej lanserskie (lustrzane) mają nawet polaryzację! Więc jeśli potrzebujesz okularów przeciwsłonecznych, cena jest jak najbardziej uzasadniona.

Kross DX-Pro 1 - test okulary

Tyle że w górach przyciemniane szybki przydają się rzadko – ja praktycznie cały czas jeździłem w zwykłych przezroczystych. Jak na moje oko (a nawet dwa), są one poprawne optycznie i mają wszystkie filtry (po całym dniu nie męczą oczu), ale na tym „bajery” się kończą. Odporność na zarysowania – raczej w normie (czyli porysowałem). Warto też zmierzyć je przed zakupem (zresztą jak każde okulary). Na mojej głowie DX-Pro 1 trochę za bardzo odstawały od policzków – dzięki temu nie było problemu parowania, ale nadmierny przeciąg często mi przeszkadzał.

Werdykt

Poprawne okulary z wymiennymi szkłami, atrakcyjne zwłaszcza jako przeciwsłoneczne.

Cena: 160 zł
Strona i sklep producenta


Ubrania Kross – podsumowanie

Do tego, że ubrania Kross są warte swojej ceny, chyba nie muszę Cię przekonywać – w zasadzie jedyną sensowną alternatywę stanowi dla nich Decathlon, którego oferta MTB jest dość biedna. Pytanie więc, czy warto je kupić, czy lepiej dopłacić do czegoś lepszego?

Jeśli potrzebujesz prostych ubrań, które nie rozlecą się po kilku dniach w górach – jak najbardziej warto. Przejeździłem w nich ok. 1,5 roku i w dalszym ciągu często sięgam po nie do szafy (za wyjątkiem okularów, które zgubiłem…). Szczególną rekomendację dostaje ode mnie koszulka Hyde – jedna z moich ulubionych!

Jeśli oczekujesz nieco lepszych materiałów i designu, na rynku jest parę ciekawych alternatyw (już niebawem kolejne testy). Ale jeśli masz wydać cały hajs na wypasione spodenki, i przez to jeździć w starym t-shircie i rękawicach z castoramy – nawet się nie zastanawiaj i zamawiaj kompletny stroj Krossa!

Ubrania enduro Kross - test


Zobacz też:

 

  1. Whyte kross. Niezle.

  2. Koszulka chyba najcieksza wg. mnie z tego zestawienia. Może masz Michał doświadczenie z odzieżą marki Quest – Maji Włoszczowskiej? Też wprowadzili do oferty odzież „enduro”.

  3. W pierwszej chwili pomyślałem, że ta koszulka ma chyba z krótkie rękawy. Dziwna długość jak na 3/4

  4. Przed ramiona należy stanowczo wydepilować!!! fuj!

    1. przecież nie jest homo niedawno robil rower dla zony.

      1. I jak będzie chłop wyglądał? Broda na gębie i wydepilowane rączki? Nie cudujmy.

  5. Krótko o mnie:
    Jakkyl HDE to mój kask od UVEX’a (open/full), koszulka (ew. bielizna termoaktywna) to Radical (polska dobra marka – polecam), portki to jakiś tani B’TWIN z jedną boczną kieszenią – sprawdzają się nadwyraz dobrze a piorą się jeszcze lepiej, gogle ostatnio pożyczyłem od kumpla a okulary (bezbarwne ale UVA/UVB) kupuję w Castoramie.

    Kolorowych snów.

    1. Spodenki B’TWIN są bezkonkurencyjne! Używam wszystkich modeli, w żadnym nie wychodzą nitki, nie przecierają się na tyłku, są przewiewne i delikatnie chronią od mniejszego deszczu. Wieczna promocja – 30-40pln w zależności od modelu to dosłownie zamiata wszystko na rynku :-) Ale nie mają wkładki w komplecie więc cena Krossów robi się w tym momencie też atrakcyjna.

    2. ok, niech już tak zostanie! tylko rękawy dłuższe:)

  6. Zdjęcia koszulki termoaktywnej, są przekłamane – model jest na … wdechu :D

  7. Ja się „uzbroiłem” w ciuch-landzie :P Jersey chyba 15zł NoFear. Spodenki no name/nie pamiętam za 40. Podobne do tych z Decathlonu. Do tego Tshirt z wyprzedaży w New Yorker za 10zł, i koszulka kolarska z Lidla rozpinana do mostka za 30zł. Wszystko sprawuję się bardzo dobrze i nie rozpada.
    Planuję zakup na Ali Jerseya a wybór jest ogromny. Nie podróbkę np fox’a których jest nie mao, tylko jakiś tam ich wytwór. Wychodzi zdaje się ok 15dol/szt. Spodenki TLD ma kumpel. Ponoć ori które nie przeszły kontroli jakości TLD bo się pruły. Nic wiecej im się nie dzieje. Jest jeszcze Stigma która ma bardzo fajne Jersey’e od 119zł i drożej za spodenki. U nich ciuchy można w cenie z personalizować :)

  8. Mam taką kurtkę z tym, że czarną. Fajna, lekka można ją zwinąć tak, że nie będzie zajmować dużo miejsca jednak trudno lub wcale nie można zmyć plam po błocie. Materiał nie oddychający. Ogólna ocena 6/10

  9. Co to za cebula na ręku,może jakiś test .

  10. Owszem, oferta Decathlonu jest dość biedna jeśli chodzi o „stylówę ęduro”, choć jakieś tam znośne gatki mają, i nie mówię tu na pewno o chwalonych tam wyżej 300, ale nie można tego rozciągać na całe mtb. Akurat spodenki-obciślaki od serii 520 wzwyż mają bardzo dobre, a i ceny z promocją rozwalają nieraz system. Ja akurat często jeżdżę w stroju a lat XC bo jest dla mnie mega wygodny, jadąc w górki można na to narzucić szorty czy luźniejszą koszulkę czy bluzę, a na wszelkiej maści stylówę czy inne tego typu zasady mam wywalone :p

  11. A czy miał ktoś okazje jeździć w spodenkach wiatr w plecy ? http://allegro.pl/wiatr-w-plecy-spodenki-mtb-enduro-rozm-xl-i6842384066.html#thumb/1
    Wyglądają dość spoko i cena tez przystępna.

  12. Kamil Nowakowski

    już, już liczyłem, że w ramach tematu ciuchów przetestujesz ten wynalazek „Koszulka kolarska Kross MULTI STORAGE VESTy”…..poddaje temat pod rozwagę bo odpowiednik za oceanu wyrywa portfel wraz z kawałkiem tyłka…

  13. Spodenki mam już ponad sezon, dobre, mocne ale niestety kolorek wyblakł w miejscach gdzie dociera słońce reszta nadal trzyma kolorek i wygląda to ogólnie nieciekawie. Średnia też jest wkładka. W rozmiarze M za luźna, w S za mała:(. Koszulki mam z poprzedniego sezonu i co ciekawe nie kosztowały 129zł za szt. jak cena sugerowana, a dokładnie 26,90zł. Tak, tak naprawdę warto kupować ciuchy po sezonie!!!

    1. Gdzie dorwałeś te koszulki w takiej cenie? I to po sezonie to grudzień, czy może wczesniej? Chyba musze kupić coś z rękawem dłuższym niż t-shirt, bo gleby pozostawiają zbyt wiele pamiątek. Spodenki z deca też polecam, ale te z oznaczeniem 500.

  14. Elementem stylówy są też skarpetki, które KROSS rownież posiada. O tym też wypadało wspomnieć :)Skarpetki jak skarpetki. Fajne, w dobrej cenie.

    1. Racja, skarpetki też mam i są super :) Ale już tak zciorane, że słabo się nadają do zdjęć ;)

  15. Na 5-6 h na rowerze starczą kieszonki w koszulce, mała podsiodłówka na serwis i mała torebka na ramę na kasę i batony.
    Absolutnie nic bym na siebie nie zakładał. Żadnych plecaków ani nerek. Dla mnie to mega niewygodne.

    1. Chyba na szosie, albo jak z tych 6 godzin z 5 spędzisz w knajpie :D

Dodaj komentarz do tekstu Test: Ubrania Kross – Jekyll, Hyde i spółka

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Dartmoor Blackbird Pro 2017

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Dartmoor nieźle w tym roku namieszał! Najpierw całkiem nowe hardtaile w cenach wymiatających konkurencję, a teraz jeszcze zaprojektowane od zera fulle. W ich przypadku jednak nie tylko cena budzi emocje – dyskusję podgrzewają też doniesienia o braku miejsca na oponę i uprzedzenia związane z prostym, jednozawiasowym zawieszeniem. Na szczęście polski producent przysłał mi rower do testu, dzięki czemu zamiast dyskutować, wskoczyłem na siodełko. Ale najpierw chwyciłem za aparat… Oto Dartmoor Blackbird Pro bez tajemnic!


Wpis powstał w ramach współpracy z marką Dartmoor.


Dartmoor Blackbird Pro 2017

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to kolor „sea lemon”. Oczywiście wielu śmieje się, że damski. Ciekawe, że kiedy na identycznej kolorystyce był napis Nomad albo Reign, nikt się nie odważył narzekać? ;)

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Dla „samców alfa” jest też wersja tańsza (6999 zł) w kolorze czarno-czarnym. Prezentowany Blackbird Pro kosztuje 9999 zł, co jest mega ceną przy zastosowanym wyposażeniu (o nim za chwilę).

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Można też kupić samą ramę w wybranym kolorze (2399 zł) lub zestaw z damperem Rock Shox Monarch Plus RC3 (3799 zł). To chyba jedyna rama amortyzowana, na bazie której można by się pokusić o samodzielne składanie roweru. Skąd tak niska cena?

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - zawieszenie wahacz

Odpowiada za nią przede wszystkim prosty, jednozawiasowy system zawieszenia, o skoku 160 mm. Zmniejszenie liczby zawiasów bezpośrednio i pośrednio przekłada się na cenę – proces produkcyjny jest mniej wymagający i bardziej odporny na błędy, niż w przypadku czterozawiasowców czy wirtuali.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - wahacz jednozawiasowy

Choć system jest prosty, to sam wahacz już nie tak bardzo: jest pospawany aż z 12 elementów. Dużą wagę przywiązano do sztywności: 17-milimetrowa oś obraca się na trzech dużych łożyskach maszynowych z pełną obsadą kulek (bez koszyka).

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - oś obrotu zawieszenia

Jedną z zalet jednozawiasowców jest odporność na błoto. Łożyska Blackbirda mają uszczelnienia typu „full contact” (LLU) i dodatkowo są schowane za aluminiowymi „klapkami” chroniącymi je np. przy myciu myjką ciśnieniową (kto tego nie robił, niech pierwszy rzuci kamień).

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - punkt obrotu, łożyska

Przy okazji chciałbym się wytłumaczyć z tego paskudnego prowadzenia przewodów – to mój wymysł.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - prowadzenie przewodów

Przewód Reverba można w całości schować wewnątrz ramy (ale nie miałem na to czasu, czytaj: nie chciało mi się), a hamulcowy powinien iść przy rurze podsiodłowej, nad osią obrotu wahacza. Problem w tym, że nie ma tam przelotek. Ich położenie zostanie poprawione dopiero w kolejnej serii produkcyjnej, więc wykorzystałem te, które są.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - łącznik przedłużenie dampera

Ciekawe jest mocowanie dampera – nie jest to ogniwo pośredniczące zmieniające przełożenie, a jedynie „przedłużacz” omijający rurę podsiodłową.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - mocowanie dampera

W tylnym oczku zastosowano tulejkę offsetową umożliwiającą zmianę geometrii z domyślnej super-enduro na opcjonalną bardzo-enduro. Kąty zmieniają się zaledwie o 0,5 stopnia (główka ramy 65,5/66 stopni), ale możliwość podniesienia suportu o 9 mm może okazać się przydatna dla miłośników technicznych podjazdów.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - naklejki

Ze względu na zastosowanie bardzo małych śrubek (w dodatku pod dość niestandardowe klucze: Torx T20 i imbusa 1,5 mm), moje wątpliwości budzi jednak trwałość tego rozwiązania przy dłuższym użytkowaniu w sposób zasugerowany przez projektanta…

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Uphillowcy na pewno docenią ultra-stromy kąt rury podsiodłowej (76,5/77 stopni), który powinien ułatwić dociążanie przodu, mimo dość wysokiej kierownicy.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - kierownica Nitro FR 780 mm

Ta pochodzi od Dartmoora (model Nitro FR) i ma słuszne 780 mm szerokości.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - kierownica Nitro FR

Bardzo podoba mi się subtelne wykończenie, na którego tle…

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - chwyty Maze

…mocnym akcentem są przykręcane gripy Maze w kolorze „jajecznica na boczku i metamfetaminie”. Są grube i miękkie (na całej grubości gumowe), a labirynt dobrze radzi sobie z wodą i błotem.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - mostek Trail 50 mm

Mostek Dartmoor Trail ma 50 mm długości…

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - mostek Trail

…prawidłowo, choć przy tak długiej ramie, można by się pokusić o nieco krótszy.

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Jak długiej ramie? Reach w rozmiarze M ma 435 mm w ustawieniu geometrii „low” – mniej więcej tyle, co np. Giant Reign SX. Super!

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Nie tak super jest długość rury podsiodłowej: 445 mm w M-ce to klasyczna wartość. Akceptowalna, gdyby nie jedna błędna decyzja przy komponowaniu specyfikacji…

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Rock Shox Reverb 170 mm

W każdym rozmiarze ramy, Reverb ma aż 170 mm skoku, przez co siodło w górnym położeniu jest bardzo wysoko. Szkoda, że przez długą podsiodłówkę, bardzo duża grupa właścicieli Blackbirda będzie musiała wymienić sztycę na krótszą.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - sztyca regulowana Rock Shox Reverb

Przy wzroście poniżej 180 cm, nawet zakup „za małej” ramy może się okazać niewystarczający (i z mojej strony niewskazany). Problem ten nie dotyczy tańszego modelu Blackbirda, w którym sztyca regulowana ma 125 mm skoku.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - prześwit na oponę

A propos problemów, czas wyjaśnić najbardziej kontrowersyjny temat, który przylgnął do Blackbirda: prześwit w wahaczu, czyli ilość miejsca na oponę. Pokazywane na targach prototypy były pod tym względem fatalne.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - miejsce na oponę

Ramy produkcyjne zostały na szczęście poprawione – nie jest wybitnie, ale jest… normalnie.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - maksymalny rozmiar opony

Producent deklaruje, że rama przyjmie opony 2.5″ na kołach o szerokości wewnętrznej 30 mm.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - obręcze Sniper 27,5

Seryjne obręcze Dartmoor Sniper są niestety węższe: 24 mm.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Maxxis Minion DHF 2.5 WT 3C

Za to opony to pełne 2.5″ WT (czyli większa odmiana przeznaczona do szerokich obręczy) – grubo!

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - opona Maxxis Minion DHF 2.5 WT 3C EXO

Szacun dla Dartmoora za wybór najlepszej wersji Maxxisów Minion DHF: EXO 3C MaxxTerra.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Maxxis Minion DHF 2.5 WT 3C

Tak dobrych opon nie widziałem jeszcze w żadnym rowerze w zbliżonej cenie. Zazwyczaj jest to pierwszy element, który obrywa przy cięciu kosztów.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - piasta przednia Reel Pro 15 mm

Drugim takim elementem są piasty – w końcu klient patrzy na tylną przerzutkę, a nie na ilość punktów zazębienia bębenka czy uszczelnienia łożysk. Mimo to, Blackbird Pro został wyposażony w najwyższy model piast Dartmoora: Reel Pro.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - piasta tylna Reel Pro 72

Ten sam, który nie bez powodu trafił do mojego customowego projektu Moonshine. Rozmiary są klasyczne: Blackbird nie załapał się na standard Boost. Za to tylna piasta oferuje szybkie sprzęgło (72 punkty zazębienia) i bębenek SRAM XD.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - napęd SRAM NX GX

Pozwoliło to na nietypowy zabieg: wyposażenie napędu SRAM NX (który zwykle występuje z klasycznie montowaną kasetą 11-42T) w kasetę z wyższej grupy GX.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - kaseta SRAM GX 10-42

Jest ona nie tylko lżejsza, ale przede wszystkim oferuje większy zakres przełożeń (10-42T).

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - korba SRAM GX 30T

Z grupy GX pochodzi też korba.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - rozmiar zębatki korby 30T

Zębatka 30T jest dobrana optymalnie do zastosowanej kasety.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - pedały platformowe Stream OEM

Co aktualnie jest rzadkością, w zestawie z rowerem są też pedały. Ciężkie jak skała i bez wkręcanych pinów, ale nieocenione po odebraniu roweru ze sklepu, kiedy natychmiast chcesz pojeździć.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - osłona dolnej rury

Trochę czasu zaoszczędzisz też na oklejaniu ramy, bo dolna rura jest fabrycznie zabezpieczona bardzo grubą folią. Rzadko spotykany dodatek w tej klasie rowerów.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - siodło Trail Race

Oko cieszy też zgrane kolorystycznie Siodło Dartmoor Trail Racing. Sprawdziłem je już w Primalu i wiem, że inne narządy już takie ucieszone nie będą…

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - amortyzator Rock Shox Pike RCT3

Ale siodło to indywidualny element, który łatwo wymienić. Co innego amortyzacja, która jest zdecydowanie najmocniejszą stroną Blackbirda Pro.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - RS Pike RCT3

Kto mi pokaże inny rower za <10 tys. zł, z topowym Rock Shoxem Pike RCT3?

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - RS Pike RCT3 160 mm

Zgaduję, że product managerowi udało się wyszarpać hurtowe zapasy w dobrej cenie, ze względu na odchodzącą do lamusa oś 100×15 mm (nie-Boost). Nie zmienia to faktu, że nadal jest to świetny widelec z najwyższej półki.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - RS Monarch Plus RC3

Podobna historia jest z tyłu roweru: Rock Shox Monarch Plus w klasycznym (nie metrycznym) rozmiarze, ale za to w najlepszej odmianie RC3 DebonAir.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Rock Shox Monarch Plus RC3

3-stopniowa platforma może się przydać na podjazdach, jeśli wierzyć mitom o pompowaniu jednozawiasowców.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - hamulec SRAM DB5 180 mm

Z zapasów magazynowych prawdopodobnie pochodzą też hamulce SRAM DB5, obecnie zastąpione w ofercie przez serię Level.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - hamulec SRAM DB5

Dwutłoczkowe zaciski łapią tarcze o średnicy 180 mm. Szkoda, że z przodu nie zdecydowano się na większą, bo de-be-piątki raczej nie należą do ekstraklasy siły hamowania.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - manetka RS Reverb nad kierownicą

Ich zaletą jest za to obejma Matchmaker, kompatybilna z manetką Reverba. Tylko czemu znalazła się ona nad, zamiast pod kierownicą?

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Wymienione wcześniej oszczędności składają się na obraz roweru, w którym zrezygnowano z podnoszących cenę smaczków, innowacji i nowych standardów. Zamiast tego, Dartmoor postawił na prostotę, dobrą geometrię i wyposażenie z górnej półki tam, gdzie najbardziej się to liczy (amortyzacja, sztyca, opony).

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Nie każdemu takie podejście przypadnie do gustu, ale trzeba przyznać, że Dartmoor miał pomysł na ten rower i konsekwentnie go zrealizował.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - rama

Ja tylko żałuję, że ta prostota ramy i mocna specyfikacja nie przełożyły się na niższą masę roweru – po założeniu lżejszych pedałów i zalaniu opon mlekiem, wynosi ona równe 15 kg. W rowerze za 9999 zł jest to do zaakceptowania, choć przy takim wyposażeniu, miałem nadzieję na lepszy wynik.

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Ale liczby liczbami, a ostatecznie i tak zadecydują wrażenia z jazdy.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - główka ramy

Te pierwsze są bardzo pozytywne – na Blackbirdzie startowałem w zawodach Enduro MTB Series w Szklarskiej Porębie, gdzie rower sprawdził się bez zarzutu (nawet wynik zrobiłem ciut lepszy, niż zwykle ;)).

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Ride Your Way górna rura

Pełne wrażenia z jazdy możesz przeczytać w podsumowaniu testu! Polecam też rzucić okiem na stronę producenta.


Zobacz też:

 

  1. Ekstra miejsce na bidon jak na rower enduro przystalo;)

    1. To samo pomyślałem, dla mnie to samo dykwalifikuje traile i enduraki krossa. Jak dobre cena/jakość by to rozwiązanie nie było, to miejsce na bidon musi być, bo się nie lubię objuczać, zestaw pierwszej potrzeby się mieści do kieszonek koszulki rowerowej i ew w jakiejś mini podsiodłowej torbie, albo przeczepione taśmą izolacyjną do sztycy/ramy. Woda musi być. Można kombinować z własnymi obejmami etc, ale no właśnie to jest kombinowanie.

      1. Oczywiście, że powinno być miejsce na bidon, które może też posłużyć do mocowania innych rzeczy, ale z drugiej strony bez plecaka to sobie można na szosce pojeździć albo dookoła komina, a użytkowanie bukłaka jest o lata świetlne wygodniejsze niż najbardziej wypasionej buteleczki wieszanej na ramie…

  2. O co chodzi z dziurką w główce ramy, po lewej stronie, trochę ponad dolnym łożyskiem?

    1. Można tam wkręcić przelotkę linek, dzięki której główka się nie rysuje przy skręcaniu kierownicy.

      1. Do Horneta 2017 dodano wkręt o takiej długości, że przy dokręceniu uchwytu linek blokował rurę sterową :)

        1. Regulowany tłumik skrętu ;)

  3. „W każdym rozmiarze ramy, Reverb ma aż 170 mm skoku, przez co siodło w górnym położeniu jest bardzo wysoko. Szkoda, że przez długą podsiodłówkę, bardzo duża grupa właścicieli Blackbirda będzie musiała wymienić sztycę na krótszą.”

    Czyli, że nie można zostawić/ustawić Reverba w np. połowie? czy rozchodzi się o max zniżenie siodła?

  4. Jak najbardziej można ustawić np. w połowie. Ale szukanie tyłkiem odpowiedniej wysokości przy każdym podniesieniu siodła jest trochę upierdliwe i kłóci się z ideą sztycy regulowanej (=> prosta i błyskawiczna zmiana wysokości siodła).

  5. Ładny sprzęt, mógłby mniej ważyć… no cóż za tą cenę do przeżycia… ale z tym reverbem to totalna porażka :-) Podobnie się ma z innym osprzętem… rower złożony z oszczędności na częściach z wyprzedaży niż przemyślany w szczegółach. Za nowego Gianta Reina 2016 zapłaciłem 11000 zł na osprzęcie lepszym (grupa xt), tarcza przód 203 mm i dopasowanym do wzrostu reverbem.

    1. Dobra opcja, tylko trochę trudno porównywać cenę katalogową z wyprzedażami zeszłego rocznika…

  6. Brzydal.

  7. Bardzo się cieszę, że kolejna polska marka wypuściła produkt, którego nie powstydzi się na innych rynkach. Brawo Dartmoor za osprzęt, brawo Jan za projekt !

    P.S.: jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że poprawili miejsce na oponę, bo aż mnie ciary przeszły jak zobaczyłem tona targach.

  8. „Ciekawe, że kiedy na identycznej kolorystyce był napis Nomad albo Reign, nikt się nie odważył narzekać? ;)” – Michał ten Blackbird jest paskudny i nie jest to kwestia kolorystyki tylko strasznie jałowego designu. Dart robiąc tani rower nie mógł sobie pozwolić na powalające malowanie bo … dobry design kosztuje :)
    Zresztą dam sobie rękę uciąć, że jakbyś zrobił moona swojej żony w kolorystyce niebiesko/żółtej to by również wszystkich przypadł do gustu.

    PS. Aczkolwiek zawsze mogło być gorzej – wystarczy spojrzeć na Bluebirda 29 :D

    1. Ale to o jaki design Ci chodzi…? Grafikę, czy np. kształty rur, układ wahacza itp.?

      1. W zasadzie jedno z drugim jest powiązane. Aczkolwiek skupiłbym się na malowaniu oraz braku dopracowanych detali, które sprawiłby, że całość byłaby bardziej spójna.

        1. Hm, jak na mój gust, sama grafika jest bardzo w porządku – spójna i subtelna, dużo ładniejsza niż np. w moim Whyte.

          A że proste? Kwestia gustu, na pewno nie nazywałbym z tego powodu roweru „paskudnym”. W tym rowerze forma jest ewidentnie podporządkowana funkcji i ma to swój urok. Zawsze można kupić Ibisa ;)

          1. Nie wykluczam, że na żywo rower może prezentować się lepiej.

  9. Pytanie odnośnie testowanych rowerów:
    Czy jest może w planach test jakiegoś Mondraker-a, np: Foxy??

    1. Na razie nic mi o tym nie wiadomo, ale w sumie chciałbym ;)

      1. Mondrakera bardzo proszę! Najlepiej w wersji Crafty 27+ :) Podobno dla „żyraf” taka feometria w sam raz, a ja mam 2 metry wzrostu :)

  10. Giant Trance 3 2018 – aaarrrgghh!!!

      1. Spójny. Ładny. Niedrogi. Dopracowany. Wszystkomający. Wchodzą mu papcie 2,6″

      2. W kontekście konkurencji dla tańszego Blackbirda ofkors.

  11. zajebisty rower. polaczki nie kręćcie noskami.

  12. Są rzeczy, które nic nie wnoszą do ceny produkcji, np. miejsce na grubą oponę, sensowne prowadzenie linek, które nigdzie nie ocierają, albo dobrane kolory. Trzeba to dopracować i wykorzystać marketingowo jak np. Whyte szczelne zawieszenie. A niedopracowany rower zaprezentowany na targach to już strzał w kolano.

  13. A będzie może test Bluebirda?

    1. Powinien być, jeśli się uda to pod koniec sezonu :)

  14. To już nagle jednozawias jest ok? To prawie jak ze skarpetkami do sandałów, wszyscy się krzywią ale podobno można… Jak pojawiłem się kiedyś na zawodach w Przesiece na jednozawiasie to patrzono na mnie jak na kosmitę :-) Przez ten wahacz blackbird jest dla mnie niedorobiony, wizualnie też się nie komponuje jakoś tak… Technicznie kawał sprzętu ale… nie lubię, jak jest jakieś ale…

    1. Obawiam się, że patrzono na Ciebie jak na kosmitę z jakiegoś innego powodu ;) Jest sporo uznanych jednozawiasowców na rynku, m.in. cała oferta Commencala, Treka, Kony.

  15. Mam pytanie odnośnie sztywności jednozawiasu, masz tylko jedna os, która przenosi boczne naprężenia, damper nie dostaje wtedy mocno po d..?

    1. Teoretycznie mogłoby tak być, ale Blackbird jest tak pieruńsko sztywny, że nie obawiałbym się o to ;)

  16. Ja za to mam pytanie o piasty Dartmoore Real Pro – jak po dłuższym użytkowaniu wrażenia, bo chodzą mi po głowie-lekkie, ładne i zazębiają się nieźle ale tu 2gie pytanie-piszesz, że łapią 72 razy (w katalogu 102 razy na obrót)skąd różnica? Obecnie w HT mam Dt Swiss 350 a w fullu Bontragerowskie Duster Elite (koła systemowe z 2016). Przymierzam się do złożenia setu na obręczach NS Enigma Dynamal Roll 27,5″/ WTB Kom I29, ewentualnie Stan’s FLOW, dylematem zostają piasty: sprawdzone DT, może NS-owe Rotary Cassette albo właśnie Dartmoor Real Pro… Przydała by się pomoc, Mikołaj coraz bliżej… ;)

    1. Te piasty żona ma w Moonshine, a ja miałem w tym testowym Blackbirdzie – więc nie mogę się wypowiedzieć o dłuższym użytkowaniu… Tyle, co udało mi się je przeciorać w teście, to przetrwały wzorowo.

      Co do różnicy w punktach zazębienia – zauważ, że są dwie wersje:
      https://velo.pl/czesci/piasty/dartmoor/reel-pro-cassette
      https://velo.pl/czesci/piasty/dartmoor/reel-pro-102-cassette

      PS. Dartmoor Reel a nie „Dartmoore Real” :P

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Dartmoor Blackbird Pro 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top