Kask enduro – co to w ogóle jest (i jaki wybrać)?

Porady, Sprzęt / 

Nie uwierzysz, ale jeszcze kilka lat temu na grupach dyskusyjnych toczyły się autentyczne, gorące debaty, czy warto jeździć w kasku. Dziś na szczęście nikt już się nad tym nie zastanawia – przynajmniej w MTB. Po braku kasku poznać można totalnych amatorów i idiotów, u których kask i tak nie ma czego chronić. Krótko mówiąc…

Bez kasku wypad z lasku!

Internet nie znosi jednak próżni – Ci którzy kiedyś dyskutowali, czy jeździć w kasku, teraz walczą o to, w jakim jeździć najlepiej. No więc…? W jakim?

Kask enduro - jaki wybrać?

Informacja antykryptoreklamowa: wpis zawiera linki afiliacyjne (otrzymuję prowizję od ew. sprzedaży). Poza tym, nie ma reklamować konkretnych produktów (choć ostatecznie trochę tak wyszło…).


Tzw. kask enduro (otwarty)

Do kategorii kasków otwartych wpadają zarówno kaski szosowe (lżejsze, pro-turbo-aero, bez daszka), jak i tzw. „orzeszki” (rodem z BMX, klimaty bro-dude-epic). Gdzieś pomiędzy są kaski MTB, a w szczególności interesujące Cię „kaski enduro”. Nazwa trochę z dupy, bo płynąca prosto z mody na E-word… No ale trudno, niech będzie, w końcu blog też się tak nazywa!

Czym różni się otwarty kask enduro od „zwykłego” kasku MTB/XC?

  • zdecydowanie wyższa cena i bardziej wystrzałowe kolory ;)
  • lepsza ochrona – więcej kasku, a mniej dziur. Skorupa lepiej „otula” głowę, zwłaszcza z tyłu, chroniąc potylicę;
  • lepsza kompatybilność z goglami;
  • nieco większa masa, nieco gorsza wentylacja.
Kask enduro a kask MTB XC

Przedstawiam Ci Bella… cośtam. To mój pierwszy w życiu kask i już nawet nie pamiętam jego nazwy. Typowy przedstawiciel kasków MTB XC z nisko-średniej półki.

Kask enduro a kask MTB XC

Dzisiejsze kaski nie tylko lepiej wyglądają, ale też lepiej chronią potylicę, uszy i skronie. Wybacz brzydką fryzurę.


Jeśli więc masz już kask MTB/XC, najprawdopodobniej bardzo dobrze nadaje się on do enduro (chyba że jest czarny, lub w innym zupełnie niemodnym kolorze!). Jednak kupując nowy – warto wybrać model oferujący lepszą ochronę, nawet jeśli Twoja jazda odbiega od „marketingowej” definicji enduro.

Kask enduro: Giro Montaro MIPS z otwartą szczęką

Walety:

  • najmniejsza masa (350-400 g) – nie męczy szyi na długich dystansach;
  • najlepsza wentylacja;
  • swobodne oddychanie na podjazdach;
  • dzięki powyższym – po założeniu kasku, zapominasz o nim i masz go zawsze na głowie. Również na podjazdach, a nawet w schronisku. Najdroższy kask Cię nie ochroni dyndając z kierownicy lub na plecaku.

Zady:

  • brak ochrony twarzy (nie za dużo nowej wiedzy na raz…?);
  • kontrowersyjna stylówa z goglami – nie wiadomo, co kumple powiedzą;
  • niewystarczający na niektórych zagranicznych zawodach.

Kup jeśli: chcesz po prostu kask do wszystkiego, bez zbędnego kombinowania, a przy tym nie chcesz wydawać majątku. Otwarty kask enduro idealnie sprawdzi się na wszelkich wycieczkach, trochę gorzej na zawodach.

Przykładowe modele premium: Bell Super 2 (test), Giro Montaro (test), Troy Lee Designs A1, IXS Trail RS, Fox Striker, Uvex Quatro, 661 Evo AMKali Maya, POC Trabec, Giro Hex

Przykładowe modele budżetowe: Fox Flux, Kross Arrok, Kellys Razor, 661 Recon, Giro Feature


Fullface

Mocno rozwinięta kategoria kasków przeznaczonych przede wszystkim do DH i FR, więc nadających się też do ostrego naparzania po najtrudniejszych szlakach i OS-ach. O ile otwarty kask enduro na pierwszy rzut ok trudno odróżnić od kasków XC i szosowych, to rowerowe kaski integralne czasem są mylone z motocrossowymi.

Czym różni się fullface rowerowy od motocrossowego?

  • mniejsza masa;
  • cieńsza skorupa;
  • dzięki powyższym – lepsze dopasowanie poziomu ochrony do obciążeń występujących w warunkach rowerowych (maksymalna wytrzymałość skorupy nie jest optymalna – dlatego kasków nie robi się chociażby z metalu; również dlatego, ze za bardzo kojarzyłyby się z niemieckimi hełmami wojennymi);
  • zazwyczaj lepsza wentylacja;

No to mamy jasność – NIE mówimy tu o kaskach motocyklowych, które nie nadają się na rower. Chyba, że nazywasz się Andreu Lacondeguy i 10 razy dziennie glebisz ucząc się potrójnego backflipa na hopie o gabarytach kamienicy. Wtedy możesz jeździć w czym chcesz.

Kask enduro: fullface Troy Lee Designs D2

Walety:

  • najwyższy poziom ochrony (thank you, Captain Obvious!);
  • najwyższy poziom odporności na częste gleby;
  • wygoda na zjazdach;
  • idealne zgranie z goglami;
  • +10 do pewności siebie na hardkorach (pomaga w nauce!).

Zady:

  • duża masa (powyżej 1000 g);
  • kiepska wentylacja – czacha dymi!
  • utrudnione oddychanie na podjazdach;
  • przez powyższe – kask zakładasz tylko na zjazdy, pozostałą część wycieczki Twoja głowa jest niechroniona, a kask obija się o gałęzie wisząc na plecaku.

Kup jeśli: jeździsz na „miejscówkach” składających się z bardzo łatwego podjazdu i bardzo hardkorowego zjazdu. Często odwiedzasz bikeparki. Interesuje Cię maksimum ochrony choćby-niewiem-co. Chcesz mieć bonus do pewności siebie na zawodach i nie przeszkadza Ci wożenie drugiego kasku (otwartego, na dojazdówki). Wydałeś kiedyś kilkanaście tysięcy złotych na implanty jedynek.

Przykładowe modele premium: Troy Lee Designs D2/D3, 100% Aircraft, Giro Cipher, IXS Xult, 661 Evolution, Fox Rampage, Bell Transfer 9, Specialized Dissident, POC Coron / Cortex

Przykładowe modele budżetowe: 661 Comp, Bell Sanction, Bluegrass Explicit, Bluegrass Brave, O’Neal Fury Evo


Kask z odpinaną szczęką

Nie jest to nowy wynalazek, ale powrócił on niedawno na fali mody na enduro. W teorii jest to najlepszy typ kasku dedykowany takiemu stylowi jazdy i łączy najlepsze z obydwu światów – lekkość i wentylację kasku otwartego z ochroną twarzy fullface’a. Podobnie jak w poprzednich typach, również tutaj można się łatwo pomylić.

Czym różni się kask z odpinaną szczęką od lekkiego fullface’a?

  • odpina się w nim szczęka ;)

A tak poważnie, mamy teraz na rynku dwa kaski, które są wrzucane do jednego wora: Bell Super 2R i Met Parachute. Ten drugi był jednym z pierwszych kasków z odpinaną szczęką jakieś 15 lat temu. Problem w tym, że w dzisiejszym modelu niby można szczękę zdemontować, ale wymaga to długiej zabawy ze śrubami, a bez szczęki dopasowanie kasku jest bardzo kiepskie (o wyglądzie nie wspominając) i praktycznie nie nadaje się on do jazdy.

Parachute jest więc fullfacem, tyle że zdecydowanie lżejszym i z lepszą wentylacją – stanowi więc konkurencję dla Bella tylko, jeśli nie interesuje Cię zdejmowanie szczęki na podjazdy i lajtowe wycieczki. Niemniej jednak, jest bardzo ciekawą alternatywą dla klasycznych fullface’ów, jeśli lekkość i wentylacja interesuje Cię bardziej od maksymalnego poziomu ochrony i wytrzymałości.


Morał z tego taki, że na chwilę obecną, mamy na rynku… jeden model kasku z odpinaną szczęką i jest nim Bell Super 2R (pod linkiem znajdziesz jego test).

Kask enduro: Bell Super 2R z odpinaną szczęką

Walety:

  • uniwersalność – jeden kask do wszystkiego;
  • lekkość i wentylacja kasku otwartego;
  • ochrona zbliżona do fullface’a;
  • kask zawsze na głowie, przy łatwym transporcie odpiętej szczęki;

Zady:

  • wysoka cena, za którą można kupić bardzo przyzwoity komplet: kask otwarty + fullface;
  • w porównaniu do fullface’a: niska wytrzymałość (duże ryzyko uszkodzenia przy glebie);

Kup jeśli: nie chcesz kupować i wozić ze sobą dwóch kasków, ale też nie chcesz rezygnować z ochrony twarzy, ani zdejmować kasku na podjazdy. Po prostu chcesz mieć jeden kask na każdą okazję.

Przykładowe modele premium: Bell Super 2R, MET Parachute (z zastrzeżeniami wymienionymi wyżej) Uvex Jakyll hde (2017?), Lazer Revolution (2017?)

Przykładowe modele budżetowe: niestety brak…


BONUS: Czy kask trzeba wymienić po glebie (nawet jeśli nie jest pęknięty)?

Wspomniałem o ryzyku uszkodzenia kasku przy glebie… To dość delikatna kwestia, bo producenci nakazują wymianę kasku po każdym uderzeniu.

Ale jak to tak?! Bella czy innego TLD za miljon piniendzy wyrzucić do kosza, jak nawet pęknięcia nie widać?!

No cóż, niestety tak… Oczywiście nie mówimy tu o sytuacji, w której ledwo dotknąłeś głową mchu, ale każde twarde przyziemienie powoduję zgniecenie pianki (podobnej do styropianu), z której zbudowana jest skorupa kasku. Zgniatanie „bąbelków” tej pianki pochłania energię uderzenia i jest nieodwracalne – taka jest zasada działania kasku. Może się też zdarzyć, że przy uderzeniu zewnętrzna (elastyczna) skorupa oddzieli się od pianki i wróci do swojego kształtu – więc nawet nie będzie widać wgniecenia. Ale pod spodem będzie się kryć dziura w skorupie, która nie tylko nie da żadnej ochrony, ale też osłabi całą konstrukcję i może doprowadzić do pęknięcia kasku w momencie kolejnego uderzenia (zanim kask zdąży zrobić swoją robotę).

Oczywiście ostatecznie decyzję podejmujesz Ty. Warto jednak przy wyborze kasku sprawdzić, czy producent oferuje „crash replacement„, czyli możliwość wymiany zniszczonego kasku po obniżonej cenie.

Więcej o (nie)prawidłowym traktowaniu kasku znajdziesz w artykule „Jak dbać o kask rowerowy?„.


Podsumowanie: który najlepszy?

Posiadanie tylko kasku otwartego, jeśli nie startujesz w zawodach, jest optymalnym wyborem. Bez dwóch zdań jest to też jedyna sensowna opcja jeśli kupujesz swój pierwszy kask, a w budżecie musisz też upchnąć ochraniacze, rękawiczki, plecak i kilka piwek. Dokupienie podstawowego fullface’a na wypady do bikeparków możesz odłożyć do momentu, aż oddasz butelki.

A to dlatego, że fullface na pewno nie nadaje się jako jedyny kask. Decydując się na pełną ochronę, i tak będziesz musiał kupić kask otwarty i wozić ze sobą oba. Lub godzić się na kompromis w kwestii bezpieczeństwa na odcinkach nie-zjazdowych.

Ja, po latach takich kombinacji i kompromisów, zdecydowałem się na kask z odpinaną szczęką. Nie jest to oczywiście idealny wybór dla każdego – przede wszystkim dlatego, że kosztuje tyle co dobry kask otwarty i fullface razem wzięte, a do bikeparków i tak wolę pełnoprawnego „integrala”. Niemniej jednak, jeśli pieniądze nie grają aż takiej roli – warto.

Kask enduro - bell super 2r, troy lee designs, giro montaro


Polecam Ci też powiązane wpisy:

 

Dodaj komentarz

59 komentarzy do "Kask enduro – co to w ogóle jest (i jaki wybrać)?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ál Krol
Gość

Najważniejsze w kasku enduro jest posiadanie daszka. Bez daszka nie ma enduro. Koniec i kropka.

Leepa
Gość
widżet
Gość

Najważniejszy w ęduro jest wypych. Bez wypychu nie ma ęduro. Aj, zapomniałem. Jeszcze GoPro na kasku.

Magik
Gość
Ale bije ironia, chetnie nie rozstrzasalbym takich glupot, ale zaczynaja mnie irytowac takie cwaniaki przy ktorych trzeba chowac kamerke gdy nie umie sie zrobic flipa na co drugiej hopce… niektorzy naprawde lubia po prostu montowac/robic filmy co nie znaczy od razu ze musi zapieprzac jak zawodnik f1. Jesli nie stac cie na gopro albo nie jara cie krecenie to daruj sobie takie zgryzoty, przynajmniej tutaj, milo by bylo nie widziec tu podopnych spostrzezen, zabawa jest dla wszystkich bez wzgledu na poziom zaawansowania. To tak jakby smiac sie z gosci ktorzy jezdza w kaskach full face a nie koniecznie smigaja jak… Czytaj więcej »
Pablo Escobar
Gość
marzec
Gość

Dzięki za info o tym kasku. Chyba go poszukam.
Osobiście używam kasku Alpina Mythos od trzech sezonów i mogę polecić b.lekki, b.wygodny, trwałość super. Mój junior też śmiga od zeszłego roku w takim bardziej „ęduro” Alpina Carapax jr flash i jakościowo to jest kolejny krok do przodu.

Thomas negligente
Gość

To ja trochę oddryfuje od tematów rowerowych: masa nie może być niska/wysoka. Masa może być mała/duża. Niski to może być rowerzysta, albo poziom wody w bidonie. Z wielkości fizycznych, poza oczywistymi, niskie/wysokie może być jeszcze ciśnienie i temperatura, gdyż w początkach ich pomiarów ich wartości podawano w mm słupa rtęci (czyli mierzono poziom cieczy).
Tak samo „niższa odporność na gleby” powinna być zastąpiona „niższym poziomem odporności na gleby”.
Poza tym blog jest w pytkę i trzyma WYSOKI poziom.

Maciej B.
Gość

A ja noszę „Bluegrass Explicit” i „Giro Feature” I chwalę sobie tą kombinacje. Ale to wynika że jeżdżę najczęściej po okolicznych lasach, lub na górze bełchatowskiej.

Bednar
Gość

to ja dorzucę jeszcze do szczękoodpinaczy Casco Viper MX – miałem ostatnio okazję przymierzyć go w jednym ze stołecznych sklepów.Całkiem przyjemny. Czyli mamy dwa… jak na razie.

cosin
Gość

Długo walczyłem ze sobą czytając testy bella super 2r i met spadochron. Mam kask do xc jak i integrala. Rychlebskie podjazdy/dojazdy masakrowały mi łeb temperaturowo w ff. Xc-kowy jednak obniża mocno pewność siebie. Teraz na górskie śmiganie wybrałem Met parachute. Ma wyższy poziom ochrony od super2era. Będzie brakowało odpinanej szczeny na podjazdach ale może jego wysoki poziom przewiewności wystarczy.

mlodu
Gość

Siemka. I jak z tym Met parachute, daję radę z tą wentylacją, polecacie? Myślę nad Bellem super 2r mam okazję kupić go za 750 zł w systemie MIPS. Wydaje mi się że dużo lepsze wyjście niż MMet.

cosin
Gość

mój met jeszcze nie dotarł ze sklepu

Sebastian boro
Gość

Ja ma parchute od roku.lekki.super wentylacja -mocno swiszczy w uszach przy wiekszej predkosci.polecam

Magik
Gość
Dodam jeszcze ekonomiczne rozwiazanie kasku z odpinana szczeka porownujac ceny do super 2r badz parachuta: http://e-rower.pl/kaski-extreme/248-hot-shot.html 189zl co prawda wiekszosc narzeka na jakosc kasku no ale coz 800 a 189zl to roznica i mozna sie tego spodziwac. Jednak na pewno wyglada lepiej od caso viper… zawsze jakas opcja jesli ktos koniecznie chce takie 2w1 ale nie koniecznie szasta kasa. Co do bella super 2r na ktorego bylem napalony niestety nie wiedziec czemu kask nie siedzi dobrze na mojej glowie jest niestabilny, szczegolnie w opcji bez szczeki nie do jazdy, ale jesli chodzi o patent zapinania szczeki rewelacja (takie male info… Czytaj więcej »
Magik
Gość

http://www.scigacz.pl/zdjecia/gallery/akcesoria/Schuberth_C3_Lady_jak_w_Mercedesie/Zapiecie_zapadkowe_w_kasku.jpg.html
to dla mnie najlepsze rozwiazanie precyzyjne z regulacja i mega szybkie i wygodne. W kaskach motocyklowych juz raczej standard w rowerowych widzialem.

japek
Gość

Panie a te WALETY i ZADY kasków to tak specjalnie? :)

tmech
Gość

Jest jeszcze Urge endur-o-matic. Chyba jako jedyny nie robi ze łba stodoły. No i kiedyś przy okazji wyboru roweru był użyty argument, że skoro Barel to… To i tym razem skoro Barel zakłada na głowę Urge to… może czemu nie :) Z tego co widzę jest już wersja 2 kasku. Osobiście używam jeszcze wersji poprzedniej.
https://vimeo.com/157447032

Piotrek
Gość

Jak wyciągamy trupy z szafy :) to nie wypada nie wspomnieć o Archi-Enduro. Jeździłem w nim cały sezon, ale ani to przewiewne (pomimo sporego otworu z przodu) ani nie dawało pewności FF. Jedyny plus to możliwość plucia bez przechylania ręką kasku ;)

Karolina K.
Gość

Jak zostało zaznaczone, porównane są dwa kaski: zwykły i enduro. Jeśli enduro jest otwarty to może pełnić rolę zwykłego bo lepiej chroni niż ten zwykły. Gdzieś zostało udowodnione na piśmie, że uderzenie skośne są bardzo częste i równie niebezpieczne co centralne, a jeśli doliczymy do tego jeszcze różnego rodzaju zahaczenia podczas upadku np. o gałęzie, oraz uderzenia potylicą, to kształt kasku „zwykłego” jest groźny i nie powinno się go polecać nikomu. Im bardziej okrągły tym lepszy. No i jeszcze pękający daszek wbijający się w oko … :-|

Piotrek
Gość

Foz striker i flux to jedna półka cenowa. Budżetowa. Z czego striker występuje jako pojedyncze zagubione sztuki gdzieś w sklepach bo na 2016 nie ma go w ofercie. Pojawił się za to Metah który plasuje się cenowo w premium i wygląda przezajebiście (+10 do wheelie na szlaku) W moim przypadku za chwilę zamieni wysłużoną Alpinę.

dziadek mróz
Gość

hey
linki nie działają, tzn działają ale ceneo nie wyszukuje
nie lepiej zamienić na linki do gugli ?

pHarry
Gość
Mi naturalniej brzmi „niska masa”. Może przez skojarzenie z „masa na niskim/przeciętnym/akceptowalnym poziomie”. A jak już tu przychodzą takie niuanse, to sam bym napisał „niska waga”. To określenie tożsame z ciężarem jakoś lepiej mi pasuje do kasku, którego ciężar właśnie stale odczuwamy w czasie użytkowania. A „masa” zasadniczo oznacza „ilość materii” i lepiej się odnosi do jakichś np artykułów spożywczych. I nie chodzi mi tutaj bynajmniej o często przywoływane różnice na gruncie fizyki. … sprawdziłem, PWN pozwala na zamienne używanie obu słów, zapewne na skutek upowszechnienia się tego w mowie potocznej. A w tekstach oficjalnych od dawna występuje „masa pojazdów”,… Czytaj więcej »
Sznibel Sznib
Gość

Trochę nie halo dzielić kaski na budżetowe i premium. Jak można nazwać budżetowym Fluxa, za którego trzeba zapłacić prawie 4 stówki (kolekcja 2016)? Zdecydowanie lepszy byłby podział: budżetowe, do 300pln, półka średnia, 300-500pln, Premium, powyżej 500pln.

Piękny Roman
Gość

Do całości dołożyłbym kask otwarty Specialized Tactic II

WujekEman
Gość

Z tańszych otwartych jest jeszcze nowy Hummvee z Endury. Skorupa ta sama co Flux i Recon . Cena 199 jest całkiem do przyjęcia ;)

Marek Marcinkowski
Gość

Enduro-matic od Urge! Sprawdziny w boju. Po tym artykule chyba musze go oddac synkowi jako zabawke. Prawdopodobnie kupie taki sam model…

PARAF
Gość
maciek
Gość

witam.
a ja mam łeb gigantyczny i jedynie full-face’y moge znalezc na zakladce allegro ale dla moto a nie bike’a…i co mi poradzicie?:(

maciek
Gość

62-64 pożądane

Sebastian
Gość

Co myślisz o kasku uvex finale ?

Sebastian
Gość

Oraz o Bluegrass Golden Eyes bo te 2 kaski mnie interesują.

Aga
Gość

W zestawieniu nie widziałam żadnej wzmianki o POCu Cortex DH, właśnie się zastanawiam nad jego zakupem. Czy to starszy model od tych powyżej opisanych? Warto go rozważać?

Aga
Gość

no i ma MIPSa, którego chyba żaden z fullface’ów powyżej nie posiada?

pawel
Gość

https://m.youtube.com/watch?time_continue=222&v=jGBImlNHVs4

To jak by ktoś byl w momencie wyboru full vs otwarty.

Piotrek
Gość
Mirek
Gość

Yo! Używa ktoś Giro Switchblade’a? Zastanawia mnie jak z wentylacja przy zdjętej szczęce?
Kask nie jest tani, ale to jedyny który pasuje na moją głowę.

Czytaj kolejny artykuł

Test długodystansowy: Canyon Strive Al 6.0 Race

Sprzęt, Testy / 

Ponad rok temu zdecydowałem, że rzucam nałóg niekończących się upgrade’ów wypasionych, butikowych, ale lekko przestarzałych rowerów. Zamiast tego: niemiecki mainstream ze sprzedaży bezpośredniej – żeby jakoś zmieścić w budżecie wszystkie sprzętowe ambicje i wymagania (więcej o procesie decyzyjnym, i dlaczego wygrał Canyon Strive, przeczytasz w pierwszym teście).

Czy z perspektywy całego sezonu w siodle, wybór Canyona nadal wydaje się rozsądny? I czy na pewno chodzi tu tylko o rozsądek…?

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - rama

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - prawa 1

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - lewa 1

Na szlaku

W podsumowaniu pierwszego testu pisałem tak:

Kompletny osprzęt SRAM/Rock Shox działa świetnie, a jego jedynymi słabymi punktami są wąskie obręcze i za duża zębatka korby. Kiedy jednak porówna się cenę Canyona z konkurencją, jakiekolwiek zastrzeżenia do specyfikacji wydają się być nie na miejscu. Jeśli oczekujesz napędu 1×11, w zasadzie jedynym konkurentem jest YT Capra Al 1. Zaletą Canyona jest jednak nie tylko rewelacyjne wyposażenie, ale przede wszystkim świetnie sprawdzająca się na szlaku geometria progresywna i zaskakująco przydatny (choć obarczony dużym ryzykiem awarii) Shapeshifter – żadnego z tych ficzerów w YT nie uświadczysz.

Strive Al 6.0 Race to bardzo spójny i dopracowany rower do jazdy enduro, niezależnie od jej definicji. Wygodne, efektywne podjeżdżanie oraz mieszanka szybkości, stabilności i frajdy na zjazdach sprawdza się tak samo dobrze na zawodach, jak na niedzielnej wycieczce z kumplami.

Zobacz też: pełny test Canyon Strive Al 6.0 Race.

zawody-enduro-2015-sleza-emtb

Fot. EMTB (Łukasz Szrubkowski, Krystian Maciejczyk)

Po pełnym sezonie, w mojej opinii w zasadzie nic się nie zmieniło. Dużo zmieniło się jednak u konkurentów – napęd 1×11 jest już standardem w tej klasie cenowej. Z perspektywy całego sezonu, największym atutem Strive’a nie jest jednak lista części, a jego wyważenie. Nie jest to typowa „górska kozica” do wyjaśniania podjazdów o nachyleniu gdzieś pomiędzy prawie pionowym a pionowym. Nie jest to też hiper-stabilny rower zbudowany wyłącznie z myślą o odcinkach Enduro World Series. Łączy on jednak cechy obu tych skrajności.


Duża w tym oczywiście zasługa Shapeshiftera – przełączenie w pozycję „XC” zmienia geometrię zarówno bezpośrednio (przesuwając mocowanie dampera), jak i pośrednio (zmniejszając skok zawieszenia i SAG). Różnica jest naprawdę odczuwalna, a jednocześnie nie tak drastyczna, żebyś musiał przestawiać swoje przyzwyczajenia. Nawet mając na uwadze awaryjność (o niej za chwilę), uważam to za genialny patent i będzie mi go brakowało w każdym kolejnym rowerze.

Druga cecha wyraźnie definiująca charakter Strive’a to poczucie lekkości. Strive waży niecałe 14 kg z pedałami, ale nie o kilogramy tu chodzi. Na zjazdach uczucie to płynie ze zrównoważonej geometrii progresywnej (Race). Nie jest to „pług” do orania tras DH w stylu Reigna. Canyon jest bardziej zabawowy, chętniej składa się w zakręty i daje się łatwo kontrolować niezależnie od prędkości – nie tylko przy nadświetlnej, ale też na wolniejszych, technicznych sekcjach.


zawody-enduro-2015-kluszkowce-rowerowe-rowerowa-telwizja

rychlebskie-sciezki-1

rychlebskie-sciezki-20

Do tego charakteru dobrze pasuje neutralne zawieszenie i cały osprzęt, z drobnymi zastrzeżeniami.

Wprowadzone zmiany i ustawienia

Strive’a kupiłem z silnym postanowieniem… nie wymieniania niczego. W końcu o jego wyborze w dużym stopniu zadecydowała spójna specyfikacja, idealnie trafiająca z moje gusta i oczekiwania. Zmiany były więc kosmetyczne:

  • przednia zębatka zamieniona na owalną HCC 32T – seryjna 34T zdecydowanie była nie na moje siły. Przez jakiś czas jeździłem też na prototypowej 30T i do górskich eksploracji jest to idealne rozwiązanie.
  • dętki zamienione na mleko – zmiana dość oczywista, zwłaszcza że obręcze i opony są tubeless ready, a zaworki dostaje się w komplecie.
  • dodane 4 opaski redukujące objętość komory powietrznej dampera (patrz „Najlepszy upgrade”).
  • również do Pike’a zawitały dwa Bottomless Tokeny, ale bardziej w ramach eksperymentu – w zupełności wystarczyłby jeden.
Canyon Strive Al 6.0 Race - test - Rock Shox Pike

Jesteś ciężki i/lub jeździsz agresywnie? Zmniejszenie komory powietrznej to banalnie prosty i szybki tuning. Bottomless Tokeny dostajesz oczywiście w komplecie.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - korba

Tą zębatkę zdecydowanie warto zastąpić czymś mniejszym i najlepiej owalnym.

Najlepszy upgrade?

Najlepiej wydana kasa to kosztujący ok. 90 zł zestaw do tuningu objętości komory powietrznej dampera. Jak za kilka silikonowych opasek – sporo, ale warto! Jak pisałem już w teście, tylny zawias nieco zbyt ochoczo wykorzystywał skok. Zmniejszenie komory pozwoliło na lepsze zbalansowanie pracy zawieszenia i poprawiło zachowanie roweru w zasadzie w każdej sytuacji (najbardziej na lądowaniach i w zakrętach). Polecam ten upgrade każdemu posiadaczowi Strive’a.

Numer katalogowy i nazwa zestawu: 11.4118.042.000 „Bottomless Ring kit”.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - Rock Shox Monarch Plus R

 

Pod koniec sezonu poważnie myślałem też o wymianie kół, lub chociaż samych obręczy – na szersze. SRAM Roam 30 mają szerokość wewnętrzną zaledwie 21 mm. Dużo osób narzeka też na problemy z osiami i łożyskami. Dobrze, że w modelu 2016 Canyon postawił na zdecydowanie lepsze koła DT Swiss.

Moje optymalne ustawienia wyglądają tak:

  • SAG z przodu: 25% (standard dla Pike’a) + 1 Bottomless Token;
  • SAG z tyłu: 30-35% (z nieco większym SAG-iem Strive dużo pewniej prowadzi się na zjazdach, a na podjazdy jest w końcu Shapeshifter) + 4 Bottomless Ringi;
  • ciśnienie w Shapeshifterze: 12 bar (nieco niższe od zalecanego dla mojej masy, dla łatwiejszego włączania trybu „DH” – dzięki temu można mieszać trybami również na postoju);
  • ciśnienie w oponach (High Roller 2 Exo TLR na mleku): 1,2/1,4 bar (~18/21 psi).
zawody-enduro-2015-zakopane

Fot. Piotr Staroń, Joy Ride

Co się zepsuło / zużyło?

Rower po sezonie przeszedł kompleksowy przegląd w „ASO”, czyli w Canyon Polska. Co wymagało interwencji?

  • lewe ramię korby SRAM X1 – jej skrzywienie to największa awaria. Jest łyda! A tak serio, nie wiem nawet kiedy się skrzywiła, ale musiała oberwać przy jakiejś glebie. Udało się wyprostować, ale biorąc pod uwagę mój mało agresywny styl jazdy, nie najlepiej świadczy to o jej wytrzymałości.
  • tylna opona Maxxis High Roller 2 – nie zniosła trudów OS1 w Szklarskiej Porębie
  • prowadnica łańcucha e*thirteen – zalecany moment dokręcenia to 0,9 Nm, więc oczywiście dowaliłem za dużo… Dzięki Bogu za Kropelkę.
  • Reverb – standardowe po całym sezonie lekkie zapowietrzenie i kilka milimetrów „SAG-u”.
  • klocki hamulcowe SRAM Guide – chyba nie jeżdżę za dużo, skoro wytrzymały cały sezon… Wolę jednak myśleć, że mało hamuję! ;)
Canyon Strive Al 6.0 Race - test - serwis

Tak traktują rowery w Canyon Polska ;) Efekt po powrocie ze SPA widać na pozostałych zdjęciach! Nie spodziewałem się rewelacji, a okazało się że to jeden z porządniejszych serwisów, z jakimi miałem do czynienia (tu chciałbym przypomnieć, że artykuł ten ma charakter niekomercyjny :)).

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - korba SRAM X1 1000

Nigdy wcześnie nie zdarzyło mi się skrzywić korby… Trening, pech czy po prostu kiepska korba?

Maxxis Ardent

Okazuje się, że udawanie Gwina powoduje konieczność zakupu nowej opony. Ardent Exo jest trochę szybszy od seryjnego High Rollera i pozwala poćwiczyć drifty ;)

Poza tym drobne problemy w postaci poluzowanego głównego punktu obrotu zawieszenia (warto raz na jakiś czas sprawdzić kluczem dynamometrycznym) czy zasyfionych łożysk kółeczek przerzutki. No i oczywiście pozostaje pytanie…

Co z tym Shapeshifterem?

To pytanie każdy właściciel Strive’a zadaje sobie regularnie. A nawet jeśli nie – zadają mu je wszyscy dookoła. Nie jest tajemnicą, że w pierwszym roku sprzedaży, Shapeshiftery padały jak muchy… Trafić na bezawaryjną jednostkę to jak trafić szóstkę w lotto.

Problem polegał na oleju przedostającym się do komory powietrznej (Shapeshifter wewnątrz to „Reverb w miniaturze”), co powodowało trwałe blokowanie się w pozycji „DH” i konieczność odesłania siłownika do serwisu. Demontaż jest dość uciążliwy, ale wykonalny w warunkach domowych.

Ja nie mam co narzekać, bo tak jakby… trafiłem piątkę w lotto. Shapeshifter przez większość sezonu działał bez zarzutu i dopiero pod koniec stracił parę milimetrów skoku (nie przechodził więc w pełni do pozycji „XC”). Biorąc pod uwagę, że po roku i tak konieczny jest serwis – ufarciło mi się.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - shapeshifter

Shapeshifter jest przewidziany na rok bezawaryjnej pracy przed serwisem kosztującym ok. 60€ i wykonywanym na miejscu, w siedzibie Canyon Polska w Szczecinie. Do serwisu nie trzeba wysyłać całego roweru.

Co poprawiono w 2016?

Ekipa Canyona (również polskiego oddziału) walczyła z problemem przez cały sezon. Ostatecznie okazało się, że w zdecydowanej większości przypadków najskuteczniejszym rozwiązaniem jest to najprostsze: solidny serwis i precyzyjne złożenie całości ze smarowaniem kluczowych elementów. Dlatego też idea działania i konstrukcja Shapeshiftera na 2016 pozostaje niezmieniona, zmieniły się tylko tolerancje produkcyjne i procedura montażu.

Nie łudziłbym się, że wyeliminuje to problem w 100%, ale jest szansa, że do serwisu wróci kilka – a nie kilkadziesiąt – jednostek. Ewentualne naprawy gwarancyjne będą też znacznie szybsze – zapas Shapeshifterów 2016 jest już w Szczecińskim oddziale Canyona, a serwis wykonywany jest teraz na miejscu.

 

szkolenia-techniki-jazdy-pompowanie-2

Fot. Michał Jurewicz, POMBA

Miłe niespodzianki

Zamawiając Canyona, byłem w pełni świadomy możliwych „chorób wieku dziecięcego” Shapeshiftera. Spodziewałem się też paru innych problemów, które jednak nie nastąpiły. Oto komponenty, które miały okazać się niewypałem, a jednak dały radę:

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - piasta

Tylna piasta SRAM Roam 30 – po przesiadce z ultra-szybkich piast Industry Nine, obawiałem się że prosty, dwuzapadkowy mechanizm będzie problemem. Już szukałem dodatkowych zapadek (piastę można w ten sposób stuningować, bo korpus jest identyczny jak w droższych modelach), ale postanowiłem dać SRAM-owi szansę. W ciągu sezonu ani razu nie wróciłem już do tuningowych zapędów. Co więcej, piasty były całkowicie bezobsługowe – wbrew temu, co można przeczytać o nich w internecie…

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - SRAM Guide R

Hamulce SRAM Guide R – to najprostszy model Guide’ów, okrojony ze sprytnych rozwiązań z droższych modeli. Słyszałem opinie, że najlepiej pozbyć się ich póki są nowe i zastąpić lepszymi Guide RS/RSC. Seryjne hamulce sprawdziły się jednak świetnie, zawsze zapewniając wystarczającą i łatwą do kontrolowania siłę hamowania. Nic też się nie posypało – cały sezon nie robiłem z nimi zupełnie nic. Osoby zrażone Elixirami śmiało mogą dać SRAM-owi jeszcze jedną szansę.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - SDG Circuit saddle

Siodełko SDG Circuit – twarde i na pierwszy rzut oka niewygodne, ale na długich dystansach okazuje się zaskakująco przyjemne. Zdarzyło mi się zaliczyć 30-kilometrowe trasy bez pampersa. Zdecydowanie większy ból dupy znajdziesz w internecie!

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - kokpit 1

Gripy Ergon GE1 – produkt typu „love or hate”. Ja w pierwszym teście określiłem je jako „całkiem fajne”, po całym sezonie zmieniam to na: „najlepsze!”

Pozostałe komponenty – jak kokpit, napęd czy opony – również zdały długodystansowy egzamin śpiewająco, ale tu żadnych niespodzianek nie było. Specyfikacja Strive’a to po prostu niemal same mocne punkty i nie ma co się na ten temat rozpisywać.

Canyon Strive Al 6.0 Race - test długodystansowy

Czy kupiłbym jeszcze raz?

Nie, kupiłbym model 2016 :) Na nowy sezon Strive Al 6.0 Race niestety podrożał o ok. 1000 zł, ale jednocześnie poprawiła się jego specyfikacja. Odpowiada ona teraz mniej więcej zeszłorocznemu modelowi 7.0. Dostajesz więc m.in. lepsze koła (DT Swiss E 1700 Spline), puszkę DebonAir w damperze, hamulce Guide RS i kokpit Race Face. Tracisz za to napęd X1 na rzecz ciut cięższego, ale identycznie działającego GX. Najważniejszą zmianą jest oczywiście poprawiony Shapeshifter, który razem z kiepskimi kołami, stanowił jedyną poważąną wadę Strive’a 2015. Jedyną rzeczą, jaką można by jeszcze poprawić jest przeniesienie (jakimś sposobem) wskaźnika stanu Shapshiftera na manetkę.

Czy Canyon Strive Al 6.0 Race 2016 jest więc rowerem idealnym? Coś takiego oczywiście nie istnieje, ale jeśli Twoje kryteria i oczekiwania są choć trochę zbliżone do moich, na pewno się nie zawiedziesz. Zdecydowanie nie jest to tylko „wybór z rozsądku”. Canyon to już nie tani zlepek dobrych części połączonych kiepską ramą z tajwańskiego katalogu. To przede wszystkim bardzo spójny, świetnie wyważony i w dodatku innowacyjny rower do każdej odmiany enduro.

Ocena końcowa
95%

Canyon Strive Al 6.0 Race - test - lewa 4


Bonus level: Druga opinia

Tomasz PawłusiewiczTomek Pawłusiewicz z Transalp.pl jest przewodnikiem i organizatorem wypraw enduro po Alpach.

Na swoim Strive AL 7.0 Race zaliczył od lipca 2,5 tys. km i ponad 48 km przewyższeń po alpejskich szlakach i bikeparkach. Poprosiłem go więc o kilka zdań na temat Canyona, bo trudno o lepsze (czyt. gorsze) warunki do testu długodystansowego!


Jak rower sprawował się w praktyce i jak zniósł trudy pokonywania alpejskich przełęczy? Na wyprawach, jak to na wyprawach – pogoda bywa różna, a czasu, sił i chęci na troskliwe serwisowanie zawsze brakuje. Więc lekkiej służby rowery u mnie nie mają.

Strive, pomimo intensywnego użytkowania i mniej intensywnego serwisowania, nie odnotował żadnych poważniejszych usterek czy oznak zmęczenia sezonem. Nic nie zaczęło w nim trzeszczeć ani skrzypieć. Zawieszenie wciąż działa płynnie, nie nabrało luzów, a łożyska obracają się lekko i na razie nie wymagają uwagi. Na ramie nie widać też większych uszkodzeń lakieru.

Canyon Strive Al 7.0 Race - test

Jedyną zmianą w seryjnej specyfikacji była zębatka owalna 30T od Absolute Black – bardziej kompatybilna z dłuuugimi alpejskimi podjazdami.

Sprawnie i bezawaryjnie spisuje mi się też Shapeshifter, o którego awaryjności sporo się nasłuchałem i naczytałem. U mnie jak dotąd (odpukać!) działa bez zarzutu. Nie wiem, czy to zasługa tego, że dostałem egzemplarz już z jakiejś nowszej, poprawionej serii, czy może po prostu mam do niego szczęśliwą rękę – w każdym razie działa, jak powinien (i bardzo się przydaje).

Znakomicie działa też SRAM-owski napęd. Manetki wciąż pracują lekko, a przełożenia zmieniają precyzyjnie i z typową dla Sram-a soczystością. Po sezonie zmieniłem tylko łańcuch (KMC X11), który o dziwo, rozciągnął się zaskakująco mało – wg mojego przyrządu pomiarowego pomiędzy 0,75 a 1,5 mm. To tyle w temacie rzekomo niższej trwałości napędów 11-rzędowych.

Nie do końca jestem natomiast zadowolony z hamulców SRAM Guide RS. Obiektywnie patrząc, są to na pewno dobre hamulce, ale nie podoba mi się w nich nieco „gąbczasta” klamka. Dużo bardziej pasuje mi twarde czucie shimanowskich Deore XT. Odporność na przegrzanie też nie powaliła mnie na kolana – na mega-długim (1000 metrów różnicy poziomów!), stromym i robionym bez przerwy zjeździe X-Line w Saalbach, w dolnej części trasy wyraźnie było czuć, że hamulce słabną. Ale trzeba przyznać, że tak długi zjazd jest dla hamulców sprawdzianem ekstremalnym.

Canyon Strive Al 7.0 Race - test

Drobne, choć mało dla mnie uciążliwe usterki, które pojawiły się w trakcie sezonu, dotknęły sztycy (RS Reverb Stealth) i widelca (Pike RCT3).

W Reverbie pojawiło się coś w rodzaju ugięcia wstępnego – pod naciskiem sztyca obniżała się o 3-5 mm. Jako że w tym położeniu nie sprężynowała, ani nie uginała się, nie było to dla mnie bardzo uciążliwe.

Natomiast w Pike’u zacięło się pokrętło regulacji tłumienia powrotu. Dawało się obrócić tylko o 3-4 kliknięcia. Nie przeszkadzało mi to w niczym, bo tłumienie było prawidłowo ustawione i działało jak powinno, więc po prostu załatwiłem to przy okazji serwisu po sezonie.

Na skalistych, alpejskich szlakach, nie do końca sprawdziły się fabryczne opony Maxxisa. Trzymały świetnie, dopóki nie zaczęły nadrywać się boczne klocki – i to zarówno w przedniej, jak i w tylnej oponie. A nadrywać zaczęły się szybko – dużo szybciej niż mogłoby na to wskazywać ogólne zużycie bieżnika.

Canyon Strive Al 7.0 Race - test

Te dosyć w sumie drobne (jak na intensywność, z jaką rower był użytkowany) usterki i mankamenty nie zaburzyły jednak bardzo pozytywnego obrazu całości, bo ogólnie z roweru jestem zadowolony bardzo. A nawet bardzo bardzo. Kocham mojego Strive’a i (przynajmniej na razie) nie chcę żadnego innego. Porównania z poprzednikiem – Trekiem Remedy 2008 – nie ma żadnego. Te dwa rowery dzieli przepaść, otchłań. I nie chodzi tu tylko o konfrontację starego i zużytego z nowym i nowoczesnym, ale o to, czego na pierwszy rzut oka w nie widać. Bo w ciągu tych kilku lat dzielących powstanie tych rowerów, największa rewolucja dokonała się w geometrii.

Na Strivie, dzięki jego nowoczesnej, progresywnej geometrii jeździ się zupełnie inaczej – pewniej, szybciej, efektywniej, a dodatkowy bonus jakim jest Shapeshifter, jeszcze bardziej poszerza możliwości tego roweru i jego wszechstronność.

Podsumowując: dla mnie, do takich zastosowań i takiego terenu w jakim jeżdżę, Strive jest rowerem bliskim ideału – szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę stosunek jego ceny do tego, co oferuje. Ode mnie zatem ocena 10/10. No dobra, może 9,9/10, bo jakieś tam drobne mankamenty są, ale nie bądźmy już tacy drobiazgowi ;)

Canyon Strive Al 7.0 Race - test


Koniecznie zobacz też powiązane artykuły:


Powyższy tekst to moje pierwsze podejście do testu długodystansowego – daj proszę znać w komentarzu, o czym zapomniałem, o czym jeszcze chciałbyś przeczytać. W stajni czeka już rower na sezon 2016, więc kolejny test już za rok! ;)

 

Dodaj komentarz

59 komentarzy do "Test długodystansowy: Canyon Strive Al 6.0 Race"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bool
Gość

..jaki zapas shapeshiftera w Szcecinie? na nowy czekam od 16.11.2015 i do dzisiaj sie nie doczekalem. Zapas i serwis w Szcecinie to teoria na nowy sezon 2016, ale jeszcze nie weszla w zycie

bool
Gość

ostatnia odpowiedz ze Szczecina 21.02, ze sprawdzaja co da sie zobic w temacie SS i sie odezwa.

Szymon M
Gość

Nie wiem jaką Canyon ma politykę serwisową ale ja swojego shapeshiftera odesłałem do naprawy chyba 29.01.2016 i po tygodniu miałem sprawnego u siebie. Nie był też potrzebny żaden dodatkowy kontakt, poganianie itp. Wszystko tak jak powinno być.

bool
Gość

ja czekam na nowy z 2016, swoj egzemplarz tez teoretycznie moglem odeslac do napelnienia komory olejowej, ale sobie z tym poradzilem, jednak potrafi sam sie przelaczyc podczas jazdy, za demontaz na czesci pierwsze sie nie zabieram. Jakie poganianie, jak mam info ze bedzie za 2 tyg. to po uplywie kontaktuje sie z pytaniem o co kaman.

Krzysiek
Gość

Czemu uwazasz ze Reign 27.5 w konfrontacji z Strivem to pług do DH? :) To taka opinia zajezdzająca rokiem 2014 kiedy widzielismy tylko obrazki w sieci nowego Gianta :) Smigałeś na Reignie ? Np moje odczucia Strive i Reigna są bardzo podobne jak chodzi o progrwsywną geometrię i sprawność podjazdową, a zwinność w skręcaniu czuję większą w Reginie. Myślę że te 2 rowery można śmiało wrzucic do jednego worka.

kubol
Gość

Na zdjęciu z Pomba paluszki na klamkach, kiedy nie hamujesz, oj nieładnie, nieładnie :-)

Mariusz W
Gość

Pomijając fakt, że wszystkie Twoje teksty na blogu czyta się za(***)iście doskonale, to test bardzo fajny. Osobiście dorzuciłbym tylko jakieś zdjęcia napędu (np. porównawcze kasety po iluś tam kilometrach testu) i to w sumie tyle.
A jeśli można spytać – rower na 2016 rok to nie jest przypadkiem Kross, którego widziałem w Mbike’u w Katowicach? :D

magura2004
Gość

Czy Fox też robi opaski redukujące objętość komory powietrznej?

magura2004
Gość

Ile kosztowało Ciebie SPA ? Rower wysłałeś czy zawiozłeś?

Damian C
Gość

Możesz dać namiar gdzie kupić zestaw do tuningu objętości komory powietrznej dampera? Szukałem tego w necie ale po za zagranicznymi aukcjami nic nie znalazłem.

Magik
Gość

Jesli chodzi o foxa
Cult-Bikes
ul. Małołęcka 13G
05-126 Nieporęt
Email: office@cult-bikes.com
Tel: 509 969 777

Damian C
Gość

Dzięki, zapytam się:)

tmech
Gość
W tym roku zmieniłem Nerv’a 7.9 na Striv’a 6.0. W pełni zgadzam się z tym co autor w tym artykule miał na myśli. Bardzo rzeczowe i zupełnie zgodne z moimi odczuciam co do tego roweru. Sam bym lepiej nie napisał :) Z mojego krótkiego doświadczenia z shifterm wynika, że bardzo ważne jest właściwe dobranie ciśnienia. Dzięki temu zmiana trybu jest bezproblemowa. Trochę za małe ciśnienie = bardziej absorbujące przełączenie na tryb XC. Oprócz tego rodzina sprezentowała mi odpowiednik 30T ovala od ablack’a na urodziny. To na pewno kilka punktów ekstra do zaj…fajności. Zgadzam się tym samym z Tomkiem, że 34T… Czytaj więcej »
magura2004
Gość

A Canyon Polska zawieszenie Foxa też na miejscu robi ,czy odsyłają do autoryzowanego serwisu? Bo jak czytam o CC to włos się na głowie jeży :) http://www.forumrowerowe.org/topic/198013-amortyzator-fox-cult-bikes-warunki-gwarancji-czas-naprawy/page-2#entry1805883

MAMMON
Gość

W 2016 roku będziesz jeździł na Krossie ?

Piotr
Gość

Bardzo jestem ciekawy Twojej opinii na temat Moona, bo przykładowo wersja 2.0 jest około 2000 tańsza niż podobnie wyposażony Strive. Fajnie by było przeczytać porównanie

Biker
Gość

Nie wiem jak jeździ Strive, ale mam Moona i jeździ kapitalnie. I w górę i w dół. W specyfikacji żadnych słabych punktów, wszystko dobrze zgrane, „markowe” (mam model 2015).

vasco
Gość

Bravo Tomasz zmęczony Specu zamieniony na Kosmiczną Maszynkę – Szerokości na Alpejskich i nie tylko szlakach.

Cisek
Gość

No nie wiem, osprzętowo nieźle ale wygląd do mnie nie przemawia. Te naklejki zalatują wioską.
Levele w tym roku też średnie. Ogólnie parę lat temu Kross ładniejsze rowery robił.

Tomasz Pawłusiewicz
Gość

Mały update, bo kilka dni po opublikowaniu tekstu, zauważyłem że mój Shapeshifter działa jednak nie do końca dobrze. Działanie było połowiczne – po naciśnięciu manetki następowała zmiana geometrii, ale tłok wysuwał się tylko do połowy, czyli rower był gdzieś pośrodku pomiędzy trybem XC a DH. W jeździe to w niczym nie przeszkadzało – pewnie dlatego tego wcześniej nie zauważyłem. W każdym razie, Shapeshifter został zdemontowany i odesłany do Szczecina, a po niespełna tygodniu był u mnie już nowy egzemplarz, z poprawionego rocznika 2016.

Michał
Gość

Niestety nie stać mnie na ten model, ale po tym artykule przekonałem się do polskich Bajków, więc może trzeba pomysleć nad Krossem. Który polecasz??
Kross Moon Z1 czy Kross Moon 1.0??

Pietro
Gość

Mały błąd dot. specyfikacji modelu 6.0 Race 2016. Hamulce to Guide R, nie RS.
Tak się troszkę zastanawiam… skoro Strive dzięki zmiennej geometrii niczym nie ustępuje Spectralowi jeśli chodzi o podjazdy, a daje więcej, jest rzekłbym nawet bardziej uniwersalny to po co ten drugi? :)

Maciek
Gość

Ile była skrzywiona korba i jak ją prostowałeś ?

Maciek
Gość

Pytam bo mam taki problem a gdziekolwiek czytam/słyszę to korby nie zalecają prostować – bo może pęknąć podczas prostowania albo co gorsze drastycznie spada wytrzymałość materiału i może pęknąć podczas jazdy. Problem jest w moim przypadku taki że to korba Boost (nigdy więcej mało standardowych rozwiązań) i ciężko znaleźć zamiennik

Łukasz
Gość

Czy mógłbyś podać dokładne ustawienia swoich amortyzatorów w Canonie Strive.
Pytam ponieważ też nabyłem taki rower, a że jest to mój pierwszy rower z pełnym zawieszenie i ogólnie rower tej klasy to chciałbym mieć do czego się odnieść. Oczywiście czytałem Twój artykuł na temat ustawień, ale mimo wszystko chciałbym mieć punkt wyjścia

Nie chce
Gość

Zawieszenie ustawia sie pod styl jazdy oraz wage jezdzca czyli SAG pomiedzy 25-40%

salve
Gość

@MICHAŁ LALIK, co powiesz o kasku Uvex Jakkyl?

Borys Mańkowicz
Gość

Napisz proszę, czy uważasz, że lepszym rozwiązaniem byłoby zakupić tytułowy rower na ramie ”regular” XL, jeśli L ”race” jest za mała?
Wiem już są XL ”race” ale dla mnie jeszcze niedostępna cenowo i tu, outlet z poprzednich lat pomocny.
Myślę, że nie tylko ja borykam się z tym problemem, czyt. długich nóg jak u modela i wąskiego portfela.

Borys Mańkowicz
Gość

Dzięki za odpowiedź.
Rocznik 2015:
http://p.vitalmtb.com/photos/stories/2014/06/12/max_full_geo_294900.jpg?1402602561
Niby różnice kilku milimetrów w bazie kół, reach’u i eTT.
Jednak podsiodłówka dla mnie jest sporo za mała(w race),a stack(w regular) może nada wygodniejszej pozycji.
O komponenty się nie martwię, bo próbowałem już wielu opcji(długości mostków,gięć i szerokości kierownic, pozycji siodła itp.)

Artudito
Gość

Witam, mam pytanie , chce zakupic rower enduro i wlasnie bardzo duzo myslalem o canyonie stravie, ale jestem ciekaw jak ten rower radzi sobie podczas skoku, czy smialo mozna nim pojechac jak na tym klipie ://www.youtube.com/watch?v=p2xBsiNca7c . Dzieki :)

ARTUDITO
Gość
Michał czytam twoje artykuły i widzę że masz duże doświadczenie na temat rowerów, jednak jeśli chodzi o mnie to nie mam aż tak dużej wiedzy zwłaszcza kiedy mówimy o enduro czy trial. Dość długo jeżdżę na swoim canyonie mtb z 2009 roku ale pora coś zmienić i chce zakupić teraz jakiegoś fulla. Myślałem znów o canyonie, tylko teraz enduro STRIVE 5.0 race. Mieszkam w górach i tylko w wolnej chwili zabieram rower i jeżdżę po nich całymi dniami. Jeśli chodzi o moja jazdę lubię też zdobywać szczyty ale również dynamiczna jazdę w dół i np na przygotowane trasy kiedy można… Czytaj więcej »
ARTUDITO
Gość

Namówiłeś mnie, a takie pytanie, jestem przez jakiś czas w Austrii i widze ze Canyon strive 5.0 race kosztuje 3000e wiec troche bardziej mi sie to opłaca niz kupując go w Polsce, tylko pytanie co z gwarancja, jesli bede chciał go w Polsce oddac i czy go mi przyjmą. A kolejna rzecz to taka ze nigdy nie składałem roweru i czy to jest takie skomplikowane czy dam rade to sobie zrobic sam. :)

Czytaj kolejny artykuł

1Enduro – Blog Roku 2015?

Blog / 

Hmm… jakby to powiedzieć… KOCHANI, WYSYŁAJCIE NA MNIE SMS-y!!!!!!!!11jeden

Nie, serio – tym razem naprawdę musisz wysłać SMS-a :)

Ale po kolei…

1Enduro zadebiutowało w marcu 2015. Niedługo będzie więc okazja do świętowania roczku. W tym czasie blog wygrał dużo. Przede wszystkim Waszego zainteresowania, zaangażowania i zaufania (i innych wartościowych rzeczy na „z”): prawie pięćdziesięciu tysięcy osób, które przez bloga się przez ten czas przewinęły. Dziękuję Wam za to!

Bo musisz wiedzieć, że nic tak nie cieszy blogera, jak rosnące cyferki, rozgłos, hajs, błysk fleszy i oczywiście… nagrody! ;)

Postanowiłem więc uczcić zbliżającą się rocznicę, zgłaszając swojego blogaska do konkursu. Nie byle jakiego – do „Gali Twórców 2015”, dawniej znanego jako „Blog Roku”. Gruba sprawa:

1Enduro - blog roku Gala Twórców

Nie inaczej!


Jeśli Twoim zdaniem 1Enduro zasługuje na taki tytuł, odżałuj proszę 1,23 zł na SMS-a. Kasa trafi do Fundacji Dziecięca Fantazja. Pomagasz więc nie tylko mi, ale też chorym dzieciakom, które dzięki temu może spełnią jakieś (rowerowe…?) marzenie.

Etap głosowania w konkursie „Gala Twórców – Blog Roku” zakończył 01.03.2016. Ogromnie Wam dziękuję za wsparcie!

Niestety nie udało się przejść do kolejnego etapu – 1Enduro zajęło 20. miejsce na 193 blogi zgłoszone w kategorii „Specjalistyczne” (dalej przechodzi czołowa szóstka). Zobaczymy, jak pójdzie w przyszłym roku ;)

Podsumowując, udało się w sumie zebrać 103 głosy – ponad 100 osób postanowiło bezinteresownie poświęcić czas i kasę na wysłanie SMS-a, co bardzo dużo dla mnie znaczy. Dzięki!!!


 

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "1Enduro – Blog Roku 2015?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jakub Zimny
Gość

Zgłoszenie poszło :)

voy2s
Gość

Łokej :)

Darek Suwak
Gość

Masz to jak w banku
Posyłam SMS

Rider89
Gość

Głos oddany ;)

MAT
Gość

zrobione!

Wojtek Górecki
Gość

Poszło

Bastiano spod tater
Gość

Chciałem wysłać z pięć,a co jak szaleć to szaleć!
Niestety tylko raz można zagłosować..

Baq
Gość

Wysłany. Pozdrooffka.

mrovka
Gość

z mojego tez poszedl,bo zagladam tu dosc regularnie :)

Eli
Gość

Ponieważ i zaglądam i mi się tu spodobało to wysłałem i innych rownież do tego zachęcam

MARCIN
Gość

Czytam bloga regularnie i polecam wysłanie sms co też uczyniłem :)

cosin
Gość

poszło :)

muh_one
Gość

Poszlo

Top