Test: Ubrania Kross – Jekyll, Hyde i spółka

Sprzęt, Testy / 

W ubiegłym roku testowałem na blogu komplet ciuchów Local Outerwear – świetny, ale horrendalnie drogi. Czas na alternatywę z drugiego końca skali: prezentowany zestaw Krossa jest o ok. 50 zł tańszy od spodenek i jerseya Locala, a w tej cenie dostajesz… kompletny strój: jersey (Hyde), spodenki z wkładką (Jekyll), rękawiczki (Race Long), lekką kurtkę (Brolly), koszulkę termoaktywną (Base One), a nawet okulary (DX-Pro 1)!

Każdy szanujący się ędurowiec wie, że nie ma to jak kompletna, dobrze zgrana stylówa ;) Tylko czy każdy element jest wart zakupu?

Ubrania Kross test

Ubrania otrzymałem do testu od firmy Kross.


Koszulka Kross Hyde

Kross Hyde - koszulka jersey test

Zacznę od najbardziej widocznego, a jednocześnie mojego ulubionego elementu stroju. Hyde to jersey wykonany ze średniej grubości materiału, który bardzo dobrze sprawdza się w ciepłe dni – jest przewiewny i sprawnie odprowadza pot. Jest przy tym wytrzymały – po 1,5 roku nosi tylko drobne pamiątki po gwałtownych spotkaniach z glebą.

Kross Hyde - koszulka jersey test

Ukryty gadżet: kieszonka ze ściereczką do gogli/okularów.

Kross Hyde - koszulka jersey test

Wentylację wspomagają rękawy 3/4 à la Jared Graves, które przypadły mi do gustu dużo bardziej, niż się na początku spodziewałem. Przede wszystkim ze względu na świetny krój – jeden z najlepszych, jakie spotkałem! Rękawy nie są za luźne i przylegają do przedramion. Pod Jekyllem zmieścisz żółwia i ochraniacze, jednocześnie nie wyglądając jak hokeista.

Werdykt

Nawet nie patrząc na cenę, Jekyll jest jedną z moich ulubionych koszulek – zdecydowanie polecam.

Cena: 150 zł
Rozmiary: S, M, L, XL, XXL
Strona i sklep producenta


Spodenki Kross Jekyll

Kross Jekyll - spodenki test

Krótkie spodenki do kompletu do jerseya, choć już nie tak spektakularne. Hyde to szorty średniej długości – nieco krótsze od Locala czy Rocdaya, ale wystarczająco długie, żeby zakryć górę ochraniaczy. Do nakolanników pasuje też dość luźny (ale zdecydowanie nie downhillowo-workowaty) krój.

Kross Jekyll - spodenki test

Materiał należy do lekkich: sprawdza się nawet przy upalnej pogodzie i momentalnie przemaka w tej gorszej. Jest dość sztywny, śliski i jak na mój gust, trochę za bardzo szeleści – porównałbym go do tańszych spodenek Endury.

Kross Jekyll - spodenki test

Spodenki są za to bardzo trwałe – mimo wielu kilometrów, również w trudnym warunkach, nie wyłażą z nich żadne nitki, ani nie przetarły się na tyłku.

Kross Jekyll - spodenki test

Z Endurą kojarzą się też zapinane na zamek boczne kieszenie – najlepszy element Jekylli. Są głębokie i zachodzą daleko na tył nogawek. Dzięki temu, podczas pedałowania, zawartość swobodnie wisi pod udem, a nie jest dociskana od boku, napinając spodnie. Na początku często sprawdzałem, czy nie zgubiłem telefonu – kieszenie są tak wygodne. Dużo trudniej też uszkodzić ich zawartość przy glebie.

Kross Jekyll - spodenki test

W zestawie ze spodenkami dostajesz też wypinane bokserki z pampersem. Wkładka dupy nie urywa, co znaczy, że jest przyzwoitej jakości. Często używam jej również z innymi spodenkami.

Werdykt

Podstawowe, ale przemyślane i trwałe spodenki z wypinaną wkładką – niczym nie zachwycają, ale w tej cenie trudno o coś lepszego.

Cena: 250 zł
Rozmiary: S, M, L, XL
Strona i sklep producenta


Rękawiczki Kross Race Long

Kross Race Long - rękawiczki test

Jak już masz pasujące gacie i koszulkę, to obowiązkowo potrzebujesz też rękawiczek. Dlaczego do testu wybrałem najlżeszy model przeznaczony do XC? Szczerze mówiąc, tego grzechu nie pamiętam, ale za wszystkie żałuję.

Kross Race Long - rękawiczki test

A tak serio – użytkowane zgodnie z przeznaczeniem, są naprawdę fajne. Ich konstrukcja jest ultra-lekka i tak przewiewna, jak to tylko możliwe w jakichkolwiek rękawiczkach. A jak już się spocisz (lub posmarkasz z wysiłku na podjeździe), na kciuku mają praktyczną frotkę. Poza tym nie mają w zasadzie… nic. Tu liczy się niska masa, minimalizm i wentylacja.

Kross Race Long - rękawiczki test

Te priorytety zostały jednak okupione wytrzymałością – po dłuższym użytkowaniu, materiał przy szwach zaczął się przecierać (nie na wylot, ale prędzej czy później się rozleci). Poza tym, materiał jest tak cienki, że nie chciałbym zaliczyć w Race Long-ach ostrej gleby na kamienistym szlaku…

Werdykt

Jeśli cierpisz na fobię spoconych dłoni lub mieszkasz na równiku, kup te rękawiczki. Pozostałym osobom jeżdżącym po górach, sugeruję wybrać cięższy i wytrzymalszy model, np. Rocker.

Cena: 80 zł
Rozmiary: S, M, L, XL, XXL
Strona i sklep producenta


Kurtka Kross Brolly

Test kurtki Kross Brolly

Tego elementu garderoby miałem nadzieję nie opisywać, ale niestety był przydatny dużo częściej, niż oczekiwałem… Brolly to ultralekka wiatrówka. Można ją błyskawicznie zwinąć do wszytego wewnątrz woreczka, po czym przyjmuje rozmiary zwiniętej dętki. Jeśli nadal wydaje Ci się zbyt duża, Brolly jest też dostępna jako kamizelka

Test kurtki Kross Brolly

Masa kurtki to 99 g (rozmiar S), więc możesz ją mieć zawsze w plecaku (czy nawet torbie biodrowej!) – również przy optymistycznych prognozach pogody. Dzięki temu, nieraz uratowała mi życie (no dobra, lekko przesadzam) w oczkiwaniu na otwarcie OS-u przy chłodnym wietrze na otwartym szczycie góry. W takich warunkach sprawdza się idealnie.

Test kurtki Kross Brolly

Kiedy zaczyna padać, zaimpregnowany materiał przez kilkanaście minut walczy, ale nie oszukujmy się – z dłuższym opadem czy silną ulewą Brolly nie ma szans i przemaka stosunkowo szybko. Jednak nawet przemoknięty, w dalszym ciągu chroni przed wiatrem i zapobiega wychłodzeniu. Kiedy już przestanie padać, Brolly bardzo szybko wysycha.

Test kurtki Kross Brolly

Dzięki temu, że nie jest to wodoszczelna cerata, ani nie ma żadnej membrany, całkiem sprawnie radzi sobie też z odprowadzaniem wilgoci. Oddychalność jest naprawdę niezła i w przeciwieństwie do kurtek przeciwdeszczowych, da się w niej popedałować bez imitowania pod odzieżą sauny rzymskiej. PS. Napisy (odblaskowe) są niezbyt trwałe, więc jeśli chcesz dobrą kurtkę, ale przeszkadza Ci logo Krossa, wystarczy trochę poczekać ;)

Werdykt

Nie jest to kurtka przeciwdeszczowa, ale dzięki mikroskopijnym gabarytom, będziesz ją miał zawsze przy sobie – przyda się częściej, niż myślisz!

Cena: 150 zł
Rozmiary: S, M, L, XL, XXL
Strona i sklep producenta


Koszulka termoaktywna Kross Base One

Kross Base One - test koszulka termoaktywna

Dobra „pierwsza warstwa” („base layer”) jest często pomijana (zwłaszcza w ciepłe dni), a potrafi ona bardzo podnieść komfort jazdy. Ma ona przede wszystkim odprowadzać pot – dzięki temu zimą grzeje (zapobiega wychłodzeniu przez wiatr), a w lecie chłodzi (wspomaga naturalną regulację temperatury przez pocenie). Przyznam szczerze, że pod względem funkcjonalnym, nie za bardzo rozróżniam tanie koszulki termoaktywne od drogich. Jak dla mnie, materiał ma być miękki, przyjemny w dotyku, w czasie jazdy ma pozostawać suchy, a po całym dniu zbytnio nie śmierdzieć. Kross Base One spełnia te wymagania.

Kross Base One - test koszulka termoaktywna

Jedno, co może się nie podobać, to wybitnie ciasny krój. Jeśli ściągnąłeś kiedyś „skórkę” z krupnioka (kaszanki), to możesz sobie wyobrazić Base One przed założeniem. Koszulka jest po prostu tak mała, że nie wyobrażasz sobie, jakim cudem masz do niej wejść – jakieś 3 rozmiary mniejsza, niż zwykły t-shirt.

Kross Base One - test koszulka termoaktywna

Materiał okazuje się jednak bardzo rozciągliwy – dzięki temu bardzo dokładnie przylega do ciała, co jest konieczne do prawidłowego spełniania podstawowej funkcji. Jednocześnie powoduje jednak „podjeżdżanie” dołu koszulki przy schylaniu i czasem podczas jazdy – trzeba ją często poprawiać.

Werdykt

Bardzo opinający krój ma swoje zady i walety. Materiał jest przyjemny i dobrze spełnia swoje zadanie.

Cena: 80 zł
Rozmiary: S/M, L/XL, XXL
Strona i sklep producenta


Okulary Kross DX-Pro 1

Kross DX-Pro 1 - test okulary

Obiektywnie najdroższy element z prezentowanego tu zestawu – o ile opisane wyżej produkty są jednymi z najtańszych na rynku, to za 160 zł można już znaleźć całkiem sporo okularów uznanych marek. Czy Kross może z nimi konkurować? Na pewno bogactwem zestawu: sztywne etui mieści okulary w woreczku i trzy dodatkowe pary szkieł. Te najbardziej lanserskie (lustrzane) mają nawet polaryzację! Więc jeśli potrzebujesz okularów przeciwsłonecznych, cena jest jak najbardziej uzasadniona.

Kross DX-Pro 1 - test okulary

Tyle że w górach przyciemniane szybki przydają się rzadko – ja praktycznie cały czas jeździłem w zwykłych przezroczystych. Jak na moje oko (a nawet dwa), są one poprawne optycznie i mają wszystkie filtry (po całym dniu nie męczą oczu), ale na tym „bajery” się kończą. Odporność na zarysowania – raczej w normie (czyli porysowałem). Warto też zmierzyć je przed zakupem (zresztą jak każde okulary). Na mojej głowie DX-Pro 1 trochę za bardzo odstawały od policzków – dzięki temu nie było problemu parowania, ale nadmierny przeciąg często mi przeszkadzał.

Werdykt

Poprawne okulary z wymiennymi szkłami, atrakcyjne zwłaszcza jako przeciwsłoneczne.

Cena: 160 zł
Strona i sklep producenta


Ubrania Kross – podsumowanie

Do tego, że ubrania Kross są warte swojej ceny, chyba nie muszę Cię przekonywać – w zasadzie jedyną sensowną alternatywę stanowi dla nich Decathlon, którego oferta MTB jest dość biedna. Pytanie więc, czy warto je kupić, czy lepiej dopłacić do czegoś lepszego?

Jeśli potrzebujesz prostych ubrań, które nie rozlecą się po kilku dniach w górach – jak najbardziej warto. Przejeździłem w nich ok. 1,5 roku i w dalszym ciągu często sięgam po nie do szafy (za wyjątkiem okularów, które zgubiłem…). Szczególną rekomendację dostaje ode mnie koszulka Hyde – jedna z moich ulubionych!

Jeśli oczekujesz nieco lepszych materiałów i designu, na rynku jest parę ciekawych alternatyw (już niebawem kolejne testy). Ale jeśli masz wydać cały hajs na wypasione spodenki, i przez to jeździć w starym t-shircie i rękawicach z castoramy – nawet się nie zastanawiaj i zamawiaj kompletny stroj Krossa!

Ubrania enduro Kross - test


Zobacz też:

 

  1. Whyte kross. Niezle.

  2. Koszulka chyba najcieksza wg. mnie z tego zestawienia. Może masz Michał doświadczenie z odzieżą marki Quest – Maji Włoszczowskiej? Też wprowadzili do oferty odzież „enduro”.

  3. W pierwszej chwili pomyślałem, że ta koszulka ma chyba z krótkie rękawy. Dziwna długość jak na 3/4

  4. Przed ramiona należy stanowczo wydepilować!!! fuj!

    1. przecież nie jest homo niedawno robil rower dla zony.

      1. I jak będzie chłop wyglądał? Broda na gębie i wydepilowane rączki? Nie cudujmy.

  5. Krótko o mnie:
    Jakkyl HDE to mój kask od UVEX’a (open/full), koszulka (ew. bielizna termoaktywna) to Radical (polska dobra marka – polecam), portki to jakiś tani B’TWIN z jedną boczną kieszenią – sprawdzają się nadwyraz dobrze a piorą się jeszcze lepiej, gogle ostatnio pożyczyłem od kumpla a okulary (bezbarwne ale UVA/UVB) kupuję w Castoramie.

    Kolorowych snów.

    1. Spodenki B’TWIN są bezkonkurencyjne! Używam wszystkich modeli, w żadnym nie wychodzą nitki, nie przecierają się na tyłku, są przewiewne i delikatnie chronią od mniejszego deszczu. Wieczna promocja – 30-40pln w zależności od modelu to dosłownie zamiata wszystko na rynku :-) Ale nie mają wkładki w komplecie więc cena Krossów robi się w tym momencie też atrakcyjna.

    2. ok, niech już tak zostanie! tylko rękawy dłuższe:)

  6. Zdjęcia koszulki termoaktywnej, są przekłamane – model jest na … wdechu :D

  7. Ja się „uzbroiłem” w ciuch-landzie :P Jersey chyba 15zł NoFear. Spodenki no name/nie pamiętam za 40. Podobne do tych z Decathlonu. Do tego Tshirt z wyprzedaży w New Yorker za 10zł, i koszulka kolarska z Lidla rozpinana do mostka za 30zł. Wszystko sprawuję się bardzo dobrze i nie rozpada.
    Planuję zakup na Ali Jerseya a wybór jest ogromny. Nie podróbkę np fox’a których jest nie mao, tylko jakiś tam ich wytwór. Wychodzi zdaje się ok 15dol/szt. Spodenki TLD ma kumpel. Ponoć ori które nie przeszły kontroli jakości TLD bo się pruły. Nic wiecej im się nie dzieje. Jest jeszcze Stigma która ma bardzo fajne Jersey’e od 119zł i drożej za spodenki. U nich ciuchy można w cenie z personalizować :)

  8. Mam taką kurtkę z tym, że czarną. Fajna, lekka można ją zwinąć tak, że nie będzie zajmować dużo miejsca jednak trudno lub wcale nie można zmyć plam po błocie. Materiał nie oddychający. Ogólna ocena 6/10

  9. Co to za cebula na ręku,może jakiś test .

  10. Owszem, oferta Decathlonu jest dość biedna jeśli chodzi o „stylówę ęduro”, choć jakieś tam znośne gatki mają, i nie mówię tu na pewno o chwalonych tam wyżej 300, ale nie można tego rozciągać na całe mtb. Akurat spodenki-obciślaki od serii 520 wzwyż mają bardzo dobre, a i ceny z promocją rozwalają nieraz system. Ja akurat często jeżdżę w stroju a lat XC bo jest dla mnie mega wygodny, jadąc w górki można na to narzucić szorty czy luźniejszą koszulkę czy bluzę, a na wszelkiej maści stylówę czy inne tego typu zasady mam wywalone :p

  11. A czy miał ktoś okazje jeździć w spodenkach wiatr w plecy ? http://allegro.pl/wiatr-w-plecy-spodenki-mtb-enduro-rozm-xl-i6842384066.html#thumb/1
    Wyglądają dość spoko i cena tez przystępna.

  12. Kamil Nowakowski

    już, już liczyłem, że w ramach tematu ciuchów przetestujesz ten wynalazek „Koszulka kolarska Kross MULTI STORAGE VESTy”…..poddaje temat pod rozwagę bo odpowiednik za oceanu wyrywa portfel wraz z kawałkiem tyłka…

  13. Spodenki mam już ponad sezon, dobre, mocne ale niestety kolorek wyblakł w miejscach gdzie dociera słońce reszta nadal trzyma kolorek i wygląda to ogólnie nieciekawie. Średnia też jest wkładka. W rozmiarze M za luźna, w S za mała:(. Koszulki mam z poprzedniego sezonu i co ciekawe nie kosztowały 129zł za szt. jak cena sugerowana, a dokładnie 26,90zł. Tak, tak naprawdę warto kupować ciuchy po sezonie!!!

    1. Gdzie dorwałeś te koszulki w takiej cenie? I to po sezonie to grudzień, czy może wczesniej? Chyba musze kupić coś z rękawem dłuższym niż t-shirt, bo gleby pozostawiają zbyt wiele pamiątek. Spodenki z deca też polecam, ale te z oznaczeniem 500.

  14. Elementem stylówy są też skarpetki, które KROSS rownież posiada. O tym też wypadało wspomnieć :)Skarpetki jak skarpetki. Fajne, w dobrej cenie.

    1. Racja, skarpetki też mam i są super :) Ale już tak zciorane, że słabo się nadają do zdjęć ;)

  15. Na 5-6 h na rowerze starczą kieszonki w koszulce, mała podsiodłówka na serwis i mała torebka na ramę na kasę i batony.
    Absolutnie nic bym na siebie nie zakładał. Żadnych plecaków ani nerek. Dla mnie to mega niewygodne.

Dodaj komentarz do tekstu Test: Ubrania Kross – Jekyll, Hyde i spółka

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Dartmoor Blackbird Pro 2017

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Dartmoor nieźle w tym roku namieszał! Najpierw całkiem nowe hardtaile w cenach wymiatających konkurencję, a teraz jeszcze zaprojektowane od zera fulle. W ich przypadku jednak nie tylko cena budzi emocje – dyskusję podgrzewają też doniesienia o braku miejsca na oponę i uprzedzenia związane z prostym, jednozawiasowym zawieszeniem. Na szczęście polski producent przysłał mi rower do testu, dzięki czemu zamiast dyskutować, wskoczyłem na siodełko. Ale najpierw chwyciłem za aparat… Oto Dartmoor Blackbird Pro bez tajemnic!


Wpis powstał w ramach współpracy z marką Dartmoor.


Dartmoor Blackbird Pro 2017

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to kolor „sea lemon”. Oczywiście wielu śmieje się, że damski. Ciekawe, że kiedy na identycznej kolorystyce był napis Nomad albo Reign, nikt się nie odważył narzekać? ;)

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Dla „samców alfa” jest też wersja tańsza (6999 zł) w kolorze czarno-czarnym. Prezentowany Blackbird Pro kosztuje 9999 zł, co jest mega ceną przy zastosowanym wyposażeniu (o nim za chwilę).

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Można też kupić samą ramę w wybranym kolorze (2399 zł) lub zestaw z damperem Rock Shox Monarch Plus RC3 (3799 zł). To chyba jedyna rama amortyzowana, na bazie której można by się pokusić o samodzielne składanie roweru. Skąd tak niska cena?

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - zawieszenie wahacz

Odpowiada za nią przede wszystkim prosty, jednozawiasowy system zawieszenia, o skoku 160 mm. Zmniejszenie liczby zawiasów bezpośrednio i pośrednio przekłada się na cenę – proces produkcyjny jest mniej wymagający i bardziej odporny na błędy, niż w przypadku czterozawiasowców czy wirtuali.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - wahacz jednozawiasowy

Choć system jest prosty, to sam wahacz już nie tak bardzo: jest pospawany aż z 12 elementów. Dużą wagę przywiązano do sztywności: 17-milimetrowa oś obraca się na trzech dużych łożyskach maszynowych z pełną obsadą kulek (bez koszyka).

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - oś obrotu zawieszenia

Jedną z zalet jednozawiasowców jest odporność na błoto. Łożyska Blackbirda mają uszczelnienia typu „full contact” (LLU) i dodatkowo są schowane za aluminiowymi „klapkami” chroniącymi je np. przy myciu myjką ciśnieniową (kto tego nie robił, niech pierwszy rzuci kamień).

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - punkt obrotu, łożyska

Przy okazji chciałbym się wytłumaczyć z tego paskudnego prowadzenia przewodów – to mój wymysł.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - prowadzenie przewodów

Przewód Reverba można w całości schować wewnątrz ramy (ale nie miałem na to czasu, czytaj: nie chciało mi się), a hamulcowy powinien iść przy rurze podsiodłowej, nad osią obrotu wahacza. Problem w tym, że nie ma tam przelotek. Ich położenie zostanie poprawione dopiero w kolejnej serii produkcyjnej, więc wykorzystałem te, które są.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - łącznik przedłużenie dampera

Ciekawe jest mocowanie dampera – nie jest to ogniwo pośredniczące zmieniające przełożenie, a jedynie „przedłużacz” omijający rurę podsiodłową.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - mocowanie dampera

W tylnym oczku zastosowano tulejkę offsetową umożliwiającą zmianę geometrii z domyślnej super-enduro na opcjonalną bardzo-enduro. Kąty zmieniają się zaledwie o 0,5 stopnia (główka ramy 65,5/66 stopni), ale możliwość podniesienia suportu o 9 mm może okazać się przydatna dla miłośników technicznych podjazdów.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - naklejki

Ze względu na zastosowanie bardzo małych śrubek (w dodatku pod dość niestandardowe klucze: Torx T20 i imbusa 1,5 mm), moje wątpliwości budzi jednak trwałość tego rozwiązania przy dłuższym użytkowaniu w sposób zasugerowany przez projektanta…

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Uphillowcy na pewno docenią ultra-stromy kąt rury podsiodłowej (76,5/77 stopni), który powinien ułatwić dociążanie przodu, mimo dość wysokiej kierownicy.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - kierownica Nitro FR 780 mm

Ta pochodzi od Dartmoora (model Nitro FR) i ma słuszne 780 mm szerokości.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - kierownica Nitro FR

Bardzo podoba mi się subtelne wykończenie, na którego tle…

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - chwyty Maze

…mocnym akcentem są przykręcane gripy Maze w kolorze „jajecznica na boczku i metamfetaminie”. Są grube i miękkie (na całej grubości gumowe), a labirynt dobrze radzi sobie z wodą i błotem.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - mostek Trail 50 mm

Mostek Dartmoor Trail ma 50 mm długości…

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - mostek Trail

…prawidłowo, choć przy tak długiej ramie, można by się pokusić o nieco krótszy.

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Jak długiej ramie? Reach w rozmiarze M ma 435 mm w ustawieniu geometrii „low” – mniej więcej tyle, co np. Giant Reign SX. Super!

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Nie tak super jest długość rury podsiodłowej: 445 mm w M-ce to klasyczna wartość. Akceptowalna, gdyby nie jedna błędna decyzja przy komponowaniu specyfikacji…

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Rock Shox Reverb 170 mm

W każdym rozmiarze ramy, Reverb ma aż 170 mm skoku, przez co siodło w górnym położeniu jest bardzo wysoko. Szkoda, że przez długą podsiodłówkę, bardzo duża grupa właścicieli Blackbirda będzie musiała wymienić sztycę na krótszą.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - sztyca regulowana Rock Shox Reverb

Przy wzroście poniżej 180 cm, nawet zakup „za małej” ramy może się okazać niewystarczający (i z mojej strony niewskazany). Problem ten nie dotyczy tańszego modelu Blackbirda, w którym sztyca regulowana ma 125 mm skoku.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - prześwit na oponę

A propos problemów, czas wyjaśnić najbardziej kontrowersyjny temat, który przylgnął do Blackbirda: prześwit w wahaczu, czyli ilość miejsca na oponę. Pokazywane na targach prototypy były pod tym względem fatalne.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - miejsce na oponę

Ramy produkcyjne zostały na szczęście poprawione – nie jest wybitnie, ale jest… normalnie.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - maksymalny rozmiar opony

Producent deklaruje, że rama przyjmie opony 2.5″ na kołach o szerokości wewnętrznej 30 mm.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - obręcze Sniper 27,5

Seryjne obręcze Dartmoor Sniper są niestety węższe: 24 mm.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Maxxis Minion DHF 2.5 WT 3C

Za to opony to pełne 2.5″ WT (czyli większa odmiana przeznaczona do szerokich obręczy) – grubo!

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - opona Maxxis Minion DHF 2.5 WT 3C EXO

Szacun dla Dartmoora za wybór najlepszej wersji Maxxisów Minion DHF: EXO 3C MaxxTerra.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Maxxis Minion DHF 2.5 WT 3C

Tak dobrych opon nie widziałem jeszcze w żadnym rowerze w zbliżonej cenie. Zazwyczaj jest to pierwszy element, który obrywa przy cięciu kosztów.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - piasta przednia Reel Pro 15 mm

Drugim takim elementem są piasty – w końcu klient patrzy na tylną przerzutkę, a nie na ilość punktów zazębienia bębenka czy uszczelnienia łożysk. Mimo to, Blackbird Pro został wyposażony w najwyższy model piast Dartmoora: Reel Pro.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - piasta tylna Reel Pro 72

Ten sam, który nie bez powodu trafił do mojego customowego projektu Moonshine. Rozmiary są klasyczne: Blackbird nie załapał się na standard Boost. Za to tylna piasta oferuje szybkie sprzęgło (72 punkty zazębienia) i bębenek SRAM XD.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - napęd SRAM NX GX

Pozwoliło to na nietypowy zabieg: wyposażenie napędu SRAM NX (który zwykle występuje z klasycznie montowaną kasetą 11-42T) w kasetę z wyższej grupy GX.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - kaseta SRAM GX 10-42

Jest ona nie tylko lżejsza, ale przede wszystkim oferuje większy zakres przełożeń (10-42T).

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - korba SRAM GX 30T

Z grupy GX pochodzi też korba.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - rozmiar zębatki korby 30T

Zębatka 30T jest dobrana optymalnie do zastosowanej kasety.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - pedały platformowe Stream OEM

Co aktualnie jest rzadkością, w zestawie z rowerem są też pedały. Ciężkie jak skała i bez wkręcanych pinów, ale nieocenione po odebraniu roweru ze sklepu, kiedy natychmiast chcesz pojeździć.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - osłona dolnej rury

Trochę czasu zaoszczędzisz też na oklejaniu ramy, bo dolna rura jest fabrycznie zabezpieczona bardzo grubą folią. Rzadko spotykany dodatek w tej klasie rowerów.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - siodło Trail Race

Oko cieszy też zgrane kolorystycznie Siodło Dartmoor Trail Racing. Sprawdziłem je już w Primalu i wiem, że inne narządy już takie ucieszone nie będą…

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - amortyzator Rock Shox Pike RCT3

Ale siodło to indywidualny element, który łatwo wymienić. Co innego amortyzacja, która jest zdecydowanie najmocniejszą stroną Blackbirda Pro.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - RS Pike RCT3

Kto mi pokaże inny rower za <10 tys. zł, z topowym Rock Shoxem Pike RCT3?

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - RS Pike RCT3 160 mm

Zgaduję, że product managerowi udało się wyszarpać hurtowe zapasy w dobrej cenie, ze względu na odchodzącą do lamusa oś 100×15 mm (nie-Boost). Nie zmienia to faktu, że nadal jest to świetny widelec z najwyższej półki.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - RS Monarch Plus RC3

Podobna historia jest z tyłu roweru: Rock Shox Monarch Plus w klasycznym (nie metrycznym) rozmiarze, ale za to w najlepszej odmianie RC3 DebonAir.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Rock Shox Monarch Plus RC3

3-stopniowa platforma może się przydać na podjazdach, jeśli wierzyć mitom o pompowaniu jednozawiasowców.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - hamulec SRAM DB5 180 mm

Z zapasów magazynowych prawdopodobnie pochodzą też hamulce SRAM DB5, obecnie zastąpione w ofercie przez serię Level.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - hamulec SRAM DB5

Dwutłoczkowe zaciski łapią tarcze o średnicy 180 mm. Szkoda, że z przodu nie zdecydowano się na większą, bo de-be-piątki raczej nie należą do ekstraklasy siły hamowania.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - manetka RS Reverb nad kierownicą

Ich zaletą jest za to obejma Matchmaker, kompatybilna z manetką Reverba. Tylko czemu znalazła się ona nad, zamiast pod kierownicą?

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Wymienione wcześniej oszczędności składają się na obraz roweru, w którym zrezygnowano z podnoszących cenę smaczków, innowacji i nowych standardów. Zamiast tego, Dartmoor postawił na prostotę, dobrą geometrię i wyposażenie z górnej półki tam, gdzie najbardziej się to liczy (amortyzacja, sztyca, opony).

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Nie każdemu takie podejście przypadnie do gustu, ale trzeba przyznać, że Dartmoor miał pomysł na ten rower i konsekwentnie go zrealizował.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - rama

Ja tylko żałuję, że ta prostota ramy i mocna specyfikacja nie przełożyły się na niższą masę roweru – po założeniu lżejszych pedałów i zalaniu opon mlekiem, wynosi ona równe 15 kg. W rowerze za 9999 zł jest to do zaakceptowania, choć przy takim wyposażeniu, miałem nadzieję na lepszy wynik.

Dartmoor Blackbird Pro 2017

Ale liczby liczbami, a ostatecznie i tak zadecydują wrażenia z jazdy.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - główka ramy

Te pierwsze są bardzo pozytywne – na Blackbirdzie startowałem w zawodach Enduro MTB Series w Szklarskiej Porębie, gdzie rower sprawdził się bez zarzutu (nawet wynik zrobiłem ciut lepszy, niż zwykle ;)).

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - Ride Your Way górna rura

Pełne wrażenia z jazdy możesz przeczytać w podsumowaniu testu! Polecam też rzucić okiem na stronę producenta.


Zobacz też:

 

  1. Ekstra miejsce na bidon jak na rower enduro przystalo;)

    1. To samo pomyślałem, dla mnie to samo dykwalifikuje traile i enduraki krossa. Jak dobre cena/jakość by to rozwiązanie nie było, to miejsce na bidon musi być, bo się nie lubię objuczać, zestaw pierwszej potrzeby się mieści do kieszonek koszulki rowerowej i ew w jakiejś mini podsiodłowej torbie, albo przeczepione taśmą izolacyjną do sztycy/ramy. Woda musi być. Można kombinować z własnymi obejmami etc, ale no właśnie to jest kombinowanie.

      1. Oczywiście, że powinno być miejsce na bidon, które może też posłużyć do mocowania innych rzeczy, ale z drugiej strony bez plecaka to sobie można na szosce pojeździć albo dookoła komina, a użytkowanie bukłaka jest o lata świetlne wygodniejsze niż najbardziej wypasionej buteleczki wieszanej na ramie…

  2. O co chodzi z dziurką w główce ramy, po lewej stronie, trochę ponad dolnym łożyskiem?

    1. Można tam wkręcić przelotkę linek, dzięki której główka się nie rysuje przy skręcaniu kierownicy.

      1. Do Horneta 2017 dodano wkręt o takiej długości, że przy dokręceniu uchwytu linek blokował rurę sterową :)

        1. Regulowany tłumik skrętu ;)

  3. „W każdym rozmiarze ramy, Reverb ma aż 170 mm skoku, przez co siodło w górnym położeniu jest bardzo wysoko. Szkoda, że przez długą podsiodłówkę, bardzo duża grupa właścicieli Blackbirda będzie musiała wymienić sztycę na krótszą.”

    Czyli, że nie można zostawić/ustawić Reverba w np. połowie? czy rozchodzi się o max zniżenie siodła?

  4. Jak najbardziej można ustawić np. w połowie. Ale szukanie tyłkiem odpowiedniej wysokości przy każdym podniesieniu siodła jest trochę upierdliwe i kłóci się z ideą sztycy regulowanej (=> prosta i błyskawiczna zmiana wysokości siodła).

  5. Ładny sprzęt, mógłby mniej ważyć… no cóż za tą cenę do przeżycia… ale z tym reverbem to totalna porażka :-) Podobnie się ma z innym osprzętem… rower złożony z oszczędności na częściach z wyprzedaży niż przemyślany w szczegółach. Za nowego Gianta Reina 2016 zapłaciłem 11000 zł na osprzęcie lepszym (grupa xt), tarcza przód 203 mm i dopasowanym do wzrostu reverbem.

    1. Dobra opcja, tylko trochę trudno porównywać cenę katalogową z wyprzedażami zeszłego rocznika…

  6. Brzydal.

  7. Bardzo się cieszę, że kolejna polska marka wypuściła produkt, którego nie powstydzi się na innych rynkach. Brawo Dartmoor za osprzęt, brawo Jan za projekt !

    P.S.: jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że poprawili miejsce na oponę, bo aż mnie ciary przeszły jak zobaczyłem tona targach.

  8. „Ciekawe, że kiedy na identycznej kolorystyce był napis Nomad albo Reign, nikt się nie odważył narzekać? ;)” – Michał ten Blackbird jest paskudny i nie jest to kwestia kolorystyki tylko strasznie jałowego designu. Dart robiąc tani rower nie mógł sobie pozwolić na powalające malowanie bo … dobry design kosztuje :)
    Zresztą dam sobie rękę uciąć, że jakbyś zrobił moona swojej żony w kolorystyce niebiesko/żółtej to by również wszystkich przypadł do gustu.

    PS. Aczkolwiek zawsze mogło być gorzej – wystarczy spojrzeć na Bluebirda 29 :D

    1. Ale to o jaki design Ci chodzi…? Grafikę, czy np. kształty rur, układ wahacza itp.?

      1. W zasadzie jedno z drugim jest powiązane. Aczkolwiek skupiłbym się na malowaniu oraz braku dopracowanych detali, które sprawiłby, że całość byłaby bardziej spójna.

        1. Hm, jak na mój gust, sama grafika jest bardzo w porządku – spójna i subtelna, dużo ładniejsza niż np. w moim Whyte.

          A że proste? Kwestia gustu, na pewno nie nazywałbym z tego powodu roweru „paskudnym”. W tym rowerze forma jest ewidentnie podporządkowana funkcji i ma to swój urok. Zawsze można kupić Ibisa ;)

          1. Nie wykluczam, że na żywo rower może prezentować się lepiej.

  9. Pytanie odnośnie testowanych rowerów:
    Czy jest może w planach test jakiegoś Mondraker-a, np: Foxy??

    1. Na razie nic mi o tym nie wiadomo, ale w sumie chciałbym ;)

      1. Mondrakera bardzo proszę! Najlepiej w wersji Crafty 27+ :) Podobno dla „żyraf” taka feometria w sam raz, a ja mam 2 metry wzrostu :)

  10. Giant Trance 3 2018 – aaarrrgghh!!!

      1. Spójny. Ładny. Niedrogi. Dopracowany. Wszystkomający. Wchodzą mu papcie 2,6″

      2. W kontekście konkurencji dla tańszego Blackbirda ofkors.

  11. zajebisty rower. polaczki nie kręćcie noskami.

  12. Są rzeczy, które nic nie wnoszą do ceny produkcji, np. miejsce na grubą oponę, sensowne prowadzenie linek, które nigdzie nie ocierają, albo dobrane kolory. Trzeba to dopracować i wykorzystać marketingowo jak np. Whyte szczelne zawieszenie. A niedopracowany rower zaprezentowany na targach to już strzał w kolano.

  13. A będzie może test Bluebirda?

    1. Powinien być, jeśli się uda to pod koniec sezonu :)

  14. To już nagle jednozawias jest ok? To prawie jak ze skarpetkami do sandałów, wszyscy się krzywią ale podobno można… Jak pojawiłem się kiedyś na zawodach w Przesiece na jednozawiasie to patrzono na mnie jak na kosmitę :-) Przez ten wahacz blackbird jest dla mnie niedorobiony, wizualnie też się nie komponuje jakoś tak… Technicznie kawał sprzętu ale… nie lubię, jak jest jakieś ale…

    1. Obawiam się, że patrzono na Ciebie jak na kosmitę z jakiegoś innego powodu ;) Jest sporo uznanych jednozawiasowców na rynku, m.in. cała oferta Commencala, Treka, Kony.

  15. Mam pytanie odnośnie sztywności jednozawiasu, masz tylko jedna os, która przenosi boczne naprężenia, damper nie dostaje wtedy mocno po d..?

    1. Teoretycznie mogłoby tak być, ale Blackbird jest tak pieruńsko sztywny, że nie obawiałbym się o to ;)

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Dartmoor Blackbird Pro 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Manitou Mattoc PRO 2 2017

Sprzęt, Testy / 

Manitou Sherman Flick – pamiętam jak dziś, to był mój pierwszy w życiu widelec kupiony jako nowy ze sklepu. A konkretnie ściągnięty na zamówienie z USA, żeby było taniej. Czekałem dwa miesiące, ale musiałem go mieć! Miał urodę czołgu o tej samej nazwie i działał jak marzenie. Miałem też gorsze widelce Manitou – krosiarskiego Axela, OEM-owego Splice’a i ultralekką Minetę Minute. Ten ostatni najbardziej mnie zraził – komora powietrzna w połączeniu z systemem SPV dawały system nieczuły na małe nierówności i zapadający się na większych. Bardzo wtedy tęskniłem na sprawdzonymi tłumikami TPC z Shermana, ale w lżejszym wariancie.

Dopiero kilka lat później Manitou wypuściło Matołka Mattoca (co oni mają z tymi nazwami?), uzbrojonego w znacznie udoskonalony system TPC, połączony ze sprężyną powietrzną zaczerpniętą z downhillowego Dorado. Czy Manitou Mattoc PRO 2 jest spełnieniem moich marzeń z czasów Shermana?


Matołka przetestowałem w ramach współpracy z polskim dystrybutorem Manitou, firmą Velo.


Budowa i pierwsze wrażenia

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Najbardziej rozpoznawalnym elementem widelców Manitou jest podkowa umieszczona z tyłu – jak w dziale rowerowym z Tesco. Tylko że tutaj jednak nie wynika to z niedbalstwa serwisanta, a jest to zamierzony efekt, mający zwiększyć sztywność.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Taka podkowa ma parę efektów ubocznych. Np. uszczelki kurzowe są dużo niżej, niż zwykle, przez co odsłonięta część górnych goleni jest dłuższa od skoku widelca.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

„Mój Manitou nie wykorzystuje całego skoku!!!” – to standardowe żale na forach internetowych, dopóki nie zmusi się właściciela do użycia linijki. Po ugięciu o 160 mm, o-ring jest jeszcze daleko od korony widelca.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Same golenie mają średnicę 34 mm.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Poza odwróconą podkową, o sztywność dba szybka w obsłudze oś Hexlock SL. Sześciokątne połączenia to stary patent Manitou, który zapobiega skręcaniu osi w goleniach podczas jazdy. W stosunku do starszych odmian, system został znacznie uproszczony – do wyjęcia koła wystarczy kilka obrotów imbusem 6 mm.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Co ciekawe, oś to klasyczne 100×15 mm. Dostępne na chwilę obecną warianty trącą myszką: jest wersja 26″, ale brak Boosta. Dopiero parę tygodni temu Manitou wprowadziło do oferty modele dostosowane do nowych standardów (jak również kół 29″, 27+, a nawet 29+). Zanim pojawią się w Polsce, będziemy musieli chwilę poczekać.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

To co mi się bardzo spodobało, to że w pudełku z widelcem znalazłem naklejki w różnych kolorach. Dla producenta to żaden koszt, a dla użytkownika – możliwość personalizacji. Zwłaszcza błyszczące czarne lub grafitowe powinny się idealnie, dyskretnie komponować z matowymi goleniami.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Jak już jesteśmy przy kolorach, to ciekawostką jest to, że Manitou od lat idzie pod prąd branżowym standardom i pokrętła regulujące tłumienie powrotu koloruje na niebiesko

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

…a kompresję – na czerwono. Każdy średnio rozgarnięty szympans powinien się połapać.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Gorzej z pozostałymi regulacjami tłumika Multi Compression Control (MC²), które wymagają nieco czasu na znalezienie idealnych ustawień. Poza wolną kompresją (zapobiega zapadaniu przy hamowaniu, dociążaniu roweru, pedałowaniu…) możesz regulować również tłumienie szybkiej kompresji (duże, mocne „strzały” czy skoki)…

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

…oraz tłumienie dobicia – hydrauliczny „zderzak”, którego nie znajdziesz w żadnym Rock Shoksie ani Foksie! Poszerza on możliwości ustawień dla osób, które lubią maksymalnie czuły, liniowy i „klejący” amortyzator, ale nie lubią przygryzać sobie języka przy dobiciach. Tutaj tłumienie końcówki skoku można regulować niezależnie od pozostałych parametrów tłumienia, czy objętości komory powietrznej (progresji).

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Objętość komory Dorado Air też oczywiście można zmniejszyć, za pomocą nowych (dołączonych w zestawie) tokenów IVA. Podobnie jak skok (w zakresie 140-160 mm, wewnętrznie). Jeśli jesteś totalnym nerdem, możesz też dokupić zachwalany upgrade IRT, który umożliwia regulację progresji środka skoku. Zastępuje on plastikowe tokeny dodatkową komorą powietrzną.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017 - tłumiki

A jak już jesteśmy przy wnętrznościach, trzeba dodać, że – podobnie jak w przypadku pokręteł – nie znajdziesz w nich plastiku! Wszystkie elementy to precyzyjnie obrobiony metal. Może dlatego Manitou ma jedne z najdłuższych interwałów serwisowych na rynku…?


Manitou Mattoc PRO 2 kontra reszta świata

 CenaMasaPodstawowy przeglądPełny serwis
Suntour Durolux R2C22399 zł2250 g50h 100h lub co rok
Manitou Mattoc PRO 23499 zł1877 g3-4 miesiąceco rok
Rock Shox Pike RCT34399 zł1861 g50h 100h
Cane Creek Helm4999 zł 2070 g50h 100h
Fox 34 Float FIT45539 zł1780 g-125h lub co rok

Na szlaku

Nie jestem wielkim fachowcem w kwestii zaawansowanego tuningu zawieszenia, ale pamiętam jak pierwszy raz wsiadłem na nowego Pike’a – w porównaniu do starszych widelców, dał mi wrażenie jazdy na latającym dywanie i jestem pewien, że to samo poczułby każdy amator. W teście Mattoca interesowało mnie więc przede wszystkim, czy Manitou to ta sama liga co Pike…? Żeby nie trzymać Cię dłużej w napięciu: tak!

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Fot. Fotosa.pl / Enduro MTB Series

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Fot. Krzysztof Stanik

Pierwsze, co poczujesz po zamontowaniu widelca, to czułość na małe nierówności. Jest odczuwalna od pierwszych metrów, jeszcze przed dotarciem (potem jest już tylko lepiej). Efektem jest świetna trakcja – widelec klei koło do podłoża, jak zbyt miękko napompowana opona.

Przyczepności sprzyja też mniejsza sztywność, niż w Lyriku czy Foksie 36. Nie jestem fanem maksymalnej szytwności, bo lekka elastyczność poprawia komfort i płynność jazdy w trudnym terenie – koło ma mniejsze tendencje do odbijania się i zsuwania z bocznych nierówności, np. w rockgardenach. Ale ciężcy i agresywni riderzy mogą kręcić nosem.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Ci jednak na pewno docenią nieskończone możliwości ustawień:

  • Bez tokenów zwiększających progresję, ugięcie jest liniowe jak przy sprężynie stalowej i nawet lekkie osoby będą mogły ustawić widelec tak, żeby był mięciutki jak kaczuszka i pracował całym skokiem (to o mnie).
  • Cięższe osoby mogą zwiększyć progresję tokenami lub zostawić widelec w pełni aktywny, podkręcając tylko hydrauliczne tłumienie dobicia.
  • Z kolei osoby jeżdżące ostro i oczekujące bardziej stabilnego podparcia, do dyspozycji mają regulacje tłumienia wolnej i szybkiej kompresji.
Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Fot. Enduro MTB Series

Wszystkie warianty można oczywiście mieszać, przez co nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby komuś praca Mattoca nie odpowiadała. Przypomina to filozofię damperów Cane Creeka – kupujesz „białą kartkę” i za pomocą pokręteł dopasowujesz charakterystykę do własnych oczekiwań i warunków.

Ja na przykład zostawiłem pełną objętość komory powietrznej (jestem lekki: 65 kg), tłumienie wolnej kompresji zostawiłem otwarte (lubię plusz), a szybką kompresję i tłumienie dobicia ustawiłem w połowie zakresu (stabilność na dużych nierównościach). Do tego dość szybkie tłumienie powrotu, bo… tak lubię.

Mattoc PRO 2 już „z pudełka” oferował podobną jakość pracy do Pike’a, ale zabawa pokrętłami dała mi nieco lepsze poczucie izolacji średnich i dużych nierówności, przy zachowaniu pluszowej czułości.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017


Do poprawienia

Zanim jednak udało mi się dojść do tych budujących wniosków, trochę musiałem się namęczyć. Już po pierwszym dniu w górach, Mattoc całkowicie się „zamulił”. Wrażenie było takie, jakby wszystkie ustawienia tłumienia wkręcić na maksa, a olej zastąpić mieszanką super glue i karmelu. Po serwisie gwarancyjnym okazało się jednak, że problem prawdopodobnie tkwił w komorze powietrznej. Cóż, przynajmniej miałem wymówkę dla słabego wyniku na zawodach w Srebrnej Górze…

Co ciekawe, trudne przypadki gwarancyjne w imieniu dystrybutora (Velo) obsługuje Spider Suspensions – więc przynajmniej masz pewność, że jeśli trafisz na podobną wadę, zostanie ona naprawiona raz a dobrze. Szkoda jednak, że mimo jakości wykonania przewyższającej nawet Foxa, w Manitou ciągle zdarzają się takie niespodziewanki…

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017 - tłumiki

W porównaniu do tego, błahostką jest konieczność improwizowania przy mocowaniu przewodu hamulca w okolicy korony widelca. Producenci amortyzatorów z klasyczną podkową już to elegancko ogarnęli, w Manitou niestety trzeba sobie zmajstrować patent z taśmy i zipów.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Drapanie po głowie (i szukanie dziurkacza) czeka Cię też przy montażu błotnika. Niedawdno do oferty został wprowadzony zintegrowany.

Ostatnią wadą – choć tymczasową – jest niedostępność wersji Boost. Nowe warianty pojawią się w polskiej dystrybucji jesienią.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017


Manitou Mattoc PRO 2 – werdykt

Ze względu na klasyczną oś 100×15 mm, dostępność wersji 26″ i sensowną cenę, Manitou Mattoc PRO 2 to świetny upgrade roweru sprzed paru sezonów, który nie załapał się na rewolucję rozpoczętą przez nowego Pike’a. Mattoc przemyci do niego jakość pracy najlepszych nowych modeli, bez wydawania kwoty przewyższającej wartość roweru.

Kiedy już do sprzedaży wejdą nowe warianty dolnych goleni, Mattoc PRO 2 będzie też jedną z najlepszych opcji dla świadomych riderów, którzy dokładnie znają swoje oczekiwania względem amortyzacji i docenią wszystkie możliwe warianty ustawień. Osoby mniej obeznane też powinny szybko ogarnąć temat, bo pokrętła tłumienia kompresji mają tylko po 4 kliknięcia, przez co ich efekt jest łatwo odczuwalny. Kupując Matołka, w zasadzie nie ryzykujesz, że praca nie będzie Ci odpowiadała.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Jedyne ryzyko dotyczy ewentualnej konieczności skorzystania z serwisu gwarancyjnego. Jeśli możesz przymknąć na to oko, Manitou Mattoc PRO 2 jest jednym z lepszych amortyzatorów „nowej fali” i zdecydowanie najbardziej opłacalnym.

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017


Walety:

  • jakość pracy na poziomie Pike’a;
  • mnogość możliwych ustawień;
  • świetna jakość wykonania;
  • długie interwały serwisowe;
  • bardzo dobra relacja cena-jakość.

Zady:

  • początkowe problemy z „zamulaniem”;
  • prowadzenie przewodu hamulca „na patencie”;
  • (na razie) ograniczona liczba wersji.

Cena: 3499 zł
Masa: 1877 g
Strona producenta: https://www.manitoumtb.com/products/forks/mattoc/
Strona dystrybutora: http://velo.pl/czesci/widelce/manitou/mattoc-pro-2



Zobacz też powiązane artykuły:

 

 

  1. Odnośnie pluszowości: czytając o Cane Creek DBA i ustawianiu tegoż, okazało się, że „plush” jest używany (przynajmniej u nich) do określania high speed compression, nie low, czyli pluszowy widelec to taki, który gładko wybiera dropy. natomiast wybieranie liści określili jako „supple” ;)
    źródło: https://www.canecreek.com/resources/products/suspension/tfg_english.pdf (str. 4. tabele i str. 7. słownik)

    1. Tez zwrocilem na to uwage czytajac artykul.

      Generalnie mitem jest, ze amortyzator odpowiada za wybieranie lisci. Duzo wieksza robote robi tu opona. Wolna kompresja odpowiada za utrzymanie amortyztora w srodku skoku i zapadanie sie pod ciezarem ridera w zakretach itp. Szybka kompresja to wybieranie nierownosci.

  2. Błotniki pod odwroconą koronę można dostać w decathlonie. A sam wideł? Cóż… mam drugi sezon i nie planuje zmieniać

  3. Ma IFP jak Charger/FIT czy to zwykły durszlak jak MotionControl/GRIP?

    1. Nie bardzo rozumiem. Z tych wymienionych przez Ciebie, to właśnie GRIP ma rozwiązanie najbardziej zbliżone do IFP (tzn. „pływający” tłok kompensujący różnice ciśnienia oleju). Z kolei Charger/FIT bazują na gumowej membranie, więc nie ma to nic wspólnego z IFP.

      Mattoc jest zbliżony bardziej do tego drugiego rozwiązania, tyle że zamiast gumowego bladdera, ściskany jest piankowy element widoczny na zdjęciach wnętrzności.

  4. To może teraz test kolejnego niepospolitego widła, Aurona lub Duroluxa ?

  5. Po kilku pozytywnych recenzjach zastanawiałem się kiedy ta marka zagości u Michała w 1enduro. No i jest, dzięki takim testom lubię tu zaglądać.

  6. Największą zaletą Mattoca Pro (1 lub 2) jest jego platforma działająca mniej więcej jak Brain od Speca (tzn. chodzi mi o efekt, technicznie nie ogarniam) – Mattoc mimo iż nie ma klasycznego lockouta, to potrafi przy dobrym ustawieniu być mega sztywny na podjeździe i wybrać wszystkie korzenie bez dodatkowej zabawy pokrętłami podczas zjazdu. Dzięki temu sprawdza się na zawodach, szczególnie w cyklu Enduro MTB Series ;)

  7. A to nie przypadkiem szybka kompresja odpowiada za wybieranie małych nierówności a wolna za hopy, dropy itp.?

  8. Pytanie, czy warko lyrika rc dpa zmieniać na mattoca w celu oszczędzenia wagi? ważę 100 kg. 300-400 gram urwane z roweru ale czy warto? Manitou ma u mnie plusa za unikatowość, lubie rzeczy inne niż wszystkie:P

    1. Piszesz o bieżącym modelu Lyrika? W jego przypadku różnica w masie to ~150g, więc patrząc tylko na masę, nie zmieniałbym. Patrząc na unikatowość – prędzej ;)

      Jeśli jednak piszesz o poprzedniej generacji Lyrika, to tak, warto się szarpnąć. Ale ze względu na pracę, a nie oszczędności wagowe.

  9. Czy są duże/zauważalne różnice w pracy między wersją pro a expert ?

    1. Niestety nie mam porównania do wersji Expert.

  10. bieżący lyrik i waga pokazuje niestety aż 2300 gram.

  11. A miał ktoś styczność z budżetową Maczetą (Machete)? 140mm, Boost, 27+/29 i cena 1899, poytanie tylko jak to działa…

  12. A teraz szybkie pytanie – kto jest potencjalnym targetem? Większość nowych (nowszych) maszyn na naszym rynku jest wyposażona w Yari lub Pike, a coraz częściej widać Lyriki – te droższe (oczywiście) w Foxy. Komuś posypał się wideł i staje przed wyborem – sprawdzony, oklepany, łatwo serwisowalny i przy tym nie kosztowny podczas serwisu, przewidywalny, zajebisty Pike RCT3 którego można kupić naprawdę dużo taniej niż cena katalogowa – bywają egzemplarze z demontażu nowych maszyn albo okazje w sklepach – czy taki Mattoc? Czy unikatowość jest tu głównym kryterium bo dokładając parę stówek można mieć naprawdę unikat w postaci DVO Diamond (który jest ponoć mega ciężki w ustawieniu) ale unikatowości nie można mu odmówić.

Dodaj komentarz do tekstu Test: Manitou Mattoc PRO 2 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top