Menu
Menu Szukaj

23 rzeczy, które zawsze powinieneś mieć w plecaku

Choć ostatnio coraz więcej osób sięga po kołczany prawilności torby biodrowe, to i tak żadna rowerowa dyscyplina – z bikepackingiem włącznie! – nie kojarzy się tak bardzo z plecakiem, jak enduro. Co takiego w nim wozimy, że trzeba go mieć? O tym właśnie ten poradnik.

Wpis powstał we współpracy z firmą Kross i – nie dziwota – zawiera lokowanie produktów. Kolejne punkty listy zawierają też linki afiliacyjne do Ceneo, dzięki którym Ty łatwo sprawdzisz ceny, a ja zarobię parę złotych na utrzymanie bloga.

UWAGA! Już w poniedziałek odpalam konkurs, w którym będziesz mógł dość łatwo (i bez udostępniania czegokolwiek na Facebooku) zgarnąć plecak Kross Crafter, czyli większą wersję widocznego na zdjęciu Pickupa – śledź więc nowe wpisy, a najlepiej zapisz się do newslettera (który właśnie mocno zmienił swoją formę!), żeby go nie przegapić!

Ogólne zasady pakowania plecaka

  1. Pamiętaj o stosunku masy plecaka do masy Twojego ciała

    Jeśli przypominasz Pudziana, możesz wozić ze sobą np. apteczkę pożyczoną z karetki, ale jeśli jesteś drobną dziewczyną, warto z kilku rzeczy zrezygnować. Lub np. przykleić je do ramy, żeby nie obciążały niepotrzebnie kręgosłupa – plecak to najgorsze miejsce do przewożenia dodatkowego balastu!

  2. Nie bądź pasożytem

    Jeśli nie chcesz ryzykować strzału w pysk, nie zakładaj, że „dętkę na pewno ktoś będzie miał”. Spakuj się tak, żeby być samowystarczalnym. Poniżej przedstawiam Ci mój wariant wyposażenia – dość lekki, ale w większości przypadków pozwalający nie prosić się innych o pomoc.


plecak-enduro-jak-spakowac-11

1. Multitool

Najbardziej oczywista oczywistość w kategorii „narzędzia”. Upewnij się, że Twój „scyzoryk” jest w stanie obrócić wszystkie śrubki w Twoim rowerze. Problemem najczęściej jest klucz Torx 25 do tarcz hamulcowych i niektórych części SRAM-a (np. manetki Reverba).

Warto też, żeby multitool miał skuwacz do łańcucha. Raczej nie będziesz go potrzebował tak często, żeby wozić oddzielne narzędzie, ale jeśli całkiem olejesz temat, to na pewno będzie potrzebny gdzieś w dzikich górach, 20 km od najbliższej cywilizacji, w trakcie ulewy stulecia.

2. Dętka

30 lat ewolucji rowerów MTB, a ciągle najpowszechniejszą awarią jest deficyt powietrza w oponie… Opony bezdętkowe drastycznie minimalizują problem, ale i tak „kicha” jest najbardziej prawdopodobną awarią na szlaku. Rozszczelnionego tubelessa w terenie raczej nie uszczelnisz, więc miej w zanadrzu starą dobrą dętkę. Jeśli nie jeździsz jeszcze na mleku – minimum dwie.

Zwróć uwagę na wentyl – zawsze lepiej mieć Prestę. Nawet, jeśli masz obręcze rozwiercone na wentyl samochodowy, to w razie czego będziesz mógł poratować kolegę (lub koleżankę…) w potrzebie.

3. Łatki

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się załatwić więcej, niż dwie dętki w ciągu jednej wycieczki, to wiesz, dlaczego warto na wszelki wypadek mieć też łatki i klej (nie zaschnięty!). Nieszczęścia chodzą parami!

Jeśli wyznajesz tubeless, możesz dodatkowo pomyśleć o zestawie naprawczym do opon bezdętkowych – załatasz nim większe dziury, z którym mleko nie dało sobie rady.

4. Łyżki

Czasem zbędne, ale siłowanie się z oponą zgrabiałymi paluchami nie należy do preferowanych zajęć na szlaku. Polecam jak najbardziej kolorowe – łatwiej je znaleźć!

5. Pompka

Sama w sobie raczej nie wymaga komentarza, rekomendacji, ani specjalnego kombinowania przy wybieraniu konkretnego modelu. Zamiast tego, pro tip: nawiń na pompkę kilka zwojów „taśmy MacGyvera”. Uwierz mi, prędzej czy później uratuje Ci ona dupę życie.

6. Mleczko do opon

Jeżdżąc na mleku, warto mieć małą buteleczkę w zapasie – na wypadek, gdybyś chciał powalczyć z bardziej opornymi dziurami, przez które zdążył już uciec (na Twoje buty) cały zapas, niegdyś wesoło chlupiący wewnątrz opony.

7. Pompka CO2

Dobra inwestycja, jeśli startujesz w zawodach i masz opony na mleku. Przy próbie „posadzenia” rozszczelnionej opony, w zasadzie niezbędna. Na odcinku specjalnym, zamiast sprowadzać rower, możesz spróbować „złotego strzału” z naboju CO2, który często ratuje sytuację i pomaga co najmniej dokulać się sprawnie do mety. Na zdjęciu: Kross Breeze.

8. Pompka do dampera

Trochę nieporęczna i ciężka, dlatego ja wożę ją tylko w początkowym okresie jazdy na danym rowerze, kiedy wiem, że ustawienia zawieszenia mogą jeszcze wymagać korekty.

9. Zipy

O mocnej taśmie klejącej już wspomniałem. W duecie z zipami, naprawi ona większość problemów dzisiejszego świata.

Plecak enduro - co spakować - części zapasowe

10. Zapasowe klocki

Zdarzyło Ci się kiedyś w ramach rutynowego przeglądu zauważyć zużyte klocki? Mi nigdy! Zawsze kończą się w górach, z zaskoczenia, zazwyczaj na zawodach. Trzymaj na dnie plecaka co najmniej jeden komplet do swojego modelu hamulców. Zwróć uwagę, żeby mieć też rozpychającą klocki sprężynkę (przy starciu okładzin do zera zazwyczaj ulega zniszczeniu).

11. Spinki do łańcucha

Mimo narzekania na coraz węższe i słabsze łańcuchy, ich pękanie raczej nie jest zbyt częstym problemem… Mimo to, warto mieć na czarną godzinę co najmniej jedną, nic nie ważącą spinkę. Zwróć uwagę, żeby była zgodna z ilością biegów w Twoim napędzie.

12. Hak przerzutki

To taki sprytny element, który zapobiega połamaniu przerzutki – zamiast wymieniać nowego XTR-a za sześć stów, wystarczy szybko i bezboleśnie wymienić na szlaku sam hak za kilkadziesiąt złotych. Oczywiście zakładając, że ma się go w plecaku…

Plecak enduro - co spakować - zestaw awaryjny

13. Apteczka

Zawartość apteczki to temat na oddzielny (długi!) wpis, ale moje niezbędne minimum to Octenisept (do odkażania ran i upierdliwych otarć), plastry (zazwyczaj schodzą na odciski…), bandaże (zajmują mało miejsca, a zawsze coś z nich ukręcisz – np. usztywnienie uszkodzonej kończyny lub wystrzałowy strój mumii), tabletki przeciwbólowe (najlepiej takie kompatybilne z alkoholem… bo enduro!).

14. Pokrowiec przeciwdeszczowy

Każdy dobry plecak ma go na wyposażeniu. Opisana wyżej zawartość raczej nie wymaga specjalnej ochrony przed wodą, ale warto oszczędzić sobie mycia plecaka po każdym błotnym tripie.

15. Kurtka przeciwdeszczowa

Narzędzia mogą sobie przemoknąć, ale Ty – lepiej nie. Muszę pisać, że pogoda w górach szybko się zmienia…? Warto mieć dodatkową, cienką warstwę, która przynajmniej pozwoli w miarę komfortowo przeczekać ulewę, czy chłodny wiatr na szczycie Pilska. Pakuneczek na zdjęciu to minimalistyczny Kross Brolly – szczerze polecam.

16. Gotówka

Portfel może „się zapomnieć” w aucie, a piwo w schronisku samo się nie kupi. Bilet na awaryjny kurs PKS-em po rozwaleniu roweru w burzy, 10 km od auta – też raczej nie.

17. Baton i/lub żel energetyczny

Suchy prowiant i mokre picie zawsze warto pakować na bieżąco, stawiając raczej na „normalne” jedzenie, ale awaryjny posiłek pozwalający przetrwać światowy kryzys energetyczny (lub noc spędzoną w lesie) zawsze warto mieć gdzieś na dnie plecaka.

Plecak enduro - co spakować - elektronika

18. Bukłak

Bidon na ramie ma swoje zalety, ale bukłak zawsze będzie najwygodniejszym i najpojemniejszym sposobem transportu paliwa. A odpowiednio zaniedbany, może też stanowić cenną ostoję rzadkich gatunków wodorostów.

19. Aparat

Jedyna rzecz na tej liście, która jest całkowicie zbędna i nieobowiązkowa, ale jednak warta rozważenia, jeśli chcesz pochwalić się swoją epicką wycieczką przed światem. Niektórzy wolą GoPro.

20. Smartfon

Przede wszystkim jako GPS z załadowaną (off-line!) dobrą mapą okolicy. Do tego jako rejestrator śladu (np. przez Stravę), alternatywny foto-pstrykacz, system rozrywki w oczekiwaniu na kumpli po srogim zjeździe i oczywiście… telefon (kto by pomyślał?).

21. Powerbank

Żeby spełnić te wszystkie funkcje, telefon musi mieć albo bardzo dobrą baterię, albo zapasowy prąd schowany w powerbanku. Jeśli nie planujesz kilkudniowej wyprawy, wystarczy jakiś podstawowy, mały i lekki model, o pojemności zbliżonej do pojemności akumulatora w smartfonie.

22. Mapa

Z powerbankiem bateria w telefonie z nawigacją raczej Ci nie padnie, ale smartfona można zabić na mnóstwo innych sposobów – zalanie w deszczu i upuszczenie na skały przy sprawdzaniu mapy podczas jazdy, są tymi najbardziej typowymi. Kiedyś mówiło się, że w górach ZAWSZE trzeba mieć papierową mapę.

Dziś coraz więcej osób to olewa, ale… w górach ZAWSZE trzeba mieć papierową mapę! Nawet jeśli polegnie ona na ulewie razem ze smartfonem. Przynajmniej jak już GOPR znajdzie Twoje wychłodzone i odwodnione ciało, nie napiszą Ci na nagrobku, że to przez to, że nie wziąłeś cholernej papierowej mapy.

23. Naklejki 1Enduro

W zasadzie nie wiem, po co miałbyś je ze sobą wozić, ale ja zawsze mam kilka przy sobie ;) Możesz zamówić je TUTAJ!


Tak mniej więcej wygląda zawartość mojego plecaka na jednodniowe wycieczki i zawody. Byłoby super, gdybyś krótko opisał w komentarzu swój „niezbędnik” – może ja, lub któryś z czytelników, zapomniałem w swoim zestawie o czymś ważnym…?


24. BONUS: Wasze propozycje!

Oto pomysły z Waszych komentarzy (WOW, dzięki za mega odzew!):

  1. Piwo ;)
  2. Scyzoryk Victorinox a.k.a. Nóż MacGyvera.
  3. Multitool „nierowerowy”, z małymi kombinerkami/szczypcami.
  4. Adapter do pompowania wentyli Presta za pomocą „przygodnych” pompek i kompresorów.
  5. Gaz pieprzowy na psy (niedźwiedzie…?) i dresy.
  6. Prezerwatywy ;)
  7. Gwizdek do wzywania pomocy (widoczny na zdjęciach plecak Krossa ma swój, wbudowany w klamrę pasa piersiowego).
  8. Zapasowa linka przerzutki (to zdecydowanie dobry pomysł!).
  9. Oliwka do łańcucha w małym opakowaniu (np. po kroplach do oczu).
  10. Lateksowe rękawiczki i zapalniczka, do naprawy rozciętej opony.
  11. Papier… „do twarzy” ;)
  12. Folia NRC, do ochrony przed wychłodzeniem, ale awaryjnie też przed deszczem.
  13. Małe lampki diodowe na wypadek nieplanowanego przedłużenia wycieczki.
  14. Zapasowy prąd do oświetlenia (na nightride’ach).
  15. Karta z danymi osobowymi, numerem ICE itp.
  16. Spinacz biurowy, ułatwiający naprawę łańcucha.
  17. Klucz do szprych, jeśli nie ma go w multitoolu.
  18. Kompas.
  19. Woreczek strunowy do schowania telefonu/aparatu w razie ulewy.

Plecak enduro - co spakować


Zobacz też powiązane wpisy:

 

54
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
21 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
36 Comment authors
KarloSBartMarekTenfilipPiotr Kwieciński Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Szczurasek
Gość
Szczurasek

Jeśli chodzi o mapę to zdecydowanie preferuję laminowaną niż papierową- ta druga już na pierwszym tripie zaczyna się przedzierać.

Reszta rzeczy się zgadza (poza akcesoriami związanymi z tublessami bo póki co jeżdżę na dętkach- zapasowa x2).

Niedawno zdarzyło mi się robić dwa tripy bez pompki. Zapodziała mi się po wcześniejszym jak kumpel stwierdził, że weźmie swoją a ja moją rzuciłem gdzieś do auta. Koszmarne uczucie ale na szczęście nie trzeba było używać.

Hak też wożę zapasowy, ale na początku kwietnia miałem przypadek, że pragnący towarzystwa patyk nawinął się na moją tylną przerzutkę i zrobił z jej wózka jesień średniowiecza- wózek rozerwany na dwie części. Po reanimacji kombinerkami dokończyłem tripa z jakimiś sześcioma przełożeniami dostępnymi z tyłu.

Najgorsza rzecz, że zazwyczaj taszczę ze sobą lustrzankę i to z futerałem- zajmuje jedną trzecią plecaka 28 litrowego plecaka. Futerał jednak robi robotę bo mimo kilku gleb aparat jest wciąż w jednym kawałku. Teraz staram się ograniczać- kiedy wiem, że nie będzie zbyt spektakularnych widoków wystarczy kamerka.

Ile waży Twój zapakowany plecak? Mój czasami dobija do 10 kg chociaż w trasie zrzuca czasami nawet 5 :)

Łukasz Górak
Gość
Łukasz Górak

Kiedyś w zimie musiałem przeprawiać się przez rzekę. Czołgając się po wąskiej i śliskiej belce, zacząłem się zastanawiać co by było, gdybym wpadł do wody. Zainspirowany tą myślą przeczesałem w domu internet. Okazało się, że bardzo polecany przy wzywaniu pomocy lub nakierowywaniu ratowników jest solidny GWIZDEK. Od tej pory wożę taki wynalazek ze sobą. Mało waży a skuteczniejszy od darcia japy w lesie :)

Milosz G
Gość
Milosz G

– linka przerzutki, masa niewielka a jak może ułatwić powrót
– klocki koniecznie ze sprężynka
– zapasowe akumulatory do świateł
– mini oliwa do łańcucha np w butelce po kroplach do oczu

Igor
Gość
Igor

Aż zerknąłem do plecaka i oprócz „wszystkiego” mam jeszcze nożyk
Victorinoxa, przydaje się bardzo często więc myślę że warto dodać.

Tomek T
Gość
Tomek T

Do naprawy opony bezdętkowej przydaje się zapalniczka i kawałek lateksu (rękawiczka, prezerwatywa). Wystarczy wetknąć w dziurę i podpalić. Jest duże prawdopodobieństwo uszczelnisz rozciętą oponę.

Przedabog
Gość
Przedabog

Dodam jeszcze od siebie pożądny scyzoryk. Bo czasem w mooltitulu nie wystarcza („127 godzin”) :D
tak na serio czasem czeba cos przeciąć grubego albo podważyć.

detonator
Gość
detonator

Mały lethermann np skeletool. Lekki, a mini-kombinerki się czasem przydają.
Jak już ktoś napisał, porcja oliwki w opakowaniu po kroplach do oczu.

vasco
Gość
vasco

Super ZESTAW SURVIVALOWY …Nic ujać nic dodać – O sorry dodać warto malutkie szczypce najlepiej wygięte – Polecam bo wielokrotnie się przydały nie tylko mi ale kolegom.

Tomek Z
Gość
Tomek Z

Warto też wozić ze sobą jakiś dokument tożsamości, żeby w razie wypadku ratownicy wiedzieli kim jesteś. Ja przygotowałem sobie wizytówkę z podstawowymi danymi o mnie, grupie krwi, lekach jakie zażywam oraz osobami z którymi należy się kontaktować w razie problemu. Na wypadek totalnej katastrofy dodałem też dopisek ze zgodą na pobranie organów :)

aaa
Gość
aaa

Jest coś takiego jak ICE (In case of emergency). Można kupić taką kartę na której są wydrukowane nasze dane (np. tutaj: http://www.pck.pl/pages,181.html). W telefonie warto mieć dopisane ICE do nazwy kontaktu z którym służby mają się skontaktować w razie naszej „niedyspozycji”. Działa to w wielu krajach. I jeszcze jedna ważna rzecz, przed wyruszeniem na łubu-dubu, zlikwidować wszystkie piny i blokady ekranu w telefonie (zostawić tylko odblokowywanie przez przesunięcie)! Nikt nigdzie nie zadzwoni, jeśli nie będzie mógł odblokować Waszego telefonu, a założę się, że w szoku, to i sami zapomnicie o zabezpieczeniach, więc w najczarniejszym scenariuszu, z własnego telefonu nie będziecie mogli wezwać ratunku.

KarloS
Gość
KarloS

Usunięcie blokady nie przejdzie. Zbyt dużo ważnych danych, których nie należy udostępniać. Smartfon to komputer osobisty. Dobre telefony umożliwiają dostęp do danych ICE pomimo zablokowania. Ja tak tego używam.

Wojtek S
Gość
Wojtek S

– papier „do twarzy”? Serio nikt nie wozi?

aaa
Gość
aaa

Papier zawsze!

aaa
Gość
aaa

Zawsze wrzucam 2 pary lateksowych rękawiczek. Po ewentualnych naprawach, nie muszę się zastanawiać, czy usmarowane łapy wkładać do moich wypasionych rękawiczek :) Rękawiczki zwinięte w rulonik i zabezpieczone gumką z dętki, nie zajmują miejsca i się nie plączą. A, i trzymam je w woreczku śniadaniowym, żeby upaprane spokojnie przewieźć do kosza. Poza tym, zawsze mam rulonik woreczków na psie kupy. Służą jako śmietnik na jakieś papierki po żelach i innych czekoladach. Nie martwię się, że mi resztki wypaprzą wnętrze plecaka.

Szymon Rochowiak
Gość
Szymon Rochowiak

Zapomniałeś o innym, równie ważnym wyposażeniu ratującym życie: folia NRC. Wazy tyle co nic, ale pomoże ustrzec penitenta przed wychłodzeniem, a i przed deszczem awaryjnie ochroni.

aaa
Gość
aaa

Ja mam porobione zestawy zapakowane w woreczek strunowy. Folia NRC, ogrzewacze chemiczne małe (do rąk) i duże (pod ubranie). Z całą rodziną (ja, żona i syn) mamy w sumie kilkanaście plecaków i w razie zmiany aktywności (góry, via ferraty, narty freeride, rowery) po prostu przerzucam zestawy do odpowiedniego plecaka nie martwiąc się, że czegoś zapomniałem. Każdy ma swój pakiet + dodatkowa folia NRC w apteczce. Mój zestaw jest zdecydowanie bardziej rozbudowany niż Wojtka. Linki, nóż, zapalniczka itp. To na rower, bo w góry wymagania rosną.

Piotr
Gość
Piotr

Ja zawsze mam też w plecaku mały scyzoryk z kilkoma funkcjami,np jak jakaś niewiasta na szlaku ma konserwę Tyrolską,albo paprykarz Szczeciński i nie ma otwieracza,a umiera z głodu..Oraz małą latarkę która waży tyle co nic,a zawsze może się przydać mimo to ze nie planuję powrotów z wycieczki bardzo późno..Pozdro..

NWSTD
Gość
NWSTD

Oprócz wyżej wymienionych rzeczy, zawsze wożę ze sobą spinacz biurowy (pomaga przytrzymać dwa końce zerwanego łańcucha podczas jego naprawy) i przejściówkę zaworu Presta na Schradera.

wujekeman
Gość
wujekeman

„trzecia ręka” to standard w skuwaczach i multitoolach np Topeaka. Pomocna bardzo .

Borys Witkiewicz
Gość
Borys Witkiewicz

Kompas!Jak stracisz mape a powerbank do telefonu i sam telefon padnie, jakos sie gdzies dostaniesz. Pod warunkiem ze umiesz korzystać z kompasu. To oczywiscie opcja na jakies parodniowe tripy gdzies tam a’la Matt Hunter☺ Ja dodatkowo woże jeszcze tejpy medyczne. Pare razy sie przydały no i ten późniejszy fejm na singlu ☺☺☺

gonzo
Gość
gonzo

Tak na marginesie. Piszesz „zestawie naprawczym do opon bezdętkowych” no właśnie jak wygląda taki zestaw? Próbuje załatać 4 mm rozcięcie na oponie tubeless ready i jakoś nie daje rady. Łatki do dętek nie trzymają i łatki do opon (samoprzylepne też nie). Co poradzisz?

Leepa
Gość
Leepa

Może coś takiego: http://sahmurai.com/

PS. Fajny (jak zwykle) art. I nawet wygląda na to, że mój plecak spełnia „wymogi” autora ;) :)

Błażej
Gość
Błażej

Zawsze gorący klej, zapalniczka i zestaw do szycia podebrany z hotelu ;P. Zawsze coś porwę…

Łukasz Pezda
Gość
Łukasz Pezda

Bukłak baristy rządzi. Widać, że Wooyek tripa bez 2-litrowego flat white nie objedzie :)

Oprócz tych wszystkich rzeczy na myśl przychodzi mi jedynie klucz do szprych Park Toola (nigdy w sumie nie użyłem jeszcze w lesie, ale wciąż cieszy więc czemu nie?) i rękawiczki winylowe (do babrania się z zerwanym łańcuchem).

Skalnik
Gość
Skalnik

Dodam od siebie 1 grosz.
Ja dodatkowo wożę klucz do szprych, na kamienistych rąbankach zdarza się, że poluzuje się szprycha.

Artur
Gość
Artur

Jak mapa to i kompas. Polecam kompasy SILVA ze względu na idiotoodpornosc. Warto mieć w razie W. Nie raz korzystałem.

Przeor
Gość
Przeor

Ja papier do dupy mam zawsze w małym woreczku strunowym. Jeszcze nigdy nie zamókł :)

Grzegorz Bijak
Gość
Grzegorz Bijak

a ja dodam w kwestii map coś od siebie:
wiele moich wypadów jest w nieznane, czasami lubię opuścić szlak, sprawdzić jakąś ścieżkę itp. więc poza klasyczną składaną mapą turystyczną do plecaka (lub kieszeni) ląduje wydrukowana na A4 dokładniejsza mapa – czyli w skali 1:10000 – z reguły jest to print screen z geoportalu wraz z cieniowaniem. Bywało też, że robiłem ksero mapy turystycznej na a4, żeby oryginał dłużej przetrwał. Mogę ją złożyć i schować w kieszeń i mieć pod ręką bez ściągania plecaka w czasie błądzenia po lasach.
Kompas też wożę – taki na karabinku ze znanej sieci sklepow sportowych.
PS. nie korzystam z gpsow (jak na razie), jestem fanem map, a gps dla mnie to jedynie rejestracja trasy by potem na kompie odpalic ją w google earth.

Lord_Idiotto
Gość
Lord_Idiotto

Genialny wpis. LUBIĘ TO!

Ja często wożę ze sobą gumy do żucia (bo lubię) i jakoś raźniej mi się pedałuje, gdy szczęka pracuje.
Ponadto w moim kołczanie prawilności (TAK, jestem jednym z tych co wolą torby biodrowe) mam ze sobą jedną małą tabletkę do uzdatniania wody (taką z wojskowej racji żywieniowej).

japek
Gość
japek

Bardzo przydatny artykuł jak i komentarze. O gwizdku całkiem zapomniałem, że warto by wozić zwłaszcza jak się samemu po górach szlaja.
No a jeśli chodzi o aparat to u mnie jest na pierwszym miejscu w plecaku – jeśli szykuje się gruby trip, warto mieć zapasowy akumulator! jeśli nie da się doładować z pałerbanka.
Bez mapy też nie ruszam w teren, chyba że na dobrze znaną miejscówkę albo coś typu „single”.

Mariusz W
Gość
Mariusz W

Jeszcze polecam woreczek foliowy, w który można schować smartfona/aparat w trakcie ulewy ;-)

przygoda i rower
Gość
przygoda i rower

Niezły plejsment – plecak Krossa i worek Dakine tuż obok. To jakiś tajny sposób upgrade’owania plecaków Krossa? :D

MsVapore
Gość
MsVapore

Zawsze mam ze sobą Durexy nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą :P

Filip Lucid
Gość
Filip Lucid

Może to dziwne w dobie smatrfonów ale zawsze mam w plecaku odtwarzacz mp3 z dodatkową baterią. Do tego błotnik ass saver, nie waży nic i nigdy nie użyłem,ale jest:)

Piotr Kwieciński
Gość
Piotr Kwieciński

A ja zakupiłem po wstępnym przetestowaniu u kumpla, zapalonego globtrotera wojskowy hamak z moskitierą i dachem.
Zamierzałem w nim spać, ale jak się ściemniło i zrobiło się strasznie to dałem drapaka do domu, mało koła mi się nie zapaliły.
Okazało się na nazajutrz, że odwiedziło mnie w nocy stado żubrów.

Tenfilip
Gość
Tenfilip

Nie wiem po co presta? Mam samochodowy i wszystko gra, wszystko z tym dziala :) A kolega ma miec swoje :P

Na liscie brakuje noza – i jako wsparcie w konfrontacji z dresem/zwierzeciem, i jako narzedzie.

Marek
Gość
Marek

Dodal bym jeszcze kawalek opony szosowej i tasme klejaca. gdy gdzies rozetniesz dosc konkretnie opone mozesz wlozyc od spodu kawalek szosowej opony i jakos powoli dojechac do cywilizacji.Oczywiscie musisz miec do tego detke!

Bart
Gość
Bart

Z ostatnich doświadczeń, przez to że mój sezon rowerowy trwa cały rok, a zima jest genialnym czasem aby poćwiczyć skila (zwłaszcza jazdę w śliskich warunkach – symulując błociska ) oraz nadrobić zaległości techniczne –
ćwiczę aktualnie manual gdyż mam wrażenie że gdy padnę tan na poduszkę, dodałbym jeszcze dwie rzeczy dość nietypowe ale przydadzą się zwłaszcza zimą, a jedna ratuje mi życie w czasie jazdy, druga wyszła całkiem niespodziewanie:)
1 – odmrażacz do zamków którym zraszam napęd – po kilkunastu minutach jazdy w śniegu i upośledzeniu pracy napędu po takim psik psik – płynny napęd daje tyle szczęścia co po godzinie wyglądająca zza zakrętu knajpka z grzańcem.
2 – ciekawostka – wkład do zaworu dętki – zawsze myślałem że mój plecak posiada wszystko, dętki nie woziłem, ale 2 zestawy naprawcze. A tu ostatni szybki trip, środek lasu, zmiana ciśnienia, następnie dopompowanie i ZONK, urwał się kawałek zaworu górna część gwintu pod elementem który odkręcamy w celu pompowania!! Zestawy naprawcze w plecaku nic nie dały, więc albo zapasowa dętka – uwaga z wymiennym wkładem – gdyż nieszczęścia chodzą parami -taka pierdoła a zostało mi prowadzenie roweru przez 2 km zimą pod górę !! haha z w pełni wyposażonym plecakiem.
Pzdr

Odwiedź mój profil na
Instagram Top