Menu
Menu Szukaj

Test cz. 1: Specialized Turbo Levo Comp

Mimo pociągu do wszelkich nowinek, długo zwlekałem z zakupem elektryka… Powodu chyba nie muszę tłumaczyć – to nie gravel, żeby za parę tysięcy kupić sobie coś fajnego na początek. Zwłaszcza, że podczas testów w Kluszkowcach wniosek był jednoznaczny: to musi być Specialized Turbo Levo, czyli delikatnie mówiąc, nienajtańszy model… Ostatecznie jednak się udało. Czy warto było szaleć tak?

Specialized Turbo Levo Comp 2019 test
To jest pierwsza część testu długodystansowego, w której skupiam się na rowerze w fabrycznej specyfikacji. Z kolei w drugiej części pokażę Ci wszystkie zmiany, jakie wprowadziłem – a jest ich sporo!

Specialized Turbo Levo Comp – co to za rower?

Turbo Levo Comp to podstawowy model e-MTB w ofercie Specielizeda – a w każdym razie najsensowniejszy pod względem stosunku ceny do ficzursów. A ponieważ Levo w zasadzie z marszu wygrywa każdy test porównawczy w swojej kategorii, można chyba powiedzieć, że jest to jeden z najciekawszych elektryków na rynku. W każdym razie dla mnie okazał się najciekawszym i po krótkiej jeździe próbnej w Kluszkowcach zdecydowałem się go kupić.

Najważniejsze cechy:

  • przeznaczenie: enduro, trail;
  • czterozawiasowe zawieszenie o skoku 150 mm;
  • rozmiar koła: 29″;
  • materiał ramy: aluminium;
  • napęd: silnik Brose połączony z autorskimi rozwiązaniami Specializeda;
  • akumulator: 500 Wh (wymieniony przeze mnie na 700 Wh, który w modelu 2020 jest już standardem).
Specialized Turbo Levo Comp 2019 test
Specialized Turbo Levo Comp 2019: 23,3 kg, 25 299 zł

Wszystkie smaczki ramy i wyposażenia opisałem w bikepornie:

Bikeporn: Specialized Turbo Levo Comp 2019

Geometria i wybór rozmiaru

W przeciwieństwie do opisywanego przeze mnie jakiś czas temu Kenevo, ścieżkowo-endurowy Levo nie może się pochwalić specjalnie agresywną geometrią. Reach 435 mm i baza kół ledwo przekraczająca 1200 mm w M-ce, w połączeniu z kątami 66/75 stopni to – jak na standardy 2020 – bardzo zachowawcze wartości. Tak się jednak składa, że bardzo przypominają mojego Spectrala, na którym jeździ mi się znakomicie – czasem cyferki to tylko połowa historii.

Tak też jest w tym przypadku, bo mimo teoretycznej krótkości, Levo sprawia wrażenie dużego roweru – do tego stopnia, że czasem zastanawiam się, czy nie powinienem był wybrać rozmiaru S (z takiej decyzji na pewno byłaby zadowolona moja żona). Masa każdego elektryka daje tyle stabilności, że szukanie jej dodatkowo w długości roweru jest zbędne – więc jeśli jesteś blisko granicy rozmiarów, raczej nie próbuj na siłę wpasowywać się w większy.


Na szlaku

Rower towarzyszył mi przez większość sezonu, więc nie sposób wymienić tu wszystkich tras, jakie na nim odwiedziłem. Najciekawszym poligonem testowym były oczywiście Zermatt i Canazei, ale nie zabrakło bardziej swojskich i przyziemnych miejscówek. Dzięki Levo odzyskałem też w tym roku frajdę ze startowania w zawodach – ścigałem się na nim w Przesiece (gdzie wydajny akumulator pozwolił mi wycisnąć z formuły Time Hunt aż 8 przejazdów) i w Srebrnej Górze.

Podjazdy

Zawieszenie FSR w Specializedach jest chwalone za wiele rzeczy, ale na pewno nie za efektywność. Do elektryka jednak ta miękka, aktywna i nieco pompująca charakterystyka pasuje idealnie – owszem, przy pedałowaniu przysiada, ale tylko pomaga to w utrzymaniu trakcji.

Bo przyjemne zdecydowanie jest! Bezdyskusyjnie największą zaletą elektryków Specializeda jest bardzo mocny, ale jednocześnie cichy i precyzyjny napęd oparty o silnik Brose. Czuję, że o jego zaletach mógłbym napisać osobny artykuł, więc żeby nie wyszła z tego laurka na 2000 słów, ograniczę się do wypisania najważniejszych punktów:

  • w trybie Eco jedzie się w niemal absolutnej ciszy;
  • dozowanie mocy jest płynne i przewidywalne w każdym trybie;
  • odcięcie wspomagania przy 25 km/h jest łagodne, wręcz niezauważalne;
  • przy jeździe bez wspomagania silnik nie stawia oporów;
  • każdy tryb ma progresywny charakter, tzn. dobiera stopień wspomagania do parametrów jazdy (tak jak pojedyncze tryby automatyczne w Shimano i Boschu);
  • zakres pracy każdego trybu można w pełnym zakresie spersonalizować w aplikacji.
Specialized Turbo Levo Comp 2019 test
Zwłaszcza, że na tę całość składa się też bardzo dobry, minimalistyczny kontroler i największy na rynku akumulator 700 Wh (dokupiony przeze mnie osobno, ale standardowy w Levo Comp 2020).

Co do akumulatora mam zresztą mieszane uczucia – tzn. nie wiem, czy jego wymiana na większy nie była bezsensownym wydatkiem, bo w ciągu testu ani razu nie rozładowałem go do zera. Nie wiem, z czego to wynika, ale Specialized obchodzi się z baterią odczuwalnie delikatniej od innych systemów, w których 500 Wh jest kompromisem. Podejrzewam, że to zasługa personalizacji trybów – u siebie „zdławiłem” zarówno Eco (15% mocy) jak i Trail (35%), dzięki czemu oba stały się dla mnie idealnie użyteczne, dając mnóstwo frajdy, ale pozostawiając wrażenia z jazdy na rowerze (a nie na mopedzie).

Zjazdy

Wrażenia z podjazdów na Levo to niekończące się pasmo pochwał – sorry! Wiem że wolicie narzekanie. Trochę więc ponarzekam odnośnie zjazdów, bo zajęło mi ładnych parę tygodni, zanim Levo zaczął zjeżdżać tak, jak bym tego oczekiwał. Od samego początku, przy miękko ustawionym zawieszeniu, szedł w dół ze stabilnością zjazdówki, ale trudno było zapomnieć, że zjazdówką nie jest – tył było bardzo łatwo dobić, z kolei przy mniejszym sagu rower tracił ten magiczny balans. Zdecydowanie warto zwiększyć progresję bardzo liniowego zawieszenia, żeby cieszyć się połączeniem obydwu cech.

Widelec przysporzył mi nieco więcej problemów. Początkowo jeździłem na fabrycznie zamontowanych 2 tokenach, później dołożyłem kolejne 2 i… pogorszyłem sytuację. Revelation, pomimo tej lepszej wersji z komorą DebonAir i tłumikiem Charger, działał strasznie drewniano, przenosząc wszystkie nierówności na ręce, a jednocześnie zapadając się i destabilizując cały rower. Dopiero wyjęcie wszystkich tokenów – trochę wbrew intuicji – pozwoliło na odpowiednie połączenie czułej i płynnej pracy ze stabilnością na stromych sekcjach i dohamowaniach.

Specialized Turbo Levo Comp 2019 test
Proste wyciągnięcie tokenów okazało się najlepszym „upgradem”, na jaki się zdecydowałem (o pozostałych napiszę w drugiej części testu).

Pierwsze jazdy na prawidłowo ustawionym zawieszeniu były objawieniem – rower stał się bardzo „pluszowy”, a jednocześnie – jak na elektryka – bardzo żywy i skoczny, mimo długiego tyłu. Przy czym przez „długi” rozumiem „odpowiedni”, bo jak pisałem w poradniku o e-bike’ach, ich geometria rządzi się swoimi prawami. Chainstay 455 mm pomaga nie tylko na podjazdach, ale też powoduje, że przednie koło jest dobrze dociążone w zakrętach i nie trzeba się specjalnie wysilać z utrzymywaniem prawidłowej pozycji – przerzucanie Levo z zakrętu w zakręt to czysta przyjemność. Ba, nawet zamontowałem kierownicę wyżej, niż mam w zwyczaju! Levo jest bardzo neutralnym rowerem i pozwala na takie eksperymenty.

A propos „plusów”… Tylne koło 29″? Moim zdaniem to nienajlepszy pomysł. Zalety dużego koła są dobrze znane: dobrze się przetacza i utrzymuje prędkość. Ale oznacza to jednocześnie, że… gorzej hamuje. Przy masie e-bike’a zaczyna to być odczuwalne – utrzymanie trakcji tyłu na stromych, luźnych zjazdach nie jest proste, a myszkowanie tyłu jest trudniejsze do opanowania, niż w dowolnym rowerze lżejszym o 10 kg.

Specialized Turbo Levo Comp 2019 test
Na pewno pomogłaby lepsza opona – Butchery są dobre, ale do Minionów jeszcze im trochę brakuje. Ja jednak zdecydowałem się na ciekawszy zabieg, o którym napiszę w drugiej części poradnika.

Ale mimo tych „ciekawostek”, Turbo Levo w seryjnej specyfikacji i tak jest jednym z najlepiej zjeżdżającym elektryków, na jakim jeździłem (był numerem jeden aż do testu Whyte E-150). Podobnie jak konkurenci z tej kategorii, nie jest mistrzem technicznej jazdy i ostrych reakcji, ale za to świetnie nadaje się do haratania zarówno tras enduro, jak i naturalnych szlaków.


Specialized Turbo Levo Comp – werdykt

Po premierach odchudzonego Levo SL i hardkorowego Kenevo, „klasyczny” Turbo Levo został w pewnym sensie oddelegowany do kategorii długodystansowo-turystycznej. Odnajduje się w niej znakomicie, bo cały układ napędowy jest po prostu bezkonkurencyjny. Ale Levo to nie tylko turystyka! Na sytych zjazdach w dalszym ciągu pozostaje jednym z najlepszych, najbardziej zabawowych i precyzyjnych w prowadzeniu elektryków, nawet jeśli lżejszy o 4 kg Levo SL wydaje się bardzo kuszący – gdybym kupował teraz, pewnie zdecydowałbym się na słabszego SL-a, bo na Levo i tak większość czasu jeżdżę na osłabionym wspomaganiu.


Walety:

  • rewelacyjnie działający (cichy, płynny, a jednocześnie mocny) układ napędowy;
  • duży zasięg, nawet z baterią 500 Wh;
  • możliwość pełnej personalizacji trybów wspomagania;
  • wzorowa integracja i wygląd;
  • neutralny charakter prowadzenia;
  • frajda z jazdy!

Zady:

  • zbyt płaski kąt rury podsiodłowej;
  • niska sztywność wahacza;
  • drogi, jak na wyposażenie (ale ze względu na zalety, nie będziesz żałował dopłaty).

Specialized Turbo Levo Comp 2019

Cena: 25 299 zł
Masa: 23,3 kg (rozmiar M, z pedałami, na mleku, bateria 500 Wh)
Strona producenta


Bonus: Specialized Turbo Levo Comp 2020

Z opublikowaniem tego testu tak się ociągałem, że w międzyczasie pojawił się nowy model 2020 i… zdążył się już zestarzeć. Na szczęście większość testu pozostaje aktualna, bo jest on oparty na tej samej ramie, choć z kilkoma zmianami w wyposażeniu:

  • akumulator 700 Wh w standardzie;
  • Rock Shox Lyrik Select zamiast Revelationa (jest to mniejszy upgrade, niż się wydaje, bo oba mają tłumik Charger RC i komorę powietrzną DebonAir);
  • szybsza tylna opona (Specialized Eliminator);
  • cena wyższa o 2200 zł (27 499 zł).

Biorąc pod uwagę, ile do tej pory trzeba było dopłacić za większy akumulator, jest to wbrew pozorom całkiem niezła oferta. A jeśli nie zależy Ci na 700 Wh? Wtedy równie ciekawy jest bazowy model Turbo Levo (bez żadnego dopisku), który w 2020 bardzo awansował. W zeszłym roku trafił on do zestawienia Top 10 elektryków do 20000 zł, z zastrzeżeniem, że od razu trzeba w nim wymienić słabe hamulce, wiotki amortyzator i dokupić sztycę regulowaną. Na 2020 model ten podrożał o 1200 zł (21 299 zł) i zachował beznadziejne hamulce, ale zyskał porządnego myk-myka i nowego Rock Shoxa 35 (czyli „obudowę” Revelationa z tłumikiem Motion Control). Jeśli wystarczy Ci akumulator 500 Wh, jest to chyba lepsza opcja od sporo droższego Turbo Levo Compa.


Bonus 2: a może Specialized Levo SL Comp?

W podsumowaniu zdradziłem już, że gdybym teraz miał iść do sklepu, wróciłbym właśnie z tym rowerem:

Jego najważniejsze cechy to:

  • masa niższa o ok. 4 kg – aluminiowy Comp waży około 20 kg (a topowy S-Works 17 kg!);
  • ponad dwukrotnie niższa moc (260 W kontra 560 W, moment obrotowy 35 Nm kontra 90 Nm);
  • akumulator 320 Wh, który ze względu na słabszy silnik, oferuje podobny zasięg, jak 500 Wh w normalnym Levo;
  • możliwość dokupienia range-extendera 160 Wh (waży około kilogram i montuje się go w koszyku na bidon), co pozwala uzyskać zasięg porównywalny z 700 Wh w Levo;
  • brak możliwości szybkiego demontażu akumulatora do ładowania (to akurat mogłoby mnie powstrzymać przed zakupem…);
  • cena 26 599 zł.

Skok (150 mm) jest taki sam, geometria również bardzo podobna, więc Levo SL jest bardzo ciekawą propozycją dla osób, które i tak jeżdżą na „zdławionym” wspomaganiu, bo lubią czuć się jak na rowerze i dawać więcej od siebie. Wnioski zasłyszane od pierwszych testerów są w takim tonie: jest wolniej i trzeba się bardziej namęczyć, więc jest to coś w połowie drogi między klasycznym rowerem a typowym, mocnym elektrykiem; nie tylko na podjazdach, ale też na zjazdach – do tej pory okolice 20 kg były zarezerwowane dla topowych modeli za astronomiczne kwoty. A różnicę 4 kg na zjeździe poczuje nawet największy sprzętowy ignorant.


Zobacz też:

 

68
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
41 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
36 Comment authors
MaciekPMichał LalikAndyadsAdam Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Radek
Gość
Radek

Czy wszystkie Revelation’y mają fabrycznie włożone tokeny? Akurat mój to 2019 DebonAir ale z tym podstawowym tłumikiem RC

KUBOL
Gość
KUBOL

Wystarczy 5 minut żeby sprawdzić….
W debonach tokeny nie mają seansu, chyba że jeździsz ews.

Jakub
Gość
Jakub

Mam ten sam, i miałem fabrycznie włożone aż 4. Co mnie zdziwiło tym bardziej, że sprzedawca dał mi jeszcze dodatkowe 2 tokeny „do ręki”.

Tomasz
Gość
Tomasz

W końcu! browarek i czytamy :)

grzegorz
Gość
grzegorz

Wszystko się zgadza. Najbardziej denerwują mnie hejty ludzi, którzy nigdy nie śmigali na levo. Co do baterii i trybów, sam zdławiłem eco i nie zdarzyło mi się wyczerpać baterii, nawet przy przebiegach rzędu 70km, pomimo , że jeżdżę na xl i sam ważę pod 120kg!! więc jest co wciągać pod górkę. Polecam aplikację blevo , w której można ustawić progres wspomagania, w zależności od nacisku na pedały, czyli na płaskim , gdy nie jest potrzebne, nie wspomaga, pod górkę, gdy jest ciężej wspomaga bardziej. Poza tym zapomniałeś o jednej bardzo ważnej rzeczy na duży plus tej maszyny- jest przepiękny!!!

Mack
Gość
Mack

Nie marzę (jeszcze) o elektryku ale przeczytałem z ciekawością. Jeżdżę z synem a lata lecą :). Przyjdzie czas…
Offtop: przesadzasz z HDRem na fotkach z krajobrazem w tle. Nienaturalnie to wygląda.

mito
Gość
mito

Właśnie intensywnie myślę nad tym rowerkiem i w idealnym momencie pojawił się ten artykuł – dziękuję za treściwą i szczerą opinie. Teraz wiem (niestety) że ,to nie dla mnie rower -ważę na gotowo 96 kg

Piotrek
Gość
Piotrek

Mega foty z wypadów – tym razem na serio Ci/Wam zazdroszczę :)

Maciej
Gość
Maciej

Dawaj te modyfikacje ! :p Obstawiam, opony, wkładka, hamulce, tarcze, kokpit. Siodełko pewnie tylko zostało, bo spec robi wygodne :P

Oskar
Gość
Oskar

Podbijam, kiedy część 2? Ja od 3 tygodni śmigam na Bulls AM 4, bajka!

Vincent
Gość
Vincent

Twój Bulls i ten Lapierre https://shop.lapierrebikes.com/ezesty-am-90 (w którym się po prostu zabujałem) wskazują, moim zdaniem, że nawet elektryk może być w miarę finezyjny. Niestety, ponownie moim zdaniem, nie można powiedzieć tego o całej masie innych elektryków. Myślałem, że nowy Spectral ON będzie jakimś ładnym rowerem, ale niestety nic nowego.

Zawalidroga Masters
Gość

… właśnie leży przede mną kupa żelastwa, plastiku i gumy, z której ulepię bezkompromisowy z mojego punktu widzenia pojazd, ale tradycyjny, … na resztę sezonów do ery elektrycznej, bo na dziś jestem jeszcze wojującym ortodoksem, …modyfikując użyte w komentarzach określenie taki w sam raz dla Dziada przed … x-dziesiątką ( i nie jest to czwarta czy piąta…:) )…

Ale czuję (nie)zdrową ekscytację i zainteresowanie tymi modyfikacjami i ich oceną i wrażeniami (mam ten komfort, że o jednej wiem :) ) – i dołączam się do „Dawaj te modyfikacje! ” :)
pzDR

Michal
Gość
Michal

Jesli chcesz miec bardziej stormy kat podsiodlowy to obroc sztyce o 180 stopni, wydaje sie ze ma ona lekki offset(choc oficjalnie go nie ma to go jednak widac). Zamiast do tylu offest bedzie do przodu co poglebi wrazenie zmiany a dwa ze nie powinno miec to zadnego wplywu na jej dzialanie i bezpieczenstwo, szczegolnie przy niskiej masie. Ostatecznie zmienic sztyce.

Mariusz
Gość
Mariusz

Zdecydowanie Levo SL, bardzo do mnie przemawia ten rower, tylko ten price tag ;)

Dawid
Gość
Dawid

Kiedyś byłem sceptycznie nastawiony do elektryków ale ostatnio bardzo zmieniłem zdanie. Potrzebowałem dużego kartonowego elementu który mógłbym pomalować na biało i zrobić z niego ekran odbijający światło lampy błyskowej. Udałem się do zaprzyjaźnionego sklepu rowerowego i bez problemu otrzymałem wielki karton po opisywanym tu modelu :).

Mirosław
Gość

Super rower, im dłużej czytałem tym utwierdzałem się w przekonaniu, że koniecznie muszę go mieć! Czar prysł, gdy zobaczyłem cenę. Myślę, że z czasem będzie bardziej przystępna, może wtedy rozważę zakup :)

Dawid
Gość
Dawid

Rozważ najtańsze Turbo Levo za 21300zł katalogowo. Ponegocjuj ceny ze sprzedawcą – spokojnie uzyskasz 19koła, a nawet 18. Ja jedyne co zmieniłem to hamulce na taniutkie 4tłoczkowe MT501 – ok 600-650zł za komplet przód i tył. Amortyzator RS35 to mistrz w tej klasie cenowej, Jednak po pierwszych 200-300km trzeba mu zrobić przegląd zerowy i napchać smaru w uszczelki bo chyba fabryka oszczędza ;) Pozostałe upgrady to obowiązek przy każdej wersji Turbo Levo, a własciwie każdego elektryka, czyli mleko; cushcore lub rockstop w conajmniej tylnym kole no i oczywiście błotniki :)

Obręcze Roval na 28 szprychach są dość wrażliwe na uszkodzenia przy jeździe na niskim ciśnieniu – bardzo łatwo je uszkodzić. Mój dobry znajomy i spec od elektryków Dr Ebike to potwierdza. Niestety ze względu na kształt obręczy – ProCore nie do końca się sprawdza – lepsza wkładka Cushcore – właśnie poluję na taką.

Rysiek Siepsiak
Gość
Rysiek Siepsiak

Od stycznia posiadam wersję 2020. Nie ukrywam, że przed zakupem byłem mocno zasugerowany opiniami Michała i Endurofinowca. Dlatego wybrałem TL. Jak do tej pory katuję maszynę na ostro i spisuje się doskonale. Bateria 700Wh nie jest do zajechania w ciągu jednego dnia jazdy nawet w lekko minusowych temperaturach (chyba że ktoś kosi tylko na booście). Rovale trzymają się bardzo dobrze. Walk asist – doskonała funkcja bo trochę ciężko wnosić na garbie takiego kolosa. Spece dali dobrą bonifikatę :) i wszystko pozamiatane. Dla dziada przed 50 w sam raz:)

Marcin
Gość

Mój Santa Cruz Bullit 2 zrobiony do enduro, na sprężynowym zawieszeniu, z regulowaną sztycą i na zjazdowych oponach waży 21,7 kg, czyli podobnie jak te elektryki. To takie przykre, że nie ma silnika…

krzychumalina
Gość
krzychumalina

Mam Levo experta z bateria 700 ah. Jeżdżę na nim od stycznia 2019 i przejechałem prawie 4 tys km.
TO KAWAŁ SUPER MASZYNY i zgadzam się z większością pozytywnych opinii.

Ma też swoją piętę achillesową: jest nim tylne koło. Pęknięte szprychy z tyłu wymieniałem już parę razy. Regularnie muszę je też centrować. (dodam że ważę niecałe 70kg) Mógłbym przyczepić się do zawiechy ale z czasem dogadaliśmy się i nawet polubiliśmy, szczególnie po włożeniu do dampera wszystkich tokenów (poszedłem za sugestią autora).
Jest jeszcze jedna kwestia, mianowicie po około 3 tys km bateria straciła zauważalnie swoja wydajność (pojemność), mimo ze w aplikacji nadal wykazuje 100% mocy. Czas jazdy/zasięg skrócił się o 10-15%
Tryby mam stłumione na 20-40-80 % mocy. Turbo używam sporadycznie, zazwyczaj jeżdżę w Trail , ale baterie wyzerowałem nie raz :). Fakt, zajęło mi to około 5-6h ciągłej zabawy. Czy ktoś ma podobne obserwacje?

Potwierdzam, że będąc w siodle, rower sprawia wrażenie całkiem długiego. Faktycznie jest skoczny i dynamiczny oraz dobrze wyważony, a podczas jazdy wręcz zapomina się o jego masie.
Dodam też, że to właśnie dzięki swojej masie, podczas jazdy w dół i w locie zachowuje się bardzo stabilnie.
Natomiast nie zgadzam się z opinią że wahacz ma niską sztywność – w ogóle nie mam takich odczuć, ale może po prostu nie potrafię tego wyczuć.

Poza tym w kwestii technicznej: łańcuch zużywa się o 30-40% szybciej, a samą spinkę łańcucha sugeruję wymieniać co 500 km
A tak już całkiem na marginesie, to aktywna, dynamiczna jazda na elektryku (nie mówię tutaj o wożeniu zadka w trybie turbo po szutrach) który wazy o 8-10kg więcej niż analog, wymaga o wiele większej siły i tężyzny. Po pierwszych jazdach miałem zakwasy od pasa w góre :) Trzeba mieć też silny kręgosłup, nie tylko moralny ;D

Marek
Gość
Marek

Michał, a brałeś od uwagę jakiś marki wysyłkowe? Są dopiero tańsze. Spectral ON I YT Decoy?

Mam problemy z kolanami, kiedyś miałem jeździć po górach po 100 km dziennie. Teraz 20 to dla mnie dużo. Myślę o elektryku.

Co Twoim zdaniem byłoby lepsze, ten Twój TURBO LEVO COMP, Czy lżejsza wersja SL.

Mam siłę, ale chcę odciążyć kolana.

Cris
Gość
Cris

Skoro większość użytkowników e-bików jeździ na zdławionej mocy, przyszłość elektryków moim zdaniem będzie należeć do konstrukcji typu Turbo Levo SL. Mniejsze, lżejsze silniki. Moc wystarczająca, waga roweru coraz niższa. Zgrabny wygląd roweru, który na pierwszy rzut oka nie wygląda na elektryka (z niezgrabnym silnikiem i szeroką ramą mieszczącą baterię). To wszystko wydaje się zmierzać w dobrym kierunku, a jednym z najciekawszych tego typu rowerów będzie nadchodząca premiera Forestala Siryon.

krzychumalina
Gość
krzychumalina

TAK i NIE. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach :) Tu jest link do porownania zwyklego LEVO i SL – koleś bardzo klarownie wyłuskał różnice w detalach: https://www.youtube.com/watch?v=LbOMwlrhnDE

mito
Gość
mito

Rowerek super tylko co w przypadku uszkodzenia , awarii silnika po gwarancji , jaka jest szansa u nas na szybki serwis Brose ? i jakie koszty trzeba będzie ponieść .

GoBi
Gość
GoBi

Jak przewozisz taki sprzęt, przecież na dachu samochodu się czegoś co waży 20 parę kilo raczej nie da wrzucić, chociażby z uwagi na ograniczenia nośności bagażnika/stanowiska, rodzaju i sposobu mocowania pomijając masę. Pozostaje bagażnik na hak jeżeli ma się hak w samochodzie. Jak długo trwa ładowanie baterii ? Najwyższy model w ofercie tej marki to bagatela 66 tyś. czyli jakieś 15tyś, euro. Przy takiej cenie sam bym go nosił na plecach żeby się nie uszkodził :)

mito
Gość
mito

Kto dzisiaj wozi rowery (enduro) na dachu. Myślę ,że jak komuś nie przeszkadza cena roweru w granicach 20 tysięcy to znajdzie jeszcze do wydania 750zł (z montażem) na nowy hak .

wojtek
Gość
wojtek

Kupiłem Levo comp 2020 z myślą o delikatnym upgrade. I tak udało się wsadzić Öhlins rxf 36 evo 160mm, dumper ttx22m, koła dt, hamulce code rsc, kompletny Sram GX Eagle i parę drobnostek. Powinno być fajnie :)

mito
Gość
mito

…hehe tylko jakieś 12 koła mi wyszło ;)

wojtek
Gość
wojtek

14K! who cares? I tak jest koniec świata, prawda? ;)

piotrek
Gość
piotrek

dawaj znac jak sie jezdzi

Piotrek
Gość
Piotrek

Czy ktoś z Was użytkuje odblokowaną wersję tego roweru ?

Andy
Gość
Andy

Tak – słucham …

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Laurka za laurką tymczasem w tym teście pewne cechy oddane jak naj wcale takim nie są – wystarczy dokładnie przeanalizować co jest na rynku do tego subiektywne odczucie zarąbistości tej maszyny nie upoważnia do twierdzenia, że konkurencja jest w tyle bo to nie jest prawda.
Gdyby tak było to jeździłyby same Levo tymczasem na szlakach są rzadko widywane.

mito
Gość
mito

Może są drogie …

Konrad
Gość
Konrad

Nie mogę się doczekać części drugiej o upgrade’ach. W jakimś polskim magazynie przeczytałem, że damper można wymienić na model o dłuższym skoku ale tej samej długości montażowej i zamiast 150mm skoku masz 163mm. To widać nawet na stronie Ohlinsa- dedykowany TTX do Levo ma skok większy niż fabryczny. Taka ciekawostka.

quiros
Gość
quiros

Gratuluje fajnej maszynki!

Adam
Gość
Adam

Cześć ,
Piękna maszyna . Sam w tym roku zamierzam dokupić coś do kolekcji .
I tu problem .
1) trek Rail 7 z bardzo bardzo dobrym rabatem
2) Scott E ride Genius 920 rok 2020 w pakiecie rabat , wymiana hamulca , i tylnej przerzutki na GX w cenie .
3) spec levo z rabatem i nawet we Wrocku dokładają do wersji bieda baterie 700 tzn zamieniają . No ewentualnie w Krakowie stoi levo Carbon z 2019 za 25 kafli. Trochę dużo .
I weź człowieku się zdecyduj .
Pozdro dla jeżdżących …

ads
Gość
ads

Hej, fajnie sie czyta. Kiedy druga część? :)

mito
Gość
mito

Michał kiedy przewidujesz 2 część o upgrade’ach? bo ludziska niecierpliwie czekają

MaciekP
Gość
MaciekP

Mam kilka rowerow Santa Cruz w tym gravela, sciezkowca i wlasnie sprzedalem all mountain bronson 2 na rzecz hecklera emtb. Nie sadzilem, ze tak szybko to nastapi. Moja waga oscyluje w granicach 95-101kg i mialem problemy na podjazdach w gorach. Pod warszawa jezdze w tempie po 40-50km po singlach po lasach gora -dol ale wychodzi mi tylko okolo 300m podjazdow, choc ostrych zwykle. Rychleby mnie zabijaly na podjazdach. Podobnie w Bielsku. Teraz czuje ze bede wiecej jezdzil po gorach i juz planuje kilka wypraw z zasilaczem w plecaku. Skonczylem wlasnie 50 lat i smutno mi, ze to juz tyle, choc pod warszawa spotykam starszych, chudych z ogromna kondycja zawstydzajacych mnie, ale nie moge zejsc z waga ponizej 95kg przy 186cm wzrostu. Chyba juz wstyd emtb mija i rowery sa mniej obciachowe bez tych bulowatych aku….

Odwiedź mój profil na
Instagram Top