Menu
Menu Szukaj

Hajlajtsy: Whyte Enduro MTB Series Przesieka 2019

Sezon zawodów enduro rozpoczęty! „WTF?” – pomyślisz. Była już przecież Rabka, był JoyRide, był Bimber… Ale dopiero na Enduro MTB Series w Przesiece zdecydowałem się wystartować po raz pierwszy. Powód: nowa formuła Time Hunt.

Whyte Enduro MTB Series Przesieka 2019
Disclaimer: zanim przejdę do oceny zawodów, przypomnę, że byłem zaangażowany w ich organizację, a do tego cały ten Time Hunt był zasadniczo moim pomysłem. Trudno więc być mniej obiektywnym. Co nie znaczy, że nie spróbuję.

Time Hunt w teorii

Bodźcem do wprowadzenia formuły Time Hunt było otwarcie się Enduro MTB Series na „rozluźnienie” idei on-sight, podsycone narzekaniem prosów na jej zbyt amatorski charakter.

Mamy więc Time Hunt: dwa OS-y otwarte cały dzień, z dowolną ilością (i kolejnością) przejazdów, z których pierwszy wszyscy jadą on-sight.

Nie ma więc stresu i nauki trasy na pamięć miesiąc przed zawodami, a z drugiej strony szybcy zawodnicy przy drugim czy trzecim przejeździe mogą pojechać na 100% swoich możliwości. Można też do woli poprawiać błędy i odrabiać straty spowodowane awariami sprzętu – koniec z wymówkami w facebookowych relacjach! Nikt też raczej nie powinien narzekać, że zawody są za krótkie (można jeździć 6 godzin bez przerwy), albo zbyt kondycyjne (o tym każdy decyduje sam).

Whyte Enduro MTB Series Przesieka 2019

Time Hunt w praktyce

Ale ponieważ to pierwsze takie zawody w Polsce, pojawiły się też pytania i wątpliwości. Czy uda się płynnie wystartować? Czy na starcie któregoś OS-u nie zrobi się korek? Czy na pierwszym przejeździe nie pojawią się „blokerzy” uczący się trasy na pamięć? Czy nie będziecie jednak tęsknić za zawodami w formie solidnego górskiego tripa, umierając z nudów podczas szóstego podjazdu tą samą dojazdówką? Czy nie wyjdzie z tego za dużo DH, a za mało enduro…?

Whyte Enduro MTB Series Przesieka 2019

Odpowiedzią na większość z tych pytań jest stanowcze „chyba nie”. I tu chciałbym podziękować wszystkim współzawodnikom za rozsądek. Po pierwsze, zgodnie z sugestią, grupy nieparzyste zaczęły od OS1 a parzyste od OS2 – dzięki temu start przebiegał płynnie, mimo że cały dzień obowiązywała kolejność „kto pierwszy, ten lepszy”. Trochę jak na skrzyżowaniu z awarią świateł – ruch zawsze najlepiej reguluje się sam. Większa kolejka zrobiła się tylko raz, po zamknięciu OS1 na czas interwencji ratowników.

Po drugie, nie słyszałem o żadnym przypadku „patentowania” trasy w sensie dosłownym, czyli zatrzymywania się, oglądania linii, podchodzenia i innych dantejskich scen, które niektórzy wyobrażali sobie przed imprezą. Wszyscy starali się zaliczyć jak najwięcej płynnych przejazdów, bez psucia zabawy innym. Może po części za sprawą pogody – w prognozach był burzowy armagedon, więc opłacało się powalczyć o dobry czas jeszcze na suchych OS-ach. I faktycznie – choć ostatecznie pogoda okazała się łaskawa – wiele osób zrobiło najlepsze czasy na pierwszych przejazdach.

Whyte Enduro MTB Series Przesieka 2019

To zresztą jeden z elementów, które podobają mi się w Time Hunt: taktyka. Można było cisnąć od samego rana, żeby zmieścić oba OS-y w okienku pogodowym, można było budować prędkość stopniowo, zjeżdżając ten sam odcinek kilka razy z rzędu, można też było iść na obiad i wrócić na trasy po południu, kiedy zrobiło się na nich znacznie luźniej.

Podejmowanie tych decyzji ułatwiała wspólna (do pewnego momentu) dojazdówka do obu OS-ów, z bufetem i punktem kontroli czasu po drodze. Przy pedałowaniu i wafelkach było więc sporo okazji do rozmów o elektrycznych rowerach, sensie życia i oczywiście o trasach…

Trasy

O ile formuła zawodów większości osób przypadła do gustu, to OS-y zebrały trochę słów krytyki. Zwłaszcza bardzo szybkie „dzidy na wprost” na OS1. Można by dyskutować, że jest to jeden z typowych elementów jazdy enduro (większość szlaków tak wygląda), ale faktem jest, że przez niego trasa była dość niebezpieczna (nie mylić z „trudna”), zwłaszcza po deszczu.

Whyte Enduro MTB Series Przesieka 2019

Przez deszcz cięgi zebrał też OS2, a konkretnie dwa „bagienka” w dolnej części, których płynne przejechanie było prawie niemożliwe (choć „płynne” to w ich przypadku dobre słowo). Ale skoro ktoś po zawodach enduro narzeka na błoto, to chyba znaczy, że nie było żadnych poważniejszych niedociągnięć, prawda…?

Moim zdaniem OS-y były naprawdę dobre (poza tą prostą końcówką OS1), bo łączyły wszystkie składniki przepisu na enduro. Dzięki temu, formuła Time Hunt nie przypominała zawodów DH, mimo że odcinki były krótkie i w 99% prowadziły w dół. Te dwa tematy (krótkość i zjazdowość) zresztą mocno się łączą – początkowo jeden z OS-ów miał być znacznie dłuższy, ale niespodziewana „przebudowa lasu” tuż przed zawodami wymusiłaby włączenie w odcinek nieprzyjemnego podjazdu – a tym razem za czynnik kondycyjny miało odpowiadać coś innego. I faktycznie tak było: nie brakowało osób, które w sumie zaliczyły 8 przejazdów, a rekordzista w kategorii e-bike zjechał każdy OS po 5 (słownie: pięć) razy! Więc choć „finałowe” czasy najlepszych zawodników poniżej 7 minut nie robią wrażenia, raczej nikt nie narzekał na niedobór jazdy.


Podsumowanie

Zawody w Przesiece uważam za bardzo udane – nie mam wyboru ;) Ale przeglądając opinie największych facebookowych jęczybuł, chyba nie jestem w tym odosobniony. Formuła Time Hunt sprawdziła się w boju, stanowiąc ciekawe urozmaicenie sezonu – może nie stanie się ona standardem, ale chciałbym, żeby w przyszłym sezonie powróciła, dopracowana na podstawie opinii zebranych na tej pilotażowej edycji.

Whyte Enduro MTB Series Przesieka 2019

PS. Jedna z nierozstrzygniętych kwestii to: czy do Time Hunt lepiej pasują łatwe do powtarzania, krótkie OS-y jak w Przesiece (takie jest moje zdanie), czy jednak lepsze byłyby dłuższe (bo takie głosy często się pojawiały)? Daj znać, co myślisz na ten temat!


Odcinki w Przesiece...

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Wyniki

Wersja skrócona: wygrali Marek Konwa i Katarzyna Burek. Wersja pełna – tutaj.


Zdjęcia

Linki do galerii będę aktualizował na bieżąco, więc jeśli czekasz na swoje nowe „profilowe”, zaglądaj tu co jakiś czas:


Zobacz też poprzednie powiązane publikacje:

 

36
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
J.K.EnduroSkalniakGuncarWojtekBart Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kacper
Gość
Kacper

Tacy z nich profesjonaliści, że gdy przyjdzie im startować w EWS to stawkę non stop zamykają :)

Bart
Gość
Bart

Witamy przedstawiciela grupy jęczybuł

Guncar
Gość
Guncar

Ciekawe jak Ty byś przejechał trasę na EWS które w są trudniejsze i bardziej strome od najtrudniejszych u nas…

Belzebub
Gość
Belzebub

Można prosić jakiegoś gpxa?

Kuba
Gość
Kuba

Gdyby udało się dogadać z nadleśnictwem i wytyczyć przyjemne trasy… bo kurcze, początek 2OS był super, fajne nachylenie, dość technicznie i przede wszystkim szeroko – co przejazd można było udoskonalać swoją linie. Późniejsza prosta po błocie i kamieniach nie przypadła mi zbytnio do gustu.

adixx
Gość
adixx

– OSy super,
– formula super,
– szkoda ze jedna myjka na 200 osob,
– nie ma gdzie sie umyc po zawodach,
– slaby posilek regeneracyjny

Marcin
Gość
Marcin

Siemano.

Mieszkam i jeżdżę w Szkocji i moje doświadczenia ze startami w zawodach Enduro nie wykraczają poza ten kraj jak na razie. Chciałbym jednak w przyszłym roku przyjechać na jakąś imprezę do Ojczyzny.
Na pewno to zrealizuje ale
zacząłem się zastanawiać na ile format imprezy i trasy odbiegają od tego do czego zdążyłem się przyzwyczaić. Tutaj mapki z trasami otrzymuję z reguły jeden dzień przed oficjalnym dniem treningowym(objazd i zapoznanie się z trasami). Więc wszyscy startują na jednakowych zasadach. Każdy da radę przejechać każda trasę po razie a następnego dnia zawody. Natknąłem się na komentarze ze ludzie protestowali że np. na Joyride 3 dni na trening to mało.
Jak jest z tym u was.

Chciałem się też odnieść do stwierdzenia że „dzidy na wprost” to jeden z elementów typowych dla Enduro.
Dosyć mnie to zszokowało bo jak do tej pory trasy Enduro opisywałem słowami: strome, ciasne, kręte, kamieniste, korzeniaste, długie.

Pozdro

burac6
Gość
burac6

2 os-y po 3 i 4 min z hakiem to stanowczo za mało jak na potencjał Karkonoszy w Przesiece. Preferuję dłuższe os-y on-sight. 4 konkretne urozmaicone os-y w ciekawej turystycznie pętli do 40 km, z widoczkami i 2 mniejszymi bufetami to jest to!!!!!!

faldżip
Gość
faldżip

Jako amator, potwierdzam, że dzida na wprost na os1 sprawiła, że przejechałem go tylko raz, bo uznałem, że nie chce zginąć. Os2 przejechałem dwa razy i już mi trochę sił zabrakło na 3 raz choć teraz żałuję, że jednak się nie skusiłem. Błoto mi nie przeszkadzało, a nawet powiem, że pogoda mi się podobała, bo podniosła walory przygodowo-wyprawowe. Formuła time hunt bardzo mi się podobała, bo przy drugim przejeździe opuściłem rower tylko 3 razy, a za pierwszym jakieś 5-6 razy :) więc poprawiłem się o 40 sekund.

Karolina Kwiatkowska
Gość
Karolina Kwiatkowska

Wiecie, że od lat biegacze mają swoją „Zamieć” w Szczyrku i biegają 14 kilometrową pętlę przez 24 godziny ile wlezie. Co roku bez mała na tej samej trasie, bardzo trudnej i w górę i w dół. I jest to jedna z lepszych, choć trudniejszych imprez biegowych w PL. Dlaczego na rowerach miałaby być łatwa? Gdyby ją zamienić na rowerową (a to był mój :-) pomysł sprzed 4 lat) to mogłaby to być całkiem niezła przygoda…

Marcin
Gość
Marcin

Takie imprezy są bardzo popularne tu gdzie mieszkam. Są wyścigi 7h, 10h czy 24 godzinne. Oprócz tego można startować solo, parami lub w czwórkach zmieniając się na okrążeniach wedle własnej strategii.

Super pomysł i świetna zabawa.

Ilia
Gość
Ilia

Też bym bardzo chętnie wybrał się na taką dłuższą wyrypę. 6 godzin na jeżdżenie to dla mnie zdecydowanie za mało. Zdziwiłem się, że na nocną wycieczkę zgłosiłem się tylko ja. Myślałem, że Ci wszyscy pro riderzy też na niej będą.

Rafał
Gość
Rafał

Dla mnie jazda na rowerze to przede wszystkim widoki i obcowanie z naturą. Przy świetle latarki, mówiąc kolokwialnie, gówno zobaczę :-E Ale nie jestem pro to mogę się nie znać.

Loki
Gość
Loki

Takie zawody można próbować układać na różne sposoby. Na przykład zamknąć wcześniej dwa OSy upalane przez wszystkich i grupę najlepszych wysłać na dodatkowy -finałowy OeS on-sight, który byłby przejeżdżany raz.

Kaha F
Gość
Kaha F

Pasowałyby mi 3 osy w takiej formule, bo 2 jeżdżony w kółko to mało, a tak trzeba by wybierać i decydować czy coś przejechać tylko raz czy się dojechać porządniej i w sumie zrobić sześć zjazdów ;)

Ilia
Gość
Ilia

Wolę formułę on-sight. Przez całe zawody nie wiadomo czego się spodziewać do samego końca. Te zawody to była dla mnie jedna wielka analiza. Dziwię się, że niektórzy narzekają na jakieś tam błoto i wodę. Gdy zaczęło padać, nawet się ucieszyłem. To są w końcu zawody w terenie w górach. Co oni oczekują? Trasy w stylu niedzielnej przejażdżki przez park? To nie zawody Kubusia Puchatka w okręgowym przedszkolu. Nie podobały mi się tylko te dzidy na OS 1. Według mnie to zbędne niebezpieczeństwo. Wystarczy jeden zakamuflowany kamień by skończyć zawody. Z tego co słyszałem to komuś właśnie tak się udało i nie był tym zachwycony. Wolałbym też więcej OSów lub żeby były dłuższe. Najbardziej podobała mi się dalsza część OS 2. Można było trochę powalczyć z terenem. Nawet była część podjazdowa wymagająca mocniejszego depnięcia, a nie tylko zapierniczania w dół.

Grudek
Gość
Grudek

Z mojego punktu widzenia formuła rywalizacji była świetna ale trasa raczej łatwa i niebezpieczna. Może to dlatego, że nie lubię/nie umiem jeździć po takich odcinkach (wysokie prędkości, kamienie czające się w trawie czy korzenie pod każdym kątem). Zrobiłem zaplanowaną liczbę powtórzeń, ale to tylko dlatego, że chciałem zrealizować plan. Na choćby jeden przejazd więcej ciężko by mnie było namówić. Trasy w Rabce postawiły bardzo wysoko poprzeczkę w kategorii fajności tras, Przesieka urzekła nową formułą a Srebrna zapewne zachwyci jak co roku.
Michał, gratulacje za wybór narzędia w Przesiece:)

Sziwa
Gość
Sziwa

Wszystko fajnie kolorowo jedną rzecz bym zmienił. Jak najbardziej można jeździć ile się da po odcinkach ale do finalnego wyniku nie bierzemy najlepszego czasu a średnią z uzyskanych czasów. W tedy każdy będzie jechał na 100
% od początku, a nie zwiedzał trasę w pierwszym przejeździe.

Pipek
Gość
Pipek

Sama formuła zawodów fajna, ale niestety słabo pokazał się organizator, nawet na zdjęciu wyżej widać że wziął flamaster i wymazał część tras z 2018 roku i tyle, miałem nadzieję ze skoro będą tylko dwa oesy to je dopracują – na zdjęciu tez widac że OS z zeszłego roku jest też wykastrowany.

zamiast tych dzid to trzeba było wejść do lasu i zrobić trasę…

Coś tam widziałem
Gość
Coś tam widziałem

Moim zdaniem, to nie jest Enduro. Byłem na zawodach w Czechach, Włoszek, Austrii, nawet startowałem w EWS i zawody Enduro wyglądają innaczej. Trasy są trudne, ale płynne, są starannie wytyczone, tak żeby zawodnik widział czego może się spodziewać na trasie… Obawiam się, ze problem tkwi w organizatorach… żaden nie był dobrym zawodnikiem Enduro/downhill i chyba nie startował w zawodach za granica dlatego nie wie jak powinny wyglądać trasy Enduro… Trasy w Rabce były robione przez zawodnika i jaki by efekt? Same ahh ohh itp… da sie? Da, tylko musi trasę tyczyć ktoś kto wie co to flow, co to płynność, co to trudny element na trasie, odróżnić trudne od niebezpiecznego…

Marcin
Gość
Marcin

To juz wiem na jakie zawody pojechac w przyszlym roku :)

Dzieki

Wojtek
Gość
Wojtek

Masz rację tylko weź pod uwagę że trasy w Rabce (w Srebrnej też) przygotowują lokalni riderzy którzy raz że znają dobrze teren a dwa mieli na przygotowanie tras pewnie kilka miesięcy. W przypadku Przesieki trasy przygotowują sami organizatorzy i mają na to pewnie kilka (jeżeli w ogóle) dni. Też chciałbym żeby trasy były super ale rozumiem również że organizator nie ma na to ani czasu, ani mocy przerobowych ani przede wszystkim pieniędzy żeby za każdym razem budować od podstaw.
I tu wracamy do zasadniczego pytania czy lepiej on sight ale z gorszymi (nie zawsze) trasami czy lepiej tradycyjne zawody w znanych miejscówkach.

Coś tam widziałem
Gość
Coś tam widziałem

To jakim cudem, organizatorzy w Czechach ( również on-sight – Blinduro) mają czas na zrobienie tras i wytyczenie ich tak, by były fajne? Druga sprawa, zawody w Przesiece są organizowane od kilku lat, wiec organizator raczej trochę poznał teren… Były do ogarnięcia tylko 2 os’y… Teren jest taki, ze pod on-sight wystarczyło by o taśmować i usunąć grubsze gałęzie i singiel tworzy się bardzo szybko (trasy też miałem przyjemność budować) nikt nie mówi o tym, zeby budować bandy czy przegrzebywać całe zbocza… ale zeby wyznaczyć singiel tak, by był płynny, trudny i bezpieczny.
Uważam, że jeśli się robi zawody, rozwija serie, na płaszczyźnie organizacji idzie ona do przodu, to dlaczego nie poprawić tras – czyli najważniejszego elementu zawodów?

Guncar
Gość
Guncar

Bo to są Czechy. Mają sponsorów, mają ludzi chętnych do pomocy i działania dłużej niż dwie imprezy. Oni się tam potrafią dogadać pod wieloma względami i dużo lepiej niż my tutaj. Dlatego Czesi są sporo przed nami ze wszystkim. Znam temat od strony rajdów samochodowych. Inny świat. A on sight na słabszych trasach właśnie tak działa że potem na EWS ciężko coś powalczyć.

Guncar
Gość
Guncar

Nie byłem ale się wypowiem :P Jak dla mnie ciekawa forma w której bym wystartował choć zbliżyło się do DH a Enduro jest na wzór rajdów. Jako zmiany to bym widział 3 OSy i/lub liczenie np 2 przejazdów, żeby jednak suma ścigania była jakaś większa.
Inny pomysł to kierunek bardziej w stronę rajdów. 2-4 OSów ułożonych w „pętli” i przejeżdżanych 2 razy. Oczywiście wcześniej zapoznanie z trasą tak jak tutaj już ktoś opisywał. Bo onsight jest według mnie bardziej niebezpieczne niż prosta dzida. Bo jak umiesz to jedziesz tak jak umiesz a wiesz, że masz „prostą” więc albo jedziesz albo kaleczysz. Tak jest w rajdach umiesz to idziesz piecem nie umiesz to odpuszczasz. Dobry zawodnik zawsze sobie poradzi a słabemu zapoznanie pomoże. Z czasem na to wszystko… to już inna sprawa.
Jednak całkiem onsight nie odpycham bo sam bym chciał spróbować a tym bardziej na jakiejś no hardcore trasie i jest dobre do takich powiedzmy turystyczno-sportowych zawodów ;)
Co do pisania w mediach, że coś kogoś boli to dla mnie to jest szczegółowe i szczere opisanie wydarzeń i swoich przeżyć niż wymówka. Jako wymówkę traktuje to, że ktoś wymięka z przejechaniem czegoś, i to jest ok bo można sobie poradzić. A jak ktoś jedzie z kontuzją czy problemami technicznymi to ja tu wymówki nie widzę.
A jeszcze co do zawodów to przydałoby się więcej imprez, nawet małych na dwóch OSach przejeżdżanych dwa razy dla np 100-130 zawodników (tak strzelam). W XC jest tyle imprez, że głowa mała wszystkie siły i finanse tam poszły?

Skalniak
Gość
Skalniak

Do zrobienia imprezy XC wystarczy 50-metrowa górka i pętla na 50 km dookoła jeziora. To można zrobić w każdym województwie więc koszty małe i więcej chętnych. A sensowna jazda po górach wymaga sensownego przewyższenia – to jest dostępne tylko na południu gdzie dojazdy nie należą do przyjemności.

J.K.Enduro
Gość
J.K.Enduro

A jakby zrobić 2 OS-y w formule time hunt w Srebrnej? A w Przesiece zostawić 4 OS-y w formule on sight. Myślę ze trasy w Srebrnej bardziej sie nadają na time hunt ze względu na charakter i odpowiednią długość.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top