Hajlajtsy: Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka 2017

Hajlajtsy / 

Wiesz, co w największym stopniu stymuluje rozwój kolarstwa górskiego? Lenistwo. Serio – gdyby chciało nam się troszkę bardziej przyłożyć, nie byłoby Eagle’a, nie byłoby e-bike’ów i nie byłoby carbonowych ram. Ale nie chodzi tylko o sprzęt – jesteśmy tak leniwi, że czasem nie chce nam się nawet zaplanować wycieczki! No bo trzeba wymyślić miejsce, wybrać szlaki, wyłuskać w internetach najlepsze zjazdy, a na koniec jeszcze przekonać znajomych, że to wszystko jest dobre i muszą nas tam zawieźć. Kupa roboty!

Nic dziwnego, że wszyscy jeżdżą na sztuczne singletracki. Albo na zawody – bo wbrew pozorom, tam też 80% stawki pojawia się tylko dlatego, że ktoś za nich zaplanował fajną trasę. Oczywiście jest też trzecia opcja: zloty, które łączą zorganizowaną jazdę po prawdziwych szlakach z całkowicie nie-racingową atmosferą.

W miniony weekend odbył się Zlot Enduro MTB Series w Przesiece – pierwsza tego typu impreza organizatora znanego z zawodów enduro w formule on-sight. Czy była wystarczająco leniwa?

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka


Nie chce mi się wybierać miejsca…

Bazą zlotu była Przesieka – mała miejscowość, w której odbyły się już dwie edycje Enduro MTB Series (w tym pierwsza, jak i druga). O jej istnieniu słyszeli wyłącznie Ci, którzy już tam byli, więc służę informacją: Przesieka leży w połowie drogi między Szklarską Porębą a Karpaczem, w samym środku Karkonoszy. Tak bardzo w środku, że w czasie wycieczki trzeba w nawigacji co chwilę zmieniać mapę z „Karkonosze Wschód” na „Karkonosze Zachód”…

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się wydzwaniać za noclegiem…

Jak na wieś liczącą ok. 500 mieszkańców, Rezydencja Markus bardziej przypomina tunezyjski hotel, z lekką nutką PRL-u (tu chciałbym pozdrowić przemiłą panią z recepcji…). Baza była po prostu duuuża! Bez problemu pomieściła (i wyżywiła) ok. 150 uczestników.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się robić śniadania ani szukać knajpy…

Trzy posiłki dziennie (w tym ognisko) chyba wystarczą? Nie były to może frykasy rodem ze zlotów Rowerowego Podhala, ale prawdziwy leniwiec nie będzie grymasił. Duży minus należy się jedynie za śniadania o 7:30 – kto to widział, żeby na tak leniwej imprezie wstawać w środku nocy?!

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się kupować jedzenia i picia na drogę…

Organizator razem z Oshee zadbali nawet o prowiant: batony energetyczne, żelki (nie paskudne żele, tylko takie prawdziwe żelki :)), izotoniki i wodę. We własnym zakresie trzeba było tylko zorganizować piwo. Oto pole do popisu dla sponsorów zlotu 2018! :)

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się zabierać swojego roweru…

Na zlot wpadli też dystrybutorzy – w ramach testów można było za darmo popsuć i pobrudzić cudzy rower. Do wyboru były: Cannondale (m.in. testowany przeze mnie ostatnio Jekyll), GT, Kellys, Trek, Whyte i Yeti. W większości przypadków można było wypożyczyć rower na całą wycieczkę, a jeśli nie udało się załapać na upatrzony model – wziąć go na szybką rundę po obiedzie.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się ślęczeć nad mapą i wymyślać tras…

W końcu dochodzimy do sedna. Każdego dnia uczestnicy mieli do wyboru 3-4 trasy o różnym poziomie trudności. Można je było obejrzeć przed wyjazdem na mapkach, ale w sumie po co? Każdą grupę prowadził przewodnik, więc można było podążać za nim niczym stado baranów owieczek za psem przewodnikiem. Zero stresu – oczywiście o ile udawało Ci się utrzymać całkiem przyzwoite (choć oczywiście w kategoriach wycieczkowych) tempo.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Wycieczki prowadziły zarówno po naturalnych, technicznych OS-ach zawodów, jak również mniej znanych (choć nie aż tak fajnych) okolicach. Najwięksi harpagani w sobotę wieczorem pojechali jeszcze na night ride. Dało się wyjeździć!

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się uczyć…

Listę atrakcji uzupełniły szkolenia – zarówno te praktyczne, z techniki jazdy, prowadzone przez zawodników teamu Kellys Oshee Racing (niestety nie skorzystałem, bo odbywały się one równolegle z wycieczkami), jak i teoretyczne, prowadzone wieczorem na sali wykładowej. Najlepiej wypadło szkolenie z pierwszej pomocy przygotowane przez Pokojowy Patrol – w sobotę można było przypomnieć sobie podstawy (np. co warto mieć w rowerowej apteczce), a w niedzielę – podmuchać Małą Anię.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się myć roweru…

Po wykładach można było też skorzystać z automatycznej myjni rowerowej, a przy okazji wygrać kask i inne gadżety od sponsorów – mam tu na myśli udział w Water Challenge, czyli konkursie jazdy po długiej i wąskiej kładce…

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Osoby stroniące od zimnej wody mogły też oczywiście skorzystać z bardziej tradycyjnej myjki.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka


Nie chce mi się pisać tej relacji, więc podsumowując…

O tak, Zlot Kellys Enduro MTB Series w Przesiece zdecydowanie rozleniwił! Po takim weekendzie, jeszcze trudniej niż zwykle wrócić do codziennych obowiązków…

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Debiut organizatora w nowej roli się udał. Wprawdzie nie było tak kameralnie, ciepło i „góralsko” jak na Rowerowym Podhalu – bardziej było widać chłodny profesjonalizm znany z zawodów – ale głód karkonoskiego enduro został zaspokojony. Jeśli jest ktoś, kto po powrocie z Przesieki nie był zadowolony, to chyba tylko dlatego, że mu się nie chciało!

Zlot Przesieka - Enduro MTB Series



Zobacz też relacje z podobnych imprez:

 

  1. Nie jestem enduro. W sumie to musiałbym jechać sam i to spory kawałek drogi. Nie mam (nadal) fulla. Skakanie na rowerze wychodzi mi za każdym razem inaczej…
    Chyba się przejadę na następny taki zlot, choć oczywiście „nie chce mi się” jak jasna chorela..

  2. lajk.

  3. nie chce mi się komentować..
    .
    .
    .
    świetna relacja

  4. Ha, jestem na pierwszej focie, tej „z drona” ;) Niebieski kask i kolorowa bluza, piję wodę z bukłaka, choć wcale mi się nie chciało…

    1. Ano jest godna reprezentacja WWTT :)

  5. Do uczestników Zlotu i autora, o ile nie był zbyt leniwy żeby trochę jednak pojeździć ;) – napiszcie 2 słowa o trasach pokazanych na załączonych do relacji mapkach. Pozdrowienia!

    1. Trasa w okolicach Jagniątkowa – bez szału. Parę fajnych, szybkich zjazdów (raczej z kategorii „dla każdego”), ale sporo podjeżdżania i asfaltu/szutru.

      Natomiast wszystkie trasy „po tej właściwej stronie” (czyli zahaczające o OS-y) to esencja enduro. Żona po powrocie stwierdziła, że „jak jeżdżenie po szlakach, to tylko w Karkonoszach”. Coś w tym jest.

  6. Faken, za ro(C)k musze tam być, nie ma bata!

  7. Enduro Freerider

    Heh, jak opowiadałem żart przy wodospadzie o burdel-mamie to nikt się nie śmiał.
    Sam z siebie śmieszkowałem :-p

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Cannondale Jekyll 3 Carbon 2018

Sprzęt, Testy / 

Rowerowy Head&Shoulders, czyli dwa w jednym: oto Cannondale Jekyll 3 Carbon. Wyhodowany na OS-ach Enduro World Series endurak z asem w rękawie damperze. Jak nadaje się dla kogoś, kto profesjonalne ściganie zna tylko z fotorelacji na Pinkbike’u?


Rower przetestowałem w ramach współpracy z polskim dystrybutorem Cannondale.


Cannondale Jekyll 2018 – co to za rower?

Cannondale Jekyll to nowa generacja roweru enduro ujeżdżanego m.in. przez Jerome Clementza, Marka Weira i Marco Osborne’a. Oferuje nowoczesną geometrię i aż 165 mm skoku zawieszenia z tyłu i 170 mm z przodu. Razem z Jekyllem, Cannondale pokazał też nowego Triggera – model do nieco lżejszej jazdy, o skoku 145/115 mm – wspomnę o nim jeszcze pod koniec testu.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Wybaczcie ramę oklejoną czarną taśmą, ale jest tak ładna, że żal mi było porysować ;)

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Ale Jekyll to nie tylko enduro-czołg na najgorsze trasy! Wyróżnia go podwójna osobowość, za którą odpowiada damper z systemem Gemini. Po naciśnięciu przycisku manetki, zmniejsza skok do 130 i zwiększa progresję – przy czym oba tryby są zoptymalizowane pod kątem zjazdów. Krótszy, bardziej responsywny tryb, robi z tego roweru ścieżkowca, bez zamulania zawieszenia (tłumienie można regulować niezależnie).

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Fox DPS Evol Gemini

W gamie dostępne są 4 modele:

  • Jekyll Carbon 1 – 34 999 zł – w całości carbonowa rama i koła, Fox Factory, Eagle;
  • Jekyll Carbon 2 – 27 999 zł – carbonowy przedni trójkąt, Fox Performance Elite, Eagle;
  • Jekyll Carbon 3 – 18 499 zł – carbonowy przedni trójkąt, Fox Performance, XT/SLX;
  • Jekyll 4 13 999 zł – aluminowa rama, Fox Performance, SLX/Deore.

Testowany przeze mnie Jekyll Carbon 3 wydaje się być najrozsądniejszym modelem, chyba że satysfakcjonuje Cię rama z amelinium (pomalowana!).

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Najważniejsze fakty:

  • carbonowy przód, aluminiowy wahacz;
  • koła 27.5″ z Minionami 2.5″ WT (Wide Trail);
  • skok amortyzatora: 170 mm;
  • tryby zawieszenia zmieniane manetką: 165/130 mm;
  • asymetryczny tył zwiększający sztywność koła;
  • płaski kąt główki ramy: 65 stopni;
  • długi reach: 447 mm (rozm. M), mostek 35 mm;
  • krótki tył: 420 mm;
  • masa 14,6 kg z pedałami;
  • cena 18 499 zł.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - geometria


Na szlaku

Rower testowałem podczas tygodniowego wyjazdu na skaliste szlaki w Chorwacji. Żeby jednak mieć punkt odniesienia, odwiedziłem też na nim swoje ulubione trasy w Srebrnej Górze i Bielsku-Białej (Enduro Trails).

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Podjazdy

Krótki chainstay, krótki mostek, płaski kat główki ramy – raczej nikogo nie zaskoczy, że to nie jest rower zaprojektowany do podjeżdżania. Prowadzenie „lekkiego” przedniego koła na technicznych podjazdach nie jest tak pewne, jak w rowerach z dłuższym tyłem – tutaj żeby utrzymać kierunek na wprost, trzeba się troszkę przyłożyć.

Pozycja jest nastawiona na na zdobywanie wysokości w komforcie – nie w sprincie.

Pomaga w tym stroma rura podsiodłowa (75 stopni), która przesuwa środek ciężkości do przodu. Przy okazji mocno skraca efektywnie górną rurę, co w połączeniu z dość wysoką główką ramy i podkładkami pod mostkiem, daje bardzo kompaktową, wyprostowaną pozycję, nastawioną na zdobywanie wysokości w komforcie, zamiast w sprincie. Minimalne przełożenie 30×46 jest do tego stworzone.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 podjazdy

Z pomocą przychodzą też oczywiście zmienne tryby pracy zawieszenia. Jedno kliknięcie umiarkowanie wygodnej manetki i tryb „Hustle” ogranicza skok do 130 mm. Odczuwalnie zwiększa też progresję, przez co damper skuteczniej opiera się zapadaniu na stromych podjazdach – tył roweru jest wyżej, co przy okazji zmniejsza ryzyko zahaczenia korbą o „podłogę”. Przez większą zrywność, zupełnie nie jest odczuwalna masa roweru przekraczająca 14,5 kg.

Pamiętaj jednak, że oba tryby zawieszenia zostały zoptymalizowane pod kątem zjazdów: zmieniają one charakterystykę sprężyny powietrznej, ale nie wpływają w żaden sposób na tłumienie. A ponieważ bardzo aktywne, jednozawiasowe zawieszenie Jekylla ma tendencje do lekkiego bujania, na długich asfaltowych podjazdach warto dodatkowo sięgnąć do dźwigni platformy (z opcją całkowitej blokady).

Zjazdy

No to zakładamy ochraniacze i heja! Wspomniane wyżej aktywne zawieszenie klei do podłoża bez wyraźnego wpływu ze strony napędu. Chętnie wykorzystuje to zawieszenie Foxa. Nie mam porównania, ale zasłyszane opinie jednoznacznie wskazują, że nowy damper działa dużo lepiej od skomplikowanego Dyada z poprzedniej generacji Jekylla, wyciskając ostatnie soki z prostego jednozawiasowca.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 zjazdy

Projektanci chwalą się, że zaprojektowali zawieszenie, które nie usztywnia się przy hamowaniu, ale jako starszy specjalista ds. (nadmiernego) heblowania, nie jestem do końca przekonany… Miękki i głęboki tryb „Flow” wprawdzie połyka najgorsze przeszkody, ale na stromych kamienistych zjazdach, tylne zawieszenie jest bardziej nerwowe od ujeżdżanych przeze mnie ostatnio czterozawiasowców. Naturalna pozycja za sterami i świetne opony powodują jednak, że paniczne, awaryjne dohamowania na trudnych sekcjach zdarzają się rzadko.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 zjazdy

Ta umiarkowana długość, a zwłaszcza krótki tył, powodują, że prowadzenie nie jest aż tak bezkompromisowe, jak w dłuższych rowerach. Dzięki temu, wczucie się w nowy sprzęt zajmuje dosłownie chwilę, ale za to wymaga nieco więcej zaangażowania na szlaku. Ten rower nie jedzie sam, Jekyll premiuje aktywną jazdę – wychodzi tu jego racingowy rodowód. Osoby jeżdżące szybko i w bardzo trudnym terenie, powinny pomyśleć o większym (dłuższym) rozmiarze – przy moich 170 cm, M-ka była w sam raz.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 zjazdy

Za to dla tych, którzy lubią wybijanie się z nierówności terenu, manuale i nagłe zmiany kierunku, ten lekko narowisty temperament będzie zaletą. Z pewnością docenią oni też możliwość łatwego przełączania trybów Gemini, również w czasie jazdy – nie wymaga ono np. odciążenia roweru, jak w Canyonie. Dzięki temu można korzystać z manetki zawieszenia równie często, jak ze sztycy regulowanej czy przerzutki.

W trybie „Hustle”, trasy takie jak Twister nie są tak dobijająco nudne, jak na wielu nowoczesnych rowerach enduro.

A jest to tym bardziej użyteczne, że w trybie „Hustle” rower robi się (jeszcze) bardziej żwawy, ale zawieszenie pozostaje w pełni aktywne – jakbyś podczas jazdy podmienił ramę na ścieżkowca. Jest idealny na szybkie podjazdy na trasie, ale też na gładsze singletracki, odcinki wymagające pompowania czy po prostu dłuższe, turystyczne tripy. Dzięki niemu, trasy takie jak Twister nie są tak dobijająco nudne, jak na wielu nowoczesnych rowerach enduro. Jedna uwaga: do odczucia różnicy między trybami, potrzebne jest poświęcenie chwili na staranne dobranie ciśnienia i hojne ustawienie sagu: 30-35%.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 zjazdy

Jekyll czy Trigger?

Razem z nowym Jekyllem, Cannondale zaprezentował Triggera – jego ścieżkowego bliźniaka. Oferuje on o 20 mm mniejszy skok (145/115 mm), o stopień bardziej stromą główkę ramy (66 stopni) i nieco krótszą geometrię dopasowaną do mostka o długości 45 mm (zamiast 35 mm).

Cannondale Trigger 3 Carbon – 18 499 zł (znajdź 5 szczegółów różniących te dwa obrazki)

Tyle że jeśli damper Gemini potrafi zmienić Jekylla w ścieżkowca, to po co w ofercie dodatkowy rower? Lej mnie laciem, ale nie wiem. Trigger na pewno byłby dużo ciekawszy, gdyby Cannondale zastosował w nim koła 29″, które wyraźnie odróżniłyby go „większego brata”. Przy panoszącym się trendzie na 29ery, obstawiam, że w prędzej czy później (raczej prędzej) to nastąpi.

 

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 zjazdy


Komponenty

Szczegółowy opis całego wyposażenia z moimi uwagami znajdziesz w bikepornie:

Bikeporn: Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

 

Niektóre komponenty zasłużyły jednak na oddzielny komentarz.

Manetka i hamulce Shimano SLX M7000

SLX jest jedną z moich ulubionych grup – na szlaku nie pozostawia wiele do życzenia i oferuje najlepszy stosunek ceny do jakości. Problem w tym, że kupując Cannondale’a raczej nie interesują Cię takie bzdury! Przy przerzutce i kasecie XT, manetka z niższej grupy wydaje się być całkowicie nie na miejscu w rowerze za 18,5 tys. zł. Zwłaszcza z tym oldschoolowym „telewizorkiem”… Sugeruję zaraz przy zakupie podmienić ją na dużo lepiej działającą XT.

Po rowerze tej klasy przeznaczonym do ostrego enduro, spodziewałbym się też lepszych hamulców – nawet, jeśli do działania SLX-ów ciężko się przyczepić. Warto przynajmniej wymienić okładziny na metaliczne.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - manetka i klamka Shimano SLX M7000

Sztyca regulowana TranzX

Nie znałem tego modelu wcześniej, ale podczas testu tak bardzo spodobała mi się ergonomia i lekkość działania, że zacząłem szukać tej sztycy w sklepach. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że niemieckie sklepy sprzedają ją za ok. 500 zł! Podczas 4 tygodni testu nie udało mi się oczywiście zweryfikować jej trwałości (w każdym razie żadne problemy w tym czasie nie wystąpiły), ale gdybym miał teraz wybrać taniego myk myka, w ciemno zamówiłbym ten model.

Warto poszukać wersji z manetką pod kierownicą (oczywiście zakładając, że nie masz przedniej przerzutki) – co prawda ma lekkie luzy i trzeba ją uważnie ustawić, żeby nie kolidowała z obejmą klamki hamulcowej, ale jej ergonomia i tak jest bardzo dobra.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - sztyca regulowana TranzX

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 manetka Gemini sztyca TranzX

Amortyzator Fox Float 36 Performance

Przyznam szczerze, że to był mój pierwszy dłuższy kontakt z nowym lisem z budżetowej (ha ha…) serii Performance. O ile brak Kashimy bardzo mnie ucieszył (miałem 36 w takiej wersji i niewiele to wnosiło – poza niższą odpornością na zadrapania), to martwiły mnie prostsze tłumiki – podobno widelce z serii Performance pracują odczuwalnie gorzej od tych topowych, montowanych w seriach Factory i Performance Elite.

Okazuje się jednak, że w przypadku Foxa, „gorzej” dalej oznacza „świetnie”. Moim zdaniem jakość tłumienia w żaden sposób nie odstaje od Lyrika czy Pike’a. Szczególnie spodobało mi się tłumienie wolnej kompresji, które skutecznie zapobiega zapadaniu, a jednocześnie w żaden sposób nie ogranicza czułości na małe nierówności. Może nie jest to Lefty, ale swoją funkcję spełnia wzorowo.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Fox 35 Performance Float

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018 - Fox 36 Float Performance


Werdykt

We wrażeniach ze szlaku, dużo miejsca poświęciłem podwójnej, endurowo-ścieżkowej osobowości Jekylla. Nic dziwnego, w końcu damper z systemem Gemini to jego ukryta supermoc. Wypadałoby jednak zadać pytanie: czy jeden rower może być równie dobry w obu zastosowaniach? W wykonaniu Cannondale’a: owszem, ale z zastrzeżeniami.

W przypadku klasycznych zawieszeń, próba zestrojenia charakterystyki pod kątem zjazdów i podjazdów zawsze wiąże się z jakimś kompromisem. Wyraźne rozdzielenie dwóch osobowości podnosi poziom skomplikowania i koszty (Dyad, Gemini, TwinLoc, Shapeshifter…), ale znacznie poszerza pole manewru przy projektowaniu charakterystyki roweru. Projektanci Cannondale’a podeszli do tematu na swój sposób, konsekwentnie optymalizując wszystkie funkcje pod kątem zjazdów, a podjazdy traktując nieco po macoszemu.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018

I chwała im za to! Podjeżdżanie rowerem na komplecie Minionów nigdy nie będzie wielką przyjemnością, ale za to Jekyll oferuje maksymalnie szeroki zakres zastosowań zwykle kojarzonych ze słowem „fun”. Bo o ile ścigancki potencjał roweru w „pełnej wersji” (tryb Flow 165 mm) raczej nie szokuje, to miłą niespodzianką jest bardzo użyteczny tryb 130 mm, który zamienia rasowego enduraka w ścieżkowca. Idealny wybór, jeśli nie możesz się zdecydować między rowerem z kategorii enduro i trail.

Test Cannondale Jekyll Carbon 3 2018


Walety:

  • damper Gemini – enduro i ścieżkowiec w jednym;
  • dopracowana w detalach i bardzo sztywna rama z carbonu;
  • stabilna (choć dosyć krótka) geometria;
  • wyposażenie doinwestowane tam, gdzie to najważniejsze (zawieszenie, koła);
  • dobrze dobrany, szeroki zakres napędu.

Zady:

  • prosty system zawieszenia;
  • drobne, acz irytujące oszczędności w specyfikacji (manetka!);
  • brak Lefty’ego!

Cena: 18 499 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 14,6 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona producenta: http://www.cannondalebikes.pl/rowery/2017-gorskie/enduro/jekyll/jekyll-carbon-3


UWAGA! Testowany przeze mnie rower (i wiele innych) będziesz mógł sprawdzić własnoręcznie podczas zlotu Kellys Enduro MTB Series w Przesiece – już w ten weekend (9-11 czerwca)! Jeśli jeszcze się nie zapisałeś, polecam! :)

Zobacz też:

 

  1. Rower prawie za 20tyś na slx i jednym zawiasem który według producenta nie usztywnia się przy hamowaniu haha, Cannondale się chyba pogubił , bo wcześniej przynajmniej zapłaciło się za oryginalność i to miało sens. Zaczęli robić zwykłe rowery bo doszli do wniosku że ceny zostawią ,a będą tłuc Chińszczyzne ala Romet, Trzeba być Szajbajkiem ,żeby kupić ten rower. Przy Santa Cruz to bieda z nędzą. Wole Dartmoora, zostanie mi na auto hehe.

    1. Cięzko będzie znaleźć w ofercie Dartmoora carbonową ramę, he he.

      1. A to włókno węglowe sprawi, że pojedziemy, lepiej, szybciej, sprawniej?

        1. A lepiej, szybciej i sprawniej jeździ Ci się na lżejszym, czy na cięższym rowerze?

          1. A ten węglowy wahacz ile będzie lżejszy? Temat wagi roweru i jej wpływu na jazdę to temat rzeka. Bez sensu go poruszać bo „co lud bez dowodów przyjął jakże dowodami chcielibyście obalić”. To czy wahacz będzie z węgla czy stopu aluminium nie wpłynie na efektywność naszej jazdy. Możemy co najwyżej myśleć, że wpłynie; zaraz po tym jak wydaliśmy furmankę kasy.

  2. chyba jednak Santa Cruz Nomad 2018…

    1. Porównanie go z nowym Nomadem to błąd. Jeśli wierzyć wszelkim first-ride’om, Nomad to rower praktycznie mini-DH, na najtrudniejsze trasy. Jekyll przy nim to jak szwajcarski scyzoryk przy maczecie – ma dużo szerszy zakres zastosowań. Bardziej bym go do Bronsona porównał, jeśli już.

      1. Michał, a planujesz testy nowego Nomada? Bardzo mnie ciekawi. Z first ride niewiele wynika, Cedric Gracia zachwala podjazdy, ale za hajs też mogę powiedzieć, że świetnie się nim lata na księżyc.

        Obiektywny test byłby mile widziany bo jednak 20k+ za rower to jednak już odczuwalny wydatek.

        1. Na chwilę obecną nie mam Santy w planach.

  3. Niby taki zły…a ja go zamówiłem tzn jekyll 4

    1. Będzie pan zadowolony :)

    2. Podpisuję się pod Michałem obiema rękoma.
      Używam od dwóch lat model 2015, sprawdził się w całodniowych wyprawach i bike-parkach (Snowdonii,Szkocji, Walii i Kataloni).Stary model daje tyle frajdy, a ten który zamówiłeś ma jeszcze ciekawszą geometrię i poprawiony tylny tłumik, więc
      NA PEWNO „BĘDZIE PAN ZADOWOLONY”

  4. Prawdziwy Maciej P

    Myślę, że nie rozumiesz pojęcia progresywności.

    AD tryb 130: „Odczuwalnie zwiększa też progresję, przez co damper skuteczniej opiera się zapadaniu na stromych podjazdach – tył roweru jest wyżej, co przy okazji zmniejsza ryzyko zahaczenia korbą o „podłogę”.”

    oznacza to mniejszą progresję.

    1. Nie zgodzę się. Efekt jest jak przy włożeniu tokenów do Pike’a, co zwiększa to progresję, a jednocześnie powoduje, że przy takim samym ciśnieniu, amortyzator ma mniejszy sag i działa wyżej w skoku.

    2. Progresja oznacza zwiększenie efektywnej siły potrzebnej do ugięcia o delta skoku tłoka. Można ją osiągnąć poprzez zmianę charakterystyki sprężyny (zmniejszenie objętości) albo poprzez konstrukcję zawieszenia, w której przełożenie maleje wraz z wykorzystaniem skoku. Tak czy siak, efektem jest zwiększenie siły potrzebnej do ugięcia zawieszenia, tak więc o ile nie przytyjesz, to rower wykorzystuje mniej skoku.

  5. kilka lat temu Trigger byl 29erem ;)

    1. No właśnie – tym bardziej dziwi, że od tego odeszli, zwłaszcza w momencie, kiedy 29ery szturmują już nawet DH.

  6. Ludzie nie kupujta roweru za 18tysi z jednym zawiasem i hamulcami slx co na maraton się nadają. W takiej kasie to ma być bolid do ścigania, a nie części do wymiany.

  7. Jakiś czas temu wybierałem rower „do wszystkiego”, Michał zachwalał Canyona Strive-a, ja pytałem o Jekyll-a. Ostatecznie wybrałem Cannondale-a.
    Powody:
    1. Zawieszenie zmieniasz TYLKO manetką, bez żadnej zbędnej zabawy w dociążanie i odciążenie tyłu (gdy jeździsz szybko i dynamicznie, po prostu brakuje na to czasu, a tak, jedno zmartwienie z głowy)
    2.Drugi rok użytkowania i żadnych problemów z tylnym zawieszeniem (posiadacze Shape shifter-a znają cenę tego spokoju :’-( )
    3. Zawalił polski oddział Canyon-a. Zapłaciłem całą kwotę przelewem, i przez ponad pół roku, nie dostałem roweru. Po tym doświadczeniu,nie chciałem sprawdzać jak długo trwa ich zdaniem „prosty” serwis Shape shifter-a.
    Cannondale-a otrzymałem w dwa dni, od momentu zapłaty.

    Rower świetny na dłuższe wypady i oczywiście Enduro. Zawieszenie? Cóż, jedni lubią wielozwias inni jeżdżą na jednozawiasowcach. Co kto lubi, zawody EWS pokazują, że każdy coś dla siebie znajdzie ;-)
    Pozdrower

    1. Czyli poznałeś dokładnie zady i walety marek direct sales vs. premium ;) Ale jak widać po komentarzach, nie wszyscy są skłonni za to dopłacić. Dobrze, że są różne opcje na rynku.

  8. Zdaje się, że jednak Maciej rozumie najlepiej znaczenie pojęcia Progresja Zawieszenia, tylko nie chciało mu się za wiele wypowiadać ;) Mi też się nie chce walić wykładów, ale…

    „Nie zgodzę się. Efekt jest jak przy włożeniu tokenów do Pike’a, co zwiększa to progresję, a jednocześnie powoduje, że przy takim samym ciśnieniu, amortyzator ma mniejszy sag i działa wyżej w skoku.”

    – tak się to nieraz potocznie określa, jednak precyzyjnie to zwiększyłeś zarówno progresję jak i twardość sprężyny. Aby twardość (np średnia w obrębie całego skoku) pozostała taka sama to musiałbyś odpowiednio obniżyć ciśnienie. Wówczas większa progresja ukazałaby prawdziwe swoje oblicze – większy i sag i bujanie. Taka już jej natura, po prostu lekko „lata” pierwsza połowa (powiedzmy) skoku.

    1. @pHarry Zgadzam się. Myślę że stwierdzenie:
      „po prostu lekko „lata” pierwsza połowa (…) skoku.”
      jest najbardziej obrazowe. Dodatkowo zobaczcie wykres charakterystyki progresywnej dla sprężyny (uproszczony przykład) i myślę, że wszystko będzie jasne.

      Swoją drogą fajny ten jekyll 3. Miałem to samo odczucie z triggerem – powinien być na 29″

    2. Ja jednak zostanę przy potocznych określeniach, które lepiej oddają odczucia na szlaku – a to na nich skupia się ten test, nie na teorii krzywych ugięcia ;)

  9. Nie macie wrażenia, że drogie jednozawiasowce są rekompensowane sytemami blokującymi i amor i damper jednocześnie, czy zmieniającymi geometrię, jak np. robi Genius LT?

    Jak to się ma do wielozawiasowców bez tych bajerów czy to maestro, M-link itd.? Wydaje mi się, że w takich rozwiązaniach fajnie podjeżdżają wielozawiasowce, a z prztyknięciem przełącznika na damprzerze ala pro pedal już naprawdę jest ok i nawet blokada przedniego nie jest potrzebna.

    1. Spytaj kogokolwiek ogarniętego w temacie zawieszeń, „który system jest najlepszy?”, a zawsze usłyszysz to samo. Że nie liczy się system, tylko jakość jego konkretnego wdrożenia.

      Można zrobić jednozawias, który podjeżdża jak hardtail, a można zrobić pływającego w skoku virtuala – wszystko zależy od konkretnego projektu i w każdym przypadku wiąże się z kompromisami na innym polu. Idealnego systemu na razie nie ma.

      1. Wygląda na to, że trzeba zjeść zęby testując kilkanaście rowerów co najmniej kilka tygodni każdy. Aby móc sobie wyrobić zdanie jak pracuje każde zawieszenie, jakie ma plusy i minusy oraz dorzucić do tego trochę opinii o awaryjności bajerów jak shapeshifter i dodatkowych plnów na serwis.

        Nie ma szans by mądrze wybrać, bez spełnienia tych warunków. A opinii jest masa skrajnych. Ja np. uważam, że dual position w amorach RSa jak ktoś tokenami się nie chce bawić jest super. 30mm zmiany skoku na jednym pokrętle, a różnica kolosalna w podjeździe stromym, a przy bardzo stromym to kwestia tego czy koło ci się mimo usilnych starań przednie podniesie czy nie. Ale są osoby, które DPA nigdy nie kupiły, a i sam RS się z tego systemu raczej wycofuje.

        1. Z tym testowaniem zawieszeń masz sporo racji, choć bardzo pomaga staranne ustawienie. Ja Jekylla ustawiłem na początku byle jak (nie znałem skoku dampera, przez co wyszedł za mały sag, ok. 15%) i pierwsze wrażenia były baaardzo słabe. Dopiero po paru dniach jazdy się zreflektowałem i poświęciłem pół godziny, żeby zrobić to porządnie. Efekt: inny rower!

          Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której bierzesz rower z wypożyczalni albo centrum testowego i obsługa daje Ci rower ustawiony pod poprzedniego klienta, ew. pompuje na czuja. Jak dobrze pójdzie, to opierając się o tabelkę (każdy wie, ile mają wspólnego z rzeczywistością).

          No bo jak masz do wydania 10 rowerów, a w dodatku klient ma do dyspozycji godzinę darmowego testu, to nikt nie poświęci nawet 15 minut na ustawienia. A powinien!

          Bo potem taki klient wraca i w najlepszym wypadku nie za bardzo wie, co ma myśleć o danym zawieszeniu. Przyciśnięty do muru powtórzy wyczytane w internecie uogólnienia, że np. jednozawiasy bujają, albo że wirtuale kopią itd.

          Rowery są proste, ale nie aż tak proste ;)

        2. A co do DPA – jego podstawowy problem to obniżanie suportu. W nowych rowerach (np. w moim Whyte), niski suport sprawia czasem problemy już przy normalnym ustawieniu zawieszenia. Gdyby poszedł o dodatkowe 10 mm w dół (a tyle mniej więcej daje obniżenie amora o 30 mm), to na technicznych podjazdach, z wystającymi korzeniami i kamieniami, nie byłbym chyba w stanie w ogóle pedałować ;) Dlatego lepsze są systemy podnoszące tył, takie jak w Jekyllu.

        3. Sorry chłopaki za offtop ale jak już padł temat Dual Position w RS to muszę się pochwalić, że mam takiego Pajka 130/160 i już prawie 3ci tydzień czekam, żeby mi go zwrócili z serwisu ;)

          Sorry ale musiałem wylać gdzieś swoje żale ;)

          Żeby nie było tylko offtopu to Jekyll wygląda spoko ;)

  10. Michał, czy mógłbyś napisać chociaż kilka zdań o tych skalistych ścieżkach w Chorwacji? Gdzie dokładnie?

    1. Istria – Lovran – Ucka:
      https://www.trailforks.com/region/u-ka/map/

      Opisu raczej nie będę robił, bo okazało się, że tamtejsze szlaki to nielegale :(

      1. Nie dalej jak wczoraj przeglądałem ten region na mapach i trailforksie szukając inspiracji na wakacjie i zdziwiłem się, że szlaki prowadzą przez park narodowy. ;)

  11. Dzięki.Lepiej bez mandatu.

  12. Czy aby nie byłeś w Srebrnej w ostatni weekend? Otarł mi się o oczy czerwony Cannondale i zastanawiam się czy to ten.

    Co do rozważań czy warto i czemu aż tyle, nom cóż – czasy kiedy płaciło się za coś NAPRAWDĘ nowego raczej minęły. Od dawna dostajemy rowery zbudowane na znanych rozwiązaniach, które firmy tweakują pod różnymi kątami, czasem szumnie ogłaszając rewolucję (marketing), czasem słuszną ewolucję (też marketing), czasem nic nie ogłaszając i np. polegając na mocnej marce. Cannondale jest taką marką, tzn. ma w zestawie duży ładunek blingbling, na który inni muszą jeszcze popracować, za to się płaci i mówi się trudno. Najistotniejsze w rowerze nie jest przecież ile nosi w sobie patentów, ale jak jeździ. Jak wygląda w sumie też, ale o tym się głośno nie mówi ;) Jeżeli jeździ, wygląda i się podoba, to po cholerę rozkminiać, że Canyon jest tańszy – cza brać i się cieszyć.

    1. Zdrowe podejście – gatunek zagrożony ;)

      A w Srebrnej to nie ja – już się następni cieszą Jekyllem :)

  13. Serio kogo stać na takie rowry 18K … masakra

    1. Na szczęście coraz więcej osób ;)

    2. Kwestia priorytetów. Jeden zrobi remont kuchni, drugi kupi auto, jeszcze inny zapożyczy się, a kupi. Cykloza to hobby jak audio, ceny katalogowe za grosz nie odzwierciedlają realnej wartości, ale są jakie są bo ludzie są gotowi tyle zapłacić. Co ciekawe przeciwieństwem są tutaj samochody, gdzie dealerzy operują na dość niewielkich marżach.

      1. Dokładnie tak – jak ktoś wydaje 10 tys. zł rocznie na fajki i alkohol, to jakoś nikt się nie łapie za głowę.

  14. Ale ten rower ma rame 4 zawiasową ? Czy ja coś przeoczyłem ???

    1. Przyjmuje się, że czterozawiasowcem nazywa się rowery z ogniwem Horsta, czyli dodatkowym zawiasem położonym między główną osią obrotu a osią tylnego koła.

      Jekyll może i ma cztery „przeguby”, ale ich położenie powoduje, że z punktu widzenia kinematyki, rama jest jednozawiasowcem. Dodatkowe ogniwa służą tylko lepszej kontroli przełożenia i zwiększeniu sztywności.

      Tutaj porównanie:
      http://forums.mtbr.com/attachments/turner/109067d1129049124-hornst-link-vs-faux-bar-comparison.jpg

      1. Heh, to się człowiek całe życie uczy :)

  15. „Serio kogo stać na takie rowry 18K … masakra”
    „Na szczęście coraz więcej osób ;)”
    Ja też się ciesze razem z nimi.
    Tymczasem miazdzaca większość:
    Kross Level A2 26″. Dokupione mocne, używane koła, szeroka i gruba kiera, mostek wycinany z 1 kawałka alu + platformy z wkrętami. Do tego 2×180 M445/M447 i Epixon 120mm. Najlepsze dostępne na rynku opony.
    Dawca kosztował pewnie 1,7k jako nowka. Używane i nowe części pewnie drugie tyle.
    PS
    Czy będziemy uraczeni testem 1 zawiasu Dartmoora? :)

  16. „Co ciekawe przeciwieństwem są tutaj samochody, gdzie dealerzy operują na dość niewielkich marżach.”
    60% ceny nowego auta to jego koszt produkcji. Z promocją i marzą salonu 65%. Mowa o autach, które już zarobiły na swój projekt i maszyny i teraz przynoszą firmie finalny zysk.
    Podobnie jest z rowerami. Koszt 4k. Cena u producenta na www – 7k, cena nówki typu „nieudany prezent” 6k. Cena w sklepie stacjonarnym 8,3k. 0,3k jest na sezon zimowy do opuszczenia.

    1. Ale z tymi procentami to masz informację z pierwszej ręki, czy tak sobie strzelasz? Dla ciekawostki podam, że dealer Toyoty sprzedając auto, które katalogowo kosztuje ok 60k nie udzielając żadnego rabatu zarobi na nim 2k do 3k. Te 5%, które sobie założyłeś na promocję, obsługę jest śmiesznie niskie. Dodajmy, że to nie jest tak, że dealer dostaje auto prosto od producenta. Po drodze jest jeszcze polska dystrybucja, która też musi na siebie zarobić. Żaden z elementów tego łańcucha nie zarabia dużo na jednej sztuce. Zarabia się na obsłudze, olbrzymią rolę odgrywa kwestia skali sprzedaży.

Dodaj komentarz do tekstu Test: Cannondale Jekyll 3 Carbon 2018

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?

Porady, Sprzęt / 

O ile przejście na tubeless i dobre, nowe opony są jednymi z najbardziej opłacalnych upgrade’ów, to pod względem stosunku ceny do wpływu na jazdę absolutnie nic nie przebije… napompowania ich do odpowiedniego ciśnienia.

Odpowiedniego… czyli jakiego?



Jak (i czym) mierzyć ciśnienie w oponach?

Przede wszystkim… regularnie. Ciśnienie w oponach z czasem spada, więc jeśli Twój rower 3 tygodnie stał w piwnicy – czas poszukać manometru i pompki.

Opony enduro MTB, jakie ciśnienie - kontrola

Naciskanie opon palcem jest równie skuteczne, jak kopanie w opony samochodowe – da się w ten osób bezbłędnie ocenić, czy złapałeś kapcia, ale na tym precyzja pomiaru się kończy.

Warto zainwestować w dobry manometr elektroniczny, który umożliwi kontrolę z dokładnością (i powtarzalnością) na poziomie 1-2 psi. Odczytanie takich różnic na wyskalowanym do 150 psi wskaźniku wbudowanym w pompkę jest niemożliwe, ale…i tak nie ma to znaczenia, bo jego wskazania mogą odbiegać od rzeczywistości nawet o 5-10 psi. I co zdecydowanie gorsze – zmieniać się za każdym pomiarem (zwłaszcza w tanich pompkach „marketowych”).

Jak już wybierzesz urządzenie do pomiaru – trzymaj się go. Manometry rowerowe to nie jest sprzęt aptekarski i ich wskazania mogą odbiegać od rzeczywistości, a tym samym różnić się między sobą. Bardziej liczy się powtarzalność – jeśli wiesz, że dobrze Ci się jeździ przy 21 psi (według Twojego manometru), to nie ma znaczenia, czy w rzeczywistości to jest 20 czy 25 psi.

Opony enduro MTB, jakie ciśnienie - manometry

Polecam ten po lewej – Schwalbe Airmax – wygląda niepozornie, ale kosztuje niewiele (ok. 60 zł), radzi sobie z wentylami Presta i Schrader i jest przy tym bardzo dokładny.

Pro tip: jeśli jeździsz tubeless, przed użyciem manometru naciśnij na chwilę wentyl, żeby wydmuchnąć zgromadzone w nim mleczko uszczelniające. W przeciwnym wypadku trafi ono do ciśnieniomierza, z czasem obniżając jego dokładność (i czyniąc go bezużytecznym).

A tak w ogóle – może zdążyłeś się już zirytować, że operuję na jednostkach psi (funt na cal kwadratowy) zamiast bardziej ludzkich, typu bar/atm. To kwestia gustu, ale chyba warto się przestawić, bo łatwiej zapamiętać 25 psi, niż 1,724 bar (0,1 bar to około 1,45 psi).

Pro tip: Google ma wbudowany konwerter, wystarczy wpisać po angielsku np. „1,8 bar to psi” (lub odwrotnie) i wyskakuje od razu poprawny wynik.

Pomiar ciśnienia... linijką, czyli tire drop

Jest jeszcze metoda alternatywna. Tak alternatywna, jak jazzowe covery Justina Biebera. Innymi słowy: nikt tego nie robi. Nawet ja :) Ale wygląda sensownie i jako ciekawostka powinna zainteresować sprzętowych geeków.

Tire drop to pomiar ugięcia obciążonych opon, czyli nic innego, jak… sag, z powodzeniem stosowany przy szukaniu idealnego ciśnienia w zawieszeniu. W przeciwieństwie do wartości w psi/bar, tire drop można „przenosić między rowerami” z całkiem różnymi oponami.

Mechanizm pomiaru jest prosty:

  1. Mierzysz wysokość opony roweru stojącego luzem.
  2. Mierzysz wysokość opony po obciążeniu (w pozycji „do ataku”).

Dla ułatwienia możesz mierzyć wysokość od ziemi do osi piasty, o ile będziesz pamiętał żeby różnicę w milimetrach odnieść do zmierzonej na początku wysokości opony.

Jaki jest prawidłowy tire drop? Tego nie wiedzą nawet najstarsi gorole z Sosnowca. Najlepiej zmierzyć ugięcie przy ciśnieniu ustalonym eksperymentalnie. Jestem bardzo ciekaw Twoich pomiarów (komentarze czekają!).


Jakie jest prawidłowe ciśnienie?

Trochę mi głupio, bo doczytałeś aż tutaj, żeby dostać konkretną wartość, a tu rozczarowanie: w rowerach niestety nie jest tak łatwo, jak w motocyklach czy samochodach. Jednoznaczne „prawidłowe” ciśnienia nie istnieją. A właściwie, istnieją – znajdziesz je na boku każdej opony – ale ich zakresy są bardzo szerokie i najczęściej oderwane od rzeczywistości (tj. zbyt wysokie).

Jakie ciśnienie w oponach enduro - zakres ciśnień opona plus

Ogólne zasady:

Niskie ciśnienie jest dobre, bo pozwala oponie dopasowywać się do nierówności terenu. Zwiększa to przyczepność, komfort i płynność jazdy. W terenie zmniejszają się też opory toczenia (tak!). Ale:

Zbyt niskie ciśnienie to ryzyko uszkodzenia opony/dętki/obręczy i niestabilność przy szybkiej jeździe, zwłaszcza na twardych nawierzchniach („pływanie” opony na boki, ryzyko rozszczelnienia, a nawet zerwania opony z obręczy).


Złoty środek wypada gdzieś pomiędzy 17 psi (1,2 bar) a 29 psi (2 bar)

…a dokładna wartość zależy nie tylko od masy ridera i rozmiaru/konstrukcji opon, ale też od typu roweru, warunków na szlaku, prędkości i stylu jazdy.

Jakie ciśnienie w oponach enduro - pompka stacjonarna

Żeby znaleźć swoje idealnie ciśnienie, zacznij od tych wartości początkowych:

  • koła 26″ i 27,5″ ⇒ 29 psi / 2,0 bar*
  • koła 29″ ⇒ 27 psi / 1,85 bar*
  • koła 27+ i 29+ ⇒ 18 psi / 1,2 bar
  • fatbike ⇒ 10 psi / 0,7 bar

* jeśli Twoje opony są wąskie i/lub delikatne (czyt. ważą poniżej 700 g), zacznij od wyższych ciśnień, w okolicach 35 psi / 2,4 bar.

Pro tip: przednia opona jest mniej obciążona, a przy tym kluczowa dla przyczepności – możesz (powinieneś) sobie w niej pozwolić na niższe ciśnienie. Zazwyczaj o ok. 2-3 psi (0,2 bar) niższe, niż w tylnej.

Jakie ciśnienie w oponach enduro - pompka z manometrem

Ale uwaga, to nie koniec! Po napompowanu wartości początkowych, ruszaj na szlak i stopniowo schodź z ciśnieniem po parę „psyknięć” (lub 2-3 psi, jeśli chce Ci się mierzyć).

Kiedy poczujesz, że opona robi się niestabilna i „pływa” na twardej nawierzchni (np. na dużych kamieniach czy szybkich, gładkich zakrętach) lub dobija do obręczy (zakładam, że masz opony tubeless!) – zmierz ciśnienie, dodmuchaj 1-2 psi i zanotuj swoją magiczną wartość w telefonie i/lub na obudowie pompki/manometru.

Jakie ciśnienie w oponach enduro - pomiar ciśnienia

Jakie ciśnienie w oponach enduro - manometr Schwalbe Airmax

Nie traktuj tej wartości jako jedynej słusznej – to tylko wartość wyjściowa do dalszych eksperymentów, zależnych od warunków jazdy. Startujesz w błotnych zawodach? Zejdź z ciśnieniem, żeby poprawić trakcję. Wybierasz się do bikeparku? Dodaj parę psi, żeby zachować stabilność przy większych prędkościach. Jedziesz na asfaltowy „wytop” po świętach Bożego Narodzenia u teściowej? Pompuj, ile wlezie.


Podsumowanie

Prawidłowe ciśnienie jest cholernie ważne, ale nie pytaj o radę kolegów – eksperymentalnie znajdź swoje optimum na szlaku, zmierz je dobrym manometrem i trzymaj się tych wartości, kontrolując co 1-2 tygodnie. Poza szkoleniem techniki jazdy, to jest najlepsze co możesz zrobić, żeby jeździć szybciej, pewniej i bez marnowania czasu na naprawianie przebitych opon.

Opony enduro MTB, jakie ciśnienie - pompka


Bonus: Na jakim ciśnieniu jeżdżą prosi?

Wspomniałem, że idealne ciśnienie zależy od mnóstwa czynników – również od skilla i rozwijanych prędkości. To, co idealnie sprawdza się dla Barela, prawdopodobnie będzie fatalne dla mnie, czy dla Ciebie. Ale… wiem, że i tak jesteś ciekaw ;) Zebrałem więc ciśnienia, jakie prosi z Enduro World Series zdradzili w różnych źródłach:

 Ciśnienie P/T [psi]Ciśnienie P/T [bar]
Anneke Beerten20/221,40/1,50
Jerome Clementz20/251,40/1,70
Katy Winton21/231,45/1,60
Damien Oton21/251,45/1,70
Joe Barnes21/261,45/1,80
Anne Caroline-Chausson22/231,50/1,60
Yoann Barelli22/241,50/1,65
Alex Lupato22/251,50/1,70
Cecile Ravanel22/271,50/1,85
Justin Leov23/251,60/1,70
Theo Galy23/251,60/1,70
Lewis Buchanan23/261,60/1,80
Sam Hill23/281,60/1,95
Sam Blenkinsop24/271,65/1,85
Tracy Moseley24/271,65/1,85
Cody Kelley24/291,65/2,00
Iago Garay25/261,70/1,80
Jared Graves26/281,80/1,95
Nico Voullioz26/281,80/1,95
Ruaridh Cunningham26/281,79/1,95
Curtis Keene26/291,80/2,00
Fabien Barel27/291,85/2,00
Florian Nicolai27/291,85/2,00
Mitch Ropelato28/301,95/2,10
Richie Rude28/331,95/2,30

Zobacz też wcześniejsze części poradnika o oponach w enduro:

 

  1. Fuck… Z jazdy na rowerze można doktorat zrobić, albo i nawet habilitację…

    1. Dominik Kiepuszewski

      Słyszałem o doktoracie z technik jazdy na desce snowboardowej, to czemu nie z MTB? Najwyższy czas ;)

  2. „zanotuj swoją magiczną wartość w telefonie i/lub na obudowie pompki/manometru.” – naprawdę nie jesteś w stanie zapamiętać dwóch liczb? :-) Do tego myślę że nie ma uniwersalnego ciśnienia na wszystkie trasy. Inne ciśnienie bym dał do rąbanki na czerwonym szlaku na Ślęży a inne na Smreka. Nie sądzisz?

    1. zwrcam honor, nie doczytałem ;-)

    2. Co do zapamiętywania – schody zaczynają się, jak masz kilka różnych opon, ew. więcej niż jeden rower.

    3. A później zapamiętaj jeszcze ciśnienie w damperze, amorze, Ilość klików reboundów, wolnej kompresji, szybkiej… Lepiej sobie zapisać ;)

  3. Uuuu, dajcie spokoj, dla amatorow to jest kwestia udawania pro…
    Zobacz na jakim cisnieniu pogina Richie…
    Wszystko zalezy od stylu jazdy!

    1. Stąd właśnie ten artykuł – nie chodzi o to, żeby naśladować pro, tylko znaleźć swoje ciśnienie.

  4. Ha, czyli moje 1.2/1.4 nie jest takie głupie, biorąc pod uwagę, że jeżdżę co najmniej 2x wolniej niż przeciętny ziom z EWS ;)

    1. Na to wychodzi – też mniej więcej tyle pompuję :)

  5. Przy mojej wadze 70kg, najlepsze ciśnienia jakie zakonotowałem to w rowerze enduro hardtail na oponie Schwalbe Space 2,35″ – 0,8bar, a na fatbike’u Schwalbe Jumbo Jim 4,00″- 0,4bar.

    1. 0,8 bar – grubo! Dało się na tym jeździć? :)

      1. Jak dla mnie bomba.

    2. Oldskulowe ciężkie miniony 2ply 42a z dętkami przy mojej wadze 75 kg i na ekstremalnie kamienistym długim szlaku rtv agd (Chorwacja, alpy) ustawiam na 0.8 bar. Polecam zestaw jeśli lubicie dobrą trakcie na mocno technicznych sekcjach i chcecie ZAPOMNIEĆ o kichach. Wbrew pozorom da się na tym całkiem sprawnie robić podjazdy (minimum 2 bary na asfalt i zejść do 1.4 bara na kamienistym podjezdzie)

  6. Przydałyby się jeszcze wagi riderów ;) choć i to nie będzie miarodajne bo zależy jak kto jeździ. Nie ma zasady. Tzn jest jedna. Im szybciej tym twardziej ;)

  7. Panie.. jakie 5 psi? Ja na marketowej dodaje do wskazań mniej-wiecej 1,5 atm i już wiem jakie ciśnienie mam. Wskazówka zawiesza się od podziałki 4atm do ok 6tm, potem już pokazuje co chce..

    1. Coś w tym jest – te 5 psi bardziej dotyczy mojego wypasionego niskociśnieniowego SKS-a ;)

  8. Kiedyś na forum znalazłem wzór do obliczania ciśnienia w oponach. Dla tych którzy nie wierzą własnym odczuciom lub muszą mieć naukowy dowód.

    ([waga w funtach]/7)-1 – dla przodu
    ([waga w funtach]/7)+2 – dla tylu

    Wynik oczywiście w psi i dla opon bezdętkowych. Mi wyszło trochę za miękko. Musiałem dodać 2-3 psi.

    1. Ciekawe – zadziwiająco sensownie mi wyszło ;)

  9. Fajnie by było gdyby TR mi pozwalało sporo zejść z ciśnieniem. Konwersja na TR, fajnie bo można niższe ciśnienie i snejków nie łapać, za to obręcz dostaje ostro i endurowe DT E1900 co chwilę trzeba centrować, że o bezpowrotnych wgniotach nie wspomnę. Jednak 23/25 PSI na 80kg to za mało :( A szkoda bo taka fajna przyczepność się robi od 25PSI dopiero przy hajkach 2.3

  10. A znajdzie się jakiś mały akapit o dobraniu szerokości opony do szerokości obręczy żeby to miało sens?

  11. Dzięki za protipa z przedmuchaniem mleka z wentyli, bez tego manometr rzeczywiście świruje, jeżdżę na plusowych oponach i dla mnie sensowne ciśnienia idą w dół od 9psi z przodu i 11 z tyłu

    1. W przypadku opon 3.0 na obręczach i45, mam podobnie.

      1. Dokładnie, w Primalu

  12. Głupie pytanie , taśmę uszczelniającą kleicie tylko zeby zakryło nyple, czy na cała szerokość wewnętrzną obręczy?

    1. Nie takie głupie… Teoretycznie wystarczy zakryć nyple – ostatnio tak zrobiłem przy plusowych obręczach, na których nie chciała się ułożyć szersza/sztywniejsza taśma.

      Ale lepiej jest kleić na całą szerokość, tak żeby opona oparła się na brzegach taśmy – mniejsze ryzyko, że gdzieś się delikatnie odklei (np. przy zakładaniu opon) i mleko/ciśnienie zacznie uciekać.

      1. Brakło mi taśmy i użyłem zwykłej biurowej. Owinołem 3 raz jakiś miesiąc temu, i do tej pory wszystko gra.HT Koło 29 obręcz 23mm

  13. Zachęcony artykułem obniżyłem sporo ciśnienia (29 er opony rocket ron i racing ralph) miałem sporo wyższe niż tu zalecane.
    Ma to sens, czuje różnice. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, ale przez noc zeszło mi ciśnienie do zera w tylnym kole, dobrze że się nie rozszczelniło ale powietrza nie było nic…
    Mleka nie widać, więc nie złapałem kapcia, nie wiem co się stało ale jak miałem wyższe ciśnienie (ok 3 bary tył vs 2 teraz) to nigdy takich akcji nie miałem.

  14. Tylko skąd wiadomo, że taki manometr jest faktycznie precyzyjny. To, że ma cyfrowy wyświetlacz nie oznacza, że jest dokładny i wiarygodny. Wagi łazienkowe też są z wyświetlaczami cyfrowymi i mechanicznymi wskaźnikami. I jedne i drugie przekłamują jak chcą. Nie mówię oczywiście, że ten manometr jest zły ale skąd pewność, że on wskazuje prawdziwe ciśnienie a nie manometr w pompce? Mam pompkę Lezyne z manometrem zwykłym ale teoretycznie mogę ustawić ciśnienie do 0.1 Bara. Pompka kosztowała coś koło 130 -140 zeta więc całkiem możliwe, że manometr w niej będzie podobnej klasy/dokładności jak ten polecany w artykule. Ja przy wadze ok. 77 kg pompuję 1,1 przód Magiczna SG 2.35 i 1,4/1,5 tył Vigilante 2,35. Póki co żadnych problemów ale jestem początkujący. Ostatnio jeździłem z kolegą na trochę węższych kapciach i miał wyraźnie niższe ciśnienie i też nie miał problemów. Ale to dało mi do myślenia, że może mój manometr zaniża wskazania i w rzeczywistości pomykam na wyższym ciśnieniu niż mi się wydaje.

    1. Jeśli chodzi o wiarygodność pomiaru, to wystarczy zmierzyć ciśnienie 3-4 urządzeniami po kilka razy, spisać wyniki i już się rysuje jakiś obraz.

      Robiąc taką próbę, szybko zauważysz dwa problemy:
      – wyniki z pompek są mniej powtarzalne – wynika to nie tylko z niskiej jakości (Lezyne o to bym nie podejrzewał), ale też np. faktu, że po każdym podpięciu powietrze z opony wypełnia wężyk pompki i być może jakąś część komory, jeśli tłok nie jest opuszczony. W oddzielnym manometrze tego nie ma.
      – na błąd pomiaru z manometru analogowego dodatkowo nakłada się błąd odczytu, nawet jeśli skala jest co 0,1 bar (to i tak o rząd wielkości gorzej od cyfrowego + dużo zależy od Twojego oka).

      A jeśli chodzi o „prawdziwość” ciśnienia, to nie ma to większego znaczenia – dlatego nie podawałem w artykule konkrentych wartości, na których „trzeba” jeździć, a jedynie wskazówki, jak je znaleźć. Zwróciłeś tym uwagę na ważną kwestię – dodałem odpowiedni akapit do artykułu :)

      „Jak już wybierzesz urządzenie do pomiaru – trzymaj się go. Manometry rowerowe to nie jest sprzęt aptekarski i ich wskazania mogą odbiegać od rzeczywistości, a tym samym różnić się między sobą. Bardziej liczy się powtarzalność – jeśli wiesz, że dobrze Ci się jeździ przy 21 psi (według Twojego manometru), to nie ma znaczenia, czy w rzeczywistości to jest 20 czy 25 psi.”

  15. Może trochę dziwne pytanie, ale… czy w Schwalbe Airmax da się wymienić baterię? Ostatnio miałem ciśnieniomierz, w którym wymiana baterii zakończyła się dezintegracją owego sprzętu. Było to mocno rozczarowujące, gdyż też kosztował kilkadziesiąt zł.

    1. Tak, w Schwalbe wymienia się normalnie (jedna CR2032).

Dodaj komentarz do tekstu Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top