Najlepsze aplikacje rowerowe na smartfona

Porady / 

To uczucie, kiedy na tripie orientujesz się, że dwie godziny temu zapomniałeś włączyć Stravę… Nie znasz go? Nigdy się nie zmieniaj! Jeśli jednak należysz do grona osób nałogowo wykorzystujących aplikacje rowerowe na smartfony, może zainteresuje Cię lista tych, które uważam za najlepsze i najbardziej przydatne.

Oto 6 aplikacji, które dla mnie stały się stałym elementem jazdy na rowerze. Wybór jest bardzo subiektywny i skupia się na aplikacjach na Androida, choć starałem się też zebrać godne uwagi alternatywy.


1. Nawigacja turystyczna: Locus Map Pro

Locus już od paru lat jest podstawą mojej nawigacji w terenie. Umożliwia on załadowanie map rastrowych offline, np. wydawnictwa Compass. Nie różnią się one niczym od tych papierowych, które zawierają wszystkie przydatne informacje (schroniska, kolory szlaków, nazwy szczytów, przewyższenia…) poza instrukcją, jak je z powrotem poskładać. W Locusie odpada problem składania, plus niebieski punkcik zawsze pokaże Ci, gdzie tak właściwie jesteś.

Jeśli nie chcesz płacić wydawnictwom (lub dany obszar jest niedostępny), możesz też skorzystać z darmowych map on-line (polecam osmapa.pl i 4umaps.eu). Ale najlepszy ficzer to tworzenie z nich (z poziomu aplikacji) obszarów dostępnych off-line, żeby w górach (lub za granicą) nie być zależnym od zasięgu sieci. CHOLERNIE wygodne!

Locus ma też sporo dodatkowych funkcji, jak zapisywanie śladu (z obsługą zewnętrznych czujników, np. tętna) czy prowadzenie po nim, ale pokazywanie bieżącej lokalizacji na szczegółowej mapie dla mnie jest w zupełności wystarczające. Pomimo tego, zdecydowałem się na płatną wersję Pro, która dzięki brakowi reklam, nieco łagodniej obchodzi się z baterią.

Aplikacje rowerowe na smartfona - Locus Mapy nawigacja turystyczna

Locus Map Pro

Aplikacje rowerowe na smartfona - nawigacja turystyczna Locus

Aplikacje rowerowe na smartfona - Locus Mapy rastrowe offline

Pobierz w Google Play (wersja Pro)
Strona WWW

Alternatywy: Trekbuddy, SeeMap AN, Orux Maps (darmowa wersja wymaga ręcznej instalacji)

2. Rejestracja wycieczek: Strava

Potravy przedstawiać nie trzeba – jeśli potrzebujesz prostego zapisu śladu, jest to wybór domyślny. W wygodnym serwisie WWW łatwo wrócisz do przejechanych wycieczek, a dzięki całej społecznościowej otoczce, zgapisz trasy od znajomych.

Do tego oczywiście dochodzi aspekt rywalizacji – na najciekawszych odcinkach (Segmentach) Twój czas jest automatycznie mierzony i umieszczany na tablicy wyników. Ma to swoje mroczne konsekwencje, ale dla myślących osobników jest to bardzo fajny i użyteczny ficzer.

→ Więcej: Strava to zło!!! Czy nie…?

Aplikacje rowerowe na smartfona - Strava

Strava

Aplikacje rowerowe na smartfona - Strava

Aplikacje rowerowe na smartfona - Strava segment

Pobierz w Google Play / iTunes
Strona WWW

Alternatywy: Endomondo, Navime Sports Tracker

3. Wyszukiwanie tras: Trailforks

Część osób używa Segmentów na Stravie do odkrywania nowych singli, ale przez nadmiar danych i niewygodne filtrowanie, jest to prosta droga do wylewu fali nienawiści. Zdecydowanie lepiej sprawdza się w tej roli Trailforks, czyli baza tras stworzona przez Pinkbike i uzupełniana przez jego użytkowników.

Poza możliwością łatwego tworzenia tras na podstawie śladu GPS (pojedynczych singli, jak i całych wycieczek), możliwe jest nadawanie im poziomu trudności, wyznaczanie dojazdówek, dodawanie opisów, zdjęć i filmów, a nawet raportowanie aktualnych warunków czy utrudnień.

Aplikacja dopiero zyskuje popularność w Polsce, przez co wielu tras ciągle brakuje. Jednak dzięki staraniom moderatorów, baza rośnie w oczach i wszystkie najciekawsze miejscówki znajdziesz w niej bez problemu (np. wszystkie trasy w Bielsku-Białej, również te nieoficjalne).

Bardzo zachęcam do wypróbowania Trailforks i dodania swoich lokalnych singli. Ze wszystkich opisanych tutaj aplikacji, ta jako jedyna powstała od początku do końca z myślą o rowerzystach górskich i w tej chwili jest to najlepszy wspomagacz poznawania całkiem nowych miejsc do jazdy.

Aplikacje rowerowe na smartfona - Trailforks

Trailforks

Aplikacje rowerowe na smartfona - Trailforks

Aplikacje rowerowe na smartfona - Trailforks baza tras

Pobierz w Google Play / iTunes
Strona WWW

Alternatywy: GPSies, Ride with GPS

4. Nawigacja drogowa: Mapy Google

O ile Locus, Trailforks i Strava wyczerpują temat nawigacji po szlakach, wypada wspomnieć o nawigacji samochodowej, pozwalającej do tych szlaków dotrzeć. W tej kategorii król jest tylko jeden: Google Maps.

Poza zawsze aktualnymi mapami i nawigacją uwzględniającą aktualne warunki drogowe, dużą zaletą jest ogromna baza firm i miejsc. Jadąc np. na Rychlebskie Ścieżki czy do sklepu rowerowego w sąsiednim mieście, nie musisz znać dokładnego adresu. Wystarczy, że wpiszesz nazwę, a aplikacja poda Ci lokalizację, ale też numer telefonu, godziny otwarcia i widok Street View ułatwiający np. namierzenie wygodnego parkingu.

Mapy Google mają też nieźle działającą opcję wyznaczania trasy pod kątem jazdy na rowerze. Nawigacja wybiera wtedy mniej uczęszczane drogi, szutry i parki, co bywa pomocne przy używaniu roweru do celów komunikacyjnych.

Aplikacje rowerowe na smartfona - Mapy Google nawigacja

Mapy Google

Aplikacje rowerowe na smartfona - nawigacja Mapy Google

Aplikacje rowerowe na smartfona - Mapy Google

Pobierz w Google Play / iTunes
Strona WWW

Alternatywy: HERE WeGo (najlepsza darmowa nawigacja off-line), Yanosik (z ostrzeganiem o kontrolach policyjnych – można też używać tej funkcji w połączeniu z inną nawigacją)

5. Pogoda: Meteo.pl alternative

Kolejna aplikacja niezbyt rowerowa, ale jedna z częściej na rowerze używanych. Żeby sprawdzić pogodę, zazwyczaj korzystam z systemowej aplikacji (lub wyglądam za okno – metoda vintage). Ale jeśli w grę wchodzi precyzyjne celowanie w okno pogodowe, zawsze odpalam Meteo.pl alternative.

Uprzedzam, że nie znajdziesz tu animowanych chmurek i uśmiechającego się słoneczka. Ta prosta (a nawet prostacka) aplikacja to gratka dla osób przyzwyczajonych do wykresów pogodowych ICM-u. Ich wyświetlanie dla zapisanych lokalizacji to wszystko, co robi. Dzięki temu korzystanie z niej jest nawet szybkie i wygodne. Prostota, minimalizm, funkcjonalność.

Aplikacje rowerowe na smartfona - ICM Meteo.pl alternative

Meteo.pl alternative

Aplikacje rowerowe na smartfona - pogoda ICM Meteo.pl alternative

Aplikacje rowerowe na smartfona - Meteo.pl alternative pogoda

Pobierz w Google Play
Strona WWW

Alternatywy: Yr.no, Accuweather, Sky ICM Meteo

6. Zdjęcia: Instagram

Są osoby, które nienawidzą spowalniania wycieczek robieniem zdjęć, dla innych jest to nieodłącznym elementem każdego wypadu po zimnioki do biedry. Instagram jest niezłym kompromisem, bo promuje minimalizm (1 wycieczka = 1-2 zdjęcia, zamiast facebookowych trzydziestu), a tym samym skupienie na jakości, nie ilości. Do tego hipsterskie (ale częściowo użyteczne) filtry pozwalają zatuszować wiele niedoskonałości fotek pstrykniętych /tosterem/ telefonem.

Długo unikałem tego serwisu, myśląc że znajdę tam tylko zdjęcia kotletów. Z Instagramem jest jednak tak, jak z każdym medium społecznościowym – treść zależy wyłącznie od tego, kogo obserwujesz. A okazuje się, że na Instagramie jest coraz więcej bikerów i bikerek.

→ Zobacz też: Rok 2016 na Instagramie (i nie tylko)

Aplikacje rowerowe na smartfona - Instagram

Instagram

Aplikacje rowerowe na smartfona - Instagram

Aplikacje rowerowe na smartfona - Instagram

Pobierz w Google Play / iTunes
Strona WWW

Alternatywy: VSCO


Podsumowanie

Jak widzisz, preferuję w miarę minimalistyczne podejście do tematu rowerowych aplikacji. Opisałem tu tylko te, które faktycznie są przydatne podczas wyjazdów – pominąłem więc wszelkie kalkulatory przełożeń, kątomierze do geometrii, szkółki nauki jazdy, poradniki pierwszej pomocy ludzkiej i sprzętowej, odtwarzacze muzyki czy gry.

Jeśli jednak Twoim zdaniem pominąłem jakąś apkę, która pozytywnie przekłada się na jazdę na rowerze, daj znać w komentarzu – może razem uda nam się stworzyć dodatkową listę?

Aplikacje rowerowe na smartfona - Android


Zobacz też powiązane artykuły:

 

  1. Gdzieś już kiedyś wspominałeś o TRAILFORKS i przyznam, że jako jedyna z kilku aplikacji, które testowałem pozwoliła mi „zielonce” odnaleźć single :) Również polecam

  2. Jeśli potrzebujesz prostego zapisu śladu, to żadna tam Strava, która jest takim samym badziewnym kombajnem jak Gejomondo, tylko np. Navime. Miejsca zajmuje tyle co nic i baterii zużywa tyle co nic. To jest minimalizm, a nie jakieś niechlujnie napisane i szpiegujące potworki ;)

    1. Dzięki, dodałem do alternatyw :) Choć sporą wadą jest to, że jak będziesz chciał przejść na Stravę czy Endohomonto, to nie zsynchronizujesz tak ładwo danych (np. Taipiriikiem).

      1. Można wrzucić .gpx na dropboxa i stamtąd synchronizowac z innymi serwisami za pomocą Tapiriika, więc to nie problem ;)

        1. Zrobiłbyś tak ze wszystkimi wycieczkami np. z ostatnich 3 lat? ;)

          1. To może być problem… Założyłem niepotrzebnie że ktoś tak jak ja składuje wszystkie gpxy i tak na dysku, lub w chmurze (i właściwie to nie mam pojęcia dlaczego to robię… ;))

            1. To jest dla mnie zaleta Stravy (i innych popularnych rozwiązań) – są dość głupkoodporne, nie trzeba o niczym myśleć, a i tak działa ;)

      2. Nie będę chciał, bo próbowałem jednego i drugiego i są to typowe androidowe zapychacze nastawione na te różne “społecznościowe” pierdu-pierdu. Mi do szczęścia nie potrzeba setek znajomych, komów, wrzucania statusów na ryjbuka, czy wreszcie zaśmiecania telefonu. Pamiętam jak jakiś czas temu autor Navime dostał od użytkowników po głowie za to, że jak przeszedł na mapy google’a to aplikacja zaczęła ważyć więcej niż 3MB… ;) Porównaj to teraz ze Strawą czy Gejomondo ;)

        1. W przypadku starszych smartfonów faktycznie może to mieć znaczenie, ale jeśli ma się standardowe już 32 GB pamięci i 2-3 GB RAM-u, to „who cares”? :P

          1. Sam pisałeś o minimalizmie i zużyciu baterii :p
            Powiedzmy sobie wprost, większość aplikacji jest napisana po prostu niechlujnie i wręcz ma napędzać popyt na “szybsze” i “lepsze” smartfony. A wystarczyłoby trochę na nimi posiedzieć. Niestety nie opłaca się, bo przecież za chwilę wyjdą jeszcze lepsze specyfikacje, bo przecież czemu nie kupić jeszcze nowszego smartfona już z 4GB ram i 64GB pamięci i mamy samonakręcającą się spiralę. Osobiście mam gdzieś nowości i bajery i każdy telefon służy mi przynajmniej po 2-3 lata. Wystarczy dobrze wybrać, bo zazwyczaj trafi się jakaś perełka.

            1. Masz rację, trochę to tak wygląda… Ale mój Xiaomi za 600 zł też ma już prawie 2 lata i działa bardzo sprawnie :)

        2. @ mOd – wyluzuj swoje pośladki, chłopie..
          Po pierwsze, wszystkim należy się szacunek, więc pisanie „gejomondo” to zwykły brak kultury wobec użytkowników tej apki. Pewnie masz znajomych, którzy z tego korzystają i własnie ich zlekceważyłeś.
          Po drugie, jesteś świetny, super i w ogóle bajka – kolejny samotny wilk, który żyje w przeświadczeniu, że bycie poza mainstreamem stawia go ponad rzędem zwykłych śmiertelników. Na pewno?
          Po trzecie, ludzie dzielą się na introwertyków i ekstrawertyków. Dla jednych (pewnie dla Ciebie również) zaistnienie wśród innych to tortura. Dla innych torturą byłoby pozbawienie ich tej możliwości. Czy to sprawia, że są mniej wartościowi albo mniej inteligentni albo w jakiś sposób gorsi od tych pierwszych?
          Po czwarte, z każdej apki wyposażonej w „społecznościowe pierdu-pierdu” możesz korzystać bez miliona znajomych i chwalenia się swoją zajebistością. Kwestia preferencji i podejścia.
          Po piąte, wiele osób nie zna alternatyw do Strava lub endomondo, więc siłą rzeczy idzie za tłumem.
          Po kolejne, itd. – jeżeli jeździsz tylko dla siebie, w samotności nabijając kilometry, po co Ci w ogóle apki, gpx-y, ślady itd.? Wróć do korzeni, bądź wolny od szpiegującego googla, zdemontuj licznik i ciesz się przyrodą. Powiem więcej – przesiądź się na stalowego sztywniaka i bądź jak Tom Ritchey w 1977..
          Michał niedawno o tym pisał, a ja zalecam czytanie – więcej dystansu..

    1. Polać temu Panu.

  3. Ty mi lepiej powiedz jaki telefon będzie miał precyzyjny GPS, przyzwoity aparat a w dodatku nie będzie kosztował fortuny, a przecież na trasach gleby się zdarzają…
    Dużą wadą stravy jest to, że nie pokazuje chwilowej prędkości, więc nie do końca nadaje się żeby zastąpić nią licznik rowerowy(biorąc pod uwagę montaż smartfona do kierownicy).

    Jeśli chodzi o pogodę w Czechach czy południowej Polsce to polecam stronę radar.bourky.cz.

    1. Ja używam Xiaomi Redmi 2, żona ma Redmi 3, a zastanawiam się nad zakupem Redmi 4 (Pro) ;)

      Nie oceniałem fachowo jakości działania GPS, aparat jest co najwyżej przyzwoity, ale jestem bardzo zadowolony (dobra wygoda, stabilność, mocna bateria, niska cena).

      A montażu na kierownicy nawet nie brałem pod uwagę :P

      1. Mam 4 pro i polecam, bateria wypas. Zdjęcia spoko, iphone to to nie jest, ale za to cena to już sam wiesz :)

    2. Od 2015 używam do takich celów Motoroli Moto e LTE. Telefon tani, dobra bateria, dobry GPS, relatywnie niewielkie jak na współczesne standardy rozmiary więc nie wypycha kieszeni i trudno go połamać, dodatkowa firmowa obudowa z ogumowanym rantem daje dodatkową ochronę i poczucie że się trzyma w ręku cegłówkę, która w razie czego może posłużyć nawet do obrony ;) Do tego brak pierdyliona ficzerów z wyższych modeli i praktycznie czysty Android bez nakładek, co jeszcze lepiej wpływa na czas pracy i stabilność.

  4. Na iOS polecam cyclemeter fajna apka zbierająca dużo danych. Z ciekawszych opcji: zapisuje ślad gpx którym można się późnij dzielić z innymi, jest opcja wysyłania wszystkich danych do stravy po zakończeniu jazdy. Dzięki temu mamy tak jakby dwie apki w jednej:)

    1. A jak Cyclemeter traktuje baterie? W porownaniu (lub bez) np z Endomondo?

      1. Dzisiaj miałem włączony cyclemeter i endomondo, po 3 godzinach jazdy zostało mi 50% baterii (iphone 5). To chyba niezły wynik, jednak zawsze w plecaku w razie czego mam powerbank;)

        1. Czyli tak na dobra sprawe dalej nie jest jasne co bardziej wysysa moc z iphona ;-P Zatem powtorka pytania – ktos testowal moze?

  5. Zresztą też, z tego co widziałem w internecie, to np między Stravą a Endomondo, inaczej na tej samej trasie był zapisany ślad.

    1. Tak, jeśli zamierzasz robić pomiary geologiczne, żadna z tych aplikacji nie będzie dobrym wyborem ;) Ale do prostego zapisywania wycieczek, więcej moim zdaniem nie potrzeba.

  6. A na jakim smartphonie to testowałeś.

  7. Osobom samotnie jeżdżącym po miejscach mało uczęszczanych polecam GLYMPSE, „Zaufane Kontakty” Googla. Ostrzeżenia o zbliżających się burzach – BLITZORTUNG LIGHT. Mapy ponadto – Geoportal Mobile, View Ranger, KaMap.
    Szlaki np. aplikacja PTTK Małopolska. Bezpieczeństwo – m.in.”Pomoc w Górach”
    Publikownanie wycieczek – Traseo.

    1. Glympse u mnie to podstawa, choc niedawno google umozliwil udostępnianie lokalizacji z poziomu google mapsow, wiec pewnie oddzielna aplikacja nie będzie juz potrzebna.

    2. Ten BLITZORTUNG LIGHT jest niezły :)

  8. Graubünden mountainbike korzystałem z tego w Szwajcarii do podróży po górach.
    Działa też w Polsce mapki działają offline.
    Jedyny minus że w apka w języku faszystów.

  9. RideWithGPS też dobra aplikacja :)

  10. Dość długo używam już Locus Map z zaladowaną mapą OSM w wersji ‚na zewnątrz-rowerowa, wędrówka’. Na obszarze trójmiejskich lasów zaznaczone są nawet leśne ścieżki, te poza kolorowymi szlakami. Rewelacyjnie sprawdza się w odkrywaniu okolicy po mało uczęszczanych ścieżkach. Potwierdzam spostrzeżenia Michała: znacznik aktualnej pozycji, nagrywanie śladu, nawigowanie po śladzie (samodzielnie utworzonym z poziomu aplikacji lub importowanym GPX) i masa innych ficzerów :-) , które można ,w zasadzie dowolnie, spersonalizować. Bardzo polecam.

  11. Jako alternatywę dla Locusa polecam OSMAnd. Wraz z mapami UMP-pcPL (wektorówka całej Polski) można się zapuścić w offroad po kraju. I wszystko za free. ;)

    1. Często polecana – muszę w końcu przetestować, bo do tej pory korzystałem tylko z tych map w Locusie.

  12. Ja używam map Compass na aplikacji SeeMap (jakaś wersja KaMap), z której owe mapy można bez problemu zakupić. Sama aplikacja ma też spore możliwości.

  13. Fajna lista, która (oprócz Instagramu) pokrywa się z moimi preferencjami i której używam od paru lat (niestety Locus mam w wersji Free).
    Również sporo trzepałem internety zanim dokonałem takiego wyboru.

    A dlaczego Strava zamiast czegoś prostrzego? Wspomniane segmenty oraz inne funkcje dzięki którym:
    – obserwujesz swoją formę (i mam nadzieję progres) na konkretnych odcinkach.
    – ścigasz się sam ze sobą lub z innymi – jak kto woli.
    – można porównać swoje osiągnięcia/kondycję do innych osób zanim umówisz się z nimi na tripa.
    – można stworzyć/dołączyć do grupy ludzi o podobnych preferencjach i obserwując ich wyjazdy czerpać inspiracje na własne tripy, czy skorzystać z gotowego śladu.
    Sam nie jestem typem o zacięciu sportowym, daleko mi do jakichś zawodów etc., ale jadąc niektórymi odcinkami po prostu chcę się zmierzyć z moim poprzednim wynikiem/rekordem. Na tym polu Strava jest bezkonkuencyjna… :)

    1. Apka stravy to trochę lipa. Chyba że chcesz na trasie faktycznie sprawdzić gdzie jest segment albo masz wykupione premium, wtedy możesz interaktywnie się ścigać na segmentach, trenować itd.

      Inaczej Locus wygrywa, u mnie z automatu wgrywa ślad na Stravę i w domu przy kompie robię to co mówisz.

  14. Polecam też Wikiloc

    1. Tego nie znałem, dzięki :)

  15. Update dla iOSowców:
    Ad. 1 – nawigacja turystyczna) Aplikacja „Mapa turystyczna” portalu mapa-turystyczna.pl. W wersji płatnej świetne mapy offline i nawigacja szlakami!
    Ad. 2 – rejestracja wycieczek) Aplikacja „Cyclemeter”. W porównaniu do Stravy oszczędza połowę tego co z baterii zje Strava. Mnóstwo dodatkowych opcji, a mimo tego czytelnie.

    1. Aha, oczywiście Cyclemeter ma opcję exportu do Stravy i miliona innych tego typu serwisów. :)

      1. Cyclemeter jest dobrą alternatywą – szczególnie że zjada mniej baterii i apka ma opcję ciemnego tła – ale jakikolwiek eksport śladu GPX wymaga konta Premium (€9.99 rocznie).

    2. Dzięki wielkie – na iOS wbrew pozorom czasem trudno znaleźć sensowną alternatywę, zwłaszcza dla Locusa (to mnie ostatecznie zniechęciło do zakupu iPhone’a…).

      1. Traseo na iOS (oraz na Androida) jest dość ograniczoną apką w porównaniu z Locusem ale posiada jego główną funkcjonalność: czytanie map rastrowych offline.

        Dla mnie najlepsza na iOS jest i tak apka Mapy.cz…
        http://i.imgur.com/APffCZM.jpg

  16. Polecam http://www.mapy.cz – można wgrywać na telefon mapy konkretnych krajów europejskich. Trasy turystyczne, rowerowe, przełączenie na opcję zimową pokazuje trasy biegowe. Dużo funkcji,działa też off-line, program za darmo.

    1. hehe w tym samym czasie o tych samych mapach napisaliśmy:)

      1. Ja trochę później bo obszerniej i z tabletu piszę ;)

  17. Jako uzupełnienie „Mapy turystycznej” polecam „Mapy.cz” bardzo duża baza szlaków z całej europy. Minus jest to że apka jest tylko po czesku. Ale można się połapać;)

    1. Ja bym rzekł „jako darmowy zamiennik” ;) nie używam MT na telefonie bo jest płatna… kosztuje grosze ale po co używać czegoś skoro mam bardziej wypasioną alternatywę za friko..

  18. Jako nawigacja turystyczna bardzo dobrze sprawdza się apka mapy.cz (iOS i Android) z włączoną warstwą turystyczną.
    – apka darmowa bez reklam
    – mapy offline (ściągasz cały kraj, PL waży coś ponad 400MB)
    – oznaczone szlaki turystyczne (dane z OpenStreetMap i mapy.cz, czasem błędny kolor szlaku co wynika z błędnych danych w OSM, ja im często zgłaszam poprawki)
    – super przejrzyste mapy z ładnie narysowanym ukształtowaniem terenu (przejrzystość Google Maps to jakieś nieporozumienie…)
    – możliwość zaplanowania trasy na stronie mapy.cz (na kompie) i przywołanie jej na telefonie podczas wycieczki, dobre np. do trzymania się zaplanowanej pętli (wymaga darmowej rejestracji przy użyciu dowolnego adresu email).

    Na minus: apka w języku czeskim ale jest to do ogarnięcia :)

    Polecam!

  19. mnie mapy.cz na telefonie zainstalowały się po angielsku (tu artykuł o aplikacji http://knedleipiwo.com/mapy-cale-czechy-europa-w-twoim-telefonie-001/)
    )

  20. I ja mam swoją listę rowerową ;-) Ale generalnie z większością sie zgadzam.

  21. maps.me jest po polsku mapy za free na cały świat. dodatkowo pokazuje sklepy, restauracje, urzędy i innego typu pomocne miejsca. Można dodawać swoje lokalizacje których nie ma na mapach np. Sklep rowerowy. Pozdrawiam

    1. A jak ze szlakami/ścieżkami na tych mapach?

  22. Dla mnie minusem trailforks jest brak nawigacji na singla, kiedyś w terenie ze znajomymi mieliśmy spory problem żeby trafić na oznaczone w trailforks miejsce.

    Googlemaps generalnie jest ok ale ostatnio chcąc uniknąć rzekomego korka na zakopiance (za radą aplikacji) odbiłem w boczną drogę. Skończyło się to 40min staniem w ciągu aut innych użytkowników Gmaps’a i podziwianiem płynnie jadącej zakopianki poniżej nas….

    1. To jest ten element enduro-eksploracji ;)

      A jeśli chodzi o korki w Google Maps, to faktycznie czasem są z dupy, ale mimo wszystko chyba działa to najlepiej ze wszystkich aplikacji…

  23. Jako zamiennik Locusa polecam program OruxMaps. W darmowej wersji nie ma reklam, wyświetla mapy online i offline, można wgrać plan trasy i zużywa mało prądu. Mam załadowaną mapę UMP i mapy Compassu
    I nic więcej mi nie potrzeba.

    1. Dzięki! Początkowo Orux był na liście alternatyw, ale wyleciał ze względu na brak wersji darmowej w Google Play. Ale dodałem do artykułu, może ktoś będzie chciał sie bawić ;)

      Mapy Compassu dalej wymagają konwersji na format Oruxa?

      1. Faktycznie, darmowa wersja zniknęła ze sklepu, mają jakieś chwilowe problemy z Googlem.
        Mapy Compassu trzeba konwertować do formatu Oruxa przed wrzuceniem do telefonu.

  24. Z Locusa jest opcja szybkiego eksportu do Stravy – korzystam, chwalę sobie, samej Stravy już nawet nie instaluję.

  25. Dodam tylko, że locus ma masę możliwości. W pełni konfigurowalne, więc mapka i półprzezroczyste cyferki z pulsem, przewyższeniami, wykresami itd. fajnie da się wkomponować, gdzie w takim garminie ilość widocznych elementów jest bardzo ograniczona.

    Można dograć dodatek za free, który jest nawigacją googlową. Tzn. silnik ten sam tylko drogę wyznacza na twojej mapie.

    Locus ma też bezpośredni wrzut zapisanych śladów na Stravę, można to nawet zautomatyzować mocno. Zapis śladu można też mocno spersonalizować, przez co ślad lepiej niż apka stravy zapisze. Np. można ustawić co ile metrów lub sekund ma apka postawić współrzędną GPS, przez co ślad może być dużo gęstszy i dokładny nić na stravie.

    Piszesz o mapach offline, ale jest sporo map offline za free do ściągnięcia, nie trzeba koniecznie z map offline pobierać fragmentów. Jest też free dodatek ze względów licencyjnych który dodaje mapy googla także te ze zdj. sat.

    I jeszcze sporo funkcji do odkrycia, wg mnie najlepsza apka, która ma za zadanie:
    1) wyświetlać cyferki z aktualnymi prędkościami, z czujników, pulsometru itd.
    2) zapisywać dobrze ślad i mieć możliwość z automatu wrzut na serwis www np. Stravę
    3) ma mieć dużo darmowych fajnych map offline i online, możliwość podążania wcześniej zaplanowaną trasą (polecam gpsies, który z locusem jest zintegrowany)

    Warto wg mnie opcję pro wykupić.

    1. To skalowanie jest dużą zaletą Locusa – można tępo używać najprostszych funkcji (jak ja), a jeśli chce się czegoś więcej, możliwości czekają (a przy tym nie przeszkadzają).

  26. Jeśli chodzi o pogodę to polecam http://www.windytv.com
    Co do map itd zależy kto czego potrzebuje ale chyba jak na razie to tylko Strava daje możliwość mierzenia czasu na poszczególnych odcinkach trasy i co za tym idzie wirtualnej rywalizacji.

  27. Wiem, że trochę oftopik, ale czy ktoś jeszcze używa Garmina? Bateria, wytrzymałość, montaż na kierownicy, dokładny gps to są zalety w stosunku do smartfonów.

    1. Używałem Edge 1000 , za taki worek hajsu szału nie robił :) teraz mam Locusa Pro w telefonie i robi to samo , ale faktycznie powerbank jest potrzebny.

  28. Czy jest jakaś sensowna aplikacja na androida (poza Microsoft Health) która współpracuje z opaskami Microsoft Band/Band2 ?

    Czy pozostaje tylko ręczny eksport/import między aplikacjami ? :(

  29. Do turystyki offroadowej (terenówkowo, pieszo, rowerowo) używałem Ozi Explorera, Ka-Map a od pewnego czasu ViewRanger’a umożliwiającego zapis tracka, analizę parametrów i wyszukiwanie tras jak również eksport/import gpx’ów i wyszukiwanie znajomych w okolicy.

    Do pogody meteo.pl lub WindGuru.

  30. dla pogody polecam METEOBLUE .Można mieć meteogramy jaka w meteo.pl, ale liczone przez inny ośrodek, więc jest dobre porównanie (jak oba pokazują deszcz – to pewnie będzie ;) ) poza tym można mieć prognozę w formie piktogramów i co tam jeszcze… Najpierw można zajrzeć na meteoblue.com w sieci, bo wersja na komore dziala bardzo podobnie. Windytv.com używa obliczeń właśnie z meteoblue

  31. Prognoza: Apka FORECA.
    Radar pogodowy, prognoza przemieszczenia chmur oraz podgląd z satelity: meteo.org.pl/radary (apka lub www)

    Fajny podgląd też: na http://awiacja.imgw.pl/mapa-burz-rad/burzrad_p.html (na smartfonie mi nie chodzi niestety).

  32. Serwisy pogodowe, które dobrze prognozują to yr.no i windguru.cz.
    Ja sprawdzałem już różne programy i strava jest wg mnie najlepsza. Choćby dlatego, że w porównaniu z Endo.. znacznie lepiej liczy przewyższenia. Muszę spróbować Locusa skoro taki dobry.
    Dobry GPS w smartfonie to taki, który łapie sygnał w samolocie.

  33. No to skomentuje.
    1) Mapy Compasu są nieaktualne. Od kilku sezonow nie używam.
    – polecam program MotionX, ma wszystko co jest potrzebne do naszego sportu.
    2) Meteo, bardzo dobre.
    Polecam jeszcze serwisy za pomocą których można znaleźć tak zwane „okienko pogodowe”.
    http://en.sat24.com/en/eu/rainTMC
    http://www.radareu.cz/

  34. a ja tak z innej beczki, fajne zestawienie ale czy warto tak bardzo zajmowac sie tymi sprawami zamiast cieszyc sie sama jazda szczegolnie ze to ma byc Enduro a nie krecenie Kom-ow albo robienie interwalow ???, zaznaczma ze mam za soba jazde bez tej calej techniki, jak i okres zauroczenia Germinem, Strava, pulsometrami, wyznaczaniem wlasnych odcinkow, pobijanie czasow znajomych itd. – no nie dotarlem do miernika mocy :) no i moze dobrze bo od polowy zeszlego sezonu jezdze bez tego wszystkiego, a wiecie dlaczego ??? bo spotkalem kilku fajnych facetow ktorzy bawili sie w Enduro bez smatfonow, germinow i tej calej otoczki, bawili sie rowerami i sama jazda na nich, tak naprawde to wszystkim zycze aby czerpali jak najwiecej przyjemnosci z samej jazdy na rowerze bo te cyferki czy brak mapki lub zalamanie pogody nie powinno byc przeszkoda :)

    1. Jasne, nie ma obowiązku patrzenia na szlaku w ekran telefonu, ale:

      Po pierwsze, jakoś nie widzę takiego „bawienia się rowerami” totalnie bez żadnego przygotowania w innych warunkach, niż na ścieżkach pod domem. Jeśli nie mieszasz w górach, warto jednak wiedzieć gdzie jedziesz, żeby nie tracić czasu na błądzenie autem (Google Maps), a potem z grubsza zaplanować wycieczkę żeby nie wylądować tuż przed zachodem słońca po drugiej stronie pasma (Locus), a przy tym zaliczyć najfajniejsze trasy w okolicy, zamiast jeździć na czuja szutrowymi szlakami (Trailforks). Chyba, że ktoś zawsze jeździ w to samo miejsce, gdzie zna każdą ścieżkę – ale to nie za bardzo wpisuje się w zarysowaną przez Ciebie wizję ;)

      Po drugie, życzysz innym, żeby czerpali jak najwięcej przyjemności. Pozwól im więc czerpać tą przyjemność w taki sposób, jak lubią – wrzucenie śladu na Stravę czy zrobienie dwóch zdjęć na Insta zajmuje w sumie kilka minut i nie powoduje, że nagle cała wycieczka jest przez to rozwalona i nie ma już totalnie miejsca na jazdę.

      Jedno drugiego nie wyklucza, a każdego cieszy co innego.

  35. Ps. Nie wiem jak w apkach do nawigacji mogło zabraknąć Waze.. aktualne wydarzenia drogowe dodawane na bieżąco przez użytkowników, brak reklam i lepszy wygląd niż tragiczny Yanosik..

    A do czegoś w stylu Locusa można dodać Traseo – zakup map bezpośrednio w aplikacji, nie tylko Compass i nie tylko Polska, jest sporo map gór czeskich, i co ciekawe rumuńskich (np Alpy Rodniańskie) i greckich, a na deser Dolomity ;)

  36. Z aplikacji na iOS super jest Maps3D. Miałem lite ale spodobała mi się Wiec mam już płatna od jakiegoś czasu.
    Ma wszystko czego potrzeba na rowerze. Osobiście używam Hiking Map bo pokazuje kolorem szlaki.

    Do pełni szczęścia brak jedynie zapisu HR ale to i tak robię w oddzielnej aplikacji Sigmy rejestrując również inne treningi razem w jednym miejscu.

Dodaj komentarz do tekstu Najlepsze aplikacje rowerowe na smartfona

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

6 trendów, które zaskoczą nas w tym roku

Opinie, Sprzęt, Trendy / 

Branża rowerowa nigdy nie śpi i stale się zmienia. Możesz narzekać, że chodzi o wyciąganie od nas pieniędzy, ale możesz też się cieszyć z rosnącego wyboru i coraz lepszego sprzętu. Tak czy siak – rzeka nowinek jest niezbędna do utrzymania tego młyńskiego koła w ruchu. Co wejdzie do jej głównego nurtu w nadchodzącym sezonie?


2017 to już wczorajszy news

Choć gdzieniegdzie ciągle jeszcze możesz się natknąć na podsumowania roku 2016, to takie bieżące trendy jak:

  • ścieżkowe hardtaile
  • opony 2.6″ i plusy
  • Boost
  • metryczne dampery
  • nowoczesne 29ery
  • gravele
  • bikepacking
  • kraftowe piwo
  • brody

…to już starocie. Projektanci od dawna myślą o ofercie 2018-19, której zajawki pokażą na tegorocznych targach (mniej) i facebookach (bardziej). Co kryje się w ich głowach? Komora maszyny losującej jest pusta… następuje zwolnienie blokady…


What’s next?

1. Upraszczanie oferty

Wprowadzanie nowych rozmiarów kół i opon spowodowało poszatkowanie oferty na milion pod-pod-gatunków, wprawiając klientów (i sprzedawców) w konsternację. Nowe rozmiary już się jednak „uleżały” i chyba najwyższy czas przestać traktować je jako element określający przeznaczenie roweru. Również rewolucyjne nowinki w geometrii zaczynają się wypalać – co wczoraj było „progresywne”, dziś jest po prostu „w sam raz”.

Czas na okrojoną ofertę modeli, w których skok, geometria i wielkość koła są tylko kolejnymi elementami układanki i środkami do celu.

Może nawet producenci trochę odpuszczą z nowymi „standardami”…? Klienci są już nimi tak wkurwieni znużeni, że bardziej niż kiedykolwiek, można ich przywiązać do marki bazując na kompatybilności i łatwych upgrade’ach w perspektywie kilku lat od zakupu. No co, pomarzyć chyba można? To jak można, to marzymy dalej…

Trendy enduro 2018

2. Uczciwy marketing

Marketing często próbuje budować fasadę wielkiej, profesjonalnej korporacji. Czy aby na pewno jest to dobra strategia w przypadku producenta pralek? Pewnie tak. Rowerów? Niekoniecznie.

Rowery górskie to nie rocket science.

Czeka nas więc większy dystans i mniej zadęcia w materiałach reklamowych. Zamiast żargonu i 17-procentowych wzrostów sztywności, pojawi się więcej emocji, oraz świetnych zdjęć i filmów opowiadających fajne historie. Poruszą one czasem sporne kwestie i tematy tabu: ofertę konkurencji czy wpadki z przeszłości. W czasach social media, zamiatanie ich pod dywan i tak bardziej szkodzi marce, niż pomaga.

To też koniec marek i produktów próbujących być ideałem dla każdego. Uczciwy marketing nada im bardziej wyrazisty charakter – pokaże, kto powinien dany produkt kupić, ale też wykluczy klientów, którzy i tak nie byliby z zakupu zadowoleni. A kulminacją takiego polaryzującego podejścia będą…

3. Butikowe marki

Już w swoich wcześniejszych przewidywaniach pisałem, że carbon staje się coraz bardziej powszechny i dostępny. Ale materiał ten ma dodatkowo ciekawą cechę: produkcja odbywa się w ogromnym stopniu ręcznie. Specjaliści tacy jak Santa Cruz, korzystają z podobnej technologii, jak pan Stefan lepiący w garażu węglowe lusterka do Golfów M3.

Obniża to barierę wejścia dla marek butikowych, które wykorzystują tą technologię do produkcji rowerów odjechanych i niewiarygodnych, jak postanowienia noworoczne Ewy Chodakowskiej. Przykładem niech będzie polski Antidote, wymieniany jednym tchem z tak egzotycznymi brandami, jak Unno czy ARBR. Yeti to przy nich tajwańska masówka.

Na szlaku te rowery jeżdżą podobnie do tańszych o połowę Specializedów czy Giantów, choć w tej cenie powinny co najmniej wynaleźć lekarstwo na raka (o robieniu loda nie wspominając)

Mimo to, jest coraz więcej bogatych riderów, którzy za tak nietuzinkowe projekty są gotowi zapłacić gruby hajs. Jak zareagują na to giganci…?

Trendy enduro 2018

4. Skrzynie biegów

1×12, czyli ostatni gwóźdź do trumny przedniej przerzutki, zaczyna się rozpędzać – na razie blokadą jest cena, ale nie ma wątpliwości, że niedługo zakres 500% pojawi się w tańszych rowerach. Ale czy na pewno wystarczy to do zdominowania rynku tak, jak było w przypadku 1×11…? Coraz cieńszy łańcuch, coraz większa kaseta i coraz dłuższy wózek przerzutki wielu osobom dały do myślenia: czy z klasycznej przerzutki da się jeszcze coś wycisnąć? Czy już przypadkiem nie przegięliśmy..?

Trendy enduro 2018

Fot. Pinion

Wejście skrzyń biegów do mainstreamu prorokuję już od dawna, ale póki co, było to bardziej myślenie życzeniowe, niż realna obserwacja. W 2018 ma się to jednak zmienić za sprawą Piniona C1.12 – pierwszej skrzyni, którą firma zamierza produkować masowo, bazując na technologiach i materiałach żywcem przeniesionych z branży automotive.

Skrzynia biegów dla (trochę bogatego) ludu?

Wspomniane w poprzednim punkcie manufaktury stanowią jeden potencjalny rynek, ale stały, przewidywalny zasób produktów o niższej cenie i powtarzalnej jakości na pewno będzie też ważnym argumentem dla marek masowych. Ale może to znowu tylko myślenie życzeniowe…?

5. Sztyce w rozmiarze 34,9 mm

Zintegrowana w ramie sztyca Eightpins to genialne rozwiązanie, ale nie jestem przekonany, czy producenci ram są na nie gotowi… Póki co, dochodzą do końca ciągnącej się stanowczo za długo drogi do powszechnego wdrożenia standardu (oby!) 34,9 mm.

Zwiększenie średnicy pozwoli w końcu wyeliminować typowe problemy z awaryjnością, zwłaszcza w nowych modelach o dużym skoku. Pierwsze modele – zarówno sztyc, jak i ram – już są dostępne.

6. Prawdziwe rowery dla kobiet

W 2017 Liv Hail ustanowił ciekawy precedens – to pierwszy w 100% kobiecy rower z dużym skokiem, w dodatku pokazany wcześniej, niż męska wersja (na nowego Reigna musimy poczekać co najmniej do 2018). Co więcej, wyróżnia się czymś więcej, niż tylko szerokim siodełkiem, wąską kierownicą i różowymi wstawkami.

Umówmy się: większość riderek uwielbia różowe wstawki równie szczerze, co seksistowskie dowcipy.

Producentów skupiających się na płci pięknej będzie więcej i nic dziwnego – w tej połowie ziemskiej populacji, nasycenie rynku jest dużo mniejsze, niż wśród facetów. Prawdziwą motywacją jest więc potencjał sprzedażowy, ale na efekcie końcowym powinniśmy skorzystać wszyscy. Nawet, jeśli sama idea damskiego roweru na pierwszy rzut oka jest bez sensu.


Podsumowanie

Czeka nas więc prawdziwa rewolucja w postrzeganiu rynku rowerowego. Nowe style jazdy, przełomowe rozwiązania technologiczne, wybitne innowa… a nie, czekaj… Wcale tak nie będzie.

Powyższe 6 nowości na pewno wmiesza się w „starości” wymienione w pierwszej części artykułu i będzie miało wpływ na Twój kolejny rower, a może nawet na to, gdzie i jak jeździsz. Chyba się jednak zgodzisz, że trochę brakuje tu wyraźnego motywu przewodniego? Takiego, jakim w ostatnich latach były fatbike’i czy plusowe hardtaile?

Może to oznaczać dwie rzeczy: albo że przeoczyłem coś ważnego i wróżbita ze mnie, jak z ministra Waszczykowskiego geograf. ALBO, że producentom (też) znudziło się wymyślanie co roku nowego „Next Big Thing” i wolą z uproszczoną ofertą obserwować poczynania egzotycznych manufaktur. Te z kolei zajmą się eksperymentami z odważnymi innowacjami i zapełnią nisze opuszczone przez rynkowych gigantów.

Nie wiem jak Tobie, ale mi taka wizja odpowiada!


Zobacz też podobne wpisy (i koniecznie zapisz się do newslettera!):

 

  1. Za rok, za dwa dowiemy się, że: przednia przerzutka jest emejzing, tylko będzie nazwana duble spid szifter; koło 26 wciąż żyje i ma się coraz lepiej bo jednak jest the best. Na skrzynie czekamy już 5 lat i jako masowe rozwiązanie raczej się nie doczekamy i nie chodzi o cenę, wagę ale kompatybilność ram. Poza tym biznes ma się kręcić, nie chodzi o to by kupić coś raz na 5 lat ;)

    1. W przypadku elektryków kompatybilność ram jakoś nie była problemem – chyba z 4 różne mocowania współistnieją na rynku. Jak producent będzie chciał zrobić rower ze skrzynią, to zrobi – zauważ, że nikt już się specjalnie nie stara, żeby wszystko pasowało do wszystkiego.

      1. Jasne, tylko wydaje mi się, że elektryki to trochę inna grupa docelowa, ktoś ma kasę idzie do sklepu kupuje to co jest jedzie na urlop pojeździć, a potem albo do piwnicy, albo od czasu do czasu bułki. Oczywiści w rowerach AM i E target też się zmienił i zapaleńców składających rowery, szukających jak najbardziej kompatybilnych części jest coraz mniej.

  2. Ciekawy artykuł pozdrawiam :)

  3. Ehh… Branża rowerowa zaczyna coraz bardziej męczyć, tak jak samochodowa, Sra w dupy pomysłami z częstotliwością rypiącego się królika. Żeby doktoryzować się z rowerów? Dość!! Ja chcę mieć fun z jazdy i tyle. W zeszłym sezonie złożyłem sobie rower, odnoszę głupie wrażenie że na nowy sezon, sprzęt będzie nadawał się do lamusa. Nie mam racji? Co jest złego w rowerach na 26″? Trendy przewijające się od kilku lat ZABIŁY 26″. Kasa, kasa kasa… Z drugiej strony nie chcę wyjść na malkontenta, nie zależy mi żeby było jak 20 czy 30 lat temu. Ale wszystko to dzieje się za szybko. Dziękuję, wolę się skupić na jeździe…

    1. Nie martw się złożyłem w zeszłym sezonie rower na 26″. Normalny carbonowy full z ‚małym’ jak na nasze czasy skokiem i jak zdarza mi się jeździć po mieście to na światłach 29er’y patrzą na mnie jak na hipisa :D a ja po prostu nie lubię jeździć na dużych kołach :P

  4. Ja tam czekam na kasetę max 10 rzędową o zakresie 11-50 (wzorem XG pokazanej przez srama, lecz nie do E-bike).

    1. Przecież masz One Up. :)

      1. OneUp jest fajny, ale taki zakres oferuje dopiero przy 11 biegach.

  5. Skrzynia już była w przednim napędzie a z tyłu jedna zębatka. W projekcie polskiego zawodnika Nuseti :) (tak dla przypomnienia)

    1. Skrzyń było już całe mnóstwo, ale tylko w mega niszowych projektach (choć nie aż tak bardzo jak Nuseti ;)).

  6. A ja chce się nauczyć bunny hopa, nie potrzebuję do tego plusowych opon czy biegów, tylko czas i wytrwałość

  7. Bartłomiej Skoczek

    O co chodzi z tymi damperami metryczny? Czytałem tylko że są projektowane od zera w jwdnostkach metrycznych i mają inne mocowania, czy coś poza tym? Panie Michale czy miał Pan kiedyś doczynienia z Ns Soda evo? Planuję zmianę Kage r na coś lepszego i nie wiem co wybrac, nie zdecydowałem się jeszcze nawet czy będzie to sprężyna czy powietrze nie mówiąc już o modelu. Seryjnie ramy są z monarch plus i kage r. Pozdrawiam

    1. Co do damperów metrycznych to polecam ten artykuł: http://www.vitalmtb.com/features/The-Ultimate-Guide-to-Metric-Shock-Sizing-and-the-RockShox-Super-Deluxe,1349
      Ale w skrócie: tak, głównie chodzi o nieco zmienione proporcje i lepsze mocowania.

      Co do dampera do NS-a, to najlepiej skontaktuj się bezpośrednio z producentem – na pewno coś doradzą.

      PS. Ten Kage R taki zły? Może wystarczyłby mu porządny serwis…?

      1. Bartłomiej Skoczek

        Damper jest fajny ale brakuje mu regulacji kompresji. Myślałem o tym żeby zalać go po prostu bardziej gęstym olejem ale wolał bym mieć coś jak pro pedal lub jaką kolwiek regulację z zewnątrz. Poza tym od 6 miesięcy nie mogę dostać sprężyny 500lbs, a seryjna 450 jest dla mnie odrobinę za miękka. Kolejna sprawa to zmienna geometria roweru, gdybym chciał zwiększyć skok i bazę kół (w sodzie evo działa to jak shape shifter canyona, z tym że nie ma siłownika i robi się to ręcznie kluczami na postoju) to muszę kupić trzecią jeszcze twardszą sprężynę… Pozdrawiam

  8. Jak to brody to już starocie?

      1. oj to już się golę

  9. alfonsominetspecialized3.0

    W tym sezonie przewiduje nowy wynalazek do opon plusowych. Powietrze w spreyu o właściwościach tłumiących przy większych prędkościach. Jakoś trzeba uratować ten nie udany wynalazek, inaczej ostanie się rozmiar 2,4 max hehe

  10. Patrząc na ofertę Liv… Panie zapłacą więcej za mniej.

  11. Zobaczycie że za parę lat wszyscy będą jeździć na wigrach po Rychlebach :)

  12. Koła 26″ niestety nie wrócą. Wsiadłem ostatnio na starego 26 z klasyczna ramą i długim mostkiem.. iii.. sprawiał wrażenie niestabilnego, za małego, niezbyt dzielnego w terenie i na pewno kiepskiego w najeżdżaniu na wysokie krawężniki. Ja miałem po tylu latach jazdy na takich kołach OBAWY w trakcie jazdy na nim!
    Boszz.. gdzie to ma kierę? Czemu te kółka takie tycie i tak podwinięte pod ramę? Czemu ten korzeń mnie zatrzymał? Ja mam taki sag? A nie, to rozłożenie masy bardziej na przód sprawia że wideł mi nurkuje.. Koła 26″ – tak ale tylko z balonem dającym im duży kąt natarcia + przyczepność i z nowocześniejszą geometrią & kokpitem.
    Jeśli nie jesteś zbyt wysoki koła 26 będą ok. Po prostu bardziej poręczne. Jeśli możesz wybrać 29″ wybierz. Każdy terenowy motocykl ma z przodu większe koło. Każdy terenowy samochód szczyci się jak największą średnicą kół. Z fizyką się nie dyskutuje.

  13. Michał Kwieciński

    Na zdjęciu przy newsie nr 6 na pierwszy rzut oka myślałem że ta babka zamiata paprochy z podłogi.. chyba jakiś przekaz podprogowy :P

  14. Nikt nikogo nie zmusza do podążania za trendami, złożyłem w tym roku primla na „miękkiej” osi 9mm, 1×10, obręcze szer. Wew. 19mm przy oponach 2,5″ i w żaden sposób mi to nie doskwiera na singlach. Trzeba mniej czytać Internetów, a więcej czerpać radości z jazdy na łonie natury i nie podążać za innymi owcami co rok upgreadując sprzęt pase, ale wybierać te nowe rozwiązania ktore faktycznie maja sens (np. myk-myk) Dziękuje :)

    1. Commencal nadal robi mety ht na 9mm i ludzie kupują, jeżdżą i nic im nie obciera na zakrętach.

      1. Jazda na KAŻDYM rowerze sprawia przyjemność, ale jeśli kupuje się nowy sprzęt, to czemu nie wybrać tego, co najlepsze? Czy te obręcze 19 mm były o tyle tańsze np. od 25 mm? Czy opłacało się składać 1×10, skoro można kupić tanią grupę 1×11? Może tak – nie wiem. Każdy kupuje to, na co ma ochotę, ale warto mieć świadomość, co fajnego jest na rynku.

        Co do osi 9 mm – w hardtailu sztywność osi jest w zasadzie bez znaczenia. Chodzi wyłącznie o wygodę i komaptybilność, jeśli będziesz chciał zmienić ramę w przyszłości (np. na fulla).

        1. Przy kupnie nowego roweru masz racje, ale w moim przypadku przekładałem to wszystko ze starej ramy xc :)

Dodaj komentarz do tekstu 6 trendów, które zaskoczą nas w tym roku

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Rose Root Miller 1 29″ 2017

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

W zestawieniu tegorocznych rowerów trail napisałem, że nie wszyscy producenci nadążają za rozwojem tej kategorii – i że warto wybierać świeże modele. Jednym z nich jest Rose Root Miller, oparty na mocno zmodyfikowanej w tym roku ramie – przedstawiciel nowej fali 29erów z nowoczesną, agresywną geometrią i kompatybilnych z kołami 27+.

Zapraszam do zajrzenia w zakamarki najbardziej przystępnej specyfikacji tego modelu.


Wpis powstał dzięki współpracy z Rose Bikes Polska


Rose Root Miller 1 29" 2017

Co, poza większym o 10 mm skokiem i możliwością założenia kół 27+, różni nowego Root Millera od ramy z zeszłego roku?

Rose Root Miller 1 29" 2017

Przede wszystkim geometria (dłuższy reach, bardziej płaski kąt główki ramy)…

Rose Root Miller 1 29" 2017

…oraz wprowadzenie najmodniejszych „standardów”: piast Boost i metrycznego dampera.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Damper ten to Rock Shox Deluxe RT3. Nowa filozofia wymiarowania w teorii ma zapewnić m.in. lepszą czułość zawieszenia (dając więcej miejsca na ślizgi), ale na pierwszy rzut oka, Deluxe nie różni się zbytnio od klasycznego Monarcha.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Posiada regulację tłumienia powrotu i 3-pozycyjną platformę z trybem „Pedal” (oznaczonym wymownym piktogramem) oraz blokadą dla krosiarzy.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Największa (dosłownie) różnica widoczna z zewnątrz, to masywne tylne oczko uzbrojone w łożysko toczne. To świetne rozwiązanie, eliminujące tarcie i luzy wynikające z zużywającej się tulejki. Co jak co, ale to faktycznie może poprawić płynność zawieszenia, zwłaszcza dla lekkich (tudzież nie dbających o sprzęt) riderów.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Z przodu jest dużo bardziej klasycznie: za amortyzację odpowiada Rock Shox Revelation RL o skoku 140 mm.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Dostępne regulacje to tłumienie powrotu oraz tłumienie wolnej kompresji (aż do blokady skoku). Czy golenie 32 mm okażą się wystarczająco sztywne? Częściowo pomaga im piasta w standardzie Boost.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Oczywiście zamawiając swój rower, możesz doposażyć swojego Root Millera w pewniejszego Pike’a. Lub zaszaleć, wstawiając zawieszenie Fox-a. Do wyboru, do koloru.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Dzięki przeprojektowanemu wahaczowi, nowy Root Miller przyjmuje zarówno klasyczne koła 29″, jak i 27+ (można je wybrać od razu przy zakupie). Niezdecydowani mogą postawić na 29era z oponami o szerokości 2.6″.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Miejsca na oponę nie brakuje! Włoski „smyrające” poprzeczkę to kwestia perspektywy (patrz: poprzednie zdjęcie).

Rose Root Miller 1 29" 2017

W bazowej specyfikacji za kontakt z Matką Ziemią odpowiadają standardowe (choć bardzo włochate) Continentale Mountain King 2.4″.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Przez długi czas miałem identyczne opony w swoim sztywnym 29erze i… dało się na nich jeździć.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Innymi słowy: poświęć parę euro i kliknij w konfiguratorze jakiś porządniejszy model. Osobiście wybrałbym Nobby Nica SnakeSkin w rozmiarze 2.6″.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Na pierwszy rzut oka, „interwencji” nie wymagają natomiast koła. Obręcze Mavic EN 627, jak sama nazwa wskazuje, mają 27 mm szerokości wewnętrznej, więc dają stabilne podparcie szerokim oponom.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Piasty to Sun Ringle SRC we wspomnianym już rozmiarze Boost. Obie wykorzystują wygodne w obsłudze osie Maxle z szybkozamykaczem.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Bębenek jest głośny! Dzwonek jest absolutnie zbędny, wystarczy przestać pedałować.

Rose Root Miller 1 29" 2017

A propos pedałowania: o jego optymalne spożytkowanie dba kompletna grupa Shimano SLX M7000 w konfiguracji 2×11.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Tak, to pierwszy rower testowany na blogu z przednią przerzutką! W Rose jest ona przykręcona bezpośrednio do wahacza, dzięki czemu mocowanie nie będzie szpecić roweru w konfiguracji 1x.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Jest to oczywiście powszechnie chwalone rozwiązanie Shimano Side Swing. Ciekawe, czy przekona mnie, że przednie przerzutki to coś więcej, niż relikt przeszłości…?

Rose Root Miller 1 29" 2017

W razie czego, kaseta oferuje zakres 11-42T ułatwiający przejście na 1×11. Przy zamówieniu można też wybrać 11-40T, ale dlaczego miałbyś to zrobić? Można też oczywiście od razu wybrać 1×11, choć niestety rower nie będzie dzięki temu tańszy. Osoby bez łydy mogą dopytać o kasetę XT 11-46T. Jest dostępna na życzenie, choć niewidoczna jeszcze w konfiguratorze.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Korba jest uzbrojona w zębatki 36 i 26T i mów co chcesz, ale moim zdaniem wygląda sto razy lepiej od XTR-a. Całkowity zakres przełożeń to monstrualne 528%.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Z grupy SLX pochodzą też niezawodne hamulce. Co ciekawe, jest to jedyny element specyfikacji, którego nie da się zmienić w konfiguratorze. Myślałem, że przez to, że klamki wykorzystują wspólną obejmę z manetkami (I-Spec), ale okazało się że jest to problem z oprogramowaniem sklepu (hamulce można zmienić, pisząc odpowiedni komentarz w zamówieniu). Rose obiecuje, że niedługo się to zmieni – szykowana jest nowa odsłona sklepu internetowego.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Tarcze mocowane na 6 śrub standardowo mają rozmiar 203 mm z przodu i 180 mm z tyłu. Konkret.

Rose Root Miller 1 29" 2017

W standardzie są też okładziny z poprawiającymi chłodzenie radiatorami.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Pewną kontrolę nad tym całym ambarasem zapewnia kokpit Race Face.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Mostek Race Face Ride ma średnicę mocowania 35 mm i 50 mm długości (można też wybrać inną).

Rose Root Miller 1 29" 2017

Kierownica Chester ma z kolei słuszne 780 mm i właściwy dla 29era mały wznios.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Jak na niemiecką markę przystało, ergonomiczne chwyty pochodzą od Ergona (model GA30), ale w konfiguratorze czekają też inne modele i kolory.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Siodło to już produkt brandowany przez Rose. Jest to jednak całkiem inny model od tego, które rok temu ugniatało mój tyłek w testowym Uncle Jimbo. Uff!

Rose Root Miller 1 29" 2017

Siodło podtrzymuje zwykła sztyca, również od Race Face. Jest ona najsłabszym ogniwem domyślnego wyposażenia. W takim rowerze sztyca regulowana jest obowiązkowa! Oczywiście przy zamawianiu można za dopłatą wybrać Reverba Stealth, do którego rama jest w pełni przystosowana.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Przyjmie też pełnowymiarowy bidon, jeśli planujesz być Enduro-Pro. Część koszyków będzie jednak wymagała przeróbki ze względu na kolizję z portem kabla przerzutki.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Moim ulubionym smaczkiem wszystkich fulli od Rose jest jednak „garb” na rurze podsiodłowej, w którym osadzone są łożyska. Piękne i funkcjonalne zastosowanie hydroformingu!

Rose Root Miller 1 29" 2017

Równie efektownie wygląda rozszerzająca się przy suporcie rura dolna i podsiodłowa. Czyżby ktoś się przygotowywał do przejścia na carbon…?

Rose Root Miller 1 29" 2017

Dolną rurę w okolicach suportu dodatkowo chroni plastikowo-gumowa osłona.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Małym dziełem sztuki CNC są też aluminowe porty do wewnętrznego prowadzenia przewodów. Po raz kolejny zostały one przeprojektowane – tak, żeby nawlekanie ramy na kable było jeszcze mniej kurwogenne męczące.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Ujście przewodów w okolicach suportu też jest po niemiecku przemyślane i estetyczne.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Suport to sprawdzone, wkręcane miski BSA. Śmierć pressfita bliska? Testujący i rozpisujący nowe modele Max Sistenich doszedł do wniosku, że klasyczne rozwiązanie jest po prostu lepsze.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Również łożyska sprawiają dobre wrażenie – Rose nie chwali się żadnymi specjalnymi uszczelnieniami, ale wygląda na to, że dostęp wody jest mocno ograniczony.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Zawieszenie o skoku 140 mm to klasyczny czterozawias z ogniwem Horsta.

Rose Root Miller 1 29" 2017

A co z najważniejszym, czyli geometrią? Tutaj mamy jak na Tajwanie (gdzie rama została wyprodukowana): mieszankę tradycji i nowoczesności.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Nowoczesny jest przede wszystkim płaski kąt główki ramy – 67 stopni stało się już standardem w kategorii trail, niezależnie od rozmiaru koła. Widelec z powiększonym offsetem (51 mm) dba o lekkość sterowania. Zanim producenci to ogarnęli, tak płaski kąt był nie do pomyślenia w 29erze.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Tradycyjno-nowocześnie długi jest tylny trójkąt (447 mm), który poprawia stabilność, umożliwia montaż przedniej przerzutki, ale przede wszystkim bardzo ułatwia dociążanie przedniego koła. Miłośnicy manuali i zawracania w miejscu będą rozczarowani, ale ta grupa i tak wybierze nowego Granite Chiefa – czyli bliźniaka Root Millera, ale na kołach 27,5″.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Tradycja – tym razem w negatywnym sensie – przejawia się w długości rury podsiodłowej. Nie rozumiem, dlaczego projektując nową ramę, Rose nie poprawił tego problemu. Wszyscy inni producenci skracają podsiodłówki, żeby umożliwić montaż sztyc regulowanych o większym skoku. Jeśli masz poniżej 170 cm wzrostu, tutaj będziesz miał problem nawet na S-ce ze sztycą 125 mm. Zdecydowanie rzecz do sprawdzenia przed zamówieniem!

Rose Root Miller 1 29" 2017

Na szczęście nowoczesny jest wydłużony o 15 mm reach. 435 mm w rozmiarze M nie jest wartością ultra-radykalną, ale odpowiednią dla ścieżkowca na dużym kole. Dzięki temu nie ma potrzeby wybierania „za dużego” rozmiaru, więc długie podsiodłówki dla większości osób nie będą stanowiły problemu.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Wspomniałem, że najważniejsza jest geometria, ale tak naprawdę każdy domorosły endurowiec wie, że najważniejszy jest kolor! Wypada więc wspomnieć, że poza domyślnym niebieskim kobaltowym (jak się okazało po konsultacji z kobietą), możesz też wybrać niezmiennie modny czarny.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Masa roweru w pokazanej tu specyfikacji to ok. 14,3 kg bez pedałów.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Bazowy Root Miller 1 kosztuje 2149 EUR, czyli uwzględniając koszt wysyłki, ok. 9300 zł.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Patrzać na te wszystkie dane, Rose Root Miller jest idealnym przykładem nowej szkoły 29er-ów, którymi ostatnio wszyscy (w końcu) zaczęli się jarać. Agresywna geometria, szybkość i stabilność dużych kół, a do tego średni skok nie przeszkadzający na mniej wymagających singlach.

Rose Root Miller 1 29" 2017

W najbliższych tygodniach będę testował Root Millera zarówno na tych łatwiejszych, jak i całkiem trudnych trasach. Postaram się też postawić go na kołach 27+.

Rose Root Miller 1 29" 2017

Pierwsze wrażenia są takie, że mimo niskiego wzrostu (170 cm) całkowicie rozumiem, dlaczego 29ery wracają do łask! Więcej wrażeń opiszę w teście – jeśli nie chcesz go przegapić, koniecznie zapisz się do newslettera! A tymczasem jak zwykle polecam zabawy konfiguratorem Root Millera :)


Zobacz też powiązane artykuły:

 

  1. To co, za rok 27,5” będzie odchodzić do lamusa i modne stanie się 29” z dobrą geometrią, dużym skokiem i widelcami o grubych lagach ze skokiem 160?

    Btw. Spec Enduro dopiero pojechał w tym roku po bandzie z cyferkami. Aż strach mówić, że 67 stopni jest nowoczesne ;)
    https://www.specialized.com/us/en/men/bikes/mountain/trail/enduro-comp-296fattie/118408

    1. To się już zaczyna dziać – na EWS coraz więcej 29″ się pojawia, co jeszcze 2 lata temu było nie do pomyślenia. Ja już dawno pisałem, że koła 29″ są lepsze dla większości riderów, jakich spotykam na szlakach ;)

      http://www.1enduro.pl/rozmiar-kol-do-enduro-26-27-5-29/

      A Spec Enduro wbrew pozorom nie odstaje tak bardzo od Root Millera, który niby jest pozycjonowany do lżejszych zastosowań. Główka ramy o stopień bardziej płaska, ale reach i baza kół krótsza, suport wyżej. Jedynie chainstayem Spec wyraźnie wygrywa, o ile ktoś lubi krótkie tyły.

      1. Łukasz Malejczyk

        Michał, mógłbyś się pokusić o rozwinięcie tego porównania z endurakiem od Speca z tego roku. Baaardzo by mi się przydało przy podjęciu decyzji na najlbiższe dwa lata :)

        1. Nie jeździłem na nowym Enduro, więc trudno mi coś rozwinąć ponad pobieżną analizę tabelek ;) Jak dla mnie ceny Speca odstraszają dość skutecznie – Rose miażdży go na każdym froncie.

  2. Side swing to naprawdę nowe życie dla przednich przerzutek. Jak ktoś nie ma łydy albo nie chce jeździć na 28 z przodu po górach to polecam się przeprosić ze zmieniarką z przodu

    1. Pierwsze wrażenia takie jak piszesz. Jest DUŻO lepiej, niż w starszych rozwiązaniach i zaczynam myśleć, że mógłbym komuś takie rozwiązanie polecić ;) Ale sam na 100% zostaję przy 1x.

      1. Wiadomo zależy jak i kto jeździ no i po czym. Jakbym założył 28 z przodu to bym się zakręcił na szutrach w K-Ce

  3. hejetr front deliryryów

    wyrzucić przednią przerzutkę i fajny rower !

    1. Też bym tak zrobił :) To jest ogromna zaleta Rose, że można sobie konfigurację dostosować wedle uznania, zachowując cenę typową dla sprzedaży internetowej.

  4. Glosujac w ankiecie w ktorej pytales jaki rower chcielibysmy zobaczyc troche sie obawialem ze wybierzesz 29″. Z jednej strony chialem zobaczyc test tego roweru ale z drugiej nie jestem pewien czy przy Twoim wzroscie ten rower bedzie odpowiedni dla Ciebie. Ciekaw jestem tez opinii na temat skalowania (kola) do proporcji ciala jezdzca.
    Czekam wiec na reszte testu by sie dowiedziec jaka jest Twoja opinia na ten temat. :)

    1. Ponad 2 lata miałem prywatnie 29era.

      Myślę, że moje 170 cm to jest taki wzrost graniczny sensowności dużego koła. Poniżej już są problemy z wysokością kierownicy…

      1. Wg Ciebie wysokosc kiery jest jedynym ograniczeniem ? Ok wysokosc kiery i podsiodlowki.
        Sa przeciez plaskie kiery, kiery o negatywnym wzniosie (egzotyka) oraz mostki o negatywnym wzniosie.

        1. Wysokość kiery i „proporcjonalność” – niskie osoby czasem śmiesznie wyglądają na 29″ ;) Podobnie jak rower z kierą o ujemnym wzniosie.

          Więcej pisałem tu: http://www.1enduro.pl/rozmiar-kol-do-enduro-26-27-5-29/

      2. Moja córka i żona wybrały zdecydowanie 29. Córka zsiadła z 26 przejechała się na moim 29 i zapytała dlaczego ten rower tak fajnie jeździ (stabinie). Obie mają poniżej 170 cm ale można by powiedzieć, że jeżdżą rekreacyjnie. Jednak także zawodniczki pucharu świata XC wybierają głównie 29 choć wiele z nich ma mniej niż 170 cm. Maja dokładnie 170, Neff 168 itd.

        1. XC to trochę inna bajka – dużo niższe amortyzatory powodują, że wysokość kierownicy nie jest aż takim problemem, jak przy widle 140-160 mm.

  5. Straszna koza, taka mega długa koza, na zakręcie będzie można sprawdzić na kasecie, jakie masz aktualnie przełożenie.

  6. elo, mam spec SJ 29er 2017 – rower o podobnej dosyć geo i skoku. „Testowałem” go Srebrnej Górze w ostatni weekend. Rower idealny do wszystkiego. Podjeżdża pod ściany i jedzie w dół, jak lekki czołg. Tylko taki bardzo zwrotny ten czołg. Jak widać zawodnicy praktycznie nie jeżdżą na specach enduro tylko na SJ. Plus co zrobił z takim (ok 27,5, ale jednak) Fabio Wibmer ostatnio…

  7. Nie wiem czy to kolor, ale jakiś spokój bije z tego bajka;) Podoba mi się.

    1. Design jest bardzo niemiecki – też tak lubię :)

  8. Co prawda mykam na spectralu canyona ale tego tez ujezdzalem, bardzo przyzwoity rower. Pkmyslimy ;)
    Ja jednak wole conti m’k zamiast nobyy nic’a :)

    1. Trochę już pojeździłem na tych MK w różnych warunkach i chyba będę musiał odszczekać – jak na podstawowy model, spisują się całkiem nieźle.

  9. Eeee.. na kobaltowy minimalnie za ciemny. Ale ponieważ nie uznaję bzdurnych nazw kolorów typu „chabrowy”, przychylę się do wspomnianego.
    Też kiedyś podobały mi się mocno zgaszone kolory rowerów. Mam jeden w matowej czerni nawet. Dziś, mam zdanie odmienne. Polaków w Paryżu poznawałem po smutnych twarzach i i jeszcze smutniejszych kolorach ciuchów. Od tamtej pory jestem za dodawaniem naszemu otoczeniu kolorytu miast ujmowaniem. Preferencyjne ubarwienie nowego roweru? Dartmoor devil red, choć powinien zwać się bloooood..
    Jedno jest pewne rower ma mieć JEDEN kolor. Może miec dodatki czy wstawki w odcieniach szarości (nie, czerń i biel to nie są kolory, tylko skrajne odcienie szarości) ale kolor powinien mieć jeden.
    Co to za platformy mu wsadziłeś? Szukam uszczelnionych, dwułożyskowych z niskim profilem i możliwie niską masą.

    1. Ciekawa teoria odnośnie kolorów, ale chyba nie czuję się na siłach brnąć w tą dyskusję ;)

      Pedały to Superstar Nano-X. Do środy jest promocja -20% jak coś ;)

      1. Jednak zostanę przy czymś dostępnym na miejscu:
        https://shop.sixpack-shop.com/en/71155x-sixpack-pedals-menace-master.html
        lub:
        https://www.crankbrothers.com/product/5050-2
        Ma ktoś jakieś doświadczenia?
        Gość z serwisu polecał mi jakieś NS-y ale wersja w złocie czy w limonce nie przemawiają do mnie (ach znowu te kolory..)

  10. jeśli prognoza pogody w najrozmaitszych zakątkach, to najlepsza yr.no, wyszukiwanie poszczególnych miejsc nawet po nazwach szczytów górskich

  11. Ja po lesie używam osmand mapa pobrana na telefon są w niej wszystkie drogi pożarowe oraz ścieżki rowerowe wedle mnie godna uwagi dla odkrycia nowych tras

    1. Dzięki za sugestię! Używasz tej mapy w Locusie, czy jest do niej jakaś oddzielna aplikacja?

Dodaj komentarz do tekstu Bikeporn: Rose Root Miller 1 29″ 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top