Menu
Menu Szukaj

Pivot Switchblade - podsumowanie po 2 sezonach

Ostatnio pokazałem wam już swojego starego i nowego elektryka, ale podobno są wśród was jednostki, które wciąż interesują rowery bez silnika. Dziwaki. No ale dobra, mam też coś dla was: oto Pivot Switchblade, mój biobike, z którym zaczynam właśnie trzeci sezon. Jak się spisuje? Co w tym czasie wymieniłem? I czy zamieniłbym go na nowy model, który niedawno miał swoją premierę?

Pivot Switchblade - podsumowanie 1Enduro
Wpis ma charakter niekomercyjny.

Pivot Switchblade Pro XT/XTR – co to za rower?

Przede wszystkim jest to mój własny, prywatny rower, który kupiłem 2 lata temu. W związku z tym, jego prezentację znajdziesz już na blogu:

→ Więcej: Bikeporn: Pivot Switchblade 2022 – mój nowy rower!

W pierwszym artykule opisałem go (i pokazałem na zdjęciach) w najdrobniejszych szczegółach, wytłumaczyłem się też, skąd taki a nie inny wybór. Polecam lekturę!

Ale wiem, że nie masz na to czasu, więc w telegraficznym skrócie: Switchblade to wszechstronne all-mountain na kołach 29″, z zawieszeniem DW-Link o skoku 142 mm połączonym z widelcem 160 mm. Jest to więc taki trochę „rower do wszystkiego” – od lajtowych wycieczek po flowtrailach, przez górskie, szlakowe eksploracje, aż po sporadyczny wypad do bikeparku.


Co się zmieniło w nowym modelu (Switchblade 2024)?

Opisywany tu rower miał premierę w 2020, więc w tym roku przyszedł czas na jego aktualizację, o której pisałem na Facebooku. Okazała się ona bardzo kosmetyczna:

  • kąt główki ramy bardziej płaski o 0,8° (66 → 65,2°)
  • kąt rury podsiodłowej bardziej stromy o 0,5° (75,5 → 76°)
  • reach dłuższy o 10 mm (455 → 465 mm w rozm. M)
  • stack wyższy o 13-18 mm (625 → 643 mm w rozm. M)
  • dłuższy dolny link zawieszenia, który ma przybliżać kinematykę do modelu Firebird.

Mój Switchblade jest rowerem z dość konserwatywną geometrią, jego charakter to zdecydowanie bardziej „all-mountain do technicznej jazdy”, niż „enduro do haratania na wprost”. Suma drobnych zmian w nowym modelu delikatnie przesuwa go w tym drugim kierunku, ale zmiany te nazwałbym raczej korektą do obowiązujących standardów, a nie zmianą charakteru. Nowy Switchblade to w dalszym ciągu rower dla kogoś, kto czerpie frajdę z aktywnego stylu jazdy po trasach wymagających wybitnej zwrotności i skoczności. Do atakowania rockgardenów najkrótszą możliwą linią jest Firebird.

Znajdź 5 różnic. Podpowiedzi na stronie producenta i polskiego dystrybutora.

A co ja zmieniłem w swoim?

→ Więcej: Jak zmienić charakter roweru… za darmo

Pivot Switchblade - podsumowanie 1Enduro
Ale oczywiście nowy Switchblade to nie tylko lekko zmienione kąty. Reacha o 10 mm nie naciągnę (a byłoby fajnie, bo wartość 430 mm w S-ce przy moich 170 cm jest mocno na styk), stacka o 13 mm też nie… ale czy na pewno?

→ Więcej: Ból dłoni i przedramion na rowerze [solved]

Swoją drogą, parę osób pytało mnie, jak mocuję nasuwane Chromagi do kierownicy, żeby nie obracały się na mokro. Odpowiedź: nie mocuję. Mają one wprawdzie przewidziane „kanały” do skręcenia drutem, można też użyć kleju. Ale mi szczerze mówiąc nie przeszkadza, że czasem lekko się obrócą, więc olewam temat.
Pivot Switchblade - podsumowanie 1Enduro
Jak już jestem przy drobnych, ale istotnych akcesoriach wykonanych z plastiku: błotnik to Syncros, przykręcany tak samo jak zintegrowany chlapacz Foxa, ale moim zdaniem ładniejszy (i tańszy!).

→ Więcej: Test: Klocki i tarcze hamulcowe Galfer Bike

→ Więcej: Opony MAXXIS – przewodnik po modelach enduro / trail / DH


Co mi się w nim nie podoba?

Pewnych rzeczy nie da się niestety poprawić zmianami w osprzęcie. Ba, pewnie rzeczy wręcz blokują zmiany w osprzęcie. Zalicza się do nich tylna piasta w standardzie „Super Boost Plus” (12×157 mm). Nie wątpię, że rozmiar ten ma wiele zalet i powinien być branżowym standardem. Ale nie jest. Niepotrzebnie* utrudnia to i ogranicza wybór części.

Ja na przykład bardzo chciałbym sprawdzić, jak Switchblade jeździłby jako mullet (po przestawieniu flip-chipa w ramie powinno być ciekawie), ale przekładka koła 27.5″ z innego roweru nie wchodzi w grę, podobnie jak zakup czegoś taniego z drugiej ręki. Utrudniona jest też wymiana zębatki i korby, dodatkową rozkminę miałem też przy wybieraniu napinacza.

* A dlaczego jest to niepotrzebne? Bo główną przewagą jest możliwość ekstremalnego skrócenia chainstaya, co samo w sobie jest wątpliwą zaletą (czytaj: wadą). W bardzo krótkim rozmiarze S (reach 430 mm) wszystko jest proporcjonalne i dobrze działa na szlaku, ale jak się będzie jeździło z chainstayem 431 mm na ramie XL, z reachem 490 mm? Nie wiem, ale się domyślam.

Z tego powodu do listy wad Switchblade’a dopisuję chainstay, który nie rośnie wraz z rozmiarem – jest to ficzer, którego zdecydowanie oczekuję w nowych rowerach klasy premium. I nowy model niby faktycznie go posiada. Tyle że dodatkowe 4 mm w największym rozmiarze to żart ze strony producenta perfidny sposób na wstawienie „Size Specific Chainstays” na listę nowinek (nie bez powodu pominąłem ten marketingowy bullshit na liście nowinek w modelu 2024). Szkoda tak niewykorzystanej okazji!

Co jeszcze? O ograniczonym miejscu na bidon, które wyklucza montaż mojego ukochanego Fidlocka, już wspominałem. Trzeba kombinować. Nie ma też oczywiście żadnego schowka na narzędzia, ale to bardziej jest wadą nowego modelu, bo kiedy premierę miał stary, takie patenty praktycznie nie istniały (nowatorskim pomysłem był punkt do przykręcenia multitoola pod górną rurą).

Trochę rozczarowała mnie też wytrzymałość lakieru – pierwszy transport na bagażniku samochodowym przetarł literkę głównego napisu na wylot, jest też parę rys od kontaktu z innymi rowerami przy przechowywaniu. Ale moja matowa zieleń jest już dawno niedostępna, podejrzewam że nowe, błyszczące lakiery są mocniejsze, jak to zwykle bywa (i łatwiejsze w zabezpieczeniu folią – ja na swoim mam mieszankę grubego PPF-a „samochodowego” i rowerowego zestawu AMS).

Ostatni minusik dotyczy osprzętu, a konkretnie fabrycznej karbonowej kierownicy Pivota. Jeśli wierzysz, że kierownice z węgla są bardziej sprężyste i komfortowe od aluminiowych, przejażdżka na tym lewarze szybko wyprowadzi Cię z błędu. A jak już wspomniałem o przejażdżkach…


Jak to jeździ?

Switchblade jest rowerem coraz bardziej nietypowym na tle nowoczesnych sprzętów, które testuję. Trend longer-lower-slacker trwa nieprzerwanie od dekady, więc większość nowych modeli stawia przede wszystkim na stabilność i margines bezpieczeństwa, a rowery bezkompromisowo zwinne, skoczne i dynamiczne chyba umarły wraz z kołami 27.5″. A Switchblade jest właśnie takim rowerem. Tyle że na kołach 29″.

Jego geometria na papierze wydaje się krótka i stroma (zwłaszcza przed założeniem sterów wypłaszczających) i faktycznie tak jest – wrażenia z jazdy są inne, niż na nowoczesnych ścieżkowcach z kątem główki 64°. Rower zmienia kierunek szybciej niż mucha domowa, a w przypadku złego wyboru linii nagłe korekty przychodzą bez trudu. Mimo ekstremalnie krótkiego tyłu, zdecydowanie nie trzeba też świadomie myśleć o dociskaniu przedniego koła w zakrętach. Wręcz przeciwnie! Zacieśnianie linii czasem potrafi wręcz zaskoczyć, rower tak chętnie ciągnie do wewnętrznej (z „anglesetem” zachowanie jest bardziej neutralne).

Drugim po geometrii elementem definiującym charakter Switchblade’a jest system zawieszenia. A może pierwszym? Bo DW-Link jest gwiazdą każdego Pivota. W Switchblade jest zestrojony bajecznie, z lekko sportowym charakterem typowym dla wirtuala, ale z zachowaniem dobrej neutralności i komfortu, jakich zwykle szukam w czterozawiasowcach. Na podjazdach wymiata! „Spinanie się” tyłu pod butem jest bardzo satysfakcjonujące i buduje morale, co jest istotną cechą dla kogoś, kto ostatnio… podjeżdża głównie na elektryku.

Ale DW-Link rozwija skrzydła na zjazdach, zwłaszcza na pofalowanych, skocznych trasach – na standardowych ustawieniach Switchblade uwielbia odrywać się od ziemi. Przez efektywne zawieszenie i krótką bazę kół, świetnie też pompuje. Napisałem „na standardowych ustawieniach”, bo charakter ten można w pewnym stopniu regulować sagiem – Switchblade, jak na wirtuala, ma dość szerokie okienko „prawidłowych” ustawień, więc na ciut niższym ciśnieniu dalej działa bardzo dobrze, a jednocześnie wypłaszcza się i obniża na strome, naturalne miejscówki. Bo w końcu mimo tej całej skoczności i zwinności, wciąż jest to 29er o skoku 160 mm z przodu – więc na czarnych trasach, choć wymaga nieco więcej uwagi, nie ma kompleksów.

Trudne trasy zjazdowe ujawniają też trzeci element układanki, najtrudniejszy do opisania, ale w dużym stopniu tłumaczący wysoką cenę Pivota: sztywność. Jest ona zestrojona oddzielnie dla każdego rozmiaru ramy, dzięki czemu S-ka pod moją masą może na nierównościach delikatnie pracować. Poprawia to trakcję i płynność jazdy (rower delikatnie, ale odczuwalnie płynie z terenem), a w skali całodziennego tripa zmniejsza zmęczenie. Jest to element, który odróżnia Pivota od bardziej masowych konstrukcji i pięknie spina w całość wszystkie pozostałe elementy układanki (geometrię, zawieszenie i topowe komponenty).


Pivot Switchblade – werdykt

Na początku tego przydługawego tekstu napisałem, że jest to „rower do wszystkiego”. W podsumowaniu wypadałoby więc odpowiedzieć na oczywiste pytanie: czy to znaczy, że jest też „do niczego”? Absolutnie nie – jest on mistrzem kompromisu, bo w każdym zastosowaniu, od wycieczek po flowtrailach, aż po wypady do bikeparku, sprawdza się co najmniej bardzo dobrze. Nie da się ukryć, że w dużym stopniu jest to zasługą… ceny.

Mam taką teorię, że rower enduro/all-mountain z niskiej półki może być naprawdę dobry – w jednym wybranym aspekcie. Dosypując więcej worków pieniędzy, to okienko się poszerza – średnia półka cenowa to już zwykle dobry kompromis w większości zastosowań. Z kolei Pivot to już high-end – rower, na którym niezależnie od trasy czuć dopracowanie konstrukcji jako spójnej całości – od geometrii, przez układ warstw karbonu i zawieszenie, aż po osprzęt. Efekt końcowy to więcej, niż suma części i cyferek w tabelkach.

We wstępie zadałem jeszcze jedno pytanie: czy zmieniłbym go na nowszy model? Zdecydowanie nie – po wprowadzonych przeze mnie zmianach, spełnia on 100% moich oczekiwań i zostaje ze mną na kolejny sezon.


Zobacz też inne rowery Pivota, jakie opisywałem na blogu:

 

Subscribe
Powiadom o
guest

38 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Robert
Robert
18 dni temu

W moim 429 Enduro, zmieniłem tylko jedną rzecz, która mi wybitnie nie pasowała tj. Korbę. Ponieważ odkąd powstała grupa XT zawsze na niej jeżdżę a Shimano posiadało korby 56,5, to wybór był prosty FC-M8130 (jest jeszcze Slx i XTR – też z końcówką ..30). Teraz mam, to, co lubię i, jak, to w Shimano pasują wszystkie standardowe zębatki,

Marcin
Marcin
18 dni temu

Dobrym patentem na unieruchomienie kręcących się gripów jest spryskanie kierownicy i/lub wnętrza gripa lakierem do włosów :)

Marcin
Marcin
18 dni temu
Reply to  Michał Lalik

Wystarczy strzykawka z igłą i trochę wody, a gripy niemal same spadają z kierownicy

Marcin
Marcin
16 dni temu
Reply to  Michał Lalik

Hmm, wiele razy tak ściągałem gripy osadzone na lakierze i zawsze gładko mi szło.

Szymon
Szymon
18 dni temu

Nie wiem czemu myślałem, że jeździsz na Canyon Spectral.
Jak zawsze super materiał i dużo ciekawostek do zastosowania u siebie.

Szymon
Szymon
18 dni temu
Reply to  Michał Lalik

A jak z hamulcami? Jesteś fanem tych XT?

Tur
Tur
17 dni temu
Reply to  Michał Lalik

Przelanie Shimano płynem Putoline XPH R 2.5 całkowicie eliminuje problem wędrującego punktu hamowania. Temat sprawdzony od kupy lat.

Mike_L
Mike_L
14 dni temu
Reply to  Tur

Szukałem w necie i wyświetla mi się to jako olej do teleskopów.. o ten właśnie chodzi?

Tenfilip
Tenfilip
17 dni temu

Czy z kierownica karbonowa nie jest tak, ze sztywnosc zalezy jak sie ja zaprojektuje i pouklada warstwy?

Michał
Michał
17 dni temu

I cyk. Kupiłem właśnie u nich stery :) dzięki za reklamę. :)

stasiak
stasiak
17 dni temu

Michał, piękny artykuł jak zawsze – piona! Powiedz mi proszę jak po aplikacji agnle seta reach się zachowuje? Teoretycznie wypłaszczając HTA o 1st skracamy reach chyba o jakieś 5mm. Napisałeś, że rower leci lekko do przodu i w dół, co mogło by kompensować to skrócenie, ale podobnie jak Ty jestem w na skraju rozmiarów i wolałbym rower wydłużyć niż skrócić :) Stąd pytanie czy ta zmiana reachu jest jakkolwiek odczuwalna?

Rurek
Rurek
16 dni temu

ODI Rouge, najgorsze gripy na jakich jeździłem… Zalecam sprawdzenie ich przed kupieniem.

Najgorsze dla mnie oczywiście :) Cały czas miałem wrażenie, że trzymam grip a nie kierownicę, jakbym jeździł w rękawicy kuchennej. Zmieniłem na ODI Elite Motion i to jest to! Warto uważać bo jest kilka wersji z różnymi wypustkami, ja wolę te bez.

Jeśli chodzi o zmiany to zmiany geometrii wynikły z tego, że zaczęło Ci brakować czy z mody i dla testu?

Olek
Olek
15 dni temu

Mam pytanie (mam nadzieję, że nie głupie) jak twój pivot jaki przedstawiciel kategorii „mistrz kompromisu” ma się do zasady n+1? Myślę, że za cenę pivota można mieć dwa rowery że średniej półki. Czy pomijając koszty eksploatacji i to, że wygodniej zabierać ze sobą jeden rower, którym można oblecieć flowtraile, bikepark i trasy enduro podczas jednego wyjazdu faktycznie jest on w stanie pokryć większy zakres „aktywności” niż dwa rowery?

Łukasz
Łukasz
12 dni temu

Jak się sprawuje tarcza 2mm z zaciskami Shimano? Na necie skrajne opinie wyczytałem a pod koniec sezonu będę musiał pewnie zmienić. Moje RT86 203/180 nie dają rady z odprowadzaniem ciepła po mocnym zjeździe pomimo stosowania klocków z radiatorami ciągle się wyginają obie w tych samych miejscach jakby jakaś wadą fabryczna czy coś. Zastanawiam się nad Magura MDR-p chyba że są jakieś inne ciekawe rozwiązania

Łukasz
Łukasz
11 dni temu
Reply to  Michał Lalik

A jesteś w stanie coś porównać do moich RT86? Kiedyś się spuszczali wszyscy że na pająku są super lepszy sort i się nie gną od temperatury teraz widzę że to lipa i ta szczymanowska technologia ice cośtam to pic na wodę. Ciekawi mnie też jak wypada ich kanapka MT905 słyszałeś/ testowałeś coś? Ponoć jeszcze frezera z dragonballa dodali do nazwy technologii aby było śmieszniej . Cena nieznacznie wyższa od tego galfera a radiator daje +10 do wyglądu ale mnie nie zatrzyma a ważniejsza jest dla mnie ta 2 opcja

Łukasz
Łukasz
10 dni temu
Reply to  Michał Lalik

Jeśli większy rozmiar to już jedynie 220/200 skoro mam 200/180. ciężki to pojęcie względne ale większość mostów jeszcze wytrzymuje moją wagę (90+17.5 rower) pytanie tylko gdzie kupię koszulkę druciarz roku montując tarcze 220 z dwoma adapterami pod zacisk przeznaczony na 160 xD. Jest jeszcze kwestia jak takie kombo przyjmie mój leciwy recon choć narazie luzów nie ma po jeździe na 203. Ta większą na tył też może już nie wejść w starym trailowcu bo już muszę zdejmować zacisk by klocki wymienić. Dlatego myślę o 2mm zamiast większego rozmiaru. Z drugiej strony zawsze miałem naturę eksperymentatora i pomimo wielu głosów przeciw założyłem oponę 2.6 na 21mm felgę i śmiga super i wg pomiarów różnice w wymiarze z felga 35 jest mniejsza niż 1,2mm na balonie na klockach jeszcze mniej.
Co do techniki to może być to masz już jakiś poradnik na ten temat! Jak chodzi o zużycie tarcz to jest prawie równe 1.56mm grubość przód 1.54mm tył obie mocno brązowe nie od błota . Przy bardzo mocnym hamowaniu przodem czuć dziwne uczucie pulsowania i nie wiem co jest powodem.

Szymon
Szymon
12 dni temu

Dwa pytanka:
Jak Ci się spisywały te pedały? Rozglądam się za czymś nowym i widzę pojedynek między e13 a one up :)
Czy warto kupić oval tej firmy co u Ciebie czy to obojętne z jakiej firmy jest zębatka?

Szymon
Szymon
12 dni temu
Reply to  Michał Lalik

Dziękuje Ci bardzo. Byłem mega napalony na One Up, ale widziałem w jakimś porównaniu, że jednak po środku mają małe wybrzuszenie, a E13 są idealnie płaskie. No i tu obawa czy ta noga jednak lepiej się nie będzie trzymać E13.

Odnośnie owala to nie wiedziałem, że polskie. Super!

faldżip
faldżip
11 dni temu
Reply to  Szymon

Miałem kompozytowe OneUp ale właśnie nie pasowało mi to, że są najgrubsze na środku (obniżyłem piny o połowę przy osi, ale nadal nie pasowało mi to), nie wiem jak z alu, są cieńsze ogólnie, ale patrząc po zdjęciach na stronie, to i tak najgrubsze chyba przy osi. Ostatecznie wróciłem do HT PA03A.

faldżip
faldżip
11 dni temu

Kupowałem stery Works zanim to było modne! :P
A tak serio, to dokładnie te same kupiłem do mojego Rose Root Miller rok temu – tam HTA też było 66 stopni, wsadziłem te stery i dałem jeszcze 10mm skoku więcej z przodu (150 na 160), bo ja jestem mierny rider, więc uznałem to za dodatkowe środki bezpieczeństwa na trudniejszych trasach :) nie wiem czy pomogło, bo nie robiłęm bezpośredniego testu, ale jak 2 lata temu na Otik czy Zbój wolałem ze 2-3 elementy pokonać z buta, bo były dla mnie zbyt hardcorowe, a zaglebiłem z 3 razy, tak w tym roku tylko raz zaglebiłem, i wszystko zjeżdżałem bezproblemowo (powiedzmy), ale to też na pewno wzrost skilla (przynajmniej tego się trzymajmy ;) ).
Za to z kierownicą zrobiłęm odwrotnie – alu 31.8 zastąpiłem carbon 35, ale stwierdzam, że jednak nie był to najlepszy pomysł i muszę wrócić do alu 31.8.

Michał
Michał
11 dni temu

Widzę, że mamy podobnego wariata do jazdy. GT Sensor Carbon Elite (Super Duper Master Sraster. Dłuższej nazwy się nie dało wymyślić). Mój trochę starszy bo 2020 i w rozmiarze L. 142 mm tył i 150 przód, kąt główki 65,5°. W resztę cyferek nie chce mi się wchodzić bo za dużo pisania. Generalnie chodzi o to, że w opisie „Jak to jeździ?” prawie w 100% opisałeś moje wrażenia z jazdy na moim rowerze.

Krzysiek
Krzysiek
4 dni temu

Przeglądam sobie te stery work componentes i wg. nich mógłbyś upchać bardziej agresywne stery np. 1.5 stopnia czy 2 stopnie. Wystarczyłoby zamówić opcję, że górna miska jest w wersji EC i zakceptować że będą minimalnie wyższe. Oni to u siebie opisują: „As standard most frames with a 44/56 headtube will come fitted with a ZS44/ZS56 headset. You will however be able to fit the EC44/ZS56 headset as it has the same diameter. The difference between the two will be the upper cup stack height – the height of each of our headsets is listed on the items page.”.

Andy
Andy
2 dni temu

Jeśli ktoś jest na etapie wymiany kierownicy to z czystym sumieniem polecam SQLAB 311 FL-X Carbon 12°. Ta plasikowa kierownica niema nic wspólnego ze sztywnością. Jest zaprojektowana tak aby jak najlepiej tłumić drgania (tak producent zapewnia) I to robi. I to wyśmienicie. Działa wręcz jak dodatkowy amortyzator. Bardzo mnie to zaskoczyło.Nie ściemniam. Jedyny mały minusik to że jest dostępna tylko w wersji 740 mm. Psziesiadka z siedemsetosiemdziesiątki jest na początku trochę dziwna, ale po kilku dniach dochodzimy do wniosku że tak jest lepiej, rezponsywniej, zwarciej, zabawniej.

Teraz pytanie, naiwne trochę, ale macie większe doświadczenie więc wiecie.
Zwłaszcza że temat wyłonił się tutaj w komentarzach.
Co mi da zmniejszenie kąta rury sterowej o 1 czy 1.5 stopnia?
Moja rama ma 65 stopni na tej rurze. Co będę czuł jak będzie 64 albo 63.5?
Jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić.

Andy
Andy
19 godzin temu
Reply to  Andy

Chciałbym wymazać to pytanie. Ale nie ma opcji edycji. Jest debilne. Nie wiem po co mi to było. Przecież wiem co daje wypłaszczenie widelca.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top