Menu
Menu Szukaj

Test: Pivot Trail 429

Kiedyś napisałem, że 120 mm skoku, koła 29” i dobra geometria to wszystko, czego potrzebuje 80% riderów enduro (w tym ja). Pivot Trail 429 tylko mnie w tym przekonaniu utwierdził. Jeśli masz budżet wystarczający na dwa-trzy dobre rowery, ale wolałbyś kupić jeden wybitny, czytaj dalej!

Rower przetestowałem dzięki współpracy z polskim dystrybutorem Pivota, firmą Protocycles.

Pivot Trail 429 Pro X01 Enduro – co to za rower?

Pivot Trail 429
Świetnym bajerem, od lat stosowanym przez Pivota, jest genialny w swojej prostocie wskaźnik sagu. O-ring na niebieskiej linii daje sztywniejsze, bardziej „sportowe” zawieszenie, a na czerwonej – pluszowo-endurowe. I cyk, nie trzeba nic szukać w specyfikacjach ani mierzyć linijką jak zwierzę.
Pivot Trail 429
Dodatkowo, górny łącznik został wyposażony w masthew sezonu, czyli flip-chipa do zmiany geometrii. Do podniesienia suportu o 6 mm i wystromienia kątów o 0,5 stopnia wystarczy poluzować śruby i przekręcić mocowanie – można to zrobić nawet na szybko na szlaku, bez sytuacji przypominającej schematy “exploded drawing”.
Pivot Trail 429
Większy sens ma jednak zakup kompletnego roweru, zwłaszcza że polski dystrybutor Pivota jest otwarty na personalizację wyposażenia, np. w oparciu o znajdujące się w ofercie marki Galfer, Chromag i 9point8 – stąd ich części w rowerze testowym.
Pivot Trail 429
Absolutnie urzekła mnie za to manetka z graficzną interpretacją nazwy marki :)
Pivot Trail 429
Najważniejsza kwestia: w ramie bez problemu mieści się bidon, a osoby zainteresowane mikrobiologią mogą przykręcić drugi pod dolną rurą. Z kolei pod górną znajdują się śrubki do mocowania uchwytu na narzędzia, dętkę czy mózg wspomnianego Live Valve.

Na szlaku

Podjazdy

Mimo, że testowałem rozmiar L, szybko znalazłem idealną pozycję w siodle dzięki stromej podsiodłówce – na ciasnych agrafkach i stromych sekcjach technicznych Pivot prowadzi się jak po sznurku, a przednie koło jest przyklejone do ziemi, pozwalając skupić się na pedałowaniu. Na kamcorach pomaga też wysokość suportu – nie jest on wybitnie niski, a przy tym zawieszenie skutecznie opiera się zapadaniu, co daje spory komfort w „ciasnych” miejscach, gdzie nietrudno o wybicie z rytmu przez strzał pedałem w podłoże.

Zawieszenie trochę mnie jednak zaskoczyło – jest bardzo czułe i aktywne, co oznacza, że na asfaltowych podjazdach po prostu… buja. Ale ponieważ mamy tu tylko 120 mm, nie marnuje to energii i po paru kilometrach zrezygnowałem z sięgania do dźwigni platformy (do której dosięgnąć nie jest łatwo). Zawieszenie Traila 429 jest po prostu zaprojektowane tak, żeby w jak najmniejszym stopniu polegało na tłumieniu dampera – przy niechlujnym pedałowaniu kołysze, ale po mocniejszym depnięciu odczuwalnie „spina się”, zapewniając pełną efektywność, nawet jeśli czasem cierpi na tym płynność na wybojach – na beskidzkich dywanach kamieni chwilami czułem się jak na hardtailu.

Ale w sumie nie wiem, po co to piszę, bo ta cała moja wnikliwa analiza metodą “na czuja” nie ma znaczenia – liczy się to, że Trail 429 jest po prostu SZYBKI! Podczas testu zamienialiśmy się rowerami z żoną. W pewnym momencie, po dłuższej sekcji interwałowego podjazdu na jednej z pętli Singletracka Glacensis, aż się wystraszyłem – spodziewałem się, że Malwina dołączy do mnie za parę minut, a ona stała tuż za mną, siedząc uśmiechnięta w siodle Pivota… XD, jak mówi młodzież. Zabrzmi to jak przesada, ale dla mnie Trail 429 wypada gdzieś w połowie drogi między rowerami enduro a… elektrykami. Podjeżdżając na nim, czujesz się, jakbyś trochę oszukiwał.

Zresztą fakt, że zdobywając na Trailu 429 Szyndzielnię nawet nie korciło mnie, żeby stać w kolejce do wyciągu, mówi sam za siebie. Ten rower to po prostu marzenie dewiantów osób, które tak samo jak zjeżdżać, lubią też podjeżdżać. Dodatkowo polecałbym im przestawienie flip chipa z pozycji „Lower” na „Low” – podsiodłówka będzie nowocześnie stroma (76 stopni), suport wyląduje jeszcze ciut wyżej, a środek ciężkości przesunie się bardziej do przodu, na kierownicę. A przy tym kąt główki (66 stopni) w dalszym ciągu będzie odpowiedni do pokonywania wszystkich zjazdów, nie licząc może tych najbardziej stromych i technicznych. A skoro o nich mowa…


Zjazdy

Że rower o skoku 120 mm za 40 tys. zł będzie dobrze podjeżdżał, to w zasadzie było wiadome od samego początku. Byłoby też srogim rozczarowaniem, gdyby nie był wybitny podczas szybkiej jazdy po flow-trailach (jest!). Co mnie najbardziej interesowało, to granice jego możliwości. Więc zapiąłem ciaśniej kuboty i ruszyłem na czarne trasy enduro – bo choć dla nabywców Traila 429 raczej nie będą one priorytetem, to jednak wydając taką kwotę na rower, można oczekiwać sporo.

I Pivot te oczekiwania spełnia! Jasne, tylne zawieszenie w bardziej hardkorowym terenie daje znać, że ma tylko 120 mm, ale wykorzystuje ten zakres bardzo skutecznie, nie dając uczucia blokowania się na nierównościach, a przy tym stabilnie utrzymując prędkość i geometrię. Dywany korzeni Pivot pokonuje “na pełnej”, pykając tylko oponami o ich wierzchołki (wspominałem już, że jest cichy?).

A często mały skok wręcz pomaga – takie trasy jak bielski Cygan (czyli czerwone, naturalne trasy enduro z dobrym flow), Pivot zmienia w jeden wielki górski pumptrack! Zachęca do pompowania, odciążania i przeskakiwania trudniejszych sekcji, powodując że jazda jest prawie tak samo szybka, jak przy oraniu na wprost, a przy tym dużo bardziej angażująca i dająca więcej frajdy. Jego lekkość i dynamika prowokują do wygłupów jak na mało który rower – jakby zapomniał, że jest długi i ma „ociężałe” koła 29″.

Ale nie jest to oczywiście tylko skutek skrócenia skoku – w czasie jazdy wyraźnie czuje się, że jest to przede wszystkim zasługa ramy i takich “niuansów”, jak kinematyka zawieszenia (kto jeździł na DW-Linku, ten zna jego charakterystyczny, energiczny „feeling”) czy sztywność/sprężystość ramy, którą Pivot dopasowuje do każdego rozmiaru ramy oddzielnie, zmieniając przekroje rur i układ włókien węglowych. Po prostu czuć tu piniondz, nie tylko w osprzęcie.

No i oczywiście geometria, dzięki której Trail 429 łączy entuzjazm małego szczeniaczka do robienia zupełnie bezsensownych bunnyhopów i manuali (i nie mów, że nigdy nie widziałeś szczeniaczka robiącego manuala) z charakterem inspirującym do skakania na hopkach, zwłaszcza na takich trasach, jak Rocknrolla czy Bystry w Bielsku-Białej. Jak na zaledwie 120 mm skoku z tyłu, tylne zawieszenie Pivota rewelacyjnie radzi sobie z lądowaniami i innymi mocnymi strzałami. Przy bardziej skocznym stylu jazdy warto jedynie zwiększyć progresję dampera tokenami – zawieszenie jest mocno liniowe.


Pivot 429 Trail – werdykt

Najlepszym podsumowaniem niech będzie to, że po teście Pivota Trail 429, po praz pierwszy od dwóch lat pojawiła się w mojej głowie niebezpieczna myśl o zmianie roweru.

Jest dokładnie taki, jak lubię: szybki, zabawowy i dynamiczny. Najlepiej czuje się na względnie gładkich trasach, przy czym nie ma znaczenia, czy są to skoczne flow-traile, czy strome, naturalne szlaki, gdzie ogarnięty rider zrobi lepsze czasy, niż na niejednym rowerze enduro. Jazda na nim jest po prostu łatwa – szybkie manewry nie wymagają siły i skilla, a geometria i zawieszenie wybaczają błędy. A do tego wprost idealnie odnalazłby się na transalpie. Ach…

Pozostaje jedynie kwestia ceny… Jeśli zobaczyłeś ją dopiero teraz, pewnie czujesz się, jakby ktoś Ci w piątek powiedział, że jest środa. Cóż, jeśli przez “opłacalność” rozumiesz stosunek ceny do wyposażenia, Pivot wypada słabo, nawet na tle topowych rywali. Ale jeśli należysz do szczęśliwego grona osób, które mogą sobie na niego pozwolić, a do tego Yeti czy Santa Cruz są dla Ciebie zbyt oklepane, Pivot Trail 429 jest cholernie dobrą propozycją.


Walety:

  • szybkość i energiczny charakter;
  • zmienia górskie traile w pumptrack;
  • inspirująca skuteczność na podjazdach;
  • wyczuwalna jakość i charakter ramy;
  • idealny rower do górskich eksploracji;
  • dopracowane detale (prowadzenie przewodów, osłony, wskaźnik sagu…).

Zady:

  • w tej cenie spodziewałbym się karbonowych kół;
  • nie stać mnie;
  • Super Boost Plus…? (szukam wymówek)

Pivot 429 Trail Pro X01 Enduro

Cena: 39 287 zł
Masa: 13,65 kg (realna, rozmiar L, na mleku, z pedałami)
Strona producenta
Strona dystrybutora (z cenami wszystkich wariantów wyposażenia)


Bonus: Najciekawsze alternatywy z oferty Pivota

Pivot Switchblade

Muszę się przyznać, że trochę naściemniałem – charakter i jakość jazdy na Trailu 429 skłoniła mnie do myśli o zmianie roweru, ale gdybym ostatecznie miał wydać tyle hajsu, mimo wszystko bardziej ciągnęłoby mnie do Switchblade’a. Jest to model o budowie i geometrii bardzo podobnej do wyżej testowanego, ale oferuje nieco więcej skoku: 160/142 mm (przód/tył), co w połączeniu z kołami 29” idealnie wpisuje się w moją definicję roweru ostatecznego.

Pivot Firebird 29

Jeśli 142 mm skoku ramy to wciąż za mało, czeka na Ciebie Firebird (162 mm). To już pełnotłuste enduro do haratania tras zawodów, choć pod względem geometrii nieco odstaje on od najnowszych rowerów z tej kategorii – chodzą słuchy, że lada moment pojawi się następca.

Pivot Mach 6

Jeśli jednak zawody Ci nie w głowie, ale potrzebujesz dużego skoku na największe gapy i dropy w bikeparku, powinien Ci się spodobać Mach 6 na kołach 27.5” (skok 160/158 mm). Jest to już w Pivocie rama nowej generacji, którą można rozpoznać po pionowo ułożonym damperze (co pociąga za sobą istotne zmiany w kinematyce).


Zobacz też:

 

Subscribe
Powiadom o
guest
28 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Radek
Radek
3 miesięcy temu

Fakt, w tej cenie brak karbonowych obręczy jest raczej nie na miejscu

Dryblas
Dryblas
3 miesięcy temu

Powiem tak, miałem taką samą teorię że 120 mm na kołach 29 z dobrą geometria da mi frajdę z jazdy, dlatego kupiłem Whyte S-120 czyli można by powiedzieć że dokładnie taki rower o jakim myślałem. Nowoczesna geometria z dobrymi cyferkami i do tego nowy Sid 35 oraz SidLuxe. Niestety ale życie szybko zweryfikowało ten eksperyment i po 2 miesiącach męki na Whyte przyszła pora żeby się go pozbyć. Miałem to szczęście że nie było rowerów na rynku i sprzedałem z małym zyskiem.

Last edited 3 miesięcy temu by Dryblas
RiderOnTheStorm
RiderOnTheStorm
3 miesięcy temu
Reply to  Dryblas

Fajnie gdybyś mógł rozwinąć myśl, co z nim jest nie tak, bo faktycznie Whyte S-120 to na papierze super maszyna. Choć chyba lepiej gdyby miał te 140mm z przodu. Sam się nad nim zastanawiam…

Krzysztof
Krzysztof
3 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Do tego porównania dobrze chyba pasuje nowy spark 900m

RiderOnTheStorm
RiderOnTheStorm
3 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Pytanie czy te 20mm z przodu więcej i kąty -0,8 stopnia faktycznie robią taką różnicę i zmieniają dany rower w inny? Nie chce mi się w to wierzyć…
Zastanawia mnie też dlaczego Dryblas napisał, że „po 2 miesiącach męki na Whyte przyszła pora żeby się go pozbyć”. Sugeruje to, że S-120 to dno i dwa metry mułu, a z tego co kojarze to recenzje miał raczej niezłe.

Piotr
Piotr
3 miesięcy temu

Dołączam do prosby bo też się na sępiłem na ten rower a teraz jestem zbity z tropu. A ma to być mój pierwszy full

wwo
wwo
3 miesięcy temu

Jakiś czas temu robiłeś test Marina Rift Zone. Przeznaczeniem wydają się być podobne. Jesteś w stanie jakoś je porównać? Nie mam tu na myśli porównania typu co kupić, a podzielenie się swoimi odczuciami bo o obu można poczytać je przeczytać ale bez żadnego kontekstu. Enduro-mtb robi to w niezły sposób: tabelki przedstawiające kryteria uphill, agility, stability, handling, suspension, fun factor i intended use.

Wojtek O.
Wojtek O.
3 miesięcy temu
Reply to  wwo

O dobry pomysł. Też chetnie poznam opinię.

Bartek
Bartek
3 miesięcy temu

Ło matko i córko 40k za rower bez silnika i na aluminiowych kołach :| do czego to doszło… Podobno nowy Firebird na dniach ma premierę :) a tak serio to 120 z tyłu to jednak chyba trochę mało i sercem mi bliżej do 140. Swój urok Pivot ma nie da się ukryć.

Bartosz
Bartosz
3 miesięcy temu

W tej półce jest też TRANCE X ADVANCED PRO 29 0 z zawieszeniem live valve. Podjeżdżać będzie pewnie nie gorzej. Tylko, że live valve to system bardziej skomplikowany.

Kąrad
Kąrad
3 miesięcy temu

dzięki za rasowy test i zdjęcia. a może by leracja jakiejś miejscóweczki? dawno nie było.

Taterek
Taterek
3 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Szkoda że nie wiedziałem że byłeś w trójmieście, to może byśmy się spikneli ;/ . A czy udał ci się odwiedzić bajkowe? Bardzo fajna miejscówa i jedna z nielicznych w okolicy która pozwala na najeżdżenie się bez dojazdów i przecinania wzdłuż lasu.

madcu
madcu
3 miesięcy temu

Zdjęcia super, jak zwykle

Łukasz
Łukasz
3 miesięcy temu

Michał, biorąc pod uwagę opcję zbudowaną na widelcu Fox 34, która wersja wyposażenia jest Twoim zdaniem godna uwagi i dająca najlepszy stosunek jakości komponentów do ceny modelu.

Łukasz
Łukasz
3 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

A jak byś ocenił opcję doposażenia wersji „podstawowej” Race XT o koła INDUSTRY NINE TRAIL S HYDRA vs. setup Pro XT/XTR. Lepsze koła czy lepsze zawieszenie? Finalnie ceny końcowych zestawów będą podobne.

olk
olk
3 miesięcy temu

A co to za platformy? Takie zgrabne nawet.

Kacper
Kacper
3 miesięcy temu
Reply to  olk

Do spania, a nie po nocach łanenduro czytać xD

olk
olk
3 miesięcy temu
Reply to  Michał Lalik

Właśnie, a propo plastikowych – które byś polecił?

Piotr
Piotr
2 miesięcy temu

Tak może poza tematem. Jaki byś polecił rower w cenie ok 10 tys zł który jest uniwersalny zarówno do zjeżdżania jak i podjeżdżania. Mieszkam w terenach gdzie między szczytem a doliną mam ok 200 metrów przewyższenia. Stoję przed wyborem pierwszego fulla w życiu.
Pozdrawiam

Odwiedź mój profil na
Instagram Top