Miejsca: San Remo - Liguria, Włochy

Miejsca / 

Relacja z obozu w San Remo zachęciła Cię do odwiedzenia surowych, kamienistych i wymagających tras z San Romolo? Oto garść informacji praktycznych, które pomogą w podjęciu ostatecznej decyzji i zorganizowaniu wyjazdu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przewodnik powstał dzięki współpracy z Arek Bike Center


Samemu czy na obóz?

San Remo i Finale Ligure to miejsca, w których stosunkowo rzadko organizuje się samodzielny pobyt. Główny powód to transport na trasy (shuttle bus), ale nie tylko – obóz zazwyczaj wychodzi po prostu taniej, o czym już za chwilę się przekonasz.

→ Więcej: San Remo – obóz rowerowy z Arek Bike Center

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ja sugeruję wybrać „gotowca”, ale jeśli z jakiegoś powodu wolisz jechać na własną rękę, oto co musisz wiedzieć…


Lokalizacja i dojazd

San Remo leży w Ligurii, niemal przy granicy z Francją, mniej więcej w połowie drogi między Finale Ligure a Niceą:

Od granicy z Polską to prawie 1500 km, więc dojazd zajmuje od 15 do nawet 20 godzin. Jeśli chcesz zrobić całość bez noclegu, będziesz potrzebował minimum dwóch kierowców.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Planując trasę, warto wziąć pod uwagę koszt autostrad:

  • Domyślna trasa wiedzie przez Czechy (winieta 10-dniowa ok. 51 zł), Austrię (winieta 10-dniowa ok. 38 zł) i Włochy (opłaty na bramkach, ok. 2×382 zł!) – razem 853 zł.
  • Jeśli wyjeżdżasz z Polski zachodniej, lepiej jechać przez Niemcy (darmowe autostrady), Szwajcarię (winieta roczna, ok. 145 zł) i Włochy (opłaty na bramkach, ok. 2×142 zł) – razem 429 zł.

Dobrą alternatywą, pozwalającą ograniczyć czas i koszt podróży, jest samolot. Najbliższe lotniska to Nicea (NCE, ok. 1 h samochodem) i Genua (GOA, 1:40 h samochodem).

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center


Trasy enduro / DH w San Remo (San Romolo)

Przejdźmy jednak do rzeczy, czyli do opisu tras. W końcu jeśli masz spędzić kilkanaście godzin w aucie albo pakować rower do samolotu, to lepiej, żeby było warto!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Aha, zastanawiasz się, o co chodzi z tymi nazwami San Remo / San Romolo? Ta druga jest górzystą, schowaną w głębi lądu częścią Sanremo (bo i tak można to pisać…), gdzie znajdują się niemal wszystkie trasy. Na miejscu znajdziesz tablice z czytelnymi mapami (pełna rozdzielczość w nowym oknie). Warto jednak mieć w zanadrzu aplikację Trailforks.


Otwórz Trailforks w nowym oknie

Due Muri

W Polsce byłaby to czarna trasa DH, tutaj jest jedną z łatwiejszych. Nachylenie nie jest duże, choć jest kilka ścianek i wymagających fragmentów ze sporymi głazami, niezbyt dużymi uskokami i ciasnymi zakrętami. Zwłaszcza po przejechaniu przez charakterystyczny, ciasny tunel pod drogą, trasa pokazuje pazura.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Całość sprawia jednak dużą frajdę, bo choć czysty przejazd stanowi wyzwanie, to absolutnie wszystko jest tutaj do przejechania – o Ciebie zależy tylko, jak płynnie i jak szybko.

Le Creste

Trasa enduro, bardzo naturalna, bardzo widokowa, można powiedzieć rozgrzewkowa. Jak sama nazwa wskazuje, wiedzie granią – z jednej strony widać morze i panoramę San Remo, z drugiej – ośnieżone górskie szczyty. Klimat podsycają wielkie skały tuż przy trasie i trochę mniejsze bezpośrednio na niej. Nie wszystkie da się pokonać, ale to żaden problem, bo w odcinku grzbietowym bardziej chodzi o klimat, niż haratanie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Po dojechaniu do jednego z najlepszych punktów widokowych w okolicy, zaczyna się zjazd nazywany tutejszym twisterem. Ale nie myśl, że to gładki flow-trail! Po prostu na tle wszystkich pozostałych, ścianki i rockgardeny są tu ciut łatwiejsze.

Tubi di San Lorenzo

Najlepsza trasa do zdjęć! Co chwilę prowadzi skalistymi trawersami z widokiem na morze. Technicznie bardzo urozmaicona – na początku czujność usypia niepozorny, naturalny singiel o łagodnym nachyleniu. Jest nawet kilka krótkich podjazdów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ale im niżej, tym więcej się dzieje! W środkowej części krajobraz robi się typowy dla San Romolo – strome zjazdy, skały i ciasne przesmyki czające się na przerzutki i pedały.

Antigravity

Legenda głosi, że trasę zbudował sam Nico Voullioz, 10-krotny mistrz świata DH. Traktuj to jako zapowiedź jej charakteru! O ile na innych zjazdach jest mnóstwo kamienistych sekcji wymagających totalnej uwagi, to Antigravity jest w całości taką sekcją. W paru miejscach prawie zamykałem oczy, licząc na to, że rower sobie poradzi. Na szczęście sobie poradził!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Taki już urok San Romolo – masz wrażenie, że zaraz zginiesz, ale trasy są tak ułożone, że przy odrobinie odwagi okazują się bezpieczniejsze, niż się wydaje.

Bruciato

Trasa, która chyba najbardziej zasługuje na miano „enduro”. Łagodne nachylenie ułatwia walkę z wielkimi głazami, bo nie trzeba ciągle pilnować prędkości.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Kilka sekcji jest naprawdę klimatycznych i choć trasa ta jest często pomijana, polecam ją odwiedzić. Na przykład zamiast jednego zjazdu Due Muri – obie zaczynają się i kończą mniej więcej w tym samym miejscu.

Boot Hill – Borello – Isola

Niby trzy trasy, ale łączą się w jeden przejazd. Ich poziom trudności na Trailforks nadawał chyba sam Voullioz, bo nazywanie „Isoli” niebieską, to jak ustawkę pseudokibiców określić „dyskursem filozoficznym”. Nie daj się zmylić – to jeden z najtrudniejszych zjazdów w okolicy. Wypadnięcie z linii ułożonej z głazów przez budowniczych ma tu szybkie i bolesne konsekwencje…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Część górna (Boot Hill) i środkowa (Borello) stanowią do tego dobrą rozgrzewkę. Tu też jest chwilami stromo i ciasno, ale zamiast głazów, jest stosunkowo dużo gliny – nawierzchnia trochę przypomina to, co znasz z polskich szlaków.


Inne trasy enduro w okolicy

Ten przewodnik skupia się na San Remo, ale w ciągu tygodniowego wyjazdu warto odwiedzić też inne okoliczne miejscówki, oddalone mniej więcej o godzinę jazdy samochodem.

Kilka lokalizacji na dobry początek poszukiwań:

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pobyt w San Remo jest dobrą okazją, żeby zrobić rekonesans miejscówek na kolejne wakacje – np. Finale Ligure.

Transport na trasy (shuttle)

Może mam problemy z oczami, ale nie widzę w San Remo opcji robienia tripów z podjazdami. Auto z kierowcą to tutaj podstawa udanego urlopu. Jest to główny argument przemawiający za wyjazdem na zorganizowany obóz, o czym pisałem w relacji z wyjazdu z Arek Bike Center.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Transport można też załatwić na miejscu, ale tygodniowy koszt może przekroczyć cenę całego obozu…

Jeśli koniecznie chcesz „po swojemu”, pozostaje przyjechanie własnym autem i zmienianie się za kółkiem. O ile lubisz, jak zgraja brudnych bikerów wbija się na Twoją tapicerkę i jesteś skłonny zaufać pozostałym kierowcom w kwestii przeciskania się wąskimi, górskimi serpentynami… Stary, poobijany Fiat Panda (lub skuter) to tutaj optymalny środek transportu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nawet jazda jako pasażer bywa tutaj stresująca…

Poziom trudności

Kiedy wieczorami rozmawialiśmy o innych rowerowych miejscówkach, większość rozmów wyglądała podobnie do tej:

– …a byłeś w Leogangu?
– no, trasa pucharu świata jest zajebista!
– trudna?
– dość, ale do zjechania. Nic takiego jak to, co dziś jeździliśmy!

Ogromne skały, duże nachylenie i ciasne linie robią wrażenie, zwłaszcza na początku. Tutejsze trasy są nazywane „enduro” chyba wyłącznie ze względu na brak wyciągu. Poziom trudności przekracza to, co w Polsce można spotkać na trasach DH.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Warto być na to przygotowanym i nie nastawiać się na przyjemne, widokowe flow-traile.

Hardkorowe pierwsze wrażenie częściowo jednak mija, kiedy odkrywasz, że pozornie surowe i naturalne trasy są bardzo dobrze „ułożone” pod rowery. Za każdym dużym głazem są mniejsze, ułożone tak, żeby dało się zjechać bez sprawdzania fullface’a. Zdarzają się też mostki, czy siatki poprawiające przyczepność.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Po paru dniach mózg się przyzwyczaja do nowych warunków i nawet można zacząć mówić o czymś takim, jak „flow”!

Mimo to, warto przed wyjazdem poćwiczyć wytrzymałość, nawet jeśli korzystasz z busa. Podjazdów na trasach jest mało, ale już sama walka z kamcorami wysysa mnóstwo energii i wystawia na próbę odporność przedramion na pompowanie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jeśli masz w zwyczaju (tak jak ja) dusić bez przerwy hamulce – tutaj będziesz musiał się tego oduczyć ;)

Jaki rower?

Zazwyczaj w opisach miejscówek piszę coś w stylu „każdy rower da radę, jeśli masz odpowiednie umiejętności”. To truizm, który w przypadku San Remo… nie ma zastosowania.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Tutaj sprzęt zdecydowanie ma znaczenie!

Skaliste trasy nie wybaczają błędów, więc lepiej, żeby rower oferował szeroki margines bezpieczeństwa. Najlepiej sprawdzi się pełnotłuste enduro (takie jak testowany przeze mnie Whyte G-170)  lub zjazdówka. Trasy oczywiście są do pokonania na lżejszych rowerach, ale duży skok zdecydowanie ratuje tutaj tyłek.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na zdjęciach może tego nie widać, ale jeżdżąc na hardtailu, czy rowerze z pogranicza trail/XC, wybrałbym inną miejscówkę.

Uwagi dotyczące osprzętu i ustawień:

  • warto założyć wzmocnione opony – od 1000 g wzwyż, a jeśli nie żal Ci kasy, nawet wersję DH;
  • obowiązkowo zalej je mlekiem – nawet nie próbuj jechać do San Remo na dętkach!
  • pomoże też wkładka antydobiciowa typu Huck Norris, Procore itp.;
  • pedały (zatrzaskowe / platformowe) – wybierz te, na których czujesz się najbardziej komfortowo. Jeśli na trudnych zjazdach czasem boisz się być wpięty, zdecydowanie załóż platformy;
  • zawieszenie ustaw na miejscu – inny typ tras oraz warunki atmosferyczne (temperatura i ciśnienie) powodują, że ustawienia „przywiezione z domu” mogą się nie sprawdzić;
  • dla ambitnych: przed wyjazdem wymień klocki i płyn hamulcowy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Co jeszcze zabrać?

Szczegółową listę rzeczy do spakowania znajdziesz w relacji z obozu w San Remo. Jej najważniejsze punkty to:

  • zapasowa opona, hak przerzutki i klocki hamulcowe;
  • trochę mleka uszczelniającego i dętki na wszelki wypadek;
  • gumowe osłonki na korbę i… mocne pedały;
  • kask fullface, gogle, ochraniacze na kolana, łokcie i kręgosłup, najlepiej zbroja;
  • ubezpieczenie obejmujące sporty wysokiego ryzyka.

→ Więcej: San Remo – obóz rowerowy z Arek Bike Center

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Noclegi i wyżywienie

W San Remo byłem na zorganizowanym wyjeździe, więc nie podzielę się doświadczeniami z załatwiania noclegu. Mogę jedynie zasugerować włączenie do poszukiwań okolicznych miejscowości. Ma trasy i tak będziesz dojeżdżał samochodem, więc dodatkowe kilkanaście minut za kółkiem będzie do przełknięcia, jeśli zaoszczędzisz dzięki temu na apartamencie (pamiętaj jednak, że obwodnica San Remo – autostrada A10 – jest płatna).

Szukaj noclegów na: Google Maps / Booking.com / Airbnb / Trivago / Casamundo

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jak już znajdziesz nocleg, warto poprosić gospodarzy o polecenie knajpy – tak najłatwiej znajdziesz miejsca godne odwiedzenia.

Kiedy jechać?

Większość osób odwiedza San Remo późną zimą i wczesną wiosną (luty-kwiecień). Może nie wykąpiesz się wtedy w morzu, ale temperatury w okolicach 10-15°C są miłą odmianą od polskich mrozów i pozwalają znacznie przyspieszyć start sezonu. Deszcz zdarza się rzadko, statystycznie rzadziej, niż jesienią – warto jednak być przygotowanym na 1-2 wilgotne dni w ciągu tygodniowego pobytu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ten łagodny, morski klimat powoduje, że pobyt latem też nie jest najgorszym pomysłem, o ile nie przeszkadzają Ci temperatury w okolicach 25°C.


San Remo – podsumowanie

O ile Finale Ligure stało się w ostatnich latach zimową stolicą enduro, San Remo zawsze było wybierane przez zawodników DH. Granice między tymi dyscyplinami coraz bardziej się jednak zacierają i teraz większość riderów śmiga po San Romolo na endurakach.

Wymaga to wprawdzie wyższych umiejętności, ale jest bardzo satysfakcjonujące i rozwijające. Zwłaszcza, jeśli boisz się jeździć po kamiennych rąbankach! Charakter tutejszych zjazdów opisałem już w relacji z obozu – zazwyczaj nawierzchnię stanowi ziemia z wystającymi kamieniami, w San Remo jest odwrotnie: domyślnym podłożem są skały, a to ziemia występuje sporadycznie.

Jeśli więc swój poziom umiejętności oceniasz na co najmniej średnio-zaawansowany, lubisz wyzwania, progres i przesuwanie swoich granic, polecam wpisać San Remo na listę miejscówek do odwiedzenia. Po powrocie do Polski, wszystkie trasy będą dla Ciebie łatwe!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center


PS. Przypominam o trwającej na Facebooku akcji naklejkowo-breloczkowej! :)


Zobacz też:

 

Dodaj komentarz

11 komentarzy do "Miejsca: San Remo - Liguria, Włochy"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kubol
Gość

Moim zdaniem the best opcja to obóz, ale samolotem (3 miejsca per bus nie nadają się do spania, na tych przy dzwiach zamarzniesz).
Jeżeli jesteś jedynie średniozaawansowany, to jazda w grupie zdecydowanie wzmacnia psychę, poza tym np. u Arka masz szansę trafić zapasową klamkę hampla i różne części, których akurat nie zabrałeś. Ogólnie jeżeli ktoś jedzie złapać skila, niech się przygotuje na glebienie ;) Ze zebroją jednak to zależy, jak się w niej czujesz, kluczem do tych tras jest wysoka ruchomość i rozluźnienie (a nie 160+ skoku), jeżeli w zbroi czujesz się jak pinokio, lepiej mieć tylko orchaniacz pleców.

cannonbiker
Gość

Dobra miejscówka, dodane do listy miejsc, które muszę odwiedzić.

Artur
Gość

A jak oceniacie inne firmy organizujące obozy? Które polecacie?

Arek Bike Center byłby dla mnie pierwszym wyborem gdyby nie to że trzeba dojechać do Ustronia. Z Wawy to 6g dodatkowe w pociągu i tachanie bagażu i roweru.

Pytam szczególnie o totalbikes.pl. Na stronie widzę, że oferują wyjazdy z kilku miast plus dodatkowo opcja samolotu.

Janek
Gość

Siemano. Ja trochę z innej beczki… Czy znacie już datę publikacji testu Rift Zone’a? Gdzieś wyczytałem, że będzie w marcu, a właśnie przymierzam się do zakupu i chciałbym ten test przeczytać zanim podejmę ostateczną decyzje :) Pozdr.

Janek
Gość

„Test Rift Zone 2 już na wiosnę!” źródło https://www.1enduro.pl/test-marin-nail-trail-6-29-2018/ Ech, czyli wiosna dopiero w czerwcu :(

Tomcio
Gość

A jaką miejscówkę lub wyjazd zorganizowany polecacie na „przyjemne, widokowe flow-traile”?

Biziu
Gość

Hej, to ja się teraz zastanawiam czy jadąc na enduro do Liwinio wziąść rower enduro 160 skoku czy zjazdówke 200?
Miałem brać 160 ale chyba zabiorę zjazdówke. Co Wy na to?Co polecacie?

Czytaj kolejny artykuł

Test: Whyte G-170 S 2018

Sprzęt, Testy / 

Kierowca w Srebrnej Górze wita Cię po imieniu? Planujesz wakacje w Finale, a Saalbach znasz jak własną kieszeń? A do tego masz czasem gorszy dzień i chciałbyś kupić rower, który zapewni szeroki margines błędu do podnoszenia umiejętności? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, zdecydowanie powinieneś przeczytać, jak Whyte G-170 S wypadł w teście!

Rower przetestowałem w ramach współpracy z Whyte Bikes Polska.


Whyte G-170 S – co to za rower?

Punkt literka „G” w nazewnictwie rowerów Whyte oznacza „gravity”. Z kolei cyferka oznacza skok. Zatem masz do czynienia z grawitacyjnym rowerem o skoku 170 mm, następcą G-160, czyli mojego prywatnego roweru enduro w ostatnim sezonie. Znajdziesz tutaj do niego mnóstwo odniesień, więc może chciałbyś rzucić okiem na jego test?

→ Więcej: Test: Whyte G-160 RS 2017

Whyte G-160 kontra G-170 – co się zmieniło?

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Poza oczywistym zwiększeniem skoku o 10 mm, zmieniła się też geometria. Główka ramy jest o stopień bardziej płaska (teraz 65°), reach jest krótszy (!) od poprzednika o zdrowe 15-20 mm (458 mm w rozmiarze M), a do tego wydłużeniu (!!) o 5 mm uległ tylny trójkąt (choć 430 mm to nadal niewiele).

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Druga duża zmiana dotyczy zawieszenia. W teście G-160 narzekałem na zbyt liniową charakterystykę, wymagającą zmniejszenia objętości komory powietrznej. Czterozawiasowe zawieszenie G-170 jest dużo bardziej progresywne. Pozwoliło to na jeszcze mocniejsze obniżenie suportu – niedługo znajdzie się pod ziemią!


Najważniejsze cechy

  • przeznaczenie: enduro, freeride, bikeparki;
  • czterozawiasowe zawieszenie o skoku 170 mm;
  • progresywna geometria (reach 458 mm w rozmiarze M);
  • materiał ramy: aluminium;
  • koła 27,5″;
  • zawieszenie Rock Shox Yari (170 mm) / Deluxe.
Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Whyte G-170 S: masa 15,4 kg, cena 12 499 zł.


Szczegóły wyposażenia i detale ramy opisałem w bikepornie – lektura obowiązkowa! :)

Bikeporn: Whyte G-170 S 2018

Geometria i wybór rozmiaru

Geometria Whyte G-170 S 2018

Nowy endurak Whyte’a jest więc krótszy od poprzednika, ale w dalszym ciągu jest to jeden z najdłuższych rowerów na rynku – tylko w rozmiarze S baza kół nie przekracza 1200 mm. A do tego w aluminiowym G-170 S dostępny jest rozmiar XL, z reachem powyżej 500 mm! Konkurencja jednak nadgoniła i np. nowy Giant Reign może się pochwalić podobnymi cyferkami. Bardziej istotne jest więc, jak te dane przekładają się na jazdę.


Na szlaku

Whyte G-170 S testowałem podczas tygodniowego obozu z Arek Bike Camp na trasach zjazdowych w San Remo i okolicach.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Test może i krótki, ale BARDZO treściwy!

Podjazdy

Większość podjazdów podczas testu G-170 pokonał wisząc na przyczepie podpiętej do busa kluczącego po włoskich uliczkach i liguryjskich serpentynach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

W tej roli spisywał się znakomicie, gorąco polecam!

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Ale spokojnie, na trasach nie zabrakło kilku konkretnych podjazdów!

Tylko czy ważący ponad 15 kg rower o skoku 170 mm może w ogóle dobrze podjeżdżać? Zależy, co rozumiesz przez „dobrze”… Jeśli chcesz czerpać frajdę ze zdobywania wysokości, to nie tędy droga!

Wysoka masa G-170 nie inspiruje do golenia nóg i rzucania sobie uphillowych wyzwań.

Jeśli jednak zepniesz poślady, okaże się, że podjeżdżać można całkiem skutecznie. Na technicznych odcinkach, dobra pozycja (stroma rura podsiodłowa!), szybka tylna opona i bardzo efektywne zawieszenie sprawnie ukrywają wysoką masę. Krótkie podjazdowe „strzały” na trasach i szlakowe dojazdówki nie stanowią problemu.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Byłoby jeszcze sprawniej z kasetą o większym zakresie, ale tutaj mamy klasycznego NX-a o rozstawie 11-42T. Cieszy, że product manager nie szalał ze ściganckością przedniej zębatki – ma ona 30 zębów. Do tego roweru pasuje idealnie i umożliwia zgranie kadencji z rzeźbą terenu.

Ale że z czym? No z rzeźbą – pamiętaj, że suport jest tu jeszcze niżej, niż w G-160! Na szczęście zmieniona charakterystyka zawieszenia efektywnie go „podnosi” i choć pedały regularnie walą w podłoże, to nie częściej, niż w starszym modelu. Niemniej jednak gumowe osłony na korby są wyposażeniem obowiązkowym. Cóż, to nie podjazdy były priorytetem przy projektowaniu geometrii G-170. Były nim…

Zjazdy

Niski suport, wybijający z rytmu przy pedałowaniu, szybko docenisz przy traceniu właśnie zdobytej wysokości.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

„Carvingowy” sposób pokonywania zakrętów uważałem za najlepszą cechę rowerów Whyte. G-170 kontynuuje rodzinną tradycję, choć przez skrócenie geometrii i wypłaszczenie główki ramy, charakter ten nie jest aż tak wyrazisty na tle konkurencji.

Dopiero po wjechaniu w techniczny, skalisty teren, suport zawieszony 333 mm od ziemi może okazać się dla Ciebie przegięciem. Moje pedały, po tygodniu w San Remo, wyglądają jak po randce z piłą mechaniczną. Po głowie chodzi mi sposób na zwiększenie prześwitu: opony 2.6″, które idealnie pasowałyby do charakteru G-170.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Seryjnym oponom trudno jednak coś zarzucić. WTB Convict bardzo dobrze dogadywał się z wilgotnymi i zapiaszczonymi skałami. Przynajmniej dopóki nie rozciąłem go na jednej z nich i nie zacząłem jeździć na dętce… Może to pech, bo każda guma ma małe szanse w ślizgu po ostrej skale, ale i tak po ważącej ponad kilogram oponie spodziewałem się więcej.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Tylny semi-slick (Riddler) ślizgał się zdecydowanie chętniej, ale jak na tak skromny bieżnik, i tak jest bardzo uniwersalną oponą i potrafi zaskoczyć przyczepnością w wilgotnych warunkach.

Tylnej oponie bardzo pomaga rewelacyjna czułość zawieszenia – na początku regularnie sprawdzałem, czy nie złapałem kapcia! Częściowo jest to zasługa łożyska zamiast tulejek na tylnym oczku dampera, ale kluczowa jest tu mocna zmiana kinematyki zawieszenia względem starszego, bardzo liniowego modelu. Silna progresja, po początkowej pluszowości, zapewnia świetne podparcie w środku skoku i odporność na dobicie.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Żeby zamknąć zawieszenie, trzeba się zdecydowanie bardziej postarać!

Za genialnie pracującym tyłem trochę nie nadąża Rock Shox Yari, który jest głównym ogranicznikiem prędkości w G-170 S. „Obudowa” jest identyczna, jak w droższym Lyriku, więc pierwsze wrażenia są dobre. Jednak przy jeździe po skalnych rąbankach, szybko wychodzą ograniczenia prostszych tłumików Motion Control – gdzieś się traci ten „magic carpet ride” z droższych modeli Rock Shoxa. Częściowo jest to wina zbyt wąskiego zakresu regulacji tłumienia powrotu – przy moich 65 kg musiałem je maksymalnie otworzyć, a i tak nie pogardziłbym jeszcze 1-2 kliknięciami mniej.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Jeśli nie pomoże tuning np. w Spider Suspension, warto w przyszłości pomyśleć o wymianie tłumika na nowego Chargera (koszt ok. 200 euro).

Mimo ograniczeń widelca, na trudnych liguryjskich trasach nie żałowałem, że mój wypasiony G-160 stoi w domu, a ja kulam się na najniższym modelu. Nowa geometria, idąca pod prąd trendom, zapewnia bardziej centralne rozłożenie masy, ułatwiając dociążanie przodu w zakrętach i na mniej stromych trasach. Rower jest przez to bardziej tolerancyjny na niewłaściwą pozycję jeźdźca i… normalniejszy. 

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Czy to zaleta? Nie wiem. Może i charakter G-160 był bezkompromisowy, ale mi się to cholernie w nim podobało.

Ale bez obaw – w dalszym ciągu, jadąc na nieznaną trasę, nigdy nie zastanawiałem się, „czy rower da radę”. Nie tylko „daje radę”, ale wyciąga z każdej spieprzonej linii. Wiem coś o tym – większość tras w San Remo wykraczała o jakiś kilometr poza moją strefę komfortu.

G-170 ratował mi tyłek, nawet jeśli pakowałem się w jakąś sekcję zupełnie bez pomysłu i zamykałem oczy, żeby tylko się skończyła.

W takich sytuacjach, poza progresywną geometrią, pomaga sztywny tył. Rower trzyma się wybranej linii, niezależnie od jej profilu i ilości kamieni po drodze. Nie dziwię się, że Whyte nie ma w ofercie zjazdówki! G-170 bardzo dobrze spełnia tę rolę. Łatwo się przyzwyczaić do tego ogromnego marginesu bezpieczeństwa i coraz bardziej przesuwać swoje granice.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

„Stosiedemdziesiątka” jest przy tym całkiem użyteczna w codziennym enduro. Jest bardziej poręczna i mniej wymagająca od G-160. Pokazuje w ten sposób, czym różni się dzisiejsze enduro o skoku 170 mm od freeride’ówek sprzed 10-15 lat. W dalszym ciągu nie jest to rower na Twistera, ale na kilkugodzinną wycieczkę po trudnych szlakach – czemu nie?

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro


Whyte G-170 S – werdykt

Whyte G-170 jest godnym następcą świetnego G-160. Nowy model poprawia wszystkie jego elementy, do których miałem zastrzeżenia. Mimo większego skoku, lepiej spisuje się w łagodniejszej jeździe, nie tracąc przy tym pewności prowadzenia na najbardziej stromych i technicznych zjazdach. Pod tym względem, lekkie złagodzenie geometrii okazało się dobrym krokiem.

Z drugiej strony, trochę ucierpiał na tym charakter(ek) roweru. To trochę jak z nowoczesnymi samochodami sportowymi – są bardziej praktyczne, bezpieczniejsze i ponad wszystko szybsze. Ale czy zawsze lepsze od radykalnych poprzedników…?

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Nie myśl jednak, że dzięki tej nowo nabytej praktyczności, G-170 jest nudnym rowerem „do wszystkiego”. Żeby wykorzystać jego możliwości, będziesz potrzebował gór, skał, korzeni i innego dziadostwa. Za oknem masz tego pod dostatkiem? Chcesz nowoczesną frirajdówkę z wbudowaną funkcją ratowania tyłka w gorszy dzień? Whyte G-170 S jest rowerem dla Ciebie.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro


Walety

  • wyważona geometria progresywna i ultra-pewne prowadzenie;
  • duża wszechstronność, jak na ten skok i masę;
  • świetnie działające tylne zawieszenie;
  • wysoka sztywność;
  • „brytyjskie” detale w ramie;
  • stosunek ceny do wyposażenia;

Zady

  • mimo wszystko wysoka masa;
  • niski suport nie jest dla każdego;
  • Rock Shox Yari nie dorównuje lepszym modelom;
  • dziura w ofercie między najtańszym S a carbonowym RS.

Cena: 12 499 zł (sprawdź na Ceneo)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 15,4 kg (rozmiar S, z pedałami, na mleku)
Strona producenta


Pssst! Na Facebooku trwa akcja rozdawnictwa… breloczków 1Enduro prosto z drukarki 3D :) Wystarczy, że zamówisz naklejki!


Zobacz też:

 

Dodaj komentarz

40 komentarzy do "Test: Whyte G-170 S 2018"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin Maj
Gość

Jesteś jak Top Gear. Nawet jeśli temat mnie nie interesuje i tak czytam.
A przy okazji. jak Yari wg Ciebie? Ludzie mówią że to drewno, inni że dobry widelec odporny na wybuch nuklearny. Byłoby fajnie jakbyś miał jak wypowiedzieć się wzgledem Yari na tle Aiona/Aurona.

Wolnyslimak
Gość

Pewnie dostając rower do testów nie możesz go bardziej objechać ale nie sądzisz, że Whyte trochę nabija się ze swoich fanów? G-170 vs G-160 to dość okrojona wersja. Yari/Lirik, Sram NX/Sram Eagle!! Przy tym jakieś pokrętne tłumaczenie o wytrzymałości na zjeździe?! No i dla mnie gwóźdź do trumny to radykalny odwrót od długości Reach’a! Po co? Jaki cel miał ten bezsensowny zabieg? Rozumiem wydłużenie delikatne tylnego trójkąta, miło spłaszczenie główki ramy ale jednak dla mnie G-170 to jednak krok w tył. Pozdrawiam.

fixie
Gość

Szkoda że whyte nie ma aluminiaka trochę droższego na liryku i z tyłu wyjściowo chociaż 10-42 albo 11-46 oraz lepszym hamulcem.

Albo płacisz nie mało za najniższy model dla wolniej jeżdżącego amatora albo wyskakuj z trzyletniej odkładanej pensji na super uber karbon style.

Ewa
Gość

Też mi tego brakuje w ofercie wielu firm. Ok rozumiem że jest moda na karbon, ale jeśli ktoś woli aluminium a jednocześnie chce mieć dobry osprzęt? Jasne że można sobie samemu wszystko pozmieniać, ale nie po to kupuje się gotowy rower…

Michał BTW jeździłeś tam na dętkach czy to było chwilowe?

Tomakuzu
Gość

Michał pytanie…. mam u siebie przerzutkę NX i kasetę 11-42 czy mogę założyć kasetę 11-46. W jednym sklepie powiedzieli że wózek ok a w innym że za krótki. Mogę się jeszcze ratować zębatką 30 zamiast mojej 32… ale czy nie będzie młynkowania?

MG
Gość

Cześć! Pamiętam, że przy okazji testu G160 bardzo narzekałeś na hamulce guide r. Tutaj mówisz że nie są złe. Jak to w końcu jest..?

Rychu
Gość

Chyba gdzieś czytałem, że na rok 2018 je „przerobili”.

MG
Gość

Ok. Chodziło mi bardziej o sam sposób/funkcjonalność w działaniu tych hamulców niż kwestie finansowe. Pozdrawiam.

Szosa
Gość

Jakie masz gogle do tego meta? Moje 100% niestety nie spasowały :(

Marcin Maj
Gość

Będzie coś z nowego wachlarza fulli Kellysów? E-Kellys? Carbon-Kellys?
Może jakiś test myjek akumulatorowych?
ps.
Pomysł taki: opinia, przegląd, bikeporn najpopularniejszych MTB już nie będących w ofertach producentów. Recka, godnych poświecenia im czasu, używek. Hm?

BlakeSlant
Gość

A ja mam zagwozdkę rozmiarową, przyszło mi to do głowy w kontekście skrócenia reachu.

Przy budowie hardtaila wybrałem zgodnie z radami z bloga …dłuższy reach. I spoko, rower jest stabilny i wygodny.

Ale jednocześnie jest kobylasty, stracił funowy charakter i jest mniej zrywny.

Nie mam pretensji bo piszesz o enduro i do enduro/zjazdów taka rama jest lepsza.

Ale już jej skoczność jest slabsza. Dobrze myśle czy to moja słaba technika? Przyjmę na klatę każdy argument ;)

teraw
Gość

Rower i technika tak pół na pół. Dłuższy rower będzie mniej zwrotny i skoczny, tego nie przeskoczysz. Jesteś w stanie to częściowo zniwelować techniką, ale tylko częściowo.

W
Gość

Wybicie bunnym to ten sam ruch jak przy martwym ciągu. Im bliżej kiera, tym więcej mocy. Spróbuj podnieść ciężar położony pod stopami, a następnie powtórz oddalając go choćby o centymetr-dwa. Co ciekawe, długość roweru ma znaczenie tylko w inicjowaniu ruchu, później jest już tak samo. Dlatego na dłuższym rowerze dobry manual to podstawa, bo ustawia odpowiednio rower. Skakać się da na dłuższym i na krótszym rowerze, ale na krótszym łatwiej i szybciej zebrać się do wybicia.

Marcin Maj
Gość
@Michał Lalik. Nie wiem czy o moje przeglądarki czy odpowiadanie pod postem czyimś ma buga. Pisze więc manualnie. Spectrala widziałem. Nawet w telewizji E-MBN paczyłem. Trochę zawsze może być pogrubiona albo coś może wystawać. Różnie to rozwiązują projektanci. Klu programu polega na tym że to co jest w miarę lekkie, nowoczesne, a przy tym wydajne, jest też wbudowywane w specjalną ramę typu full-suspension. Przypominam, te wspaniałą ramę której za 3500zł byś pewnie nie sprzedał z damperem. Karbonowej zaś, wcale byś nie sprzedał. To wychodzi jakieś 6-7 nowych rowerów na każdego prawilnego rowerzystę górskiego! Dlaczego Shimano nie robi systemów, (takich jak… Czytaj więcej »
Marcin Maj
Gość

@BLAKESLANT Jeśli się uczysz a wiesz ze Cię to wkręci na jakiś sezon, złóż sobie ze starych części dirta na 26″tkach lub kup używkę złachaną wizualnie lecz działająca technicznie. Właśnie składam taki sprzet, ponieważ POMBA nie chce żebyśmy mieli daleko na szkolenia ze skoków. POMBA chce, żebyśmy mieli dojazd na ich szkolenie w odległościach mierzonych w latach świetlnych…

Krzysztof Wanat
Gość

I ziarko zasiane… 29×2.4 czy 27,5×2.6……..

Olek Krok
Gość

Jak twoim zdaniem Reign 1.5 GE 2018 wypada przy Whyte G170S?

Czytaj kolejny artykuł

Opony enduro #6: Tubeless - wszystko, co chciałbyś wiedzieć

Porady, Sprzęt / 

Wymiana opon to najlepszy upgrade roweru, ale założenie ich z dętkami w środku, to jak koncert jazzowy grany w bunkrze. W dodatku bez fortepianu. Dopiero założenie opon tubeless pozwala wycisnąć 100% ich możliwości.

Wiem, wiem – artykuł dotyczący opon bezdętkowych już był. Jego wstęp, szczegółowo opisujący zalety jazdy bez dętek pozostaje aktualny, ale część instruktażowa dotyczyła tzw. ghetto tubeless, wykorzystującego opony i obręcze fabrycznie do tego nieprzystosowane. A społeczeństwo się bogaci i mam wrażenie, że większość z Was śmiga już na oponach i obręczach tubeless ready. Czas więc odpowiedzieć na najważniejsze pytania związane z zamleczaniem opon w tym (prostszym) wariancie.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Artykuł powstał dzięki sprzętowej i merytorycznej pomocy od Trezado i zawiera lokowanie produktów, których aktualnie używam.



1. Czy opony bezdętkowe są dla mnie?

Jakie są zalety tubeless?

  • możliwość jazdy na niższym ciśnieniu;
  • niższe opory toczenia;
  • brak możliwości złapania snake’a;
  • bardzo ograniczone ryzyko przebicia kolcem, szkiełkiem itp.;
  • niższa masa (150-200 g, jeśli miałeś ciężkie dętki).

A co, jeśli często zmieniam opony?

W przypadku ghetto tubeless, ściągnięcie opony oznacza powtórkę całej żmudnej procedury. W zwykłym tubeless, dobrze przyklejona do obręczy taśma nie powinna ucierpieć na regularnym przekładaniu opon. Ze względu na brak dętki, nie trwa ono dłużej od zwykłej zmiany.

Jedyny powód do obaw, to trochę zachodu z ponownym uszczelnieniem, jeśli masz pecha i Twoje opony i obręcze są pod tym względem oporne (co zdarza się wyjątkowo rzadko – patrz niżej). Problem można rozwiązać kompresorem lub przenośnym zbiornikiem ciśnienia, ale nie tylko (o tym też za chwilę).

Żonglowanie oponami zwiększa też oczywiście zużycie uszczelniacza (i ryzyko rozwodu, jeśli robisz to w mieszkaniu), ale w skali sezonu, jest to niewielki wydatek (stówa za litrową butlę). Może nawet mniejszy, niż kupowanie dętki po każdym przebiciu? Tak, wiem że są łatki – ale jeśli masz cierpliwość do łatania dętek, kłopotliwość zalewania tubeless raczej nie powinna Cię martwić.


2. Przygotowanie – co muszę kupić?

Taśma

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Taśma musi szczelnie przylegać do obręczy i mocno się trzymać – uszczelnia ona „komorę powietrzną” od strony obręczy.

Polecane produkty:

  • Tesa 4289 – to samo, co specjalne „rowerowe” taśmy do tubeless, tylko taniej;
  • Gorilla Tape – grubsza, mocniejsza i bardziej elastyczna – szczególnie polecam!
  • power tape – dowolna „taśma MacGyvera” – sprawdza się zwłaszcza na szerokich obręczach plusowych;
  • Trezado, WTB, Hayes i inne marki rowerowe – jeśli chcesz być prawilny.

Pro-tip: coraz więcej kół jest fabrycznie oklejonych taśmą – warto sprawdzić przed zakupem!

Wentyle

Wybierz takie z wewnętrznym osadzeniem w kształcie stożka, nie prostokąta – wchodzą głęboko w otwór w obręczy i lepiej go uszczelniają, bo nie są wrażliwe na obrócenie wentyla przy dokręcaniu.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Oczywiście koordynacja kolorystyczna jest kluczowa dla powodzenia operacji.

W ostateczności możesz też być ghetto i wyciąć wentyle ze starej dętki – tylko znajdź takie z wykręcanym rdzeniem (tip: często mają je dętki Continentala).

Mleczko uszczelniające

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Od ponad dwóch lat używam Trezado, od czasu do czasu również Stans. Oba produkty są bardzo podobne i godne polecenia.

Inne marki też oczywiście działają. Jedynie o Slime i Caffelatex można znaleźć stosunkowo dużo negatywnych opinii, więc na wszelki wypadek sugeruję ich unikać.


3. Oklejanie obręczy taśmą

Jak dobrać szerokość taśmy do obręczy?

Ujdzie szerokość taśmy równa szerokości wewnętrznej obręczy, ale polecam szerszą o 4-5 mm (czyli z grubsza równą szerokości zewnętrznej).

Uwzględnia to profil obręczy, który nie jest płaski – te dodatkowe milimetry idą na „wypełnienie” wklęsłego kanału środkowego. Czyli np. do obręczy o szerokości wewnętrznej 25 mm idealna będzie taśma 30 mm.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Dobrze…

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

…lepiej!

A nie wystarczy tylko zakleić nyple?

Teoretycznie tak, wystarczy węższa taśma zakrywająca tylko otwory na nyple – ostatnio tak zrobiłem przy plusowych obręczach, na których nie chciała się ułożyć szersza/sztywniejsza taśma.

Ale lepiej jest kleić na całą szerokość, żeby opona docisnęła brzegi taśmy. Eliminuje to ryzyko, że gdzieś się delikatnie odklei (np. przy ściąganiu opony) i mleko zacznie uciekać. W szczególności unikaj sytuacji, że brzegi taśmy wystają poza środkowy kanał np. o 1 mm. W takiej sytuacji, ryzyko podwinięcia taśmy jest bliskie pewności.

Jak okleić obręcze taśmą?

Najlepiej oklejać koło włożone w centrownicę lub po prostu w rower postawiony do góry kołami.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Zacznij 10 cm przed otworem na wentyl i skończ 10 cm za nim, żeby taśma utworzyła na nim „zakładkę”.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Przy naklejaniu naciągaj i starannie dociskaj taśmę. Na całej szerokości powinna ściśle przylegać do obręczy. Każdy pęcherz może się stać „drogą ucieczki” dla mleka.

Jeśli taśma jest bardzo sztywna i nie chce przylegać do środkowego kanału (częsty problem przy „specjalnych” taśmach do tubeless)… podgrzej ją suszarką do włosów (przyda się pomoc drugiej osoby). Albo chociaż przenieś się do ciepłego pomieszczenia, jeśli pracujesz na dworze.

Ile warstw? Zazwyczaj wystarczy jedna, ale im grubsza taśma, tym łatwiej później uszczelnić oponę.


4. Montaż wentyli

Jak zamontować wentyl?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Po naklejeniu taśmy musisz zrobić dziurkę na wentyl – najlepiej samym wentylem (z zakręconą „główką”!), pukając go delikatnie młotkiem. Ewentualnie gwoździem lub innym szpiczastym narzędziem. W każdym razie nie nacinaj taśmy nożem ani śrubokrętem – może się potem łatwo rozerwać!

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Zewnętrzny pierścień (w przeciwieństwie do dętek – obowiązkowy!) mocno dokręć palcami. Nie używaj narzędzi – na wypadek, gdybyś musiał zdemontować wentyl w terenie.

Po co jest ten mały o-ring na wentylu?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Niektóre wentyle mają w komplecie mały o-ring. Wkłada się go pod nakrętkę wentyla – jego główną funkcją jest zapobieganie porysowaniu obręczy przy jej dokręcaniu. Chroni też przed poluzowaniem się nakrętki w wyniku wibracji. Nie jest więc niezbędny.

Wbrew obiegowej opinii, nie ma on absolutnie żadnego znaczenia dla szczelności, bo jeśli powietrze pokona wewnętrzną, stożkową uszczelkę wentyla, równie dobrze może uciec do obręczy i przez nyple.


5. Zakładanie opon

Jak zakładać opony, żeby nie połamać sobie palców?

Technikę zakładania opisałem w tej części poradnika:

Jak założyć oponę bez łamania sobie palców?

W skrócie: cały czas pilnuj, żeby rant opony zawsze był zsunięty do kanału na środku obręczy, a każda opona będzie Twoja. Miejsce przy wentylu zostaw sobie na koniec (wentyl blokuje oponę przed zsunięciem na środek kanału).

Jak ściągnąć i założyć oponę rowerową tubeless

Jak przygotować opony, żeby łatwiej się uszczelniły?

W przypadku świeżo kupionych opon, bardzo pomaga założenie ich na parę dni z dętką, żeby się „naciągnęły” i nabrały prawidłowego kształtu. Bonus: po wyjęciu dętki, jedna strona opony już siedzi na obręczy, co ułatwia uszczelnienie o połowę.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Prostsza metoda polega na wywinięciu opony „na lewo” (bieżnikiem do środka) i zostawieniu jej na noc (albo chociaż na kilkanaście minut). Po odwróceniu z powrotem, ranty będą miały tendencję do rozszerzania się na boki.

Co zrobić, jeśli opony nie chcą wskoczyć na rant obręczy?

Standardowy problem z tubeless: założyłeś oponę, pompujesz, ale całe powietrze ucieka bokami. Rozwiązaniem jest mocniejszy strzał ciśnienia.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Najprościej go osiągnąć, wykręcając rdzeń wentyla, co daje swobodniejszy przepływ powietrza.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Drugi darmowy trick to dociśnięcie opony nad wentylem – przyda się trzecia ręka lub… parciany pasek z klamerką.

Ostatni „sposób domowy” to posmarowanie rantu opony pianą z płynu do mycia naczyń lub samym płynem, co poprawi poślizg i ułatwi oponie wskoczenie na swoje miejsce.

Inne niezawodne środki ratunkowe:

  • kompresor w lokalnym warsztacie;
  • specjalne zbiorniki strzelające ciśnieniem: Airshot, SKS RideAir i ghetto-samoróbki zrobione np. ze starej gaśnicy, czy nawet butelki (na własne ryzyko!);
  • pompka z wbudowaną komorą wysokociśnieniową: Rose, Bontrager, Kellys;
  • pompka na naboje CO2: najtańsze, ale najmniej ekologiczne rozwiązanie.
Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Jeśli często zmieniasz opony, warto zafundować sobie pompkę do tubeless, z wbudowaną „komorą strzałową”.

To wszystko jest dużym ułatwieniem, ale osobiście uważam, że jeśli opony nie uszczelniają się przyzwoitą pompką podłogową, „to wiedz, że coś się dzieje”. Wolę poszukać trwałego rozwiązania, niż potem szukać kompresora na górskim szlaku.

Zazwyczaj takim trwałym rozwiązaniem jest naklejenie dodatkowej warstwy taśmy lub zmiana taśmy na inną, grubszą – np. moją ulubioną Gorilla Tape.

Opona bije na boki. Ratunku.

Przede wszystkim upewnij się, że równo ułożyła się na obręczy.

Widać to po gumowym pasku wzdłuż rantu. Jeśli nie jest widoczny w całości – dopompuj do 2,5 bara (maksymalne bezpieczne ciśnienie!), powinna wskoczyć z hukiem.

Jeśli nie wskakuje (lub po wskoczeniu dalej bije), spuść powietrze do minimalnego ciśnienia umożliwiającego jazdę (ok. 0,5 bara lub mniej). Rękami ponaciągaj oponę na boki i przejedź kilkadziesiąt metrów po gładkiej nawierzchni. Przy kolejnym pompowaniu ułoży się idealnie.

Dalej bije…? Masz po prostu krzywą oponę. Handluj z tym.


6. Mleko uszczelniające

Ile wlać mleczka uszczelniającego?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Do opon o szerokości 2.4-2.6″ leję 100-120 ml na koło, do plusowych 120-150 ml.

To sporo – teoretycznie wystarczy nawet 80 ml. Cenię sobie jednak dodatkowy komfort psychiczny i dłuższy okres do dolewki.

Jak i kiedy wlewać mleko?

Przede wszystkim, pamiętaj o dokładnym wymieszaniu mleka przed wlaniem – kilka sekund mocnego wstrząsania wystarczy.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Najlepiej zdjąć oponę na krótkim odcinku i wlać uszczelniacz plastikowym kubeczkiem lub innym naczyniem umożliwiającym odmierzenie pożądanej pojemności.

Jeśli silnie wierzysz, że opona uszczelni się bez problemu, możesz wlać uszczelniacz przy jej zakładaniu, jeszcze przed pierwszym pompowaniem. Polecam jednak zrobić próbne uszczelnienie na sucho, co pozwoli wykluczyć ewentualne problemy z taśmą czy wentylem, bez robienia syfu.

Czy mleko można wcisnąć strzykawką przez wentyl?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Można (oczywiście po wykręceniu wkładu wentyla), ale trwa to długo. Kupienie strzykawki większej, niż 20 ml jest trudne – więc do dwóch kół będziesz wlewał na 10-15 razy…

Pro tip: przed włożeniem końcówki strzykawki do wentyla, ściśnij oponę. Kiedy ją puścisz, podciśnienie wciągnie mleko, które zostało przy wentylu i mogłoby „wyskoczyć” (o dziwo, te marne 20 ml wystarczająco podnosi ciśnienie w oponie).

Jest też teoria, że mleczko nie lubi przeciskania pod ciśnieniem i może stracić właściwości. Michał z Trezado mówi, że to mit. Ale ja i tak wolę tę metodę zostawiać na okresowe dolewki (o nich za chwilę).

Jak rozprowadzić uszczelniacz wewnątrz opony?

opony bezdętkowe ghetto tubeless

Żeby mleko działało, powinno utworzyć cienką warstwę na całej wewnętrznej powierzchni opony. Książkowa technika „rozchlapywania” zakłada telepanie oponą na boki, obracając nią co chwilę o kilkanaście centymetrów, ewentualnie leżakowanie kół poziomo, kilka minut na jednym i kilka minut na drugim boku.

Możesz od tego zacząć, ale jeśli na tym zakończysz i odstawisz rower – nazajutrz prawdopodobnie zastaniesz koła bez powietrza. Po dopompowaniu powinny już trzymać, ale można zaoszczędzić sobie tej porannej niespodzianki.

Najskuteczniejszą metodą jest… przejażdżka. 10 minut jazdy po nierównej nawierzchni (im większe wertepy, tym lepiej) spowoduje, że mleko dotrze do wszystkich drobnych nieszczelności, ujawniających się, kiedy opona pracuje.

Powietrze dalej ucieka – jak żyć?

Przede wszystkim zlokalizuj, którędy ucieka. Możesz użyć ucha, a w trudnych przypadkach – zanurzyć koło w wannie i patrzeć, gdzie robi się jacuzzi:

  • przy wentylu – najbardziej prawdopodobne – jeśli nie pomoże mocniejsze dokręcenie (nakrętki i rdzenia), będziesz musiał sprawdzić, czy kształt gumowej „obudowy” wentyla dobrze pasuje do obręczy. Dlatego najlepsze są wentyle o stożkowym kształcie – ale jeśli otwór w obręczy z jakiegoś powodu jest owalny, będziesz musiał pobawić się pilnikiem. Upewnij się też, że taśma przy wentylu dobrze trzyma i nie jest rozerwana.
  • przez dziurę w oponie – ustaw oponę tak, żeby uszczelniacz spłynął do dziury. Jeśli leje się jak ze świńskiej aorty, spróbuj przytrzymać chwilę palcem. Większe rozcięcia najlepiej podkleić od wewnątrz łatką.
  • na rancie, przy obręczy – upewnij się, że opona równo wskoczyła na rant (patrz wyżej). Następnie poobracaj koło tak, żeby mleko spłynęło w nieszczelne miejsce.
  • przez otwory na szprychy – powodem może być wentyl (patrz wyżej) lub źle naklejona taśma – niestety będziesz musiał zacząć od początku.
  • przez ścianki boczne opon – guma jest porowata i ścianki opony czasem „pocą się” mlekiem, choć raczej dotyczy to modeli tubeless-not-ready. Rozprowadź dokładnie uszczelniacz i daj im trochę czasu, powinny się uszczelnić.

Jeśli wszystko wydaje się w porządku, a ciśnienie nadal spada, możesz spróbować… poczekać, aż samo się naprawi (to moja ulubiona czynność serwisowa). Po pierwszym zalaniu mleko potrzebuje trochę czasu, żeby wypełnić wszystkie nieszczelności.


7. Eksploatacja

Jak często sprawdzać ciśnienie w oponach tubeless?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Tak jak w przypadku dętek – przed każdą poważniejszą jazdą, zakładając że występują one w weekendy. Czyli kontroluj ciśnienie co 1-2 tygodnie.

Jak często dolewać mleka uszczelniajacego?

Teoretycznie: co parę miesięcy.
Praktycznie: dolewam, kiedy widzę że ciśnienie zaczyna szybciej schodzić (czyli np. po tygodniu stania, opona jest już miękka).

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Przy normalnej jeździe, dolewka ok. 20 ml dwa razy w sezonie powinna być w sam raz.

Możesz też zdjąć koło i posłuchać, czy coś chlupie w oponie przy potrząsaniu (niewielka ilość mleka zawsze powinna pozostawać płynna).

Wariant dla pedantów: ustaw wentyl na samym dole, poczekaj aż mleko spłynie, wykręć rdzeń i wsuń patyczek do szaszłyków, niczym bagnet do miski olejowej (warto to też zrobić zaraz po zalaniu, żeby mieć punkt odniesienia).

Czy skuteczność mleka spada na mrozie?

To zależy od jego składu. Michał z Trezado określił swój produkt jako „wersja syberyjska”, zachowująca właściwości do minimum -10°C (w niższych temperaturach nie testował). W przypadku innych uszczelniaczy, trudno znaleźć informację na ten temat…

Czy trzeba usuwać stare, zaschnięte mleko?

Nie, chyba że liczysz każdy gram. Ja ściągam tylko resztki uszczelniacza ze stopki opony, czyli powierzchni stykającej się z rantem obręczy i odpowiadającej za szczelne połączenie.

Czym usunąć stare mleko?

Jeśli już bardzo chcesz, to… palcami. A przynajmniej ja tak robię, jak już mnie weźmie – po prostu obskubuję „zastygnięty” lateks. W przypadku niewielkich ilości mleka na krawędzi opony, ten sposób w zupełności wystarcza.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Inne polecane metody znalezione na forach:

  • ciepła woda z mydłem + szczotka;
  • myjka ciśnieniowa;
  • specjalny płyn do usuwania uszczelniacza (sprawdzałem i na całkiem zaschnięte mleko nie działa).

Niezależnie od metody, warto ułatwić sobie pracę wywracając oponę „na lewo”.


8. Naprawa przebić

Jakie narzędzia do tubeless wozić ze sobą na szlaku?

Ryzyko złapania kapcia przy oponach bezdętkowych jest bardzo małe, ale jak już się zdarzy, do naprawy wymaga kilku gadżetów:

  • kluczyk do wykręcania wkładu wentyla – pro tip: szczelina skuwacza do łańcucha też pasuje;
  • mała buteleczka mleka – np. po smarze do łańcucha, z cienkim dziubkiem, żeby wcisnąć zawartość przez wentyl bez rozszczelniania opony. Alternatywnie: spray do opon bezdętkowych;
  • zestaw naprawczy do opon bezdętkowych – a zwłaszcza „sznurki” umożliwiające zatkanie dziur;
  • gumowa rękawiczka i zapalniczka – czyli zestaw naprawczy w wersji ghetto – patrz niżej;
  • pompka na naboje CO2 – na wypadek spadnięcia opony z rantu;
  • dętka i łatki – bo jak wszystkie inne metody zawiodą, zawsze możesz po prostu wykręcić wentyl i włożyć dętkę. Upewnij się jednak dokładnie, że w oponie nie ma kolców, których nawet nie zauważyłeś, jeżdżąc tubeless.

Jak naprawić przebicie, którego nie uszczelniło mleko?

Jeśli rozcięcie jest tak duże, że mleko po prostu się z niego wylewa, musisz ją czymś zatkać. Oczywistym wyborem są wspomniane „sznurki” do łatania opon bezdętkowych, ale jeśli ich nie masz, nada się cokolwiek z gumy – np. strzęp dętki lub ucięty palec… z lateksowej rękawiczki.

Wystarczy wcisnąć gumę w otwór, a dalej mleko powinno już sobie poradzić (dlatego warto mieć w plecaku niewielką ilość na dolewkę). Wystający nadmiar rękawiczki należy stopić zapalniczką.

Jak wiadomo, rozwiązania prowizoryczne zazwyczaj są najtrwalsze – i tak też jest z oponami załatanymi na szlaku. Jeśli jednak mówimy o większym (np. 5-10 mm) rozcięciu, warto po powrocie do domu nakleić wewnątrz opony łatkę.

Jest też metoda eksperymentalna: Kropelka lub Super Glue. Pół roku temu zakleiłem Kropelką dwie dziury, na których mleko puszczało przy wyższym ciśnieniu (po ich uprzednim oczyszczeniu i odtłuszczeniu). Od tego czasu działa. Prędzej czy później klej prawdopodobnie stwardnieje i się wykruszy, ale jeśli chcesz na parę miesięcy „uratować” rozcięcie bez ściągania opony z obręczy, polecam spróbować.


Podsumowanie

Montaż opon bezdętkowych w wariancie tubeless-ready jest nieporównywalnie łatwiejszy od ghetto-tubeless, choć jak widać po ilości znaków w tym poradniku – w dalszym ciągu nie jest tak oczywisty, jak wrzucenie dętki. Mam więc nadzieję, że znalazłeś tu odpowiedzi na wszystkie pytania, które powstrzymywały Cię przed przejściem na opony bezdętkowe, bo jest to jeden z najlepszych (i najtańszych) upgrade’ów pod względem korzyści na szlaku.

Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości lub własne pro-tipy – proszę, koniecznie napisz w komentarzu!


Zobacz też:

 

Dodaj komentarz

120 komentarzy do "Opony enduro #6: Tubeless - wszystko, co chciałbyś wiedzieć"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Borys Witkiewicz
Gość

Caffelatex – potwierdzam. O dupe rozbić/rozlać. Chyba łaciate lepiej uszczelnia.

mamba
Gość

Ciekawe. Ja używam i działa :)

Wojtek
Gość

3 sezony używałem i nie było problemów.

Krzysiek - Kysu
Gość

Na samym początku w tabelce zestawiającej dotychczasowe wpisy oponiarskie nie działa „Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?”

Jay Gatsby
Gość

Do odkręcania wentyli też dobrze nadają się metalowe obejmy gripów.

Tudesky
Gość

Do uszczelnienia opony na obręczy (tzw.pierwszy strzał) polecam pompkę stacjonarną SKS Twentyniner (skorzystałem Michał z Twojego polecenia – dzięki :-) ). Nie jest droga, ma metalowy wysoki cylinder, daje dużo luftu przy każdorazowym ruchu tłokiem.
WTB Frequency i25 z WTB TrailBoss tough, light 29×2.25 i Maxxis HRII exo tr 29×2.30 ‚siadły’ po 2-3 ruchach tłokiem. Potraktowanie rantów opony pianą (np. płyn do naczyń) znacznie ułatwia poprawne połączenie opona-obręcz.

Tomek
Gość

Jeśli nie masz akurat taśmy, która wypełni obręcz na szerokość od brzegu do brzegu, lepiej przyciąć ją (przed rozwinięciem z rolki) tak, żeby wypełniała tylko zagłębienie w obreczy. W przeciwnym wypadku będzie się odklejać podczas ściągania opony.

ak_kwlsk
Gość

Jeżeli opona nie chce się uszczelnić pompką podłogową, to bardzo pomaga naciągnięcie na oponę jakiejś starej dętki, albo innego paska, który „dociągnie” środek opony do obręczy, dzięki czemu ranty opony przybliżą się do rantów obręczy i jednocześnie zmniejszy się objętość opony. Działa nawet na oponach 4,5 cala :)

loki
Gość

Czyszczenie przeoranej opony i ponowne zalanie mlekiem najczęściej kończy się wyciekami przez przez ogrom dziur (wcześniej uszczelnionych), o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy.

Oskar
Gość

Przy oponach nietrzymających ciśnienia lub w celu zwiększenia szansy uszczelnienia większych rozcięć można dosypać brokatu do mleczka.
https://www.youtube.com/watch?v=uJl_Z8198JI
Teraz Mariposa wypuściła proszek do mleczka.
https://www.pinkbike.com/news/frostbike-2018-tires-shoes-sealant.html

Michał Ł
Gość

Dość ciężko uszczelnia się też obręcz z konkretnym wgniotem albo kilkoma. Wtedy patent na założenie najpierw dętki i zostawienie jednej strony uszczelnionej jest niezbędny.

Teraw
Gość

Strzykawki 100 ml kupowałem w chyba 3 aptekach bez problemu, cena 2-3 zł. Więc nie wiem, gdzie jest problem z zakupem większej niż 20 ml.

Marcin Maj
Gość

„specjalny płyn do usuwania uszczelniacza (sprawdzałem i na całkiem zaschnięte mleko nie działa).”
– Robię drogo ale chujowo XD

Mistrzu, czy są wentyle tubless z zaworem Schradera? Nie ma? Dlaczego mistrzu? Żeby życie było ..ujowsze mój młody padawanie!

Kony
Gość

Wentyle rowerowe tubeless Schradera są do znalezienia bez trudu. Wycięty z dętki też zresztą działa.

Marcin Maj
Gość

Nie widziałem nigdy oryginalnego. Ani w sklepie ani w rowerze. Mam wycięte.

Kony
Gość

Mój zestaw „luksusowy”, poza wspomnianą strzykawką 100ml zawiera jeszcze 15cm wężyk silikonowy, średnica wew 5 mm. Napełnianie staje się przyjemnością.

MichuP
Gość

Potwierdzam , strzykawki duże i rurki o średnicy wentyla w twojej osiedlowej aptece:)

habudybebu
Gość

to chyba nawet nazywa się zestaw do infuzji. Kupowałem taki do odpowietrzania hamulców :D

Pirx
Gość
Strzykawka, a właściwie ŻANETA 100ml do dostania najłatwiej w sklepie medycznym. W aptece czasami robią wielkie oczy, jeśli zapytać o żanetę (tu nie pracuje żadna Żaneta :DD ) Pomysł z wykręceniem środka zaworu dobry, od siebie dodaję jeszcze zupełne zdjęcie końcówki pompki, dla zmniejszenia oporów przepływu. Sam wężyk naciągniety głęboko na prestę trzyma wystarczająco dobrze – 2at bez problemu i nie spada. Warto również koła nie stawiać na podłodze, tylko zawiesić za obręcz, żeby nie deformować opony. Aha – koło z mlekiem w oponie ustawiamy wentylem do góry, żeby nie dmuchać powietrzem prosto w mleko, bo sobie je wydmuchamy na… Czytaj więcej »
Marcin Maj
Gość

Właśnie miałem pisać o Żanecie. Nie wszędzie są ale na alegrze zawsze, no i lokalny weterynarz będzie miał taka – warto podpytać czy opchnie ze dwie. Byle nie śmierdziały ropą ze świńskiego wrzodu…

Bartłomiej Karkonosze
Gość

Panie!!! Lejesz miód na moje serce tym artykułem!!

wujekeman
Gość
Bardzo ładne kolorowe wentylki….. Accent ma identyczne ;) Ja używam akurat prostokątnych Mitasa i w czasie dokręcania nie mają prawa się przekręcić , bo trzymam je od środka :) i dokręcam nie za mocno. Do osadzania opon fajna jest aplikowana pędzlem pasta dla serwisów wulkanizacyjnych, polecam :) smarujemy wszystkie trudne przypadki tubeless i z dętką :) https://artus.com.pl/pasta-do-opon-zaopatrzenie-wulkanizacji-wyposazenie-warsztatow,p207,l1.html?podstrona=1&akcja2=sklep_zobacz&sortuj=0&id_kat=9 no i dolewki to przez wentyl albo OTWARTĄ strzykawka, nalewam po prostu, lub buteleczka z zestawu Schwalbe Doc Blue, jest taka fajnie elastyczna , do ściskanie ;) No i Gorilla Über Alles :) ja mam akurat u siebie 25mm naklejona na obręcz 30mm… Czytaj więcej »
Tato
Gość

Stans też ma bardzo fajną elastyczną buteleczkę 60ml (dostałem z rowerem), czyli akurat 2 nabicia i jest git.

wujekeman
Gość

W sumie Doc Blue to Stan, przynajmniej tak stoi na pudełku :) Ja zalewam po 100-120 opony powyżej 2,25…. czyli praktycznie wszystkie :)

Bartłomiej Karkonosze
Gość

W końcu człowiek wyjdzie z epoki kamienia (dętki) łupanego, chodź przyznam że już bawię się w zjazdy około 20 lat i na dentkach a dodam że u mnie 20m trasy bez skał i kamieni to cud a snake bardzo rzadko łapię. Ale warto spróbować czegoś nowego :D

Marcin Ek
Gość

Ja do strzelania używam butelki 2L z coli uzbrojonej w wentyle samochodowe i wężyk. Trzeba owinąć taśmą MacGyver’a bo po nabiciu do niej 8bar robi pyk.

Kony
Gość

Butelka 1,5 litra porządnej firmy znosi ponad 10 Atm, oczywiście max kilka razy. Warto zamocować wentyl w kapslu i butelkę często zmieniać. Owijanie taśmą niestety butelkę osłabia bo powstają nierownomierne naprężenia. Warto dać butelkę do solidnego worka-łapacza odlamków. Wersja lux to trójnik na przewodzie i zawór na gałęzi idacej do wentyla.

Marcin Maj
Gość

Hoop Cola – zaliczysz do porządnych? Porządna, lecz budżetowa? Taki butelkowy Kross?
Spoko, zgrywam się ;)

Paweł Martenka
Gość

Ja też używam butelki, cola 2l ;-) Spokojnie osadzam opony od 2.25, przez 2.6 do 2.8. Jeszcze przećwiczę na facie. Pompuję do 7 barów.

mkk
Gość

Nie napisałeś o mleczku od Leo ….cenowo wychodzi genialnie

Tato
Gość

Mleko to level advanced, ale level master to… makaron na mleku https://www.youtube.com/watch?v=I5P5SuvJS-k

Kuba I
Gość

Ten mały o-ring pod wentylem to nie jest coś co ma spełniać rolę podkładki sprężystej zabezpieczającej nakrętkę wentyla przed odkrecaniem?

KORM
Gość

ja strzelam z opryskiwacza ciśnieniowego ręcznego :) przy pojemności 5l wystarczy już ciśnienie 3,5bar żeby wstrzelić za pierwszym razem każdą oponę. Koszt ok 30zł i nie trzeba nic przerabiać. O wiele bezpieczniejsze niż patenty z butlami po zbyszko3cytryny.

fixie
Gość

Ja się zawszę upapram jak świnia przy zmianie opoy i wszystko dookoła mimo cierpliwości, a ciężko wchodząca, mokra w środku opona i obręcz nie pomaga. Źle się czuję na myśl o zmianie, a na dętce to szybka i czysta robota, nawet jak trzeba się z wybitnie oporną oponą na tricki potarmosić.

Adrian
Gość

Sorki, ja nie na temat: pedała nukeproof horizon SPD, brać te mniejsze czy z większą platforma? Nie mogę się zdecydowac, jeżdżę raczej w ciężkim terenie, but rozmiar 41 więc mały. Wieksza platforma lepszy grip ale za to cięższe , może mniejsze stykna ? Ktoś jakieś doświadczenia ma może? Pozdrawiam

Sławomir Skrzypczyk
Gość

A jak z „terminem ważności” mleczka po otworzeniu butelki? Tzn jak długo można go używać? Bo chciał bym w to wejść (bez dętki) ale nie wiem jaką objętość mleka kupić? Najtaniej wychodzi zakup litrowej bańki ale jak po pół roku mam wywalić bo sie już nie nada to szkoda przepłacać.

MG
Gość

Cześć! Trochę z innej beczki, jeśli można; jaka średnica obejmy do sztycy 30,9 ? 31,8 spasuje? Będę wdzięczny za podpowiedź. Pzdr!

faldżip
Gość

To zależy jakiej średnicy jest rura podsiodlowa. Najlepiej zmierzyć suwmiarką. Dla przykładu: moja żona ma sztycę w swoim rowerze 31.6 i brat też ma taką, a zaciski różne (odpowiednio 34.9 i 36.0), bo różne ramy.

Tomasz Drozdowicz
Gość

Żeby do sztycy 30,9 pasowała obejma 31,8 ścianka rury podsiodłowej musiała by mieć grubość ok 0,45mm …jeszcze nie widziałem takiej ramy .

Janek
Gość

Ja się kiedyś zraziłem do tubeless gdy.. przebiłem oponę po 2 miesiącach od zalania mlekiem. Okazało się, że płyn zdążył już wyschnąć i nie zakleił od razu tej dziury mimo, że była niewielka. Dętki zapasowej nie miałem i spory odcinek przez las musiałem prowadzić rower na tylnym kole (przebiłem przód). Jak temu zapobiegać? Co miesiąc dolewać po trochu? Po roku to się zrobi dość spora ilość tego mleka do skrobania :/

Michał Świderski
Gość

Co trzy miesiące około 20ml

Michał Smolana
Gość

A takie pytanko czy taśma PVC do uszczelniania kanałów wentylacyjnych (taka biała) się nada? Ktoś testował? Jak znalazł 30mm a leży w szafie ;)

escamillo
Gość

polecam uszczelniać wentyle, podlewasz wentyl uszczelnaiczem, tak aby dookoła połączenia wentyl taśma była warstwa, która załatwi drobną nieszczelność wentyla,
…o dziwo to standardowy problem okrągłych wentyli, z klockowatymi nigdy nie było problemów

Tomasz Drozdowicz
Gość
Ja tam się nie znam ,ale jednak muszę zgodzić się z Mambą .Stansem zalałem moje pierwsze koło bezdętkowe i wytrzymałem miesiąc…rozstaliśmy się z nim w niezgodzie ,przy rozstaniu nie było miło…padło wiele słów na „k” i „g” :).Potem trafil mi się caffelatex ,do którego po wcześniejszym nieudanym romansie podszedłem z dużą nieufnością i okazał się być tym „jedynym” :)…w starym rowerze na wąskich i bardzo słabo uszczelniajacych się mavi 717 ,po niefortunnym „spadnieciu z opony na boxerze 1 uszczelnił mi obręcz ,z której rantu w domu po trzech dniach kiedy powietrze zeszło wydłubałem łyżeczkę magurkowej gleby. …. uszczelniłem nim nawet… Czytaj więcej »
Konrad
Gość
A ja zapytam jeszcze o „wątek poboczny”, czyli widoczne na zdjęciach obręcze WTB Scraper. Reklamuję już drugi komplet (pierwszy został mi wymieniony na gwarancji) i mam już ich dość. Dosłownie trzeba jeden wyjazd, żeby były krzywe. Są miękkie jak cholera i prostowanie, dociąganie nypli powoduje „wyciąganie” obręczy, tworzą się przy nyplach takie „cycki” ;) Zaprzyjaźniony serwis, mówi, że rzadko się spotyka tak tragiczne w tym względzie obręcze i widać to od razu po założeniu na centrownicę. Czy to tylko ja tak mam, czy te obręcze tak mają ? Jestem dosyć ciężki (85kg) i jeżdżę na dość niskim ciśnieniu, no ale… Czytaj więcej »
Marcin Maj
Gość
Ja ważę prawie 100 i jeżdżę sporo na kołach Bontrager Mustang Elite TLR (29″), znanych ze swej wiotkości i słabych szprych. One są w szerokości 19mm i uwierz mi przy ciśnieniach ok. 1,8-2,0 atm nie maja u mnie lekko. Dociągam je 2-3 razy w sezonie i zmieniam ze 2 szprychy. Kumpel ma te same, jest ciut cięższy i on jeździ delikatnie po mazurach – jemu już się znudziło i zmienił na DTswiss chyba. Nigdy ani mi, ani jemu nic takiego się nie działo. Te obręcze to jakiś bubel. Wydaje mi się że 3″-ki są raczej kosztowne, a takie coś nie… Czytaj więcej »
Konrad
Gość

Tak, są w reklamacji i spodziewam się (liczę na) kolejnej wymiany. Z tym, że ja już niekoniecznie chcę na nich jeździć i planuję zmianę. Tylko co szerokości 40-45mm można teraz dobrego dostać, żeby nie podwoić wartości roweru ? Widziałem ciekawe nowe obręcze Dartmoora. Spotkał się ktoś ?

Tomasz Drozdowicz
Gość
Widzę tu sporo ciekawych pomysłów jak osadzić wredną niechętną do współpracy oponę .Ja na potrzeby wcześniejszego roweru opracowałem inna metodę partyzancką….wystarczy długi wężyk gumowy np ze starej pompki kluczyk do wykręcania zaworu av lub fv w zależności od tego jakim dodatkowym kołem dysponujemy i jedna trytytka.W domowych lub biwakowych warunkach używałem do tego koła z samochodu podpompowanego do 3 atmosfer, w sklepie jakiegokolwiek koła z innego roweru (najlepiej 29 przynajmniej 2,25) napompowanego do maksymalnego ciśnienia (jakieś 4 atmosfery)…wystarczy wężyk gumowy zagięty na środku u lekko zablokowany trytytką ( żeby się nie wyprostował) założyć na zawór koła-dawcy, z którego wcześniej wykręcamy… Czytaj więcej »
Guncar
Gość

Ja żeby opona dobrze siadła w obręczy zacząłem pompować do ponad 3barów a nawet do 4. Co prawda z dętką ale oponę ładnie układa i nie trzeba jej ugniatać, obracać itp itd ;)

Adam
Gość

Taki mały patent do pompowania opon tubless w domu czy na szlaku. Powinno to spełniać rolę naboju CO2, który można napełniać wielokrotnie zwykłą pompką. Dodatkowo można będzie kupić samą przejściówkę i użyć jej z własną butelką aluminiową.
Jestem ciekawy waszych opinii.

https://milkit.bike/en/booster

MichUP
Gość

Ich wcześniejszy patent do napełniania opon uszczelniaczem tez jest genialny w swojej prostocie (fakt 260 pln z kosztami przesylki ale płacimy tu za pomysł).

https://youtu.be/JwQlUK-mi1Y

Mariusz
Gość

Witam, mam następujący problem z nową oponą na mleku, mianowicie mam zalozone dwie nowe opony WTB Breakout 2.5 – jedna w wersji Tough/High-Grip a druga w wersji Tough/Fast. O ile z wersja Fast nie ma najmniejszego problemu – to wersja High Grip czyli ta ktora powinna miec teoretycznie więcej „mięsa” czyli gumy – poci się. I to poci sie wylacznie na sciankach bocznych. Opony jeszcze nie jezdzone – jak myślicie zakleji sie to mlekiem czy nie ? (Mleko od krów Stans’a ;) )

Filip
Gość

Co do mierzenia cisnienia (btw tez mam ten miernik) – z tego co czytalem, trzeba troszke „syknac” powietrzem przed mierzeniem, zeby mlekiem nie zapskudzic miernika. No i samo mierzenie moze zabrac 0,04 do 0,15 bar :)

P.s. Weźże wprowadzć powiadomienie o odp. na maila :)

Andrzej Be
Gość

A propos temperatury użytkowania podobno nowy Stans Race z dodatkiem specjalnego płynu (którego nazwy jeszcze nie znalazłem) osiąga temp. zamarzania na poziomie -34st C. Ciekawe…

Marcin
Gość
Andrzej Be
Gość

Kiedyś widziałem film na którym w podobny sposób zakładano opony do Land Cruisera w warunkach arktycznych ;)

cannonbiker
Gość
Witam, używałem już wszystkie najbardziej znane uszczelniacze na rynku od Stansa po Continentala i inne, lecz najlepszym w tej chwili jest Orange Seal w wersji Endurance – wolno się starzeje, nie cieknie ze starości z opon po paru miesiącach od zalania, wytrzymuje jeden cały sezon bez dolewek – wolno wysycha – trzymam rowery w ciepłym mieszkaniu. Jest to w tej chwili najlepiej oceniany uszczelniacz w testach od Australii poprzez Europę na bazie lateksu. Według wskazówek ludzi z branży na opone do XC 29 2.1 leje minimum 125 ml tyle samo do koła 27.5 2.25. Do opony 27.5 2.35 leje 150… Czytaj więcej »
Marek Wójcik
Gość

Świetny poradnik.
Chciałbym spróbować pierwszy raz. Są zestawy Mitas śmiesznie tanie ale nie wiem jak z jakością ?

Tomasz Depta
Gość

Witam, proszę o poradę. Co w sytuacji kiedy występuje rozszczelnienie na łączeniu samej obręczy? Obręcz DT Swiss M1900, fabrycznie oklejona taśmą. Jest szansa, że mleko to uszczelni? Czy może zmienić taśmę? Druga taka sama obręcz nie ma tego problemu.

Łukasz Majcher
Gość

A co myślisz o nowym produkcie Finish Line? Mleczko które wg producenta nigdy nie zastyga i wystarcza na cały okres użytkowania opony. Zapowiada się moim zdaniem bardzo ciekawie.
https://www.bikerumor.com/2018/02/12/new-finish-line-tubeless-tire-sealant-will-never-dry-out/
http://reviews.mtbr.com/frostbike-2018-finish-lines-new-sealant-that-never-dries-out
http://www.mtbnews.pl/artykul/sprzet/nowosci-sprzetowe/6237/nowy-uszczelniacz-do-opon-od-finish-line

Tomasz Depta
Gość

Brzmi ciekawie, jednak należy sobie zadać pytanie jaki miałby sens dla producenta wypuścić na rynek produkt tak idealny, który w kategorii „jusabli” nie przynosi zysku… nie chce być twórcą teorii spiskowych, ale osobiście jestem dość sceptyczny.

Arni
Gość

Panowie, pewnie niewielu z Was wie że smarowanie rantu opony płynem do mycia naczyń bardzo szkodzi obręczy z alu. Zastosowałem tą metodę do zniwelowania bicia opony z klasyczną, wylajtowaną dętką dowalając chwilowo ponad 5 atm. Siadło. Po złapaniu gumy po kilku miechach jazdy i ściągnięciu opony zauważyłem w kilku miejscach biały nalot w rancie felgi i na otworach pod opaską. Drążąc temat okazało się że to miejscowa korozja alu spowodowana dodatkiem m.in. octu do płynu do mycia naczyń. Jak więc zależy Wam na obręczach to lepiej unikać płynów do naczyń. Teraz stosuje talkowanie rantu..

Jurek
Gość
Cześć Mam koła DT E1900 25mm z fabryczną taśma. Oczyściłem okolice otworu na wentyl, założyłem wentyle Trezado, zalałem mlekiem, ale wyłazi powietrze i odrobina mleka z pod nakrętki na wentylach w obydwu kołach. Podejrzewam, że otwór na wentyl jest nie za bardzo i tu moje pytanie: Jak najlepiej najłatwiej i najtaniej :) uszczelnić okolice otworu? W domu mam fajną taśmę z bardzo mocnym klejem, ale niestety nie jest w żadnym stopniu elastyczna i bardzo łatwo się rwie i chyba się nie nada. Może zwykła taśma izolacyjna? Przy dobrym odtłuszczeniu i dwóch warstwach kilkunasto cm odcinków chyba powinna dać radę? Z… Czytaj więcej »
Maciej
Gość

Witam. Pytanko mam może już psujące nerwy. Mianowicie, czy da się zwykłe obręcze i zwykłe opony bez TR przerobić na system bezdętkowy? Poradników jest masa, ale nie spotkałem konkretnej wypowiedzi na ten temat. Pozdrawiam.

Top