Test: Huck Norris – materac dla opon?

Sprzęt, Testy / 

Carbonowe ramy, 12-rzędowe kasety, sztyce regulowane i amortyzacja rodem z WRC, a mimo to, na szlaku ciągle możesz złapać obrzydliwie zwyczajnego kapcia. Wprawdzie systemy tubeless z mlekiem uszczelniającym uczyniły nasze życie lepszym, ale nie wyeliminowały możliwości dobicia opony do obręczy. Wiąże się z tym nie tylko ryzyko rozcięcia ścianki bocznej, ale też uszkodzenia (coraz droższych…) kół.

Problem ten praktycznie eliminuje Schwalbe Procore. Dodatkowa, wewnętrzna opona, pozwala jeździć na ciśnieniu w okolicach 1 bara, praktycznie bez ryzyka dobicia obręczy. Sęk w tym, że system jest dość skomplikowany i raczej nie przekona zwolenników filozofii „załóż-zapomnij”, tudzież osób, które wagi kuchennej używają głównie do części rowerowych.

Nie dałoby się prościej…?

Huck Norris


Huck Norris – o co chodzi?

Genialne w swojej prostocie rozwiązanie wymyślili Finowie. Huck Norris to piankowy insert wkładany do wnętrza opony, w jej najszerszym miejscu. Kiedy dobijasz oponę, ścianka boczna zamiast na kant obręczy, trafia na elastyczną piankę. Producent chwali się, że materiał ten został opracowany specjalnie na potrzebę tego wynalazku: jest odporny na wielokrotne zgniatanie i nie wchłania mleka uszczelniającego.

Huck Norris

Huck Norris

Opierając się o ścianki boczne, insert ułatwia też wskakiwanie opon na rant obręczy przy uszczelnianiu, co powinno ograniczyć konieczność stosowania kompresora.

Huck Norris

Komplet na dwa koła kosztuje 69 euro (z przesyłką gratis) i jest dostępny w trzech szerokościach (zależnych od szerokości obręczy), do kół 27,5″ i 29″. Piankę można też dociąć do rozmiaru 26″, choć będzie to wymagało nieco kreatywności przy łączeniu jej w okrąg.

Huck Norris vs Procore

Głównym konkurentem Hucka Norrisa jest wspomniany Schwalbe Procore.

Co oba systemy robią podobnie?

  • ochrona opony przed rozcięciem przy dobiciu;
  • ochrona obręczy przed wgniotami;
  • łatwiejsze uszczelnianie tubeless.

Schwalbe Procore

Schwalbe Procore

Co Huck Norris robi lepiej?

  • banalny montaż;
  • eksploatacja, jak przy zwykłych oponach (zwykły wentyl, brak konieczności kontroli dwóch ciśnień);
  • głupkoodporność (brak ryzyka przebicia wewnętrznej dętki, zatkania podwójnego wentyla itd.);
  • brak ryzyka zniszczenia lekkiej obręczy przez wysokie ciśnienie opony wewnętrznej;
  • niemal trzykrotnie niższa cena.

Co Huck Norris robi gorzej?

  • brak ochrony przed rozszczelnieniem opony np. w zakręcie;
  • ograniczone możliwości awaryjnej jazdy na kapciu;
  • powierzchnia pianki pokrywa się uszczelniaczem, który powinien być na oponie.

Jak widać, oba systemy mają swoje zady i walety. Niektórzy riderzy łączą je, montując bezpieczniejszego Procore’a na tylnym kole, a lżejszego Hucka Norrisa na przednim.


Montaż

Wkładki założyłem do opon Maxxis w wersji EXO na obręczach WTB o szerokości wewnętrznej 29 mm.

Początkowo akapit „Montaż” tego testu miał być dużo bardziej rozbudowany, ale nie ma o czym pisać – przed założeniem opony na rant, docinasz piankę do swojego rozmiaru, spinasz w okrąg za pomocą dołączonego rzepa (co wbrew pozorom, trudno zrobić dobrze), wkładasz do opony i pompujesz. De Volai.

Huck Norris

Huck Norris

Mój zestaw opon i obręczy bezproblemowo uszczelnia się ręczną pompką podłogową, więc trudno mi ocenić, na ile zastosowanie Hucka Norrisa ułatwiło ten proces. W przypadku lżejszych opon, rozepchnięcie boków od wewnątrz powinno bardzo przyspieszyć ich wskoczenie na obręcze.

Huck Norris

Żeby zwieńczyć proces montażu, możesz też założyć… błotnik, który pełni funkcję opakowania. Eko!


Na szlaku

O ile od dłuższego czasu nie miałem problemu z wgniotami na obręczach, to do zamówienia Hucka Norrisa skłoniły mnie zeszłoroczne przygody z oponami rozciętymi o ich rant. Dwa zbiegnięte OS-y, trzy założone awaryjnie dętki i cztery akcje „łatania” opony lateksową rękawiczką zmusiły mnie do pompowania wyższych ciśnień – w okolicach 1,7-1,9 bara.

Piszę o tym, żebyś miał punkt odniesienia. Żeby przetestować Hucka, dla mojej masy 66 kg zaszalałem i nadmuchałem 0,9/1,1 bar (13/16 psi). Podobnymi wartościami chwalą się użytkownicy Procore. Jak dobijać, to na całego!

Test Huck Norris

Ciśnienia poniżej 1 bara to oczywiście przegięcie (opona pływa w zakrętach i jest spore ryzyko rozszczelnienia), ale sam fakt, że można przy takim ciśnieniu atakować ostre rock gardeny, mówi bardzo dużo o odczuciach z jazdy. Opona robi się jakby „głucha” – czujesz dobicie, ale jest ono ciche i stłumione. Daje się to poczuć zaskakująco często, bo 10-milimetrowa pianka zabiera zauważalną część „skoku” opony.

Huck Norris

„Dobita” (na sucho) opona bez wkładki…

Huck Norris

…i z wkładką.

Ta miękkość dobicia pozwala w moim przypadku na dużo swobodniejszy wybór linii i skupienie się na ważniejszych rzeczach, niż dbanie o integralność opon. Dość powiedzieć, że po przetestowaniu pierwszego zestawu, zamówiłem kolejny, do drugiego roweru – jeżdżąc na zwykłym tubeless, nie czuję się już tak pewnie. A z całą pewnością, nie chciałbym już bez „materaca” startować w zawodach.

Enduro MTB Series Srebrna Góra

Fot. Fotosa.pl

Po teście ściągnąłem oponę, żeby sprawdzić, ile mleka pochłonęła pianka. Producent deklaruje, że nie wchłania w ogóle, ale spora ilość pozostaje na jej powierzchni. Na starcie wlałem ok. 150 ml, po pół roku w oponie ciągle chlupała niewielka ilość „luźnego” mleka – nie jest źle.

Huck Norris

Oględziny pokazały też kilka uszkodzeń Hucka – najgorsze strzały pozostawiają trwałe rozcięcie, przez co przy kolejnym uderzeniu w to samo miejsce, nie zapewni on już takiej samej ochrony.

Warto też mieć świadomość, że Huck Norris nie eliminuje kapci w 100% – jeśli jeździsz na lekkich, delikatnych oponach, w dalszym ciągu możesz je rozciąć niezależnie od dobicia do obręczy.

Test Huck Norris

Test Huck Norris

Bonus: Huck Norris vs… karimata

Nie ma chyba Janusza, który patrząc na Hucka Norrisa nie pomyślałby: „super, wytnę to sobie z karimaty i będę miał to samo za grosze!”. Mając pod ręką oryginał, miałem ułatwione zadanie.

Pognałem więc od superhipermarketów w poszukiwaniu karimaty o grubości i twardości jak najbardziej zbliżonej do oryginału. Zwróciłem też uwagę na powierzchnię – powinna być w miarę gładka, żeby nie osiadało na niej zbyt dużo uszczelniacza.

Huck Norris

Huck Norris

Jakież było moje rozczarowanie, kiedy nie udało mi się znaleźć dokładnego odpowiednika, ani nic choćby trochę zbliżonego. Wszystkie karimaty, maty do jogi czy pianki pod panele podłogowe są albo:

  • zdecydowanie za miękkie
  • za cienkie
  • za krótkie

…a zazwyczaj wszystko na raz. O ile grubość i długość można przeskoczyć, sklejając Ghetto Norrisa z kilku kawałków, to różnica w twardości jest tak duża, że takie eksperymenty uznałem za bezsensowne. Zapewnienia producenta o opracowaniu własnego materiału mogą więc być prawdą.


Huck Norris – werdykt

Huck Norris na pierwszy rzut oka budzi oburzenie: „WTF, kawałek pianki za 290 zł?!”. Okazuje się jednak, że pomysł Finów przypomina pod tym względem element, który ma chronić: opony. To też tylko niezbyt skomplikowany, okrągły kawał gumy i zatopionych w środku nitek. Mimo to, zawarta w nim (prosta) technologia i materiały są warte wysokiej ceny.

Specyficzny materiał jest jedynym racjonalnym wytłumaczeniem wysokiej ceny Hucka Norrisa. Ale tak naprawdę, nie płacisz za technologię. Płacisz za pomysł: za skuteczne rozwiązanie elementarnego problemu dobijania opon do obręczy. A jego skrajną prostotę traktowałbym raczej jako argument za, niż przeciw.

Huck Norris


Walety:

  • działa!
  • prostota montażu i eksploatacji: „załóż i zapomnij”;
  • niska masa.

Zady:

  • cena;
  • konieczność stosowania większej ilości uszczelniacza.

Cena: 69 euro (ok. 290 zł)
Masa katalogowa: ok. 80 g
Strona i sklep producenta: www.hucknorris.com


Zobacz też powiązane artykuły:

 

  1. Walety i Zady to tak z premedytacją :)

  2. Fajne chcę zamówić ale sklep jest tragiczny…

  3. Paweł Nalewajko

    Ciekawe, ale mimo wszystko cena troche za sroga jak na nasze warunki. No … jest jeszcze typowo Januszowe rozwiązanie z pianki do izolacji rur :D

    1. Myślałem o tym jeszcze zanim się Huck pojawił na rynku, ale pianka do rur jest tak na oko z 5x za miękka…

      1. Tomasz Pawłusiewicz

        Niemieckie wydanie magazynu Bike przetestowało Hucka w laboratorium i dla porównania właśnie piankę do
        izolacji rur i wyszło że pianka dała prawie tak samo dobry rezultat jak Huck: http://www.bike-magazin.de/komponenten/reifen_schlaeuche/bike-test-huck-norris/a36295.html

  4. O i jest wersja do Plusów 34-45 mm. Ale tyle kasy za kawałek pianki:) …

    1. Na marginesie, jezszcze cos takiego sie pojawiło http://www.cushcore.com

      1. No trochę się tego ostatnio namnożyło – będzie za jakiś czas wpis pokazujący wszystkie opcje :)

  5. Kupiłem, używam (3 miesiące), polecam. Z ciśnieniami zszedłem 0,3-0,5 bara (przy 96kg),zero kapci, zero (nowych) wgniotów. Zwykle po 3 miesiącach koła miałem do centrowania, teraz zero bić. Opona wskakuje na rant bez kompresora choć przy pierwszym razie się nie udało. Generalnie fajny patent w niezbyt wygórowanej w relacji do pomysłu, wykonania i korzyści cenie.

    1. Dzięki za opinię! Miło widzieć, że ktoś już tego używa oprócz mnie ;)

  6. Akurat porównywanie poziomu skomplikowania opony (wielowarstwowy oplot, różnej twardości guma, drut lub kevlarowa linka, zapewnienie odpowiedniej grubości ścianki, kształtu bieżnika itp.) do tej „pianki” (nie jest to karimata jak zauważyłeś, ale bez przesady, myślę że szło by dojść do producenta, do tego wykrojniki do wycięcia kształtu i masz produkt) jest nie na miejscu. Pomysł jest dobry, ale uważam, że cena to „rozbój w biały dzień”.

    1. Nie zamierzam Cię przekonywać, bo masz rację – opony są bardziej skomplikowane i patrząc przez pryzmat technologii, też uważam, że Huck mógłby kosztować powiedzmy o połowę mniej.

      Ale patrząc z perspektywy korzyści na szlaku (uratowana opona/obręcz, czy ukończone bez awarii zawody), cena nawet na takim poziomie schodzi na dalszy plan.

  7. Cush core wydaje się bardziej kompleksowym rozwiązaniem, ale za 149 dolarów plus wysyłka da grubo ponad 600 złotych.
    Więc rozwiązanie Norrisa wydaje się na chwilę obecną najsensowniejsze.
    Zwłaszcza że w gratisie na błotnik :P

    1. Do tego dochodzi masa:
      – Huck Norris 80 g
      – Cush Core 250 g

      Choć tak jak piszesz, Cush ma więcej zalet. I najwięcej prosów na nim jeździ ;)

  8. Być może niedługo pojawią się jakieś zamienniki i będzie z czego wybrać w różnych cenach :)
    Póki co mamy „podatek od nowości i świeżego pomysłu”. Oczywiście, ze to żadne rocket science, tylko co najwyżej twórca jeśli miał inżynierskie zacięcie to wyszedł do producenta pianki z propozycją żądanych parametrów. A prędzej wybrał coś gotowego z katalogu i dorobił po drodze ideologię. I nie, nie krytykuję, że teraz chce na tym zarobić. Kto ma kupić to kupi, reszta ponarzeka albo poszuka alternatyw, a osobnicy o zacięciu DIY mają pole do eksperymentów.

  9. Można to gdzieś kupić?

    1. Można – jest na końcu artykułu link do sklepu producenta.

  10. Pomysł przedni i to będzie zdecydowanie mòj pierwszy fiński zakup przed pewnym 29cio calowym autobusem. Dywagowanie po raz kolejny na temat wysokich cen współczesnego szpeju nie ma-moim zdaniem-specjalnego sensu.Owszem-jest drogi,ale mam wątpliwości,czy został wykreowany dla zasobności rodzimego portfela…choć sądząc po szerzącym się,lanserskim stylu niektórych rowerzystòw-„enduro” & „single trail flow”(swego czasu zwane szeroko pojętym „freeride”)-świadczy też o poziomie linii kredytowej,a nie idącej z ceną(niestety nie zawsze)-funkcjonalnością i indywidualnymi potrzebami-świadomość konsumencka jest obowiązkowa,a Huckòw…WINCYJ cholera!!!

  11. W zasadzie można by dorwać jakąś piankę techniczną. Są różnej grubości, gramatury i tym samym twardości. Nic tylko poszukać w patencie gramatury albo czegoś podobnego i taka kupić sobie na własny użytek. Bo sprzedaż i produkcja to już łamanie praw patentowych.

  12. spoko loko

    na pewno jest do dostania na m2 za śmieszne pieniądze takie tworzywo / pianka z której tną te norisy

    to jest coś w stylu mikro guma, tylko się wczytać i dobra odpowiednią gęstość, zrobić przymiar do wycinania / szablon i za miesiąc / dwa allegro zalane podróbkami po 49,99 zł :D

    coś w tym stylu

    http://mikroguma.pl/products/view/827

    pzdr

    1. o to jeszcze lepsze płyty gumowe antywstrząsowe :D

      http://mikroguma.pl/products/view/127

  13. a cena jest za zestaw na jedno czy dwa koła ?

    1. 69 euro z wysyłką za komplet na dwa koła.

  14. Da się to zrobić samemu, chyba że komuś zależy bardzo na błotniczku. Ali Clarkson trialowiec pokazuje jak i z czego zrobić. VLOG35 HOW TO GO TUBELESS (youtube). Kto jak kto ,ale trialowiec wie co działa.Cena tego jest kosmiczna , biorąc pod uwagę że się to zużywa, wiadomo ,że w enduro to mniej niż w trialu. Zwykła pianka wodoodporna w miarę twarda. Danny McCaskill pewnie też to używa, bo oni jeżdzą czasem razem.

    1. Powiedz mi jeszcze, gdzie to kupić i za ile – to chętnie sprawdzę i zaktualizuję artykuł ;)

      1. To jest na bank pianka EPDM, z zamkniętymi komórkami, czyli jak powyżej napisano:

        http://mikroguma.pl/products/view/819

        Gestość/twardość trzeba by dobrać, bo grubość to chyba ca. 1 cm? Cena za metr około 90 PLN.

        A VLOG – pouczające, że da się to bez problemu zrobić chałupniczymi metodami i działa:)

        Co do Hucka, model bizensowy proszący się o konkurencję niestety.

  15. Napisałem ,że się da zrobić. Nie pisałem ,że będzie łatwo.:) Tak serio , to wspomniał chyba ,że jest to droższe trochę od typowej karimaty. Mam karimate, którą ciężko ścisnąć może się nadać do tego, ale gdzie to kupione było to nie pamiętam. Myśle ,że można zrobić to właśnie z karimaty i spróbować , koszty niskie. Hurtownie budowlane to dobre miejsce do znalezienia takiej pianki .

  16. Wszyscy płaczą że drogie i że taniej zrobią że się da na pewno i po co przepłacać ale nie każdy ma czas rzeźbić w g… Jeżdżenie i szukanie takiej pianki i czas poświęcony więcej na to będzie więcej kosztować nić po prostu zamówienie tego.

  17. :) Z obliczeń wynika ze ten materiał ma gęstość ca. 1200 kg / m3, zbliżony jest wiec do litej gumy (1600kg).

    27,5 x Pi x 2,54 (na cm) x 0,5 (mamy powierzchnię) x 1 (i mamy cm3) x ca. 60% (bez dziur) co daje 66 cm3, które waży 80 gr. czyli 1cm3 wazy 1,2 grama. W m3 mamy milion cm3, więc 1200000 gram to 1200 kg na m3 ;)

  18. He, he, właśnie spotkałem w biedzie matę anty wibrująca pod pralki, twarde cholerstwo i elastyczne – ciekawe jak to ma się w porównaniu do Huck-a.

  19. A ja to się dziwię czemu w rowerach nie ma znanego z motocykli enduro moussa? Mowa nie o za małej dętce, tylko o tym prawdziwym, grubym z pianki co to trzeba rozjeździć najpierw. Taki np Bib-mousse by Michelin.

  20. Acha i jeszcze kompletnie z dupy i nie w temacie. Marzy mi się Twój tekst o tym czym się w Polsce jeździ. Czego na uczęszczanych szlakach najwięcej widujesz (boś bywały)? A co za sprzęty widać w terenie, gdzie chcąc się odlać nie odchodzisz za żaden krzak, bo jest kilka km do najbliższego przechodnia?

    1. Ciekawy pomysł, od jakiegoś czasu chodził mi po głowie przegląd rowerów na jakichś zawodach. Może przy okazji zlotu w Przesiece uda się zrealizować? :)

  21. Hej, czy do rozmiaru 27,5′ obcinałeś 1 czy 2 segmenty Hucka?

    1. Jak na zdjęciu z nożyczkami – tam są na bokach takie rowki pokazujące, gdzie ciąć.

  22. Żałosne stają się te teksty o Januszach. Wychodzą z nich ewidentne aspiracje i deficyty. Skąd biorą się takie kompleksy? Przecież owi Finowie „wynalazcy”, o Niemcach z linku nie wspominając, to typowe Janusze. Idzie o to aby wyprodukować sieczką pasionych Majkelów z córkami Olivkami.

    1. Janie, zauważ że sam zaliczyłem się do tej grupy, więc to raczej nie kompleksy i aspiracje ;)

      1. Dlaczego bierzesz to do siebie? Mimo delikatnej ironii w Twoim wpisie, to odnosząc się do tego tryndu uwiarygadniasz go. To o trynd chodzi, który bazuje na emocjach…

  23. Czy mógłbyś nieco więcej napisać o sztycy TranzX? Czy to był model TranzX Dropper Post?
    TranzX produkuje komponenty głównie do rowerów elektrycznych.

    1. „Dropper post” to po angielsku „sztyca regulowana”.

      Modele możesz podejrzeć w katalogu:
      http://tranzx.com/wp-content/uploads/2016/08/DROPPER-POST.pdf

      Na oko ta zamontowana w Jekyllu przypomina JD-YSP15, ale z inną manetką (jak w JD-YSP15L).

    2. TranzX to firma „stara jak świat”. Pamiętam ją z lat 90tych. A ostatnio (z 5lat temu) widziałem jakieś lemondki, podróbki spinaci, jak akurat był szczyt mody na ostre. Oni zawsze idą w to co jest aktualnie „w modzie”. Jakość kiedyś była przyzwoita.

  24. Wracając do tematu, czy w zakrętach nadal ucieka powietrze?

    1. Ja z moimi oponami/obręczami nie mam tego problemu, ale ogólnie Huck nie chroni przed rozszczelnieniem – tylko Procore.

  25. Po zalaniu Hucka mleczkiem robi się waga na poziomie ProCore, chyba że się mylę.
    – Huck Norris 80 g

    1. Masa mleczka nie ma większego znaczenia w porównaniu, bo Procore też nim zalewasz.

  26. Nowy jest prawie tak twardy jak prawdziwy chuck”invasionUSA”norris http://enduro-mtb.com/en/new-huck-norris-dh-tougher-protection-huck2flat-moments/

Dodaj komentarz do tekstu Test: Huck Norris – materac dla opon?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Ochraniacze X-Factor Flow (+zbroja Duro)

Sprzęt, Testy / 

Kiedy Ania z firmy X-Factor zaproponowała mi współpracę, trochę się zmieszałem. Myślałem, że branżę znam dość dobrze, a o firmie produkującej ochraniacze 15 km od mojego domu (!), usłyszałem pierwszy raz w życiu… Wzbudziło to pewne obawy („skoro ich nie znam, to muszą być ciency?”), ale też ciekawość, która ostatecznie zwyciężyła. W grudniu odebrałem swój zestaw ochraniaczy X-Factor Flow na kolana i łokcie, oraz lekką zbroję X-Factor Duro – nowości firmy na sezon 2017. Jakie wrażenia pozostawiły po pół roku użytkowania?

Ochraniacze X-Factor Flow

Ochraniacze otrzymałem do testu w ramach współpracy z firmą X-Factor Body Protection.


Kto za tym stoi?

Firma założona przez Anię i Pawła produkuje ochraniacze od ponad 10 lat. Początkowo snowboardowe, a wraz z rozwijaniem pasji założycieli, również motocyklowe i rowerowe. Kiedyś były to produkty bazujące na chińskich katalogach i dostosowywane do własnych wymagań. Stopniowo jednak wymagania i wiedza rosły, co zaowocowało nowymi, w 100% autorskimi projektami, takimi jak testowane tu Flow i Duro.

Ochraniacze X-Factor

Są one zaprojektowane i wyprodukowane w Polsce (konkretnie, w Świetochłowicach), z polskich materiałów. Jedynym wyjątkiem są niemieckie protektory SAS-TEC. Ich producent chwali się, że zapewniają ochronę przewyższającą wymagania certyfikacyjne europejskich norm.


Ochraniacze na kolana i łokcie X-Factor Flow

Wygoda i dopasowanie

Główna cecha konstrukcyjna ochraniaczy X-Factor to dość długi „rękaw” (i „nogaw”). To dobra wiadomość dla posiadaczy (zbyt) krótkich spodenek: tutaj nie grozi tzw. „enduro gap”, czyli goła noga widoczna między ochraniaczem a spodenkami. Jednak nie o aspekt modowy chodziło projektantom…

Większość konkurencji trzyma się na nodze dzięki krótszemu kołnierzowi wspomaganemu rzepem, co u bardziej przypakowanych (szeroka łyda i udo) może powodować zsuwanie się ochraniacza w stronę (węższego) stawu. Efektem jest rolowanie materiału pod kolanem, powodujące podrażnienia przy pedałowaniu. Miałem ten problem w ochraniaczch dwóch innych producentów.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Ochraniacze mają niski profil – bez problemiu mieszczą się pod jerseyem z długim rękawem i długimi spodniami (testowane na Endura Humvee).

W X-Factorach problem rolowania pod kolanem nie występuje, bo długi kołnierz (wspomagany sillikonowymi paskami) opiera się na prostej, a nie „pochyłej” części uda. Trochę gorzej jest z łydką – w moim przypadku, ściągacz wypadł akurat na zakończeniu mięśnia, przez co ochraniacz zsuwał się o kilka milimetrów, wymagając poprawienia 1-2 razy w ciągu całego dnia jazdy. Po mojej sugestii, dolna część „nogawa” ma zostać nieco skrócona.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Kluczowe dla wygody: brak szwów pod kolanem.

Dodam, że przez „cały dzień jazdy” mam na myśli też podjazdy – ochraniacze na kolana są na tyle wygodne i przewiewne, że nigdy nie pomyślałem o ich zsunięciu na kostki. Stosunkowo skomplikowana, 4-panelowa konstrukcja, z materiałów o różnej elastyczności, powoduje, że „rękaw” idealnie się dopasowuje i przy zakładaniu ochraniacza czuć, jak chwyta się swojego miejsca.

Ochraniacze na łokcie X-Factor Flow

Protektor w ochraniaczu łokcia jest dość długi i chroni część przedramienia.

Producent twierdzi też, że ochraniacze mają właściwości kompresyjne, wspomagające pracę mięśni. Ze względu na zbyt lekceważące podejście do tematu, trudno mi to fachowo ocenić. Mogę jedynie napisać, że faktycznie rękawy okalają kończyny w bardzo przytulny i intymny sposób. W przypadku ochraniaczy na łokcie, nawet zbyt intymny – być może powinienem był wybrać większy rozmiar, bo ciasne dopasowanie utrudnia zakładanie i przy dłuższej jeździe, powoduje dyskomfort.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Ochraniacze na łokcie X-Factor Flow


Jaki rozmiar?

Przy doborze rozmiaru warto też pamiętać, że ochraniacze są pozbawione regulacji za pomocą rzepa – należy się sugerować wymiarami podanymi przez producenta (na stronie danego produktu). W przypadku kolan, zazwyczaj mam problem z wyborem – zależnie od producenta, pasują mi zarówno S-ki, jak i L-ki (lub żadne…). W przypadku X-Factora, najmniejszy rozmiar S/M siadł idealnie (o łokciach wspomniałem wyżej). Do wyboru jest jeszcze M/L i XL/XXL, więc sugeruję w razie wątpliwości zamówić dwa sąsiednie warianty i po przymiarce jeden odesłać (lub zwyczajnie kupić w sklepie stacjonarnym).


Ochrona

Komfort to dla mnie kwestia pierwszorzędna – w końcu przy odrobinie szczęścia, nieporównywalnie więcej czasu spędza się po prostu pedałując, niż glebiąc. Trudno jednak zapomnieć, po co są ochraniacze. Stosunek poziomu ochrony do wygody zawsze jest kompromisem i różni producenci różnie do niego podchodzą. Dlatego w w przypadku ochraniaczy na kolana, w zeszłym sezonie zmieniłem bardzo minimalistyczne G-Formy na nieco pancerniejsze, ale dalej wygodne IXS Flow. Ochraniaczom X-Factor o tej samej nazwie, bardzo do nich blisko.

Ochraniacze X-Factor

Sercem ochraniaczy są zaawansowane protektory SAS-TEC. Opiera się na nich praktycznie cała branża motocyklowa i część rowerowej – zwłaszcza marki z Niemiec. Ich materiał jest uspokajająco gruby, choć w pierwszym kontakcie trochę zbyt sztywny. Trzeba jednak dać mu szansę – protektory wykonane są z pianki wiskoelastycznej (z pamięcią kształtu), która mięknie pod wpływem temperatury ciała i po kilku minutach idealnie się dopasowuje (również na mrozie – sprawdzone). Warto o tym pamiętać, mierząc ochraniacze w sklepie.

Ochraniacze X-Factor

Oczywiście pod wpływem uderzenia, „inteligentny” materiał utwardza się, podobnie jak w ochraniaczach z D3O, czy wspomnianych już G-Formach. Podczas testu obyło się bez poważnych wypadków, ale ze względu na śliski początek sezonu, w zakrętach nie brakowało „zejść na kolano”… I łokieć. I głowę. Żadna z tych sytuacji nie zostawiła na mnie śladu, nie licząc siniaków na niechronionej części nogi – osoby oczekujące ochrony boków kolana lub piszczeli, powinny spojrzeć na „cięższy” model (np. Evo II).

Ochraniacze X-Factor


Co można poprawić?

Ochraniacze X-Factor

Część zastrzeżeń opisałem już wyżej (zbyt ciasne dopasowanie ochraniaczy łokci i długi „nogaw” tych na kolana). Po półrocznym teście, moje zastrzeżenia wzbudziła też duża ilość wychodzących nitek w okolicach ściągaczy – nie wpłynęło to na funkcjonalność ochraniaczy, zwłaszcza że sam protektor i jego kevlarowa osłona zostały przyszyte pancernie. Widać jednak, że nie jest to jeszcze jakość wykonania IXS-a, czy innych drogich marek.

Ochraniacze X-Factor - nowa partia

Nowa, poprawiona seria

Ochraniacze X-Factor

Nie miałem też pojęcia, do czego służą te tajemnicze pętelki, bo na pewno nie pomagają w zakładaniu. Przypominam, że ochraniacze ciasno przylegają, przez co ich zakładanie i ściąganie wymaga sporo gimnastyki. Okazało się, że ma on być pomocny przy pakowaniu ochraniaczy – hm…

Ochraniacze X-Factor - nowa partia

Aha!

Trochę jednak się czepiam, biorąc pod uwagę, jak poważnie producent traktuje uwagi ze strony użytkowników. Moje ochraniacze mają pół roku – w międzyczasie szwy zostały już wzmocnione (są też bezpłatnie poprawiane w ochraniaczach klientów). Kolejna partia ma już mieć skrócony „nogaw”. Więc nawet jeśli na tą chwilę nie jest to produkt idealny, to z pewnością ma szansę się takim stać.


Ochraniacze na kolana i łokcie X-Factor Flow – werdykt

Kiedy poleciłem Wam te ochraniacze w zajawce na Facebooku, kilku moich znajomych pognało do sklepu na przymiarki i część z nich jeździ dziś w X-Factorach. Niektórzy wybrali jednak droższe produkty bardziej znanych marek, co pokazuje, że polski produkt nie jest jeszcze killerem koszącym konkurencję, a raczej ciekawą alternatywą.

Alternatywą kosztującą o ok. stówę mniej, trzeba dodać. Ta różnica (w stosunku do moich ulubionych IXS Flow) co prawda niesie ze sobą kompromisy w komforcie i jakości wykonania, ale są one na tyle akceptowalne, że trudno byłoby mi zarekomendować droższe ochraniacze bez wcześniejszego sprawdzenia X-Factorów – jeśli tylko krój będzie dobrze pasował do Twoich kończyn, warto!

Ochraniacze X-Factor Flow


Walety

  • wysokiej klasy protektory;
  • dobra stabilność;
  • niezła wentylacja;
  • cena!

Zady

  • mocno opinający krój;
  • jakość szwów w pierwszej serii.

Strona i sklep producenta:


Bonus: Koszulka z ochraniaczami X-Factor Duro

Razem z ochraniaczami dostałem do testu nową lekką zbroję, która idealnie sprawdza się w bikeparku i miejscówkach takich trasy Enduro Trails z Szyndzielni. Ale nie tylko – przejechałem w niej też ostatnie zawody w Srebrnej Górze, gdzie bardzo się przydała. Nawet jeśli nie do pochłaniania uderzeń (choć to też…), to do pompowania ego na kamienistych ściankach.

Dopasowanie

Wybór rozmiaru jest łatwiejszy, niż w przypadku ochraniaczy kolan czy łokci – po prostu bierzesz taki sam, jak w przypadku innych ubrań, np. bielizny termoaktywnej, którą Duro de facto jest. Koszulka jest bardzo elastyczna i przylega do ciała jak lateksowe legginsy do pupy Jennifer Lopez. O stabilność dbają dodatkowo silikonowe wstawki na pasie i rękawkach.

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Ochrona

Bezpieczeństwo zapewniają pełnowymiarowe ochraniacze na:

  • kręgosłup – jazda z dość grubym „żółwiem” może się wydawać bez sensu; zwłaszcza, jeśli masz plecak z wbudowanym protektorem (np. Evoc). Ten z koszulki możesz wtedy wyciągnąć, ale umówmy sie: ochraniacz stabilnie „przyklejony” do pleców (po kilku minutach podjazdu, nawet dosłownie), zawsze będzie bezpieczniejszym rozwiązaniem. I równie wygodnym – plecak odchudzony o pancerz jest bardziej stabilny i dobrze leży na ochraniaczu. Jest to też oczywiście idealne rozwiązanie dla osób jeżdżących z kołczanem prawilności nerką.
  • ramiona/barki – jeśli lubisz obijać się o drzewa, uczynią Twoje życie lepszym. Protektory zostały dobrane tak, żeby nie kolidowały z paskami plecaka. Konstrukcyjnie są bardzo podobne do tych na łokciach, czyli elastyczne, średniej grubości – mieszczą się bez problemu pod koszulkę, ale musisz się liczyć z lekkim „efektem futbolisty”. Co w niektórych sytuacjach może być zaletą…
  • mostek – niewielki ochraniacz na splocie słonecznym nie uchroni przed stłuczeniem żeber, ale na pewno zmniejszy efekt „przyduszenia” po glebie na klatę. Niewielka powierzchnia protektora sprzyja wentylacji.

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Komfort i wentylacja

Oddychalność budzi oczywiście największe obawy – większość zbroi DH zupełnie nie nadaje się do podjeżdżania. Koszulka X-Factor jest pod tym względem o niebo lepsza – „brzuch” i boki są wykonane z lekkiej, przewiewnej i nieźle odprowadzającej wilgoć siatki. Duro można więc traktować jako potówkę zakładaną pod jerseya, ale z dodatkową ochroną (zbroję można bez ceregieli prać w pralce). Na podjazdach plecy są mokre, ale jeśli jeździsz z plecakiem, to i tak już się z tym pogodziłeś – odczucia są podobne. Protektor ma nawet środkowy kanał wentylacyjny przypominający system nośny większości plecaków.

Przy dłuższej jeździe, dają o sobie znać silikonowe ściągacze, które mogą trochę kolidować z ochraniaczami na łokcie – warto je starannie założyć. Zwłaszcza, że gruba, jednoczęściowa konstrukcja „żółwia” uniemożliwia poskładanie koszulki i spakowanie jej do plecaka np. na długi podjazd.


Koszulka z ochraniaczami X-Factor Duro – werdykt

Przerzuciłeś się z plecaka na nerkę? A może po prostu jesteś na etapie nauki wymagającym dodatkowej ochrony? Tego typu koszulka z ochraniaczem kręgosłupa powinna trafić na Twoją listę zakupów. Co prawda po założeniu nie staje się „niewidzialna” i jeśli cenisz sobie jazdę na lekko i maksymalny komfort, pewnie ograniczysz się do ochraniaczy na kolana i ewentualnie łokcie. Ale kiedy przyjdzie moment wymagający dodatkowego zastrzyku pewności siebie, w koszulce X-Factor Duro spokojnie wytrzymasz cały dzień jazdy – niekoniecznie wspomaganej wyciągiem. 

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami


Walety

  • „pełnoprawane” ochraniacze ramion i kręgosłupa;
  • dobra wentylacja;
  • komfort – możliwość jazdy cały dzień.

Zady

  • jednoczęściowy protektor pleców – brak możliwości włożenia do plecaka;
  • brak ochrony żeber.

Strona i sklep producenta:


UWAGA! Już w ten weekend (27-28 maja) ochraniacze X-Factor będziesz mógł własnoręcznie pomacać i zmierzyć na Bike Festiwalu w Kluszkowcach!


Zobacz też inne testy ubrań i akcesoriów:

 

  1. Woa ! Kolejny wpis ? Ale jesteśmy tu rozpieszczani :)

    1. Wczoraj była tylko aktualizacja, to się nie liczy ;)

  2. Fajny test – zwłaszcza jeśli chodzi o zbroję. Bardzo chętnie poczytam o wrażeniach z ich innych produktów. Jakoś mimo że z Bielska daleko też do nich nie jest, nigdy nie mogę się wybrać żeby coś pomacać i przymierzyć, a podrasowany Air Line na Żarze zapalił ostatnio kontrolkę braku nieśmiertelności…

    1. Teoretycznie 3 sklepy w BB mają ich produkty – może warto zapytać?
      http://www.x-factor.pl/Sklepy-stacjonarne-ccms-pol-31.html

  3. Schudłeś! ;)

    1. Wciągnąłem brzuch :P

  4. W sklepach to juz tylko ta druga poprawiona seria?

    1. Nie wiem, zależy kiedy sklep kupił.

  5. Witam jak rozpoznać poprawioną serię?
    Ochraniacze są dostępne u kilku sprzedawców na allegro. Tylko, żaden z nich nie potrafił mi odpowiedzieć, czy mają już tą serię poprawioną.

    1. Chyba po tym napisie na boku…?

      W razie czego producent bez żadnych pytań poprawia szwy w pierwszej serii.

      1. Rzeczywiście ochraniacz na łokieć ma napis producenta pionowy. Czy masz może zdjęcia ochraniaczy na kolana z tej nowej serii?
        jeśli tak to bardzo proszę o podesłanie czarmens@gmail.com

  6. Duro posiadam drugi miesiąc i jestem zadowolony. Zaraz po założeniu zapominam że mam to na sobie :P testowane na zawodach enduro i całodniowych wycieczkach w terenie.
    Warto przymierzyć przed zakupem, ja mam standardową eMkę ale w barkach było za szeroko i mało stabilnie leżały ochraniacze na barki.
    Powiem że rozmiarówka jest przedziałowa m-l i xs-s.
    W s-ce mam ciasno w pasie to barki dobrze się trzymają.

    Pozdrower

  7. Co to za koszulka na zdj nr 1

  8. Sam przeszedłem z zbroi rowerowej 661 pressure suit (denerwował mnie garb na plecach i to że zbroja dosyć grzała)na testowaną przez Ciebie koszulkę duro.
    Koszulki używam tylko do Downhillu. Moje odczucia po kilku wypadach są takie że jest wygodna (rzeczywiście zapomina się o niej kiedy jest pod jerseyem), nie robi garba i rzeczywiście sprawia pozór odpowiedniej ochrony pleców i barków (na szczęście jeszcze nie testowałem :P).
    Ogółem mogę polecić, z minusów mogę napisać to czym wspominałeś (pot na plecach) i ściągacze na ramionach- jak dla mnie są trochę za mocne pomimo tego że nie mam okazalej łapy a rozmiar jest dobrze dobrany.

  9. no spoko, fajnie, polski produkt itp., ale i tak wolałbym kupić kolejne 661, bo cena nie jest aż tak atrakcyjna żeby ryzykować ewentualne niezadowolenie. To tak jakby kupić fulla KROSSa, niby ciut taniej ale prawdopodobieństw, że coś się zaraz sypnie w ramie odstrasza. Szkoda, że nie wzorowali się na koszulce g-form, jestem przekonany, że jakby była taka w ofercie stówkę taniej to nie nadążali by szyć.

  10. Fajny test, rzetelnie opisany. Po przeczytaniu udałem się do Bytomia i zakupiłem ochraniacze ; )
    Czy jest planowany test lub zestawienie butów do do platform w najbliższym czasie?
    Pozdrawiam

    1. Nie, raczej nie planuję takiego wpisu – za małe mam w tej kwestii doświadczenie.

  11. Zachęcony pozytywną recenzją zakupiłem ostatnio zestaw Flow na łokcie i Evo II na kolana. Po pierwszych kilku jazdach mogę powiedzieć, że sprawiają wrażenie solidnych i wygodnych (co prawda mam porównanie tylko do ochraniaczy motocrossowych, których używałem przez jakiś czas po przesiadce z motocykla).
    Pierwsza rzecz – rzeczywiście ich nie czuć. Zakładasz i zapominasz, że je masz, choć dobór rozmiaru trochę kłopotliwy. Noszę ciuchy w rozmiarze L, ale rozmiar nałokietników mam XL/XXL i są idealne, natomiast nakolanniki wziąłem w rozmiarze L (największy dostępny) i mogłyby być luźniejsze, mimo regulacji rzepem. Może to ja jestem po prostu taki nieproporcjonalny.
    Na szczęście nie miałem jeszcze okazji testować właściwości ochronnych, ale ogólne wrażenie bardzo pozytywne.

  12. Mogę polecić. Kupiłem ok. 3 tygodnie temu (wersja na kolana). Parę jazd w Beskidzie zaliczonych również w dni z temp. powyżej 25*. Nie zsuwają się, bardzo przewiewne, w trakcie jazdy się o nich zapomina. Stosunek jakość/cena moim zdaniem świetny. Teraz pozostanie ocena trwałości w reszcie sezonu.

Dodaj komentarz do tekstu Test: Ochraniacze X-Factor Flow (+zbroja Duro)

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Ścieżki Enduro Trails Bielsko-Biała

Miejsca / 

Od kilku lat Polacy w poszukiwaniu FLOW tłumnie walili do naszych południowych sąsiadów: na Singletrack pod Smrekiem i Rychlebskie Ścieżki. Co jak co, ale budowanie sztucznych ścieżek, zaprojektowanych wyłącznie z myślą o płynnym pokonywaniu zakrętów, pompowaniu i robieniu innych rzeczy powodujących muchy na zębach, Czesi opanowali perfekcyjnie i do niedawna mieli na nie monopol.

Ścieżki Enduro Trails zmieniły ten stan rzeczy, oferując lokalną alternatywę dla rozjeżdżonych Rychleb i potwierdziły status Bielska-Białej jako polskiej stolicy enduro.


Ścieżki Enduro Trails – co i jak?

W dwóch fazach projektu (finansowanego z miejskiego Budżetu Obywatelskiego – brawo Bielsko-Biała!) w sumie otwarte zostało aż 11 tras w rejonie Koziej Góry i Szyndzielni o różnej długości i poziomie trudności.

Różnią się one też bardzo charakterem. Duża w tym zasługa zaangażowania kilku grup budowniczych: do łopat i koparek dorwali się nie tylko ludzie z Murapol Enduro Trails, ale też ekipy Wiktora Zemanka (STB) czy Arka Perina (ABC). Kto śledzi rozwój polskich bikeparków, na pewno zna te nazwiska! Cud, że wszystkim udało się dogadać (i oby tak pozostało…).

sciezki-enduro-trails-bielsko-19

Trasy – zwłaszcza flow-traile – są wybudowane z największą starannością i zgodnie z regułami sztuki. Mamy więc między innymi eleganckie oznakowanie (na zjazdach zgubić się nie da, ale na „dojazdówkach” drogowskazy czasem się przydają), ale przede wszystkim optymalne dla każdego poziomu trudności nachylenie. Dzięki temu zjazdy na trasach „flow” są długie i nie nadwyrężają zbytnio hamulców, co w dużym stopniu zapobiega niszczeniu trasy i powstawaniu „tarek”. Nie bez znaczenia są też widoczne na każdym kroku odwodnienia i utwardzona nawierzchnia. Mimo to, trasy są zamykane na jesień i zimę, żeby zapobiec ich niszczeniu – trzeba to uszanować!


Warianty podjazdu

Żeby zjechać, trzeba podjechać. Domyślne sposoby zdobycia Koziej Góry (o Szyndzielni wspomnę za chwilę) to:

Podjazd Daglezjowy

Otwarty w 2017 roku singiel podjazdowy, wije się serpentynami między pięknymi pomnikami przyrody (daglezje to takie ładniejsze, bardziej hipsterskie sosny). Wdrapanie się na szczyt trwa o ok. 10-15 minut dłużej, niż szutrem, ale warto! Jest nieporównywalnie ciekawiej i bardziej klimatycznie. I bez stresowania turystów.

Enduro Trails Bielsko Biała Daglezjowy

Enduro Trails Bielsko Biała Daglezjowy

Podjazd szutrem

Jaki szuter jest, każdy widzi. Nudny, ale najszybszy sposób na zdobycie szczytu Koziej Góry – zajmuje to ok. 30 minut. Po otwarciu podjazdu Daglezjowego, korzystanie z szutru jest niezalecane, ze względu na ruch pieszy. Zwłaszcza w ruchliwe weekendy. Więc jeśli Ci się spieszy – przynajmniej bądź miły i ustąp pierwszeństwa!

 Podjazd czerwonym szlakiem

Alternatywą dla „domyślnego” szutru jest czerwony szlak zaczynający się przy górnej bramce „Stefanki” i pod koniec łączący się z „Daglezjowym”. Jest dość stromy, ale w całości podjeżdżalny – więc wysokość zdobywa się szybko. Prawdopodobnie najszybszy powrót na Kozią Górę po zjechaniu Twistera.

Enduro Trails Bielsko Biała - podjazd czerwonym szlakiem

Enduro Trails Bielsko Biała - podjazd czerwonym szlakiem

Jak już wdrapiesz się na górę, do wyboru masz następujące warianty powrotu do knajpy:


Trasy „Flow”

Nastawione na stuprocentową frajdę z jazdy, nieskażoną technicznymi trudnościami. Nie znajdziesz tu korzeni, kamieni i stromych ścianek – tylko rollery, hopki, bandy i gładką, przyczepną nawierzchnię. Chcesz wkręcić nowicjusza w MTB? Zabierz go na trasy „flow”.

 

Stefanka

Zielona – długość 0,9 km – nachylenie 4,9%

Na najłatwiejszą trasę nawet nie musisz się wdrapywać na samą górę. Asfaltowo-szutrowy podjazd na start trwa chwilę – każdy da sobie radę. Trasa leży kilka minut od parkingu, ale nieco na uboczu, przez co „wycinakom” nie będzie do niej zbytnio po drodze.

To dobrze – mniejszy tłok jest ważny dla początkujących i dzieciaków stawiających pierwsze kroki na singlach. To właśnie dla nich jest ta krótka i łatwa trasa: taki Superflow przeskalowany dla kół 20″. Ze względu na położenie, jest to też dobry „bonus level” po zjechaniu Twistera.

Cyganka

Zielona – długość 1,7 km – nachylenie 4%

Twister w miniaturce. Krótka, ale ciekawa, bardziej wymagająca alternatywa dla Stefanki. Zaczyna się bardzo nisko, tuż za bramką podjazdu Daglezjowego. Dzięki temu świetnie sprawdza się jako rozgrzewka przed trudniejszymi trasami – przy wyższych prędkościach, trasa nie jest taka prosta, na jaką wygląda!

Jest to też dobry łącznik z Błoni w stronę wyciągu na Szyndzielnię (żwirową końcówkę możesz sobie odpuścić, jeśli wracasz na Kozią Górę). Nie mylić z inną nową trasą: Cyganem!

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Stefanka

Ochraniacze X-Factor

Twister

Niebieska – długość 4,4 km – nachylenie 6,2%

Bielski pogromca Superflow i rowerowy odpowiednik rollercoastera. Najdłuższa, pięknie wyrzeźbiona linia pozwalająca skupić się wyłącznie na pompowaniu i pokonywaniu band. Pierwsza sekcja (dawniej ABC Line) jest ciut bardziej wymagająca przez ciaśniejsze i gęściej upakowane zakręty. Druga (Beskidia Flow) to już sam banan na twarzy i niekontrolowane okrzyki radości.

Czy Twister jest lepszy od Superflow? Zdania są podzielone. Jedni mówią że tak, ze względu na bardziej jednolity i konsekwentny charakter. W dodatku perfekcyjnie nadaje się do ćwiczenia podstaw techniki jazdy. Inni bardziej cenią różnorodność czeskiego flow-traila. Tak czy siak: obowiązkowy punkt programu!

Enduro Trails Bielsko Biała Cyganka

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister ABC Line


Trasy „enduro”

W przeciwieństwie do tras „flow”, te linie nie zostały wybudowane od podstaw – są to udoskonalone odcinki specjalne zawodów Enduro Trails. Ich charakter jest więc dużo bardziej naturalny i jest świetną „wersją demo” ścigania. Zastanawiasz się nad pierwszym startem? Najpierw sprawdź się na trasach „enduro”.

 

Stary Zielony

Czerwona – długość 2,2 km – nachylenie 11,8%

Nazwa wzięła się od zielonego szlaku, biegnącego wzdłuż dawnego toru saneczkowego. Jeśli jechałeś nim przed przebudową, poczujesz się jak w domu. Zmiany są raczej kosmetyczne – charakter szlaku został zachowany i wzbogacony nowymi sekcjami, bandami i kładkami. Dzięki temu przejazd jest bardziej płynny, ale nie daj się zmylić nazwie – to czerwona trasa, dużo trudniejsza od Twistera.

W przeciwieństwie do tras „flow”, nawierzchnia jest tu w większości naturalna, ze słynnymi dywanami korzeni na czele. Znajdzie się też trochę kamieni (w tym sztuczny rockgarden) i stromizn. Jest to prawdziwy górski szlak, ale solidnie doprawiony, żeby sprawiać jeszcze więcej frajdy.

DH+

Czarna – długość 2,0 km – nachylenie 13,5%

Linia powstała na bazie dawnej trasy DH, znanej z zawodów Enduro Trails. Zmiany również są niewielkie: największą nowością jest dolna sekcja z dobudowanymi bandami i hopkami. Zjazdowo-endurowa historia dużo mówi o charakterze tej trasy: to już nie jest zabawa dla każdego.

Dla osób obytych z górskimi szlakami, to dobry poligon do nauki jazdy po trasach zjazdowych – są tu korzenie, kamienie, ciasne bandy i różnej wielkości hopy. Wszystko to przy odczuwalnym nachyleniu. Trzeba się przełamać, ale dzięki przygotowaniu trasy, ryzyko utraty zębów jest niewielkie. W razie czego, trudniejsze elementy mają objazdy.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - korzenie Stary Zielony

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - DH hopa

Cygan

Czerwona – długość 2,6 km – nachylenie 11,8%

Jeśli lubisz prawdziwe enduro, a Stary Zielony i DH+ już Ci się znudziły, zaadaptowany na potrzeby kompleksu OS zawodów zostanie Twoją nową ulubioną trasą. Cygan jest długi, sporo na nim korzeni, jest też kilka okazji do oderwania się od ziemi i… najczarniejszy las, jaki (ledwo) widziałem. Flow w wersji naturalnej.

Kamieniołom

Czarna – długość 1,8 km – nachylenie 13,8%

Początek jest wspólny z Cyganem, ale na rozjeździe (Cygan w prawo, Kamieniołom w lewo) podobieństwa się kończą. Stroma, kamienista ścianka i sąsiadujące z nią sekcje RTV (z kamieniami o wielkości telewizorów) wymagają do płynnego przejazdu dobrych umiejętności. Chcesz dotrzeć nowy amortyzator? Przyjedź na Kamieniołom!

Enduro Trails Bielsko Biała Cygan

Test Kross Grist 2.0 2017 - zjazd


Trasy z Szyndzielni

Do zalegalizowanych w 2017 singli z Szyndzielni najlepiej dostać się kolejką gondolową (o niej za chwilę) lub czerwonym szlakiem biegnącym szutrem z Dębowca. Podobnie jak trasy „enduro” na Koziej Górze, są one nieco zmodyfikowanymi odcinkami zawodów. Najlepiej odnajdą się na nich osoby na poziomie co najmniej średnio-zaawansowanym.

Dziabar

Czarna – długość 1,3 km – nachylenie 16,1%

Kultowy singiel, zaczynający się tuż przy stacji wyciągu, stanowi wspólny start dla pozostałych dwóch odcinków. Najbardziej w pamięci zapada bardzo kręta górna sekcja i wymagająca technicznie kamienista ścianka.

Jeżdżąc na Szyndzielni, przejedziesz go z tysiąc razy, ale bez obaw – podobno nudzi się dopiero po milionie.

Enduro Trails Bielsko Biała Dziabar

Gondola

Czerwona – długość 2,0 km – nachylenie 12%

Dziabar przechodzi bezpośrednio w odcinek kończący się – niespodzianka! – przy dolnej stacji wyciągu.

Pod względem trudności podobny do Cygana – każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale w dalszym ciągu jest to prawdziwe enduro z wieloma zdradliwymi korzeniami, ciasnymi zakrętami i orzeźwiającymi przejazami przez rzekę.

Dębowiec

Czerwona – długość 2,2 km – nachylenie 12,5%

Zamiast wjeżdżać na „Gondolę”, możesz też odbić szutrem w lewo i zielonym szlakiem (uwaga na pieszych!) dotrzeć do „Dębowca”.

Ze wszystkich tras na Szyndzielni, ta jest najbardziej płynna i zawiera najwięcej sztucznych elementów (bandy i hopki w ostatniej części). Dobra opcja na zakończenie – wypada na „parkingową” ul. Karbową.

Enduro Trails Bielsko Biała Gondola

Enduro Trails Bielsko Biała Dębowiec


Jaki rower?

W związku z charakterem nawierzchni, na trasach „flow” nie musisz szaleć ani ze skokiem zawieszenia, ani z bieżnikiem/pancernością opon. Trasy są w 100% przejezdne na każdym rowerze MTB, do pełni szczęścia przyda się tylko dobra geometria. Odcinki są w całości zjazdowe, nie jest więc nawet niezbędna sztyca regulowana.

Pozostałe trasy są już dużo bardziej wymagające i najlepszym wyborem jest na nich rower enduro, choć full z mniejszym skokiem lub hardtail na dużych kołach też się sprawdzą. Warto tylko zadbać o porządne opony i… umiejętności. Zjazdy z Szyndzielni, ze względu na dostęp wyciągiem, będą oczywistym wyborem dla posiadaczy rowerów DH.


Na jak długo przyjechać?

Osoba o przeciętnej kondycji, w ciągu jednego dnia jest w stanie zrobić 3-4 rundy na Koziej Górze lub 2 rundy na Szyndzielni. Co przy dziewięciu długich trasach i dwóch krótkich, jasno skłania do przyjazdu co najmniej na dwa dni – a i tak objechanie wszystkich oficjalnych singli będzie wyzwaniem. Zwłaszcza, że nie znam nikogo, kto po zjechaniu Twistera nie chciałby pokonać go jeszcze raz!


Zasady panujące na ścieżkach

Pierwsze, co może Cię interesować to to, że korzystanie z tras jest całkowicie darmowe. Mimo to, osoby przyzwyczajone do swobodnej enduro-eksploracji mogą się krzywić na widok wiszącego przy trasach regulaminu. Ale cóż – jak chcesz korzystać z tego wesołego miasteczka, musisz zaakceptować kilka rządzących nim reguł. Taki lajf.

  • Wymagana jest jazda w kasku. Serio, rozwalając sobie łeb w takim miejscu, robisz problem nie tylko sobie i ZUS-owi. Na trasach pojawia się też dużo początkujących i dzieciaków – daj im dobry przykład.
  • Trasy są jednokierunkowe. Chcesz powtórzyć jakąś sekcję? Podejdź „poboczem”.
  • Postoje rób poza trasą. Sam się przekonasz, że przy pełnym flow, nie zawsze widać, co czai się za zakrętem. Ruszając, nie wbijaj się nadjeżdżającym riderom prosto pod koła (nienawidzę tego!).
  • Nie ścinaj trasy. To nie zawody. Cięcie band, zsuwanie się z muld, jazda po umocnieniach i odwodnieniach trasy drastycznie przyspiesza jej niszczenie.
  • Respektuj zakaz jazdy po szlakach pieszych (tam, gdzie są stosowne znaki). To ważne – dzięki temu finansowanie ścieżek wspierają również osoby, które z nich nie korzystają. Bądź też miłym człowiekiem na szutrowych podjazdach (to jedyne miejsce, gdzie łączy się ruch rowerzystów i pieszych).
  • Nie rozjeżdżaj mokrych tras. Na okres jesienno-zimowy, kompleks jest zamykany. Uszanuj to! Jazda po singlach tuż po roztopach powoduje poważne zniszczenia, opóźniające otwarcie tras na wiosnę.

To najważniejsze punkty. Cały regulamin znajdziesz na starcie każdej trasy i na stronie Enduro Trails.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister bramka

Przed użyciem zapoznaj się z ulotką.


Dodatkowe atrakcje

Największą w okolicy rowerową atrakcją są OS-y zawodów Enduro Trails i inne trasy zbudowane przez localsów. Znajdziesz je przede wszystkim na Szyndzielni i Magurce Wilkowickiej (leżącej po drugiej stronie obwodnicy).

Bielsko-Biała on Trailforks.com


Odcinki te to przede wszystkim kręte, techniczne single w bardzo naturalnym wydaniu – poziom trudności jest średni lub wysoki. To dzięki tym trasom jazda enduro w Beskidzie Śląskim odzyskała sens kilka lat temu – zniszczone szlaki turystyczne oferują głównie szutrowo-kamieniste rąbanki…

Zawody Enduro Trails Bielsko - mapa trasy

Mapa trasy październikowych zawodów (2016) – godny polecenia jest zwłaszcza OS3 z Szyndzielni.

Zawody Enduro Trails Bielsko - mapa trasy maj

A to już mapa zawodów z maja 2016 – gdybyś chciał zapuścić się na zbocza Magurki Wilkowickiej.

Drugą atrakcję rowerową znajdziesz na Błoniach – to ta duża łąka z grillami i placami zabaw u stóp Koziej Góry. Grille to oczywiście też ważna atrakcja, ale bardziej mam na myśli jeden z „placów zabaw”: spory pumptrack. Parę okrążeń stanowi to sposób na idealną rozgrzewkę lub wytopienie burgera.

Na Błoniach możesz też bez większych wyrzutów zostawić nierowerową rodzinę. Możesz ich też podrzucić pod wyciąg na Szyndzielnię – o nim za chwilę.

Centrum Testowe Giant Enduro Trails Bielsko-Biała

Na Błoniach działa też buro ścieżek, czyli coś na wzór rychlebskiego Infocentrum. Wypożyczysz tu rower Gianta oraz kupisz picie, ochraniacze, ubrania, zębatki czy opony – asortyment jest wprawdzie ograniczony, ale idealnie trafia w potrzeby odwiedzających to miejsce bikerów.


Jak dojechać?

Trasy na Koziej Górze

Samochodem najlepiej zjechać z drogi ekspresowej S1 (dawniej S69) zjazdem „Mikuszowice” (w kierunku Centrum) i kierować się na Hotel Na Błoniach (ul. Pocztowa 39). Obok hotelu znajdziesz darmowy parking. Stąd już tylko rzut beretem do największych atrakcji (grilla no i tych, no… tras).

Jeśli przyjeżdżasz pociągiem, celuj w stację Bielsko-Biała Mikuszowice – stamtąd jest już tylko ok. 2,5 km na Błonia lub 5,5 km pod wyciąg na Szyndzielnię.

Uwaga: miejscowa Straż Miejska bardzo lubi osoby parkujące przy drodze za hotelem, na zakazie. Więc jeśli szukasz nowych kolegów, polecam to miejsce!

Trasy na Szyndzielni

Niezależnie, czy Szyndzielnię zdobywać wyciągiem, czy o własnych siłach, samochód najwygodniej jest zostawić w okolicach Campingu pod Dębowcem. Przy ulicy Karbowej jest kilkanaście darmowych miejsc parkingowych, a przy dużym obłożeniu, obok można skorzystać z płatnych.


Wyciąg na Szyndzielnię – co i jak?

Od sezonu 2017 gondole są wyposażone w wygodne haki do transportu rowerów, co bardzo poprawia płynność korzystania z wyciągu. Mimo to, w słoneczny weekend przygotuj się na potężne kolejki – spędzisz w nich minimum pół godziny. Dużo przyjemniej jest skorzystać z wyciągu w tygodniu – nawet zaczynając jazdę ok. 16:00, bez problemu zrobisz 3-4 rundy (od maja do sierpnia wyciąg kursuje codziennie do 19:30).

Enduro Trails Bielsko Biała Wyciąg Szyndzielnia

Cennik dla rowerzystów:

  • 1 wjazd: 22 zł
  • karnet na 3 wjazdy: 48 zł (ważny tylko w dniu zakupu, ale może z niego korzystać dowolna liczba osób – to znaczy raczej nie więcej, niż trzy…)

Jedzenie i spanie

(…czyli cel życia każdego mężczyzny). Jeśli chodzi o dietę sportowca… wspominałem już o grillach? Najwięcej bikerów gromadzi się na burgerach i czeskim piwie w „Bike Barze”. Popularny jest też ulokowany nieco wyżej grill „U Marka”. Do tego standardu dobrze pasuje leżący przy Błoniach camping Ondraszek – w sam raz dla wszystkich „bezdomnych dałnhilerów” i „endurniów”. Drugi camping mieści się pod Dębowcem.

Na drugim końcu skali jest wspomniany już Hotel na Błoniach. Jego elegancka restauracja jest wbrew pozorom przyjazna rowerzystom i godna sprawdzenia, jeśli kiełbasa z musztardą Cię nie satysfakcjonuje.

Świetny standard i atmosferę oferuje też Bike Stacja Kozioła – domek/apartament, w którym mieści się też wypożyczalnia rowerów NS Bikes.

Na miłośników spania w górach, niedaleko szczytu Koziej Góry czeka schronisko Stefanka. Jest to też idealne miejsce na śniadanie i uzupełnienie zapasów piwa płynów ustrojowych w drodze na trasy. Drugie schronisko znajduje się na Szyndzielni.

Więcej opcji noclegowych znajdziesz np. na Booking.com.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Stary Zielony rockgarden


Plany na przyszłość

W 2016 nie udało się niestety zrealizować trzeciego etapu budowy, polegającego na połączeniu Szyndzielni z Kozią Górą ok. 6-kilometrowym flow-trailem podobnym do Twistera. Wiadomo już, że miasto sfinansuje budowę w 2017-2018. Efektem będzie ponad 10 km flow (z krótkim podjazdem na Kozią Górę)!

enduro-trails-mapa-etap2-2016-szyndzielnia

Nowa trasa flow z Szyndzielni na Kozią Górę, oznaczona jest grubą niebieską linią.


Podsumowanie

Jeszcze parę lat temu, Beskid Śląski oferował głównie „beskidzkie rąbanki” i zwózki drewna. Region Górnego Śląska i Podbeskidzia, gęsto zaludniony endurowcami, aż się prosił o odnowienie rowerowej atrakcyjności.

Pierwszym krokiem były zawody Enduro Trails, które pozostawiły po sobie jedne z najlepszych tras w Polsce. Budowa w pełni legalnych, profesjonalnie wykonanych singletracków była świetnym rozwinięciem tego pomysłu, dzięki któremu życie polskich bikerów znów wypełniło się szczęściem.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister banda widok

Jednak w przeciwieństwie do tras zawodów, ścieżki nastawione na flow są przyjazne również dla początkujących. Dzięki temu więcej osób może spróbować jazdy ciut bardziej ekstremalnej, niż dotychczasowe staczanie się szutrem po piwie na Stefance. Widać to zwłaszcza w tygodniu – na trasach można spotkać tłumy Bielszczan stawiających swoje pierwsze rowerowe kroki w górach.

Nowe single nie są jednak skierowane tylko do amatorów, o nie! Jak na wszystkich flow-trailach, poziom trudności (i frajdy z jazdy) rośnie tu wraz z prędkością, a liczne trasy czerwone i czarne pozwalają szkolić się pod kątem zawodów enduro. Więc jeśli akurat nie masz ochoty na skalne verty i piwoty na agrafkach, single Enduro Trails Bielsko-Biała czekają!


Możesz też poczytać o innych miejscach wartych odwiedzenia:

 

      1. FAJNE NOCLEGI http://willaskalite.pl/ 5KM CZERWONYM ROWEROWYM OD KOZIEJ GÓRKI.
        DLA ROWERZYSTÓW BALIA KĄPIELOWA GRATIS (w weekendy)A DLA 4 ROWERÓW PODWÓZKA NA MAGURĘ PICK UPem w cenie.

  1. Biere śwagra i śmigamy! :D

  2. Tak poważniej: bardzo, bardzo się cieszę, że zaczynają powstawać takie miejsca. Można zarazić całą rodzinkę bakterią enduro/dh i nie trzeba wyjeżdżać za granicę. Outstanding :)
    Dzięki dla Ciebie Michał za pokazywanie fajnych miejsc no i tematy.

  3. „Nie ścinaj trasy. To nie zawody.” xD

    Ach pamiętam te podjazdy starym zielonym – nie wiem jak w wersji odwróconej, ale zawsze było kupę fun’u. Pomyśleć, że kiedy zaczynałem jeździć to jedyne co było to „śląskie rąbanki”. I to wszystko na 26″ hardtailu. :) Chyba tym właśnie HT odwiedzę Stefkę i Twistera. :3

  4. Jak porownasz te dwie trasy enduro (czerwona i czarna)ze Srebrną Górą?

    1. Od Srebrnej są jeszcze bardziej naturalne. Czerwoną w sumie można by na siłę ze Srebrną porównać trudnością i charakterem… Czarną tylko w niektórych miejscach – więcej jest na niej odcinków typowych dla tras zjazdowych.

      Ogólnie to na razie trochę brakuje w Bielsku ścieżek podobnych do Srebrnej: bo jeśli chodzi o styl i charakter, Srebrna Góra wpada gdzieś pomiędzy Twistera a czerwoną.

  5. Czarna jest debest, nie nazwałbym jej trasą DH, to jest trasa enduro mimo kilku (omijalnych) hopek. W każdym razie czarny to czysty fun i adrenalina.
    Paradoksalnie Twister wymaga najwięcej kondycji i techniki żeby mieć odpowiedni fun.
    W każdym razie, moje rodzinne miasto staje się mekką MTB :-)

    1. Czym dokładnie różni się trasa DH od trasy enduro…? ;)

  6. Super żę napisałeś o tym. Dzięki wielkie.
    W ogóle Bielsko to fajne miejsce.
    A w tym mijescu kilka razy byłem i widziałem ludków co po starej trasie saneczkowej jezdzili więc to można powiedzieć to naturalna droga rozwoju ;)
    Jedynie czego się obawiam to problemy z parkingiem bo to w końcu Bielskie Błonia.
    Pytanie a jak z dojazdem z głownego dworca PKP w Bielsku?
    Może jakaś trasa rowerowa by się przydała żeby dopełnić dzieła.

  7. Bardzo fajne miejsce się robi, ale niestety całkowity inny charakter niż Rychleb. Twister fajna zabawa, ale jeżeli chodzi o flow to Superflow bije go na głowę (dużo lepiej zaplanowy, nie ma takiej ilości ciasnych serpentym).
    Odnośnie zielone widać na nim „niedoróbki” związane z łamaniem zasad budowania sztucznych ścieżek typu single – płaszczyzna ścieżki nie jest prostopadła do podłoża, w wielu miejscach jest przedłużeniem linii stoku co powoduje, że po opadach deszcze z wyższym ciśnieniem ciężko zjechać.
    Ogólnie DH+ i Stary zielone to bardziej dzikie ścieżki (co też ma swoje uroki), ale dlatego nie można tego porównywać do Rychleb, który przestrzegają wszystkich zasad budowy według IMBA

    1. Co do naturalności „Starego zielonego” i „DH+”, to oczywiście się zgadzam i nigdzie ich do Rychleb nie porównuję. Zastanawiam się tylko, dlaczego krytykujesz łamanie zasad budowy sztucznych ścieżek, skoro sam zaznaczasz, że NIE są to sztuczne ścieżki ;)

      Jeśli chodzi o flow, to moim zdaniem kilka ciaśniejszych band dużo mniej na niego wpływa, niż kilka długawych przerywników podjazdowo-szutrowych na Superflow :P (na którym zresztą też jest dużo zakrętów wymagających dohamowania)

      Superflow jest może bardziej urozmaiconą trasą, ale jeśli chodzi wyłącznie o czysty flow od początku do końca, to Twistera trudno przebić.

      1. Żebyśmy się dobrze zrozumieli :-) Opisuję swoje spostrzeżenia, niczego nie krytykuję. Super, że w Polsce zaczynają się rozwijać takie trasy, a budowniczych mogę za to po rękach całować :-) Tylko w mojej opinii nie ma sensu na razie tych ścieżek porównywać do Rychleb czy Smrku, a przynajmniej tych 2 najtrudniejszym.

        Sam napisałeś w tekście „Wszystkie trasy są wybudowane z największą starannością i zgodnie z regułami sztuki.” i do tego zdania się odniosłem.
        Porównywałeś ścieżki w BB do Rychleb, więc jeżeli chodzi o reguły opisane przez IMBA (a w praktyce właśnie wykorzystywane przez Rychleby i Smrek) to w przypadku „Starego Zielonego” oraz „DH+” są one łamane w kilku miejscach.

        Dlatego tak jak mówiłem, dla mnie nie ma sensu na razie porównywać Rychleb czy Smrku do BB, bo charakter tych ścieżek jest całkiem inny. W BB mamy 2 dzikie ścieżki, który zostały miejscami „urowerowione” i 2 ścieżki z fajnym flow, ale nijak nie ma sensu tego porównywać do Superflow (oprócz wspomnianego flow, całkowicie inna charakterystyka i przebieg ścieżek, przypominam, że Superflow został wybrany przez IMBA jako 3. najlepsza ścieżka tego typu na świecie).

  8. Artykuł fajny, lecz należy się drobne sprostowanie – trasy rowerowe w Bielsku, absolutnie nie rozpoczęły się od Enduro Trails.

    Podobnie jak „Stary zielony” i „DH+” zostały jedynie wykorzystane w zawodach – trasy istniały dużo wcześniej. Należy jednak oddać pewien hołd lokalesą, którzy tak naprawdę zbudowali w Bielsku kilka doskonałych tras dają początek Enduro, zanim to określenie zaczęło być popularnie używane i na długo długo przed Enduro Trails.

    1. Nie wiem, co to jest „lokalesą” (niskie kalesony z Francji?), ale ogólnie masz rację ;) Poprawiłem fragment „Dodatkowe atrakcje”.

      1. Lokales – potocznie tubylec, człowiek mieszkający lub pochodzący z danego miejsca. Jak inne neologizmy może podlegać odmianie.
        Naprawdę nie znałeś tego słowa? ;)

        1. Thank you, Captain Obvious!
          Chodziło mi o to, jak „wspaniale” to odmieniłeś, mistrzu :P

        2. Człowieku, ogarnij siebie i język polski. I łapanie sarkazmu, bo zrobiłeś z siebie durnia do kwadratu.

          1. Chłopku. Zajrzyj do SJP, a potem obrażaj innych.

          2. Wyluzuj człowieku, bo ci żyłka pęknie…

  9. JARAM SIĘ!!!! Pełen podziw BTW za wykonana pracę.

  10. Ścieżki na Koziej to rewelacja. Niestety nie wymienił Pan najważniejszego punktu regulaminu, mianowicie zakazu jazdy po alkoholu. Jeśli ktoś nie używa kasku to konsekwencje wypadku ponosi sam. Ale jeśli spowoduje wypadek po alkoholu to cierpią inni. A połowa z użytkowników ścieżek pije piwo w sporych ilościach w schronisku i potem jeździ…

    1. Karolino! Nie pisz per „Pan”, bo staro się czuję :P

      Po pierwsze: po piwie jest dużo większy FLOW i przy odpowiedniej dawce ryzyko wypadku drastycznie spada (o kontuzji nie wspominając).
      Po drugie: piwo to nie alkohol!

      ;)

      A tak serio – zasadniczo masz rację, ale nawet nie robię sobie złudzeń, że mógłbym cokolwiek zmienić w tej kwestii…

  11. Jestem Lokalsem :)
    W zeszłą niedziele 18/10/15 okienko pogodowe pozwoliło trochę pojeździć. O 15 na starcie Twistera i DH+ naliczyłem 26 osób. Woow się zaczyna dziać :) Ciesze się niezmiernie i dzięki mistrzu za ciepłą recenzje. Wieczorem idąc do domu w BB przy torach minął mnie elegancki flirt do Katowic w przedziale dla rowerów wisiało kilka fulli :) Serce roście, że to się może tak rozwijać. Pozdro z 2B i zapraszamy :)

    1. Konkretnie to jesteś „lokalesę” ;)

  12. Jestes pewien tego co piszesz? Amortyzator dziala jak pompka i odpierdzianie amorka zipem to brednie…

  13. Miejscówa wypaśna – a tłumy chyba większe niż na Rychlebach, przynajmniej w ostatnią niedzielę. Co do odczuć – wiadomo, subiektywne – nam najbardziej podszedł nieznakowany szlak spod schroniska – bodaj OS1 z tegorocznego ET – idzie w lewo od szutru, dobija do niego na moment – i ucieka dalej. Stary zielony close second, a Twister mnie się podobał – a reszta ekipy była na „meh”.

  14. Nie wszystkie „traile” to traile. Stary-zielony oraz DH+ to po prostu leśne szlaki, nawierzchnia w żaden sposób nie jest zabezpieczona, masowe rozjeżdżanie tych ścieżek już (2 tygodnie po otwarciu) doprowadziło do ich totalnego zrycia w kilku miejscach – na początku DH+ gdzie podłoże było trawiaste zrobiło się bagno po piasty… Podobnie na starym-zielonym, gdzie przeprowadzenie ścieżki niezgodnie z regułami IMBA (ścieżka nie jest pozioma, a jest przedłużeniem linii stoku) spowodowało rozrycie znacznej części szlaku, bandy w kilku miejscach już płyną. Niestety jeżeli projektuje się ścieżki do masowej jazdy trzeba zadbać o zabezpieczenie nawierzchni w przeciwnym razie robi się wielkie bagno i koleiny… Te dwie ścieżki to wielka wtopa budowniczych.
    Na pocieszenie Twister oraz dużo łatwiejsza Stefanka są bardzo ciekawe, o zupełnie innym charakterze niż SuperFlow na Rychlebach, ale dają niezły flow. Jedyny minus to odwodnienia na wyjściach z band, które nieraz powodują „wbijanie” się koła w grunt. Pomimo tych małych minusów Twister to zdecydowanie najlepszy sztuczny singiel w Polsce!

  15. wojciech bartnicki

    czy jest tam wypożyczalnia rowerów? W zeszłym roku zabrałem kolegę na Singletrek i bardzo mu się spodobało, ale nie ma własnego roweru (tam braliśmy Romet Key se S&S)

    1. Może pojawi się w przyszłym sezonie, na razie chyba jedyna szansa to testówki w sklepie Trek Bielsko, niestety trzeba wpłacić 50% kaukcji…

      1. wojciech bartnicki

        dzięki za cynk.

  16. a mam pytanko- wymiana oleju w dolnych lagach i ogólne przeczyszczenie co 25 godzin- a kiedy wymiana wszystkich uszczelek? raz na rok? Jeżeli uszczelka nie nosi znamion zużycia to czy jest sens wymieniać na nowe? Z service manuala RS-a wynika, że co 100 godzin wymiana płynów w tłumikach i komorach górnych. nie ma nic o uszczelkach…

    pzodrawiam

    1. Tu przydaje się doświadczone oko serwisanta – uszczelki raczej wymienia się dopiero wtedy, kiedy widać ich zużycie.

      PS. Zdaje się, że skomentowałeś nie ten artykuł, który chciałeś ;)

  17. nie ten dział :)

  18. tja. załapałem dopiero po chwili; trzeba wyłączyć możliwość scrollowania postów ;)

    1. Po to nad okienkiem komentowania jest wielkimi, drukowanymi literami tytuł posta, który się komentuje :P

  19. To ja dodam coś w temacie ” Enduro Trails B-B „. Po odwiedzeniu/objeżdżeniu Rychlebskich Scieżek oraz Srebrnej Góry przyszedł czas na Bielsko Białą. W zasadzie można zakończyć tekstem JEST SUPER:) Po pierwsze jest świetna baza z barami, pumptrackiem, linami, koszykówką, hotelem, kempingiem, pizzerią, wypożyczalnia rowerów, myjką i kto to wie czym jeszcze? A ta baza to Błonia. Doskonałe hamburgery, super piwko i uśmiech obsługi. Klasa. Trasy bardzo zróżnicowane. Twister jest długi i bardzo przyjemny na rozjeżdżenie. Taki SuperFlow tylko bardziej uporządkowany. Stary Zielony, czyli czerwony oraz DH+ to już inna liga. Dzikie ścieżki z hopami, korzeniami i stromiznami. Na bank mam głód Bielska Białej. Bardzo przyjemne miejsce gdzie będę wracał nie raz…

  20. „trasy równie przyjazne, jak syryjscy uchodźcy na granicy Węgier”

    Zaskakujące i bardzo niesmaczne to porównanie. Byłeś tam czy żywisz się tylko papką medialną…?

    1. Trochę dystansu, proszę! ;)

  21. Witam,
    potwierdzam , fabrycznie nowy amortyzator po tygodniu używania należy bezwzględnie przeserwisować , ponieważ producenci niestety dają bardzo mało smaru szczególnie pod uszczelniaczami , natomiast na ślizgach smaru nie ma prawie wogóle. Zauważyłem to juz po raz kolejny.
    Pz
    Jaro

    1. Cześć, mógłbym prosić o wklejenie komentarza pod właściwym artykułem (mam tylko możliwość usunięcia, nie przeniesienia)?

  22. Przydałby się jeszcze plac treningowy podobny do tego w Srebrnej Górze:
    3-4 dropy rożnej wysokości
    ze 3 tabletopy rożnej wielkości z najazdem itp…

    1. Paweł Kołodziej

      Oj to by już było zbyt piękne :)

  23. Między drogą szutrową a Daglezjowym są 3 minuty różnicy a nie 15

  24. Zgłaszam jeszcze jedna korektę w tym świetnym opisie ;) Mianowice Generalna dyrekcja dróg i autostrad zmieniła w zeszłym roku oznaczenie ekspresówki z S69 na S1. Narobili zamieszania ;) Po skorygowaniu jak możesz, usuń mój koment. Pozdro

  25. Czy na lekkim hardtailu 100mm w obcisłych ciuszkach bez ochraniaczy jest tam sens się pokazywać? :))

    1. Pewnie, że tak – dużo podobnie wyposażonych osób tak jeździ. Zaczniesz od tras zielonych i niebieskich (Twister!), a potem sprawdzisz się na czerwonych :)

    2. Jasne możesz;-) najperw będzie śmiech potem sprawdzą czy nóg nie golisz a na końcu dobry złocisty trunek … Byłem w takim stroju rok temu i było 6+

      1. Spoko, spoko, nogi niegolone :)

  26. Byłem w tamtym roku i jakiegoś wrażenia na mnie nie zrobiły te ścieżki. W sam raz na ht, no i wyjazd raz w roku to max bo trochę nuda.

  27. Jak czytam co dzieje się w BB i porównam to z Wałbrzychem… ehhh… Żal mi, że moje miast które chwali się i tytuuje „Miastem MTB” nic nie robi w temacie ścieżek z prawdziwego zdarzenia. A mamy sporo miejsc w samym mieście gdzie możnaby zrobić niezłe single. Brawa dla BB i jej mieszkańców!

  28. Może warto tutaj też wspomnieć o Magurce W.? Czy lokalne dziadki wciąż za bardzo nie lubią Boxxera? :/

    1. Jest wspomniane ;) Ale ten przewodnik dotyczy Enduro Trails, Wilcze Ścieżki doczekają się własnego!

  29. Opis jak zawsze fajny ale uzupełnienie miejsca dobrej paszy:

    1. http://www.dorys.pl/ ul. Startowa 54 koło basenu w cygańskim lesie – extra placki ziemniaczane z pieca są też dobre zestawy obiadowe.

    2. bazyliapizza.pl bardzo dobre włoskie żarcie – lokalizacja w cygańskim lesie obok przystanku.

  30. Byłem ostatnio w Srebrnej, bardzo fajna miejscówka, ale niestety w ciągu tygodnia jest prawie martwa.
    Natomiast w Bielsku brakuje chyba tylko tego placu treningowego ze srebrnej. A tak to chyba jest wszystko. Kompleks ET żyje także w tygodniu, można coś zjeść, napić się, bez konieczności szukania jakieś knajpy.

  31. Wariaty, podpowiedzcie gdzie się ulokować. Wybieramy się z kumplem na ET w lipcu na ok. 2-3 dni w tygodniu. Sęk w tym, że zabieramy nierowerowe małżonki – jedna w ciąży, druga z niespełna rocznym dzieckiem. Gdzie noclegować, żeby mieć dobry dojazd, a żony żeby się w międzyczasie nie nudziły ?

  32. Po przeczytaniu tekstu, właśnie uświadomiłem sobie, jak z a y e b y s t e mam życie :) Mieszkam w Bielsku, z osiedla mam 15 min. rowerem do podnóża Szyndzielni lub 25 min. do podnóza Koziej. Czasem wstanę sobie o 5:30 rano, patrzę z balkonu na góry, ubieram się, wsiadam na rower, dopiero w trakcie jazdy „natchnie” mnie na jakąś konkretną traskę :) Wjadę sobie na Szyndzielnię, zjadę cyberniokiem czy dziabarem, albo jakaś trasą zrywkową „na dziko”. Potem odpoczyneczek, nawodnienie i kolejna rundka. Na Kozią uderzam tylko w tygodniu albo w weekend ale z samego rańca, kiedy szanowni przyjezdni jeszcze dochodzą do siebie po poprzednim dniu :) takze do 7 rano zaliczam ze dwie trasy, bez nikogo dookoła :) Wracam do domu podczas gdy reszta rodziny dopiero je śniadanie :) Co wiecej, powiem Wam że powyżej opisane trasy to tak naprawdę wierzchołek przysłowiowej góry lodowej. Jest jeszcze kilkanaście tras „tajnych” nigdzie nieopisanych, znanych głównie lokalsom. Jeździ sie na nich głównie w weekendy, kiedy Kozia czy Szyndzielnia przeżywa prawdziwe oblężenie. Także potwierdzam – Bielsko-Biała to chyba wymarzone miejsce dla bikerów.

    1. Masz rację, wygrałeś w życie! :D

  33. Wybierasz się w tym sezonie do nowo otwartej miejscówki w Kasinie Wielkiej?

Dodaj komentarz do tekstu Miejsca: Ścieżki Enduro Trails Bielsko-Biała

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top