Menu
Menu Szukaj

Test: Huck Norris - materac dla opon?

Carbonowe ramy, 12-rzędowe kasety, sztyce regulowane i amortyzacja rodem z WRC, a mimo to, na szlaku ciągle możesz złapać obrzydliwie zwyczajnego kapcia. Wprawdzie systemy tubeless z mlekiem uszczelniającym uczyniły nasze życie lepszym, ale nie wyeliminowały możliwości dobicia opony do obręczy. Wiąże się z tym nie tylko ryzyko rozcięcia ścianki bocznej, ale też uszkodzenia (coraz droższych…) kół.

Problem ten praktycznie eliminuje Schwalbe Procore. Dodatkowa, wewnętrzna opona, pozwala jeździć na ciśnieniu w okolicach 1 bara, praktycznie bez ryzyka dobicia obręczy. Sęk w tym, że system jest dość skomplikowany i raczej nie przekona zwolenników filozofii „załóż-zapomnij”, tudzież osób, które wagi kuchennej używają głównie do części rowerowych.

Nie dałoby się prościej…?

Huck Norris


Huck Norris – o co chodzi?

Genialne w swojej prostocie rozwiązanie wymyślili Finowie. Huck Norris to piankowy insert wkładany do wnętrza opony, w jej najszerszym miejscu. Kiedy dobijasz oponę, ścianka boczna zamiast na kant obręczy, trafia na elastyczną piankę. Producent chwali się, że materiał ten został opracowany specjalnie na potrzebę tego wynalazku: jest odporny na wielokrotne zgniatanie i nie wchłania mleka uszczelniającego.

Huck Norris

Huck Norris

Opierając się o ścianki boczne, insert ułatwia też wskakiwanie opon na rant obręczy przy uszczelnianiu, co powinno ograniczyć konieczność stosowania kompresora.

Huck Norris

Komplet na dwa koła kosztuje 69 euro (z przesyłką gratis) i jest dostępny w trzech szerokościach (zależnych od szerokości obręczy), do kół 27,5″ i 29″. Piankę można też dociąć do rozmiaru 26″, choć będzie to wymagało nieco kreatywności przy łączeniu jej w okrąg.

Huck Norris vs Procore

Głównym konkurentem Hucka Norrisa jest wspomniany Schwalbe Procore.

Co oba systemy robią podobnie?

  • ochrona opony przed rozcięciem przy dobiciu;
  • ochrona obręczy przed wgniotami;
  • łatwiejsze uszczelnianie tubeless.

Schwalbe Procore

Schwalbe Procore

Co Huck Norris robi lepiej?

  • banalny montaż;
  • eksploatacja, jak przy zwykłych oponach (zwykły wentyl, brak konieczności kontroli dwóch ciśnień);
  • głupkoodporność (brak ryzyka przebicia wewnętrznej dętki, zatkania podwójnego wentyla itd.);
  • brak ryzyka zniszczenia lekkiej obręczy przez wysokie ciśnienie opony wewnętrznej;
  • niemal trzykrotnie niższa cena.

Co Huck Norris robi gorzej?

  • brak ochrony przed rozszczelnieniem opony np. w zakręcie;
  • ograniczone możliwości awaryjnej jazdy na kapciu;
  • powierzchnia pianki pokrywa się uszczelniaczem, który powinien być na oponie.

Jak widać, oba systemy mają swoje zady i walety. Niektórzy riderzy łączą je, montując bezpieczniejszego Procore’a na tylnym kole, a lżejszego Hucka Norrisa na przednim.


Montaż

Wkładki założyłem do opon Maxxis w wersji EXO na obręczach WTB o szerokości wewnętrznej 29 mm.

Początkowo akapit „Montaż” tego testu miał być dużo bardziej rozbudowany, ale nie ma o czym pisać – przed założeniem opony na rant, docinasz piankę do swojego rozmiaru, spinasz w okrąg za pomocą dołączonego rzepa (polecam zastąpić go zwykłym zipem, o czym za chwilę), wkładasz do opony i pompujesz. De Volai.

Huck Norris

Huck Norris

Mój zestaw opon i obręczy bezproblemowo uszczelnia się ręczną pompką podłogową, więc trudno mi ocenić, na ile zastosowanie Hucka Norrisa ułatwiło ten proces. W przypadku lżejszych opon, rozepchnięcie boków od wewnątrz powinno bardzo przyspieszyć ich wskoczenie na obręcze.

Huck Norris

Żeby zwieńczyć proces montażu, możesz też założyć… błotnik, który pełni funkcję opakowania. Eko!


Na szlaku

O ile od dłuższego czasu nie miałem problemu z wgniotami na obręczach, to do zamówienia Hucka Norrisa skłoniły mnie zeszłoroczne przygody z oponami rozciętymi o ich rant. Dwa zbiegnięte OS-y, trzy założone awaryjnie dętki i cztery akcje „łatania” opony lateksową rękawiczką zmusiły mnie do pompowania wyższych ciśnień – w okolicach 1,7-1,9 bara.

Piszę o tym, żebyś miał punkt odniesienia. Żeby przetestować Hucka, dla mojej masy 66 kg zaszalałem i nadmuchałem 0,9/1,1 bar (13/16 psi). Podobnymi wartościami chwalą się użytkownicy Procore. Jak dobijać, to na całego!

Test Huck Norris

Ciśnienia poniżej 1 bara to oczywiście przegięcie (opona pływa w zakrętach i jest spore ryzyko rozszczelnienia), ale sam fakt, że można przy takim ciśnieniu atakować ostre rock gardeny, mówi bardzo dużo o odczuciach z jazdy. Opona robi się jakby „głucha” – czujesz dobicie, ale jest ono ciche i stłumione. Daje się to poczuć zaskakująco często, bo 10-milimetrowa pianka zabiera zauważalną część „skoku” opony.

Huck Norris

„Dobita” (na sucho) opona bez wkładki…

Huck Norris

…i z wkładką.

Ta miękkość dobicia pozwala w moim przypadku na dużo swobodniejszy wybór linii i skupienie się na ważniejszych rzeczach, niż dbanie o integralność opon. Dość powiedzieć, że po przetestowaniu pierwszego zestawu, zamówiłem kolejny, do drugiego roweru – jeżdżąc na zwykłym tubeless, nie czuję się już tak pewnie. A z całą pewnością, nie chciałbym już bez „materaca” startować w zawodach.

Enduro MTB Series Srebrna Góra

Fot. Fotosa.pl

Po teście ściągnąłem oponę, żeby sprawdzić, ile mleka pochłonęła pianka. Producent deklaruje, że nie wchłania w ogóle, ale pewna ilość pozostaje na jej powierzchni. Na starcie wlałem ok. 150 ml, po pół roku w oponie ciągle chlupała niewielka ilość „luźnego” mleka – nie jest źle.

Huck Norris

Większym problemem okazał się spinający piankę rzep. W którymś momencie pod wpływem odkształceń się rozkleił, latając swobodnie w oponie i wiążąc CAŁE mleko. Stąd wcześniejsza propozycja zastąpienia go zipem lub innym trwałym połączeniem.

Huck Norris velcro sealant

Problem…

Huck Norris joining

…i rozwiązanie

Oględziny pokazały też kilka uszkodzeń Hucka – najgorsze strzały pozostawiają trwałe rozcięcie, przez co przy kolejnym uderzeniu w to samo miejsce, nie zapewni on już takiej samej ochrony.

Huck Norris damage

Warto też mieć świadomość, że Huck Norris nie eliminuje kapci w 100% – jeśli jeździsz na lekkich, delikatnych oponach, w dalszym ciągu możesz je rozciąć niezależnie od dobicia do obręczy.

Test Huck Norris

Test Huck Norris

Bonus: Huck Norris vs… karimata

Nie ma chyba Janusza, który patrząc na Hucka Norrisa nie pomyślałby: „super, wytnę to sobie z karimaty i będę miał to samo za grosze!”. Mając pod ręką oryginał, miałem ułatwione zadanie.

Pognałem więc od superhipermarketów w poszukiwaniu karimaty o grubości i twardości jak najbardziej zbliżonej do oryginału. Zwróciłem też uwagę na powierzchnię – powinna być w miarę gładka, żeby nie osiadało na niej zbyt dużo uszczelniacza.

Huck Norris

Huck Norris

Jakież było moje rozczarowanie, kiedy nie udało mi się znaleźć dokładnego odpowiednika, ani nic choćby trochę zbliżonego. Wszystkie karimaty, maty do jogi czy pianki pod panele podłogowe są albo:

  • zdecydowanie za miękkie
  • za cienkie
  • za krótkie

…a zazwyczaj wszystko na raz. O ile grubość i długość można przeskoczyć, sklejając Ghetto Norrisa z kilku kawałków, to różnica w twardości jest tak duża, że takie eksperymenty uznałem za bezsensowne. Zapewnienia producenta o opracowaniu własnego materiału mogą więc być prawdą.


Huck Norris – werdykt

Huck Norris na pierwszy rzut oka budzi oburzenie: „WTF, kawałek pianki za 290 zł?!”. Okazuje się jednak, że pomysł Finów przypomina pod tym względem element, który ma chronić: opony. To też tylko niezbyt skomplikowany, okrągły kawał gumy i zatopionych w środku nitek. Mimo to, zawarta w nim (prosta) technologia i materiały są warte wysokiej ceny.

Specyficzny materiał jest jedynym racjonalnym wytłumaczeniem wysokiej ceny Hucka Norrisa. Ale tak naprawdę, nie płacisz za technologię. Płacisz za pomysł: za skuteczne rozwiązanie elementarnego problemu dobijania opon do obręczy. A jego skrajną prostotę traktowałbym raczej jako argument za, niż przeciw.

Huck Norris


Walety:

  • działa!
  • prostota montażu i eksploatacji: „załóż i zapomnij”;
  • niska masa.

Zady:

  • cena;
  • konieczność stosowania większej ilości uszczelniacza.

Cena: 69 euro (ok. 290 zł)
Masa katalogowa: ok. 80 g
Strona i sklep producenta: www.hucknorris.com


Zobacz też powiązane artykuły:

 

61
Dodaj komentarz

avatar
33 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
SzczupakKrólWódMarkusWojtek ZiernickiMateusz syn JanuszaKowalski Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zadlo
Gość
Zadlo

Walety i Zady to tak z premedytacją :)

igor_bb
Gość
igor_bb

Fajne chcę zamówić ale sklep jest tragiczny…

Paweł Nalewajko
Gość
Paweł Nalewajko

Ciekawe, ale mimo wszystko cena troche za sroga jak na nasze warunki. No … jest jeszcze typowo Januszowe rozwiązanie z pianki do izolacji rur :D

MichUP
Gość
MichUP

O i jest wersja do Plusów 34-45 mm. Ale tyle kasy za kawałek pianki:) …

MichUP
Gość
MichUP

Na marginesie, jezszcze cos takiego sie pojawiło http://www.cushcore.com

Kristoff
Gość
Kristoff

Kupiłem, używam (3 miesiące), polecam. Z ciśnieniami zszedłem 0,3-0,5 bara (przy 96kg),zero kapci, zero (nowych) wgniotów. Zwykle po 3 miesiącach koła miałem do centrowania, teraz zero bić. Opona wskakuje na rant bez kompresora choć przy pierwszym razie się nie udało. Generalnie fajny patent w niezbyt wygórowanej w relacji do pomysłu, wykonania i korzyści cenie.

Łukasz Nowak
Gość
Łukasz Nowak

Akurat porównywanie poziomu skomplikowania opony (wielowarstwowy oplot, różnej twardości guma, drut lub kevlarowa linka, zapewnienie odpowiedniej grubości ścianki, kształtu bieżnika itp.) do tej „pianki” (nie jest to karimata jak zauważyłeś, ale bez przesady, myślę że szło by dojść do producenta, do tego wykrojniki do wycięcia kształtu i masz produkt) jest nie na miejscu. Pomysł jest dobry, ale uważam, że cena to „rozbój w biały dzień”.

Kamilo OS
Gość
Kamilo OS

Cush core wydaje się bardziej kompleksowym rozwiązaniem, ale za 149 dolarów plus wysyłka da grubo ponad 600 złotych.
Więc rozwiązanie Norrisa wydaje się na chwilę obecną najsensowniejsze.
Zwłaszcza że w gratisie na błotnik :P

Modry
Gość
Modry

Być może niedługo pojawią się jakieś zamienniki i będzie z czego wybrać w różnych cenach :)
Póki co mamy „podatek od nowości i świeżego pomysłu”. Oczywiście, ze to żadne rocket science, tylko co najwyżej twórca jeśli miał inżynierskie zacięcie to wyszedł do producenta pianki z propozycją żądanych parametrów. A prędzej wybrał coś gotowego z katalogu i dorobił po drodze ideologię. I nie, nie krytykuję, że teraz chce na tym zarobić. Kto ma kupić to kupi, reszta ponarzeka albo poszuka alternatyw, a osobnicy o zacięciu DIY mają pole do eksperymentów.

Janusz
Gość
Janusz

Można to gdzieś kupić?

Marcin Hajdecki
Gość
Marcin Hajdecki

Pomysł przedni i to będzie zdecydowanie mòj pierwszy fiński zakup przed pewnym 29cio calowym autobusem. Dywagowanie po raz kolejny na temat wysokich cen współczesnego szpeju nie ma-moim zdaniem-specjalnego sensu.Owszem-jest drogi,ale mam wątpliwości,czy został wykreowany dla zasobności rodzimego portfela…choć sądząc po szerzącym się,lanserskim stylu niektórych rowerzystòw-„enduro” & „single trail flow”(swego czasu zwane szeroko pojętym „freeride”)-świadczy też o poziomie linii kredytowej,a nie idącej z ceną(niestety nie zawsze)-funkcjonalnością i indywidualnymi potrzebami-świadomość konsumencka jest obowiązkowa,a Huckòw…WINCYJ cholera!!!

Marcin
Gość
Marcin

W zasadzie można by dorwać jakąś piankę techniczną. Są różnej grubości, gramatury i tym samym twardości. Nic tylko poszukać w patencie gramatury albo czegoś podobnego i taka kupić sobie na własny użytek. Bo sprzedaż i produkcja to już łamanie praw patentowych.

drogie to
Gość
drogie to

spoko loko

na pewno jest do dostania na m2 za śmieszne pieniądze takie tworzywo / pianka z której tną te norisy

to jest coś w stylu mikro guma, tylko się wczytać i dobra odpowiednią gęstość, zrobić przymiar do wycinania / szablon i za miesiąc / dwa allegro zalane podróbkami po 49,99 zł :D

coś w tym stylu

http://mikroguma.pl/products/view/827

pzdr

drogie to
Gość
drogie to

o to jeszcze lepsze płyty gumowe antywstrząsowe :D

http://mikroguma.pl/products/view/127

noorbert
Gość
noorbert

a cena jest za zestaw na jedno czy dwa koła ?

krecik
Gość
krecik

Da się to zrobić samemu, chyba że komuś zależy bardzo na błotniczku. Ali Clarkson trialowiec pokazuje jak i z czego zrobić. VLOG35 HOW TO GO TUBELESS (youtube). Kto jak kto ,ale trialowiec wie co działa.Cena tego jest kosmiczna , biorąc pod uwagę że się to zużywa, wiadomo ,że w enduro to mniej niż w trialu. Zwykła pianka wodoodporna w miarę twarda. Danny McCaskill pewnie też to używa, bo oni jeżdzą czasem razem.

krecik
Gość
krecik

Napisałem ,że się da zrobić. Nie pisałem ,że będzie łatwo.:) Tak serio , to wspomniał chyba ,że jest to droższe trochę od typowej karimaty. Mam karimate, którą ciężko ścisnąć może się nadać do tego, ale gdzie to kupione było to nie pamiętam. Myśle ,że można zrobić to właśnie z karimaty i spróbować , koszty niskie. Hurtownie budowlane to dobre miejsce do znalezienia takiej pianki .

igor_bb
Gość
igor_bb

Wszyscy płaczą że drogie i że taniej zrobią że się da na pewno i po co przepłacać ale nie każdy ma czas rzeźbić w g… Jeżdżenie i szukanie takiej pianki i czas poświęcony więcej na to będzie więcej kosztować nić po prostu zamówienie tego.

MichUP
Gość
MichUP

:) Z obliczeń wynika ze ten materiał ma gęstość ca. 1200 kg / m3, zbliżony jest wiec do litej gumy (1600kg).

27,5 x Pi x 2,54 (na cm) x 0,5 (mamy powierzchnię) x 1 (i mamy cm3) x ca. 60% (bez dziur) co daje 66 cm3, które waży 80 gr. czyli 1cm3 wazy 1,2 grama. W m3 mamy milion cm3, więc 1200000 gram to 1200 kg na m3 ;)

Yacor
Gość
Yacor

He, he, właśnie spotkałem w biedzie matę anty wibrująca pod pralki, twarde cholerstwo i elastyczne – ciekawe jak to ma się w porównaniu do Huck-a.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

A ja to się dziwię czemu w rowerach nie ma znanego z motocykli enduro moussa? Mowa nie o za małej dętce, tylko o tym prawdziwym, grubym z pianki co to trzeba rozjeździć najpierw. Taki np Bib-mousse by Michelin.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Acha i jeszcze kompletnie z dupy i nie w temacie. Marzy mi się Twój tekst o tym czym się w Polsce jeździ. Czego na uczęszczanych szlakach najwięcej widujesz (boś bywały)? A co za sprzęty widać w terenie, gdzie chcąc się odlać nie odchodzisz za żaden krzak, bo jest kilka km do najbliższego przechodnia?

nbr
Gość
nbr

Hej, czy do rozmiaru 27,5′ obcinałeś 1 czy 2 segmenty Hucka?

Jan Rybarski
Gość
Jan Rybarski

Żałosne stają się te teksty o Januszach. Wychodzą z nich ewidentne aspiracje i deficyty. Skąd biorą się takie kompleksy? Przecież owi Finowie „wynalazcy”, o Niemcach z linku nie wspominając, to typowe Janusze. Idzie o to aby wyprodukować sieczką pasionych Majkelów z córkami Olivkami.

chemik
Gość
chemik

Czy mógłbyś nieco więcej napisać o sztycy TranzX? Czy to był model TranzX Dropper Post?
TranzX produkuje komponenty głównie do rowerów elektrycznych.

Jan Rybarski
Gość
Jan Rybarski

TranzX to firma „stara jak świat”. Pamiętam ją z lat 90tych. A ostatnio (z 5lat temu) widziałem jakieś lemondki, podróbki spinaci, jak akurat był szczyt mody na ostre. Oni zawsze idą w to co jest aktualnie „w modzie”. Jakość kiedyś była przyzwoita.

wodzu
Gość
wodzu

Wracając do tematu, czy w zakrętach nadal ucieka powietrze?

wodzu
Gość
wodzu

Po zalaniu Hucka mleczkiem robi się waga na poziomie ProCore, chyba że się mylę.
– Huck Norris 80 g

Marcin
Gość
Marcin

Nowy jest prawie tak twardy jak prawdziwy chuck”invasionUSA”norris http://enduro-mtb.com/en/new-huck-norris-dh-tougher-protection-huck2flat-moments/

Rumik
Gość
Rumik

A nie taniej ciut więcej napompowac? :)

Cukier
Gość
Cukier

A gdzie test procore? Ja jeżdżę sezon i to chyba najlepszy wynalazek w tej dziedzinie. Zakładanie to 10 minut o ile nie ma się dwóch lewych rąk ;-P
Jazda to miód kleją strasznie przy 1.0-1.2 a nawet i niżej no ale ja ważę 88kg. Jeżdżę na obręczach wtb i35 a więc 35 mm wewnętrznej.

Marcin
Gość
Marcin

Michał, a jak teraz jest z mleczkiem? Nadal trzeba rower ruszyc raz na jakis czas, bo inaczej zaschnie? Enduraka rzadziej uzywam, a po ostatnin wypadzie w gory, 3 dziurach i koniecznosci wiazania detki na supeł ;), coraz czesciej rozważam mliko.

Mateusz syn Janusza
Gość
Mateusz syn Janusza

Jak to zobaczyłem to od razu przypomniała mi się pianka dylatacyjna którą sprzedaje firma w której pracuje.
http://jurga.com.pl/wp-content/uploads/2016/06/izorope.png
http://jurga.com.pl/wp-content/uploads/2016/06/izofoam.png
5mm x 8cm x 50mb za 10 zł tylko że ona pewnie będzie za miękka ale coś mi się wydaje że jak przerobie swoją opone na bezdętkową to coś pokombinuje :)

Wojtek Ziernicki
Gość
Wojtek Ziernicki

jest jeszcze coś takiego:

https://www.bikesuspension.com/tyres/ptn-pepi-tire-noodle.html

ale jak w teście wyszło to jest to otulina rur z PE sklejona w koło (za ok.50-60 eur w zależności od sklepu za komplet) co widać tutaj:

https://www.mtb-news.de/forum/t/allgemeiner-durchschlagschutz-tubeless-thread-basteln-tests-erfahrungen-produkte-diskussion.845499/page-4

Markus
Gość
Markus

Ten kawałek tworzywa powinien kopsztowaćmaximum 20 Euro ,to jest rąbanie ludzi w biały dzień

Markus
Gość
Markus

Ten kawałek plastikowej gąbki powinien kosztować max 20 euro a nie ponad 3x więcej. To jest chamska cena jak za litr wody na pustyni

Czytaj kolejny artykuł

Test: Ochraniacze X-Factor Flow (+zbroja Duro)

Kiedy Ania z firmy X-Factor zaproponowała mi współpracę, trochę się zmieszałem. Myślałem, że branżę znam dość dobrze, a o firmie produkującej ochraniacze 15 km od mojego domu (!), usłyszałem pierwszy raz w życiu… Wzbudziło to pewne obawy („skoro ich nie znam, to muszą być ciency?”), ale też ciekawość, która ostatecznie zwyciężyła. W grudniu odebrałem swój zestaw ochraniaczy X-Factor Flow na kolana i łokcie, oraz lekką zbroję X-Factor Duro – nowości firmy na sezon 2017. Jakie wrażenia pozostawiły po pół roku użytkowania?

Ochraniacze X-Factor Flow

Ochraniacze otrzymałem do testu w ramach współpracy z firmą X-Factor Body Protection.


Kto za tym stoi?

Firma założona przez Anię i Pawła produkuje ochraniacze od ponad 10 lat. Początkowo snowboardowe, a wraz z rozwijaniem pasji założycieli, również motocyklowe i rowerowe. Kiedyś były to produkty bazujące na chińskich katalogach i dostosowywane do własnych wymagań. Stopniowo jednak wymagania i wiedza rosły, co zaowocowało nowymi, w 100% autorskimi projektami, takimi jak testowane tu Flow i Duro.

Ochraniacze X-Factor

Są one zaprojektowane i wyprodukowane w Polsce (konkretnie, w Świetochłowicach), z polskich materiałów. Jedynym wyjątkiem są niemieckie protektory SAS-TEC. Ich producent chwali się, że zapewniają ochronę przewyższającą wymagania certyfikacyjne europejskich norm.


Ochraniacze na kolana i łokcie X-Factor Flow

Wygoda i dopasowanie

Główna cecha konstrukcyjna ochraniaczy X-Factor to dość długi „rękaw” (i „nogaw”). To dobra wiadomość dla posiadaczy (zbyt) krótkich spodenek: tutaj nie grozi tzw. „enduro gap”, czyli goła noga widoczna między ochraniaczem a spodenkami. Jednak nie o aspekt modowy chodziło projektantom…

Większość konkurencji trzyma się na nodze dzięki krótszemu kołnierzowi wspomaganemu rzepem, co u bardziej przypakowanych (szeroka łyda i udo) może powodować zsuwanie się ochraniacza w stronę (węższego) stawu. Efektem jest rolowanie materiału pod kolanem, powodujące podrażnienia przy pedałowaniu. Miałem ten problem w ochraniaczch dwóch innych producentów.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Ochraniacze mają niski profil – bez problemiu mieszczą się pod jerseyem z długim rękawem i długimi spodniami (testowane na Endura Humvee).

W X-Factorach problem rolowania pod kolanem nie występuje, bo długi kołnierz (wspomagany sillikonowymi paskami) opiera się na prostej, a nie „pochyłej” części uda. Trochę gorzej jest z łydką – w moim przypadku, ściągacz wypadł akurat na zakończeniu mięśnia, przez co ochraniacz zsuwał się o kilka milimetrów, wymagając poprawienia 1-2 razy w ciągu całego dnia jazdy. Po mojej sugestii, dolna część „nogawa” ma zostać nieco skrócona.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Kluczowe dla wygody: brak szwów pod kolanem.

Dodam, że przez „cały dzień jazdy” mam na myśli też podjazdy – ochraniacze na kolana są na tyle wygodne i przewiewne, że nigdy nie pomyślałem o ich zsunięciu na kostki. Stosunkowo skomplikowana, 4-panelowa konstrukcja, z materiałów o różnej elastyczności, powoduje, że „rękaw” idealnie się dopasowuje i przy zakładaniu ochraniacza czuć, jak chwyta się swojego miejsca.

Ochraniacze na łokcie X-Factor Flow

Protektor w ochraniaczu łokcia jest dość długi i chroni część przedramienia.

Producent twierdzi też, że ochraniacze mają właściwości kompresyjne, wspomagające pracę mięśni. Ze względu na zbyt lekceważące podejście do tematu, trudno mi to fachowo ocenić. Mogę jedynie napisać, że faktycznie rękawy okalają kończyny w bardzo przytulny i intymny sposób. W przypadku ochraniaczy na łokcie, nawet zbyt intymny – być może powinienem był wybrać większy rozmiar, bo ciasne dopasowanie utrudnia zakładanie i przy dłuższej jeździe, powoduje dyskomfort.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Ochraniacze na łokcie X-Factor Flow


Jaki rozmiar?

Przy doborze rozmiaru warto też pamiętać, że ochraniacze są pozbawione regulacji za pomocą rzepa – należy się sugerować wymiarami podanymi przez producenta (na stronie danego produktu). W przypadku kolan, zazwyczaj mam problem z wyborem – zależnie od producenta, pasują mi zarówno S-ki, jak i L-ki (lub żadne…). W przypadku X-Factora, najmniejszy rozmiar S/M siadł idealnie (o łokciach wspomniałem wyżej). Do wyboru jest jeszcze M/L i XL/XXL, więc sugeruję w razie wątpliwości zamówić dwa sąsiednie warianty i po przymiarce jeden odesłać (lub zwyczajnie kupić w sklepie stacjonarnym).


Ochrona

Komfort to dla mnie kwestia pierwszorzędna – w końcu przy odrobinie szczęścia, nieporównywalnie więcej czasu spędza się po prostu pedałując, niż glebiąc. Trudno jednak zapomnieć, po co są ochraniacze. Stosunek poziomu ochrony do wygody zawsze jest kompromisem i różni producenci różnie do niego podchodzą. Dlatego w w przypadku ochraniaczy na kolana, w zeszłym sezonie zmieniłem bardzo minimalistyczne G-Formy na nieco pancerniejsze, ale dalej wygodne IXS Flow. Ochraniaczom X-Factor o tej samej nazwie, bardzo do nich blisko.

Ochraniacze X-Factor

Sercem ochraniaczy są zaawansowane protektory SAS-TEC. Opiera się na nich praktycznie cała branża motocyklowa i część rowerowej – zwłaszcza marki z Niemiec. Ich materiał jest uspokajająco gruby, choć w pierwszym kontakcie trochę zbyt sztywny. Trzeba jednak dać mu szansę – protektory wykonane są z pianki wiskoelastycznej (z pamięcią kształtu), która mięknie pod wpływem temperatury ciała i po kilku minutach idealnie się dopasowuje (również na mrozie – sprawdzone). Warto o tym pamiętać, mierząc ochraniacze w sklepie.

Ochraniacze X-Factor

Oczywiście pod wpływem uderzenia, „inteligentny” materiał utwardza się, podobnie jak w ochraniaczach z D3O, czy wspomnianych już G-Formach. Podczas testu obyło się bez poważnych wypadków, ale ze względu na śliski początek sezonu, w zakrętach nie brakowało „zejść na kolano”… I łokieć. I głowę. Żadna z tych sytuacji nie zostawiła na mnie śladu, nie licząc siniaków na niechronionej części nogi – osoby oczekujące ochrony boków kolana lub piszczeli, powinny spojrzeć na „cięższy” model (np. Evo II).

Ochraniacze X-Factor


Co można poprawić?

Ochraniacze X-Factor

Część zastrzeżeń opisałem już wyżej (zbyt ciasne dopasowanie ochraniaczy łokci i długi „nogaw” tych na kolana). Po półrocznym teście, moje zastrzeżenia wzbudziła też duża ilość wychodzących nitek w okolicach ściągaczy – nie wpłynęło to na funkcjonalność ochraniaczy, zwłaszcza że sam protektor i jego kevlarowa osłona zostały przyszyte pancernie. Widać jednak, że nie jest to jeszcze jakość wykonania IXS-a, czy innych drogich marek.

Ochraniacze X-Factor - nowa partia

Nowa, poprawiona seria

Ochraniacze X-Factor

Nie miałem też pojęcia, do czego służą te tajemnicze pętelki, bo na pewno nie pomagają w zakładaniu. Przypominam, że ochraniacze ciasno przylegają, przez co ich zakładanie i ściąganie wymaga sporo gimnastyki. Okazało się, że ma on być pomocny przy pakowaniu ochraniaczy – hm…

Ochraniacze X-Factor - nowa partia

Aha!

Trochę jednak się czepiam, biorąc pod uwagę, jak poważnie producent traktuje uwagi ze strony użytkowników. Moje ochraniacze mają pół roku – w międzyczasie szwy zostały już wzmocnione (są też bezpłatnie poprawiane w ochraniaczach klientów). Kolejna partia ma już mieć skrócony „nogaw”. Więc nawet jeśli na tą chwilę nie jest to produkt idealny, to z pewnością ma szansę się takim stać.


Ochraniacze na kolana i łokcie X-Factor Flow – werdykt

Kiedy poleciłem Wam te ochraniacze w zajawce na Facebooku, kilku moich znajomych pognało do sklepu na przymiarki i część z nich jeździ dziś w X-Factorach. Niektórzy wybrali jednak droższe produkty bardziej znanych marek, co pokazuje, że polski produkt nie jest jeszcze killerem koszącym konkurencję, a raczej ciekawą alternatywą.

Alternatywą kosztującą o ok. stówę mniej, trzeba dodać. Ta różnica (w stosunku do moich ulubionych IXS Flow) co prawda niesie ze sobą kompromisy w komforcie i jakości wykonania, ale są one na tyle akceptowalne, że trudno byłoby mi zarekomendować droższe ochraniacze bez wcześniejszego sprawdzenia X-Factorów – jeśli tylko krój będzie dobrze pasował do Twoich kończyn, warto!

Ochraniacze X-Factor Flow


Walety

  • wysokiej klasy protektory;
  • dobra stabilność;
  • niezła wentylacja;
  • cena!

Zady

  • mocno opinający krój;
  • jakość szwów w pierwszej serii.

Strona i sklep producenta:


Bonus: Koszulka z ochraniaczami X-Factor Duro

Razem z ochraniaczami dostałem do testu nową lekką zbroję, która idealnie sprawdza się w bikeparku i miejscówkach takich trasy Enduro Trails z Szyndzielni. Ale nie tylko – przejechałem w niej też ostatnie zawody w Srebrnej Górze, gdzie bardzo się przydała. Nawet jeśli nie do pochłaniania uderzeń (choć to też…), to do pompowania ego na kamienistych ściankach.

Dopasowanie

Wybór rozmiaru jest łatwiejszy, niż w przypadku ochraniaczy kolan czy łokci – po prostu bierzesz taki sam, jak w przypadku innych ubrań, np. bielizny termoaktywnej, którą Duro de facto jest. Koszulka jest bardzo elastyczna i przylega do ciała jak lateksowe legginsy do pupy Jennifer Lopez. O stabilność dbają dodatkowo silikonowe wstawki na pasie i rękawkach.

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Ochrona

Bezpieczeństwo zapewniają pełnowymiarowe ochraniacze na:

  • kręgosłup – jazda z dość grubym „żółwiem” może się wydawać bez sensu; zwłaszcza, jeśli masz plecak z wbudowanym protektorem (np. Evoc). Ten z koszulki możesz wtedy wyciągnąć, ale umówmy sie: ochraniacz stabilnie „przyklejony” do pleców (po kilku minutach podjazdu, nawet dosłownie), zawsze będzie bezpieczniejszym rozwiązaniem. I równie wygodnym – plecak odchudzony o pancerz jest bardziej stabilny i dobrze leży na ochraniaczu. Jest to też oczywiście idealne rozwiązanie dla osób jeżdżących z kołczanem prawilności nerką.
  • ramiona/barki – jeśli lubisz obijać się o drzewa, uczynią Twoje życie lepszym. Protektory zostały dobrane tak, żeby nie kolidowały z paskami plecaka. Konstrukcyjnie są bardzo podobne do tych na łokciach, czyli elastyczne, średniej grubości – mieszczą się bez problemu pod koszulkę, ale musisz się liczyć z lekkim „efektem futbolisty”. Co w niektórych sytuacjach może być zaletą…
  • mostek – niewielki ochraniacz na splocie słonecznym nie uchroni przed stłuczeniem żeber, ale na pewno zmniejszy efekt „przyduszenia” po glebie na klatę. Niewielka powierzchnia protektora sprzyja wentylacji.

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Komfort i wentylacja

Oddychalność budzi oczywiście największe obawy – większość zbroi DH zupełnie nie nadaje się do podjeżdżania. Koszulka X-Factor jest pod tym względem o niebo lepsza – „brzuch” i boki są wykonane z lekkiej, przewiewnej i nieźle odprowadzającej wilgoć siatki. Duro można więc traktować jako potówkę zakładaną pod jerseya, ale z dodatkową ochroną (zbroję można bez ceregieli prać w pralce). Na podjazdach plecy są mokre, ale jeśli jeździsz z plecakiem, to i tak już się z tym pogodziłeś – odczucia są podobne. Protektor ma nawet środkowy kanał wentylacyjny przypominający system nośny większości plecaków.

Przy dłuższej jeździe, dają o sobie znać silikonowe ściągacze, które mogą trochę kolidować z ochraniaczami na łokcie – warto je starannie założyć. Zwłaszcza, że gruba, jednoczęściowa konstrukcja „żółwia” uniemożliwia poskładanie koszulki i spakowanie jej do plecaka np. na długi podjazd.


Koszulka z ochraniaczami X-Factor Duro – werdykt

Przerzuciłeś się z plecaka na nerkę? A może po prostu jesteś na etapie nauki wymagającym dodatkowej ochrony? Tego typu koszulka z ochraniaczem kręgosłupa powinna trafić na Twoją listę zakupów. Co prawda po założeniu nie staje się „niewidzialna” i jeśli cenisz sobie jazdę na lekko i maksymalny komfort, pewnie ograniczysz się do ochraniaczy na kolana i ewentualnie łokcie. Ale kiedy przyjdzie moment wymagający dodatkowego zastrzyku pewności siebie, w koszulce X-Factor Duro spokojnie wytrzymasz cały dzień jazdy – niekoniecznie wspomaganej wyciągiem. 

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami


Walety

  • „pełnoprawane” ochraniacze ramion i kręgosłupa;
  • dobra wentylacja;
  • komfort – możliwość jazdy cały dzień.

Zady

  • jednoczęściowy protektor pleców – brak możliwości włożenia do plecaka;
  • brak ochrony żeber.

Strona i sklep producenta:


UWAGA! Już w ten weekend (27-28 maja) ochraniacze X-Factor będziesz mógł własnoręcznie pomacać i zmierzyć na Bike Festiwalu w Kluszkowcach!


Zobacz też inne testy ubrań i akcesoriów:

 

24
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michup
Gość
Michup

Woa ! Kolejny wpis ? Ale jesteśmy tu rozpieszczani :)

Tato
Gość
Tato

Fajny test – zwłaszcza jeśli chodzi o zbroję. Bardzo chętnie poczytam o wrażeniach z ich innych produktów. Jakoś mimo że z Bielska daleko też do nich nie jest, nigdy nie mogę się wybrać żeby coś pomacać i przymierzyć, a podrasowany Air Line na Żarze zapalił ostatnio kontrolkę braku nieśmiertelności…

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Schudłeś! ;)

voy2s
Gość
voy2s

W sklepach to juz tylko ta druga poprawiona seria?

Cezary
Gość
Cezary

Witam jak rozpoznać poprawioną serię?
Ochraniacze są dostępne u kilku sprzedawców na allegro. Tylko, żaden z nich nie potrafił mi odpowiedzieć, czy mają już tą serię poprawioną.

Kamil OS
Gość
Kamil OS

Duro posiadam drugi miesiąc i jestem zadowolony. Zaraz po założeniu zapominam że mam to na sobie :P testowane na zawodach enduro i całodniowych wycieczkach w terenie.
Warto przymierzyć przed zakupem, ja mam standardową eMkę ale w barkach było za szeroko i mało stabilnie leżały ochraniacze na barki.
Powiem że rozmiarówka jest przedziałowa m-l i xs-s.
W s-ce mam ciasno w pasie to barki dobrze się trzymają.

Pozdrower

A aaa
Gość
A aaa

Co to za koszulka na zdj nr 1

Ajs
Gość
Ajs

Sam przeszedłem z zbroi rowerowej 661 pressure suit (denerwował mnie garb na plecach i to że zbroja dosyć grzała)na testowaną przez Ciebie koszulkę duro.
Koszulki używam tylko do Downhillu. Moje odczucia po kilku wypadach są takie że jest wygodna (rzeczywiście zapomina się o niej kiedy jest pod jerseyem), nie robi garba i rzeczywiście sprawia pozór odpowiedniej ochrony pleców i barków (na szczęście jeszcze nie testowałem :P).
Ogółem mogę polecić, z minusów mogę napisać to czym wspominałeś (pot na plecach) i ściągacze na ramionach- jak dla mnie są trochę za mocne pomimo tego że nie mam okazalej łapy a rozmiar jest dobrze dobrany.

billy
Gość
billy

no spoko, fajnie, polski produkt itp., ale i tak wolałbym kupić kolejne 661, bo cena nie jest aż tak atrakcyjna żeby ryzykować ewentualne niezadowolenie. To tak jakby kupić fulla KROSSa, niby ciut taniej ale prawdopodobieństw, że coś się zaraz sypnie w ramie odstrasza. Szkoda, że nie wzorowali się na koszulce g-form, jestem przekonany, że jakby była taka w ofercie stówkę taniej to nie nadążali by szyć.

Karol
Gość
Karol

Fajny test, rzetelnie opisany. Po przeczytaniu udałem się do Bytomia i zakupiłem ochraniacze ; )
Czy jest planowany test lub zestawienie butów do do platform w najbliższym czasie?
Pozdrawiam

Mateusz M
Gość
Mateusz M

Zachęcony pozytywną recenzją zakupiłem ostatnio zestaw Flow na łokcie i Evo II na kolana. Po pierwszych kilku jazdach mogę powiedzieć, że sprawiają wrażenie solidnych i wygodnych (co prawda mam porównanie tylko do ochraniaczy motocrossowych, których używałem przez jakiś czas po przesiadce z motocykla). Pierwsza rzecz – rzeczywiście ich nie czuć. Zakładasz i zapominasz, że je masz, choć dobór rozmiaru trochę kłopotliwy. Noszę ciuchy w rozmiarze L, ale rozmiar nałokietników mam XL/XXL i są idealne, natomiast nakolanniki wziąłem w rozmiarze L (największy dostępny) i mogłyby być luźniejsze, mimo regulacji rzepem. Może to ja jestem po prostu taki nieproporcjonalny. Na szczęście nie… Czytaj więcej »

Wojtek S
Gość
Wojtek S

Mogę polecić. Kupiłem ok. 3 tygodnie temu (wersja na kolana). Parę jazd w Beskidzie zaliczonych również w dni z temp. powyżej 25*. Nie zsuwają się, bardzo przewiewne, w trakcie jazdy się o nich zapomina. Stosunek jakość/cena moim zdaniem świetny. Teraz pozostanie ocena trwałości w reszcie sezonu.

Quilong
Gość
Quilong

Pytanie za 100 pkt.
Czy jest sens kupić taki zestaw:
Flow – do enduro
Race Long – dh/bike park

czy lepiej IXS Dagger do wszystkiego?
Na pewno IXS sa wygodne i bardzo dobre jakościowo. Nie wiem jak z X-factor (w porównaniu do IXS)

michał
Gość
michał

Witam, po przeczytaniu tego wpisu wiedziałem już, że właśnie takie nakolanniki sobie kupie . Potem rozwaliłem sobie kolano (szlif na asfalcie -przymrozek) i upewniłem się, że ich potrzebuje :D. Używam ich ok 3 msc-y i jestem bardzo zadowolony ! Jakość i wykonanie bardzo dobre no i to jedna z niewielu moich rzeczy, która ma na metce made in Poland. Są bardzo wygodne po ok 10-15 min. w zasadzie zapominam, że je mam. Mam w łydzie 45cm i się trochę obawiałem czy się zmieszczę, ale największy rozmiar podszedł (pomimo niskiego wzrostu 176 cm.). Jetem ze Śląska i miło mnie zaskoczyła możliwość… Czytaj więcej »

Leszek
Gość
Leszek

Sugeruję aktualizację cen ochraniaczy kolan: 199 PLN (+40), łokci: 189 PLN (+50). Koszulka pozostała na poprzednim poziomie cenowym, ale patrząc na wymagany przeze mnie zakres ochrony, to jak padam na klatę to raczej nieco na bok i to akurat w tym miejscu, w którym koszulka nie zapewnia praktycznie żadnej ochrony ;(

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Ścieżki Enduro Trails Bielsko-Biała

Od kilku lat Polacy w poszukiwaniu FLOW tłumnie walili do naszych południowych sąsiadów: na Singletrack pod Smrekiem i Rychlebskie Ścieżki. Co jak co, ale budowanie sztucznych ścieżek, zaprojektowanych wyłącznie z myślą o płynnym pokonywaniu zakrętów, pompowaniu i robieniu innych rzeczy powodujących muchy na zębach, Czesi opanowali perfekcyjnie i do niedawna mieli na nie monopol.

Ścieżki Enduro Trails zmieniły ten stan rzeczy, oferując lokalną alternatywę dla rozjeżdżonych Rychleb i potwierdziły status Bielska-Białej jako polskiej stolicy enduro.


Ścieżki Enduro Trails – co i jak?

W dwóch fazach projektu (finansowanego z miejskiego Budżetu Obywatelskiego – brawo Bielsko-Biała!) w sumie otwarte zostało aż 11 tras w rejonie Koziej Góry i Szyndzielni o różnej długości i poziomie trudności.

Różnią się one też bardzo charakterem. Duża w tym zasługa zaangażowania kilku grup budowniczych: do łopat i koparek dorwali się nie tylko ludzie z Murapol Enduro Trails, ale też ekipy Wiktora Zemanka (STB) czy Arka Perina (ABC). Kto śledzi rozwój polskich bikeparków, na pewno zna te nazwiska! Cud, że wszystkim udało się dogadać (i oby tak pozostało…).

sciezki-enduro-trails-bielsko-19

Trasy – zwłaszcza flow-traile – są wybudowane z największą starannością i zgodnie z regułami sztuki. Mamy więc między innymi eleganckie oznakowanie (na zjazdach zgubić się nie da, ale na „dojazdówkach” drogowskazy czasem się przydają), ale przede wszystkim optymalne dla każdego poziomu trudności nachylenie. Dzięki temu zjazdy na trasach „flow” są długie i nie nadwyrężają zbytnio hamulców, co w dużym stopniu zapobiega niszczeniu trasy i powstawaniu „tarek”. Nie bez znaczenia są też widoczne na każdym kroku odwodnienia i utwardzona nawierzchnia. Mimo to, trasy są zamykane na jesień i zimę, żeby zapobiec ich niszczeniu – trzeba to uszanować!


Warianty podjazdu

Żeby zjechać, trzeba podjechać. Domyślne sposoby zdobycia Koziej Góry (o Szyndzielni wspomnę za chwilę) to:

Podjazd Daglezjowy

Otwarty w 2017 roku singiel podjazdowy, wije się serpentynami między pięknymi pomnikami przyrody (daglezje to takie ładniejsze, bardziej hipsterskie sosny). Wdrapanie się na szczyt trwa o ok. 10-15 minut dłużej, niż szutrem, ale warto! Jest nieporównywalnie ciekawiej i bardziej klimatycznie. I bez stresowania turystów.

Enduro Trails Bielsko Biała Daglezjowy

Enduro Trails Bielsko Biała Daglezjowy

Podjazd szutrem

Jaki szuter jest, każdy widzi. Nudny, ale najszybszy sposób na zdobycie szczytu Koziej Góry – zajmuje to ok. 30 minut. Po otwarciu podjazdu Daglezjowego, korzystanie z szutru jest niezalecane, ze względu na ruch pieszy. Zwłaszcza w ruchliwe weekendy. Więc jeśli Ci się spieszy – przynajmniej bądź miły i ustąp pierwszeństwa!

 Podjazd czerwonym szlakiem

Alternatywą dla „domyślnego” szutru jest czerwony szlak zaczynający się przy górnej bramce „Stefanki” i pod koniec łączący się z „Daglezjowym”. Jest dość stromy, ale w całości podjeżdżalny – więc wysokość zdobywa się szybko. Prawdopodobnie najszybszy powrót na Kozią Górę po zjechaniu Twistera.

Enduro Trails Bielsko Biała - podjazd czerwonym szlakiem

Enduro Trails Bielsko Biała - podjazd czerwonym szlakiem

Jak już wdrapiesz się na górę, do wyboru masz następujące warianty powrotu do knajpy:


Trasy „Flow”

Nastawione na stuprocentową frajdę z jazdy, nieskażoną technicznymi trudnościami. Nie znajdziesz tu korzeni, kamieni i stromych ścianek – tylko rollery, hopki, bandy i gładką, przyczepną nawierzchnię. Chcesz wkręcić nowicjusza w MTB? Zabierz go na trasy „flow”.

 

Stefanka

Zielona – długość 0,9 km – nachylenie 4,9%

Na najłatwiejszą trasę nawet nie musisz się wdrapywać na samą górę. Asfaltowo-szutrowy podjazd na start trwa chwilę – każdy da sobie radę. Trasa leży kilka minut od parkingu, ale nieco na uboczu, przez co „wycinakom” nie będzie do niej zbytnio po drodze.

To dobrze – mniejszy tłok jest ważny dla początkujących i dzieciaków stawiających pierwsze kroki na singlach. To właśnie dla nich jest ta krótka i łatwa trasa: taki Superflow przeskalowany dla kół 20″. Ze względu na położenie, jest to też dobry „bonus level” po zjechaniu Twistera.

Cyganka

Zielona – długość 1,7 km – nachylenie 4%

Twister w miniaturce. Krótka, ale ciekawa, bardziej wymagająca alternatywa dla Stefanki. Zaczyna się bardzo nisko, tuż za bramką podjazdu Daglezjowego. Dzięki temu świetnie sprawdza się jako rozgrzewka przed trudniejszymi trasami – przy wyższych prędkościach, trasa nie jest taka prosta, na jaką wygląda!

Jest to też dobry łącznik z Błoni w stronę wyciągu na Szyndzielnię (żwirową końcówkę możesz sobie odpuścić, jeśli wracasz na Kozią Górę). Nie mylić z inną nową trasą: Cyganem!

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Stefanka

Ochraniacze X-Factor

Twister

Niebieska – długość 4,4 km – nachylenie 6,2%

Bielski pogromca Superflow i rowerowy odpowiednik rollercoastera. Najdłuższa, pięknie wyrzeźbiona linia pozwalająca skupić się wyłącznie na pompowaniu i pokonywaniu band. Pierwsza sekcja (dawniej ABC Line) jest ciut bardziej wymagająca przez ciaśniejsze i gęściej upakowane zakręty. Druga (Beskidia Flow) to już sam banan na twarzy i niekontrolowane okrzyki radości.

Czy Twister jest lepszy od Superflow? Zdania są podzielone. Jedni mówią że tak, ze względu na bardziej jednolity i konsekwentny charakter. W dodatku perfekcyjnie nadaje się do ćwiczenia podstaw techniki jazdy. Inni bardziej cenią różnorodność czeskiego flow-traila. Tak czy siak: obowiązkowy punkt programu!

Enduro Trails Bielsko Biała Cyganka

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister ABC Line


Trasy „enduro”

W przeciwieństwie do tras „flow”, te linie nie zostały wybudowane od podstaw – są to udoskonalone odcinki specjalne zawodów Enduro Trails. Ich charakter jest więc dużo bardziej naturalny i jest świetną „wersją demo” ścigania. Zastanawiasz się nad pierwszym startem? Najpierw sprawdź się na trasach „enduro”.

 

Stary Zielony

Czerwona – długość 2,2 km – nachylenie 11,8%

Nazwa wzięła się od zielonego szlaku, biegnącego wzdłuż dawnego toru saneczkowego. Jeśli jechałeś nim przed przebudową, poczujesz się jak w domu. Zmiany są raczej kosmetyczne – charakter szlaku został zachowany i wzbogacony nowymi sekcjami, bandami i kładkami. Dzięki temu przejazd jest bardziej płynny, ale nie daj się zmylić nazwie – to czerwona trasa, dużo trudniejsza od Twistera.

W przeciwieństwie do tras „flow”, nawierzchnia jest tu w większości naturalna, ze słynnymi dywanami korzeni na czele. Znajdzie się też trochę kamieni (w tym sztuczny rockgarden) i stromizn. Jest to prawdziwy górski szlak, ale solidnie doprawiony, żeby sprawiać jeszcze więcej frajdy.

DH+

Czarna – długość 2,0 km – nachylenie 13,5%

Linia powstała na bazie dawnej trasy DH, znanej z zawodów Enduro Trails. Zmiany również są niewielkie: największą nowością jest dolna sekcja z dobudowanymi bandami i hopkami. Zjazdowo-endurowa historia dużo mówi o charakterze tej trasy: to już nie jest zabawa dla każdego.

Dla osób obytych z górskimi szlakami, to dobry poligon do nauki jazdy po trasach zjazdowych – są tu korzenie, kamienie, ciasne bandy i różnej wielkości hopy. Wszystko to przy odczuwalnym nachyleniu. Trzeba się przełamać, ale dzięki przygotowaniu trasy, ryzyko utraty zębów jest niewielkie. W razie czego, trudniejsze elementy mają objazdy.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - korzenie Stary Zielony

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - DH hopa

Cygan

Czerwona – długość 2,6 km – nachylenie 11,8%

Jeśli lubisz prawdziwe enduro, a Stary Zielony i DH+ już Ci się znudziły, zaadaptowany na potrzeby kompleksu OS zawodów zostanie Twoją nową ulubioną trasą. Cygan jest długi, sporo na nim korzeni, jest też kilka okazji do oderwania się od ziemi i… najczarniejszy las, jaki (ledwo) widziałem. Flow w wersji naturalnej.

Kamieniołom

Czarna – długość 1,8 km – nachylenie 13,8%

Początek jest wspólny z Cyganem, ale na rozjeździe (Cygan w prawo, Kamieniołom w lewo) podobieństwa się kończą. Stroma, kamienista ścianka i sąsiadujące z nią sekcje RTV (z kamieniami o wielkości telewizorów) wymagają do płynnego przejazdu dobrych umiejętności. Chcesz dotrzeć nowy amortyzator? Przyjedź na Kamieniołom!

Enduro Trails Bielsko Biała Cygan

Test Kross Grist 2.0 2017 - zjazd


Trasy z Szyndzielni

Do zalegalizowanych w 2017 singli z Szyndzielni najlepiej dostać się kolejką gondolową (o niej za chwilę) lub czerwonym szlakiem biegnącym szutrem z Dębowca. Podobnie jak trasy „enduro” na Koziej Górze, są one nieco zmodyfikowanymi odcinkami zawodów. Najlepiej odnajdą się na nich osoby na poziomie co najmniej średnio-zaawansowanym.

Dziabar

Czarna – długość 1,3 km – nachylenie 16,1%

Kultowy singiel, zaczynający się tuż przy stacji wyciągu, stanowi wspólny start dla pozostałych dwóch odcinków. Najbardziej w pamięci zapada bardzo kręta górna sekcja i wymagająca technicznie kamienista ścianka.

Jeżdżąc na Szyndzielni, przejedziesz go z tysiąc razy, ale bez obaw – podobno nudzi się dopiero po milionie.

Enduro Trails Bielsko Biała Dziabar

Gondola

Czerwona – długość 2,0 km – nachylenie 12%

Dziabar przechodzi bezpośrednio w odcinek kończący się – niespodzianka! – przy dolnej stacji wyciągu.

Pod względem trudności podobny do Cygana – każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale w dalszym ciągu jest to prawdziwe enduro z wieloma zdradliwymi korzeniami, ciasnymi zakrętami i orzeźwiającymi przejazami przez rzekę.

Dębowiec

Czerwona – długość 2,2 km – nachylenie 12,5%

Zamiast wjeżdżać na „Gondolę”, możesz też odbić szutrem w lewo i zielonym szlakiem (uwaga na pieszych!) dotrzeć do „Dębowca”.

Ze wszystkich tras na Szyndzielni, ta jest najbardziej płynna i zawiera najwięcej sztucznych elementów (bandy i hopki w ostatniej części). Dobra opcja na zakończenie – wypada na „parkingową” ul. Karbową.

Enduro Trails Bielsko Biała Gondola

Enduro Trails Bielsko Biała Dębowiec


Jaki rower?

W związku z charakterem nawierzchni, na trasach „flow” nie musisz szaleć ani ze skokiem zawieszenia, ani z bieżnikiem/pancernością opon. Trasy są w 100% przejezdne na każdym rowerze MTB, do pełni szczęścia przyda się tylko dobra geometria. Odcinki są w całości zjazdowe, nie jest więc nawet niezbędna sztyca regulowana.

Pozostałe trasy są już dużo bardziej wymagające i najlepszym wyborem jest na nich rower enduro, choć full z mniejszym skokiem lub hardtail na dużych kołach też się sprawdzą. Warto tylko zadbać o porządne opony i… umiejętności. Zjazdy z Szyndzielni, ze względu na dostęp wyciągiem, będą oczywistym wyborem dla posiadaczy rowerów DH.


Na jak długo przyjechać?

Osoba o przeciętnej kondycji, w ciągu jednego dnia jest w stanie zrobić 3-4 rundy na Koziej Górze lub 2 rundy na Szyndzielni. Co przy dziewięciu długich trasach i dwóch krótkich, jasno skłania do przyjazdu co najmniej na dwa dni – a i tak objechanie wszystkich oficjalnych singli będzie wyzwaniem. Zwłaszcza, że nie znam nikogo, kto po zjechaniu Twistera nie chciałby pokonać go jeszcze raz!


Zasady panujące na ścieżkach

Pierwsze, co może Cię interesować to to, że korzystanie z tras jest całkowicie darmowe. Mimo to, osoby przyzwyczajone do swobodnej enduro-eksploracji mogą się krzywić na widok wiszącego przy trasach regulaminu. Ale cóż – jak chcesz korzystać z tego wesołego miasteczka, musisz zaakceptować kilka rządzących nim reguł. Taki lajf.

  • Wymagana jest jazda w kasku. Serio, rozwalając sobie łeb w takim miejscu, robisz problem nie tylko sobie i ZUS-owi. Na trasach pojawia się też dużo początkujących i dzieciaków – daj im dobry przykład.
  • Trasy są jednokierunkowe. Chcesz powtórzyć jakąś sekcję? Podejdź „poboczem”.
  • Postoje rób poza trasą. Sam się przekonasz, że przy pełnym flow, nie zawsze widać, co czai się za zakrętem. Ruszając, nie wbijaj się nadjeżdżającym riderom prosto pod koła (nienawidzę tego!).
  • Nie ścinaj trasy. To nie zawody. Cięcie band, zsuwanie się z muld, jazda po umocnieniach i odwodnieniach trasy drastycznie przyspiesza jej niszczenie.
  • Respektuj zakaz jazdy po szlakach pieszych (tam, gdzie są stosowne znaki). To ważne – dzięki temu finansowanie ścieżek wspierają również osoby, które z nich nie korzystają. Bądź też miłym człowiekiem na szutrowych podjazdach (to jedyne miejsce, gdzie łączy się ruch rowerzystów i pieszych).
  • Nie rozjeżdżaj mokrych tras. Na okres jesienno-zimowy, kompleks jest zamykany. Uszanuj to! Jazda po singlach tuż po roztopach powoduje poważne zniszczenia, opóźniające otwarcie tras na wiosnę.

To najważniejsze punkty. Cały regulamin znajdziesz na starcie każdej trasy i na stronie Enduro Trails.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister bramka

Przed użyciem zapoznaj się z ulotką.


Dodatkowe atrakcje

Największą w okolicy rowerową atrakcją są OS-y zawodów Enduro Trails i inne trasy zbudowane przez localsów. Znajdziesz je przede wszystkim na Szyndzielni i Magurce Wilkowickiej (leżącej po drugiej stronie obwodnicy).

Bielsko-Biała on Trailforks.com


Odcinki te to przede wszystkim kręte, techniczne single w bardzo naturalnym wydaniu – poziom trudności jest średni lub wysoki. To dzięki tym trasom jazda enduro w Beskidzie Śląskim odzyskała sens kilka lat temu – zniszczone szlaki turystyczne oferują głównie szutrowo-kamieniste rąbanki…

Zawody Enduro Trails Bielsko - mapa trasy

Mapa trasy październikowych zawodów (2016) – godny polecenia jest zwłaszcza OS3 z Szyndzielni.

Zawody Enduro Trails Bielsko - mapa trasy maj

A to już mapa zawodów z maja 2016 – gdybyś chciał zapuścić się na zbocza Magurki Wilkowickiej.

Drugą atrakcję rowerową znajdziesz na Błoniach – to ta duża łąka z grillami i placami zabaw u stóp Koziej Góry. Grille to oczywiście też ważna atrakcja, ale bardziej mam na myśli jeden z „placów zabaw”: spory pumptrack. Parę okrążeń stanowi to sposób na idealną rozgrzewkę lub wytopienie burgera.

Na Błoniach możesz też bez większych wyrzutów zostawić nierowerową rodzinę. Możesz ich też podrzucić pod wyciąg na Szyndzielnię – o nim za chwilę.

Centrum Testowe Giant Enduro Trails Bielsko-Biała

Na Błoniach działa też buro ścieżek, czyli coś na wzór rychlebskiego Infocentrum. Wypożyczysz tu rower Gianta oraz kupisz picie, ochraniacze, ubrania, zębatki czy opony – asortyment jest wprawdzie ograniczony, ale idealnie trafia w potrzeby odwiedzających to miejsce bikerów.


Jak dojechać?

Trasy na Koziej Górze

Samochodem najlepiej zjechać z drogi ekspresowej S1 (dawniej S69) zjazdem „Mikuszowice” (w kierunku Centrum) i kierować się na Hotel Na Błoniach (ul. Pocztowa 39). Obok hotelu znajdziesz darmowy parking. Stąd już tylko rzut beretem do największych atrakcji (grilla no i tych, no… tras).

Jeśli przyjeżdżasz pociągiem, celuj w stację Bielsko-Biała Mikuszowice – stamtąd jest już tylko ok. 2,5 km na Błonia lub 5,5 km pod wyciąg na Szyndzielnię.

Uwaga: miejscowa Straż Miejska bardzo lubi osoby parkujące przy drodze za hotelem, na zakazie. Więc jeśli szukasz nowych kolegów, polecam to miejsce!

Trasy na Szyndzielni

Niezależnie, czy Szyndzielnię zdobywać wyciągiem, czy o własnych siłach, samochód najwygodniej jest zostawić w okolicach Campingu pod Dębowcem. Przy ulicy Karbowej jest kilkanaście darmowych miejsc parkingowych, a przy dużym obłożeniu, obok można skorzystać z płatnych.


Wyciąg na Szyndzielnię – co i jak?

Od sezonu 2017 gondole są wyposażone w wygodne haki do transportu rowerów, co bardzo poprawia płynność korzystania z wyciągu. Mimo to, w słoneczny weekend przygotuj się na potężne kolejki – spędzisz w nich minimum pół godziny. Dużo przyjemniej jest skorzystać z wyciągu w tygodniu – nawet zaczynając jazdę ok. 16:00, bez problemu zrobisz 3-4 rundy (od maja do sierpnia wyciąg kursuje codziennie do 19:30).

Enduro Trails Bielsko Biała Wyciąg Szyndzielnia

Cennik dla rowerzystów:

  • 1 wjazd: 22 zł
  • karnet na 3 wjazdy: 48 zł (ważny tylko w dniu zakupu, ale może z niego korzystać dowolna liczba osób – to znaczy raczej nie więcej, niż trzy…)

Jedzenie i spanie

(…czyli cel życia każdego mężczyzny). Jeśli chodzi o dietę sportowca… wspominałem już o grillach? Najwięcej bikerów gromadzi się na burgerach i czeskim piwie w „Bike Barze”. Popularny jest też ulokowany nieco wyżej grill „U Marka”. Do tego standardu dobrze pasuje leżący przy Błoniach camping Ondraszek – w sam raz dla wszystkich „bezdomnych dałnhilerów” i „endurniów”. Drugi camping mieści się pod Dębowcem.

Na drugim końcu skali jest wspomniany już Hotel na Błoniach. Jego elegancka restauracja jest wbrew pozorom przyjazna rowerzystom i godna sprawdzenia, jeśli kiełbasa z musztardą Cię nie satysfakcjonuje.

Świetny standard i atmosferę oferuje też Bike Stacja Kozioła – domek/apartament, w którym mieści się też wypożyczalnia rowerów NS Bikes.

Na miłośników spania w górach, niedaleko szczytu Koziej Góry czeka schronisko Stefanka. Jest to też idealne miejsce na śniadanie i uzupełnienie zapasów piwa płynów ustrojowych w drodze na trasy. Drugie schronisko znajduje się na Szyndzielni.

Więcej opcji noclegowych znajdziesz np. na Booking.com.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Stary Zielony rockgarden


Plany na przyszłość

W 2016 nie udało się niestety zrealizować trzeciego etapu budowy, polegającego na połączeniu Szyndzielni z Kozią Górą ok. 6-kilometrowym flow-trailem podobnym do Twistera. Wiadomo już, że miasto sfinansuje budowę w 2017-2018. Efektem będzie ponad 10 km flow (z krótkim podjazdem na Kozią Górę)!

enduro-trails-mapa-etap2-2016-szyndzielnia

Nowa trasa flow z Szyndzielni na Kozią Górę, oznaczona jest grubą niebieską linią.


Podsumowanie

Jeszcze parę lat temu, Beskid Śląski oferował głównie „beskidzkie rąbanki” i zwózki drewna. Region Górnego Śląska i Podbeskidzia, gęsto zaludniony endurowcami, aż się prosił o odnowienie rowerowej atrakcyjności.

Pierwszym krokiem były zawody Enduro Trails, które pozostawiły po sobie jedne z najlepszych tras w Polsce. Budowa w pełni legalnych, profesjonalnie wykonanych singletracków była świetnym rozwinięciem tego pomysłu, dzięki któremu życie polskich bikerów znów wypełniło się szczęściem.

Ścieżki Enduro Trails Bielsko - Twister banda widok

Jednak w przeciwieństwie do tras zawodów, ścieżki nastawione na flow są przyjazne również dla początkujących. Dzięki temu więcej osób może spróbować jazdy ciut bardziej ekstremalnej, niż dotychczasowe staczanie się szutrem po piwie na Stefance. Widać to zwłaszcza w tygodniu – na trasach można spotkać tłumy Bielszczan stawiających swoje pierwsze rowerowe kroki w górach.

Nowe single nie są jednak skierowane tylko do amatorów, o nie! Jak na wszystkich flow-trailach, poziom trudności (i frajdy z jazdy) rośnie tu wraz z prędkością, a liczne trasy czerwone i czarne pozwalają szkolić się pod kątem zawodów enduro. Więc jeśli akurat nie masz ochoty na skalne verty i piwoty na agrafkach, single Enduro Trails Bielsko-Biała czekają!


Możesz też poczytać o innych miejscach wartych odwiedzenia:

 

81
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Konrad
Gość
Konrad

wspominasz tutaj inne traski, może się przydać ;) https://www.google.com/maps/d/u/0/viewer?mid=zvjnhpJNGTMg.kuyaMGB92ctI

maciej podlewski
Gość
maciej podlewski

Biere śwagra i śmigamy! :D

maciej podlewski
Gość
maciej podlewski

Tak poważniej: bardzo, bardzo się cieszę, że zaczynają powstawać takie miejsca. Można zarazić całą rodzinkę bakterią enduro/dh i nie trzeba wyjeżdżać za granicę. Outstanding :)
Dzięki dla Ciebie Michał za pokazywanie fajnych miejsc no i tematy.

Seweryn
Gość
Seweryn

„Nie ścinaj trasy. To nie zawody.” xD

Ach pamiętam te podjazdy starym zielonym – nie wiem jak w wersji odwróconej, ale zawsze było kupę fun’u. Pomyśleć, że kiedy zaczynałem jeździć to jedyne co było to „śląskie rąbanki”. I to wszystko na 26″ hardtailu. :) Chyba tym właśnie HT odwiedzę Stefkę i Twistera. :3

Michał Budzynski
Gość
Michał Budzynski

Jak porownasz te dwie trasy enduro (czerwona i czarna)ze Srebrną Górą?

Kubol
Gość
Kubol

Czarna jest debest, nie nazwałbym jej trasą DH, to jest trasa enduro mimo kilku (omijalnych) hopek. W każdym razie czarny to czysty fun i adrenalina.
Paradoksalnie Twister wymaga najwięcej kondycji i techniki żeby mieć odpowiedni fun.
W każdym razie, moje rodzinne miasto staje się mekką MTB :-)

Jurek
Gość
Jurek

Super żę napisałeś o tym. Dzięki wielkie.
W ogóle Bielsko to fajne miejsce.
A w tym mijescu kilka razy byłem i widziałem ludków co po starej trasie saneczkowej jezdzili więc to można powiedzieć to naturalna droga rozwoju ;)
Jedynie czego się obawiam to problemy z parkingiem bo to w końcu Bielskie Błonia.
Pytanie a jak z dojazdem z głownego dworca PKP w Bielsku?
Może jakaś trasa rowerowa by się przydała żeby dopełnić dzieła.

Tomek
Gość
Tomek

Bardzo fajne miejsce się robi, ale niestety całkowity inny charakter niż Rychleb. Twister fajna zabawa, ale jeżeli chodzi o flow to Superflow bije go na głowę (dużo lepiej zaplanowy, nie ma takiej ilości ciasnych serpentym). Odnośnie zielone widać na nim „niedoróbki” związane z łamaniem zasad budowania sztucznych ścieżek typu single – płaszczyzna ścieżki nie jest prostopadła do podłoża, w wielu miejscach jest przedłużeniem linii stoku co powoduje, że po opadach deszcze z wyższym ciśnieniem ciężko zjechać. Ogólnie DH+ i Stary zielone to bardziej dzikie ścieżki (co też ma swoje uroki), ale dlatego nie można tego porównywać do Rychleb, który przestrzegają… Czytaj więcej »

KaNiOn
Gość
KaNiOn

Artykuł fajny, lecz należy się drobne sprostowanie – trasy rowerowe w Bielsku, absolutnie nie rozpoczęły się od Enduro Trails.

Podobnie jak „Stary zielony” i „DH+” zostały jedynie wykorzystane w zawodach – trasy istniały dużo wcześniej. Należy jednak oddać pewien hołd lokalesą, którzy tak naprawdę zbudowali w Bielsku kilka doskonałych tras dają początek Enduro, zanim to określenie zaczęło być popularnie używane i na długo długo przed Enduro Trails.

Grzegorz Grzelak
Gość
Grzegorz Grzelak

JARAM SIĘ!!!! Pełen podziw BTW za wykonana pracę.

Karolina
Gość
Karolina

Ścieżki na Koziej to rewelacja. Niestety nie wymienił Pan najważniejszego punktu regulaminu, mianowicie zakazu jazdy po alkoholu. Jeśli ktoś nie używa kasku to konsekwencje wypadku ponosi sam. Ale jeśli spowoduje wypadek po alkoholu to cierpią inni. A połowa z użytkowników ścieżek pije piwo w sporych ilościach w schronisku i potem jeździ…

Mac Zak
Gość
Mac Zak

Jestem Lokalsem :)
W zeszłą niedziele 18/10/15 okienko pogodowe pozwoliło trochę pojeździć. O 15 na starcie Twistera i DH+ naliczyłem 26 osób. Woow się zaczyna dziać :) Ciesze się niezmiernie i dzięki mistrzu za ciepłą recenzje. Wieczorem idąc do domu w BB przy torach minął mnie elegancki flirt do Katowic w przedziale dla rowerów wisiało kilka fulli :) Serce roście, że to się może tak rozwijać. Pozdro z 2B i zapraszamy :)

harry
Gość
harry

Konkretnie to jesteś „lokalesę” ;)

Jacek
Gość
Jacek

Jestes pewien tego co piszesz? Amortyzator dziala jak pompka i odpierdzianie amorka zipem to brednie…

fitz
Gość
fitz

Miejscówa wypaśna – a tłumy chyba większe niż na Rychlebach, przynajmniej w ostatnią niedzielę. Co do odczuć – wiadomo, subiektywne – nam najbardziej podszedł nieznakowany szlak spod schroniska – bodaj OS1 z tegorocznego ET – idzie w lewo od szutru, dobija do niego na moment – i ucieka dalej. Stary zielony close second, a Twister mnie się podobał – a reszta ekipy była na „meh”.

Marcin
Gość
Marcin

Nie wszystkie „traile” to traile. Stary-zielony oraz DH+ to po prostu leśne szlaki, nawierzchnia w żaden sposób nie jest zabezpieczona, masowe rozjeżdżanie tych ścieżek już (2 tygodnie po otwarciu) doprowadziło do ich totalnego zrycia w kilku miejscach – na początku DH+ gdzie podłoże było trawiaste zrobiło się bagno po piasty… Podobnie na starym-zielonym, gdzie przeprowadzenie ścieżki niezgodnie z regułami IMBA (ścieżka nie jest pozioma, a jest przedłużeniem linii stoku) spowodowało rozrycie znacznej części szlaku, bandy w kilku miejscach już płyną. Niestety jeżeli projektuje się ścieżki do masowej jazdy trzeba zadbać o zabezpieczenie nawierzchni w przeciwnym razie robi się wielkie bagno… Czytaj więcej »

wojciech bartnicki
Gość
wojciech bartnicki

czy jest tam wypożyczalnia rowerów? W zeszłym roku zabrałem kolegę na Singletrek i bardzo mu się spodobało, ale nie ma własnego roweru (tam braliśmy Romet Key se S&S)

Marek R
Gość
Marek R

a mam pytanko- wymiana oleju w dolnych lagach i ogólne przeczyszczenie co 25 godzin- a kiedy wymiana wszystkich uszczelek? raz na rok? Jeżeli uszczelka nie nosi znamion zużycia to czy jest sens wymieniać na nowe? Z service manuala RS-a wynika, że co 100 godzin wymiana płynów w tłumikach i komorach górnych. nie ma nic o uszczelkach…

pzodrawiam

Marek R
Gość
Marek R

nie ten dział :)

Marek R
Gość
Marek R

tja. załapałem dopiero po chwili; trzeba wyłączyć możliwość scrollowania postów ;)

Wolnyslimak
Gość
Wolnyslimak

To ja dodam coś w temacie ” Enduro Trails B-B „. Po odwiedzeniu/objeżdżeniu Rychlebskich Scieżek oraz Srebrnej Góry przyszedł czas na Bielsko Białą. W zasadzie można zakończyć tekstem JEST SUPER:) Po pierwsze jest świetna baza z barami, pumptrackiem, linami, koszykówką, hotelem, kempingiem, pizzerią, wypożyczalnia rowerów, myjką i kto to wie czym jeszcze? A ta baza to Błonia. Doskonałe hamburgery, super piwko i uśmiech obsługi. Klasa. Trasy bardzo zróżnicowane. Twister jest długi i bardzo przyjemny na rozjeżdżenie. Taki SuperFlow tylko bardziej uporządkowany. Stary Zielony, czyli czerwony oraz DH+ to już inna liga. Dzikie ścieżki z hopami, korzeniami i stromiznami. Na bank… Czytaj więcej »

Bartunio
Gość
Bartunio

„trasy równie przyjazne, jak syryjscy uchodźcy na granicy Węgier”

Zaskakujące i bardzo niesmaczne to porównanie. Byłeś tam czy żywisz się tylko papką medialną…?

Jaro Jarecki
Gość
Jaro Jarecki

Witam,
potwierdzam , fabrycznie nowy amortyzator po tygodniu używania należy bezwzględnie przeserwisować , ponieważ producenci niestety dają bardzo mało smaru szczególnie pod uszczelniaczami , natomiast na ślizgach smaru nie ma prawie wogóle. Zauważyłem to juz po raz kolejny.
Pz
Jaro

Bartek
Gość
Bartek

Przydałby się jeszcze plac treningowy podobny do tego w Srebrnej Górze:
3-4 dropy rożnej wysokości
ze 3 tabletopy rożnej wielkości z najazdem itp…

Paweł Kołodziej
Gość
Paweł Kołodziej

Oj to by już było zbyt piękne :)

igor_bb
Gość
igor_bb

Między drogą szutrową a Daglezjowym są 3 minuty różnicy a nie 15

Mak Zak
Gość
Mak Zak

Zgłaszam jeszcze jedna korektę w tym świetnym opisie ;) Mianowice Generalna dyrekcja dróg i autostrad zmieniła w zeszłym roku oznaczenie ekspresówki z S69 na S1. Narobili zamieszania ;) Po skorygowaniu jak możesz, usuń mój koment. Pozdro

Grzegorz K.
Gość
Grzegorz K.

Czy na lekkim hardtailu 100mm w obcisłych ciuszkach bez ochraniaczy jest tam sens się pokazywać? :))

Serek pl
Gość
Serek pl

Jasne możesz;-) najperw będzie śmiech potem sprawdzą czy nóg nie golisz a na końcu dobry złocisty trunek … Byłem w takim stroju rok temu i było 6+

Grzegorz K.
Gość
Grzegorz K.

Spoko, spoko, nogi niegolone :)

Dr.Yblas
Gość
Dr.Yblas

Byłem w tamtym roku i jakiegoś wrażenia na mnie nie zrobiły te ścieżki. W sam raz na ht, no i wyjazd raz w roku to max bo trochę nuda.

Elwu
Gość
Elwu

Jak czytam co dzieje się w BB i porównam to z Wałbrzychem… ehhh… Żal mi, że moje miast które chwali się i tytuuje „Miastem MTB” nic nie robi w temacie ścieżek z prawdziwego zdarzenia. A mamy sporo miejsc w samym mieście gdzie możnaby zrobić niezłe single. Brawa dla BB i jej mieszkańców!

Seweryn
Gość
Seweryn

Może warto tutaj też wspomnieć o Magurce W.? Czy lokalne dziadki wciąż za bardzo nie lubią Boxxera? :/

Rafał Dudek
Gość
Rafał Dudek

Opis jak zawsze fajny ale uzupełnienie miejsca dobrej paszy:

1. http://www.dorys.pl/ ul. Startowa 54 koło basenu w cygańskim lesie – extra placki ziemniaczane z pieca są też dobre zestawy obiadowe.

2. bazyliapizza.pl bardzo dobre włoskie żarcie – lokalizacja w cygańskim lesie obok przystanku.

Zumberto
Gość
Zumberto

Ludzie. Przecież jak ktoś nie jest lokalesem a potrzebuje namiarów na naprawdę dobre żarcie w 2B to z urzędu wysyłamy delikwenta do „Bar Pierożek”.
Najlepszy i niedrogi bar mleczny jaki znam z najlepszym domowym żarciem.
Jedyny minus dla bikerów – daleko od Błoni bo w centrum przy Rynku.

https://www.google.pl/maps/place/Piero%C5%BCek+SC.+Bar/@49.8206162,19.0428595,19.61z/data=!4m5!3m4!1s0x4716a1d8ff0e0d77:0x4073fd12e18fc1fc!8m2!3d49.8209664!4d19.0432113

Marcin
Gość
Marcin

Byłem ostatnio w Srebrnej, bardzo fajna miejscówka, ale niestety w ciągu tygodnia jest prawie martwa.
Natomiast w Bielsku brakuje chyba tylko tego placu treningowego ze srebrnej. A tak to chyba jest wszystko. Kompleks ET żyje także w tygodniu, można coś zjeść, napić się, bez konieczności szukania jakieś knajpy.

Konrad
Gość
Konrad

Wariaty, podpowiedzcie gdzie się ulokować. Wybieramy się z kumplem na ET w lipcu na ok. 2-3 dni w tygodniu. Sęk w tym, że zabieramy nierowerowe małżonki – jedna w ciąży, druga z niespełna rocznym dzieckiem. Gdzie noclegować, żeby mieć dobry dojazd, a żony żeby się w międzyczasie nie nudziły ?

Tomo BB
Gość
Tomo BB

Po przeczytaniu tekstu, właśnie uświadomiłem sobie, jak z a y e b y s t e mam życie :) Mieszkam w Bielsku, z osiedla mam 15 min. rowerem do podnóża Szyndzielni lub 25 min. do podnóza Koziej. Czasem wstanę sobie o 5:30 rano, patrzę z balkonu na góry, ubieram się, wsiadam na rower, dopiero w trakcie jazdy „natchnie” mnie na jakąś konkretną traskę :) Wjadę sobie na Szyndzielnię, zjadę cyberniokiem czy dziabarem, albo jakaś trasą zrywkową „na dziko”. Potem odpoczyneczek, nawodnienie i kolejna rundka. Na Kozią uderzam tylko w tygodniu albo w weekend ale z samego rańca, kiedy szanowni przyjezdni… Czytaj więcej »

Tomasz Skrundź
Gość
Tomasz Skrundź

Serwis Tomo BB. Rzuć jakiś kontakt do siebie – w połowie października planuje przyjazd z Gdyni. Chętnie skorzystałbym z podpowiedzi lokalnego szczęsciarza. Pozdrawiam z nad morza. Tom (

Cris
Gość
Cris

Wybierasz się w tym sezonie do nowo otwartej miejscówki w Kasinie Wielkiej?

Zośka
Gość
Zośka

Czas mija, kilka uwag po 2 latach od otwarcia:

1. Twister wygląda coraz gorzej. Bardzo zdewastowany, nikt nie remontuje, teraz nazywanie tego trasą „flow” to spora przesada. Kamienie, korzenie, dziury, popękane bandy. Podobny flow czuje chyba ziemniak gdy go trą na placki…

2. Zapowiadany „twister” z Szyndzielni najprawdopodobniej nigdy nie powstanie. Obecnie więcej jest na EnduroTrails promocji twórców niż rzetelnej roboty. Mam wrażenie że para już uszła…

Mefiu B
Gość
Mefiu B

Kompleks Enduro Trails to super sprawa, Twister rzeczywiście wyzwala pokłady endorfiny. Ja mam jednak jednak jedno zatrzeżenie do „Starego Zielonego” – gdzieś w połowie trasy, za drewnianymi kładkami, trasa biegnie zboczem góry równolegle do będącego klika ładnych metrów niżej szlaku pieszego. Jednocześnie szlak jest pochylony w poprzek a nie poziomy i rower śiąga nam w lewo w dół w kierunku „przepaści”. Przez większość trasy to nie problem ale sekcje z korzeniami, szczególnie jak jest mokro, są przez to bezsensownie niebezpieczne. Ktoś nie pomyślał do końca i fun z jazdy przez to jest mniejszy. Powinny być tam płotki zapobiegające spadnięciu w… Czytaj więcej »

Romek
Gość
Romek

„korzystanie z szutru jest niezalecane, ze względu na ruch pieszy. Zwłaszcza w ruchliwe weekendy. Więc jeśli Ci się spieszy – przynajmniej bądź miły i ustąp pierwszeństwa!” – a niby dlaczego? To jest droga DOJAZDOWA do schroniska, tylko w kilku miejscach pokrywa się ze szlakiem. To raczej piesi powinni bardziej uważać i nie leźć cała szerokością. To jest właśnie typowy przykład myślenia „jestem większy/jest nas więcej więc mamy rację”.

Romek
Gość
Romek

„Respektuj zakaz jazdy po szlakach pieszych (tam, gdzie są stosowne znaki).” – te znaki postawiono w absurdalnych miejscach i nie mają żadnego umocowania prawnego (nie interesuje mnie czyjeś widzimisię). Blokują tylko drogę rowerzystom którzy chcą pojeździć po prawdziwych górach, a nie po przygotowanych nudnych trasach. Od 20 lat jeżdżę po górach i nikt nie będzie zawłaszczał do nich praw bo wymyślił sobie biznes.

Zumberto
Gość
Zumberto

Kolego. Po pierwsze wszystkie zbocza wszystkich lokalnych szczytów i całe tereny leśne w okolicy BB są w gestii Lasów Państwowych. I przy absolutnie każdej drodze wjazdowej do lasu (i tak jest w całym kraju) jest postawiony znak B-1. Te Białe koło w czerwonej obwódce oznaczajace „Zakaz ruchu wszelkich pojazdów”. Z tabliczkąpod spodem „Nie dotyczy Administracji Lasów Pańśtwowych i dojazdu do posesji”. Z tego co wiem ruch rowerowy również podlega pod kodeks drogowy gdzie prawnie umocowany jest ten znak. Umocowanie prawne masz. Dla mnie możesz sobie jeździć po lesie nawet na krechę gdzie tylko chcesz. Ale jeżeli masz wytyczony szlak pieszy,… Czytaj więcej »

Tomo_BB
Gość
Tomo_BB

Update – nowe opcje kolejki na Szyndzielnię:

3x w górę z rowerem 48 zł
Trzykrotny wjazd wraz z rowerem (ważny w dniu zakupu)
Z jednego karnetu może korzystać jedna osoba

6x w górę rowerem 80 zł
Sześciokrotny wjazd wraz z rowerem (ważny 3 dni)
Z jednego karnetu może korzystać jedna osoba

12x w górę z rowerem 120 zł
Dwunastokrotny wjazd wraz z rowerem (ważny 3 dni)
Z jednego karnetu może korzystać jedna osoba

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

Hej wywaliło pierwszą mapę.
Pozdrawiam

Adam
Gość
Adam

Bardzo fajne trasy. Zastanawiam się tylko czy są jakieś fora albo fejsbukowe zgromadzenia, żeby się umówić na wspólne wypady. Jestem nowy w tym środowisku i jeździć samemu trochę nudno.

Matt
Gość
Matt

Ja jestem stary (w środowisku :P), ale też ekipa się wykruszyła i trudno o towarzystwo ;) Możesz uderzyć na forumrowerowe.org i tam w podforach lolalnych sa wątki typu „wypady w Góry – Śląsk”. Na facebooku jest grupa „idę na rower Katowice”. W weekend w pociągu do Bielska też spotkasz co najmniej kilku rowerzystów, wystarczy zagadać, pozdro!

Odwiedź mój profil na
Instagram Top