Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?

Porady, Sprzęt / 

O ile przejście na tubeless i dobre, nowe opony są jednymi z najbardziej opłacalnych upgrade’ów, to pod względem stosunku ceny do wpływu na jazdę absolutnie nic nie przebije… napompowania ich do odpowiedniego ciśnienia.

Odpowiedniego… czyli jakiego?



Jak (i czym) mierzyć ciśnienie w oponach?

Przede wszystkim… regularnie. Ciśnienie w oponach z czasem spada, więc jeśli Twój rower 3 tygodnie stał w piwnicy – czas poszukać manometru i pompki.

Opony enduro MTB, jakie ciśnienie - kontrola

Naciskanie opon palcem jest równie skuteczne, jak kopanie w opony samochodowe – da się w ten osób bezbłędnie ocenić, czy złapałeś kapcia, ale na tym precyzja pomiaru się kończy.

Warto zainwestować w dobry manometr elektroniczny, który umożliwi kontrolę z dokładnością (i powtarzalnością) na poziomie 1-2 psi. Odczytanie takich różnic na wyskalowanym do 150 psi wskaźniku wbudowanym w pompkę jest niemożliwe, ale…i tak nie ma to znaczenia, bo jego wskazania mogą odbiegać od rzeczywistości nawet o 5-10 psi. I co zdecydowanie gorsze – zmieniać się za każdym pomiarem (zwłaszcza w tanich pompkach „marketowych”).

Jak już wybierzesz urządzenie do pomiaru – trzymaj się go. Manometry rowerowe to nie jest sprzęt aptekarski i ich wskazania mogą odbiegać od rzeczywistości, a tym samym różnić się między sobą. Bardziej liczy się powtarzalność – jeśli wiesz, że dobrze Ci się jeździ przy 21 psi (według Twojego manometru), to nie ma znaczenia, czy w rzeczywistości to jest 20 czy 25 psi.

Opony enduro MTB, jakie ciśnienie - manometry

Polecam ten po lewej – Schwalbe Airmax – wygląda niepozornie, ale kosztuje niewiele (ok. 60 zł), radzi sobie z wentylami Presta i Schrader i jest przy tym bardzo dokładny.

Pro tip: jeśli jeździsz tubeless, przed użyciem manometru naciśnij na chwilę wentyl, żeby wydmuchnąć zgromadzone w nim mleczko uszczelniające. W przeciwnym wypadku trafi ono do ciśnieniomierza, z czasem obniżając jego dokładność (i czyniąc go bezużytecznym).

A tak w ogóle – może zdążyłeś się już zirytować, że operuję na jednostkach psi (funt na cal kwadratowy) zamiast bardziej ludzkich, typu bar/atm. To kwestia gustu, ale chyba warto się przestawić, bo łatwiej zapamiętać 25 psi, niż 1,724 bar (0,1 bar to około 1,45 psi).

Pro tip: Google ma wbudowany konwerter, wystarczy wpisać po angielsku np. „1,8 bar to psi” (lub odwrotnie) i wyskakuje od razu poprawny wynik.

Pomiar ciśnienia... linijką, czyli tire drop

Jest jeszcze metoda alternatywna. Tak alternatywna, jak jazzowe covery Justina Biebera. Innymi słowy: nikt tego nie robi. Nawet ja :) Ale wygląda sensownie i jako ciekawostka powinna zainteresować sprzętowych geeków.

Tire drop to pomiar ugięcia obciążonych opon, czyli nic innego, jak… sag, z powodzeniem stosowany przy szukaniu idealnego ciśnienia w zawieszeniu. W przeciwieństwie do wartości w psi/bar, tire drop można „przenosić między rowerami” z całkiem różnymi oponami.

Mechanizm pomiaru jest prosty:

  1. Mierzysz wysokość opony roweru stojącego luzem.
  2. Mierzysz wysokość opony po obciążeniu (w pozycji „do ataku”).

Dla ułatwienia możesz mierzyć wysokość od ziemi do osi piasty, o ile będziesz pamiętał żeby różnicę w milimetrach odnieść do zmierzonej na początku wysokości opony.

Jaki jest prawidłowy tire drop? Tego nie wiedzą nawet najstarsi gorole z Sosnowca. Najlepiej zmierzyć ugięcie przy ciśnieniu ustalonym eksperymentalnie. Jestem bardzo ciekaw Twoich pomiarów (komentarze czekają!).


Jakie jest prawidłowe ciśnienie?

Trochę mi głupio, bo doczytałeś aż tutaj, żeby dostać konkretną wartość, a tu rozczarowanie: w rowerach niestety nie jest tak łatwo, jak w motocyklach czy samochodach. Jednoznaczne „prawidłowe” ciśnienia nie istnieją. A właściwie, istnieją – znajdziesz je na boku każdej opony – ale ich zakresy są bardzo szerokie i najczęściej oderwane od rzeczywistości (tj. zbyt wysokie).

Jakie ciśnienie w oponach enduro - zakres ciśnień opona plus

Ogólne zasady:

Niskie ciśnienie jest dobre, bo pozwala oponie dopasowywać się do nierówności terenu. Zwiększa to przyczepność, komfort i płynność jazdy. W terenie zmniejszają się też opory toczenia (tak!). Ale:

Zbyt niskie ciśnienie to ryzyko uszkodzenia opony/dętki/obręczy i niestabilność przy szybkiej jeździe, zwłaszcza na twardych nawierzchniach („pływanie” opony na boki, ryzyko rozszczelnienia, a nawet zerwania opony z obręczy).


Złoty środek wypada gdzieś pomiędzy 17 psi (1,2 bar) a 29 psi (2 bar)

…a dokładna wartość zależy nie tylko od masy ridera i rozmiaru/konstrukcji opon, ale też od typu roweru, warunków na szlaku, prędkości i stylu jazdy.

Jakie ciśnienie w oponach enduro - pompka stacjonarna

Żeby znaleźć swoje idealnie ciśnienie, zacznij od tych wartości początkowych:

  • koła 26″ i 27,5″ ⇒ 29 psi / 2,0 bar*
  • koła 29″ ⇒ 27 psi / 1,85 bar*
  • koła 27+ i 29+ ⇒ 18 psi / 1,2 bar
  • fatbike ⇒ 10 psi / 0,7 bar

* jeśli Twoje opony są wąskie i/lub delikatne (czyt. ważą poniżej 700 g), zacznij od wyższych ciśnień, w okolicach 35 psi / 2,4 bar.

Pro tip: przednia opona jest mniej obciążona, a przy tym kluczowa dla przyczepności – możesz (powinieneś) sobie w niej pozwolić na niższe ciśnienie. Zazwyczaj o ok. 2-3 psi (0,2 bar) niższe, niż w tylnej.

Jakie ciśnienie w oponach enduro - pompka z manometrem

Ale uwaga, to nie koniec! Po napompowanu wartości początkowych, ruszaj na szlak i stopniowo schodź z ciśnieniem po parę „psyknięć” (lub 2-3 psi, jeśli chce Ci się mierzyć).

Kiedy poczujesz, że opona robi się niestabilna i „pływa” na twardej nawierzchni (np. na dużych kamieniach czy szybkich, gładkich zakrętach) lub dobija do obręczy (zakładam, że masz opony tubeless!) – zmierz ciśnienie, dodmuchaj 1-2 psi i zanotuj swoją magiczną wartość w telefonie i/lub na obudowie pompki/manometru.

Jakie ciśnienie w oponach enduro - pomiar ciśnienia

Jakie ciśnienie w oponach enduro - manometr Schwalbe Airmax

Nie traktuj tej wartości jako jedynej słusznej – to tylko wartość wyjściowa do dalszych eksperymentów, zależnych od warunków jazdy. Startujesz w błotnych zawodach? Zejdź z ciśnieniem, żeby poprawić trakcję. Wybierasz się do bikeparku? Dodaj parę psi, żeby zachować stabilność przy większych prędkościach. Jedziesz na asfaltowy „wytop” po świętach Bożego Narodzenia u teściowej? Pompuj, ile wlezie.


Podsumowanie

Prawidłowe ciśnienie jest cholernie ważne, ale nie pytaj o radę kolegów – eksperymentalnie znajdź swoje optimum na szlaku, zmierz je dobrym manometrem i trzymaj się tych wartości, kontrolując co 1-2 tygodnie. Poza szkoleniem techniki jazdy, to jest najlepsze co możesz zrobić, żeby jeździć szybciej, pewniej i bez marnowania czasu na naprawianie przebitych opon.

Opony enduro MTB, jakie ciśnienie - pompka


Bonus: Na jakim ciśnieniu jeżdżą prosi?

Wspomniałem, że idealne ciśnienie zależy od mnóstwa czynników – również od skilla i rozwijanych prędkości. To, co idealnie sprawdza się dla Barela, prawdopodobnie będzie fatalne dla mnie, czy dla Ciebie. Ale… wiem, że i tak jesteś ciekaw ;) Zebrałem więc ciśnienia, jakie prosi z Enduro World Series zdradzili w różnych źródłach:

 Ciśnienie P/T [psi]Ciśnienie P/T [bar]
Anneke Beerten20/221,40/1,50
Jerome Clementz20/251,40/1,70
Katy Winton21/231,45/1,60
Miranda Miller21/231,45/1,60
Damien Oton21/251,45/1,70
Joe Barnes21/261,45/1,80
Anne Caroline-Chausson22/231,50/1,60
Yoann Barelli22/241,50/1,65
Alex Lupato22/251,50/1,70
Cecile Ravanel22/271,50/1,85
Justin Leov23/251,60/1,70
Theo Galy23/251,60/1,70
Lewis Buchanan23/261,60/1,80
Sam Hill23/281,60/1,95
Sam Blenkinsop24/271,65/1,85
Tracy Moseley24/271,65/1,85
Cody Kelley24/291,65/2,00
Iago Garay25/261,70/1,80
Jared Graves26/281,80/1,95
Nico Voullioz26/281,80/1,95
Ruaridh Cunningham26/281,79/1,95
Curtis Keene26/291,80/2,00
Fabien Barel27/291,85/2,00
Florian Nicolai27/291,85/2,00
Mitch Ropelato28/301,95/2,10
Richie Rude28/331,95/2,30

Zobacz też wcześniejsze części poradnika o oponach w enduro:

 

Dodaj komentarz

40 komentarzy do "Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Radek
Gość

Fuck… Z jazdy na rowerze można doktorat zrobić, albo i nawet habilitację…

Dominik Kiepuszewski
Gość

Słyszałem o doktoracie z technik jazdy na desce snowboardowej, to czemu nie z MTB? Najwyższy czas ;)

SZWR
Gość

Dobrze słyszałeś, to ten gościu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Kunysz

Filip
Gość

Wielu osób z jazdy na rowerze ma rehabilitacje ;)

Kowalski
Gość

„zanotuj swoją magiczną wartość w telefonie i/lub na obudowie pompki/manometru.” – naprawdę nie jesteś w stanie zapamiętać dwóch liczb? :-) Do tego myślę że nie ma uniwersalnego ciśnienia na wszystkie trasy. Inne ciśnienie bym dał do rąbanki na czerwonym szlaku na Ślęży a inne na Smreka. Nie sądzisz?

Kowalski
Gość

zwrcam honor, nie doczytałem ;-)

Bartek
Gość

A później zapamiętaj jeszcze ciśnienie w damperze, amorze, Ilość klików reboundów, wolnej kompresji, szybkiej… Lepiej sobie zapisać ;)

Marqs
Gość

Uuuu, dajcie spokoj, dla amatorow to jest kwestia udawania pro…
Zobacz na jakim cisnieniu pogina Richie…
Wszystko zalezy od stylu jazdy!

Kubol
Gość

Ha, czyli moje 1.2/1.4 nie jest takie głupie, biorąc pod uwagę, że jeżdżę co najmniej 2x wolniej niż przeciętny ziom z EWS ;)

Wojciech Małek
Gość

Przy mojej wadze 70kg, najlepsze ciśnienia jakie zakonotowałem to w rowerze enduro hardtail na oponie Schwalbe Space 2,35″ – 0,8bar, a na fatbike’u Schwalbe Jumbo Jim 4,00″- 0,4bar.

marzec
Gość

Oldskulowe ciężkie miniony 2ply 42a z dętkami przy mojej wadze 75 kg i na ekstremalnie kamienistym długim szlaku rtv agd (Chorwacja, alpy) ustawiam na 0.8 bar. Polecam zestaw jeśli lubicie dobrą trakcie na mocno technicznych sekcjach i chcecie ZAPOMNIEĆ o kichach. Wbrew pozorom da się na tym całkiem sprawnie robić podjazdy (minimum 2 bary na asfalt i zejść do 1.4 bara na kamienistym podjezdzie)

Guncar
Gość

Przydałyby się jeszcze wagi riderów ;) choć i to nie będzie miarodajne bo zależy jak kto jeździ. Nie ma zasady. Tzn jest jedna. Im szybciej tym twardziej ;)

Marcin Maj
Gość

Panie.. jakie 5 psi? Ja na marketowej dodaje do wskazań mniej-wiecej 1,5 atm i już wiem jakie ciśnienie mam. Wskazówka zawiesza się od podziałki 4atm do ok 6tm, potem już pokazuje co chce..

Piotr Leśny
Gość

Kiedyś na forum znalazłem wzór do obliczania ciśnienia w oponach. Dla tych którzy nie wierzą własnym odczuciom lub muszą mieć naukowy dowód.

([waga w funtach]/7)-1 – dla przodu
([waga w funtach]/7)+2 – dla tylu

Wynik oczywiście w psi i dla opon bezdętkowych. Mi wyszło trochę za miękko. Musiałem dodać 2-3 psi.

fixie
Gość

Fajnie by było gdyby TR mi pozwalało sporo zejść z ciśnieniem. Konwersja na TR, fajnie bo można niższe ciśnienie i snejków nie łapać, za to obręcz dostaje ostro i endurowe DT E1900 co chwilę trzeba centrować, że o bezpowrotnych wgniotach nie wspomnę. Jednak 23/25 PSI na 80kg to za mało :( A szkoda bo taka fajna przyczepność się robi od 25PSI dopiero przy hajkach 2.3

Yacor
Gość

A znajdzie się jakiś mały akapit o dobraniu szerokości opony do szerokości obręczy żeby to miało sens?

Mateusz
Gość

Dzięki za protipa z przedmuchaniem mleka z wentyli, bez tego manometr rzeczywiście świruje, jeżdżę na plusowych oponach i dla mnie sensowne ciśnienia idą w dół od 9psi z przodu i 11 z tyłu

MichUP
Gość

Głupie pytanie , taśmę uszczelniającą kleicie tylko zeby zakryło nyple, czy na cała szerokość wewnętrzną obręczy?

Bartek
Gość

Zachęcony artykułem obniżyłem sporo ciśnienia (29 er opony rocket ron i racing ralph) miałem sporo wyższe niż tu zalecane.
Ma to sens, czuje różnice. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, ale przez noc zeszło mi ciśnienie do zera w tylnym kole, dobrze że się nie rozszczelniło ale powietrza nie było nic…
Mleka nie widać, więc nie złapałem kapcia, nie wiem co się stało ale jak miałem wyższe ciśnienie (ok 3 bary tył vs 2 teraz) to nigdy takich akcji nie miałem.

Robert
Gość
Tylko skąd wiadomo, że taki manometr jest faktycznie precyzyjny. To, że ma cyfrowy wyświetlacz nie oznacza, że jest dokładny i wiarygodny. Wagi łazienkowe też są z wyświetlaczami cyfrowymi i mechanicznymi wskaźnikami. I jedne i drugie przekłamują jak chcą. Nie mówię oczywiście, że ten manometr jest zły ale skąd pewność, że on wskazuje prawdziwe ciśnienie a nie manometr w pompce? Mam pompkę Lezyne z manometrem zwykłym ale teoretycznie mogę ustawić ciśnienie do 0.1 Bara. Pompka kosztowała coś koło 130 -140 zeta więc całkiem możliwe, że manometr w niej będzie podobnej klasy/dokładności jak ten polecany w artykule. Ja przy wadze ok. 77… Czytaj więcej »
mat
Gość

Może trochę dziwne pytanie, ale… czy w Schwalbe Airmax da się wymienić baterię? Ostatnio miałem ciśnieniomierz, w którym wymiana baterii zakończyła się dezintegracją owego sprzętu. Było to mocno rozczarowujące, gdyż też kosztował kilkadziesiąt zł.

Janisz
Gość

Mam dylemat czy kupić manometr Schwalbe Airmax czy SmartGauge D2. Wiem, że polecasz manometr Schwalbe ale czy nie lepiej dopłacić do SmartGauge D2 i móc upuszczać powietrze i pozostawić na takim jakie sobie zażyczymy?

Czytaj kolejny artykuł

Test: Huck Norris - materac dla opon?

Sprzęt, Testy / 

Carbonowe ramy, 12-rzędowe kasety, sztyce regulowane i amortyzacja rodem z WRC, a mimo to, na szlaku ciągle możesz złapać obrzydliwie zwyczajnego kapcia. Wprawdzie systemy tubeless z mlekiem uszczelniającym uczyniły nasze życie lepszym, ale nie wyeliminowały możliwości dobicia opony do obręczy. Wiąże się z tym nie tylko ryzyko rozcięcia ścianki bocznej, ale też uszkodzenia (coraz droższych…) kół.

Problem ten praktycznie eliminuje Schwalbe Procore. Dodatkowa, wewnętrzna opona, pozwala jeździć na ciśnieniu w okolicach 1 bara, praktycznie bez ryzyka dobicia obręczy. Sęk w tym, że system jest dość skomplikowany i raczej nie przekona zwolenników filozofii „załóż-zapomnij”, tudzież osób, które wagi kuchennej używają głównie do części rowerowych.

Nie dałoby się prościej…?

Huck Norris


Huck Norris – o co chodzi?

Genialne w swojej prostocie rozwiązanie wymyślili Finowie. Huck Norris to piankowy insert wkładany do wnętrza opony, w jej najszerszym miejscu. Kiedy dobijasz oponę, ścianka boczna zamiast na kant obręczy, trafia na elastyczną piankę. Producent chwali się, że materiał ten został opracowany specjalnie na potrzebę tego wynalazku: jest odporny na wielokrotne zgniatanie i nie wchłania mleka uszczelniającego.

Huck Norris

Huck Norris

Opierając się o ścianki boczne, insert ułatwia też wskakiwanie opon na rant obręczy przy uszczelnianiu, co powinno ograniczyć konieczność stosowania kompresora.

Huck Norris

Komplet na dwa koła kosztuje 69 euro (z przesyłką gratis) i jest dostępny w trzech szerokościach (zależnych od szerokości obręczy), do kół 27,5″ i 29″. Piankę można też dociąć do rozmiaru 26″, choć będzie to wymagało nieco kreatywności przy łączeniu jej w okrąg.

Huck Norris vs Procore

Głównym konkurentem Hucka Norrisa jest wspomniany Schwalbe Procore.

Co oba systemy robią podobnie?

  • ochrona opony przed rozcięciem przy dobiciu;
  • ochrona obręczy przed wgniotami;
  • łatwiejsze uszczelnianie tubeless.

Schwalbe Procore

Schwalbe Procore

Co Huck Norris robi lepiej?

  • banalny montaż;
  • eksploatacja, jak przy zwykłych oponach (zwykły wentyl, brak konieczności kontroli dwóch ciśnień);
  • głupkoodporność (brak ryzyka przebicia wewnętrznej dętki, zatkania podwójnego wentyla itd.);
  • brak ryzyka zniszczenia lekkiej obręczy przez wysokie ciśnienie opony wewnętrznej;
  • niemal trzykrotnie niższa cena.

Co Huck Norris robi gorzej?

  • brak ochrony przed rozszczelnieniem opony np. w zakręcie;
  • ograniczone możliwości awaryjnej jazdy na kapciu;
  • powierzchnia pianki pokrywa się uszczelniaczem, który powinien być na oponie.

Jak widać, oba systemy mają swoje zady i walety. Niektórzy riderzy łączą je, montując bezpieczniejszego Procore’a na tylnym kole, a lżejszego Hucka Norrisa na przednim.


Montaż

Wkładki założyłem do opon Maxxis w wersji EXO na obręczach WTB o szerokości wewnętrznej 29 mm.

Początkowo akapit „Montaż” tego testu miał być dużo bardziej rozbudowany, ale nie ma o czym pisać – przed założeniem opony na rant, docinasz piankę do swojego rozmiaru, spinasz w okrąg za pomocą dołączonego rzepa (polecam zastąpić go zwykłym zipem, o czym za chwilę), wkładasz do opony i pompujesz. De Volai.

Huck Norris

Huck Norris

Mój zestaw opon i obręczy bezproblemowo uszczelnia się ręczną pompką podłogową, więc trudno mi ocenić, na ile zastosowanie Hucka Norrisa ułatwiło ten proces. W przypadku lżejszych opon, rozepchnięcie boków od wewnątrz powinno bardzo przyspieszyć ich wskoczenie na obręcze.

Huck Norris

Żeby zwieńczyć proces montażu, możesz też założyć… błotnik, który pełni funkcję opakowania. Eko!


Na szlaku

O ile od dłuższego czasu nie miałem problemu z wgniotami na obręczach, to do zamówienia Hucka Norrisa skłoniły mnie zeszłoroczne przygody z oponami rozciętymi o ich rant. Dwa zbiegnięte OS-y, trzy założone awaryjnie dętki i cztery akcje „łatania” opony lateksową rękawiczką zmusiły mnie do pompowania wyższych ciśnień – w okolicach 1,7-1,9 bara.

Piszę o tym, żebyś miał punkt odniesienia. Żeby przetestować Hucka, dla mojej masy 66 kg zaszalałem i nadmuchałem 0,9/1,1 bar (13/16 psi). Podobnymi wartościami chwalą się użytkownicy Procore. Jak dobijać, to na całego!

Test Huck Norris

Ciśnienia poniżej 1 bara to oczywiście przegięcie (opona pływa w zakrętach i jest spore ryzyko rozszczelnienia), ale sam fakt, że można przy takim ciśnieniu atakować ostre rock gardeny, mówi bardzo dużo o odczuciach z jazdy. Opona robi się jakby „głucha” – czujesz dobicie, ale jest ono ciche i stłumione. Daje się to poczuć zaskakująco często, bo 10-milimetrowa pianka zabiera zauważalną część „skoku” opony.

Huck Norris

„Dobita” (na sucho) opona bez wkładki…

Huck Norris

…i z wkładką.

Ta miękkość dobicia pozwala w moim przypadku na dużo swobodniejszy wybór linii i skupienie się na ważniejszych rzeczach, niż dbanie o integralność opon. Dość powiedzieć, że po przetestowaniu pierwszego zestawu, zamówiłem kolejny, do drugiego roweru – jeżdżąc na zwykłym tubeless, nie czuję się już tak pewnie. A z całą pewnością, nie chciałbym już bez „materaca” startować w zawodach.

Enduro MTB Series Srebrna Góra

Fot. Fotosa.pl

Po teście ściągnąłem oponę, żeby sprawdzić, ile mleka pochłonęła pianka. Producent deklaruje, że nie wchłania w ogóle, ale pewna ilość pozostaje na jej powierzchni. Na starcie wlałem ok. 150 ml, po pół roku w oponie ciągle chlupała niewielka ilość „luźnego” mleka – nie jest źle.

Huck Norris

Większym problemem okazał się spinający piankę rzep. W którymś momencie pod wpływem odkształceń się rozkleił, latając swobodnie w oponie i wiążąc CAŁE mleko. Stąd wcześniejsza propozycja zastąpienia go zipem lub innym trwałym połączeniem.

Huck Norris velcro sealant

Problem…

Huck Norris joining

…i rozwiązanie

Oględziny pokazały też kilka uszkodzeń Hucka – najgorsze strzały pozostawiają trwałe rozcięcie, przez co przy kolejnym uderzeniu w to samo miejsce, nie zapewni on już takiej samej ochrony.

Huck Norris damage

Warto też mieć świadomość, że Huck Norris nie eliminuje kapci w 100% – jeśli jeździsz na lekkich, delikatnych oponach, w dalszym ciągu możesz je rozciąć niezależnie od dobicia do obręczy.

Test Huck Norris

Test Huck Norris

Bonus: Huck Norris vs… karimata

Nie ma chyba Janusza, który patrząc na Hucka Norrisa nie pomyślałby: „super, wytnę to sobie z karimaty i będę miał to samo za grosze!”. Mając pod ręką oryginał, miałem ułatwione zadanie.

Pognałem więc od superhipermarketów w poszukiwaniu karimaty o grubości i twardości jak najbardziej zbliżonej do oryginału. Zwróciłem też uwagę na powierzchnię – powinna być w miarę gładka, żeby nie osiadało na niej zbyt dużo uszczelniacza.

Huck Norris

Huck Norris

Jakież było moje rozczarowanie, kiedy nie udało mi się znaleźć dokładnego odpowiednika, ani nic choćby trochę zbliżonego. Wszystkie karimaty, maty do jogi czy pianki pod panele podłogowe są albo:

  • zdecydowanie za miękkie
  • za cienkie
  • za krótkie

…a zazwyczaj wszystko na raz. O ile grubość i długość można przeskoczyć, sklejając Ghetto Norrisa z kilku kawałków, to różnica w twardości jest tak duża, że takie eksperymenty uznałem za bezsensowne. Zapewnienia producenta o opracowaniu własnego materiału mogą więc być prawdą.


Huck Norris – werdykt

Huck Norris na pierwszy rzut oka budzi oburzenie: „WTF, kawałek pianki za 290 zł?!”. Okazuje się jednak, że pomysł Finów przypomina pod tym względem element, który ma chronić: opony. To też tylko niezbyt skomplikowany, okrągły kawał gumy i zatopionych w środku nitek. Mimo to, zawarta w nim (prosta) technologia i materiały są warte wysokiej ceny.

Specyficzny materiał jest jedynym racjonalnym wytłumaczeniem wysokiej ceny Hucka Norrisa. Ale tak naprawdę, nie płacisz za technologię. Płacisz za pomysł: za skuteczne rozwiązanie elementarnego problemu dobijania opon do obręczy. A jego skrajną prostotę traktowałbym raczej jako argument za, niż przeciw.

Huck Norris


Walety:

  • działa!
  • prostota montażu i eksploatacji: „załóż i zapomnij”;
  • niska masa.

Zady:

  • cena;
  • konieczność stosowania większej ilości uszczelniacza.

Cena: 69 euro (ok. 290 zł)
Masa katalogowa: ok. 80 g
Strona i sklep producenta: www.hucknorris.com


Zobacz też powiązane artykuły:

 

Dodaj komentarz

59 komentarzy do "Test: Huck Norris - materac dla opon?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zadlo
Gość

Walety i Zady to tak z premedytacją :)

igor_bb
Gość

Fajne chcę zamówić ale sklep jest tragiczny…

Paweł Nalewajko
Gość

Ciekawe, ale mimo wszystko cena troche za sroga jak na nasze warunki. No … jest jeszcze typowo Januszowe rozwiązanie z pianki do izolacji rur :D

MichUP
Gość

O i jest wersja do Plusów 34-45 mm. Ale tyle kasy za kawałek pianki:) …

MichUP
Gość

Na marginesie, jezszcze cos takiego sie pojawiło http://www.cushcore.com

Kristoff
Gość

Kupiłem, używam (3 miesiące), polecam. Z ciśnieniami zszedłem 0,3-0,5 bara (przy 96kg),zero kapci, zero (nowych) wgniotów. Zwykle po 3 miesiącach koła miałem do centrowania, teraz zero bić. Opona wskakuje na rant bez kompresora choć przy pierwszym razie się nie udało. Generalnie fajny patent w niezbyt wygórowanej w relacji do pomysłu, wykonania i korzyści cenie.

Łukasz Nowak
Gość

Akurat porównywanie poziomu skomplikowania opony (wielowarstwowy oplot, różnej twardości guma, drut lub kevlarowa linka, zapewnienie odpowiedniej grubości ścianki, kształtu bieżnika itp.) do tej „pianki” (nie jest to karimata jak zauważyłeś, ale bez przesady, myślę że szło by dojść do producenta, do tego wykrojniki do wycięcia kształtu i masz produkt) jest nie na miejscu. Pomysł jest dobry, ale uważam, że cena to „rozbój w biały dzień”.

Kamilo OS
Gość

Cush core wydaje się bardziej kompleksowym rozwiązaniem, ale za 149 dolarów plus wysyłka da grubo ponad 600 złotych.
Więc rozwiązanie Norrisa wydaje się na chwilę obecną najsensowniejsze.
Zwłaszcza że w gratisie na błotnik :P

Modry
Gość

Być może niedługo pojawią się jakieś zamienniki i będzie z czego wybrać w różnych cenach :)
Póki co mamy „podatek od nowości i świeżego pomysłu”. Oczywiście, ze to żadne rocket science, tylko co najwyżej twórca jeśli miał inżynierskie zacięcie to wyszedł do producenta pianki z propozycją żądanych parametrów. A prędzej wybrał coś gotowego z katalogu i dorobił po drodze ideologię. I nie, nie krytykuję, że teraz chce na tym zarobić. Kto ma kupić to kupi, reszta ponarzeka albo poszuka alternatyw, a osobnicy o zacięciu DIY mają pole do eksperymentów.

Janusz
Gość

Można to gdzieś kupić?

Marcin Hajdecki
Gość

Pomysł przedni i to będzie zdecydowanie mòj pierwszy fiński zakup przed pewnym 29cio calowym autobusem. Dywagowanie po raz kolejny na temat wysokich cen współczesnego szpeju nie ma-moim zdaniem-specjalnego sensu.Owszem-jest drogi,ale mam wątpliwości,czy został wykreowany dla zasobności rodzimego portfela…choć sądząc po szerzącym się,lanserskim stylu niektórych rowerzystòw-„enduro” & „single trail flow”(swego czasu zwane szeroko pojętym „freeride”)-świadczy też o poziomie linii kredytowej,a nie idącej z ceną(niestety nie zawsze)-funkcjonalnością i indywidualnymi potrzebami-świadomość konsumencka jest obowiązkowa,a Huckòw…WINCYJ cholera!!!

Marcin
Gość

W zasadzie można by dorwać jakąś piankę techniczną. Są różnej grubości, gramatury i tym samym twardości. Nic tylko poszukać w patencie gramatury albo czegoś podobnego i taka kupić sobie na własny użytek. Bo sprzedaż i produkcja to już łamanie praw patentowych.

drogie to
Gość

spoko loko

na pewno jest do dostania na m2 za śmieszne pieniądze takie tworzywo / pianka z której tną te norisy

to jest coś w stylu mikro guma, tylko się wczytać i dobra odpowiednią gęstość, zrobić przymiar do wycinania / szablon i za miesiąc / dwa allegro zalane podróbkami po 49,99 zł :D

coś w tym stylu

http://mikroguma.pl/products/view/827

pzdr

drogie to
Gość

o to jeszcze lepsze płyty gumowe antywstrząsowe :D

http://mikroguma.pl/products/view/127

noorbert
Gość

a cena jest za zestaw na jedno czy dwa koła ?

krecik
Gość

Da się to zrobić samemu, chyba że komuś zależy bardzo na błotniczku. Ali Clarkson trialowiec pokazuje jak i z czego zrobić. VLOG35 HOW TO GO TUBELESS (youtube). Kto jak kto ,ale trialowiec wie co działa.Cena tego jest kosmiczna , biorąc pod uwagę że się to zużywa, wiadomo ,że w enduro to mniej niż w trialu. Zwykła pianka wodoodporna w miarę twarda. Danny McCaskill pewnie też to używa, bo oni jeżdzą czasem razem.

krecik
Gość

Napisałem ,że się da zrobić. Nie pisałem ,że będzie łatwo.:) Tak serio , to wspomniał chyba ,że jest to droższe trochę od typowej karimaty. Mam karimate, którą ciężko ścisnąć może się nadać do tego, ale gdzie to kupione było to nie pamiętam. Myśle ,że można zrobić to właśnie z karimaty i spróbować , koszty niskie. Hurtownie budowlane to dobre miejsce do znalezienia takiej pianki .

igor_bb
Gość

Wszyscy płaczą że drogie i że taniej zrobią że się da na pewno i po co przepłacać ale nie każdy ma czas rzeźbić w g… Jeżdżenie i szukanie takiej pianki i czas poświęcony więcej na to będzie więcej kosztować nić po prostu zamówienie tego.

MichUP
Gość

:) Z obliczeń wynika ze ten materiał ma gęstość ca. 1200 kg / m3, zbliżony jest wiec do litej gumy (1600kg).

27,5 x Pi x 2,54 (na cm) x 0,5 (mamy powierzchnię) x 1 (i mamy cm3) x ca. 60% (bez dziur) co daje 66 cm3, które waży 80 gr. czyli 1cm3 wazy 1,2 grama. W m3 mamy milion cm3, więc 1200000 gram to 1200 kg na m3 ;)

Yacor
Gość

He, he, właśnie spotkałem w biedzie matę anty wibrująca pod pralki, twarde cholerstwo i elastyczne – ciekawe jak to ma się w porównaniu do Huck-a.

Marcin Maj
Gość

A ja to się dziwię czemu w rowerach nie ma znanego z motocykli enduro moussa? Mowa nie o za małej dętce, tylko o tym prawdziwym, grubym z pianki co to trzeba rozjeździć najpierw. Taki np Bib-mousse by Michelin.

Marcin Maj
Gość

Acha i jeszcze kompletnie z dupy i nie w temacie. Marzy mi się Twój tekst o tym czym się w Polsce jeździ. Czego na uczęszczanych szlakach najwięcej widujesz (boś bywały)? A co za sprzęty widać w terenie, gdzie chcąc się odlać nie odchodzisz za żaden krzak, bo jest kilka km do najbliższego przechodnia?

nbr
Gość

Hej, czy do rozmiaru 27,5′ obcinałeś 1 czy 2 segmenty Hucka?

Jan Rybarski
Gość

Żałosne stają się te teksty o Januszach. Wychodzą z nich ewidentne aspiracje i deficyty. Skąd biorą się takie kompleksy? Przecież owi Finowie „wynalazcy”, o Niemcach z linku nie wspominając, to typowe Janusze. Idzie o to aby wyprodukować sieczką pasionych Majkelów z córkami Olivkami.

chemik
Gość

Czy mógłbyś nieco więcej napisać o sztycy TranzX? Czy to był model TranzX Dropper Post?
TranzX produkuje komponenty głównie do rowerów elektrycznych.

Jan Rybarski
Gość

TranzX to firma „stara jak świat”. Pamiętam ją z lat 90tych. A ostatnio (z 5lat temu) widziałem jakieś lemondki, podróbki spinaci, jak akurat był szczyt mody na ostre. Oni zawsze idą w to co jest aktualnie „w modzie”. Jakość kiedyś była przyzwoita.

wodzu
Gość

Wracając do tematu, czy w zakrętach nadal ucieka powietrze?

wodzu
Gość

Po zalaniu Hucka mleczkiem robi się waga na poziomie ProCore, chyba że się mylę.
– Huck Norris 80 g

Marcin
Gość

Nowy jest prawie tak twardy jak prawdziwy chuck”invasionUSA”norris http://enduro-mtb.com/en/new-huck-norris-dh-tougher-protection-huck2flat-moments/

Rumik
Gość

A nie taniej ciut więcej napompowac? :)

Cukier
Gość

A gdzie test procore? Ja jeżdżę sezon i to chyba najlepszy wynalazek w tej dziedzinie. Zakładanie to 10 minut o ile nie ma się dwóch lewych rąk ;-P
Jazda to miód kleją strasznie przy 1.0-1.2 a nawet i niżej no ale ja ważę 88kg. Jeżdżę na obręczach wtb i35 a więc 35 mm wewnętrznej.

Marcin
Gość

Michał, a jak teraz jest z mleczkiem? Nadal trzeba rower ruszyc raz na jakis czas, bo inaczej zaschnie? Enduraka rzadziej uzywam, a po ostatnin wypadzie w gory, 3 dziurach i koniecznosci wiazania detki na supeł ;), coraz czesciej rozważam mliko.

Mateusz syn Janusza
Gość

Jak to zobaczyłem to od razu przypomniała mi się pianka dylatacyjna którą sprzedaje firma w której pracuje.
http://jurga.com.pl/wp-content/uploads/2016/06/izorope.png
http://jurga.com.pl/wp-content/uploads/2016/06/izofoam.png
5mm x 8cm x 50mb za 10 zł tylko że ona pewnie będzie za miękka ale coś mi się wydaje że jak przerobie swoją opone na bezdętkową to coś pokombinuje :)

Wojtek Ziernicki
Gość

jest jeszcze coś takiego:

https://www.bikesuspension.com/tyres/ptn-pepi-tire-noodle.html

ale jak w teście wyszło to jest to otulina rur z PE sklejona w koło (za ok.50-60 eur w zależności od sklepu za komplet) co widać tutaj:

https://www.mtb-news.de/forum/t/allgemeiner-durchschlagschutz-tubeless-thread-basteln-tests-erfahrungen-produkte-diskussion.845499/page-4

Markus
Gość

Ten kawałek tworzywa powinien kopsztowaćmaximum 20 Euro ,to jest rąbanie ludzi w biały dzień

Markus
Gość

Ten kawałek plastikowej gąbki powinien kosztować max 20 euro a nie ponad 3x więcej. To jest chamska cena jak za litr wody na pustyni

Czytaj kolejny artykuł

Test: Ochraniacze X-Factor Flow (+zbroja Duro)

Sprzęt, Testy / 

Kiedy Ania z firmy X-Factor zaproponowała mi współpracę, trochę się zmieszałem. Myślałem, że branżę znam dość dobrze, a o firmie produkującej ochraniacze 15 km od mojego domu (!), usłyszałem pierwszy raz w życiu… Wzbudziło to pewne obawy („skoro ich nie znam, to muszą być ciency?”), ale też ciekawość, która ostatecznie zwyciężyła. W grudniu odebrałem swój zestaw ochraniaczy X-Factor Flow na kolana i łokcie, oraz lekką zbroję X-Factor Duro – nowości firmy na sezon 2017. Jakie wrażenia pozostawiły po pół roku użytkowania?

Ochraniacze X-Factor Flow

Ochraniacze otrzymałem do testu w ramach współpracy z firmą X-Factor Body Protection.


Kto za tym stoi?

Firma założona przez Anię i Pawła produkuje ochraniacze od ponad 10 lat. Początkowo snowboardowe, a wraz z rozwijaniem pasji założycieli, również motocyklowe i rowerowe. Kiedyś były to produkty bazujące na chińskich katalogach i dostosowywane do własnych wymagań. Stopniowo jednak wymagania i wiedza rosły, co zaowocowało nowymi, w 100% autorskimi projektami, takimi jak testowane tu Flow i Duro.

Ochraniacze X-Factor

Są one zaprojektowane i wyprodukowane w Polsce (konkretnie, w Świetochłowicach), z polskich materiałów. Jedynym wyjątkiem są niemieckie protektory SAS-TEC. Ich producent chwali się, że zapewniają ochronę przewyższającą wymagania certyfikacyjne europejskich norm.


Ochraniacze na kolana i łokcie X-Factor Flow

Wygoda i dopasowanie

Główna cecha konstrukcyjna ochraniaczy X-Factor to dość długi „rękaw” (i „nogaw”). To dobra wiadomość dla posiadaczy (zbyt) krótkich spodenek: tutaj nie grozi tzw. „enduro gap”, czyli goła noga widoczna między ochraniaczem a spodenkami. Jednak nie o aspekt modowy chodziło projektantom…

Większość konkurencji trzyma się na nodze dzięki krótszemu kołnierzowi wspomaganemu rzepem, co u bardziej przypakowanych (szeroka łyda i udo) może powodować zsuwanie się ochraniacza w stronę (węższego) stawu. Efektem jest rolowanie materiału pod kolanem, powodujące podrażnienia przy pedałowaniu. Miałem ten problem w ochraniaczch dwóch innych producentów.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Ochraniacze mają niski profil – bez problemiu mieszczą się pod jerseyem z długim rękawem i długimi spodniami (testowane na Endura Humvee).

W X-Factorach problem rolowania pod kolanem nie występuje, bo długi kołnierz (wspomagany sillikonowymi paskami) opiera się na prostej, a nie „pochyłej” części uda. Trochę gorzej jest z łydką – w moim przypadku, ściągacz wypadł akurat na zakończeniu mięśnia, przez co ochraniacz zsuwał się o kilka milimetrów, wymagając poprawienia 1-2 razy w ciągu całego dnia jazdy. Po mojej sugestii, dolna część „nogawa” ma zostać nieco skrócona.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Kluczowe dla wygody: brak szwów pod kolanem.

Dodam, że przez „cały dzień jazdy” mam na myśli też podjazdy – ochraniacze na kolana są na tyle wygodne i przewiewne, że nigdy nie pomyślałem o ich zsunięciu na kostki. Stosunkowo skomplikowana, 4-panelowa konstrukcja, z materiałów o różnej elastyczności, powoduje, że „rękaw” idealnie się dopasowuje i przy zakładaniu ochraniacza czuć, jak chwyta się swojego miejsca.

Ochraniacze na łokcie X-Factor Flow

Protektor w ochraniaczu łokcia jest dość długi i chroni część przedramienia.

Producent twierdzi też, że ochraniacze mają właściwości kompresyjne, wspomagające pracę mięśni. Ze względu na zbyt lekceważące podejście do tematu, trudno mi to fachowo ocenić. Mogę jedynie napisać, że faktycznie rękawy okalają kończyny w bardzo przytulny i intymny sposób. W przypadku ochraniaczy na łokcie, nawet zbyt intymny – być może powinienem był wybrać większy rozmiar, bo ciasne dopasowanie utrudnia zakładanie i przy dłuższej jeździe, powoduje dyskomfort.

Ochraniacze na kolana X-Factor Flow

Ochraniacze na łokcie X-Factor Flow


Jaki rozmiar?

Przy doborze rozmiaru warto też pamiętać, że ochraniacze są pozbawione regulacji za pomocą rzepa – należy się sugerować wymiarami podanymi przez producenta (na stronie danego produktu). W przypadku kolan, zazwyczaj mam problem z wyborem – zależnie od producenta, pasują mi zarówno S-ki, jak i L-ki (lub żadne…). W przypadku X-Factora, najmniejszy rozmiar S/M siadł idealnie (o łokciach wspomniałem wyżej). Do wyboru jest jeszcze M/L i XL/XXL, więc sugeruję w razie wątpliwości zamówić dwa sąsiednie warianty i po przymiarce jeden odesłać (lub zwyczajnie kupić w sklepie stacjonarnym).


Ochrona

Komfort to dla mnie kwestia pierwszorzędna – w końcu przy odrobinie szczęścia, nieporównywalnie więcej czasu spędza się po prostu pedałując, niż glebiąc. Trudno jednak zapomnieć, po co są ochraniacze. Stosunek poziomu ochrony do wygody zawsze jest kompromisem i różni producenci różnie do niego podchodzą. Dlatego w w przypadku ochraniaczy na kolana, w zeszłym sezonie zmieniłem bardzo minimalistyczne G-Formy na nieco pancerniejsze, ale dalej wygodne IXS Flow. Ochraniaczom X-Factor o tej samej nazwie, bardzo do nich blisko.

Ochraniacze X-Factor

Sercem ochraniaczy są zaawansowane protektory SAS-TEC. Opiera się na nich praktycznie cała branża motocyklowa i część rowerowej – zwłaszcza marki z Niemiec. Ich materiał jest uspokajająco gruby, choć w pierwszym kontakcie trochę zbyt sztywny. Trzeba jednak dać mu szansę – protektory wykonane są z pianki wiskoelastycznej (z pamięcią kształtu), która mięknie pod wpływem temperatury ciała i po kilku minutach idealnie się dopasowuje (również na mrozie – sprawdzone). Warto o tym pamiętać, mierząc ochraniacze w sklepie.

Ochraniacze X-Factor

Oczywiście pod wpływem uderzenia, „inteligentny” materiał utwardza się, podobnie jak w ochraniaczach z D3O, czy wspomnianych już G-Formach. Podczas testu obyło się bez poważnych wypadków, ale ze względu na śliski początek sezonu, w zakrętach nie brakowało „zejść na kolano”… I łokieć. I głowę. Żadna z tych sytuacji nie zostawiła na mnie śladu, nie licząc siniaków na niechronionej części nogi – osoby oczekujące ochrony boków kolana lub piszczeli, powinny spojrzeć na „cięższy” model (np. Evo II).

Ochraniacze X-Factor


Co można poprawić?

Ochraniacze X-Factor

Część zastrzeżeń opisałem już wyżej (zbyt ciasne dopasowanie ochraniaczy łokci i długi „nogaw” tych na kolana). Po półrocznym teście, moje zastrzeżenia wzbudziła też duża ilość wychodzących nitek w okolicach ściągaczy – nie wpłynęło to na funkcjonalność ochraniaczy, zwłaszcza że sam protektor i jego kevlarowa osłona zostały przyszyte pancernie. Widać jednak, że nie jest to jeszcze jakość wykonania IXS-a, czy innych drogich marek.

Ochraniacze X-Factor - nowa partia

Nowa, poprawiona seria

Ochraniacze X-Factor

Nie miałem też pojęcia, do czego służą te tajemnicze pętelki, bo na pewno nie pomagają w zakładaniu. Przypominam, że ochraniacze ciasno przylegają, przez co ich zakładanie i ściąganie wymaga sporo gimnastyki. Okazało się, że ma on być pomocny przy pakowaniu ochraniaczy – hm…

Ochraniacze X-Factor - nowa partia

Aha!

Trochę jednak się czepiam, biorąc pod uwagę, jak poważnie producent traktuje uwagi ze strony użytkowników. Moje ochraniacze mają pół roku – w międzyczasie szwy zostały już wzmocnione (są też bezpłatnie poprawiane w ochraniaczach klientów). Kolejna partia ma już mieć skrócony „nogaw”. Więc nawet jeśli na tą chwilę nie jest to produkt idealny, to z pewnością ma szansę się takim stać.


Ochraniacze na kolana i łokcie X-Factor Flow – werdykt

Kiedy poleciłem Wam te ochraniacze w zajawce na Facebooku, kilku moich znajomych pognało do sklepu na przymiarki i część z nich jeździ dziś w X-Factorach. Niektórzy wybrali jednak droższe produkty bardziej znanych marek, co pokazuje, że polski produkt nie jest jeszcze killerem koszącym konkurencję, a raczej ciekawą alternatywą.

Alternatywą kosztującą o ok. stówę mniej, trzeba dodać. Ta różnica (w stosunku do moich ulubionych IXS Flow) co prawda niesie ze sobą kompromisy w komforcie i jakości wykonania, ale są one na tyle akceptowalne, że trudno byłoby mi zarekomendować droższe ochraniacze bez wcześniejszego sprawdzenia X-Factorów – jeśli tylko krój będzie dobrze pasował do Twoich kończyn, warto!

Ochraniacze X-Factor Flow


Walety

  • wysokiej klasy protektory;
  • dobra stabilność;
  • niezła wentylacja;
  • cena!

Zady

  • mocno opinający krój;
  • jakość szwów w pierwszej serii.

Strona i sklep producenta:


Bonus: Koszulka z ochraniaczami X-Factor Duro

Razem z ochraniaczami dostałem do testu nową lekką zbroję, która idealnie sprawdza się w bikeparku i miejscówkach takich trasy Enduro Trails z Szyndzielni. Ale nie tylko – przejechałem w niej też ostatnie zawody w Srebrnej Górze, gdzie bardzo się przydała. Nawet jeśli nie do pochłaniania uderzeń (choć to też…), to do pompowania ego na kamienistych ściankach.

Dopasowanie

Wybór rozmiaru jest łatwiejszy, niż w przypadku ochraniaczy kolan czy łokci – po prostu bierzesz taki sam, jak w przypadku innych ubrań, np. bielizny termoaktywnej, którą Duro de facto jest. Koszulka jest bardzo elastyczna i przylega do ciała jak lateksowe legginsy do pupy Jennifer Lopez. O stabilność dbają dodatkowo silikonowe wstawki na pasie i rękawkach.

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Ochrona

Bezpieczeństwo zapewniają pełnowymiarowe ochraniacze na:

  • kręgosłup – jazda z dość grubym „żółwiem” może się wydawać bez sensu; zwłaszcza, jeśli masz plecak z wbudowanym protektorem (np. Evoc). Ten z koszulki możesz wtedy wyciągnąć, ale umówmy sie: ochraniacz stabilnie „przyklejony” do pleców (po kilku minutach podjazdu, nawet dosłownie), zawsze będzie bezpieczniejszym rozwiązaniem. I równie wygodnym – plecak odchudzony o pancerz jest bardziej stabilny i dobrze leży na ochraniaczu. Jest to też oczywiście idealne rozwiązanie dla osób jeżdżących z kołczanem prawilności nerką.
  • ramiona/barki – jeśli lubisz obijać się o drzewa, uczynią Twoje życie lepszym. Protektory zostały dobrane tak, żeby nie kolidowały z paskami plecaka. Konstrukcyjnie są bardzo podobne do tych na łokciach, czyli elastyczne, średniej grubości – mieszczą się bez problemu pod koszulkę, ale musisz się liczyć z lekkim „efektem futbolisty”. Co w niektórych sytuacjach może być zaletą…
  • mostek – niewielki ochraniacz na splocie słonecznym nie uchroni przed stłuczeniem żeber, ale na pewno zmniejszy efekt „przyduszenia” po glebie na klatę. Niewielka powierzchnia protektora sprzyja wentylacji.

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami

Komfort i wentylacja

Oddychalność budzi oczywiście największe obawy – większość zbroi DH zupełnie nie nadaje się do podjeżdżania. Koszulka X-Factor jest pod tym względem o niebo lepsza – „brzuch” i boki są wykonane z lekkiej, przewiewnej i nieźle odprowadzającej wilgoć siatki. Duro można więc traktować jako potówkę zakładaną pod jerseya, ale z dodatkową ochroną (zbroję można bez ceregieli prać w pralce). Na podjazdach plecy są mokre, ale jeśli jeździsz z plecakiem, to i tak już się z tym pogodziłeś – odczucia są podobne. Protektor ma nawet środkowy kanał wentylacyjny przypominający system nośny większości plecaków.

Przy dłuższej jeździe, dają o sobie znać silikonowe ściągacze, które mogą trochę kolidować z ochraniaczami na łokcie – warto je starannie założyć. Zwłaszcza, że gruba, jednoczęściowa konstrukcja „żółwia” uniemożliwia poskładanie koszulki i spakowanie jej do plecaka np. na długi podjazd.


Koszulka z ochraniaczami X-Factor Duro – werdykt

Przerzuciłeś się z plecaka na nerkę? A może po prostu jesteś na etapie nauki wymagającym dodatkowej ochrony? Tego typu koszulka z ochraniaczem kręgosłupa powinna trafić na Twoją listę zakupów. Co prawda po założeniu nie staje się „niewidzialna” i jeśli cenisz sobie jazdę na lekko i maksymalny komfort, pewnie ograniczysz się do ochraniaczy na kolana i ewentualnie łokcie. Ale kiedy przyjdzie moment wymagający dodatkowego zastrzyku pewności siebie, w koszulce X-Factor Duro spokojnie wytrzymasz cały dzień jazdy – niekoniecznie wspomaganej wyciągiem. 

Lekka zbroja X-Factor Duro - koszulka z ochraniaczami


Walety

  • „pełnoprawane” ochraniacze ramion i kręgosłupa;
  • dobra wentylacja;
  • komfort – możliwość jazdy cały dzień.

Zady

  • jednoczęściowy protektor pleców – brak możliwości włożenia do plecaka;
  • brak ochrony żeber.

Strona i sklep producenta:


UWAGA! Już w ten weekend (27-28 maja) ochraniacze X-Factor będziesz mógł własnoręcznie pomacać i zmierzyć na Bike Festiwalu w Kluszkowcach!


Zobacz też inne testy ubrań i akcesoriów:

 

Dodaj komentarz

22 komentarzy do "Test: Ochraniacze X-Factor Flow (+zbroja Duro)"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michup
Gość

Woa ! Kolejny wpis ? Ale jesteśmy tu rozpieszczani :)

Tato
Gość

Fajny test – zwłaszcza jeśli chodzi o zbroję. Bardzo chętnie poczytam o wrażeniach z ich innych produktów. Jakoś mimo że z Bielska daleko też do nich nie jest, nigdy nie mogę się wybrać żeby coś pomacać i przymierzyć, a podrasowany Air Line na Żarze zapalił ostatnio kontrolkę braku nieśmiertelności…

Marcin Maj
Gość

Schudłeś! ;)

voy2s
Gość

W sklepach to juz tylko ta druga poprawiona seria?

Cezary
Gość

Witam jak rozpoznać poprawioną serię?
Ochraniacze są dostępne u kilku sprzedawców na allegro. Tylko, żaden z nich nie potrafił mi odpowiedzieć, czy mają już tą serię poprawioną.

Kamil OS
Gość

Duro posiadam drugi miesiąc i jestem zadowolony. Zaraz po założeniu zapominam że mam to na sobie :P testowane na zawodach enduro i całodniowych wycieczkach w terenie.
Warto przymierzyć przed zakupem, ja mam standardową eMkę ale w barkach było za szeroko i mało stabilnie leżały ochraniacze na barki.
Powiem że rozmiarówka jest przedziałowa m-l i xs-s.
W s-ce mam ciasno w pasie to barki dobrze się trzymają.

Pozdrower

A aaa
Gość

Co to za koszulka na zdj nr 1

Ajs
Gość

Sam przeszedłem z zbroi rowerowej 661 pressure suit (denerwował mnie garb na plecach i to że zbroja dosyć grzała)na testowaną przez Ciebie koszulkę duro.
Koszulki używam tylko do Downhillu. Moje odczucia po kilku wypadach są takie że jest wygodna (rzeczywiście zapomina się o niej kiedy jest pod jerseyem), nie robi garba i rzeczywiście sprawia pozór odpowiedniej ochrony pleców i barków (na szczęście jeszcze nie testowałem :P).
Ogółem mogę polecić, z minusów mogę napisać to czym wspominałeś (pot na plecach) i ściągacze na ramionach- jak dla mnie są trochę za mocne pomimo tego że nie mam okazalej łapy a rozmiar jest dobrze dobrany.

billy
Gość

no spoko, fajnie, polski produkt itp., ale i tak wolałbym kupić kolejne 661, bo cena nie jest aż tak atrakcyjna żeby ryzykować ewentualne niezadowolenie. To tak jakby kupić fulla KROSSa, niby ciut taniej ale prawdopodobieństw, że coś się zaraz sypnie w ramie odstrasza. Szkoda, że nie wzorowali się na koszulce g-form, jestem przekonany, że jakby była taka w ofercie stówkę taniej to nie nadążali by szyć.

Karol
Gość

Fajny test, rzetelnie opisany. Po przeczytaniu udałem się do Bytomia i zakupiłem ochraniacze ; )
Czy jest planowany test lub zestawienie butów do do platform w najbliższym czasie?
Pozdrawiam

Mateusz M
Gość
Zachęcony pozytywną recenzją zakupiłem ostatnio zestaw Flow na łokcie i Evo II na kolana. Po pierwszych kilku jazdach mogę powiedzieć, że sprawiają wrażenie solidnych i wygodnych (co prawda mam porównanie tylko do ochraniaczy motocrossowych, których używałem przez jakiś czas po przesiadce z motocykla). Pierwsza rzecz – rzeczywiście ich nie czuć. Zakładasz i zapominasz, że je masz, choć dobór rozmiaru trochę kłopotliwy. Noszę ciuchy w rozmiarze L, ale rozmiar nałokietników mam XL/XXL i są idealne, natomiast nakolanniki wziąłem w rozmiarze L (największy dostępny) i mogłyby być luźniejsze, mimo regulacji rzepem. Może to ja jestem po prostu taki nieproporcjonalny. Na szczęście nie… Czytaj więcej »
Wojtek S
Gość

Mogę polecić. Kupiłem ok. 3 tygodnie temu (wersja na kolana). Parę jazd w Beskidzie zaliczonych również w dni z temp. powyżej 25*. Nie zsuwają się, bardzo przewiewne, w trakcie jazdy się o nich zapomina. Stosunek jakość/cena moim zdaniem świetny. Teraz pozostanie ocena trwałości w reszcie sezonu.

Quilong
Gość

Pytanie za 100 pkt.
Czy jest sens kupić taki zestaw:
Flow – do enduro
Race Long – dh/bike park

czy lepiej IXS Dagger do wszystkiego?
Na pewno IXS sa wygodne i bardzo dobre jakościowo. Nie wiem jak z X-factor (w porównaniu do IXS)

michał
Gość
Witam, po przeczytaniu tego wpisu wiedziałem już, że właśnie takie nakolanniki sobie kupie . Potem rozwaliłem sobie kolano (szlif na asfalcie -przymrozek) i upewniłem się, że ich potrzebuje :D. Używam ich ok 3 msc-y i jestem bardzo zadowolony ! Jakość i wykonanie bardzo dobre no i to jedna z niewielu moich rzeczy, która ma na metce made in Poland. Są bardzo wygodne po ok 10-15 min. w zasadzie zapominam, że je mam. Mam w łydzie 45cm i się trochę obawiałem czy się zmieszczę, ale największy rozmiar podszedł (pomimo niskiego wzrostu 176 cm.). Jetem ze Śląska i miło mnie zaskoczyła możliwość… Czytaj więcej »
Top