Menu
Menu Szukaj

Opony enduro #6: Tubeless - wszystko, co chciałbyś wiedzieć

Wymiana opon to najlepszy upgrade roweru, ale założenie ich z dętkami w środku, to jak koncert jazzowy grany w bunkrze. W dodatku bez fortepianu. Dopiero założenie opon tubeless pozwala wycisnąć 100% ich możliwości.

Wiem, wiem – artykuł dotyczący opon bezdętkowych już był. Jego wstęp, szczegółowo opisujący zalety jazdy bez dętek pozostaje aktualny, ale część instruktażowa dotyczyła tzw. ghetto tubeless, wykorzystującego opony i obręcze fabrycznie do tego nieprzystosowane. A społeczeństwo się bogaci i mam wrażenie, że większość z Was śmiga już na oponach i obręczach tubeless ready. Czas więc odpowiedzieć na najważniejsze pytania związane z zamleczaniem opon w tym (prostszym) wariancie.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Artykuł powstał dzięki sprzętowej i merytorycznej pomocy od Trezado i zawiera lokowanie produktów, których aktualnie używam.



1. Czy opony bezdętkowe są dla mnie?

Jakie są zalety tubeless?

  • możliwość jazdy na niższym ciśnieniu;
  • niższe opory toczenia;
  • brak możliwości złapania snake’a;
  • bardzo ograniczone ryzyko przebicia kolcem, szkiełkiem itp.;
  • niższa masa (150-200 g, jeśli miałeś ciężkie dętki).

A co, jeśli często zmieniam opony?

W przypadku ghetto tubeless, ściągnięcie opony oznacza powtórkę całej żmudnej procedury. W zwykłym tubeless, dobrze przyklejona do obręczy taśma nie powinna ucierpieć na regularnym przekładaniu opon. Ze względu na brak dętki, nie trwa ono dłużej od zwykłej zmiany.

Jedyny powód do obaw, to trochę zachodu z ponownym uszczelnieniem, jeśli masz pecha i Twoje opony i obręcze są pod tym względem oporne (co zdarza się wyjątkowo rzadko – patrz niżej). Problem można rozwiązać kompresorem lub przenośnym zbiornikiem ciśnienia, ale nie tylko (o tym też za chwilę).

Żonglowanie oponami zwiększa też oczywiście zużycie uszczelniacza (i ryzyko rozwodu, jeśli robisz to w mieszkaniu), ale w skali sezonu, jest to niewielki wydatek (stówa za litrową butlę). Może nawet mniejszy, niż kupowanie dętki po każdym przebiciu? Tak, wiem że są łatki – ale jeśli masz cierpliwość do łatania dętek, kłopotliwość zalewania tubeless raczej nie powinna Cię martwić.


2. Przygotowanie – co muszę kupić?

Taśma

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Taśma musi szczelnie przylegać do obręczy i mocno się trzymać – uszczelnia ona „komorę powietrzną” od strony obręczy.

Polecane produkty:

  • Tesa 4289 – to samo, co specjalne „rowerowe” taśmy do tubeless, tylko taniej;
  • Gorilla Tape – grubsza, mocniejsza i bardziej elastyczna – szczególnie polecam!
  • power tape – dowolna „taśma MacGyvera” – sprawdza się zwłaszcza na szerokich obręczach plusowych;
  • Trezado, WTB, Hayes i inne marki rowerowe – jeśli chcesz być prawilny.

Pro-tip: coraz więcej kół jest fabrycznie oklejonych taśmą – warto sprawdzić przed zakupem!

Wentyle

Wybierz takie z wewnętrznym osadzeniem w kształcie stożka, nie prostokąta – wchodzą głęboko w otwór w obręczy i lepiej go uszczelniają, bo nie są wrażliwe na obrócenie wentyla przy dokręcaniu.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Oczywiście koordynacja kolorystyczna jest kluczowa dla powodzenia operacji.

W ostateczności możesz też być ghetto i wyciąć wentyle ze starej dętki – tylko znajdź takie z wykręcanym rdzeniem (tip: często mają je dętki Continentala).

Mleczko uszczelniające

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Od ponad dwóch lat używam Trezado, od czasu do czasu również Stans. Oba produkty są bardzo podobne i godne polecenia.

Inne marki też oczywiście działają. Jedynie o Slime i Caffelatex można znaleźć stosunkowo dużo negatywnych opinii, więc na wszelki wypadek sugeruję ich unikać.


3. Oklejanie obręczy taśmą

Jak dobrać szerokość taśmy do obręczy?

Ujdzie szerokość taśmy równa szerokości wewnętrznej obręczy, ale polecam szerszą o 4-5 mm (czyli z grubsza równą szerokości zewnętrznej).

Uwzględnia to profil obręczy, który nie jest płaski – te dodatkowe milimetry idą na „wypełnienie” wklęsłego kanału środkowego. Czyli np. do obręczy o szerokości wewnętrznej 25 mm idealna będzie taśma 30 mm.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Dobrze…

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

…lepiej!

A nie wystarczy tylko zakleić nyple?

Teoretycznie tak, wystarczy węższa taśma zakrywająca tylko otwory na nyple – ostatnio tak zrobiłem przy plusowych obręczach, na których nie chciała się ułożyć szersza/sztywniejsza taśma.

Ale lepiej jest kleić na całą szerokość, żeby opona docisnęła brzegi taśmy. Eliminuje to ryzyko, że gdzieś się delikatnie odklei (np. przy ściąganiu opony) i mleko zacznie uciekać. W szczególności unikaj sytuacji, że brzegi taśmy wystają poza środkowy kanał np. o 1 mm. W takiej sytuacji, ryzyko podwinięcia taśmy jest bliskie pewności.

Jak okleić obręcze taśmą?

Najlepiej oklejać koło włożone w centrownicę lub po prostu w rower postawiony do góry kołami.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Zacznij 10 cm przed otworem na wentyl i skończ 10 cm za nim, żeby taśma utworzyła na nim „zakładkę”.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Przy naklejaniu naciągaj i starannie dociskaj taśmę. Na całej szerokości powinna ściśle przylegać do obręczy. Każdy pęcherz może się stać „drogą ucieczki” dla mleka.

Jeśli taśma jest bardzo sztywna i nie chce przylegać do środkowego kanału (częsty problem przy „specjalnych” taśmach do tubeless)… podgrzej ją suszarką do włosów (przyda się pomoc drugiej osoby). Albo chociaż przenieś się do ciepłego pomieszczenia, jeśli pracujesz na dworze.

Ile warstw? Zazwyczaj wystarczy jedna, ale im grubsza taśma, tym łatwiej później uszczelnić oponę.


4. Montaż wentyli

Jak zamontować wentyl?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Po naklejeniu taśmy musisz zrobić dziurkę na wentyl – najlepiej samym wentylem (z zakręconą „główką”!), pukając go delikatnie młotkiem. Ewentualnie gwoździem lub innym szpiczastym narzędziem. W każdym razie nie nacinaj taśmy nożem ani śrubokrętem – może się potem łatwo rozerwać!

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Zewnętrzny pierścień (w przeciwieństwie do dętek – obowiązkowy!) mocno dokręć palcami. Nie używaj narzędzi – na wypadek, gdybyś musiał zdemontować wentyl w terenie.

Po co jest ten mały o-ring na wentylu?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Niektóre wentyle mają w komplecie mały o-ring. Wkłada się go pod nakrętkę wentyla – jego główną funkcją jest zapobieganie porysowaniu obręczy przy jej dokręcaniu. Chroni też przed poluzowaniem się nakrętki w wyniku wibracji. Nie jest więc niezbędny.

Wbrew obiegowej opinii, nie ma on absolutnie żadnego znaczenia dla szczelności, bo jeśli powietrze pokona wewnętrzną, stożkową uszczelkę wentyla, równie dobrze może uciec do obręczy i przez nyple.


5. Zakładanie opon

Jak zakładać opony, żeby nie połamać sobie palców?

Technikę zakładania opisałem w tej części poradnika:

Jak założyć oponę bez łamania sobie palców?

W skrócie: cały czas pilnuj, żeby rant opony zawsze był zsunięty do kanału na środku obręczy, a każda opona będzie Twoja. Miejsce przy wentylu zostaw sobie na koniec (wentyl blokuje oponę przed zsunięciem na środek kanału).

Jak ściągnąć i założyć oponę rowerową tubeless

Jak przygotować opony, żeby łatwiej się uszczelniły?

W przypadku świeżo kupionych opon, bardzo pomaga założenie ich na parę dni z dętką, żeby się „naciągnęły” i nabrały prawidłowego kształtu. Bonus: po wyjęciu dętki, jedna strona opony już siedzi na obręczy, co ułatwia uszczelnienie o połowę.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Prostsza metoda polega na wywinięciu opony „na lewo” (bieżnikiem do środka) i zostawieniu jej na noc (albo chociaż na kilkanaście minut). Po odwróceniu z powrotem, ranty będą miały tendencję do rozszerzania się na boki.

Co zrobić, jeśli opony nie chcą wskoczyć na rant obręczy?

Standardowy problem z tubeless: założyłeś oponę, pompujesz, ale całe powietrze ucieka bokami. Rozwiązaniem jest mocniejszy strzał ciśnienia.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Najprościej go osiągnąć, wykręcając rdzeń wentyla, co daje swobodniejszy przepływ powietrza.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Drugi darmowy trick to dociśnięcie opony nad wentylem – przyda się trzecia ręka lub… parciany pasek z klamerką.

Ostatni „sposób domowy” to posmarowanie rantu opony pianą z płynu do mycia naczyń lub samym płynem, co poprawi poślizg i ułatwi oponie wskoczenie na swoje miejsce.

Inne niezawodne środki ratunkowe:

  • kompresor w lokalnym warsztacie;
  • specjalne zbiorniki strzelające ciśnieniem: Airshot, SKS RideAir i ghetto-samoróbki zrobione np. ze starej gaśnicy, czy nawet butelki (na własne ryzyko!);
  • pompka z wbudowaną komorą wysokociśnieniową: Rose, Bontrager, Kellys;
  • pompka na naboje CO2: najtańsze, ale najmniej ekologiczne rozwiązanie.
Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Jeśli często zmieniasz opony, warto zafundować sobie pompkę do tubeless, z wbudowaną „komorą strzałową”.

To wszystko jest dużym ułatwieniem, ale osobiście uważam, że jeśli opony nie uszczelniają się przyzwoitą pompką podłogową, „to wiedz, że coś się dzieje”. Wolę poszukać trwałego rozwiązania, niż potem szukać kompresora na górskim szlaku.

Zazwyczaj takim trwałym rozwiązaniem jest naklejenie dodatkowej warstwy taśmy lub zmiana taśmy na inną, grubszą – np. moją ulubioną Gorilla Tape.

Opona bije na boki. Ratunku.

Przede wszystkim upewnij się, że równo ułożyła się na obręczy.

Widać to po gumowym pasku wzdłuż rantu. Jeśli nie jest widoczny w całości – dopompuj do 2,5 bara (maksymalne bezpieczne ciśnienie!), powinna wskoczyć z hukiem.

Jeśli nie wskakuje (lub po wskoczeniu dalej bije), spuść powietrze do minimalnego ciśnienia umożliwiającego jazdę (ok. 0,5 bara lub mniej). Rękami ponaciągaj oponę na boki i przejedź kilkadziesiąt metrów po gładkiej nawierzchni. Przy kolejnym pompowaniu ułoży się idealnie.

Dalej bije…? Masz po prostu krzywą oponę. Handluj z tym.


6. Mleko uszczelniające

Ile wlać mleczka uszczelniającego?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Do opon o szerokości 2.4-2.6″ leję 100-120 ml na koło, do plusowych 120-150 ml.

To sporo – teoretycznie wystarczy nawet 80 ml. Cenię sobie jednak dodatkowy komfort psychiczny i dłuższy okres do dolewki.

Jak i kiedy wlewać mleko?

Przede wszystkim, pamiętaj o dokładnym wymieszaniu mleka przed wlaniem – kilka sekund mocnego wstrząsania wystarczy.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Najlepiej zdjąć oponę na krótkim odcinku i wlać uszczelniacz plastikowym kubeczkiem lub innym naczyniem umożliwiającym odmierzenie pożądanej pojemności.

Jeśli silnie wierzysz, że opona uszczelni się bez problemu, możesz wlać uszczelniacz przy jej zakładaniu, jeszcze przed pierwszym pompowaniem. Polecam jednak zrobić próbne uszczelnienie na sucho, co pozwoli wykluczyć ewentualne problemy z taśmą czy wentylem, bez robienia syfu.

Czy mleko można wcisnąć strzykawką przez wentyl?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Można (oczywiście po wykręceniu wkładu wentyla), ale trwa to długo. Kupienie strzykawki większej, niż 20 ml jest trudne – więc do dwóch kół będziesz wlewał na 10-15 razy…

Pro tip: przed włożeniem końcówki strzykawki do wentyla, ściśnij oponę. Kiedy ją puścisz, podciśnienie wciągnie mleko, które zostało przy wentylu i mogłoby „wyskoczyć” (o dziwo, te marne 20 ml wystarczająco podnosi ciśnienie w oponie).

Jest też teoria, że mleczko nie lubi przeciskania pod ciśnieniem i może stracić właściwości. Michał z Trezado mówi, że to mit. Ale ja i tak wolę tę metodę zostawiać na okresowe dolewki (o nich za chwilę).

Jak rozprowadzić uszczelniacz wewnątrz opony?

opony bezdętkowe ghetto tubeless

Żeby mleko działało, powinno utworzyć cienką warstwę na całej wewnętrznej powierzchni opony. Książkowa technika „rozchlapywania” zakłada telepanie oponą na boki, obracając nią co chwilę o kilkanaście centymetrów, ewentualnie leżakowanie kół poziomo, kilka minut na jednym i kilka minut na drugim boku.

Możesz od tego zacząć, ale jeśli na tym zakończysz i odstawisz rower – nazajutrz prawdopodobnie zastaniesz koła bez powietrza. Po dopompowaniu powinny już trzymać, ale można zaoszczędzić sobie tej porannej niespodzianki.

Najskuteczniejszą metodą jest… przejażdżka. 10 minut jazdy po nierównej nawierzchni (im większe wertepy, tym lepiej) spowoduje, że mleko dotrze do wszystkich drobnych nieszczelności, ujawniających się, kiedy opona pracuje.

Powietrze dalej ucieka – jak żyć?

Przede wszystkim zlokalizuj, którędy ucieka. Możesz użyć ucha, a w trudnych przypadkach – zanurzyć koło w wannie i patrzeć, gdzie robi się jacuzzi:

  • przy wentylu – najbardziej prawdopodobne – jeśli nie pomoże mocniejsze dokręcenie (nakrętki i rdzenia), będziesz musiał sprawdzić, czy kształt gumowej „obudowy” wentyla dobrze pasuje do obręczy. Dlatego najlepsze są wentyle o stożkowym kształcie – ale jeśli otwór w obręczy z jakiegoś powodu jest owalny, będziesz musiał pobawić się pilnikiem. Upewnij się też, że taśma przy wentylu dobrze trzyma i nie jest rozerwana.
  • przez dziurę w oponie – ustaw oponę tak, żeby uszczelniacz spłynął do dziury. Jeśli leje się jak ze świńskiej aorty, spróbuj przytrzymać chwilę palcem. Większe rozcięcia najlepiej podkleić od wewnątrz łatką.
  • na rancie, przy obręczy – upewnij się, że opona równo wskoczyła na rant (patrz wyżej). Następnie poobracaj koło tak, żeby mleko spłynęło w nieszczelne miejsce.
  • przez otwory na szprychy – powodem może być wentyl (patrz wyżej) lub źle naklejona taśma – niestety będziesz musiał zacząć od początku.
  • przez ścianki boczne opon – guma jest porowata i ścianki opony czasem „pocą się” mlekiem, choć raczej dotyczy to modeli tubeless-not-ready. Rozprowadź dokładnie uszczelniacz i daj im trochę czasu, powinny się uszczelnić.

Jeśli wszystko wydaje się w porządku, a ciśnienie nadal spada, możesz spróbować… poczekać, aż samo się naprawi (to moja ulubiona czynność serwisowa). Po pierwszym zalaniu mleko potrzebuje trochę czasu, żeby wypełnić wszystkie nieszczelności.


7. Eksploatacja

Jak często sprawdzać ciśnienie w oponach tubeless?

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Tak jak w przypadku dętek – przed każdą poważniejszą jazdą, zakładając że występują one w weekendy. Czyli kontroluj ciśnienie co 1-2 tygodnie.

Jak często dolewać mleka uszczelniajacego?

Teoretycznie: co parę miesięcy.
Praktycznie: dolewam, kiedy widzę że ciśnienie zaczyna szybciej schodzić (czyli np. po tygodniu stania, opona jest już miękka).

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Przy normalnej jeździe, dolewka ok. 20 ml dwa razy w sezonie powinna być w sam raz.

Możesz też zdjąć koło i posłuchać, czy coś chlupie w oponie przy potrząsaniu (niewielka ilość mleka zawsze powinna pozostawać płynna).

Wariant dla pedantów: ustaw wentyl na samym dole, poczekaj aż mleko spłynie, wykręć rdzeń i wsuń patyczek do szaszłyków, niczym bagnet do miski olejowej (warto to też zrobić zaraz po zalaniu, żeby mieć punkt odniesienia).

Czy skuteczność mleka spada na mrozie?

To zależy od jego składu. Michał z Trezado określił swój produkt jako „wersja syberyjska”, zachowująca właściwości do minimum -10°C (w niższych temperaturach nie testował). W przypadku innych uszczelniaczy, trudno znaleźć informację na ten temat…

Czy trzeba usuwać stare, zaschnięte mleko?

Nie, chyba że liczysz każdy gram. Ja ściągam tylko resztki uszczelniacza ze stopki opony, czyli powierzchni stykającej się z rantem obręczy i odpowiadającej za szczelne połączenie.

Czym usunąć stare mleko?

Jeśli już bardzo chcesz, to… palcami. A przynajmniej ja tak robię, jak już mnie weźmie – po prostu obskubuję „zastygnięty” lateks. W przypadku niewielkich ilości mleka na krawędzi opony, ten sposób w zupełności wystarcza.

Tubeless - opony bezdętkowe do enduro MTB

Inne polecane metody znalezione na forach:

  • ciepła woda z mydłem + szczotka;
  • myjka ciśnieniowa;
  • specjalny płyn do usuwania uszczelniacza (sprawdzałem i na całkiem zaschnięte mleko nie działa).

Niezależnie od metody, warto ułatwić sobie pracę wywracając oponę „na lewo”.


8. Naprawa przebić

Jakie narzędzia do tubeless wozić ze sobą na szlaku?

Ryzyko złapania kapcia przy oponach bezdętkowych jest bardzo małe, ale jak już się zdarzy, do naprawy wymaga kilku gadżetów:

  • kluczyk do wykręcania wkładu wentyla – pro tip: szczelina skuwacza do łańcucha też pasuje;
  • mała buteleczka mleka – np. po smarze do łańcucha, z cienkim dziubkiem, żeby wcisnąć zawartość przez wentyl bez rozszczelniania opony. Alternatywnie: spray do opon bezdętkowych;
  • zestaw naprawczy do opon bezdętkowych – a zwłaszcza „sznurki” umożliwiające zatkanie dziur;
  • gumowa rękawiczka i zapalniczka – czyli zestaw naprawczy w wersji ghetto – patrz niżej;
  • pompka na naboje CO2 – na wypadek spadnięcia opony z rantu;
  • dętka i łatki – bo jak wszystkie inne metody zawiodą, zawsze możesz po prostu wykręcić wentyl i włożyć dętkę. Upewnij się jednak dokładnie, że w oponie nie ma kolców, których nawet nie zauważyłeś, jeżdżąc tubeless.

Jak naprawić przebicie, którego nie uszczelniło mleko?

Jeśli rozcięcie jest tak duże, że mleko po prostu się z niego wylewa, musisz ją czymś zatkać. Oczywistym wyborem są wspomniane „sznurki” do łatania opon bezdętkowych, ale jeśli ich nie masz, nada się cokolwiek z gumy – np. strzęp dętki lub ucięty palec… z lateksowej rękawiczki.

Wystarczy wcisnąć gumę w otwór, a dalej mleko powinno już sobie poradzić (dlatego warto mieć w plecaku niewielką ilość na dolewkę). Wystający nadmiar rękawiczki należy stopić zapalniczką.

Jak wiadomo, rozwiązania prowizoryczne zazwyczaj są najtrwalsze – i tak też jest z oponami załatanymi na szlaku. Jeśli jednak mówimy o większym (np. 5-10 mm) rozcięciu, warto po powrocie do domu nakleić wewnątrz opony łatkę.

Jest też metoda eksperymentalna: Kropelka lub Super Glue. Pół roku temu zakleiłem Kropelką dwie dziury, na których mleko puszczało przy wyższym ciśnieniu (po ich uprzednim oczyszczeniu i odtłuszczeniu). Od tego czasu działa. Prędzej czy później klej prawdopodobnie stwardnieje i się wykruszy, ale jeśli chcesz na parę miesięcy „uratować” rozcięcie bez ściągania opony z obręczy, polecam spróbować.


Podsumowanie

Montaż opon bezdętkowych w wariancie tubeless-ready jest nieporównywalnie łatwiejszy od ghetto-tubeless, choć jak widać po ilości znaków w tym poradniku – w dalszym ciągu nie jest tak oczywisty, jak wrzucenie dętki. Mam więc nadzieję, że znalazłeś tu odpowiedzi na wszystkie pytania, które powstrzymywały Cię przed przejściem na opony bezdętkowe, bo jest to jeden z najlepszych (i najtańszych) upgrade’ów pod względem korzyści na szlaku.

Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości lub własne pro-tipy – proszę, koniecznie napisz w komentarzu!


Zobacz też:

 

160
Dodaj komentarz

avatar
54 Comment threads
106 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
69 Comment authors
MikeSTomekMichał SMarekMaciek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Borys Witkiewicz
Gość
Borys Witkiewicz

Caffelatex – potwierdzam. O dupe rozbić/rozlać. Chyba łaciate lepiej uszczelnia.

mamba
Gość
mamba

Ciekawe. Ja używam i działa :)

Wojtek
Gość
Wojtek

3 sezony używałem i nie było problemów.

Krzysiek - Kysu
Gość
Krzysiek - Kysu

Na samym początku w tabelce zestawiającej dotychczasowe wpisy oponiarskie nie działa „Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?”

Jay Gatsby
Gość
Jay Gatsby

Do odkręcania wentyli też dobrze nadają się metalowe obejmy gripów.

Tudesky
Gość
Tudesky

Do uszczelnienia opony na obręczy (tzw.pierwszy strzał) polecam pompkę stacjonarną SKS Twentyniner (skorzystałem Michał z Twojego polecenia – dzięki :-) ). Nie jest droga, ma metalowy wysoki cylinder, daje dużo luftu przy każdorazowym ruchu tłokiem.
WTB Frequency i25 z WTB TrailBoss tough, light 29×2.25 i Maxxis HRII exo tr 29×2.30 ‚siadły’ po 2-3 ruchach tłokiem. Potraktowanie rantów opony pianą (np. płyn do naczyń) znacznie ułatwia poprawne połączenie opona-obręcz.

Tomek
Gość
Tomek

Jeśli nie masz akurat taśmy, która wypełni obręcz na szerokość od brzegu do brzegu, lepiej przyciąć ją (przed rozwinięciem z rolki) tak, żeby wypełniała tylko zagłębienie w obreczy. W przeciwnym wypadku będzie się odklejać podczas ściągania opony.

ak_kwlsk
Gość
ak_kwlsk

Jeżeli opona nie chce się uszczelnić pompką podłogową, to bardzo pomaga naciągnięcie na oponę jakiejś starej dętki, albo innego paska, który „dociągnie” środek opony do obręczy, dzięki czemu ranty opony przybliżą się do rantów obręczy i jednocześnie zmniejszy się objętość opony. Działa nawet na oponach 4,5 cala :)

loki
Gość
loki

Czyszczenie przeoranej opony i ponowne zalanie mlekiem najczęściej kończy się wyciekami przez przez ogrom dziur (wcześniej uszczelnionych), o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy.

Oskar
Gość
Oskar

Przy oponach nietrzymających ciśnienia lub w celu zwiększenia szansy uszczelnienia większych rozcięć można dosypać brokatu do mleczka.
https://www.youtube.com/watch?v=uJl_Z8198JI
Teraz Mariposa wypuściła proszek do mleczka.
https://www.pinkbike.com/news/frostbike-2018-tires-shoes-sealant.html

Michał Ł
Gość
Michał Ł

Dość ciężko uszczelnia się też obręcz z konkretnym wgniotem albo kilkoma. Wtedy patent na założenie najpierw dętki i zostawienie jednej strony uszczelnionej jest niezbędny.

Teraw
Gość
Teraw

Strzykawki 100 ml kupowałem w chyba 3 aptekach bez problemu, cena 2-3 zł. Więc nie wiem, gdzie jest problem z zakupem większej niż 20 ml.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

„specjalny płyn do usuwania uszczelniacza (sprawdzałem i na całkiem zaschnięte mleko nie działa).”
– Robię drogo ale chujowo XD

Mistrzu, czy są wentyle tubless z zaworem Schradera? Nie ma? Dlaczego mistrzu? Żeby życie było ..ujowsze mój młody padawanie!

Kony
Gość
Kony

Wentyle rowerowe tubeless Schradera są do znalezienia bez trudu. Wycięty z dętki też zresztą działa.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Nie widziałem nigdy oryginalnego. Ani w sklepie ani w rowerze. Mam wycięte.

Kony
Gość
Kony

Mój zestaw „luksusowy”, poza wspomnianą strzykawką 100ml zawiera jeszcze 15cm wężyk silikonowy, średnica wew 5 mm. Napełnianie staje się przyjemnością.

MichuP
Gość
MichuP

Potwierdzam , strzykawki duże i rurki o średnicy wentyla w twojej osiedlowej aptece:)

habudybebu
Gość
habudybebu

to chyba nawet nazywa się zestaw do infuzji. Kupowałem taki do odpowietrzania hamulców :D

Pirx
Gość
Pirx

Strzykawka, a właściwie ŻANETA 100ml do dostania najłatwiej w sklepie medycznym. W aptece czasami robią wielkie oczy, jeśli zapytać o żanetę (tu nie pracuje żadna Żaneta :DD ) Pomysł z wykręceniem środka zaworu dobry, od siebie dodaję jeszcze zupełne zdjęcie końcówki pompki, dla zmniejszenia oporów przepływu. Sam wężyk naciągniety głęboko na prestę trzyma wystarczająco dobrze – 2at bez problemu i nie spada. Warto również koła nie stawiać na podłodze, tylko zawiesić za obręcz, żeby nie deformować opony. Aha – koło z mlekiem w oponie ustawiamy wentylem do góry, żeby nie dmuchać powietrzem prosto w mleko, bo sobie je wydmuchamy na… Czytaj więcej »

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Właśnie miałem pisać o Żanecie. Nie wszędzie są ale na alegrze zawsze, no i lokalny weterynarz będzie miał taka – warto podpytać czy opchnie ze dwie. Byle nie śmierdziały ropą ze świńskiego wrzodu…

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Panie!!! Lejesz miód na moje serce tym artykułem!!

wujekeman
Gość
wujekeman

Bardzo ładne kolorowe wentylki….. Accent ma identyczne ;) Ja używam akurat prostokątnych Mitasa i w czasie dokręcania nie mają prawa się przekręcić , bo trzymam je od środka :) i dokręcam nie za mocno. Do osadzania opon fajna jest aplikowana pędzlem pasta dla serwisów wulkanizacyjnych, polecam :) smarujemy wszystkie trudne przypadki tubeless i z dętką :) https://artus.com.pl/pasta-do-opon-zaopatrzenie-wulkanizacji-wyposazenie-warsztatow,p207,l1.html?podstrona=1&akcja2=sklep_zobacz&sortuj=0&id_kat=9 no i dolewki to przez wentyl albo OTWARTĄ strzykawka, nalewam po prostu, lub buteleczka z zestawu Schwalbe Doc Blue, jest taka fajnie elastyczna , do ściskanie ;) No i Gorilla Über Alles :) ja mam akurat u siebie 25mm naklejona na obręcz 30mm… Czytaj więcej »

Tato
Gość
Tato

Stans też ma bardzo fajną elastyczną buteleczkę 60ml (dostałem z rowerem), czyli akurat 2 nabicia i jest git.

wujekeman
Gość
wujekeman

W sumie Doc Blue to Stan, przynajmniej tak stoi na pudełku :) Ja zalewam po 100-120 opony powyżej 2,25…. czyli praktycznie wszystkie :)

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

W końcu człowiek wyjdzie z epoki kamienia (dętki) łupanego, chodź przyznam że już bawię się w zjazdy około 20 lat i na dentkach a dodam że u mnie 20m trasy bez skał i kamieni to cud a snake bardzo rzadko łapię. Ale warto spróbować czegoś nowego :D

Marcin Ek
Gość
Marcin Ek

Ja do strzelania używam butelki 2L z coli uzbrojonej w wentyle samochodowe i wężyk. Trzeba owinąć taśmą MacGyver’a bo po nabiciu do niej 8bar robi pyk.

Kony
Gość
Kony

Butelka 1,5 litra porządnej firmy znosi ponad 10 Atm, oczywiście max kilka razy. Warto zamocować wentyl w kapslu i butelkę często zmieniać. Owijanie taśmą niestety butelkę osłabia bo powstają nierownomierne naprężenia. Warto dać butelkę do solidnego worka-łapacza odlamków. Wersja lux to trójnik na przewodzie i zawór na gałęzi idacej do wentyla.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Hoop Cola – zaliczysz do porządnych? Porządna, lecz budżetowa? Taki butelkowy Kross?
Spoko, zgrywam się ;)

Paweł Martenka
Gość
Paweł Martenka

Ja też używam butelki, cola 2l ;-) Spokojnie osadzam opony od 2.25, przez 2.6 do 2.8. Jeszcze przećwiczę na facie. Pompuję do 7 barów.

mkk
Gość
mkk

Nie napisałeś o mleczku od Leo ….cenowo wychodzi genialnie

Tato
Gość
Tato

Mleko to level advanced, ale level master to… makaron na mleku https://www.youtube.com/watch?v=I5P5SuvJS-k

Kuba I
Gość
Kuba I

Ten mały o-ring pod wentylem to nie jest coś co ma spełniać rolę podkładki sprężystej zabezpieczającej nakrętkę wentyla przed odkrecaniem?

KORM
Gość
KORM

ja strzelam z opryskiwacza ciśnieniowego ręcznego :) przy pojemności 5l wystarczy już ciśnienie 3,5bar żeby wstrzelić za pierwszym razem każdą oponę. Koszt ok 30zł i nie trzeba nic przerabiać. O wiele bezpieczniejsze niż patenty z butlami po zbyszko3cytryny.

Mateusz
Gość
Mateusz

Ganialne rozwiązanie, właśnie założyłem opnę 3.0 bez rozchlapania 1 kropli, kilka pchnięć i siedzi :-)

fixie
Gość
fixie

Ja się zawszę upapram jak świnia przy zmianie opoy i wszystko dookoła mimo cierpliwości, a ciężko wchodząca, mokra w środku opona i obręcz nie pomaga. Źle się czuję na myśl o zmianie, a na dętce to szybka i czysta robota, nawet jak trzeba się z wybitnie oporną oponą na tricki potarmosić.

Adrian
Gość
Adrian

Sorki, ja nie na temat: pedała nukeproof horizon SPD, brać te mniejsze czy z większą platforma? Nie mogę się zdecydowac, jeżdżę raczej w ciężkim terenie, but rozmiar 41 więc mały. Wieksza platforma lepszy grip ale za to cięższe , może mniejsze stykna ? Ktoś jakieś doświadczenia ma może? Pozdrawiam

Sławomir Skrzypczyk
Gość
Sławomir Skrzypczyk

A jak z „terminem ważności” mleczka po otworzeniu butelki? Tzn jak długo można go używać? Bo chciał bym w to wejść (bez dętki) ale nie wiem jaką objętość mleka kupić? Najtaniej wychodzi zakup litrowej bańki ale jak po pół roku mam wywalić bo sie już nie nada to szkoda przepłacać.

MG
Gość
MG

Cześć! Trochę z innej beczki, jeśli można; jaka średnica obejmy do sztycy 30,9 ? 31,8 spasuje? Będę wdzięczny za podpowiedź. Pzdr!

faldżip
Gość
faldżip

To zależy jakiej średnicy jest rura podsiodlowa. Najlepiej zmierzyć suwmiarką. Dla przykładu: moja żona ma sztycę w swoim rowerze 31.6 i brat też ma taką, a zaciski różne (odpowiednio 34.9 i 36.0), bo różne ramy.

Tomasz Drozdowicz
Gość
Tomasz Drozdowicz

Żeby do sztycy 30,9 pasowała obejma 31,8 ścianka rury podsiodłowej musiała by mieć grubość ok 0,45mm …jeszcze nie widziałem takiej ramy .

Janek
Gość
Janek

Ja się kiedyś zraziłem do tubeless gdy.. przebiłem oponę po 2 miesiącach od zalania mlekiem. Okazało się, że płyn zdążył już wyschnąć i nie zakleił od razu tej dziury mimo, że była niewielka. Dętki zapasowej nie miałem i spory odcinek przez las musiałem prowadzić rower na tylnym kole (przebiłem przód). Jak temu zapobiegać? Co miesiąc dolewać po trochu? Po roku to się zrobi dość spora ilość tego mleka do skrobania :/

Michał Świderski
Gość
Michał Świderski

Co trzy miesiące około 20ml

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

A takie pytanko czy taśma PVC do uszczelniania kanałów wentylacyjnych (taka biała) się nada? Ktoś testował? Jak znalazł 30mm a leży w szafie ;)

escamillo
Gość
escamillo

polecam uszczelniać wentyle, podlewasz wentyl uszczelnaiczem, tak aby dookoła połączenia wentyl taśma była warstwa, która załatwi drobną nieszczelność wentyla,
…o dziwo to standardowy problem okrągłych wentyli, z klockowatymi nigdy nie było problemów

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

tak planuję zrobić przy kolejnym tubelessie, mój debiut na obu kołach owocował pianą na nyplach i szybkim dokręcaniem wentyla szczypcami.

Tomasz Drozdowicz
Gość
Tomasz Drozdowicz

Ja tam się nie znam ,ale jednak muszę zgodzić się z Mambą .Stansem zalałem moje pierwsze koło bezdętkowe i wytrzymałem miesiąc…rozstaliśmy się z nim w niezgodzie ,przy rozstaniu nie było miło…padło wiele słów na „k” i „g” :).Potem trafil mi się caffelatex ,do którego po wcześniejszym nieudanym romansie podszedłem z dużą nieufnością i okazał się być tym „jedynym” :)…w starym rowerze na wąskich i bardzo słabo uszczelniajacych się mavi 717 ,po niefortunnym „spadnieciu z opony na boxerze 1 uszczelnił mi obręcz ,z której rantu w domu po trzech dniach kiedy powietrze zeszło wydłubałem łyżeczkę magurkowej gleby. …. uszczelniłem nim nawet… Czytaj więcej »

Konrad
Gość
Konrad

A ja zapytam jeszcze o „wątek poboczny”, czyli widoczne na zdjęciach obręcze WTB Scraper. Reklamuję już drugi komplet (pierwszy został mi wymieniony na gwarancji) i mam już ich dość. Dosłownie trzeba jeden wyjazd, żeby były krzywe. Są miękkie jak cholera i prostowanie, dociąganie nypli powoduje „wyciąganie” obręczy, tworzą się przy nyplach takie „cycki” ;) Zaprzyjaźniony serwis, mówi, że rzadko się spotyka tak tragiczne w tym względzie obręcze i widać to od razu po założeniu na centrownicę. Czy to tylko ja tak mam, czy te obręcze tak mają ? Jestem dosyć ciężki (85kg) i jeżdżę na dość niskim ciśnieniu, no ale… Czytaj więcej »

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Ja ważę prawie 100 i jeżdżę sporo na kołach Bontrager Mustang Elite TLR (29″), znanych ze swej wiotkości i słabych szprych. One są w szerokości 19mm i uwierz mi przy ciśnieniach ok. 1,8-2,0 atm nie maja u mnie lekko. Dociągam je 2-3 razy w sezonie i zmieniam ze 2 szprychy. Kumpel ma te same, jest ciut cięższy i on jeździ delikatnie po mazurach – jemu już się znudziło i zmienił na DTswiss chyba. Nigdy ani mi, ani jemu nic takiego się nie działo. Te obręcze to jakiś bubel. Wydaje mi się że 3″-ki są raczej kosztowne, a takie coś nie… Czytaj więcej »

Konrad
Gość
Konrad

Tak, są w reklamacji i spodziewam się (liczę na) kolejnej wymiany. Z tym, że ja już niekoniecznie chcę na nich jeździć i planuję zmianę. Tylko co szerokości 40-45mm można teraz dobrego dostać, żeby nie podwoić wartości roweru ? Widziałem ciekawe nowe obręcze Dartmoora. Spotkał się ktoś ?

Tomasz Drozdowicz
Gość
Tomasz Drozdowicz

Widzę tu sporo ciekawych pomysłów jak osadzić wredną niechętną do współpracy oponę .Ja na potrzeby wcześniejszego roweru opracowałem inna metodę partyzancką….wystarczy długi wężyk gumowy np ze starej pompki kluczyk do wykręcania zaworu av lub fv w zależności od tego jakim dodatkowym kołem dysponujemy i jedna trytytka.W domowych lub biwakowych warunkach używałem do tego koła z samochodu podpompowanego do 3 atmosfer, w sklepie jakiegokolwiek koła z innego roweru (najlepiej 29 przynajmniej 2,25) napompowanego do maksymalnego ciśnienia (jakieś 4 atmosfery)…wystarczy wężyk gumowy zagięty na środku u lekko zablokowany trytytką ( żeby się nie wyprostował) założyć na zawór koła-dawcy, z którego wcześniej wykręcamy… Czytaj więcej »

Guncar
Gość
Guncar

Ja żeby opona dobrze siadła w obręczy zacząłem pompować do ponad 3barów a nawet do 4. Co prawda z dętką ale oponę ładnie układa i nie trzeba jej ugniatać, obracać itp itd ;)

Adam
Gość
Adam

Taki mały patent do pompowania opon tubless w domu czy na szlaku. Powinno to spełniać rolę naboju CO2, który można napełniać wielokrotnie zwykłą pompką. Dodatkowo można będzie kupić samą przejściówkę i użyć jej z własną butelką aluminiową.
Jestem ciekawy waszych opinii.

https://milkit.bike/en/booster

MichUP
Gość
MichUP

Ich wcześniejszy patent do napełniania opon uszczelniaczem tez jest genialny w swojej prostocie (fakt 260 pln z kosztami przesylki ale płacimy tu za pomysł).

https://youtu.be/JwQlUK-mi1Y

Mariusz
Gość
Mariusz

Witam, mam następujący problem z nową oponą na mleku, mianowicie mam zalozone dwie nowe opony WTB Breakout 2.5 – jedna w wersji Tough/High-Grip a druga w wersji Tough/Fast. O ile z wersja Fast nie ma najmniejszego problemu – to wersja High Grip czyli ta ktora powinna miec teoretycznie więcej „mięsa” czyli gumy – poci się. I to poci sie wylacznie na sciankach bocznych. Opony jeszcze nie jezdzone – jak myślicie zakleji sie to mlekiem czy nie ? (Mleko od krów Stans’a ;) )

Filip
Gość
Filip

Co do mierzenia cisnienia (btw tez mam ten miernik) – z tego co czytalem, trzeba troszke „syknac” powietrzem przed mierzeniem, zeby mlekiem nie zapskudzic miernika. No i samo mierzenie moze zabrac 0,04 do 0,15 bar :)

P.s. Weźże wprowadzć powiadomienie o odp. na maila :)

Andrzej Be
Gość
Andrzej Be

A propos temperatury użytkowania podobno nowy Stans Race z dodatkiem specjalnego płynu (którego nazwy jeszcze nie znalazłem) osiąga temp. zamarzania na poziomie -34st C. Ciekawe…

Marcin
Gość
Marcin
Andrzej Be
Gość
Andrzej Be

Kiedyś widziałem film na którym w podobny sposób zakładano opony do Land Cruisera w warunkach arktycznych ;)

cannonbiker
Gość
cannonbiker

Witam, używałem już wszystkie najbardziej znane uszczelniacze na rynku od Stansa po Continentala i inne, lecz najlepszym w tej chwili jest Orange Seal w wersji Endurance – wolno się starzeje, nie cieknie ze starości z opon po paru miesiącach od zalania, wytrzymuje jeden cały sezon bez dolewek – wolno wysycha – trzymam rowery w ciepłym mieszkaniu. Jest to w tej chwili najlepiej oceniany uszczelniacz w testach od Australii poprzez Europę na bazie lateksu. Według wskazówek ludzi z branży na opone do XC 29 2.1 leje minimum 125 ml tyle samo do koła 27.5 2.25. Do opony 27.5 2.35 leje 150… Czytaj więcej »

Marek Wójcik
Gość
Marek Wójcik

Świetny poradnik.
Chciałbym spróbować pierwszy raz. Są zestawy Mitas śmiesznie tanie ale nie wiem jak z jakością ?

Tomasz Depta
Gość
Tomasz Depta

Witam, proszę o poradę. Co w sytuacji kiedy występuje rozszczelnienie na łączeniu samej obręczy? Obręcz DT Swiss M1900, fabrycznie oklejona taśmą. Jest szansa, że mleko to uszczelni? Czy może zmienić taśmę? Druga taka sama obręcz nie ma tego problemu.

Łukasz Majcher
Gość
Łukasz Majcher

A co myślisz o nowym produkcie Finish Line? Mleczko które wg producenta nigdy nie zastyga i wystarcza na cały okres użytkowania opony. Zapowiada się moim zdaniem bardzo ciekawie.
https://www.bikerumor.com/2018/02/12/new-finish-line-tubeless-tire-sealant-will-never-dry-out/
http://reviews.mtbr.com/frostbike-2018-finish-lines-new-sealant-that-never-dries-out
http://www.mtbnews.pl/artykul/sprzet/nowosci-sprzetowe/6237/nowy-uszczelniacz-do-opon-od-finish-line

Tomasz Depta
Gość
Tomasz Depta

Brzmi ciekawie, jednak należy sobie zadać pytanie jaki miałby sens dla producenta wypuścić na rynek produkt tak idealny, który w kategorii „jusabli” nie przynosi zysku… nie chce być twórcą teorii spiskowych, ale osobiście jestem dość sceptyczny.

Arni
Gość
Arni

Panowie, pewnie niewielu z Was wie że smarowanie rantu opony płynem do mycia naczyń bardzo szkodzi obręczy z alu. Zastosowałem tą metodę do zniwelowania bicia opony z klasyczną, wylajtowaną dętką dowalając chwilowo ponad 5 atm. Siadło. Po złapaniu gumy po kilku miechach jazdy i ściągnięciu opony zauważyłem w kilku miejscach biały nalot w rancie felgi i na otworach pod opaską. Drążąc temat okazało się że to miejscowa korozja alu spowodowana dodatkiem m.in. octu do płynu do mycia naczyń. Jak więc zależy Wam na obręczach to lepiej unikać płynów do naczyń. Teraz stosuje talkowanie rantu..

Jurek
Gość
Jurek

Cześć Mam koła DT E1900 25mm z fabryczną taśma. Oczyściłem okolice otworu na wentyl, założyłem wentyle Trezado, zalałem mlekiem, ale wyłazi powietrze i odrobina mleka z pod nakrętki na wentylach w obydwu kołach. Podejrzewam, że otwór na wentyl jest nie za bardzo i tu moje pytanie: Jak najlepiej najłatwiej i najtaniej :) uszczelnić okolice otworu? W domu mam fajną taśmę z bardzo mocnym klejem, ale niestety nie jest w żadnym stopniu elastyczna i bardzo łatwo się rwie i chyba się nie nada. Może zwykła taśma izolacyjna? Przy dobrym odtłuszczeniu i dwóch warstwach kilkunasto cm odcinków chyba powinna dać radę? Z… Czytaj więcej »

Maciej
Gość
Maciej

Witam. Pytanko mam może już psujące nerwy. Mianowicie, czy da się zwykłe obręcze i zwykłe opony bez TR przerobić na system bezdętkowy? Poradników jest masa, ale nie spotkałem konkretnej wypowiedzi na ten temat. Pozdrawiam.

Marek
Gość
Marek

Michał, A słyszałeś o „opaska na obręcz specjalized 2BR”, Zakupiłem takowe w lokalnym sklepie rowerowym. Prosto, łatwo i przyjemnie…

Sebek
Gość
Sebek

Trezado szybko zasycha, a Stans może nawet stać przez kilka miesięcy. Co tanie to drogie.

Andrzej
Gość
Andrzej

Trezado rozpuściło gumową uszczelkę w ciśnieniomierzu Schwalbe …

Maciek
Gość
Maciek

Cześć, czy muszę oklejać taśmą obręcz tubeless ready, która wewnątrz jest oklejona jakąś opaską? Jeśli tak to zdjąć tą opaskę? Obręcze Dartmoor cruiser 27,5+

pond11
Gość
pond11
Marek
Gość
Marek

Warto dodać, że stosując naboje CO2 z tubeless, należy powoli uwalniać gaz z uwagi na niską temp. Rozszerzającegi się CO2. Mleko zmienia się w budyń przy szybkim „dmuchaniu”

Vito
Gość
Vito

czy przy naklejaniu tasmy, naklejasz ja rowniez po bokach czy tylko wglebienie i ta powierzchnia plaska?

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Whyte G-170 S 2018

Znasz to uczucie, kiedy po tygodniach poszukiwań kupujesz nowy rower, a parę miesięcy później producent wprowadza całkiem nowy, oczywiście pod każdym względem lepszy model? Ja tak miałem z Whyte G-170, który w 2018 zastąpił mojego prywatnego G-160. Co się zmieniło i czy faktycznie „stosiedemdziesiątka” pod każdym względem wyprzedza poprzednika?


Rower przetestowałem dzięki współpracy z Whyte Bikes Polska.


Whyte G-170 S 2018

W całkiem nowej ramie zmieniła się przede wszystkim geometria. Pomyślałbyś, że pewnie jak zwykle dodali trochę reacha, ucięli trochę tyłu i wypłaszczyli główkę. Standardowe „long, low, slack”. Tylko bardziej, bo to w końcu Whyte.

Whyte G-170 S 2018

Prawdą jest jednak tylko to ostatnie! Whyte nadgonił bieżący enduro-standard i obniżył kąt główki ramy do 65°.

Whyte G-170 S 2018

Reach też zbliżył się do średniej gatunku, tylko… w drugą stronę. Względem poprzednika jest on krótszy (!) aż o 15-20 mm zależnie od rozmiaru. Ta kontrowersyjna zmiana pokazuje, że wydłużanie geometrii najwyraźniej osiągnęło granice.

Whyte G-170 S 2018

Jakby tego było mało, tylny trójkąt urósł o 5 mm – jeśli śledzisz moje artykuły z cyklu „trendy”, to wiesz, że już dawno sugerowałem ten kierunek. Taka zmiana ma ułatwić dociążanie przodu i manewrowanie rowerem w zakrętach.

Whyte G-170 S 2018

Kolejna ważna zmiana, a przy tym najbardziej oczywista, to zwiększenie skoku o 10 mm. Wartość 170 mm kiedyś oznaczała jedno słowo: #freeride. Wrrróć! Wtedy jeszcze nie było hashtagów…

Whyte G-170 S 2018

Ale nie tylko skok zawieszenia się zmienił, poprawiono też kinematykę. G-160 był bardzo liniowy i nawet przy moich 65 kg miałem puszkę dampera wypchaną opaskami zmniejszającymi objętość. „Stosiedemdziesiątka” jest zdecydowanie bardziej progresywna.

Whyte G-170 S 2018

Tył jest też wyraźnie sztywniejszy (według producenta o 40%), a już starszy model kruszył bandy dzięki bardzo szeroko rozstawionym łożyskom i prostym rurom wahacza – kosztem kompatybilności z przednią przerzutką.

Whyte G-170 S 2018

Całkiem nowe są górne łączniki, już na pierwszy rzut oka masywniejsze od starych. W próbie wyginania koła na boki, w G-170 zgrzytają tylko szprychy. Potraktuj widoczne w tle skały, jako trafną metaforę.

Whyte G-170 S 2018

Jak zwykle w Whyte, wszystkie łożyska są schowane za uszczelnionymi zaślepkami, a w dodatku są sporo większe, niż w starszych modelach. Łożyskami zastąpiono też tulejkę na tylnym oczku dampera, co nie tylko zwiększa trwałość, ale przede wszystkim eliminuje tarcie.

Whyte G-170 S 2018

W połączeniu z wysoką sztywnością boczną wahacza, bardzo ułatwia to życie damperowi. W podstawowym G-170 S jest to metryczny Rock Shox Deluxe R.

Whyte G-170 S 2018

Ma on tylko regulację tłumienia powrotu, więc w ustawieniach zawieszenia trudno się pogubić. Uprzedzam: jeśli przy tym rowerze ktoś zacznie marudzić na brak blokady skoku, dostanie bana na komentarze! Zawieszenie jest efektywne i mimo dużego skoku, trudno je zmusić do bujania.

Whyte G-170 S 2018

Swoją drogą, nowa charakterystyka zawieszenia jest też kompatybilna z damperami sprężynowymi, gdybyś chciał pójść na całość.

Whyte G-170 S 2018

Z przodu ugina się Rock Shox Yari RC z regulacją tłumienia powrotu i wolnej kompresji.

Whyte G-170 S 2018

Jest to mój pierwszy rower testowy z tym widelcem. Skok 170 mm i golenie 35 mm obiecują wiele, ale o ile gorzej tłumiki Motion Control wypadną na tle droższego Lyrika i Pike’a?

Whyte G-170 S 2018

Amortyzator jest oczywiście w poszerzonej wersji Boost, więc miejsca na oponę na pewno nie zabraknie.

Whyte G-170 S 2018

Ale widelec to nic, spójrz na wahacz! Rama G-170 jest zaprojektowana pod klasyczne opony, ale jeśli bardzo chcesz, pomieści nawet… 3 cale! Prześwity wyglądają wręcz absurdalnie, bez problemu przejdzie przez nie na przykład wciągnięta w szprychy wiewiórka.

Whyte G-170 S 2018

Przez ilość przestrzeni dookoła, opona WTB wygląda na cieniutką. Ale w rzeczywistości jest to kawał gumy.

Whyte G-170 S 2018

Zwłaszcza przedni WTB Convict 2.5″ (odpowiednik Maxxisa Shorty czy Schwalbe Magic Mary) budzi zaufanie i powinien się sprawdzić niezależnie od warunków.

Whyte G-170 S 2018

Biorąc pod uwagę zastosowanie G-170, zaskakuje wybór lekkiego oplotu. Tyle że w przypadku Convicta, wersję „Light” można tłumaczyć jako „lekki transporter opancerzony”. Przy masie przekraczającej kilogram, nie obawiałbym się o wytrzymałość.

Whyte G-170 S 2018

Przy jego agresywnym bieżniku, tylny Riddler 2.4″ budzi raczej politowanie. Ale przejeździłem na podobnej oponie cały zeszły sezon i jestem przekonany, że semi-slick WTB sprawdzi się bardzo dobrze – nie tylko na suchym.

Whyte G-170 S 2018

Obie opony założono na obręcze tego samego producenta o szerokości wewnętrznej 29 mm. Są one fabrycznie oklejone taśmą tubeless, dzięki czemu zamleczanie trwa kilka minut (wentylki są w zestawie). Opony wskoczyły na swoje miejsce bardzo sprawnie i uszczelniły się „od strzała” ręczną pompką. Miła niespodzianka na tle moich wcześniejszych, traumatycznych doświadczeń z WTB…

Whyte G-170 S 2018

Jak już jesteśmy przy czynnościach serwisowych, dobra wiadomość dla mechaników – suport to klasyczne, wkręcane BSA. Jakżeby inaczej? Prędzej Włosi pokochają pizzę hawajską, niż Anglicy wyposażą rower w pressfita.

Whyte G-170 S 2018

Swoją drogą, suport jest położony jeszcze bliżej ziemi, niż w poprzednim modelu. 333 mm to tyle, co w niektórych hardtailach! A tu mówimy o fullu „osiadającym” o 170 mm.

Whyte G-170 S 2018

170 mm długości ma też korba SRAM Descendant, co trochę ratuje sytuację. Ale dobrze Ci radzę – od razu załóż na ramiona gumowe osłonki. Prześwit nieco też zwiększa stalowa zębatka direct-mount w rozmiarze 30T.

Whyte G-170 S 2018

Dobrze pasuje ona do kasety SRAM NX o klasycznym rozstawie 11-42T. Nie ma tu ani Eagle (według producenta, zbytnio narażonego na uszkodzenia w tak grawitacyjnym rowerze), ani nawet kasety 11-rzędowej GX o ciut większym zakresie „z dołu” (10-42T). Szkoda, że Whyte zdecydował się na tak tanią sztuczkę, jak zastosowanie kasety z grupy niższej od całej reszty napędu…

Whyte G-170 S 2018

Rozczarowała mnie też przednia tarcza hamulcowa w rozmiarze 180 mm. Tak grawitacyjny rower zasługuje na więcej! Na szczęście 180-tka montowana jest tylko w rowerach w rozmiarze S.

Whyte G-170 S 2018

Zwracam na to uwagę, bo podstawowe SRAM-y Guide R nie są mistrzami siły hamowania…

Whyte G-170 S 2018

Coraz częstszy widok: eleganckie mocowanie adaptera tylnego hamulca flat mount.

Whyte G-170 S 2018

Kokpit pochodzący od Whyte nie budzi żadnych zastrzeżeń. Kierownica o średnicy 35 mm ma 780 mm szerokości, a mostek skromne 40 mm.

Whyte G-170 S 2018

Co do siodła, mam mieszane uczucia… W G-160 czym prędzej je wymieniłem, a w gravelowym Fristonie o dziwo mi przypasowało. Jak będzie tutaj?

Whyte G-170 S 2018

W tym roku Whyte wprowadził też „własną” sztycę regulowaną. Tak naprawdę, jest to coraz bardziej popularny Tranz-X, którego opisywałem już w ramach testu Jekkyla. Zależnie od rozmiaru ramy, myk-myk ma 125, 150 lub nawet 170 mm skoku.

Whyte G-170 S 2018

Dźwignia pod kierownicą ma lekkie luzy, ale i tak jest szesnaście razy bardziej ergonomiczna od starej manetki Reverba. Korzystanie z niej to sama przyjemność – sztyca działa płynnie, choć mój egzemplarz przydałoby się dopompować, bo niechętnie wraca do najwyższego położenia.

Whyte G-170 S 2018

Swoją drogą, jak Ci się podobają nowe gripy? Bo mi wcale. Jestem totalnie za koordynacją kolorystyczną, ale błękitne chwyty z „grzybkami” na końcach wyglądają, jakbyś ukradł je młodszej siostrze. Niemożliwe jest też utrzymanie ich w czystości. Dobrze, że chociaż są dużo bardziej mięsiste i wygodniejsze od tych ze starszych rowerów Whyte.

Whyte G-170 S 2018

Znacznie lepsze są też uszczelnienia wewnętrznego prowadzenia przewodów. W moim G-160 ciągle się wysuwają, tutaj pasują idealnie.

Whyte G-170 S 2018

Nie zabrakło też oczywiście znaku rozpoznawczego Whyte – zintegrowanego, uszczelnionego zacisku sztycy.

Whyte G-170 S 2018

To dla takich detali wybiera się brytyjską markę.

Whyte G-170 S 2018

A, no i najważniejsze – jest miejsce na bidon :) Camelbak 600 ml do ramy w rozmiarze S pasuje na styk, do większych podobno wchodzi pełnowymiarowy.

Whyte G-170 S 2018

Podsumowując, specyfikacja najtańszego G-170 jest bardzo spójna. Nie ma tu żadnych wybitnych elementów, ale od strony funkcjonalnej trudno doszukać się braków.

Whyte G-170 S 2018

Biorąc to pod uwagę, cena 12,5 tys. zł wypada zaskakująco korzystnie na tle konkurencji, o czym pisałem już w moim Top 10 rowerów enduro do 13000 zł.

Whyte G-170 S 2018

Żałuję tylko, że nie przewidziano dodatkowego modelu pomiędzy S a RS. Przydałby się wariant na aluminiowej ramie, ale z Lyrikiem i SRAM-em Eagle. Czyli taki, jak mój zeszłoroczny G-160 RS.

Whyte G-170 S 2018

W 2018 środkowy G-170 RS ma już ramę carbonową (nowość w grawitacyjnej ofercie Whyte), co mocno winduje cenę. Opisywany tu G-170 S jest jedynym wariantem na ramie aluminiowej.

Whyte G-170 S 2018

Jego masa, po zalaniu opon mlekiem, wynosi równe 15 kg bez pedałów.

Whyte G-170 S 2018

Wysoka masa jest na pierwszy rzut oka najsłabszą stroną tegorocznego Whyte G-170 S. Mimo to, mogę Ci już teraz zdradzić, że jest on godnym następcą G-160! O szczegółach przeczytasz w pełnym teście :)


Whyte G-170 S

Cena: 12 499 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 15,4 kg (rozmiar S, z pedałami, na mleku)
Strona producenta


Zobacz też inne rowery Whyte, które opisałem na blogu:

 

102
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz
Gość
Łukasz

Ciężki jak cholera.

Maciek
Gość
Maciek

Ustawienie kompresji służy nie tylko na podjazdy, a też do zmiany zastosowania roweru: z kamienistych ścieżek na wszelkiego rodzaju gładkie trasy do latania.

Taktyk
Gość
Taktyk

Zawias kompatybilny ze sprężyną i seryjnie taka mała puszka? Czy to się wzajemnie nie wyklucza?

Vandall
Gość
Vandall

Mam nadzieję ze to co widziałem na targach w Kielcach to był tylko „kiepski żart serwisanta” Bo mityczna sztywność tylniego trójkąta to ruchy w 2cm lewo/prawo przy użyciu niewielkiej siły. Sytuacje nie ratował test kolejnego modelu jaki i następnego i dopiero jako taką sztywność choć bez rewelacji dawał 130 rsc a tam chyba było rozwiązanie mocowania wahacza z poprzedniego roku bez tych mitycznych 40 %. Z drugiej strony ufam że były po prostu zle skręcone. Rower ładny może sie podobać ale yari słabo, faktycznie brakuje wersji pośredniej alu rama i dobry osprzęt lyrik/ fox36 w cenie 15/16k był by hit… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Co to za koszyk na bidon? Nie wypadał Ci w San Romolo?

> Camelbak 600 ml do ramy w rozmiarze S pasuje na styk, do większych podobno wchodzi > pełnowymiarowy.

Co rozumiesz przez pełnowymiarowy? Podium 750ml?

Simon
Gość
Simon

Zawodnicy z teamu Whyte do zawodow enduro uzywaja s150.Mialem okazje z nimi rozmawiac na Ard Rock 2017 i twierdzili,ze g170 to glownie na uplift albo do bikeparku.Jak chcesz pedalowac to s150.

Fnk
Gość
Fnk

Chyba po raz pierwszy alu rama ma znacznie ładniejsze kształty od wersji carbonowej. Ta ostatnia ma dziwną dolną rurę przez co rower wygląda pokracznie jak rownież ma wysoki przekrok. Testowałem w Kielcach i było tak sobie, w alu znacznie lepiej.
Też żaluję, że nie ma wersji pośredniej alu bo wersja C poza wspomnianymi wyżej minusami ma również przesadzoną cenę. I z tego powodu zamówiłem coś innego.

dryblas
Gość
dryblas

Wreszcie się cofnęli z tymi reachami długimi bez końca. Jak będę chciał to przesunę się za siodło dla stabilnej pozycji , a wydłużanie roweru zabiło kontrole nad przednim kołem i za to szacun dla firmy.

W
Gość
W

Bo to nie jest rower tylko do zapie* na wprost na czas na zawodach, tylko bardziej zabawowy rower do bikeparku/centrów ścieżkowych. A duży reach jest jak najbardziej spoko, tylko trzeba do tego wydłużyć chainstay, wtedy ma to sens.

dryblas
Gość
dryblas

No to do czego niby jest jak nie do zapierdalania? Takie przypinanie do roweru łatki że zabawowy , a tamten to do ęduro bo ma 150mm skoku itd. to spuszczanie się nad prostym tematem. Ludzie co testowali Kellysa i Whyte, wielu z nich wolało krótszy reach i chwalili sobie. Proponuję mniej podążać za modą , tylko samemu oceniać na podstawie swoich doświadczeń lub wielu testów. Proste.

W
Gość
W

Heh, porozmawiaj z kimś, kto jeździ żeby latać to się dowiesz, że te „łatki” łatwo można powiązać z geometrią, a w przypadku chainstaya to nawet milimetry zmieniają zastosowanie roweru.

dryblas
Gość
dryblas

Czyli skrócono reach tylko w tym modelu i zwiększono skok dlatego ,żeby rower był bardziej zabawowy? Myślę że skrócono we wszystkich rowerach. Te do latania mają mieć jaki reach według ciebie , dłuzszy czy krótszy ? Bardziej zabawowy czy jakiś inny? Staram się to zrozumieć o co Ci chodzi?

W
Gość
W

Krótszy, jak w dirt-jumperach.

dryblas
Gość
dryblas

Moim zdaniem Whyte zrobił bardzo uniwersalny rower. Ta baza kół będzie jak w poprzednim modelu,bo skrócili reach , ale kąt główki zmniejszyli i dłuższy skok.Czyli koło zostaje z przodu mniej więcej w tym samym miejscu przy większym skoku. Jak ten reach ma być krótszy lepszy do latania to co z rowerami -DH ?

W
Gość
W

Dryblasie, rowery do DH są znacznie krótsze niż takie endurówki. Właśnie dlatego, że są do latania. To fakt, ostatnio powstają limuzyny, ale konsumenci konserwatywnie podchodzą do tego konceptu ponieważ w DH zwykle riderzy już trochę wiedzą o własnych preferencjach. Inaczej jest w enduro, gdzie na fali popularności rowerów enduro kupiło je wiele osób, które po prostu jeździć nie potrafią i sugerują się modą (nie wszyscy!).

W
Gość
W

Michale, dłuższe zjazdówki przede wszystkim odpowiadają oczekiwaniom dość wąskiego grona, które aktywnie i konkurencyjnie się ściga. Za to ludzie, którzy przyjeżdżają do bikeparku żeby polatatać nie chcą mordować sobie frajdy zbyt długim rowerem.

W
Gość
W

Taka moda w tej chwili, że się kupuje enduraki do bikeparków. Za parę lat ludzie się zorientują, że podjazdowość wyklucza się z idealnym działaniem zawieszenia. W innych słowach: wysoki anti-squat wiąże się z wysokim pedal kickback. Choć trzymam kciuki, że postęp technologiczny rozwiąże ten problem.

dryblas
Gość
dryblas

Preferencje osobiste i styl jazdy mają większe znaczenie niż moda (długi reach)itp. Opony plusowe już odeszły do marginesu MTB, a tak zachwalano . Trzeba więcej jeżdzić , a mniej teoretyzować. Oczywiście dobrze wiedzieć co w trawie piszczy.

W
Gość
W

Kupowanie endurówek do bikeparku jest związane z: a) są bardziej uniwersalne b) są lżejsze Punkt (a) zawsze pozostanie prawdziwy i dlatego zawsze będziemy widzieć enduro w bikeparku, choć nie jest to optymalne rozwiązanie (charakterystyka zawieszenia, geometria, skok). Im mniej jeździmy tym bardziej opłaca się mieć tylko jeden rower. Punkt (b) powoli przestaje być prawdziwy w najdroższych zjazdówkach i ten trend przeniesie się do niższych segmentów cenowych. Dwukilogramowe widelce 180mm i coraz lepsze powietrzne dampery zawitają do rowerów DH. Enduro będzie cięższe bo musi spełniać więcej funkcji: myk-myk, ogromna kaseta z dyndającą przerzutką na długim wózku, wygodne siodło to elementy zbędne… Czytaj więcej »

dryblas
Gość
dryblas

Średnio zaawansowany amator nie potrzebuje innego roweru jak trail czy enduro, bo jego możliwości tech. są za małe żeby używać roweru DH na pro line i tu waga nie ma znaczenia. E-bike waży 20kg i co? Jest stabilny w zakrętach i stabilny w locie na dużych chopach. Przyszłość to E-bike, bo nie potrzebuje wyciągu jak rowerDH. Rower ęduro (e-bike) nie bedzie posiadał przerzutki dyndającej bo będzie miał gearbox i tyle. Także nie stawiałbym tez o punkcie A i B , bo sprzedaż E-bików jest coraz większa i zmieni wszystko co było do tej pory. Gdyby tak nie było , to… Czytaj więcej »

ParkRat
Gość
ParkRat

Właśnie amator najbardziej potrzebuje odpowiedniego sprzętu. Na trailu jak jesteś słaby fizycznie i technika chropowata to ćwierć dnia na uplifcie i do domu. A na zjazdówce jeździsz do ostatniego krzesełka.

dryblas
Gość
dryblas

Nie wiem po co ktoś ma kupić rower do DH, jak nie ogarnia tras XC? Czyli zieleniak ma brać rower zjazdowy żeby nadrobić swoje braki w technice? A no to mam inne spojrzenie na temat.

ParkRat
Gość
ParkRat

To taka osoba nie jedzie na uplift xD

dryblas
Gość
dryblas

Nie lubię szarości , wolę skrajności :) Nie ma co się spierać, lepiej się pościgać w zawodach niż przed kompem. E-Bike nas pogodzi , na bank :)

ParkRat
Gość
ParkRat

E-bike jest dobry do eksploracji. Ale nic nie zastąpi zaprojektowanej, odseparowanej od pieszych i codziennie przygotowanej trasy w bikeparku. DH i e-bike to zupełnie różne zastosowania.

ParkRat
Gość
ParkRat

…ale dobre dirty prawie zastępują :D

Andrzej
Gość
Andrzej

Szału nie ma. Michał- co powiesz na nowe YT capry? już chcę sprzedać swoją starą i „szporuja” na nową….YT chyba pozamiatało konkurencję….

heh
Gość
heh

Niech zgadnę: YT nie dało tak potężnej zniżki? :P Zawodnicy od zawsze zarabiają na obrocie rowerami, teraz jak widać do tego ekskluzywnego grona dołączają blogerzy-celebryci

Fnk
Gość
Fnk

Też stworzyli bardzo wszechstronny rower. 27-ka jest bardzo podobna do Nomada. Chainstay i reach wydłużyli , ST skrócili. Nie ma na co marudzić poza brakiem miejsca n bidon jeśli ktoś potrzebuje :).

rob
Gość
rob

Jaki rozmiar wziąłeś?

basergorkobal
Gość
basergorkobal

Bardzo sie widac Whyte uparl na ramy karbonowe w tym sezonie.
Widac takie sie sprzedaja na Wyspach. 150 i 170 masz po jednym modelu alu. W 130 az trzy.

Diabeł marketing
Gość
Diabeł marketing

Macie za długie ramy, sprzedawać, kupować krótsze ;)

Maciek
Gość
Maciek

Geometria progresywna to spisek wysokich z krótkimi nogami :o ;)

Ilia
Gość
Ilia

Ta kaseta to na bębenku xd czy klasycznym się kręci?

Guncar
Gość
Guncar

No i mam rozkminę. Nie, nie chodzi czy kupować i kiedy Whyte’a bo nie ta kasa niestety. Ale opona na tył. Tutaj opona semi. W poprzednim Minion SS, który piszesz, że Ci się dobrze sprawdził przez cały sezon. Cały sezon, masz na myśli też jazdę po mokrym czy nawet błocie? Skoro SS się tak sprawdza to Aggressor, który jest opisany jako opona na suche też powininen

dryblas
Gość
dryblas

Semislick z tyłu dobry jest jak znasz trase i dobrałeś taką opone świadomie . Ale jak zależy Ci na bezpieczeństwie to lepszy z tyłu jest bierznik, można się uratować przy dużej prędkości hamując obydwoma hamulcami , dużo stabilniej rower się zachowuje. Szczególnie jak latasz po trasach nie znanych , a nie w Bikeparkach .

SEBACAVE
Gość
SEBACAVE

wróć do Polski….

Adrian
Gość
Adrian

Też mam tą sztyce, dzisiaj zmieniłem manetkę z tej badziewnej plastikowej na Race Face Turbine, dzień a noc.

Pawel
Gość
Pawel

Pfff… Nawet nie ma blokady skoku B-)

miro
Gość
miro

Interesuje mnie sztyca Whyte 170mm lecz nie mogę nigdzie znaleźć specyfikacji technicznej,Michał masz jakieś namiary ,link -będę wdzięczny :P

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Chciał bym poruszyć temat o posiadaniu rowerów do DH przez amatorów, zielonych czy jak wy tam ich nazywacie. Taki zielony kupuje rower DH żeby nauczyć się DH i nie zrobi tego na rowerze do enduro, może się w końcu nauczy. A przepowiadanie przyszłości że e-bike zastąpi klasyczny rower jest co najmniej śmieszne.

dryblas(dobra rada)
Gość
dryblas(dobra rada)

Zobaczymy, ja bym się tak nie śmiał. Kiedyś spierałem się o opony plusowe ,że dwa lata i nie będzie tego. Na różnych forach i nie chcę powiedzieć : a nie mówiłem? ale chyba muszę :) . Pewne rzeczy są do przewidzenia po prostu. Rower taki jak ten Whyte kiedyś będzie używany tylko w zawodach enduro przez zawodników w wiekszości. Sam zamierzam kupić kiedyś e-bike jak tylko waga spadnie w okolice 17kg. Po prostu w sobotę przejeżdzisz cały dzień na takim rowerze w górach, a w Niedziele na szosie 150km zrobisz z kolegami. Co do używania rowerów które mają pomóc ogarnąć… Czytaj więcej »

Jaro
Gość
Jaro

Ja się zgodzę z Bartkiem. Jak miałem rower XC to nawet nie myślałem żeby zjechać kilku tras, które po przesiadce na trail’a okazują się do zjechania i teraz mogę na nic poćwiczyć. Ponadto nie wiem co by mi pomogło nauczenie się skakania na kole przednim w takim wypadku. Myślę, że jak chcesz zacząć jeździć ęduro to kupujesz rower ęduro, jak chcesz pobujać się na BMXie to kupujesz BMX a jak chcesz pozapieprzać w dół to bierzesz DH. Oczywiście do tego musisz dołożyć masę czasu na szlifowanie skilla bo skill jest najważniejszy ale na XC do tej pory nie skoczyłbym żadnej… Czytaj więcej »

dryblas(dobra rada)
Gość
dryblas(dobra rada)

Każdy ma swoją drogę rozwoju. Skakanie na przednim kole daje dużo potrzebnych umiejętności, choćby odruch odpowiedni przy lądowaniu na przednim kole co się kończy czasem OTB. Każda technika coś daje, ale dla Ciebie to może być zbędne, wcale nie namawiam. Po prostu opanowanie różnych technik pomaga choćby się uratować w krytycznej sytuacji. Tak samo można zapytać po co manuala się uczyć , jak masz 180mm skoku z przodu i z tyłu? Ano po to ,żeby nie jeżdzic na DH po trasach ęduro, czy trailowym po XC hehe proste nie?

Jaro
Gość
Jaro

„do tego musisz dołożyć masę czasu na szlifowanie skilla bo skill jest najważniejszy ale na XC do tej pory nie skoczyłbym żadnej hopy. Pozdro”

Pablo RS
Gość
Pablo RS

Ja również uważam , ze odpowiedni sprzęt potrafi wiele zmienić w postępach i poprawia skilla. całe zycie jeździłem xc i kiedy kupiłem pierwszego fulla wszystko sie zmieniło. 3 lata temu Reign dał mi przejść na kolejny poziom z bananem na ryju. Przełamalem sie i skakanie stało sie dla mnie chlebem powszednim. ;-)

dryblas(dobra rada)
Gość
dryblas(dobra rada)

(sprzęt poprawia skilla)? ? ? co najwyżej poprawia dobre samopoczucie i może dać satysfakcje…

Damian
Gość
Damian

DRYBLAS, czytam twoje komentarze i mam wrażenie, że przyszedłeś tutaj tylko po to, by wypisywać swoje mądrości.
Masz rację, że najwięcej umiejętności zdobywa się poprzez zaczynanie od podstaw ale uogólniasz to do takiego stopnia, że idąc Twoim tokiem myślenia – nikt, kto nigdy nie jeździć furmanką nie powinien siadać za kierownicą samochodu…

Co do tematu to z niecierpliwością czekam na test, szczególnie jestem ciekaw opinii na temat Yari w porównaniu do Lyrika :)

faldżip
Gość
faldżip

Wszyscy macie rację :) sprzęt jest istotny, bo wybieranie się z rowerem XC na trasy DH to samobójstwo, a właściwie jeżdżenie DH po trasach XC też, bo zawału można dostać z wysiłku ;) Ale z drugiej strony podstawowe opanowanie roweru, pozwalające po prostu lepiej i bezpieczniej jeździć, to można ćwiczyć na praktycznie każdym rowerze pod blokiem – wheelie, stójka, ósemka, manuale, switchbacki, bunnyhopy. To wszystko poprawia wyczucie roweru, hamulców itp itd. Jako analogię mogę podać przykład z mojego rajdowania Saxo 98KM z 1996r. Przez rok jeździłem co miesiąc na zorganizowane pojezdzawki na lotniskach i różnych torach, za każdym razem 100-150km… Czytaj więcej »

Jaro
Gość
Jaro

Amen

Mir
Gość
Mir

„DRYBLAS, czytam twoje komentarze i mam wrażenie, że przyszedłeś tutaj tylko po to, by wypisywać swoje mądrości” – coś w tym jest Damian ,gostek przypomina mi pewnego pana z lubianego forum którego myśl przewodnia całego rowerowania brzmi – „Nie umiesz bunny hopa, nie jeżdzisz” :P

honkytonk
Gość
honkytonk

No bo to śmieszne jak sie podstaw nie zna i kupuje ęduro , taką chuśtawkę 170mm i cieszy się jak głupi do sera bo zjechał tam gdzie nie zjechał rowerem XC. Przecież to śmieszne jest.

ciekawy
Gość
ciekawy

A na czym ma te podstawy ęduro zdobywać? Jubilacie, czy wigry?

Jaro
Gość
Jaro

Tak właśnie jest, cieszę się jak głupi jak jeżdżę na moich rowerach, na XC, jak i na trailowym. Pozdram czule.

Raul Kravet
Gość
Raul Kravet

A jak taki rower będzie się sprawdzał w mieście?

Artur
Gość
Artur

Michał jest szansa na test Whyte z serii 150 ? No i czekam na test G-170. Do tego 130 na lepszych kołach. Ciężko się zdecydować.

Paweł Dykowski
Gość
Paweł Dykowski

Michał, czy jest szansa na test nowego Kellys Swag 50? Nowe geo wygląda ciekawie, a cena zamiata. Sorry za off top ale mocno się mu przygladam tak jak i Whyte 170. Dzięki

Krzysztof B
Gość
Krzysztof B

Tylko heble z przodu szkoda, że nie 180mm.

Czytaj kolejny artykuł

San Remo - obóz rowerowy z Arek Bike Center

Od dziecka uwielbiałem obozy narciarskie. Tygodniowe odcięcie od świata i pełne skupienie na jeździe – bez porównania do nudnego leżenia na plaży i kopania piłki na letnich koloniach. Dlaczego kiedyś nie było obozów rowerowych, żeby to samo robić latem?! Teraz już są, i w dodatku można na nie pojechać również w terminie typowym dla szusowania po śniegu. W tegoroczne ferie wybrałem szuranie oponami po skałach, na obozie enduro/DH zorganizowanym przez Arek Bike Center w San Remo.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Relacja powstała we współpracy z Arek Bike Center


Jak wygląda taki obóz w praktyce?

Czytając opis na stronie organizatora, nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Niby obóz DH, ale w opisie kilka różnych miejscówek enduro. W sumie 9 dni, ale ile w tym jazdy? Jaki charakter i poziom trudności mają trasy? Ile będzie podjeżdżania? Co jest w cenie, a ile wydam dodatkowo? Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć w poniższej relacji.

Dzień 0: Dojazd

W piątek późnym popołudniem zbieramy się w Ustroniu i rozpoczynamy misję pod kryptonimem „spakuj 9 osób z bagażami do busa i rowery na przyczepę tak, żeby na przestrzeni 1500 km ich liczba pozostała niezmienna”. Widać jednak, że to nie pierwsza misja ekipy ABC, bo całość idzie bardzo sprawnie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przyczepa to już chyba czwarta, czy piąta wersja – rowery wiszą na niej jak przyspawane i nie stykają się ze sobą. Od czasu, jak podczas pewnej 500-kilometrowej podróży, czyjś pancerz przerzutki wytarł mi dziurę w aluminiowym rogu (tak, miałem kiedyś rogi), zwracam na to szczególną uwagę.

W docelowej miejscowości Taggia meldujemy się skromne 15,5 godziny później ;) Wbrew pozorom, to bardzo dobry wynik – zależnie od warunków, trzeba się liczyć z ryzykiem dobicia do 20 godzin…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jazda w nocy ma ten plus, że większość trasy przesypiasz – polecam zabrać poduszkę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przydadzą się też drobne eurasy na toalety.

Dzień 1: Aklimatyzacja i rozjazd

Z busa wysiadamy w sobotę koło południa. Wita nas lekkie zachmurzenie i temperatura ok. 10 stopni.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na tle polskich -13°C, pogoda wypada całkiem korzystnie.

Wszyscy są zmęczeni podróżą, więc nie ma ciśnienia na jazdę. Jest za to czas na przygotowanie rowerów: spłukanie soli drogowej i nasmarowanie łańcucha. Wcinamy też posiłek przygotowany przez organizatorów: na pierwszy ogień idzie spaghetti, jakżeby inaczej!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Do dyspozycji jest wąż z bieżącą wodą i myjka ciśnieniowa…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…i w zasadzie wszystkie inne narzędzia, jakie mogą się przydać.

Kiedy sprzęty są gotowe, a brzuchy pełne – jedziemy nad morze. Nawet nie włączam Stravy, bo morze widać z balkonu. Okazuje się jednak, że w ramach rozjazdu robimy ponad 30 szybkich kilometrów prowadzącą wzdłuż plaży rowerową autostradą (Cycling Riviera) – z 1,5-kilometrowym tunelem i innymi bajerami.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

24-kilometrowa trasa powstała w miejscu dawnej linii kolejowej.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przy nawrocie jest okazja do zrobienia pierwszych zdjęć z zajebistymi widokami w tle, więc postój przypomina zorganizowane warsztaty fotografii rowerowej ;)

Po powrocie, na chętnych czeka akcja ustawiania rowerów z Arkiem Perinem. Chętni są wszyscy, i nic dziwnego – Arek jest w tym mistrzem! Trochę więcej na ten temat napiszę za chwilę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przed jazdą każdy może się upewnić, że rower jest ustawiony idealnie.

Żeby dobrze zakończyć dzień, jedziemy autem do nadmorskiej restauracji „u Rity”. To jedna z największych zalet obozów z Arkiem, który jest w połowie Włochem – efektem jego znajomości jest jedzenie i picie do oporu za 16 euro, co przy cenie samej pizzy w okolicach 10 euro, jest mega okazją.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Już pierwszego dnia wiem, że będzie to kolejny wyjazd sportowy, z którego wrócę pełen energii… potencjalnej.

Po drodze z restauracji, robimy jeszcze szybki postój w całodobowym Carrefourze. Piwo kosztuje ok. 1 euro, reszta nie wiem, bo organizator zapewnia praktycznie wszystko. Warto tylko mieć kilka batonów, choć najlepiej kupić je w Polsce.

Dzień 2: Rozdziewiczanie przez San Romolo

Pierwszy dzień prawdziwej jazdy zaczynamy na spokojnie. Około dziesiątej czynimy pewne postępy w wydostawaniu się z łóżka po odespaniu podróży i wcinamy śniadanie mistrzów: owsiankę, owoce, orzechy, płatki w kilku wariantach… Energia na cały dzień! Do dyspozycji uczestników są też izotoniki (i nie, akurat tutaj nie mam na myśli piwa).

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Oni jeszcze nie wiedzą…

Do busa wsiadamy leniwie koło południa i jedziemy w stronę San Romolo – miejscówki znanej z zimowych treningów topowych zjazdowców. Do wyboru dwa warianty: wjazd busem prawie na szczyt góry i przejazd nową, częściowo podjazdową trasą enduro Le Creste, lub od razu mięso, czyli Due Muri. Tak zwany „mostek” jest jedną z ulubionych tras San Romolo. Ja jednak, napalony na zobaczenie jak najwięcej, wybieram oczywiście Le Creste – „mostek” tego dnia zjedziemy jeszcze trzy razy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Panorama z Le Creste jednym słowem urywadupę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Flow-trail w wersji San Romolo.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Gdybyś zastanawiał się, dlaczego akurat „mostek”…

Z każdym zjazdem czuć progres, a dodatkowy zastrzyk motywacji dostajemy podczas szkoleń na trasie. Ćwicząc wybrane sekcje, Arek koryguje naszą pozycję i pracę ciałem, wybór linii i sposób pokonywania zakrętów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nasza walka jest też nagrywana, więc wieczorem analizujemy wszystkie błędy i zbieramy porcję porad na kolejny dzień.

Na koniec na chętnych czeka zjazd asfaltem do samego San Remo i powrót do bazy znaną z rozjazdu riwierą – to dodatkowe kilkanaście kilometrów pedałowania, ale widoki są takie, że nie żałujesz ani jednej „zmarnowanej” kalorii!

Dzień 3: San Romolo level hard

W nocy nad San Remo przechodzi ulewa, więc znów śpimy dłużej. Tutejsze kamienisto-piaszczyste trasy schną bardzo szybko, ale jeśli są mokre, biada Twojemu rowerowi. Po jednym dniu jazdy kolor ramy zmienia się w matowy, a Ty spędzasz wieczór szukając w internecie nowych klocków hamulcowych i napędu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Lepiej tego unikać, ale czego się nie robi dla dobrego zdjęcia? ;)

Ruszamy więc znowu o dwunastej. Z wczoraj wiemy już, że to w zupełności wystarczy, żeby wieczorem unosić kufel drżącymi rękami. Zwłaszcza, że dziś poza „mostkiem” w planach mamy „Voullioza” i „widokową”. Obie zaczynają się na kultowej patelni Marzocco, gdzie spotykamy Lorisa Vergier.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nazwa na mapie „curva panoramica” robi wszystko to, co powinna robić dobra nazwa.

Ta pierwsza (oficjalnie Antigravity) to czarna trasa zbudowana przez 10-krotnego mistrza świata w downhillu, w związku z czym przy pierwszym zjeździe, ściskam na niej hamulce z siłą zmieniającą węgiel na tarczach w diamenty. Druga (Tubi di San Lorenzo) to jedna z najlepszych tras wyjazdu, łącząca w sobie łatwiejsze, ziemne sekcje na początku, z kamiennymi hardkorami pod koniec. Widok z grani na San Remo jest genialny!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Czasem trudno się skupić na trasie!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pamiętasz tę hardkorową sekcję na trasie, którą ostatnio jechałeś? Antigravity jest właśnie taką sekcją – od samej góry, do samego dołu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Zazwyczaj jeździ się po ziemi z wystającymi kamieniami. W San Remo jest odwrotnie.

Dzień 4: Regeneracja

Trzeci dzień jazdy zawsze jest najtrudniejszy, więc kiedy rano okazuje się, że pada deszcz, zarządzony zostaje dzień przerwy na regenerację… i focenie bikepornowej sesji Whyte G-170 S ;)

Whyte G-170 S 2018

W końcu delikatny brytyjski deszczyk pasuje do tego roweru równie dobrze, co włoskie kamcory.

Dzień odpoczynku przydaje się szczególnie, że na jutro zaplanowane mamy…

Dzień 5: EWS-owe palmy w Finale Ligure

Finale, po którym przewodnik znajdziesz na blogu, leży około godzinę drogi od San Remo, więc tym razem siedzimy w busie już o dziewiątej, podwójnie napaleni na jazdę po wczorajszej przerwie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nasz zapał na miejscu trochę studzi… śnieg.

Najwyższe, leżące w głębi lądu trasy (jak kultowy Rollercoaster) pozostają poza naszym zasięgiem, a my ewakuujemy się busem bliżej wybrzeża. Po drodze zaliczamy jeszcze mokrego Kill Billa 2 i hardkorową Madonnę della Guardia, której nawierzchnia brutalnie rozprawia się z moją przednią oponą…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Mniej więcej w tym miejscu ścianka boczna poległa w starciu z długim ślizgiem po ostrych skałach.

Nad morzem, już w dużo bardziej liguryjskim klimacie, objeżdżamy między innymi DH Men – słynny finałowy OS Enduro World Series oraz… DH Women, czyli jego łagodniejszy, widokowy odpowiednik, poprowadzony drugą stroną góry.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Opony dostają na tych trasach mocno w dupę. Na szczęście Arek pokazał nam sztuczkę, jak je oszczędzać!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Końcówka DH Mena jest tak wymagająca, że te widoki zauważysz dopiero na zdjęciach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

To w tym miejscu zwycięzcy EWS w Finale co roku wbiegają do morza po ostatnim OS-ie :)

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Klimat Finale tak nam się spodobał, że rowery pakujemy na przyczepę już po zachodzie słońca.

→ Więcej: Miejsca: Finale Ligure, Włochy

Dzień 6: 15-kilometrowy OS w Dolceacqua

Dolceacqua to kolejna miejscówka w promieniu motogodziny od San Remo. Trzeba więc wstać wcześniej, ale po stokroć warto! Czeka nas trasa zawodów enduro KOM Supernatural, startująca z wysokości ponad 1200 m n.p.m. i zjeżdżająca na… 77 m n.p.m.!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Trasę pokonujemy dwukrotnie, w sumie nabijając ponad 30 kilometrów, z czego zdecydowana większość wiedzie oczywiście w dół.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na początku jednak zjeżdżamy przyprószony śniegiem prolog i zaliczamy opcjonalną rozgrzewkę: spacer bo ukrytym wewnątrz góry powojennym bunkrze… zamieszkałym przez tysiące pająków. Adrenalina nie mniejsza, niż na zjeździe!

A trzeba zaznaczyć, że na zjeździe adrenalina leje się wiadrami! Poziom trudności znacznie przekracza to, co możesz spotkać na polskich trasach DH, a do tego w połowie do pokonania jest dłuuugi podjazd. Gdyby na polskich zawodach enduro pojawił się taki OS… polałaby się krew! Najpierw uczestników, później organizatorów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pokonanie ok. 12-kilometrowej, kilkudziesięciominutowej trasy, daje gigantyczną satysfakcję i zmienia postrzeganie tego, co można zrobić na rowerze i jeszcze nazwać „enduro”…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…większość sekcji różni się od tras DH tylko brakiem wyciągu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Chyba wszyscy uznali tę trasę za najbardziej epicki zjazd obozu.

Techniczno-wytrzymałościowa trasa wyssała z nas resztki energii, więc dzień znów kończymy „u Rity” – w końcu jest tłusty czwartek!

Dzień 7: The best of San Romolo

Ostatniego dnia wracamy na wzgórza San Romolo, co pozwala nam ocenić progres podczas obozu. Zjazdy, które pierwszego dnia wyciskały z nas (i hamulców) siódme poty, teraz wydają się szybkie i przyjemne. Zwłaszcza Due Muri, która została sztandarową trasą naszego obozu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Parę razy wracamy też na Antigravity, choć tu poziom trudności nadal jest odczuwalnie wysoki – tyle że przy każdym kolejnym przejeździe trochę mniej boisz się o swoje życie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

W San Remo jeździ się po kamieniach…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dużych kamieniach!

Na zakończenie poznajemy jeszcze dwie nowe trasy, z czego druga składa się tak naprawdę z trzech i okazuje się jednym z najtrudniejszych zjazdów całego obozu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Bruciato, Boot Hill, Borello, Isola…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…prawdziwe zakończenie z przytupem!

Dzień 8: lody w sercu Festiwalu San Remo

Tego dnia po południu wyjeżdżamy już do Polski i chyba tylko najmłodszy, 13-letni uczestnik sprawia wrażenie nienasyconego jazdą ;)

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Cała reszta z chęcią wskakuje na świeżo umyte rowery, żeby jeszcze raz rozruszać mięśnie na nadmorskiej riwierze.

Pogoda jest idealna na lody, więc zatrzymujemy się w samym centrum San Remo, gdzie właśnie odbywa się jeden z najstarszych europejskich festiwali piosenki. Trochę dziwnie się czujemy w tłumie rozentuzjazmowanych fanów niejakiej Anal Izy, która macha im z balkonu tuż nad naszą lodziarnią. Początkowo myśleliśmy, że to jakaś gwiazda porno, ale okazało się że jednak piosenkarka. I że pisze się „Annalisa”… Whatever.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Mimo tego rozczarowania, wracając do Polski słuchamy paru jej piosenek – ostatni powiew włoskiego klimatu przed ponad 17-godzinnym powrotem do polskiej, szarej i mroźnej rzeczywistości…


Czy warto jechać na obóz rowerowy?

Jeśli po przeczytaniu powyższej relacji nie jest to dla Ciebie oczywiste, to… chyba jestem słabym pismakiem i fotografem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Tydzień jeżdżenia po epickich trasach w suchym i ciepłym klimacie, a to wszystko w środku zimy? Wybierz mnie!

Pytanie tylko, czy lepiej jechać samemu, czy z organizatorem? Poniżej zebrałem „hajlajtsy”, czyli to, co najbardziej mi się podobało w tej drugiej formie (i to, co niekoniecznie). Zdaję sobie sprawę, że 2300 cebulionów to niemało – sprawdziłem, kiedy ostatnio miałem taką luźną kasę i wyszło mi, że chyba jednak nigdy – więc zanim wysupłasz oszczędności, warto mieć świadomość, co za to dostaniesz.

Transport

Bez dwóch zdań, największa zaleta obozu – korzystanie z lokalnych „firm wywozowych” prawdopodobnie wyszłoby drożej, niż cały koszt zorganizowanego wyjazdu. W przypadku własnego busa, o ile załatwienie kierowcy jest jeszcze do zrobienia, to zajebista przyczepa i jej ogarnięcie na ciasnych serpentynach już niekoniecznie. Dostałbym zawału, gdybym miał tutaj jeździć zwykłym autem, a co dopiero busem z przyczepą! O kilkunastogodzinnym dojeździe na miejsce nie wspominając. Lubię jeździć autem, ale czasem jednak fajnie zostać pasażerem i skupić się wyłącznie na rowerze.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na przyczepie każdy rower ma swoje miejsce, dopasowane do długości i rozmiaru opon…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dzięki czemu założenie lub ściągnięcie roweru przed każdym zjazdem zajmuje kilka sekund.

Znajomość i wybór tras

Większość tras można znaleźć na Trailforks, ale znaleźć trasę, a znać trasę, to dwie różne kwestie. Na obozie nie musisz się zastanawiać, „co teraz robimy”. Po prostu jeździmy. Tam, gdzie w danym momencie warunki są optymalne, a poziom trudności dopasowany do każdego uczestnika.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Niezależnie od tego, czy jesteś pierwszy raz na rowerze w górach…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…czy doświadczonym zjazdowcem, znajdziesz tu coś dla siebie.

Jest też oczywiście druga strona medalu. Ceną za przyjazd „na gotowe” jest brak swobody – jeśli swoje wakacje zawsze organizujesz sam, czasem możesz trochę zatęsknić za samodzielnym planowaniem i podejmowaniem decyzji.

Szkolenie techniki jazdy

Udział w szkoleniu techniki jazdy to prawdopodobnie najlepiej wydane pieniądze „na rower”, a tutaj jazdę pod okiem Mistrza masz w pakiecie. Arek Perin na bieżąco udziela rad na trasie, a do tego dochodzi wieczorny „wideło-kołczing” przed telewizorem. A musisz wiedzieć, że Arek ma niesamowite doświadczenie – regularnie czytam/oglądam o technice jazdy, byłem też na kilku szkoleniach, ale i tak dowiedziałem się co najmniej 3 nowych rzeczy o swojej jeździe.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Arek oświecił mnie między innymi odnośnie pozycji nóg w zakrętach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Wieczorem polecam robić notatki – można wyciągnąć naprawdę sporo wiedzy!

Większość sesji szkoleniowych odbywa się pierwszego dnia, żeby jak najszybciej wychwycić błędy i potem samodzielnie nad nimi pracować.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Już sama jazda kilka dni z rzędu świetnie wpływa na umiejętności, a w połączeniu z takimi poradami, trudno o lepszego kopa na start sezonu.

Pomoc sprzętowa

Sytuacja trochę jak wyżej – po latach przesiadania się między rowerami, potrafię w pół godziny niemal idealnie ustawić wszystko pod siebie, a i tak dostałem parę wskazówek, które naprawdę dobrze sprawdziły się na szlaku. Podobnie wypowiadali się inni uczestnicy.

Bo trzeba zaznaczyć, że to nie są jakieś ogólne porady rodem z YouTube, tylko bardzo precyzyjne i trafne uwagi dla każdego z osobna! Arek podpowiada ustawienia z dokładnością do jednego kliknięcia tłumienia, do 5 mm podkładki pod mostkiem, do 1 stopnia obrotu kierownicy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Dla sprzętowego geeka – ciekawe doświadczenie…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dla sprzętowego ignoranta – absolutna rewelacja!

Nowi ludzie

Wyjazdy w gronie znajomych są najlepsze, ale raz na jakiś czas warto wyrwać się ze swojej bańki i poznać nową ekipę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na obozie panuje taka atmosfera, że po powrocie na pewno będziecie utrzymywać kontakt.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

I pisze to gość, który zazwyczaj „networkingiem” interesuje się równie bardzo, co datą premiery nowego albumu wspomnianej Annalisy…

Przy moim charakterze nie mógłbym jednak pominąć wad braku możliwości wyboru ekipy. Do końca nie wiesz, na kogo trafisz, więc pojawia się lekki stres. Jaki będzie poziom? Jaki wiek uczestników? Czy będę musiał czekać na innych, a może to ja będę musiał się spinać na trasach, żeby nie zgubić grupy? W praktyce wyszło to super, ale też wszyscy reprezentowali zbliżony poziom. Ciekawe, jakby było w bardziej zróżnicowanej ekipie?

Tu też chciałbym wspomnieć o drugiej wadzie zorganizowanego wyjazdu, jaką jest ograniczona swoboda i prywatność. To jednak obóz, a nie romantyczny weekend we dwoje. Jedna łazienka na 9 osób bywa problematyczna.

Wyposażony rowerowo apartament

Łazienka łazienką, ale dla bikera są w życiu ważniejsze rzeczy, takie jak: duży garaż z kompletnie wyposażonym serwisem rowerowym do dyspozycji, myjka, czy chociażby pralka. Wynajęcie apartamentu można ogarnąć w pół godziny, ale zapewnienie sobie takich wygód, to trochę większe wyzwanie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Kto ma tak w domu?

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Wieczorami rowerownia świeci pustkami…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…bo aż żal nie skorzystać z możliwości obozowego serwisu :)

Wyżywienie

Już pomijając koszty jedzenia we włoskich sklepach, super jest budzić się rano i przychodzić na gotowe śniadanie. O pysznej obiadokolacji zaraz po jeździe nie wspominając!


Podsumowanie

Czy obóz w San Remo jest dla każdego? Na pierwszy rzut oka, nie – tutejsze trasy są naprawdę trudne. Odnosząc je do naszych realiów: jeśli nie zjeżdżasz swobodnie wszystkich tras w Bielsku (z akcentem na Magurkę) i nigdy nie byłeś na żadnej trasie DH, liguryjskie skały na początku będą dla Ciebie szokiem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ale z drugiej strony: był z nami 13-letni Kuba, który po raz pierwszy jeździł na rowerze w górach i choć czasem musiał odpuścić jakąś trasę albo sprowadzić kilka sekcji, to bawił się co najmniej równie dobrze, co reszta ekipy. Dużo więc zależy od nastawienia (i po części – sprzętu). Jeśli jesteś nastawiony na wyzwania i progres – dasz radę. Szkolenia i wyluzowana atmosfera obozu bardzo w tym pomagają.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jeśli więc chcesz jeździć lepiej i szybciej, przełamać swoje ograniczenia, przygotować się do sezonu, a przy tym trochę odetchnąć od mrozu i smogu, zimowy obóz w San Remo to najlepiej wydane pieniądze ever. Ja już nie chcę jeździć na narty!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center


Aktualną ofertę obozów znajdziesz na camp.arekbikecenter.com


PS. Więcej informacji praktycznych o trasach z obozu, poziomie trudności, czy doborze sprzętu przeczytasz w oddzielnym przewodniku po San Remo.


Bonus: Co spakować na obóz rowerowy?

Decyzja zapadła? Świetnie :) Tylko co ze sobą zabrać?

Ubrania rowerowe

Ogólnie priorytetem jest ochrona, bo trasy nie wybaczają błędów. Zestaw ubrań dobierz jak na jesień/wiosnę – raczej krótkie spodenki, ale kilka warstw na górę, bo w górach bywa chłodno.

  • ochraniacze na kolana, łokcie i kręgosłup (najlepiej zbroja);
  • dwa kaski: fullface na trasy i zwykły na przejażdżki nad morzem;
  • 2-3 koszulki termoaktywne (na miejscu jest pralka);
  • lekka kurtka przeciwdeszczowa;
  • kamizelka lub ew. lekka kurtka ocieplająca, jeśli jedziesz w lutym;
  • rękawiczki – wystarczą letnie;
  • gogle;
  • ewentualnie długie spodnie rowerowe na wszelki wypadek;
  • plecak – jakikolwiek, bo praktycznie cały czas leży w aucie. Bukłak jest zbędny, wystarczy bidon lub butelka, którą zostawisz w busie.

Serwis rowerowy

Większość narzędzi (oraz kompresor i stojak serwisowy) jest na miejscu, ale warto wziąć parę rzeczy, żeby w kluczowych momentach nie czekać w kolejce ;)

  • pompka do dampera;
  • imbusy i torx do ustawień kokpitu;
  • elektroniczny manometr;
  • koniecznie olej do łańcucha;
  • preparat do mycia roweru i inna chemia wedle uznania;
  • szmatka.

Części zapasowe

W wielu problemach również pomogą Ci organizatorzy (na miejscu można kupić oponę czy klocki), ale jak zawsze obowiązuje zasada „lepiej nosić, niż się prosić”.

  • obowiązkowo klocki hamulcowe!
  • mleczko uszczelniające;
  • zapasowa opona;
  • parę dętek;
  • hak przerzutki;
  • linka przerzutki.

Dodatki

Czyli niekoniecznie rowerowe rzeczy, o których zawsze się zapomina (chyba że to tylko ja…?).

  • ciepłe ubrania na chłodne wieczory: długie spodnie, kurtka, czapka;
  • aparat, kamera;
  • laptop;
  • ładowarki do telefonu i pozostałej elektroniki;
  • zapasowa karta pamięci;
  • gotówka – ja wydałem około 80 euro;
  • podstawowe leki, coś do odkażania ran, maść na siniaki i stłuczenia;
  • ubezpieczenie obejmujące sporty ekstremalne (ja korzystam z Planety Młodych);
  • poduszka do auta;
  • ręcznik i kosmetyczka;
  • klapki „po domu”;
  • zatyczki do uszu.

Zobacz też inne włoskie miejscówki:

 

54
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mamba
Gość
mamba

Dolceacqua – wszyscy na obozie dwa lata temu uznali, że najlepsza – https://mambaonbike.pl/san-remo-dolceacqua-marcora-i-lo-sparo/ :)

Krosiarz chory na cyklozę
Gość
Krosiarz chory na cyklozę

Zatyczki do uszu :) Kto tam chrapał?!

Maciej Płocki
Gość
Maciej Płocki

Przekonałeś mnie, dziękuję!

mkk
Gość
mkk

Z gatunku T&T , jak ktoś nie przepada za 15+nastoma godzinami w busie , są tanie loty do Bergamo :)

Bartosz Miazga
Gość
Bartosz Miazga

Z części zapasowych dodałbym jeszcze, o ile jesteś „szczęśliwym” posiadaczem Reverba, końcówki przewodu od strony manetki, bo lubi się upi^%$^$ przy glebie a w lokalnych bikeshopach potrafi kosztować krocie

Rychu
Gość
Rychu

Znowu fajnie podane :)

Rafał Sołtysik
Gość
Rafał Sołtysik

Czy wobec tego nauki od Pomby się przydały?
Oraz kiedy będzie przewodnik sprzętowy, bo nie ukrywam przyda mi się :)

miszcz świata
Gość
miszcz świata

Cycuje „i wcinamy śniadanie mistrzów: owsiankę, owoce, orzechy, płatki w kilku wariantach… Energia na cały dzień! „”

Matko Boska !!!! węgle na śniadanie !!!

tylko białko i tłuszcze – to śniadanie miszczuw !

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

„Śniadanie Mistrzów” to stek z sadzonym jajkiem popity stoutem (ciemnym piwem nisko alko.)

Mir
Gość
Mir

Jak zwykle świetny reportaż.
„Arek oświecił mnie między innymi odnośnie pozycji nóg w zakrętach” – jeżeli nie jest to obozowa tajemnica :P to czy mógłbyś Michale podzielić się zdobyta wiedzą

Niedzielny zjazdowiec
Gość
Niedzielny zjazdowiec

Świetny, pomocny tekst. Przymierzam się do obozu ale raczej w przyszłym roku, Twój artykuł wiele wyjaśnił :) zastanawiam się tylko czy dałbym radę na rowerze typowo zjazdowym- po 200mm miekkiego skoku z przodu i z tyłu, opony 2,5 & 2,8 na obreczach 26″?
Słabo sie tym jedzie pod górę :/

GoBi
Gość
GoBi

Który kask zabrałeś TLD czy BS2R jako fullface?

Guncar
Gość
Guncar

Ja to bym musiał sobie jeszcze jakąś rajdówkę i dzień testowy załatwić :D :P (jakbym mnie było stać :P ) W San Remo i okolicach odbywają się rajdy i to nie byle po pierdółki choć też. Sam Remo gościło najlepszych rajdowców globu jak Mcrae, Loeb, Makkinen, Sainz, Kankunen, Vatanen, Rohl itd. Wspomniane drogi są ta wręcz boskie, więc pohałasowałbym, spalił trochę wysokooktanowego paliwa i opon ;)

Bartek Koelner
Gość
Bartek Koelner

Cześć, „Opony dostają na tych trasach mocno w dupę. Na szczęście Arek pokazał nam sztuczkę, jak je oszczędzać!”
Zdradzisz sztuczkę? (Proszę,oczywiście jeżeli Mistrz się zgodzi/ł)
I może jakaś mała aktualizacja w dziale „Opony” na obóz typu: miałem założone X, już muszę kupić nowe :-( (na zdjęciach w rowerowni zalegają Maxxis’y),
Z góry dziękuję za reakcję,

piter614
Gość
piter614

Świetny opis jak zawszę i rewelacyjna przygoda

max
Gość
max

„Sztuczkę Arka widać na zdjęciu z tym podpisem :P”
-instrukcja oszczędzania opon:P
Pokonaj trasę tak aby ograniczyć kontakt z podłożem do minimum

Bartek Karkonosze
Gość
Bartek Karkonosze

2300 cebulionów to polski pieniązd czy zagraniczny bo ja z prowincji jestem?

wujekeman
Gość
wujekeman

2300 cebulionów to nie tragedia, Mega wyszło mi niecałe 3000 za tydzień w ekipie 8 osobowej, także tu jest ok z ceną, tym bardziej, że papu do „łóżka”

Juras
Gość
Juras

Hej. Michał jak Ci sie jeździło techniczne sekcje zwłaszcza ciasne nawroty na długim rowerze ?

Kitrajec
Gość
Kitrajec

Jak wygląda kwestia dodatkowego ubezpieczenia? Polecasz coś konkretnego?

Gitara
Gość
Gitara

Michał jednym słowem musisz częściej odrywać się od ziemi…:D :D :D

Bartek Karkonosze
Gość
Bartek Karkonosze

2300 zł to naprawdę tanio.

bobiko
Gość
bobiko

miałeś jakieś filtry na szkło do GoPro? :) bo jedno zdjęcie w czasie jazdy jest fajnie rozmazane :)

a sam wpis bosko :) szacunek

bobiko
Gość
bobiko

Uzupełnie: Zazdroszczę Tobie tegorocznych rowerowych ferii :)

Konrad Banys
Gość
Konrad Banys

pojechałbym….

Marek Szynder
Gość
Marek Szynder

A rower trailowy się nada? 130 mm skoku.

ALEK STYRNA
Gość
ALEK STYRNA

Dzięki, za wszystkie Twoje relacje zawierające wiele porad i dające pogląd na to czego mogę się spodziewać w przyszłym tygodniu – to będzie mój pierwszy obozowy raz ;P

Odwiedź mój profil na
Instagram Top