Menu
Menu Szukaj

Bikeporn: Whyte G-170 S 2018

Znasz to uczucie, kiedy po tygodniach poszukiwań kupujesz nowy rower, a parę miesięcy później producent wprowadza całkiem nowy, oczywiście pod każdym względem lepszy model? Ja tak miałem z Whyte G-170, który w 2018 zastąpił mojego prywatnego G-160. Co się zmieniło i czy faktycznie „stosiedemdziesiątka” pod każdym względem wyprzedza poprzednika?


Rower przetestowałem dzięki współpracy z Whyte Bikes Polska.


Whyte G-170 S 2018

W całkiem nowej ramie zmieniła się przede wszystkim geometria. Pomyślałbyś, że pewnie jak zwykle dodali trochę reacha, ucięli trochę tyłu i wypłaszczyli główkę. Standardowe „long, low, slack”. Tylko bardziej, bo to w końcu Whyte.

Whyte G-170 S 2018

Prawdą jest jednak tylko to ostatnie! Whyte nadgonił bieżący enduro-standard i obniżył kąt główki ramy do 65°.

Whyte G-170 S 2018

Reach też zbliżył się do średniej gatunku, tylko… w drugą stronę. Względem poprzednika jest on krótszy (!) aż o 15-20 mm zależnie od rozmiaru. Ta kontrowersyjna zmiana pokazuje, że wydłużanie geometrii najwyraźniej osiągnęło granice.

Whyte G-170 S 2018

Jakby tego było mało, tylny trójkąt urósł o 5 mm – jeśli śledzisz moje artykuły z cyklu „trendy”, to wiesz, że już dawno sugerowałem ten kierunek. Taka zmiana ma ułatwić dociążanie przodu i manewrowanie rowerem w zakrętach.

Whyte G-170 S 2018

Kolejna ważna zmiana, a przy tym najbardziej oczywista, to zwiększenie skoku o 10 mm. Wartość 170 mm kiedyś oznaczała jedno słowo: #freeride. Wrrróć! Wtedy jeszcze nie było hashtagów…

Whyte G-170 S 2018

Ale nie tylko skok zawieszenia się zmienił, poprawiono też kinematykę. G-160 był bardzo liniowy i nawet przy moich 65 kg miałem puszkę dampera wypchaną opaskami zmniejszającymi objętość. „Stosiedemdziesiątka” jest zdecydowanie bardziej progresywna.

Whyte G-170 S 2018

Tył jest też wyraźnie sztywniejszy (według producenta o 40%), a już starszy model kruszył bandy dzięki bardzo szeroko rozstawionym łożyskom i prostym rurom wahacza – kosztem kompatybilności z przednią przerzutką.

Whyte G-170 S 2018

Całkiem nowe są górne łączniki, już na pierwszy rzut oka masywniejsze od starych. W próbie wyginania koła na boki, w G-170 zgrzytają tylko szprychy. Potraktuj widoczne w tle skały, jako trafną metaforę.

Whyte G-170 S 2018

Jak zwykle w Whyte, wszystkie łożyska są schowane za uszczelnionymi zaślepkami, a w dodatku są sporo większe, niż w starszych modelach. Łożyskami zastąpiono też tulejkę na tylnym oczku dampera, co nie tylko zwiększa trwałość, ale przede wszystkim eliminuje tarcie.

Whyte G-170 S 2018

W połączeniu z wysoką sztywnością boczną wahacza, bardzo ułatwia to życie damperowi. W podstawowym G-170 S jest to metryczny Rock Shox Deluxe R.

Whyte G-170 S 2018

Ma on tylko regulację tłumienia powrotu, więc w ustawieniach zawieszenia trudno się pogubić. Uprzedzam: jeśli przy tym rowerze ktoś zacznie marudzić na brak blokady skoku, dostanie bana na komentarze! Zawieszenie jest efektywne i mimo dużego skoku, trudno je zmusić do bujania.

Whyte G-170 S 2018

Swoją drogą, nowa charakterystyka zawieszenia jest też kompatybilna z damperami sprężynowymi, gdybyś chciał pójść na całość.

Whyte G-170 S 2018

Z przodu ugina się Rock Shox Yari RC z regulacją tłumienia powrotu i wolnej kompresji.

Whyte G-170 S 2018

Jest to mój pierwszy rower testowy z tym widelcem. Skok 170 mm i golenie 35 mm obiecują wiele, ale o ile gorzej tłumiki Motion Control wypadną na tle droższego Lyrika i Pike’a?

Whyte G-170 S 2018

Amortyzator jest oczywiście w poszerzonej wersji Boost, więc miejsca na oponę na pewno nie zabraknie.

Whyte G-170 S 2018

Ale widelec to nic, spójrz na wahacz! Rama G-170 jest zaprojektowana pod klasyczne opony, ale jeśli bardzo chcesz, pomieści nawet… 3 cale! Prześwity wyglądają wręcz absurdalnie, bez problemu przejdzie przez nie na przykład wciągnięta w szprychy wiewiórka.

Whyte G-170 S 2018

Przez ilość przestrzeni dookoła, opona WTB wygląda na cieniutką. Ale w rzeczywistości jest to kawał gumy.

Whyte G-170 S 2018

Zwłaszcza przedni WTB Convict 2.5″ (odpowiednik Maxxisa Shorty czy Schwalbe Magic Mary) budzi zaufanie i powinien się sprawdzić niezależnie od warunków.

Whyte G-170 S 2018

Biorąc pod uwagę zastosowanie G-170, zaskakuje wybór lekkiego oplotu. Tyle że w przypadku Convicta, wersję „Light” można tłumaczyć jako „lekki transporter opancerzony”. Przy masie przekraczającej kilogram, nie obawiałbym się o wytrzymałość.

Whyte G-170 S 2018

Przy jego agresywnym bieżniku, tylny Riddler 2.4″ budzi raczej politowanie. Ale przejeździłem na podobnej oponie cały zeszły sezon i jestem przekonany, że semi-slick WTB sprawdzi się bardzo dobrze – nie tylko na suchym.

Whyte G-170 S 2018

Obie opony założono na obręcze tego samego producenta o szerokości wewnętrznej 29 mm. Są one fabrycznie oklejone taśmą tubeless, dzięki czemu zamleczanie trwa kilka minut (wentylki są w zestawie). Opony wskoczyły na swoje miejsce bardzo sprawnie i uszczelniły się „od strzała” ręczną pompką. Miła niespodzianka na tle moich wcześniejszych, traumatycznych doświadczeń z WTB…

Whyte G-170 S 2018

Jak już jesteśmy przy czynnościach serwisowych, dobra wiadomość dla mechaników – suport to klasyczne, wkręcane BSA. Jakżeby inaczej? Prędzej Włosi pokochają pizzę hawajską, niż Anglicy wyposażą rower w pressfita.

Whyte G-170 S 2018

Swoją drogą, suport jest położony jeszcze bliżej ziemi, niż w poprzednim modelu. 333 mm to tyle, co w niektórych hardtailach! A tu mówimy o fullu „osiadającym” o 170 mm.

Whyte G-170 S 2018

170 mm długości ma też korba SRAM Descendant, co trochę ratuje sytuację. Ale dobrze Ci radzę – od razu załóż na ramiona gumowe osłonki. Prześwit nieco też zwiększa stalowa zębatka direct-mount w rozmiarze 30T.

Whyte G-170 S 2018

Dobrze pasuje ona do kasety SRAM NX o klasycznym rozstawie 11-42T. Nie ma tu ani Eagle (według producenta, zbytnio narażonego na uszkodzenia w tak grawitacyjnym rowerze), ani nawet kasety 11-rzędowej GX o ciut większym zakresie „z dołu” (10-42T). Szkoda, że Whyte zdecydował się na tak tanią sztuczkę, jak zastosowanie kasety z grupy niższej od całej reszty napędu…

Whyte G-170 S 2018

Rozczarowała mnie też przednia tarcza hamulcowa w rozmiarze 180 mm. Tak grawitacyjny rower zasługuje na więcej! Na szczęście 180-tka montowana jest tylko w rowerach w rozmiarze S.

Whyte G-170 S 2018

Zwracam na to uwagę, bo podstawowe SRAM-y Guide R nie są mistrzami siły hamowania…

Whyte G-170 S 2018

Coraz częstszy widok: eleganckie mocowanie adaptera tylnego hamulca flat mount.

Whyte G-170 S 2018

Kokpit pochodzący od Whyte nie budzi żadnych zastrzeżeń. Kierownica o średnicy 35 mm ma 780 mm szerokości, a mostek skromne 40 mm.

Whyte G-170 S 2018

Co do siodła, mam mieszane uczucia… W G-160 czym prędzej je wymieniłem, a w gravelowym Fristonie o dziwo mi przypasowało. Jak będzie tutaj?

Whyte G-170 S 2018

W tym roku Whyte wprowadził też „własną” sztycę regulowaną. Tak naprawdę, jest to coraz bardziej popularny Tranz-X, którego opisywałem już w ramach testu Jekkyla. Zależnie od rozmiaru ramy, myk-myk ma 125, 150 lub nawet 170 mm skoku.

Whyte G-170 S 2018

Dźwignia pod kierownicą ma lekkie luzy, ale i tak jest szesnaście razy bardziej ergonomiczna od starej manetki Reverba. Korzystanie z niej to sama przyjemność – sztyca działa płynnie, choć mój egzemplarz przydałoby się dopompować, bo niechętnie wraca do najwyższego położenia.

Whyte G-170 S 2018

Swoją drogą, jak Ci się podobają nowe gripy? Bo mi wcale. Jestem totalnie za koordynacją kolorystyczną, ale błękitne chwyty z „grzybkami” na końcach wyglądają, jakbyś ukradł je młodszej siostrze. Niemożliwe jest też utrzymanie ich w czystości. Dobrze, że chociaż są dużo bardziej mięsiste i wygodniejsze od tych ze starszych rowerów Whyte.

Whyte G-170 S 2018

Znacznie lepsze są też uszczelnienia wewnętrznego prowadzenia przewodów. W moim G-160 ciągle się wysuwają, tutaj pasują idealnie.

Whyte G-170 S 2018

Nie zabrakło też oczywiście znaku rozpoznawczego Whyte – zintegrowanego, uszczelnionego zacisku sztycy.

Whyte G-170 S 2018

To dla takich detali wybiera się brytyjską markę.

Whyte G-170 S 2018

A, no i najważniejsze – jest miejsce na bidon :) Camelbak 600 ml do ramy w rozmiarze S pasuje na styk, do większych podobno wchodzi pełnowymiarowy.

Whyte G-170 S 2018

Podsumowując, specyfikacja najtańszego G-170 jest bardzo spójna. Nie ma tu żadnych wybitnych elementów, ale od strony funkcjonalnej trudno doszukać się braków.

Whyte G-170 S 2018

Biorąc to pod uwagę, cena 12,5 tys. zł wypada zaskakująco korzystnie na tle konkurencji, o czym pisałem już w moim Top 10 rowerów enduro do 13000 zł.

Whyte G-170 S 2018

Żałuję tylko, że nie przewidziano dodatkowego modelu pomiędzy S a RS. Przydałby się wariant na aluminiowej ramie, ale z Lyrikiem i SRAM-em Eagle. Czyli taki, jak mój zeszłoroczny G-160 RS.

Whyte G-170 S 2018

W 2018 środkowy G-170 RS ma już ramę carbonową (nowość w grawitacyjnej ofercie Whyte), co mocno winduje cenę. Opisywany tu G-170 S jest jedynym wariantem na ramie aluminiowej.

Whyte G-170 S 2018

Jego masa, po zalaniu opon mlekiem, wynosi równe 15 kg bez pedałów.

Whyte G-170 S 2018

Wysoka masa jest na pierwszy rzut oka najsłabszą stroną tegorocznego Whyte G-170 S. Mimo to, mogę Ci już teraz zdradzić, że jest on godnym następcą G-160! O szczegółach przeczytasz w pełnym teście :)


Whyte G-170 S

Cena: 12 499 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 15,4 kg (rozmiar S, z pedałami, na mleku)
Strona producenta


Zobacz też inne rowery Whyte, które opisałem na blogu:

 

102
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
78 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
38 Comment authors
Krzysztof BPaweł DykowskiciekawyArturfaldżip Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz
Gość
Łukasz

Ciężki jak cholera.

Maciek
Gość
Maciek

Ustawienie kompresji służy nie tylko na podjazdy, a też do zmiany zastosowania roweru: z kamienistych ścieżek na wszelkiego rodzaju gładkie trasy do latania.

Taktyk
Gość
Taktyk

Zawias kompatybilny ze sprężyną i seryjnie taka mała puszka? Czy to się wzajemnie nie wyklucza?

Vandall
Gość
Vandall

Mam nadzieję ze to co widziałem na targach w Kielcach to był tylko „kiepski żart serwisanta” Bo mityczna sztywność tylniego trójkąta to ruchy w 2cm lewo/prawo przy użyciu niewielkiej siły. Sytuacje nie ratował test kolejnego modelu jaki i następnego i dopiero jako taką sztywność choć bez rewelacji dawał 130 rsc a tam chyba było rozwiązanie mocowania wahacza z poprzedniego roku bez tych mitycznych 40 %. Z drugiej strony ufam że były po prostu zle skręcone. Rower ładny może sie podobać ale yari słabo, faktycznie brakuje wersji pośredniej alu rama i dobry osprzęt lyrik/ fox36 w cenie 15/16k był by hit… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Co to za koszyk na bidon? Nie wypadał Ci w San Romolo?

> Camelbak 600 ml do ramy w rozmiarze S pasuje na styk, do większych podobno wchodzi > pełnowymiarowy.

Co rozumiesz przez pełnowymiarowy? Podium 750ml?

Simon
Gość
Simon

Zawodnicy z teamu Whyte do zawodow enduro uzywaja s150.Mialem okazje z nimi rozmawiac na Ard Rock 2017 i twierdzili,ze g170 to glownie na uplift albo do bikeparku.Jak chcesz pedalowac to s150.

Fnk
Gość
Fnk

Chyba po raz pierwszy alu rama ma znacznie ładniejsze kształty od wersji carbonowej. Ta ostatnia ma dziwną dolną rurę przez co rower wygląda pokracznie jak rownież ma wysoki przekrok. Testowałem w Kielcach i było tak sobie, w alu znacznie lepiej.
Też żaluję, że nie ma wersji pośredniej alu bo wersja C poza wspomnianymi wyżej minusami ma również przesadzoną cenę. I z tego powodu zamówiłem coś innego.

dryblas
Gość
dryblas

Wreszcie się cofnęli z tymi reachami długimi bez końca. Jak będę chciał to przesunę się za siodło dla stabilnej pozycji , a wydłużanie roweru zabiło kontrole nad przednim kołem i za to szacun dla firmy.

W
Gość
W

Bo to nie jest rower tylko do zapie* na wprost na czas na zawodach, tylko bardziej zabawowy rower do bikeparku/centrów ścieżkowych. A duży reach jest jak najbardziej spoko, tylko trzeba do tego wydłużyć chainstay, wtedy ma to sens.

dryblas
Gość
dryblas

No to do czego niby jest jak nie do zapierdalania? Takie przypinanie do roweru łatki że zabawowy , a tamten to do ęduro bo ma 150mm skoku itd. to spuszczanie się nad prostym tematem. Ludzie co testowali Kellysa i Whyte, wielu z nich wolało krótszy reach i chwalili sobie. Proponuję mniej podążać za modą , tylko samemu oceniać na podstawie swoich doświadczeń lub wielu testów. Proste.

W
Gość
W

Heh, porozmawiaj z kimś, kto jeździ żeby latać to się dowiesz, że te „łatki” łatwo można powiązać z geometrią, a w przypadku chainstaya to nawet milimetry zmieniają zastosowanie roweru.

dryblas
Gość
dryblas

Czyli skrócono reach tylko w tym modelu i zwiększono skok dlatego ,żeby rower był bardziej zabawowy? Myślę że skrócono we wszystkich rowerach. Te do latania mają mieć jaki reach według ciebie , dłuzszy czy krótszy ? Bardziej zabawowy czy jakiś inny? Staram się to zrozumieć o co Ci chodzi?

W
Gość
W

Krótszy, jak w dirt-jumperach.

dryblas
Gość
dryblas

Moim zdaniem Whyte zrobił bardzo uniwersalny rower. Ta baza kół będzie jak w poprzednim modelu,bo skrócili reach , ale kąt główki zmniejszyli i dłuższy skok.Czyli koło zostaje z przodu mniej więcej w tym samym miejscu przy większym skoku. Jak ten reach ma być krótszy lepszy do latania to co z rowerami -DH ?

W
Gość
W

Dryblasie, rowery do DH są znacznie krótsze niż takie endurówki. Właśnie dlatego, że są do latania. To fakt, ostatnio powstają limuzyny, ale konsumenci konserwatywnie podchodzą do tego konceptu ponieważ w DH zwykle riderzy już trochę wiedzą o własnych preferencjach. Inaczej jest w enduro, gdzie na fali popularności rowerów enduro kupiło je wiele osób, które po prostu jeździć nie potrafią i sugerują się modą (nie wszyscy!).

W
Gość
W

Michale, dłuższe zjazdówki przede wszystkim odpowiadają oczekiwaniom dość wąskiego grona, które aktywnie i konkurencyjnie się ściga. Za to ludzie, którzy przyjeżdżają do bikeparku żeby polatatać nie chcą mordować sobie frajdy zbyt długim rowerem.

W
Gość
W

Taka moda w tej chwili, że się kupuje enduraki do bikeparków. Za parę lat ludzie się zorientują, że podjazdowość wyklucza się z idealnym działaniem zawieszenia. W innych słowach: wysoki anti-squat wiąże się z wysokim pedal kickback. Choć trzymam kciuki, że postęp technologiczny rozwiąże ten problem.

dryblas
Gość
dryblas

Preferencje osobiste i styl jazdy mają większe znaczenie niż moda (długi reach)itp. Opony plusowe już odeszły do marginesu MTB, a tak zachwalano . Trzeba więcej jeżdzić , a mniej teoretyzować. Oczywiście dobrze wiedzieć co w trawie piszczy.

W
Gość
W

Kupowanie endurówek do bikeparku jest związane z: a) są bardziej uniwersalne b) są lżejsze Punkt (a) zawsze pozostanie prawdziwy i dlatego zawsze będziemy widzieć enduro w bikeparku, choć nie jest to optymalne rozwiązanie (charakterystyka zawieszenia, geometria, skok). Im mniej jeździmy tym bardziej opłaca się mieć tylko jeden rower. Punkt (b) powoli przestaje być prawdziwy w najdroższych zjazdówkach i ten trend przeniesie się do niższych segmentów cenowych. Dwukilogramowe widelce 180mm i coraz lepsze powietrzne dampery zawitają do rowerów DH. Enduro będzie cięższe bo musi spełniać więcej funkcji: myk-myk, ogromna kaseta z dyndającą przerzutką na długim wózku, wygodne siodło to elementy zbędne… Czytaj więcej »

dryblas
Gość
dryblas

Średnio zaawansowany amator nie potrzebuje innego roweru jak trail czy enduro, bo jego możliwości tech. są za małe żeby używać roweru DH na pro line i tu waga nie ma znaczenia. E-bike waży 20kg i co? Jest stabilny w zakrętach i stabilny w locie na dużych chopach. Przyszłość to E-bike, bo nie potrzebuje wyciągu jak rowerDH. Rower ęduro (e-bike) nie bedzie posiadał przerzutki dyndającej bo będzie miał gearbox i tyle. Także nie stawiałbym tez o punkcie A i B , bo sprzedaż E-bików jest coraz większa i zmieni wszystko co było do tej pory. Gdyby tak nie było , to… Czytaj więcej »

ParkRat
Gość
ParkRat

Właśnie amator najbardziej potrzebuje odpowiedniego sprzętu. Na trailu jak jesteś słaby fizycznie i technika chropowata to ćwierć dnia na uplifcie i do domu. A na zjazdówce jeździsz do ostatniego krzesełka.

dryblas
Gość
dryblas

Nie wiem po co ktoś ma kupić rower do DH, jak nie ogarnia tras XC? Czyli zieleniak ma brać rower zjazdowy żeby nadrobić swoje braki w technice? A no to mam inne spojrzenie na temat.

ParkRat
Gość
ParkRat

To taka osoba nie jedzie na uplift xD

dryblas
Gość
dryblas

Nie lubię szarości , wolę skrajności :) Nie ma co się spierać, lepiej się pościgać w zawodach niż przed kompem. E-Bike nas pogodzi , na bank :)

ParkRat
Gość
ParkRat

E-bike jest dobry do eksploracji. Ale nic nie zastąpi zaprojektowanej, odseparowanej od pieszych i codziennie przygotowanej trasy w bikeparku. DH i e-bike to zupełnie różne zastosowania.

ParkRat
Gość
ParkRat

…ale dobre dirty prawie zastępują :D

Andrzej
Gość
Andrzej

Szału nie ma. Michał- co powiesz na nowe YT capry? już chcę sprzedać swoją starą i „szporuja” na nową….YT chyba pozamiatało konkurencję….

heh
Gość
heh

Niech zgadnę: YT nie dało tak potężnej zniżki? :P Zawodnicy od zawsze zarabiają na obrocie rowerami, teraz jak widać do tego ekskluzywnego grona dołączają blogerzy-celebryci

Fnk
Gość
Fnk

Też stworzyli bardzo wszechstronny rower. 27-ka jest bardzo podobna do Nomada. Chainstay i reach wydłużyli , ST skrócili. Nie ma na co marudzić poza brakiem miejsca n bidon jeśli ktoś potrzebuje :).

rob
Gość
rob

Jaki rozmiar wziąłeś?

basergorkobal
Gość
basergorkobal

Bardzo sie widac Whyte uparl na ramy karbonowe w tym sezonie.
Widac takie sie sprzedaja na Wyspach. 150 i 170 masz po jednym modelu alu. W 130 az trzy.

Diabeł marketing
Gość
Diabeł marketing

Macie za długie ramy, sprzedawać, kupować krótsze ;)

Maciek
Gość
Maciek

Geometria progresywna to spisek wysokich z krótkimi nogami :o ;)

Ilia
Gość
Ilia

Ta kaseta to na bębenku xd czy klasycznym się kręci?

Guncar
Gość
Guncar

No i mam rozkminę. Nie, nie chodzi czy kupować i kiedy Whyte’a bo nie ta kasa niestety. Ale opona na tył. Tutaj opona semi. W poprzednim Minion SS, który piszesz, że Ci się dobrze sprawdził przez cały sezon. Cały sezon, masz na myśli też jazdę po mokrym czy nawet błocie? Skoro SS się tak sprawdza to Aggressor, który jest opisany jako opona na suche też powininen

dryblas
Gość
dryblas

Semislick z tyłu dobry jest jak znasz trase i dobrałeś taką opone świadomie . Ale jak zależy Ci na bezpieczeństwie to lepszy z tyłu jest bierznik, można się uratować przy dużej prędkości hamując obydwoma hamulcami , dużo stabilniej rower się zachowuje. Szczególnie jak latasz po trasach nie znanych , a nie w Bikeparkach .

SEBACAVE
Gość
SEBACAVE

wróć do Polski….

Adrian
Gość
Adrian

Też mam tą sztyce, dzisiaj zmieniłem manetkę z tej badziewnej plastikowej na Race Face Turbine, dzień a noc.

Pawel
Gość
Pawel

Pfff… Nawet nie ma blokady skoku B-)

miro
Gość
miro

Interesuje mnie sztyca Whyte 170mm lecz nie mogę nigdzie znaleźć specyfikacji technicznej,Michał masz jakieś namiary ,link -będę wdzięczny :P

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Chciał bym poruszyć temat o posiadaniu rowerów do DH przez amatorów, zielonych czy jak wy tam ich nazywacie. Taki zielony kupuje rower DH żeby nauczyć się DH i nie zrobi tego na rowerze do enduro, może się w końcu nauczy. A przepowiadanie przyszłości że e-bike zastąpi klasyczny rower jest co najmniej śmieszne.

dryblas(dobra rada)
Gość
dryblas(dobra rada)

Zobaczymy, ja bym się tak nie śmiał. Kiedyś spierałem się o opony plusowe ,że dwa lata i nie będzie tego. Na różnych forach i nie chcę powiedzieć : a nie mówiłem? ale chyba muszę :) . Pewne rzeczy są do przewidzenia po prostu. Rower taki jak ten Whyte kiedyś będzie używany tylko w zawodach enduro przez zawodników w wiekszości. Sam zamierzam kupić kiedyś e-bike jak tylko waga spadnie w okolice 17kg. Po prostu w sobotę przejeżdzisz cały dzień na takim rowerze w górach, a w Niedziele na szosie 150km zrobisz z kolegami. Co do używania rowerów które mają pomóc ogarnąć… Czytaj więcej »

Jaro
Gość
Jaro

Ja się zgodzę z Bartkiem. Jak miałem rower XC to nawet nie myślałem żeby zjechać kilku tras, które po przesiadce na trail’a okazują się do zjechania i teraz mogę na nic poćwiczyć. Ponadto nie wiem co by mi pomogło nauczenie się skakania na kole przednim w takim wypadku. Myślę, że jak chcesz zacząć jeździć ęduro to kupujesz rower ęduro, jak chcesz pobujać się na BMXie to kupujesz BMX a jak chcesz pozapieprzać w dół to bierzesz DH. Oczywiście do tego musisz dołożyć masę czasu na szlifowanie skilla bo skill jest najważniejszy ale na XC do tej pory nie skoczyłbym żadnej… Czytaj więcej »

dryblas(dobra rada)
Gość
dryblas(dobra rada)

Każdy ma swoją drogę rozwoju. Skakanie na przednim kole daje dużo potrzebnych umiejętności, choćby odruch odpowiedni przy lądowaniu na przednim kole co się kończy czasem OTB. Każda technika coś daje, ale dla Ciebie to może być zbędne, wcale nie namawiam. Po prostu opanowanie różnych technik pomaga choćby się uratować w krytycznej sytuacji. Tak samo można zapytać po co manuala się uczyć , jak masz 180mm skoku z przodu i z tyłu? Ano po to ,żeby nie jeżdzic na DH po trasach ęduro, czy trailowym po XC hehe proste nie?

Jaro
Gość
Jaro

„do tego musisz dołożyć masę czasu na szlifowanie skilla bo skill jest najważniejszy ale na XC do tej pory nie skoczyłbym żadnej hopy. Pozdro”

Pablo RS
Gość
Pablo RS

Ja również uważam , ze odpowiedni sprzęt potrafi wiele zmienić w postępach i poprawia skilla. całe zycie jeździłem xc i kiedy kupiłem pierwszego fulla wszystko sie zmieniło. 3 lata temu Reign dał mi przejść na kolejny poziom z bananem na ryju. Przełamalem sie i skakanie stało sie dla mnie chlebem powszednim. ;-)

dryblas(dobra rada)
Gość
dryblas(dobra rada)

(sprzęt poprawia skilla)? ? ? co najwyżej poprawia dobre samopoczucie i może dać satysfakcje…

Damian
Gość
Damian

DRYBLAS, czytam twoje komentarze i mam wrażenie, że przyszedłeś tutaj tylko po to, by wypisywać swoje mądrości.
Masz rację, że najwięcej umiejętności zdobywa się poprzez zaczynanie od podstaw ale uogólniasz to do takiego stopnia, że idąc Twoim tokiem myślenia – nikt, kto nigdy nie jeździć furmanką nie powinien siadać za kierownicą samochodu…

Co do tematu to z niecierpliwością czekam na test, szczególnie jestem ciekaw opinii na temat Yari w porównaniu do Lyrika :)

faldżip
Gość
faldżip

Wszyscy macie rację :) sprzęt jest istotny, bo wybieranie się z rowerem XC na trasy DH to samobójstwo, a właściwie jeżdżenie DH po trasach XC też, bo zawału można dostać z wysiłku ;) Ale z drugiej strony podstawowe opanowanie roweru, pozwalające po prostu lepiej i bezpieczniej jeździć, to można ćwiczyć na praktycznie każdym rowerze pod blokiem – wheelie, stójka, ósemka, manuale, switchbacki, bunnyhopy. To wszystko poprawia wyczucie roweru, hamulców itp itd. Jako analogię mogę podać przykład z mojego rajdowania Saxo 98KM z 1996r. Przez rok jeździłem co miesiąc na zorganizowane pojezdzawki na lotniskach i różnych torach, za każdym razem 100-150km… Czytaj więcej »

Jaro
Gość
Jaro

Amen

Mir
Gość
Mir

„DRYBLAS, czytam twoje komentarze i mam wrażenie, że przyszedłeś tutaj tylko po to, by wypisywać swoje mądrości” – coś w tym jest Damian ,gostek przypomina mi pewnego pana z lubianego forum którego myśl przewodnia całego rowerowania brzmi – „Nie umiesz bunny hopa, nie jeżdzisz” :P

honkytonk
Gość
honkytonk

No bo to śmieszne jak sie podstaw nie zna i kupuje ęduro , taką chuśtawkę 170mm i cieszy się jak głupi do sera bo zjechał tam gdzie nie zjechał rowerem XC. Przecież to śmieszne jest.

ciekawy
Gość
ciekawy

A na czym ma te podstawy ęduro zdobywać? Jubilacie, czy wigry?

Jaro
Gość
Jaro

Tak właśnie jest, cieszę się jak głupi jak jeżdżę na moich rowerach, na XC, jak i na trailowym. Pozdram czule.

Raul Kravet
Gość
Raul Kravet

A jak taki rower będzie się sprawdzał w mieście?

Artur
Gość
Artur

Michał jest szansa na test Whyte z serii 150 ? No i czekam na test G-170. Do tego 130 na lepszych kołach. Ciężko się zdecydować.

Paweł Dykowski
Gość
Paweł Dykowski

Michał, czy jest szansa na test nowego Kellys Swag 50? Nowe geo wygląda ciekawie, a cena zamiata. Sorry za off top ale mocno się mu przygladam tak jak i Whyte 170. Dzięki

Krzysztof B
Gość
Krzysztof B

Tylko heble z przodu szkoda, że nie 180mm.

Czytaj kolejny artykuł

San Remo - obóz rowerowy z Arek Bike Center

Od dziecka uwielbiałem obozy narciarskie. Tygodniowe odcięcie od świata i pełne skupienie na jeździe – bez porównania do nudnego leżenia na plaży i kopania piłki na letnich koloniach. Dlaczego kiedyś nie było obozów rowerowych, żeby to samo robić latem?! Teraz już są, i w dodatku można na nie pojechać również w terminie typowym dla szusowania po śniegu. W tegoroczne ferie wybrałem szuranie oponami po skałach, na obozie enduro/DH zorganizowanym przez Arek Bike Center w San Remo.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Relacja powstała we współpracy z Arek Bike Center


Jak wygląda taki obóz w praktyce?

Czytając opis na stronie organizatora, nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Niby obóz DH, ale w opisie kilka różnych miejscówek enduro. W sumie 9 dni, ale ile w tym jazdy? Jaki charakter i poziom trudności mają trasy? Ile będzie podjeżdżania? Co jest w cenie, a ile wydam dodatkowo? Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć w poniższej relacji.

Dzień 0: Dojazd

W piątek późnym popołudniem zbieramy się w Ustroniu i rozpoczynamy misję pod kryptonimem „spakuj 9 osób z bagażami do busa i rowery na przyczepę tak, żeby na przestrzeni 1500 km ich liczba pozostała niezmienna”. Widać jednak, że to nie pierwsza misja ekipy ABC, bo całość idzie bardzo sprawnie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przyczepa to już chyba czwarta, czy piąta wersja – rowery wiszą na niej jak przyspawane i nie stykają się ze sobą. Od czasu, jak podczas pewnej 500-kilometrowej podróży, czyjś pancerz przerzutki wytarł mi dziurę w aluminiowym rogu (tak, miałem kiedyś rogi), zwracam na to szczególną uwagę.

W docelowej miejscowości Taggia meldujemy się skromne 15,5 godziny później ;) Wbrew pozorom, to bardzo dobry wynik – zależnie od warunków, trzeba się liczyć z ryzykiem dobicia do 20 godzin…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jazda w nocy ma ten plus, że większość trasy przesypiasz – polecam zabrać poduszkę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przydadzą się też drobne eurasy na toalety.

Dzień 1: Aklimatyzacja i rozjazd

Z busa wysiadamy w sobotę koło południa. Wita nas lekkie zachmurzenie i temperatura ok. 10 stopni.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na tle polskich -13°C, pogoda wypada całkiem korzystnie.

Wszyscy są zmęczeni podróżą, więc nie ma ciśnienia na jazdę. Jest za to czas na przygotowanie rowerów: spłukanie soli drogowej i nasmarowanie łańcucha. Wcinamy też posiłek przygotowany przez organizatorów: na pierwszy ogień idzie spaghetti, jakżeby inaczej!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Do dyspozycji jest wąż z bieżącą wodą i myjka ciśnieniowa…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…i w zasadzie wszystkie inne narzędzia, jakie mogą się przydać.

Kiedy sprzęty są gotowe, a brzuchy pełne – jedziemy nad morze. Nawet nie włączam Stravy, bo morze widać z balkonu. Okazuje się jednak, że w ramach rozjazdu robimy ponad 30 szybkich kilometrów prowadzącą wzdłuż plaży rowerową autostradą (Cycling Riviera) – z 1,5-kilometrowym tunelem i innymi bajerami.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

24-kilometrowa trasa powstała w miejscu dawnej linii kolejowej.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przy nawrocie jest okazja do zrobienia pierwszych zdjęć z zajebistymi widokami w tle, więc postój przypomina zorganizowane warsztaty fotografii rowerowej ;)

Po powrocie, na chętnych czeka akcja ustawiania rowerów z Arkiem Perinem. Chętni są wszyscy, i nic dziwnego – Arek jest w tym mistrzem! Trochę więcej na ten temat napiszę za chwilę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przed jazdą każdy może się upewnić, że rower jest ustawiony idealnie.

Żeby dobrze zakończyć dzień, jedziemy autem do nadmorskiej restauracji „u Rity”. To jedna z największych zalet obozów z Arkiem, który jest w połowie Włochem – efektem jego znajomości jest jedzenie i picie do oporu za 16 euro, co przy cenie samej pizzy w okolicach 10 euro, jest mega okazją.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Już pierwszego dnia wiem, że będzie to kolejny wyjazd sportowy, z którego wrócę pełen energii… potencjalnej.

Po drodze z restauracji, robimy jeszcze szybki postój w całodobowym Carrefourze. Piwo kosztuje ok. 1 euro, reszta nie wiem, bo organizator zapewnia praktycznie wszystko. Warto tylko mieć kilka batonów, choć najlepiej kupić je w Polsce.

Dzień 2: Rozdziewiczanie przez San Romolo

Pierwszy dzień prawdziwej jazdy zaczynamy na spokojnie. Około dziesiątej czynimy pewne postępy w wydostawaniu się z łóżka po odespaniu podróży i wcinamy śniadanie mistrzów: owsiankę, owoce, orzechy, płatki w kilku wariantach… Energia na cały dzień! Do dyspozycji uczestników są też izotoniki (i nie, akurat tutaj nie mam na myśli piwa).

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Oni jeszcze nie wiedzą…

Do busa wsiadamy leniwie koło południa i jedziemy w stronę San Romolo – miejscówki znanej z zimowych treningów topowych zjazdowców. Do wyboru dwa warianty: wjazd busem prawie na szczyt góry i przejazd nową, częściowo podjazdową trasą enduro Le Creste, lub od razu mięso, czyli Due Muri. Tak zwany „mostek” jest jedną z ulubionych tras San Romolo. Ja jednak, napalony na zobaczenie jak najwięcej, wybieram oczywiście Le Creste – „mostek” tego dnia zjedziemy jeszcze trzy razy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Panorama z Le Creste jednym słowem urywadupę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Flow-trail w wersji San Romolo.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Gdybyś zastanawiał się, dlaczego akurat „mostek”…

Z każdym zjazdem czuć progres, a dodatkowy zastrzyk motywacji dostajemy podczas szkoleń na trasie. Ćwicząc wybrane sekcje, Arek koryguje naszą pozycję i pracę ciałem, wybór linii i sposób pokonywania zakrętów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nasza walka jest też nagrywana, więc wieczorem analizujemy wszystkie błędy i zbieramy porcję porad na kolejny dzień.

Na koniec na chętnych czeka zjazd asfaltem do samego San Remo i powrót do bazy znaną z rozjazdu riwierą – to dodatkowe kilkanaście kilometrów pedałowania, ale widoki są takie, że nie żałujesz ani jednej „zmarnowanej” kalorii!

Dzień 3: San Romolo level hard

W nocy nad San Remo przechodzi ulewa, więc znów śpimy dłużej. Tutejsze kamienisto-piaszczyste trasy schną bardzo szybko, ale jeśli są mokre, biada Twojemu rowerowi. Po jednym dniu jazdy kolor ramy zmienia się w matowy, a Ty spędzasz wieczór szukając w internecie nowych klocków hamulcowych i napędu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Lepiej tego unikać, ale czego się nie robi dla dobrego zdjęcia? ;)

Ruszamy więc znowu o dwunastej. Z wczoraj wiemy już, że to w zupełności wystarczy, żeby wieczorem unosić kufel drżącymi rękami. Zwłaszcza, że dziś poza „mostkiem” w planach mamy „Voullioza” i „widokową”. Obie zaczynają się na kultowej patelni Marzocco, gdzie spotykamy Lorisa Vergier.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nazwa na mapie „curva panoramica” robi wszystko to, co powinna robić dobra nazwa.

Ta pierwsza (oficjalnie Antigravity) to czarna trasa zbudowana przez 10-krotnego mistrza świata w downhillu, w związku z czym przy pierwszym zjeździe, ściskam na niej hamulce z siłą zmieniającą węgiel na tarczach w diamenty. Druga (Tubi di San Lorenzo) to jedna z najlepszych tras wyjazdu, łącząca w sobie łatwiejsze, ziemne sekcje na początku, z kamiennymi hardkorami pod koniec. Widok z grani na San Remo jest genialny!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Czasem trudno się skupić na trasie!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pamiętasz tę hardkorową sekcję na trasie, którą ostatnio jechałeś? Antigravity jest właśnie taką sekcją – od samej góry, do samego dołu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Zazwyczaj jeździ się po ziemi z wystającymi kamieniami. W San Remo jest odwrotnie.

Dzień 4: Regeneracja

Trzeci dzień jazdy zawsze jest najtrudniejszy, więc kiedy rano okazuje się, że pada deszcz, zarządzony zostaje dzień przerwy na regenerację… i focenie bikepornowej sesji Whyte G-170 S ;)

Whyte G-170 S 2018

W końcu delikatny brytyjski deszczyk pasuje do tego roweru równie dobrze, co włoskie kamcory.

Dzień odpoczynku przydaje się szczególnie, że na jutro zaplanowane mamy…

Dzień 5: EWS-owe palmy w Finale Ligure

Finale, po którym przewodnik znajdziesz na blogu, leży około godzinę drogi od San Remo, więc tym razem siedzimy w busie już o dziewiątej, podwójnie napaleni na jazdę po wczorajszej przerwie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nasz zapał na miejscu trochę studzi… śnieg.

Najwyższe, leżące w głębi lądu trasy (jak kultowy Rollercoaster) pozostają poza naszym zasięgiem, a my ewakuujemy się busem bliżej wybrzeża. Po drodze zaliczamy jeszcze mokrego Kill Billa 2 i hardkorową Madonnę della Guardia, której nawierzchnia brutalnie rozprawia się z moją przednią oponą…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Mniej więcej w tym miejscu ścianka boczna poległa w starciu z długim ślizgiem po ostrych skałach.

Nad morzem, już w dużo bardziej liguryjskim klimacie, objeżdżamy między innymi DH Men – słynny finałowy OS Enduro World Series oraz… DH Women, czyli jego łagodniejszy, widokowy odpowiednik, poprowadzony drugą stroną góry.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Opony dostają na tych trasach mocno w dupę. Na szczęście Arek pokazał nam sztuczkę, jak je oszczędzać!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Końcówka DH Mena jest tak wymagająca, że te widoki zauważysz dopiero na zdjęciach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

To w tym miejscu zwycięzcy EWS w Finale co roku wbiegają do morza po ostatnim OS-ie :)

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Klimat Finale tak nam się spodobał, że rowery pakujemy na przyczepę już po zachodzie słońca.

→ Więcej: Miejsca: Finale Ligure, Włochy

Dzień 6: 15-kilometrowy OS w Dolceacqua

Dolceacqua to kolejna miejscówka w promieniu motogodziny od San Remo. Trzeba więc wstać wcześniej, ale po stokroć warto! Czeka nas trasa zawodów enduro KOM Supernatural, startująca z wysokości ponad 1200 m n.p.m. i zjeżdżająca na… 77 m n.p.m.!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Trasę pokonujemy dwukrotnie, w sumie nabijając ponad 30 kilometrów, z czego zdecydowana większość wiedzie oczywiście w dół.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na początku jednak zjeżdżamy przyprószony śniegiem prolog i zaliczamy opcjonalną rozgrzewkę: spacer bo ukrytym wewnątrz góry powojennym bunkrze… zamieszkałym przez tysiące pająków. Adrenalina nie mniejsza, niż na zjeździe!

A trzeba zaznaczyć, że na zjeździe adrenalina leje się wiadrami! Poziom trudności znacznie przekracza to, co możesz spotkać na polskich trasach DH, a do tego w połowie do pokonania jest dłuuugi podjazd. Gdyby na polskich zawodach enduro pojawił się taki OS… polałaby się krew! Najpierw uczestników, później organizatorów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pokonanie ok. 12-kilometrowej, kilkudziesięciominutowej trasy, daje gigantyczną satysfakcję i zmienia postrzeganie tego, co można zrobić na rowerze i jeszcze nazwać „enduro”…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…większość sekcji różni się od tras DH tylko brakiem wyciągu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Chyba wszyscy uznali tę trasę za najbardziej epicki zjazd obozu.

Techniczno-wytrzymałościowa trasa wyssała z nas resztki energii, więc dzień znów kończymy „u Rity” – w końcu jest tłusty czwartek!

Dzień 7: The best of San Romolo

Ostatniego dnia wracamy na wzgórza San Romolo, co pozwala nam ocenić progres podczas obozu. Zjazdy, które pierwszego dnia wyciskały z nas (i hamulców) siódme poty, teraz wydają się szybkie i przyjemne. Zwłaszcza Due Muri, która została sztandarową trasą naszego obozu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Parę razy wracamy też na Antigravity, choć tu poziom trudności nadal jest odczuwalnie wysoki – tyle że przy każdym kolejnym przejeździe trochę mniej boisz się o swoje życie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

W San Remo jeździ się po kamieniach…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dużych kamieniach!

Na zakończenie poznajemy jeszcze dwie nowe trasy, z czego druga składa się tak naprawdę z trzech i okazuje się jednym z najtrudniejszych zjazdów całego obozu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Bruciato, Boot Hill, Borello, Isola…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…prawdziwe zakończenie z przytupem!

Dzień 8: lody w sercu Festiwalu San Remo

Tego dnia po południu wyjeżdżamy już do Polski i chyba tylko najmłodszy, 13-letni uczestnik sprawia wrażenie nienasyconego jazdą ;)

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Cała reszta z chęcią wskakuje na świeżo umyte rowery, żeby jeszcze raz rozruszać mięśnie na nadmorskiej riwierze.

Pogoda jest idealna na lody, więc zatrzymujemy się w samym centrum San Remo, gdzie właśnie odbywa się jeden z najstarszych europejskich festiwali piosenki. Trochę dziwnie się czujemy w tłumie rozentuzjazmowanych fanów niejakiej Anal Izy, która macha im z balkonu tuż nad naszą lodziarnią. Początkowo myśleliśmy, że to jakaś gwiazda porno, ale okazało się że jednak piosenkarka. I że pisze się „Annalisa”… Whatever.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Mimo tego rozczarowania, wracając do Polski słuchamy paru jej piosenek – ostatni powiew włoskiego klimatu przed ponad 17-godzinnym powrotem do polskiej, szarej i mroźnej rzeczywistości…


Czy warto jechać na obóz rowerowy?

Jeśli po przeczytaniu powyższej relacji nie jest to dla Ciebie oczywiste, to… chyba jestem słabym pismakiem i fotografem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Tydzień jeżdżenia po epickich trasach w suchym i ciepłym klimacie, a to wszystko w środku zimy? Wybierz mnie!

Pytanie tylko, czy lepiej jechać samemu, czy z organizatorem? Poniżej zebrałem „hajlajtsy”, czyli to, co najbardziej mi się podobało w tej drugiej formie (i to, co niekoniecznie). Zdaję sobie sprawę, że 2300 cebulionów to niemało – sprawdziłem, kiedy ostatnio miałem taką luźną kasę i wyszło mi, że chyba jednak nigdy – więc zanim wysupłasz oszczędności, warto mieć świadomość, co za to dostaniesz.

Transport

Bez dwóch zdań, największa zaleta obozu – korzystanie z lokalnych „firm wywozowych” prawdopodobnie wyszłoby drożej, niż cały koszt zorganizowanego wyjazdu. W przypadku własnego busa, o ile załatwienie kierowcy jest jeszcze do zrobienia, to zajebista przyczepa i jej ogarnięcie na ciasnych serpentynach już niekoniecznie. Dostałbym zawału, gdybym miał tutaj jeździć zwykłym autem, a co dopiero busem z przyczepą! O kilkunastogodzinnym dojeździe na miejsce nie wspominając. Lubię jeździć autem, ale czasem jednak fajnie zostać pasażerem i skupić się wyłącznie na rowerze.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na przyczepie każdy rower ma swoje miejsce, dopasowane do długości i rozmiaru opon…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dzięki czemu założenie lub ściągnięcie roweru przed każdym zjazdem zajmuje kilka sekund.

Znajomość i wybór tras

Większość tras można znaleźć na Trailforks, ale znaleźć trasę, a znać trasę, to dwie różne kwestie. Na obozie nie musisz się zastanawiać, „co teraz robimy”. Po prostu jeździmy. Tam, gdzie w danym momencie warunki są optymalne, a poziom trudności dopasowany do każdego uczestnika.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Niezależnie od tego, czy jesteś pierwszy raz na rowerze w górach…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…czy doświadczonym zjazdowcem, znajdziesz tu coś dla siebie.

Jest też oczywiście druga strona medalu. Ceną za przyjazd „na gotowe” jest brak swobody – jeśli swoje wakacje zawsze organizujesz sam, czasem możesz trochę zatęsknić za samodzielnym planowaniem i podejmowaniem decyzji.

Szkolenie techniki jazdy

Udział w szkoleniu techniki jazdy to prawdopodobnie najlepiej wydane pieniądze „na rower”, a tutaj jazdę pod okiem Mistrza masz w pakiecie. Arek Perin na bieżąco udziela rad na trasie, a do tego dochodzi wieczorny „wideło-kołczing” przed telewizorem. A musisz wiedzieć, że Arek ma niesamowite doświadczenie – regularnie czytam/oglądam o technice jazdy, byłem też na kilku szkoleniach, ale i tak dowiedziałem się co najmniej 3 nowych rzeczy o swojej jeździe.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Arek oświecił mnie między innymi odnośnie pozycji nóg w zakrętach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Wieczorem polecam robić notatki – można wyciągnąć naprawdę sporo wiedzy!

Większość sesji szkoleniowych odbywa się pierwszego dnia, żeby jak najszybciej wychwycić błędy i potem samodzielnie nad nimi pracować.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Już sama jazda kilka dni z rzędu świetnie wpływa na umiejętności, a w połączeniu z takimi poradami, trudno o lepszego kopa na start sezonu.

Pomoc sprzętowa

Sytuacja trochę jak wyżej – po latach przesiadania się między rowerami, potrafię w pół godziny niemal idealnie ustawić wszystko pod siebie, a i tak dostałem parę wskazówek, które naprawdę dobrze sprawdziły się na szlaku. Podobnie wypowiadali się inni uczestnicy.

Bo trzeba zaznaczyć, że to nie są jakieś ogólne porady rodem z YouTube, tylko bardzo precyzyjne i trafne uwagi dla każdego z osobna! Arek podpowiada ustawienia z dokładnością do jednego kliknięcia tłumienia, do 5 mm podkładki pod mostkiem, do 1 stopnia obrotu kierownicy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Dla sprzętowego geeka – ciekawe doświadczenie…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dla sprzętowego ignoranta – absolutna rewelacja!

Nowi ludzie

Wyjazdy w gronie znajomych są najlepsze, ale raz na jakiś czas warto wyrwać się ze swojej bańki i poznać nową ekipę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na obozie panuje taka atmosfera, że po powrocie na pewno będziecie utrzymywać kontakt.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

I pisze to gość, który zazwyczaj „networkingiem” interesuje się równie bardzo, co datą premiery nowego albumu wspomnianej Annalisy…

Przy moim charakterze nie mógłbym jednak pominąć wad braku możliwości wyboru ekipy. Do końca nie wiesz, na kogo trafisz, więc pojawia się lekki stres. Jaki będzie poziom? Jaki wiek uczestników? Czy będę musiał czekać na innych, a może to ja będę musiał się spinać na trasach, żeby nie zgubić grupy? W praktyce wyszło to super, ale też wszyscy reprezentowali zbliżony poziom. Ciekawe, jakby było w bardziej zróżnicowanej ekipie?

Tu też chciałbym wspomnieć o drugiej wadzie zorganizowanego wyjazdu, jaką jest ograniczona swoboda i prywatność. To jednak obóz, a nie romantyczny weekend we dwoje. Jedna łazienka na 9 osób bywa problematyczna.

Wyposażony rowerowo apartament

Łazienka łazienką, ale dla bikera są w życiu ważniejsze rzeczy, takie jak: duży garaż z kompletnie wyposażonym serwisem rowerowym do dyspozycji, myjka, czy chociażby pralka. Wynajęcie apartamentu można ogarnąć w pół godziny, ale zapewnienie sobie takich wygód, to trochę większe wyzwanie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Kto ma tak w domu?

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Wieczorami rowerownia świeci pustkami…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…bo aż żal nie skorzystać z możliwości obozowego serwisu :)

Wyżywienie

Już pomijając koszty jedzenia we włoskich sklepach, super jest budzić się rano i przychodzić na gotowe śniadanie. O pysznej obiadokolacji zaraz po jeździe nie wspominając!


Podsumowanie

Czy obóz w San Remo jest dla każdego? Na pierwszy rzut oka, nie – tutejsze trasy są naprawdę trudne. Odnosząc je do naszych realiów: jeśli nie zjeżdżasz swobodnie wszystkich tras w Bielsku (z akcentem na Magurkę) i nigdy nie byłeś na żadnej trasie DH, liguryjskie skały na początku będą dla Ciebie szokiem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ale z drugiej strony: był z nami 13-letni Kuba, który po raz pierwszy jeździł na rowerze w górach i choć czasem musiał odpuścić jakąś trasę albo sprowadzić kilka sekcji, to bawił się co najmniej równie dobrze, co reszta ekipy. Dużo więc zależy od nastawienia (i po części – sprzętu). Jeśli jesteś nastawiony na wyzwania i progres – dasz radę. Szkolenia i wyluzowana atmosfera obozu bardzo w tym pomagają.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jeśli więc chcesz jeździć lepiej i szybciej, przełamać swoje ograniczenia, przygotować się do sezonu, a przy tym trochę odetchnąć od mrozu i smogu, zimowy obóz w San Remo to najlepiej wydane pieniądze ever. Ja już nie chcę jeździć na narty!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center


Aktualną ofertę obozów znajdziesz na camp.arekbikecenter.com


PS. Więcej informacji praktycznych o trasach z obozu, poziomie trudności, czy doborze sprzętu przeczytasz w oddzielnym przewodniku po San Remo.


Bonus: Co spakować na obóz rowerowy?

Decyzja zapadła? Świetnie :) Tylko co ze sobą zabrać?

Ubrania rowerowe

Ogólnie priorytetem jest ochrona, bo trasy nie wybaczają błędów. Zestaw ubrań dobierz jak na jesień/wiosnę – raczej krótkie spodenki, ale kilka warstw na górę, bo w górach bywa chłodno.

  • ochraniacze na kolana, łokcie i kręgosłup (najlepiej zbroja);
  • dwa kaski: fullface na trasy i zwykły na przejażdżki nad morzem;
  • 2-3 koszulki termoaktywne (na miejscu jest pralka);
  • lekka kurtka przeciwdeszczowa;
  • kamizelka lub ew. lekka kurtka ocieplająca, jeśli jedziesz w lutym;
  • rękawiczki – wystarczą letnie;
  • gogle;
  • ewentualnie długie spodnie rowerowe na wszelki wypadek;
  • plecak – jakikolwiek, bo praktycznie cały czas leży w aucie. Bukłak jest zbędny, wystarczy bidon lub butelka, którą zostawisz w busie.

Serwis rowerowy

Większość narzędzi (oraz kompresor i stojak serwisowy) jest na miejscu, ale warto wziąć parę rzeczy, żeby w kluczowych momentach nie czekać w kolejce ;)

  • pompka do dampera;
  • imbusy i torx do ustawień kokpitu;
  • elektroniczny manometr;
  • koniecznie olej do łańcucha;
  • preparat do mycia roweru i inna chemia wedle uznania;
  • szmatka.

Części zapasowe

W wielu problemach również pomogą Ci organizatorzy (na miejscu można kupić oponę czy klocki), ale jak zawsze obowiązuje zasada „lepiej nosić, niż się prosić”.

  • obowiązkowo klocki hamulcowe!
  • mleczko uszczelniające;
  • zapasowa opona;
  • parę dętek;
  • hak przerzutki;
  • linka przerzutki.

Dodatki

Czyli niekoniecznie rowerowe rzeczy, o których zawsze się zapomina (chyba że to tylko ja…?).

  • ciepłe ubrania na chłodne wieczory: długie spodnie, kurtka, czapka;
  • aparat, kamera;
  • laptop;
  • ładowarki do telefonu i pozostałej elektroniki;
  • zapasowa karta pamięci;
  • gotówka – ja wydałem około 80 euro;
  • podstawowe leki, coś do odkażania ran, maść na siniaki i stłuczenia;
  • ubezpieczenie obejmujące sporty ekstremalne (ja korzystam z Planety Młodych);
  • poduszka do auta;
  • ręcznik i kosmetyczka;
  • klapki „po domu”;
  • zatyczki do uszu.

Zobacz też inne włoskie miejscówki:

 

54
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mamba
Gość
mamba

Dolceacqua – wszyscy na obozie dwa lata temu uznali, że najlepsza – https://mambaonbike.pl/san-remo-dolceacqua-marcora-i-lo-sparo/ :)

Krosiarz chory na cyklozę
Gość
Krosiarz chory na cyklozę

Zatyczki do uszu :) Kto tam chrapał?!

Maciej Płocki
Gość
Maciej Płocki

Przekonałeś mnie, dziękuję!

mkk
Gość
mkk

Z gatunku T&T , jak ktoś nie przepada za 15+nastoma godzinami w busie , są tanie loty do Bergamo :)

Bartosz Miazga
Gość
Bartosz Miazga

Z części zapasowych dodałbym jeszcze, o ile jesteś „szczęśliwym” posiadaczem Reverba, końcówki przewodu od strony manetki, bo lubi się upi^%$^$ przy glebie a w lokalnych bikeshopach potrafi kosztować krocie

Rychu
Gość
Rychu

Znowu fajnie podane :)

Rafał Sołtysik
Gość
Rafał Sołtysik

Czy wobec tego nauki od Pomby się przydały?
Oraz kiedy będzie przewodnik sprzętowy, bo nie ukrywam przyda mi się :)

miszcz świata
Gość
miszcz świata

Cycuje „i wcinamy śniadanie mistrzów: owsiankę, owoce, orzechy, płatki w kilku wariantach… Energia na cały dzień! „”

Matko Boska !!!! węgle na śniadanie !!!

tylko białko i tłuszcze – to śniadanie miszczuw !

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

„Śniadanie Mistrzów” to stek z sadzonym jajkiem popity stoutem (ciemnym piwem nisko alko.)

Mir
Gość
Mir

Jak zwykle świetny reportaż.
„Arek oświecił mnie między innymi odnośnie pozycji nóg w zakrętach” – jeżeli nie jest to obozowa tajemnica :P to czy mógłbyś Michale podzielić się zdobyta wiedzą

Niedzielny zjazdowiec
Gość
Niedzielny zjazdowiec

Świetny, pomocny tekst. Przymierzam się do obozu ale raczej w przyszłym roku, Twój artykuł wiele wyjaśnił :) zastanawiam się tylko czy dałbym radę na rowerze typowo zjazdowym- po 200mm miekkiego skoku z przodu i z tyłu, opony 2,5 & 2,8 na obreczach 26″?
Słabo sie tym jedzie pod górę :/

GoBi
Gość
GoBi

Który kask zabrałeś TLD czy BS2R jako fullface?

Guncar
Gość
Guncar

Ja to bym musiał sobie jeszcze jakąś rajdówkę i dzień testowy załatwić :D :P (jakbym mnie było stać :P ) W San Remo i okolicach odbywają się rajdy i to nie byle po pierdółki choć też. Sam Remo gościło najlepszych rajdowców globu jak Mcrae, Loeb, Makkinen, Sainz, Kankunen, Vatanen, Rohl itd. Wspomniane drogi są ta wręcz boskie, więc pohałasowałbym, spalił trochę wysokooktanowego paliwa i opon ;)

Bartek Koelner
Gość
Bartek Koelner

Cześć, „Opony dostają na tych trasach mocno w dupę. Na szczęście Arek pokazał nam sztuczkę, jak je oszczędzać!”
Zdradzisz sztuczkę? (Proszę,oczywiście jeżeli Mistrz się zgodzi/ł)
I może jakaś mała aktualizacja w dziale „Opony” na obóz typu: miałem założone X, już muszę kupić nowe :-( (na zdjęciach w rowerowni zalegają Maxxis’y),
Z góry dziękuję za reakcję,

piter614
Gość
piter614

Świetny opis jak zawszę i rewelacyjna przygoda

max
Gość
max

„Sztuczkę Arka widać na zdjęciu z tym podpisem :P”
-instrukcja oszczędzania opon:P
Pokonaj trasę tak aby ograniczyć kontakt z podłożem do minimum

Bartek Karkonosze
Gość
Bartek Karkonosze

2300 cebulionów to polski pieniązd czy zagraniczny bo ja z prowincji jestem?

wujekeman
Gość
wujekeman

2300 cebulionów to nie tragedia, Mega wyszło mi niecałe 3000 za tydzień w ekipie 8 osobowej, także tu jest ok z ceną, tym bardziej, że papu do „łóżka”

Juras
Gość
Juras

Hej. Michał jak Ci sie jeździło techniczne sekcje zwłaszcza ciasne nawroty na długim rowerze ?

Kitrajec
Gość
Kitrajec

Jak wygląda kwestia dodatkowego ubezpieczenia? Polecasz coś konkretnego?

Gitara
Gość
Gitara

Michał jednym słowem musisz częściej odrywać się od ziemi…:D :D :D

Bartek Karkonosze
Gość
Bartek Karkonosze

2300 zł to naprawdę tanio.

bobiko
Gość
bobiko

miałeś jakieś filtry na szkło do GoPro? :) bo jedno zdjęcie w czasie jazdy jest fajnie rozmazane :)

a sam wpis bosko :) szacunek

bobiko
Gość
bobiko

Uzupełnie: Zazdroszczę Tobie tegorocznych rowerowych ferii :)

Konrad Banys
Gość
Konrad Banys

pojechałbym….

Marek Szynder
Gość
Marek Szynder

A rower trailowy się nada? 130 mm skoku.

ALEK STYRNA
Gość
ALEK STYRNA

Dzięki, za wszystkie Twoje relacje zawierające wiele porad i dające pogląd na to czego mogę się spodziewać w przyszłym tygodniu – to będzie mój pierwszy obozowy raz ;P

Czytaj kolejny artykuł

Test: Marin Nail Trail 6 29 2018

Jeszcze nie tak dawno, jeśli potrzebowałeś roweru „do wszystkiego”, kupowałeś rower MTB. Nie ścieżkowca, nie enduro, nie cross country. Po prostu górala. Jeśli tęsknisz za tymi prostymi czasami, Marin Nail Trail 6 29 powinien Ci się spodobać!


Rower przetestowałem w ramach współpracy z marką Marin Bikes Polska.


Marin Nail Trail 6 29 – co to za rower?

Choć Nail Trail to teoretycznie ścieżkowiec, to nie poddaje się klasyfikacji bez walki. Moim zdaniem idealnie pasuje do nowej fali rowerów XC, nastawionych nie tylko na szybkość i niską masę, ale też frajdę z jazdy po singletrackach i górskich szlakach – stąd kilka elementów rodem z enduro. Ale tak naprawdę, to po prostu rower górski.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Po prostu MTB? Kiedyś to były czasy! Teraz nie ma czasów.

Najważniejsze cechy

  • przeznaczenie: trail, agresywne XC;
  • koła 29″ (jest też model 27.5″);
  • skok 120 mm;
  • sztywne osie z przodu i z tyłu (Boost);
  • powietrzny amortyzator (różnie z tym bywa w tej klasie);
  • szerokie obręcze (29 mm);
  • jeszcze szersza kierownica (780 mm) i krótki mostek (45 mm);
  • napęd 1×11 (z możliwością założenia przedniej przerzutki).

Zajrzyj też do bikeporna przedstawiającego najdrobniejsze detale ramy i wyposażenia:

Bikeporn: Marin Nail Trail 6 29 2018

Geometria i wybór rozmiaru

Reach 428 w rozmiarze M nie jest (już) może wartością progresywną, ale dobrze wpisuje się w nowoczesne standardy. Dzięki temu nie trzeba brać „za dużego” rozmiaru, choć jest to możliwe – jest ich aż 5, a podsiodłówki są sensownej długości. Dobranie ramy umożliwiającej montaż sztycy regulowanej nie powinno więc stanowić problemu. Ja przy 170 cm idealnie czułem się na M-ce.

→ Więcej: Jak wybrać rozmiar ramy

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Test Marin Nail Trail 6 29 2018


Na szlaku

„Marian” na miesiąc przejął obowiązki mojego głównego roweru zimowego. Odwiedziłem na nim zaśnieżone szlaki Jury Krakowsko-Częstochowskiej, odkryłem kilka nowych ścieżek w śląskich lasach i nawdychałem się smogu podczas dojazdów do pracy.


Podjazdy

Nail Trail podjeżdża, jakby był lekkim 29erem na sztywnej ramie i oponach XC. Głównie dlatego, że tym właśnie jest.

Tylny Racing Ralph szczególnie pomaga na szutrach i na asfalcie. Kiedy robi się bardziej technicznie, sytuację ratuje trakcja zapewniana przez rozmiar kół 29″, choć na początku, przestawiając się z plusów, musiałem się trochę nagimnastykować. Nie oszukujmy się, na warunki, w jakich testowałem Marina (śnieg, błoto, lód), mógłbym wymienić co najmniej 45 opon lepszych od Ralpha…

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Jeśli rower ten ma być Twoją „zimówką”, warto pomyśleć o czymś bardziej agresywnym.

Od planowanego zastosowania roweru uzależniony jest też los zębatki 32T. W połączeniu z kasetą 11-42T daje ona idealny zakres w tereny płaskie i pagórkowate, ale w zestawieniu z kołem 29″ – za twardy na prawdziwe góry. Uwaga dla oldschoolowców: Nail Trail JEST przystosowany do montażu przedniej przerzutki.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Nawet jeżdżąc po Jurze, regularnie korzystałem z najlżejszego przełożenia.

Walkę z trakcją i przełożeniem ułatwia dość długa górna rura i stroma rura podsiodłowa. Dają one komfortową pozycję i dużo miejsca do balansowania ciałem. Zastrzeżenia mam tylko do dość wysokiego przodu (stack 626 mm w rozmiarze M) – cierpi na to większość 29erów. Szkoda, że nie zdecydowano się na ciut krótszą główkę ramy, co ułatwiłoby dociążanie przodu.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Nawet po maksymalnym obniżeniu mostka, charakter Nail Traila jest bardziej komfortowo-turystyczno-zabawowy, niż sportowy.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Mimo to, w Nail Trailu widzę idealny rower na górskie maratony MTB – na podjazdach wtopisz się na nim w tłum krosiarzy, żeby potem złoić ich na zjazdach ;)


Zjazdy

Bo jeśli chodzi o możliwości w terenie, Nail Trail ma tyle wspólnego z klasycznymi rowerami XC, co dobra pizza z Czechami. Kierownica 780 mm, krótki mostek i niski suport dają bardzo pewną pozycję za sterami i prowokują do wybijania się z każdego korzenia i dokręcania na zjazdach dużo bardziej, niż wskazywałby na to niepozorny, wręcz klasyczny wygląd.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

To uczucie, że zaraz przelecisz przez kierownicę? Nie tutaj!

Początkowo obawiałem się tylko dość stromego kąta główki ramy (jak na ścieżkowca), ale Marin na szlaku nie zachowuje się, jakby miał 68 stopni. Potwierdzają to moje niezbyt fachowe pomiary – jakkolwiek bym nie kombinował, zawsze wychodzi mi poniżej 67 stopni. Miła niespodzianka!

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Pewne prowadzenie nieuchronnie prowadzi do ignorowania najbardziej oczywistej linii przejazdu.

Ale czy taka geometria w 29erze nie powoduje problemów ze zwrotnością? Zdecydowanie nie, zwłaszcza jeśli przesiadasz się z kół 27+ lub roweru enduro. Nail Trail prowadzi się zwinnie i neutralnie. Przy przerzucaniu roweru między zakrętami masz wrażenie, że jego reakcje są… zaokrąglone, z braku lepszego określenia. Rower płynnie reaguje na pochylenie, nie wali się w zakręt i niczym nie zaskakuje.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Jedyny moment „aha!” miałem w szybszych bandach, w których lekkie dociśnięcie roweru szeroką kierownicą pozwoliło łatwo pogłębiać zakręty.

Składając się w łukach, warto mieć na uwadze możliwości opon, które kończą się dość szybko i gwałtownie. Zwłaszcza wspomnianego już Racing Ralpha, który w śniegu i błocie… cóż, powiedzmy, że dostarcza dużo zabawy ;) W takich warunkach nie zauważyłem też poprawy wynikającej z zastosowania nowej mieszanki Performance Addix – z oceną muszę się wstrzymać do nieco cieplejszej pory roku.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Dzięki kołom 29″ i bardzo szerokim obręczom, opony są bardzo stabilne w zakrętach i w miarę odporne na dobicia. Można więc (czyt. trzeba) korzystać z trakcji i komfortu jazdy na niskim ciśnieniu.

O komfort dba też sama rama (rama rama, om om). Marin zastosował kilka sztuczek poprawiających elastyczność tylnego trójkąta: wygięte, cieniowane rurki bez poprzeczki i obniżony seatstay. Oczywiście to dalej hardtail, twardy jak chleb z Biedronki, ale też nie masz wrażenia jazdy na kowadle przesyłającym każdą najdrobniejszą wibrację bezpośrednio do… części ciała mieszczącej rzeczy mało interesujące.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Rama Marina to wysoka półka aluminiowej kategorii. Widać to nie tylko w eleganckich detalach, ale też czuć na szlaku.

Jeśli chodzi o tę prawdziwą amortyzację – jej ustawienie w hardtailu zazwyczaj jest błyskawicznym procesem, ale w Reconie miałem problem ze znalezieniem odpowiedniego kompromisu między czułością a stabilnością.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Przy sagu powyżej 25% widelec całkiem sprawnie radzi sobie z nierównościami i pracuje całym skokiem, ale na ściankach i przy hamowaniu się zapada.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Przy szybszej jeździe i w stromym terenie, warto zmniejszyć sag do ok. 20% lub chociaż podkręcić tłumienie kompresji.

Amortyzator nie jest więc najmocniejszym punktem specyfikacji, ale przy tej cenie roweru – robi co może. To samo można powiedzieć o hamulcach – przy prędkościach hardtailowych dają radę, ale pod względem mocy i ergonomii odstają chociażby od świetnych Deore. Niemniej jednak, gdyby to był mój rower, nie wymieniałbym tych komponentów.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Za to od razu dokupiłbym sztycę regulowaną. Zdążyłem już zapomnieć, jak irytujące jest zsiadanie z roweru za każdym razem, kiedy trasa zaczyna kierować w dół.

Ale wyposażenie to kwestia wtórna. Najważniejsze pytanie brzmi: czy rama Nail Traila spełni oczekiwania endurowca

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Zdecydowanie tak! Choć z pewnymi zastrzeżeniami, o których poniżej…


Marin Nail Trail 6 29 – werdykt

Nazwy modeli Marina pochodzą od konkretnych tras na terenie USA. Na przykład Nail Trail to 3-kilometrowy singiel w okolicy Los Alamos, o średnim nachyleniu 7%, ale chwilowym przekraczającym nawet 20%. Niektórzy piszą o nim, że jest dość łagodny i wręcz przypomina szutrówkę, inni skupiają się na technicznych sekcjach, wysokich skalnych progach i luźnej nawierzchni. Mało tego – nie ma nawet konsensusu, czy jest to trasa podjazdowa, czy zjazdowa!

I w zasadzie ten zagmatwany opis całkiem trafnie oddaje charakter Marina Nail Trail 6 29 – jego zastosowanie ogranicza głównie fantazja właściciela. To po prostu stary, dobry rower górski, tylko w nowoczesnym wydaniu: na singletracki, na maraton, na dojazdy do pracy i na długodystansową górską wyrypę.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Oczywiście powiesz, że „jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Cóż, Nail Trail nie ma poważnego racingowego charakteru, retro-grafika nie każdemu przypadnie do gustu, a tylne zawieszenie nie zastąpi w nim Twoich umiejętności – to nie jest rower enduro. Stanowi jednak dla niego świetne uzupełnienie. Możesz więc traktować go jako rower XC, ale taki, który aż się prosi o założenie sztycy regulowanej, przykręcenie platform i ruszenie w las bez wyraźnego celu. Takie XC, jak na poniższym filmie, z Nail Trailem w roli głównej:



Walety

  • wyważony, uniwersalny charakter;
  • świetna rama z dożywotnią gwarancją;
  • stosunek ceny do wyposażenia;
  • szeroka kierownica i krótki mostek;
  • szerokie obręcze;
  • napęd 1×11;
  • niska masa.

Zady

  • brak sztycy regulowanej;
  • ograniczone możliwości tylnej opony;
  • brak kompatybilności z kołami 27+;
  • takie sobie hamulce.

Cena: 4 599 zł (sprawdź na Ceneo)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL/XXL
Masa: 13,3 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona producenta (bardziej aktualna strona anglojęzyczna)


Bonus: Alternatywy w ofercie Marina

Marin w tym roku wprowadził parę ciekawych nowości, a w dodatku zaszalał z cenami. Oto wszystkie modele, które wziąłbym jeszcze pod uwagę kupując Nail Traila.

Marin Nail Trail 6 27,5 2018

Nail Trail 6 27.5

4599 zł

Dokładnie to samo, ale na kołach 27,5″. Szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego miałbyś wybrać tę wersję.

Ale jeśli gardzisz 29erami, to jest taka opcja.

Marin Nail Trail 7 29 2018

Nail Trail 7 29

6999 zł

Sztyca regulowana, nowy Rock Shox Revelation (z goleniami 35 mm), hamulce Deore – czyli Nail Trail na wypasie.

Super oferta, jeśli nie chcesz fulla.

Marin Pine Mountain 1 2018

Pine Mountain 1

4499 zł

Stalowa rama z milionem mocowań i plusowe opony, ale dużo bardziej klasyczna geometria.

Mokry sen bikepackera.

Marin Bobcat Trail 5 29 2018

Bobcat Trail 5 29

3599 zł (najtańszy model: 2299 zł)

Prostsza rama bez sztywnej osi, mniej endurowy kokpit, skok 100 mm – ale geometria niemal identyczna.

Gratka dla osób szukających taniego roweru fun-XC z dobrą geometrią.

Marin Rift Zone 1 2018

Rift Zone 1

5599 zł

Pełne zawieszenie i lepsze opony, kosztem 1000 zł, gorszych hamulców i napędu (1×10). Kuszące!

Najgroźniejszy rywal Nail Traila, na pewno uszczupli grono jego nabywców. Test Rift Zone 2 już na wiosnę!


A co poza Marinem? Rzuć okiem na moje Top 10 ścieżkowych hardtaili do 5500 zł!


Powiązane wpisy:

 

69
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pawel
Gość
Pawel

Ja bym wolał mechaniczne hamulce, a lepszy amor.

Grzegorz Trójmiasto
Gość
Grzegorz Trójmiasto

A jak tam wygląda ta korba od Marina? Nie chodzi mi o wagę tylko bardziej o wykonanie. I czy nie sprawia wrażenia jakby miała się posypać po sezonie.

Ilia
Gość
Ilia

A można gdzieś poczytać o tym Revelationie z goleniami 35, bo w google nic ciekawego nie znalazłem.

Damian
Gość
Damian

Generalnie jest to tańszy Pike ze względu na tłumik Motion Control.
Revelation – ścieżkowy widelec z tłumikiem motion control
Pike – ścieżkowy widelec z tłumikiem charger 2
Yari – enduro/fr z tłumkiem motion control
Lyrik – enduro/fr z tłumikiem Charger 2

Komory powietrzne, jak i cała konstrukcja są takie same w revelation/pike oraz yari/lyrik, natomaist różni je tłumik :)

cultes93
Gość
cultes93

Michał a może by tak test hawk hilla. Myślę że byłby o wiele bardziej ciekawą propozycją niż nail trail

Maciej B.
Gość
Maciej B.

Chyba jednak kąt główki ramy powinniśmy zawierzyć danym producenta. Bo jeśli w jednym egzemplarzu jest odchylenie -1° to w drugim może być +1° ;)
Rower OK, w tej cenie sztywne osie.

Jerzy Bondon
Gość
Jerzy Bondon

No harsh feelings, lecz na zdjęciach widać, że 29er to za duże koła dla autora :) Wygląda jakbym moją żonę posadził na moim rowerze bez nawet przesunięcia siodełka do przodu :)

Krosiarz chory na cyklozę
Gość
Krosiarz chory na cyklozę

Panowie, a nie wątpię, że też i Panie. Taki temat do dyskusji: rower ścieżkowy/zimowy? dla krosiarza. Ale najpierw tło (myślę że przyda się ędurowcom trochę egzotyki). Jeżdżę od wieeeelu lat (oczywiście w lajkrze), golę nogi, trenuję na szosie (szosa to taki rower na asfalt ), ścigam się w XC (głównie XCM), posiadam już kilka rowerów, ale jestem wyznawcą n+1, jestem fanem napędu 1x (do tego stopnia, że myślę o zastosowaniu go w mojej zimowej szosie), no i oczywiście waga to moje Bóstwo. Dla niektórych to już pewnie taka herezja, że nie będą czytali dalej. Ale tym co czytają zadam pytanie.… Czytaj więcej »

moher na klacie
Gość
moher na klacie

A gdyby jednak Szanowny Pan zdecydował się wymienić wideł, poszedłby, taką razą, bardziej w kierunku Reby czy, dajmy na to, Duroluxa?

MOR
Gość
MOR

A moje pytanie jest takie Marin Nail Trail 6 czy Trek Roscoe 8 na tereny nadmorskie? Zależy mi na rowerze uniwersalnym w teren żeby toczyć się tam gdzie oczy poniosą.

Kamil R
Gość
Kamil R

Marian zacny, chyba będzie moim pierwszym poważniejszym rowerem :)

Jak to ostatecznie z oponami – wejdą 2.6 cala x 29, czy też raczej nastawiać się na wersję 27.5, gdybym chciał kiedyś ewentualnie przejść na szersze opony?

Z drugiej strony, te Hawk Hille i Rift Zone’y też wyglądają mega ciekawie… Co robić, jak żyć? :D

Kierownik
Gość
Kierownik

Gdyby tylko nie był taki paskudny…

Marek Wójcik
Gość
Marek Wójcik

Widzę, że od szerokich obręczy nie ma już odwrotu. Myślę, że wielu tu zaglądających, podobnie jak ja całkiem niedawno (2-3 lata temu) kupiło rower na kołach z obręczami 19 lu 20 mm – takie wtedy sprzedawali. Czy teraz nie wystarczyłoby zmienić obręcz w przednim kole na 25 mm a tylne cóż czasem jest nawet dobrze jak się lekko ślizgnie ?

szkoder
Gość
szkoder

seatstay… jest może jakiś Polski odpowiednik tego słowa?

Krosiarz chory na cyklozę
Gość
Krosiarz chory na cyklozę

Jest. Tylko trzeba użyć większej liczby liter: rura podsiodłowa.

Mor
Gość
Mor

Z czego to wynika że Marin nie jest kompatybilny z kołami 27,5 plus?

Mir
Gość
Mir

Michał pls wrzuć nowy artykuł bo nie mogę już patrzeć na paszczura :P

Janek
Gość
Janek

Świetny test. Ja akurat szukam pierwszego fulla. Orientuje się ktoś gdzie w Warszawie można obejrzeć Mariny? Ceny wydają się atrakcyjne, ale nie chce kupować w ciemno bez przymiarki. Obecnie mam 2 faworytów: Giant Trance 3/4 i Scott Spark 740/960. Czy któryś Rift Zone będzie dla nich konkurencją? :)

moher na klacie
Gość
moher na klacie

Dzięki za komentarz. Jeszcze nic nie kupiłem, a byłem już prawie zdecydowany na Rebę. Nie zależy mi, aż tak bardzo na wadze sprzętu (sam ważę ok. 95kg), bardziej chodzi mi o jakoś pracy i wytrzymałość za rozsądną kasę. Auron, o którym właśnie poczytałem trochę, wydaje się być fajną opcją

Marcin
Gość
Marcin
onek
Gość
onek

Witam panowie mam pytanie wzrost 177 cm, noga 82 cm do tej pory kross level a2 2011r rozmiar 19 cali(M) jezdzilem tez krossem rozmiar M koła 29 i słabo skrętny był. Marin Nail Trail byłby dobry w rozmiarze M na kołach 27,5 czy próbować sie przełamać i iść w duże koło ?

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Napaliłem się na ten rower wściekle po Twoim teście Michał, wiedz, że Twoje teksty mają moc;) Do tego podoba mi się ta niebieska wersja. Mam w związku z tym kilka pytań, szukałem odpowiedzi w necie, nie znalazłem, dla Ciebie to pewnie oczywiste i proste sprawy dlatego liczę, że poświęcisz mi chwilę uwagi. Po pierwsze, w teście wspomniałeś, że jest możliwość założenia przedniej przerzutki, myślę, że zakres przełożeń w układzie 32/11-42 mnie zabije, (w okolicy jeżdżę po kamieniołomach z krótkimi co prawda ale naprawdę stromymi podjazdami) czy wiąże się to również z wymianą całego mechanizmu korbowego? Po drugie, mam możliwość kupić… Czytaj więcej »

Bartek
Gość
Bartek

Michał coś cicho siedzi to może ja pomogę, gdyż mam wyższy model tego wariata :) oraz mocno studiowałem także i ten model. 1.Korba raczej do wymiany, ma nietypowy rozstaw śrub (bodajże 76mm i to asymetrycznie chyba) i ciężko ci będzie znaleźć koronki do niego, a nawet jak znajdziesz to może być to droższe niż wymiana całej korby. Linkę do przerzutki będziesz musiał zamontować „po partyzancku” bo nie ma żadnego prowadzenia (chyba że wykorzystasz otwory do linki droppera, ale polecam jednak założyć droppera…gamechanger) 2.Rocznik 2017 nie ma boosta i przez to może mieć trochę mniej miejsca na tylną oponę, ale tego… Czytaj więcej »

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Dzięki za rozbudowaną odpowiedź, przeczytałem dopiero teraz bo na szczęście nie musiałem szukać kompromisów i kupiłem (pod koniec maja) w dobrej cenie rocznik 2018. Wiele wątpliwości rozwiały pierwsze jazdy, wiem już, że miliony pedałujących nie mogą się mylić i przerzutki przedniej nie potrzeba;) na dzień dobry wymieniłem tylko kasetę na 11-46 (wchodzi bez problemu) i po zrobieniu ok 800km wiem, że mi to wystarcza. Ja osobiście czuję sporą różnicę jeśli chodzi o geometrię na zjazdach, po przesiadce z krosiarskiego haika +10 do pewności na (stromych) zjazdach. Michał (raczej w formie żartu) napisał, żeby zmienić klamkę z manetką bo oryginalny zestaw… Czytaj więcej »

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Tylną oponę już zajechałem, gwóźdź 10cm wszedł od spodu, wyszedł bokiem… Zamówiony minion ss exo dual sw tr. Od początku mam problem ze zjeżdżającą sztycą, zacisk jest do dupy, zamówiłem już nowy, mam nadzieję, że będzie lepszy. Przymierzam się do upgrade’u hamulców, waham się nad m615 a m6000 (chyba będą te drugie), tarcze rt64 (slx) 180 przód i tył. Dobra koncepcja? Budżet mam ograniczony…

Łukasz
Gość
Łukasz

Podłączę się trochę pod poprzednie pytanie. Czy korba 38×28 będzie pasowała do tej ramy? Rozumiem, że rama jest kompatybilna tylko z najnowszymi przerzutkami przednimi Shimano SideSwing (ze względu na prowadzenie pancerza)? Jak myślisz, czy amortyzator 100mm będzie dobrze współpracował z tą ramą?

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Nie zakładaj przedniej przerzutki, chyba, że jeździłeś tak i tak i wiesz, że musisz.

Łukasz
Gość
Łukasz

Jestem zmuszony, bo jak bym nie kombinował to zabraknie mi przełożeń na płaskim. Poza tym lubię też szybko jeździć po mieście i chcę mieć Tylko jeden rower

Marcin
Gość
Marcin

chce zamowic ten model ale nie wiem jaki rozmiar L czy XL przy 186 niby wychodzi to XL ale mialem doczynienia z merida 29 19(L) i specialized 19(L) i bylo ok moze ktos doradzić ?

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Mam 186, 187cm (proporcjonalna budowa), od 800km jeżdżę na XL, jest super. Na L myślę, że też byłoby ok, różnice nie są duże ale ja polecam XL na ten wzrost. Wcześniej jeździłem na mniejszych ramach i sztyca wiecznie wyciągnięta na max, teraz wreszcie gdzieś za połowę, jest ok.

Marcin Krasucki
Gość
Marcin Krasucki

Michał, a co sądzisz o Octane One Prone 2018? (Linkuje https://7anna.pl/product-pol-11215-Rower-Octane-One-2019-Prone-29.html)
Nieprzypadkowo pytam pod testem Marina bo zastanawiam się nad wyborem któregoś z tych dwóch
Przy zakupie Prone zostaje mi jeszcze spory worek złota na wakacje albo inne duperele

Przeznaczenie to raczej niekoniecznie hardkorowa jazda, zależy mi na jak największej uniwersalnosci, wyjazdy na 50-100km w bardzo zróżnicowanym terenie
Dobry wybór jako rower górski do wszystkiego?

Marcin Krasucki
Gość
Marcin Krasucki

Edit: oczywiście chodzi mi o wersję 2019*

Odwiedź mój profil na
Instagram Top