Menu
Menu Szukaj

San Remo - obóz rowerowy z Arek Bike Center

Od dziecka uwielbiałem obozy narciarskie. Tygodniowe odcięcie od świata i pełne skupienie na jeździe – bez porównania do nudnego leżenia na plaży i kopania piłki na letnich koloniach. Dlaczego kiedyś nie było obozów rowerowych, żeby to samo robić latem?! Teraz już są, i w dodatku można na nie pojechać również w terminie typowym dla szusowania po śniegu. W tegoroczne ferie wybrałem szuranie oponami po skałach, na obozie enduro/DH zorganizowanym przez Arek Bike Center w San Remo.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Relacja powstała we współpracy z Arek Bike Center


Jak wygląda taki obóz w praktyce?

Czytając opis na stronie organizatora, nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Niby obóz DH, ale w opisie kilka różnych miejscówek enduro. W sumie 9 dni, ale ile w tym jazdy? Jaki charakter i poziom trudności mają trasy? Ile będzie podjeżdżania? Co jest w cenie, a ile wydam dodatkowo? Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć w poniższej relacji.

Dzień 0: Dojazd

W piątek późnym popołudniem zbieramy się w Ustroniu i rozpoczynamy misję pod kryptonimem „spakuj 9 osób z bagażami do busa i rowery na przyczepę tak, żeby na przestrzeni 1500 km ich liczba pozostała niezmienna”. Widać jednak, że to nie pierwsza misja ekipy ABC, bo całość idzie bardzo sprawnie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przyczepa to już chyba czwarta, czy piąta wersja – rowery wiszą na niej jak przyspawane i nie stykają się ze sobą. Od czasu, jak podczas pewnej 500-kilometrowej podróży, czyjś pancerz przerzutki wytarł mi dziurę w aluminiowym rogu (tak, miałem kiedyś rogi), zwracam na to szczególną uwagę.

W docelowej miejscowości Taggia meldujemy się skromne 15,5 godziny później ;) Wbrew pozorom, to bardzo dobry wynik – zależnie od warunków, trzeba się liczyć z ryzykiem dobicia do 20 godzin…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jazda w nocy ma ten plus, że większość trasy przesypiasz – polecam zabrać poduszkę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przydadzą się też drobne eurasy na toalety.

Dzień 1: Aklimatyzacja i rozjazd

Z busa wysiadamy w sobotę koło południa. Wita nas lekkie zachmurzenie i temperatura ok. 10 stopni.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na tle polskich -13°C, pogoda wypada całkiem korzystnie.

Wszyscy są zmęczeni podróżą, więc nie ma ciśnienia na jazdę. Jest za to czas na przygotowanie rowerów: spłukanie soli drogowej i nasmarowanie łańcucha. Wcinamy też posiłek przygotowany przez organizatorów: na pierwszy ogień idzie spaghetti, jakżeby inaczej!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Do dyspozycji jest wąż z bieżącą wodą i myjka ciśnieniowa…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…i w zasadzie wszystkie inne narzędzia, jakie mogą się przydać.

Kiedy sprzęty są gotowe, a brzuchy pełne – jedziemy nad morze. Nawet nie włączam Stravy, bo morze widać z balkonu. Okazuje się jednak, że w ramach rozjazdu robimy ponad 30 szybkich kilometrów prowadzącą wzdłuż plaży rowerową autostradą (Cycling Riviera) – z 1,5-kilometrowym tunelem i innymi bajerami.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

24-kilometrowa trasa powstała w miejscu dawnej linii kolejowej.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przy nawrocie jest okazja do zrobienia pierwszych zdjęć z zajebistymi widokami w tle, więc postój przypomina zorganizowane warsztaty fotografii rowerowej ;)

Po powrocie, na chętnych czeka akcja ustawiania rowerów z Arkiem Perinem. Chętni są wszyscy, i nic dziwnego – Arek jest w tym mistrzem! Trochę więcej na ten temat napiszę za chwilę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przed jazdą każdy może się upewnić, że rower jest ustawiony idealnie.

Żeby dobrze zakończyć dzień, jedziemy autem do nadmorskiej restauracji „u Rity”. To jedna z największych zalet obozów z Arkiem, który jest w połowie Włochem – efektem jego znajomości jest jedzenie i picie do oporu za 16 euro, co przy cenie samej pizzy w okolicach 10 euro, jest mega okazją.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Już pierwszego dnia wiem, że będzie to kolejny wyjazd sportowy, z którego wrócę pełen energii… potencjalnej.

Po drodze z restauracji, robimy jeszcze szybki postój w całodobowym Carrefourze. Piwo kosztuje ok. 1 euro, reszta nie wiem, bo organizator zapewnia praktycznie wszystko. Warto tylko mieć kilka batonów, choć najlepiej kupić je w Polsce.

Dzień 2: Rozdziewiczanie przez San Romolo

Pierwszy dzień prawdziwej jazdy zaczynamy na spokojnie. Około dziesiątej czynimy pewne postępy w wydostawaniu się z łóżka po odespaniu podróży i wcinamy śniadanie mistrzów: owsiankę, owoce, orzechy, płatki w kilku wariantach… Energia na cały dzień! Do dyspozycji uczestników są też izotoniki (i nie, akurat tutaj nie mam na myśli piwa).

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Oni jeszcze nie wiedzą…

Do busa wsiadamy leniwie koło południa i jedziemy w stronę San Romolo – miejscówki znanej z zimowych treningów topowych zjazdowców. Do wyboru dwa warianty: wjazd busem prawie na szczyt góry i przejazd nową, częściowo podjazdową trasą enduro Le Creste, lub od razu mięso, czyli Due Muri. Tak zwany „mostek” jest jedną z ulubionych tras San Romolo. Ja jednak, napalony na zobaczenie jak najwięcej, wybieram oczywiście Le Creste – „mostek” tego dnia zjedziemy jeszcze trzy razy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Panorama z Le Creste jednym słowem urywadupę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Flow-trail w wersji San Romolo.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Gdybyś zastanawiał się, dlaczego akurat „mostek”…

Z każdym zjazdem czuć progres, a dodatkowy zastrzyk motywacji dostajemy podczas szkoleń na trasie. Ćwicząc wybrane sekcje, Arek koryguje naszą pozycję i pracę ciałem, wybór linii i sposób pokonywania zakrętów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nasza walka jest też nagrywana, więc wieczorem analizujemy wszystkie błędy i zbieramy porcję porad na kolejny dzień.

Na koniec na chętnych czeka zjazd asfaltem do samego San Remo i powrót do bazy znaną z rozjazdu riwierą – to dodatkowe kilkanaście kilometrów pedałowania, ale widoki są takie, że nie żałujesz ani jednej „zmarnowanej” kalorii!

Dzień 3: San Romolo level hard

W nocy nad San Remo przechodzi ulewa, więc znów śpimy dłużej. Tutejsze kamienisto-piaszczyste trasy schną bardzo szybko, ale jeśli są mokre, biada Twojemu rowerowi. Po jednym dniu jazdy kolor ramy zmienia się w matowy, a Ty spędzasz wieczór szukając w internecie nowych klocków hamulcowych i napędu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Lepiej tego unikać, ale czego się nie robi dla dobrego zdjęcia? ;)

Ruszamy więc znowu o dwunastej. Z wczoraj wiemy już, że to w zupełności wystarczy, żeby wieczorem unosić kufel drżącymi rękami. Zwłaszcza, że dziś poza „mostkiem” w planach mamy „Voullioza” i „widokową”. Obie zaczynają się na kultowej patelni Marzocco, gdzie spotykamy Lorisa Vergier.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nazwa na mapie „curva panoramica” robi wszystko to, co powinna robić dobra nazwa.

Ta pierwsza (oficjalnie Antigravity) to czarna trasa zbudowana przez 10-krotnego mistrza świata w downhillu, w związku z czym przy pierwszym zjeździe, ściskam na niej hamulce z siłą zmieniającą węgiel na tarczach w diamenty. Druga (Tubi di San Lorenzo) to jedna z najlepszych tras wyjazdu, łącząca w sobie łatwiejsze, ziemne sekcje na początku, z kamiennymi hardkorami pod koniec. Widok z grani na San Remo jest genialny!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Czasem trudno się skupić na trasie!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pamiętasz tę hardkorową sekcję na trasie, którą ostatnio jechałeś? Antigravity jest właśnie taką sekcją – od samej góry, do samego dołu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Zazwyczaj jeździ się po ziemi z wystającymi kamieniami. W San Remo jest odwrotnie.

Dzień 4: Regeneracja

Trzeci dzień jazdy zawsze jest najtrudniejszy, więc kiedy rano okazuje się, że pada deszcz, zarządzony zostaje dzień przerwy na regenerację… i focenie bikepornowej sesji Whyte G-170 S ;)

Whyte G-170 S 2018

W końcu delikatny brytyjski deszczyk pasuje do tego roweru równie dobrze, co włoskie kamcory.

Dzień odpoczynku przydaje się szczególnie, że na jutro zaplanowane mamy…

Dzień 5: EWS-owe palmy w Finale Ligure

Finale, po którym przewodnik znajdziesz na blogu, leży około godzinę drogi od San Remo, więc tym razem siedzimy w busie już o dziewiątej, podwójnie napaleni na jazdę po wczorajszej przerwie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nasz zapał na miejscu trochę studzi… śnieg.

Najwyższe, leżące w głębi lądu trasy (jak kultowy Rollercoaster) pozostają poza naszym zasięgiem, a my ewakuujemy się busem bliżej wybrzeża. Po drodze zaliczamy jeszcze mokrego Kill Billa 2 i hardkorową Madonnę della Guardia, której nawierzchnia brutalnie rozprawia się z moją przednią oponą…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Mniej więcej w tym miejscu ścianka boczna poległa w starciu z długim ślizgiem po ostrych skałach.

Nad morzem, już w dużo bardziej liguryjskim klimacie, objeżdżamy między innymi DH Men – słynny finałowy OS Enduro World Series oraz… DH Women, czyli jego łagodniejszy, widokowy odpowiednik, poprowadzony drugą stroną góry.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Opony dostają na tych trasach mocno w dupę. Na szczęście Arek pokazał nam sztuczkę, jak je oszczędzać!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Końcówka DH Mena jest tak wymagająca, że te widoki zauważysz dopiero na zdjęciach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

To w tym miejscu zwycięzcy EWS w Finale co roku wbiegają do morza po ostatnim OS-ie :)

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Klimat Finale tak nam się spodobał, że rowery pakujemy na przyczepę już po zachodzie słońca.

→ Więcej: Miejsca: Finale Ligure, Włochy

Dzień 6: 15-kilometrowy OS w Dolceacqua

Dolceacqua to kolejna miejscówka w promieniu motogodziny od San Remo. Trzeba więc wstać wcześniej, ale po stokroć warto! Czeka nas trasa zawodów enduro KOM Supernatural, startująca z wysokości ponad 1200 m n.p.m. i zjeżdżająca na… 77 m n.p.m.!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Trasę pokonujemy dwukrotnie, w sumie nabijając ponad 30 kilometrów, z czego zdecydowana większość wiedzie oczywiście w dół.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na początku jednak zjeżdżamy przyprószony śniegiem prolog i zaliczamy opcjonalną rozgrzewkę: spacer bo ukrytym wewnątrz góry powojennym bunkrze… zamieszkałym przez tysiące pająków. Adrenalina nie mniejsza, niż na zjeździe!

A trzeba zaznaczyć, że na zjeździe adrenalina leje się wiadrami! Poziom trudności znacznie przekracza to, co możesz spotkać na polskich trasach DH, a do tego w połowie do pokonania jest dłuuugi podjazd. Gdyby na polskich zawodach enduro pojawił się taki OS… polałaby się krew! Najpierw uczestników, później organizatorów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pokonanie ok. 12-kilometrowej, kilkudziesięciominutowej trasy, daje gigantyczną satysfakcję i zmienia postrzeganie tego, co można zrobić na rowerze i jeszcze nazwać „enduro”…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…większość sekcji różni się od tras DH tylko brakiem wyciągu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Chyba wszyscy uznali tę trasę za najbardziej epicki zjazd obozu.

Techniczno-wytrzymałościowa trasa wyssała z nas resztki energii, więc dzień znów kończymy „u Rity” – w końcu jest tłusty czwartek!

Dzień 7: The best of San Romolo

Ostatniego dnia wracamy na wzgórza San Romolo, co pozwala nam ocenić progres podczas obozu. Zjazdy, które pierwszego dnia wyciskały z nas (i hamulców) siódme poty, teraz wydają się szybkie i przyjemne. Zwłaszcza Due Muri, która została sztandarową trasą naszego obozu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Parę razy wracamy też na Antigravity, choć tu poziom trudności nadal jest odczuwalnie wysoki – tyle że przy każdym kolejnym przejeździe trochę mniej boisz się o swoje życie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

W San Remo jeździ się po kamieniach…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dużych kamieniach!

Na zakończenie poznajemy jeszcze dwie nowe trasy, z czego druga składa się tak naprawdę z trzech i okazuje się jednym z najtrudniejszych zjazdów całego obozu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Bruciato, Boot Hill, Borello, Isola…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…prawdziwe zakończenie z przytupem!

Dzień 8: lody w sercu Festiwalu San Remo

Tego dnia po południu wyjeżdżamy już do Polski i chyba tylko najmłodszy, 13-letni uczestnik sprawia wrażenie nienasyconego jazdą ;)

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Cała reszta z chęcią wskakuje na świeżo umyte rowery, żeby jeszcze raz rozruszać mięśnie na nadmorskiej riwierze.

Pogoda jest idealna na lody, więc zatrzymujemy się w samym centrum San Remo, gdzie właśnie odbywa się jeden z najstarszych europejskich festiwali piosenki. Trochę dziwnie się czujemy w tłumie rozentuzjazmowanych fanów niejakiej Anal Izy, która macha im z balkonu tuż nad naszą lodziarnią. Początkowo myśleliśmy, że to jakaś gwiazda porno, ale okazało się że jednak piosenkarka. I że pisze się „Annalisa”… Whatever.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Mimo tego rozczarowania, wracając do Polski słuchamy paru jej piosenek – ostatni powiew włoskiego klimatu przed ponad 17-godzinnym powrotem do polskiej, szarej i mroźnej rzeczywistości…


Czy warto jechać na obóz rowerowy?

Jeśli po przeczytaniu powyższej relacji nie jest to dla Ciebie oczywiste, to… chyba jestem słabym pismakiem i fotografem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Tydzień jeżdżenia po epickich trasach w suchym i ciepłym klimacie, a to wszystko w środku zimy? Wybierz mnie!

Pytanie tylko, czy lepiej jechać samemu, czy z organizatorem? Poniżej zebrałem „hajlajtsy”, czyli to, co najbardziej mi się podobało w tej drugiej formie (i to, co niekoniecznie). Zdaję sobie sprawę, że 2300 cebulionów to niemało – sprawdziłem, kiedy ostatnio miałem taką luźną kasę i wyszło mi, że chyba jednak nigdy – więc zanim wysupłasz oszczędności, warto mieć świadomość, co za to dostaniesz.

Transport

Bez dwóch zdań, największa zaleta obozu – korzystanie z lokalnych „firm wywozowych” prawdopodobnie wyszłoby drożej, niż cały koszt zorganizowanego wyjazdu. W przypadku własnego busa, o ile załatwienie kierowcy jest jeszcze do zrobienia, to zajebista przyczepa i jej ogarnięcie na ciasnych serpentynach już niekoniecznie. Dostałbym zawału, gdybym miał tutaj jeździć zwykłym autem, a co dopiero busem z przyczepą! O kilkunastogodzinnym dojeździe na miejsce nie wspominając. Lubię jeździć autem, ale czasem jednak fajnie zostać pasażerem i skupić się wyłącznie na rowerze.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na przyczepie każdy rower ma swoje miejsce, dopasowane do długości i rozmiaru opon…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dzięki czemu założenie lub ściągnięcie roweru przed każdym zjazdem zajmuje kilka sekund.

Znajomość i wybór tras

Większość tras można znaleźć na Trailforks, ale znaleźć trasę, a znać trasę, to dwie różne kwestie. Na obozie nie musisz się zastanawiać, „co teraz robimy”. Po prostu jeździmy. Tam, gdzie w danym momencie warunki są optymalne, a poziom trudności dopasowany do każdego uczestnika.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Niezależnie od tego, czy jesteś pierwszy raz na rowerze w górach…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…czy doświadczonym zjazdowcem, znajdziesz tu coś dla siebie.

Jest też oczywiście druga strona medalu. Ceną za przyjazd „na gotowe” jest brak swobody – jeśli swoje wakacje zawsze organizujesz sam, czasem możesz trochę zatęsknić za samodzielnym planowaniem i podejmowaniem decyzji.

Szkolenie techniki jazdy

Udział w szkoleniu techniki jazdy to prawdopodobnie najlepiej wydane pieniądze „na rower”, a tutaj jazdę pod okiem Mistrza masz w pakiecie. Arek Perin na bieżąco udziela rad na trasie, a do tego dochodzi wieczorny „wideło-kołczing” przed telewizorem. A musisz wiedzieć, że Arek ma niesamowite doświadczenie – regularnie czytam/oglądam o technice jazdy, byłem też na kilku szkoleniach, ale i tak dowiedziałem się co najmniej 3 nowych rzeczy o swojej jeździe.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Arek oświecił mnie między innymi odnośnie pozycji nóg w zakrętach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Wieczorem polecam robić notatki – można wyciągnąć naprawdę sporo wiedzy!

Większość sesji szkoleniowych odbywa się pierwszego dnia, żeby jak najszybciej wychwycić błędy i potem samodzielnie nad nimi pracować.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Już sama jazda kilka dni z rzędu świetnie wpływa na umiejętności, a w połączeniu z takimi poradami, trudno o lepszego kopa na start sezonu.

Pomoc sprzętowa

Sytuacja trochę jak wyżej – po latach przesiadania się między rowerami, potrafię w pół godziny niemal idealnie ustawić wszystko pod siebie, a i tak dostałem parę wskazówek, które naprawdę dobrze sprawdziły się na szlaku. Podobnie wypowiadali się inni uczestnicy.

Bo trzeba zaznaczyć, że to nie są jakieś ogólne porady rodem z YouTube, tylko bardzo precyzyjne i trafne uwagi dla każdego z osobna! Arek podpowiada ustawienia z dokładnością do jednego kliknięcia tłumienia, do 5 mm podkładki pod mostkiem, do 1 stopnia obrotu kierownicy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Dla sprzętowego geeka – ciekawe doświadczenie…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dla sprzętowego ignoranta – absolutna rewelacja!

Nowi ludzie

Wyjazdy w gronie znajomych są najlepsze, ale raz na jakiś czas warto wyrwać się ze swojej bańki i poznać nową ekipę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na obozie panuje taka atmosfera, że po powrocie na pewno będziecie utrzymywać kontakt.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

I pisze to gość, który zazwyczaj „networkingiem” interesuje się równie bardzo, co datą premiery nowego albumu wspomnianej Annalisy…

Przy moim charakterze nie mógłbym jednak pominąć wad braku możliwości wyboru ekipy. Do końca nie wiesz, na kogo trafisz, więc pojawia się lekki stres. Jaki będzie poziom? Jaki wiek uczestników? Czy będę musiał czekać na innych, a może to ja będę musiał się spinać na trasach, żeby nie zgubić grupy? W praktyce wyszło to super, ale też wszyscy reprezentowali zbliżony poziom. Ciekawe, jakby było w bardziej zróżnicowanej ekipie?

Tu też chciałbym wspomnieć o drugiej wadzie zorganizowanego wyjazdu, jaką jest ograniczona swoboda i prywatność. To jednak obóz, a nie romantyczny weekend we dwoje. Jedna łazienka na 9 osób bywa problematyczna.

Wyposażony rowerowo apartament

Łazienka łazienką, ale dla bikera są w życiu ważniejsze rzeczy, takie jak: duży garaż z kompletnie wyposażonym serwisem rowerowym do dyspozycji, myjka, czy chociażby pralka. Wynajęcie apartamentu można ogarnąć w pół godziny, ale zapewnienie sobie takich wygód, to trochę większe wyzwanie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Kto ma tak w domu?

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Wieczorami rowerownia świeci pustkami…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…bo aż żal nie skorzystać z możliwości obozowego serwisu :)

Wyżywienie

Już pomijając koszty jedzenia we włoskich sklepach, super jest budzić się rano i przychodzić na gotowe śniadanie. O pysznej obiadokolacji zaraz po jeździe nie wspominając!


Podsumowanie

Czy obóz w San Remo jest dla każdego? Na pierwszy rzut oka, nie – tutejsze trasy są naprawdę trudne. Odnosząc je do naszych realiów: jeśli nie zjeżdżasz swobodnie wszystkich tras w Bielsku (z akcentem na Magurkę) i nigdy nie byłeś na żadnej trasie DH, liguryjskie skały na początku będą dla Ciebie szokiem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ale z drugiej strony: był z nami 13-letni Kuba, który po raz pierwszy jeździł na rowerze w górach i choć czasem musiał odpuścić jakąś trasę albo sprowadzić kilka sekcji, to bawił się co najmniej równie dobrze, co reszta ekipy. Dużo więc zależy od nastawienia (i po części – sprzętu). Jeśli jesteś nastawiony na wyzwania i progres – dasz radę. Szkolenia i wyluzowana atmosfera obozu bardzo w tym pomagają.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jeśli więc chcesz jeździć lepiej i szybciej, przełamać swoje ograniczenia, przygotować się do sezonu, a przy tym trochę odetchnąć od mrozu i smogu, zimowy obóz w San Remo to najlepiej wydane pieniądze ever. Ja już nie chcę jeździć na narty!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center


Aktualną ofertę obozów znajdziesz na camp.arekbikecenter.com


PS. Więcej informacji praktycznych o trasach z obozu, poziomie trudności, czy doborze sprzętu przeczytasz w oddzielnym przewodniku po San Remo.


Bonus: Co spakować na obóz rowerowy?

Decyzja zapadła? Świetnie :) Tylko co ze sobą zabrać?

Ubrania rowerowe

Ogólnie priorytetem jest ochrona, bo trasy nie wybaczają błędów. Zestaw ubrań dobierz jak na jesień/wiosnę – raczej krótkie spodenki, ale kilka warstw na górę, bo w górach bywa chłodno.

  • ochraniacze na kolana, łokcie i kręgosłup (najlepiej zbroja);
  • dwa kaski: fullface na trasy i zwykły na przejażdżki nad morzem;
  • 2-3 koszulki termoaktywne (na miejscu jest pralka);
  • lekka kurtka przeciwdeszczowa;
  • kamizelka lub ew. lekka kurtka ocieplająca, jeśli jedziesz w lutym;
  • rękawiczki – wystarczą letnie;
  • gogle;
  • ewentualnie długie spodnie rowerowe na wszelki wypadek;
  • plecak – jakikolwiek, bo praktycznie cały czas leży w aucie. Bukłak jest zbędny, wystarczy bidon lub butelka, którą zostawisz w busie.

Serwis rowerowy

Większość narzędzi (oraz kompresor i stojak serwisowy) jest na miejscu, ale warto wziąć parę rzeczy, żeby w kluczowych momentach nie czekać w kolejce ;)

  • pompka do dampera;
  • imbusy i torx do ustawień kokpitu;
  • elektroniczny manometr;
  • koniecznie olej do łańcucha;
  • preparat do mycia roweru i inna chemia wedle uznania;
  • szmatka.

Części zapasowe

W wielu problemach również pomogą Ci organizatorzy (na miejscu można kupić oponę czy klocki), ale jak zawsze obowiązuje zasada „lepiej nosić, niż się prosić”.

  • obowiązkowo klocki hamulcowe!
  • mleczko uszczelniające;
  • zapasowa opona;
  • parę dętek;
  • hak przerzutki;
  • linka przerzutki.

Dodatki

Czyli niekoniecznie rowerowe rzeczy, o których zawsze się zapomina (chyba że to tylko ja…?).

  • ciepłe ubrania na chłodne wieczory: długie spodnie, kurtka, czapka;
  • aparat, kamera;
  • laptop;
  • ładowarki do telefonu i pozostałej elektroniki;
  • zapasowa karta pamięci;
  • gotówka – ja wydałem około 80 euro;
  • podstawowe leki, coś do odkażania ran, maść na siniaki i stłuczenia;
  • ubezpieczenie obejmujące sporty ekstremalne (ja korzystam z Planety Młodych);
  • poduszka do auta;
  • ręcznik i kosmetyczka;
  • klapki „po domu”;
  • zatyczki do uszu.

Zobacz też inne włoskie miejscówki:

 

54
Dodaj komentarz

avatar
25 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
28 Comment authors
ALEK STYRNAMarek SzynderKonrad BanysbobikoGitara Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mamba
Gość
mamba

Dolceacqua – wszyscy na obozie dwa lata temu uznali, że najlepsza – https://mambaonbike.pl/san-remo-dolceacqua-marcora-i-lo-sparo/ :)

Krosiarz chory na cyklozę
Gość
Krosiarz chory na cyklozę

Zatyczki do uszu :) Kto tam chrapał?!

Maciej Płocki
Gość
Maciej Płocki

Przekonałeś mnie, dziękuję!

mkk
Gość
mkk

Z gatunku T&T , jak ktoś nie przepada za 15+nastoma godzinami w busie , są tanie loty do Bergamo :)

Bartosz Miazga
Gość
Bartosz Miazga

Z części zapasowych dodałbym jeszcze, o ile jesteś „szczęśliwym” posiadaczem Reverba, końcówki przewodu od strony manetki, bo lubi się upi^%$^$ przy glebie a w lokalnych bikeshopach potrafi kosztować krocie

Rychu
Gość
Rychu

Znowu fajnie podane :)

Rafał Sołtysik
Gość
Rafał Sołtysik

Czy wobec tego nauki od Pomby się przydały?
Oraz kiedy będzie przewodnik sprzętowy, bo nie ukrywam przyda mi się :)

miszcz świata
Gość
miszcz świata

Cycuje „i wcinamy śniadanie mistrzów: owsiankę, owoce, orzechy, płatki w kilku wariantach… Energia na cały dzień! „”

Matko Boska !!!! węgle na śniadanie !!!

tylko białko i tłuszcze – to śniadanie miszczuw !

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

„Śniadanie Mistrzów” to stek z sadzonym jajkiem popity stoutem (ciemnym piwem nisko alko.)

Mir
Gość
Mir

Jak zwykle świetny reportaż.
„Arek oświecił mnie między innymi odnośnie pozycji nóg w zakrętach” – jeżeli nie jest to obozowa tajemnica :P to czy mógłbyś Michale podzielić się zdobyta wiedzą

Niedzielny zjazdowiec
Gość
Niedzielny zjazdowiec

Świetny, pomocny tekst. Przymierzam się do obozu ale raczej w przyszłym roku, Twój artykuł wiele wyjaśnił :) zastanawiam się tylko czy dałbym radę na rowerze typowo zjazdowym- po 200mm miekkiego skoku z przodu i z tyłu, opony 2,5 & 2,8 na obreczach 26″?
Słabo sie tym jedzie pod górę :/

GoBi
Gość
GoBi

Który kask zabrałeś TLD czy BS2R jako fullface?

Guncar
Gość
Guncar

Ja to bym musiał sobie jeszcze jakąś rajdówkę i dzień testowy załatwić :D :P (jakbym mnie było stać :P ) W San Remo i okolicach odbywają się rajdy i to nie byle po pierdółki choć też. Sam Remo gościło najlepszych rajdowców globu jak Mcrae, Loeb, Makkinen, Sainz, Kankunen, Vatanen, Rohl itd. Wspomniane drogi są ta wręcz boskie, więc pohałasowałbym, spalił trochę wysokooktanowego paliwa i opon ;)

Bartek Koelner
Gość
Bartek Koelner

Cześć, „Opony dostają na tych trasach mocno w dupę. Na szczęście Arek pokazał nam sztuczkę, jak je oszczędzać!”
Zdradzisz sztuczkę? (Proszę,oczywiście jeżeli Mistrz się zgodzi/ł)
I może jakaś mała aktualizacja w dziale „Opony” na obóz typu: miałem założone X, już muszę kupić nowe :-( (na zdjęciach w rowerowni zalegają Maxxis’y),
Z góry dziękuję za reakcję,

piter614
Gość
piter614

Świetny opis jak zawszę i rewelacyjna przygoda

max
Gość
max

„Sztuczkę Arka widać na zdjęciu z tym podpisem :P”
-instrukcja oszczędzania opon:P
Pokonaj trasę tak aby ograniczyć kontakt z podłożem do minimum

Bartek Karkonosze
Gość
Bartek Karkonosze

2300 cebulionów to polski pieniązd czy zagraniczny bo ja z prowincji jestem?

wujekeman
Gość
wujekeman

2300 cebulionów to nie tragedia, Mega wyszło mi niecałe 3000 za tydzień w ekipie 8 osobowej, także tu jest ok z ceną, tym bardziej, że papu do „łóżka”

Juras
Gość
Juras

Hej. Michał jak Ci sie jeździło techniczne sekcje zwłaszcza ciasne nawroty na długim rowerze ?

Kitrajec
Gość
Kitrajec

Jak wygląda kwestia dodatkowego ubezpieczenia? Polecasz coś konkretnego?

Gitara
Gość
Gitara

Michał jednym słowem musisz częściej odrywać się od ziemi…:D :D :D

Bartek Karkonosze
Gość
Bartek Karkonosze

2300 zł to naprawdę tanio.

bobiko
Gość
bobiko

miałeś jakieś filtry na szkło do GoPro? :) bo jedno zdjęcie w czasie jazdy jest fajnie rozmazane :)

a sam wpis bosko :) szacunek

bobiko
Gość
bobiko

Uzupełnie: Zazdroszczę Tobie tegorocznych rowerowych ferii :)

Konrad Banys
Gość
Konrad Banys

pojechałbym….

Marek Szynder
Gość
Marek Szynder

A rower trailowy się nada? 130 mm skoku.

ALEK STYRNA
Gość
ALEK STYRNA

Dzięki, za wszystkie Twoje relacje zawierające wiele porad i dające pogląd na to czego mogę się spodziewać w przyszłym tygodniu – to będzie mój pierwszy obozowy raz ;P

Odwiedź mój profil na
Instagram Top