San Remo - obóz rowerowy z Arek Bike Center

Hajlajtsy, Miejsca / 

Od dziecka uwielbiałem obozy narciarskie. Tygodniowe odcięcie od świata i pełne skupienie na jeździe – bez porównania do nudnego leżenia na plaży i kopania piłki na letnich koloniach. Dlaczego kiedyś nie było obozów rowerowych, żeby to samo robić latem?! Teraz już są, i w dodatku można na nie pojechać również w terminie typowym dla szusowania po śniegu. W tegoroczne ferie wybrałem szuranie oponami po skałach, na obozie enduro/DH zorganizowanym przez Arek Bike Center w San Remo.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Relacja powstała we współpracy z Arek Bike Center


Jak wygląda taki obóz w praktyce?

Czytając opis na stronie organizatora, nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Niby obóz DH, ale w opisie kilka różnych miejscówek enduro. W sumie 9 dni, ale ile w tym jazdy? Jaki charakter i poziom trudności mają trasy? Ile będzie podjeżdżania? Co jest w cenie, a ile wydam dodatkowo? Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć w poniższej relacji.

Dzień 0: Dojazd

W piątek późnym popołudniem zbieramy się w Ustroniu i rozpoczynamy misję pod kryptonimem „spakuj 9 osób z bagażami do busa i rowery na przyczepę tak, żeby na przestrzeni 1500 km ich liczba pozostała niezmienna”. Widać jednak, że to nie pierwsza misja ekipy ABC, bo całość idzie bardzo sprawnie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przyczepa to już chyba czwarta, czy piąta wersja – rowery wiszą na niej jak przyspawane i nie stykają się ze sobą. Od czasu, jak podczas pewnej 500-kilometrowej podróży, czyjś pancerz przerzutki wytarł mi dziurę w aluminiowym rogu (tak, miałem kiedyś rogi), zwracam na to szczególną uwagę.

W docelowej miejscowości Taggia meldujemy się skromne 15,5 godziny później ;) Wbrew pozorom, to bardzo dobry wynik – zależnie od warunków, trzeba się liczyć z ryzykiem dobicia do 20 godzin…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jazda w nocy ma ten plus, że większość trasy przesypiasz – polecam zabrać poduszkę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przydadzą się też drobne eurasy na toalety.

Dzień 1: Aklimatyzacja i rozjazd

Z busa wysiadamy w sobotę koło południa. Wita nas lekkie zachmurzenie i temperatura ok. 10 stopni.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na tle polskich -13°C, pogoda wypada całkiem korzystnie.

Wszyscy są zmęczeni podróżą, więc nie ma ciśnienia na jazdę. Jest za to czas na przygotowanie rowerów: spłukanie soli drogowej i nasmarowanie łańcucha. Wcinamy też posiłek przygotowany przez organizatorów: na pierwszy ogień idzie spaghetti, jakżeby inaczej!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Do dyspozycji jest wąż z bieżącą wodą i myjka ciśnieniowa…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…i w zasadzie wszystkie inne narzędzia, jakie mogą się przydać.

Kiedy sprzęty są gotowe, a brzuchy pełne – jedziemy nad morze. Nawet nie włączam Stravy, bo morze widać z balkonu. Okazuje się jednak, że w ramach rozjazdu robimy ponad 30 szybkich kilometrów prowadzącą wzdłuż plaży rowerową autostradą (Cycling Riviera) – z 1,5-kilometrowym tunelem i innymi bajerami.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

24-kilometrowa trasa powstała w miejscu dawnej linii kolejowej.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przy nawrocie jest okazja do zrobienia pierwszych zdjęć z zajebistymi widokami w tle, więc postój przypomina zorganizowane warsztaty fotografii rowerowej ;)

Po powrocie, na chętnych czeka akcja ustawiania rowerów z Arkiem Perinem. Chętni są wszyscy, i nic dziwnego – Arek jest w tym mistrzem! Trochę więcej na ten temat napiszę za chwilę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przed jazdą każdy może się upewnić, że rower jest ustawiony idealnie.

Żeby dobrze zakończyć dzień, jedziemy autem do nadmorskiej restauracji „u Rity”. To jedna z największych zalet obozów z Arkiem, który jest w połowie Włochem – efektem jego znajomości jest jedzenie i picie do oporu za 16 euro, co przy cenie samej pizzy w okolicach 10 euro, jest mega okazją.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Już pierwszego dnia wiem, że będzie to kolejny wyjazd sportowy, z którego wrócę pełen energii… potencjalnej.

Po drodze z restauracji, robimy jeszcze szybki postój w całodobowym Carrefourze. Piwo kosztuje ok. 1 euro, reszta nie wiem, bo organizator zapewnia praktycznie wszystko. Warto tylko mieć kilka batonów, choć najlepiej kupić je w Polsce.

Dzień 2: Rozdziewiczanie przez San Romolo

Pierwszy dzień prawdziwej jazdy zaczynamy na spokojnie. Około dziesiątej czynimy pewne postępy w wydostawaniu się z łóżka po odespaniu podróży i wcinamy śniadanie mistrzów: owsiankę, owoce, orzechy, płatki w kilku wariantach… Energia na cały dzień! Do dyspozycji uczestników są też izotoniki (i nie, akurat tutaj nie mam na myśli piwa).

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Oni jeszcze nie wiedzą…

Do busa wsiadamy leniwie koło południa i jedziemy w stronę San Romolo – miejscówki znanej z zimowych treningów topowych zjazdowców. Do wyboru dwa warianty: wjazd busem prawie na szczyt góry i przejazd nową, częściowo podjazdową trasą enduro Le Creste, lub od razu mięso, czyli Due Muri. Tak zwany „mostek” jest jedną z ulubionych tras San Romolo. Ja jednak, napalony na zobaczenie jak najwięcej, wybieram oczywiście Le Creste – „mostek” tego dnia zjedziemy jeszcze trzy razy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Panorama z Le Creste jednym słowem urywadupę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Flow-trail w wersji San Romolo.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Gdybyś zastanawiał się, dlaczego akurat „mostek”…

Z każdym zjazdem czuć progres, a dodatkowy zastrzyk motywacji dostajemy podczas szkoleń na trasie. Ćwicząc wybrane sekcje, Arek koryguje naszą pozycję i pracę ciałem, wybór linii i sposób pokonywania zakrętów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nasza walka jest też nagrywana, więc wieczorem analizujemy wszystkie błędy i zbieramy porcję porad na kolejny dzień.

Na koniec na chętnych czeka zjazd asfaltem do samego San Remo i powrót do bazy znaną z rozjazdu riwierą – to dodatkowe kilkanaście kilometrów pedałowania, ale widoki są takie, że nie żałujesz ani jednej „zmarnowanej” kalorii!

Dzień 3: San Romolo level hard

W nocy nad San Remo przechodzi ulewa, więc znów śpimy dłużej. Tutejsze kamienisto-piaszczyste trasy schną bardzo szybko, ale jeśli są mokre, biada Twojemu rowerowi. Po jednym dniu jazdy kolor ramy zmienia się w matowy, a Ty spędzasz wieczór szukając w internecie nowych klocków hamulcowych i napędu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Lepiej tego unikać, ale czego się nie robi dla dobrego zdjęcia? ;)

Ruszamy więc znowu o dwunastej. Z wczoraj wiemy już, że to w zupełności wystarczy, żeby wieczorem unosić kufel drżącymi rękami. Zwłaszcza, że dziś poza „mostkiem” w planach mamy „Voullioza” i „widokową”. Obie zaczynają się na kultowej patelni Marzocco, gdzie spotykamy Lorisa Vergier.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nazwa na mapie „curva panoramica” robi wszystko to, co powinna robić dobra nazwa.

Ta pierwsza (oficjalnie Antigravity) to czarna trasa zbudowana przez 10-krotnego mistrza świata w downhillu, w związku z czym przy pierwszym zjeździe, ściskam na niej hamulce z siłą zmieniającą węgiel na tarczach w diamenty. Druga (Tubi di San Lorenzo) to jedna z najlepszych tras wyjazdu, łącząca w sobie łatwiejsze, ziemne sekcje na początku, z kamiennymi hardkorami pod koniec. Widok z grani na San Remo jest genialny!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Czasem trudno się skupić na trasie!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pamiętasz tę hardkorową sekcję na trasie, którą ostatnio jechałeś? Antigravity jest właśnie taką sekcją – od samej góry, do samego dołu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Zazwyczaj jeździ się po ziemi z wystającymi kamieniami. W San Remo jest odwrotnie.

Dzień 4: Regeneracja

Trzeci dzień jazdy zawsze jest najtrudniejszy, więc kiedy rano okazuje się, że pada deszcz, zarządzony zostaje dzień przerwy na regenerację… i focenie bikepornowej sesji Whyte G-170 S ;)

Whyte G-170 S 2018

W końcu delikatny brytyjski deszczyk pasuje do tego roweru równie dobrze, co włoskie kamcory.

Dzień odpoczynku przydaje się szczególnie, że na jutro zaplanowane mamy…

Dzień 5: EWS-owe palmy w Finale Ligure

Finale, po którym przewodnik znajdziesz na blogu, leży około godzinę drogi od San Remo, więc tym razem siedzimy w busie już o dziewiątej, podwójnie napaleni na jazdę po wczorajszej przerwie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nasz zapał na miejscu trochę studzi… śnieg.

Najwyższe, leżące w głębi lądu trasy (jak kultowy Rollercoaster) pozostają poza naszym zasięgiem, a my ewakuujemy się busem bliżej wybrzeża. Po drodze zaliczamy jeszcze mokrego Kill Billa 2 i hardkorową Madonnę della Guardia, której nawierzchnia brutalnie rozprawia się z moją przednią oponą…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Mniej więcej w tym miejscu ścianka boczna poległa w starciu z długim ślizgiem po ostrych skałach.

Nad morzem, już w dużo bardziej liguryjskim klimacie, objeżdżamy między innymi DH Men – słynny finałowy OS Enduro World Series oraz… DH Women, czyli jego łagodniejszy, widokowy odpowiednik, poprowadzony drugą stroną góry.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Opony dostają na tych trasach mocno w dupę. Na szczęście Arek pokazał nam sztuczkę, jak je oszczędzać!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Końcówka DH Mena jest tak wymagająca, że te widoki zauważysz dopiero na zdjęciach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

To w tym miejscu zwycięzcy EWS w Finale co roku wbiegają do morza po ostatnim OS-ie :)

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Klimat Finale tak nam się spodobał, że rowery pakujemy na przyczepę już po zachodzie słońca.

→ Więcej: Miejsca: Finale Ligure, Włochy

Dzień 6: 15-kilometrowy OS w Dolceacqua

Dolceacqua to kolejna miejscówka w promieniu motogodziny od San Remo. Trzeba więc wstać wcześniej, ale po stokroć warto! Czeka nas trasa zawodów enduro KOM Supernatural, startująca z wysokości ponad 1200 m n.p.m. i zjeżdżająca na… 77 m n.p.m.!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Trasę pokonujemy dwukrotnie, w sumie nabijając ponad 30 kilometrów, z czego zdecydowana większość wiedzie oczywiście w dół.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na początku jednak zjeżdżamy przyprószony śniegiem prolog i zaliczamy opcjonalną rozgrzewkę: spacer bo ukrytym wewnątrz góry powojennym bunkrze… zamieszkałym przez tysiące pająków. Adrenalina nie mniejsza, niż na zjeździe!

A trzeba zaznaczyć, że na zjeździe adrenalina leje się wiadrami! Poziom trudności znacznie przekracza to, co możesz spotkać na polskich trasach DH, a do tego w połowie do pokonania jest dłuuugi podjazd. Gdyby na polskich zawodach enduro pojawił się taki OS… polałaby się krew! Najpierw uczestników, później organizatorów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pokonanie ok. 12-kilometrowej, kilkudziesięciominutowej trasy, daje gigantyczną satysfakcję i zmienia postrzeganie tego, co można zrobić na rowerze i jeszcze nazwać „enduro”…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…większość sekcji różni się od tras DH tylko brakiem wyciągu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Chyba wszyscy uznali tę trasę za najbardziej epicki zjazd obozu.

Techniczno-wytrzymałościowa trasa wyssała z nas resztki energii, więc dzień znów kończymy „u Rity” – w końcu jest tłusty czwartek!

Dzień 7: The best of San Romolo

Ostatniego dnia wracamy na wzgórza San Romolo, co pozwala nam ocenić progres podczas obozu. Zjazdy, które pierwszego dnia wyciskały z nas (i hamulców) siódme poty, teraz wydają się szybkie i przyjemne. Zwłaszcza Due Muri, która została sztandarową trasą naszego obozu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Parę razy wracamy też na Antigravity, choć tu poziom trudności nadal jest odczuwalnie wysoki – tyle że przy każdym kolejnym przejeździe trochę mniej boisz się o swoje życie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

W San Remo jeździ się po kamieniach…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dużych kamieniach!

Na zakończenie poznajemy jeszcze dwie nowe trasy, z czego druga składa się tak naprawdę z trzech i okazuje się jednym z najtrudniejszych zjazdów całego obozu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Bruciato, Boot Hill, Borello, Isola…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…prawdziwe zakończenie z przytupem!

Dzień 8: lody w sercu Festiwalu San Remo

Tego dnia po południu wyjeżdżamy już do Polski i chyba tylko najmłodszy, 13-letni uczestnik sprawia wrażenie nienasyconego jazdą ;)

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Cała reszta z chęcią wskakuje na świeżo umyte rowery, żeby jeszcze raz rozruszać mięśnie na nadmorskiej riwierze.

Pogoda jest idealna na lody, więc zatrzymujemy się w samym centrum San Remo, gdzie właśnie odbywa się jeden z najstarszych europejskich festiwali piosenki. Trochę dziwnie się czujemy w tłumie rozentuzjazmowanych fanów niejakiej Anal Izy, która macha im z balkonu tuż nad naszą lodziarnią. Początkowo myśleliśmy, że to jakaś gwiazda porno, ale okazało się że jednak piosenkarka. I że pisze się „Annalisa”… Whatever.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Mimo tego rozczarowania, wracając do Polski słuchamy paru jej piosenek – ostatni powiew włoskiego klimatu przed ponad 17-godzinnym powrotem do polskiej, szarej i mroźnej rzeczywistości…


Czy warto jechać na obóz rowerowy?

Jeśli po przeczytaniu powyższej relacji nie jest to dla Ciebie oczywiste, to… chyba jestem słabym pismakiem i fotografem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Tydzień jeżdżenia po epickich trasach w suchym i ciepłym klimacie, a to wszystko w środku zimy? Wybierz mnie!

Pytanie tylko, czy lepiej jechać samemu, czy z organizatorem? Poniżej zebrałem „hajlajtsy”, czyli to, co najbardziej mi się podobało w tej drugiej formie (i to, co niekoniecznie). Zdaję sobie sprawę, że 2300 cebulionów to niemało – sprawdziłem, kiedy ostatnio miałem taką luźną kasę i wyszło mi, że chyba jednak nigdy – więc zanim wysupłasz oszczędności, warto mieć świadomość, co za to dostaniesz.

Transport

Bez dwóch zdań, największa zaleta obozu – korzystanie z lokalnych „firm wywozowych” prawdopodobnie wyszłoby drożej, niż cały koszt zorganizowanego wyjazdu. W przypadku własnego busa, o ile załatwienie kierowcy jest jeszcze do zrobienia, to zajebista przyczepa i jej ogarnięcie na ciasnych serpentynach już niekoniecznie. Dostałbym zawału, gdybym miał tutaj jeździć zwykłym autem, a co dopiero busem z przyczepą! O kilkunastogodzinnym dojeździe na miejsce nie wspominając. Lubię jeździć autem, ale czasem jednak fajnie zostać pasażerem i skupić się wyłącznie na rowerze.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na przyczepie każdy rower ma swoje miejsce, dopasowane do długości i rozmiaru opon…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dzięki czemu założenie lub ściągnięcie roweru przed każdym zjazdem zajmuje kilka sekund.

Znajomość i wybór tras

Większość tras można znaleźć na Trailforks, ale znaleźć trasę, a znać trasę, to dwie różne kwestie. Na obozie nie musisz się zastanawiać, „co teraz robimy”. Po prostu jeździmy. Tam, gdzie w danym momencie warunki są optymalne, a poziom trudności dopasowany do każdego uczestnika.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Niezależnie od tego, czy jesteś pierwszy raz na rowerze w górach…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…czy doświadczonym zjazdowcem, znajdziesz tu coś dla siebie.

Jest też oczywiście druga strona medalu. Ceną za przyjazd „na gotowe” jest brak swobody – jeśli swoje wakacje zawsze organizujesz sam, czasem możesz trochę zatęsknić za samodzielnym planowaniem i podejmowaniem decyzji.

Szkolenie techniki jazdy

Udział w szkoleniu techniki jazdy to prawdopodobnie najlepiej wydane pieniądze „na rower”, a tutaj jazdę pod okiem Mistrza masz w pakiecie. Arek Perin na bieżąco udziela rad na trasie, a do tego dochodzi wieczorny „wideło-kołczing” przed telewizorem. A musisz wiedzieć, że Arek ma niesamowite doświadczenie – regularnie czytam/oglądam o technice jazdy, byłem też na kilku szkoleniach, ale i tak dowiedziałem się co najmniej 3 nowych rzeczy o swojej jeździe.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Arek oświecił mnie między innymi odnośnie pozycji nóg w zakrętach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Wieczorem polecam robić notatki – można wyciągnąć naprawdę sporo wiedzy!

Większość sesji szkoleniowych odbywa się pierwszego dnia, żeby jak najszybciej wychwycić błędy i potem samodzielnie nad nimi pracować.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Już sama jazda kilka dni z rzędu świetnie wpływa na umiejętności, a w połączeniu z takimi poradami, trudno o lepszego kopa na start sezonu.

Pomoc sprzętowa

Sytuacja trochę jak wyżej – po latach przesiadania się między rowerami, potrafię w pół godziny niemal idealnie ustawić wszystko pod siebie, a i tak dostałem parę wskazówek, które naprawdę dobrze sprawdziły się na szlaku. Podobnie wypowiadali się inni uczestnicy.

Bo trzeba zaznaczyć, że to nie są jakieś ogólne porady rodem z YouTube, tylko bardzo precyzyjne i trafne uwagi dla każdego z osobna! Arek podpowiada ustawienia z dokładnością do jednego kliknięcia tłumienia, do 5 mm podkładki pod mostkiem, do 1 stopnia obrotu kierownicy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Dla sprzętowego geeka – ciekawe doświadczenie…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…dla sprzętowego ignoranta – absolutna rewelacja!

Nowi ludzie

Wyjazdy w gronie znajomych są najlepsze, ale raz na jakiś czas warto wyrwać się ze swojej bańki i poznać nową ekipę.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na obozie panuje taka atmosfera, że po powrocie na pewno będziecie utrzymywać kontakt.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

I pisze to gość, który zazwyczaj „networkingiem” interesuje się równie bardzo, co datą premiery nowego albumu wspomnianej Annalisy…

Przy moim charakterze nie mógłbym jednak pominąć wad braku możliwości wyboru ekipy. Do końca nie wiesz, na kogo trafisz, więc pojawia się lekki stres. Jaki będzie poziom? Jaki wiek uczestników? Czy będę musiał czekać na innych, a może to ja będę musiał się spinać na trasach, żeby nie zgubić grupy? W praktyce wyszło to super, ale też wszyscy reprezentowali zbliżony poziom. Ciekawe, jakby było w bardziej zróżnicowanej ekipie?

Tu też chciałbym wspomnieć o drugiej wadzie zorganizowanego wyjazdu, jaką jest ograniczona swoboda i prywatność. To jednak obóz, a nie romantyczny weekend we dwoje. Jedna łazienka na 9 osób bywa problematyczna.

Wyposażony rowerowo apartament

Łazienka łazienką, ale dla bikera są w życiu ważniejsze rzeczy, takie jak: duży garaż z kompletnie wyposażonym serwisem rowerowym do dyspozycji, myjka, czy chociażby pralka. Wynajęcie apartamentu można ogarnąć w pół godziny, ale zapewnienie sobie takich wygód, to trochę większe wyzwanie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Kto ma tak w domu?

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Wieczorami rowerownia świeci pustkami…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

…bo aż żal nie skorzystać z możliwości obozowego serwisu :)

Wyżywienie

Już pomijając koszty jedzenia we włoskich sklepach, super jest budzić się rano i przychodzić na gotowe śniadanie. O pysznej obiadokolacji zaraz po jeździe nie wspominając!


Podsumowanie

Czy obóz w San Remo jest dla każdego? Na pierwszy rzut oka, nie – tutejsze trasy są naprawdę trudne. Odnosząc je do naszych realiów: jeśli nie zjeżdżasz swobodnie wszystkich tras w Bielsku (z akcentem na Magurkę) i nigdy nie byłeś na żadnej trasie DH, liguryjskie skały na początku będą dla Ciebie szokiem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ale z drugiej strony: był z nami 13-letni Kuba, który po raz pierwszy jeździł na rowerze w górach i choć czasem musiał odpuścić jakąś trasę albo sprowadzić kilka sekcji, to bawił się co najmniej równie dobrze, co reszta ekipy. Dużo więc zależy od nastawienia (i po części – sprzętu). Jeśli jesteś nastawiony na wyzwania i progres – dasz radę. Szkolenia i wyluzowana atmosfera obozu bardzo w tym pomagają.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jeśli więc chcesz jeździć lepiej i szybciej, przełamać swoje ograniczenia, przygotować się do sezonu, a przy tym trochę odetchnąć od mrozu i smogu, zimowy obóz w San Remo to najlepiej wydane pieniądze ever. Ja już nie chcę jeździć na narty!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center


Aktualną ofertę obozów znajdziesz na camp.arekbikecenter.com


PS. Więcej informacji praktycznych o trasach z obozu, poziomie trudności, czy doborze sprzętu przeczytasz w oddzielnym przewodniku po San Remo.


Bonus: Co spakować na obóz rowerowy?

Decyzja zapadła? Świetnie :) Tylko co ze sobą zabrać?

Ubrania rowerowe

Ogólnie priorytetem jest ochrona, bo trasy nie wybaczają błędów. Zestaw ubrań dobierz jak na jesień/wiosnę – raczej krótkie spodenki, ale kilka warstw na górę, bo w górach bywa chłodno.

  • ochraniacze na kolana, łokcie i kręgosłup (najlepiej zbroja);
  • dwa kaski: fullface na trasy i zwykły na przejażdżki nad morzem;
  • 2-3 koszulki termoaktywne (na miejscu jest pralka);
  • lekka kurtka przeciwdeszczowa;
  • kamizelka lub ew. lekka kurtka ocieplająca, jeśli jedziesz w lutym;
  • rękawiczki – wystarczą letnie;
  • gogle;
  • ewentualnie długie spodnie rowerowe na wszelki wypadek;
  • plecak – jakikolwiek, bo praktycznie cały czas leży w aucie. Bukłak jest zbędny, wystarczy bidon lub butelka, którą zostawisz w busie.

Serwis rowerowy

Większość narzędzi (oraz kompresor i stojak serwisowy) jest na miejscu, ale warto wziąć parę rzeczy, żeby w kluczowych momentach nie czekać w kolejce ;)

  • pompka do dampera;
  • imbusy i torx do ustawień kokpitu;
  • elektroniczny manometr;
  • koniecznie olej do łańcucha;
  • preparat do mycia roweru i inna chemia wedle uznania;
  • szmatka.

Części zapasowe

W wielu problemach również pomogą Ci organizatorzy (na miejscu można kupić oponę czy klocki), ale jak zawsze obowiązuje zasada „lepiej nosić, niż się prosić”.

  • obowiązkowo klocki hamulcowe!
  • mleczko uszczelniające;
  • zapasowa opona;
  • parę dętek;
  • hak przerzutki;
  • linka przerzutki.

Dodatki

Czyli niekoniecznie rowerowe rzeczy, o których zawsze się zapomina (chyba że to tylko ja…?).

  • ciepłe ubrania na chłodne wieczory: długie spodnie, kurtka, czapka;
  • aparat, kamera;
  • laptop;
  • ładowarki do telefonu i pozostałej elektroniki;
  • zapasowa karta pamięci;
  • gotówka – ja wydałem około 80 euro;
  • podstawowe leki, coś do odkażania ran, maść na siniaki i stłuczenia;
  • ubezpieczenie obejmujące sporty ekstremalne (ja korzystam z Planety Młodych);
  • poduszka do auta;
  • ręcznik i kosmetyczka;
  • klapki „po domu”;
  • zatyczki do uszu.

Zobacz też inne włoskie miejscówki:

 

Dodaj komentarz

54 komentarzy do "San Remo - obóz rowerowy z Arek Bike Center"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mamba
Gość

Dolceacqua – wszyscy na obozie dwa lata temu uznali, że najlepsza – https://mambaonbike.pl/san-remo-dolceacqua-marcora-i-lo-sparo/ :)

Krosiarz chory na cyklozę
Gość

Zatyczki do uszu :) Kto tam chrapał?!

Maciej Płocki
Gość

Przekonałeś mnie, dziękuję!

mkk
Gość

Z gatunku T&T , jak ktoś nie przepada za 15+nastoma godzinami w busie , są tanie loty do Bergamo :)

Bartosz Miazga
Gość

Z części zapasowych dodałbym jeszcze, o ile jesteś „szczęśliwym” posiadaczem Reverba, końcówki przewodu od strony manetki, bo lubi się upi^%$^$ przy glebie a w lokalnych bikeshopach potrafi kosztować krocie

Rychu
Gość

Znowu fajnie podane :)

Rafał Sołtysik
Gość

Czy wobec tego nauki od Pomby się przydały?
Oraz kiedy będzie przewodnik sprzętowy, bo nie ukrywam przyda mi się :)

miszcz świata
Gość

Cycuje „i wcinamy śniadanie mistrzów: owsiankę, owoce, orzechy, płatki w kilku wariantach… Energia na cały dzień! „”

Matko Boska !!!! węgle na śniadanie !!!

tylko białko i tłuszcze – to śniadanie miszczuw !

szczyrkowianin
Gość

„Śniadanie Mistrzów” to stek z sadzonym jajkiem popity stoutem (ciemnym piwem nisko alko.)

Mir
Gość

Jak zwykle świetny reportaż.
„Arek oświecił mnie między innymi odnośnie pozycji nóg w zakrętach” – jeżeli nie jest to obozowa tajemnica :P to czy mógłbyś Michale podzielić się zdobyta wiedzą

Niedzielny zjazdowiec
Gość

Świetny, pomocny tekst. Przymierzam się do obozu ale raczej w przyszłym roku, Twój artykuł wiele wyjaśnił :) zastanawiam się tylko czy dałbym radę na rowerze typowo zjazdowym- po 200mm miekkiego skoku z przodu i z tyłu, opony 2,5 & 2,8 na obreczach 26″?
Słabo sie tym jedzie pod górę :/

GoBi
Gość

Który kask zabrałeś TLD czy BS2R jako fullface?

Guncar
Gość

Ja to bym musiał sobie jeszcze jakąś rajdówkę i dzień testowy załatwić :D :P (jakbym mnie było stać :P ) W San Remo i okolicach odbywają się rajdy i to nie byle po pierdółki choć też. Sam Remo gościło najlepszych rajdowców globu jak Mcrae, Loeb, Makkinen, Sainz, Kankunen, Vatanen, Rohl itd. Wspomniane drogi są ta wręcz boskie, więc pohałasowałbym, spalił trochę wysokooktanowego paliwa i opon ;)

Bartek Koelner
Gość

Cześć, „Opony dostają na tych trasach mocno w dupę. Na szczęście Arek pokazał nam sztuczkę, jak je oszczędzać!”
Zdradzisz sztuczkę? (Proszę,oczywiście jeżeli Mistrz się zgodzi/ł)
I może jakaś mała aktualizacja w dziale „Opony” na obóz typu: miałem założone X, już muszę kupić nowe :-( (na zdjęciach w rowerowni zalegają Maxxis’y),
Z góry dziękuję za reakcję,

piter614
Gość

Świetny opis jak zawszę i rewelacyjna przygoda

max
Gość

„Sztuczkę Arka widać na zdjęciu z tym podpisem :P”
-instrukcja oszczędzania opon:P
Pokonaj trasę tak aby ograniczyć kontakt z podłożem do minimum

Bartek Karkonosze
Gość

2300 cebulionów to polski pieniązd czy zagraniczny bo ja z prowincji jestem?

wujekeman
Gość

2300 cebulionów to nie tragedia, Mega wyszło mi niecałe 3000 za tydzień w ekipie 8 osobowej, także tu jest ok z ceną, tym bardziej, że papu do „łóżka”

Juras
Gość

Hej. Michał jak Ci sie jeździło techniczne sekcje zwłaszcza ciasne nawroty na długim rowerze ?

Kitrajec
Gość

Jak wygląda kwestia dodatkowego ubezpieczenia? Polecasz coś konkretnego?

Gitara
Gość

Michał jednym słowem musisz częściej odrywać się od ziemi…:D :D :D

Bartek Karkonosze
Gość

2300 zł to naprawdę tanio.

bobiko
Gość

miałeś jakieś filtry na szkło do GoPro? :) bo jedno zdjęcie w czasie jazdy jest fajnie rozmazane :)

a sam wpis bosko :) szacunek

bobiko
Gość

Uzupełnie: Zazdroszczę Tobie tegorocznych rowerowych ferii :)

Konrad Banys
Gość

pojechałbym….

Marek Szynder
Gość

A rower trailowy się nada? 130 mm skoku.

ALEK STYRNA
Gość

Dzięki, za wszystkie Twoje relacje zawierające wiele porad i dające pogląd na to czego mogę się spodziewać w przyszłym tygodniu – to będzie mój pierwszy obozowy raz ;P

Czytaj kolejny artykuł

Test: Marin Nail Trail 6 29 2018

Sprzęt, Testy / 

Jeszcze nie tak dawno, jeśli potrzebowałeś roweru „do wszystkiego”, kupowałeś rower MTB. Nie ścieżkowca, nie enduro, nie cross country. Po prostu górala. Jeśli tęsknisz za tymi prostymi czasami, Marin Nail Trail 6 29 powinien Ci się spodobać!


Rower przetestowałem w ramach współpracy z marką Marin Bikes Polska.


Marin Nail Trail 6 29 – co to za rower?

Choć Nail Trail to teoretycznie ścieżkowiec, to nie poddaje się klasyfikacji bez walki. Moim zdaniem idealnie pasuje do nowej fali rowerów XC, nastawionych nie tylko na szybkość i niską masę, ale też frajdę z jazdy po singletrackach i górskich szlakach – stąd kilka elementów rodem z enduro. Ale tak naprawdę, to po prostu rower górski.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Po prostu MTB? Kiedyś to były czasy! Teraz nie ma czasów.

Najważniejsze cechy

  • przeznaczenie: trail, agresywne XC;
  • koła 29″ (jest też model 27.5″);
  • skok 120 mm;
  • sztywne osie z przodu i z tyłu (Boost);
  • powietrzny amortyzator (różnie z tym bywa w tej klasie);
  • szerokie obręcze (29 mm);
  • jeszcze szersza kierownica (780 mm) i krótki mostek (45 mm);
  • napęd 1×11 (z możliwością założenia przedniej przerzutki).

Zajrzyj też do bikeporna przedstawiającego najdrobniejsze detale ramy i wyposażenia:

Bikeporn: Marin Nail Trail 6 29 2018

Geometria i wybór rozmiaru

Reach 428 w rozmiarze M nie jest (już) może wartością progresywną, ale dobrze wpisuje się w nowoczesne standardy. Dzięki temu nie trzeba brać „za dużego” rozmiaru, choć jest to możliwe – jest ich aż 5, a podsiodłówki są sensownej długości. Dobranie ramy umożliwiającej montaż sztycy regulowanej nie powinno więc stanowić problemu. Ja przy 170 cm idealnie czułem się na M-ce.

→ Więcej: Jak wybrać rozmiar ramy

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Test Marin Nail Trail 6 29 2018


Na szlaku

„Marian” na miesiąc przejął obowiązki mojego głównego roweru zimowego. Odwiedziłem na nim zaśnieżone szlaki Jury Krakowsko-Częstochowskiej, odkryłem kilka nowych ścieżek w śląskich lasach i nawdychałem się smogu podczas dojazdów do pracy.


Podjazdy

Nail Trail podjeżdża, jakby był lekkim 29erem na sztywnej ramie i oponach XC. Głównie dlatego, że tym właśnie jest.

Tylny Racing Ralph szczególnie pomaga na szutrach i na asfalcie. Kiedy robi się bardziej technicznie, sytuację ratuje trakcja zapewniana przez rozmiar kół 29″, choć na początku, przestawiając się z plusów, musiałem się trochę nagimnastykować. Nie oszukujmy się, na warunki, w jakich testowałem Marina (śnieg, błoto, lód), mógłbym wymienić co najmniej 45 opon lepszych od Ralpha…

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Jeśli rower ten ma być Twoją „zimówką”, warto pomyśleć o czymś bardziej agresywnym.

Od planowanego zastosowania roweru uzależniony jest też los zębatki 32T. W połączeniu z kasetą 11-42T daje ona idealny zakres w tereny płaskie i pagórkowate, ale w zestawieniu z kołem 29″ – za twardy na prawdziwe góry. Uwaga dla oldschoolowców: Nail Trail JEST przystosowany do montażu przedniej przerzutki.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Nawet jeżdżąc po Jurze, regularnie korzystałem z najlżejszego przełożenia.

Walkę z trakcją i przełożeniem ułatwia dość długa górna rura i stroma rura podsiodłowa. Dają one komfortową pozycję i dużo miejsca do balansowania ciałem. Zastrzeżenia mam tylko do dość wysokiego przodu (stack 626 mm w rozmiarze M) – cierpi na to większość 29erów. Szkoda, że nie zdecydowano się na ciut krótszą główkę ramy, co ułatwiłoby dociążanie przodu.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Nawet po maksymalnym obniżeniu mostka, charakter Nail Traila jest bardziej komfortowo-turystyczno-zabawowy, niż sportowy.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Mimo to, w Nail Trailu widzę idealny rower na górskie maratony MTB – na podjazdach wtopisz się na nim w tłum krosiarzy, żeby potem złoić ich na zjazdach ;)


Zjazdy

Bo jeśli chodzi o możliwości w terenie, Nail Trail ma tyle wspólnego z klasycznymi rowerami XC, co dobra pizza z Czechami. Kierownica 780 mm, krótki mostek i niski suport dają bardzo pewną pozycję za sterami i prowokują do wybijania się z każdego korzenia i dokręcania na zjazdach dużo bardziej, niż wskazywałby na to niepozorny, wręcz klasyczny wygląd.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

To uczucie, że zaraz przelecisz przez kierownicę? Nie tutaj!

Początkowo obawiałem się tylko dość stromego kąta główki ramy (jak na ścieżkowca), ale Marin na szlaku nie zachowuje się, jakby miał 68 stopni. Potwierdzają to moje niezbyt fachowe pomiary – jakkolwiek bym nie kombinował, zawsze wychodzi mi poniżej 67 stopni. Miła niespodzianka!

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Pewne prowadzenie nieuchronnie prowadzi do ignorowania najbardziej oczywistej linii przejazdu.

Ale czy taka geometria w 29erze nie powoduje problemów ze zwrotnością? Zdecydowanie nie, zwłaszcza jeśli przesiadasz się z kół 27+ lub roweru enduro. Nail Trail prowadzi się zwinnie i neutralnie. Przy przerzucaniu roweru między zakrętami masz wrażenie, że jego reakcje są… zaokrąglone, z braku lepszego określenia. Rower płynnie reaguje na pochylenie, nie wali się w zakręt i niczym nie zaskakuje.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Jedyny moment „aha!” miałem w szybszych bandach, w których lekkie dociśnięcie roweru szeroką kierownicą pozwoliło łatwo pogłębiać zakręty.

Składając się w łukach, warto mieć na uwadze możliwości opon, które kończą się dość szybko i gwałtownie. Zwłaszcza wspomnianego już Racing Ralpha, który w śniegu i błocie… cóż, powiedzmy, że dostarcza dużo zabawy ;) W takich warunkach nie zauważyłem też poprawy wynikającej z zastosowania nowej mieszanki Performance Addix – z oceną muszę się wstrzymać do nieco cieplejszej pory roku.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Dzięki kołom 29″ i bardzo szerokim obręczom, opony są bardzo stabilne w zakrętach i w miarę odporne na dobicia. Można więc (czyt. trzeba) korzystać z trakcji i komfortu jazdy na niskim ciśnieniu.

O komfort dba też sama rama (rama rama, om om). Marin zastosował kilka sztuczek poprawiających elastyczność tylnego trójkąta: wygięte, cieniowane rurki bez poprzeczki i obniżony seatstay. Oczywiście to dalej hardtail, twardy jak chleb z Biedronki, ale też nie masz wrażenia jazdy na kowadle przesyłającym każdą najdrobniejszą wibrację bezpośrednio do… części ciała mieszczącej rzeczy mało interesujące.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Rama Marina to wysoka półka aluminiowej kategorii. Widać to nie tylko w eleganckich detalach, ale też czuć na szlaku.

Jeśli chodzi o tę prawdziwą amortyzację – jej ustawienie w hardtailu zazwyczaj jest błyskawicznym procesem, ale w Reconie miałem problem ze znalezieniem odpowiedniego kompromisu między czułością a stabilnością.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Przy sagu powyżej 25% widelec całkiem sprawnie radzi sobie z nierównościami i pracuje całym skokiem, ale na ściankach i przy hamowaniu się zapada.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Przy szybszej jeździe i w stromym terenie, warto zmniejszyć sag do ok. 20% lub chociaż podkręcić tłumienie kompresji.

Amortyzator nie jest więc najmocniejszym punktem specyfikacji, ale przy tej cenie roweru – robi co może. To samo można powiedzieć o hamulcach – przy prędkościach hardtailowych dają radę, ale pod względem mocy i ergonomii odstają chociażby od świetnych Deore. Niemniej jednak, gdyby to był mój rower, nie wymieniałbym tych komponentów.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Za to od razu dokupiłbym sztycę regulowaną. Zdążyłem już zapomnieć, jak irytujące jest zsiadanie z roweru za każdym razem, kiedy trasa zaczyna kierować w dół.

Ale wyposażenie to kwestia wtórna. Najważniejsze pytanie brzmi: czy rama Nail Traila spełni oczekiwania endurowca

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Zdecydowanie tak! Choć z pewnymi zastrzeżeniami, o których poniżej…


Marin Nail Trail 6 29 – werdykt

Nazwy modeli Marina pochodzą od konkretnych tras na terenie USA. Na przykład Nail Trail to 3-kilometrowy singiel w okolicy Los Alamos, o średnim nachyleniu 7%, ale chwilowym przekraczającym nawet 20%. Niektórzy piszą o nim, że jest dość łagodny i wręcz przypomina szutrówkę, inni skupiają się na technicznych sekcjach, wysokich skalnych progach i luźnej nawierzchni. Mało tego – nie ma nawet konsensusu, czy jest to trasa podjazdowa, czy zjazdowa!

I w zasadzie ten zagmatwany opis całkiem trafnie oddaje charakter Marina Nail Trail 6 29 – jego zastosowanie ogranicza głównie fantazja właściciela. To po prostu stary, dobry rower górski, tylko w nowoczesnym wydaniu: na singletracki, na maraton, na dojazdy do pracy i na długodystansową górską wyrypę.

Test Marin Nail Trail 6 29 2018

Oczywiście powiesz, że „jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Cóż, Nail Trail nie ma poważnego racingowego charakteru, retro-grafika nie każdemu przypadnie do gustu, a tylne zawieszenie nie zastąpi w nim Twoich umiejętności – to nie jest rower enduro. Stanowi jednak dla niego świetne uzupełnienie. Możesz więc traktować go jako rower XC, ale taki, który aż się prosi o założenie sztycy regulowanej, przykręcenie platform i ruszenie w las bez wyraźnego celu. Takie XC, jak na poniższym filmie, z Nail Trailem w roli głównej:



Walety

  • wyważony, uniwersalny charakter;
  • świetna rama z dożywotnią gwarancją;
  • stosunek ceny do wyposażenia;
  • szeroka kierownica i krótki mostek;
  • szerokie obręcze;
  • napęd 1×11;
  • niska masa.

Zady

  • brak sztycy regulowanej;
  • ograniczone możliwości tylnej opony;
  • brak kompatybilności z kołami 27+;
  • takie sobie hamulce.

Cena: 4 599 zł (sprawdź na Ceneo)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL/XXL
Masa: 13,3 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona producenta (bardziej aktualna strona anglojęzyczna)


Bonus: Alternatywy w ofercie Marina

Marin w tym roku wprowadził parę ciekawych nowości, a w dodatku zaszalał z cenami. Oto wszystkie modele, które wziąłbym jeszcze pod uwagę kupując Nail Traila.

Marin Nail Trail 6 27,5 2018

Nail Trail 6 27.5

4599 zł

Dokładnie to samo, ale na kołach 27,5″. Szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego miałbyś wybrać tę wersję.

Ale jeśli gardzisz 29erami, to jest taka opcja.

Marin Nail Trail 7 29 2018

Nail Trail 7 29

6999 zł

Sztyca regulowana, nowy Rock Shox Revelation (z goleniami 35 mm), hamulce Deore – czyli Nail Trail na wypasie.

Super oferta, jeśli nie chcesz fulla.

Marin Pine Mountain 1 2018

Pine Mountain 1

4499 zł

Stalowa rama z milionem mocowań i plusowe opony, ale dużo bardziej klasyczna geometria.

Mokry sen bikepackera.

Marin Bobcat Trail 5 29 2018

Bobcat Trail 5 29

3599 zł (najtańszy model: 2299 zł)

Prostsza rama bez sztywnej osi, mniej endurowy kokpit, skok 100 mm – ale geometria niemal identyczna.

Gratka dla osób szukających taniego roweru fun-XC z dobrą geometrią.

Marin Rift Zone 1 2018

Rift Zone 1

5599 zł

Pełne zawieszenie i lepsze opony, kosztem 1000 zł, gorszych hamulców i napędu (1×10). Kuszące!

Najgroźniejszy rywal Nail Traila, na pewno uszczupli grono jego nabywców. Test Rift Zone 2 już na wiosnę!


A co poza Marinem? Rzuć okiem na moje Top 10 ścieżkowych hardtaili do 5500 zł!


Powiązane wpisy:

 

Dodaj komentarz

57 komentarzy do "Test: Marin Nail Trail 6 29 2018"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pawel
Gość

Ja bym wolał mechaniczne hamulce, a lepszy amor.

Grzegorz Trójmiasto
Gość

A jak tam wygląda ta korba od Marina? Nie chodzi mi o wagę tylko bardziej o wykonanie. I czy nie sprawia wrażenia jakby miała się posypać po sezonie.

Ilia
Gość

A można gdzieś poczytać o tym Revelationie z goleniami 35, bo w google nic ciekawego nie znalazłem.

Damian
Gość

Generalnie jest to tańszy Pike ze względu na tłumik Motion Control.
Revelation – ścieżkowy widelec z tłumikiem motion control
Pike – ścieżkowy widelec z tłumikiem charger 2
Yari – enduro/fr z tłumkiem motion control
Lyrik – enduro/fr z tłumikiem Charger 2

Komory powietrzne, jak i cała konstrukcja są takie same w revelation/pike oraz yari/lyrik, natomaist różni je tłumik :)

cultes93
Gość

Michał a może by tak test hawk hilla. Myślę że byłby o wiele bardziej ciekawą propozycją niż nail trail

Maciej B.
Gość

Chyba jednak kąt główki ramy powinniśmy zawierzyć danym producenta. Bo jeśli w jednym egzemplarzu jest odchylenie -1° to w drugim może być +1° ;)
Rower OK, w tej cenie sztywne osie.

Jerzy Bondon
Gość

No harsh feelings, lecz na zdjęciach widać, że 29er to za duże koła dla autora :) Wygląda jakbym moją żonę posadził na moim rowerze bez nawet przesunięcia siodełka do przodu :)

Krosiarz chory na cyklozę
Gość
Panowie, a nie wątpię, że też i Panie. Taki temat do dyskusji: rower ścieżkowy/zimowy? dla krosiarza. Ale najpierw tło (myślę że przyda się ędurowcom trochę egzotyki). Jeżdżę od wieeeelu lat (oczywiście w lajkrze), golę nogi, trenuję na szosie (szosa to taki rower na asfalt ), ścigam się w XC (głównie XCM), posiadam już kilka rowerów, ale jestem wyznawcą n+1, jestem fanem napędu 1x (do tego stopnia, że myślę o zastosowaniu go w mojej zimowej szosie), no i oczywiście waga to moje Bóstwo. Dla niektórych to już pewnie taka herezja, że nie będą czytali dalej. Ale tym co czytają zadam pytanie.… Czytaj więcej »
moher na klacie
Gość

A gdyby jednak Szanowny Pan zdecydował się wymienić wideł, poszedłby, taką razą, bardziej w kierunku Reby czy, dajmy na to, Duroluxa?

MOR
Gość

A moje pytanie jest takie Marin Nail Trail 6 czy Trek Roscoe 8 na tereny nadmorskie? Zależy mi na rowerze uniwersalnym w teren żeby toczyć się tam gdzie oczy poniosą.

Kamil R
Gość

Marian zacny, chyba będzie moim pierwszym poważniejszym rowerem :)

Jak to ostatecznie z oponami – wejdą 2.6 cala x 29, czy też raczej nastawiać się na wersję 27.5, gdybym chciał kiedyś ewentualnie przejść na szersze opony?

Z drugiej strony, te Hawk Hille i Rift Zone’y też wyglądają mega ciekawie… Co robić, jak żyć? :D

Kierownik
Gość

Gdyby tylko nie był taki paskudny…

Marek Wójcik
Gość

Widzę, że od szerokich obręczy nie ma już odwrotu. Myślę, że wielu tu zaglądających, podobnie jak ja całkiem niedawno (2-3 lata temu) kupiło rower na kołach z obręczami 19 lu 20 mm – takie wtedy sprzedawali. Czy teraz nie wystarczyłoby zmienić obręcz w przednim kole na 25 mm a tylne cóż czasem jest nawet dobrze jak się lekko ślizgnie ?

szkoder
Gość

seatstay… jest może jakiś Polski odpowiednik tego słowa?

Krosiarz chory na cyklozę
Gość

Jest. Tylko trzeba użyć większej liczby liter: rura podsiodłowa.

Mor
Gość

Z czego to wynika że Marin nie jest kompatybilny z kołami 27,5 plus?

Mir
Gość

Michał pls wrzuć nowy artykuł bo nie mogę już patrzeć na paszczura :P

Janek
Gość

Świetny test. Ja akurat szukam pierwszego fulla. Orientuje się ktoś gdzie w Warszawie można obejrzeć Mariny? Ceny wydają się atrakcyjne, ale nie chce kupować w ciemno bez przymiarki. Obecnie mam 2 faworytów: Giant Trance 3/4 i Scott Spark 740/960. Czy któryś Rift Zone będzie dla nich konkurencją? :)

moher na klacie
Gość

Dzięki za komentarz. Jeszcze nic nie kupiłem, a byłem już prawie zdecydowany na Rebę. Nie zależy mi, aż tak bardzo na wadze sprzętu (sam ważę ok. 95kg), bardziej chodzi mi o jakoś pracy i wytrzymałość za rozsądną kasę. Auron, o którym właśnie poczytałem trochę, wydaje się być fajną opcją

Marcin
Gość
onek
Gość

Witam panowie mam pytanie wzrost 177 cm, noga 82 cm do tej pory kross level a2 2011r rozmiar 19 cali(M) jezdzilem tez krossem rozmiar M koła 29 i słabo skrętny był. Marin Nail Trail byłby dobry w rozmiarze M na kołach 27,5 czy próbować sie przełamać i iść w duże koło ?

Jarek Nightrider
Gość
Napaliłem się na ten rower wściekle po Twoim teście Michał, wiedz, że Twoje teksty mają moc;) Do tego podoba mi się ta niebieska wersja. Mam w związku z tym kilka pytań, szukałem odpowiedzi w necie, nie znalazłem, dla Ciebie to pewnie oczywiste i proste sprawy dlatego liczę, że poświęcisz mi chwilę uwagi. Po pierwsze, w teście wspomniałeś, że jest możliwość założenia przedniej przerzutki, myślę, że zakres przełożeń w układzie 32/11-42 mnie zabije, (w okolicy jeżdżę po kamieniołomach z krótkimi co prawda ale naprawdę stromymi podjazdami) czy wiąże się to również z wymianą całego mechanizmu korbowego? Po drugie, mam możliwość kupić… Czytaj więcej »
Łukasz
Gość

Podłączę się trochę pod poprzednie pytanie. Czy korba 38×28 będzie pasowała do tej ramy? Rozumiem, że rama jest kompatybilna tylko z najnowszymi przerzutkami przednimi Shimano SideSwing (ze względu na prowadzenie pancerza)? Jak myślisz, czy amortyzator 100mm będzie dobrze współpracował z tą ramą?

Czytaj kolejny artykuł

50 objawów cyklozy

Opinie / 

Za czasów „precla” (grupy dyskusyjnej pl.rec.rowery – #pamiętamy), furorę robił test na cyklozę. W kilkudziesięciu pytaniach sprawdzał on, jak bardzo jesteś uzależniony od rowerów. Wzorując się na nim, postanowiłem przygotować zbiór objawów, które powinny wzbudzić Twoje obawy… A może wręcz przeciwnie?


  1. Masz problem z udzieleniem precyzyjnej odpowiedzi na pytanie „ile masz rowerów?”.
  2. Posiadanie więcej, niż jednego roweru jest dla Ciebie oczywistą koniecznością i nie rozumiesz, dlaczego osoby postronne się temu dziwią.
  3. Twój (główny) rower jest wart więcej od samochodu.
  4. Płyty z muzyką w samochodzie to soundtracki z filmów rowerowych. Masz na nich ulubione utwory, które kojarzysz z konkretnymi scenami.
  5. Znajomi z pracy pytają Cię, jaki kupić rower. A Ty jesteś w stanie im pomóc, nawet jeśli chodzi o trekkinga za 1000 zł.
  6. Nie można Ci kupić rowerowego prezentu, bo wszystko już masz.
  7. W lokalnym sklepie rowerowym witają Cię po imieniu.
  8. Twój zestaw narzędzi pozwala rozebrać rower na części pierwsze (i nawet złożyć), ale wykonanie podstawowych prac w domu wymaga wizyty u szwagra.
  9. Znasz swoje ulubione ciśnienie w oponach z dokładnością do 0,1 bara.
  10. Jesteś w stanie rozpoznać na szlaku każdy rower, nawet całkowicie oblepiony błotem.
  11. Twoja tapeta w komputerze/telefonie zawiera rower.
  12. Masz pokaźną kolekcję numerów startowych z zawodów. Bonus: w więcej niż jednej dyscyplinie.
  13. Widząc opis nowego roweru, przewijasz bzdurne zdjęcia i filmiki, żeby zobaczyć tabelkę z geometrią.
  14. Po przejrzeniu tej tabelki, jesteś w stanie sobie wyobrazić, jak rower będzie się zachowywał na szlaku.
  15. Wyłapujesz błędy, czytając portale i czasopisma rowerowe.
    Cykloza - uzależnienie od roweru
  16. Trzymasz rower w salonie lub sypialni.
  17. Przerzuciłeś się z platform na SPD i z powrotem (lub odwrotnie).
  18. Masz więcej spodni rowerowych, niż codziennych.
  19. Masz cywilne ubrania firm rowerowych lub z akcentem rowerowym.
  20. Rogi na kierownicy stawiasz na równi ze skarpetkami w sandałach i kotletami sojowymi.
  21. Nie ufasz serwisom rowerowym, bo nikt nie zadba o Twój rower tak dobrze, jak Ty.
  22. Największym zagrożeniem dla Twojego związku są częste wyjazdy rowerowe.
  23. Żyjesz w ciągłym strachu, że żona odkryje, ile tak naprawdę kosztował ten nowy amortyzator.
  24. Twoim głównym narzędziem do planowania wakacji jest Trailforks.
  25. Jeździsz na rowerze cały rok.
  26. Zdarzyło Ci się jeździć w burzy i zamieci śnieżnej. I było super.
    Cykloza - uzależnienie od roweru
  27. Znasz każdą ścieżkę w promieniu 30 km od domu.
  28. Godzinami oglądasz na Allegro rowery, których zdecydowanie nie zamierzasz kupić.
  29. Choć raz kupiłeś coś niepotrzebnego do roweru, „bo okazja”.
  30. Masz więcej kosmetyków rowerowych, niż tych w łazience.
  31. Wiesz, ile waży Twój rower z dokładnością do 100 g.
  32. Widząc atrakcyjną dziewczynę na rowerze, najpierw patrzysz na jej rower.
  33. Jesteś w stanie wymienić więcej producentów oleju do łańcucha, niż męskich perfum.
  34. Jeśli w ciągu weekendu nie wyjdziesz na rower, cały tydzień jesteś wkurwiony nie w sosie.
  35. Leciałeś z rowerem samolotem i jeździłeś za granicą (gdzieś dalej, niż w Sosnowcu).
  36. Nawet jeśli Twój rower jest względnie nowy, wymieniłeś w nim już co najmniej dwie części.
  37. Choć raz poszedłeś do sklepu spożywczego i wróciłeś z nową korbą/siodłem/kierownicą…
  38. Swoją partnerkę/partnera poznałeś na rowerze i razem jeździcie.
    Cykloza - uzależnienie od roweru
  39. Kiedy jedziesz samochodem, używasz kierunkowskazów przy wyprzedzaniu rowerzystów.
  40. Jesteś w stanie dyskutować o najlepszych szlakach w danym paśmie bez spoglądania na mapę.
  41. Większość problemów w życiu rozwiązujesz wyjściem na rower.
  42. Wkręciłeś znajomego w jazdę, żeby mieć z nim o czym gadać.
  43. Nawet jeśli Twój rower nie były myty od tygodni, napęd świeci się jak nowy.
  44. Kiedy nudzi Ci się w pracy, przeglądasz mapy turystyczne i planujesz trasy.
  45. Twoja ściana na Facebooku przypomina stronę główną magazynu rowerowego.
  46. Ponad połowa Twoich znajomych na Facebooku ma zdjęcie profilowe w kasku rowerowym.
  47. Podczas wypadu rowerowego, zdarzyło Ci się spać pod namiotem, w szałasie lub pod gołym niebem.
  48. W internetowych dyskusjach udzielasz się tylko, jeśli masz coś wartościowego do dodania.
  49. Nauczyłeś się nie oceniać innych przez pryzmat sprzętu.
  50. Rozumiesz standardy suportów.

Coś pominąłem? :) Ile zebrałeś punktów (jeśli 50, to nie uwierzę – nikt nie rozumie standardów suportów)?


PS. Oryginalny test na cyklozę znajdziesz tutaj.


Zobacz też podobne wpisy:

 

Dodaj komentarz

62 komentarzy do "50 objawów cyklozy"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
MikeGolf
Gość

e tam, ledwie kilkanaście :) jestem zdrowy

a teraz przepraszam, idę pod prysznic po rowerze, bo padał deszcz ze śniegiem wiec sie przyda

MikeGolf
Gość

Po dokładnym przeliczeniu, okazało się że „kilkanaście” wynosi dokładnie 27/50.
Do jakiego specjalisty należy się udać?

Maciej Płocki
Gość

45/50
Jest tu jakiś lekarz? :D

Joorek
Gość

28/50:)

A.
Gość

ja trzymam rower w kuchni a drugi, „miastowy” w korytarzu (mieszkam w bloku)

Piotrek Bartkowski
Gość

35/50 i 5-7 pytań też prawie na tak.
Dopisałbym pytanie:”w galerii handlowej wszystkie spodnie są dla ciotka, które lubią jak się nogawki im opinają na udach i nie da się zrobić w nich kroku większego 30cm”

Marek
Gość

Cholera, a już myślałem, że tylko mi większość spodni podczas przymierzania zatrzymuje się na łydkach

Janek
Gość

Świetny blog! Jako, że choruję na nawracającą cyklozę pozwolę sobie zapytać trochę nie w temacie tego wpisu ;)

Czy kupując ścieżkowego fulla dla wysokiej osoby (187cm) musi być to koniecznie 29er? Pytam bo rowerów z takim kołem jest sporo mniej co zawęża wybór :/ Zastosowanie roweru to okolice Warszawy oraz miejska dżungla (murki, schodki itp) i 2x w roku Jura, lub podobne góry.

Z góry dzięki! :)

Ps. Nie chcę hardtaila, bo już miałem :) Chcę czegoś zupełnie nowego.

wujekeman
Gość

https://drive.google.com/open?id=1hbSe1uUmEpXbVUlP1OtGPQ-zpzRi8v24

sypiaqlnia…. po prawej stronie kompa… i po lewej stronie kompa….. panie doktorze…jestem zdrowy :) ?

Radek
Gość

Standarty suportów? To banał w porównaniu z wersjami damperòw i ich zaworowania. Jak to się dobiera i dlaczego?
W sumie może zrobiłbyś jakiś artykuł o know/how o damperach?

Tato
Gość

Eeee tam, o damperach wystarczy wiedzieć że zawsze rządzi sprężyna ;)
[shitstorm mode: ON]

Ewa
Gość

Polecam filmik IFHT:
https://youtu.be/WPVRU7jSYkQ

Punktów 31, jest pole do poprawy… ale Michał, nie można mieć wszystkiego -zawsze można dostać nowy rower albo zestaw kół, więc nie policzyłam sobie tego punktu.

Dawid
Gość

Spoko jest ten film.
Ale dodaje punkt
51. https://www.youtube.com/watch?v=C1LonOHpGa4 ten film Cię śmieszy.

Tomek
Gość

Marne 27. I punkt 32. jest dla mnie nie do przeskoczenia.b;)

Dawid
Gość

‚Znowu durny artykuł” Pomyślałem klikając powiadomienie.

Od niechcenia 10. 15 itd.
ooo faktycznie. Niezłe to jest.
Patrzę punkt 1.
I atak cyklozy….. nie wiem jak policzyć i które uwzględnić.
A czy liczą się tylko te o których wie żona?

Maciek
Gość

Większość pytań jest skonstruowana tak, by stwierdzić czy rower to jedyne twoje hobby. Można mieć cyklozę, a przy okazji też inne choroby. Pozdrawiam.

wujekeman
Gość

Ja mam od 38 do 41…. zależy jak liczyć bo akurat robię w tej branży…. :) więc jestem tez sklepem i serwisem :)

Ilia
Gość

45/50 Nie mam punktu za rower w sypialni, ponieważ mój rower ma własny pokój :D

fitz
Gość

Po śladzie w błocie jesteś w stanie powiedzieć, co to za opony ;)

Teraw
Gość

35/50
Poproszę skierowanie do doktora.
P.S. ad. 7 czy jeśli w lokalnym sklepie rowerowym wódkę ze mną piją (po pracy) to dostaję punkt bonusowy?

Wojtek Be
Gość

1 psi to mniej niż 0,1 bara :D

Kacziks82
Gość

23 więc chyba jest jeszcze dla mnie nadzieja;) a rower trzymam w sypialni razem z narzędziami;)

Marcin
Gość

uff.. nie ma przypinania roweru do grzejnika na czas wyjazdu i filmowania go w tym czasie kamerą przesyłającą obraz live do smartfona. Jestem normalny!!11

@19.paraf
Gość

Zabrakło mi punktu o treści: Wyjebałem auto z garażu i stoi pod gołym niebem, bo gdzieś MUSZĘ mieć swój #bikecave.

DominKC
Gość

51. Stwierdzasz ze stoickim spokojem, że jesteś tylko rowerzystą, a rower tylko rowerem i nikt za ch.. nie ma prawa was rozdzielić!

zygmunt
Gość

sosnowiec wymiata, jo żech jest tyż z Katowic to rozumia!

Gitara
Gość

Eee no tragedii nie ma tylko 28/50.Na szczęście rowery maja swój własny prywatny pokój :D ,a z części mógł bym złożyć połowę kolejnego roweru.A to był by już piąty hahaha..

krzychumalina
Gość

U mnie w domu powszechnie funkcjonuje pojęcie ROWEROWNIA tam gdzie normalnie byłaby garderoba :)

Gitara
Gość

Hahahaha.U mnie podobnie Szafa na rowery i inne szpeje.W normalnym domu była by to garderoba.

cannonbiker
Gość

No, grubo ponad 40 się zgadza. Tak przy okazji to w góralach stosuję wyłącznie jednostkę PSI, jest dokładniejsza przy moim fatbajku czy 27.5+, do superlekkich kół przy moich twentyninerach nawet jest wymagane ciśnienie mniejsze niż 33 PSI. Bary używam tylko przy rowerach szosowych. Ktoś tu napisał już wcześniej o Rowerowni – to też mam w planie jak będę budował dom dla siebie to zrobie taką rowerownię w części wydzielonej z garażu. A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że moja żona rozumie moje hobby, nie, nie jest rowerzystką. Pozdrawiam Michał, twój blog to kawał świetnej roboty.

Pablo RS
Gość

Wynik w okolicy 20/50 ALE – cykloza wysoko rozwinięta – rowerownia i inny sprzęt sportowy w garażu (auto pod wiatą) , picie alko z lokalnym sklepem rowerowym + wspólne wyjazdy z głownym serwisantem , jak ide po górach to cały czas wizualizuję jak polecieć dany fragment na bicyklu, dawno temu trzymałem rower w kuchni!! aaa i często zaglądam na pewnego bloga o ęduro wnerwiając sie ze brak nowego wpisu ! ;-)

Tenfilip
Gość

„Wyłapujesz błędy, czytając portale i czasopisma rowerowe.” ok, zrobiłeś błąd w „wyobracić,” :P

Mirek
Gość

Jestem zdrowy, ale mam wstępne objawy choroby. Fajny artykuł.

Markos
Gość

33 punkty, ale tylko dlatego że nie mam żony i fejsbuka;)

Bartosh
Gość

51. Żona wybiera imię dziecka: Marian – Ty zapisujesz Urzędzie Stanu Cywilnego Marin !!!

Andrzej
Gość

Stary 10/10. poryczałem się ze śmiechu

VOYTEKONBIKE
Gość

Michał, zrób pordnik dla żon: „jak opiekować się chorym na cykloze” to byłby hit :D Mogę podpytać moją i podeśle Ci odpowiedzi :P
>>51. Jeżdzisz do pracy samochodem w rękawiczkach rowerowych :P

Marcin Maj
Gość

Jak ja jadę do pracy to moj samochód stoi pod blokiem. W tamtym roku zaliczył łączny przebieg prawie 1500km wszystko wyłącznie dojazdy na szlaki..
Nie rozumiem ludzi dojeżdżających do pracy autem.

Marek Szynder
Gość

Ja rowery upycham jutro w garażu na ścianie bo mi za dużo podłogi zajmują. Niestety mój głowny rower nadal jest tańszy od samochodu… no nic trzeba kupić Golfa IV :-)

Krosiarz chory na cyklozę
Gość

Przyznam się, że pomimo długiej i mocno zaawansowanej cyklozy dopiero kilka dni temu odkryłem 1enduro.
Pomimo, że jestem, jak Ty to nazywasz krosiarzem i nawet samo słowo ęduro dodaje do mojego wylajtowanego fulla XC ze 3 kg, to bardzo mi się podobają Twoje bardzo subiektywne i konkretne podlądy, a zwłaszcza poczucie humoru. Z przyjemnością czytam o troche mi nieznanym świecie, co nie znaczy, że nie znam Srebrnej Góry, Rychlebów czy Smrków. Wszystko to jednak, wg. Twojej nomenklatury, na rowerze który chce mnie zabić.
Pewnie jeszcze o tym nie wiesz, ale właśnie zostałeś moim rowerowym przyjacielem. Cytując klasyka „Bardzo Cię polubiłem chłopie”.

Radek
Gość
Tenfilip
Gość

51. Słowo sram nie jest dla Ciebie wulgaryzmem.

Piotrek
Gość

Wyszło mi 40. Na oryginalnym teście 421 :P
PS. wydałem ostatni 80PLN na gierkę http://www.descendersgame.com/

Bartek Karkonosze
Gość

Ja jeden rower trzymam u brata, niby że jego.

Top