Menu
Menu Szukaj

Miejsca: Finale Ligure, Włochy

„Ędurnio na wakacjach”, czyli przewodnik po Lago di Garda, który przygotowaliśmy razem z Markiem z PM Bike Experts (Trasy Enduro Srebrna Góra) bardzo Wam się spodobał! Oto druga część, również ze słonecznej Italii. A konkretnie miejsca, które ostatnio stało się endurowym odpowiednikiem Szarm el-Szejk, czyli do którego w lutym i marcu jadą WSZYSCY, a przynajmniej takie można odnieść wrażenie, zazdrośnie przewijając facebookową ścianę. Mowa oczywiście o Finale Ligure.

Finale Ligure - enduro

Fot. Marek Janikowski, PM Bike Experts

Mały disclaimer: ja w Finale niestety jeszcze nie byłem, więc w dzisiejszym wpisie wyjątkowo oddaję głos fachowcom! ;)

Wyprawa

Święta minęły już jakiś czas temu, a nadmiar słoniny zaczął się odkładać w nadmiarze na boczkach. Zima jednak nie odpuszczała. Fatbike był wprawdzie jakąś alternatywą dla siedzenia w domu i nadmiernego objadania, ale po pierwszej próbie stwierdziłem, że jestem jednak ciepłolubny i poczekam na prawdziwą wiosnę. Dni dłużyły się i zdawało się, że nie ma dla mnie ratunku.

Aż tu nagle kumpel Mateo pisze w twarzoksiążce, że jedzie do Finale Ligure i że zaprasza na wyprawę. Dla mnie bomba, nie jestem fanem zorganizowanych wczasów, ani wycieczek z przewodnikiem typu „7 stolic w 3 dni”. Termin: marzec. Idealnie, tam powinna być już prawdziwa wiosna!

Finale Ligure

Fot. Marek Janikowski, PM Bike Experts

Transport i kimanko

Nocleg zarezerwowaliśmy przez internet: na 6 nocy dla 8 osób kosztował 2800 zł (czyli ok. 60 zł za noc na osobę). Spaliśmy w Noli – to miejscowość oddalona o ok. 10 km od Finale, ale i nad nią nie brakuje tras do śmigania.

Dojazd ze Srebrnej Góry to około 1340 km. Jak ktoś czuje moc, można to wziąć „na strzała”, ale spokojnie można się przespać pod Monachium za niewielkie pieniądze. Część ekipy wybrała pierwszą opcję, my drugą – obie skutecznie doprowadziły nas do celu.

Pogoda na miejscu? Ideał! 16 stopni, trochę chmur – do jeżdżenia, bajka.

Haratanie

Pierwszego dnia, razem z ekipą dwóch Tomków i Mateo, objechaliśmy trasę z zawodów cross-country 24H of Finale, a do miasteczka zjechaliśmy (z duszą na ramieniu) znanym z Enduro World Series DH Menem… i poczuliśmy przedsmak tego, co miało nas czekać.

Dzień następny: bike shuttle. Wynajęliśmy busa z opcją „guide” za 55 euro od głowy. Trochę drogo, ale była nas tylko czwórka – przy pięciu osobach to już „tylko” 45 euro.

Zaczęliśmy od Bazy NATO. Pierwsze dwa zjazdy przypominały trochę moje traski w Srebrnej Górze, aczkolwiek były… bardziej zaskakujące. Włosi najwyraźniej mają inną filozofię tworzenia śladu: częste zwroty, nagłe uskoki i lądowania na płaskie są tu standardem.

Jeśli nie starczy Ci prędkości, skończysz na plecach – jak żuczek

Potem przyszedł czas na Rollercoastera. Po 8-minutowym podjeździe, zaczęła się jazda – całkiem szybka, z dużymi kamiennymi uskokami. Zupełnie nie pasowało to do nazwy, ale po jakimś czasie sytuacja się zmieniła: zaczęła się seria wąwozów, która woziła nas góra-dół, prawo-lewo, jak prawdziwa kolejka górska. Mega fun i kawał dobrej jazdy! Uwaga, niektóre wąwoziki mają tak strome podjazdy, że gdy nie starczy Ci prędkości, na pewno skończysz na plecach jak żuczek :-)

Finale Ligure - trasa enduro MTB

Fot. Marek Janikowski, PM Bike Experts

Po tym zjeździe nasz przewodnik chyba uznał, że już jesteśmy rozgrzani i czas nam pokazać prawdziwe oblicze Finale. On to nazywał „litel floł, litel roki”. W dowolnym tłumaczeniu, ten „floł” to mega ciasne zakręty o 180 stopni, poprzedzone często dropami i skalne ścianki tak strome, że tylna opona często szurała mnie po tyłku. Generalnie było fajnie, choć statystyka była pół na pół: dwóch z ekipy czasem leżało, dwóch nie. Za to straty w sprzęcie mieli wszyscy…


Res(e)t

Nie samym jeżdżeniem człowiek żyje, więc kolejnego dnia zrobiliśmy przerwę na odpoczynek. Możliwości jest w pobliżu kilka: San Remo, Genua, ale tym razem wybór padł na Monako.

Jeżeli chcecie zobaczyć maksimum przepychu upchnięte na niecałych 3 km kwadratowych skalistego wybrzeża, to tylko tam! Poza pięcioma salonami super bryk przy alei Princesse Grace (najdroższej ulicy świata), można też trafić na uroczy ogród japoński czy ciekawe muzeum oceanograficzne, z którego dachu roztacza się piękna panorama na całe księstwo. W porcie cała masa jachtów, choć mi niektóre bardziej przypominały wielkością Titanica, niż typowy jacht.

Dla tych, którzy mają dość jeżdżenia autem (do Monako jest 1,5 godz. jazdy), zostaje spacerek po Finale – a tam promenada, lodziarnie, knajpki i pizzerie. Co kto woli, do wyboru do koloru.


Haratania ciąg dalszy!

Kolejny dzień znowu zadzwoniliśmy do chłopaków z Finale Bikers i poprosiliśmy o 7 godzin rąbanki wraz z lokalnym „gajdem”. Tego dnia zaliczyliśmy 10 linii, klasycznie: „litel floł, litel roki”.

Tym razem kupiliśmy jednak mapę, żeby choć trochę zakumać, co już jechaliśmy, a czego jeszcze nie. Mapa – typowo włoska profeska. Na okładce info super hiper 71 tras. Otwieramy, a w środku tras… 97 :-) W sumie przez 20 lat chłopaki wydłubali około 140 kilometrów ścieżek. Szacun wielki! Jakkolwiek by się człowiek nie sprężał, w tydzień wszystkich nie objedzie.

To chyba największa zaleta Finale: można tu wracać wiele razy, co z pewnością uczynimy!

Finale Ligure - trasa enduro MTB

Fot. Marek Janikowski, PM Bike Experts


Podsumowanie

Radzisz sobie na trasach w Srebrnej Górze, a chciałbyś doszkolić skilla? Kupuj dobre ochraniacze, fullfejsa, platformy, i jedź koniecznie! Jeżeli jednak półmetrowe dropiki to przeszkody, które wolisz objeżdżać, lepiej odwiedź single w Saksonii lub Słowenii – o których napiszę innym razem :)

Marek Janikowski
pmbike-experts.pl

Finale Ligure - trasa enduro MTB

Fot. Marek Janikowski, PM Bike Experts


Najlepsze trasy enduro w Finale Ligure

Marek przesłał mi też nazwy tras, które jego zdaniem trzeba obowiązkowo zobaczyć (pierwsze pięć pozycji z poniższej listy). Żeby dodatkowo uzupełnić przewodnik, o pomoc w ich opisaniu poprosiłem ekipę SINGLETRACK TRIPS, która organizuje obozy rowerowe m.in. w Finale. Kto lepiej od nich zna tamtejsze ścieżki?


Rollercoster

Rollercoaster czyli „all in one”! Trasa-marzenie. Na początku szybka i agresywnie zjazdowa, następnie bardzo płynna i zabawowa. Przeskakiwanie i składanie się w bandy między drzewami daje nie lada frajdę! Po dojeździe na szuter, mamy ostatni segment trasy: lekko luźna nawierzchnia, piaszczysta z różnego rodzaju skałkami do pokonania. W suche dni jest wręcz ślisko i kurzy się niemiłosiernie. Trasa dla każdego!

Kill Bill i Kill Bill 2

Trasy podobne do siebie, charakteryzują się dużymi tzw. wilczymi dołami (strome wąwozy i strome podjazdy pokonywane z rozpędu… o ile dobrze pójdzie). Dosyć wąsko, z ciasnymi zakrętami – niejedno drzewko posiada ślady po kierownicach! Twarda ziemista nawierzchnia. Trasa dla średniozaawansowanych!

Base NATO

Raczej jest to trasa prosta, dla wszystkich. Trochę zjazdowa, trochę bikeparkowa. Jest na niej wszystko: kamienie, korzenie, piach, glina, skałki, uskoki, dropy, ścianki. Trasa jest tak długa, że nawet jak zjeżdżamy ją kilka razy w ciągu obozu i kilkadziesiąt w ciągu roku, to i tak nie potrafimy jej spamiętać. Mnóstwo odnóg, co chwilę coś się zmienia.

Sentiero H

Alternatywna wersja zjazdu z bazy NATO, o bardzo podobnym charakterze. Jedna z klasycznych linii odpowiedzialnych za freeride’owy boom w Finale.

Toboga di Canova

Na jednym z naszych obozów dostała miano trasy z rodzaju „miód, malina”. Początek odbijająca od Rollercoastera, szybka i zjazdowa. Po odbiciu w prawo mamy rąbankę po 30-calowych telewizorach, ale zaraz przjeździe przez asfalt, zaczyna się kolejny segment Tobogi: jedna z najlepszych tras, po których przyszło nam jeździć! Płynna, szybka, miejscami techniczna, duże bandy, uskoki, ale wszystko w granicach rozsądku, czysty FUN! Trasa dla każdego.

Cacciatore

Trasa należy do trudnych. Duże nachylenie terenu, ostre zakręty, kamieniste ścianki, duże dropy i uskoki. Bardzo szybka! Zdecydowanie nie dla osób początkujących. Po zjeździe każdy jednak ma banana na twarzy :)

Madonna Della Guardia

Trasa, której nie można ominąć! Budowana przez zawodników, dla zawodników. W dni deszczowe zjeżdżalność maleje do 10%.
Stroma, szybka, ostra, sypka nawierzchnia, duże uskoki, rockgardeny, a na końcu do pokonania ścianka wielkości 3 pięter! Trasa dla zawodowców, ale polecamy ją każdemu, aby zobaczyć po czym kilka lat temu ścigali się zawodnicy EWS!

DH Men

Trasa dla zaawansowanych riderów, co roku zamyka ona sezon Enduro World Series. Pierwszy segment bardzo płynny, bandy, hopy, dropy. Kolejny to już bardzo wymagający teren, luźna nawierzchnia z kamieni oraz litych skał najeżonych w naszą stronę. Ogromna ekspozycja i widok na zatokę liguryjską potęguje doznania !

Bonus: trasy Enduro World Series 2016

(Trasy EWS Finale Ligure – otwórz w nowym oknie)


Dodatkowe opisy i tracki większości tras znajdziesz w serwisie trails.de oraz na Trailforks.

Aha, jeśli byłeś w Finale, byłoby super, gdybyś podzielił się swoimi wrażeniami w komentarzu! :)


Zobacz też:

 

19
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
tmechMateusz OstapowskiRobertWoytazzraa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
vasco
Gość
vasco

Spox wpis – Finale to takie Ęduro Paradise w Europie.Wydaje mi się że porządny ęduro haratacz musi sobie to miejsce zapisać w notesie jako miejsce do odfajkowania. Lepszą opcją jest jednak znaleźć lokum w Finale skąd po prostu jest lepiej logistycznie zaplanować sobie wyjazdy.Na rejonie Noly polecam trasę San Michel , widokową Dh Women oraz w miarę krótką i hardcorową trasę Dh Men ( to są najlepsze kąski moim zdaniem ) Co do wypadów w mc letnich – upał jest taki że wyrywa Cię z butów i o ile jeszcze opcja shutel może być Ok to korbienie na dojazdówkach do… Czytaj więcej »

mamba
Gość
mamba

Finale dopiero w planach, ale San Remo zaliczone. Podobno trochę trudniej, niż Finale, ale zdecydowanie trzeba tego spróbować.
Rozpisałam się też na ten temat: http://www.mambaonbike.pl/san-remo-krotki-przewodnik/

Bartek
Gość
Bartek

Od siebie polecam Little Champery i Tobogę! Pojechać napewno warto, zdecydowanie więcej niż raz.

Gitara
Gość
Gitara

Zgodzę się z Vasco.Generalnie enduro traktuję jako odskocznie od DH i w tym samym czasie powinienem siedzieć w San Remo,ale kumple namówili mię na wyjazd w marcu do Finale i nie żałuję…Niezłe tereny,super widoki,dobre lody i odpowiednia temperatura.Obowiązkowe do odchaczenia

Vasya
Gość
Vasya

Najpewniejsza i najlepsza pogoda na przełomie września/października. Woda w morzu 24 stopnie wtedy. :D Najtańsze paliwo i najlepsze lody w Pietra Ligure (ok 10km od Finale) Polecam poeksplorować nie tylko te utarte ścieżki, bo są tam równie niezłe smaczki tuż obok. Również wycieczki na sąsiednie pasma gór mogą zaskoczyć. W dobrym hotelu mapy są za free, nie trzeba kupować. I warto spytać właścicieli kwater, która pizzeria lub knajpa jest dobra, bo większość sprzedaje paszę, a za euro lub dwa więcej można zjeść porządna pizzę, chociaż kurczaki z rożna robią jeszcze lepsze. :P I warto pojechać nie raz, nie dwa, bo… Czytaj więcej »

Gerus
Gość
Gerus

Ja od siebie polece Rocche Gianche i dojazd do tego przez Crestino i Super Groppo Climb. Super traski a widoki na Rocche powalaja. Dobra opcja aby wystartowac z Nato i na kolach dostac sie na traski kolo Noli. Fajna opcja na tripa

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

@Michał jaki rower wziąłeś na te trasy?

Kristoff
Gość
Kristoff

„Pierwsze dwa zjazdy przypominały trochę moje traski w Srebrnej Górze, aczkolwiek były… bardziej zaskakujące. Włosi najwyraźniej mają inną filozofię tworzenia śladu: częste zwroty, nagłe uskoki i lądowania na płaskie są tu standardem”, haha sory ale padłem ze śmiechu. Pomijając oczywiste nadużycie przy porównywaniu Srebrnej z Finale najbardziej rozśmieszyło mnie wytykanie „lądowań na płaskie”, które są standardem ale w… Srebrnej, gdzie wybudowaliście hopki zapominając o lądowaniach :). Trochę samokrytyki nie zaszkodzi :)

raa
Gość
raa

troche sie dziwie ze zabralko traski Little Champery
https://www.youtube.com/watch?v=r8pY4oHJruw

raa
Gość
raa

a traska Nato Base (left) moze byc bardzo fajna jak sie ja poleci szybko
https://www.youtube.com/watch?v=e2twcL0IAO8

Woytazz
Gość
Woytazz

Finale Ligure piękne. Wszystkie wymienione trasy rzeczywiście podnoszą skila a momentami śmierć w oczy zagląda. Mi pozostał jednak duży niesmak. Ostatniego dnia na z dachu auta zaje….. mi rower
Gdyby komuś się o oczy obiło
https://m.pinkbike.com/buysell/2202192/

Robert
Gość
Robert

Michał, czy może Ty, a może ktoś z Czytelników podjąłby się stworzenia listy tras wraz z opisem trudności miejscówek w EU?

Coś typu, zaczynamy od Świeradowa, jak śmigasz to zaliczasz Enduro Trails, potem Srebrna Góra …. Radzisz sobie z tymi to możesz myśleć Finale Ligure itd.

Wraz z dosłownie jedno zdaniowym opisem. Typu 40 km tras. Trudność Średnio zaawansowany / Zaawansowany. Zalecany kask full face i full suspension.

A może jest jakieś takie zestawienie już gotowe?

raa
Gość
raa

trailforks ?

Mateusz Ostapowski
Gość
Mateusz Ostapowski

Dawajcie Słowenię! :)

Czytaj kolejny artykuł

Jak e-bike uratuje świat MTB

Dlaczego producenci zwykłych samochodów — jak Renault czy Volkswagen — finansują astronomicznie drogie teamy w F1, WRC i innych topowych seriach wyścigowych? Ze względu na rozwój technologii. Bo choć trudno uwierzyć, że rozwiązania rodem z bolidów trafią kiedyś pod maskę naszych clio, to z myślących na innym poziomie mózgów inżynierów, czasem „skapnie” jakiś pomysł usprawniający rozwiązania dla mas.

Choć nazywanie e-bike’ów Formułą 1 kolarstwa górskiego jest delikatnie mówiąc… odważnym posunięciem, to każdy, kto mniej więcej orientuje się w elektrycznym światku, przyzna że widoczne na pierwszy rzut oka innowacje pojawiają się w nim częściej i szybciej, niż w rowerach napędzanych wyłącznie batonami i mięsem.

Jakie nowinki ze świata e-MTB mogą niedługo „skapnąć” klasycznym rowerom?

Fot. Rotwild


Artykuł pierwotnie ukazał się w magazynie Bike 05/2017.


1. Wytrzymalsze napędy

To najbardziej oczywista zmiana, bo już się zaczęła. SRAM EX1 to napęd o zakresie przełożeń większym od grup 1×11, ale oferujący tylko…8 biegów. Dzięki temu potrafi zmieniać biegi pod dużym obciążeniem i wytrzymywać więcej, niż dotychczasowe rozwiązania. Przy tym wszystkim działa całkowicie „analogowo”. Pancerność jest okupiona większymi przeskokami między przełożeniami oraz wyższą masą i ceną, ale wiele osób chętnie pójdzie na taki kompromis.

→ Więcej: SRAM EX1 – jeden krok wstecz, dwa kroki do przodu?

SRAM EX1 derailleur

2. Skrzynie biegów

To pewnie tylko marzenia, ale… powiedz szczerze, czy schowany w ramie silnik elektryczny współpracujący ze zwisającą z wahacza klasyczną przerzutką nie wygląda kuriozalnie? A ponieważ za lepszą integrację elektrycznego napędu wzięło się Shimano, to nie uwierzę, że gdzieś w japońskiej piwnicy, ściśle tajny zespół projektantów nie myśli nad możliwością włączenia w ten system przekładni planetarnej, która dałaby wyraźną przewagę nad konkurencyjnymi napędami wymagającymi staromodnych (i zbyt delikatnych) kaset i przerzutek.

Noo, powiedzmy że nie do końca o to mi chodziło… / Fot. Pinion

3. Opony

Kenda pierwsza zapowiedziała trzy modele opon dedykowanych do e-MTB, następnie swoje propozycje dorzucił Maxxis i Schwalbe. Brzmi absurdalnie, ale faktem jest, że w e-MTB opony są poddawane większym (i nieco innym) obciążeniom. Szczegóły techniczne nie są znane, ale na rynku zawsze znajdzie się miejsce na innowacje zwiększające wytrzymałość opon bez drastycznego podnoszenia masy.

„Elektryczne” opony teoretycznie są przeznaczone do rowerów (?) homologowanych do prędkości powyżej 25 km/h. / Fot. Kenda

Zwłaszcza w rozmiarach „plus”, dla których konstrukcja i wytrzymałość opon ciągle są największym kagańcem. Jest niemal pewne, że elektryki przyczynią się do ich rozwoju, bo szerokie opony pozwalające lepiej okiełznać dodatkową moc, są w elektrykach oczywistym rozwiązaniem.

→ Więcej: Plusy, a może jednak minusy? Koła 27+, 29+ i… 26+

4. Zawieszenie

Kolejna niedorzeczna nowinka, która już istnieje to Magura Boltron, czyli widelec upside-down dedykowany e-bike’om. Od lat czekam na porządnego USD do enduro, a tu bach: bez żadnych zapowiedzi i budowania hype’u pojawia się gotowy produkt. Na razie waży 2,2 kg, ale nie wierzę, że Magura nie przygotuje nieco odchudzonej wersji dla zwykłych rowerów.

Chcę to! / Fot. Magura

Większa masa amortyzowana to też inne wyzwania stawiane przed tłumieniem. Powiedzmy sobie szczerze: to, co dzieje się w fabrycznie strojonych tłumikach, już od dłuższego czasu jest dla zwykłych użytkowników czarną magią. Udoskonalenia w tej kwestii są już jednak jak najbardziej odczuwalne na szlaku. Ciężkie e-bike’i zmuszą projektantów do pracy w nowym zakresie wymagań i możliwych ustawień — kto wie, na jakie nowe pomysły przy okazji wpadną?

A cóż to takiego? / Fot. Cane Creek

Mówi się też, że jazda e-MTB zupełnie inaczej męczy organizm — po całym dniu jazdy nogi są świeże, ale górne partie ciała zmęczone dużo bardziej, niż na zwykłym (lekkim i łatwym do ogarnięcia) rowerze. Lada moment, ze świata motocykli, zawita do nas tłumik skrętu zmniejszający obciążenie rąk w walce z ciężkim sprzętem. Ciekawe, w jakim stopniu będzie przydatny w coraz dłuższych i coraz szybszych rowerach enduro?

→ Więcej: Regulacja zawieszenia – poradnik

5. Elektronika

Rozwój rowerów elektrycznych przyczyni się do rozwoju elektroniki?! Bez jaj! Ale zostań ze mną — konkretnie chodzi mi o integrację elektronicznych gadżetów, które już teraz pojawiają się w klasycznych rowerach. Napęd, sztyca, zawieszenie, o banalnym oświetleniu nie wspominając. To wszystko wymaga dziś oddzielnych baterii i plątaniny kabli, co jest akceptowalne tylko dla największych fanów prądu. Jednak w przypadku e-bike’ów, potężny akumulator na pokładzie aż się prosi o wykorzystanie go do zasilania spójnego i eleganckiego systemu. Takiego, który mógłby walczyć z rozwiązaniami mechanicznymi ich najstarszą bronią: prostotą.

Pierwsze w kolejce będą elektryczne przerzutki. / Fot. Rotwild

6. Konstrukcja ram

Zauważyłeś, że od paru lat wszystkie rowery są takie same? Może nie identyczne, ale gdyby usunąć z ramy logo, czasem miałbyś problem z odgadnięciem producenta. Konieczność wpasowania silnika i baterii może być jednak impulsem do radykalnych zmian, które będą się przenikać z klasycznymi rowerami.

OK, może nie wygląda to pięknie, ale na pewno ciekawie! / Fot. Lapierre

Liderem w tej kwestii jest Specialized, szalejący ostatnio w kwestii niecodziennych ram. Widziałeś Demo z asymetrycznym przednim trójkątem? Lapierre właśnie wyprodukował Overvolta z baterią w tym miejscu. Stumpjumper ze „schowkiem na kiełbasę” w dolnej rurze? Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta ostatnia innowacja jest efektem ubocznym wpasowania w to miejsce baterii modelu Turbo Levo.

Gdzie moja bateryjka? / Fot. Specialized

Kolejną nowinką są sposoby łączenia materiałów rodem z motocykli. Często jedna rama łączy w nich elementy stalowe, aluminiowe i z tworzyw sztucznych. Już teraz tą drogą poszedł Rotwild, chowając baterię w carbonowej dolnej rurze, będącej częścią… aluminiowej ramy.

Carbon czy amelinium? / Fot. Rotwild

Jak już wspomniałem, do gry dołączyli wielcy gracze (czytaj: Shimano), więc jest szansa na pojawienie się w branży jakiegoś standardu mocowań silnika i baterii. A może od razu ujednolicony interfejs do montażu skrzyń biegów…? Marzenia…

7. Popularyzacja MTB

Wróćmy jednak na ziemię, do prawdopodobnie najważniejszego aspektu popularyzacji rowerów wspomaganych elektrycznie: przyciągnięcia do MTB rzeszy nowych riderów. Zniesienie bariery kondycyjnej spowoduje większe zainteresowanie jazdą po górach, a więc większe pieniądze obracające się w branży — również w lokalnych sklepach, centrach ścieżek czy hotelach. To z kolei może pociągnąć za sobą większą świadomość kolarstwa górskiego ogólnie — a więc chociażby przychylność władz do budowy nowych tras czy zainteresowanie sponsorów.

Oczywiście jestem świadomy, że dla wielu hardkorowo-elitarnych-enduro-riderów jest to nie do pomyślenia. – Jak to? Że jakiś junior account manager wypełznie z korpo i będzie mnie wyprzedzał na moim szlaku na tym pseudo-motorze? Jeszcze czego!

Nie, on wcale się dobrze nie bawi! / Fot. Lapierre

Ale to już temat na inny artykuł…


Zobacz też:

 

41
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Szabal
Gość
Szabal

http://www.unibike.pl/energygts.html
Proszę bardzo elektryk z przekładnią planetarną operowany przez elektryczna manetkę :>

gti
Gość
gti

A skończy się tak, że od elektrycznego motocykla krosowego takie rowery będą różniły się jedynie słabszym silnikiem i dokręconymi pedałami…

Guncar
Gość
Guncar

Motor elektryczny różni się od spalinowego silnikiem. Tutaj silnik elektryczny jest wspomagaczem w pedałowaniu więc trzeba pedałować jak się chce jechać. Choć w pewnym sensie można je porównać

naciągane teorie
Gość
naciągane teorie

Skrzynie biegów, mocniejsze opony, elektronika ???

To wszystko od dobrych kilku lat jest testowane i wprowadzane a napędy szły obok, a nawet teraz się taki pinion nie łączy (jeszcze ) z elektryką

Schowek w Specu był zrobiony jako bajer chyba jeszcze przed ich elektykiem
\Mocniejsze napędy hahaha nie oszukuj się napęd ma dobrze pracować, zapewnić dobry zakres przełożeń i się zużyć ….. żeby kupić kolejny, muszą firmy S&S zarabiać :P

bodzio2k
Gość
bodzio2k

Niektóre rowery nie są napędzane ani batonami, ani mięsem lecz sałatą, trawą i strąkami. Gorąco polecam.

PARAF
Gość
PARAF
Wojciechu
Gość
Wojciechu
bobiko
Gość
bobiko

Część z prezentowanych tutaj rozwiązań bardzo mi sie spodobała, choćby opony, napęd czy amortyzacja ale kurde skrzynie biegów, akumulatorki etc? Chyba nie bardzo. Pamiętam, jak brat miał motorower Puscha, który robi robotę na wsi ;-) … tylko niestety … zajechał na śmierc (tzn. nie zauwazyl ze olej wyciekł)

Niemniej dobry temat, z przymrużeniem oka.

Papageno
Gość
Papageno

A propos ostatniego punktu, to ta „popularyzacja” nie musi wcale dotknąć hardkor-pro-rajderów i ich ulubionych tras, które wcale nie muszą się zapełnić wypełzłymi w biurowców korpoludkami na ebajkach ;) Tyle tylko, że nie przyniesie to też żadnej „poprawy świadomości” odnośnie mtb. Po pierwsze w Polsce i tak jest niegasnący boom na posiadanie rowerów górskich lub „górskich”, nieważne czy jest to atrapa z marketu czy zawodniczy sprzęt za grubą kasę, to co najmniej 90% z nich nie ogląda nawet grama terenu tylko służy do jazdy po miastach, miasteczkach i wsiach jako sprzęt rzekomo „uniwersalny”. Wychodząc z tego punktu odniesienia, ludzie którzy… Czytaj więcej »

Mateusz Zator
Gość
Mateusz Zator

Mała dygresja z mojej strony dotycząca wstępu. WRC to cykl rajdowych mistrzostw świata a nie seria wyścigowa. Nie jest to z mojej strony czepianie się, a jedynie bedąc zawodowo związany z tym sportem, czuje się zobowiązany wyjaśnić różnicę.

Guncar
Gość
Guncar

Jestem za tym by dodać tam „i rajdowych” albo zmienić na „motorsportowych” ;)

Guncar
Gość
Guncar

E-bike to genialne rozwiązanie dla kogoś kto nie ma nie tylko kondycji ale ma również inne problemy zdrowotno-wydonościowe i/lub nie ma czasu na dłuższe/dalsze kręcenie.
Taki rower pomoże pokonać większy dystans mniejszym nakładem sił albo po prostu szybciej. Dobra rzecz do wypraw.

Chopek
Gość
Chopek

E-bike to również rozwiązanie, kiedy nasza druga połówka za nami nie nadąża, nie lubi się męczyć a przejechanie 100km to wyczyn.

Borys Witkiewicz
Gość
Borys Witkiewicz

Czekać tylko aż Romet wypuści reedycje klasyka gdzie pedała były potrzebne do uruchomienia silniczka. Coś a’la Komar Enduro Electric Special Edition.

U-reck
Gość
U-reck

Co to są pedała?

Jakub Mikita
Gość
Jakub Mikita

Nie ma niefajnych i niewłaściwych typów rowerów. Tylko w danym momencie możemy nie być w „tym targecie”!

Dawid
Gość
Dawid

..do wypraw..? Dobre, dobre hehehe. Może do wypraw po piwo, do biedry za rogiem :D

Guncar
Gość
Guncar

A w czym problem? Ma być że do tripów? Bo prawdziwe określenie to trip. Żeby być cool i super trzeba mówić trip i jeździć na normalnym rowerze? Nie mówiąc że trzeba mieć brodę…. podobno wtedy jest się prawdziwym endurakiem. Nie kumam w czym problem, co złego jest w określeniu wyprawa.

Mobil
Gość
Mobil

Na e-bike można robić dziennie setki kilometrów przez krzaki, to bardziej zwykły rower nadaje się tylko pod biedre :P

Piotr
Gość
Piotr

w Alpach e-MTB są już chyba częściej widoczne niż zwykłe MTB i taki trend podejrzewam będzie za parę lat też w polskich górach. Jeżdze po Beskidach na e-MTB od ponad 1,5 roku i jest to super sprawa i nie zgadzam się że taki rower to tylko dla emerytów, można sobie w nim regulować wspomaganie tak by „czuć” że się jedzie a przy okazji by nie było to „katowanie się”, zaś zjazd górskimi szlakami jest trudniejszy w porównaniu do zwykłego MTB z uwagi chociażby na większą masę. Dla mnie jest to lepsza i szybsza alternatywa turystyki pieszej w górach którą kiedyś… Czytaj więcej »

Junior/G3R
Gość
Junior/G3R

Michał, „Hopey steering damper” to nic nowego, po po raz pierwszy pojawił się w MTB około roku 2000 i jeździła z takim zarówno Missy Giove oraz Marla Streb. Były nawet artykuły w MBAction. Ale masz prawo nie pamiętać :)

Jack
Gość
Jack

Michał, sorry za offtop, ale mam coś a propos ratowania świata ;) Czy planujesz/pomyślałbyś o przeglądzie, a najlepiej teście lekkich zbroi na rower? Chodzi o takie produkty jak 661 Evo Compression Jacket, Bluegrass Tuatara B&S, Alpinestars Evolution Jacket. Są na tyle dyskretne, że nadają się dla zwykłych riderów, którzy w razie upadku z roweru nie chcą np. wybić sobie stawu barkowego. Pytanie, czy są tak wygodne i przewiewne, jak przekonują ich producenci. Zakładanie takiego wdzianka pewnie jeszcze spotyka się z uśmieszkami politowania, ale pamiętam, jak zakładanie kasku (też na nartach) też było traktowane jako pozerstwo i robienie szopki. Swoją drogą,… Czytaj więcej »

Jack
Gość
Jack

A teraz coś całkiem na temat. Ból du*y przeciwników e-bajków kojarzy mi się z luddystami w XIX-wiecznej Anglii, którzy niszczyli maszyny parowe, próbując zatrzymać rewolucję przemysłową. Marny trud, panowie. Fantastyczne w e-bajkach jest to, że otwierają nowe możliwości przed zupełnie różnymi rodzajami jeźdźców, w różnych sytuacjach – od osób o mniejszej wydolności po zaawansowanych riderów, którzy mogą np. za jednym razem ogarnąć pętlę w górach, której bez wspomagania elektrycznego nie mieliby szansy zrobić. Innymi słowy, przy takim samym zmęczeniu, można zamiast 2 tys. m przewyższeń zrobić 4 tys. m czy nawet więcej. Oczywiście są sprawy, które trzeba dograć – np.… Czytaj więcej »

raa
Gość
raa

co do masy roweru, Chris z Mojo robil testy i wyszlo ze ciezsze rowery uzyskuja lepsze czasy, nawet w Fort William ich rider mial doczepiony olow do ramy :)

co do ‚delikatnych przerzutek’ itp. zobacz jak skrzynia poradzila sobie w Fort William (hint: dzialala pierwsze .2 sekundy :) ) w Nicolai Benoita Coulangesa

Marek Marecki
Gość
Marek Marecki

Przestańcie z uporem maniaka MOTOROWER nazywać ROWEREM.
Jeżeli coś ma silnik wspomagający jazdę to już nie jest rowerem. To są zupełnie dwie różne rzeczy wpychane do jednej kategorii przez marketingowców tylko dlatego że nasycił się rynek rowerowy i nie mają już czego wymyślić i sprzedawać.

Leon Ebik
Gość
Leon Ebik

Ej.chłopcy,chłopcy.Szkoda że nie poczytam, co myślicie o e-bikach jak będziecie,jak ja,mieli 68+++ i z 90+ wagi.E-bike górski to super pomysł,też tym jeżdżę po Beskidach(tyle że od 5 lat).A na zakupy i asfalty mam szybki treking z bagażnikiem.No i najważniejsze-plecaczek mieszczący 2 akumulatorki.Bo szybkość wyczerpuje energię to wszyscy e-bajkowcy wiemy.Życzę owocnego zmniejszania wagi-to też oszczędza energię.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka 2017

Wiesz, co w największym stopniu stymuluje rozwój kolarstwa górskiego? Lenistwo. Serio – gdyby chciało nam się troszkę bardziej przyłożyć, nie byłoby Eagle’a, nie byłoby e-bike’ów i nie byłoby carbonowych ram. Ale nie chodzi tylko o sprzęt – jesteśmy tak leniwi, że czasem nie chce nam się nawet zaplanować wycieczki! No bo trzeba wymyślić miejsce, wybrać szlaki, wyłuskać w internetach najlepsze zjazdy, a na koniec jeszcze przekonać znajomych, że to wszystko jest dobre i muszą nas tam zawieźć. Kupa roboty!

Nic dziwnego, że wszyscy jeżdżą na sztuczne singletracki. Albo na zawody – bo wbrew pozorom, tam też 80% stawki pojawia się tylko dlatego, że ktoś za nich zaplanował fajną trasę. Oczywiście jest też trzecia opcja: zloty, które łączą zorganizowaną jazdę po prawdziwych szlakach z całkowicie nie-racingową atmosferą.

W miniony weekend odbył się Zlot Enduro MTB Series w Przesiece – pierwsza tego typu impreza organizatora znanego z zawodów enduro w formule on-sight. Czy była wystarczająco leniwa?

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka


Nie chce mi się wybierać miejsca…

Bazą zlotu była Przesieka – mała miejscowość, w której odbyły się już dwie edycje Enduro MTB Series (w tym pierwsza, jak i druga). O jej istnieniu słyszeli wyłącznie Ci, którzy już tam byli, więc służę informacją: Przesieka leży w połowie drogi między Szklarską Porębą a Karpaczem, w samym środku Karkonoszy. Tak bardzo w środku, że w czasie wycieczki trzeba w nawigacji co chwilę zmieniać mapę z „Karkonosze Wschód” na „Karkonosze Zachód”…

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się wydzwaniać za noclegiem…

Jak na wieś liczącą ok. 500 mieszkańców, Rezydencja Markus bardziej przypomina tunezyjski hotel, z lekką nutką PRL-u (tu chciałbym pozdrowić przemiłą panią z recepcji…). Baza była po prostu duuuża! Bez problemu pomieściła (i wyżywiła) ok. 150 uczestników.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się robić śniadania ani szukać knajpy…

Trzy posiłki dziennie (w tym ognisko) chyba wystarczą? Nie były to może frykasy rodem ze zlotów Rowerowego Podhala, ale prawdziwy leniwiec nie będzie grymasił. Duży minus należy się jedynie za śniadania o 7:30 – kto to widział, żeby na tak leniwej imprezie wstawać w środku nocy?!

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się kupować jedzenia i picia na drogę…

Organizator razem z Oshee zadbali nawet o prowiant: batony energetyczne, żelki (nie paskudne żele, tylko takie prawdziwe żelki :)), izotoniki i wodę. We własnym zakresie trzeba było tylko zorganizować piwo. Oto pole do popisu dla sponsorów zlotu 2018! :)

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się zabierać swojego roweru…

Na zlot wpadli też dystrybutorzy – w ramach testów można było za darmo popsuć i pobrudzić cudzy rower. Do wyboru były: Cannondale (m.in. testowany przeze mnie ostatnio Jekyll), GT, Kellys, Trek, Whyte i Yeti. W większości przypadków można było wypożyczyć rower na całą wycieczkę, a jeśli nie udało się załapać na upatrzony model – wziąć go na szybką rundę po obiedzie.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się ślęczeć nad mapą i wymyślać tras…

W końcu dochodzimy do sedna. Każdego dnia uczestnicy mieli do wyboru 3-4 trasy o różnym poziomie trudności. Można je było obejrzeć przed wyjazdem na mapkach, ale w sumie po co? Każdą grupę prowadził przewodnik, więc można było podążać za nim niczym stado baranów owieczek za psem przewodnikiem. Zero stresu – oczywiście o ile udawało Ci się utrzymać całkiem przyzwoite (choć oczywiście w kategoriach wycieczkowych) tempo.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Wycieczki prowadziły zarówno po naturalnych, technicznych OS-ach zawodów, jak również mniej znanych (choć nie aż tak fajnych) okolicach. Najwięksi harpagani w sobotę wieczorem pojechali jeszcze na night ride. Dało się wyjeździć!

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się uczyć…

Listę atrakcji uzupełniły szkolenia – zarówno te praktyczne, z techniki jazdy, prowadzone przez zawodników teamu Kellys Oshee Racing (niestety nie skorzystałem, bo odbywały się one równolegle z wycieczkami), jak i teoretyczne, prowadzone wieczorem na sali wykładowej. Najlepiej wypadło szkolenie z pierwszej pomocy przygotowane przez Pokojowy Patrol – w sobotę można było przypomnieć sobie podstawy (np. co warto mieć w rowerowej apteczce), a w niedzielę – podmuchać Małą Anię.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Nie chce mi się myć roweru…

Po wykładach można było też skorzystać z automatycznej myjni rowerowej, a przy okazji wygrać kask i inne gadżety od sponsorów – mam tu na myśli udział w Water Challenge, czyli konkursie jazdy po długiej i wąskiej kładce…

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Osoby stroniące od zimnej wody mogły też oczywiście skorzystać z bardziej tradycyjnej myjki.

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka


Nie chce mi się pisać tej relacji, więc podsumowując…

O tak, Zlot Kellys Enduro MTB Series w Przesiece zdecydowanie rozleniwił! Po takim weekendzie, jeszcze trudniej niż zwykle wrócić do codziennych obowiązków…

Zlot Kellys Enduro MTB Series Przesieka

Debiut organizatora w nowej roli się udał. Wprawdzie nie było tak kameralnie, ciepło i „góralsko” jak na Rowerowym Podhalu – bardziej było widać chłodny profesjonalizm znany z zawodów – ale głód karkonoskiego enduro został zaspokojony. Jeśli jest ktoś, kto po powrocie z Przesieki nie był zadowolony, to chyba tylko dlatego, że mu się nie chciało!

Zlot Przesieka - Enduro MTB Series



Zobacz też relacje z podobnych imprez:

 

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Nie jestem enduro. W sumie to musiałbym jechać sam i to spory kawałek drogi. Nie mam (nadal) fulla. Skakanie na rowerze wychodzi mi za każdym razem inaczej…
Chyba się przejadę na następny taki zlot, choć oczywiście „nie chce mi się” jak jasna chorela..

konrad banys
Gość
konrad banys

lajk.

bobiko
Gość
bobiko

nie chce mi się komentować..
.
.
.
świetna relacja

Speedy Bandito
Gość
Speedy Bandito

Ha, jestem na pierwszej focie, tej „z drona” ;) Niebieski kask i kolorowa bluza, piję wodę z bukłaka, choć wcale mi się nie chciało…

exppl
Gość
exppl

Do uczestników Zlotu i autora, o ile nie był zbyt leniwy żeby trochę jednak pojeździć ;) – napiszcie 2 słowa o trasach pokazanych na załączonych do relacji mapkach. Pozdrowienia!

Tomasso
Gość
Tomasso

Faken, za ro(C)k musze tam być, nie ma bata!

Enduro Freerider
Gość
Enduro Freerider

Heh, jak opowiadałem żart przy wodospadzie o burdel-mamie to nikt się nie śmiał.
Sam z siebie śmieszkowałem :-p

Odwiedź mój profil na
Instagram Top