Miejsca: Trasy Enduro Srebrna Góra

Miejsca / 

Podsumowując przyszłość polskiej sceny enduro, wspomniałem, że niedługo zamiast eksplorować dzikie szlaki, wszyscy przerzucimy się na jazdę po przygotowanych miejscówkach takich jak Srebrna Góra. Przyznam Ci się, że wtedy nawet jeszcze tam nie byłem, ale hype wokół tej miejscówki był już spory i rósł z każdym znajomym wracającym z tego niepozornego, ufortyfikowanego wzniesienia w Górach Sowich.


Uwaga! Właśnie trwa zbiórka pieniędzy na rozbudowę tras w Srebrnej Górze! Pierwsza zbiórka zakończyła się wielkim sukcesem (powstała m.in. całkiem nowa trasa „flow” Romet Red Line. Tym razem powstanie techniczny, singletrackowy podjazd, a jeśli uda się zebrać więcej środków: nowe, trudniejsze elementy na trasach zjazdowych i… kibelek :)

Chcę pomóc w budowie nowej trasy!


Na co się nastawiać?

Omawiane ścieżki są częścią Strefy MTB Sudety, na którą składa się pierdyliard kilometrów oznakowanych tras rowerowych, rozciągających się od Srebnej Góry, przez znaną maratończykom Głuszycę, aż po znany endurowcom Mieroszów.

(Gdyby ktoś zastanawiał się, ile liczy pierdyliard, to okazuje się, że czterysta dziewięćdziesiąt siedem)

Tak, cała akcja dzieje się w tym niebieskim kółeczku! Strefa MTB Sudety robi wrażenie.

Tak, cała akcja dzieje się w tym niebieskim kółeczku! Strefa MTB Sudety robi wrażenie.

Trasy w Srebrnej Górze są jednak sporo krótsze, bo do dyspozycji masz 4 warianty zjazdu (z dwoma alternatywnymi fragmentami) liczące po ok. 4 km. Żeby się nimi nacieszyć, trzeba jeszcze przeżyć ok. 4,5 km dojazdówki asfaltem i szutrem (przewyższenie ok. 350 m) lub skorzystać z „tarpana” – samochodu wywożącego mniej więcej do połowy podjazdu.

Trasy Enduro Srebrna Góra - transport

Fot. Trasy Enduro Srebrna Góra

Jedna pętla ma więc ok. 9-10 km. Zaliczenie w jeden dzień podstawowych 4 wariantów zjazdu trudno więc traktować w kategoriach epickich. Jeśli jednak chcesz na spokojnie ogarnąć wszystkie opcje, warto zarezerwować na to cały weekend.

Jadąc na enduroburgera (czyli w miejsce niewymagające specjalnego przygotowania przed wyjazdem) oczekujesz, że nie będziesz musiał zaprzątać sobie głowy nawigacją i tak też jest tutaj. Wystarczy, że zaparkujesz w pobliżu trasy a dalej poprowadzą Cię znaki. Zgubić się nie da.

Trasy enduro Srebrna Góra oznakowanie

Jeśli nie planujesz jakiegoś większego wydziwiania, mapę możesz zostawić w domu. / Fot. Trasy Enduro Srebrna Góra

Warto jedynie olać nudną asfaltową dojazdówkę i pokonać podjazd leśnym szutrem będącym początkiem krosiarskiej trasy zielonej. Zaczyna się zaraz przy zakończeniu zjazdów, więc łatwo go znaleźć. Na najnowszej mapce wariant ten jest zaznaczony zieloną przerywaną linią, można też pod koniec przeskoczyć na szuter oznaczony kolorem niebieskim, żeby dojechać na samą górę.

Trasy Enduro Srebrna Góra

W pobliżu można też za darmo porzucić auto (okolice „placu treningowego” na mapie). Wariant klasyczny zakłada parking na przełęczy w pobliżu fortu. Kosztuje 7 zł i zmusza do asfaltowego podjazdu na zakończenie wycieczki, więc jeśli nie podrzucasz rodziny na zwiedzanie twierdzy, daruj sobie.

Trasy Enduro Srebrna Góra - mapa ścieżek

Aktualna mapka tras z zaznaczonymi parkingami (polecam ten najbardziej po prawej) i dwoma wariantami podjazdu (polecam zielony z przeskokiem na niebieski przy końcu trasy D).

Charakter tras

Jak już zostawisz rodzinę w Donjonie i wdrapiesz się do punktu startowego zjazdu, załóż ochraniacze i przygotuj się na enduroburgerową ucztę.

Po wdrapaniu się na górę, przygotuj się na enduroburgerową ucztę

Większość szlaków wytyczonych w ramach sudeckiej strefy to leśne drogi i szutry bardziej pasujące do obciłej lajkry, niż do „orzeszka” z goglami, ale oznaczone czarnym kolorem trasy na Srebrnej Górze są wyjątkiem. Podjazd to dalej leśna droga i szuter, ale zjazdy to single w 100%. Chciałem na wszelki wypadek napisać, że w 99%, ale nie mogę sobie przypomnieć ani metra szerszej i nudniejszej drogi.

Trasy Enduro Srebrna Góra

Ścieżki są na całej długości przygotowane, w wielu miejscach z użyciem koparki. Mimo to, są zdecydowanie bardziej naturalne od typowych utwardzonych singli. Wyjąkiem jest trasa D (Romet Red Line) – wygładzony flow trail mający w założeniu przypominać Superflow.

Trasy Enduro Srebrna Góra

Co jednak ciekawe, trasa flow nie stanowi tu głównej atrakcji tak, jak ma to miejsce na Rychlebach (Superflow) czy w Bielsku (Twister). Romet Red Line jest dobrą rozgrzewką i z początku bardzo takiej trasy brakowało (została wybudowana z pieniędzy zebranych w akcji społecznościowej). Ale szczerze mówiąc, przez niewielkie nachylenie brakuje mu płynności. Bardziej doświadczeni bikerzy szybko przerzucą się na te „prawdziwe” trasy enduro.

Do dyspozycji mają oni czarne trasy A, B, C, a do tego alternatywne rozjazdy na pierwszej i ostatniej (powszechnie chwalone A1 i C1). Charakter wszystkich jest zbliżony, więc nie będę się rozwodził nad tym, na której jest więcej band, na której hopek, a na której biega więcej sarenek. Elementy te znajdziesz na każdej, podobnie jak krótkie i przyjemne ścianki, naturalne trawersy czy elementy drewniane.

Poziom trudności jest stosunkowo wysoki, a trasy przypominają najlepsze z OS-ów

W połączeniu ze stosunkowo naturalną, miejscami luźną nawierzchnią i miljonem zakrętów powoduje to, że poziom trudności jest całkiem wysoki. Jasne, to nie jest trasa EMTB Enduro w Mieroszowie i każdy da sobie radę, ale najlepiej będą się bawić dobrze panujący nad rowerem riderzy. Ci bardziej zaawansowani mogą tu też potrenować do zawodów, bo trasy są bardzo różnorodne i przypominają najlepsze z OS-ów. Jest też kilka okazji do względnie bezpiecznego oderwania się od ziemi.

Początkujący też mogą szlifować umiejętności (również na całkiem fajnym placu treningowym), ale niekoniecznie jest to miejsce, w które zabrałbym koleżankę na pierwszy dzień w górach.

To nie jej pierwszy raz, więc uniknąłem wpier… ostrej krytyki ;)

Srebrna, Rychleby, Smrek czy Bielsko?

Na taki inicjacyjny wypad najlepsze pozostają Single pod Smrkem, a Srebrną Górę upchnąłbym gdzieś pomiędzy Rychlebskimi Ścieżkami i Bielskiem – od Rychleb jest naturalniej i trudniej. Przebieg trasy czasem jest trudny do przewidzenia, a niektóre odcinki kierują dość gwałtownie w dół. Na Rychlebach można zjeżdżać niemal bez hamulców, na Srebrnej ta sztuka wymaga wcześniejszego zarezerwowania sobie kolejki w pobliskim szpitalu.

Niektóre sekcje aż się proszą, żeby polecieć z prędkością warp 3, warto jednak być przygotowanym na to, co czai się za kolejnym zakrętem – to nie Twister!

Wyznawcy Superflow twierdzą, że miejscami utrata wysokości jest niepotrzebnie gwałtowna i marnotrawi mozolnie zdobyte przewyższenie, a przez ostre dohamowania jazda nie jest tak płynna.

Trasy Enduro Srebrna Góra

Pozostali doceniają podobieństwo do prawdziwych szlaków. Ja jestem gdzieś pośrodku – smród palonych klocków czasem mnie irytował, bo w odniesieniu do długości zjazdów, podjazdy dłużą się niemiłosiernie i zrobienie jednego dnia więcej niż 3 pętli, bardziej niż kondycji, wymaga anielskiej cierpliwości do szutru – lub wpisania kodów i skorzystania z podwózki.

Trasy Enduro Srebrna Góra - transport

Fot. Trasy Enduro Srebrna Góra

Tutaj wychodzi moim zdaniem największa przewaga czeskiego wynalazku: podjazd. Trail Dr. Weissnera na Rychlebach jest atrakcją sam w sobie i nie nudzi nawet pokonywany drugi czy trzeci raz jednego dnia. Długość i przewyższenie dojazdówki na Srebrnej Górze są wyraźnie mniejsze, a mimo to jest ona równie satysfakcjonująca, co oglądanie telezakupów w zwolnionym tempie. Tym bardziej cieszy, że techniczny, singlowy podjazd ma zostać wybudowany na początku sezonu 2017.

Z nudów zacząłem robić zdjęcia własnego cienia


Atrakcje towarzyszące

Zazwyczaj atrakcje nie-rowerowe mnie walą, bo po co tracić czas na zwiedzanie, jak można spędzić ten czas na rowerze. No ale bywa tak, że pojedziecie z niejeżdżącą żoną i dziećmi i gdzieś ich trzeba zagospodarować. Twierdza Srebrnogórska (Donjon) za 17 zł od osoby idealnie się do tego nadaje. W cenie jest bardzo fajne i niezbyt długie zwiedzanie z przewodnikiem. A dodam, że – posługując się eufemizmem – nie jestem fanem zwiedzania z przewodnikiem.

Trasy Enduro Srebrna Góra - twierdza

W sezonie, około 200 metrów od placu szkoleniowego jest też czynny darmowy otwarty basen.


Wyżywienie

Centrum miasteczka jest całkiem ładne (choć całkiem małe) i oferuje parę sensownych knajpek (i cztery sklepy spożywcze w rzędzie). Sprawdziłem dwie i obie były spoko.

Jest też oczywiście Pycha Szprycha – czyli działający w sezonie food truck z pizzą i burgerami, prowadzony przez budowniczych tras (znajdziesz go przy placu treningowym na zakończeniu tras A, B, C) – można dobrze zjeść, a kasa trafia do właściwej kieszeni.

Pycha Szprycha Srebrna Góra

Fot. Pycha Szprycha

Noclegi

Miejsca przyjazne rowerzystom (większość oferuje też wyżywienie):


Plany na przyszłość

Jeśli miałbym wymienić jedną rzecz do poprawy na trasach enduro w Srebrnej Górze, byłoby to zbudowanie wypasionej trasy podjazdowej, takiej na miarę zjazdów. I taki dokładnie jest plan na sezon 2017 – przypominam, że na PolakPotrafi.pl trwa właśnie zbiórka pieniędzy na ten (między innymi) cel.

Wesprzyj projekt na Polakpotrafi.pl


Podsumowanie

Pisząc pierwszą wersję tego przewodnika ok. 2 lata temu, dziwiłem się dlaczego po szlakach kręci się tak mało bikerów. Trasy Enduro w Srebrnej Górze w dalszym ciągu są miejscem mało uczęszczanym w porównaniu np. do Rychlebskich Ścieżek, ale endurowcy zdążyli się już na nim poznać i dziś ta miejscówka ma rosnące grono zwolenników.

Trasy Enduro Srebrna Góra

Są to przede wszystkim osoby, które preferują bardziej surowy, naturalny charakter tras – bardziej przypominający prawdziwe szlaki, niż zrównoważone flow traile – ale jednocześnie lubiący korzystać z udogodnień pozwalających wycisnąć z dnia jazdy maksimum frajdy.

Trasy Enduro Srebrna Góra

Dzięki temu Srebrna Góra już na dobre zadomowiła się na mapie trail-parków, zachowując przy tym swój własny, unikalny charakter. Jeśli więc jeszcze jej nie odwiedziłeś – gorąco polecam zamiast setnego wypadu na Rychleby, przyjechać właśnie tutaj!

Więcej informacji:


Pamiętaj, żeby zapisać się do newslettera, jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi tekstami!


Może zainteresują Cię inne przewodniki po „enduroburgerach”?

 

  1. Parkowanie na przełęczy dla rowerzystów za 5zł! :). Bardzo miły pan obsługujący parking.

    1. No miły jest, trzeba przyznać, ale 5 zł to jednak piwo, nie wspominając o tym, że lepiej zakończyć wycieczkę zjeżdżając prosto pod auto, a nie cisnąc jeszcze 3 km asfaltem pod górę.

  2. A to prawda z dojazdówkami. Dokładnie tego samego mi brakuje, fajnego singla pot ;) górę.

  3. Parkować najlepiej tam gdzie kończą się szlaki, są już wydzielone miejsca, co do podjazdów organizatorzy działają z rozmachem i za dwa lata rusza wyciąg! Jest to informacja z pierwszej ręki i raczej pewna. Srebrna ma jeszcze jedną wielką zaletę- jest w Polsce! Do spania polecam Dom pod Twierdzą, natomiast do żarcia knajpę w ryneczku.

    1. Wyciąg to może lekkie przegięcie ;) ale „uplift service”, czyli jakiś Pan Staszek w Tarpanie z przyczepą by nie zaszkodził póki co…

  4. Podjazdy tak nie nużą, jak jedzie się z pozytywnie zakręconą ekipą :)

    1. Tudzież z piwem w plecaku ;)

    2. A jeszcze lepsze są podjazdy z dobrą ekipą na pace pickupa :D

  5. niezły opis. jak mi się obojczyk zrośnie to jadę

  6. Na obecną chwilę wygląda to bardzo ciekawie. Jeżeli wszystko się uda, na początku lipca będę miał przyjemność odwiedzić tamte okolice. Liczę na sporo dobrej jazdy i zabawy.

  7. Powinna ta turystyczna „ciuchcia” z wielką czerwoną gwiazdą na przedzie podwozić rowerzystów ! :)

  8. Srebrna Góra i w dół rura, a pot górę tarpanem :-)

  9. Byłem tam właśnie wczoraj po raz pierwszy i naprawdę rewelacja! Objechaliśmy wszystkie trasy i można się zgodzić, że wszystkie są zbliżone poziomem i każda dostarcza dużo emocji. Na pierwszy raz warto jechać trochę asekuracyjnie, bo ścieżki potrafią zaskoczyć!

  10. W Srebrnej pojawiłam się 2 listopada 2014 – http://lea.bikestats.pl/1246742,Gory-Sowie-srebrnogorskie-enduro.html.
    Ścieżki, z tego co chłopaki aktualnie donosili (zresztą spotkałeś ich Michale na trasie:)) są już ciut lepiej przygotowana niż późną jesienią zeszłego roku. Zrobiły na mnie spore wrażenie, choć pokonywane jeszcze na sztywniaku. Teraz, na Reignie, to by się SZŁO :P Ale trza naprawić kolano, zrehabilitować się, poczekać do przyszłego roku i JAZDA! A jest na co czekać. Przyznaję Ci rację.

  11. Im bliżej tym dalej. Zbieram się by jechać do SG od marca, dość już mam treningów na Chełmcu. Opis tak ciekawy, że chyba w niedzielę zbiore siodło na szlak.

  12. Srebrna Góra Super tylko dlaczego tak daleko od Katowic :( hamulce tam zjarałem zabawa pierwsza klasa ale do Rychlebskich szybciej.
    czekam co tam wyjdzie fajnego chlopakom z Bielska bo góru cudowne a zorganizowanych miejscówek brak :(

    1. Google pokazuje , że Rychleby są o 14 minut bliżej – serio to dla Ciebie taka różnica? :>
      A w Bielsku już teraz tras jest więcej, niż na Srebrnej czy Rychlebach, więc nie wiem, na co czekasz ;)

  13. witam. na starcie poprosze o wołczer na dostep do bloga – BYLO GRUUUUUBO, no i nie zaluje :D odwiedzilem wczoraj srebrna gore, niestety do dyspozycji mialem raptem 2h na zabawe. po tym co tu wyczytalem wybralem parking P1 i byl to strzal w 10 ! czasu mialem na przejechanie jednej trasy, wiec na „chybiltrafil” wybralem wjazd na gore po niebieskim szlaku i zjazd trasa C + koncowka C1. na poczatku wydawalo sie ze bedzie lajtowo, z kazdym metrem poziom trudnosci rosl, az osiagnal poziom ekstazy, gapy i drewna obok fortu bajka…trasa tak przygotowana, ze jadac ja w stylu OS, spokojnie mozna wszystko przeleciec, z reszta wiekszosc jest z ladowaniem na plaskie, a hopa z dziura jest krotka. nagle kilku metrowe zjazdy w dol to poezja, a sekcja C1 w dolnej czesci trasy, czyli polanka z hopkami i ostra sieka w lesie (albo rura w dol, albo slalom w lesie), to spelnienie marzen na ktore dluugo czekalem (dwa razy zawieszenie schowane do zera). objezdzilem smrek, rychleby, trutnov (trutnov trails), single w okolicach kudowy zdroj…ale srebrna gora to cos nowego, cos czego nie ma na zadnej z pozostalych miejscowek. okej, wszystko pieknie ladne…ale na litosc boska, zrobcie cos z tym podjazdem na gore, o malo nie wyrzygalem pluc na szczycie.

  14. Nosz! Taki ze mnie leń blogowy, że nie byłem jeszcze ani na Rychlebach, ani tym bardziej na Srebrnej Górze… A za miesiac mają mi otworzyć Enduro Trailsy w Bielsku i wtedy to już na pewno się nie ruszę ;)
    Jak żyć droga Tino? :)

  15. Domin z onthebike.com

    Zrobiłem A, później B a na koniec C +C1. Konkluzja – podjazd szutrem troche wyolbrzymiacie – idzie gładko i łagodnie chociaż przy obecnych upałach defrauduje ogromne ilości wody z organizmu i faktycznie przydałby sie wariant jakimś leśnym singlem. Na żadnej trasie nie spotkałem chocby jednego bikera i chyba wiem dlaczego – poziom trudności jest zbyt wysoki. Tu zabawy nie ma nikt poza garstką wybranych bo trzeba dobrze lubic sie z własnym sprzetem by spokojnie przejechac całośc. Na pierwszy raz też zawahałem sie w dwóch, trzech miejscach. Ludzie wybierali i nadal bedą wybierac Rychleby bo wiekszośc jedzie tam wyłącznie na Super Flow a cała reszta może nie istniec. Srebrna Góra by zasłynąc potrzebuje choc jednej, łatwiejszej linii i dobrego podjazdu. Dla mnie trasy nokautują Rychleby ale moje zdanie podzieli niewielu.

  16. Projekt rusza z kampanią crowdfundingową – pomóż w kopaniu najlepszych tras enduro bez ruszania tyłka z kanapy ;)
    https://polakpotrafi.pl/projekt/srebrna-gora-enduro

  17. Im bliżej, tym dalej… 50km mam do Srebrnej, ale ciągle coś… a to brakowało czasu by tam pojechać, a to kontuzja nadgarstka… Trasy znam tylko z opowieści, zdjęć i filmów lecz następny weekend mam plan objechać na luzie część trasy.

  18. Trasy na wypasie polecam gorąco. Pojawiły się już dwie stacje naprawcze, jedna w barze na przełęczy, a druga przy drodze poniżej w Centrum Turystyki Niekonwencjonalnej – dodatkowo do dobre żarełko i nocleg. Polecam

  19. zachęcony wpisem odwiedziłem dzisiaj to miejsce. Oznaczenie tras to jakaś kpina! Oprócz mnie spotkałem 2 grupy ( 4 i 6 osobowe ), które miały podobny problem! i to nie były panie w różowych szpilkach, czy tędzy panowie na wypożyczonych rowerach. Miejsce urocze, ale po wypadzie pozostał tylko niesmak.

    1. Ale że co ???? Oznakowanie jest super i żeby się zgubić naprawdę trzeba się starać. Objechaliśmy wszelkie trasy i oznaczenia są w dechę !!!

  20. Kolejny raz powiem, że to nie są trasy dla każdego. Lubisz się ze swoim rowerem – zrobisz fajny trip, zaczynasz lub wydaje Ci się że jesteś super – przejedziesz się okrutnie (zwłaszcza na C1). Jedna łatwiejsza linia w stylu Singla pod Smrkem i ogół będzie kręcił jak opętany. Ja po 4km spaliłem tarcze na fiolet i to mi się podoba – nie pojadę na Rychleby kiedy bliżej mam SG !!!!

  21. Pingback: Turystyka rowerowa - Villa Rosa

  22. W kolejny weekend otwierają trasę D, niestety nie wyrobili się na majówkę…
    MTB busy kursują non stop na szczyt.

  23. Tak od 08.05.2016 oficjalnie można powiedzieć już że centrum rowerowe oraz trasa D została otwarta. Nie wyrobiliśmy się ze wszystkim bo taki był nawał pracy. Udało się teraz zapraszamy wszystkich do wspólnego kręcenia. Na dniach uruchamiamy kolejnego tarpana ma górę i będą to już trzy. Jak będzie faktycznie taki nawał ludzi to pomyślimy dalej. Zapraszamy do naszego centrum pod fortami PM Bike Experts. Czynna jest wypożyczalnia rowerów więc można się sprawdzić w enduro. Idziemy do przodu. Pozdrawiam

  24. Cześć Adrian. Ostatniego weekendu, czyli 7-8 maja to między innymi nas, Radomskich Sommelierów wywoziłeś na górę. Spotkaliśmy się też w Sokółce wieczorem w sobotę:) Dziękuje Ci za zapał i to co zrobiłeś na Srebrnej Górze. Jest SUPER. Moim jak i naszym składowym zdaniem trasy są fajniejsze niż w Rychlebach. U WAS jest jazda na całego. Prędkość, skoki, trudne i niebezpieczne odcinki tras A, B, C…klasa sama w sobie. Przydałby się jeszcze „punkt obsługi podróżnych” przy przystanku busa i WSPANIAŁYM „placu zabaw” dla bikerów. Powodzenia i dalszych sukcesów w rozwoju tej wspaniałej miejscówki, świetnych ścieżek jak i klimatycznego miasteczka Srebrna Góra. Oby tak dalej.

  25. Witam, a czy na trasach ze Srebrnej mozna zjezdzac bez pedalowania? Pytam bo chcialem te trasy obadac rowerem zjazdowym (DH) i zastanawiam sie czy to ma sens. Jezdzilem na trasie Enduro w Koutach i na poczatku jest plasko a potem juz tylko w dol :) Jak jest w Srebrnej?

    1. W kilku miejscach trzeba popedałować, nie są to trasy typowo zjazdowo-bikeparkowe, jak w Koutach. Ale zakładam, że w tej zjazdówce pedały masz :P Więc dasz radę spokojnie.

  26. Hej,
    Będę rozbijał się rowerem w okolicach Wrocka i wpadłem na pomysła żeby odwiedzić Srebrną Górą ale…. czy.. w rzeczonej obcisłej lajkrze i z sztywniakiem będę w stanie choć trochę pojeździć po tych trasach?

    1. W obcisłej lajkrze będziesz tylko śmiesznie wyglądał (jak na każdej innej górskiej trasie :P), a sztywniak spowoduje że będziesz pewnie jechał trochę wolniej… ale ostatecznie wszystko zależy od Twojego skilla.

  27. Uwielbiam Srebrną Górę! Oczywiście same single są boskie, ale warto wspomnieć urodę miasteczka; jego zaskakująca malowniczość może zwalić z nóg. Z Wrocławia mamy na tyle blisko, że kilka (5-7) razy w roku da się pojechać. To już bodaj 3 rok coś tam jeżdżę i rozwój tras doceniam. Dobre jest to, że będąc raczej doświadczonym w mtb (od 90′ i po kilku latach maratonów) mam teraz fulla 110/29, na którym mogę powalczyć na stravie na romet line i niemal dostać zawału ze stresu na c pod koniec :) Ale to mnie rozwija i cieszy. Czasem przed wyjazdem mam lęki w nocy i lecąc potem między drzewami czuję kruchość egzystencji. Ostatni sezon tam dał mi też jedną solidną glebę i kilka epickich podjazdów. Super miło czujesz się na tym głównym podjeździe, kiedy mijają cie tarpany i cała ekipa drze wesoło mordy dodając energii. Miłe wspomnienia. I jeszcze zawsze mnie coś miłego tam spotyka: koleś kiedyś dał mi butelkę wody z plecaka (w bidonie miałem null) i dołożył batona energetycznego. Jak się rozwaliłem to każdy chciał pomóc a jeden ziomek oddał dętkę i duct tape’a. I poleciał dalej. Nie no, ogólnie klasa miejsce.

  28. Nieźle się cenią w tych proponowanych noclegach :O

    1. Są różne standardy – tańsze też się znajdą (np. Na Skarpie).

  29. Mieszkam od Srebrnej Góry 10 kilometrów, to dzięki temu miejscu zaraziłem się pasją do enduro. Dzięki chłopaki! :-)

  30. Pingback: Srebrna Góra | Aktywnie w górach Sowich i Wałbrzyskich

  31. Sebastian Bojarski

    Łołoło bardzo dziękuję za taką listę. W moich oczach zdaje się być wyczerpująca. :)

  32. Plusy za klimat i obsługę chłopaków z bike experts, minus – krzyżowanie się czarnej linii z niebieską pętlą o charakterze turystycznym (kogoś w końcu zaboli jak będzie dzwon). Sama niebieska pętla jest dodana „na siłę”, oznakowana tak sobie, z fatalnym zjazdem na przełęcz Woliborską. Nie biadoliłbym, gdyby nie to, że pokrywa się w zasadniczym przebiegu z pieszym czerwonym szlakiem – łatwo sobie wyobrazić rower z góry i piechura z dołu na stoku o pochyleniu 40 st. W co najmniej trzech miejscach dałoby się wymyślić objazdy dla zachowania wysokości (schemat – stokówka i nagły zakręt 120 st pod górę)skoro już tak się nasładzamy pierwotnym, surowym klimatem i obecnością flow w powietrzu. Oznakowanie miejscami też możnaby poprawić. Ogólnie jeśli ktoś nastawia się na wwożenie dupska do góry tarpanem i dropy, hopy i itp atrakcje będzie zachwycony. Ja nie byłem. Tyle.

  33. Od niedawna mamy w kraju zacne Yeti więc można by zaktualizować nieco ranking. https://yeticycles.pl/

  34. Da się tam pojeździć na ht i czerpać z tego przyjemność, czy raczej sobie odpuścić i pozostać na Świeradowskich singlach ?

    1. Jak najbardziej się da!

      Ogólnie, trudno mi sobie wyborazić trasę, która nie nadaje się na hardtaila. Pamiętaj, że zawieszenie to tylko dodatek do Twoich rąk i nóg, które mają dużo więcej skoku :)

  35. Pingback: VIDEO: So electric – Piotr auf der Flucht – eMTB-News.de

Dodaj komentarz do tekstu Miejsca: Trasy Enduro Srebrna Góra

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: Monteria Fat Bike Race Góry Stołowe 2017

Hajlajtsy, Zawody / 

W miniony weekend rozpocząłem tegoroczne rowerowe gonitwy. Nie były to jednak zawody enduro (najbliższe dopiero w kwietniu), a krosiarsko-maratońsko-dziwny Fat Bike Race Góry Stołowe. Czy to zwiastun reszty sezonu? Jeśli chodzi o formę ścigania: na pewno nie. Ale jeśli w grę miałaby wchodzić panująca wśród zawodników atmosfera, to nie miałbym nic przeciwko.

Fat Bike Race odwiedziłem już w zeszłym roku — sporo (a konkretnie to siedem) rzeczy mnie wtedy zaskoczyło. Opisałem je w hajlajtsach i jeśli jeszcze ich nie czytałeś, to warto. Jadąc po raz drugi na tę samą imprezę, niespodzianek było oczywiście mniej. A przynajmniej tak miało być…

Monteria Fat Bike Race 2017 - relacja


Na czym? Czyli sprzęt

W zeszłym roku startowałem na prawidłowym sprzęcie — opisanym niedawno fat bike’u Rose The Tusker. Tym razem w ramach testu Primala Plus postawiłem na „cienkie” oponki 3.0″. Sektor startowy Fat Bike Race to chyba jedyne miejsce na Ziemi, w którym takie opony naprawdę wydają się małe i wąskie.

Fat Bike kontra Plus 27+

Tak jakby atmosfera przed startem nie była dość przytłaczająca…

Co ciekawe, rowery o szerokości opon do 3.25″ startują tutaj w oddzielnej, „upośledzonej” kategorii. Początkowo można by pomyśleć, że chodzi o odebranie przewagi krosiarzom na przełajach. W praktyce okazuje się jednak, że chodzi o okazanie im litości… Zarówno w tym, jak i w zeszłym roku, cała czołówka (i zdecydowana większość stawki) wjechała na metę na grubasach.

Fat Bike Race 2017 start

Żeby zwiększyć swoje szanse, zalałem swoje 3-calowe Nobby Niki mlekiem i obniżyłem ciśnienie do niezbyt odpowiedzialnych wartości: około 0,6-0,8 bara. Jak szaleć to szaleć — w końcu to zawody, tutaj nie ma miejsca na kompromisy!

Monteria Fat Bike Race 2017

Fot. Artur Mazur, mamba on bike

Po czym? Czyli trasa

Wbrew wszelkim prawom Murphy’ego, takie podejście się opłaciło. Trasa została wytyczona i przygotowana pod faty, więc nie należało się na niej spodziewać szybkich band, ostrych kamieni czy innych elementów zaprojektowanych w celu zniszczenia opon. Tutaj dominowały proste, leśne drogi, z dwoma tylko dłuższymi sekcjami noszącymi znamiona enduro.

Fat Bike Race 2017

Pod tym względem organizatorzy się postarali, bo w zeszłym roku taka sekcja była tylko jedna. Miło widzieć, że w zamyśle autorów, seria ma iść w kierunku prawdziwego MTB, zwłaszcza że wytyczenie trasy przez Park Narodowy narzuca przy planowaniu ścisłe ograniczenia.

Mapa trasy Fat Bike Race Góry Stołowe 2017

Gruba przesada? Czyli ściganie

Tyle teorii. W praktyce, leśne drogi, które w zeszłym roku wymagały ciągłego skupienia, okazały się szerokimi, twardymi autostradami, na których sprawdziłby się każdy rower MTB.

Monteria Fat Bike Race 2017

W zeszłym roku sięgnięcie po bidon było niebezpiecznym manewrem. W tym roku zamarzła mi rurka  bukłaka… / Fot. Łukasz Kopaczyński, Magazyn Bike

Z kolei odcinki singlowe były w większości nieprzejezdne przez sypki śnieg sięgający często do kolan. Tutaj również sprzęt nie miał znaczenia, bo za wyjąkiem krótkich odcinków, zbiegali wszyscy niezależnie od szerokości opon i umiejętności.

Monteria Fat Bike Race 2017

Dobrze, że na widok fotografa wskoczyłem na parę metrów na rower ;) / Fot. Artur Mazur, mamba on bike

W takich warunkach dobrze odnalazł się „sflaczony” plus napędzany równie „sflaczoną” przez zimę łydą. Zaraz starcie było wiadomo, że to będzie wyrównana rywalizacja plus kontra fat. Mimo postoju na bufecie, wymuszonego zamarzniętym bukłakiem, udało mi się nieco poprawić zeszłoroczny wynik. Nie licząc lekkiego poczucia wyobcowania, ani przez chwilę nie żałowałem wyboru Primala zamiast tłuściocha.

Fat Bike Race 2017 medal

Primal spisał się na medal! Swoją drogą, jak na wysokość wpisowego, pakiety startowe (i metowe) były naprawdę fajne.


Podsumowanie

Fat Bike Race Góry Stołowe 2017 wywołał u mnie mieszane uczucia jak Subaru w gazie. Z jednej strony był lepszy od zeszłorocznego: wystartowało o połowę więcej zawodników, pojawił się piątkowy prolog, organizacja była bezbłędna, a trasa nienagannie przygotowana.

Z drugiej strony, panujące warunki bardzo zmieniły charakter imprezy, który tak mnie urzekł w zeszłym roku. Wtedy znaleźli tu coś dla siebie zarówno endurowcy, jak i krosiarze. Tegoroczna edycja zdecydowanie była skierowana do tych drugich: 90% trasy przypominało wyścig szosowy, reszta – biegowy.

Fat Bike Race śliwowica

Element enduro był dopiero na mecie ;)

To, co pozostało, to niepowtarzalna atmosfera zimowego ścigania ponad podziałami na dyscypliny, na rowerach o gracji radzieckiego czołgu. Szkoda tylko, że dosiadanie fata nie było w tym wszystkim decydujące.

Oby przyszłoroczne warunki pokazały większy pazur, bo mimo wszystko Fat Bike Race zostaje dla mnie tradycyjnym otwarciem sezonu zawodów. Na razie pozostawił jednak lekki niedosyt i tylko rozbudził apetyt na to właściwe otwarcie: pierwsze zawody enduro!

Monteria Fat Bike Race 2017 - Wooyek


Wyniki

Fatbike — mężczyźni
  1. Maciej Stanowicz
  2. Maksymilian Bieniasz
  3. Bartosz Huzarski

Monteria Fat Bike Race 2017 - wyniki

Fatbike — kobiety
  1. Agnieszka Łachman
  2. Dorota Juranek
  3. Anna Tkocz

Monteria Fat Bike Race 2017 - wyniki

W sumie wystartowało 138 osób, pełne wyniki znajdziesz TUTAJ. Gdyby kogoś interesowało, ja byłem 46-ty (i co ciekawe, czwarty w swojej „cienkiej” kategorii).


Zdjęcia

Tradycyjnie będę tu na bieżąco dodawał linki do wszystkich galerii zdjęć, jakie uda mi się znaleźć:

Filmy


Zobacz też powiązane artykuły:

 

  1. Organizatorom by się głupio zrobiło jakby mnie jednak choroba nie rozłożyła i pojechałbym z niezłym wynikiem na przełaju. O ile faktycznie rok temu mijało by się to z celem, tak w tym roku trasa po prostu rozpieszczała i cieniutka oponka wgryzłaby się fajnie w ten ścieg. A przy sekcjach, gdzie trzeba było pobiegać, no cóż – lekka rama na ramię i grzejemy bez zatrzymania się nawet.

    1. uwierz mi nikomu by się głupio nie zrobiło

    2. Może gdybyś dojechał pierwszy, to faktycznie byłyby dziwne spojrzenia, ale aż tak dobrze by nie było. Dalsze miejsca są bez znaczenia – na tych zawodach nie-faty są na drugim planie, nikt nie patrzy na klasyfikację „cieniasów” ;)

  2. I w ten oto sposób Basieńka przechodzi do historii, jako „element enduro” – a przy okazji: chłopaki z Cyklona, czyli organizatorzy – Artur, Kamil, Maciek i wszyscy pozostali mocno się napracowali przy organizacji wyścigu i bardzo im gratuluję samozaparcia w pokonywaniu trudności formalnych i technicznych.
    I oby tylko dalej im się chciało – trzymam kciuki.

    1. Potwierdzam, że z punktu widzenia zawodnika, organizacyjnie był to kawał dobrej roboty :)

    2. czyli z oponami duro crux 27 x 3.25 miescisz sie w klasyfikacji fat na rowerze +?

      1. Zgadza się, 3.1″ jest granicą w regulaminie.

  3. Michał, jaki model kurtki masz na sobie?

    1. North Face Cyclo Emergency – polecam :)

      1. Na pierwszych zdjęciach rękawy masz niebieskie,na zdjęciu na mecie już czarne? zmiana garderoby czy obróbka w foto szopie? ;)

  4. Michał, widzę że masz dosyć przylegające okulary korekcyjne. Co robisz by Ci nie parowały? U mnie to straszny problem.

    1. Nie są korekcyjne.

      I parują ;)

      Trzeba po prostu co kilka jazd potraktować antifogiem (może być ghetto, np. pianka po goleniu lub zwykła biała pasta do zębów). Ew. na postojach zdejmować, albo chociaż zsuwać trochę na nos.

  5. Pojechałem z chorobą, pamiętajcie nie róbcie tego nigdy. Wieczorem karetka potem szpital, antybiotyk, a teraz wciąż leże z jakimś mega wielkim ciśnieniem…i nie wiem co dalej.
    Chorujesz NIE jedź

    …a dojechałem ledwo 90 ty

    Za rok pojadę, ale jak będę zdrowy.

    1. Sport to zdrowie :D Kuruj się szybko, lada moment wiosna ;)

  6. Przeczytałbym chętnie artykuł o ciuchach na taką pogodę jak obecnie.
    Może kiedyś?

    1. W skrócie: kilka cienkich, oddychających warstw ;)

      A artykuł np. tutaj:
      http://joyride.pl/2017/01/w-czym-na-rower-zima/

      (polecam zapisać się do newslettera, w którym zawsze dołączam linki do najciekawszych materiałów z innych źródeł, jak ten)

  7. ZIBI … to chyba ja Cię do tego deko namówiłem, sorry ;-)
    wracaj do zdrowia i wracaj na szlaki !

    1. Faktycznie namówiłeś mnie…:-)
      Dzisiaj już lepiej…pacjent zaczyna być stabilny. Już planuje wyjazd…
      Zdrowia WSZYSTKIM ŻYCZĘ :-)

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: Monteria Fat Bike Race Góry Stołowe 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Czy opłaca się składać rower?

Porady, Sprzęt / 

Czy bardziej opłaca się samodzielne składanie roweru, czy zakup gotowej konfiguracji – to odwieczny dylemat osób kupujących nowy sprzęt. Składanie ma swoich zatwardziałych zwolenników, lubujących się w wyszukiwaniu okazji i nie chcących zamienić własnoręcznie dobranej specyfikacji na dzieło korporacyjnego product managera. Z kolei pragmatycy zazwyczaj wybierają gotowca, ewentualnie lekko go modyfikując pod kątem własnych preferencji. Która droga jest lepsza?


Wpis powstał dzięki współpracy z firmą Dartmoor


Zady i walety składaków i gotowców

Dlaczego warto składać samemu?
  • każdy komponent dobierasz samodzielnie, więc unikasz „słabych punktów” w specyfikacji i często kosztownych upgrade’ów;
  • możesz obniżyć cenę kupując części używane i z wyprzedaży np. starszych roczników;
  • wykorzystujesz „darmowe” części leżące w garażu;
  • pieniądze możesz zainwestować w to, co dla Ciebie najważniejsze (np. słabszy napęd – lepsza amortyzacja);
  • Twój rower będzie jedyny w swoim rodzaju.
Dlaczego warto kupować gotowca?
  • nie musisz się martwić kompatybilnością poszczególnych części (stery, suport, napęd i linia łańcucha, zaworowanie dampera pod konkretną ramę itd.);
  • specyfikacja z reguły jest spójna i rower dobrze wygląda i działa jako całość;
  • dostajesz gwarancję na cały rower, więc nie musisz się przejmować, jeśli coś działa nie tak, a nie do końca wiesz co;
  • mając kompletny rower trochę mniej kusi, żeby co chwilę coś w nim zmieniać;
  • jest szybciej;
  • jest taniej.

Ostatni punkt budzi jednak sporo kontrowersji, które pojawiły się np. przy okazji zestawienia najtańszych hardtaili enduro na 2016. Czy aby na pewno producenci rowerów nie lecą w pręta i nie kasują nas ekstra za kilka zgranych kolorystycznie komponentów? Żeby to sprawdzić, wziąłem pod lupę dwa korzystne cenowo rowery: jednego hardtaila (Dartmoor Primal Pro 27.5+) i jednego fulla (Dartmoor Blackbird).

Dartmoor Primal Pro Plus 27.5+ 2017

Dartmoor Blackbird 2017

Ich wybór nie jest oczywiście przypadkowy :)

  • po pierwsze, są to dwa rowery, które przetestuję w tym roku w ramach współpracy z Dartmoorem;
  • po drugie, to dwie nowości na ten sezon, przez które niejeden producent rowerów drapie się po głowie – cenowo nie mają sobie równych;
  • po trzecie, Dartmoor jako jeden z nielicznych producentów, oferuje ramy oddzielnie, i to w sensownych cenach. Dotyczy to zwłaszcza fulli. Zazwyczaj, jeśli zakup samej ramy jest w ogóle możliwy, to cena jest tak zaporowa, że jakiekowiek wyliczenia nie mają najmniejszego sensu.

Zasada jest prosta: zebrałem realne ceny sklepowe poszczególnych elementów seryjnego roweru. Pod lupę poszły zarówno polskie jak i zagraniczne sklepy internetowe, a także Allegro. Jeśli jakaś część nie była dostępna w sprzedaży, przyjąłem cenę najtańszego sensownego zamiennika.

Żeby dać fory zwolennikom składania, pominąłem w tabelach:

  • koszty wysyłki – przyjmując 10 zł za każdą część, wychodzi 200 zł, ale realny koszt powinien być mniejszy, dzięki łączonym zamówieniom i zakupom w lokalnych sklepach;
  • koszt złożenia roweru + linek, pancerzy i dętek/mleka – normalnie 150-200 zł, ale większość rzeczy pewnie zrobisz samodzielnie. Ale i tak stówkę na zaplot kół czy nabicie sterów warto sobie odłożyć.

Nie uwzględniłem też dodatkowych rabatów („karta stałego klienta”, znajomości w lokalnym sklepie itp.) – zakładam, że będziesz w stanie uzyskać zbliżony rabat niezależnie od tego, czy kupujesz części, czy cały rower (choć przeważnie dużo lepiej się negocjuje przy zamawianiu gotowca…).

 

No to jedziemy!


Dartmoor Primal Pro 27.5+

Primal w specyfikacji 2017 w kategorii cena/wyposażenie na tą chwilę nie ma sobie równych – w zasadzie pomysł na ten artykuł powstał przy opisywaniu jego specyfikacji w bikepornie. Jeśli więc kombinujesz, jak by tu złożyć nowoczesnego sztywnego ścieżkowca jak najniższym kosztem, myślę że jest on dobrym punktem odniesienia.

RÓŻNICA:-2 585 zł
RAMADartmoor Primal Plus899 zł
WIDELECRock Shox Revelation RL Boost2 400 zł
STERYNo-name zintegrowane89 zł
KORBASRAM NX599 zł
PRZERZUTKASRAM NX299 zł
MANETKASRAM NX129 zł
KASETASRAM NX PG-1130319 zł
ŁAŃCUCHSRAM NX PC-111059 zł
PIASTA PRZÓDDartmoor Reel Boost159 zł
PIASTA TYŁDartmoor Reel Boost299 zł
SZPRYCHY2.0 mm czarne64 zł
OBRĘCZEDartmooor Aircraft Pro398 zł
OPONYSchwalbe Nobby Nic 3.0"318 zł
PEDAŁYDartmoor Stream OEM79 zł
HAMULCESRAM Level, tarcze 180 mm499 zł
KIEROWNICADartmoor Tornado 750mm129 zł
GRIPYDartmoor Maze69 zł
MOSTEKDartmoor Trail99 zł
SIODEŁKODartmoor Trail Racing119 zł
SZTYCAKS eTen Integra759 zł
Cena części:7 784 zł
Cena kompletnego roweru:5 199 zł

Komentarz

Liczby potwierdzają pierwsze wrażenie o opłacalności Primala. Ponad 2500 zł oszczędności (1/3 ceny „składaka”) przy zakupie gotowca to ogromna różnica zostawiająca w budżecie dużo miejsca na ewentualne upgrade’y „do smaku”, jak np. lepsze opony czy porządne pedały.

Czy dałoby się złożyć tańszego sztywniaka? W zasadzie trudno byłoby dobrać tańsze części bez istotnej straty na jakości. Jedynie korba wydaje się droga. Potencjał do sensownych oszczędności jest też w amortyzatorze – modele z osią Boost są na razie trudno dostępne i drogie, przy składaniu własnej konfiguracji można by więc zastosować przednią piastę w klasycznym rozmiarze.

Dartmoor Blackbird

Obiegowa opinia jest taka, że o ile hardtaila opłaca się składać, to w przypadku fulla jest to totalnie z dupy pomysł. Wynika to z tego, że większość producentów nie oferuje gołych ram, a jeśli już, to w zaporowych cenach. Dartmoor jest tu chlubnym wyjątkiem – rama Blackbirda bez dampera kosztuje 2399 zł, przez co konkuruje głównie z… ramami używanymi.

RÓŻNICA:-2 686 zł
RAMADartmoor Blackbird + RS Monarch Plus3 799 zł
WIDELECSuntour Auron LO-RC1 699 zł
STERYNo-name zintegrowane89 zł
KORBASRAM NX599 zł
PRZERZUTKASRAM NX299 zł
MANETKASRAM NX129 zł
KASETASRAM NX PG-1130319 zł
ŁAŃCUCHSRAM NX PC-111059 zł
PIASTA PRZÓDDartmoor Reel169 zł
PIASTA TYŁDartmoor Reel299 zł
SZPRYCHY2.0 mm czarne64 zł
OBRĘCZEDartmooor Raider230 zł
OPONYMaxxis Ardent178 zł
PEDAŁYDartmoor Stream OEM79 zł
HAMULCESRAM Level, tarcze 180 mm499 zł
KIEROWNICADartmoor Tornado 750mm129 zł
GRIPYDartmoor Maze69 zł
MOSTEKDartmoor Trail99 zł
SIODEŁKODartmoor Trail Racing119 zł
SZTYCAKS eTen Integra759 zł
Cena części:9 685 zł
Cena kompletnego roweru:6 999 zł

Komentarz

Procentowo zysk jest nieco mniejszy, niż w Primalu (28% ceny „składaka”), ale kwota zostająca w kieszeni jest o stówkę wyższa: prawie 2700 zł. Podobnie jak w przypadku Primala, tajemnica leży we komponentach Darmoora, które producent może zaoferować przy niższej marży. Części te są w Polsce tak popularne, że chyba nie muszę nikogo przekonywać do ich przyzwoitej jakości.

Trudno więc będzie o dodatkowe oszczędności przy samodzielnym składaniu. Parę stówek można jedynie urwać na korbie i na damperze: cena z Monarchem Plus nie jest wybitnie okazyjna w stosunku do „gołej” ramy. Jeśli nie zależy Ci na tak dobrym tłumiku, możesz z niemieckiego sklepu ściągnąć tańszy model (np. taki, jak w kompletnym rowerze).


Podsumowanie

Jak widać na przykładzie Dartmoora, sprawa jest jasna i oczywista: składać się srogo nie opłaca, chyba że zamierzasz bazować na częściach używanych.

W przypadku innych marek, trzeba by wziąć pod uwagę inne czynniki: przede wszystkim dostępność ram amortyzowanych. Większość producentów oferujących rowery w sensownych cenach (jak Kross, Romet czy Kellys), nie sprzedaje gołych ram, więc bezpośrednie porównanie nie jest możliwe.

Pozostaje też kwestia rabatów. W tabelkach porównałem cenę katalogową rowerów z najniższymi cenami części, jakie udało mi się znaleźć. Biorąc pod uwagę, że na rower powinieneś bez sprzedawania nerki i psa uzyskać przynajmniej kilka procent rabatu (np. Dartmoor dorzuca do swoich rowerów bony na zakupy w Velo) i uwzględniając wspomniane na wstępie dodatkowe koszty samodzielnego składania, różnica na korzyść gotowców staje się jeszcze bardziej oczywista.

Czy opłacać się samemu składać rower?


Zajrzyj też do powiązanych artykułów:

 

  1. Ponad rok temu będąc całkowicie zielony jeśli chodzi o sprzęt rowerowy zgłosiłem się do znajomego, który od lat pracował w sklepie rowerowym. Określiłem mu jasno co chcę robić na rowerze i ile chcę wydać. Wrąbał mnie w składanie roweru samemu i kupno używanych części(w większości od niego sic!). Nie dość, że rower nie spełniał moich wymagań to na starcie z uwagi na 26 calowe koła(tak mi k#@.a doradził)stracił połowę wartości. Tak lekkim posunięciem straciłem ponad 3 tyś(wielu części do tej pory nie mogę sprzedać). W tamtym czasie spokojnie kupiłbym fajną używkę na kołach 29 lub poczekał na promocję i kupił nowego Dartmoor-a na przecenie. Szkoda, że nie czytałem 1enduro przed tym jak obdarzyłem zaufaniem nieodpowiednią osobę. Uczcie się na moich błędach :)

    1. Klasyka „znajomych” co im zalega dużo sprzętu. Ja dziś żałuję, że w 2010r (!) składałem fula na 26″ a nie 29″, ale rok temu? Ciężko to sobie wyobrazić. Podła szuja i tyle..

    2. Padłeś ofiarą najzwyklejszego oszusta, który cynicznie wykorzystał Twój brak rozeznania w temacie, żeby pozbyć się zalegających gratów. Szczerze współczuję.

    3. Niezły znajomek, nie ma co…

    4. Poniżej poczytaj gościa, który dostał wścieklizny i słowotoku jak koła 26” zostały nazwane “przeterminowanymi”. Możliwe, że twój znajomy jest w tym typie i nic poza tym nie widzi. Abstrahując od formy wypowiedzi, to jest w tym nieco racji i jeśli ktoś wie co robi, to może złożyć zacny sprzęt. Choć oczywiście nie pod kątem ewentualnej odsprzedaży z małą stratą.

  2. Podobnie to się ma do ubiegłorocznego Horneta. Cena gotowca była zdecydowanie niższa od składaka na tych samych lub podobnych częściach, uwzględniając również części z rynku wtórnego.

  3. Opcja zakłada, że żadnych części nie mamy. Realnie każdy ma jakieś manetki, napęd, siodło bądź inne części w spadku po byłym rowerze. Wtedy się to w miarę opłaca, ale nie zrobimy też żadnej wielkiej rewolucji w sprzęcie.

    1. No tak, ale idąć tym tokiem, można by kupić gotowca, podmienić niektóre części, na te które już masz, a te z gotowca sprzedać – na pewno za lepszą kasę (nowe!) ;)

  4. Masz sporo racji, ja akurat przez ostatni rok szukałem samych „okazji” na dwóch znanych portalach (jeden na A drugi na O) i udało mi się złożyć sprzęta na ramie Eccentric Djambo, z amorem Suntour’a o skoku 140mm, koło tylne NS Enigma Dynamal/Rotary, napęd mix shimano głównie XT, stery cane creek’a, HIT mostek NS Quantum Lite za 100ZŁ JAK NOWY, opony schwallbe ale akurat nie plus size, suma sumarum wyszło około 3600 chyba. wynik niezły.
    No ale głównie dużo cierpliwości i szukania, szkoda że zdjęcia nie mogę dodać efekt całkiem fajny wyszedł.

    1. Wrzuć np. na http://www.tufotki.pl – „pics or it didn’t happen!” ;)

        1. Radku nie obraź się, ale Twój rower wygląda cholernie nie spójnie (nie tylko wizualnie). Typowa ofiara polowania na części.

          1. O gustach nie dyskutujemy :P

          2. Brakuje myk-myka i koła przedniego „spójnego” z tylnym

          3. amor by ładniej się komponował jakby był niebieski, albo czarny, może zmienię/przemaluję, nigdy nie wiadomo, NAJWAŻNIEJSZE że jest gotowy do jazdy i tyle

            1. Właśnie, trochę wali po oczach, ale najważniejsze, że jeździ.

              1. Chodzi Ci o żarówiaste koło NS’a? Rok temu zobaczyłem te koła i nic nie poradzę zachorowałem na nie i to bardzo… :)

      1. Część części (ale zabrzmiało) jest używane a reszta nowa, zgaduj zgadula które! :)
        Bo na tych zdjęciach bike jest jak ze sklepu z obrazka…he he

  5. „Sekret” leży w tym, że producent rowerów kupuje części w ogromnych ilościach, dzięki czemu dostaje je w cenach nieosiągalnych dla klienta detalicznego.

  6. Dużą różnicę w Blackbirdzie robi damper. W seryjnym rowerze jest słabszy niż oferowany w ramie osobno sprzedawanej

    1. Taki Whyte G-160RS też standardowo nie ma Monarcha Plus…

      1. Tak , ale Dartmoor w kompletny rower wkłada słabszy damper niż w gołej ramie .

        1. Chodziło mi o to, że nawet w rowerach za ponad 15K zdarzają się „kwiatki” typu zwykły Monarch.

          1. No a jak to się ma do całego tematu rozmowy ;) ?

    2. Wujekeman, masz rację – dodałem uwagę do artykułu.

  7. Poza tym dużo taniej da się złożyć nowy napęd 1×11 , takiej samej klasy, jak nie lepszy :) A ciekawe że podajesz w Blackbirdzie piasty boost, w specyfikacji samej ramy jest standardowo 142×12

    1. Sokole oko! :) Piasty poprawione.

      Co do napędu 1×11 – co masz na myśli? SLX-a?

      1. Albo Sunrace ;) Korba NX to jakiś kosmos cenowy :) Spokojnie można zamiast tego kupić nawet starego SLX z zębatką HCC ;)

        1. Celem artykułu jest raczej porównanie kosztu danej specyfikacji, ale po Twoim komentarzu dodałem info o korbie w akapicie o możliwych oszczędnościach – dzięki!

  8. Ja już z tego wyrosłem :) Mając naście lat była to mega frajda i dobry sposób na zabicie czasu. Teraz mając pracę, rodzinę szkoda mi czasu na takie zabawy. Tym bardziej, że nie jest to tanie jak chce się mieć wizualnie spójny rower.

    1. dla mnie to od zawsze frajda, a mam 36 wiosen już….

      1. A ile złożonych rowerów?

        Bo mi się znudziło po którymś-tam-nastym, kiedy klasa sprzętu osiągnęła taki pułap cenowy, że zaczęło to być średnio opłacalne, nawet porównując składanie na częściach używanych do zakupu nowego roweru.

        Wtedy kupiłem Canyona i od tego czasu tylko gotowce + drobna personalizacja.
        http://www.1enduro.pl/test-canyon-strive-al-6-0-race/

        1. Z 9ęć kompletnych będzie. Na przyszły rok składam kolejny, jak da radę finansowo może 2.
          W wakacje 2016 złożyłem rower żonie (kolorystycznie damski), a znajomy z osiedla chodzi za mną i marudzi żeby mu ten rower odsprzedać, więc coś w tym musi być. Jak to lubię, zarażam tym syna i kto wie może córa też się wkręci w MTB.
          Jeżdzilem na tym Canyonie jest świetny, zmiana geo manetką niezły patent.

          1. Jeśli samo składanie jest pasją, to wtedy nie ma o czym gadać :) Tylko warto mieć świadomość, że to raczej kosztowne hobby, pochłaniające czas i pieniądze, które można by przeznaczyć na jazdę.

            1. Masz dużo racji w tym co mówisz, bo ostatnio coraz bardziej nachodzi mnie to żeby wydać kasę na pojechanie w fajne miejsce by pojeździć :)

  9. Fajny artykuł. Ja prawie wszystko do tej pory składałem, zawsze to były dziwne twory „ofiary okazji”, zawsze coś nie pasowało, zawsze coś trzeba było zmienić. Rok temu kupiłem gotowca GT, wymieniłem na razie tylko opony i gripy. Z tego co zostało że starych rowerów poukładałem dwa kolejne. Jeden poszedł na handel, jeden sobie zostawiłem. Składać zawsze lubiłem, lubiłem też „szukać okazji” z resztą dalej to robię, już rośnie stosik części, upoluję jakąś ramkę i zrobię coś nowego ;) takie hobby. Ale wybierając rower na którym miałbym jeździć na codzień, mając ok 10 tys nie bawił bym się w składanie. Gotowiec i personalizacja

  10. Zgadzam się w 100%, przerabiałem to kilka razy i składanie zupełnie się nie opłaca. Nawet robiąc jakiś kosztorys składaka, biorąc pod uwagę „znajomości” czy części leżące w garażu zapominamy o drobnostkah, które po zsumowaniu dają sporą kwotę, jak właśnie mleko/dętki, taśmy, uszczelnienie, linki, pancerze itp. Chyba najbardziej opłaca się kupić rower używany, który najczęściej już jest po małym upgrade na plus i samemu dalej upgradować pod siebie lub nówka i dalej upgrade, części seryjne można wtedy sprzedać. Niestety nie mogę się zgodzić co do dobrej jakości komponentów Dartmoora, miałem okazji testować Primala Pro, tylko z 2016 roku i niestety było sporo problemów, właśnie głównie z komponentami Dartmoor, spasowaniem itp. A szkoda bo rower jest genialny, super geometria, cena, wygląd i ma olbrzymi potencjał

  11. Ja już złożyłem ponad 20, uwielbiam to, długo szukam części, nie idę za modą, nie muszę mieć najnowszego srajfona. Moje rowery zawsze były jedyne w swoim rodzaju, wszystko było złożone z głową, konsekwencja w rocznikach, spójność komponentów, spasowanie kolorystyczne, zawód zobowiązuje i zawsze wychodziło mi znacznie taniej. Wymaga to żelaznej konsekwencji, dużej wiedzy z zakresu komponentów, codziennego żmudnego studiowania alledrogo ebajca i innych. Często udaje mi się zdobyć część, która nie będzie mi potrzebna ale jest rzadka i mogę na niej zarobić. Tak się składa rowery, trzeba być naprawdę pasjonatem, troszkę pokombinować, coś pohandlować.
    Kilka razy w życiu kupiłem gotowca, słownie 3 razy, wszystkie gruntownie przerobione, nigdy ale to przenigdy nie kupię gotowca. Zaznaczam, że mam rodzinę, trójkę dzieci i poważną pracę.

  12. Super artykuł!
    Michał, a uważasz lepiej upgradować swój rower czy zbierać na nowy?
    Mówię tu o ugradach typu koła, amor , hamulce, naped, sztyca. Powiedzmy docelowe mamy:rama, korba, kiera, mostek, siodło

    Z jednej strony składanie roweru nie jest opłacalne, ale jest w tym coś magicznego.

    1. Myślę, że tylko wtedy jak jesteś 100% przekonany, że twoja rama jest super i chcesz doświadczyć magii. Finansowo dużo lepiej nie wyjdziesz, ale nie powinieneś dużo wtopić. Ale jak chcesz mieć szybko, to nie składaj. Może inaczej: tanio/solidnie/szybko – wykreśl co najmniej jedno.

    2. Jeśli to jest nowoczesna rama, którą bardzo lubisz i chcesz z nią zostać kolejne 2-3 sezony, to warto oczywiście wymienić część osprzętu. W takim wypadku starałbym się nie szaleć finansowo i najdroższe rzeczy (jak amortyzator, koła) kupować używane – wtedy strata przy odsprzedaży będzie mniejsza.

      No i warto pamiętać, żeby następny rower spełniał jak najwięcej wymagań już od początku ;)

  13. Jeżeli w garażu nie ma kilku części to nie opłaca się składać roweru od zera.Ale jeżeli ktoś ma już rower na odpowiednio dobrych częściach a chce zmienić tylko ramę to idealne rozwiązanie.Złożyłem kila fuli i sztywniaków w swoim życiu.Teraz nawet jak kupuję w całości rower to i tak moje długoletnie przyzwyczajenia powodują że wymieniam kilak części.Jedno i drugie rozwiązanie jest dobre.Ale każdy szanujący się rowerzysta chociaż raz powinien złożyć sobie rower.. :D

    1. …ale też powinien choć raz w życiu pozwolić sobie na wybór wymarzonej nówki z katalogu ;)

  14. Tylko mięntkie wacki idą na łatwiznę i kupują gotowca. Nie bądź mięntki, bądź twardy, sam złóż se rower!

  15. Mi udało się upolować Revelationa RL z bieżącego rocznika za 900zł. Nówkę zdjętą w Whyte’a. Tu można dużo urwać. Udało mi się też dużo zaoszczędzić na gotowym zestawie kół 27,5 nówka ze sklepu – jakieś 60% w stosunku do opcji części + zaplatanie (panie, skąd ja centrownicę wezmę?). Jest też Ali, gdzie kupowałem np tani dobry suport. Trzeba mieć jednak dużo cierpliwości. Rower składałem jakieś 3 miesiące, częściowo na używkach. Moim zdaniem składając samemu nie zaoszczędzi się znaczącej kwoty, ale można spokojnie dorównać cenie sklepowej analogicznego, bardzo zbliżonego modelu. Składanie roweru 1:1 z części takich jak ze specyfikacji gotowca mija się z celem finansowym ale również i hobbistycznym – bo w niektórych miejscach można postawić na używki, w niektórych dobrać fajny design, gdzie indziej złapać super promo, więc jest zabawa. A składanie 1:1 to można przeprowadzić na gotowcu -> demontaż + montaż.
    Ja składając swój rower nie miałem wielu narzędzi, więc to też trzeba wziąć pod uwagę – misek sterów młotkiem nie dałem rady osadzić w główce, więc wycieczka do warsztatu. Klucz do holowtecha nie występuje w domowej skrzynce z narzędziami. Suwmiarka jest często wielce pomocna, itd.
    Nie ukrywam, że 1enduro zrobił olbrzymią robotę w pomocy przy moich zabawach. Rower przejeździł już półtora roku głównie w 3m parku krajobrazowym, przeżył 8 hc dni w górach a upgrady jak do tej pory to kosmetyka + drobiazgi eksploatacyjne.

      1. Nie ma lipy :)

        Zdjęciami poruszasz jeszcze jedną ciekawą kwestię: stalowe ramy. Nie ma na rynku zbyt wielu kompletnych rowerów na nich (choć Eccentric 2017 może sporo namieszać), co często wręcz wymusza składanie.

        Zwłaszcza, że na stal decyduje się tylko specyficzny rodzaj pasjonatów, którzy korporacyjnych gotowców nie uznają ;)

  16. W zeszłym roku składałem HD na maratony. Rama kupiona na Ali (sprawdzona FR 216), reszta dokupywana w kraju. Pomimo dowalonego cła wyszło mnie ok. 9k. Podobna markowa specyfikacja nie schodziła poniżej 11k. Ale było ze wszystkim sporo zabawy, w sumie ze 3 miesiące zeszły mi na research i kompletowanie wszystkiego.
    Ktoś napisał, że fabryki kupują tajle sporo taniej niż osoba prywatna. To prawda. Ale za to oni muszą podnieść cenę o 20-30% by dać zarobek dla detalisty. Nie mówiąc o ogromnych kosztach marketingu.

    1. Carbon z Ali – odważnie :) Jak się spisuje…?

  17. Nie ograniczając się do rodzimego rynku można poskładać takie coś http://tufotki.pl/0Gecx. oczywiście część rzeczy jest używana (amor, damper, rama, siodełko).
    Raz jeden miałem gotowy rower. W 1997 Giant GSR 100. Ech to były czasy.
    Zależy jak pochodzisz do swojego hobby (granicą między pasją a bezgranicznym oddaniem). I jak Michał napisał możesz w składałym skupić się na tym na czym najbardziej ci zależy.
    Przewaga gotowca jest czas który pozostaje ci na jazdę.

    1. Wygląda świetnie! Swoje jednak pewnie kosztował…
      Co to za rama?

      1. Rose Uncle Jimbo 2015. A kosztował połowę tego co kompletny nowy. Właśnie wyszukiwanie okazji daje takie możliwości.

  18. Jak zawsze się z Tobą zgadzam w kwestiach „terorii rowerowej”, tym razem nie mogę ;) (może dlatego, że nigdy nie kupiłem gotowego roweru). Na podstawie sztywniaka – rzuciłem tylko okiem na obręcze, kierownice, sztyce i po 2 min w internetach urwałem 300zł. Ale w czym rzecz… , opłacalność składania jest mocno zależna od klasy roweru, powyżej pewnego pułapu sporo płaci się za znaczek, „kultowość” i unikalność roweru, co nie oznacza, że takie sprzęty też nie są wyprzedawane.
    Prosty przykład: PROMOCJA 50%: Dartmoor’a, 400zł w kieszeni, ale dorwać np. S-worksa… 8000zł w kieszeni (nie piszcie, że się nie da) . I wtedy to ma sens :) Rowerów budżetowych nigdy nie opłaci się składać bo mija się to z celem.

    1. Zgodzę się, że przy rowerach powyżej pewnej ceny jest to bardziej dyskusyjna kwestia, ale z drugiej strony – ceny high-endowych ram amortyzowanych są zabijające. Jak się uda kupić za 50% ceny, to super, ale jak często zdarzają się takie rabaty…?

      No i takich grubych promocji/wyprzedaży nie brałem pod uwagę z powodu wspomnianego w artykule: łatwiej urwać duży rabat z kompletnego roweru, niż z każdej części osobno.

  19. Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja swój najnowszy rower złożyłem, bo miałem sporo najnowszych części a rama, którą kupiłem akurat była w „promocji”:-). Wyszło cholernie drogo ale gotowiec był jeszcze droższy. Geometron, bo o nim mowa: http://tufotki.pl/cvG7n

    1. Przez Ciebie obśliniłem klawiaturę i teraz muszę wycierać :/

      1. Hehehe…przepraszam. Jednak muszę powiedzieć Ci, że odkąd napisałeś o nim kiedyś w artykule o geometrii, to od tamtej pory Geometron nie dawał mi spokoju. Jak tylko paczka przyszła do mnie to sam o mało nie padłem z wrażenia. Detale powalają. Także dzięki Michał za tamten artykuł. Sporo kasy mnie kosztował:):):) Pozdrawiam.

      2. Nie, no to juz hard porno!!

  20. W pełni się zgadzam, że lepiej jest wybrać gotowca i go z czasem upgrade’ować. Sam w ubiegłym sezonie zakupiłem NS’a Eccentrica Alu 1 w hadronsport.com i wyrwałem rabat blisko 700zł… :)

  21. Przemysław Kubiszyn

    Wszystko zależy od pieniędzy i od czasu. Ja niestety miałem niedobór tego pierwszego (młode małżeństwo itd.), więc rower składałem z okazyjnie kupionych części. Raczej wszystkie z wcześniejszych sezonów (nowe i używane). Działa ok ale na chwilę obecną chyba 2 raz bym się w to nie bawił.
    Tutaj efekt- http://tufotki.pl/Pkfk2
    Pozdrawiam i dzięki za świetne artykuły

  22. Przemysław Kubiszyn

    Jeszcze jedno: geometron przepiękny! Ile taka rama?

    1. Dziękuję. Możesz sobie poszukać sam. Powiem jedno, tanio to niestety nie jest. Do tego kupić też nie łatwo!

      http://www.nicolai-bicycles.com/shop/ready2ship.html

      1. Przemysław Kubiszyn

        Znam regularną cenę. Pytałem czy gdzieś ją taniej dostałeś. Ja chciałbym nowego litevilla 301. Przywykłem do tej ramy;)

  23. Zgadza się – najlepiej kupić kompletny nowy nower i sprzedać z niego części które Ci nie odpowiadają.
    Mi w ubiegłym roku złamała się rama i na gwałt musiałem mieć nowy rower (stary miał 5 lat więc idealnie się złożyło ;).
    Żaden nowy gotowy rower nie miał wymaganej dla mnie konfiguracji. Kupiłem najtańszego nowego kellysa swaga który jak dla mnie miał idealną geometrię (dałem mniej niż normalnie – 5600) i sprzedając części z nowego roweru i dużo szukając złożyłem dokładnie to co chciałem na nowych częściach. Nie pamiętam dokładnie ale wyszło około 9000 z drobnymi. Zarobiłem jeszcze dodatkowo 8 stów w międzyczasie wyrywając na ebayu za mega cenę nowego foxa float x który niestety nie spasował do ramy.
    http://www.vitalmtb.com/community/majki1978,35912/setup,33106

  24. A mi koszt złożenia tego primala wyszedł około 2800-2900zł licząc, że zamiast korby Sram kupię używaną deore/zee/slx w cenie 250-300zł do tego amortyzator rock shox domain 302/318 160mm w cenie 500-700zł oraz kierownica jakaś używana w niższej cenie czy platformy noname z lokalnego sklepu za 50zł :D Napęd to przerzutka x7 za 209zł, manetka x5 za około 100zł i kaseta za 50zł Shimano oraz łancuch Sram za 50 :D Bardzo zdziwiła mnie ta cena, ponieważ sprzedając mój obecny rower musiałbym dopłacić tylko max 1500zł :D Pomyślę nad tym, ale mam zamiar na ten sezon złożyć Sodę 2012 do FR.

    1. Przy tak drastycznych zmianach, nie nazwałbym tego „tym” Primalem ;)

      Nie twierdzę, że nie da się złożyć tańszego sztywniaka, zwłaszcza na używanych częściach. Ale przy Twojej rozpisce, można by równie dobrze dorzucić 5 stówek i kupić nowego Primala 27.5 ;)
      http://velo.pl/rowery/gorskie-sztywne/trail-275/dartmoor/primal-275-2017

  25. Ja złożyłem w swojej rowerowej karierze z 10 rowerów, w międzyczasie kupiłem kilka nowych. Jedne i drugie mają swoje zalety (sentyment zdecydowanie większy do budowanych).
    Teraz jak buduję jakiś rower to raczej dla zagospodarowania luźnych części rowerowych, które z biegiem czasu przy upgrade’ach maszyn się zbierają w piwnicy. Lada chwila z takich wolnych części niczego sensownego się nie zbuduje bo coraz to nowsze standardy nie pozwolą na sklecenie z nich całości. Inna kwestia, to zakup rowerów nowych na wyprzedaży rocznika – zwykle tak kupuję nówki oszczędzając kupę kasy. Nie kupię roweru za katalogowe X pln bo zwyczajnie pod koniec roku wolę go kupić 70% tej katalogowej ceny :)

  26. Poruszyłeś ciekawy temat, niestety trochę po łebkach, bo tak naprawdę wiele kwestii czysto finansowych nie zostało poruszonych, ale to nie portal o tym :) Wracając do clue, to najoptymalniej jest kupić rower z dobrą i perspektywiczną ramą i powiedzmy znośnymi komponentami. Taka opcja pozwoli nam na cieszenie się jazdą na początku, a gdy stwierdzimy, że warto coś powymieniać to wymieniamy powiedzmy przerzutkę z Deore na Deore XT itd. Dlatego wszyscy co kupili na wyprzedażach w zeszłym roku Krossy Soile i Moony 2-3k taniej wygrali na loterii :)

    1. Trochę się czepię… nie ma czegoś takiego jak ‚najoptymalniej’… albo jest optymalnie albo nie… jak już jest to lepiej się nie da :)

  27. Bardziej opłaca się składać, tylko trzeba wybrać koła 26” i mieć dużo czasu, cierpliwości i wiedzy oraz już działający rower. Ludzie sprzedają świetny sprzęt 26” za bezcen bo taką papkę zrobił im z mózgów marketing (nawet na tym blogu). A seryjnie montowany osprzęt w rowerach ze średniej półki to dno i metr mułu.

    1. Tylko że kupienie kompletnego roweru na 26″ w dalszym ciągu wychodzi taniej, niż składanie :P

      Kupowanie sprzętu używanego, ani „przeterminowanego” nie jest tematem tego artykułu. Gdybyśmy chcieli brnąć chociażby w temat 26″, trzeba by wziąć pod uwagę chociażby to, jak szybko ten sprzęt traci teraz na wartości.

      Jeśli chodzi o „marketingową papkę”, to polecam artykuł:
      http://www.1enduro.pl/diabel-marketing-rzadzi-branza/

      1. „Przeterminowanego”. Jeszcze nie słyszałem tak ignoranckiego określenia na koła 26”. Są dziesiątki ważniejszych cech roweru niż wielkość kół, a jeśli można kupić taki sprzęt taniej to czemu nie? Przecież ja chcę jeździć na moim rowerze a nie go sprzedawać, więc argument o tym, że chwilowa moda na 27,5” powoduje spadek wartości 26” mnie nie rusza.

        1. Niestety te „dziesiątki ważniejszych cech” (jak progresywna geometria, dobre bezdętkowe opony czy bieżące modele amortyzatorów) są w dużym stopniu powiązane z wielkością koła.

          1. Szczególnie przeterminowany jest Spec Enduro 26” 2013 na Lyriku z CCDB ujeżdżany przez mojego znajomego. No po prostu nic tylko na śmietnik.

            1. Spec Enduro Carbon. Dobrze, że były jeszcze jakieś Miniony 26” do zrobienia tubeless, ale musieliśmy po nie jechać do Mozambiku.

              A na 26” nie da się jeździć po górach. Dopiero po dodaniu tych 25mm (do 27,5”) ktoś odważył się rower zabrać w góry.

              Geometria nie jest zależna od wielkości koła. Cytat z Twojego bloga: „Niższa zwrotność i skoczność. To jest dyskusyjna kwestia, bo te parametry w równie dużym stopniu zależą od geometrii, więc znajdziesz zwrotne i skoczne 29-ery, podobnie jak mułowate i przyklejone do podłoża 26-ery.”

              1. Kupując tego Speca, po pooglądaniu sobie karbonu od środka zapłaciliśmy tyle, że Dartmoor Blackbird wydaje się obskurnie drogi i zapytaliśmy: dlaczego Pan tę ramę sprzedaje? I odpowiedział, że kupuje Speca Enduro na kołach 27,5”!! Wyliśmy z niego całą drogę powrotną i chwialiliśmy pod niebiosa robotę, którą niestrudzenie od paru lat wtłacza ludziom do głów, że 26” jest „przeterminowane”.

                A guzik prawda. Doświadczony jeździec doceni łatwiejsze pompowanie w terenie, krótszy chainstay i mniejszą masę — czyli większą zabawowość zamiast czołgowatości. Świeżak doceni to samo przy nauce manuala i bunny hopa. Ponadto rower na kołach 26” niekoniecznie radzi sobie gorzej w terenie — wystarczy progresywnie ustawiona zawiecha jak od lat jest to robione w rowerach DH.

          2. Jeszcze odnośnie „bieżących modeli amortyzatorów” to kolega ostatnio zrobił upgrade z Foxa 32 2015 do 66 RCX 2005. Na pewno działa lepiej niż nowe Duroluxy, a do Revelation to w ogóle nie ma porównania.

            1. Zresztą naszła mnie refleksja – moje posty najlepiej wykasować.

              Niech ludzie kupują nowiusieńkie rowery enduro do nauki na jeden-dwa sezony. Przecież na dirtówce 26” za 900 zł, to się nie da uczyć, tylko trzeba kupować fulla za 15k w którym raz pokręcę reboundem.

              Niech kupują za długie (progresywnie w końcu; masz 180cm? to reach przynajmniej 460), bo ja jestem wysoki.

              Tylko te koła 27,5” mnie gryzą bo zyskują na tym tylko producenci. Btw. to nie przypadek, że 27,5” to minimalny rozmiar, który nie wejdzie do większości widelców z czasu wprowadzenia nowego, rewolucyjnego rozmiaru. Marzocchi zrobił swojego czasu tak dobre widelce, że pomimo 10+ lat nadal byłyby ogromną konkurencją dla najlepszych widelców (ale zawsze można zmienić rozmiar koła i już nie są).

              1. Można snuć teorie spiskowe, można wyśmiewać innych że oddali rower 26″ za bezcen, można porównywać cenę nowego do używanego… Whatever.

                Ja powiem tylko tyle. Tak wyglądał mój ostatni składany rower:
                http://www.pinkbike.com/photo/11394810/
                Bez biedy, nie?

                Zamieniłem na „pospolitego” Strive’a, potem na jeszcze bardziej pospolitego Moona i raczej już nigdy w składanie bawić się nie będę, chyba że będę miał naprawdę nieograniczony budżet.

  28. Składanie z wszystkich nowych części rzeczywiście jest najdroższe. Najtańsze jest kupowanie całego używanego roweru.

    Po środku są dwie drogi: kupno całego nowego roweru lub składanie z mixu części nowych i używanych. Ta druga opcja po prostu wymiata. Rower jest spersonalizowany, wszystkie komponenty są topowe, człowiek uczy się wiele o serwisie (więc oszczędza w dłuższej perspektywie czasowej), a z dodatkiem wiedzy i cierpliwości potrafi zbić cenę poniżej kupna nowego roweru.

  29. Dokładnie Macieju, zgadzam się z Tobą, ostatnio złożyłem zarąbisty rowerek(jak dla mnie) na kole 26, rama, amor i reszta naprawdę z najwyższej półki, kosztowało mnie to co najmniej 2 razy mniej niż w katalogach. Wszystko jest sprawne, jest fun, jest samozadowolenie z posiadanie extra sprzęta. Na koniec rower to tylko rzecz, na początku jest nr 1, potem jak przychodzi następca jest nr2, potem już tylko zimówką i tak kończy swój żywot jak już rama pęknie, i tak w kółko.

    1. Rozumiem, że wszystko w tym rowerku nowe, skoro porównujesz do ceny z katalogu? ;)

      1. Tak, oczywiście, na początek może wystarczą dwa komponenty, rama Tomac alu upolowana na Ebay, cena katalogowa na PL 2000zł, cena z przesyłka z USA ok. 600, drugi komponent amor, DT swiss exc 150, kupiony w sklepie w PL, cena katalogowa 5000zł, cena po obniżce 1500zł, Reszta to upolowane przez zimę, szukane na allegro, ebajcu, po sklepach w całej PL/UK/Taiwan/USA części.
        Fajny ten Twój Modjo był, nie wiem co mu brakowało, mój kumpel z Tych ma taki sam, tylko na kołach industry nine i foxie i nie zamieniłby go na żaden inny

        1. Mój też był na Industry Nine, a przez jakiś czas był tez na Foxie ;)
          http://www.pinkbike.com/photo/10050748/

          O to mi właśnie chodzi, że nic mu nie brakowało. Ale mimo osprzętowego wypasu, nowoczesne rowery jeżdżą lepiej i dają mi więcej frajdy.

          1. Każdemu według jego potrzeb, nie jeżdżę teraz dużo, rodzina i dzieci zabierają mi czas, szkoda mi kasy na niuanse, mi się dobrze jeździ, jak dzieciory podrosną to wtedy

  30. Nalac Mackowi, bo dobrze chlopak pisze. Nic dodac nic ujac. Moglbym kontynuwac jeszcze dlugo, popierajac jego zdanie, ale czy to cos zmieni? :-)

  31. Z racji tego że dyskusja zaczyna zmieniać mocno tor, przypomnę, że meritum tej dyskusji jest takie, CZY OPŁACA SIĘ SKŁADAĆ, CZY KUPIĆ GOTOWCA?
    I niezaprzeczalny fakt jest taki że BARDZIEJ OPŁACA SIĘ KUPIĆ GOTOWCA, i chodzi tu o moment w którym „kupimy/złożymy” bika i jest gotowy do jazdy w 100%. Zaznaczę że lubię składać rowery (o czy wcześniej wspominałem i pokazywałem).
    Fakt 1: dopieszczanie składaka trwa, no question about it,
    Fakt 2: w wielu przypadkach gotowców, są „ukryte” shit’owskie części
    i jak juz pisałem wcześniej (przykład <ichale z BikePorn'a Primala 27+ , mam na myśli support i korbę…)
    Fakt 3: rozpatrujemy rowery w 100% gotowe do jazdy inaczej to nie ma sensu

    1. Pozwolę sobie tylko odnieść się do korby w Primalu: przeczytaj proszę opis pod jej zdjęciem ;)

      1. Tak wiem, już raz mi zwróciłeś ba to uwagę, ale zapadło mi to w pamięci, uważam że nie powinno mieć to miejsca w rowerze tej klasy, nawet w samplu, sory takie odczucie, nic nie poradzę ;)

  32. Wreszcie. Proszę posłuchajcie Radka:) Zawsze znajdziemy przykłady na tak czy nie. Wszystko zależy od osobistych preferencji i możliwości. Bezsprzecznie taniej i bezpieczniej jest kupić gotowca. I tak każdy w miarę zdobywania wiedzy/umiejętności/wtajemniczenia/objeżdżenia rowerowego będzie udoskonalał sprzęt pod siebie. Znajomek właśnie kupił rodzimą „księżycówkę” 2017 2.0 w pomarańczowym macie. Zapłacił około 8k.pln. Sam RS PIKE na przedzie to wydatek 3,5tysia…gdzie reszta pytam się?

  33. ja kupiłem YT Capra Al- ostatni egzemplarz na stronie YT z 2016r.
    Boże- ostatni raz to nie pamiętam kiedy się tak cieszyłem:)
    Rower mega. Jakością wykonania naprawdę się wyróżniają-a wygląd mega.
    Nie ma konkurencji w tej klasie- ja zapłaciłem z transportem 2.123 EUR- w końcu to Niemcy….już nie mogę się doczekać sezonu- w tym roku w planie Austria+ Rychleby +lokalne……..Ride on!
    Pozdrawiam!

  34. Pozostajac w kwestii skladania roweru to co uwazacie o tym amorku w krosie soilu: http://www.bikestacja.pl/pl/amortyzator-dt-swiss-opm-27-5-150mm-o-l-15mm-czarny-50-taniej-34793.html

    1. Najpierw może sprawdź kto, gdzie i za ile będzie to serwisował i ile będą kosztować części zamienne. Widły DT to egzotyka.

  35. A ja powiem tak. Z głową złożyć rower wg mnie jest lepiej jak kupować gotowca. Dlaczego? Jeszcze x lat temu jak nie było modne enduro tylko freeride i „DeHa” to składało się rowery. Mało kto wtedy miał cały rower bo to było tylko dla tych z grubym portfelem. Cen nie pamiętam ale góruje nad tym jedna najważniejsza rzecz. Wiesz co masz, gdzie masz, jak założone, wiesz jak naprawić, jak zdjąć etc. Znałeś każdy pkt roweru od śrubki przy przeżutce skonczywczy na chwytach. Wydaje mi się że jeśli ktoś ma budżet i dobrze pokombinuje(a bo to mało jest okazji na alledrogo czy chociażby wypdrzedaż?) to raczej niewiele więcej wyda jak kupując nowy rower. Sam niestety byłem zmuszony kupić cały rower bo przez 3lata spoczynku totalnie moja wiedza na temat sprzętu poszła w las. Nie mniej mając np 8k na wydaniu myślę że mogłbym sprobować coś sensownego złożyć. Wszystko kwestią punktu siedzenia oraz widzenia i możliwości:)

    1. Jeśli ktoś ma zapędy serwisowe, to zawsze może kompletny rower rozłożyć na części, wszystko sobie nasmarować, wymienić łożyska na lepsze, odpowietrzyć hamulce, poukładać przewody itd.

      A w kwestii kosztów – jasne, są okazje i wyprzedaże. Ale na kompletne rowery też są :)

  36. Kupując rower niemal zawsze wychodze z założenia, ze lepiej kupić taki z dobrą ramą jako baze do dalszej rozbudowy. I tym samym mam krossa b4 z 2013, któremu zmieniłem niemal wszystko poza kierą.

    Zastanwiałem się kiedyś, czy nie lepiej wszystkiego samemu składać ale szybko doszedłem do wniosku, że straciłbym i czas i serce do rowerowania.

  37. Podsumowywując! Zależy jak komu leży, tegoż problema nie da się jednoznacznie rozwiązać.
    Jeśli jesteś lajkonikiem to kupuj gotowca, oszczędzasz czas i nerwy.
    Jeśli jesteś pasjonatem to, szukaj przecen z zeszłego sezonu, ewentualnie upgrajduj, sprzedaj syfowe części.
    Jeśli masz zajoba rowerowego, to szukaj po częściach i składaj, złożysz maszynę marzeń, będziesz mógł się chwalić, że to ja se sam.
    Oczywiście nikt Ci nie zabroni zastosować w życiu swojej drogi, to twoje życie end jor mani meeeen!

  38. Najdroższe niestety jest ubranie gołej ramy i jeśli ktoś ma ograniczony budżet to musi albo iść rozsądną skądinąd ścieżką MAĆKA, czyli celować w sprzęt „potryndowy” albo miksować używki z okazjami. Ponieważ w branży rowerowej mam znajomych, którzy zawodowo handlują częściami i niektórzy to są typowi „panowie promocja” co wiedzą lepiej po ile i na której półce leży jaka część w Shitmano w Pniu dałem im z 10 lat temu specyfikację Mbika, czy są w stanie złożyć w cenie jaka jest w promocji. Drapali się po głowie, klęli skąd mają takie ceny itp. Wyszło na to, że w oferowanej cenie są w stanie złożyć rower na osprzęcie o TRZY KLASY niższym. Można złożyć rower taniej ale będzie to ta sama rama i niskiej klasy osprzęt.

    1. dlatego już nie ma Mbika meeen!

  39. Czy opłaca się składać rower? Nie za bardzo. Czy żałuję że złożyłem i wydałem sporo (jak dla mnie) kasy? Nie :D. Uważam że każdy powinien złożyć przynajmniej jeden rower – mega satysfakcja, a otwieranie pudełek z powoli przychodzącymi częściami to jak Boże Narodzenie co parę dni :D
    Oprócz tego jest jeszcze +10 do lansu – w końcu „build not bought”

  40. Nie opłaca się składać teraz roweru głównie z powodów czysto finansowych,ale czyż nie każdy z nas by składał swoją wymarzoną maszynę, jeśli by nie miał ograniczeń finansowych?Myślę,że napewno:)

  41. Rozgraniczmy dwie rzeczy – frajdę ze składania i czysty pragmatyzm.

    Jeśli masz dużo czasu, smykałkę do wyszukiwania okazji, zaplecze warsztatowe, walające się części i drobiazgi, chcesz mieć sprzęt 100% pod siebie albo przeciwnie, nie przeszkadza ci zlepek przypadkowych okazyjnych elementów, nie straszne ci starsze rozwiązania i z rozmysłem wybierasz z nich to co dobre – składaj.

    Jeśli masz podejście czysto ekonomiczne, czas dla ciebie ma duże znaczenie – chcesz tu i teraz, od ręki, a nie za miesiąc albo “jeśli się w ogóle pojawi”, masz tylko podstawowe narzędzia a twoje szuflady nie są pełne rowerowej drobnicy i nie wysypują się z nich zbierane latami części, oczekujesz w razie czego gwarancji, rękojmi, serwisu, itp. – kupuj nowy i ewentualnie modyfikuj.

    Frajda niestety bardzo często kłóci się z finansami więc to nic nowego. Wpieranie na siłę, że składanie jest tańsze to przy obecnym rynku mrzonki. Dywagacje jak to kiedyś się kombinowało, bo czegoś nie było, też są lekko nie w tym miejscu i czasie. A najbardziej niedoszacowanym czynnikiem we wszelkich projektach DIY jest właśnie ów czas. Za pracę fachowca musielibyśmy zapłacić i nikt nie widzi w tym nic dziwnego, a własnego czasu spędzonego przy takim projekcie najczęściej w ogóle nie bierzemy pod uwagę.

  42. Czy to ten Dartmoor Blackbird, który ma kijowy tylny wahacz do którego może nie wejść opona 2.4?

    1. Na zdjęciach – tak ;)

      W sensie, że na targach i zdjęciach katalogowych jest jeszcze rama przedseryjna – ostateczna wersja ma więcej miejsca.

  43. Może to nie enduro, ale takie coś złożyłem rok temu – http://www.pinkbike.com/photo/13313107/
    Może i koła 26″, amor 80mm, stromy kąt główki, ale przyjemność z jazdy (przynajmniej w maratonach XC) jest ogromna… ale mimo to przymierzam się do kupna gotowego szlakowego 29era pod koniec 2017/na początku 2018 (na razie moje myśli kierują się w stronę najtańszego (tegorocznego) YT Jeffsy – niecałe 10k za naprawdę fajną specyfikację).

  44. A jaki taki proces składania wygląda? W sensie wyboru ramy, jeszcze nie jeździłem a już wiem jaki rower złożyć? Problem jest z przymiarką do kompletnych rowerów, bo ich w sklepach stacjonarnych nie ma, a co dopiero z takim składakiem. Cenowo składak to porażka bez dwóch zdań, tak jak ludzie pisali, cały rower a potem „strojenie”. I jak w temacie, nie czy to fajnie składać rower tylko czy się opłaca.

  45. Remigiusz Rymarski

    Witam,jestem tu nowy chciałbym poznać waszą zdanie,opinię.A mianowicie nabyłem rower felt dirt jamper 15,5 z roku 2008,za kwotę 800zł w stanie niemal że idealnym.Lecz brakowało mu tego czegoś więc go przemalowałem (z szarego na zieleń fluorescncyjny)koszt ok 50zł .Stwierdziłem jednak że czasem warto by gdzieś dalej się bryknąć i postanowiłem wszystko zmienić.Kupiłem nowe nie używane koła 110x20mm i 135×10 na piastach saint fh M800 i obręczach mavic 321 + manetka tył slx ,kaseta deore na pająku 9t oraz mechanizm saint z osią przelotową 135×10(nową) za kwotę 450zł.Amorek SR suntour duro 20mm za 505zł nowy,Kierownice Renthal lite 259zł nowa,Korbę Zee z suportem 68/73(jeden blat 36t za 300żł udało się na licytacji nowa),gripy Renthal 59zł nowe,komplet hamulców hydraulicznych slx model 2017 870zł nowe,śrubę wzmocniającą do mufy sterów 130zł nową,pedały motylki enduro 170zł nowe,siodło velo gel 99zł nowe,sztycą zoom 40 45zł nowa,linka do tyłu 40zł nowa,dętki 26×2.40 30zł nowe.komplet naklejek 145zł nowe,błotniki enduro grand m.o.m 100zł nowe(licytacja) plus te części które były w felcie ( czyli mostek truvativ ,stery,zacisk sztycy)oraz koszty przesyłek ok 300zł ogólnie wyszło ok 4tyś czy to drogo???rowerek wyszedł super rasowe enduro(nie wiem jak dodać zdjęcia???)nie wiem czego nie lubię kół 27.5 i 29?jakoś nigdy nie miałem do nich zaufania.Proszę o szczere odpowiedzi bo moi koledzy mówią że za te pieniądze mogłem kupić nawy,ale ja wolałem złożyć sam z tego co uważam za w miarę dobre i nie drogie.Pozdrawiam

    1. Kolegami się zbytnio nie przejmuj, jeśli Twój składak ci pasuje…

      …ale prawda jest taka, że za 4000 zł można teraz kupić naprawdę konkretnego używanego fulla.

  46. byłem na początku października 2017.jest singiel podjazdowy , zresztą ,bardzo ciekawy.ale nie o tym chciałem pisać . spodziewałem się nudnych jednorodnych szlaków ala nove mesto a tu jaka niespodzianka.rewelacyjne single przypominające szlaki górskie .hopy ,muldy, bandy itd.nawet najłatwiejszy singiel D jest ciekawy i nie nudzi jak szlaki w świeradowie.

    1. Na pewno chciałeś skomentować ten artykuł? :P

      Skopiuj go proszę w odpowiednie miejsce, bo nie mam możliwości przenoszenia.

Dodaj komentarz do tekstu Czy opłaca się składać rower?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top