Menu
Menu Szukaj

Miejsca: Singletrack Glacensis, Kłodzko

Kiedy jakieś 3 lata temu po raz pierwszy zobaczyłem projekt Singletrack Glacensis wykonany w technice „długopis na serwetce”, miałem poważne wątpliwości co do jego realizacji – ponad 200 kilometrów, za jakieś 7,5 mln złotych? Jasne, może za 20 lat. Kasa jednak się znalazła, a budowa ruszyła z kopyta. Od tego momentu moje wątpliwości przeniosły się na jakość realizacji, bo jak wiadomo, ta rzadko idzie w parze z ilością. A ponieważ na budowaniu napięcia znam się jak na budowaniu igloo i zawsze na wstępie zdradzam puentę artykułu, pewnie już się domyślasz, że „wątpliwości” będą motywem przewodnim niniejszego opisu.

Singletrack Glacensis Kłodzko


Gdzie to jest?

Singletrack Glacensis to największa sieć singletracków w Europie, więc trudno przypisać ją do którejkolwiek miejscowości. Trasy biegną wschodnią ścianą Kotliny Kłodzkiej (Glacensis to jej łacińska nazwa), z samej północy (Srebrna Góra / Bardo), na samo południe (Czarna Góra / Międzygórze), po drodze zahaczając między innymi o Złoty Stok i Lądek Zdrój, a także mijając w niewielkiej odległości Kłodzko.

Singletrack Glacensis Kłodzko

Najlepszą mapę ścieżek znajdziesz na Traseo.

Pętle są też oznaczone na Trailforks (poszczególne fragmenty stanowią oddzielne obszary, więc musisz „odzoomować”, żeby zobaczyć całość):

Glacensis Kłodzko on Trailforks.com


Południowe pętle są trochę odsunięte od reszty (łączą je drogi szutrowe/asfaltowe), ale i tak nie będziesz miał problemu z wymyśleniem trasy na dwu- czy trzydniową wycieczkę prowadzącą praktycznie tylko po oficjalnych singletrackach, bez powtarzania tych samych linii. Parę propozycji dam Ci za chwilkę. Najpierw jednak zastanów się, czy na pewno chcesz z nich skorzystać.


Co mogło pójść nie tak?

Zbudowanie tak potężnej ilości ścieżek wymagało zatrudnienia „zwykłych” firm budowlanych, i to raczej bez specjalnej selekcji – jak to zwykle bywa w przypadku projektów unijnych, czasu było niewiele. Zawsze uważałem, że firma „F.H.U. Koparex Zenon Kwasigroch” nie jest w stanie wziąć do ręki projektu trasy rowerowej i ot tak, wykopać drugiego Superflowa. Nadal tak uważam.


Czytaj, jeśli jesteś endurowcem / trailowcem / inspektorem budowlanym

Na wstępie trzeba wyraźnie zaznaczyć, że absolutnie nie są to trasy enduro, bo też nigdy nie miały nimi być. Problem w tym, że nie są to też flow-traile. Kojarzysz trasę D (Romet Red Line) w Srebrnej Górze? Prawdopodobnie nie, bo po pierwszym przejeździe spuściłeś na nią kurtynę miłosierdzia i wyparłeś z pamięci. Na Singletracku Glacensis znajdziesz do niej dużo podobieństw…

Jeśli nastawiasz się na dynamiczną jazdę, najbardziej poczujesz, co miałem na myśli z „Koparexem”. Najbardziej widać to po niektórych bandach. Ktoś chyba nieopatrznie użył tego słowa w projekcie zamiast „zakrętu profilowanego”, a ponieważ pan Zenon „bandy” zna głównie w hokeja i ew. żużla, to wykroił idealnie płaskie zakręty, na zewnątrz usypując górkę…

 

Singletrack Glacensis Kłodzko
Singletrack Glacensis objeżdżałem zaraz po odwiedzeniu Pasma Rowerowego Olbrzymy, któremu mocno się oberwało za błędy w realizacji. Ten sam inspektor o Glacensis nic nie napisał – podobno po 500 metrach dostał wylewu i aktualnie przebywa w szpitalu.

Drugi problem to flow, a dokładniej: brak flow. Owszem, jest kilka płynnych zjazdów, ale stanowią one niewielki procent całości i żeby do nich dotrzeć, trzeba się solidnie nakręcić (lub skorzystać z podwózki, o czym za chwilę) – pętle są dość płaskie, interwałowe i gęsto przeplatają zjazdy podjazdami. W założeniu chodziło pewnie o „szanowanie wysokości” i to się zasadniczo udało. Niestety kosztem frajdy z jazdy – jak tylko poczujesz flow na zjeździe, wbijasz się w jakiś krótki podjazdowy spowalniacz. A z kolei podjazdy są mozolne, bo co chwilę traci się trochę wysokości na krótkich zjazdach. Efekt jest podobny, jak na trasie „Dłużek” na Kaczawskich Ścieżkach: podjazdy się dłużą, a nagrody brak.

Singletrack Glacensis Kłodzko
Przykład spowalniacza zupełnie niepotrzebnie dodającego kilka metrów podjazdu.

Skoro więc w przypadku endurowców i trailowców ryzyko rozczarowania jest tak wysokie, to pewnie Glacensis znacznie lepiej wypadnie w oczach początkujących…?

Czytaj, jeśli jesteś początkującym kolarzem górskim / turystą

„Leśne ścieżki rowerowe” – oto najtrafniejszy opis Glacensis, jaki przyszedł mi do głowy po wielu kilometrach rozmyślań. Początkowo myślałem o „górskich ścieżkach rowerowych”, ale do tego przydałyby się jakieś górskie widoki, a 95% ścieżek prowadzi gęstym lasem i można co najwyżej popodziwiać drzewostan. Jak widać na zdjęciach, ładnych miejsc nie brakuje, ale na 2-dniowej, 90-kilometrowej pętli między Bardem a Lądkiem nie czułem się, jak na górskim tripie…

Osoby bez doświadczenia (i Trailforksa w telefonie) odczują też oznakowanie, które nie jest najgorsze, ale też nie najlepsze. Podobnie jak na Olbrzymach, kolory niebieski i czerwony nie oznaczają tu poziomu trudności, a jedynie rozróżniają kierunki w ramach pętli: niebieskie odcinki prowadzą w kierunku Srebrnej Góry, a czerwone – Stronia Śląskiego. Sytuację ratuje fakt, że poziom trudności jest wszędzie bardzo wyrównany (czyt. niski).

Singletrack Glacensis Kłodzko
Gdyby tylko kolor trasy na mapie zawsze zgadzał się z tabliczkami w terenie… Trailforks wysoce zalecany. Dzięki niemu zorientujesz się też w profilu trasy – na tablicach nie ma niestety żadnych informacji na temat przewyższeń.

Czyli ogólnie lipa? Niekoniecznie! Osobom początkującym pokręcone ścieżki może nie zapewnią ładnych widoków, ale zabawa na pewno będzie lepsza, niż na kamienistych szlakach pieszych. Jeśli dopiero zaczynasz w MTB, polecam wybrać sobie jedną pętlę i samemu ocenić, czy taki charakter tras Ci odpowiada.

Czytaj, jeśli jesteś krosiarzem / e-bikerem

Jak na razie obraz Singletracka Glacensis maluje w się w kolorach typowego Forda T, ale w końcu dotarliśmy do grupy, której tutejsze trasy powinny się najbardziej spodobać.

Osoby na rowerach XC i z nastawieniem na trening odnajdą się tu idealnie. Czytałem w internecie parę relacji z krosiarskich „zgrupowań” (serio, tak nazywają wypad na rower z kumplami) i opinie były bardzo pozytywne.


Propozycje tripów

Przeczytałeś właściwy dla siebie fragment i uznałeś, że zamiast słuchać jakiegoś blogiera z internetu wolisz pojechać sprawdzić to samemu? Gratuluję słusznego podejścia, tak trzeba żyć. W nagrodę zaproponuję Ci parę ciekawych sposobów na zapoznanie się z Singletrackiem Glacensis – bo na pierwszy rzut oka, ilość tras może przytłaczać.

Propozycja 1: Glacensis Flow Trip

Na „Floł Tripa” zostałem zaproszony przez Piotrka i Marka ze Srebrnej Góry, i zostawił on po sobie pozytywne wrażenia (to znaczy trip, ale Piotrek i Marek w sumie też).

Myślę, że dla endurowca czy trailowca jest to zdecydowanie najlepszy sposób na poznanie Singletracka Glacensis. Dzięki shuttlowi pokonuje się bardzo duży obszar (przełęcze Puchaczówka, Janowa, Jaworowa, Łaszczowa), a ze względu na interwałowy charakter tras, również na rowerze jest co robić (około 50 km jazdy, głównie w dół).

Glacensis Flow Trip zdecydowanie więc polecam, o ile tylko możesz sobie pozwolić na wyjazd w piątek (w weekendy busy obsługują Srebrną Górę) i masz tyle szczęścia, żeby trafić na co najmniej 4 innych śmiałków (min. grupa to 5 osób). Zbiórka w Srebrnej Górze, koszt 140 zł, a kto chętny, palec pod budkę dzwoni na 509 464 477.

Propozycja 2: Trans Glacensis

W sensie nie, że przebrany za dziewczynkę, tylko taki przejechany z północy na południe – jak transalp. Glacensis Flow Trip zostawił na tyle pozytywne wrażenie, że podjarany zacząłem studiować mapę w poszukiwaniu trasy na dłuższą wycieczkę.

Na punkt startu wybrałem Bardo (parking przy przystani pontonowej, oznaczony na Trailforks), a za cel obrałem Lądek-Zdrój. W jedną stronę to około 40-45 kilometrów i 1200-1400 metrów przewyższenia – pierwszego dnia więcej, bo Lądek leży wyżej.

A jeśli mój plan jest dla Ciebie zbyt mało ambitny, możesz:

  • zacząć dalej na północ, od pętli Wilczej;
  • dodać po drodze pętlę Złoty Stok lub Zdrój (w samym Lądku);
  • jechać dalej na południe (np. wydłużając tripa o kolejny dzień lub dwa) do Stronia Śląskiego lub nawet Siennej/Międzygórza, żeby zrobić pełny Trans Glacensis.

Niestety po pokonaniu tej trasy miałem bardzo mieszane uczucia. Fajne jest w niej to, że obydwa dni kończy się względnie fajnymi zjazdami (pętla Orłowiec i Kłodzka).

Mimo wszystko taki wyprawowy sposób poznawania Singletracka Glacensis ma swój urok, bo właśnie do takich długodystansowych wycieczek z bagażem na plecach nadaje się on najlepiej. Zresztą takie były jego założenia: są to single o charakterze przeprawowo-turystycznym, w dość ciekawy i łagodny sposób komunikujące bardzo duży obszar. Jeśli nie nastawisz się na rewelacyjne zjazdy, adrenalinę i flow, a po prostu na kilometry pokręconych ścieżek przez las, będziesz zadowolony.

Propozycja 3: Glacensis z przełęczy Jaworowej

Jeśli nie chcesz od razu poświęcać całego weekendu, a najpierw „zamoczyć palec” jednym dniem jazdy, niezłym pomysłem jest zostawienie samochodu na przełęczy Jaworowej, skąd startują aż 3 pętle: Orłowiec, prowadząca do Lądka-Zdroju (jedna z najlepszych), Dwie Przełęcze + Złoty Stok prowadzące do Złotego Stoku (całkiem fajne), oraz opcjonalnie pętla Złota, łącząca się dalej z pętlą Chwalisław (jedną z najgorszych).

Propozycję tę możesz też zmodyfikować, jeśli chcesz zostawić rodzinę w jakimś fajnym miejscu i pójść pojeździć. Kopalnia w Złotym Stoku to jedna z największych atrakcji turystycznych regionu, a przy okazji punkt startowy pętli Złoty Stok, która następnie przez Dwie Przełęcze łączy się z pętlą Orłowiec.

Propozycja 4: Glacensis + Czarna Góra

Ostatnia propozycja to nocleg w Siennej i objeżdżanie najbardziej wysuniętych na południe pętli Glacensis: Orłowiec, Pod Śnieżnikiem, Stronie i Rudka. Należą one do najlepiej wykonanych i najciekawszych. A nawet, jeśli Ci się nie spodobają, zawsze masz pod ręką bikepark (aktualnie rozbudowywany przez Arka Perina) i rewelacyjne szlaki w okolicy Śnieżnika (najlepszy przewodnik po nich znajdziesz u Knurświnów).


Singletrack Glacensis – podsumowanie

Jeśli miałbym Singletrack Glacensis opisać jednym zdaniem, powiedziałbym, że są to leśne ścieżki rowerowe o wyprawowo-turystycznym charakterze. Jeśli jesteś początkującym lub jeździsz na rowerze XC/elektrycznym, mimo niedoróbek powinny przypaść Ci do gustu.

Niestety im lepszym jesteś riderem, tym bardziej błędy w realizacji będą Ci odbierały frajdę z jazdy. Przez dużą liczbę wykonawców, trasy mają bardzo nierówny poziom i trudno polecić konkretną wycieczkę omijającą słabsze fragmenty i mozolne podjazdy. Najlepszym rozwiązaniem dla średnio-zaawansowanych jest Glacensis Flow Trip, ewentualnie objechanie południowych pętli w ramach wypadu do Czarnej Góry.

Ze względu na dużą liczbę niedoróbek, moim zdaniem Singletrack Glacensis zamyka stawkę tegorocznych premier ścieżkowych. Osobiście na pierwszym miejscu zdecydowanie stawiam Pasmo Rowerowe Olbrzymy. Level niżej lądują Kaczawskie Ścieżki – krótsze i również niedopracowane, ale jednak ciekawsze od kłodzkich. Z tymi drugimi Glacensis mógłby jednak ostro powalczyć, jeśli tylko gminy wyegzekwują wszystkie poprawki od wykonawców (prace na trasach cały czas trwają).

Takie porównania i oceny z perspektywy enduro nie są jednak sprawiedliwe, bo Singletrack Glacensis jest projektem o innym charakterze. Będąc świadomym subiektywności mojej oceny, mimo wszystko cieszę się, że udało się ten projekt zrealizować – już teraz widać, że jego potencjał turystyczno-treningowo-przygodowy przyciąga wielu nowych rowerzystów. Może Glacensis zainspiruje ich do odwiedzenia również innych miejscówek? Bo jest co poznawać – chwilę temu otwarte zostały nowe trasy w Szczyrku, a do tegorocznych premier prawdopodobnie dołączą jeszcze singletracki w Szklarskiej Porębie – każdy powinien znaleźć coś dla siebie, o czym warto pamiętać oceniając Glacensis. #PolskaSinglemStoi!

 

Singletrack Glacensis Kłodzko
www.facebook.com/singletrackglacensis

PS. Już w najbliższą sobotę (31 sierpnia) widzimy się na zawodach Enduro MTB Series w Srebrnej Górze :) W niedzielę będzie więc dobra okazja, żeby odwiedzić Glacensis!


Zobacz też:

 

52
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
32 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
28 Comment authors
MateuszaleksanderJarekMarekMiłosz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jakub
Gość
Jakub

Pętla Ostoja i pod Śnieżnikiem bez zarzutu… Bardzo korzystnie wypada wkomponowany fragment z nawierzchnią naturalną.

GryziGrunt
Gość
GryziGrunt

Ostro, ale rzeczowo i co najfajniejsze do sprawdzenia Czy wogóle warto brać tam rower enduro?

Filip
Gość
Filip

Rower trailowy o skoku140x130 nie ma tam zbytnio co robic. Najlepszy wybor to chyba elektryczny hardtail. Objechac i odchaczyc ze przejechane:-P

Tomek
Gość
Tomek

podpisuję się obiema rękami i nogami pod ww tekstem

Wełna
Gość
Wełna

Zaliczyłem większość tych ścieżek po południowej stronie. Podzielam opinię autora. Do tej pory myślałem, że ja się czepiam (no bo przecież jestem urodzonym malkontentem) ale no niestety… diabeł tkwi w szczegółach. Moim zdaniem najlepsza trasa żeby poczuć flow i nie nakręcić się jak głupi to… Rudka. Można ją zrobić kilka razy w ciągu dnia.
Zjazd szczególnie w początkowym segmencie miodzio. No i las ładny. Polecam.

Kacper
Gość
Kacper

Byłem teraz w niedzielę z synem na pętli łaszczowej, ogólnie bardzo słabo (kto wymyślił wytracanie wysokości produktem bando podobnym?!). Natomiast całość wynagrodził punkt widokowy na Bardo… MEGA i dla niego warto było. Widzę po zdjęciach, że też byliście i żadnej wzmianki. Mam prośbę, mógłbyś napisać w punktach od najlepszych pętli do najgorszeych? Natomiast wrócimy tam jak przedstawia się pętla Kłodzka w tym wszystkim?

Marek
Gość
Marek

Kłodzka odcinek czerwony, druga połowa do szosy jeden z lepszych odcinków. Część niebieska jeden z najgorszych. Łaszczową można sobie odpuścić. Oprócz tego punktu widokowego trasa beznadziejna. Liczyłem na fajny zjazd do Bardo a było jak to już ktoś słusznie napisał wytracanie prędkości produktem bandopodobnym. Zdecydowanie najlepsza Rudka.

Dawid
Gość
Dawid

Jest jeszcze jeden problem. Cześć pętli nie jest singlami. Pętla wilcza np to w większości drogi leśne. Nawet części które na trailforks są oznaczone jako single

Skalniak
Gość
Skalniak

Skoro takie nudy to może gravelem albo przełajem warto? :)

Ilia
Gość
Ilia

Właśnie miałem to napisać :)

Andref
Gość
Andref

Ej, ale umówmy się, że zabieranie na takie trasy fulla trail, albo, co gorsza, enduro, jest grubym overkillem. Byliśmy tam dwa tygodnie temu z moją dziewczyną na gravelach/przełajach. Ja się bawiłem całkiem nieźle, mimo mojej niechęci do „zrównoważonych ścieżek” i tylko z rzadka ziewałem. Za to ona miała doskonałą rozrywkę i odskocznię od mazowieckiego kolarstwa ;)

Maciej
Gość
Maciej

W którym miejscu na świecie robi się singletracki dla graveli?

Tito
Gość
Tito

Na mazowszu ;)

Majorro
Gość
Majorro

Akurat zaliczyłem pętlę Ostoja w zeszłym tygodniu i uczucia mam mieszane. Potrafię docenić terenowe jeżdżenie w pięknych okolicznościach przyrody, nawet jeśli jest ‚lajtowe’. Więc o ile samo poprowadzenie trasy i okolica były bardzo przyjemne, tak jazda po takim samym żwirku przez 20+ km po prostu mnie wynudziła. Ten króciutki odcinek, gdzie nagle sztuczną nawierzchnię zastępuje prawdziwa leśna ścieżka tylko unaocznia jak naprawdę powinna wyglądać ta inicjatywa. Dobry punkt odniesienia to północna ścieżka z Rychleb – trasa o podobnym charakterze, bo dość płaska, interwałowa i długa, ale przez różnorodność nawierzchni i pozostawienie naturalnych elementów – o niebo ciekawsza. Jadąc Glaciensis miałem wrażenie zmarnowanego potencjału, moim zdaniem zbyt skrupulatnie wyrugowano naturę ze szlaku. A jest czego żałować, bo w sumie wykonanie, te wszystkie zakręty, mostki, rozczulająco opiekuńcze oznaczenia i przede wszystkim sam projekt – to kawał sensownie wykonanej pracy. Ale kto wie, może charakter się jeszcze zmienić, minie kilka sezonów, trasy postarzeją się i podniszczą trochę – coś wyrośnie, coś się odsłoni – może jeszcze być ciekawie.

Czesu
Gość
Czesu

Na jednej z tych band wysypanych luźnym tłuczniem się wywaliłem i trzeba było szyć kolano, oczywiście po powrocie do Wrocławia którego częścią było szukanie na trailforksie gdzie teraz w ogóle jechać bo oznaczeń brakuje w miejscach gdzie byłoby najbardziej przydatne. Na ich funpagu widziałem z resztą jak chwalili się nową trasą w całości usypaną z takiego gówna. Toż to jakaś paranoja.

adixx
Gość
adixx

Wieje nuda i potem. Mozna tez z Barda jechac na Rychleby przez Stronie Sl..

Roman
Gość

Jak widziałem gości w kaskach full bikach dh to myślałem po co oni tu przyjechali.a jednak stałe wyprzedzanie rodzin z dziećmi chyba im tak nie przeszkadzało.

Grebart
Gość
Grebart

To się nazywa „zjechać” ścieżki :-)

Mateusz syn Janusza
Gość
Mateusz syn Janusza

Przeczytałem: „Pamiętaj tylko o spakowaniu jedzenia i picia na cały dzień, bo po drodze nie spotkasz żadnej cywilizacji.”
I jakoś mnie to zachęciło bardziej niż cały teks przeczytany wcześniej

Bartosz
Gość

Cześć Michał. Pytanie . Powiedz mi z własnego doświadczenia na jaką miejscówkę najlepiej zabrać grupkę chłopaków, z którymi rekreacyjnie objeżdżamy Jurę Krakowsko-Częstochowską aby zarazić ich mocniejszą „cyklozą”, ale taką aby nie zrazić ich na początek. Są to ludzie z mocniejszymi aspiracjami, ale bez umiejętności aby zabrać ich na jakieś najtrudniejsze trasy. Najlepiej w okolicach Małopolski. Dobrze aby trasy były mocno zabawowe – takie na których znajduje się sporo delikatnych miejsc, gdzie można oderwać rower od ziemi. Tak aby po powrocie nie wrócili z trzęsącymi rękami, ale z uśmiechami na twarzach. Dodam że byliśmy z częścią grupy w Kluszkowcach, trochę pojeździliśmy po samym parku i okolicach, ale trasa w stylu OS4 z Joyride to zdecydowanie za dużo. Chodzi w pierwszej kolejności o mocny charakter zabawowy. Z góry dziękuję za poradę :D

Cyprian
Gość
Cyprian

Do Zawoi albo do Bielska jeśli mają to być przygotowane trasy, jeśli naturalne szlaki i bardziej kondycyjnie to w Beskid Sądecki.

Bartosz
Gość

Właśnie zastanawiałem się nad Bielsko-Białą. Trasy są tam jakoś rozsądnie podzielone względem posiadanych umiejętności – aby móc je przechodzić stopniowo abym mógł określić przy której chłopaki czują się już mniej komfortowo? dokładnie chodzi mi o przygotowane miejscówki.

Cyprian
Gość
Cyprian

Dziwnie to brzmi- to ile lat mają chłopaki że to Ty musisz określać poziom ich komfortu?

Bartosz
Gość

Stare konie :) po dwadzieścia parę do 30-tki, ale ja jeżdżę regularnie od wielu lat, a ostatnio jak pozwoliłem chłopakom aby szaleli do woli to jednego z Kluszkowców musiałem odwozić do szpitala po tym jak przeleciał bandę prosto w jakieś kamienne zbocze z potrójnym saltem w locie ( obok drogi asfaltowej prowadzącej na górę) i połamał rękę. Chcieli by dużo, ale skill im nie do końca na to pozwala, a wtedy przestrzelić możliwości nad aspiracje bardzo łatwo. Więc teraz trochę roztropniej podchodzę do tematu. A sam z dwójką dzieci nie zawsze mam czas aby zwiedzać istniejące już miejscówki, dlatego pytam o wiele bardziej doświadczonych w temacie Kolegów :) Czuje się trochę jak ich rowerowy ojciec :) Ja ich wciągałem w mocniejszy teren i nie chciałbym teraz zrazić.

Bartosz
Gość

Cześć Michał. Byłem, pojeździłem i rewelacja. Nie ukrywam że moją ulubioną trasą została ROCKNROLLA :) Szaleństwo na 100%. Ale mam pytanie. W jakim momencie zacząć szlifować czerwone trasy ENDURO? Przejechaliśmy 2 zielone :) 2 x ROCKNROLLA i 2 x TWISTERA + SAHAIRA oraz GONDOLE. 2 przejazd trasą ROCKNROLLA był czysto lotny, przelecieliśmy praktycznie wszystko co było możliwe, ale na trasach enduro brakowało tego luzu. Czy lepiej szlifować płynność na trasach enduro od razu, czy ćwiczyć skilla na niebieskich, i kiedy poczuje się to coś przenieść to na trasy enduro w naturalnym terenie?
Pzdr

Miłosz
Gość

Hej. Daje nagranie z jednej z pętel :) Dobrze pokazuje jak to wszystko wyglada w praktyce.

https://www.youtube.com/watch?v=0lKEALcLXqo

Jadac mialem podobne odczucia do Michala, ale nie przekreslam tego miejsca, takie trasy sa swietne zeby zabrac na nie poczatkujacych/druga polowke ktora jezdzi bardziej dla nas niz dla frajdy, czy ojca krosiarza. :)

Jarek
Gość
Jarek

A ja nie narzekam. Zdecydowanie to lepsze niż leśne kamieniste szutry. Przejechałem wszystko w rejonie Bardo, Złoty Stok i Lądek Zdrój – jedyne całkowite rozczarowanie to pętli Wilcza, bo to właśnie w 90% leśne szutry plus mega błoto na dwóch odcinkach – naprawdę warto to sobie odpuścić. Hardtrial z silnikiem lub bez sprawdza się jak najbardziej. Jedyna uwaga do zarządcy – przydała by się komunikacja z leśnikami i jakieś info dostępne do zapoznanie się PRZED !!! wyjazdem, bo zaskoczyła manie ścinak drzew w trzech miejscach – trasy zamknięte, zdenerwowani pilarze, przewracające się drzewa, gałęzie na ścieżce. Z braku info przed nie mogłem się zastosować do zakazu bo musiałbym wracać singlem pod prąd a to niebezpieczne, więc nie miał on zupełne sensu, choć był uzasadniony ze względów bezpieczeństwa wycinki.

aleksander
Gość

elo. byłem w sobotę 19.10.2019. Start z Barda -> Łaszczowa, Kłodzka i Chwalisław i powrót do Barda. Łaszczowa do góry spoko się jedzie i miejscami pięknie (zresztą wszędzie pięknie bo to w lesie). Kłodzka miała kilka fragmentów fajnych zjazdów. Chwalisław do góry ok, w dół kilka ciekawych momentów. Kłodzka jakoś w stronę Barda już nie pamiętam Łaszczowa w dół – nie rozumiem. Zakręty, które nie dają żadnej radości – w każdym razie mi – może nie umiem jeździć Ale i tak warto: wychodzę z założenia, że dzień na rowerze w górach jest zawsze zajebisty.

Mateusz
Gość
Mateusz

Omg czy trance3 29”?? Który wybrać? Lepiej trochę dołożyć czy nie ma sensu?

Odwiedź mój profil na
Instagram Top