Menu
Menu Szukaj

Miejsca: Kaczawskie Single Tracki

#PolskaSinglemStoi! A zwłaszcza województwo Dolnośląskie, gdzie w tym roku otwarte zostały Pasmo Rowerowe Olbrzymy, Singletrack Glacensis i Kaczawskie Single Tracki. Na pierwszy ogień idzie ta ostatnia miejscówka – najmniejsza, ale wcale nie taka mała, bo osoby początkujące mogą w niej liczyć na solidny weekend jeżdżenia.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki


Kaczawskie Single Tracki czy Kaczawskie Ścieżki?

Kaczawskie Ścieżki pojawiły się już na łamach bloga, kiedy były jeszcze w fazie projektu (autorstwa POMBA). Pod tą nazwą znajdziesz je też np. na Trailforks. Ostatecznie jednak z jakiegoś powodu zostały przemianowane na dość niefortunne „Kaczawskie Single Tracki” („singletrack” to jedno słowo!). Mam nadzieję, że wybaczysz mi, jeśli w tekście będę się posługiwał obiema nazwami.

Gdzie to jest?

Na Kaczawskie Single Tracki składają się 4 lokalizacje:

1. Świerzawa-Gozdno-Rzeszówek (lub po prostu „Gozdno”)
2. Proboszczów („Ostrzyca”)
3. Lubiechowa-Chrośnica („Okole”)
4. Wojcieszów („Dłużek”)

Nie są one połączone rowerowo – dzieli je 15-25 minut jazdy samochodem.

Kaczawskie Ścieżki on Trailforks.com


(↑ zmniejsz przybliżenie, żeby zobaczyć wszystkie cztery lokalizacje)

Największe miejscowości to Świerzawa i Wojcieszów. Cały region Gór i Pogórza Kaczawskiego leży na południe od Złotoryi, ok. 30 minut od autostrady A4 w kierunku Jeleniej Góry.

Jakie trasy znajdziesz w poszczególnych lokalizacjach?


1. Świerzawa-Gozdno-Rzeszówek („Gozdno”)

Długość pętli: 12+15 km
Parking (Google Maps)

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Pod Grzybkami

To trasa, od której większość osób zapewne zacznie zwiedzanie Kaczawskich Ścieżek. W takim wypadku warto przymknąć na nią oko, żeby się nie zrazić. Składa się przede wszystkim z płaskich, dziwnie ukształtowanych zakrętów i rollerów. Potraktuj ją po prostu jako dojazdówkę do „Dwóch Wąwozów”.

Dwa wąwozy

Teoretycznie jest to trasa zielona, ale okazuje się znacznie ciekawsza od niebieskiej „Pod Grzybkami”. W zakrętach pojawiają się długie, łagodne bandy, a klimat buduje poprowadzenie trasy zboczami wąwozów (zgadnij ilu). Całkiem przyjemna ścieżka, jedna z lepszych w całym kompleksie.

Gozdno 1

Kolejna pętla niebieska znajduje się po drugiej stronie drogi łączącej Gozdno ze Świerzawą. Od razu wita Cię płynnymi bandami w gęstym lesie iglastym. Ale nie wszystkie zakręty tak wyglądają – sporo tu ostrych nawrotów, chyba zbyt ostrych, jak na trasę niebieską. Zwłaszcza zjazd zaczynający się przy wieży widokowej może być zaskakujący dla początkujących.

Gozdno 2

Pętlę można sobie wydłużyć odcinkiem „Gozdno 2” – niby czerwonym, ale tak naprawdę o takim samym poziomie trudności. Warto, zwłaszcza że dzięki temu powtarza się całkiem przyjemny fragment trasy niebieskiej.


2. Proboszczów („Ostrzyca”)

Długość pętli: 12 km
Parking (Google Maps)

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Pod Ostrzycą

Zielony singiel dojazdowy do pozostałych dwóch tras w tej lokalizacji.

Co ciekawe, Ostrzyca jest wygasłym wulkanem (nawet nazwano ją „Polską Fudżijamą”), a w zasadzie tym, co z niego zostało po kilkunastu milionach lat erozji.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Ostrzyca

Z podjazdu „Pod Ostrzycą” warto odbić na niebieską trasę „Ostrzyca”, która de facto trawersuje „tytułowe” wzniesienie. Można nawet, w ramach zwiedzania, wejść kamiennymi schodami na szczyt. Sama pętla jest nieco rozczarowująca – pojawiają się na niej małe hopki, a nawet parę całkiem słusznych rozmiarów stolików, ale profil trasy nie nadaje odpowiedniej prędkości do ich pokonania.

Na ostatnim skrzyżowaniu z szutrem odbij w lewo, żeby po chwili wrócić na zielony singiel „Pod Ostrzycą”, prowadzący do kolejnej trasy.

Zielonki

Trasa płaska, ze sporą ilością szutrowania, ale mimo to bardzo przyjemna – dużo nadrabia klimatem, zwłaszcza po deszczu. Charakterem łudząco podobna do północnej pętli Rychlebskich Ścieżek.


3. Lubiechowa-Chrośnica („Okole”)

Długość pętli: 12 km
Parking (Google Maps)

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Okole + Okole Zjazd

Okole to ok. 10-12-kilometrowa pętla nieco na uboczu, więc może Cię kusić, żeby ją pominąć. Byłby to błąd, bo jest to najlepsza pętla całego kompleksu. Po pierwsze: jest pętlą. Praktycznie od parkingu do parkingu jedziesz singlem. Po drugie: singlem, w którego budowę ktoś włożył więcej serca, niż w przypadku pozostałych tras.

Owszem, są niedociągnięcia, takie jak bardzo ostre agrafki na podjazdach, a parę nawet na zjeździe. Ale można na nie przymknąć oko, bo cała trasa leży w bardzo malowniczym miejscu, „odbijając” się co chwilę od wielkich skał i kamiennych „band”.


4. Wojcieszów („Dłużek”)

Długość pętli: 16 km
Parking (Google Maps)

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Dłużek

Przed odwiedzeniem tej trasy zastanawiałem się, czy nazwę zawdzięcza temu, jak się dłuży?

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Kiedy zobaczyłem, że jest to jedyna miejscówka z oznakowaniem odpowiadającym na osiołkowe pytanie „daleko jeszcze?”, moje wątpliwości się nasiliły…

…a następnie – niestety – potwierdziły. Pętla zaczyna się od 9-kilometrowego podjazdu, najpierw asfaltowego, potem szutrowego, a na końcu singlowego. Droga na szczyt Dłużka (gdzie można wdrapać się na wieżę widokową) ciągnie się niemiłosiernie, bo podjazd jest nudny i czasem irytujący – w paru miejscach ścieżka prowadzi 2 metry pionowo w górę, żeby natychmiast odbić i zjechać 1,5 metra prawie w to samo miejsce – WTF?

Również na zjeździe – kiedy już nadszedł – kilka razy wybrzmiały w lesie brzydkie słowa (i nie było to „zajebiście”). Po tak długim zdobywaniu wysokości masz nadzieję na coś naprawdę dobrego. I choć zjazd zdecydowanie ma swoje momenty, to złapanie flow utrudniają niespodziewane zakręty z ujemnym profilem, czy skalne szykany tuż przed długimi bandami. Może to przez to, że była to moja ostatnia trasa, ale kiedy ujrzałem zabudowania Wojcieszowa, poczułem ulgę – a to nigdy nie jest dobra rekomendacja.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Zakręt z widokiem a la Twister uważam za jedyną atrakcję zjazdu.


Poziom trudności

Nie podawałem go w powyższych opisach, bo choć trasy są oznaczone kolorami (zielonym, niebieskim i czerwonym), to głównie służą one ich rozróżnieniu – pod względem trudności, wszystkie można uznać za niebieskie. Nawierzchnia jest w 95% utwardzona i wysypana kruszywem, więc jedyna trudność polega na płynnym pokonywaniu zakrętów i rollerów.

Kaczawskie Ścieżki

Choć nie zawsze jest to tak łatwe, jak powinno. Trasy są jeszcze świeże i nawierzchnia musi się trochę „uleżeć” – aktualnie sporo jest miejsc z luźnym żwirkiem, na którym kilka razy prawie wywinąłem orła (w tym raz… na podjeździe).

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Niektóre zakręty mają też dość… osobliwy promień i profil, co widać po oberwanych zewnętrznych krawędziach trasy. Jest też parę ślepych zakrętów z ekspozycją na wylocie (dosłownie), gdzie początkujących z pewnością czekają ciekawe chwile – to z kolei potwierdzają ślady panicznego hamowania.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Z tego powodu dość trudno złapać flow na zjazdach, zwłaszcza że ich nachylenie jest bardzo niewielkie – jeśli liczysz na jazdę pełnym ogniem, jak choćby na Superflow czy Twisterze, będziesz rozczarowany.

Kaczawskie Ścieżki

Dla kogo jest ta miejscówka?

Mimo opisanych „trudności”, Kaczawskie Single Tracki z pewnością nie są miejscówką dla zaawansowanych riderów enduro. Jej charakter jest bardzo podobny do północnej pętli Rychleb, Singletraili Moravsky Kras, czy ciekawszych fragmentów Lipowskich Ścieżek. Czyli dość płasko, interwałowo i płynnie.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Kaczawskie Ścieżki są więc skierowane do:

  • początkujących;
  • rodzin z (nieco już ogarniającymi) dziećmi;
  • riderów XC, którzy chcą potrenować w przyjemnych okolicznościach.

Mogą też okazać się ciekawym „przedłużaczem sezonu” – trasy leżą na wysokości mniej więcej 350-600 m n.p.m., więc śnieg powinien zalegać tu krócej, niż w wyżej położonych miejscówkach.

Kaczawskie Ścieżki

Kaczawskie Ścieżki to też gratka dla osób chcących uciec na weekend od cywilizacji. Cały obszar to prawdziwa wieś, a może nawet wiocha (nie obrażając mieszkańców) – taka, w której drogi są wąskie i dziurawe, na polach bursztynowy świerzop i dzięcielina pała, a centrum miejscowości wyznacza Powiatowy Urząd Pracy i sklep ogólnospożywczy – obowiązkowo czynny w niedzielę, żeby połowa ludności jeszcze przed południem nie padła z głodu alkoholowego (no dobra, teraz może już trochę obraziłem mieszkańców). Taka trochę Polska B+ (bo jednak jest Biedronka). Dla przyjezdnego miastowego – niezły czad.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Jaki rower?

Ze względu na opisany charakter tras, sprzęt ma drugorzędne znaczenie – dosłownie każdy rower MTB nada się znakomicie. Zresztą gravel czy trekking też da radę. Najlepiej sprawdzi się lekki hardtail XC lub ścieżkowiec, więc jeśli masz w stajni rower enduro i coś lżejszego – wybierz tę drugą opcję.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Co jeszcze zabrać?

Ochraniacze nie są konieczne, choć jakieś lekkie na kolana zawsze warto założyć, na wypadek szlifu po luźnym żwirku. Kask zdecydowanie otwarty (nie fullface).

Gładka nawierzchnia singli nie sprzyja też awariom, wystarczy więc podstawowy zestaw naprawczy.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Miejsce w plecaku lepiej przeznaczyć na suchy prowiant i mokre picie na cały dzień – na pętlach nie ma żadnych „paśników”, a jedyne okazje do uzupełnienia zapasów to sklepy w miejscowościach mijanych samochodem.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Na jak długo?

Wszystkie pętle to prawie 70 km, więc biorąc pod uwagę czas potrzebny na transfery autem, warto zarezerwować sobie cały weekend.

Ja pierwszego dnia odwiedziłem dwie łatwiejsze lokalizacje na północy (Gozdno, Ostrzyca), a drugiego pozostałe dwie na południu (Okole, Dłużek).

Jeśli masz tylko jeden dzień, możesz zrezygnować z pętli w Wojcieszowie. Pozostałe 50 km będzie wprawdzie wymagało dwóch „przerzutów” samochodem, ale w ten sposób zobaczysz wszystkie dobre odcinki (zwłaszcza pętlę „Okole”).

Infrastruktura rowerowa

Ponieważ Kaczawskie Single Tracki są bardzo świeżą miejscówką, nie spodziewaj się rowerowych knajpek przy trasach. Niestety nie ma też możliwości umycia roweru – co byłoby przydatne, ze względu na konieczność przemieszczania się samochodem pomiędzy lokalizacjami.

Na razie skupiono się na oznakowaniu, które jest bardzo dobre – strzałek jest mnóstwo, a tablice z mapami są praktycznie na każdym rozjeździe i parkingu. Nie sposób się zgubić. A w razie wątpliwości (czy poszukiwania skrótów), z pomocą przychodzi Trailforks.

Noclegi i wyżywienie

Mam wrażenie, że narysowałem Ci obraz totalnego zadupia, w które ktoś wrzucił ścieżki rowerowe. Nie do końca tak jest! Owszem, region Gór i Pogórza Kaczawskiego to wspomniana wiocha, ale samorządy bardzo się starają, żeby zmienić ten stan rzeczy w oparciu o turystykę.

Baza noclegowa nieźle za tym nadąża, więc ze znalezieniem pokoju nie powinieneś mieć problemu. Zwłaszcza, że w poszukiwaniach nie musisz ograniczać się do jednej lokalizacji, skoro i tak do tras będziesz dojeżdżał samochodem.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Ja wstępnie wybrałem Agroturystykę Eden (Świerzawa), ale akurat była w całości zarezerwowana na wieczór kawalerski (nie udało się wkręcić). Wylądowałem więc w Zaczarowanym Ogrodzie (Proboszczów), bardzo miłym miejscu, choć z łazienką na korytarzu (byłem sam, więc nie narzekałem). Jeśli wolisz nieco wyższy standard, sprawdź Villę Greta (wschodnie rubieże Świerzawy) – jej gospodarzy warto docenić za najlepszy w internecie (do pojawiania się tej publikacji, hyhy) opis Kaczawskich Ścieżek. Można tu też dobrze zjeść, choć ja akurat wybrałem Młyn Wielisław, który bardzo polecam.

Jeśli chodzi o sklepy, to w większości miejscowości znajdziesz coś otwartego w niehandlowe niedziele. W Świerzawie i Wojcieszowie są też większe markety (Biedronka, Dino).

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki


Kaczawskie Single Tracki – podsumowanie

Nie każda nowa miejscówka może się pochwalić taką ilością tras, jak Kaczawskie Single Tracki. Możliwość wypełnienia całego weekendu jazdą bez powtarzania linii to zdecydowanie ich największa zaleta. Z kolei największą wadą jest rozstrzelenie tych tras na dużym obszarze, co wymusza dojazdy samochodem.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Żałuję też, że trasom nie nadano trochę więcej kolorytu – przebiegają one czasem przez bardzo malownicze miejsca, które aż się proszą o wbudowanie w nawierzchnię naturalnych elementów, zapadających w pamięć jak na rychlebskim Superflow. Na tle tej trasy, Kaczawskim Singlom niestety brakuje ognia. Mam wrażenie, że projektanci na siłę starali się wyciągnąć zjazdy, przez co faktycznie jedzie się długo, ale bez emocji. Przyjeżdżając tu z nastawieniem na szybki flow i adrenalinę, srogo się wynudzisz.

Kaczawskie Single Tracki / Ścieżki

Ale taki łagodny i jednorodny charakter może być dla niektórych zaletą. Jeśli chcesz pojeździć (agro)turystycznie z dzieciakami lub drugą połówką, tudzież pośmigać na rowerze XC w ciekawej, malowniczej okolicy, Kaczawskie Single Tracki są zdecydowanie warte odwiedzenia.


Zobacz też opisy miejscówek o podobnym charakterze:

 

42
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
27 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
23 Comment authors
MarekKaKamarcinLeszekBartek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Artur
Gość
Artur

Okole to fajna alternatywa dla mieszkańców Jeleniej Góry – raptem 10 min jazdy z miasta. Ma też najfajniejszy punkt widokowy – po zdjęciach zakładam, że tam nie dotarliście (jeśli nie, to szkoda), bo nie ma tam żadnych oficjalnych drogowskazów. Gozdno jest fajne na zachody słońca, szczególnie polanka pod jego koniec, wczesną wiosną wygląda super. Ale tak jak piszesz, nawierzchnia bywa zdradliwa i o ile na Okolu i w reszcie miejsc może i się uleży, o tyle na Dłużku to chyba jakiś żartowniś sypał te luźnie kamyczki…
Ale fajnie, że coś w ogóle jest, może dzięki temu miejscowości zaczną powoli zyskiwać, tak jak miało to miejsce w Czechach, czy choćby Świeradowie.

Wojtek
Gość
Wojtek

Cześć, przejechałem „Gozdno”, „Okolę” i „Ostrzycę”.
„Gozdno” nawet 2x i chętnie tam jeszcze wrócę, do Okola już nie wrócę (może złym pomysłem było jechać tam po przejechaniuGozdna na rowerze).
Na Ostrzycę jeśli wrócę to z synem bo mam najbliżej (Gozdno dla niego uważam za zatrudne). Na plus Ostrzycy fajna panorama ze szczytu jak już się wniesie rower po chyba milionie schodów oraz miejce na ognisko po jeździe oraz mini warsztat (jak ostatnio byłem to było kilka kluczy i pompka).

Mariusz
Gość
Mariusz

Objechałem wszystko po dwa razy ;) Jesienią zima i teraz wiosną. Gozdno to chyba z 3 razy ;) Nie objechałem Wojcieszowa, ale po przeczytaniu tej recenzji chyba zrezygnuje i pojadę trasą bike maratonu w Rudawach Janowickich.
Jesli chodzi o single najbliżej mi do Gozdna, ktore bardzo lubie, ale najbardziej na odcinku miedzy końcem i początkiem Gozdno 2 :)

Okole moim zdaniem najlepsze…ale… ten podjazd… dlugi, męczący jesli chce sie zrobic 2 pętle… no i te agrafki… czasem musialem schodzić zeby rower wprowadzić (pewnie brak techniki).

Ostrzyca… hmm płasko (zielonka). Tylko sam zjadz daje troche frajdy i szybko mozna dotrzeć spowrotem na gore zeby znowu z niego skorzystać :)

Ogolnie bardzo lubie to miejsce, super widoki, super klimat, cisza i przyroda.

Szkoda, ze nie ma lub nie znam w okolicy fajnych technicznych miejsc gdzie mozna pouczyć sie skilla. Bandy, stoliki, dropy… tego brakuje.

Artur
Gość
Artur

Mariusz, w Jeleniej wybierz się na Pasmo Rowerowe Olbrzymy, na trasy Doppler, Zmora, Skarbek i Rokitnik, masz wszystkiego ile dusza zapragnie. :) Choć w sumie na Okolu też przecież masz bandy, stoliki i dropy, tylko dużo mniej.

Rafał
Gość
Rafał

Wszystko masz w okolicach Jeleniej Góry. Wpisz w necie Pasmo Rowerowe Olbrzymy. Jeszcze nie ma oficjalnego otwarcia tras ale ścieżki przejezdne, na moje oko 95 % ukończone
Brakuje jednego mostu, który nie należy do nich a tak spokojnie można latać. W weekendy spotkać można pełno rowerzystów na trasach.
Trasy zachodnie (Leszy, Dopler, Zmora, Skarbek i Rokitniki) to typowe enduro o charakterze interwałowym z fragmetami gdzie przy odrobinie skilla można złapać niezłe flow. Świetne bandy, dużo dropów, rockgardenów, kilka stolików. Jest również spora sekcja techniczna z naturalnych przeszkód w postaci skał i ścianek. Cała pentla ma około 15 km i po jednej rundzie masz dość – polecam.

Zaś cała reszta to takie single ala Smek ale lekko trudniejsze z małymi przeszkodami i tu również charatker mocno interwałowy. Fragmentami spoko flow by znów stracić prędkość i tak w kółko. Dobrze że twórcy co jakiś czas postnowili umieścić jakaś fajna przeszkodę na trasie więc człowiek się tak nie nudzi. Piękne widoki i klimat tras mega. Trasy idealne pod trening.

Wojtek
Gość
Wojtek

Już wszystko oficjalnie otwarte. Potwierdzam także, że w/w trasy zachodnie to zdecydowanie nie są rodzinne single tylko trasy enduro na fulla. Kask typu full face także nie bedzie tam przesadą. Idealne do szlifowania skila.
@Michał, musisz odwiedzić koniecznie, na pewno wrócisz z bananem na twarzy.

Mateusz
Gość
Mateusz

Zgadzam się ze wszystkim. Poza tym nadmienić należy, że najbardziej skopany Dłużek jest jednocześnie najbardziej ucywilizowany, gdyż zaczynamy i kończymy w miejscowości (mamy sklepy, bary i nawet nocleg). Taki mały dysonans.

Grebart
Gość
Grebart

To się nazywa timing – w weekend tam jadę :-)

Mario
Gość
Mario

Czekam z niecierpliwością na Wasze recenzje Glacensis i olbrzymów

cannonbiker
Gość
cannonbiker

Byłem przed samym otwarciem na koniec kwietnia na singlach Glacensis i muszę napisać, że te z powyższego artykułu są bardzo podobne do tras w kotlinie kłodzkiej. Gładki szuter nadaje się nawet dla początkujących, rower do XC wystarczy.
Niestety zakręty też są żle wyprofilowane z za małymi bandami, czasami nawet niebezpieczne.
Nie ma na nich tego flow, którego można by się spodziewać.
Mimo, że w końcu sporo kilometrów singli zaczęło powstawać w naszym kraju, to co zaobserwowałem to gminy raczej idą na ilość a nie na jakość.
Tak, budowa tras to sporo pracy, ale dla mnie liczy się bardziej jakość odcinka aniżeli jego długość.
Może dobrym pomysłem byłoby podzielenie singli na te rodzinne i te bardziej techniczne?
Nie musiałbym niepotrzebnie jeździć w niektóre miejsca.
Co o tym myślicie?
Pozdrawiam

Kamil
Gość
Kamil

Zrobiłem 2 tygodnie temu pętlę „Wilczą” i „Hrabiowską” z moim z 13 letnim synem i jeszcze jednym bikerem z Wrocka; przejazd z Barda w kierunku przełęczy Wilczej lepiej sobie odpuścić, rozgrzać się jadąc po prostu dołem po asfalcie (już widzę jak się krzywicie) przez Brzeźnicę na w/w przełęcz (chyba że leśne drogi i inwencja własna). Chwilami słabe oznakowanie oraz podjazd „tępą dzidą” w górę na wysokości rezerwatu „Cisy” trudno uznać za fantastyczne rozwiązania. Powrót z przełęczy to zasadniczo same single i jest zabawa. Można też skrócić kawałek pieszym niebieskim, nawet jak będzie piechur jest szeroko, miniemy się. Pętla „Hrabiowska” w rejonie serpentyn zjazdowych zmasakrowana przez leśnych roboli (piszę to z premedytacją, bo trzeba być naprawdę tępym lub złośliwym, aby po tygodniu od otwarcia skutecznie popsuć trasę) – bandy porozbijane w połowie długości. Tyle na świeżo, reszty nie jeździłem.

Grze
Gość
Grze

Fajna relacja nie wiem czy to mowa o Polsce B+ adekwatna do miejsca, ale każdy ma swoje opinie, bo okolice Rychlebów i Novego Mesta moim zdaniem podobne :) Nie mniej ja się cieszę, że ten single powstały a jak któs przyjedzie na weekend z dziećmi odatkowo może skorzystać z atrakcji jakie oferuje Dobków z symulatorem trzęsienia ziemi https://www.sudeckazagroda.pl/

Roman
Gość

Na stronie gminy Wojcieszów są wszystkie ślady gpx

Promyk
Gość
Promyk

Dziwi mnie, że nikt nie „wytknął” tym trasom jakości wykonania, umieszczania elementów specjalnych w dziwnych bądź niebezpiecznych miejscach, jazdy po wystającym nasypie, gdzie ścieżką jedzie się jak po wale, wypadania z band wprost w ostre szykany, stromych i ostrych nawrotów na podjazdach, lądowania z hopek na zakrętach z brakiem przeciwspadków i wielu wielu innych niespodzianek (pumptrack pod górkę?). Najbardziej przypadło mi do gustu Gozdno, Okole ma niesamowity klimat, ale poprowadzenie podjazdu serpentynami to jakaś kpina, chyba, że posiadasz przynajmniej skromne umiejętności trialowe. Paradoksalnie podjazd na Dłużku najbardziej podobał mi się pod względem wykonania – pięknie wkomponował się w teren (+ brak jazdy nasypem). Samo poprowadzenie ścieżki jednak może irytować krótkimi stromymi podjazdami, by za chwilę tą wysokość tracić bezsensownym zjazdem.
Miejscówki mają potencjał, jednak wydaje mi się, że potrzebują interwencji lokalesów, aby dopracować niektóre elementy, bo jest zbyt niebezpiecznie. No i flow…. Taaak, tego tam nie ma. A nawet jak już 5 sekund go poczujesz, to się momentalnie rozczarujesz.
Czy polecam rodzinom z dziećmi? Gozdno ok, ale Okole, Dłużek i Ostrzyca wykończą je na podjeździe nastromieniem lub interwałami. Zaznaczam, że całość zaliczyłem w trzech osobnych wycieczkach, więc nie ma tu mowy o słabszym dniu etc. Mimo to warto przynajmniej raz tu przyjechać i oprócz podziwiania niezłych widoków wyrobić sobie własne zdanie. Ja mimo nienajlepszych wspomnień wybieram się wkrótce na ich weryfikację.

Promyk
Gość
Promyk

No i jeszcze jeden post, który chciałem oddzielić od reszty wywodów. Wczoraj ponownie odwiedziłem Ostrzycę i Gozdno, aby zweryfikować odczucia.
Ostrzyca – jednak jest nieco łagodniejszy podjazd i do jazdy z dzieciakami się nadaje. Zielonki strasznie zarośnięte i żałowałem, że nie wziąłem ochraniaczy i długich rękawiczek… Nogi i ręce całe miałem w bąblach od ostu, pokrzyw itp. Jazda w 80% nasypem, hopki z dupy, które ciągle wytrącają z rytmu, bandy pokonywane bez prędkości (choć wyprofilowane dobrze), co jakiś czas pumptrack, na którym idzie czasem nabrać prędkość, którą momentalnie wyhamujesz, bo ostry zakręt. Sam zjazd z góry, który miał być dla prosów, to stoliki, których chyba nikt nie skoczy, bo są w miejscach bez prędkości, lub lądowanie kończy się niebezpiecznym zakrętem. Hopy w dziwnych miejscach i również niebezpiecznych. Miejscami rozjeżdżone nowe alternatywne trasy przejazdu, które pokazują jak bezsensowne i ostre były niektóre zakręty (na plus!), Sekcja rollerów, którą prawie wszyscy biorą bokiem (rozjeżdżona linia) – szybciej zrobisz sobie tam krzywdę, niż poczujesz satysfakcję. Jadąc heheszkałem co chwilę na „zajebistość” tego tworu. Monty Python miałby tematu na dwa odcinki.

Gozdno + Rzeszówek (Dwa Wąwozy) – poprzednio nie jechałem całości bo była jeszcze w trakcie budowy, ale mimo to, zapamiętałem dość pozytywnie. Tym razem spora zmiana… Jest zajebiście. Podjazdy dają trochę w kość, ale ogólnie jest flow, jest piękny teren, jest świetnie zbudowana nawierzchnia. Są czasem momenty złe, nie do końca przemyślane, ale jednak giną w morzu pozytywów (po Ostrzycy o to tu nie trudno). Zaznaczyć trzeba, że ta trasa nie posiada za wielu elementów typu hopy, pumptracki etc. Ot taki singielek świeradowski, jakaś banda czasem, ale jest dobrze! To miejsce w które na pewno będę wracał. Wrócić też tam powinni urzędnicy i wykonawcy pozostałych części singli i zobaczyć jak mogłyby wyglądać ich odcinki, gdyby odpowiednio się ktoś do tego przyłożył.
Tak jeszcze dodam. Chcesz zostawić sobie dobre wspomnienia po Kaczawskich singlach? Na koniec zaliczaj Gozdno :)

Leszek
Gość
Leszek

No właśnie podjazd na Dłużek to porażka. Nudno, no chyba, że te mrowie switchbacków ma uatrakcyjnić podjazdy, choć raczej wirtualnie zmniejszyć nachylenie, mniej więcej tak i to w mniej upierdliwych miejscach:comment imagecomment image
Na dodatek na jesień zeszłego roku (tak, wiem – jeszcze w budowie, zwłaszcza wieża widokowa) dziki poryły część ścieżek, ciekawe czy taka atrakcja będzie się powtarzać i czy koś o to będzie dbać.
Ogólnie – Wojcieszowa nie polecam, byłem raz i o raz za dużo. Niby zaplanowali jako dłuższa jazda turystyczna, ale bez ikry.

Leszek
Gość
Leszek

Jeszcze jedno – idiotyczny zjazd po prostej w dół na końcu trasy. Kto to wymyślił? Fakt, można nieźle się rozbujać, ale czy o to chodzi? Na końcówce można było zrobić parę elementów technicznych, uprzyjemnić i rozciągnąć zjazd. Po co… Tak czy siak, jak ktoś chce to ewentualnie może się przejechać, ale zdecydowanie polecam resztę, zwłaszcza Okole.

Wujas
Gość
Wujas

Już po samej nazwie „elokoolmywpaństwietrzeciegoświatatyszpotrafim” widać, że wykonanie całości wziął na siebie jakiś noob, który rower MTB widzial co najwyżej w decathlonie. Zero infrastruktury, a brak dojazdów między ścieżkami inną metodą niż autem to już kompletna patologia…normalnie jakby kalka polski pislamistycznej. Szkoda czasu i pieniądza na te singol tra ki emtebe.

Mariusz Rowerowy
Gość
Mariusz Rowerowy

Veni vidi vici :-)
Dzisiaj po raz pierwszy przejechałem Dwa Wąwozy , Gozdno 1 i 2 oraz Okole. Wróciłem super zadowolony , naprawdę piękne miejsca . Zjazd z wieży widokowej Gozdno nie zaliczyłbym do kategorii familijnej co mnie trochę zdziwiło , w ogóle sądzę , że trzeba tam mieć oczy szeroko otwarte – sporo rzeczy potrafi zaskoczyć , niektóre agrafki na podjazdach i zjazdach w sumie też zaprojektowane specjalnie jakby miał po nich jeździć tylko Danny ( ten od Makaskilów ;-) Chyba muszę się zapisać na szkolenie Zakręty – POMBA ? Okole robiłem na koniec i byłem już zmęczony – podjazd dał mi w kość i chyba nie było w stanie docenić zalet .Może następnym razem pójdzie lepiej i nie przegapię zjazdu :-(
Muszę też przyznać , że przejechałem kilka bardzo fajnych band ( coś jak w Saalbach ) czego się zupełnie nie spodziewałem , co jakiś czas łapałem floła i frajdy było całkiem sporo.
Do jedzenie polecam Villa Greta – świetne jedzenie , miejscowe specjały , raczej nietanio ale każda złotówka była dobrze wydana i przejedzona.
Super dzień , na pewno tam wrócę – odkryłem bardzo fajny kawałek Polski , w sumie blisko domu , mam nadzieję , że region będzie się rozwijał ale nie zmieni swojego charakteru
pozdro

piter614
Gość
piter614

Byłem dziś na Gozdno bardzo fajna i ciekawa trasa,jednak trochę już w niektórych miejscach jest uszkodzona przez leśników,nawet dziś było zwalone drzewo
generalnie można śmiało pośmigać ,polecam z czystym sumieniem

Bartek
Gość
Bartek

Fajnie, że to wszystko otwierają. Jelenia Góra jest teraz fajną bazą wypadową. Pół godziny drogi na północ góry kaczawskie dla początkujących, pół godziny na południe olbrzymy dla zaawansowanych. No i Świeradów całkiem niedaleko.
Co do Kaczawów to Gozdno faktycznie fajne. Jechałem jeszcze Dwa Wąwozy i rzeczywiścia ta trasa musi się jeszcze uklepać.
Michał – czy jest szansa na relację z Glacensis jakoś niebawem? 11.07 się tam wybieram i fajnie byłoby wcześniej poczytać co warto a co nie… :)

Leszek
Gość
Leszek

A ja mam uwagę do filozofii przyjętej przez projektantów, czyli POMBA. Propagują jakąś dziwną filozofię „zrównoważenia” czyli łączenia szlaku pieszego z jednokierunkową ścieżką rowerową. Całe Kaczawskie Single są robione wg tej filozofii – na ciągi pieszo-rowerowe reaguję alergicznie (to może od razu ciągi pieszo-samochodowe?). Skąpienie PLN, czy € na wykonaniu ścieżek przeznaczonych dla pieszych czy rowerzystów (tak, te ciągi pieszo-rowerowe w miastach to praktycznie chodniki za € na drogi rowerowe), zawsze odbije się czkawką i zawsze będzie niebezpieczne.
Jakoś do mnie nie dociera, że Single to nie trasy wyścigowe i jadący rowerem ma się zawsze spodziewać pieszego albo wolniejszego rowerzysty. O ile to drugie jest dość naturalne (i jeśli nie jest pierdołą to umożliwi przepuszczenie szybszego), ale wpadnięcie za szybkim zakrętem na idącego pieszego, który ma jadących za plecami jest cholernie niebezpieczne. Zwłaszcza trasy typu „flow” gdzie nawet niezbyt ogarnięci płyną ze sporą szybkością i nagłe pojawienie się pieszego to proszenie o wypadek. Żeby jeszcze ten pieszy był zobligowany iść w przeciwnym kierunku, to przynajmniej widziałby jadących z naprzeciwka. Choć to też przeginka.

Trasa zrównoważona może pod górkę i owszem. Ale nie na zjazdach. Tak jest przecież na zjeździe z Ostrzycy. Niezły downhill, a jeśli znajdzie się tam grupa pieszych to będzie niezła masakra. I to pomimo całego projektu „zrównoważenia” tras.

Nie, to do mnie nie przemawia. Pieszy na prawdę może mieć poprowadzoną inną ścieżkę, nie tak wyprofilowaną, tańszą w wykonaniu, wyposażoną np. w schody ułatwiające podejście. Zresztą szlaków pieszych jest sporo, na większości jest zakaz jazdy rowerem, choć często ignorowany, co też powinno być naganne.

marcin
Gość
marcin

moja recenzja tego co przejechalem:
Dwa wawozy – bardzo fajna prosta trasa, urokliwa i przyjemna. Chce sie na nia wracac. polecam :)

Pod grzybkami – nic ciekawego, ale tez bez jakiejs wielkiej kompromitacji, mozna omijac bez wyrzutu.

Gozdno 1 – spoko czesc do wiezy widokowej(glownie podjazd), i bardzo spoko zjazd z wiezy w dol. polecam

Gozdno 2 – obowiazkowa odbitka z Gozdno 2, troche meczacy podjazd i fajny zjazd, pozwalajacy powtorzyc fajny odcinek Gozdno 1. polecam

Zielonki – niestety nudna trasa, ma moze 1 fajny odcinek, chyba zrobiona na sile do miejscowki z bajorem (przy ktorym tyle komarow ze i tak nie mozna usciasc przy wiacie). trasa bardzo zarosnieta. nie polecam

Ostrzyca – piekny przyklad jak nie robic tras i zmarnowac potencjal terenu. Tam gdzie trasa plaska i brak predkosci wyrastaja duze stoliki, za ktorymi zdazaja sie zakrety, albo drzewo. Co prawda jak ktos sie specjalnie nie napedzi na stolik, albo nie jest prostem i nie mknie w dol mega dzida to i tak nie wyskoczy, ale rodzi sie pytanie dla kogo jest ta trasa i wogole WTF. podpowiem: dla nikogo. odradzam

Bonus:

Olbrzymy wschodnie – fajne (ale nie wszedzie) mocno interwalowe trasy, raczej proste, tylko momentami czujne. najwiekszy ich plus to polozenie, przyroda i widoki. polecam

Olbrzymy zachod – trudniejsze trasy, z bardzo fajnymi momentami, ale i czasem gorszymi. polecam

Glacensis petla na wschod Barda i kolejna – dla mnie to nie single tylko jakies lesne laczniki rowerowe miedzy przeleczami. dziwaczne bandy to jedyne co z nich zapamietalem. nuda i odczucie wtf. single robione chyba przez kogos kto nigdy nie siedzial na rowerze. odradzam

KaKa
Gość
KaKa

Bardzo fajne traski, których największą dla mnie zaletą jest fakt, że to najbliższa miejscówka jaką mam. Raptem 2.5h jazdy i jestem na miejscu, co pozwala nawet na 1 dniowy wypad.
Okole – na razie moja ulubiona, podjazd daje w kość ale jak już się wdrapiemy do punktu widokowego to potem mamy praktycznie tylko zjazd. Trasa w dół całkiem szybka, chociaż niezbyt trudna technicznie – do tego mamy 2 warianty zjazdu. A jak ktoś czuje się już znudzony to od punktu widokowego można przyciąć w dół szlakiem pieszym – non stop w dół, prawie bez zakrętów, na górze sporo kamieni. Najważniejsze, że na Okolu istnieją stare szlaki piesze, więc po singlach nikt nie łazi.
Gozdno 1 i 2 – traska fajna, ale bardzo wyczerpująca, ma mocno interwałowy charakter. Na podjeździe niektóre nawroty są super ciasne, niewielki błąd w wejściu w zakręt i bez podpórki się nie uda. Zjazd ma kilka „niespodzianek”, więc za 1 przejazdem nie warto szarżować. Jedyne co, to trasa ma mało „górski” charakter, w lesie prawie nie ma tu skał, kamieni itp.
Dwa wąwozy – trasa „relaksacyjna”, idealna dla dzieciaków i kompletnych amatorów. Łatwa technicznie i niezbyt wymagająca fizycznie, raczej płaska i niezbyt szybka. Ale całkiem przyjemna wbrew pozorom. Raz czy drugi można zaliczyć. Ta trasa ma charakter otwarty, nie jest pętlą jak 2 poprzednie.
Generalnie single warte odwiedzenia, ale jak ktoś oczekuje mocniejszych wrażeń to nie tu. Poziom techniczny raczej niezbyt wyśrubowany. Jedyne do czego się przyczepie to kilka niebezpiecznych fragmentów, gdzie wpadamy ze sporą prędkością w płaski zakręt bez bandy i ktoś nieogarnięty może zaliczyć lot do lasu. Albo hopki w miejscach, gdzie wystarczającą prędkość do ich pokonania złapiemy chyba tylko na e-bike. Ale tak naprawdę tych kiksów, przynajmniej na tych trasach aż tak dużo nie ma, zresztą wszędzie jakieś babole się zdarzają.
Przy okazji, to te single są na totalnym zadupiu, więc na jakąkolwiek infrastrukturę niech nikt nie liczy. Z drugiej strony dzięki temu nie ma tam tłoku, w ciągu tygodnia bywa, że poza nami nie jeździ nikt inny.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top