Menu
Menu Szukaj

Hajlajtsy: Monteria Fat Bike Race Góry Stołowe 2017

W miniony weekend rozpocząłem tegoroczne rowerowe gonitwy. Nie były to jednak zawody enduro (najbliższe dopiero w kwietniu), a krosiarsko-maratońsko-dziwny Fat Bike Race Góry Stołowe. Czy to zwiastun reszty sezonu? Jeśli chodzi o formę ścigania: na pewno nie. Ale jeśli w grę miałaby wchodzić panująca wśród zawodników atmosfera, to nie miałbym nic przeciwko.

Fat Bike Race odwiedziłem już w zeszłym roku — sporo (a konkretnie to siedem) rzeczy mnie wtedy zaskoczyło. Opisałem je w hajlajtsach i jeśli jeszcze ich nie czytałeś, to warto. Jadąc po raz drugi na tę samą imprezę, niespodzianek było oczywiście mniej. A przynajmniej tak miało być…

Monteria Fat Bike Race 2017 - relacja


Na czym? Czyli sprzęt

W zeszłym roku startowałem na prawidłowym sprzęcie — opisanym niedawno fat bike’u Rose The Tusker. Tym razem w ramach testu Primala Plus postawiłem na „cienkie” oponki 3.0″. Sektor startowy Fat Bike Race to chyba jedyne miejsce na Ziemi, w którym takie opony naprawdę wydają się małe i wąskie.

Fat Bike kontra Plus 27+

Tak jakby atmosfera przed startem nie była dość przytłaczająca…

Co ciekawe, rowery o szerokości opon do 3.25″ startują tutaj w oddzielnej, „upośledzonej” kategorii. Początkowo można by pomyśleć, że chodzi o odebranie przewagi krosiarzom na przełajach. W praktyce okazuje się jednak, że chodzi o okazanie im litości… Zarówno w tym, jak i w zeszłym roku, cała czołówka (i zdecydowana większość stawki) wjechała na metę na grubasach.

Fat Bike Race 2017 start

Żeby zwiększyć swoje szanse, zalałem swoje 3-calowe Nobby Niki mlekiem i obniżyłem ciśnienie do niezbyt odpowiedzialnych wartości: około 0,6-0,8 bara. Jak szaleć to szaleć — w końcu to zawody, tutaj nie ma miejsca na kompromisy!

Monteria Fat Bike Race 2017

Fot. Artur Mazur, mamba on bike

Po czym? Czyli trasa

Wbrew wszelkim prawom Murphy’ego, takie podejście się opłaciło. Trasa została wytyczona i przygotowana pod faty, więc nie należało się na niej spodziewać szybkich band, ostrych kamieni czy innych elementów zaprojektowanych w celu zniszczenia opon. Tutaj dominowały proste, leśne drogi, z dwoma tylko dłuższymi sekcjami noszącymi znamiona enduro.

Fat Bike Race 2017

Pod tym względem organizatorzy się postarali, bo w zeszłym roku taka sekcja była tylko jedna. Miło widzieć, że w zamyśle autorów, seria ma iść w kierunku prawdziwego MTB, zwłaszcza że wytyczenie trasy przez Park Narodowy narzuca przy planowaniu ścisłe ograniczenia.

Mapa trasy Fat Bike Race Góry Stołowe 2017

Gruba przesada? Czyli ściganie

Tyle teorii. W praktyce, leśne drogi, które w zeszłym roku wymagały ciągłego skupienia, okazały się szerokimi, twardymi autostradami, na których sprawdziłby się każdy rower MTB.

Monteria Fat Bike Race 2017

W zeszłym roku sięgnięcie po bidon było niebezpiecznym manewrem. W tym roku zamarzła mi rurka  bukłaka… / Fot. Łukasz Kopaczyński, Magazyn Bike

Z kolei odcinki singlowe były w większości nieprzejezdne przez sypki śnieg sięgający często do kolan. Tutaj również sprzęt nie miał znaczenia, bo za wyjąkiem krótkich odcinków, zbiegali wszyscy niezależnie od szerokości opon i umiejętności.

Monteria Fat Bike Race 2017

Dobrze, że na widok fotografa wskoczyłem na parę metrów na rower ;) / Fot. Artur Mazur, mamba on bike

W takich warunkach dobrze odnalazł się „sflaczony” plus napędzany równie „sflaczoną” przez zimę łydą. Zaraz starcie było wiadomo, że to będzie wyrównana rywalizacja plus kontra fat. Mimo postoju na bufecie, wymuszonego zamarzniętym bukłakiem, udało mi się nieco poprawić zeszłoroczny wynik. Nie licząc lekkiego poczucia wyobcowania, ani przez chwilę nie żałowałem wyboru Primala zamiast tłuściocha.

Fat Bike Race 2017 medal

Primal spisał się na medal! Swoją drogą, jak na wysokość wpisowego, pakiety startowe (i metowe) były naprawdę fajne.


Podsumowanie

Fat Bike Race Góry Stołowe 2017 wywołał u mnie mieszane uczucia jak Subaru w gazie. Z jednej strony był lepszy od zeszłorocznego: wystartowało o połowę więcej zawodników, pojawił się piątkowy prolog, organizacja była bezbłędna, a trasa nienagannie przygotowana.

Z drugiej strony, panujące warunki bardzo zmieniły charakter imprezy, który tak mnie urzekł w zeszłym roku. Wtedy znaleźli tu coś dla siebie zarówno endurowcy, jak i krosiarze. Tegoroczna edycja zdecydowanie była skierowana do tych drugich: 90% trasy przypominało wyścig szosowy, reszta – biegowy.

Fat Bike Race śliwowica

Element enduro był dopiero na mecie ;)

To, co pozostało, to niepowtarzalna atmosfera zimowego ścigania ponad podziałami na dyscypliny, na rowerach o gracji radzieckiego czołgu. Szkoda tylko, że dosiadanie fata nie było w tym wszystkim decydujące.

Oby przyszłoroczne warunki pokazały większy pazur, bo mimo wszystko Fat Bike Race zostaje dla mnie tradycyjnym otwarciem sezonu zawodów. Na razie pozostawił jednak lekki niedosyt i tylko rozbudził apetyt na to właściwe otwarcie: pierwsze zawody enduro!

Monteria Fat Bike Race 2017 - Wooyek


Wyniki

Fatbike — mężczyźni
  1. Maciej Stanowicz
  2. Maksymilian Bieniasz
  3. Bartosz Huzarski

Monteria Fat Bike Race 2017 - wyniki

Fatbike — kobiety
  1. Agnieszka Łachman
  2. Dorota Juranek
  3. Anna Tkocz

Monteria Fat Bike Race 2017 - wyniki

W sumie wystartowało 138 osób, pełne wyniki znajdziesz TUTAJ. Gdyby kogoś interesowało, ja byłem 46-ty (i co ciekawe, czwarty w swojej „cienkiej” kategorii).


Zdjęcia

Tradycyjnie będę tu na bieżąco dodawał linki do wszystkich galerii zdjęć, jakie uda mi się znaleźć:

Filmy


Zobacz też powiązane artykuły:

 

18
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
szczyrkowskiMarek AdamskiMFBR GilluC_ezaryKZibi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fixie
Gość
fixie

Organizatorom by się głupio zrobiło jakby mnie jednak choroba nie rozłożyła i pojechałbym z niezłym wynikiem na przełaju. O ile faktycznie rok temu mijało by się to z celem, tak w tym roku trasa po prostu rozpieszczała i cieniutka oponka wgryzłaby się fajnie w ten ścieg. A przy sekcjach, gdzie trzeba było pobiegać, no cóż – lekka rama na ramię i grzejemy bez zatrzymania się nawet.

Adrian
Gość
Adrian

uwierz mi nikomu by się głupio nie zrobiło

Anna Ja
Gość
Anna Ja

I w ten oto sposób Basieńka przechodzi do historii, jako „element enduro” – a przy okazji: chłopaki z Cyklona, czyli organizatorzy – Artur, Kamil, Maciek i wszyscy pozostali mocno się napracowali przy organizacji wyścigu i bardzo im gratuluję samozaparcia w pokonywaniu trudności formalnych i technicznych.
I oby tylko dalej im się chciało – trzymam kciuki.

szczyrkowski
Gość
szczyrkowski

czyli z oponami duro crux 27 x 3.25 miescisz sie w klasyfikacji fat na rowerze +?

Michał
Gość
Michał

Michał, jaki model kurtki masz na sobie?

Kony
Gość
Kony

Michał, widzę że masz dosyć przylegające okulary korekcyjne. Co robisz by Ci nie parowały? U mnie to straszny problem.

Zibi
Gość
Zibi

Pojechałem z chorobą, pamiętajcie nie róbcie tego nigdy. Wieczorem karetka potem szpital, antybiotyk, a teraz wciąż leże z jakimś mega wielkim ciśnieniem…i nie wiem co dalej.
Chorujesz NIE jedź

…a dojechałem ledwo 90 ty

Za rok pojadę, ale jak będę zdrowy.

C_ezaryK
Gość
C_ezaryK

Przeczytałbym chętnie artykuł o ciuchach na taką pogodę jak obecnie.
Może kiedyś?

MFBR Gillu
Gość
MFBR Gillu

ZIBI … to chyba ja Cię do tego deko namówiłem, sorry ;-)
wracaj do zdrowia i wracaj na szlaki !

Zibi
Gość
Zibi

Faktycznie namówiłeś mnie…:-)
Dzisiaj już lepiej…pacjent zaczyna być stabilny. Już planuje wyjazd…
Zdrowia WSZYSTKIM ŻYCZĘ :-)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top