Menu
Menu Szukaj

Finale Ligure z Singletrack Trips

Sezon 2018 planowałem rozpocząć spełnieniem jednego z rowerowych marzeń i noworocznych postanowień: wyjazdu do Finale Ligure z ekipą Singletrack Trips. Ostatecznie plany nieco się zmieniły i rok otwarłem równie zajebistym wyjazdem do San Remo, zgodnie z EWS-ową tradycją zostawiając Finale na zakończenie sezonu. Oto moja relacja z wyjazdu oraz garść praktycznych porad.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Jeśli masz lekkie deja-vu, nie panikuj – relacja z wyjazdu po Finale Ligure faktycznie jest już na blogu. Jej autorem jest Marek Janikowski, a ja tylko podrasowałem ją opisem tras przygotowanym z dużą pomocą Singletrack Trips (już wtedy wiedziałem, że jak jechać do Finale, to właśnie z nimi). Przewodnik ten, pomocny szczególnie przy samodzielnej organizacji wyjazdu, znajdziesz tutaj:

→ Więcej: Miejsca: Finale Ligure, Włochy

Jeśli jednak interesują Cię moje własne, osobiste wrażenia ze zorganizowanego obozu, czytaj dalej :)


Dzień 1: Dojazd, rozjazd, odjazd!

Z Polski wyruszamy w piątek po pracy – podgrupa krakowska pakuje się do busa o 17, my dołączamy w Katowicach półtorej godziny później. Od tego momentu staramy się nie liczyć godzin, bo przed nami jest ich… sporo. Po drodze zahaczamy o lotnisko w Mediolanie, skąd zabieramy jedną z uczestniczek – opcję samolotową warto wziąć pod uwagę, nawet jeśli ominie Cię turbo-cola w busie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na miejsce docieramy w sobotę koło południa. Nasze apartamenty leżą we wschodniej części Finale (Finalpia), kilka minut pieszo od plaży i równie blisko od centrum. Ale najważniejszy jest oczywiście bezpieczny garaż na rowery, z wydzieloną myjką i miejscem do serwisowania.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na miejscu mijamy się z wyjeżdżającym turnusem – ich zazdrość czekającego nas tygodnia jazdy pobudza nasze apetyty, więc… jedziemy na pierwszą włoską pizzę.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Żeby dobrze wykorzystać przyswojone kalorie i rozruszać zastane po podróży mięśnie, zaraz po obiedzie wskakujemy w ciuchy rowerowe i ruszamy na krótką wycieczkę „z łydy”. Łagodnym asfaltowym podjazdem pokonujemy 300 metrów przewyższenia na start pobliskiej trasy (Briga), idealnej na rozgrzewkę.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na mecie czeka nas nagroda: pierwsze lody na rynku w Finale (z którego co roku startują zawody Enduro World Series). Rynek leży tuż przy plaży, więc wypicie piwa przy zachodzącym słońcu jest naturalnym kolejnym krokiem ;)

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 2: Szkolenie i pierwszy raz na Rollercoasterze

Pierwszą część pełnego dnia jazdy spędzamy na szkoleniu techniki jazdy. Jest ono nieobowiązkowe, ale kto by nie chciał odświeżyć umiejętności pod okiem Marcina Chwalby, Michała Wąsali, Mateusza Balińskiego, Mariusza Ochmańskiego czy Mariusza Jarka (wszyscy oni współpracują z Singletrack Trips)? Na położony w górach placyk docieramy o własnych siłach, zaczynając od ustawienia rowerów i dość nietypowego zestawu ćwiczeń, między innymi… rowerowego berka. Przerabiamy też tematykę właściwą: dohamowania, zakręty (oba!), stójkę a nawet podstawy bunnyhopa.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Zmęczeni nauką zjeżdżamy do bazy celem spożycia cieczy pobudzających flow (jak również tostów), pakujemy się do busa i jedziemy na kultowego Rollercoastera. Mam mieszane uczucia – to fajna, płynna, szybka trasa, ale tyle się o niej nasłuchałem, że chyba spodziewałem się… więcej? Ale spokojnie – mój apetyt został nasycony chwilę później na Cacciatore. To już prawdziwe Finale, choć w wersji ciut złagodzonej – skał i stromych odcinków zdecydowanie jest tu więcej.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 3: Everyday I’m shuttling

Trzeciego dnia w Finale wykonujemy ciężką pracę, jeżdżąc cały dzień na rowerach bez dostępu do piwa, Frizzantino i tostów. Ale warto się poświęcić, bo w programie mamy rozjeżdżanie pierwszych oznak zmęczenia (i zamienianie ich w prawdziwe zmęczenie) na Rollercoasterze. O ile wczorajsze turystyczne przejazdy były delikatnie rozczarowujące, to pokonanie tej trasy na pełnej to całkiem inna bajka. Zwłaszcza, jeśli goni Cię Marcin Chwalba z kamerą – nagrania analizowaliśmy wieczorem (dla chętnych instruktorzy byli do dyspozycji przez cały wyjazd).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Przy czwartym przejeździe, w połowie Rollera odbiliśmy na równie kultowe linie: Kill Billa i Madonna della Guardia. Te trasy to, jak to określiła Malwina po zjechaniu jednej ze ścianek, „mind-blowery” – na coś takiego nie da się przygotować jeżdżąc w Polsce, trzeba po prostu przyjechać i to przeżyć! Zwłaszcza Madonna urzeka swoimi wąwozami i naturalnymi bandami wyrzeźbionymi w białych skałach. Pod koniec zatrzymujemy się na kultowej ściance celem patentowania i nauki wyboru linii – wszak nic tak nie motywuje do nauki, jak strach o własne (i żony) życie ;)

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 4: Flow czy ścianki? Tak, poproszę.

Trzeci dzień śmigania znów zaczynamy od wycieczki na jedną z najstarszych tras w Finale: Dolmen. Linia ta jest mieszanką kamieni i… nie, w sumie to głównie kamieni ;) Po drodze patentujemy kilka ścianek i technicznych sekcji pod okiem uzbrojonych w kamerę instruktorów.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Po pochłonięciu lunchy, ruszamy busem na drugą część programu. Toboga di Canova to jedna z najlepszych tras w kategorii „flow”. Przy czym „flow” w Finale bynajmniej nie wyklucza ultra-śliskich skał, które nawilżone lekkim deszczykiem podtrzymują optymalny poziom adrenaliny we krwi.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Pozostałe istotne składniki wprowadzamy do organizmów w barze na szczycie Rollercoastera, którym dziarsko ruszamy ku zachodzącemu słońcu, a w każdym razie tak to wygląda w naszych głowach, bo za gęstymi chmurami słońce zaszło już wczoraj.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 5: Jedziemy na co? NATO!

Wczorajsze pochmurne niebo zwiastowało deszcz stukający w parapety o poranku. Zbieramy się więc niespiesznie i dopiero koło południa stwierdzamy, że już pora wstać, wyruszyć z domu. Ale żeby nie było zbyt trudno, w stronę bazy NATO ruszamy busem. W gęstej mgle, opuszczone, pokryte graffiti budynki tworzą niesamowity klimat rodem z horrorów klasy Z, a do tego dochodzą furczące w chmurach i wyłaniające się raz na jakiś czas wirniki elektrowni wiatrowych. Mega!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Mega są też trasy. Dość mocno oddalone od tych, które objeżdżaliśmy do tej pory, oferują inny, zdecydowanie łagodniejszy i bardziej płynny charakter. Nawet, jeśli nieco „płynna” jest też nawierzchnia… Tego dnia mamy jedyną okazję solidnie się ubłocić, z czego chętnie korzystamy. „A dirty biker is a happy biker”.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień kończymy długim zjazdem do samego Finale, zaliczając jeszcze po drodze trasę Little Champery, przez stałych bywalców często wymienianą jako ulubiona. Jej nazwa jest bardzo trafna – po pucharowej trasie w Szwajcarii odziedziczyła pokręcenie i duże nastromienie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 6: Enduro World Series

Wycieczkę śladami drugiego dnia Enduro World Series 2016 zaczynamy od ponownego zdobycia bazy NATO – lekko cheatujemy, bo zawodnicy EWS te pierwsze 1000 metrów przewyższenia muszą pokonać o własnych siłach, a my zdajemy się na siłę Fiata Ducato.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Własne siły lepiej oszczędzać, bo i tak czeka nas jeszcze 600 metrów podjazdów oraz trzy OS-y. W tym dwa wykorzystane również w tegorocznej edycji: Roche Gianche (najtrudniejsza trasa, na jakiej byliśmy) i oczywiście słynny DH Men. Jeśli widziałeś jakieś epickie zdjęcie z Finale, możesz być pewien, że zostało ono zrobione na jednej z tych dwóch linii. Widoki jednym słowem urywajądupę!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trzeci (a właściwie to drugi) przejechany przez nas odcinek EWS-owy to Andrassa Trail. Wprawdzie bez widoku na morze, ale wijącemu się skalnym kanionem singlowi trudno odmówić uroku. Co ciekawe, kanionu nie polubiły Canyony – dwa Spectrale łapią kapcie na odcinku 500 metrów. Tutejsze skały są bezlitosne dla lekkich opon!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Nieco ponad 30-kilometrową wycieczkę kończymy już po zachodzie słońca, w pizzerii. Czy da się lepiej wykorzystać dzień? Nie sądzę!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 7: Chillout

Ostatniego dnia jazdy robimy sobie (a trochę robi nam alternator w busie) dzień bez spiny (jeszcze bardziej, niż zwykle). Po rozjeżdżeniu kaca na Rollercoasterze raczymy się 3-daniowym włoskim lunchem i zjeżdżamy mieszanką Rollera, Cacciatore, Kill Billa 2 i Madonny della Guardia (najlepsza!).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Powtórzenie tras z pierwszych dni pozwala nam ocenić progres, jaki zrobiliśmy po tygodniu przemykania po skałach, zakrętach i ściankach. Aż żal, że to już końcówka sezonu – wszyscy nie możemy się doczekać sprawdzenia, jak po powrocie będą wyglądały lokalne miejscówki. Bo po powrocie z Finale, nic nie wygląda już tak samo!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trudno też będzie w Polsce znaleźć trasy kończące się praktycznie na plaży – chilloutowy dzień nie mógłby się skończyć inaczej, niż zjazdem prosto nad morze.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 8: Plażing-smażing przed powrotem do szarości

Liguryjskie dolce vita tak nam się udziela, że ostatniego dnia postanawiamy nadrobić zaległości plażowe po 6,5 dnia jazdy do samego zachodu słońca (i jeszcze trochę). Mimo, że to środek piździernika, udaje nam się nawet wykąpać w morzu. I to bez odmrożeń!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Woda i słońce wyciągają z nas resztki sił, a na sam koniec dobijamy się pizzą i Frizzantino – w sam raz, żeby zaraz po wejściu do busa zasnąć i obudzić się… no nie, niestety nie w domu, bo przed nami blisko 18 godzin jazdy. Po tak spędzonym tygodniu, jest to szczególnie ciężkie 18 godzin – z każdym postojem robi się coraz zimniej i szarzej…

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Cóż, pozostaje planować kolejny wyjazd. Może na wiosnę?


Mam nadzieję, że powyższa relacja dobrze obrazuje, jak obóz z Singletrack Trips wygląda w praktyce i nie będziesz miał problemu z podjęciem decyzji o zakupie biletu :) Podejrzewam jednak, że parę kwestii może Cię jeszcze zastanawiać…

San Remo czy Finale Ligure?

Jak już wspomniałem, mój sezon otwarł obóz w San Remo z ekipą Arek Bike Center. Nieuniknione jest więc pytanie: „który lepszy?”.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Jeśli chodzi o miejscówki, są one dość podobne pod względem zajebistości. W San Remo trasy są położone niżej, przez co są dostępne dłużej – w lutym panowała tam już wiosna, podczas gdy sporo tras w Finale spało jeszcze pod śnieżną kołderką. Kiedy już jednak się odkryją, oferują większą różnorodność – w przeciwieństwie do San Remo, są tu też takie, które można (trochę na siłę – o tym za chwilę) określić „łatwymi” i „dla każdego”. No i jest DH Man, najbardziej widokowa trasa w okolicy, a do tego piękne stare miasto (Finalborgo) – osoby z żyłką turysty powinny wybrać Finale.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Subiektywnie jako całokształt Finale Ligure u mnie wygrywa – po prostu bardziej chciałbym tam wrócić. Ale z drugiej strony, z San Remo też można wyskoczyć na jeden dzień do Finale i kilku innych miejscówek (np. genialne Dolceacqua), więc jestem pewien, że niezależnie od wyboru, będziesz w 100% zadowolony.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Jeśli chodzi o organizację obozu, to obie ekipy mają już duże doświadczenie i trudno się do czegokolwiek przyczepić. Więc zamiast szukać na siłę niedociągnięć, wskażę po jednej największej zalecie:


ABC: szkolenie

Szkolenie techniki jazdy jest też częścią obozów z Singletrack Trips, ale Arek Perin w tym temacie nie ma sobie równych. Z obu miejscówek wrócisz ze zdecydowanie wyższym skillem, ale jeśli nastawiasz się na jego podnoszenie pod okiem trenera (zwłaszcza, jeśli sporo już potrafisz), polecam obóz z Arkiem.

Singletrack Trips: kuchnia

Na obozie z STT czułem się jak na wczasach all-inclusive, co potwierdzi każdy uczestnik. Wypasione śniadania, prowiant na drogę, pyszne kolacje w wersji mięsnej i wege… Finale z Singletrack Trips można traktować jako obóz rowerowo-kulinarny :) Gdyby się uprzeć, można by na niego pojechać i nie wydawać ani grosza z własnej gotówki (nie licząc oczywiście piwa).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Różni się też atmosfera obozów. Oczywiście w 90% zależy ona od uczestników danego turnusu, ale myślę, że Arek bardziej przyciąga osoby w klimatach młodzieżowo-downhillowo-bikeparkowych. Michał i Marcin to goście od zawsze związani ze sceną enduro i czują się „wśród swoich” jak ryba w wodzie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Przekłada się to też na stopień wykorzystania shuttli – w Finale Ligure zrobiliśmy kilka krótkich wycieczek „z łydy”, podczas gdy u Arka podjazdy to temat tabu.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Ogólnie więc obozy w San Remo są bardziej zjazdowe, a w Finale – endurowe.

Ostatnia kwestia, jaką możesz brać po uwagę jest fakt, że obozy ABC od tej jesieni nieco podrożały (2500 zł vs. 2300 zł).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Czy są to rozstrzygające różnice? Decyzję pozostawiam Tobie.

Poziom trudności

Podobnie jak w sąsiednim San Remo, poziom trudności tras jest ogólnie wysoki. Jest tu jednak większe zróżnicowanie – są linie przypominające flow-traile, a są też takie, gdzie nad płynnym przejazdem trzeba się sporo napracować.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Jeśli spodziewasz się czegoś pokroju Twistera czy Superflowa – zawiedziesz się srogo!

Nawet trasy flow oznaczone na Trailforks kolorem niebieskim, w Polsce prawdopodobnie byłyby trasami czarnymi. A takich jak tutejsze czarne… w Polsce po prostu nie ma. Na doznania rodem z Madonna della Guardia czy Roche Gianche po prostu nie da się przygotować.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trzeba przyjechać do Finale, ubrać brązowe spodenki i uczyć się na bieżąco.

To bieżące podnoszenie skilla bardzo ułatwia jakość tras. Choć czasem sprawiają wrażenie dzikich, naturalnych i nieco chaotycznych górskich ścieżek, tak naprawdę są one bardzo dobrze przebudowane pod kątem jazdy na rowerze. Dzięki temu elementy takie jak dropy można za pierwszym razem po prostu zjechać, a potem z każdym kolejnym zjazdem łapać coraz większy flow.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na każdym kroku widać, że ktoś nad tym siedział i myślał – jak w NASA (hermetyczny żarcik obozowy).

Podsumowując, jeśli jeździsz regularnie i bez problemu śmigasz po wszystkich trasach np. Srebrnej Góry czy Enduro Trails (z akcentem na te trudniejsze), możesz śmiało atakować Finale Ligure. Jeśli jednak na razie lepiej odnajdujesz się na trasach typu flow, może się okazać, że tutaj nie będziesz w stanie pokonać w całości żadnej trasy.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Lepiej oszczędzić sobie rozczarowania (i sprowadzania roweru) realnie oceniając swoje możliwości, bo nie jest to miejsce dla każdego.

Jaki rower?

Na ten temat napisałem oddzielny artykuł:

→ Więcej: Finale Ligure – 9 rowerów obozowiczów

…ale od razu odpowiem na dwa pytania najczęściej pojawiające się w Waszych komentarzach:

  • tak, ścieżkowiec daje radę – jeździłem na Spectralu (150/140 mm) i ani razu w moim kasku nie pojawiła się myśl, że potrzebuję więcej skoku.
  • nie, hardtail nie jest dobrym pomysłem – tu oczywiście dużo zależy od skilla, ale ja nigdy nie zdecydowałbym się na tygodniowy wypad do Finale na sztywniaku. Lubię swój organizm.
Finale Ligure - jaki rower?

Tak, udało mi się odzyskać mojego Spectrala (no, prawie – bo to inny egzemplarz) :)

Co zabrać?

Pełną obozową listę rzeczy do spakowania znajdziesz w relacji z San Remo:

→ Więcej: San Remo – obóz rowerowy z Arek Bike Center

Parę uwag specyficznych dla Finale Ligure:

  • kask otwarty możesz śmiało zostawić w domu, nawet jeśli organizator twierdzi inaczej – warto zastosować zasadę ograniczonego zaufania do przewodników z 10x większym skillem ;) Nawet na „lajtowych wycieczkach” trasy są wymagające i czasem nieprzewidywalne – zdecydowanie warto zawsze mieć na głowie fullface’a.
  • to samo dotyczy zbroi, albo chociaż ochraniaczy łokci i pleców (o kolanach nawet nie wspominam). Bardzo skaliste podłoże powoduje, że nawet na „łatwych” trasach gleba oznacza poważne konsekwencje.
  • jeśli chodzi o pedały, to jeśli nie jesteś prosem – polecam platformy i dobre buty. Uważam, że przewaga platform nad klikami jest tym większa, im dalej zapuszczasz się poza swoją strefę komfortu. Na liguryjskich skałach ma to miejsce prawie ciągle.
  • nie zapomnij spakować paru cieplejszych ubrań – wiatrówki czy kamizelki i zestawu na deszcz/błoto. Słoneczna Liguria słoneczną ligurią, ale nie zapominaj, że to jednak jesień/wiosna.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Podsumowanie

Finale Ligure to mekka europejskiego enduro, jak to trafnie ktoś określił: „Whistler nad morzem”, od wielu lat tłumnie odwiedzane przez polskich riderów. Ja na swój pierwszy raz musiałem się naczekać, ale teraz wcale mnie ta popularność nie dziwi! W ciągu tygodnia poznaliśmy niewielki wycinek tras, a mimo to wyjeździliśmy się za wszystkie czasy.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Do tego dzięki obozowej atmosferze i organizacji mogliśmy w pełni skupić się na dolce vita. O niczym nie musieliśmy myśleć, została nam tylko esencja wyjazdu: jazda. Lubię planować swoje rowerowe wakacje, ale czasem warto sobie pozwolić na taką beztroskę, zwłaszcza pod koniec intensywnego sezonu.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Spełniłem więc swoje marzenie, ale ostrzegam: to zdecydowanie nie jest miejsce, które można tak po prostu odhaczyć i zapomnieć! Ja już wiem, że Finale będzie stałą pozycją na mojej liście noworocznych postanowień.


Więcej informacji o obozach Singletrack Strips: WWW / Facebook


A na zakończenie, jeszcze jeden gruby news… Ekipa Singletrack Trips przejmuje MTB Hostel – kultową miejscówkę co roku goszczącą zloty organizowane przez Stowarzyszenie Rowerowe Podhale!

Michał i Ana, czyli dotychczasowi właściciele, ruszają w świat, a od przyszłego sezonu ten rowerowy przybytek będzie prowadzony w duchu Singletrack Trips. Po sprawdzeniu zorganizowanego przez nich obozu, jestem spokojny o jego przyszłość :) Jeśli więc nie byłeś jeszcze w Kościelisku (bo jak byłeś, nie muszę Cię przekonywać), możesz już planować wspólne jazdy i szkolenia z nowymi gospodarzami!


Zobacz też powiązane wpisy:

 

25
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
MiłoszMarcinMaciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnieniaMarekSławek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kuba
Gość
Kuba

Polski Whistler w Srebrnej czy ogólnie najtrudniejsze miejsca na MP mają jakiś podjazd do Finale?

Dryb1as
Gość
Dryb1as

Jadę do Finale pod koniec maja ale na własną rękę. Już się nie mogę doczekać

Ilia
Gość
Ilia

Jest w Polsce, najlepiej na dolnym śląsku jakieś miejsce gdzie można się nauczyć zjeżdżać ścianki? Trasy w Srebrnej ogólnie ogarniam. Trasa A i B to dla mnie trasy na rozgrzanie, ale jeszcze się nie przełamałem by zjechać ściankę na A2.

Tez Michal
Gość
Tez Michal

Czy będzie źle widziane jak nie będę jeździł na pełnej? Albo odpuszczę jakiś odcinek?

Zdarzało się to u Was w grupie? Jak do tego organizatorzy podchodzą?

Jestem po dużej kontuzji i psychika już nie ta. A chciałbym jednak bardzo Finale odwiedzić?

Qwert
Gość
Qwert

Na luzaku bez spiny nikt nikogo potepiac nie bedzie, to takie typowe enduro wakacje, chcesz to cisniesz, nie chcesz to tez ok, jak chcesz dzien odpuscic bo rece nie daja rady to tez luz, nikt nikogo z batem nie goni

Liber78
Gość
Liber78

Czy uczestnicy są w jakiś sposób dobierani pod względem umiejętności?

Sławek
Gość
Sławek

Czy w Finale znajdzie się też coś dla całkowitych świeżaków, którzy nie bardzo chcą przełamywać swoje ograniczenia a po prostu świetnie się bawić jazdą po górach kontemplując widoki?

Marek
Gość
Marek

Przydałaby się jakaś firma, która dostrzegłaby potencjał „gotówkowy” w miłośnikach Rychlebkich (bez Wallesa) i singletracków „Świeradowsko- Smrekowskich”. Chyba, że w okolicach, które opisałeś nie ma takich (oczywiście nie dosłownie) tras. Podsumowując chodzi mi o to, że jest bardzo duża grupa ludzi, którzy nie lubią jeździć w „fulfejsie” i chętnie by pogrzali tyłki wiosną lub jesienią we Włoszech ale niestety nie mają aż takich umiejętności albo po prostu nie lubią haratać po kamlotach. Taki wyjazd griatryczny MTB 40+ :-)

Maciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnienia
Gość
Maciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnienia

Tydzień przed obozem na którym był Michał reprezentacja 40+ stanowiła 30% uczestników – wiec masz jak znalazł :) Ścieżki z NATO Base poza końcówkami nie są kamieniste – jest raczej lajtowo. Osobiście jechałem do Finale z dużymi wątpliwościami czy nie będzie za ostro – a okazało się ze jest ultrazajebiscie. Marcin i Mario bardzo rozsądnie wybierają kolejność tras a szkolenie (to z „berkiem” i bunny hopem), inne od wszystkich w których brałem dotychczas udział, było zadziwiająco efektywne w podnoszeniu skilla. Co do fulfejsa – zarówno Superflow w Rychlebach jak Twistera w BB jeżdżę w takim kasku – wole sobie kupić… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Dzięki za odpowiedź. Jednym słowem do odważnych świat należy. A co do przedostatniego zdania to 100 procent racji. „Orła cień” zobaczyłem na trasie niebieskiej… kto by pomyślał?

Marek
Gość
Marek

Czy rower trailowy 130 mm i Finale Ligure to dobre połączenie?

Marcin
Gość
Marcin

Cześć! Miałem przyjemność odwiedzić Finale na Krossie Soilu 2.0 ze 130mm skokiem dwukrotnie. Oba wyjazdy przeżyłem, rower również; ostatni raz ze wspaniałą ekipą Single Track Trips nawet bez żadnej poważnej gleby. Da się, trzeba mieć jaja.

P.S. Jak sobie czytam relację Michała to już zaczynam mocno tęsknić do tych wszystkich tras… Pozdrowienia! :-)

Miłosz
Gość
Miłosz

W tym samym czasie co ty byl tam Nate Hills, mogles pokusic sie o wywiad :)

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Zeszłoroczny Dartmoor Bluebird Pro 29 był jedną z moich propozycji w zestawieniu Top 10 ścieżkowców do 9000 zł. Nowy model na pewno pójdzie w jego ślady, bo choć na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie, to rowery Dartmoora z roku na rok dojrzewają – zapraszam do obejrzeniach na zdjęciach wszystkich zmian i nowości!


Rower testuję dzięki współpracy z dystrybutorem, firmą Velo.


Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Pozwól, że zacznę od wyjaśnienia nazewnictwa, bo być może kojarzysz już z bloga jakiegoś „ptaka” od Dartmoora. W zeszłym roku testowałem Blackbirda, czyli model enduro na kołach 27.5″ (na 2019 dostępny również w wariancie 29″, podobnie jak opisywany tu Bluebird).

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Bluebird jest bardzo podobną konstrukcją, ale o mniejszym skoku, który teoretycznie pozycjonuje go twardo w kategorii trail.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Dlaczego tylko „teoretycznie”…? Pozwól, że wrócę do tego za chwilę.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Na razie zostańmy przy twardych faktach. Klasyczne, jednozawiasowe zawieszenie ma 130 mm skoku.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

O ich optymalne wykorzystanie dba damper Fox Float DPS Performance z komorą powietrzną EVOL. To pierwsza istotna zmiana względem zeszłorocznego Bluebirda Pro, który bazował na zawieszeniu Rock Shoxa.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Tłumik ma 3-pozycyjną regulację tłumienia kompresji, która przyda się do uspokojenia zawieszenia na długich podjazdach.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Damper zamontowany jest na przedłużaczu. Mocowanie dolnego oczka zostało w nim znacznie poprawione względem testowanego przeze mnie Blackbirda 2017 – teraz dokręca się je imbusem 6 mm.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Ze stajni Foxa pochodzi też przedni amortyzator: powietrzny Rhythm 34 o skoku 140 mm.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Jest to podstawowy model Foxa z tłumikiem GRIP Sweep (z płynną regulacją tłumienia kompresji) – prostym, ale chwalonym za płynną i czułą pracę.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Na uwagę zasługują customowe naklejki pod kolor ramy, które Dartmoor dokłada do rowerów na sezon 2019 – osobno, żeby każdy mógł zadecydować, czy woli kolorowe, czy oryginalne. Lubię to!

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

W dolnych goleniach Foxa jest mnóstwo miejsca na oponę

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

…podobnie jak w przeprojektowanym wahaczu. To chyba najważniejszy upgrade, bo w zeszłorocznym modelu, projektowanym głównie z myślą o kołach 27+, dookoła opon 29″ było naprawdę ciasno…

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Teraz można zaszaleć – zmieści się nawet 2.6″.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Fabrycznie jednak dostajemy WTB Trail Boss w rozmiarze 2.4″, który wygląda dość… chudo.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

W moim rowerze testowym obie opony są w wersji Tough/Fast Rolling (szacun dla WTB za proste i zrozumiałe oznaczenia modeli), ale docelowo przednia opona będzie w wersji Light, co pozwoli zaoszczędzić około 250 gramów.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Obręcze to Dartmoor Tomcat 29 o szerokości wewnętrznej 28 mm.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Od Dartmoora pochodzą też piasty Reel w standardzie Boost, zarówno w przednim, jak i tylnym kole. Będzie to dużym ułatwieniem, jeśli najdzie Cię ochota na jakiś grubszy upgrade.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Nie jestem jednak fanem tylnej ośki dokręcanej imbusem 8 mm. Na pierwszej jeździe się poluzowała i musiałem pytać o klucz przypadkowo napotkanych riderów (pro-tip dla samego siebie: warto sprawdzić, czy multitool ma wszystkie narzędzia potrzebne w danym rowerze). Gniazdo na klucz 6 mm byłoby praktyczniejsze.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Bardzo praktyczny jest za to napęd SRAM NX z kasetą 11-50T – ciężką jak skała, ale ratującą tyłek na długich podjazdach.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Zwłaszcza, że przednia zębatka to 32T. Korba w dupie DUB-ie to kolejna nowinka w specyfikacji.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Delikatny upgrade dotknął też hamulców. W dalszym ciągu są to bardzo przeciętne, 2-tłoczkowe SRAM-y Level T

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

…ale przynajmniej z dzieloną, znacznie wygodniejszą i ładniejszą obejmą.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Obie tarcze mają średnicę 180 mm, więc cięższe osoby mają tu potencjał do upgrade’u. Choć w takim wypadku pomyślałbym o wymianie całych hamulców – jest to jedyny słabszy punkt w specyfikacji.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Do tej pory obowiązkowym zakupem do każdego Dartmoora było też siodło umożliwiające siedzenie. Do rowerów 2019 w końcu trafił nowy model (Arrow), o niebo lepszy od poprzednika. No i pod kolor! Dbałość o takie detale mogłaby zawstydzić niejednego producenta klasy „premium”…

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Bardzo przyjemną nowością jest też sztyca X-Fusion Manic z wygodną manetką pod kierownicą.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Manic wyróżnia się niską konstrukcją pierścienia i jarzma, dzięki czemu ze skoku 150 mm (125 mm w rozmiarze M) mogą skorzystać nawet niższe osoby.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Jest to też zasługa #dobrejzmiany, jaka zaszła w geometrii. Rury podsiodłowe w końcu zostały nieco skrócone, przynajmniej w L-ce.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Co ciekawe, z oferty wyleciał Bluebird 29 w rozmiarze S, zastąpiony przez bardzo pożądany XL. S-ka jest za to dostępna w modelu na kołach 27.5″. Ma to sens.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Bardzo sensowne są też pozostałe wartości w tabelce z geometrią.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Reach bardzo dobrze wpisuje się w bieżące standardy, a miłośnicy bardzo długich rowerów mogą się zdecydować na „za duży” rozmiar dzięki krótszym podsiodłówkom.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Ułatwia to też ich stromy kąt nachylenia (76 stopni) – po zajęciu pozycji w siodle rower sprawia wrażenie krótkiego i łatwego do ogarnięcia.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Kąt główki ramy to 66°, o pół stopnia mniej, niż w zeszłym roku. To idealna wartość dla roweru zahaczającego o terytorium enduro.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Takie aspiracje potwierdza chociażby kierownica o szerokości 780 mm

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

…czy mostek 50 mm

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

…ale ostatecznym potwierdzeniem jest masa: około 15,9 kg (rozmiar L, z pedałami, tubeless).

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Powiem wprost. Bluebird Pro 29 to zdecydowanie reprezentant wagi ciężkiej. Perspektywa wprawdzie zmienia się, kiedy przypomnisz sobie cenę (8799 zł!), ale i tak nie jest to rower dla osób, które traktują kategorię trail jako pogranicze enduro i XC.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Stąd właśnie moja sugestia ze wstępu, że Bluebird jest ścieżkowcem tylko teoretycznie. Tak naprawdę trzeba go traktować jako alternatywę dla Blackbirda, tyle że z mniejszym skokiem.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Czy to ma sens? O tym, jak ta kombinacja sprawdza się w praktyce i do kogo ten rower jest skierowany, przeczytasz w podsumowaniu testu.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Jest to test porównawczy z Bluebirdem Pro 27.5 – na blogu znajdziesz już bikeporn tego wariantu!


Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Cena: 8 799 zł
Dostępne rozmiary: M/L/XL
Masa: 15,9 kg (rozmiar L, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep dystrybutora


Zobacz też:

 

92
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Husky
Gość
Husky

50 gr przelewem na konto dla tego, ktory mi wytlumaczy ta niechec do dartmoora w niektorych srodowiskach rowerowych ? Jest jakis powod czy wynika to z „bo nie lubiem i chooj” ?

Guncar
Gość
Guncar

Też mnie to ciekawi

Maatiaax
Gość
Maatiaax

Kiedyś ich części pozostawiały wiele do życzenia i zostało tak do dziś

Loki
Gość
Loki

Dartmoor to dla mnie taki rowerowy odpowiednik Manty w sprzęcie elektronicznym. Niby tanio i fajnie po wyjęciu z pudełka, ale jeszcze nie miałem od nich produktu z którego byłbym długo zadowolony.

Renifer
Gość
Renifer

W ciągu ostatnich 8 lat (chyba) przerobiłem 4 zestawy sterów Dartmoora (4 różne ramy). Są bardzo dobre, precyzyjnie wykonane i po prostu działają.

Kacper
Gość
Kacper

Dla mnie Dartmoor to taki odpowiednik Daci w świecie motoryzacji, niby wszystko fajnie i tanio, ale jednak lepiej mieć Renault, którym jest Kross albo NS. Wystarczy postawić koło siebie Endurowki tych trzech marek i od razu widać, czyje są bardziej budżetowe:)

KaNiOn
Gość
KaNiOn

Lepiej mieć Krosa?
Masz na myśli tą polską markę która wypuściła bardzo fajnego, ale niestety pękającego wszędzie Moona? To że pękał wszędzie to jedno – to, że do tej pory niestety w ofercie nie mają haka do własnego roweru i trzeba rzeźbić u ślusarzy na zamówienie to drugie.
3 kwestią jest kilkutygodniowe rozpatrywanie gwarancji oraz ew. serwis, czy próby kontaktu z producentem.

Ergo – nie ma marki o gorszym wsparciu od Krosa…

R4L
Gość
R4L

Nie mowiąc już o pakowaniu reby do rowerów za 12k

Artur
Gość
Artur

Daci nigdy nie miałem, ale miałem Renault i nigdy więcej.

Mam za to dwa Dartmoory, BMX i Primala Pro. Oba są rewelacyjne. W planach mam Blackbirda. I chętnie zobaczę jak jeździ.

Daratmur
Gość
Daratmur

Niechęć do Darta pamiętam już z 2010 roku, kiedy to „pewien człowiek odpowiedzialny za projekty ram” argumentował, że Two6Playery pękają od skakania do śniegu. Wydaje mi się, że wtedy zaczęły się śmieszki

Elvis
Gość
Elvis

Ramy mają dużo większe obciążenia przy skokach w śnieg, piach, czy gąbki. Po prostu to jest bardzo szybkie wychamowanie dużej energi. Nie jest to tylko teoria, ale statystycznie potwierdzone zjawisko.

Muszę przyznać, że pasuje mi moda na niechęć do Dartmoora, szybko można odróżnić pozara od zajawkowicza.

Maciek Wrocław
Gość
Maciek Wrocław

Mam two6playera i nie kupię więcej Dartmoora. Rama, którą posiadam jest bardzo niedopracowana i ma ogromne tolerancje wykonania elementów. Konkretne zarzuty: – główka nie była równolegle przycięta i żeby stery nie strzelały przy skręcaniu kierownicy to musiałem frezować, a że frezarki nie posiadam to musiałem zapłacić – mufa suportu również nie była równolegle przycięta, co akurat nie objawiało się strzelaniem, ale siły nie były równo rozkładane. Ponownie, frezowanie. – koło nie wchodziło do ramy, bo haki były niepoprawnie wykonane. Trzeba było zeszlifować pół milimetra w jednym z haków – sztyca nie wchodzi nawet do połowy podsiodłówki, co może nie jest… Czytaj więcej »

dicon
Gość
dicon

A gwarancja? Na każdą ramę dostaje się gwarancję, chyba, że kupiłeś jakieś używane truchło?

Maciek
Gość
Maciek

Kupiłem nową ramę od dystrybutora (tylko ramę) z gwarancją i nie skorzystałem z niej. W momencie, gdy dowiedziałem się że trzeba wyfrezować to rama posiadała ślady użytkowania, m.in. ślady szlifowania lewego haka, zdarty do zera lakier na widełkach od buta i parę zarysowań na podsiodłówce.

Chciałbym wierzyć, że to felerny egzemplarz. Ktoś miał podobnie czy tylko ja?

Husky
Gość
Husky

czyli generalnie niby powodem tej szydery w internetach jest jakas tam przeszlosc ciemna … a mnie glupiego uczono ze uczysz sie na bledach i takie tam … mi ti sie wydaje ze niestety powodem tego jest jakas taka typowa zawisc ze ktos cos robi i trzeba mu pojechac … ja tam darta znam tylko z gripow roots ktore sa mega i ramy hornet ktora wedlug mnie jest pancerna … i chwale za brak e w asortymencie

...
Gość
...

No nie wiem. Jesli to tylko przeszlosc to maja jej jeszcze calkiem sporo na magazynie.

mountain line
Gość
mountain line

Bo nie ma miejsca na bidon :)

Marek
Gość
Marek

Niestety muszę się przyłączyć do tej litanii narzekań. Kupiłem pedały Dartmoora Stream i pojechałem na Rychlebskie ścieżki. Trzeszczenie dochodzące z pedałów, szczególnie na podjazdach, obniżyło mi dość skutecznie radość z jazdy. Po powrocie rozebrałem i co się okazało, brak dwóch kulek w każdym z pedałów. Po dołożeniu kulek i nasmarowaniu nie te pedały. I to jest właśnie jakość, może nawet nie Dartmoora, ale na pewno jakość kontroli jakości :-)

Renifer
Gość
Renifer

Moje Streamy już po jednym sezonie ledwo się obracały. Badziewie.

Renifer
Gość
Renifer

Ha, a więc w końcu się spotykamy, moje alter ego. Komentarze pod tym artykułem są za małe na nas dwóch, a więc … Fajttudeded ;))

Ukyo
Gość
Ukyo

Z jakością bywa różnie, ale Dart robi też faktycznie dobrze rzeczy. Ze swojej strony muszę podać przykład pedałów Dartmoora Stream ale w wersji PRO. Założone w rowerze XC, ich przebieg ~14 tys. km, jeżdżone przez 3 sezony i dopiero w tym roku jeden musiałem rozebrać i przeczyścić na ośce z syfu. Kręcą się dalej, łożyska jak nowe. Drugi komplet założyłem w fullu. Wydaje mi się, że warto dopłacić kilka cebulionów i nie pchać się w tańszy wariant. Albo miałem szczęście :-P

Andreju
Gość
Andreju

Na pewno. Ale to byłaby ich pierwsza dobrze zrobiona rama. Ja poczekam jeszcze ze dwie generacje.

Bartłomiej
Gość
Bartłomiej

To i ja dołożę swoje dosyć spore doświadczenia. Mój primal pro(2015-ten z marcokiem) od nowości strzelał w zależnosci od humoru ( raz tak raz nie). Oddany na gwarancję i przesmarowano sztyce xD. Nie pomogło. Siodło oemowe jest ultra niewygodne i wydaje mi się że obręcz jest strasznie wiotka (ale to też nie ich tylko obrandowana naklejką). Lakier Red devil przepiękny ale odpryskuje od wiatru… Po wielokrotnym rozbieraniu i serwisowaniu strzelanie ustało, ale nie ustaliłem co było przyczyną. Kietrownicę do fulla kupiłem od darta i poza schodzącym lakierem jest super. Tak samo stery blink… Gorąco polecam. Koła do fulla też kupiłem… Czytaj więcej »

Michał
Gość
Michał

bo robią jednozawiasy ?… (jestem za dartmoorem)

Jarek
Gość
Jarek

Rower spoko ale to ich malowanie i ten kolor – nie oszukujmy się ale do najładniejszych nie należy.

Kuba
Gość
Kuba

Właśnie należy dla mnie.
z Dartmoorami „ładnością” to mogą chyba tylko NSy konkurować. Te od większych producentów są często dramatycznie nijakie.

Elwer
Gość
Elwer

Tak czytam i się zastanawiam. Przez chwile nawet, ale jednak, pozostaję przy wyborze Canyon Neuron 7.

Kacper
Gość
Kacper

Myślisz, że neuron będzie lepszy z napędem 1×12 czy 2×11?

Maciek
Gość
Maciek

Nowy neuron jest ciekawą opcją!!

Marcin
Gość
Marcin

Neuron też wpadł mi w oko. Mówię o modelu na 2019 z poprawioną geometrią.

Elwer
Gość
Elwer

Tak, model 2019.

pawel
Gość
pawel

przeciez to kosztuje tyle co yt capra. ktos to kupuje?

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Aż dziw bierze że jeszcze robią ramy jedno zawiasowe, przecież jak by ten punkt zaczepienia nie dali to zawsze będzie kopał w pedały przy zjeździe, i nikt mi nie wmówi że jest inaczej bo jeździłem na różnych jednozawiasowcach i każdy jeden miał ten „efekt kopania w pedały”.

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Nie kopie tylko jednozawiasowiec który ma punkt obrotu w środku suportu.

Jan
Gość
Jan

http://linkagedesign.blogspot.com/
Polecam porównać sobie dokłądne liczby (stopnie) kopania dla wiekszosci uznanych ram na swiecie, liczby nie kłamią i są bezstronne.

Toca
Gość
Toca

Dlaczego to jest takie ciężkie?

Grzesiek
Gość
Grzesiek

Odnoszę wrażenie że większość z komentujących nie miała nigdy styczności z ramami/rowerami Dartmoora ani z samochodami marki Dacia. Od 4 lat jeżdżę Dacią i od ponad roku Hornetem od Dartmoora, obie marki budżetowe to się zgadza ale ja osobiście na nazwie czy znaczku nie jeżdżę, jeśli mogę mieć taki sam „FUN” za mniejszą kasę to wchodzę w to :) A argumenty typu BMW jest lepsze bo BMW to BMW jakoś do mnie nie przemawiają. Mi osobiście Bluebird i Blackbird bardzo się podobają i kolory ram też są ciekawe. W przyszłym roku będę składał fulla i na bank wybiorę którąś z… Czytaj więcej »

Marecki
Gość
Marecki

Mnie ubiegłoroczna rama Horneta pękła po kilku miesiącach lajtowego używania. Złożyłem sobie budżetowego hardtaila na zimę bo mi szkoda było fulla. Wiosny nie dożył a gór ani hopek na oczy nie widział. Została wymieniona w ramach gwarancji i od razu sprzedana ale niesmak pozostał. Ja tam więcej Dartmoora nie kupię.

Elvis
Gość
Elvis

Gdzie pękł?

Marecki
Gość
Marecki

Pęknięcie wystąpiło pod zaciskiem sztycy. Był to rozmiar M i rama miała wspawany dodatkowy komin ponad górną rurą. Sztyca była wsunięta nieco poniżej górnej rury. Wydaje mi się, że to może być wina bocznych nacięć na wysokości zacisku.
comment image?dl=0

Mateusz
Gość
Mateusz

Widzę, że nie tylko ja mam problem w tej ramie. U mnie w tym miejscu już dwie ramy pękły (L), wymienione na gwarancji bez problemów.

Ilia
Gość
Ilia

Co do ram i tego jednozawiasu to prawie wszyscy, których znam i jeżdżą na Dartmoorach chwalą geometrię i narzekają na zawieszenie.
Widziałem Cie Michał z tym rowerem w Srebrnej Górze.

Elvis
Gość
Elvis

Dlaczego narzekają na zawiechę?

Andreju
Gość
Andreju

Weźmy np. takiego Wisha. Nie pedałuje, zjada skok się przy hamowaniu.

mountain line
Gość
mountain line

Jakość Dartmoora jest lepsza niż innych marek. Na przykład taki Canyon za którym każdy skoczy w ogień robi maniane zajebistą. Kolega kupił szosę Canyona alu i rama krzywa. Drugi przykład to rower redaktora Michała ,ma wadę tylnego wahacza i w USA wymieniają każdemu klientowi od ręki , a w Polsce każą obsesrwować haahahahah ku.wa obserować rower za 15 tys zł ahahaahha Darta nie musicie obserwować , wystarczy jezdzić !

Ilia
Gość
Ilia

Mojemu koledze pękła rama od Blakcbirda w okolicy suportu. Rama była używana 3 miesiące, a gwarancja już 2 miesiąc się ciągnie także z Daartmorem też wcale nie jest lepiej.

dominik
Gość
dominik

mi pękła w okolicach suportu, rama blackbird, wymieniona w niecały tydzien, może zamiast do dystrybutora wysłał do sklepu?

Marek
Gość
Marek

Rower w sumie pewnie niezły. Choć waga lekko mnie przeraża sam mam 14.5 kilowego Ghosta i jakoś nie za bardzo sobie wyobrażam 16 kg na Asfaltove Agonie :-) albo nie daj Bóg na Transalpie. Ale do rzeczy, mnie osobiście nie podoba się prowadzenie linek na tylnym wahaczu. Myślę, że po góra dwóch tysiącach będzie tam lśnić wyszlifowane aluminium. No i ten wieczny brak koszyka na bidon. Zaraz ktoś powie, że to nie jest rower na wycieczki po lesie, ale powiedzmy sobie szczerze, że w tym kraju większości nie stać na osobny rower do jeżdżenia po lesie, osobny w góry i… Czytaj więcej »

mountain line
Gość
mountain line

Dokładnie. Brak bidonu w rowerach Trail to jest minus. Poza tym rama mogła by być zrobiona bardziej finezyjnie. Górna rura np . jak w Bluebird 27,5, z wygięciem. Ten wahacz tylny też mogliby inaczej zrobić.

Marcin
Gość
Marcin

Przez ostatnich naście lat miałem trochę części z dartmoora (kiery, mostki, piasty obręcze) i żadna z nich mnie nie zawiodła a cenowo nie do pobicia. Co do ram to rzeczywiście w oczach większości nie grzeszą urodą (chodzi głównie o kolorystykę i grafiki) ale są dobre! Wśród znajomych są 2 blackbirdy i jeździ się na tym mega, pieprzenie o dziadowskich jednozawiasach nie na miejscu. Przejedźcie się a zobaczycie!

Niestety czasem jest spory problem z dostępnością niektórych modeli. Chciałem w ubiegłym roku kupić dla żony bluebirda (model na 2017) i było to niewykonalne we wrześniu.

Adam
Gość
Adam

Piasty, stery itp. mają akurat dobre, bo łożyska dobre. Mostki, kiery też nie narzekam. Ale idź Pan w pizdu z tymi obręczami. Pół biedy jeśli jeździsz w dircie, streecie na wysokim ciśnieniu. Ale nie ma w ich ofercie żadnej obręczy z twardego materiału, która pozwala na jazdę na niskim ciśnieniu.

marcin
Gość
marcin

moze rama i fajna i dobra cenowo, moze sie podoba malowanie, albo nie (jak mi), ale tym co kompletnie dyskwalifikuje ten rower to jego waga. 16kg to moze wazyc moj rower do dh, a nie trailowy rower za 9k na aluminiowej (nie stalowej) ramie ze skokiem 130mm.

Michał K.
Gość
Michał K.

We wrześniu tego roku postanowiłem sprzedać swojego KTMa i złożyłem rower na ramię Bluebird 2017/2018 29″ (dość dobra konfiguracja, Yari, XT/XTR, DT Swiss). Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne, w teren fajny rower. Po około 200km muszę stwierdzić iż lakier to jedno wielkie nieporozumienie (mam już mnóstwo odprysków, mimo że nie zaliczyłem żadnej gleby, i nie eksploatuje go nadwyraz mocno). Odnoszę wrażenie że jakość lakieru to jedno i to samo co Accent Peak. I najbardziej wkurzające rzecz z którą cały czas walczę to ciągle trzeszczenie :/ które najprawdopodobniej dochodzi z mocowania wahacza/dampera. Brak mocowania bidona przemilcze, bo zdawałem sobie z tego sprawe… Czytaj więcej »

Paweł
Gość
Paweł

Witam! Jaką oponę założyleś na tylne koło? Pytam bo widzę, że ze wzgledu na konstrukcje wachacza wybór moze byc dosc ograniczony.

Michał K.
Gość
Michał K.

Przód Fat Albert 2,35 a tył Nobby Nic 2,25 ale 2,35 na tył by się jeszcze zmieściło.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

A ja tam mam Blackbirda 2k17, nie PRO, i powiem, poza Auronem i kołami nie zmieniłem nic, Koła się rozleciały po SAN REMO (mnóstwo wgniot, plus bębenek w piaście zmielony w środku).
Auron – juz raz tłumik leciał na gwarancje…

Poza tym, trzeszczenie w wachaczu, też po San Remo(ale tam każdy rower dostaje wpierdol).

Luke
Gość
Luke

Masz w planach testy Marin San Quentin 3 ?

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Babia Góra Trails, Zawoja

Jak wiadomo, #PolskaSinglemStoi, a mapa Beskidów właśnie wzbogaciła się o nową miejscówkę: Babia Góra Trails. Zawoja zawsze miała olbrzymi potencjał enduro – po zaledwie kilku tygodniach od otwarcia oficjalnych singletracków wygląda na to, że BGT pozwoli go jeszcze lepiej wykorzystać.

Babia Góra Trails Zawoja


Lokalizacja i dojazd

Zacznijmy od podstawowej kwestii: jak sama nazwa wskazuje, ścieżki Babia Góra Trails… nie leżą na Babiej Górze. Szok i niedowierzanie? Cóż, niestety w Babiogórskim Parku Narodowym na rowerze jeździć nie wolno, więc pozostaje podziwianie Królowej Beskidów ze zbocza Mosornego Gronia – to właśnie na nim znajduje się większość tras.

Gdzie leży sama Zawoja, każdy widzi. Ale ponieważ jest to najdłuższa wieś w Polsce, przyda się lokalizacja oficjalnego startu ścieżek przy (nieczynnym już) Centrum Górskim Korona Ziemi:

Babia Góra Trails Zawoja

W tym miejscu znajduje się nie tylko duży parking, ale też toalety, prysznice i myjki do rowerów.

Babia Góra Trails Zawoja

Tuż obok jest duży pumptrack (z dwoma lustrzanymi torami do wyścigów)…

Babia Góra Trails Zawoja

…ścieżka do ćwiczenia techniki (raczej dla dzieciaków) i linia stolików do nauki skakania (dla każdego).

Z parkingu oczywiście startuje też singiel podjazdowy, co prowadzi nas do części właściwej tego przewodnika…


Babia Góra Trails – trasy oficjalne

Babia Góra Trails on Trailforks.com


Singiel podjazdowy: Podbłędny → Mosorny → Zimna Dziura

Poziom trudności: niski (kondycyjnie)
Długość: 6,9 km

Trasa podjazdowa składa się z trzech sekcji, ale tak naprawdę stanowi spójną całość, umożliwiając odbicie na każdą z tras zjazdowych. Jest to w całości sztuczny singiel (wybudowany przez ekipę BikeUniverse.pl), choć z paroma quasi-naturalnymi urozmaiceniami. Dużo osób narzeka, że dłuży się niemiłosiernie, ale cóż – on po prostu jest długi. Dzięki temu nachylenie jest łagodne i przyjazne osobom o każdej średnicy łydy.

A jeśli bardzo spieszy Ci się na obiad, zawsze możesz ściąć pierwsze dwie sekcje szutrową stokówką lub podjechać na sam szczyt drogą graniową wzdłuż żółtego szlaku.

Kawałek żółtego szlaku zaliczysz tak czy siak, bo ostatnia sekcja podjazdu kończy się ok. 500 metrów przed startem Sokolicy (pierwszej z tras – patrz niżej). Warto dołożyć jeszcze 100 metrów na szczyt Mosornego Gronia, żeby rzucić okiem na panoramę Babiej Góry. Fajnie byłoby w przyszłości zobaczyć przedłużenie singlowego podjazdu do samej góry – jest to w planach, uzależnionych od rozbudowy ośrodka narciarskiego.

Babia Góra Trails Zawoja

PS. Na osobę, która w komentarzu najlepiej wytłumaczy pochodzenie nazwy „Zimna Dziura”, czeka nagroda (uzasadnienia w formie obrazkowej NIE są mile widziane) ;)

Sokolica

Poziom trudności: niski / średni
Długość: 4,7 km

Główny flow trail, odpowiednik bielskiego Twistera o podobnym charakterze – w końcu wybudowała go ekipa Enduro Trails. Wyróżniają go jednak hopki – w sumie budowniczy naliczyli aż 70 miejsc, gdzie można oderwać się od ziemi i większość z nich dobrze nadaje się do nauki skakania. Stoliki i double motywują też do szybkiej jazdy, bo choć są raczej niewielkie, to ich płynny przelot wymaga utrzymywania wysokiej (jak na dany odcinek) prędkości, pompowania rollerów i szybkiego pokonywania pięknie wyprofilowanych band (tych z kolei jest 60).

Ze względu na lotny charakter, zdania co do poziomu trudności są podzielone. Niektórzy twierdzą, że Sokolica jest łatwiejsza od Twistera, inni wręcz przeciwnie. Chyba po tym poznaje się dobrego flow traila – trudność zależy przede wszystkim od prędkości i techniki pokonywania przeszkód.

Rydzowy

Poziom trudności: niski
Długość: 1,0 km

Rydzowy jest bezpośrednim przedłużeniem Sokolicy, razem tworząc najdłuższego w Polsce flow traila (5,7 km). Jest to zielona trasa rodzinna podobna do bielskiej Stefanki i w tej roli sprawdza się znakomicie. Ale nie tylko! Ponieważ rytm trasy jest przystosowany do niższych prędkości, szybki przejazd może doprowadzić do paru… ciekawych sytuacji (wiem, co mówię!). Nawet jeśli nie jesteś początkującym, Rydzowego zjedziesz z przyjemnością.

Diablak

Poziom trudności: średni / wysoki
Długość: 1,7 km

Osoby nie-początkujące powinny jednak czym prędzej „odhaczyć” trasy flow i zaatakować gwóźdź programu, czyli Diablaka. Jest to odcinek specjalny zawodów JoyRide Enduro 2014, choć mocno przebudowany. Wygładzenie niektórych sekcji oraz dodanie hopek i band w kluczowych miejscach bardzo dodało mu płynności. Charakterem przypomina single Rowerowego Podhala – trudnością nie ryje psychiki, po prostu daje mnóstwo frajdy z przemykania po korzeniach i pokonywania naturalnych przeszkód, ze słynnym „Dropem Luisa” na czele.

Moim zdaniem jest to jedna z najfajniejszych tras enduro w Polsce, obowiązkowa dla każdego miłośnika nieco bardziej wymagających, naturalnych singli „dłubniętych” łopatą. Mam tylko nadzieję, że nie zostanie ona doszczętnie rozjeżdżona, zwłaszcza po otwarciu na wiosnę wyciągu… Jedno jest pewne: wraz z odsłanianiem kolejnych korzeni i kamieni, poziom trudności będzie stopniowo wzrastał.

Pro-tip: po zjechaniu na dół, omiń mostek nad rzeką i jedź dalej krótkim podjazdem prowadzącym na start Rydzowego (oznaczonym zresztą na Trailforks jako „Powrót z Diablaka”). W ten sposób szybciej wrócisz na górę, a jeśli jedziesz na parking – dotrzesz do niego singlem, zamiast asfaltem.

Wilcza Łapa

Poziom trudności: niski
Długość: 0,9 km

Krótki opis: nie jedź. To po prostu łącznik umożliwiający zjazd pod wyciąg, nieco przez pomyłkę oznaczony kolorem czerwonym. Jeśli podjeżdżasz o własnych siłach, a samochód zostawiłeś na oficjalnym parkingu, będzie to bolesna strata zdobytej w pocie czoła wysokości (powrót na start to 4 km asfaltu ze spadkiem 120 metrów).

Tabakowy

Poziom trudności: niski
Długość: 5,2 km

Jest to trasa inna, niż pozostałe. Przede wszystkim, leży po drugiej stronie Zawoi – jest to singiel wycieczkowy prowadzący z Hali Barankowej na Mędralową a.k.a. Jałowiec Wielki. „Singiel wycieczkowy” oznacza, że jest to widokowa, łagodnie nachylona trasa dwukierunkowa.

Podczas mojej pierwszej wizyty na BGT niestety nie zdążyłem się na nią wdrapać (do startu singla prowadzi 3,5-kilometrowy podjazd asfaltem). Ale na podstawie zaufanych opinii, Tabakowy nieoczekiwanie wyrósł na gwiazdę całego BGT! Warto się wybrać, zwłaszcza w wariancie wycieczkowym opisanym niżej.


Trasy nieoficjalne i wycieczki enduro

Jeśli wydaje Ci się, że opisane wyżej trasy to trochę mao, jak na pełnoprawną miejscówkę, to pamiętaj, że Zawoja to nie tylko Babia Góra Trails! Ta miejscowość już od wielu lat była chętnie odwiedzana przez endurowców, odbywały się tu też zawody Enduro Trophy i JoyRide Enduro. Więc przyjeżdżając tu na cały weekend, na pewno nie będziesz się nudził (nawet, jeśli będzie to długi weekend).

Wycieczka na Tabakowy + Wełczoń

Długość: ok. 20 km

Jak wspomniałem wyżej, oficjalny singiel Tabakowy to dwukierunkowa wycieczka na Mędralową, zaczynająca się od asfaltowego podjazdu z oficjalnego parkingu. Ale po zaliczeniu Tabakowego w obydwu kierunkach, nie zjeżdżaj do Zawoi tym samym asfaltem! Zamiast tego, koniecznie wdrap się na start trasy oznaczonej na Trailforks jako Wełczoń. Jest to absolutnie genialna ścieżka wiodąca skalistą „grzędą” (granią), znana uczestnikom ostatnich zawodów Enduro Trophy. Ten szlak do tej pory był moim pierwszym skojarzeniem ze słowem „Zawoja” – gorąco polecam!

Pro-tip: jeśli Tabakowy na podjeździe nie spodobał Ci się na tyle, żebyś po zdobyciu Mędralowej chciał nim zjeżdżać, alternatywnie możesz w drodze na Wełczoń zaliczyć trasy Kamiński i Myśliwski (Trailforks przyjacielem Twym), dokładając do wycieczki parę kilometrów i ok. 150 metrów przewyższenia.

Wycieczka w pasmo Policy

Długość: ok. 25 km

Trawers Policy zielonym szlakiem połączony z powrotem przez „rynnę” z Hali Śmietanowej to absolutna klasyka gatunku. Poniższy opis najlepiej prześledzić na mapie turystycznej.

Właściwą pętlę zaczynasz na szczycie Mosornego Gronia. Kieruj się w stronę Cyla Hali Śmietanowej, ale przed ostrym podjazdem odbij w lewo na niebieski szlak prowadzący do zielonego, trawersującego pasmo Policy od północy (track poniżej pokazuje nieco inny, klasyczny wariant ze zdobywaniem Hali trawersem / czerwonym szlakiem). Kultowym zielonym trawersem jedź aż do Złotej Grapy, lub nieco dalej, do klimatycznego schroniska na Hali Krupowej. Droga powrotna wiedzie czerwonym szlakiem przez Policę (uwaga, szlak częściowo prowadzi rezerwatem) na Halę Śmietanową, skąd startuje kultowa „rynna”, czyli usłany korzeniami zjazd żółtym szlakiem w stronę Mosornego Gronia.

Wycieczka wokół Babiej Góry

Długość: ok. 60 km

Na osobników usposobionych bardziej długodystansowo czeka 60-kilometrowa runda u stóp Babiej Góry, z przewyższeniem ok. 1500 metrów. Startuje ze szczytu Mosornego Gronia (technika jego zdobywania: dowolna) i wiedzie zgodnie z ruchem wskazówek zegara aż na Mędralową, czyli start Tabakowego (nie jest on uwzględniony na tracku). W większości wiedzie ona szutrami i leśnymi drogami, ale jeśli masz ochotę na odrobinę górskiego XC, jest to ciekawa opcja.

Mosorczyk

Długość: 2,2 km

Zwolennicy prawdziwego enduro mogą też sprawdzić trasę „Mosorczyk” z Trailforks. Podobnie jak Diablak, jest to jeden z OS-ów ostatnich zawodów enduro, jakie odbyły się w Zawoi (swoją drogą, była to impreza z najniższą frekwencją w historii – wystartowało około 30 osób). Wspominam o nim jednak z kronikarskiego obowiązku – trasa nie jest utrzymywana i odnalezienie linii pod jesiennym dywanem liści stanowi nie lada wyzwanie, a jej stan po zimie jest trudny do przewidzenia (z różnych względów, o których wolałbym nie pisać).

Babia Góra Trails Zawoja

Trasy pod wyciągiem na Mosorny Groń (FR Line)

Długość: 2,0 km

Kiedy wiosną 2019 ruszy kanapa na Mosorny, leżące pod nią trasy – oficjalnie nie będące częścią BGT – na pewno zyskają na popularności. A może bardziej trasa a nie trasy, bo głównie chodzi o FR Line, z alternatywną górną sekcją DH. To za mało, żeby zdecydować się na zakup karnetu, ale nacisk na rozbudowę bikeparku jest głównym celem BGT na sezon 2019 – tu jednak wszystko zależy od dobrej woli zarządcy ośrodka narciarskiego.

Babia Góra Trails Mosorny Groń

Vintage-strzał z JoyRide Enduro 2014. Bo każdy powód jest dobry, żeby pochwalić się zdjęciem od Kitmana, nawet 4 lata później ;) / Fot. Przemek Kita


Wyciąg na Mosorny Groń

Kolej linowa zwykle działa od maja do września. W lipcu i sierpniu otwarta jest codziennie, w pozostałych miesiącach tylko w weekendy i święta. Kiedy już sezon ruszy, godziny otwarcia najlepiej sprawdzać na bieżąco na oficjalnej stronie oraz Facebooku.

Cennik*:

  • pojedynczy wjazd z rowerem: 15 zł
  • karnet 1-dniowy: 65 zł (z ubezpieczeniem)
  • karnet 10-przejazdowy: 65 zł (z ubezpieczeniem)

* jest to cennik 2018, który w sezonie 2019 prawdopodobnie ulegnie zmianie.


A co z częścią słowacką?

Babia Góra Trails jest projektem transgranicznym – wycieczkowy szlak Tabakowy jest właśnie łącznikiem ze stroną słowacką. Co nas czeka po przekroczeniu zielonej granicy? Na razie… nic.

Docelowo w skład „Babia Hora Trails” wejdą:

  • łatwe singletracki będące przedłużeniem Tabakowego (otwarcie wiosną 2019);
  • ok. 80 km zalegalizowanych tras gravelowych ;) prowadzących aż do Oravskiej Polhory (niebieskie linie na mapie);
  • 2 km rodzinnych singli niedaleko tejże miejscowości i schroniska Slana Voda.
Babia Góra Trails - mapa tras po słowackiej stronie

Trasy się budują, spodziewaj się więc aktualizacji tego akapitu w sezonie 2019.


Poziom trudności + jaki rower + co zabrać?

W Zawoi znajdą coś dla siebie zarówno dzieciaki (Rydzowy) i początkujący (Sokolica), jak i średnio-zaawansowani (Sokolica szybkim tempem, Diablak i naturalne szlaki enduro).

Babia Góra Trails Zawoja

Podobna sytuacja jest w przypadku sprzętu – flow-traile są wybitnie przyjazne hardtailom i nie wymagają specjalnego uzbrojenia poza obowiązkowym kaskiem i może ochraniaczami na kolana. Na Diablaka i wycieczki lepiej mieć już coś z pełnym zawieszeniem (niekoniecznie od razu pełnokrwiste enduro) i pomyśleć o kasku z ochroną szczęki.

Babia Góra Trails Zawoja

Ze względu na przyjemny odcinek podjazdowy, BGT może być też dobrą miejscówką dla posiadaczy e-bike’ów.


Na jak długo?

Mimo pozornie niewielkiej liczby tras, polecam pobyt minimum dwudniowy.

Pierwszy dzień wypełni poznawanie oficjalnych tras Babia Góra Trails na Mosornym Groniu (podjazd + Sokolica, Diablak, Rydzowy). Ich układ jest tak pomyślany, że można je łączyć i skracać, więc osoby z dobrą kondycją po przejechaniu całości mogą jeszcze raz wrócić na wybrane sekcje.

Babia Góra Trails Zawoja

Drugiego dnia proponuję wycieczkę na Tabakowy i Wełczoń. Być może w przyszłym sezonie pojawią się też ścieżki po słowackiej stronie, pozwalające wydłużyć tę trasę.

Babia Góra Trails Zawoja

Masz możliwość przedłużenia weekendu do 3-4 dni? Idealnie! Starczy czasu na wypad w pasmo Policy oraz powtórzenie tras, które najbardziej Ci się spodobały.


Noclegi i wyżywienie

Zawoja jest dobrze rozwiniętą miejscowością turystyczną, więc ze znalezieniem prywatnych kwater o dobrym stosunku jakości do ceny nie powinieneś mieć problemu. Warto tylko zwrócić uwagę na lokalizację – jak już wspomniałem, jest to najdłuższa wieś w Polsce, więc możesz sobie przypadkiem zafundować kilkukilometrowy dojazd asfaltem. Najlepiej celować w Zawoję Górną.

Jeśli chodzi o jedzenie, to poza pseudo-schroniskiem na Mosornym Groniu, w okolicy są trzy karczmy: Tabakowy Chodnik, Karczma Zbójnicka (pod wyciągiem) i Dzika Chata (dawniej Styrnol), które polecam w tej właśnie kolejności. Godna odwiedzenia jest też smażalnia lokalnego pstrąga w Zawoi Mosorne (ok 1 km od parkingu) – w Google szukaj „Pstrąg Zawojski”.

Babia Góra Trails Zawoja

Przy samym parkingu póki co jedzenia nie stwierdzono.


Podsumowanie

Przed wyjazdem do Zawoi trochę się obawiałem, że de facto dwie trasy (flow + enduro) to za mało, żeby stworzyć realną alternatywę np. dla Enduro Trails. Pamiętaj jednak, że Bielsko też zaczynało od zaledwie trzech oficjalnych linii. A te, które składają się na Babia Góra Trails są tak syte, że spokojnie mogą same w sobie stanowić cel wyjazdu. Długie, klimatyczne, świetnie zbudowane, a do tego wsparte solidną infrastrukturą. 

A kiedy znudzą Ci się oficjalne single, w okolicy znajdziesz jedne z najlepszych beskidzkich szlaków, o jakich Bielsko-Biała niestety może tylko pomarzyć. Dzięki temu już od początku rozwoju Babia Góra Trails oferuje coś, co w przypadku takich miejscówek nie jest oczywiste: różnorodność.

Do pełni szczęścia brakuje rozbudowy tras pod wyciągiem na Mosorny Groń i otwarcia ścieżek po słowackiej stronie – co jest w planach na kolejny sezon.

Babia Góra Trails rusza więc pełną parą – zdecydowanie będziemy wracać tu regularnie!


Strona ścieżek: babiagoratrails.com (w budowie)
Facebook: facebook.com/BabiaGoraTrails


Zobacz też moje przewodniki po innych polskich miejscówkach:

 

30
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
krissto
Gość
krissto

Zimina Dziura to nazwa polanki, do której dochodzi podjazdówka o nazwie Zimna Dziura.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Zimna Dziura – nazwa wzięta od jednej z polan na stoku Mosornego Gronia. Ktoś tam nawet wybudował sobie dom, ale nie pociągnęli mu prądu.

Adrian
Gość
Adrian

Zimna dziura bo o takiej się marzy wyjeżdżając pod górę serpentynami

Husky
Gość
Husky

no co ty … dziura musi być ciepła i wilgotna

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Super opis, dzięki, akurat jutro jadę więc wcelowales w punkt.

iru
Gość
iru

Będzie tam się można jakoś wyciagnąć do góry?

endurak
Gość

skoro bielskie naturalne trasy tak kuleją w porównaniu do tych z Zawoii to jak oceniasz w miarę nowego loopera i Roxy w straconce w Bielsku?

gandalfinio_x
Gość
gandalfinio_x

no i Hopbit;)

Pio
Gość
Pio

A gdzie ten hopbit sie zaczyna?

Marek
Gość
Marek

Roxy – fajna, klimatyczna, widokowa choć bardziej podobają mi się trasy na Szyndzielni i Magurce Wilkowickiej. Szkoda, że dojazd z parkingu na początek samej trasy jest długi i nudny/żmudny (w zależności od wybranego wariantu).
Looper?… trochę szkoda wysokości jak na to co oferuje ta trasa.
Po zakończeniu zjazdu całość frajdy z miejscówki zabija niestety koszmarny, 5-ciokilometrowy podjazd asfaltem :((( (niezbyt szeroką i dość stromą jezdnią, wśród motocykli, aut i autobusów)…
Jest co prawda skrót przez las (sporo się zyskuje lecz kosztem nachylenia) – spora część kończy się wypychem.

Paweł
Gość
Paweł

Zimna Dziura – żadna tajemnica, graphic designer na kacu przyciął deskę, a layout master zmęczony tą samą imprezą nie wyrobił się z czcionką i zamiast Ziemnej Dziary wyszło, co wyszło. Kiedy to zobaczyli znów musieli się napić. Nie od dziś wiadomo, że reklama to stresująca praca. Abstrahując od meridum, jak mawia moja sąsiadka, zdjęcie pod światło z początku wpisu – mistrzowskie. O ile te mgiełki wokół postaci to nie efekt rozjaśniania postaci w photoshopie – jedno z najlepszych jakie pojawiły się na blogu. I zdjęcie we mgle! W ogóle szacun za przywiązywanie wagi do jakości zdjęć i rozwój w tym… Czytaj więcej »

mamba
Gość

Schronisko na Mosornym?
I pytanie o GoPro. Jak w takich warunkach udaje ci się zrobić dobre foto z klaty?

Uzupełnienie ode mnie:
https://mambaonbike.pl/babia-gora-trails/

Piotr
Gość
Piotr

I weź jak człowieka ma krew nie zalewać na myśl co się dzieje w Warszawie i na mazowszu. Trasy które powstają rodzą się w strasznych bólach, albo mają ucinaną głowę (Kopiec PW pamiętamy!). Jak ktoś był w wawie to wie że wcale Warszawa nie jest płaska i ma mnóstwo miejsca na pump tracki, dirty, flow czy też kilka enduro (Bielany, Kopiec powstania warszawskiego i kilka innych miejscówek).

Filip
Gość
Filip

Jest płaska, są jakieś wypierdki pojedyńcze i jak ktoś tam utknął to może lepsze to niż nic, ale lepiej chyba kupić szosę i się nie czarować;)

Piotr
Gość
Piotr

No może przesadziłem z enduro, ale jest miejsce, tylko że nikt z tym nic nie chce robić, a to co jest robione na nielegal jest niszczone. Budżet partycypacyjny jest praktycznie wykorzystywany tylko do robienia orlików z których teraz już nikt nie korzysta.

Kony
Gość
Kony

Jest wszak Kazura.

Maciek
Gość
Maciek

Zimna Dziura – o polance już było, więc będzie z innej beczki ;) Zimna, gdyż jesienią (otwarcie) w górach jest zimno :) Dziura, bo Zawoja to wioska a wioska to potocznie często ‚dziura’. Tak więc mamy górski szlak otwarty jesienią w dziurze zwanej Zawoja = Zimna Dziura ;)

PabloRS
Gość
PabloRS

Mała porada – po skończeniu zjazdu Diablakiem zamiast przechodzić mostkiem i targac rower do asfaltu lepiej pojechać klimatyczną leśną drogą wzdłuż potoczka do góry w prawo i po kilku minutach dojechać do początku Rydzowego. Asfalt naszym wrogiem! ;-)

Filip
Gość
Filip

można nawet nieco bardziej pod górę, na prawo podjechać i wtedy jeszcze zostaje spory kawałek Sokolicy

Aleksander
Gość

Wspaniałe zdjęcia! Widać, że trasa jest naprawdę malownicza ;)

MarcinTakai
Gość
MarcinTakai

Zawoja i okoloce mają ogromny potencjał. Mam nadzieję że okoliczni włodarze nie poprzestaną na lałrach i będą systematycznie rozwijać infrastrukturę.

NIN76
Gość
NIN76

Byłem tam 1 i 4 listopada, i zdziwiło mnie jak dużo ludzi było Z BB. Pewnie na przeszpiegi przyjechali ;-D Ale po za tym MEGA miejscówka w odległości 1 godziny od Krakowa, lepiej chyba już nie będzie… Do tej pory jeździliśmy w Izery pod Smyrk, Rychleby, Srebrna Góra, a teraz do prawie „osiedlowe taski”!
PS. No i ktoś z Was zrobił fajną fotę mnie i mojej mżonce (na Mosornym, przy stoliku, z Babią w tle)

Gary Fisher
Gość
Gary Fisher

Wszyscy pieją z zachwytu, to ja pierwszy rzucę kamieniem. Nie do końca wszystko mi się podobało. Może dla tego, że do Bielska mam blisko, a tam Rock’n’rolla, Twister, Borsuk, Dziabar i Cyberniok wysoko unoszą poprzeczkę. Ścieżki BGT w moim odczuciu dużo słabsze. Diablak zbyt łatwy, Sokolica zbyt nudna.
Nie lubię podjazdów, więc minusem dla mnie jest ta strata czasu i energii.
No i 2 godziny w jedną stronę stronę…
Byłem, zjechałem i pewnie więcej tam nie wrócę. Ale nie żałuję.
Raz warto pojechać.
Widok na Babią petarda!

Odwiedź mój profil na
Instagram Top