Miejsca: Bikepark Saalbach-Hinterglemm, Austria

Miejsca / 

Chcesz spędzić pierwszy w życiu rowerowy urlop w Alpach, ale nie wiesz, jak się za to zabrać? Bikepark Saalbach Hinterglemm jest do tego idealną miejscówką: w miarę blisko, tanio i przystępnie dla osób na każdym poziomie zaawansowania. W dodatku zaplanowanie i zorganizowanie pobytu jest tu banalnie proste. Ale i tak przygotowałem dla Ciebie ten przewodnik – mam nadzieję, że dzięki niemu nie będziesz się zbyt długo zastanawiać nad wyjazdem do Austrii!

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria


Lokalizacja i dojazd

Jak sama nazwa wskazuje, Saalbach-Hinterglemm składa się z dwóch miejscowości: Saalbach (bardziej na wschód) i Hinterglemm (nieco wyżej, wgłąb doliny). Oddalone od siebie o ok. 3 km, można traktować jako całość – przejazd rowerem zajmuje chwilę, zwłaszcza z Hinterglemm do Saalbach (z górki).

Dojazd z południa Polski trwa ok. 8-9 godzin, więc jest to jedna z najbliższych alpejskich miejscówek – nadaje się nie tylko na 2-tygodniowy urlop, ale też na długi weekend.

Trasa przebiega przez:

  • Czechy (chyba, że startujesz z zachodniej Polski) – winieta 10-dniowa: 310 CZK (ok. 51 zł);
  • Niemcy (krótki odcinek) – bez opłat;
  • Austrię (szok!) – winieta 10-dniowa: 8,90 EUR (ok. 38 zł).

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Wyciągi / Joker Card

Co ważne, wszystkie trasy są dostępne z czterech wyciągów – przemieszczanie się pomiędzy nimi jest szybkie i wygodne, dzięki czemu samochód przez cały pobyt zostaje na parkingu (w przeciwieństwie do np. Finale Ligure, gdzie bez zaprzyjaźnionego busa ani rusz).

Wszystkie wyciągi to duże gondole, w których rower zabiera się do środka, więc bikeparkowi nowicjusze nie muszą się stresować wieszaniem roweru na hakach. Wada: w deszczowe dni po każdym zjeździe trzeba opłukać rower.

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

A teraz najlepsza informacja: wszystkie wyciągi są za darmo!

No dobra, bardziej „gratis do noclegu”, niż „za darmo”. Szukając apartamentu, koniecznie wybierz taki oferujący JOKER CARD, czyli:

  • karnet na wyciągi w Saalbach-Hinterglemm;
  • 1 wjazd dziennie w Bikepark Leogang;
  • darmowy wstęp do obiektów sportowych, jak otwarty aquapark (najczęściej wykorzystywany), korty tenisowe, minigolf;
  • zniżki na inne atrakcje, np. paragliding, gokarty, quady, park linowy, tor saneczkowy i mnóstwo innych.

Pełny przewodnik z listą atrakcji znajdziesz na oficjalnej stronie JOKER CARD.

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria


Trasy

Przejdźmy do rzeczy: na jakich trasach pojeździsz w Saalbach-Hinterglemm?


Milka Line

Wyciąg: Saalbach – Kohlmaisgipfelbahn (do środkowej stacji)
Trudność: łatwa

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Łatwy flow-trail z łagodnymi bandami. Teoretycznie przeznaczony dla dzieciaków i początkujących, ale tarki przed zakrętami w połączeniu z sypką nawierzchnią zaskoczyły niejednego wyjadacza. Jest też kilka łagodnych hopek i pięknie wyprofilowanych band. To taki trochę Twister – poradzi sobie każdy, a trudność i frajda z jazdy rosną wraz z prędkością. Idealna trasa na rozgrzewkę pierwszego dnia po przyjeździe.

Nazwę zawdzięcza nie tylko oficjalnemu sponsorowi, ale też pasącym się wzdłuż trasy krowom, pozostawiającym charakterystyczny, mocno nieczekoladowy zapach…


Panoramatrail

Wyciąg: Saalbach – Kohlmaisgipfelbahn (z samego szczytu)
Trudność: bardzo łatwa

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Jadąc na Milkę (która zaczyna się przy pośredniej stacji kolejki), możesz też wjechać wyciągiem na sam szczyt i wrócić trasą widokową. Jest to prosta ścieżka z elementami naturalnymi i dużą ilością szutru, przechodząca przy środkowej stacji wyciągu w Milkę.

Szału ni ma, ale widoki ze szczytu są warte „zmarnowania” kilkudziesięciu minut. Najlepiej jednak zaliczyć Panoramatrail przy okazji powrotu z Leogang (o tym za chwilę).


Blue Line

Wyciąg: Hinterglemm – Reiterkogelbahn
Trudność: łatwa

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Druga po Milka Line trasa „na początek”. Moim zdaniem najsłabsza trasa – sporo długich prostych z łatwymi hopkami, kilka dziwnych mostków, parę zaskakujących miejsc. Niemniej jednak jest to niezła rozgrzewka przed dużo ciekawszym (i startującym z tego samego wyciągu) Pro Line.


Pro Line / Evil Eye Trail

Wyciąg: Hinterglemm – Reiterkogelbahn
Trudność: średnia (wariant Evil Eye – bardzo wysoka)

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Trasa freeride, pełna mniejszych i większych hop, dropów, band i wallride’ów. Jest też parę krótkich sekcji technicznych z korzeniami i dwa łatwe rockgardeny. Większość elementów ma różne warianty przejazdu, które można dobrać do swoich umiejętności – wbrew nazwie, trasa jest bardzo przystępna, a dużo zależy od prędkości i chęci do lotów. Jeśli należysz do riderów przyspawanych do ziemi – możesz być lekko rozczarowany. Albo… możesz się przełamać i zacząć w końcu skakać ;)

Do nauki z całą pewnością nie nadaje się odbijająca od Pro Line odnoga Evil Eye – wysoka sekcja typu northshore, z dropami sięgającymi kilku metrów. Tylko dla prosów!


Z-Line

Wyciąg: Hinterglemm – Zwölferkogelbahn
Trudność: średnia

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Typowo bikeparkowa trasa z gatunku „rollercoaster”. Szeroka i niezbyt wymagająca, z długimi bandami, dobrze wyprofilowanymi hopkami i dwoma dużymi wallride’ami. Jest też parę odcinków poprowadzonych w lesie i szeroki mostek zakończony prostym dropem. Taki „freeride dla ludu”.

Ciekawostka: za pomocą (darmowego) automatu, można sobie cyknąć fotkę na ostatnim wallride.


Hacklberg Trail

Wyciąg: Saalbach – Schattberg X-press (+ kawałek podjazdu)
Trudność: łatwa/średnia

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Najbardziej kultowa trasa w Saalbach i moja ulubiona! Około 10 km zjazdu widokowym, częsciowo naturalnym singletrackiem z ponad tysiącem metrów deniwelacji. Innymi słowy: kilkadziesiąt minut ciągłego zjazdu po krętych, alpejskich ścieżkach. Polecam szczególnie na zakończenie dnia, już po zamknięciu wyciągów (16:15-16:30)!

Hacklberg Trail przechodzi pod koniec w trasę Buchegg Trail.


Bergstadl Trail

Wyciąg: Saalbach – Schattberg X-press (+ kawałek podjazdu)
Trudność: wysoka

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Jeśli masz ochotę na naturalne singletracki, ale o dużo większym nachyleniu i poziomie trudności, z górnego odcinka Hacklberga odbij na Bergstadl Trail. To prawdziwy alpejski szlak bez żadnej taryfy ulgowej w postaci sztucznych ułatwień. Sporo technicznych sekcji, usianych skałami (w górnej części) i korzeniami (niżej), wymaga konkretnych umiejętności, ale zapada w pamięć! Większość endurowców uważa Bergstadl za najlepszą trasę w Saalbach. Jest też zdecydowanie najtrudniejszą!

Pod koniec Bergstadl – podobnie jak Hacklberg – przechodzi w zjeżdżający do Hinterglemm Buchegg Trail.


Buchegg Trail

Wyciąg: Saalbach – Schattberg X-press (ciąg dalszy Hacklberg/Bergstadl)
Trudność: łatwa/średnia

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Jest to wspólne zakończenie dla tras Hacklberg i Bergstadl. Jst to typowy flow-trail z kilkoma hopkami i wysokimi bandami. Zjeżdża do Hinterglemm, skąd można wrócić do Saalbach asfaltem, lub kontynuować jazdę na trasach Z-Line, Blue Line i Pro Line.


X-Line

Wyciąg: Saalbach – Schattberg X-press
Trudność: wysoka

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Druga pod względem trudności linia w Saalbach. Bardzo długi zjazd z pogranicza DH (strome zakręty poprzeplatane korzeniami i uskokami) i FR (dropy i kładki typu northshore w dolnej części). Nie jest bardziej wymagająca od polskich tras zjazdowych, więc jeśli dobrze radzisz sobie na „pucharówkach” na Stożku czy Żarze, zjedziesz i tutaj. Trasa jest dość bezpieczna, więc warto się sprawdzić, ale do dobrej zabawy wskazane są solidne umiejętności.


Bikepark Leogang

Wyciąg: Saalbach – Kohlmaisgipfelbahn (z samego szczytu)
Trudność: średnia/wysoka

Trasy w Leogang to taki „bonus level”. W ramach JOKER CARD możesz raz dziennie skorzystać z tamtejszego wyciągu, żeby zasmakować typowego, zatłoczonego bikeparku. Na miejsce dotrzesz na rowerze – najpierw na szczyt wyciągiem Kohlmaisgipfelbahn (to ten przy Milce), a następnie widokowymi szlakami Wurzel Trail (lekki podjazd i mnóstwo korzeni) i Asitz Trail (gładko i widokowo), które doprowadzą Cię do górnej stacji kolejki w Leogang.

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Klasyczny wariant zjazdu to Hangman I do środkowej stacji wyciągu. Następnie do wyboru: ciąg dalszy Hangmana lub dla ambitnych: Speedster, czyli trasa Pucharu Świata DH. Warto zobaczyć ją na własne oczy! Alternatywą dla Speedstera jest Flying Ganster, czyli sztuczny zjazd typu A-line, z bandami, rollerami i hopami. Jeśli to Twoje klimaty, koniecznie zobacz też stosunkowo nową trasę Hot Shots – fired by GoPro.

Opis wszystkich tras znajdziesz na stronie bikeparku.

Po zjechaniu na dół, możesz spróbować swoich sił na flybagu i zaliczyć obowiązkową fotkę na drewnianym dropie. Potem pozostaje powrót wyciągiem na górę i jeśli nie chcesz kupować kolejnego wjazdu (17 EUR), powrót do Saalbach tą samą trasą.


„BIG-5” Bike Challenge

Wyciąg: wszystkie :)

5 wyciągów, 5 szczytów i 5000 metrów deniwelacji w ciągu jednego dnia. Wyzwanie polega na zaliczeniu wszystkich czterech wyciągów w Saalbach-Hinterglemm ORAZ Leogang. Po drodze znajdziesz fotobudki uwieczniające kolejne etapy wyprawy. Żeby je uruchomić, trzeba jednak poprosić w kasie wyciągu o tzw. KeyCard (kaucja 2 EUR).

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Kolejność wyciągów i wybór tras jest dowolny, ale większość osób zaczyna od najtrudniejszych elementów, na koniec zostawiając sobie same zjazdy:

  1. Z samego rana wyciąg Kohlmaisgipfelbahn i najbardziej wymagająca technicznie i (trochę) kondycyjnie wycieczka do Leogang;
  2. Powrót do Saalbach trasą Panoramatrail i Milka Line.
  3. Wjazd wyciągiem Schattberg X-press i zjazd Hacklbergiem (łatwiej) lub Bergstadl Trail (trudniej). W obu przypadkach,
  4. Końcówka do Hinterglemm trasą Buchegg Trail, skąd rzut beretem jest na…
  5. …wjazd i zjazd Z-line (wyciąg Zwölferkogelbahn).
  6. Na zakończenie wyciąg Reiterkogelbahn i – zależnie od sił i chęci – Blue lub Pro Line.
  7. Powrót asfaltową ścieżką rowerową (lekko z górki) do startu w Saalbach.

Wyzwanie wymaga nieco pośpiechu, więc najlepiej podejmować się go w małej grupie i… nie zaspać na pierwszą kolejkę na szczyt (wszystkie wyciągi startują o 9:00)!


Inne wycieczki enduro

Saalbach Hinterglemm to przede wszystkim bikepark. Jeśli jednak będziesz potrzebował szlakowej odmiany od rozjeżdżonych tras pod wyciągami, a Hacklberga i Bergstadl zaliczyłeś już po szesnaście razy, możesz wybrać się na jedną z rund opisanych na oficjalnej stronie.

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria


Poziom trudności

Saalbach Hinterglemm oferuje trasy dla każdego – od miłośników Twistera, po zawodowych freeriderów. Warto jednak podejść do sprawy na spokojnie i zamiast porywać się od razu na X-Line’a, zacząć od tych najłatwiejszych.

Zalecana kolejność pokonywania tras, od najłatwiejszej do najtrudniejszej:

  1. Milka Line
  2. Blue Line
  3. Hacklberg Trail
  4. Z-Line
  5. Pro Line
  6. X-Line
  7. Bergstadl Trail

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Jazda nie jest wymagająca kondycyjnie – podjazdy/wypychy zalicza się tylko jadąc na trasy Hacklberg i Bergstadl, oraz na dojazdówce grzbietami gór do Leogang. Oczywiście nie oznacza to, że po całym dniu jazdy będziesz wypoczęty – ciągłe zjazdy dają w kość bardziej, niż niejedna wycieczka! Jednak ze względu na układ tras i wyciągów, dzień można zakończyć w zasadzie w dowolnym momencie.

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Jaki rower?

Trasy teoretycznie nie są wybitnie trudne, ale jeżdżąc trzeci, czy czwarty dzień z rzędu, docenisz każdy milimetr zawieszenia. Oczywiście bez przesady: pełnoprawna zjazdówka przyda się głównie na X-Line i w Leogang, zaś na pozostałych trasach full enduro będzie w zupełności wystarczający.

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Oczywiście nie ma przeszkód, żeby wybrać się do Saalbach na ścieżkowcu czy hardtailu – zabawa będzie równie dobra, ale dużo bardziej męcząca, a przez to bardziej niebezpieczna. W dużym stopniu odpowiadają za to tarki (krótkie następujące po sobie nierówności, powstające od ostrego hamowania przed zakrętem), które są nieodłącznym elementem każdego bikeparku…

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Podstawą są więc dobre bezdętkowe opony i zrobienie przed wyjazdem podstawowego przeglądu zawieszenia. Podczas tygodnia w Saalbach, dostanie ono solidnie w dupę!

Rzeczy, które nie mają większego znaczenia: sztyca regulowana (podjazdów jest jak na lekarstwo), rodzaj pedałów (brak miejsc premiujących platformy czy SPD).

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Co jeszcze zabrać?

Niezależnie od sprzętu i umiejętności, warto zaopatrzyć się w kask fullface i komplet ochraniaczy, ze zbroją włącznie – spędzając całe dnie na zjazdach, progres umiejętności (i osiąganych prędkości) będzie niebezpiecznie szybki… Szkoda, żeby drobny błąd popsuł Ci alpejski urlop! Warto też pamiętać o goglach.

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Ze względu na ilość metrów pokonywanych w pionie, obowiązkowo spakuj zapasowe klocki hamulcowe i ewentualnie awaryjną oponę. Plus oczywiście standardowy zestaw konserwacyjno-naprawczy.

Podstawowe części można też kupić w miejscowych sklepach, ale zarówno ceny, jak i zaopatrzenie, nie są zbyt szałowe… Powiedzmy, że dużo łatwiej znaleźć tutaj pełną rozmiarówkę POC-a, niż osobę potrafiącą naprawić cieknący hamulec.

Z mniej oczywistych rzeczy, zabierz ze sobą… kąpielówki. W ramach regeneracji, warto skorzystać z darmowego wstępu do aquaparku (czynny do 19:00).

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Wyżywienie

Z domu warto też zabrać trochę własnego jedzenia. Ceny w lokalnych restauracjach i górskich chatkach raczej nie zachęcają:

  • pizza: 9-12 €
  • spaghetti: 10-12 €
  • sznycel z frytkami: 14-15 €
  • burger: 13-15 €
  • piwo: 4-5 €
Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Burgery in progress

Na miejscu są też oczywiście supermarkety, ale za większość produktów (np. makaron czy przydatne na trasie batony energetyczne) zapłacisz w nich 2x więcej, niż w Polsce. Niezbędne artykuły pierwszej potrzeby (piwo) to wydatek ok. 1,5 €.

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Na jak długo jechać?

Jak widać powyżej, tras jest sporo, w dodatku są porozrzucane po całej dolinie (plus wycieczka do Leogang). Ale to tylko pozory – bez problemu objedziesz wszystko w dwa dni.

Bikepark Saalbach Hinterglemm

Czy to znaczy, że należy przyjechać tu na dwa dni? Absolutnie nie! O ile nie jesteś jakimś wielkim anty-fanem bikeparkowych tras, po tygodniu jazdy prawdopodobnie nadal będziesz czuł niedosyt.

Dłuższy wyjazd ma też tą zaletę, że można sobie zrobić przerwę na „kryzys dnia trzeciego”. Warto wtedy sięgnąć po ulotkę JOKER CARD-a i czwartego dnia wrócić do jazdy z jeszcze większą przyjemnością.

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria

Noclegi

Jak już wspomniałem, obowiązkowo szukaj kwater oferujących JOKER CARD. Darmowy karnet powoduje, że januszowanie na spaniu (np. pole namiotowe) zupełnie się nie opłaca.

Ceny za 4-osobowy apartament zaczynają się od ok. 2000 zł za tydzień, czyli ok. 70 zł za osobę/noc. Oczywiście im większa grupa, tym budżet lepiej się spina.

Szukaj noclegów na: Saalbach.com / Google Maps / Booking.com / Airbnb / Trivago

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria


Podsumowanie

Saalbach Hinterglemm to typowa miejscówka bikeparkowa – wprawdzie da się tu zaliczyć alpejskiego enduro-tripa, ale przytłaczająca większość odwiedzających przyjeżdża tu dla tras pod wyciągami. Zwłaszcza, że wyciągi są za darmo! W dodatku odległość od Polski powoduje, że jest to idealne miejsce na szybki wypad, maksymalnie wypełniony treścią. Jeśli jeszcze nie byłeś – gorąco polecam. Jeśli byłeś – jestem pewien, że planujesz tu wrócić!

Bikepark Saalbach Hinterglemm Austria


Zobacz też inne pomysły na europejskie wypady:

 

  1. Mega opis, gleba też zawodowa;)

  2. Polecam Milka line 4 zjazdy 3 dętki dobra statystyka PS. Nigdy więcej hans dampf’ów do Bikeparków

    1. O widzisz ja mama HD tylko Tubeles i od prawie 15 m-cy żadnej pany. W tym roku w Saalbach byłem już dwa razy plus lokalne bikeparki u mnie. Pzdr

  3. Do kiedy czynny jest ten bikepark? Czy w połowie października jest sens tam jechać?

    1. Reiterkogel: 20 May to 22 October 2017
      Kohlmais: 3 June to 1 October 2017
      Schattberg X-press: 15 to 18 June, 23 to 25 June & 30 June to 24 September 2017
      Zwölferkogel: 30 June to 24 September 2017
      https://www.saalbach.com/en/summer/gondolas

    2. Tylko w połowie października musisz sprawdzac prognozę, bo spokojnie w górnych partiach moze być juz biało.

  4. jakies centrum testowe / wypozyczalnia rowerów jest?

    1. Są wypożyczalnie, oferujące od scieżkowców, poprzez rowery enduro, DH po e-bajki. Dzienny koszt wypożyczenia roweru około 70-90 EUR

  5. Świetna robota!

  6. właśnie wróciłem z Leogangu- mega frajda. na moim yt capra zjechałem trase pucharu świata w dh- i tylko 1 gleba:)

    Wbrew pozorom idealne miejsce na wyjazd z rodziną- na średniej stacji jest mnóstwo atrakcji dla dzieci oraz sztuczne jezioro- gdzy niebo jest czyste widoki rewelacja- podsumuję to wypowidzią żony: już skończyłeś jazdę? możesz jeszcze iść na godzinkę….:)

    Jedyny minus to zgubiona nowiutka kamerka gopro hero 5…..jakby ktoś znalazł…

  7. Przemek "mikolai" Wielicki

    Super, że skorzystałeś z widżetów mapowych Trailforks (dzięki)!!

  8. Rewelacyjny wpis. Tak właśnie wyobrażam sobie raj :)
    Czy są w ogóle lepsze miejsca od tego?

    I jeszcze trzy pytania:

    – Gdzie najlepiej kupić winiety by nie stać w kolejkach?

    – Czy Saalbach nadaje się dla Dzieci (11 lat)? Oczywiście wybrane łatwe trasy. Jeżeli radzą sobie w Świeradowie na czerwonych?

    – Czy ktoś organizuje tam może jakieś grupowe wyjazdy? Chętnie bym dołączył gdyby moja Rodzina nie chciała jechać :)

    1. Zdecydowanie są też lepsze miejscówki, ale Saalbach jest super na pierwszy taki wypad :)

      Winiety – można kupić np. w oddziale PZMot przed wyjazdem, ale chyba prościej po prostu na jakiejś stacji benzynowej przy granicy.

      Dzieci – na Milka Line na pewno pojeżdżą, na pozostałych trasach może być różnie… Trudno mi to ocenić, nie chciałbym zabić Twoich pociech ;)

      Grupowe wyjazdy – np. Totalbikes: http://www.totalbikes.pl/obozy/saalbach/

      1. Michał, Bardzo dziękuję. I czekam na wpisy o kolejny miejscówkach :)

    2. Nadaje się idealnie dla 11 latka, w tym roku byliśmy już 2 raz z familią, 9 latem i 7 latka, wymiatali. Panorama, Milka a luzie, blue linę młody super, młoda dała radę. Ale weź pod uwagę, że moi od dawna jeźdzą, Bielsko, Kasina, Świeradów, Rychleby :-) W Saalbach trzeba tylko wiedzieć, że w czerwcu hulają tylko dwa wyciągi, ja się lekko zdziwiłem, że nie zrobię sobie X line…

  9. Bardzo dobry przewodnik. Muszę pokazać kobicie, to może się skusi na baseny, kiedy ja pójdę jeździć ;)

  10. Winiety na miejscu, tzn. Czeska w Czechach, Austriacka w Austrii. Na ostatniej stacji przed czeska granicą w Polsce można kupić, ale BARDZO się nie opłaca

  11. Potwierdzam, super miejscówka zwłaszcza w w super doborowym towarzystwie. Duch puszczy Pozdrawia ….::-)

  12. Tomek Pawłusiewicz, Transalp.pl

    Mój osobisty ranking tras w Saalbach-Hinterglemm:
    1. Hacklberg Trail
    2. Hacklberg Trail
    3. Hacklberg Trail ;)
    10 km i 1000 metrów wysokości najlepszego alpejskiego flow, genialna mieszanka naturalnego szlaku i sztucznych atrakcji – hopek i zakrętów z bandami. Ekstaza. Tylko dlaczego akurat do tej trasy nie ma bezpośredniego dojazdu wyciągiem?
    Świetny jest też Bergstadl. Najbardziej techniczny szlak w całej okolicy. Tylko żeby nie to cholerne podejście… To bym jeździł do upadłego na przemian Hacklberg i Bergstadl trail :)

    PS. Winietka na Austrię kosztuje w tym roku 8,90 EUR

  13. Moim zdaniem zapomniałeś o jednym z najważniejszych, mianowicie ubezpieczeniu od kosztów leczenia i ratownictwa za granicą. Śmigłowiec w Austrii może kosztować tyle co dobry samochód. A i wa razie jakiegoś urazu albo choroby trzeba się pofatygować aż do Zell am See do szpitala, tylko tam działa karta EKUZ. W Saalbach są prywatne przychodnie, które np. za badanie skręconej nogi wystawią 450€ rachunek, bywam w Saalbach dwa razy do roku.

    1. Słuszna uwaga! Jakie ubezpieczenie polecasz, oczywiście poza wyrobieniem EKUZ?

      1. http://pza.org.pl/ubezpieczenia/info

        żadnych ograniczeń typu sporty ekstremalne itd
        niestety nie obejmuje zawodów ale za te pieniądze nie znajdzie się nic lepszego

    1. A tu pytania padają, że Dust czy inny Primal da radę :P

Dodaj komentarz do tekstu Miejsca: Bikepark Saalbach-Hinterglemm, Austria

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Dartmoor Blackbird Pro 2017

Sprzęt, Testy / 

Dartmoor Blackbird Pro to jeden z najciekawszych rowerów enduro tego sezonu. Zaprojektowany w Polsce, bezkonkurencyjny cenowo i – choć uzbrojony w prosty system zawieszenia i niepozbawiony paru wad – dający mnóstwo frajdy z jazdy. Czy warto go kupić…?

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Blackbirda przetestowałem w ramach współpracy z marką Dartmoor.


Dartmoor Blackbird Pro – co to za rower?

Blackbird to jeden z dwóch nowych fulli Dartmoora na sezon 2017. W odróżnieniu od Bluebirda (ścieżkowiec o skoku 130 mm, z kołami 29″ lub 27+), „czarny ptak” jest klasycznym rowerem enduro: uzbrojony w jednozawiasowe zawieszenie 160 mm skoku, klasyczne koła 27.5″ i bardzo nowoczesną geometrię:

Geometria Dartmoor Blackbird Pro 2017

(kliknij, żeby powiększyć)

Kosztujący 9999 zł Blackbird Pro jest droższym i lepiej wyposażonym bratem bazowego Blackbirda (6999 zł). Szczegółowy opis detali ramy i wyposażenia pokazałem w bikepornie.


Dartmoor Blackbird a miejsce na oponę

Miejmy to z głowy! Po premierze przedprodukcyjnych egzemplarzy Blackbirda na targach w Kielcach, pojawiły się krytyczne głosy dotyczące ledwo mieszczącej się w wahaczu opony 2.25″. Od tej pory każda rozmowa o tym rowerze kręci się wokół miejsca na oponę. W seryjnie produkowanych ramach jest go już więcej, co producent chyba chciał podkreślić, montując dość potężne Miniony 2.5″ WT (na obręczach o szerokości wewnętrznej 24 mm):

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Jak widać, Whyte to dalej nie jest, choć z normalną oponą 2.3-2.4″ wyglądałoby to podobnie do większości konkurentów. Abstrahując od tego, jak to wygląda – rower testowałem w bardzo błotnych warunkach i prześwit zawsze był wystarczający. Temat zamknięty.


Wokół Blackbirda krążą też inne „fakty i mity”:

  • słaby lakierprawda – powłoka jest odporna na otarcia (brak śladów po bardzo błotnych jazdach), ale pojawiło się kilka odprysków i rys w najbardziej narażonych miejscach – okolice łańcucha i opony warto dodatkowo zabezpieczyć. Dolna rura jest oklejona fabrycznie.
  • kiepskie prowadzenie przewodówprawda/fałsz – to widoczne na zdjęciach jest faktycznie słabe, ale to mój prywatny sposób na obejście źle ułożonych przelotek na wahaczu. Zdecydowanie da się to zrobić lepiej: kabel sztycy można schować w całości w ramie, a przewód hamulca puszczony górą wahacza trzeba niestety przypiąć zipem (zostanie to poprawione w kolejnej serii).
  • słabe jednozawiasowe zawieszeniefałsz – to znaczy, zdecydowanie jest ono jednozawiasowe, ale na szlaku działa świetnie! Więcej o tym we wrażeniach z jazdy.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017


Na szlaku

Test zacząłem z grubej rury, wypadem do Szklarskiej Poręby na zawody Enduro MTB Series (i krótką szlakową foto-wycieczkę dzień wcześniej). Blackbirda przeciorałem też w alpejsko-deszczowym bikeparku Saalbach-Hinterglemm, a po powrocie odwiedziłem dobrze znane „miejscówki testowe”: Enduro Trails, Wilcze Ścieżki i Rychleby. Śmiało mogę napisać, że Blackbird sprawdził się w każdych warunkach.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Podjazdy

W opisie ramy, Darmoor obiecuje czesanie KOM-ów na dojazdówkach. No nie powiem, ktoś trochę popłynął… Rower z normalnymi (czyt. w miarę lekkimi) pedałami i po zalaniu opon mlekiem, waży równe 15 kg, więc raczej żadnych rekordów nie pobije.

Co nie znaczy, że na podjazdach zamyka tyły! Zdobywanie wysokości idzie sprawnie, przede wszystkim dzięki bardzo stromemu kątowi rury podsiodłowej: 76,5 stopnia w płaskim ustawieniu geometrii! Dzięki temu, środek ciężkości zawsze pozostaje między kołami. Mimo trochę zbyt wysokiej kierownicy, nie musisz walczyć z odrywaniem się przedniego koła od ziemi (choć na ściankach, lubi ono trochę „pomyszkować”).

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Zaoszczędzoną w ten sposób energię, możesz włożyć w napęd z optymalnie dobraną zębatką 30T i kasetą 10-42T (zaczerpniętą z wyższej grupy GX). Do szybkiego zakończenia podjazdu motywuje też siodełko, na którym poczujesz się równie komfortowo, jak pod prysznicem zakładu karnego o zaostrzonym rygorze.

Przy okazji siodełka wychodzi największa wada geometrii Blackbirda: zbyt długa rura podsiodłowa w połączeniu ze zbyt długim Reverbem (170 mm skoku). Choć rama w rozmiarze M była na mnie idealna na długość, to przy każdym podniesieniu siodła musiałem szukać tyłkiem optymalnej wysokości siodła, wypadającej jakieś 50 mm (!) poniżej maksymalnego położenia – o tyle powinna zostać skrócona podsiodłówka. Tej kombinacji zdecydowanie ktoś nie przemyślał.

Charakterystyka zawieszenia nie zależy od ilości zawiasów, a od jakości konkretnego projektu

No dobra, ale co z pompowaniem? Przecież jednozawiasy wysysają całą energię ridera już przy pierwszym obrocie korby? A guzik! Każde mocniejsze depnięcie „spina” zawias i rower wyrywa do przodu, jak dobry „wirtual”. Pokazuje to, że charakterystyka zawieszenia nie zależy od ilości zawiasów, a od jakości konkretnego projektu.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Dość powiedzieć, że na Blackbirdzie po raz pierwszy porwałem się w Bielsku na wyzwanie Żeby zjechać, trzeba wjechać – czyli Daglezjowy podjazd i zjazd Twisterem pokonywane jednym ciągiem. Z całkiem znośnym rezultatem ;)

Lekkie bujanie zauważyłem tylko na gładkich, niezbyt stromych odcinkach, gdzie teoretycznie można by skorzystać z platformy dampera. Ja jednak nie zawracałem sobie nią głowy, zwłaszcza że jej efekt był mało odczuwalny. Mam wrażenie, że dobrany zakres tłumienia wolnej kompresji jest zbyt słaby, bo nawet po (teoretycznym) zablokowaniu, damper pozostaje aktywny. Ustawienie to świetnie sprawdziło się na wspomnianym… Twisterze i innych trasach „flow”. A jak już jesteśmy przy zjeżdżaniu…

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Zjazdy

Po doświadczeniach ze starszymi (dużo starszymi…), klasycznymi jednozawiasowcami, najbardziej bałem się „zatykania” zawieszenia przy hamowaniu – wszak na niczym nie znam się tak dobrze, jak na hamowaniu właśnie. Moje obawy rozwiała 3-dniowa wizyta w Saalbach-Hinterglemm, gdzie Blackbird bardzo sprawnie rozprawił się z bikeparkowymi tarkami. Trudno o lepszy poligon do testu aktywności zawieszenia pod wpływem hamowania – od wibracji prawie zgubiłem przerzutkę. Dwa razy! W normalnych, szlakowych warunkach, usztywnianie przy hamowaniu tym bardziej nie przeszkadza.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Oczywiście nie znaczy to, że nie istnieje – pewnych ograniczeń nie da się przeskoczyć. Dobrą robotę robi tu damper – o niebo lepszy od tych, które pamiętam z jednozawiasowego Bullita czy Propheta. Efekt końcowy jest podobny, jak z przednim amortyzatorem: przy hamowaniu zawsze trochę nurkuje, ale jednak pozostaje aktywny, zapewniając trakcję i komfort. Tutaj tył przysiada jednocześnie z przodem, co ma swoje zalety: rower lepiej utrzymuje geometrię, wciskając opony w ziemię przy ostrych dohamowaniach.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Fot. Kellys Enduro MTB Series

Wspomniane wcześniej wibracje, poluzowały też mocowanie tylnego oczka dampera. Ze względu na offsetową tulejkę zmieniającą geometrię, zastosowano w nim śrubę w bardzo małym rozmiarze (dokręcaną cienkim kluczem Torx, niewystępującym w multitoolach…), wspomaganą drugą, jeszcze mniejszą. Myślę, że 90% nabywców Blackbirda chętnie poświęciłoby regulację geometrii na rzecz bezproblemowego połączenia.

Blackbird zdecydowanie lubi prędkość i bardzo ułatwia jej generowanie!

W końcu nie kupuje się fulla enduro z kątem główki poniżej 66 stopni, żeby podnosić mu geometrię! Blackbird jest długi i stabilny, czasem wręcz toporny. Na wolnym i ciasnym Boxerze 3 (klasyka Wilczych Ścieżek) trochę z nim walczyłem, ale już na Trasie Wilkowickiej, odcinkach specjalnych Enduro Trails, czy na rychlebskim Superflow, rower zdecydowanie odżył. Idealnie też odnalazł się w bikeparku. Blackbird zdecydowanie lubi prędkość i bardzo ułatwia jej generowanie! Potwierdza to kilka osobistych rekordów na Stravie.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Wrażenie „poważnego” roweru potęguje liniowa charakterystyka zawieszenia. Przy 30% sagu, regularnie wykorzystywałem niemal cały skok. Ciężsi riderzy będą chcieli zmniejszyć objętość komory powietrznej.

To jeden ze skoczniejszych rowerów, na jakich jeździłem

Ja nie czułem potrzeby zwiększania progresji, bo mimo leniwego i klejącego tyłu (wybacz „fachowe” określenia), Blackbird okazał się jednym ze skoczniejszych rowerów, na jakich jeździłem. Lubisz wybijać się z każdego korzenia i nierówności? Polubisz ten rower. Moja teoria jest taka, że wynika to z… prostoty zawieszenia. Ruch koła i charakterystyka ugięcia są tu naturalne i przewidywalne. Przy pompowaniu czy na wybiciu, nie zaskoczy Cię żadna zmiana przełożenia czy wydłużenie tyłu. No właśnie: krótki i sztywny tył też na pewno nie przeszkadza.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Te same cechy przydają się w zakrętach – przy dociążeniu roweru, promień skrętu zacieśnia się w naturalny, przewidywalny sposób. Dorzuć do tego niski suport, płaski kąt główki ramy i przestronny kokpit i masz kupę frajdy w łukach o dobrej przyczepności. Kiepskiej zresztą też – wysoka piona dla Dartmoora za Miniony DHF w najlepszej wersji (gdyby tylko szersze obręcze pozwoliły w pełni wykorzystać ich objętość…).

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Również topowy model Pike’a jest dużą niespodzianką przy tej cenie roweru, choć RCT3 różni się od tańszego RC głównie dostępnymi regulacjami. Osobiście chętnie przehandlowałbym je za nieco lepsze hamulce.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017


Komponenty

Jak zawsze, szczegółowy opis każdej części znajdziesz w bikepornie:

Bikeporn: Dartmoor Blackbird Pro 2017

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Które komponenty zasłużyły na dodatkowy komentarz?

Hamulce SRAM DB5

Początkowo zrobiły na mnie bardzo kiepskie wrażenie, zwłaszcza z przednią tarczą 180 mm. Ale po solidnym, trwającym dłużej niż zwykle dotarciu, okazały się… w porządku. Swoją rolę spełniają wystarczająco dobrze, ale lekko odstają od reszty osprzętu.

Najbardziej zaniepokoiło mnie to, że na długich, bikeparkowych zjazdach, klamki czasem się zapadają, wymagając kilkukrotnego „pompowania” dźwignią do odzyskania prawidłowego punktu hamowania. Kupując rower, poproś serwisanta o porządne odpowietrzenie!

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Koła Dartmoor Sniper, piasty Reel Pro

Koła zbudowane są z części Dartmoora. Lekkie piasty z szybkim sprzęgłem (72 punkty zaczepienia) to prawdziwy rarytas w czasach, kiedy większość producentów stara się wrzucać tanie i ciężkie no-name’y (bo ilu klientów patrzy przy zakupie na piasty?).

Obręcze Dartmoora zawsze oferowały dobry stosunek cena/masa/wytrzymałość i model Sniper nie jest wyjątkiem. Szkoda, że ma tylko 24 mm szerokości wewnętrznej, przez co przy szybkiej jeździe z niskim ciśnieniem (w moim przypadku 1,2/1,4 bar), mleko wypływa przy rancie. Nie złapałem jednak ani jednego kapcia, nie miałem też problemu z ich uszczelnieniem.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Napęd SRAM NX/GX 1x11

Dartmoor nietypowo zdecydował się na wymieszanie manetki i przerzutki z podstawowej grupy NX, z pochodzącymi z droższego GX-a korbą i kasetą. Ciekawy zabieg, przede wszystkim zwiększający zakres przełożeń i nieco obniżający masę.

Problematyczna okazała się manetka, w której pękła sprężyna, prawdopodobnie w wyniku jazdy w solidnym błocie, które zalepiło przerzutkę i mocno zwiększyło opory przy zmianie biegów… Zawsze uważałem, że SRAM dobrze sobie radzi z trudnymi warunkami, a tu taki psikus!

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017


Dartmoor Blackbird Pro – werdykt

Większość osób, patrząc na proste do bólu zawieszenie, przed oczami ma stare Santa Cruzy i Cannondale. Skoro to klasyczny jednozawias, to będzie działać jak klasyczny jednozawias – cudów nie ma, prawda?

Nie jest to takie proste. Owszem, system jest ten sam, ale porządnie dopracowany i podany w bardzo współczesnym sosie. Sztywność, progresywna geometria, amortyzacja z najwyższej półki, świetne opony – nie ma sensu oceniać zawieszenia oddzielnie, bo na szlaku to wszystko działa jako całość i pozwala wycisnąć z prościutkiego zawiasu to, co w nim najlepsze.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

A co w nim jest najlepsze? Jednym słowem: interaktywność. Pedałujesz – usztywnia się i rusza z kopyta. Ostro hamujesz – siada równomiernie z przodem. Wybijasz się – podskakuje. Akcja – reakcja. Mi ten bogaty feedback bardzo przypadł do gustu i pozwolił na szybszą i bardziej agresywną jazdę. Powinien też być dużą pomocą dla osób początkujących i nastawionych na podnoszenie skilla.

Oczywiście priorytety mogą się różnić i dla innych ten charakter będzie wadą. Blackbird nie zaskoczy Cię niewyobrażalnie działającym zawieszeniem, które magicznie wygładzi wszystkie nierówności tak, że nawet nie będziesz o nich wiedział. Jeśli oczekujesz „latającego dywanu” robiącego wszystko za Ciebie, doszukasz się ograniczeń.

Ale jeśli zamiast pasażerem wolisz być pilotem, Blakckbirda zdecydowanie polecam. Zwłaszcza, jeśli zostaną poprawione drobne niedoróbki pierwszej serii.

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017

Test Dartmoor Blackbird Pro 2017


Walety

  • długa, płaska i stabilna geometria;
  • „interaktywny”, zabawowy charakter zawieszenia;
  • wypasione wyposażenie tam, gdzie najbardziej się to liczy (amortyzacja, sztyca, opony);
  • efektywność na podjazdach;
  • cena!

Zady

  • wysoka masa;
  • zbyt długa rura podsiodłowa;
  • niedopracowane detale pierwszej serii (prowadzenie przewodów, mocowanie dampera);
  • obręcze mogłyby być szersze.

Cena: 9999 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L
Masa: 15,0 kg (rozmiar M, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep producenta


Zobacz też:

 

 

  1. Wydaje mi się że wystarczy, mienić Reverb’a na niższy model 150mm, lub 125mm i będzie git, i taniej. Product managier chyba przesadził wtykając do tego set’a aż 170mm, co z tego że 170tka jest na topie, i skusi kliena, skoro zwyczajnie nie pasuje do bike’a.

    1. No ale to zależy od wzrostu rider’a, może PM miał akurat krótkie grabie, a dłubie kopyta :) dlatego wstawił 170tke

      1. Można to po prostu szybko sobie wyliczyć, ale pewnie mniejsza liczba kombinacji pozwoliła obniżyć cenę zakupu. Na pewno znajdą się chętni na zamianę ;)

  2. Nie wiem czy to celowe ale ostatni akapit:
    DARTMOOR PRIMAL PRO – WERDYKT? a nie blackbird?

    + błąd w pierwszym linku
    Bikeporn: Dartmoor Blackbird Pro 2018

    1. Ło Panie, co za fuszerka! ;) Dzięki!

  3. Mam przeczucie, że na obręczach 30mm ten minion WT nie wejdzie do tyłu, więc może lepiej, że są „wąskie”?
    Co do skoczności, to żadna teoria, jednozawias z wysokim punktem obrotu ma duży antisquat, ale też mocno kopie w korby (zawiecha potrzebuje solidnego wydłużenia łańcucha), a skoro tak, to na wybiciu się zawiecha utwardza.
    Najbardziej mnie zainteresowała uwaga o hamowaniu i przysiadaniu, spotkałem się już z taką opinią i chyba to jest często pomijana zaleta jednozawiasów…

    1. Z zawieszeniem słuszna uwaga, dzięki!

      A opony na 30 mm myślę że jednak wejdą i też tak twierdzi producent. Ale prześwit zrobiłby się wtedy faktycznie ciasny na bardzo błotne dni. Przy tak szerokich obręczach wolałbym zejść trochę z rozmiarem.

  4. Jeszcze tutaj drobna literówka:
    „Rower z normalnymi (czyt. w miarę lekkimi) pedałach”

  5. Jestem już zdecydowany na zamówienie Blackbirda w tańszej wersji, ale od razu chcę zmienić opony. Co kupić i jaką wybrać szerokość? Jeżdżone i skakane będzie po Szczecińskich lasach i sporadyczne wypady w góry.

    1. Tutaj masz cały wykaz :)
      https://www.1enduro.pl/opony-enduro-najlepsze-modele/

      Ja bym pomyślał, czy nie zostawić z tyłu fabrycznego Ardenta, a tylko na przód kupić coś porządnego, np. High Roller 2 lub Minion DHF w rozmiarze 2.4″.

  6. „czarny ptak” to po polskiemu kos tak przy okazji. Ciekawe jest zestawienie cen ram(z damperem) i gotowych rowerów. Wręcz jakby chcieli pokazać, że składać się nie ma opłacać.

    1. Oczywiście, że złożenie takiego samego zawsze będzie droższe i to się nie zmieni. Składa ten, który potrzebuje konkretnej konfiguracji, albo ma już dużo części, na przykład z poprzedniego roweru. A Dartmoor i tak ma dobre ceny ram w porównaniu do innych producentów.

    2. Pokaż mi jednego producenta, u którego opłaca się składać ;) To jest w zasadzie oczywiste, że jak kupujesz cały pakiet, to płacisz mniej.

      Ten artykuł widziałeś…? https://www.1enduro.pl/czy-oplaca-sie-skladac-rower/

  7. 10k? Chyba jednak wybrał bym YT Capra AL albo YT Jeffsy 29 AL 2..

    1. Dokładnie. Chyba tylko tańszy Blackbird ma sens, gdzie bije konkurencję ceną wyposażeniem i sztycą. W okolicach 10k zaczynają się rowery bardzo dopracowane, ze sporo lepszymi systemami zawieszenia i niezłymi komponentami. Jednozawias jest niszowy i tylko dla nielicznych, chętnych na taka zabawę. Tańszy Blackbird natomiast jest dla tych którzy nie maja grubego portfela.

    2. YT opłaca się najbardziej, a jednak zdarzają się na szlaku inne rowery ;) Dobrze, że jest kolejna ciekawa alternatywa, nie każdy chce kupować rower wysyłkowo.

  8. Zawsze można dokupić przelotki do pancerzy naklejane na ramę, wygląda to nieźle, trzyma przewód też całkiem dobrze. Zakupiłem Horneta 2016 który nie ma mocowania właśnie na przewód sztycy regulowanej i to właśnie przelotki (Accent Gripper III) uratowały mnie od brzydkiego łapania zipami przewodu do dolnej rury ramy :)

    1. Jest to dobra opcja, choć nie jestem pewien, na ile wytrzymała przy pracującym zawieszeniu…

  9. Hej. Mam pytanie czy obrecze sniper nadają się do laczków 2.25?

    1. Tak, jak najbardziej. Więcej o szerokościach opon/obręczy w pierwszej części poradnika o oponach :)

      1. Jasne ;-) dopiero raczkuję w tematach technicznych dlatego chciałem się upewnić. Hmm dzięki Tobie mój rower i tak już przeszedł niemałą metamorfozę na plus. Pozdrawiam i dzięki z odp.

  10. Witam. Panowie i Panie przepraszam za offtopa ale nigdzie nie mogę znaleźć takiej tulejki dystansowej pomiędzy łożyskiem w piaście a łożyskiem w bębenku. Mowa o vee one 135×10 qr. Kupując sam bębenek dostane surowy bębenek, a kupić piastę dla samej tulejki-srednio opłacalny biznes. Mój primal już od dwóch tygodni wisi na wieszaku z Lidla:/ Poratuje ktoś? Pozdrawiam. barorasty@gmail.com

    1. A pisałeś do Dartmoora/Velo w tej sprawie?

  11. Przepraszam, ale czy jest to też przy okazji prezentacji longsleevów „1enduro” z ankiety która pojawiła się swego czasu na stronie? Jeśli tak to poproszę jeden za spostrzegawczość ;p pozdrawiam serdecznie.

    1. Koszulki już się testują od paru miesięcy, ale jeszcze nie są gotowe do sprzedaży…

  12. Zady:
    – kolor

  13. Cześć potrzebuję pomocy :) Szukam swojej pierwszej endurówki no i mam dylemat między Blackbirdem Pro a Moonem 2.0 2017. Jak byś porównał te rowery do siebie? Miałem okazję tylko jeździć na moonie. Dzięki za odpowiedź!

    1. Blackbirda możesz wypożyczyć na Żarze – to by było najlepsze rozwiązanie :)

      Ja bym powiedział, że Moon ma więcej genów ścieżkowca (lżejszy + bardzo sprawne na podjazdach zawieszenie, ciut mniejszy skok) – takie enduro na 90% ;) Blackbird to 100% enduro.

  14. Część, w nawiązaniu do powyższego posta zmniejszając jednak nieco objętość portfela to wybrał byś Moona 1.0 czy Blackbirda w wersji podstawowej?? Dzięki za odpowiedz

    1. Te dwa modele omówiłem w moim zestawieniu:
      https://www.1enduro.pl/rowery-enduro-do-9000-zl-2017/

      Który wybrałbym dla siebie? Nie wiem :) Poczekałbym na ofertę 2018 – będzie fajna nowa konfiguracja Blackbirda i całkiem nowy Moon (chyba, że przesunie się na 2019).

  15. Miło jak producent nie jest głuchy na opinie użytkowników/klientów. Zastrzeżenia, m.in. Michała, Dartmoor wziął sobie do serca. W relacji z targów w Kielcach J.Kiliński potwierdził zmiany w ofercie Bkackbirda na 2018. W rozmiarze M i L krótsza podsiodłówka, jeszcze jeden rozmiar XL (oczywiście z dłuższym reach’em) i podsiodłówką o długości z L-ki 2017, mocniejsze hamulce, poprawione prowadzenie pancerza tylnego hamulca, poprawione mocowanie dampera. W najwyższej wersji Pro V2 pełna grupa napędu Gx Względu i zawieszenie to kompletny Fox łącznie z regulowaną sztycą. Cóż, Brawo! :-)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Dartmoor Blackbird Pro 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Bagaż enduro: plecak czy nerka?

Opinie, Porady, Sprzęt / 

Pisząc o torbach biodrowych, czuję się prawdziwym hipsterem, bo z nerką jeździłem jeszcze zanim to było modne: od około 2007 jest to dla mnie domyślny sposób przewożenia niezbędnika serwisowego podczas jazdy w bikeparkach. Od paru sezonów kołczany prawilności są jednak lansowane jako niezbędny gadżet enduro. W czym są lepsze (a w czym gorsze) od sprawdzonego plecaka?

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

W przygotowaniu poradnika pomogła firma EVOC Polska – zawiera on (dość oczywiste) lokowanie produktów, których aktualnie używam :)


Dlaczego plecak jest domyślnym wyborem?

1. Pojemność

Dętka czy zestaw naprawczy? Kurtka przeciwdeszczowa czy dodatkowa bluza? Zapas wody na cały dzień czy dodatkowa bułka? Kamerka sportowa czy porządny aparat? Kask otwarty czy fullface?

Jeśli na wszystkie powyższe pytania odpowiedziałeś „tak”, to niestety, ale będziesz potrzebował plecaka. Choć toboł przypominający zwiniętą paralotnię z pewnością wywoła szyderę ze strony krosiarzy i szosowców, to samowystarczalność podczas całodniowej włóczęgi po górach jest tego warta.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Nie bądź „kolegą” wiecznie proszącym się o dętkę czy multitoola!

Całe wyposażenie, jakie wożę w plecaku, opisałem (z Waszą pomocą) w tym artykule:

→ Więcej: 23 rzeczy, które zawsze powinieneś mieć w plecaku

2. Stabilność

Szerokie szelki, pas biodrowy i piersiowy – po ich odpowiednim dopasowaniu, każdy dobry (!), rowerowy plecak powinien trzymać się Ciebie jak małpa warchlaka. I nieważne, czy akurat pokonujesz pionowy zjazd po korzeniach, skaczesz na hopie czy jedziesz po gładkiej szosie na zbyt mocno napompowanym fatbike’u.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Sam system to nie wszystko: zwróć uwagę na prawidłowy dobór rozmiaru plecaka i dociągnięcie pasków.

3. Ochrona pleców

Coraz więcej nowoczesnych plecaków jest wyposażonych w żółwia, czyli protektor kręgosłupa. Oczywiście każdy zwyczajny model też całkiem nieźle chroni przed spotkaniem trzeciego stopnia ze szlakiem lub spadającym na Ciebie rowerem, ale sztywna płyta budzi większe zaufanie i dodatkowo zabezpiecza przed… zawartością plecaka. Pompka do amora, jak sama nazwa wskazuje, lepiej pasuje do amora, niż do nerek.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Protektor świetnie spisuje się też jako stelaż zapobiegający wypychaniu plecaka przez bukłak.


Jaką pojemność plecaka wybrać do enduro?

  • 5-10 litrów – bardzo małe plecaki, pomieszczą wodę, narzędzia i lekki prowiant na krótkie tripy. Kupuje się je głównie dla bukłaka, przestrzeń na bagaż jest mocno ograniczona. Jeśli potrafisz zmieścić się w takiej objętości, powinieneś poważnie zastanowić się nad nerką.
  • Ok. 15 litrów – idealna objętość na jeden dzień w góry. Bez kombinowania zmieścisz cały niezbędnik, i jeszcze starczy miejsca na dodatkową bluzę, czy ochraniacze. Jeśli szukasz plecaka uniwersalnego na „normalne” tripy, polecam celować właśnie w modele mieszczące 12-18 litrów.
  • Ok. 20 litrów – przy odrobinie samodyscypliny, do 15-litrowego plecaka spakujesz się na parudniową wycieczkę z noclegami w schroniskach, ale okolice 20-25 litrów są w takich zastosowaniach zdecydowanie wygodniejsze.
  • Ok. 30 litrów – totalny overkill do codziennych zastosowań w polskich górach. Ale jeśli planujesz spędzić tydzień w rumuńskich Karpatach, albo przejechać transalpa, będziesz potrzebował takiej pojemności. I to głównie dlatego, że nic większego już się nie nadaje do jazdy na rowerze.
Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Dla 80% osób, ok. 15-litrowy plecak będzie idealny. Na zdjęciach: EVOC FR Enduro Blackline.


Dlaczego torba biodrowa jest dobrą alternatywą?

1. Swoboda ruchów

Jeździsz od zawsze z plecakiem? Zaryzykuj i zalicz choćby jeden zjazd z Koziej Góry bez balastu. Założę się, że tego samego wieczora zaczniesz wertować internety w poszukiwaniu torby biodrowej. Oferuje ona 80% wolności jazdy bez plecaka, ale bez widma sprowadzania roweru po przebiciu opony. Tudzież odwodnienia.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Górne partie ciała pracują inaczej, kiedy nie są spięte systemem nośnym plecaka.

2. Wiatr… na plecach

Chcesz poczuć wiatr we włosach? Wystarczy rozpiąć rozporek. Gorzej z plecami – niezależnie od zaawansowania systemu nośnego, ciało pod plecakiem zawsze będzie mniej lub bardziej spocone. Odsłonięte plecy to nieporównywalnie lepsze odprowadzanie wilgoci, które wzmaga pozytywne wrażenia po uwolnieniu się od „małpy na plecach”.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

W najlepszych nerkach, również zasłonięta część pleców jest przyzwoicie wentylowana.

3. Komfort

Dlaczego bikepackerzy wydają milion cebulionów na torby montowane na rowerach, a trekkingowcy obwieszają je sakwami, zamiast zwyczajnie założyć plecak? Odpowiedź zna każdy, kto zaliczył długi, ale taki naprawdę długi, dystans z plecakiem. Dużo zależy od indywidualnej anatomii, ale dla wielu osób, obtarcia i bóle w okolicach szyi i ramion są przy plecaku nieuniknione. Brak szelek eliminuje ten problem.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Na tym zdjęciu nie ma nic, co męczyłoby Twoje ramiona.


FAQ #1: Co można zmieścić w torbie biodrowej?

Nowe enduro-nerki takie jak mój Evoc Hip Pack Race oferują teoretycznie ok. 3 litry miejsca, co jakimś cudem pozwala na spakowanie wszystkiego, co niezbędne:

  • picie: moja torba mieści bukłak o pojemności 1,5 litra – nawet do plecaka nigdy nie leję więcej;
  • jedzenie: ale raczej dwa batony i żel, niż bułka poznańska z kiełbasą i bananem;
  • narzędzia: warto zachować umiar, ale multitool, pompka i zestaw naprawczy do opon nie stanowią problemu;
  • dętka: czekam na małą i lekką dętkę Schwalbe Evo, ale zwykła też wchodzi (chyba, że masz fatbike’a);
  • kurtka-wiatrówka: ultralekki model idealnie pasuje do bocznej kieszonki przeznaczonej na bidon;
  • klucze do domu/auta.
Uwaga: jazda z torbą biodrową kusi do upychania rzeczy po kieszeniach spodni. Ze względu na bezpieczeństwo, nigdy nie wkładaj do nich ostrych przedmiotów, takich jak multitool czy klucze! Dobierz rozmiar torby tak, żeby zawsze zmieściła te rzeczy.
Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Dodatkowe komory i przegródki podnoszą masę, ale ułatwiają organizację.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Woda, dętka, kurtka – z podstawowego niezbędnika nie trzeba rezygnować.

FAQ #2: Czy torba biodrowa jest stabilna?

To zależy, ile do niej upchniesz – przede wszystkim wody. Przy pełnym obłożeniu, nerka nadal jest zaskakująco komfortowa, ale zdarzają się sytuacje (zwłaszcza przy skokach), w których potrafi się przesunąć. Warto więc dbać o jak najniższą masę bagażu, lub po prostu… upić trochę wody – poniżej litra jest już naprawdę nieźle.

Warto też przerzucić część balastu na rower. W moim przypadku oznacza to dętkę przyklejoną do ramy oraz bidon o pojemności 0,6 litra, który w połączeniu z litrem w nerce pozwala zabrać wodę na solidnego tripa (poza tym, od czego są schroniska?).

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Brak mocowania bidonu w ramie mocno ogranicza możliwość jazdy z nerką na długich, górskich tripach – komfort jazdy jest odwrotnie proporcjonalny do ilości wody w bukłaku.

FAQ #3: Czy faktycznie jest o tyle wygodniej, żeby narażać się na złośliwe uwagi kolegów?

Tak! Jeśli nie przeładujesz torby, swoboda ruchów jest rewelacyjna i przekłada się na bardziej dynamiczny styl jazdy oraz komfort, który odczujesz zwłaszcza po całym dniu jazdy.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Czy nerka jest „ęduro”? Najwyraźniej tak!


Plecak czy nerka? Werdykt

Nowoczesne nerki są świetnym wynalazkiem, choć mają swoje ograniczenia: dla pełnego komfortu wymagają minimalistycznego pakowania i przerzucenia części obciążenia na rower (sprawdź, czy Twoja rama przyjmie bidon). Jeżdżąc z torbą biodrową, warto też pomyśleć o dodatkowej ochronie pleców (np. takiej jak testowany przeze mnie ostatnio X-Factor Duro), o czym już nieraz się przekonałem…

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Jeśli więc dopiero zaczynasz przygodę z enduro i zastanawiasz się, jak przewozić swoje rzeczy – zdecydowanie kup średniej wielkości plecak, taki jak pokazany tu EVOC FR Enduro. Zmieści dużo więcej i przez to będzie bardziej uniwersalny. Nie będziesz miał problemu ze spakowaniem się na tripa z noclegiem w schronisku, ani nie będziesz musiał analizować, czy dodatkowa bluza będzie Ci absolutnie niezbędna.

Plecak czy nerka w enduro - Evoc

Jeśli jednak masz już jakieś doświadczenie i dokładnie wiesz, co musisz ze sobą zabrać, a do tego cenisz swobodę ruchu, a spocone plecy nie tak bardzo – nerka będzie świetnym uzupełnieniem plecaka na krótsze wypady. A w przypadku nowych, dużych nerek (jak pokazany na zdjęciach Evoc Hip Pack Race) – również na te dłuższe, kiedy pogoda nie wymaga zabierania ze sobą zbyt wielu dodatkowych warstw.


Zobacz też powiązane artykuły:

 

  1. A szczena – czy dałbyś radę przytroczyć do nerki (np tego Evoca) szczękę od swojego Bella albo Uvexa Jakkyla? Widziałem, że ktoś tak jeździł, ale nie wiem już kto :(

    1. Ja tak jażdże i jest bezproblemowo.

    2. Tak, bez problemu, tylko potrzebne są dwa dodatkowe paski – ja mam parciane z klamerką, a mamba z tego co wiem, na rzepy. Trzyma się super i nie przeszkadza, jedynie bałbym się tak zjeżdżać, bo krawędź szczęki może przy glebie zaatakować plecy.

  2. Używam Camelback Palos. Szukałem czegoś niedużego co przyjmie niezbedny zestaw szpeju na krótkie wypady w nasze wielkopolskie „single”;) : woda, dętka multitool, zestaw naprawczy to tubelessa, pompka co2, spinka, opatrunki, mleko, klucze, telefon, baton energetyczny.. Nerka jest zawsze zapakowana i gotowa do jazdy. Większe całodniowe wypady to tylko dorzucenie dodatkowego jedzenia i zalanie bukłaka „pod kurek”. W czasie jazdy o nerce zapominasz i to jest jej największa zaleta.

    Myślałem o Evocu , myślałem o Source hipster, wygrała cena Palosa. Jedyny słabszy element Camelbacka to system hydracyjny, Source z izraelsko wojskowym doświadczeniem jest tu cały czas nie do pobicia.

    1. Palos jest zdecydowanie głównym konkurentem Evoca, ale właśnie na ten bukłak słyszałem narzekania. Co z nim nie tak?

      1. Nie jest źle – spełnia swoje zadanie, ale Source robi to lepiej:)

        Kabel jest podatny na zgięcia, i trzeba sie zdeko z nim namęczyć przy wymianie wody aby dobrze leżał w nerce i nie blokował wody. Ustnik dość prymitywny, zagryzając powiększasz po prostu szczeline w nacietej gumie. Nie zdażyło mi sie na razie aby to rozwiązanie ciekło, zobaczymy jak sytuacja zmieni sie z czasem. Całość możesz oczywiście zamknąć ręcznym kurkiem.

        U Source, kabel jest w tkaninowy oplocie, grubszy przekrój, ciężko to zagiąć. Ustnik składa sie z kilku elementów i szczelnego zaworu „obsługiwanego” zebami – Całość bajecznie prosta do rozłożenia i wymycia pod bieżąca wodą. Bukłak na spinkę, ktora wyciągasz i masz duzy otwór , większy od wlewu , do łatwego mycia i suszenia. Sam materiał bukłaka zabezpiecza przed tworzeniem sie filmu z „flory i fauny” przy długim przechowywaniu wody.

  3. Mam Palosa od marca i nie zauważyłem żeby było coś nie tak z bukłakiem. Jakbym się miał na siłę czepiać to powiedziałbym że rurka się źle układa w nerce. Wystarczy obrócić bukłak tak żeby wąż wychodził z lewej a nie prawej strony i problem z głowy.

    1. Potwierdzam , przełożenie rurki załatwia ten problem, bukłaka nie obracalem, kabel jest na tyle długi ze styka, mimo ze korzystamy z dalej położonego otworu w nerce.

  4. Advertorial?

    1. Jest informacja na samym początku artykułu. Sama treść nie jest reklamowa, gdyby na zdjęciach były produkty Camelbaka czy Dakine’a, byłaby tam samo aktualna. W czym widzisz problem? :/

      1. Brakuje szybkiego wskazania, na jakie jeszcze nerki zwrocic uwage.

  5. Na początku był plecak. Tylko plecak. Z decathlonu jakiś górski ale mały bo 10L z bukłakiem bo na nim mi zależało najbardziej. Do dziś go mam czyli już 3 lata i nadal używam co jakiś czas i na zawody. W dodatku został z tuningowany żeby można było przewozić kask.
    Parę miesięcy temu kupiłem nerkę na alledrogo za jakieś 35zł i wystarcza na letnią jazdę. Mieści te narzędzia co miałem w plecaku a pompka do kół powędrowała koło bidonu choć mieści się w nerce. Jedna dętka do ramy a druga w nerce. Tak na wszelki wypadek.
    Planuję jeszcze kupić dużą nerkę w deca. Jest za ok 80zł. Tak na chłodniejsze dni lub mniej pewne pogodowo żeby kurtkę schować.
    Plecak też mają całkiem fajny.
    Dla mnie nerka super sprawa. Zdecydowałem się ponieważ nie chciałem mieć ciągle mokrych pleców a jeżdżenie z prawie pustym plecakiem mocno zaczęło mnie irytować. Chodzi o wygodę i oddychalność a w dodatku plecy nam podziękują :)

  6. nie chcę tu wywoływać gównoburzy, ale moim zdaniem tylko plecak – (tak jak napisał autor) ok. 15L, sporo małych przegródek i dobrze dopasowany

    ze swojego doświadczenia zauważyłem, że najistotniejszą rolę w plecaku odgrywa pas biodrowy – jego odpowiedni, dobrze zaprojektowany kształt przekłada się na stabilność tej „małpy”, przez co nie ma konieczności ciasnego „zaciągania” szelek

  7. Właśnie zbieram się do zmiany plecaka – stare powoli się poddają. I zastanawiam się nad nerą. Póki co jednak, za znacznie mniejszą pojemność w porównaniu z plecakiem, producenci chcą milion monet – zwłaszcza ci kultowi. Większość wyjazdów robię z plecakiem, ale mam też jakieś doświadczenie nereczką. Piszę zdrobniale, bo chyba nie da się tego inaczej nazwać. Mam mianowicie pseudonerkę z Decathlonu, do której włazi multitool, pompa CO, jeden żel, klucze do mieszkania, telefon + dwie kieszenie na dwa bidony po 0,5l. Ot, taka mikronera za 20PLN. Krótkie wycieczki ogrania bez problemu. Z tym, że dętkę mam wciśniętą w trójkąt podsiodłówki. Z drugiej strony, ganiając na Koziej (sic) przekonałem się, że moja nera jest za mała. Ot miałem tylko koszulkę (nic cieplejszego, ani przeciw wiatrowego w nerę nie wlezie) a zmieniła się pogoda. Na szczęście kumple mnie ubrali. Z punktu widzenia pakowności wolę plecaki, ale nera bije je na łeb jeśli chodzi o fun z jazdy, bo jest: lekko, nisko na tyłku, SUCHE WENTYLOWANE PLECY :)

  8. Dzięki za ciekawy artykuł, który przekonuje mnie do zainwestowania w rozwiązanie typu „nerka”. Czy do takiej torby biodrowej (np. opisywanego Evo Hip Pack Race) można w sensowny sposób przytroczyć kask i poruszać się w miarę wygodnie z tak przyczepionym kaskiem(piechotą lub jadąc na rowerze)?

    1. Miejsce kasku jest na głowie :P Odpinaną szczękę np. Bella Super 2R można przewieźć bez problemu. Pełnoprawnego fullface’a – nie sądzę.

      1. Wiem, wiem :) Choć z kaskiem trochę jak ze szczeną – czasem się go ściąga ;) A tak w ogóle to bardzo fajny blog prowadzisz. Pozdrawiam!

    2. No i sam sobie odpowiedziałem na własne pytanie ;) Drogą kupna zanabyłem rzeczoną nerkę. I okazało się, że do torby biodrowej da się przytroczyć kask i wygodnie w takiej konfiguracji zarówno jeździć jak i chodzić.

  9. Michał, a może byś poszedł za ciosem i potestował decathlonową dużą nerę pod kątem przydatności w enduro. https://www.decathlon.pl/saszetka-na-pasku-duy-model-id_8331534.html Jestem ciekaw jak by się spisywała, bo mam wrażenie, że sam system „zawieszenia” jest zbyt mało przyczepny dla enduro.

    1. Dokładnie o tej myślę żeby zastąpić nią mój 10L plecak. Jedyny minus jak na razie to brak bukłaka.

    2. Wow, jej rozmiary są dość… przerażające ;) Nie bardzo widzę sens wydawać na to pieniądze zamiast Evoca, więc raczej testu nie przewiduję ;)

      1. Bo to spora nerka do zastąpienia również sporego plecaka.
        Do tego jest 3x tańsza Evoc co ma spore znaczenie. Przynajmniej dla mnie bo mi zostanie jeszcze kasa na np oponę. I dlatego nie wiedzę sensu wydawania na Evoca :P A mniejsze nerki są też odpowiednio tańsze.
        A test byłby dobry bo myślę że można tą nerką zastąpić około 15L plecak ;)

        1. Żadna nerka nie zastąpi dużego plecaka. Nawet wypasiony Evoc zapakowany do granic możliwości (3 litry) robi się niestabilny, a co dopiero taki 10-litrowy balon. Nie widzę tego zupełnie…

          1. Hmmm w sumie może coś w tym być…

  10. A ochraniacze macie na sobie jadąc w górę, czy przywiązujecie do tych nerek?
    Pytam z ciekawości, bo wolę mieć mokre plecy od plecaka w którym mam m.in. właśnie ochraniacze, niż targać je na sobie.

    1. Ja ochraniacze na kolana mam zawsze… na kolanach. Nie widzę potrzeby zdejmowania ich na podjazdy. Na łokcie czasem zdejmuję, cienki model mieści się do torby.

  11. Dosłownie kilka dni temu kupiłem nerkę Dakine. Zobaczyłem na trasie i uznałem, że to musi być super sprawa (ile razy ubieraliście ochydny, mokry i zimny plecak? :)). Powinno zmieścić się wszystko co niezbędne + wpda. Póki co zabieram ją na bikepark, będzie jeździła w połączeniu ze zbroją.

  12. nie pocicie się na tzw. krzyżu ? słyszę tutaj same pienia na temat nerek – jeździłem i w tym i w tym i z doświadczenia lepiej służy dobrze dopasowany plecak z dystansową siatką – przykładowo któryś z deuterów – 12 lub 16 l; chyba, że nerka robi za błotnik, bo tego wątku jakoś nikt nie poruszył….

    1. Mateusz Piechaczek

      nawet plecak ze stelażem (np deuter race exp air) będzie przylegać do pleców w dokładnie tym samym miejscu co nerka ;)

  13. Przydatny artykuł, po jego przeczytaniu zacząłem rozważać zakup nerki na letnie tripy dookoła komina. Na enduro-mtb jest test porównawczy nerek, czy jest jeszcze jakiś ciekawy produkt poza Evociem, Source, Camelbackiem, ewentualnie Dakine czy Talonem? W google trafiłem na nerki taktyczne, z systemami Mole i możliwością troczenia różnych przyborników, ktoś coś ?

    1. Nie ma nic wiecej godnego uwagi, przewaliłem ten temat dokumentnie przed zakupem, finalnie camelbacka

  14. Widziałeś może na żywo Dakine Low Rider 5l? Możesz coś o nim powiedzieć?

  15. Ja mam jednak wątpliwości co do nerki. Jeździłem z tym patentem w latach 90-tych i zawsze przeszkadzało mi jedno: podskakiwanie nerki na nierównościach.
    Im większa zawartość nerki, tym jest gorzej. Co innego gdyby dodawali uprząż dolną – coś na kształt majtek :) co by ściągało ją ku dołowi żeby nera nie przesuwała się ku górze przy każdym skoku.
    Dodatkowo ceny nerek sięgają poziomu cenowego już całkiem przyzwoitych, kilkunasto-litrowych plecaków np. V8, co jest dla mnie bez sensu ze wzgl. na konieczność dodatkowego posiadania zbroi lub przynajmniej żółwia za kolejnych kilka stów.
    Ja osobiście zostanę jednak przy plecaku. ;)

    1. Porównywanie między producentami z różnych półek cenowych jest trochę bez sensu ;) Jeśli patrzysz na najlepsze nerki (Evoc/Camelbak), to porównuj ceny z plecakami Evoc/Camelbak.

      Co do podskakiwania – też jeździłem bardzo dużo ze „zwyczajnymi” nerkami i faktycznie nie było to zbyt stabilne. Ale te nowe modele to jest inna bajka (zakładając, że nie nabijesz ich do granic pojemności). Warto spróbować.

  16. ja mam taki „kołczan”: http://snowsport.pl/saszetka_nerka_dakine_enduro_hip_pack_9l_black_2014-p4213.html

    (dobre promo swoją drogą – chyba Dakine to wycofuje wogle:)

    bardzo stabilny tobołek, nic nie podskakuje, pas jest z materiału podobnego jak trapez kite/WS – efekt jest taki że nerki (własne;) są przyjemnie otulone – zwłaszcza w okresach jesienno-zimowych; z trapezu zaczerpnięte również super wygodne dociąganie/luzowanie paska,

    wejdzie koszulka na zmianę, (skompresowana) kurtka i pierdoły; fajne osobne przegródki na klucze itp.

    1. tylko nie wiem jakim cudem to jest 9l – optycznie zdecydowanie mniej pakowny „kołczan” nić EVOC…

Dodaj komentarz do tekstu Bagaż enduro: plecak czy nerka?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top