Menu
Menu Szukaj

Opony enduro #5: Jak założyć oponę (bez łamania palców)?

Dzisiejszy poradnik będzie z gatunku „back to basics”. Pokażę w nim prawidłową metodę zakładania opon na obręcze. Proste? Niby tak, ale przy ciasno pasujących zestawach tubeless-ready*, zdarza się, że opona, mimo najszczerszych próśb, nie chce wejść na obręcz (albo z niej zejść). Uprzedzam, że nie będzie to nic odkrywczego, ale i tak coś czuję, że jeden prosty trik, który za chwilę pokażę, ma szansę poprawić komfort życia wielu rowerzystom ;)

*poradnik ten dotyczy zarówno opon bezdętkowych, jak i tych bardziej archaicznych rozwiązań ;)



Jak ściągnąć ciasną oponę z obręczy?

Owszem, zdarzają się wybitnie oporne zestawy opona-obręcz, ale to 1% wszystkich przypadków. Zazwyczaj wystarczy zastosować odpowiednią technikę. W skrócie, żeby nie trzymać Cię dłużej w napięciu, polega ona na zrzuceniu stopki opony z rantu do środkowego kanału obręczy na całym obwodzie koła (jeśli w tym momencie ziewnąłeś, możesz śmiało zakończyć lekturę i iść na rower).

Jak ściągnąć i założyć oponę rowerową tubeless

Ilustracja i mini-słowniczek – żebyśmy się dobrze zrozumieli.


Ściąganie opornej opony krok po kroku:

Jak założyć oponę rowerową - spuszczanie powietrza

1. Spuść całkowicie powietrze.

Jak założyć oponę rowerową - pierwsza łyżka przy wentylu

2. Włóż pierwszą łyżkę przy wentylu (żeby nie utrudniał zsunięcia stopki z rantu na pozostałym obwodzie) i zahacz o szprychę.

Jak założyć oponę rowerową - zrzucenie opony z rantu

3. Zsuń oponę z rantu do kanału na na środku obręczy – to jest najważniejszy moment!

Średnica koła jest w tym miejscu najmniejsza – opona robi się na tyle luźna, żeby pokonać rant obręczy (gdzie z kolei średnica jest największa). Dzięki temu, że wstępnie napiąłeś oponę łyżką, stopka nie powinna wskakiwać z powrotem na rant.

Jak założyć oponę rowerową - łyżki do opon

4. Włóż drugą łyżkę kilka centymetrów obok pierwszej i spróbuj przesunąć wzdłuż obwodu.

Jeśli nie da się przesunąć, wyjmij i spróbuj włożyć trochę dalej (upewniając się, że stopka nadal jest na całym obwodzie zsunięta z rantu!).

A co, jeśli opona się przyssała do rantu i po prostu ni-chuja-nie-ma-opcji, żeby ją oderwać i włożyć choćby pół łyżki? Jedno słowo: buty.

Jak ściągnąć z obręczy oponę rowerową - jak zdjąć z rantu

Metoda dość brutalna (przydają się włosy na nogach), ale skuteczna. Pamiętaj tylko o ułożeniu koła tarczą do góry i nie żałuj miękkich podkładek pod piastą i obręczą.


Opona nie chce wejść na obręcz

OK, pozbyłeś się starej opony, czas założyć nową. Procedura wygląda oczywiście tak samo… tylko że odwrotnie.

Jak założyć oponę rowerową - rotation

A propos „odwrotnie”… Przed akcją trzy razy upewnij się, że zakładasz oponę w dobrą stronę – nic tak nie wkur…psuje nastroju, jak opona założona „tył na przód” po półgodzinnej walce.

Jak założyć oponę rowerową - wentyl logo na oponie

Pro tip: pilnuj, żeby logo producenta opony pokrywało się z wentylem (i naklejkami na obręczy) – ułatwia to jego lokalizację i… dobrze wygląda ;)


Zakładanie opornej opony krok po kroku:

  1. Zacznij po przeciwnej stronie wentyla. Włóż tyle, ile się da. Stopka opony będzie naturalnie układać się na rancie obręczy. Żeby nie zjeżdżała na drugim końcu, najlepiej wkładać dwoma rękami symetrycznie.
  2. Kiedy robi się trudno (zazwyczaj ostatnie ~20 cm obwodu), zsuń stopkę z rantu na środek szerokości obręczy.
  3. Wykorzystaj luz do założenia pozostałego odcinka, pomagając sobie łyżką.

To samo zrób z drugą stroną opony. Jeśli musisz się bardzo siłować – na 99% opona znów wskoczyła gdzieś na rant. Pilnując tego, zdecydowaną większość opon da się założyć palcami.

Uwaga odnośnie tubeless-ready: niektóre obręcze mają płytki centralny kanał – ułatwia to uszczelnianie, ale opona ma przez to mniej luzu przy zakładaniu. W takich sytuacjach słuchaj Obi Wana Kenobi i „użyj Mocy”.

Bywa jednak, że powodem jest… taśma. Taśmy przeznaczone do systemów tubeless-ready często są zbyt sztywne, żeby dobrze „wkleić się” w środkowy kanał. Na takie przypadki polecam taśmę Gorilla Tape – grubą, mocną i śliską, ale bardziej elastyczną od taśm „rowerowych”.


Opona nie chce wskoczyć na rant

Udało Ci się już wsunąć obie stopki opony na obręcz, radości nie ma końca, odniosłeś ostateczny triumf człowieka nad maszyną, a szampan leje się strumieniami. Sięgasz więc po pompkę, żeby zwieńczyć dzieło i… nic. Stopki siedzą sobie w środkowym kanale, a powietrze ucieka bokami.

Pół biedy, jeśli masz dętki – przy wyższym ciśnieniu wszystko wskoczy na swoje miejsce.

Metody na opony tubeless są następujące:

  • przy pompowaniu ręczną pompką, dociskaj oponę do obręczy bezpośrednio nad wentylem – jest duża szansa, że jak „złapie” przy wentylu, to dalej już pójdzie z górki.
  • „smarowidła”, czyli preparaty wspomagające poślizg przy zakładaniu opony (np. Schwalbe Easy Fit). Wersja ghetto: piana z płynu do mycia naczyń.
  • wykręć rdzeń wentyla – nie będzie on ograniczał przepływu powietrza – jego szybkość (i objętość) jest kluczowa dla „wstrzelenia” opony na miejsce.
  • kompresor, przenośny zbiornik do zakładania opon bezdętkowych (Airshot, Schwalbe Tire Booster, SKS Rideair), ewentualnie nabój CO2 – dobry strzał ciśnienia praktycznie zawsze załatwia sprawę.
  • dętka – opony, które wcześniej były założone z dętką, uszczelniają się łatwiej. Możesz więc zostawić je tak na noc, lub przynajmniej wykorzystać dętkę do osadzenia jednej strony – zawsze to połowa sukcesu…
Jak założyć oponę rowerową - pompowanie i uszczelnianie opony

Dociśnięcie opony nad wentylem ułatwia uszczelnienie.

Uwaga dodatkowa: powyższe metody dotyczą opon, które nie chcą wskoczyć na rant obręczy, ponieważ są zbyt „ciasne”. Jeśli powietrze ucieka na wszystkie strony, bo opona jest zbyt luźna, strzał z kompresora pomoże, ale w takim przypadku, ze względu na trwałość uszczelnienia, sugeruję raczej zmienić taśmę na grubszą lub nawinąć dodatkową warstwę. Wyznaję zasadę, że:

Jeśli opona nie daje się uszczelnić ręczną pompką stacjonarną, to trzeba poprawić taśmę.


Jak założyć oponę rowerową - wywinięcie na lewo

Pro tip: żeby ułatwić oponie – zwłaszcza nowej – wskoczenie na obręcz, wywiń ją dzień wcześniej „na lewo”. Rozepchnie to ścianki na boki, dzięki czemu chętniej wskoczą na swoje miejsce na obręczy.


Opona bije – jak równo założyć oponę rowerową?

Czasem się zdarza, że po założeniu opona bije na boki. Pierwsze, co należy sprawdzić, to pasek gumy idący wzdłuż obręczy:

Jak prosto założyć oponę MTB?

Jeśli na jakimś odcinku pasek ten znika za obręczą, to znaczy że w tym miejscu opona nie wskoczyła prawidłowo na rant. Jak sobie z tym poradzić?


Metoda prosta

WIĘCEJ POWIETRZA! Większość opon bezdętkowych układa się (z hukiem) przy ok. 2-2,5 bara (i lepiej tej bezpiecznej wartości nie przekraczać). Pomocne może być zastosowanie opisanych wcześniej „smarowideł”.

Metoda bardziej skomplikowana

Napompuj oponę do najniższego ciśnienia pozwalającego na toczenie (ok. 0,5 bara) i przejedź się kawałek po płaskim. Opona popracuje i przy kolejnym pompowaniu powinna się idealnie ułożyć.


Jeśli opona wskoczyła na rant, a mimo to dalej bije na boki – handluj z tym. Krzywe opony czasem się po prostu zdarzają i w jeździe terenowej nie powinny przeszkadzać.


Podsumowanie

W zakładaniu i ściąganiu ciasno pasujących opon, cały sekret polega na technice. Pamiętaj o zsunięciu stopki opony z rantu i każda obręcz będzie Twoja! ;)


Zobacz poprzednie poprzednie części poradnika:

  1. Opony enduro #1: O co chodzi w tych mieszankach (i nie tylko)?
  2. Opony enduro #2: Pogromcy mitów
  3. Opony enduro #3: 25 modeli, które warto kupić
  4. Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?

 

54
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
Michał MorekMichał P.ArniPrzemysławEdward Paca Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej Ryniak
Gość
Andrzej Ryniak

Bardzo fajny artykuł. Jest pełno przemądrzalskich filmów, co to goście uszczelniają w 5 min. potem człowiek się za to zabiera 1-wszy raz w życiu i pół dnia znika. Od siebie dodałbym 2 rzeczy do kwestii uszczelniania z własnego doświadczenia. 1. Kluczowa jest szczelność wentyla na kontakcie z obręczą, dlatego otwór w taśmie lepiej wykonać okrągłym szpikulcem lub krzyżakowym śrubokrętem (nie nacinać taśmy nożykiem do tapet) i osadzić na wcisk a także dobrze dopasować uszczelkę gumową szczególnie gdy rant jest półokragły patrz np.mavic crossride. 2 Jak powiedziałeś można użyć dętki do osadzenia jednej strony, wtedy tą nie osadzoną można posmarować mydlinami… Czytaj więcej »

Grzegorz Wójcik
Gość
Grzegorz Wójcik

W kross soil opona noby nic i obręcz wtb -masakra ,odchodziłem od zmysłów by zdjąć oponę , plastikowa łyżka ni chu.. musiałem śrubokrętem zrobić szparkę , dosłownie przyklejona na amen , kumpel tak samo miał ale jemu nie poszło i rozwalił opone . za to nowa opona i uszczelnienie na tej obręczy to pikuś , ciach pach duża pompka , bez zadnej piany , uszczelniona w sekundę :) czy jest jakiś patent by zapobiec temu by tak sie nie wklejała, nie wyobrażam sobie w terenie męczyć się ponad godzinę by zdjąć

WooDoo
Gość
WooDoo

Ten zestaw ( mobynic i wtb st i 23) doprowadził mnie do płaczu, nerwicy i menopauzy. Posty nad godzina zdejmowanie gumy z oobręcz i skończyło sie z śrubokrętem. Nie żeńcie ich razem.

WooDoo
Gość
WooDoo

Z oponami od Continental’a nie miałem problemów.

endonoob
Gość
endonoob

Miałem i mam ten sam przypadek z Kross Dust 2.0 z 2016r. Opony praktycznie nie idzie zdjąć w warunkach terenowych. Próbowałem wszystkiego przez prawie cały dzień oprócz skakania po oponie ;) Finalnie wpakowałem koło z oponą w imadło. Złapałem przez grube szmaty gumę i zacisnąłem. Następnie wystarczyło lekko przechylić koło i oponka zeszłą bez problemu. I weź tu teraz człowieku załataj flaka 50 km od domu w lesie… pozostaje więc wymienić opony na inne co nawet chyba warto zrobić biorąc pod uwagę, że w Duscie firmowo są drewniane gumy performance.

Pozdro

Edward Paca
Gość
Edward Paca

Qrva, myślałem, że tylko ja to przeżywałem… Mam nadzieję, że to tylko za pierwszym razem się dzieje.

Endonoob
Gość
Endonoob

Niestety nie ;) Chyba lepiej zmienić opony zawczasu zanim złapiesz kapcia na bezludziu hehe.

Ilia
Gość
Ilia

Łoo Panie, dwie łyżki będę w plecaku woził, ja to paluchami zdejmuję :) Opony i obręcze od Speca.

Kamil
Gość
Kamil

U mnie przyklejona opona do obręczy, która nie chce puścić pod siła rąk,zawsze poddaje się w szczękach imadła. Oczywiście imadło wyłożone szmata, opona bez powietrza, delikatnie ściskamy oba boki opony, po czym ciągniemy pomalu i delikatnie całe koło w naszą strone. Pyszczka każda opona. W warunkach polowych warto chwytać oponę również przez jakąś szmatę, wtedy też łatwiej odkleić oponę od rantu. Jak to puścić, to resztą już z górki.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Dobra metoda 1 pochodzi z samochodów i motocykli: Psikamy dezodorantem do opony i podpalamy. Chmurka pachnideł eksploduje w środku i obsadza oponkę. Następna metoda to dajemy bydliny na rant felgi i brzeg opony, nie patrzymy na maksymalne dopuszczalne ciśnienie i walimy tyle powietrza aż opona z hukiem wskoczy na obręcz. Więcej mydlin – wystarczą 3 atm. Mniej mydlin i oporna opona (miałem taka co trzeba ją było układać za każdym razem) 5 atm. Oczywiście nie zostawiamy takiego ciśnienia, bo na pierwszym zakręcie z opony i dętki zostaną nam same strzępy i przy okazji spłoszymy lokalne ptactwo i wszystkie turystki.

Konrad
Gość
Konrad

Ten artykuł powstał o 3 miesiące za późno. Do większości musiałem sam dojść przy nierównej walce ;) Dobrze Andrzej napisał, że fajnie to wygląda na tych wszystkich filmikach ;)
A co do taśm: na jednym kole miałem gorilla tape, a na drugim taśmę izolacyjną elektryczną. Ostatnio musiałem ściągnąć taśmy. Różnice są takie, że izolacyjną się ściąga trudniej (miałem trzy warstwy obok siebie, a gorilla tape przecieka ;) Tzn. po ściągnięciu izolacyjnej obręcz idealnie czysta, po gorilla tape brudna od mleka.

Andrzej Ryniak
Gość
Andrzej Ryniak

Ja zacząłem od taśmy TESA 4289 i już jej nie zmieniałem. Po sciągnięciu obręcz jest całkowicie czysta, nie było też przecieków, przy czym jest dość sztywna. Nie wspomnę o oszczędności.

shusty
Gość
shusty

Zawsze pompowałem sporo barów i opona ze strzałem sięfajnie układała, po przjeściu na TR tak samo napompowałem do 4barów i prawie ogłuchłem jak opona strzeliła i zlazła z obręczy. Jak muszę w moim gravelu albo crossie żony zmienić oponę to faktycznie palcami idzie to zrobić szybko. Z continentalami tak samo przeważnie, ale maxxisy u mnie ciasna leżą i trzeba się trochę napocić ZTR ArchEX + Ardent. Niestety conti mają wadę, że dużo gorzej przynajmniej na moim DT E1900 siedzą. Łatwo się zakładają ale przy 20psi porządny zakręt i pierdzą. przy 15psi kciukiem ręcznie można wepchać na chwilę rant opony i… Czytaj więcej »

jk
Gość
jk

hans dampf + obrecze gianta + przyklejone tak ze za 1 razem 1h i zdretwiałe ręce przy probie sciągania. za 2 razem poszlo szybciej ale wcale nie lepiej. dzis zmieniam opomny i juz „czekam” na to przyjemne zajęcie.

Artur
Gość
Artur

Świetny poradnik! Nie znałem metody z butem, ale się namęczyłem. Miałem już nawet zamiar ciąć starą oponę nożem. Pomogło ciągniecie prostopadle do obręczy kciukami i blisko 45 minut walki.

Mam natomiast innym problem. Opona bije w górę. Cześć opony wchodzi głęboko (poniżej paska) a na części jest dobrze – pasek widać. Tak jak na Twoim zdjęciu. W wyniku czego opona jest na połowie obwodu niższa, a na połowie wyższa. Próbowałem różnych tricków (maxxis), ale nie mogę jej ułożyć.

Jakieś pomysły? Z góry dziękuję.

Mario
Gość
Mario

TO może i ja się podzielę jedną wskazówką. Przy naklejaniu taśmy TR warto to robić we dwójkę, jeden trzyma obręcz a drugi MOCNO naprężoną taśmę wkleja w środkowy kanał. Na razie nie przejmujesz się tym, że boki taśmy nie układają się na wewnętrznej części rantu. Po oklejeniu troszkę więcej niż pełnego obwodu obręczy (zaczynam ciut przed otworem na wentyl, kończę tuż za otworem na wentyl, ok. 8-10 cm) łyżką do opon dociskamy taśmę do rantu obręczy. Taśma powinna być mocno naprężona (gwarancja powodzenia całej operacji), więc bardzo łatwo wkleja się w rant. Polecam szerokość taśmy minimum taką jak szerokość stopki,… Czytaj więcej »

Andrzej Ryniak
Gość
Andrzej Ryniak

Mozna też włożyć obręcz w widelec na odwróconym rowerze bądź w centrownicę.

Żwirek
Gość
Żwirek

Nikt jeszcze nie wspomniał żeby najpierw napompować oponę bez dodawania mleka? Nic tak nie boli jak całe mleko na ścianie/podłodze/ubraniu. Dziura 0,5cm która nie sprawiała problemów przy dętce nie zawsze zostanie uszczelniona przez mleko :D

I tak jak wspomniałeś: warto sprawdzić dwa razy kierunek opony. Start OS1 to nie jest dobry moment na stwierdzenie, że w nocy coś jednak poszło nie tak przy „szybkim” zamleczaniu.

Artur Furmański
Gość
Artur Furmański

Ja do osadzania opon na obręczy używam pasty poślizgowej ( na bazie silikonu) do rur pcv (kupuję w sklepie dla hydraulików) opony natarta tym specyfikiem bardzo łatwo się zakłada, bezproblemowo osadza i bez kłopotu demontuje nawet po długim czasie.

Fnk
Gość
Fnk

Pod tym względem obręcze Spanka są super upierdliwe. Ich środkowa część jest pofalowana co zajebiście utrudnia sprawę. Najgorzej działa połączenie Spank + Schwalbe. Do dziś na myśl o tym set’cie zaczynają boleć mnie palce.

pawel
Gość
pawel

Gdyby zabrakło Ci weny Michale na kolejne artykuły to ja osobiście z miłą chęcią zanurzył bym sie w rozprawie „karbonowa czy aluminiowa rama” :)

nobrakes
Gość
nobrakes

Ja uszczelniałem swoje koło za pomocą zwykłej taśmy biurowej za złotówkę, oklejenie wymagało trochę cierpliwości :) Przejeździłem cały sezon bez żadnego problemu.

Marcin
Gość
Marcin

Bardzo pomocny artykuł.
Z tyłu śmigam z obręczą oklejoną taśmą izolacyjną akurat pod ręką miałem 3M. Wentyl samochodowy z dętki Conti, z dorobioną nakrętką. I w zasadzie raz na tydzień muszę dopompować koło. Dolewam mleka co jakiś czas.
A na przód robiłem ostatnio Ghetto. Ciężko założyć oponę, ale powietrze ucieka mi w znacznie mniejszym stopniu. Oponę osadzam na wodzie z płynem do mycia naczyń. No i zanim naleje mleka sprawdzam czy się uszczelni. Strzelam zawsze napompowaną do 3 bar 2L butelką po napoju gazowanym.

Robert
Gość
Robert

Hej! A jak zakładać oponę na koło gdzie używamy dętki? Żona nie chce jeździć na tubeless bez podania powodu :/

Próbowałem ostatnio zmienić oponę, ale przy zakładaniu uszkodziłem łyżką (schwalbe) dętkę :(

Arni
Gość
Arni

Tutaj trzeba dowalić chwilowe ciśnienie ok 4,5-5 bar by opona siadła w miarę równo a później spuścić do docelowego (3-3,5 bar). Osobiście stosuję talk na dętkę oraz talkuję rant opony. UWAGA: odradzam stosowanie płynu do mycia naczyń ponieważ zawiera ocet który powoduje korozję obręczy aluminiowych (taki biały, chropowaty nalot w rowku obręczy).

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

Szukam ekipy/towarzysza wypraw do wspólnej jazdy bardziej Trail/AM (nie jestem emerytem DH więc nie jeżdzę E……, w zpolszczonej wersji)Mieszkam w Szczyrku i dysponuje Pick upem. boking1@o2.pl Aktualne plany to przejazd z Skrzycznego na Kubińską hole, przez Rycerzową.

Adrian
Gość
Adrian

z tym biciem opony bo nie wskoczyła w rant to bym uważał, jeździłem tak przez tydzień na 2PLY, nie wskoczyła i olałem, po powrocie z gór zmieniam opony, ściągam i widać było ze boczna ścianka wytarła się w miejscu gdzie nie wskoczył rant, trochę włókien wyszło na wierzch, nie wpłynęło to na późniejsze korzystanie z opony ale taka moja uwaga. Przy pianie z płynu do naczyń i strzale z kompresora nie było problemu. Od wtedy zawsze smaruje piana i zawsze elegancko wskakuje przy napompowaniu do max ciśnienia dla opony.

Adi G
Gość
Adi G

Wszystko ładnie, pięknie, supcio, ale mam tak wujowy zestaw opona-obręcz że przy punkcie drugim wymiękam. Jak kiedyś złapię flaka w górach to będę mógł się rzucić z przełęczy.
Ostatnio się wk… do takiego stopnia że poszedłem do serwisu. Oni też się wk… ale przynajmniej nie byłem to ja.

Michał P.
Gość
Michał P.

Napalony niniejszą recenzję zakupiłem latarkę jakiś czas temu, chciałem od jakiegoś czasu zresztą spróbować „chińszczyzny”, świadomy ryzyk m.in. dot. jakości i trwałości.

Pomimo wielkich nadziei, niestety zakup okazał się porażką. Otóż bowiem:
– latarka za magicznym dotknięciem mojego syna (była to chwila) przestała obsługiwać tryby migotania,
– było tak do 2giej jazdy, podczas której tryb migotania powrócił tak jak i samoczynne przełączanie trybów.

Wmawiam sobie, że to kwestia egzemplarza, bo za tę kwotę nie kupi się latarki tak mocnej.

Michał Morek
Gość
Michał Morek

Wszystko fajnie, wszystko dobrze ale w moim rowerku obręcze wtb i oponki nobby nic na dust 2.0 tak się kochają, że połamałem na tym zestawie już wiele łyżek. Największą trudność sprawia wsunięcie łyżki pod ten rancik. Reszta to bułka z masłem. Ta opona jak przyklejona w tym rowku!!!!!…

Czytaj kolejny artykuł

Test: Spodenki i koszulka TYGU Rover + gogle Podium

Polskie marki rosną w siłę! Do ich grona dołączył w tym roku pochodzący z Żywca TYGU – brand ubrań rowerowych dla riderów DH i enduro. Przez ostatnie kilka tygodni miałem okazję testować spodenki i koszulkę TYGU Rover, a także rękawiczki One i gogle Podium.

Test: koszulka TYGU Rover

Test powstał w ramach współpracy z marką TYGU.


TYGU?

Projekt TYGU powstawał od około roku. W tym czasie kiełkowała koncepcja produktów i trwały testy prototypów. Gotowe produkty powstają częściowo w Polsce, częściowo w Azji. Na kolekcję składa się seria Rover (trail/enduro), Prime (downhill) i Eve (dla pań). Rodzynkiem w katalogu są gogle Podium. W 2018 planowane jest rozszerzenie oferty o kolejne modele, w tym kolekcję dla dzieci.

Zobacz więcej: gotygu.com / facebook.com/TYGUapparel


Koszulka TYGU Rover

Test: koszulka TYGU Rover

O gustach się nie dyskutuje? E tam… Już na pierwszy rzut oka, design koszulki budzi skrajne reakcje. Dostępna jest też wersja żółta, biała i zielona. Dwie ostatnie wyglądają moim zdaniem najlepiej, choć nadal bardziej pasują do teamowych koszulek zawodników DH, niż do odzieży zakładanej na zwykłe górskie wycieczki.

Test: koszulka TYGU Rover

A właśnie w takim zastosowaniu TYGU Rover spisuje się najlepiej. Krój jest świetnie dobrany do codziennej jazdy – koszulka jest dopasowana, a jednocześnie nie ma nic wspólnego z obcisłymi trykotami rodem z XC.

Test: koszulka TYGU Rover

Chociaż nie do końca – z koszulek kolarskich zaczerpnięto ideę tylnych kieszonek. A w zasadzie: jednej, wielkiej kieszeni, z łatwym dostępem z obu stron. Jest to ficzer niespotykany u konkurencji, który przypadnie do gustu osobom, u których nawet torba biodrowa wywołuje klaustrofobię. Nie jest to może najlepszy sposób na przewożenie picia, ale lekka kurtka, dętka, czy nawet lekkie ochraniacze na kolana w drodze na odcinek specjalny, w przepastnej kieszeni zmieszczą się bez problemu. Jak wpływa to na (nie)pocenie się pleców, nie muszę chyba wspominać?

Test: koszulka TYGU Rover

Kwestia chłodzenia była też zresztą priorytetem przy doborze materiałów. Koszulka należy do lekkich modeli i dobrze sprawdza się przy upałach. Poza standardową siateczką pod pachami i na bokach, materiał z dziurkami nietypowo trafił też na ramiona, wpuszczając dodatkową porcję wiatru na plecy. Wszystkie materiały sprawiają bardzo dobre, jakościowe wrażenie i tak też spisują się w praktyce.

Test: koszulka TYGU Rover

Test: koszulka TYGU Rover

Werdykt

Szukasz lekkiej koszulki z najlepszych materiałów, ułatwiającej jazdę bez plecaka? „Racingowy” design przypadł Ci do gustu? Jersey TYGU Rover jest stworzony dla Ciebie.

Cena: 189 zł
Rozmiary: S, M, L
Strona i sklep producenta


Spodenki TYGU Rover Green

O ile koszulka ma parę niespotykanych rozwiązań, to szorty Rover nie silą się na oryginalność. (Na szczęście) również w kwestii designu. Tylko grube, gumowe naszywki z logo producenta przywodzą na myśl freeridową modę sprzed dekady – po co zwiększają masę i objętość, skoro nie pełnią żadnej funkcji?

Test: spodenki TYGU Rover Green

Swoją funkcję świetnie za to spełnia minimalistyczny, smukły krój. Może tylko nogawki mogłyby być o parę centymetrów dłuższe, żeby nie odsłaniać gołej nogi powyżej ochraniaczy przy zgięciu nogi. Warto jednak pamiętać, że to lekkie spodenki z kategorii trail – model dedykowany enduro będzie dłuższy. Rovery świetnie za to sprawdzają się przy pedałowaniu. Lekki i elastyczny materiał dobrze dopasowuje się do ciała, nic tutaj nie drażni i nie obciera. Rover Green są też przyjemnie miękkie w dotyku i nie szeleszczą.

Test: rękawiczki TYGU One Green / Black

Prostota formy nie oznacza jednak, że zapomniano o praktycznych dodatkach – regulacji obwodu w pasie rzepami, czy odpinanych wywietrznikach z siateczką, które przydają się w gorące dni. Drobnym, ale przydatnym dodatkiem jest też gumowa przywieszka na zamku kieszeni, która ułatwia jej zapinanie w ubłoconych rękawiczkach.

Test: spodenki TYGU Rover Green

O zapinaniu lepiej zresztą pamiętać, bo kieszenie są największą wadą spodenek Rover. Są bardzo płytkie! Jeśli wozisz w kieszeni smartfona, lepiej żeby jego ekran miał przekątną maksymalnie 5″. Nawet zawartość o takim rozmiarze sięga tak wysoko, że przy pedałowaniu gniecie w okolicach pachwiny. Do tego stopnia, że zrobienie przysiadu jest prawie niemożliwe.

Test: rękawiczki TYGU One Green / Black

Uwaga: w ofercie są dostępne spodenki Rover Green i Rover Black – wbrew pozorom, NIE różnią się tylko kolorem. Model Black wyróżnia nieco gorzej oddychający, ale za to mocniejszy materiał. Na 2018 szykuje się kolejny model, zaprojektowany z myślą o ciężkim enduro.

Test: spodenki TYGU Rover Green

W opisanych tu ubraniach jeździłem zbyt krótko, żeby dać sobie rękę uciąć za ich trwałość, ale po kilkunastu dniach w górach i tylu samu praniach (w pralce, bez ceregieli), nie było na nich żadnych śladów zużycia. Zazwyczaj po takim czasie widać już pierwsze zaciągnięcia od plecaka i rękawiczek na koszulce, czy wystające nitki na spodenkach. TYGU nadal wyglądają jak nowe, pierwsze wrażenia są więc obiecujące.

Test: spodenki TYGU Rover Green

Test: spodenki TYGU Rover Green

Werdykt

Lekki, „trailowy” model z potencjałem do zawojowania rynku spodenek w przystępnej cenie – świetny krój, przyjemny materiał i podstawowe, praktyczne dodatki. Szkoda, że płytkie kieszenie praktycznie wykluczają trzymanie „pod ręką” smartfona…

Cena: 235 zł
Rozmiary: S, M, L
Strona i sklep producenta


Rękawiczki TYGU One

Podstawowy model rękawiczek TYGU łączy minimalizm z materiałem o średniej grubości i solidną jakością wykonania. Nie znajdziesz tu rzepa na nadgarstku ani gumowych ochraniaczy na palcach, niestety nie ma też frotki do wycierania smarków potu.

Test: rękawiczki TYGU One Green / Black

Jedyne rowerowe dodatki to silikonowe logo na palcach (mogłoby być większe) i wzmocniony materiał po wewnętrznej stronie dłoni. Podobnie jak spodenki, również rękawiczki nie najlepiej dogadują się ze smartfonem.

Test: rękawiczki TYGU One Green / Black

Największą wadą jest jednak szew między palcem wskazującym a kciukiem, przebiegający dokładnie na styku z kierownicą. Może moje przyzwyczajone do pracy biurowej ręce są przewrażliwione, ale odczuwalnie wpływało to na komfort jazdy. Wygodny jest za to wierzchni materiał – miękki i wystarczająco gruby, żeby ochronić przed chłostą od wystających krzaków i drobnych gałęzi.

Test: rękawiczki TYGU One Green / Black

Test: rękawiczki TYGU One Green / Black

Werdykt

Nie byłby to mój pierwszy wybór przy poszukiwaniu nowych rękawiczek. Ale jeśli zależy Ci na koordynacji kolorystycznej z resztą stroju – spełnią swoje zadanie.

Cena: 99 zł
Rozmiary: S, M, L
Strona i sklep producenta


Gogle TYGU Podium

O ile pozostałe produkty TYGU celują w ekonomiczną klasę średnią, to gogle mogą śmiało konkurować z topowymi markami klasy Oakleya (są zresztą produkowane w tej samej fabryce).

Test: gogle TYGU Podium

Podium to gogle o dużej, elastycznej ramce, z paskiem zamocowanym na wystających po bokach wspornikach. Taka konstrukcja poprawia komfort, powodując że miękka i przyjemna gąbka bardziej równomiernie przylega do twarzy.

Test: gogle TYGU Podium

Jest jednak haczyk: wystające wsporniki mogą kolidować ze skorupą kasku. O ile z szerokimi fullface’ami do DH nie będzie problemu, to w przypadku bardziej smukłych kasków enduro, wszystko zależy od konkretnego modelu i rozmiaru. Jak widać na zdjęciach, do Bella Super 2R (rozmiar S) ramka wpasowała się bardzo dobrze, ale już w MET Parachute (M) czy Troy Lee Designs D2 (S), wsporniki oparły się na skorupie, przez co gogle „zawisły” przed twarzą.

Test: gogle TYGU Podium

To jedyny problem z goglami Podium, reszta stoi na bardzo wysokim poziomie. W zestawie dostajesz dwie dobrej jakości szyby, jedną przezroczystą, a drugą lanserską lustrzaną. Co ważne, lustrzana przyciemnia na tyle delikatnie, że można jej śmiało używać np. w pochmurny dzień w lesie. Jest to poziom przepuszczalności światła, podobny do gogli marki 100% i nie ma nic wspólnego z bezużytecznymi na rowerze „lustrami” dla narciarzy.

Test: gogle TYGU Podium

Starałem się nie sprawdzać odporności na zarysowania, ale z doświadczenia wiem, że przy tego typu powłokach, należy się liczyć z koniecznością wymiany szyby co sezon. Tu wychodzi duża zaleta TYGU: zapasową szybkę dokupisz za 50 zł. Konkurencja za „lustro” liczy sobie co najmniej dwukrotnie więcej.

Warto też dopłacić dwie dyszki do spryskiwacza anti-fog i co jakiś czas uzupełniać powłokę hydrofobową. Działa ona bardzo skutecznie – pod warunkiem, że się przemieszczasz. Wentylacja jest dobra, ale podczas postoju, kiedy skóra jest spocona, parowanie jest nieuniknione – tak jak w innych goglach z pojedynczą szybą.

Test: gogle TYGU Podium

Test: gogle TYGU Podium

Werdykt

Bardzo porządne gogle o specyficznym kształcie. Warto zamówić i sprawdzić na własnym kasku (i głowie). Jeśli tylko będą pasować, nie ma się nad czym zastanawiać – w tej cenie, w zestawie z dwoma szybami, nie mają konkurencji. Zamierzam przetestować je dokładniej!

Cena: 179 zł
Strona i sklep producenta


Ubrania TYGU – podsumowanie

Jak to w nowej marce, poziom poszczególnych produktów jest dość nierówny. Świetne gogle i przemyślana, oryginalna koszulka to zdecydowanie mocne punkty oferty. Spodenki byłyby najlepszym elementem stroju, gdyby nie zbyt płytkie kieszenie. Jedynie rękawiczki nie przekonały mnie niczym szczególnym i wymagają dopracowania – co jest w planach na sezon 2018.

Dużo jednak można wybaczyć, patrząc na ofertę TYGU przez pryzmat polityki cenowej. Już ceny katalogowe są sensownie wyważone, a do tego dochodzi darmowa wysyłka i regularne, grube promocje (warto śledzić stronę marki na Facebooku). Swoje pierwsze uwagi, które wysłałem Wojtkowi z TYGU jeszcze przed zapoznaniem się z cenami, podsumowałem tak: „na moje oko cena nie powinna przekraczać 400-450 zł za komplet koszulka+spodenki, wtedy byłby to konkurencyjny produkt w swojej klasie”. W aktualnej promocji, spodenki i koszulkę (choć inne modele) możesz mieć za około połowę tej kwoty!

Oferta jest więc mocna, bo ceny są niższe nawet od testowanych niedawno ubrań Krossa, a jakość wyższa. Do tego drobne niedoróbki mają zostać poprawione w mocno rozbudowanej ofercie na sezon 2018. Zdecydowanie mamy nowego mocnego gracza!

Test: koszulka TYGU Rover


Więcej: gotygu.com / facebook.com/TYGUapparel


Zobacz też powiązane testy:

 

41
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek Kores
Gość
Marek Kores

Atrakcyjna strona internetowa i asortyment wzbudziły moją ciekawość szczególnie, że byłem właśnie na etapie zmian w rowerowej garderobie. Pewnego dnia nadarzyła się okazja bo wrzucili część swoich produktów w naprawdę fajnych cenach. Postanowiłem zaryzykować i już wkrótce wśród moich ciuchów wylądowały: – zielony jersey ¾ serii PRIME – czarne szorty ROVER. Najpierw przybyła koszulka którą przyszło mi testować przy tych wyższych temperaturach (ok. 30st.). Początkowo miałem wątpliwości czy jersey przeznaczony bardziej dla downhillowców będzie się odpowiednio sprawować podczas bardziej interwałowych jazd czyli innymi słowy czy będzie komfortowo czy też będę się pocił jak diabeł w kościele. Po kilku dniach rowerowania… Czytaj więcej »

Andrzej Ryniak
Gość
Andrzej Ryniak

Czy producent zakłada przygotowanie ciuchów personalizowanych z własnym nadrukiem/kolorystyką klienta? Krój się nie zmienia.

Tenfilip
Gość
Tenfilip

Mam od nich koszulkę dh i jest za tą cenę spoko (ta co była za 100zł)- brakuje jednak nawet prostej kieszonki,jak w krossowym jekylu (czy hyde;), ale dwie uwagi:

1/Strona WWW jest spieprzona jak projekt gimnazjalisty, który wie, że mu zlikwidują gimnazjum, na informatykę, gdzie nauczyciel wiecznie śpi, nic nie umie i wszystkim daje piątki. A wszyscy i tak prace kopiują z internetu (łącznie z regulaminem).

2/ Rozmiarówka jest dla gimnazjalistów, względnie Azjatów, i kończy się na europejskim M, czyli dla Tygu – L.

3/ Koszulka lekko waliła kupskiem, ale po praniu to znika.

Pozdro!

Tenfilip
Gość
Tenfilip

BTW byłoby miło, jakbyś podawał wzorcowe przykłady produkcji konkurencji, jeśli już piszesz coś takiego: „Nie byłby to mój pierwszy wybór przy poszukiwaniu nowych rękawiczek.”, bo od razu się zastanawiam, kto robi fajne rękawiczki za 100 zł. RF niestety ma tylko cieniutkie do XC (fajne, ale cieniutkie).

Tenfilip
Gość
Tenfilip

BTW2: nie ma promocji na koszulkę rover, a i na spodenki zostały tylko małe rozmiary (S i M).

Marek Kores
Gość
Marek Kores

Kupiłem ostatnią L-kę. W domu mam jeszcze M-kę nieoddaną. Najpierw myślałem że M-ka wystarczy ale okazało się że na bieliznę wchodzi ale brakuje swobody. Ja dodatkowo jeżdżę w crashpantsach z pampkiem. ;)

Leszek
Gość
Leszek

Rocday wydaje mi się dużo ciekawszy. Koszulka jest tańsza (wg cen katalogowych) i nie wygląda jakby projektował ją ktoś w 1995, podczas oglądania „cudownych lat” na dwójce. Spodenki może i droższe ale zmieściłyby pewnie i tablet, o telefonie nie wspominając.

mamba
Gość
mamba

Rocday jest zwyczajnie bardziej przemyślany :)

Piotrek
Gość
Piotrek

No nie wiem. Mam T-shirt rockdaya w fajnym kolorze żółto zielonym i… materiał faktycznie fajnie odprowadza pot, za to od plecaka evoca zaciąga się jak chory i kulkuje. A najlepsze jest to, że nie da się jej nigdy doprać pomimo ani w zwykłym proszku, ani w specjałach do odziey funkcyjnej, ani po namaczaniu. Zawsze widać gdzie były kropki błota. Dla mnie rockday na nie

shusty
Gość
shusty

Poleci ktoś fajne rękawiczki pełne na lato.
Czyli lekkie, przewiewne, ale ze wstawkami silikonowymi.

Obecnie jeżdżę w jakichś tanich krótkich ze wstawkami, ale za często mam porysowane palce od krzaków.

Makos
Gość
Makos

Ja mam Kross Rocker i na lato są świetne. Mają na zgięciach i między palcami siateczkę, dzięki której nawet przy wysokich temperaturach łapa się nie grzeje. Do tego są dobrze wykonane i wygodne. Jedynym mankamentem jest to, że po kilku praniach popękały nadruki. Mi to nie przeszkadza, uczucie wiatru we włosach na rękach podczas jazdy w upał rekompensuje wszystko ;)

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Design (kolory, układ, napisy) do poprawy. Koszulka nie urzeka, a każdy chce nosić coś ładnego. Cena nie ma tu nic do rzeczy do nowoczesny układ literek jest darmowy jak geometria ramy.

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

ten model to Downhilowiec pełną gębą! jeszcze opony 2.7 i robimy pełen obrut czasoprzestrzeni. Back in 2004?

Bori
Gość
Bori

Zawsze mnie zastanawia do czego służą gogle z pojedynczą szybką. Może do spawania? Bo do jazdy na rowerze na pewno się nie nadają.

Guncar
Gość
Guncar

Nie wypadło Ci nic z tych kieszeni na plecach? Jakoś mam wrażenie że wejście po boku mimo że wygodne to jednak nie utrzyma zawartości kieszeni w środku. Chyba że są zapinane?

Łukasz Pezda
Gość
Łukasz Pezda

Zaintrygowałeś mnie tym entuzjastycznym opisem gogli. Do końca roku jest -35% i cena gogli jest jeszcze bardziej zachęcająca do spróbowania.

Jerzy Bondon
Gość
Jerzy Bondon

Do autora – popełnił byś art o ubiorze na chlodne warunki/zime?

Łukasz Wiśniewski
Gość
Łukasz Wiśniewski

Czekam na paczkę, jak przetestuje to napiszę swoje wrażenia.

Tomasz K
Gość
Tomasz K

Witam, tak rozmawiacie o rozmiarach. W zasadzie co firma to ma swoją rozmiarówkę, jak na przykład jest z butami shimano +1 lub nawet +2 rozmiary względem rzeczywistego rozmiaru stopy. Ale do rzeczy… chciałem kupić SPODENKI ROVER BLACK i tu pytanie do użytkowników, 176cm wzrostu a w pasie aż całe 80-82cm. Patrząc na sugerowany rozmiar względem wzrostu -> M-ka a według opisu rozmiarów -> L-ka.
Hilfe… nie chciałbym bawić się w odsyłanie itd

Rafal Rodziewicz
Gość
Rafal Rodziewicz

Cześć Michale. Możesz mi powiedzieć jak ma się rozmiarówka rękawiczek, np. do Foxa czy Gianta? Zawsze pasuje się w M a wymiar całej dłoni podany w Tygu łatwo przestrzelić :P

cultes93
Gość
cultes93

Spodobały mi się gogle podium i stąd pytanie. Czy ramka pasowałaby do kasku endura hummvee? Ma ktoś taki zestaw?

Czytaj kolejny artykuł

Test: Whyte G-160 RS 2017

Pewnie zauważyłeś, że zrobił się ze mnie straszny fanboj marki Whyte… Duża w tym zasługa solidnego przetestowania modelu T-130. Poważnie zastanawiałem się nad jego zakupem, ale ostatecznie padło na model enduro w środkowej specyfikacji: Whyte G-160 RS. Na pierwszy rzut oka: to samo, tylko z większym skokiem. Okazało się jednak, że dzielenie oferty na trail i enduro ma sens – mimo ogólnych podobieństw, na szlaku to dwa całkiem różne rowery!

Test Whyte G-160 RS 2017


Dlaczego Whyte?

Jak wspomniałem we wstępie, Whyte G-160 RS to rower, który wygrał moje zakupowe dylematy na ten sezon. Jakie kryteria zadecydowały o takim wyborze?

  • Geometria progresywna – Whyte należy do grona marek, które najodważniej interpretują ten modny termin. Nie jest to jeszcze poziom Pole czy Geometrona, ale Mondrakera już owszem. Zależało mi też na niskim suporcie.
  • skok 160 mm – zastanawiałem się poważnie, czy przy dobrej geometrii nie wystarczy mi lżejszy trailbike o 130-140 mm skoku, ale ostatecznie pociąg do bikeparków i startów w zawodach zaważyły na korzyść klasycznego enduro.
  • koła 27,5″, klasyczne opony – po upchnięciu opon 2.8″ do Moona i T-130, ciągle nie jestem przekonany co do „plusów” w fullach o dużym skoku, przeznaczonych do szybkiej jazdy. A ponieważ na 29″ jestem nieco za mały (170 cm), zostałem przy najbardziej klasycznym rozmiarze.
  • rock Shox Lyrik lub Fox 36 – po kilku sezonach na Pike’u, chciałem spróbować czegoś nowego, unikając jednocześnie wstecznej przesiadki na RS-a Yari, który pojawił się w wielu rozsądnych cenowo rowerach na sezon 2017.
  • napęd 1X – jeśli czytasz bloga regularnie, wiesz że na pewno nie kupiłbym roweru z przednią przerzutką. Whyte bardzo wtóruje tej filozofii. Przy okazji, bardzo kusił mnie SRAM Eagle (mimo absurdalnych kosztów)…
  • bezproblemowość – testując w ciągu sezonu kilka rowerów, łatwo jest zaniedbać własny. Brytyjska filozofia odporności na błoto i niewłaściwe traktowanie, minimalizuje czas potrzebny na utrzymanie roweru w stanie zdatnym do użycia.
  • subiektywne wrażenia z jazdy – tak naprawdę, to one zadecydowały i życzę Ci, żebyś też mógł dokonywać wyborów na tej podstawie. Warto popierać producentów, dystrybutorów i sklepy udostępniające rowery testowe.
Test Whyte G-160 RS 2017

Świetna rama z progresywną geometrią i rozwiązaniami odpornymi na niewłaściwe traktowanie…

Test Whyte G-160 RS 2017 - wahacz i SRAM Eagle

…połączona z solidnym wyposażeniem. Co może pójść nie tak?

Konkurenci

Jakie alternatywy warto wziąć pod uwagę, kierując się podobnymi kryteriami jak moje?

Canyon Strive Al 6.0 Race

Canyon Strive Al 6.0 Race 2017

Canyon Strive Al 6.0 Race 2017: 17500 zł, 14,1 kg (wszystkie podane tu masy są wartościami katalogowymi, bez pedałów!), reach 448 mm (M)

Najważniejszym konkurentem Whyte’a jest Canyon Strive w specyfikacji na sezon 2017 (zobacz test Canyona Strive 2015). Przede wszystkim, kosztuje dokładnie tyle samo i jest podobnie wyposażony: najważniejsze pozycje w tabelce to SRAM X01 Eagle i Rock Shox Lyrik.

Co jednak najważniejsze, Canyon już w zeszłym roku trochę zmienił rozmiarówkę geometrii Race, dzięki czemu osoby o moim wzroście (170 cm) na upartego mogą wskoczyć na M-kę – tylko o 7 mm krótszą od G-160 w rozmiarze S. Reszta wymiarów też jest bliźniaczo podobna. Przewagą Canyona jest zmienna geometria (Shapeshifter) i lepsze detale wyposażenia (np. kokpit Renthal), dzięki którym masa jest o ok. 200 g niższa.

Mondraker Dune XR

Mondraker Dune XR 2017

Mondraker Dune XR 2017: 17600 zł, 13,6 kg, reach 469 mm (M)

Pionier geometrii progresywnej w wersji o symboliczną stówkę droższej od G-160 RS, oferuje zawieszenie Foxa i koła DT Swiss, jednak kosztem SRAM-a Eagle – za rozpędzanie odpowiada GX 1×11 z korbą Race Face. Jeśli wierzyć producentowi, masa jest o 700 g niższa od G-160 RS.

Ale najważniejsza jest tu geometria. Większość wymiarów nie odbiega zbytnio od Whyte, ale dla śmiałków Mondraker oferuje dodatkowo rozmiar XL. Mnie zniechęciła zła sława trwałości łożysk „Mondków” (choć nie wykluczam, że powielam tylko stereotyp). No i jednak bardziej zależało mi na Eagle, niż na Kashimie, z którą mam mieszane doświadczenia. Choć trzeba przyznać, że na rynku jest niewiele seksowniejszych rowerów od nowego Dune…

Giant Reign SX

Giant Reign SX 2017

Giant Reign SX 2017: 16000 zł, 15,3 kg, reach 444 mm (M)

Widelec o 170 mm skoku, sprężynowy damper, kierownica 800 mm, opony w wersji Super Gravity i masa o kilogram wyższa od Whyte’a – już po przejrzeniu specyfikacji, intencje tego roweru są jasne. Tym bardziej zaskakuje tabelka z geometrią – reach rozmiaru M jest sporo krótszy od S-ki w Whyte czy Mondrakerze. Wyposażenie jest spójne, choć zawiera dużo komponentów własnych Gianta (koła, kokpit, sztyca). Napęd to SRAM GX 1×11.

Biorąc to pod uwagę, cena niższa od Whyte’a o 1,5 tys. zł nie wydaje się aż tak atrakcyjna, jak można by oczekiwać od Gianta. Jeśli jednak planujesz częste wypady do bikeparków, ciężko się tutaj do czegoś przyczepić. Aktualnie jest już dostępny całkiem nowy Reign SX 2018.

Commencal Meta AM V4.2 Race Eagle

Commencal Meta AM V4.2 2017

Commencal Meta AM V4.2 2017: 17700 zł, 14.0 kg, reach 425 mm (M)

Druga od góry specyfikacja Mety na zmodyfikowanej w 2017 ramie jest wyposażona bliźniaczo do G-160 RS: Lyrik + Eagle i oszczędności na własnych komponentach w kokpicie i w kołach. Rama jest uzbrojona w damper w metrycznym rozmiarze, ale zastosowanie jednozawiasowego zawieszenia może niektórych odstraszyć (czy słusznie, to już inna kwestia).

Mnie odstraszył dość konserwatywny reach. Ciekawa opcja dla osób nieprzekonanych do geometrii progresywnej.

Whyte G-160 S

Whyte G-160 S 2017

Whyte G-160 S 2017: 13500 zł, 14,8 kg, reach 479 mm (M)

Jak na ironię, groźnym rywalem G-160 RS jest jego… tańsza o 4 tysiaki wersja S. Ramy w obu modelach są identyczne, różnią się tylko wyposażeniem: przede wszystkim, zamiast 12-rzędowego SRAM-a Eagle znajdziesz tu sprawdzoną grupę GX 1×11.

O ile ten downgrade dla niektórych może być nawet zaletą (ze względu na niższy koszt eksploatacji), to niewątpliwą wadą jest Rock Shox Yari zamiast Lyrika – co ostatecznie popchnęło mnie do zakupu droższej wersji. Nieco mniej ewidentną różnicą jest tylna piasta z mniejszą liczbą punktów zazębienia, reszta to kosmetyczne różnice.


Rama i wyposażenie

Najciekawsze ficzery i pełną specyfikację tego roweru opisałem już w Bikepornie – jeśli jeszcze nie czytałeś/oglądałeś, gorąco polecam! Jest on uzupełnieniem poniższego testu, który skupia się na wrażeniach z jazdy.

Bikeporn: Whyte G-160 RS 2017

 

Geometria

Whyte G-160 RS 2017 - test, geometria

Krótko mówiąc: G-160 jest najdłuższym rowerem, na jakim jeździłem – mimo, że jest to rozmiar S, a zazwyczaj jeżdżę na M-kach!

Ustawienia

Test Whyte G-160 RS 2017 - damper Rock Shox Monarch RT3

Zawieszenie Quad Link ma w G-160 bardzo liniową charakterystykę. Po polsku: bardzo łatwo je dobić. Zwłaszcza przy typowych dla tego roweru prędkościach… Podobną sytuację miałem w Canyonie. Wymusza to tuning progresji poprzez zmniejszenie objętości komory powietrznej, co też uczyniłem (4 „Bottomless Ringi”). Zawieszenie G-160 jest przy tym bardzo czułe, więc można śmiało ograniczyć się do niezbyt dużego (25%) sagu.

Test Whyte G-160 RS 2017 - Rock Shox Lyrik RC

Lyrik nie pozostawia złudzeń – to widelec do ostrego enduro. W przeciwieństwie do tyłu, jest bardzo progresywny. Bez zmniejszających objętość Tokenów i przy standardowym sagu (25%), nie jestem w stanie go dobić. Jego progresję porównałbym do Pike’a z co najmniej dwoma Tokenami – lekkim riderom może to przeszkadzać. Tak agresywna charakterystyka pasuje jednak do charakteru G-160.


Na szlaku

Testowanie G-160 zacząłem od trzęsienia ziemi – na pierwszą przejażdżkę w górach, zabrałem go na zawody Enduro MTB Series. Potem skupiłem się na dobrze znanych miejscówkach, żeby jak najszybciej się w niego wjeździć i „na gorąco” porównać do innych rowerów: Enduro Trails, Wilcze Ścieżki, single Rowerowego Podhala, Srebrna Góra… Kiedy byliśmy już dotarci, jak w małżeństwie, przyszedł czas na podróż poślubną do Livigno. W międzyczasie było też kilka „klasycznych” wycieczek enduro w polskich górach. Na mój rower wskoczyło też paru znajomych, których opinie uwzględniłem w teście. Teście, który z całą stanowczością mogę nazwać „długodystansowym”.

Podjazdy

Z punktu widzenia mechaniki kwantowej, Whyte G-160 podjeżdża jednocześnie dobrze i źle.

Dobra wiadomość jest taka, że stosunkowo wysoka masa (14,7 kg z pedałami) jest skutecznie tuszowana przez ultraszeroki zakres SRAM-a Eagle i świetną geometrię.

Test Whyte G-160 RS 2017 - podjazdy

Tyłek do przodu, klata nisko – technika dobra do zdjęć. Na większości podjazdów taka gimnastyka nie jest wymagana.

Test Whyte G-160 RS 2017 - SRAM X01 Eagle

Długi wózek przerzutki dzielnie zniósł trudy testu. Jest on niezbędny do obsłużenia potężnego zakresu kasety.

Test Whyte G-160 RS 2017 - SRAM X01 Eagle

Zębatka 50T robi wrażenie nawet na przypadkowych turystach spotkanych na szlaku.

Długa górna rura w połączeniu ze stromym kątem podsiodłówki, pozwalają na zajęcie wygodnej i efektywnej pozycji. Rower jest dzięki temu przyklejony do ziemi, a przednie koło zaczyna myszkować dopiero na naprawdę stromych podjazdach. Warto wtedy sięgnąć po dźwignię platformy, która już w środkowym położeniu skutecznie filtruje bujanie i nieco hamuje zapadanie się dampera. Jest to szczególnie istotne ze względu na ultra-niski suport – co prowadzi nas do złej wiadomości…

Nie licz na czerpanie frajdy z podjazdów

G-160 na podjazdach nie porywa. Owszem, podjedziesz wszędzie, gdzie chcesz i zrobisz to nawet dosyć szybko i bez zbędnego zmęczenia. Ale nie licz na czerpanie frajdy z dynamicznego pokonywania technicznych sekcji, czy pedałowania na stojąco. Szybka tylna opona i błyskawicznie zazębiająca piasta robią co mogą, żeby tchnąć w podjazdy trochę życia, ale kiedy już złapiesz swój rytm, szybko wybije Cię z niego strzał korbą w korzeń – suport jest tu naprawdę nisko!

Test Whyte G-160 RS 2017 - podjazdy

Zalecana taktyka na podjazdy: siedź, kręć i czekaj, aż nad Tobą nie będzie już drzew.

Zjazdy

Kiedy już znajdziesz się na szczycie, starannie wybierz trasę. Powiedzmy to sobie wprost: G-160 to nie jest rower na Twistera czy Single pod Smrkem. Na flow-trailach zupełnie nie inspiruje do szybkiej, aktywnej jazdy, dokręcania i pompowania każdej muldy. Gdyby umiał mówić, powiedziałby z walijskim akcentem:

Obudź mnie, jak już dorośniesz do prawdziwego enduro, dziewczynko!

Kiedy go posłuchasz, możliwości na zjazdach okazują się… niedorzeczne! W każdym pozytywnym znaczeniu tego słowa. Posłużę się tu przykładem ścianki na końcu „Długiego” (singla Rowerowego Podhala). Po brązowym alarmie na fatbike’u, nabrałem do niej respektu i od tego czasu zawsze siedziała mi gdzieś z tyłu głowy przez cały zjazd. Ale „czy uda się zjechać?” nie jest lampką, która często zapala się w głowie właściciela G-160. Po prostu wiesz, że się uda i zupełnie o tym nie myślisz.

Test Whyte G-160 RS 2017 - zjazd

Stabilność tego roweru nie tylko powoduje, że zjeżdżasz sekcje, na których normalnie poszukałbyś chicken-line’a. Powoduje, że robisz to bez namysłu, jako pierwszy z grupy. Co prowadzi do tego, że… ten rower jest niebezpieczny!

Choć zjeżdżanie hardkorów bez żadnych ceregieli brzmi jak idealna pochwała, w praktyce czasem może się skończyć nieco zbyt szybkim wyczerpaniem własnych umiejętności. „Szybkim” jest tu dobrym słowem, bo również dobrze znane trasy przejedziesz na G-160 z większą prędkością. Lepiej zainwestuj w gogle, bo bez nich jazda na tym rowerze wyciska łzy! W porównaniu do rowerów z klasyczną geometrią, to inna liga. Kumpel, który też go objeżdżał, określił to nawet mianem „rewolucji”.

Test Whyte G-160 RS 2017 - zjazdy

Tego typu nawierzchnie szbko robią się nudne…

Test Whyte G-160 RS 2017 - zjazdy

…trzeba sobie poszukać nowych atrakcji!

„Rewolucja” to oczywiście przesada, ale na tym rowerze faktycznie jeździ się inaczej. Po przesiadce z lżejszych modeli z mniejszym skokiem, G-160 sprawia wrażenie trochę „drewnianego” i w porównaniu np. do Moona, mniej zabawowego. Ale przy dużych prędkościach i w trudnym terenie daje tyle pewności siebie, że zaczynasz czerpać frajdę z rzeczy, na które normalnie byś nie wpadł. Jeśli przesiadasz się ze zjazdówki – zdecydowanie określisz go jako zabawowy.

Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność

Przypomnisz sobie o tym próbując wytracić tę nowo nabytą prędkość. Połączenie podstawowych SRAMów Guide R z przednią tarczą 180 mm uszłoby w każdym zwykłym rowerze, ale tutaj jest stanowczo za słabe – a ważę 65 kg! W swoim rowerze założyłem klamki z modelu RS i tarczę 203 mm. Problem rozwiązany, ale przy tej klasie roweru, nie powinno to być konieczne.

Test Whyte G-160 RS 2017 - zjazdy

Długie alpejskie zjazdy szybko pokazują granice możliwości seryjnych hamulców – do wymiany!

Turbo, jakie ten rower daje na zjazdach, najmocniej przejawia się na prostych i umiarkowanie pokręconych odcinkach. A jak ten „autobus” skręca? Wbrew pozorom, to właśnie sposób pokonywania zakrętów przez testowanego przeze mnie T-130 „zakochał mnie” w tej marce. Zamawiając dłuższego i nieco wyższego G-160 trochę się bałem, że będzie pod tym względem gorszy, ale na szczęście geny Whyte’a są ewidentne od pierwszego łuku, o czym pisałem już w bikepornie.

Test Whyte G-160 RS 2017 - zjazdy

Po przyjęciu odpowiedniej pozycji, rower błyskawicznie składa się w zakręt i jak cyrkiel wycina płynny łuk – niezależnie od tego, co znajdzie się pod kołami.

Test Whyte G-160 RS 2017 - zwrotność

Jeśli jednak przyczepność nie nadąża za prędkością, tył roweru wpada w poślizg jako pierwszy, co dzięki długiej bazie kół, wywołuje bardziej uśmiech, niż zawał serca.

Test Whyte G-160 RS 2017 - Maxxis Minion SS

Taką charakterystykę podkreśla wybór Miniona SS do roli tylnej opony. W umiarkowanie mokrych warunkach, pozwala na dużo więcej, niż mógłbyś oczekiwać po jego skromnym środkowym bieżniku.

W powyższym opisie kluczowa jest jednak fraza „po przyjęciu odpowiedniej pozycji”. Jeśli za bardzo przypomnisz sobie stare, wyrobione na krótkich rowerach nawyki, G-160 będzie sprawiał wrażenie… opornego.

Test Whyte G-160 RS 2017 - podjazdy

Do głowy przychodzi powtarzany w wielu testach banał: „ten rower zrobi z Ciebie lepszego ridera”. Ale ten zrobi to, czy tego chcesz, czy nie!


Whyte G-160 RS – werdykt

Charakter Whyte G-160 RS idealnie opisuje kultowe motto Enduro Trophy: „Im gorzej, tym lepiej”. Jeśli mieszkasz na nizinach, w weekendy jeździsz na wyprawy po trudnych szlakach, uwielbiasz Twistera i Superflowa, a zawody odwiedzasz od święta – bez zastanowienia wybierz T-130.

Jeśli jednak jesteś doświadczonym riderem, jeździsz agresywnie, przez „enduro” rozumiesz trasy budzące zazdrość u zjazdowców, a „prędkość” i „fun” to w Twoim słowniku synonimy, koniecznie przetestuj G-160. Przygotuj się jednak na to, że po teście będziesz chciał go kupić – wiem coś o tym!

Test Whyte G-160 RS 2017


Walety:

  • progresywna geometria = „mogę wszystko”;
  • szybkość na trudnych, stromych trasach;
  • brytyjska filozofia w wykonaniu ramy;
  • zakres i działanie 12-rzędowego napędu;
  • szerokie obręcze i dobre opony.

Zady:

  • ospałość na łatwych trasach;
  • słabe hamulce;
  • dla niektórych: bardzo niski suport.

Cena: 17 499 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L
Masa: 14,7 kg (rozmiar M, z pedałami, na mleku)
Strona producenta: whyte.bike/g160rs
Strona polskiego dystrybutora: whyte.pl/g160rs


Bonus: Whyte G-170 RS 2018

Mój test długodystansowy okazał się na tyle długodystansowy, że Whyte w międzyczasie zdążył wprowadzić do sprzedaży nowy model ;)

Co się zmieniło?

  • skok wydłużony do 170 mm;
  • carbonowa rama w środkowej (RS) i topowej (S) konfiguracji;
  • bardziej płaski kąt główki ramy (65 stopni);
  • nieco krótszy reach i dłuższy chainstay (sic!);
  • miejsce na oponę aż do 3.0″;
  • damper w metrycznym rozmiarze;
  • bardziej progresywna charakterystyka zawieszenia.
Whyte G-170 C RS

Whyte G-170 C RS – ok. 3800 funtów

Dłuższy tył i krótszy przód wprawdzie idą pod prąd trendom, ale przekładają się na lepsze dociążenie przedniego koła w mniej wymagającym terenie. Cieszy też zwiększenie progresji zawieszenia, które jest teraz kompatybilne z nową falą damperów sprężynowych.

Zmiany te powinny znacznie poprawić najsłabszą stronę G-160, czyli ospałe zachowanie na łatwych trasach. Jeśli wierzyć pierwszym wrażeniom z jazdy, mimo zwiększenia skoku, nowy G-170 jest zdecydowanie bardziej zwinny i skoczny od poprzednika. Ideał…?


Zobacz też:

 

 

56
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
pawel
Gość
pawel

super zdjecia az sie chce wsiasc na rower, obojetnie jaki ;) Chociaz takim whytem tez bym sie chetnie przejechal

Ekspert
Gość
Ekspert

Przesiadłem się z Pike na Yari i bałem się tego „wynalazku” ale okazał się jednym z mocniejszych punktów roweru. Choć nie wiem czy jest sens porównywać te dwa amory, Pike wygładzi wiele a Yari dużo lepszy do szybkiej i agresywnej jazdy. Oczywiście moim zdaniem.

Fnk
Gość
Fnk

Od miesiąca mam ciągle odpaloną zakładkę ze sklepem Whyte’a i czekam na przycisk kupuj pod G-170, niestety nadal go nie ma :(.
Ten rower wydaje mi się idealnym wyborem na najbliższe 2-3 lata. Jeśli będziesz testował to wrzucaj prędko :).

Artur
Gość
Artur

Cześć Michał, Zastanawiam się nad zakupem pierwszego fulla. Często jednak ostrzegałeś przed sporymi kosztami utrzymania takiego roweru w porównaniu do HT. Wiem, że to zależy od tego ile się jeździ, jak się jeździ. Ale jakie mogą być orientacyjne roczne koszty utrzymania takiego G160/G170? Obecnie przy swoim HT właściwie wszystko mogę zrobić sam. Ustawienie, wymiana linek, pancerzy, smarowania itd. Więc roczny koszt zazwyczaj mieści się w granicach kilkuset złotych. (Zależy czy wymieniam jakieś części jak np. kasetę). Jak to będzie wyglądać w przypadku takiego fulla? Zdaje sobie sprawę, że tutaj jest droższy osprzęt. I taka kaseta GX kosztuje normalnie koło 450… Czytaj więcej »

Artur
Gość
Artur

Michał, Dziękuję za szczegółową odpowiedź!

BTW, będziesz jeszcze wracał do HT? ;)

Vandall
Gość
Vandall

Do rocznego przeglądu Serwis rewerba 120zl, co dwa trzy lata wymiana ślizgów i uszczelki 200zl Mleko 0.5 L 45 zł to takie miniumum na rok Blaty w korbie co dwa lata Klocki co rok xt 80 zł kpl Średnio na rower i przygotowanie do sezonu w zależności od klasy sprzętu (za foxy serwis i uszczelki jest większy ) trzeba sie liczyć z kosztem 1500 zł rocznie + Lekko licząc przy założeniu ze niczego nie urwiesz ( przezutka ) nie pęknie lub sie wygnie ( obręcze kół ), lub sam bie zepsujesz ( serwis amora, Ale warto obcowanie z natura zawsze… Czytaj więcej »

Wolnyslimak
Gość
Wolnyslimak

Pod koniec tekstu piszesz „Zmiany te powinny znacznie poprawić najsłabszą stronę G-160, czyli ospałe zachowanie na łatwych trasach”. Powiedzmy masz na myśli choćby takiego Twistera? Możemy chyba się spokojnie umówić, że zaliczamy go do łatwych tras? Jak wiesz od niecałego roku ujeżdżam Geometrona i ogólnie mam bardzo podobne odczucia co do wyższości długich rowerów nad tymi konwencjonalnymi. Pierwszy zjazd Twisterem też mi dał odczucie nudy. Jednak wystarczy przyspieszyć tak aby nad większością muld przelatywać. Wszelkiego rodzaju stoliki, hopy czy ścianki na długim rowerze stały się banalne. Prędkość oraz długość lotów wzrosła diametralnie względem poprzedniego roweru, jakim był też nie krótki… Czytaj więcej »

artur
Gość
artur

„klasyczne opony – po upchnięciu opon 2.8″ do Moona i T-130, ciągle nie jestem przekonany co do „plusów” w fullach o dużym skoku, przeznaczonych do szybkiej jazdy. A ponieważ na 29″ jestem nieco za mały (170 cm), zostałem przy najbardziej klasycznym rozmiarze.”

w sensie że nie jesteś przekonany do opon >2.8 w fullach? Swojego Whyte przez ten cały czas testowałeś na fabrycznych 2,4?

YT Capra nie załapał się ze względu na mało progresywną geo jak rozumie?

Rychu
Gość
Rychu

Michał, a co powiesz o S-150? :)

CK
Gość
CK

Rower rowerem ale skąd te foty? O_O

Danny
Gość
Danny

A czemu rozwazajac zakup wykluczales takie marki jak SC, Spec, Rose, NS etc?

Guncar
Gość
Guncar

Kurczę wszystko fajnie pięknie mi się wydaje ale jak widzę tak krótką podsiodłówkę to już mam obawy. Tak te minimum 30mm więcej by się dla mnie przydało

bzx
Gość
bzx

Mam dodatkowe pytanie o wspominanym rozmiarze 29″ i modelu S-150. Czy naprawdę wybrałbyś go przy wyższym wzroście? Mam 189cm i owszem, jeżdżę teraz na dużym kole, ale mam spory dylemat jeśli chodzi o kolejny rower, który ma mieć w założeniu więcej skoku niż moje obecne 130mm.. Testowałem kilka rowerów 27,5″ na Joyride – w tym G-160 RS – i wszystkie były dużo zwinniejsze, skoczniejsze, wręcz same leciały w powietrze przy najmniejszej nawet hopce. I to było coś co bardzo mi się podobało, pomimo nieopanowania Whyte’a przy jednym ze skoków i niegroźnym spotkaniu z glebą ;) Wiem że duże koło będzie… Czytaj więcej »

Juras
Gość
Juras

Ciekawi mnie dlaczego „wszyscy” producenci nie idą w progresję skoro ona ma być taka rewolucyjna. Napewno nowy standard boost bardzo mocno poprawił stabilność roweru, to naprawdę czuć. Ale trendy cały czas sie zmieniają i wszyscy móżdżą. Norco jak wspomniałeś wydłuża tylny widelec żeby „jeździć w środku” za to transition nieźle namieszał, podnosi kąt podsiodłowki do 77 i splaszcza przód do 64 stopni przy mostku 44mm i mniejszym offsecie widelca, wprowadzając magiczną SBG technologies. Ciekawe jak to bedzie śmigać. Generalnie wszystko idzie w kierunku szybciej ale potwierdzam że to staje sie ryzykowne i wymaga większych umiejętności i szybszego timingu. W przeciwnym… Czytaj więcej »

Adrian
Gość
Adrian

Michal,G-160, przy wzroscie 172cm bardziej celowac w S-ke czy M-ke?

Adrian
Gość
Adrian

Nie mogę znaleźć jaka sztyca idzie w rozmiarze M, ale podejrzewam że 150mm. Jeśli tak, to zostanie mi 3cm luzu

Artur
Gość
Artur

Niesamowite jak przesuwa się granica w cenach rowerów. Kiedyś rower za 5k to była górna półka. Teraz pewnie dla wielu amatorów to jest w okolicach 10, ale widzę lecimy już do 20 :) Na szlakach widzę też coraz więcej ludzi na rowerach 30+. Nadal rodzynki, ale się pojawiają. Zastanawiam się jaka jest krańcowa stopa substytucji. Z ilu posiłków warto zrezygnować by kupić jeszcze lepszą maszynę :) Nigdy nie jeździłem na tak drogim rowerze. Jestem ciekawe czy na takim G-160RS jeździ się 2 razy lepiej niż na przykład Kross Soil 2, który jest dwa razy tańszy? Michał, jeździłeś na obu, jakbyś… Czytaj więcej »

Artur
Gość
Artur

Hej Michał, to nie był hejt. Tylko taki żart z teorii ekonomii, ale widzę wyszedł suchar z tego. Więc o posiłkach nie bierz tego dosłownie. Ja zmieniając rower na droższy za każdym razem odczuwałem ogromny przeskok w jakości jazdy. Tego co mogę na nim zrobić, ile daje mi radości. Zastanawiałem się tylko głośno czy można tak w nieskończoność. Co do 5k to nie chodziło o to że nigdy nie było droższych rowerów. Tylko trafiały one do bardzo wąskiej grupy. Teraz trafiają do mainstreamu. Autentycznie interesują mnie Twoje doświadczenia z rowerami z wyższych półek. Sam rozważam przeskok o w cenie x2… Czytaj więcej »

Juras
Gość
Juras

Pytanie z innej beczki Michał. Jak byś ocenił
Pod względem pracy, progresji, sztywności i „pompowania”, dwa różne typy tylnego zawieszenia na których jeździłeś White vs Canyon

solar
Gość
solar

U mnie mierzona odległość do powierzchni siodła to 820 mm. Ustawienie wedle starej szkoły – pięta na pedale w dolnym położeniu i noga wyprostowana. Przy pedałowaniu się nie prostuje. Dochodzi w sumie jeszcze grubość podeszwy buta.
Pierścień wliczałem do wystającego nieruchomego elementu sztycy. Bo i tak wystaje. :)
Jakby nie było, teraz i tak sporo wystaje, a w Whyte L byłoby jeszcze 6 cm więcej…
http://www.solar.blurp.org/pict_rower/rower4b.jpg

Toca
Gość
Toca

Masz u mnie piwo!

Kubol
Gość
Kubol

W G-170 jeżeli wierzyć tabelką, to jeszcze obniżyli suport. Ciekawe jak się to sprawdzi.

Olek K
Gość
Olek K

jeżeli to jest niski support to czy ja mam w specu fsr 29 extremalnie niski? 338mm? I jeśli wpakuję sobie koła 27,5 na opnach 2.8 to będzie 325mm – czy na tym da się w ogóle jeszcze jeździć?

Odwiedź mój profil na
Instagram Top