Bikeporn: Canyon Spectral CF 8.0 2018

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Dziś mam dla Ciebie szczególnego bikeporna. Nie tylko dlatego, że jego bohater – Canyon Spectral CF 8.0 – jest całkiem nowym modelem. Również dlatego, że prezentowany dziś rower to mój prywatny zakup na ten sezon!


Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Jeszcze nie raz zobaczysz go na blogu, więc warto zapoznać się z nim bliżej ;)

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Co mnie skłoniło do wyboru ścieżkowca zamiast typowego roweru enduro? Przede wszystkim: testy Whyte T-130 i Krossa Soila EX, które na „mój teren” okazały w 95% wystarczające.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Spectral oferuje od nich ciut więcej skoku i ciut bardziej endurową geometrię, więc powinien być dla mnie idealnym kompromisem, który zastąpi rower enduro i hardtaila. Przy ilości rowerów testowych przewijających się przez „redakcję”, uznałem to za jedyne sensowne rozwiązanie (o którym pisałem już przy okazji swoich postanowień noworocznych).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Producent wyraźnie podkreślił endurowe aspiracje Spectrala, przenosząc go do tej samej kategorii, co Strive.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Wiąże się z tym większa wytrzymałość, ale też adekwatne właściwości jezdne, które dyktuje między innymi kąt główki ramy: 66°. Podobnie jak reszta wymiarów, nie jest to wartość ani trochę radykalna, ale też zdecydowanie bez krosiarskich odchyłek.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Reach jest wyraźnie krótszy od mojego Whyte G-160, ale po przetestowaniu G-170 (również skróconego względem poprzednika) i kilku innych rowerów o „normalnej” geometrii, trochę złagodziłem swoje poglądy w tej kwestii. 440 mm w rozmiarze M to i tak więcej, niż w moim prywatnym Canyonie Strive (z progresywną geometrią „Race”!) sprzed zaledwie paru sezonów.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Zresztą, cyferki nie mają aż takiego znaczenia, bo Spectrala kupiłem dlatego, że… mi się podobał (bardzo polecam to kryterium wyboru!). Już poprzedni model był dla mnie jednym z najładniejszych rowerów na rynku, więc następcy – z poprawionym zawieszeniem i geometrią – wyczekiwałem z niecierpliwością.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Po obejrzeniu pierwszych zdjęć, jeszcze przed oficjalną premierą, wybór szybko padł na wersję carbonową. Czy ma ona jakieś zalety poza ciut niższą masą i pięknymi kształtami rodem z filmów science-fiction? Who cares?! :)

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Wyborem ramy w 100% zajęła się półkula artystyczna, więc obowiązki związane z osprzętem, zostały oddelegowane do bardziej ścisłej i rozsądnej strony mojego mózgu.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Stąd najtańszy model carbonowy, z aluminiowym wahaczem i wyposażeniem bez szaleństw. Mimo to, Spectral CF 8.0 niemal idealnie trafił w moje wymagania. Podstawowe kryteria: SRAM GX Eagle i Rock Shox Pike.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Nowego Pike’a 2018 objeździłem już w testowym Soilu EX i wiedziałem, że mimo ciut mniejszego skoku (150 mm), zapewni on odpowiednią kontrolę na trasach enduro.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Tłumik Charger w najnowszej wersji potrafi zdziałać cuda!

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Z tyłu za amortyzację odpowiada Rock Shox Deluxe RT (w metrycznym rozmiarze).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Poza tłumieniem powrotu, ma on też dwupozycyjną regulację tłumienia kompresji. Czyli po polsku: blokadę skoku (choć nie całkowitą). Nie wiem, czy jej kiedykolwiek użyję, ale górscy szosowcy na pewno będą wniebowzięci.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Skok czterozawiasowego zawieszenia nowego Spectrala (140 mm) nie urósł względem poprzednika. Za to całkiem nowy jest jego układ. Damper zmienił pozycję z pionowej na poziomą, a tylny punkt obrotu (ogniwo Horsta) dość nietypowo powędrował powyżej osi koła (przez co w świetle patentu, przestał być „ogniwem Horsta”).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Co to oznacza dla zachowania roweru na szlaku? Nie wiem :) Zapewne wpisuje się to w ideę przeniesienia głównych założeń kinematyki ze zjazdowego Sendera (choć trochę zalatuje to marketingiem, bo założenia zawsze są te same: czułość, stabilność, progresja).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Całość została podana w niemieckim stylu. Cieszą takie detale, jak miękka osłona przykręcona do tylnego trójkąta – nic nie trzeba oklejać.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Bardzo praktyczną nowinką jest też ukrycie wszystkich kabli pod plastikową listwą – inspiracją podobno były nowe panele podłogowe w domu głównego inżyniera. Listwa za jednym zamachem chroni dolną rurę na całej długości (więc nie tylko przed kamieniami, ale też np. klapą pickupa, jeśli akurat mieszkasz w Kanadzie), ułatwia prace serwisowe i eliminuje problem telepiących się w ramie przewodów. Sprytne!

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Cieszy też, że w ramie znalazło się miejsce na bidon. A dlaczego aż z trzema otworami? Służą one do mocowania opcjonalnego systemu podwójnych butelek Eject, które nawet w najmniejszym rozmiarze ramy pozwalają zabrać 800 ml picia.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Nie tylko wodę możesz przykręcić do nowego Spectrala. Przy główce ramy, kolejne otwory czekają na zamontowanie trójkątnego pudełka na narzędzia i kabanosy.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Również przy główce znajdziesz kolejną ciekawostkę: ogranicznik skrętu kierownicy. Dzięki niemu, już nigdy nie urwiesz przy glebie przewodu Reverba (ani nie zaorasz górnej rury manetką – #beenthere). Początkowo bałem się, że uniemożliwi to spakowanie roweru do samochodu (jak w nowych Trekach), ale zakres obrotu to niemal pełne 180 stopni.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

W razie czego, ogranicznik można zdemontować. System jest mało inwazyjny i nie wymaga np. specjalnego mostka. Jest to zupełnie normalny Race Face Aeffect, choć jak na dzisiejsze standardy, dość długaśny: 55 mm.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Z tej samej serii Race Face’a pochodzi też kierownica o średnicy mocowania 35 mm. Szerokość to teoretycznie 760 mm, ale mierząc z wystającymi gripami, wychodzi 770 mm.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Swoją drogą, gripy wyglądają strasznie biednie. Zaraz po wyciągnięciu roweru z pudełka, zacząłem myśleć o ich wymianie. Ucieszyłem się jednak na widok nowej manetki Reverba – dzięki niej, odsprzedam go za wyższą cenę ;) A tak serio, pod względem ergonomii, to kolosalny (i kolosalnie spóźniony) krok naprzód w stosunku do starego guziczka.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Reverb ma 150 mm skoku (125 mm w ramach XS/S), co w połączeniu z rurą podsiodłową o długości aż 440 mm (dokładnie tyle samo, co w starym modelu), powoduje problemy z dopasowaniem dla osób na granicy rozmiarów. Ja przy 170 cm wzrostu wymieniłem sztycę na niższą (BikeYoke Revive).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Na (nie)szczęście cienkie i niskie jest też siodło SDG Fly MTN. Gdybyś chciał kupić sobie podobne, w sklepie szukaj w kategorii Akcesoria erotyczne > BDSM.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Komin sztycy zaczerpnięty ze zjazdowego Sendera, choć bardziej przypominający ogon wahadłowca, to element rozpoznawczy nowej generacji ram Canyona. Zakończony jest zintegrowanym, uszczelnionym zaciskiem sztycy. Ktoś chyba zapatrzył się na rozwiązania Whyte…? ;)

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Kosmiczny design podkreślają bardziej przyziemne detale, takie jak elegancko ukryte wewnątrz wahacza zawiasy górnego łącznika.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Z kolei łożyska głównego punktu obrotu schowano za plastikowymi klapkami, które izolują je od błota i… strumienia myjki ciśnieniowej (tylko ten pressfit trochę do tego nie pasuje…).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Prawą klapkę można wymienić na element umożliwiający montaż przedniej przerzutki (jest on dołączany do roweru).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Choć nie wiem, czemu ktoś miałby to zrobić, skoro domyślnym napędem jest SRAM GX Eagle z 12-rzędową kasetą o zakresie 10-50T.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Połączono ją z przednią zębatką w rozmiarze 32T – w sam raz na długie i/lub strome podjazdy.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Jest to model direct-mount, przykręcony do korby SRAM Descendant.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Jak już jesteśmy przy „mountach”: Canyon nie zdecydował się na nowe mocowanie tylnego hamulca flat mount, zamiast tego stawiając na klasyczny post mount w rozmiarze 180 mm. Dzięki temu adapter jest zbędny (ostrożnie z dokręcaniem śrub!).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Z kolei przednia tarcza ma 203 mm. To dość czytelny sygnał, że Spectral nie jest typowym ścieżkowcem. Super!

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Duża tarcza cieszy, szczególnie że za spowalnianie odpowiada jasny lager wśród hamulców, czyli SRAM Guide R. Na początku wspomniałem, że specyfikacja Spectrala CF 8.0 niemal idealnie trafiła w moje oczekiwania. Podstawowa wersja hamulców to właśnie to „niemal”… Szkoda, że nie jest to wersja RS, z klamką zapewniającą wyższą siłę hamowania.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Swoją drogą, zauważyłeś napis „PULL” na jednym z poprzednich zdjęć? Ośka tylnej piasty to kolejny dowód na to, że projektantom Canyona nudzi się w pracy.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Po pociągnięciu za uszko, z osi wychodzi dźwignia, dzięki której nie musisz szukać imbusów przy demontażu koła. Uwielbiam takie detale!

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Koła to systemowe DT Swiss M1700 Spline o szerokości wewnętrznej 30 mm.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Co ważne, tylna piasta, oczywiście w rozmiarze Boost, uzbrojona jest w pancerne sprzęgło Ratchet – element, z którego słyną piasty DT Swiss (ale dostępny tylko w lepszych modelach).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Koła są oczywiście gotowe do założenia opon tubeless, choć wentylki będziesz musiał dokupić osobno. Biorąc pod uwagę bogactwo dodatków oferowanych przez Canyona, trochę mnie to zaskoczyło.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Zaskakujące w nowym Spectralu jest też to, że wszystkie modele i rozmiary toczą się na kołach 27.5″ – w momencie, kiedy wydaje się, że koła 29″ podbijają rynek, a w szczególności segment trail. Dla mnie bomba, ale miłośnicy 29erów nie mają tu czego szukać.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Niedobór średnicy obręczy częściowo wynagradza rozmiar opon: 2.6″. W mojej głowie jest to dobry substytut 29era dla niskich (to ja) i tych, którym duże koła po prostu się nie podobają.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Z przodu jest to klasyka gatunku w nowym wydaniu, czyli nieco przytyty Maxxis Minion DHF.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Tylny bieżnik jest łagodniejszy (Maxxis Rekon). Obie opony to najlepsza wersja EXO 3C MaxxTerra.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

I w zasadzie wybór kół i opon chyba najlepiej pokazuje, w czym nowy Canyon Spectral jest najmocniejszy: w sztuce kompromisu. Małe koła, ale z ciut większymi oponami, skok i geometria gdzieś pomiędzy kategoriami trail i enduro, carbonowa rama z aluminiowym wahaczem…

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Dobrze wyważonym kompromisem jest też osprzęt wybranej przeze mnie wersji. Całość waży 13,2 kg (rozmiar M, na mleku, bez pedałów) i kosztuje ok. 13 900 zł (z kosztami wysyłki).

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Wszystko składa się na obraz prawdziwego „jednego roweru do wszystkiego”, przy czym nastawionego bardziej na frajdę z jazdy, niż ściganie.

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Przynajmniej w teorii, bo jak zwykle o wrażeniach z jazdy przeczytasz w pełnym teście :)


Canyon Spectral CF 8.0

Cena: 13 699 zł (+ wysyłka 202 zł)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 13,2 (rozmiar M, bez pedałów, tubeless)
Strona i sklep producenta


Zobacz też:

 

Dodaj komentarz

149 komentarzy do "Bikeporn: Canyon Spectral CF 8.0 2018"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz Danek
Gość

Michale rozmiar M siadł na styk ?

Radek
Gość

Na twoich zdjęciach wygląda o wiele bardziej atrakcyjnie, bo przyznam że wstawki prasowe, zwłaszcza ze zdjęciami na ciemnych (o ile nie czarnych) tłach, psują efekt

Krosiarz chory na cyklozę
Gość

Gratuluję wyboru. Również mój typ No 1.

cultes93
Gość

Nie mogę się przekonać do kształtu tej ramy. Ważne, że Tobie się podoba.

Michał Świderski
Gość

Fajny, też szukam roweru „kompromisu” i jak się okazuje, mam podobne założenia przy wyborze, z tym ja wciąż jestem przed :(

Belmonte
Gość

Coś jest na rzeczy z tymi zegarkami. U mnie w Polsce 20:17 a wcześniejsze wpisy z 21:09. Chyba to ty Michał zakłócasz te Herze w gniazdkach 230V :)))

Cris
Gość

Coś czuję, że to będzie hit sezonu. Wśród znajomych większość napala się właśnie na tą wersję. Stosunek jakość/cena bardzo przyzwoita.

El_irz
Gość

Poprzednia wersja Spectrala bardziej przemawia do mojej estetycznej półkuli.
Nowy Spectral troszkę za bardzo przypomina mi Jeffsyego.
Podejrzewam jednak, że w terenie zachowuje się jak marzenie :)

Marcin Maj
Gość

Rowerek nie powiem – ładny, tylko te blokade niepotrzebnie wozisz. Złap kąbinerkami i ułam to gówno, żeby nikt postronny Cie nie oskarżył, że używasz!!!
„Nowy Pike” To ten co wyszedł kiedy pojawił się Lyrik wyżej? Od jakiego to rocznika modelowego? Soil EX miał najprostrzego Pike. Warto dopłacać do RC3?

Rychu
Gość

Gratulacje!

piter614
Gość

świetna jest ta osłona na przewody pod ramą przydała by się taka w moim soil 1 bo pod korbą przewody strasznie sterczą

Marcin Maj
Gość
A ja bym wolał żeby tam był demontowalny kawałek rury ramy, tak by można było w przyszłości wpasować tam baterie e-wspomagania. Mogłaby być nieco większa + specjalne wycięcia przyjmujące np najnowszy wąski silniczek Shimano E8000. Swoją droga ciekawe jak to się dzieje że rower enduro, który już i tak jest napompowany cenowo do granic eksplozji np taki za 15k w połączeniu z systemem e-Bike za ok 7k (Chińczycy robią taki sam za 3k i jeszcze mają z tego zyski ogromne!), daje w sumie około 30k… Albo to: Największe opory stawia fat-bike i plusowiec na 3.0″ ale to nie taniego Fat-Bike… Czytaj więcej »
Marcin Maj
Gość

Pamiętaj o pomyśle z używkami. Wystarczy 10 najczęstszych „świezych” 2-3 latnich i 10 „oldboyów” po 10 lub więcej lat każdy ;)

Łukasz Danek
Gość

Ciekawie wygląda tegoroczna rama spectral. męska, damska jak i elektryczna ON każdy ma inny link przy damperze :D

ALEK STYRNA
Gość
Micał, czy to Twój pierwszy Carbon? Ja na 2018 też zdecydowłem się, czy może raczej zaryzykowałem Carbon. Oczywiście ja w mojej „Bike Stacji Kozioła” wybieram tylko modele ze stacji NS Bikes. Padło na flagowca, czyli SNABB C1 ale mam też Plusa 150 czyli 29′. W ubiegłym sezonie byłem zachywcony wersją Plus 130, choć oczywiście nie był to rower do zadań specjalnych a raczej „super universal” trzymjący się raczej z dala od DH. Czy Plus 150 będzie bliższy rasowemu enduro? Czy nie straci z kolei swojej „lekkości”? To są pytania, na ktore odpowiedz dadzą tylko całosezonowe testy. Ale wracając do Twojej… Czytaj więcej »
Shruikan
Gość

„choć wentylki będziesz musiał dokupić osobno”… Oglądałem unboxing Spectrala, chyba wyższy model i już w opakowaniu były wentylki… :)

Bartek K
Gość

Cóż za paskudne malowanie, wygląda jak rura kanalizacyjna pryśnięta fluo pomarańczem. Słabo widoczne logo producenta. A fuj! ;)

Marcin H.
Gość

Zazdroszczam „miękkiej osłony tylnego trójkąta”-w moim niemcu jest twarda jak polityka Bismarcka do państw ościennych :( A co do carbą ramy-odezwał się sentymenty ibiszowe? ;)

Marcin H.
Gość

…maj gad-dwa zdania i tyle błędów. Kajam się przed językoznawcami :)

Piotrek Bartkowski
Gość

Nad przerzutką, obok ośki jest jeszcze jedna śruba obok insertu osi. To jest od instalacji haka przerzutki?
Aż ciężko mi uwierzyć,że wybrałeś koło 27,5.
Rower przyjemny dla oka. Który to już w kolekcji?

Karol B.
Gość

Canyon Spectral to też i mój wybór jako pierwszy poważny rower tyle że wersja Al 6.0. Przy moim wzroście 170-172 (zależy jakie skarpetki na nogach i jaka miarka) rozmiar M wydaje się być idealny. Kind Shock do oporu wciśnięty i jest spoko. Jak narazie kilka zimowych przejażdżek i jestem zachwycony !

Mirek
Gość

Świetny rower. Trzeba przyznać kolega ma dobrą stajnię :)

Artur
Gość

Cześć Michał, testujesz ostatnio sporo rowerów. Rok zapowiada się rewelacyjnie! :)

Myślałeś może o czymś ze sprężyną? Nie lubisz takiego zawieszenia czy nie miałeś po prostu okazji pojeździć?

Kubak
Gość

No właśnie, największy minus aluminiowych ram nowego Spectrala, to wygląd. Osobiście na te spawy nie mogę patrzeć ;)

Kubak
Gość

Szukałem na Twoim blogu materiału nt. ram (aluminium vs karbon). Praktycznie na dniach zamawiam Spectrala CF 8.0, tylko mam jedną obawę. Karbon… jest się czego bać, faktycznie to tak kruchy materiał?

bzx
Gość

gwoli ścisłości, w wersji oczko wyżej nie ma nigdzie napędu/hampli Shimano, zawiecha też RS, dopiero w topowym SL jest Fox.

Dante
Gość

Oczko wyżej jest wersja 9.0 i jest ona na foxach i shimano.
Pewnie pomyliło Ci się z 9.0 PRO, która jest 2 oczka wyżej :)
https://www.canyon.com/pl/mtb/spectral/spectral-cf-9-0.html

Robert
Gość

Mnie do Canyona zrażają opinie w necie. Ponad 50% osób oceni ich serwis jako bad albo poor. Nie wiem jak robiąc tak ładne rowery i to Niemcy mogą mieć tak fatalną opinię.

Jak się czyta opinie na trustpilot to włos się jeży na głowie. Wpadki zdarzają sie każdemu ale w takich ilościach?

Ostatnio nawet było o pękających ramach w Spectralach :(
https://uk.trustpilot.com/review/www.canyon.com

p.s. a sam rower oczywiście piękny, jestem ciekaw dlatego tym bardziej Twojej opinii.

Tomakuzu
Gość

Michał….. dasz się karnąć?

Kamil
Gość

Bardzo ładny rower, Mnie interesują modele z ramami z aluminium (cena, upodobania), zastanawiam się czy jeśli do modelu CF 8.0 jest dołączony element umożliwiający montaż przedniej przerzutki to czy analogicznie do spectrala al 7.0 będzie dostarczona zaślepka po zdemontowaniu przedniej przerzutki :)?

Pablo RS
Gość

Zacny rowerek. patent z prowadzeniem kabli genialny! Super koła i amor. Klapki na łożyskach tez trafione w punkt. O plusach i minusach marek wysyłkowych powiedziano juz wszystko. Pozostaje zyczyc bezawaryjnej eksploatacji ;-) ps. zabrał byś go do Włoch tam gdzie ostatnio?? ;-)

Michał K.
Gość

Rower ładny, nawet bardzo ładny. Szkoda że nie ma wersji 29″
A swoją drogą to kiedy przetestujesz NS Plus 130 lub 150?

bzx
Gość

O_O … przysięgam na trzyblatową korbę, że dzisiaj na stronie Canyona nie było widać tych wersji ;)

bzx
Gość

@Dante: tak, widzę teraz, ale dzisiaj do południa na serio nie było widać tych rowerów na stronie.. aż się trochę dziwiłem że tylko 3 wersje karbonowe są w ofercie, widocznie coś mieszali albo mi ISP cenzurował ;)

PS. panie adminie Wooyek, coś tu odpowiadanie na komentarze nie do końca działa poprawnie, klikam przycisk „odpowiedz” ale potem się ta odpowiedź pojawia bez kontekstu na samym dole..

Ilia
Gość

Michał, ważne pytanie. Naczytałem się dużo jaki ten Pike jest cudowny i w ogóle, a tu w wyższej wersji jest Fox. Sam mam najwyższy model Foxa i nie do końca jestem zadowolony z niego, nie jestem burżujem, w krosie mam Suntoura i praktycznie obydwa działają na tym samym poziomie. Dzisiaj nawet się zastanawiałem czy nie kupić jakiegoś używanego Pika i porównać je na własnej skórze. Masz może jakieś własne opinie co do tych widelców?

Marcin Maj
Gość

Ilia. To jest jak z motocyklami. Wszyscy wiedza, że technologicznie japońskie są najlepsze ale kiedy masz dużo pieniędzy, to dziwnym zbiegim, zawsze kupujesz 2x droższy motocykl BMW.
Harley by też tak chciał ale nie umie i tak oto powstała legenda Harleya – żeby amerykański motocykl też coś od życia miał. Legenda jest tak powszechnie znana że sa tacy co wolą załacić za HD 2x tyle co za BMW, tylko po to, żeby ich motocykl się ciągle psuł…

Marcin Maj
Gość

FOX to takie współczesne BMW. Droższe niż kiedykolwiek, a aktualnie przez chińską elektronikę – bardziej usterkowe od Harleya.

Tez Michal
Gość

Jaka elektronika jest w foxie bo nie rozumiem?

Marcin
Gość

Co ciekawe te obręcze kół DT SWISS są produkcji polskiej, a dokładnie wielkopolskiej. W moim mieście robimy półprodukt, czyli długie lagi z których następnie są zwijane obręcze, oczywiście w innej firmie. DTSwiss ma ogromne wymagania wymiarowe i wytrzymałościowe.

Pietrek
Gość

Znaczy się RC w stosunku do RCT3 nie posiada trybu „pedal” a jedynie pełną blokadę – „firm”?

fixie
Gość
Już się miałem oburzyć, że nie jest progresywnie (mimo iż twój whyte to było przegięcie). Rower nie taki progresywny jak na Mkę, ale ta Mka na twój wzrost jednak krótka nie jest. Sam wiem, że na moją jazdę taka dopakowana trailówka byłaby idealna, ale jednak kusi mieć kowadło, które czasem(czyt. rzadko) bez obaw zabiorę do bike parku i sporo mi wybaczy braku skilla. A co się swoje namęczę na tripach z 2,5k przewyższeń na rowerze enduro lub super enduro już mnie nogi bolą. Ciekawi mnie czy też tak chętnie byś do Ligurii zabrał Spectrala jak ostatnio testowego whyte. Dać radę… Czytaj więcej »
Karol B.
Gość

Tutaj kilka fotek mojego cacka, ja wybrałem bezpieczny „czarny” kolor ale jestem bardzo ciekaw jak wygląda ten hellfire red na żywo :D

http://pokazywarka.pl/ifh6sj/

Co do spawów przy podsiodłówce mi one nie przeszkadzają, nie zwracam na nie aż takiej uwagi.

Mateusz Zwoliński
Gość

Rower piękny ale ta sprzedaż wysyłkowa i brak stacjonarnych sklepów/serwisów.. Sam szukam nowego fulla ale ta polityka Canyona mnie odstrasza.. Brałeś pod uwagę Treka? Jakbyś porównał swój nowy rower do załóżmy takiego Fuel Exa czy Remedy? Nad jednym z nich się właśnie zastanawiam.

mountain line
Gość

Te koła zaplecione były na pewno w DTSwiss? Czy to robili w Romecie hehe…

Mateusz Zwoliński
Gość

Tak, stosunek ceny do jakości u Canyona jest dobrym argumentem.

Kół 29 też nie biorę pod uwagę, dlatego myślałem o Fuelu 27,5 plus. Mam takie koła w hardtailu i świetnie mi się na nich jeździ. No nic, zobaczymy..

Artur
Gość

I jak sprawuje się Canyon? Zastanawiam się nad najwyższą wersja z aluminium AL 7.0, a wersją karbonową CF 9.0. Na zdjęciach prezentuje się dobrze.

Tomek
Gość

W wersji karbonowej jeszcze da się przełknąć ten wygląd, ale w wersji alu to jakaś tragiczna pomyłka. Sam mam Strive. Swoją droga ciekawe jakiego potworka stworzy Canyon gdy mu zmodyfikuje geny, zapożyczając je od innych marek. Kreatywność, a co to takiego.

Tomek
Gość

Karol B. – a byłbyś może w stanie zważyć swojego Spectrala Al 6.0, bo coś czuję, że wielu chętnie by się dowiedziało, ile o on w końcu waży:-) Na stronie Canyona ta waga zmienia się niemal „co tydzień” więc jest mała dezorientacja…

Tomek
Gość

W kontekście przywołanego Treka FUEL EX byłbym ciekaw waszej opinii co do koncepcji dolnej ramy ratowanej systemem Knock Block? Chodzi oczywiście o dolną rurę ramy, wchodzącą w kolizję z widelcem…:-) Otwarte pytanie stawia Bikeworld w ubiegłorocznym teście: https://portal.bikeworld.pl/artykul/testy_i_nowosci/testy_rowerow/15938/test_fuel_ex_9_8_29

Tomek
Gość
W skrócie – jak wiemy Trek zmienił sposób połączenia dolnej rury z główką ramy, co miało poprawić sztywność połączenia i stabilność roweru, a powstały (stworzony przez siebie) problem kolizji widelca z dolną rurą rozwiązał za pomocą systemu Knock Block. Testujący podnosi jednak w tekście wady użytkowe tego rozwiązania twierdząc, że w praktyce manewrując przy małych prędkościach w ciasnych zakrętach ograniczenie skrętu kierownicy może być odczuwalne i niekomfortowe – obawia się także, iż w przypadku mega gleby z silnym uderzeniem mostek jednak obróci się (bo taka jego rola) i walnie w ramę. Przyznam, że te uwagi trochę mnie zaniepokoiły. Pytanie do… Czytaj więcej »

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: San Remo - Liguria, Włochy

Miejsca / 

Relacja z obozu w San Remo zachęciła Cię do odwiedzenia surowych, kamienistych i wymagających tras z San Romolo? Oto garść informacji praktycznych, które pomogą w podjęciu ostatecznej decyzji i zorganizowaniu wyjazdu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Przewodnik powstał dzięki współpracy z Arek Bike Center


Samemu czy na obóz?

San Remo i Finale Ligure to miejsca, w których stosunkowo rzadko organizuje się samodzielny pobyt. Główny powód to transport na trasy (shuttle bus), ale nie tylko – obóz zazwyczaj wychodzi po prostu taniej, o czym już za chwilę się przekonasz.

→ Więcej: San Remo – obóz rowerowy z Arek Bike Center

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ja sugeruję wybrać „gotowca”, ale jeśli z jakiegoś powodu wolisz jechać na własną rękę, oto co musisz wiedzieć…


Lokalizacja i dojazd

San Remo leży w Ligurii, niemal przy granicy z Francją, mniej więcej w połowie drogi między Finale Ligure a Niceą:

Od granicy z Polską to prawie 1500 km, więc dojazd zajmuje od 15 do nawet 20 godzin. Jeśli chcesz zrobić całość bez noclegu, będziesz potrzebował minimum dwóch kierowców.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Planując trasę, warto wziąć pod uwagę koszt autostrad:

  • Domyślna trasa wiedzie przez Czechy (winieta 10-dniowa ok. 51 zł), Austrię (winieta 10-dniowa ok. 38 zł) i Włochy (opłaty na bramkach, ok. 2×382 zł!) – razem 853 zł.
  • Jeśli wyjeżdżasz z Polski zachodniej, lepiej jechać przez Niemcy (darmowe autostrady), Szwajcarię (winieta roczna, ok. 145 zł) i Włochy (opłaty na bramkach, ok. 2×142 zł) – razem 429 zł.

Dobrą alternatywą, pozwalającą ograniczyć czas i koszt podróży, jest samolot. Najbliższe lotniska to Nicea (NCE, ok. 1 h samochodem) i Genua (GOA, 1:40 h samochodem).

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center


Trasy enduro / DH w San Remo (San Romolo)

Przejdźmy jednak do rzeczy, czyli do opisu tras. W końcu jeśli masz spędzić kilkanaście godzin w aucie albo pakować rower do samolotu, to lepiej, żeby było warto!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Aha, zastanawiasz się, o co chodzi z tymi nazwami San Remo / San Romolo? Ta druga jest górzystą, schowaną w głębi lądu częścią Sanremo (bo i tak można to pisać…), gdzie znajdują się niemal wszystkie trasy. Na miejscu znajdziesz tablice z czytelnymi mapami (pełna rozdzielczość w nowym oknie). Warto jednak mieć w zanadrzu aplikację Trailforks.


Otwórz Trailforks w nowym oknie

Due Muri

W Polsce byłaby to czarna trasa DH, tutaj jest jedną z łatwiejszych. Nachylenie nie jest duże, choć jest kilka ścianek i wymagających fragmentów ze sporymi głazami, niezbyt dużymi uskokami i ciasnymi zakrętami. Zwłaszcza po przejechaniu przez charakterystyczny, ciasny tunel pod drogą, trasa pokazuje pazura.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Całość sprawia jednak dużą frajdę, bo choć czysty przejazd stanowi wyzwanie, to absolutnie wszystko jest tutaj do przejechania – o Ciebie zależy tylko, jak płynnie i jak szybko.

Le Creste

Trasa enduro, bardzo naturalna, bardzo widokowa, można powiedzieć rozgrzewkowa. Jak sama nazwa wskazuje, wiedzie granią – z jednej strony widać morze i panoramę San Remo, z drugiej – ośnieżone górskie szczyty. Klimat podsycają wielkie skały tuż przy trasie i trochę mniejsze bezpośrednio na niej. Nie wszystkie da się pokonać, ale to żaden problem, bo w odcinku grzbietowym bardziej chodzi o klimat, niż haratanie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Po dojechaniu do jednego z najlepszych punktów widokowych w okolicy, zaczyna się zjazd nazywany tutejszym twisterem. Ale nie myśl, że to gładki flow-trail! Po prostu na tle wszystkich pozostałych, ścianki i rockgardeny są tu ciut łatwiejsze.

Tubi di San Lorenzo

Najlepsza trasa do zdjęć! Co chwilę prowadzi skalistymi trawersami z widokiem na morze. Technicznie bardzo urozmaicona – na początku czujność usypia niepozorny, naturalny singiel o łagodnym nachyleniu. Jest nawet kilka krótkich podjazdów.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ale im niżej, tym więcej się dzieje! W środkowej części krajobraz robi się typowy dla San Romolo – strome zjazdy, skały i ciasne przesmyki czające się na przerzutki i pedały.

Antigravity

Legenda głosi, że trasę zbudował sam Nico Voullioz, 10-krotny mistrz świata DH. Traktuj to jako zapowiedź jej charakteru! O ile na innych zjazdach jest mnóstwo kamienistych sekcji wymagających totalnej uwagi, to Antigravity jest w całości taką sekcją. W paru miejscach prawie zamykałem oczy, licząc na to, że rower sobie poradzi. Na szczęście sobie poradził!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Taki już urok San Romolo – masz wrażenie, że zaraz zginiesz, ale trasy są tak ułożone, że przy odrobinie odwagi okazują się bezpieczniejsze, niż się wydaje.

Bruciato

Trasa, która chyba najbardziej zasługuje na miano „enduro”. Łagodne nachylenie ułatwia walkę z wielkimi głazami, bo nie trzeba ciągle pilnować prędkości.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Kilka sekcji jest naprawdę klimatycznych i choć trasa ta jest często pomijana, polecam ją odwiedzić. Na przykład zamiast jednego zjazdu Due Muri – obie zaczynają się i kończą mniej więcej w tym samym miejscu.

Boot Hill – Borello – Isola

Niby trzy trasy, ale łączą się w jeden przejazd. Ich poziom trudności na Trailforks nadawał chyba sam Voullioz, bo nazywanie „Isoli” niebieską, to jak ustawkę pseudokibiców określić „dyskursem filozoficznym”. Nie daj się zmylić – to jeden z najtrudniejszych zjazdów w okolicy. Wypadnięcie z linii ułożonej z głazów przez budowniczych ma tu szybkie i bolesne konsekwencje…

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Część górna (Boot Hill) i środkowa (Borello) stanowią do tego dobrą rozgrzewkę. Tu też jest chwilami stromo i ciasno, ale zamiast głazów, jest stosunkowo dużo gliny – nawierzchnia trochę przypomina to, co znasz z polskich szlaków.


Inne trasy enduro w okolicy

Ten przewodnik skupia się na San Remo, ale w ciągu tygodniowego wyjazdu warto odwiedzić też inne okoliczne miejscówki, oddalone mniej więcej o godzinę jazdy samochodem.

Kilka lokalizacji na dobry początek poszukiwań:

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Pobyt w San Remo jest dobrą okazją, żeby zrobić rekonesans miejscówek na kolejne wakacje – np. Finale Ligure.

Transport na trasy (shuttle)

Może mam problemy z oczami, ale nie widzę w San Remo opcji robienia tripów z podjazdami. Auto z kierowcą to tutaj podstawa udanego urlopu. Jest to główny argument przemawiający za wyjazdem na zorganizowany obóz, o czym pisałem w relacji z wyjazdu z Arek Bike Center.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Transport można też załatwić na miejscu, ale tygodniowy koszt może przekroczyć cenę całego obozu…

Jeśli koniecznie chcesz „po swojemu”, pozostaje przyjechanie własnym autem i zmienianie się za kółkiem. O ile lubisz, jak zgraja brudnych bikerów wbija się na Twoją tapicerkę i jesteś skłonny zaufać pozostałym kierowcom w kwestii przeciskania się wąskimi, górskimi serpentynami… Stary, poobijany Fiat Panda (lub skuter) to tutaj optymalny środek transportu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Nawet jazda jako pasażer bywa tutaj stresująca…

Poziom trudności

Kiedy wieczorami rozmawialiśmy o innych rowerowych miejscówkach, większość rozmów wyglądała podobnie do tej:

– …a byłeś w Leogangu?
– no, trasa pucharu świata jest zajebista!
– trudna?
– dość, ale do zjechania. Nic takiego jak to, co dziś jeździliśmy!

Ogromne skały, duże nachylenie i ciasne linie robią wrażenie, zwłaszcza na początku. Tutejsze trasy są nazywane „enduro” chyba wyłącznie ze względu na brak wyciągu. Poziom trudności przekracza to, co w Polsce można spotkać na trasach DH.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Warto być na to przygotowanym i nie nastawiać się na przyjemne, widokowe flow-traile.

Hardkorowe pierwsze wrażenie częściowo jednak mija, kiedy odkrywasz, że pozornie surowe i naturalne trasy są bardzo dobrze „ułożone” pod rowery. Za każdym dużym głazem są mniejsze, ułożone tak, żeby dało się zjechać bez sprawdzania fullface’a. Zdarzają się też mostki, czy siatki poprawiające przyczepność.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Po paru dniach mózg się przyzwyczaja do nowych warunków i nawet można zacząć mówić o czymś takim, jak „flow”!

Mimo to, warto przed wyjazdem poćwiczyć wytrzymałość, nawet jeśli korzystasz z busa. Podjazdów na trasach jest mało, ale już sama walka z kamcorami wysysa mnóstwo energii i wystawia na próbę odporność przedramion na pompowanie.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jeśli masz w zwyczaju (tak jak ja) dusić bez przerwy hamulce – tutaj będziesz musiał się tego oduczyć ;)

Jaki rower?

Zazwyczaj w opisach miejscówek piszę coś w stylu „każdy rower da radę, jeśli masz odpowiednie umiejętności”. To truizm, który w przypadku San Remo… nie ma zastosowania.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Tutaj sprzęt zdecydowanie ma znaczenie!

Skaliste trasy nie wybaczają błędów, więc lepiej, żeby rower oferował szeroki margines bezpieczeństwa. Najlepiej sprawdzi się pełnotłuste enduro (takie jak testowany przeze mnie Whyte G-170)  lub zjazdówka. Trasy oczywiście są do pokonania na lżejszych rowerach, ale duży skok zdecydowanie ratuje tutaj tyłek.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Na zdjęciach może tego nie widać, ale jeżdżąc na hardtailu, czy rowerze z pogranicza trail/XC, wybrałbym inną miejscówkę.

Uwagi dotyczące osprzętu i ustawień:

  • warto założyć wzmocnione opony – od 1000 g wzwyż, a jeśli nie żal Ci kasy, nawet wersję DH;
  • obowiązkowo zalej je mlekiem – nawet nie próbuj jechać do San Remo na dętkach!
  • pomoże też wkładka antydobiciowa typu Huck Norris, Procore itp.;
  • pedały (zatrzaskowe / platformowe) – wybierz te, na których czujesz się najbardziej komfortowo. Jeśli na trudnych zjazdach czasem boisz się być wpięty, zdecydowanie załóż platformy;
  • zawieszenie ustaw na miejscu – inny typ tras oraz warunki atmosferyczne (temperatura i ciśnienie) powodują, że ustawienia „przywiezione z domu” mogą się nie sprawdzić;
  • dla ambitnych: przed wyjazdem wymień klocki i płyn hamulcowy.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Co jeszcze zabrać?

Szczegółową listę rzeczy do spakowania znajdziesz w relacji z obozu w San Remo. Jej najważniejsze punkty to:

  • zapasowa opona, hak przerzutki i klocki hamulcowe;
  • trochę mleka uszczelniającego i dętki na wszelki wypadek;
  • gumowe osłonki na korbę i… mocne pedały;
  • kask fullface, gogle, ochraniacze na kolana, łokcie i kręgosłup, najlepiej zbroja;
  • ubezpieczenie obejmujące sporty wysokiego ryzyka.

→ Więcej: San Remo – obóz rowerowy z Arek Bike Center

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Noclegi i wyżywienie

W San Remo byłem na zorganizowanym wyjeździe, więc nie podzielę się doświadczeniami z załatwiania noclegu. Mogę jedynie zasugerować włączenie do poszukiwań okolicznych miejscowości. Ma trasy i tak będziesz dojeżdżał samochodem, więc dodatkowe kilkanaście minut za kółkiem będzie do przełknięcia, jeśli zaoszczędzisz dzięki temu na apartamencie (pamiętaj jednak, że obwodnica San Remo – autostrada A10 – jest płatna).

Szukaj noclegów na: Google Maps / Booking.com / Airbnb / Trivago / Casamundo

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Jak już znajdziesz nocleg, warto poprosić gospodarzy o polecenie knajpy – tak najłatwiej znajdziesz miejsca godne odwiedzenia.

Kiedy jechać?

Większość osób odwiedza San Remo późną zimą i wczesną wiosną (luty-kwiecień). Może nie wykąpiesz się wtedy w morzu, ale temperatury w okolicach 10-15°C są miłą odmianą od polskich mrozów i pozwalają znacznie przyspieszyć start sezonu. Deszcz zdarza się rzadko, statystycznie rzadziej, niż jesienią – warto jednak być przygotowanym na 1-2 wilgotne dni w ciągu tygodniowego pobytu.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Ten łagodny, morski klimat powoduje, że pobyt latem też nie jest najgorszym pomysłem, o ile nie przeszkadzają Ci temperatury w okolicach 25°C.


San Remo – podsumowanie

O ile Finale Ligure stało się w ostatnich latach zimową stolicą enduro, San Remo zawsze było wybierane przez zawodników DH. Granice między tymi dyscyplinami coraz bardziej się jednak zacierają i teraz większość riderów śmiga po San Romolo na endurakach.

Wymaga to wprawdzie wyższych umiejętności, ale jest bardzo satysfakcjonujące i rozwijające. Zwłaszcza, jeśli boisz się jeździć po kamiennych rąbankach! Charakter tutejszych zjazdów opisałem już w relacji z obozu – zazwyczaj nawierzchnię stanowi ziemia z wystającymi kamieniami, w San Remo jest odwrotnie: domyślnym podłożem są skały, a to ziemia występuje sporadycznie.

Jeśli więc swój poziom umiejętności oceniasz na co najmniej średnio-zaawansowany, lubisz wyzwania, progres i przesuwanie swoich granic, polecam wpisać San Remo na listę miejscówek do odwiedzenia. Po powrocie do Polski, wszystkie trasy będą dla Ciebie łatwe!

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center


PS. Przypominam o trwającej na Facebooku akcji naklejkowo-breloczkowej! :)


Zobacz też:

 

Dodaj komentarz

11 komentarzy do "Miejsca: San Remo - Liguria, Włochy"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kubol
Gość

Moim zdaniem the best opcja to obóz, ale samolotem (3 miejsca per bus nie nadają się do spania, na tych przy dzwiach zamarzniesz).
Jeżeli jesteś jedynie średniozaawansowany, to jazda w grupie zdecydowanie wzmacnia psychę, poza tym np. u Arka masz szansę trafić zapasową klamkę hampla i różne części, których akurat nie zabrałeś. Ogólnie jeżeli ktoś jedzie złapać skila, niech się przygotuje na glebienie ;) Ze zebroją jednak to zależy, jak się w niej czujesz, kluczem do tych tras jest wysoka ruchomość i rozluźnienie (a nie 160+ skoku), jeżeli w zbroi czujesz się jak pinokio, lepiej mieć tylko orchaniacz pleców.

cannonbiker
Gość

Dobra miejscówka, dodane do listy miejsc, które muszę odwiedzić.

Artur
Gość

A jak oceniacie inne firmy organizujące obozy? Które polecacie?

Arek Bike Center byłby dla mnie pierwszym wyborem gdyby nie to że trzeba dojechać do Ustronia. Z Wawy to 6g dodatkowe w pociągu i tachanie bagażu i roweru.

Pytam szczególnie o totalbikes.pl. Na stronie widzę, że oferują wyjazdy z kilku miast plus dodatkowo opcja samolotu.

Janek
Gość

Siemano. Ja trochę z innej beczki… Czy znacie już datę publikacji testu Rift Zone’a? Gdzieś wyczytałem, że będzie w marcu, a właśnie przymierzam się do zakupu i chciałbym ten test przeczytać zanim podejmę ostateczną decyzje :) Pozdr.

Janek
Gość

„Test Rift Zone 2 już na wiosnę!” źródło https://www.1enduro.pl/test-marin-nail-trail-6-29-2018/ Ech, czyli wiosna dopiero w czerwcu :(

Tomcio
Gość

A jaką miejscówkę lub wyjazd zorganizowany polecacie na „przyjemne, widokowe flow-traile”?

Biziu
Gość

Hej, to ja się teraz zastanawiam czy jadąc na enduro do Liwinio wziąść rower enduro 160 skoku czy zjazdówke 200?
Miałem brać 160 ale chyba zabiorę zjazdówke. Co Wy na to?Co polecacie?

Czytaj kolejny artykuł

Test: Whyte G-170 S 2018

Sprzęt, Testy / 

Kierowca w Srebrnej Górze wita Cię po imieniu? Planujesz wakacje w Finale, a Saalbach znasz jak własną kieszeń? A do tego masz czasem gorszy dzień i chciałbyś kupić rower, który zapewni szeroki margines błędu do podnoszenia umiejętności? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, zdecydowanie powinieneś przeczytać, jak Whyte G-170 S wypadł w teście!

Rower przetestowałem w ramach współpracy z Whyte Bikes Polska.


Whyte G-170 S – co to za rower?

Punkt literka „G” w nazewnictwie rowerów Whyte oznacza „gravity”. Z kolei cyferka oznacza skok. Zatem masz do czynienia z grawitacyjnym rowerem o skoku 170 mm, następcą G-160, czyli mojego prywatnego roweru enduro w ostatnim sezonie. Znajdziesz tutaj do niego mnóstwo odniesień, więc może chciałbyś rzucić okiem na jego test?

→ Więcej: Test: Whyte G-160 RS 2017

Whyte G-160 kontra G-170 – co się zmieniło?

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Poza oczywistym zwiększeniem skoku o 10 mm, zmieniła się też geometria. Główka ramy jest o stopień bardziej płaska (teraz 65°), reach jest krótszy (!) od poprzednika o zdrowe 15-20 mm (458 mm w rozmiarze M), a do tego wydłużeniu (!!) o 5 mm uległ tylny trójkąt (choć 430 mm to nadal niewiele).

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Druga duża zmiana dotyczy zawieszenia. W teście G-160 narzekałem na zbyt liniową charakterystykę, wymagającą zmniejszenia objętości komory powietrznej. Czterozawiasowe zawieszenie G-170 jest dużo bardziej progresywne. Pozwoliło to na jeszcze mocniejsze obniżenie suportu – niedługo znajdzie się pod ziemią!


Najważniejsze cechy

  • przeznaczenie: enduro, freeride, bikeparki;
  • czterozawiasowe zawieszenie o skoku 170 mm;
  • progresywna geometria (reach 458 mm w rozmiarze M);
  • materiał ramy: aluminium;
  • koła 27,5″;
  • zawieszenie Rock Shox Yari (170 mm) / Deluxe.
Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Whyte G-170 S: masa 15,4 kg, cena 12 499 zł.


Szczegóły wyposażenia i detale ramy opisałem w bikepornie – lektura obowiązkowa! :)

Bikeporn: Whyte G-170 S 2018

Geometria i wybór rozmiaru

Geometria Whyte G-170 S 2018

Nowy endurak Whyte’a jest więc krótszy od poprzednika, ale w dalszym ciągu jest to jeden z najdłuższych rowerów na rynku – tylko w rozmiarze S baza kół nie przekracza 1200 mm. A do tego w aluminiowym G-170 S dostępny jest rozmiar XL, z reachem powyżej 500 mm! Konkurencja jednak nadgoniła i np. nowy Giant Reign może się pochwalić podobnymi cyferkami. Bardziej istotne jest więc, jak te dane przekładają się na jazdę.


Na szlaku

Whyte G-170 S testowałem podczas tygodniowego obozu z Arek Bike Camp na trasach zjazdowych w San Remo i okolicach.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Test może i krótki, ale BARDZO treściwy!

Podjazdy

Większość podjazdów podczas testu G-170 pokonał wisząc na przyczepie podpiętej do busa kluczącego po włoskich uliczkach i liguryjskich serpentynach.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

W tej roli spisywał się znakomicie, gorąco polecam!

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Ale spokojnie, na trasach nie zabrakło kilku konkretnych podjazdów!

Tylko czy ważący ponad 15 kg rower o skoku 170 mm może w ogóle dobrze podjeżdżać? Zależy, co rozumiesz przez „dobrze”… Jeśli chcesz czerpać frajdę ze zdobywania wysokości, to nie tędy droga!

Wysoka masa G-170 nie inspiruje do golenia nóg i rzucania sobie uphillowych wyzwań.

Jeśli jednak zepniesz poślady, okaże się, że podjeżdżać można całkiem skutecznie. Na technicznych odcinkach, dobra pozycja (stroma rura podsiodłowa!), szybka tylna opona i bardzo efektywne zawieszenie sprawnie ukrywają wysoką masę. Krótkie podjazdowe „strzały” na trasach i szlakowe dojazdówki nie stanowią problemu.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Byłoby jeszcze sprawniej z kasetą o większym zakresie, ale tutaj mamy klasycznego NX-a o rozstawie 11-42T. Cieszy, że product manager nie szalał ze ściganckością przedniej zębatki – ma ona 30 zębów. Do tego roweru pasuje idealnie i umożliwia zgranie kadencji z rzeźbą terenu.

Ale że z czym? No z rzeźbą – pamiętaj, że suport jest tu jeszcze niżej, niż w G-160! Na szczęście zmieniona charakterystyka zawieszenia efektywnie go „podnosi” i choć pedały regularnie walą w podłoże, to nie częściej, niż w starszym modelu. Niemniej jednak gumowe osłony na korby są wyposażeniem obowiązkowym. Cóż, to nie podjazdy były priorytetem przy projektowaniu geometrii G-170. Były nim…

Zjazdy

Niski suport, wybijający z rytmu przy pedałowaniu, szybko docenisz przy traceniu właśnie zdobytej wysokości.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

„Carvingowy” sposób pokonywania zakrętów uważałem za najlepszą cechę rowerów Whyte. G-170 kontynuuje rodzinną tradycję, choć przez skrócenie geometrii i wypłaszczenie główki ramy, charakter ten nie jest aż tak wyrazisty na tle konkurencji.

Dopiero po wjechaniu w techniczny, skalisty teren, suport zawieszony 333 mm od ziemi może okazać się dla Ciebie przegięciem. Moje pedały, po tygodniu w San Remo, wyglądają jak po randce z piłą mechaniczną. Po głowie chodzi mi sposób na zwiększenie prześwitu: opony 2.6″, które idealnie pasowałyby do charakteru G-170.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Seryjnym oponom trudno jednak coś zarzucić. WTB Convict bardzo dobrze dogadywał się z wilgotnymi i zapiaszczonymi skałami. Przynajmniej dopóki nie rozciąłem go na jednej z nich i nie zacząłem jeździć na dętce… Może to pech, bo każda guma ma małe szanse w ślizgu po ostrej skale, ale i tak po ważącej ponad kilogram oponie spodziewałem się więcej.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Tylny semi-slick (Riddler) ślizgał się zdecydowanie chętniej, ale jak na tak skromny bieżnik, i tak jest bardzo uniwersalną oponą i potrafi zaskoczyć przyczepnością w wilgotnych warunkach.

Tylnej oponie bardzo pomaga rewelacyjna czułość zawieszenia – na początku regularnie sprawdzałem, czy nie złapałem kapcia! Częściowo jest to zasługa łożyska zamiast tulejek na tylnym oczku dampera, ale kluczowa jest tu mocna zmiana kinematyki zawieszenia względem starszego, bardzo liniowego modelu. Silna progresja, po początkowej pluszowości, zapewnia świetne podparcie w środku skoku i odporność na dobicie.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Żeby zamknąć zawieszenie, trzeba się zdecydowanie bardziej postarać!

Za genialnie pracującym tyłem trochę nie nadąża Rock Shox Yari, który jest głównym ogranicznikiem prędkości w G-170 S. „Obudowa” jest identyczna, jak w droższym Lyriku, więc pierwsze wrażenia są dobre. Jednak przy jeździe po skalnych rąbankach, szybko wychodzą ograniczenia prostszych tłumików Motion Control – gdzieś się traci ten „magic carpet ride” z droższych modeli Rock Shoxa. Częściowo jest to wina zbyt wąskiego zakresu regulacji tłumienia powrotu – przy moich 65 kg musiałem je maksymalnie otworzyć, a i tak nie pogardziłbym jeszcze 1-2 kliknięciami mniej.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Jeśli nie pomoże tuning np. w Spider Suspension, warto w przyszłości pomyśleć o wymianie tłumika na nowego Chargera (koszt ok. 200 euro).

Mimo ograniczeń widelca, na trudnych liguryjskich trasach nie żałowałem, że mój wypasiony G-160 stoi w domu, a ja kulam się na najniższym modelu. Nowa geometria, idąca pod prąd trendom, zapewnia bardziej centralne rozłożenie masy, ułatwiając dociążanie przodu w zakrętach i na mniej stromych trasach. Rower jest przez to bardziej tolerancyjny na niewłaściwą pozycję jeźdźca i… normalniejszy. 

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Czy to zaleta? Nie wiem. Może i charakter G-160 był bezkompromisowy, ale mi się to cholernie w nim podobało.

Ale bez obaw – w dalszym ciągu, jadąc na nieznaną trasę, nigdy nie zastanawiałem się, „czy rower da radę”. Nie tylko „daje radę”, ale wyciąga z każdej spieprzonej linii. Wiem coś o tym – większość tras w San Remo wykraczała o jakiś kilometr poza moją strefę komfortu.

G-170 ratował mi tyłek, nawet jeśli pakowałem się w jakąś sekcję zupełnie bez pomysłu i zamykałem oczy, żeby tylko się skończyła.

W takich sytuacjach, poza progresywną geometrią, pomaga sztywny tył. Rower trzyma się wybranej linii, niezależnie od jej profilu i ilości kamieni po drodze. Nie dziwię się, że Whyte nie ma w ofercie zjazdówki! G-170 bardzo dobrze spełnia tę rolę. Łatwo się przyzwyczaić do tego ogromnego marginesu bezpieczeństwa i coraz bardziej przesuwać swoje granice.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

„Stosiedemdziesiątka” jest przy tym całkiem użyteczna w codziennym enduro. Jest bardziej poręczna i mniej wymagająca od G-160. Pokazuje w ten sposób, czym różni się dzisiejsze enduro o skoku 170 mm od freeride’ówek sprzed 10-15 lat. W dalszym ciągu nie jest to rower na Twistera, ale na kilkugodzinną wycieczkę po trudnych szlakach – czemu nie?

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro


Whyte G-170 S – werdykt

Whyte G-170 jest godnym następcą świetnego G-160. Nowy model poprawia wszystkie jego elementy, do których miałem zastrzeżenia. Mimo większego skoku, lepiej spisuje się w łagodniejszej jeździe, nie tracąc przy tym pewności prowadzenia na najbardziej stromych i technicznych zjazdach. Pod tym względem, lekkie złagodzenie geometrii okazało się dobrym krokiem.

Z drugiej strony, trochę ucierpiał na tym charakter(ek) roweru. To trochę jak z nowoczesnymi samochodami sportowymi – są bardziej praktyczne, bezpieczniejsze i ponad wszystko szybsze. Ale czy zawsze lepsze od radykalnych poprzedników…?

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro

Nie myśl jednak, że dzięki tej nowo nabytej praktyczności, G-170 jest nudnym rowerem „do wszystkiego”. Żeby wykorzystać jego możliwości, będziesz potrzebował gór, skał, korzeni i innego dziadostwa. Za oknem masz tego pod dostatkiem? Chcesz nowoczesną frirajdówkę z wbudowaną funkcją ratowania tyłka w gorszy dzień? Whyte G-170 S jest rowerem dla Ciebie.

Whyte G-170 S 2018 - test roweru enduro


Walety

  • wyważona geometria progresywna i ultra-pewne prowadzenie;
  • duża wszechstronność, jak na ten skok i masę;
  • świetnie działające tylne zawieszenie;
  • wysoka sztywność;
  • „brytyjskie” detale w ramie;
  • stosunek ceny do wyposażenia;

Zady

  • mimo wszystko wysoka masa;
  • niski suport nie jest dla każdego;
  • Rock Shox Yari nie dorównuje lepszym modelom;
  • dziura w ofercie między najtańszym S a carbonowym RS.

Cena: 12 499 zł (sprawdź na Ceneo)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 15,4 kg (rozmiar S, z pedałami, na mleku)
Strona producenta


Pssst! Na Facebooku trwa akcja rozdawnictwa… breloczków 1Enduro prosto z drukarki 3D :) Wystarczy, że zamówisz naklejki!


Zobacz też:

 

Dodaj komentarz

40 komentarzy do "Test: Whyte G-170 S 2018"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin Maj
Gość

Jesteś jak Top Gear. Nawet jeśli temat mnie nie interesuje i tak czytam.
A przy okazji. jak Yari wg Ciebie? Ludzie mówią że to drewno, inni że dobry widelec odporny na wybuch nuklearny. Byłoby fajnie jakbyś miał jak wypowiedzieć się wzgledem Yari na tle Aiona/Aurona.

Wolnyslimak
Gość

Pewnie dostając rower do testów nie możesz go bardziej objechać ale nie sądzisz, że Whyte trochę nabija się ze swoich fanów? G-170 vs G-160 to dość okrojona wersja. Yari/Lirik, Sram NX/Sram Eagle!! Przy tym jakieś pokrętne tłumaczenie o wytrzymałości na zjeździe?! No i dla mnie gwóźdź do trumny to radykalny odwrót od długości Reach’a! Po co? Jaki cel miał ten bezsensowny zabieg? Rozumiem wydłużenie delikatne tylnego trójkąta, miło spłaszczenie główki ramy ale jednak dla mnie G-170 to jednak krok w tył. Pozdrawiam.

fixie
Gość

Szkoda że whyte nie ma aluminiaka trochę droższego na liryku i z tyłu wyjściowo chociaż 10-42 albo 11-46 oraz lepszym hamulcem.

Albo płacisz nie mało za najniższy model dla wolniej jeżdżącego amatora albo wyskakuj z trzyletniej odkładanej pensji na super uber karbon style.

Ewa
Gość

Też mi tego brakuje w ofercie wielu firm. Ok rozumiem że jest moda na karbon, ale jeśli ktoś woli aluminium a jednocześnie chce mieć dobry osprzęt? Jasne że można sobie samemu wszystko pozmieniać, ale nie po to kupuje się gotowy rower…

Michał BTW jeździłeś tam na dętkach czy to było chwilowe?

Tomakuzu
Gość

Michał pytanie…. mam u siebie przerzutkę NX i kasetę 11-42 czy mogę założyć kasetę 11-46. W jednym sklepie powiedzieli że wózek ok a w innym że za krótki. Mogę się jeszcze ratować zębatką 30 zamiast mojej 32… ale czy nie będzie młynkowania?

MG
Gość

Cześć! Pamiętam, że przy okazji testu G160 bardzo narzekałeś na hamulce guide r. Tutaj mówisz że nie są złe. Jak to w końcu jest..?

Rychu
Gość

Chyba gdzieś czytałem, że na rok 2018 je „przerobili”.

MG
Gość

Ok. Chodziło mi bardziej o sam sposób/funkcjonalność w działaniu tych hamulców niż kwestie finansowe. Pozdrawiam.

Szosa
Gość

Jakie masz gogle do tego meta? Moje 100% niestety nie spasowały :(

Marcin Maj
Gość

Będzie coś z nowego wachlarza fulli Kellysów? E-Kellys? Carbon-Kellys?
Może jakiś test myjek akumulatorowych?
ps.
Pomysł taki: opinia, przegląd, bikeporn najpopularniejszych MTB już nie będących w ofertach producentów. Recka, godnych poświecenia im czasu, używek. Hm?

BlakeSlant
Gość

A ja mam zagwozdkę rozmiarową, przyszło mi to do głowy w kontekście skrócenia reachu.

Przy budowie hardtaila wybrałem zgodnie z radami z bloga …dłuższy reach. I spoko, rower jest stabilny i wygodny.

Ale jednocześnie jest kobylasty, stracił funowy charakter i jest mniej zrywny.

Nie mam pretensji bo piszesz o enduro i do enduro/zjazdów taka rama jest lepsza.

Ale już jej skoczność jest slabsza. Dobrze myśle czy to moja słaba technika? Przyjmę na klatę każdy argument ;)

teraw
Gość

Rower i technika tak pół na pół. Dłuższy rower będzie mniej zwrotny i skoczny, tego nie przeskoczysz. Jesteś w stanie to częściowo zniwelować techniką, ale tylko częściowo.

W
Gość

Wybicie bunnym to ten sam ruch jak przy martwym ciągu. Im bliżej kiera, tym więcej mocy. Spróbuj podnieść ciężar położony pod stopami, a następnie powtórz oddalając go choćby o centymetr-dwa. Co ciekawe, długość roweru ma znaczenie tylko w inicjowaniu ruchu, później jest już tak samo. Dlatego na dłuższym rowerze dobry manual to podstawa, bo ustawia odpowiednio rower. Skakać się da na dłuższym i na krótszym rowerze, ale na krótszym łatwiej i szybciej zebrać się do wybicia.

Marcin Maj
Gość
@Michał Lalik. Nie wiem czy o moje przeglądarki czy odpowiadanie pod postem czyimś ma buga. Pisze więc manualnie. Spectrala widziałem. Nawet w telewizji E-MBN paczyłem. Trochę zawsze może być pogrubiona albo coś może wystawać. Różnie to rozwiązują projektanci. Klu programu polega na tym że to co jest w miarę lekkie, nowoczesne, a przy tym wydajne, jest też wbudowywane w specjalną ramę typu full-suspension. Przypominam, te wspaniałą ramę której za 3500zł byś pewnie nie sprzedał z damperem. Karbonowej zaś, wcale byś nie sprzedał. To wychodzi jakieś 6-7 nowych rowerów na każdego prawilnego rowerzystę górskiego! Dlaczego Shimano nie robi systemów, (takich jak… Czytaj więcej »
Marcin Maj
Gość

@BLAKESLANT Jeśli się uczysz a wiesz ze Cię to wkręci na jakiś sezon, złóż sobie ze starych części dirta na 26″tkach lub kup używkę złachaną wizualnie lecz działająca technicznie. Właśnie składam taki sprzet, ponieważ POMBA nie chce żebyśmy mieli daleko na szkolenia ze skoków. POMBA chce, żebyśmy mieli dojazd na ich szkolenie w odległościach mierzonych w latach świetlnych…

Krzysztof Wanat
Gość

I ziarko zasiane… 29×2.4 czy 27,5×2.6……..

Olek Krok
Gość

Jak twoim zdaniem Reign 1.5 GE 2018 wypada przy Whyte G170S?

Top