Test: Kross Dust 3.0 2016

Sprzęt, Testy / 

Prezentację tego modelu zamknąłem pytaniem: czy Kross Dust jest hardtailem wartym swojej ceny? Czy za te pieniądze nie lepiej kupić fulla? Odpowiedź jak zwykle jest jednoznaczna: to zależy. Z całą pewnością test ten pokazuje, że wybór jest dużo mniej oczywisty, niż mogłoby się wydawać. I niestety, że drogie rowery są fajne :)

Test Kross Dust 3.0 -

Wpis powstał we współpracy z firmą Kross.


Rama

Przyznaję to ze smutkiem, ale… hydroformowane rury żywcem wzięte z Soila wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko niż te z Moona. Kształty pięknie się zlewają i zapewniają dobrą elastyczność. Ocenianie właściwości amortyzujących sztywnej ramy MTB jest dość abstrakcyjnym pomysłem, ale w każdym razie, na drobnych nierównościach zdecydowanie nie ma się wrażenia jazdy na kowadle.

Test Kross Dust 3.0 -

Może to kwestia gustu, ale o gustach się dyskutuje – a jakże – więc napiszę, że moim zdaniem Dust jest jednym z najładniejszych i najbardziej dopracowanych hardtaili na rynku.

Test Kross Dust 3.0 - główka ramy

Kształt główki ramy idealnie zlewa się z dolną i górną rurą.

Test Kross Dust 3.0 - SRAM GX

Dopracowane są też detale praktyczne – przewód Reverba jest w całości schowany w ramie, podobnie jak kabel przedniej przerzutki side-swing, jeśli z jakiegoś powodu zdecydujesz się na taką. Przewody tylnego hamulca i przerzutki są przykręcone pod dolną rurą aluminiowymi przelotkami. Jest też miejsce na bidon, moim zdaniem niezbędny ficzer w każdym ścieżkowym sztywniaku.

Test Kross Dust 3.0 -

Test Kross Dust 3.0 - siodło

Geometria jest nowoczesna – przód jest przyzwoicie długi, tył krótki, podsiodłówka stroma. Jak wiesz z zestawienia hardtaili do 6000 zł, moje największe obawy budził kąt główki ramy. Więcej na ten temat za chwilę, we wrażeniach ze szlaku.

kross-dust-geometria


Wyposażenie

Szczegółowy opis całej specyfikacji znajdziesz w bikepornie – bardzo polecam jego przejrzenie.

Bikeporn: Kross Dust 3.0

 

Które komponenty wyróżniły się podczas testu?

Amortyzator Rock Shox Revelation RL Solo Air

Revelationa nazwałem kiedyś „przerośniętym widłem XC” i podtrzymuję tą opinię. Czy to wada? W rowerze enduro – tak. W ścieżkowym sztywniaku, który cały jest takim trochę cross-country na sterydach, Revelation sprawdza się bardzo dobrze.

Test Kross Dust 3.0 - Rock Shox Revelation

Skok 130 mm pasuje tu idealnie – dużo wybacza, ale nie powoduje „pływania” geometrii przy dużym ugięciu.

Test Kross Dust 3.0 - Rock Shox Revelation

Po ustawionym pierwszego dnia 25% sagu, Revelation spisywał tak dobrze, że w czasie testu zupełnie zapomniałem o jakichkolwiek pokrętłach.

Obręcze WTB STP i23

Szerokość wewnętrzna 23 mm daje odpowiednie podparcie oponom, choć zawsze byłoby fajniej, gdyby były szersze. Obręcze są tubeless ready, musisz tylko dokupić taśmę, wentylki i mleko.

Test Kross Dust 3.0 - WTB STP i23

Tylne koło udało mi się lekko scentrować, polecam więc dociągnąć szprychy przy serwisie zerowym.

Opony Schwalbe Nobby Nic

Jeśli chodzi o rozmiar i bieżnik, idealnie pasują do charakteru Dusta. Niestety nie dorastają do jego potencjału przez wybór najtańszej wersji Performance. Szkoda, że w topowej specyfikacji zabrakło budżetu na coś lepszego.

Test Kross Dust 3.0 - Schwalbe Nobby Nic Performance

„Performance” – napis, którego nie chcesz widzieć na oponach Schwalbe.

Hamulce SRAM DB5

W połączeniu z dwoma tarczami 180 mm hamują naprawdę nieźle, ale… głośno. Zwłaszcza na zimno, mają tendencję do wpadania w nieprzyjemne wibracje. Rozwiązanie: jechać szybciej!

Test Kross Dust 3.0 - SRAM DB5

Klamki mają regulację odległości od kierownicy i obejmy kompatybilne z systemem Matchmaker – kokpit jest bardzo uporządkowany.

Test Kross Dust 3.0 - SRAM DB5

Zarówno z przodu, jak i z tyłu zamontowano tarcze 180 mm, zdradzając zbójnickie intencje Dusta.


Na szlaku

Dusta testowałem przede wszystkim na Singltreku pod Smrkem, Lipowskich Ścieżkach i Enduro Trails, bo jest to wręcz naturalne środowisko tego roweru.

Joy Ride Festiwal Kluszkowce - maraton 1

…zaliczyłem też maraton w Kluszkowcach, żeby sprawdzić jak zachowuje się na bardziej naturalnych szlakach.

Podjazdy

Dust jest sztywniakiem ważącym poniżej 12,5 kg, ze stromawym kątem podsiodłówki i dość lekkimi kołami – czego się spodziewasz? Na podjazdach nie ma niespodzianek. Dopóki jest gładko, idzie jak przecinak i śmiało można go zabrać na maraton – co też zrobiłem, świetnie się przy tym bawiąc (a starty w maratonach i świetna zabawa nie zawsze idą w parze).

Test Kross Dust 3.0 - podjazdy

Kiedy teren robi się bardziej techniczny, trzeba trochę popracować ciałem, bo tylne zawieszenie nie wyręczy Cię w szukaniu trakcji. Cała nadzieja w tylnej oponie. Nobby Nic to dobry wybór, ale w zastosowanej tu wersji Performance – niekoniecznie. Upgrade w wersji minimum: tubeless.

Test Kross Dust 3.0 - podjazdy

Gdyby był to full enduro, zaproponowałbym też wymianę zębatki z 34T na coś mniejszego, ale okazało się, że w lekkim, szybkim sztywniaku, nieco większy blat jest w sam raz.

Czemu rowery do maratonów nie są takie jak Dust…?

No właśnie… szybkim? Start w Kluszkowcach dał mi bardzo do myślenia – czemu rowery do maratonów nie wyglądają właśnie tak? Na podjazdach zupełnie nie czułem się spowolniony sprzętem. Brzuszkiem – może tak, ale nie sprzętem. A na zjazdach…


Zjazdy

Podczas testów na singlach zaliczyłem kilka Personal Bestów na Stravie, a na paru segmentach nawet wbiłem się do pierwszej dziesiątki, co zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu. I to nie tylko dlatego, że wolno jeżdżę (to też), ale przede wszystkim na wycieczkach nie chce mi się spinać i walczyć o wirtualne rekordy. Dust ma jednak gdzieś Twoje #endurobezspiny i nie uznaje takiego podejścia.

Dust ma gdzieś Twoje #endurobezspiny

Jak tylko zbliżasz się do ciekawszego odcinka, jakimś sposobem atakuje Twój układ nerwowy prowokując dzikie korbienie przy każdej możliwej okazji, pompowanie nawet najmniejszej muldki i wchodzenie w zakręty z nieodpowiedzialną prędkością. Na próby wytracenia prędkości reaguje pełnym rozczarowania zawodzeniem hamulców. Te są skuteczne i łatwe w opanowaniu, ale z pewnością nie ciche.

Test Kross Dust 3.0 - pompowanie

Fot. Igor Chudy

Na gładkich, singlowych zakrętach Dust wkleja się w zakręty lepiej od fulla enduro – czując sztywność i stabilność geometrii dokładnie wiesz, na ile możesz sobie pozwolić. Rower daje bezpośredni feedback, regularnie przekazując najświeższe wieści ze styku opona-podłoże.

Test Kross Dust 3.0 - jazda

Jest to o tyle kluczowe, że wspomniane już Schwalbe w wersji Performance pozostawiają sporo do życzenia. Przy niskim ciśnieniu można śmiało śmigać po suchym, ale jeśli nie mieszkasz na południowej Kalifornii i planujesz jazdę w zróżnicowanych warunkach, przynajmniej na przód zainwestuj w coś lepszego (wywalając przy okazji dętki). Jest to zdecydowanie pierwszy i raczej ostatni upgrade, jakiego ten rower potrzebuje.

Test Kross Dust 3.0 - singletrack

Na liście zakupów musisz jeszcze tylko uwzględnić pedały – zdecydowanie polecam zatrzaski. O ile w fullu dylemat między SPD a platformami jest tematem otwartym, to w sztywniaku wpięcie butów daje +10 do kontroli na tych bardziej dzikich (w każdym tego słowa znaczeniu) zjazdach.

Test Kross Dust 3.0 - zwrotność

Fot. Igor Chudy

Dzięki dość długiej ramie (podobnie jak w Moonie, warto wziąć większy rozmiar) Dust prowadzi się na nich wystarczająco pewnie, ale w najbardziej stromych miejscach gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl, czy jednak z łagodniejszym kątem główki nie byłby jeszcze lepiej. Strome, trudne, naturalne zjazdy pokonuje się na Duście o niebo lepiej, niż na sztywniaku do XC, ale w takich warunkach daje się odczuć, że żywiołem tego roweru jest zabawa na nieco spokojniejszych ścieżkach.

Test Kross Dust 3.0 - skok


Werdykt

Dust 3.0 jest bardzo dopracowanym i pełnym charakteru sztywniakiem. Jego główny problem polega na tym, że jest… sztywniakiem. Za dokładnie te same pieniądze możesz kupić najtańszy model ścieżkowego Soila o skoku 130 mm – czyli praktycznie Dusta z tylnym zawieszeniem. Będziesz musiał zrezygnować z Reverba czy napędu 1×11, a zamiast całkiem przyzwoitego Revelationa dostaniesz niezbyt szałowego Sektora. Ale bądźmy szczerzy – full to full. Mimo gorszego wyposażenia, w trudnym górskim terenie sprawdzi się lepiej.

Do kogo jest więc skierowana topowa wersja Dusta? Cóż, nie każdy regularnie jeździ „w trudnym górskim terenie”. Sztywniak Krossa jest stworzony przede wszystkim do czerpania potężnej frajdy z jazdy po singlach (naturalnych czy sztucznych) i w tej roli spisuje się genialnie.

Test Kross Dust 3.0 - banda

Fot. Igor Chudy

Rower ten widzę też jako świetne narzędzie do łojenia górskich maratonów MTB. Na tle powszechnych w „peletonie” carbonowych sztywniaków, Dust jest prawdziwą okazją, zwłaszcza jeśli obliczysz stosunek ceny do szerokości uśmiechu w trakcie ścigania.

Joy Ride Festiwal Kluszkowce - maraton Cyklokarpaty

Solidne, warte swojej ceny wyposażenie i dobra rama z nowoczesną, stabilną geometrią pozwala też świetnie się bawić na niekoniecznie górskich zjazdach – takich, które trwają 30 sekund zamiast 30 minut i przez godzinę trzeba do nich dojeżdżać szutrami. Mieszkając w takich okolicach nie chcesz, żeby rower wygładził każdy kamień i korzeń. Jeśli brzmi to dla Ciebie jak niepotrzebne utrudnianie sobie życia – wybierz Soila. Jeśli jednak ze swoich tras starasz się wyciskać maksimum doznań i szukasz sprzętu prostego w utrzymaniu, a jednocześnie zabawowego i angażującego w jazdę, Dust jest rowerem dla Ciebie.

Test Kross Dust 3.0 -


Walety:

  • wyrazisty, angażujący w jazdę charakter;
  • wiadra miodu lejące się podczas jazdy po singlach;
  • wysokiej jakości, dopracowana w detalach rama;
  • kompletne, spójne wyposażenie.

Zady:

  • opony w wersji Performance;
  • na strome trasy: kąt główki ramy mógłby być łagodniejszy.

Cena: 6 999 zł (ale warto sprawdzić wyprzedaże na Ceneo)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 12,4 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona i sklep producenta: kross.pl/pl/2016/trail/dust-3-0


Przejrzyj też podobne wpisy:

 

  1. Co jest nie tak z tymi NN w wersji performance że tak po nich jedziesz?

    1. Przyczepnosc na NN 2.25 w wersji performance jest mniejsza niz na racing ralphach 2.1 evo

      1. hmmm, a ja jak wsiadłem na NN w wersji zwijanej, to miałem wrażenie : ooo ale klei w zakręcie i lekko sunie. Może różnicę robią sporo szersze obręcze i lepsiejsze trzymanie na feldze ? Ogólnie zdziwiłem się, że tak pojechałeś te oponki

        1. Też, ale przede wszystkim różnicę robi wersja opony – może miałeś zwijane, ale w wersji Evolution (całkiem fajne)?

    2. Te opony nie mają przyczepności, szczególnie na mokrym. Mieszanka gumy jest dramatycznie twarda.

  2. Super opisałeś Dusta,i w pełni się z Tobą zgadzam.Uważam,ze idealnie wybrałem właśnie ten model do moich preferencji i jazdy po pagórkowatym, leśno-nadjeziornym terenie gdzie mieszkam (pojezierze lubuskie),a i do Świeradowa czasami się wypuszczam.Wszystko się zgadza,zalanie mlekiem pozwoliło na większy komfort i przyczepność,Dust uwielbia szybkości,wtedy dopiero jest w żywiole,hebelki wyją jak zarzynane(taki ich urok)ale za to wiadomo,że hamują konkretnie.Jedynie co jeszcze bym dopisał to komfort w postaci reverba,niezastąpiony w zróżnicowanym terenie o dużym nachyleniu.No i na koniec jak dla mnie miód w postaci kolorystyki,czerń i czerwień to są moje ukochane rowerowe kolory,a biel przy tym wszystkim bardziej Dusta ożywia,w ogóle kolorystyka mocno podkreśla,że jest to nasz rodzimy produkt.Reasumując-„Dobre bo polskie”:)

  3. (porównuję same ramy) Dartmoor Primal 2016 ma lepszą geometrię: większy reach przy takim samym seat tube length, bardziej płaski kąt główki i jest dostępna jako sama rama za małe pieniądze. Innym konkurentem jest Eccentric (nie Djambo, bo kąt główki zbyt stromy).

    Dust wygląda lepiej — gięcie rurek i malowanie. Ma sztywną oś 142×12, choć to nieobowiązkowe w HT i pomaga głównie w przełożeniu części do fulla.

    Ile waży sama rama? Tej informacji nie mogę znaleźć na stronie producenta, a jest to bardzo ważny parametr przy takiej konkurencji.

    Dziwi mnie, że HT ścieżkowe mają tylko po jednym mocowaniu na bidon. Spokojnie dałoby się zmieścić trzy komplety par śrub (z góry i z dołu dolnej rury oraz na podsiodłówce), co pozwalałoby na zamontowanie większej ilości sprzętu bagażowego. Chętnie przełożyłbym część zawartości plecaka na ramę (pompka, bidony, wszelkiego rodzaju samorobne kontenery na narzędzia, dętki itp.)

    1. Samej ramy niestety nie ważyłem…

      A dodatkowe mocowania pewnie lada moment się pojawią, jak tylko trochę bardziej przyjmie się bikepacking.

  4. Czytam sporo 1enduro. Niektóre tematy kilkukrotnie. Muszę przyznać, że „nowoczesna geometria” wywołała lekki uśmiech. Pozdrawiam :)

    1. „Nowoczesna geometria” to dla mnie coś, czego jeszcze nie można nazwać „progresywną”, ale i tak jest na czasie i sprawdza się na szlaku.

  5. Generalnie rower nie jest drogi, biorąc pod uwagę osprzęt jaki ma zamontowany. Składałem ostatnio Eccentrica, na komponentach które pozostały mi po poprzednim rowerze, i na częściach używanych (tzw. demontaż z nowego roweru), reverb z licytacji, może dodatkowo zamontowany napinacz iscg (MRP 2x). Wniosek jest taki, że nie opłaca się składać tego typu rowerów samodzielnie, cenowo wychodzi podobnie, a na większość komponentów nie ma gwarancji. Dodatkowo pozostaje satysfakcja że złożyło się go własnoręcznie.

    1. Zgadza się, składanie to zabawa dla osób, które *dokładnie* wiedzą, czego chcą. I są gotowi za to zapłacić.

  6. „Dusta testowałem przede wszystkim na Singltreku pod Smrkem, Lipowskich Ścieżkach i Enduro Trails, bo jest to wręcz naturalne środowisko tego roweru.”
    Enduro Trails to chyba tylko twister?

    1. Nie tylko – tego typu rowery bardzo dobrze nadają się na wszelkie przygotowane (i nie tylko, ale zwłaszcza) trasy.

  7. No to tylko czekać na Grista, czyli Dust-a na plusach.

  8. Zawsze po takim artykule mam ochotę iść jeździć.
    Co do opon to wg Schwalbe N.Nic w wersji Performance ma taką samą przyczepność jak wersja Pace Star.Trail Star dopiero robi różnicę.
    Ja odczułem różnicę ale zmieniłem Perfo 2,25 na SS Pace Star 2,35. Zrobiło się jakby pewniej na łukach.

  9. Poza tematem.
    Schwalbe wypuściło na 2017 r. opony 2,6. Wg producentów obręczy można je zakładać na normalne obręcze (szerokość od 23 mm). To prawie plusy czy już plusy. Wydaje się, że na przód powinny się zmieścić do normalnych amortyaztorów.

  10. Witam cała społeczność rowerzystów. Z uwagi na dużą poczytnosc bloga 1enduro oraz okolice uczęszczana przez czytających go rowerzystów zwracam się z wielką prośbą o pomoc w poszukiwaniach zaginionej Aleksandry Partii. Bielszczanka zaginęła w środę 31.08.2016 około godziny 13 ostatni raz widziana na Stracone możliwe że skierowała się na magurke. lubiła chodzić po górach więc proszę o zwrócenie uwagi na wszystkich okolicznych szlakach. Zaginiona potrzebuje pomocy lekarskiej! W razie jakichkolwiek spostrzeżen proszę o kontakt z policja. Poniżej zamieszczam link do artykułu prasowego z zdjęciem http://bielskobiala.naszemiasto.pl/artykul/zaginela-aleksandra-patri-szuka-jej-gopr-policja-i-strazacy,3843936,art,t,id,tm.html W imieniu rodziny i przyjaciół bardzo dziękuję za dodatkowe zwrócenie uwagi na szlaku. Pana Michała proszę jeśli jest taka możliwość o zamieszczenie linka do ogłoszenia w widocznym miejscu na blogu. Z góry bardzo dziękuję za pomoc pozdrawiam Rafał

  11. Zastanawiam się nad zakupem Dust’a . L czy XL do wzrostu 185cm ?

  12. Właśnie dostałem wiadomość że pani Aleksandra się znalazła. Przepraszam za zamieszanie ale sytuacja była poważna. Pozdrawiam Rafał

  13. Gdyby te kółka to były 29 to dla mnie byłby hit ..

    1. Prawdopodobnie Grist będzie umożliwiał taką konfigurację.

  14. Pisze na początku ,że to jest test. Lecz pod zdjęciem znajdujemy: (Wpis powstał we współpracy z Krossem)Co to oznacza tego nie wiem, znaczy się zapłacili za test,a może otrzymałeś Dusta 3 w prezencie. Takie mnie wzięły wątpliwości, biorąc pod uwagę jakim fanem Jesteś nowoczesnej geometrii, rozpisując się o tym w każdym artykule. Nie zauważyłem stanowczej krytyki odnośnie geometri, wręcz odwrotnie.Czyli brać Dusta w ciemno?

    1. Praktycznie wszystkie testy na blogu powstały we współpracy z producentem lub dystrybutorem, bo niestety nie mam pieniędzy na zakup co sezon kilku rowerów do przetestowania ;) Nie znaczy to jednak, że ich treść jest z tego powodu w jakikolwiek „narażona”. Zasady współpracy z markami są ogólnodostępne na blogu (link w stopce).

  15. Do pełni szczęścia brakuje tu tylko odniesienia do Djmabo i opon plusowych :)

  16. A widzieli już modele krossa na 2017? Na anglojęzycznej stronie jest cała kolekcja ze specyfikacją lecz brak cen. Ten nowy Grist wygląda grubo! http://www.kross.pl/en/bikes/mtb

  17. tak na marginesie – cała kolekcja krossa już w twojej wyszukiwarce google :)
    (mimo, że na stronie odnośników brak)

    http://www.kross.pl/pl/2017/trail/soil-2-0-ex
    http://www.kross.pl/pl/2017/trail/grist-2-0

    1. Ma się ten refleks :)

      Ale dziwne że grist cięższy od smootha.

      1. Ano ;) Lżejszy głównie chyba dlatego, że: Smooth ma lepszy osprzęt GX vs nowy NX na Griście. Do tego Smooth ma zwijane opony snake skin, mniejsze nieco tarcze hamulowe oraz inny amor – ścigancką lekką Rebe, a Grist ma mieć RS Yari. Obydwa rowery wyglądają super. Pewnie ten stalowy będzie droższy. Czekam na ceny bo kto wie czy nie szarpnę się na jakąś trialówkę w przeciągu roku, o ile będzie ona uniwersalna i zastąpi chociaż po części mojego zwykłego górala.

        pzdr!

        1. Też się noszę z zamiarem kupna i na ten moment na tapecie:

          Kross Grist 2.0 (wszystko co trzeba – YARI,NX,Reverb, wygląd i zajebisty kolor rodem z carbonowych Canyonów);
          Kross Smooth Trail (staaaalll!!);
          Merida BIG Trail 800 (kaseta tył 46, nowy SLX, rekony+ i co dużo gadać ładny skubaniec);
          Romet JIG+ (Xfusion Macqueen – podobno spoko, kolory z dupy);
          NS Djambo 1 2017 (wizualnie gites, te szprychy w kolorze…, no i rekomendacja 1enduro ;)
          Dartmoor Primal+ (pewnie będzie i kompletny bike w ofercie – ale coś mi nie pasuje z tylnym trójkątem – wygląda jakby wideł 120 był za mały do tej ramy).

          Ogólnie czekam na ceny i trza będzie decyzję podejmować.

          1. No właśnie, ceny! Wybór rowerów co sezon robi się tak szeroki, że człowiek nie wie w czym wybierać. Trialowa oferta jest ciekawa bo jest masa różnych rowerów i opcji do wyboru, a nie jak ze zwykłym XC/MTB. Chyba najlepszym wyjściem będzie pojechanie do Bielska i przetestowanie tyle rowerów ile się uda. A Ty zamierzasz zmienić swój obecny rower na nowy czy szukasz czegoś do „wariowania”? Ja śmigam cały czas na zwykłym, ale w sumie całkiem dobrym HT 100mm skoku, który czasem nie wystarcza gdy robi się stoooomo w moich pomorskich okolicach. Bardzo podobają mi się trialówki lecz z drugiej strony napęd 1xXX nieco mnie niepokoi pod kątem zwykłej jazdy terenowej. Nie lubie przysiadów na jednej nodze ;) Ja obecnie patrzę na nieco bardziej agresywne XC – coś w stylu opisywanego na blogu Canyon SLX, który łączy b. niską masę jako 29er z nieco większym skokiem i fajniejszą geometrią. Z drugiej strony podoba mi się DUST 3.0, który wygląda mega. Ciekaw jestem bez kitu jak śmiga się na 27.5+. Może to jest właśnie to? Muszę spróbować jak będzie okazja na testy! Full’a testowałem raz – Enduro Scott Genius 700 Ltd Tuned i jechał po wszystkim jak czołg lecz nie czułem, że to nie jest to czego potrzebuję. Zbyt mozolna maszyna bez zrywu jaki lubię.

  18. Odnośnie Djambo to czy wiadomo czy będzie do niego można wepchać coś większego niż 29er 2,1 ?

  19. Cześć. Mam tego dusta od lipca i zadowolony z rowerka jestem. Pytanko mam takie : miałeś problem z dokręcaniem zacisku sztycy? Jak dokrece mocniej niz 3nm to nie wysuwa się, na zacisku jest 5-6 nm. Wada tylko u mnie czy jeszcze ktoś tak ma? PS. Probowaliscie wcisnąć na te obręcze jakieś szersze gumy?

    1. Moment „nadrukowany” na częściach to zwykle moment maksymalny. Zacisk sztycy zawsze warto dokręcać tak lekko, jak to możliwe (czyli do momentu, aż sztyca się nie obraca).

      Nie korzystałem z klucza dynamometrycznego, ale też nie miałem problemu z wyczuciem tego momentu. Przy mocniejszym dokręceniu – faktycznie Reverb przycina.

  20. Cześć,
    kupując Kross Dust 3.0 w jaki rozmiar celować przy wzroście 177cm?
    W teorii wpasuję się w M/L. „Jeśli jesteś na granicy rozmiarów, celuj raczej w większy”. Czy 177cm można już uznać za granicę pomiędzy M/L?
    Niestety na chwilę obecną nie mam gdzie przymierzyć się do tego roweru i zakupu planuję dokonać wysyłkowo.
    Miałby to być mój pierwszy trail’owy rower, ujeżdżany głównie na nizinnych terenach (woj. ZachPom).
    Wiem, że pytanie jest zbyt ogólne, jednak liczę na wskazówki ułatwiające wybór.

    Pozdrawiam.

    1. Cześć,
      Wszystkie wskazówki znajdziesz tutaj: http://www.1enduro.pl/wybrac-rozmiar-ramy/
      (przede wszystkim chodzi mi o konieczność wyliczenia, czy rura podsiodłowa nie będzie za długa)

      1. Dzięki za wrócenie uwagi na ten parametr. W natłoku informacji nie potraktowałem go wystarczająco poważnie.
        Z obliczeń wyszło mi, że w rozmiarze M sztycę wysunę na ok. 50mm. Przy rozmiarze L odpowiednio 20mm. Czy 20mm na sztycy regulowanej to nie jest zbyt mała tolerancja na regulację (przy zakupie bez przymiarki)? Biorąc pod uwagę dość szacunkowe dane i ew. błędy pomiarowe.

        PS. Robisz świetną robotę z tym blogiem.

        1. Na wszelki wypadek możesz mierzyć przekrok i policzyć jeszcze raz, ale 20 mm to całkiem spoko tolerancja.

Dodaj komentarz do tekstu Test: Kross Dust 3.0 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

100+ na 27+

Miejsca / 

Facebook, Strava, Endomondo… Taaak… To gówno działa na człowieka. Możesz sobie myśleć, że jesteś fajny, ale i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto pojedzie szybciej, dalej i w ogóle lepiej. Przeglądałem właśnie statystyki ostatniego wypadu, kiedy w oczy rzucił mi się czyjś kolejny trip 100+. Czyli ponad 100 km. Motyla noga! – pomyślałem – piszę bloga o rowerach, a nigdy tyle nie przejechałem! Ludzie będą gadać.

Potem było już standardowo: „ja nie dam rady?!”, „potrzymaj mi piwo!” i te klimaty. W dodatku kurier przyniósł paczkę od WTB, z nowymi oponami do mojego Djambo. Sto kilosów na 3-calowych gumach? Akcja się zagęszcza…

Wsiadłem więc w sobotę w nocy o ósmej w pociąg i godzinę później szukałem singli w lesie gdzieś za Olkuszem. Przygoda wisiała w powietrzu!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska






Plan

…był prosty:

  • Jazda z punktu A do B, bez kręcenia się w kółko.
  • Maksimum terenu, minimum asfaltu. Po szosie to każdy gupi umi.
  • Co najmniej 100 km. Chyba, że wcześniej umrę.

Ze względu na pierwsze kryterium, w grę wchodziły destynacje (posługując się wakacyjną terminologią), z których da się wrócić pociągiem. Bo ostatecznie, planowałem jednak wrócić. Początkowo chciałem jechać z domu (Katowice) w góry, bo to cel szczytny. Ale droga to same miasta, pola i płasko.

Ze względu na drugie kryterium, dużo lepiej wyglądała Jura Krakowsko-Częstochowska. Stosunkowo dziki i urozmaicony teren, o podłużnym kształcie rozciągającym się na jakieś… 100 km. Mamy zwycięzcę!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Alpy to to nie są, ale pod kątem cross-country tereny na Jurze są idealne.

Żeby oszczędzić sobie przetaczania się przez stojące na drodze do Jury miasta, podjechałem porannym pociągiem do Olkusza. Pobieżna analiza mapy wykazała, że jest on oddalony o około 100 szlakowych kilometrów od Częstochowy. Mamy więc i cel!

Trasa

Oczywisty wybór padł na pieszy czerwony Szlak Orlich Gniazd. Ułatwia on nawigację, bo biegnie przez całą Jurę i jest stosunkowo dobrze oznakowany. No i zamki można pooglądać.

Jura: Zamek Rabsztyn

Jura: Zamek Bobolice

Jura: Zamek Ogrodzieniec Podzamcze

Jura: Zamek Mirów

Równolegle biegnie też szlak rowerowy. Ale to w 90% szutroasfalt, więc korzystałem z niego tylko wtedy, kiedy pieszy bez sensu odbijał, żeby zahaczyć o jakieś miasto. Oraz w drugiej części wycieczki, w chwilach słabości… Ale o tym za chwilę.

Przebieg wycieczki możesz prześledzić na Stravie:

Lub pobrać ślad GPX i nałożyć go sobie na jakąś mapę. A lepiej: wrzucić do telefonu i samemu przejechać.

Sprzęt

Wybór mógł być tylko jeden: Djambo. Ileż już się nasłuchałem o oporach toczenia opon 27+… Najwyższy czas zweryfikować mity i uprzedzenia na długim dystansie.

NS Bikes Eccentric Djambo 2016

To będzie idealny Test Sinatry: jeśli nigdy wcześniej nie jadąc takiej trasy, dam radę zaliczyć 100+ po zróżnicowanej nawierzchni na 3-calowych oponach na niskim ciśnieniu, to nikt mi nie powie, że plusy słabo się nadają do zastosowań wymagających niskich oporów toczenia.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Co zabrać na długiego tripa?

W sumie… nic specjalnego. Jura ma to do siebie, że raz na kilkanaście kilometrów trafi sie jakiś sklep czy knajpa, gdzie uzupełnisz wodę/piwo. Warto jednak spakować:

  • Dużo (5-10) przekąsek typu batoniki i żele energetyczne (te drugie zostaw na ostatnie kilometry). Ja wziąłem z zapasem, a i tak zeżarłem wszystko.
  • Standardowy zestaw naprawczy, żeby awaria nie ucięła wycieczki po 10 km. Więcej w artykule o rzeczach, które zawsze warto mieć w plecaku.
  • Powerbank, zwłaszcza jeśli mapa w telefonie jest Twoim głównym narzędziem nawigacji (tudzież zależy Ci na pełnym zapisie ze Stravy). Mój smartfon normalnie bez problemu wytrzymuje 2-3 dni, a na koniec tego tripa zostało mi kilka procent baterii, mimo podładowania w międzyczasie niewielkim powerbankiem.
  • Mapa – nie tylko ze względu na powyższe. Przy planowaniu trasy na dużym obszarze, korzystanie z papierowej mapy jest po prostu wygodniejsze – kolory szlaków nie znikają przy zoomowaniu.
100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Jura nie jest zbyt łaskawa dla napędu – przed wyjazdem nasmaruj łańcuch i dokładnie wytrzyj go z zewnątrz, żeby łapał jak najmniej piasku.


Epic shit, czyli Trip Schrödingera

Nazwanie 120-kilometrowej wycieczki „epicką” być może wywoła u Ciebie pobłażliwy uśmiech (lub bardziej niecenzuralną reakcję), ale jak spędzasz ósmą godzinę w siodle, różne określenia przychodzą do głowy.

Zwłaszcza, jeśli nigdy wcześniej nie robiłeś takiego dystansu, a po 60 km w górach przez 2 dni ledwo się ruszałeś. Ale Jura to nie góry i bez doświadczenia trudno mi ocenić swoje możliwości – trzeba spróbować.

No to spróbowałem!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Miłe dobrego początki

Na początku szło bardzo sprawnie. Pod Olkuszem udało mi się trafić na świetnego, nieoznaczonego singla, którego poznałem na jednej z zimowych wycieczek. Potem już czerwonym szlakiem zaliczyłem parę ciekawych wniesień, z których część miała nawet słowo „Góra” w nazwie.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Na przykład Góry Bydlińskie, w których odbiłem od szlaku, kierując się skrótem w stronę Ogrodzieńca. Razem z okolicami Jaroszowca, zdecydowanie są to okolice warte dokładniejszej eksploracji.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Przebijając się przez tłumy oblegające Zamek Ogrodzieniec, mam w nogach 40 km i z mapy wydaje mi się, że to półmetek. Jak się później okazało – ledwo jedna trzecia. W tym momencie czuję jednak, że zasłużyłem na obiad. No bo jak nie zasłużyłem? Pewnie że zasłużyłem! Wcinam więc spaghetti, popijam radlerem, a żeby nie zasnąć z przejedzenia, biorę przykład z szosowców i zamawiam podwójne espresso. Pełny energii (potencjalnej) ruszam w stronę miejscowości Karliny, nie spodziewając się nadciągającej katastrofy…

Jura to jednak… piasek

„Katastrofa” to może przesada, ale czekał mnie jedyny fragment trasy, gdzie żałowałem wyboru szlaku pieszego… Kiedy starasz się oszczędzać siły, ciągnąca się kilometrami rzeka głębokiego piasku bez możliwości objazdu jest równie mile widziana, jak pierdnięcie w kombinezonie kosmonauty. 3-calowe opony przez większość czasu dawały szansę jechać, ale każde 100 metrów pochłaniało tyle energii (i czasu), ile normalnie kilometr. Na ten odcinek zrzucam całą odpowiedzialność za kilka asfaltowych skrótów w dalszej części trasy.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

O! Tam jest słońce! Tam jadę!

Energii starczyło jednak na pokonanie mojej ulubionej części trasy – między Morskiem (z dobrze znanym zjazdem niedaleko wyciągu narciarskiego) a Górą Zborów, gdzie złapała mnie burza. Jazda na dłuższym dystansie ma jednak swoje uroki – widząc, że kilka kilometrów dalej się przejaśnia, można sobie szybko zmienić strefę klimatyczną.

Jura: Góra Zborów

Teleportacja kosztowała mnie jednak sporo kalorii, przez co odpuściłem sobie Mirowskie Skały między Bobolicami a Mirowem. Jeśli lubisz patentowanie technicznych kamcorów – warto. Mi jednak wybiło 70 km i pierwszy kryzys kazał skierować się na trasę nieco bardziej zbliżoną do linii PKP – przez Żarki i Suliszowice, czerwonym szlakiem rowerowym.

Jura: Morsko stok narciarski Apteka

Dobijanie kilometrów

Był to najnudniejszy fragment wycieczki, ale pozwolił złapać oddech po nieco bardziej „górskich” okolicach i dotrzeć do punktu decyzyjnego: jedziemy dalej, czy ewakuacja? Miła niespodzianka! Do stacji PKP w Poraju (wariant easy na wypadek odpuszczenia Częstochowy) szlakowskaz pokazuje 15 km, a na Stravie… 87 km! Czyli sukces – stówka pęknie, będzie lans na fejsie.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Ale chwilę później pojawiły się po-myśli: no tak, na fejsie spoko, ale co jak ktoś zapyta, gdzie dojechałem? „Do Poraja”„Poraju…?”. No bez jaj. Zamiast błyszczeć w glorii, będę musiał tłumaczyć, gdzie leży cholerny Poraj. Jadę do Częstochowy! To tylko 15 km dalej.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Downhill na 97. kilometrze i objazdowa konferencja blogerów

Dzięki tej decyzji, udało się odwiedzić Rezerwat Sokole Góry i przypadkiem wykręcić czwarty czas na lokalnej trasce DH, ku uciesze pana zsuwającego się na przełajówce, z którym chwilę wcześniej ścigaliśmy się na podjeździe. Taaak… po całym dniu na rowerze, mózg działa nieco inaczej.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Zachęcony miłym górskim przerywnikiem, połykam kolejne kilometry. Spory kawałek asfaltem umila mi towarzystwo Basi i Piotrka z bloga Wysoka Kadencja, którzy zauważyli mnie gdzieś w Olkuszu. Dzięki! Wspólny fragment kończymy przydługim oczekiwaniem na otwarcie zapór kolejowych. Po przejechaniu pociągu, Piotrek zauważa, że mój szlak odbija w lewo PRZED torami. Cóż, po 100 km, każda okazja jest dobra do zrobienia sobie przerwy… Nawet trainspotting.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Resztę trasy pokonuję z entuzjazmem zombie, bo szutry i leśne drogi przerywa tylko jedno, ostatnie wzniesienie tego dnia: Zielona Góra. Potem już tylko fotka na deptaku z widokiem na Dubaj (?), kawa i przeglądanie zdjęć w pociągu.

Częstochowa - deptak z widokiem na Jasną Górę

Nie podjeżdżałem bliżej, ale w tle ewidentnie widać Burj Khalifa.


Podsumowanie

Ostatecznie Strava zatrzymała się na 118 km. Po doliczeniu dojazdów na dworzec, wychodzi ponad 120 km w ciągu dnia. Bez żadnego przygotowania, treningu i długodystansowego doświadczenia. Na oponach 3.0″ i ciśnieniu poniżej 0,8 bara.

Przewóz roweru w pociągu Koleje Śląskie

Sprzęt jednak zszedł podczas tej wycieczki na dalszy plan (co tylko świadczy o tym, że spisał się znakomicie). Liczyły się tylko doznania z jazdy. Napalanie się na liczbę kilometrów z jednej strony odbiera nieco frajdy na najlepszych odcinkach (na których nieco bardziej się oszczędzasz), ale z drugiej strony – rewelacyjnie spaja je w jedną całość. Tu nie ma czasu na kombinowanie, patentowanie, grzebanie przy rowerze, ciągłe postoje, fotki i pogawędki.

Spina? Trochę tak! Ale na tej „spinie”, cholernie zyskuje flow wycieczki. Po prostu cały dzień jeździsz na rowerze. Wymyśliłem nawet adekwatnie głęboką, filozoficzną maksymę ilustrującą to podejście: „Więcej jeżdżenia, mniej pierdolenia”. Trzeba przenieć odrobinę tej filozofii do górskiego enduro!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska


Bonus: Jak zaplanować trasę?

Nie wiem, zazwyczaj nie planuję takich wycieczek ;) Ja skorzystałem z osmapa.pl i papierowej mapy Compassu i zrobiłem tak:

  1. Znalazłem punkt początkowy, do którego da się dojechać pociągiem;
  2. Znalazłem punkt końcowy, również podłączony do PKP i oddalony mniej więcej o zakładaną ilość kilometrów (posiłkując się liczeniem trasy rowerowej w Google Maps).
  3. Połączyłem punkty kreską.
  4. Zobaczyłem, jakie szlaki kręcą się mniej więcej wzdłuż tej kreski. W przypadku Jury jest to dość proste – Szlak Orlich Gniazd prawie się z nią pokrywa.
  5. Poszczególne odcinki spisałem sobie w telefonie (np. „[pieszy czerwony] Olkusz – Rabsztyn” itd.). Pamiętaj, żeby zostawić sobie jak najwiecej swobody – ja sporo fragmentów zapisałem w 2-3 wariantach, a ostatecznie i tak pojechałem inaczej.
  6. Na telefon ściągnąłem też mapę offline (fragment wspomnianej OSMapy można pobrać za darmo np. do programu Locus). Znajomość dokładnego położenia bardzo ułatwia eksplorację tras alternatywnych „na żywca”.
  7. Wyznaczyłem parę punktów ewakuacyjnych pod koniec trasy – na wypadek kryzysu (jak np. wspomniana stacja PKP w Poraju).
  8. Spisałem rozkład jazdy pociągów powrotnych – również na stacjach ewakuacyjnych.
  9. Korzystając z Google Street View, zapamiętałem dokładną trasę od punktu startu do pierwszego szlaku – żeby nie zaczynać dnia od błądzenia po mieście.

Brzmi jak sporo roboty, ale takie przygotowanie pozwoliło mi zaoszczędzić sporo czasu w terenie, tzn. więcej jeździć, a mniej walczyć z mapą.

Oczywiście można też po prostu jechać do oporu i potem martwić się o powrót, np. prosząc o misję ratunkową znajomego z autem (biker zrozumie).

Ciekawym wariantem jest też wyjazd pociągiem gdzieś daleko od domu i powrót na rowerze – masz wtedy jasny cel i dobrą motywację – w końcu nie uciekniesz w pociąg 10 km od domu!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska


Jak wspomniałem, to był mój pierwszy taki trip, więc wyjątkowo nie zaproponuję Ci podobnych wpisów, ale jeśli szukasz inspiracji, przejrzyj dział MIEJSCA.

 

  1. Zacnie, moje okolice!:) Szlak czerwony był?

  2. Polecić mogę garmina edge 800 lub coś jeszcze lepszego. Trasę planujesz na kompie, wgrywasz na garmina i jedziesz. W garniaku najlepiej mieć też aktualną osm. Nie trzeba komórki z power bankiem ani mapy papierowej. A wycieczka zacna. Coraz bardziej mnie bawi takie mtb bez spiny.

  3. Karlin – nie Karliny

  4. Ja na moim 2×120 mm polecialem kiedyś 176km potykajac się po drodze o Skrzyczne Malinowska skała i salmopol ;-)
    Miałem wsiąść w bb w pociąg ale co że niby ja nie dojadę do Tychów…

  5. klima drwal amator

    Panie nie bałeś się tak bez wozu technicznego z masażystą i kupą żarcia na zapleczu + serwisantem od smarowania łańcucha :P (taka szydera względem pewnego innego bloga :)

  6. Skoro espresso jest dla golących nogi, to szanujący się endurowiec powinien spożywać tylko i wyłącznie kawę speciality z jakiegoś chemexa czy innego aeropressu :)

  7. To mojej 10letniej córce należy się chyba pochwała od Ciebie. Zrobiła z sakwami na oponach Maxxis Ikon 26×2.20 1,4bara 104km z Ogrodzienca do Krakowa. Był to jej 3dzień zmagań z pieszym Szlakiem Orlich Gniazd. Pierwszy dzień 58km drugi 36km, nie wierzyłem, że da radę tego trzeciego dojechać aż do Krakowa ale jak kobieta się uprze to da radę. 22:08 ukończyliśmy szlak w Krakowie
    Tu małe foto.

    https://goo.gl/photos/BcPFXm7WR1r7J2dWA

    Chyba musisz zrobić 200+

  8. Siema!

    Spoko wpis! Może wielu przekona do średnio grubych opon. Ja pilnie obserwuję co się teraz wyprawia na rynku MTB i jest spore zamieszanie. Nie wiadomo w co ręce człowiek włoży za kilkanaście miesięcy jak będzie kupować nowy rower.

    To chyba Twój pierwszy opisany wypad turystyczny :) Dobrze, że powstał – koledzy z „forum” przestaną się czepiać ;) Może mój pomysł będzie ekstremalny i trudny do zrobienia, ale myślę, że powinieneś spróbować zrobić dokładnie ten sam trip na rowerze brata (SLX 7.9) i porównać tym samym oba rowery. To byłby super test i miałbyś od razu porównanie. Może wybierzcie się razem (Ty i bracki)!:D

    Pozdro

  9. w nocy o 8 rano hahhaha ;) Pozdrowionka

  10. Grzegorz Duławska

    endomondo garminy i inne poerdolety zabieraja calą frajde z enduro a gdzie przygoda szukanie szlaku ,zapomnialem przeciez trzeba sie popisac przed kumplami.Sam robie takie wycieczki ale 50-80 km i polecam zajefajna jazda mapa batony i rower to jest enduro

  11. Nie jestem długodystansowcem ale zdarzyło mi się dwa razy w życiu „walnąć z gwinta” setkę+. Dla mnie niezbędne „do popicia” było wówczas wygodne siodło! na zdrowie:)

  12. Jak z pozycją na tym rowerze na takiej długiej trasie?
    Sam robię bickepackingowe kilkudniowe trasy po 80km dziennie i chcę właśnie kupić NS Eccentrica tylko boje się trochę niewygodnej pozycji

    1. Trudno obiektywnie ocenić wygodę… Jak dla mnie pozycja jest bardzo wygodna, a generalnie mam problemy z bólami pleców.

  13. Przejechałeś niemalże pod moim balkonem w Myszkowie :) Szacun. Za trasę, nie za balkon ;)
    Propozycja do planowania trasy: jakiś garmin(polecam bardziej turystyczne np. etrex a nie rowerowe) z mapą topo (openMTB, albo PL TOPO), jest większość szlaków, ścieżek itp. Planujesz w komputrze wgrywasz do urządzenia i jedziesz. A co najważniejsze – nie ma problemu z prądem, na dwóch paluszkach potrafi pracować 24h.
    a track na strave, endomondo wrzucisz po fakcie.

  14. Lektura tego artykułu, a szczególnie zapadająca w pamięć sentencja na jego koniec to dla mnie bodziec aby w końcu to zrobić-strzelić setkę moim fatbikiem. Nieudokumentowany rekord 70 km, bo bez licznika i smartfona wkrótce zotanie pobity!
    Superoes z ostatniej niedzieli czyli 15 km po ledwo czynnej linii nadwiślańskiej wąskotorówki napawa optymizmem.
    Szacun dla Autora:)

  15. Człowiek smiga na 30.9 a tu juz 34.9 i jak tu nadążyć mam nadzieję że mykmyki 30.9 nie wygina zanim zdążę go kupić :D

Dodaj komentarz do tekstu 100+ na 27+

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: NS Bikes Eccentric Djambo 2016

Sprzęt, Testy / 

„Już nigdy więcej nie kupię hardtaila!” obiecałem sobie kilka lat temu, wystawiając na Allegro swojego retro-XC-sztywniaka. Są niewygodne, wolne i niebezpieczne. Po co się męczyć? A tymczasem – prezentowany tutaj Djambo, jest aktualnie moim jedynym własnym rowerem MTB. Zastąpił w garażu również sztywnego 29era, który wiernie służył mi przez 4 sezony. Skąd ta zmiana?

Proste: swoje odrodzenie hardtaile zawdzięczają kołom 29″, a ostatnio 27+. Dodaj progresywną geometrię i okazuje się, że jednak da się na nich jeździć i czerpać z tego fun! Nowoczesne hardtaile to niższa cena wejścia w sport dla początkujących. Mniej serwisowania i ustawień. Powrót do korzeni, kiedy wszyscy jeździliśmy po górach na sztywnych rowerach.

Ale czy sztywny rower nadaje się na dzisiejsze trasy enduro? Jak bardzo zmieniła się jazda na hardtailu przez ostatnie 10 lat? Czy garść technicznych nowinek wystarczy, żeby myśleć o nim jako alternatywie dla fulla, czy w dalszym będzie to raczej drugi rower na nie-górskie wycieczki i łatwe trasy?

NS Bikes Eccentric Djambo - prawa


Dlaczego NS Djambo?

Jak wspomniałem, Djambo kupiłem za własne pieniądze – nie jest to wypożyczona testówka. Co skłoniło mnie do wyboru akurat tego modelu?

  • Koła 27+ – przesiadłem się z roweru XC 29″, który otworzył mi oczy na stabilność i płynność jazdy na dużych kołach. Plusy obiecują to samo – tylko więcej. Więc postanowiłem to sprawdzić podobnie, jak wtedy z 29″ – kupując w ciemno nowy rower. Jak szaleć, to szaleć!
  • Geometria – jak wiesz, promuję na blogu długie ramy z płaskim kątem główki. W hardtailu jest to szczególnie istotne, a przy tym… szczególnie zaniedbywane. Większość producentów chyba wychodzi z założenia, że sztywniaki kupują amatorzy, którym nowoczesna geometria będzie przeszkadzać na parkowych bulwarach (co za bzdura!). NS Bikes jest tu chlubnym wyjątkiem i cyferki opisujące Djambo nie odbiegają zbytnio od fulli tej samej kategorii.
  • Napęd 1×10 – przednia przerzutka ciągle często trafia do rowerów na dużych kołach. Ma to nawet sens, zwłaszcza w przypadku wspomnianych wcześniej bulwarowych odbiorców. Mi jednak spójny napęd 1×10 prosto z pudełka bardzo ułatwił życie i wyeliminował koszty związane z konwersją.
  • Polski producent – nie zamierzam grać na patriotycznej nucie, ale kupowanie roweru zaprojektowanego i sprzedawanego przez rodaków ma swój urok. Zwłaszcza, że polscy projektanci zaskakująco dobrze ogarniają temat hardtaili do ostrej jazdy.

NS Bikes Eccentric Djambo - lewa

NS Bikes Djambo - tylny trójkąt

NS Bikes Eccentric Djambo - logo

Jakie rowery brałem jeszcze pod uwagę jako alternatywę dla NS Djambo?

Orbea Loki H30 27+

Na pierwszy rzut oka, bezpośredni konkurent ze względu na koła 27+ i zbliżoną klasę osprzętu. Na drugi rzut oka, rower o nieco innej filozofii, skierowany do bardziej rekreacyjnego odbiorcy: ładny, ale z klasyczną geometrią i napędem 2×10.

Last Fasforward

Prawdopodobnie najfajniejszy sztywniak na rynku. Stal i idealna geometria prawie mnie przekonały. Zrezygnowałem po podliczeniu kosztów złożenia go w wariancie 27+. Ze względu na wysokie ceny kół i opon, to już niestety inna półka, osiągalna tylko dla największych hardtailowych entuzjastów – a nie jako tańsze uzupełnienie fulla.

Sonder Transmitter NX1 Yari

Za podobną cenę oferuje napęd 1×11 i świetny amortyzator. Wadą jest „świeża” marka i sprzedaż bezpośrednia z UK, bez żadnego przedstawiciela w Polsce.

Kross Smooth Trail

Strasznie byłem na niego napalony, ale do sprzedaży wchodzi dopiero w 2017 i póki co, jest zagadką pod względem geometrii.

 

Wróćmy jednak do NS-a.


Rama

Geometria

Okazała się nawet ciut lepsza, niż w tabeli, z kątem główki poniżej 67 stopni. Ekstremalnie krótki tył (420 mm) początkowo budził moje wątpliwości, bo nieco upośledza stabilność roweru. Pasuje on jednak do fun-bike’owego charakteru. Podobnie jak niezbyt niski suport, który jednak… osiada po obciążeniu opon (założę się, że w zwykłym rowerze nie brałbyś tego pod uwagę!).

NS Bikes Eccentric Djambo - lewa

Jeśli jesteś na granicy rozmiarów, celuj raczej w większy – ja przy 170 cm wybrałem M-kę i rower nie stracił nic na swojej zabawowości.

Geometria NS Bikes Eccentric Djambo 2016

Geometria NS Djambo – kliknij, żeby powiększyć.

Materiał i sztywność

Nad stalowym Lastem zastanawiałem się ze względu na większą elastyczność stali, teoretycznie istotną w sztywnej ramie. Po prostych, grubaśnych rurach Djambo raczej nie należy się jej spodziewać, ale przy balonowych oponach napompowanych do 0,8 bara, różnica w komforcie jest nie do wychwycenia za pomocą mojego precyzyjnie skalibrowanego dupomierza.

Czuć za to wysoką sztywność w zakrętach – szerokie opony zapewniają taką trakcję, że zaczyna to mieć znaczenie. Rurki z Cr-Mo miałyby więc przede wszystkim lepszy image – podobno dla retro-purystów taka wersja ma się lada moment pojawić.

NS Bikes Eccentric Djambo - prawa detal

NS Bikes Eccentric Djambo - lewa

Prześwit na oponę i zębatkę

Przez połączenie klasycznej osi 142×12 (bez Boosta) i ekstremalnie krótkiego tyłu, miejsce na oponę jest dość skromne. 27,5×3.0″ od strony napędu pasuje na tyle ciasno, że profilaktycznie zabezpieczyłem ramę przed obcieraniem. Koła 29″ owszem, można założyć, ale tylko z cienkimi gumkami (2,0-2,1″), więc zakres zastosowań jest ograniczony.

Ograniczony jest też zakres rozmiarów zębatki korby – owal 32T to maksimum, choć powiedzmy sobie szczerze: przy dużych kołach „utwardzających” przełożenia, 30-32T to optymalny wybór. Niemniej jednak, zastosowanie Boosta i wydłużenie tyłu o 5 mm znacznie otworzyłoby możliwości konfiguracji.

Opony plus, koła 27+, 29+ - miejsce na oponę i napęd

Na zdjęciu z oponą WTB Ranger 27.5×3.0″. Z seryjnymi Trailblazerami 2.8″ miejsca jest dużo więcej.

Detale praktyczne

Rama Djambo ma parę braków, które można by poprawić:

  • brak mocowania bidonu (zostało dodane w aktualnie sprzedawanych ramach);
  • brak przelotek zewnętrznego przewodu sztycy regulowanej, który trzeba przypiąć zipami do pozostałych kabli (rama jest jednak przystosowana do wersji z wewnętrznym prowadzeniem stealth);
  • w ramie dedykowanej do napędów jednorzędowych, dla niektórych zaskoczeniem może być brak mocowania ISCG (ale za to mamy klasyczny, wkręcany suport);
  • oś tylnej piasty do demontażu wymaga narzędzi (imbus 4 i 6 mm);
NS Bikes Djambo - koszyk na bidon

Bieżąca wersja Djambo ma już normalne mocowanie koszyka na bidon. Ja musiałem zrobić sobię wersję ghetto, wykorzystującą śrubkę przeznaczoną do prowadzenia przewodu sztycy i… dwustronną taśmę montażową.


Wyposażenie

Jak zwykle polecam lekturę bikeporna, w którym szczegółowo opisałem całą specyfikację.

Bikeporn: NS Bikes Eccentric Djambo

 

NS Bikes Eccentric Djambo - rama

Które komponenty wyróżniły się na szlaku?

Opony WTB Trailblazer Comp 27.5x2.8

Opony to kluczowy element każdego plusa. Trailblazer to jeden z pierwszych modeli w tym rozmiarze, zaprojektowany głównie z myślą o bikepackingu i możliwości montażu w 29erach. Opony mają więc zaskakująco niskie opory toczenia – możesz śmiało latać na nich po asfalcie i szutrze. Są też bardzo dobre pod kątem używania Djambo jako drugiego roweru na łatwiejsze trasy i do komfortowej jazdy na długich dystansach.

Druga strona medalu to słabe zachowanie na mokro, w błocie i śniegu – w takich warunkach trakcja nie odbiega od przyzwoitych opon w zwykłym rozmiarze. Jeśli więc chcesz używać Djambo w prawdziwych górach lub jako zimówkę, w pełni korzystając z zalet plusa – zainwestuj w coś bardziej „grrrr!”.

Możesz od razu postawić na rozmiar 3.0″ – obręcze w Djambo są bardzo szerokie (aż 45 mm wewnątrz!), nadając stosunkowo wąskim Trailblazerom bardzo kwadratowy profil i powodując wystawanie ścianek bocznych poza bieżnik, co zwiększa ryzyko ich uszkodzenia.

NS Bikes Djambo - WTB Trailblazer

WTB Trailblazer 2.8

Amortyzator Suntour Raidon LO-R

Po serwisie zerowym jest bardzo czuły i płynny, czym pozytywnie mnie zaskoczył. Dzięki pomocy opon w zakresie małych nierówności, proste tłumienie jest w zupełności wystarczające. Sztywna ośka Q-Loc2 wymaga na początku przeczytania instrukcji, ale po kilku użyciach, chyba każdy uzna ją za najlepszy system na rynku.

Niestety, po kilku dniach w górach, Raidon złapał luzy i musiał zostać wymieniony w ramach gwarancji. Przy okazji wyszło na jaw, że zamiast deklarowanych 120 mm, ugina się tylko o 110 mm. Egzemplarz otrzymany po reklamacji – 95 mm! Po wizycie u najlepszego specjalisty od Suntourów – Piotrka z firmy Activia – okazało się, że Suntour nie potrafi składać swoich produktów. W środku był tłumik z wersji 29″ – zbyt długi, żeby możliwe było pełne ugięcie. Ech…

NS Bikes Djambo - SR Suntour Raidon LO-R 120 mm Boost

NS Bikes Djambo - Suntour Raidon 650b+

Hamulce Avid DB3

Ostatnie tchnienie marki Avid okazało się całkiem sprawnie działającym produktem. Nawet z tylną tarczą 160 mm, siła hamowania jest wystarczająca, a modulacja pozwala dobrze ją kontrolować. Najważniejsze jednak, że działanie hamulców nie zależy od niemożliwych do wyeliminowania „humorów”, które trapiły bliźniacze Elixiry.

Jedyną wadą jest hałas – hamulce mają tendencje do głośnego „bulgotania” i wycia, zwłaszcza na zimno. Warto zainwestować w lepsze klocki.

NS Bikes Djambo - Avid FB-3 klamka

Avid DB-3

Kierownica NS Terra i mostek NS Quantum

Mostek jest krótki, kierownica szeroka – idealnie! Czuć jednak dirtowe korzenie marki – kierownica ma bardzo duży wznios, jak na standardy ścieżkowo-endurowe. W połączeniu z wysokim stackiem ramy, daje ona komfortową i zabawową pozycję. Jeśli jesteś niski, będziesz się jednak musiał bardziej nagimnastykować, dociążając przód w zakrętach i na stromych podjazdach.

NS Bikes Eccentric Djambo - kierownica Terra

NS Bikes Djambo - mostek NS Bikes Quark

Napęd SRAM GX 1x10

GX domyślnie występuje jako 1×11, tu jednak znajdziesz customową kompozycję opartą na wersji 10-rzędowej. Oferuje ona bardzo użyteczny zakres przełożeń: z przodu jest zębatka narrow-wide 30T, z tyłu dobrej jakości extender-cog 42T od Octane One.

Całość działa bardzo sprawnie – mniej precyzyjnie od GX 1×11, ale na szlaku trudno się do czegoś przyczepić. Jedynie przy regulacji, przerzutka może sprawiać problemy z powodu zbyt miękkiej i wyginającej się „śrubki B” (odpowiedzialnej za odsunięcie wózka od kasety). Widać, że jest to model oryginalnie pomyślany do napędu 2×10, bez „poszerzanej” kasety.

NS Bikes Djambo - napęd SRAM GX 1x10

Mój Djambo pochodzi z pierwszej serii produkcyjnej i jest wyposażony w korbę z możliwością montażu zębatki spiderless. Aktualnie dostępne egzemplarze niestety mają już tradycyjne mocowanie na 4 śruby.

NS Bikes Djambo - kaseta 11-42T i piasta

Przy kręceniu do tyłu, łańcuch nie spada z największej zębatki.

 


Najważniejsze upgrade’y

Po zakupie Djambo musisz pomyśleć o trzech upgrade’ach:

  1. Sztyca regulowana – szkoda, że w specyfikacji nie udało się upchnąć choćby podstawowego modelu. W hardtailu do enduro, to wyposażenie obowiązkowe – tylne zawieszenie nie wyręczy Cię na nierównościach, więc pełny zakres ruchu nóg jest na zjazdach priorytetem.
  2. Tubeless – pozbycie się dętek jest z kolei niezbędne dla utrzymania niskich oporów toczenia i sensownej masy. Seryjne opony i obręcze bez problemu to umożliwiają – musisz tylko dokupić wentyle i taśmę. Ze względu na szerokość, zastosowałem śliską, czarną taśmę Tesa typu duct tape. Działa.
  3. Siodełko – zastosowanie twardego jak deska modelu DH w ścieżkowym hardtailu, to ponury żart product managera (tudzież desperacka próba odchudzenia roweru). Jeśli planujesz założenie rodziny, najpierw załóż bardziej miękkie siodło.
NS Bikes Eccentric Djambo 2016

Mam nadzieję, że wybaczysz mi małe oszustwo, ale zdjęcia do testu zrobiłem parę miesięcy temu, bo zależało mi na pokazaniu w miarę oryginalnej specyfikacji. Dziś mój Djambo wygląda tak. Poza obowiązkową sztycą regulowaną (KS eTen R) i wygodnym siodłem (WTB Volt), założyłem też większe i bardziej agresywne opony (WTB Ranger 3.0″), lepiej pasujące do szerokich obręczy NS-a. Owalna zębatka (HCC Constans) to już wisienka na torcie.

NS Bikes Eccentric Djambo 2016

WTB Volt Team


Ustawienia

Jak trudne może być przygotowanie hardtaila do jazdy? Jeśli pierwszy raz wsiadasz na rower z kołami 27+, okazuje się że… całkiem trudne.

Pompując zwykłe opony, mniej więcej wiesz, od jakiego ciśnienia zacząć – w końcu masz z nimi przynajmniej kilka lat doświadczeń. W przypadku plusa nie jest tak łatwo i trzeba eksperymentować. Ostatecznie, na seryjnych Trailblazerach skończyłem na 12/14 psi (0,8/1,0 bar) dla moich 64 kg. Przy takim ciśnieniu, opony są jeszcze stabilne w zakrętach i dobijają do obręczy tylko przy najbardziej pechowych strzałach. Niższe wartości poprawiają oczywiście trakcję i komfort, ale kosztem nieprzewidywalnego zachowania przy agresywnej jeździe.

Opony plus - ciśnienie 3"

Trochę drapania po głowie wiązało się też z ustawieniem amortyzatora. Powodem była wspomniana wtopa ze skokiem ograniczonym przez nieprawidłowy tłumik. Kiedy liczysz sag względem nominalnego skoku 120 mm, a w praktyce masz do dyspozycji 110 mm lub nawet mniej, szanse na sukces są marne… Po wymianie tłumika i ustawieniu standardowych 25% sagu, wszystko wróciło do normy. Z czasem jednak zwiększyłem nieco ciśnienie (20%). Dzięki temu rower lepiej trzyma geometrię, a o trakcję i wybieranie małych nierówności i tak dbają tu opony.


Na szlaku

Początkowo trudno mi było określić, jakie jest „naturalne środowisko” tego roweru, dlatego sprawdziłem go zarówno na ponad 100-kilometrowym tripie po naturalnym terenie, szutrach i asfaltach, jak i podczas weekendów spędzonych na sztucznych trasach. Rower przez ostatnie 4 miesiące testowałem więc m.in. na Enduro Trails, Rychlebskich Ścieżkach, Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i w swoich okolicznych, śląskich lasach.

ns-bikes-djambo-test-10

Koła 27+

To oczywiście kluczowy element Djambo – jak się spisuje na szlaku? Odczuwalne dociążanie i odciążanie opon przypomina trochę jazdę na fatbike’u, ale trakcja jest tu dużo lepiej zdefiniowana, a wrażenia z jazdy… normalniejsze. Wskakując na Djambo od razu poczujesz się swojsko. Opony na niskim ciśnieniu ewidentnie pomagają np. przy stójkach i na wolnych, technicznych przeszkodach, ale na pierwszy rzut oka Djambo prowadzi się jak zwykły, wszechstronny trailbike – więc o co chodzi z tymi całymi plusami?

NS Bikes Eccentric Djambo - podjazd

Podjazdy

Pierwsze co się nasuwa, to oczywiście opory toczenia. Od samego patrzenia na opony 2.8″, aż się odechciewa pedałować. Ale to błąd! Płynność przetaczania miękkich opon po nierównościach powoduje, że marginalnie większe opory spadają na dalszy plan. Tu liczy się przede wszystkim płynność jazdy i trakcja, dzięki której podjeżdziesz miejsca, w których na zwykłych oponach dawno kręciłbyś w miejscu. Przynajmniej dopóki jest sucho – w mokrych warunkach możliwości Trailblazerów kończą się mniej więcej tam, gdzie zwykłych opon enduro.

NS Bikes Eccentric Djambo - podjazd

W zdobywaniu wysokości pomaga komfortowa, neutralna pozycja (nie licząc siodełka żywcem wyjętego z komnaty tortur na Srebrnej Górze). Warto wybrać większy rozmiar, jeśli jesteś na granicy – długa górna rura ułatwia dociążanie przodu. Jest to potrzebne ze względu na krótki tył i wysoką kierownicę. Na hardtailu balans jest jednak łatwo wyczuwalny, nawet na stojąco nic się nie zapada, a sygnały od roweru są bardzo bezpośrednie – aktywne balansowanie ciałem na podjazdach dostarcza więc dużo satysfakcji, mimo masy przekraczającej 14 kg.

NS Bikes Eccentric Djambo - podjazd

Podsumowując, chociaż NS Djambo nie byłby moim pierwszym wyborem na maraton, to w zastosowaniach ścieżkowo-endurowo-górskich sprawdza się świetnie. Dodatkowy komplet kół 29″? Zbędny!

Zjazdy

Piętą achillesową hardtaili na górskich zjazdach, zawsze była dla mnie nieprzewidywalność. Po prostu zawsze czułem, że w każdej chwili tylne koło może zostać wybite w kosmos przez przypadkowy kamień. W Djambo, dzięki stabilnym oponom, tył bardzo pewnie podąża za przodem i na rąbankach nie masz wrażenia, że „wszystko się może zdarzyć”.

NS Bikes Eccentric Djambo - zakręt płaski

W połączeniu z nowoczesną geometrią, dało mi to tyle pewności, żeby zjeżdżać wszystko to, co zjechałbym na fullu – tylko nieco wolniej. Ze względu na przyczepność, Djambo świetnie czuje się na ściankach i wolnych, krętych, technicznych trasach.

NS Bikes Eccentric Djambo - skok hopka

NS Bikes Eccentric Djambo - skok drop

Dopiero większe skoki z technicznym lądowaniem i duże prędkości w trudnym terenie stanowią dla mnie granice możliwości. Przy czym na pewno nie są to granice możliwości roweru – po prostu przy aktualnych umiejętnościach, moja głowa lepiej czuje się w takich sytuacjach na fullu. Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: czy skill pozwoli Ci na dotarcie do takich granic? Jeśli tak – może umiejętności zrekompensują ograniczenia sprzętu?

NS Bikes Eccentric Djambo - skok przez drzewo

Większość osób nie będzie jednak miała takich dylematów, bo wybierze hardtaila do nieco bardziej… umiarkowanych zastosowań. W naturalnym, średnio-trudnym terenie Djambo spisuje się rewelacyjnie. Z charakteru jest to typowy fun bike, na co wpływa między innymi ekstremalnie krótki tył i niezbyt niski suport. Rower nie jest wprawdzie ultra-stabilny (za to odpowiadają w nim w większym stopniu koła, niż geometria), ale prowadzi się neutralnie i łatwo się go kontroluje. Jeśli po głowie chodzą Ci takie głupoty jak manuale czy bunnyhopy – żaden rower nie ułatwi Ci tego bardziej, niż Djambo.

NS Bikes Eccentric Djambo - manual

Paradoksalnie, jego ograniczenia najbardziej daje się odczuć na… gładkich flow-trailach. Przy wysokich prędkościach plusy tracą swoje magiczne właściwości, a odczuwalny staje się brak tłumienia i niestabilność opon w szybkich zakrętach. Jeśli Twister to Twój żywioł, będziesz musiał sięgnąć po pompkę.

NS Bikes Eccentric Djambo - zakręt banda

NS Bikes Eccentric Djambo - drop


Werdykt

Zwykle hardtail jest traktowany jako drugi rower do lżejszych zastosowań. Ale dla idealnego kandydata, dzięki możliwoścom zahaczającym o terytorium małoskokowych fulli (niestety również pod względem ceny i… masy), Djambo będzie wystarczająco dobry jako główny/jedyny sprzęt w garażu.

Kim jest idealny kandydat? Jeździ w naturalnym terenie, po okolicy, gdzie trzeba się sporo napedałować dla 30 sekund zabawy na krótkich, ale treściwych zjazdach – np. na Jurze. Lubi cieszyć się każdą przeszkodą, więc szuka roweru, który maksymalizuje doznania z jazdy, a tłumi tylko to, co mogłoby wybić go z rytmu.

NS Bikes Eccentric Djambo - zakręt

Djambo śrubuje frajdę z jazdy również na łatwiejszych, quasi-naturalnych ścieżkach, czyli takich po jakich większość z nas aktualnie jeździ – patrz: Rychleby. Bezpośrednie napędzanie przy chuligańskim pedałowaniu na stojąco, łatwość wybicia z każdego korzonka, dynamiczne pompowanie – oto oczekiwania i styl jazdy właściciela Djambo.

NS Bikes Eccentric Djambo - pan shot

Prawdziwa magia tego roweru leży jednak w jego wszechstronności. Niewiele rowerów równie dobrze nadaje się do epickich tripów cross-country i szybkich zabaw na technicznych miejscówkach enduro. Kupując fulla enduro, raczej nie zastanawiasz się, co głupiego można by na nim odwalić w najbliższy weekend. Lokalny maraton? Bikepacking? Pumptrack? Dojazdy do pracy? NS Djambo w większości zastosowań nie jest idealnym narzędziem, ale pozwala spróbować wszystkiego. To taki trochę rowerowy multitool, którego zawsze warto mieć w plecaku i po którego sięga się najczęściej.



Walety:

  • ogromna wszechstronność;
  • nowoczesna, funbikowa geometria;
  • komfort i stabilność kół „plus”;
  • trakcja w większości warunków;
  • prostota hardtaila przy możliwościach zahaczających o terytorium fulli.

Zady:

  • opony słabo dobrane do przeznaczenia i możliwości roweru;
  • problematyczny amortyzator;
  • wysoka masa.

Cena: 5 799 zł (sprawdź wyprzedaże)
Dostępne rozmiary: S/M/L
Masa: 14,25 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona producenta: ns-bikes.com/eccentric-djambo,1422,pl.htm
Sklep i strona dystrybutora: 7anna.pl/product-pol-8029-Rower-NS-Bikes-2016-Eccentric-Djambo-27-5-.html


Przejrzyj też powiązane wpisy:

 

  1. dzięki :)

  2. To jeszcze test 27 tego modelu i możemy zamknąć temat polskich hardtaili :)

    1. Niedługo test Dusta 3.0 – nieco uprzedzając fakty, bardzo ciekawy wybór jest między nimi :)

  3. Ale ładnie ustawiłeś się na 1-szej fotce w rozdziale ZJAZDY… jak maestro Barel :-D

    https://www.youtube.com/watch?v=gF5K9V2w6W8

    1. Wcale nie było pozowane ;)

      1. Nawet mi przez myśl nie przeszło :D

  4. Dolcia Trails FTW ;)

  5. Czyli będzie eccentric cro-mo w plusie:), ciekaw jestem jakich zmian doczeka się wersja alu na 2017…
    Widać, że polscy producenci tym razem tematu nie przespali,poza Ns mamy Primala+, za moment pojawi się Grist i Smooth Trail, więc będzie w czym wybierać.

    1. Ano, już na Eurobike 2015 było widać, że polscy producenci ogarniają temat hardtaili co najmniej równie dobrze jak Brytyjczycy (a nikt nie robi tego lepiej, niż oni!). Moja prezentacja hardtaili do 6000 zł tylko to potwierdziła.

  6. Ja posiadam Djambo w wersji Home Made 29er XC :) W zasadzie jedynym minusem jest tył i opona 2,1. Mogli by też robić je w rozmiarze XL, bo przy 189cm jest na styk.

    Mam również w nim GX i problem z tą śrubą to standard – będzie Ci się krzywiła aż któregoś dnia wyrucha gwint (czekam do zimy żeby wysłać to na gwarancję).

  7. Bardzo ładne ubranka. Można wiedzieć jakiej to marki ?

      1. Dzięki bardzo za odpowiedz. A jak się spisują ?

        1. Bardzo dobrze, jak na markę premium przystało :) Będzie niedługo test na blogu!

  8. w końcu (długo oczekiwany) test NS’a!

    …ale muszę przyznać, że tymi KROSS’ami na 2017 (w szczególności PureTrail’em) to solidnie połechtałeś moją ciekawość.

  9. A, dziwne mój Eccentric ma uchwyt ISCG. Ciekawe czemu dla „plusów” zrezygnowali z tej opcji.

  10. A zobacz… każda dupa inna :) ja zamieniłem Volta na siodło zdjęte z Djambo jak dla mnie jest najwygodniejsze ever, zresztą kumpel ma takie samo seryjne ze Snabba i też bardzo chwali :) Musisz częściej stawać na pedały :) ?

  11. Michał, a jak Twoim zdaniem wypadają rowery ze wsztywnym widłem i oponą 27+ ?

  12. Rower może i nie lanserski ale ciuchy .. paaanie 130 zeta za czajniz tiszert wtf ;)

  13. cześć,
    ten sam komentarz co przy artykule o oponach+. Rama cr-mo i opony na plusie w rozmiarze 27,5+ i dla dużych chłopców może być 29+. Mamy super uniwersalny, nieskomplikowany rower. No i myk myk musi być- istny must have!
    Podsumowując, druga młodość stali cr-mo, której zawsze byłem fanem, ten luk cienkiej rurki i grube opony jak BMX dla dużych chłopców. Obłęd dla oczu i FUN z jazdy:-)
    Swoją drogą jak zeznaje autor, grube opony na tyle dobrze amortyzują + sztyca myk-myk, która ma minimalny skok, że materiał ramy czy to alu czy stal już chyba nie będzie robił takiego znaczenia poza wyglądem i wagą roweru.Jak wybieram cr-mo;-)

  14. Cześć,
    mam ten sam problem z amorkiem SR Suntour tylko z modelem Epixon TR LO-R (27.5). Przy 80 PSI amor ma 140 mm a powinien miec 150.
    Jak rozwiązałeś sprawę z Suntourem?
    Po opinii ww. eksperta wynika, ze mam go nabić do 150 PSI i wtedy bedzie te 150 mm :O tylko po co…
    Pozdrawiam

    1. Może ekspert miał na myśli, że komora negatywna zasysa Ci skok i przy 150 psi ciśnienia powinny się wyrównać (i umożliwić normalne ustawienie)? Nie wiem, strzelam.

      U mnie pomogła dopiero wymiana tłumika w Activia.

  15. Michał jak myślisz da się w Djambo wsadzić koła 27,5 – wejść wejdę tyle, czy nie ma jakiś przeciwwskazań ku temu?

    1. W sensie zwykłe 27,5″ ze zwykłymi oponami?

      Nie próbowałem, ale powinno być OK. Tylko suport będzie bardzo nisko: 305-310 mm. To spoko wartość, o ile nie przeszkadza Ci walnięcie od czasu do czasu korbą.

      1. Zwykłe 27,5 z oponami 2,35 :) Chce przetestować małe koła bo przy 29er jest masakra z ilością miejsca z tyłu i wchodzi opona 2,1 (a inwestycja w 27+ póki co przerosła moje finansowe oczekiwania). Inna sprawa, że mając fulla HT jest wykorzystywany tylko do zabawy na wydepilowanych singlach.

Dodaj komentarz do tekstu Test: NS Bikes Eccentric Djambo 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top