Rower EVO – jak dostosować rower do enduro

Porady, Sprzęt / 

Jak efektywnie udoskonalić rower? Efektywnie, czyli bez wydawania dwóch średnich krajowych, ale z dużym lub bardzo dużym wpływem na zajebistość. Maksymalny efekt przy minimalnych nakładach, czyli jak zrobić, żeby zarobić, a się nie narobić. Dzięki tym zmianom Twój rower będzie bardziej enduro a mniej szosowy, a Ty zyskasz przychylność płci przeciwnej i wygrasz najbliższe zawody. Lub nie.

Poniższe metody są wymienione w nieprzypadkowej kolejności. Przy upgrade’owaniu roweru polecam właśnie taką, oczywiście w granicach rozsądku – jeśli Twój rower ma jakieś słabe punkty, do poprawienia, sam najlepiej wiesz, od czego zacząć.

1. Metody darmowe

Zacznij od lektury poradnika o darmowym tuningubazą do każdej rozbudowy powinien być dobrze ustawiony rower. Nie ma sensu podnosić mocy hamulców, jeśli konfiguracja kokpitu uniemożliwia jej wykorzystanie. I tak dalej.

Efekt: bardziej efektywne wykorzystanie posiadanych komponentów, lepsza kontrola, większy komfort.
Bike fitting (również taki domowy) pozwala maksymalnie wykorzystać możliwości sprzętu

Bike fitting (nawet taki prosty, domowy) pozwala maksymalnie wykorzystać możliwości sprzętu

2. Serwis

“Przejeździłem już jakieś 50 godzin w górach, więc oddam amortyzator na wymianę oleju” – powiedział nikt, nigdy. Po pierwsze, przed wymianą ciężko zapracowanej gotówki na nowe części, upewnij się, że Twój obecny sprzęt działa na 100% swoich możliwości. Oddaj go do dobrego serwisu, niech go porządnie wyczyszczą, zrobią przegląd amortyzacji, odświeżą łożyska, dociągną szprychy, odpowietrzą hamulce i tak dalej. Więcej na ten temat w ostatniej części tekstu o kupowaniu używanego roweru.

Efekt: rower działający najlepiej, jak to możliwe bez wymieniania części. Minimalne ryzyko awarii. Przyjemność z jazdy na cicho, precyzyjnie i wydajnie działającym rowerze.
Zanim kupisz nowe części, upewnij się, że w 100% wykorzystujesz te, które już masz

Zanim kupisz nowe części, upewnij się, że w 100% wykorzystujesz te, które już masz

3. Kokpit

…a przede wszystkim mostek i kierownica. W tej kwestii dużo się w ostatnich latach zmieniło i wymiary typowe dla rowerów zjazdowych z 2005 stały się domeną rowerów XC z 2015. Ma być krótko, szeroko i raczej nisko.

Zależnie od tego, czy Twoja rama jest lekko za duża czy lekko za mała, celuj w mostki o długości 30-60 mm. Standardem jest mniej więcej środek tego zakresu.

Do tego szeroka kierownica, która częściowo zniweluje skrócenie “wysięgu” mostkiem, bo Twoje ręce będą rozłożone bardziej na boki (dlatego warto wymieniać kierownicę i mostek razem). Jak szeroka? Jeśli masz wyjątkowo wąskie barki i/lub jesteś dziewczyną, może Ci być wygodnie na 700-720 mm, ale standardem jest 740-760 mm. 780 mm jest dla osób o naprawdę znacznych gabarytach, jeżdżących w rejonach o sporym przerzedzeniu drzewostanu.

Wisienką na torcie niech będą wygodne przykręcane gripy o grubości dobranej do wielkości dłoni (rękawiczki XS-M – średnica gripów maksymalnie 30 mm).

Efekt: szeroka kierownica spowoduje, że będziesz czuł się pewnie, jak Terminator na harleju, a byle korzeń nie wytrąci Cię z równowagi. Krótki mostek uczyni sterowanie lżejszym, bardziej bezpośrednim i podniesie morale na ściankach. Wbrew pozorom, sensownie szeroka kierownica poprawi też komfort oddychania na podjazdach.
Szeroka kierownica i krótki mostek to "must-have" we współczesnych rowerach MTB

Szeroka kierownica i krótki mostek to „must-have” we współczesnych rowerach MTB

4. Opony

Nowe opony to zawsze najlepsza inwestycja w rower. Nawet taki nowy, prosto ze sklepu – producenci często raczą nas oponami bazującymi na dobrych, znanych modelach, ale zrobionych z kiepskiej, twardej mieszanki i w ogóle niefajnymi. O wyborze najlepszych opon można by napisać trylogię, ale jeśli akurat nie masz wolnych dwóch miesięcy na przestudiowanie wątków oponiarskich na forach enduro, wybierz którąś z:

  • Maxxis High Roller 2 (Exo),
  • Maxxis Minion DHF (Exo),
  • Schwalbe Hans Dampf (Evo/SnakeSkin/Super Gravity),
  • Schwalbe Magic Mary (Evo/SnakeSkin/Super Gravity),
  • Continental Trail King / Rubber Queen (Black Chili),
  • Specialized Butcher (Control).

Aha, oczywiście każda jest dostępna w piętnastu wersjach (w nawiasie podałem zalecane), więc trzymaj się zasady: wersje zwijane, średnia mieszanka, ew. miękka na przód (poczytaj na stronie producenta, która jest która), do tego masa sztuki w okolicach 900 g. “Będzie pan zadowolony”.

Efekt: większa przyczepność, potencjalnie też większa wytrzymałość i niższe opory toczenia, a więc większa szybkość, bezpieczeństwo i uśmiech na zjazdach.
Szybkość i pewność jazdy w ogromnym stopniu zależą od opon - nie oszczędzaj na nich (ani pieniędzy, ani masy)

Szybkość i pewność jazdy w ogromnym stopniu zależą od opon – nie oszczędzaj na nich (ani pieniędzy, ani masy)

5. System bezdętkowy

Naturalna konsekwencja zakupu nowych opon to ich montaż bez dętek.

Żeby było jasne – dętki można wywalić mając całkiem zwykłe (nie-bezdętkowe) opony i całkiem zwykłe (nie-bezdętkowe) obręcze. Produkty z napisem “Tubeless ready” ułatwiają montaż, więc warto je wybrać przy okazji zakupów, ale nie jest to niezbędne.

Konwersja na system bezdętkowy w uproszczeniu opiera się na oklejeniu taśmą obręczy oraz zalaniu opon mleczkiem, które samoczynnie wypełnia wszystkie nieszczelności, również przebicia powstałe już w czasie jazdy (co jest dużą przewagą względem klasycznych, „suchych” systemów UST). Do szczegółów jeszcze kiedyś wrócę, a tymczasem filmik:

Można wybrać dwie drogi. Pierwsza to full-wypas-official, czyli kompletny zestaw do konwersji np. Stan’s No-Tubes za ciężkie pieniądze (280-290 zł), który ma tą zaletę, że w zasadzie zawsze działa i umożliwia wygodną wymianę opon (o ile nie przeszkadza Ci zalanie dywanu mlekiem).

Druga droga do system „ghetto„, który polega na zrobieniu opasek uszczelniających z „za małych” dętek (np. dla koła 26” będą to dętki 20”, żeby opaska była dobrze napięta). Guma z takiej opaski nachodzi między rant obręczy i oponę, ułatwiając uszczelnienie. Generalnie patent jest bardzo skuteczny, godny polecenia i niedrogi (największy wydatek to mleczko, do tego dwie dętki i kilka metrów sztywnej taśmy).

Efekt: już samo pozbycie się dętek obniża opory toczenia, które nota bene w większości biorą się z ciągłego odkształcania się gumy, zamieniającego energię płynącą z naszych łydek na ciepło (a nie z kształtu bieżnika). Teoretycznie zmniejsza się też masa, ale mniej, niż mogłoby się wydawać – taśma, opaska i mleko też swoje ważą.

Ale największy rarytas to możliwość wyraźnego obniżenia ciśnienia bez ryzyka rozcięcia dętki poprzez dobicie do obręczy (klasyczne przebicia też mamy w zasadzie z głowy). A niższe ciśnienie to większa przyczepność, niższe opory toczenia w terenie, większy komfort i szerszy uśmiech na zjazdach.

Zastąpienie dętek mlekiem jest chyba najlepszym upgrade'm pod względem relacji cena-jakość

Zastąpienie dętek mlekiem jest chyba najlepszym upgrade’m pod względem relacji cena-jakość

6. Tulejki offsetowe

Tulejki montażowe dampera, które mają przesuniętą o parę milimetrów oś otworu śruby. Dzięki temu skracają długość montażową dampera bez zmiany jego skoku, dzięki czemu cały rower “siada”. Kąty się wypłaszczają, a suport obniża.

Może się wydawać, że te 2-3 milimetry to nic, ale już wymiana tulejek w jednym oczku daje odczuwalny efekt na szlaku. Wymiana obu wypłaszczy kąty o ok. 1-1,5 stopnia (zależnie od średnicy śruby i oczka dampera), a to już naprawdę sporo.

Wady: manewr ten wypłaszcza nam też kąt rury podsiodłowej, a to niedobrze, jeśli mamy już sztycę bez offsetu i siodełko przesunięte maksymalnie do przodu. Poza tym, przed zakupem trzeba sprawdzić, czy elementy ramy i np. koło nie będą kolidować przy ugięciu zwiększonym o wartość offsetu.

Efekt: Wypłaszczenie i obniżenie przenosi geometrię do XXI wieku, poprawiając stabilność roweru przy większych prędkościach, na stromiznach i w zakrętach.
Tulejki offsetowe to najtańszy sposób na unowocześnienie geometrii

Tulejki offsetowe to najtańszy sposób na unowocześnienie geometrii

7. Stery redukujące kąt główki ramy

Jeśli tulejki offsetowe nie wystarczyły, albo nie chcesz wypłaszczać kąta rury podsiodłowej, będziesz musiał sypnąć groszem na stery zmniejszające kąt główki ramy. Najpopularniejsze to CaneCreek Angleset – dzięki wahliwemu osadzeniu łożysk, kąt można w nich regulować i są kompatybilne z większością ram, więc proces kupowania jest w miarę prosty, a przy zmianie w przyszłości ramy masz szanse, że będą pasować. Choć nie wiem, czemu kolejną ramę miałbyś znowu kupić ze zbyt stromym kątem główki.

Również dzięki wahliwemu osadzeniu łożysk, mają niestety tendencje do skrzypienia i ogólnie sprawiania wrażenia, jakby kosztowały 20 zł. A kosztują 1100 zł. Auć.

Warto więc pomyśleć nad sterami Works Components za ok. 400 zł, które mają z góry określony kąt i pasują tylko do określonej długości główki ramy. Za to działają bezproblemowo.

Efekt: większa stabilność w szybkim i stromym terenie. W przeciwieństwie do tulejek offsetowych, wpływ na kąt rury podsiodłowej i wysokość suportu jest pomijalny.
Stery Cane Creeka czy Worksa to duży wydatek, ale nadal mniejszy, niż nowa rama

Stery Cane Creeka czy Worksa to duży wydatek, ale nadal mniejszy, niż nowa rama

8. Tarcze hamulcowe

Większe tarcze hamulcowe to najprostszy sposób na zwiększenie siły hamowania, w dodatku bez istotnej różnicy w masie. Najlepiej od razu pójść na całość i założyć zestaw 203/180 mm. Z tyłu mniejsza, żeby łatwiej kontrolować przyczepność. Z przodu większa, bo 70-100% siły hamowania bierze się z przedniego hamulca.

Efekt: jak na ironię, większe rezerwy mocy hamulców prowadzą bezpośrednio do bardziej agresywnej i szybkiej jazdy. Żonie powiesz, że chodzi o bezpieczeństwo.
Większe tarcze to nie tylko większa moc, ale też lepsze chłodzenie

Większe tarcze to nie tylko większa moc, ale też lepsze chłodzenie

9. Sztyca regulowana

Koszt takiego upgrade’u jest kilkukrotnie wyższy od pozostałych propozycji, ale wart każdej złotówki. Ze względu na awaryjność chyba jedynym modelem, jaki można polecić z całkiem czystym sumieniem, jest Rock Shox Reverb za ok. 1000 zł, ale można trochę przyoszczędzić kupując KS-a eTen (539 zł), czy sztycę Gianta, które podobno też się nie psują (ale mają mniejszy skok i są cięższe).

W każdym wypadku koniecznie należy wybrać wersję z manetką na kierownicy. I możliwie największym skokiem, po uprzednim sprawdzeniu, że uda się wystarczająco głęboko wsunąć sztycę w ramę. Moim zdaniem nie warto kupować sztyc z dwoma lub trzema pozycjami (Fox, Specialized, Gravity Dropper…) – płynna regulacja w warunkach bojowych sprawdza się po prostu lepiej.

Efekt: zawsze optymalna pozycja siodełka, na podjazdach wysoko, na zjazdach nisko – bez zsiadania z roweru.
Sztyce regulowane są już stałym elementem krajobrazu enduro

Sztyce regulowane są już stałym elementem krajobrazu enduro

10. Amortyzator o większym skoku

To dość radykalne, drogie i ryzykowne rozwiązanie, ale w niektórych (!) ramach może się sprawdzić. Zalet większego skoku dla agresywnej jazdy tłumaczyć nie trzeba, podobnie jak wypłaszczenia kąta główki przez zwiększoną długość widelca (+20 mm to około -1°).

Problem w tym, że jednocześnie podnosimy też suport, co ma efekt dokładnie odwrotny (zmniejszenie stabilności). Również wypłaszczenie kąta rury podsiodłowej raczej nie przyniesie nam zbyt wiele radości.

Dlatego też nie warto zwiększać wysokości/skoku widelca bardziej, niż o 20 mm względem skoku fabrycznego i/lub skoku z tyłu (nie dotyczy hardtaili ;)). Taka zmiana będzie już wyraźnie odczuwalna na szlaku, ale jeszcze bez znacznych efektów ubocznych.

Przy “wydłużaniu” amortyzatora warto zadbać o to, żeby w nowym była sztywna oś 15 lub 20 mm. Poprawi to precyzję sterowania i łatwość utrzymywania kierunku przy jeździe po trawersach, korzeniach i wymagających zakrętach.

Efekt: poprawa przyczepności przodu, ograniczenie zmęczenia rąk, zwiększenie stabilności i pewności na stromych zjazdach (pod warunkiem zachowania umiaru przy zwiększaniu skoku).
Większy amortyzator ma duże zalety, ale upgrade ten wymaga DUŻEJ ostrożności

Większy amortyzator ma dużo zalet, ale upgrade ten wymaga DUŻEJ ostrożności

Podsumowanie

Dobra wiadomość: nie musisz sprzedawać swojego roweru XC/AM, jeśli chcesz pojeździć na nim trochę agresywniej. Proste upgrade’y, jak nowy kokpit, dobre bezdętkowe opony, większe tarcze hamulcowe czy wypłaszczenie geometrii pozwalają nieco nadgonić za nowinkami bez wydawania fury pieniędzy. Pamiętaj tylko, żeby przed wycieczką do lokalnego sklepu, odwiedzić lokalny serwis i upewnić się, że to co już masz, działa na 100% swoich możliwości.

Uwaga końcowa

Byłoby bardzo wygodnie, gdyby nasza szybkość i sprawność na szlaku, oraz wielkość banana na twarzy, były liniowo zależne od poziomu wypasu sprzętu. Niestety tak nie jest. „Dobry rider pojedzie na drzwiach od stodoły”, a carbonowy full o wartości przyzwoitego samochodu z nikogo nie uczyni szybkiego zawodnika.

Dlatego też, zanim pójdziesz po chwilówkę na wszystkie opisane w artykule „hacki”, zastanów się, czy nie lepiej przeznaczyć części budżetu na szkolenie z techniki jazdy. Organizują je np. Arek Perin, Wojtek „Diabeł” Koniuszewski, czy ekipa EMTB/POMBA (jak wyglądają ich szkolenia, opisałem w tym artykule). Mówiąc z własnego doświadczenia: jeśli chcesz jeździć szybciej i pewniej, jakiekolwiek pieniądze wydane na sprzęt, nigdy nie zaowocują takim progresem, jak pieniądze zainwestowane w siebie. A o zajebistości roweru najbardziej decyduje skill jego właściciela!

P.S. Jeśli podobał Ci się artykuł, tradycyjnie zapraszam do zapisania się do newslettera i polubienia strony na Facebooku :)

  1. Was,ludzi gór pytam. Camber 2011 nigdy endurakiem nie będzie chocbym nie wiem co. Ale zadam to pytanie.Bo enduro to nie rower a stan pod deklem.
    Jakbym tak w damper 200×51 (skok 120mm) wstawić krzywe tuleje to skok wskoczy na 130.i by wyplaszczyc wideł nawet 150 mm by wlazlo przy zachowaniu 67*.Lecz dziwne pytanie mnie trapi:
    Czy takie tuleje się nie obrócą ?

    1. Rozumiem, że nie chcesz przesunąć oczka w osi dampera, tylko w poprzek (czyli zwiększyć skok bez zmiany geometrii)? Jeśli tak, to prędzej czy później się obrócą (raczej prędzej)…

      Sprawdzałeś, czy da się włożyć damper 200×57 mm bez kolizji? To by Ci zwiększyło skok nawet bardziej, a geometria tylko by skorzystała (trochę niżej w SAGu by siedział). Do tego widelec 140 mm i masz Cambera Evo ;)

      Oczywiście zakładając, że wcześniej ogarnąłeś już kokpit i opony :)

  2. Przod i tak juz mam 140. Kokpit 80 . 0* x730 wznios 20. Kola 26″. I fakt szaleju się juz napilem. Lecz na wybrzeżu to i tak wciąż aż nad.Chce się,kuśka staje. A tu jak by bromu dał kto do picia.

    1. Spróbuj kokpitu 50×780 – spodoba Ci się :) No i porządne opony na mleku.

      1. Może jakiś artykuł o systemach bezdętkowych dla zielonych? Powoli zabieram się za taką modyfikację (opony i obręcze tubeless ready) ale nie wiem jakie mleko warte uwagi. Tylko nie pisać mi tu że łaciate z biedronki… ;)

  3. Tutaj masz dobry i TANI uszczelniacz(mleczko) domowej produkcji, sprawdzony w boju..
    http://www.forumrowerowe.org/topic/86307-uszczelniacz-do-opon-domowej-produkcji/
    pozdrower

    1. Też w tym sezonie testuję leo2 :)

  4. http://www.rowerymerida.pl/produkt31/matts-trail-300-d-rower-merida.html
    Epicon 120mm z przodu (chce zrobić 140mm). Zakładając wymianę kokpitu, zrobię z tego prawie enduro?

    1. Enduro to nie, ale jakieś lekkie AM moze… ;) Niestety ta Merida ma słabiutką geometrię, jak na rower o takim przeznaczeniu i 20 mm widelca niewiele tu zmieni :( Ala jak dorzucisz jeszcze porządne opony, to spokojnie po górach pośmigasz.

  5. Opony już są i po górach było latane. Rozumiem, że te 69,5 sterówki to zdecydowanie za ostro, są jeszcze jakieś wady geometrii tej ramy?
    Warto w to inwestować pod kątem All-Mountain Czy składać coś na nowej ramie?

    1. No niestety, główka jest stroma, podsiodłówka płaska, a cała rama krótka… Ale jeśli śmigałeś po górach, to sam wiesz, że na takim sprzęcie też można pośmigać, zwłaszcza po lżejszych, przygotowanych trasach jak Enduro Trails, Lipowskie Ścieżki czy Single pod Smrekiem, gdzie Twój rower pewnie sprawdzi się lepiej od typowego enduraka :)

      Na dłuższą metę, osobiście wolałbym się ograniczyć do podstaw (opony i kokpit) i tak jeździć – a w międzyczasie spokojnie odkładać na coś fajniejszego.

  6. Hej, mam rowerek Cube attention 29 sl 2015, 19 cali, czy jeśli na początek wpakuję szerszą kierownicę (740mm) i krótszy most 50mm, będzie to miało sens, żeby ZACZĄĆ się uczyć enduro?

    Wiem, że to jeszcze daleka droga, ale w przyszłości planuję dalszą rozbudowę w tym kierunku.

    1. Myślę że tak jak wyżej u Rafała, najsensowniej byłoby zainwestować tylko w dobre opony i kokpit (jak sam zaproponowałeś) i odkładać na fulla. Ew. jeszcze serwis amora, żeby mieć pewność że działa na 100% możliwości.

      Ale generalnie TAK – jak najbardziej ma to sens, żeby postawić pierwsze kroki w ostrzejszym śmiganiu po górach :) Na plus Twojego roweru bardzo przemawiają koła 29″, które pozwalają przymknąć oko na ew. niedoskonałości geometrii czy amortyzacji. Wrzucisz na nie jakieś solidne opony 2.3″ bez dętki i będzie git :)

  7. To jeszcze jedno małe pytanie – czy full to konieczność? Widziałem wiele fajnych rowerów i nagrań na yt, gdzie ludzie śmigali na ramach bez dampera, np. dartmoor model hornet + widelec 120mm i pracowali mocno ‚grawitacyjnie’

    1. Jasne, że na hardtailu z widelcem 120-150 mm też można poszaleć :)

      Sam zresztą właśnie jednego kupiłem: http://www.1enduro.pl/ns-bikes-eccentric-djambo/

      Rzuć też okiem na: http://www.1enduro.pl/hardtaile-enduro-6000-zl-prezentacja-modeli-2016/

      1. To pytanko małe jeszcze, gdybym zmieniał przedni Amortyzator w tym Cube Attention 29, na jaki skok mam patrzeć? 120mm? Czy może 130-140mm?

        1. Cytując artykuł, „nie warto zwiększać wysokości/skoku widelca bardziej, niż o 20 mm względem skoku fabrycznego” ;)

          1. Okej, dzięki, czytałem, ale wolałem się upewnić, bo może do 29 lekko inaczej :)

  8. Z widelcem 120mm ofc przesadziłem, bo pewnie to były propozycje typu 160mm.

  9. Musze kopić szersza kierownice. Moja 710 jest ok ale jakoś tak jednak jakby coraz mniej. Wczoraj zacząłem mierzyć przez przesuwanie chwytów i 750mm niby szerzej ale jakoś tak bez szalu. 780mm ooo to jest to. Jest bajer i już się pewniej poczułem. Problem w tym ze już parę razy spotkałem się z miejscami gdzie ciasno było na 710mm. A jedno jest takie ze 750mm się prawie nie da, a już na pewno 780mm chyba ze ma się skill z kosmosu :P I tak się teraz głowię która wybrać. Kasa tez mnie ogranicza ale…. Obecnie 710mm jest w zestawie z mostkiem 40mm (tez do wymiany co najmniej na mniej kwadratowy). Rama dolna granica dla mnie (taka dostępność używek :/ ) . Ręce to maja 197cm rozpiętości co przemawiałoby za 780mm plus jakiś mostek choć tu akurat myślę miedzy 50 a 60mm (fabrycznie taki powinien być). 750mm myślę byłaby bardziej praktyczna jednak i mostek np 55mm. Miałbyś jakieś sugestie?

    1. Przy takich gabarytach nie bawiłbym się w półśrodki ;) Jaki to rower i jaki rozmiar…?

      1. Czarny Commencal Meta 6 ;) ten z 2008-2010. Rama L. Ogólnie jakiś wysoki nie jestem bo 186 ale kończyny są trochę przydługie :P
        Czyli 780mm? Obym mało o drzewa itp haczył ;)

        1. Jeśli faktycznie na Twoich trasach co chwilę masz tak ciasne przesmyki, to może musisz dostosować sprzęt… Ale jakoś wątpię, żeby faktycznie był to aż taki problem ;)

  10. Okolice Bielska zapewne znasz ;) Magurka i Zośka ma jedno takie ciasne miejsce ze moim 710 się zastanawiałem czy się zmieszczę :P do tego Kozia i Gaiki a reszta w sumie nie jest zbytnio znana jeszcze ;)

  11. Arkadiusz Juszczyk

    Czy na rynku można kupić stery zmniejszające kąt główki ramy podobne do Works Components ale w niższej cenie ? Mam GT Force (2013 kąt 69) i chciałem zmniejszyć kąt główki.

    1. O ile wiem, Works jest niestety najtańszym rozwiązaniem.

  12. rowerzysta górski

    Czy opone drutową też moge przystosować do przeróbki bezdętkowej?

    1. Tak – zwłaszcza jeśli zastosujesz opisaną tu metodę ghetto.

Dodaj komentarz do tekstu Rower EVO – jak dostosować rower do enduro

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Rowery enduro do 8000 zł – prezentacja

Prezentacje, Sprzęt / 

Jeszcze niedawno rowery enduro w zasadzie nie istniały, dziś w sklepach co chwilę ktoś pyta o rower do górskich szaleństw z piwem pięknymi widokami w tle. Problem w tym, że „koszt wejścia” w to całe enduro jest stosunkowo wysoki. Najtańszy rower jako tako nadający się do XC czy maratonów można kupić już za 2000 zł. Podstawową amatorską szosówkę za jakieś 3000 zł. Piłka nożna może być Twoja za 10 zł, ale na miłość boską, kto o zdrowych zmysłach chciałby ją mieć? W poniższym zestawieniu przedstawiam Wam najtańsze rowery nadające się do dużo ciekawszych rzeczy.

Tak jak pisałem w pierwszym tekście na blogu, sklasyfikowanie roweru enduro wcale nie jest takie proste. Cytując moją definicję:

Rower enduro to taki, na którym możesz jeździć cały dzień z kumplami po górach. W górę, w dół, w bok i jak tylko sobie wymyślisz.

I takie właśnie rowery trafiły do zestawienia. Ale żeby nie było, że jestem leniwy, przyjąłem też parę innych, umownych kryteriów:

  • pełne zawieszenie – owszem, na rynku pojawiło się parę fajnych hardcore’owych hardtaili (np. Mondraker Vantage, NS Eccentric czy Dartmoor Primal), ale skoro za 6 tysi bez złotówki można mieć całkiem sensownego fulla, to postanowiłem zostawić sztywniaki na inną okazję.
  • koła 27,5″ – sorry, 26″ umiera i kupując nowy rower nie ma sensu pakować się w rozmiar, do którego przestają pojawiać się nowe opony czy amortyzatory. Jeśli chodzi o 29″, to w założonym zakresie cenowym niestety nie zmieściło się nic wartego wspomnienia.
  • skok minimum 130 mm – typowe enduro to 150-160 mm, ale trochę poszerzyłem ten zakres ze względu na to, że dużo osób szukających taniego enduraka oczekuje od niego maksymalnej wszechstronności, również w terenie nizinnym. 160 mm na warszawskich szutrach to przepis na nudę.
  • ogólna przydatność do jazdy górskiej – przejawiająca się w geometrii i zastosowanym osprzęcie (kokpit, opony itd.)

I jeszcze garść uwag pomocnych przy czytaniu danych technicznych:

  • skok podany jest odpowiednio: przód/tył
  • kąty to kolejno: główki ramy / rury podsiodłowej
  • napęd to: manetki / tylna przerzutka





No to jedziemy, zaczynając od najtańszego kandydata:


 Kellys Swag 10 – 5999 zł

Kellys Swag 10

  • skok: 150/160 mm
  • kąty: 65°/72°
  • długość górnej rury (M): 601 mm
  • reach (M): ?
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Suntour Epixon TR LO-R / Rock Shox Monarch R
  • hamulce: Tektro Auriga
  • napęd: Shimano Deore / SLX 3×10

Tytuł najtańszego na rynku pełnoprawnego enduraka wędruje do Kellysa. Nowoczesna rama z „wirtualem” o 160 milimetrach skoku kontrolowanych przez Monarcha ze sztywnymi osiami to poważny atut przy tak niskiej cenie. Przedni Suntour ma o 10 mm skoku mniej i jest tańszą wersją chwalonego Epicona – powinien być OK. Sporo komponentów jest sygnowanych logo Kellysa, włącznie z 3-rzędową korbą, która w połączeniu z tylną przerzutką bez sprzęgła gwarantuje nagminne spadanie łańcucha – rozwiązanie tego problemu podniesie koszty. Szkoda, że hamulce to Tektro, a nie choćby podstawowy model Shimano. Najbardziej martwi geometria – przede wszystkim bardzo wysokie rury podsiodłowe, utrudniające założenie sztycy regulowanej.

Ogółem, najtańszy Swag wygląda bardzo sensownie i mając 6000 zł na rower do ambitnej jazdy po górach i pierwszych startów w zawodach, warto się na niego zdecydować. Najlepiej zaraz przy zakupie wymienić korbę na 2-rzędową i z czasem dokupić napinacz. Trzeba też doliczyć kilka stówek na sztycę regulowaną, ale to dotyczy (prawie) wszystkich rowerów w tym zestawieniu.

Giant Trance 4 – 5999 zł

Giant Trance 27,5 4

  • skok: 140/140 mm
  • kąty: 67°/73,5°
  • długość górnej rury (M): 600 mm
  • reach (M): 425 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Suntour Epixon TR RL-L / Giant Air Plus R
  • hamulce: Shimano ~Altus
  • napęd: Shimano Alivio / Deore 2×9

Trance nigdy był pełnoprawnym endurakiem w ofercie Gianta, oferując mniejszy skok i mniej agresywną geometrię od Reigna, jednak w ostatnim modelu sporo się zmieniło – jest dłużej, niżej i bardziej płasko. Skok urósł do 140 mm, a geometria niczym nie odbiega od rasowych rowerów enduro sprzed paru lat, więc warto brać Trance’a pod uwagę. Wersja z czwórką w nazwie to najniższy model, jako jedyny wyposażony w damper sygnowany logo Gianta. Z moich doświadczeń z wcześniejszymi damperami Gianta wynika, że do spokojniejszej jazdy są całkiem niezłe i dobrze zgrywają się z zawieszeniem Maestro, ale do Foxa czy Rock Shoxa sporo im jednak brakuje… Upgrade dampera to ciężki temat (m.in. ze względu na konieczność dopasowania pod daną ramę), więc jeśli wiesz, że w przyszłości będziesz chciał poprawić pracę zawieszenia (które jest dużym atutem Gianta), od razu wybierz wyższy model. Reszta wyposażenia jest przyzwoita – komponenty brandowane przez Gianta są dobrej jakości, a porównując do Kellysa za te same pieniądze, dostajesz 2-rzędową korbę i podstawowe hamulce Shimano.

Jeśli potrzebujesz roweru maksymalnie wszechstronnego, do jazdy nie tylko w górach, ale też w nizinnym terenie, Trance może być ciekawym wyborem, choć prawdę mówiąc, warto zdecydować się na wyższy model. Jeśli jednak nastawiasz się na typowe enduro, w tej cenie wybrałbym Kellysa – z większym skokiem, lepszym damperem i bardziej płaskim kątem główki ramy.

Kona Precept DL – 6299 zł

Kona Precept DL

  • skok: 140/130 mm
  • kąty: 68°/74°
  • długość górnej rury (M): 587 mm
  • reach (M): 415 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Rock Shox Sektor Silver TK Solo Air / Monarch R
  • hamulce: Shimano
  • napęd: Shimano Altus / Deore 3×9

Geometria niby naśladuje wyższe modele w ofercie Kony, ale jest dość klasyczna (z krótkawą górną rurą i stromym kątem główki). Zawieszenie to tradycyjnie dla Kony, sprawdzony i skuteczny jednozawias z ogniwami pośredniczącymi (może usztywniać się przy hamowaniu). Osprzęt jest adekwatny do ceny (czyli słabiutki), ale poza oldschoolowym napędem 3×9 (problemy ze spadającym łańcuchem masz jak w banku), dobrze nadaje się do pierwszych kroków w ambitniejszym MTB. Sztycę regulowaną trzeba będzie dokupić, co podobnie jak przejście na 10-rzędowy napęd będzie sporym kosztem, ale amortyzacja Rock Shoxa, hamulce Shimano czy koła Shimano/WTB powinny na długo wystarczyć.

Rower prosty i przeciętnie wyglądający na papierze, ale chwalony w testach za charakter i jako dobra baza do rozbudowy pod kątem wszechstronnej jazdy górsko-terenowej.

Giant Trance 3 – 6799 zł

Giant Trance 27,5 3

  • skok: 140/140 mm
  • kąty: 67°/73,5°
  • długość górnej rury (M): 600 mm
  • reach (M): 425 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Rock Shox Sektor Silver TK Solo Air / Monarch R
  • hamulce: Shimano ~Acera
  • napęd: Shimano Deore / Deore 2×10

Względem najtańszego modelu dostajesz przede wszystkim amortyzację Rock Shoxa, co już samo w sobie jest wystarczającym powodem do wysupłania dodatkowych 800 zł. Drugi poważny bonus to prawie kompletny, 10-rzędowy napęd Deore z bardzo dobrą korbą i przerzutką ze sprzęgłem. Do tego lepsze hamulce i koła, z bardziej „endurowymi” oponami.

W przeciwieństwie do tańszej wersji, praktycznie nie widać w „trójce” kompromisów mogących istotnie wpływać na jazdę i przyszłą eksploatację. Różnica w klasie wyposażenia jest potężna, a w cenie niewielka, więc wybierając Gianta, zdecydowanie warto dopłacić.

Rose Uncle Jimbo 1 – ok. 7150 zł*

* cena zależna od kursu ojro; uwzględniając koszt przesyłki

Rose Uncle Jimbo 1

  • skok: 160/160 mm
  • kąty: 66°/75°
  • długość górnej rury (M): 580 mm
  • reach (M): 421 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: X-Fusion Sweep RL2 / Rock Shox Monarch RT3
  • hamulce: Shimano Deore
  • napęd: Shimano Deore / XT 2×10

Rose to przedstawiciel nowej fali marek sprzedających niemal wyłącznie za pośrednictwem własnego sklepu internetowego. Pomijając pośredników, mogą dzięki temu zaoferować dużo niższą cenę dla Ciebie. Widać to w specyfikacji podstawowego modelu Uncle Jimbo, która przewyższa praktycznie wszystkie rowery w tym zestawieniu, włączając te kosztujące o 1000 zł więcej. Co ciekawe, Rose daje Ci możliwość dowolnego modyfikowania specyfikacji, dzięki czemu zaraz przy zakupie możesz np. dobrać sobie opony do własnych preferencji, dopłacić do lepszych manetek, czy nawet dokupić sztycę regulowaną (nie przekraczając założonego budżetu!). Również rama wygląda bardzo obiecująco  – jest to jeden z najnowszych modeli w ofercie, co widać po nowoczesnej geometrii i pozytywnych wynikach pierwszych testów.

Oferta Rose to cios prosto w nos konkurentów sprzedawanych tradycyjnie. Dopracowana specyfikacja z możliwością jej indywidualizacji i świeża, nowoczesna rama to prawdziwa zagwozdka dla osób preferujących zakupy w sklepie stacjonarnym.

P.S. Rose ma też w ofercie trochę mniej radykalny model Granite Chief, w tej samej cenie i w zbliżonej specyfikacji, ale z nieco mniej agresywną geometrią i skokiem 150 mm. Jest to dobra alternatywa dla Trance’a, jeśli uważasz że 160 mm skoku i kąt główki ramy 66° to przesada do Twojej jazdy.

Kellys Swag 30 – 7299 zł

Kellys Swag 30

  • skok: 150/160 mm
  • kąty: 65°/72°
  • długość górnej rury (M): 601 mm
  • reach (M): ?
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Rock Shox Sektor Gold TK Solo Air / Monarch RT
  • hamulce: Sram DB5
  • napęd: SRAM X5 / X9 2×10

Swag 30 jest zbudowany na tej samej ramie, co opisany wyżej Swag 10, ale w odróżnieniu od niego, ma napęd 2×10 od SRAM-a. Kellys jednak zadziałał pod publiczkę i mizerne manetki X5 zestawił ze szpanerską przerzutką X9 – nie do końca wiadomo po co, zwłaszcza że to wersja bez sprzęgła. Poza napędem, logo SRAM-a znajdziesz też na hamulcach (DB5 to mało znany, ale podobno całkiem niezły model, porównywalny z Shimano Deore) i amortyzatorze (Sektor w Kellysie jest w wersji „Gold”, czyli z aluminiowymi goleniami górnymi). Pierwszą oznaką wchodzenia w wyższy segment jest mostek i kierownica od Race Face.

Dopłacając 1300 zł do Swag-a 10 dostajesz przede wszystkim hamulce SRAM-a i napęd 2×10, co bardzo ułatwi przyszłe upgrade’y. Ogólnie jednak wyposażenie nie odbiega znacząco od tańszego o 5 stów Gianta, a przerzutka nie ma sprzęgła. Swag jest już jednak rowerem cięższego kalibru, więc wybór nie jest taki prosty. Ze względu na bardziej przemyślaną i nowoczesną geometrię, skłaniałbym się jednak ku Trance’owi.

Commencal Meta AM V3 Origin – ok. 7450 zł*

*cena zależna od kursu ojro

Commencal Meta AM V3 Origin

  • skok: 160/150 mm
  • kąty: 66,5°/73°
  • długość górnej rury (M): 595 mm
  • reach (M): ?
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Marzocchi 350 R / X-Fusion O2 RLX
  • hamulce: Sram DB3
  • napęd: SRAM X7 / X7 1×10

Jeśli lubisz wyróżniać się z mainstreamu, pochodzący z Andory Commencal jest najtańszym biletem do marek nieco bardziej butikowych. Dostosowana do kół 27,5″ Meta V3 nie jest już najnowszą konstrukcją – udoskonaloną V4 na takim samym osprzęcie znajdziesz na końcu zestawienia. Nie jest też najlżejsza, ale po części wynagradza to sztywnością i pancernością. Jedyny w zestawieniu widelec Marzocchi kusi typową dla Bomberów płynną pracą, ale trochę martwią doniesienia o niskiej trwałości anody na goleniach (prawdopodobieństwo przetestowania gwarancji jest spore). Commencal bardzo fajnie rozwiązał napęd – korba Race Face ma tylko jedną zębatkę, z zębami narrow-wide zapobiegającymi spadaniu łańcucha (niestety w zbyt „twardym” rozmiarze 34T, przez co zdecydowana większość kupujących będzie musiała dokupić mniejszą). O szeroki zakres przełożeń dba dokładana do 10-rzędowej kasety zębatka E13 42T. Taki zestaw ma zakres zbliżony do napędu 1×11 przy dużo niższych kosztach. Reszta wyposażenia to głównie oszczędnościowe, ale dobrej jakości komponenty markowane przez Commencala.

V3 nie jest najnowszą, ani najlżejszą konstrukcją, ale nadal jest jedną z lepszych pełnokrwistych ram enduro. Skierowana jest głównie do osób jeżdżących ostro w dół, a podjazdy traktujących na dużym luzie. Również wyposażenie jest dopasowane do takich właśnie oczekiwań.

Kross Moon Z1 – 7499 zł*

* katalogowo 7999 zł

Kross Moon Z1

  • skok: 160/150 mm
  • kąty: 65,5°/74°
  • długość górnej rury (M): 585 mm
  • reach (M): 436 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: X-Fusion Sweep R Air / Rock Shox Monarch R
  • hamulce: Avid DB3
  • napęd: Shimano Deore / Deore 2×10

Zaprojektowana w Polsce, bardzo ładnie wykonana i wyleczona z chorób wieku dziecięcego rama z zawieszeniem o wirtualnym punkcie obrotu i skoku 150 mm jest kontrolowana przez damper Rock Shoxa. Z przodu mamy X-Fusion – produkty tej marki zbierają coraz lepsze recenzje. Napęd to kompletne Deore 2×10 ze sprzęgłem i w dodatku z napinaczem Truvativa – widać, że Kross poważnie podchodzi do tematu. Ewidentnych oszczędności nie widać – cieszą obręcze i siodełko WTB, kierownica Eastona czy wsporniki Truvativa. Hamulce SRAM-a przy napędzie Shimano to ciekawostka, ale podobno dają radę.

Przy tak udanych rowerach wspieranie polskiej myśli technicznej nie wiąże się z żadnymi kompromisami. Bardzo dobry pakiet nadający się do ambitnej jazdy zaraz po wyjęciu z kartonu.

Romet Tool 1.0 – 7849 zł

Romet Tool 1.0

  • skok: 160/160 mm
  • kąty: 66°/73,5°
  • długość górnej rury (M): 595 mm
  • reach (M): ?
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: X-Fusion Sweep RL2 / O2
  • hamulce: Shimano Deore
  • napęd: Shimano Deore / SLX 2×10

Rama Toola to niestety nie polski projekt, a jedynie oklejony polskimi napisami wypust masowego tajwańskiego producenta. Z punktu widzenia jakości, nie jest to jednak absolutnie wadą, bo aktualnie chyba nikt nie zna się na projektowaniu i produkcji rowerów lepiej od Tajwańczyków. Rama sprawia więc bardzo pozytywne wrażenie i jeśli wierzyć pierwszym testom (i wynikom Marcina Motyki), równie dobrze jeździ. W przypadku Rometa, X-Fusion odpowiada nie tylko za amortyzację przodu, ale też tyłu, a SRAM-a znajdziesz tylko w kokpicie, bo hamulce to świetne Deore, podobnie jak kompletny napęd 2×10 (choć tu bez napinacza).

Krótko mówiąc, bardzo konsekwentnie i spójnie wyposażony rower, godny konkurent Krossa, nawet jeśli nieco mniej patriotyczny.

Author Patriot Evo – 7899 zł

Author Patriot Evo

  • skok: 160/160 mm
  • kąty: 66°/74°
  • długość górnej rury (M): 610 mm
  • reach (M): ?
  • sztyca regulowana: Promax
  • amortyzacja: RST Rogue Air / Rock Shox Monarch RT3
  • hamulce: Tektro Orion
  • napęd: SRAM X1 1×11

Wbrew nazwie, patriotyczny nie jest, chyba że akurat jesteś z Czech. Author rozbił bank 11-rzędową grupą SRAM X1 – sam napęd jest wart co najmniej 3500 zł! A jakby tego było mało, Patriot Evo jest jedynym w zestawieniu rowerem wyposażonym w regulowaną sztycę. Co prawda jest to Promax, którego nie ma nawet na stronie producenta, ale zawsze to lepsze, niż zwykła rurka. Na czym więc odbiły się te szaleństwa zakupowe product managera? Po pierwsze, wszystko co się da (koła i kompletny kokpit), jest sygnowane własną marką Authora. Co gorsze, Czesi nie oparli się swojemu zamiłowaniu do amortyzatorów RST (ich jakość drastycznie się poprawiła, ale ciągle nie jest to Rock Shox czy X-Fusion) i hamulców Tektro.

Specyfikacja na pierwszy rzut oka miażdży system, ale już przy drugim rzucie wychodzą oszczędności – coś za coś. Patriot Evo jest prawdopodobnie najbardziej opłacalnym sposobem wejścia w posiadanie 11-rzędowego napędu SRAM-a, ale jako kompletny pakiet, wyżej oceniam Krossa i Rometa.

Scott Genius 750 – 7999 zł

Scott Genius 750

  • skok: 150/140 mm
  • kąty: 68°/74°
  • długość górnej rury (M): 600 mm
  • reach (M): 429 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Rock Shox Sektor Silver TK Solo Air / Monarch RL
  • hamulce: Shimano ~Acera
  • napęd: Shimano Deore / SLX 3×10

Jako prawie najdroższy rower, i jednocześnie jedyny przedstawiciel marek „premium”, do zestawienia załapał się Scott Genius 750. Jest to sprzęt o nieco innym charakterze: mimo sporego skoku, bardziej all-mountain, niż enduro. Najbardziej widać to po stromym kącie główki ramy (Scott – robisz to źle!). Zastanawia mnie też, kto może potrzebować w rowerze górskim 30 biegów. Wszechobecne komponenty Syncrosa są OK, ale ogólnie poziom wyposażenia lekko mówiąc odstaje od ceny – mogliby się chociaż szarpnąć na kompletny napęd i hamulce Deore czy Sektora w wersji Gold…

Ale cóż, Scott ma w naszym kraju grono wiernych odbiorców, którzy są gotowi przymknąć oko na słabsze wyposażenie w zamian za otoczkę marki i większy prestiż („panie, przeca nie dam 8 tysiaków za jakiegoś rometa!”). Genius 750 prezentuje nieco inne, bardziej „alpejskie” podejście do enduro, przez co lepiej sprawdzi się na długich, ale łatwiejszych technicznie trasach.

Commencal Meta AM V4 Origin – ok. 8000 zł*

*cena zależna od kursu ojro

Commencal Meta AM V4 Origin

  • skok: 160/150 mm
  • kąty: 66°/72°
  • długość górnej rury (M): 591 mm
  • reach (M): 423 mm
  • sztyca regulowana: brak
  • amortyzacja: Marzocchi 350 R / X-Fusion O2 RLX
  • hamulce: Sram DB3
  • napęd: SRAM X7 / X7 1×10

Osprzęt AM V4 jest identyczny, jak w przypadku tańszej o ok. 500 zł „fałtrójki”, całkiem nowa jest natomiast rama. Commencal wziął sobie do serca krytyczne opinie i kolejną generację mocno odchudził. Zmieniła się też nieco geometria i charakterystyka zawieszenia, przez co rower zyskał na wszechstronności.

Żeby nie przynudzać: opinie testerów są jednoznaczne, V4 jest pod każdym względem lepsza od V3, zachowując przy tym agresywny temperament poprzednika. Jeśli więc możesz sobie pozwolić na wyłożenie dodatkowych pięciu stówek, warto.


Wnioski

Czytając specyfikacje i testy wymienionych tu rowerów doszedłem do takich oto wniosków:

  • Żaden z rowerów w tej grupie cenowej nie oferuje geometrii progresywnej, natomiast są modele, które są jej bliższe (Author), jak i dalsze (Kona). Normą jest długość górnej rury w okolicach 600 mm dla rozmiaru M, co jest rozsądnym kompromisem.
  • Producenci coraz rzadziej wciskają nam za długie mostki i za wąskie kierownice – jednak na wszelki wypadek warto zwrócić na to uwagę przy zakupie, żeby uniknąć wymiany zaraz na starcie.
  • Tylko Commencal i Author są wyposażone w napęd 1x (w przypadku Authora od razu 1×11!). W segmencie tanich enduraków przednie przerzutki ciągle dominują, co jest w sumie dobrym trendem, biorąc pod uwagę koszty i to, że odbiorcami tych rowerów będą raczej osoby dopiero zaczynające swoje górskie eksploracje.
  • Na sztycę regulowaną też nie ma co liczyć, znajdziesz ją tylko w Authorze, ale i tak jest to niewiadomej jakości model Promaxa. Więc tak naprawdę do ceny każdego roweru musisz doliczyć minimum 500 zł, np. na podstawowy model KS eTen R.
  • Dopłaty wymagają też w większości przypadków pedały – dla bardziej doświadczonych bikerów to oczywiste, ze względu na indywidualny wybór między SPD a platformami, ale dla stawiających pierwsze kroki w sporcie może to być niespodzianką. Tylko Kona i Author mają platformy nadające się do jazdy.
  • Za amortyzację najczęściej odpowiada podstawowy duet Rock Shoxa: Sektor + Monarch. O ile o damper bym się nie obawiał, to OEM-owe modele Sektora potrafią oferować bardzo zróżnicowaną jakość pracy – możesz trafić bardzo dobrze, ale gwarancji nie ma. Warto przed zakupem poszukać testów i opinii użytkowników.
  • Standardem są podstawowe, ale dobre hamulce Shimano (zazwyczaj modele pozagrupowe – poniżej Deore) i SRAM-a (seria DB, czyli poprawiona wersja Elixirów).
  • Za równowartość dwóch średnich krajowych (6000 zł) da się kupić sensowny rower enduro, na którym śmiało można stawiać pierwsze kroki zarówno w górskich wycieczkach, jak i zawodach…
  • …warto jednak rzucić okiem na modele z półki wyżej (7000-8000 zł), które będą lepszą bazą do rozbudowy, np. ze względu na 10-rzędowy napęd.

Który bym wybrał?

Wszystkie przedstawione rowery są dopracowanymi, sensownie złożonymi i wartymi zakupu konstrukcjami. Żyjemy w takich fajnych czasach, że trzeba się postarać, żeby kupić rower z dupy. Product managerowie poszczególnych marek podeszli jednak do tematu na różne sposoby i zależnie od oczekiwań, niektóre mogą podobać się bardziej, inne mniej. Które MI najbardziej przypadły do gustu?

Żyjemy w takich fajnych czasach, że trzeba się postarać, żeby kupić rower z dupy.

Gdyby mój budżet był maksymalnie okrojony, na pewno zdecydowałbym się na Kellysa Swag 10. Nietrafiony napęd 3×9 będzie wymagał inwestycji, ale poza tym rower jest kompletny – wystarczy zmajstrować jakiś patent trzymający łańcuch w ryzach i można ruszać na szlak.

Jeśli jednak dysponowałbym założoną kwotą 8000 zł, prawdopodobnie postawiłbym na któregoś z polskich producentów. Romet Tool 1.0 sprawia wrażenie bardziej spójnie złożonego i trochę zgrabniej się prezentuje, za to Kross Moon Z1 ma ramę zaprojektowaną przez rodzimych projektantów-bikerów, napinacz łańcucha i cenę pozwalającą upchnąć w budżecie niedrogą sztycę regulowaną.

Jeśli wolisz coś bardziej egzotycznego, Commencal Meta AM V4 Origin oferuje przemyślaną pod kątem agresywnej jazdy specyfikację, niestety w nieco wyższej, ledwo mieszczącej się w założonym budżecie cenie (negocjując z dystrybutorem powołajcie się na 1Enduro ;)).

Zwycięzcą jest dla mnie jednak Rose Uncle Jimbo 1, którego nowoczesna rama obwieszona jest komponentami o klasę lepszymi, niż wskazywałaby na to cena, a jedyną wadą jest konieczność dokonania zakupu on-line.


Zakres 6000-8000 zł przekracza Twój budżet? Może zainteresuje Cię:

 

  1. Gianta Trance 3 c można dostać nowke w cenie Giant Trance 4 wiem bo sam kupiłem i jestem mega zadowolony

  2. Bardzo fajny wpis. Szkoda że nie było takiego miesiąc temu, gdy kupowałem pierwszego fulla. Ja wybrałem Trance 2 ltd ze względu właśnie na wszechstronność i fajny rabat ;)

    Pozdrawiam Piotr.

    1. Jeśli można wiedzieć, o jakim rabacie mówisz bo też jestem zainteresowany tym modelem?

      1. Cena za Trance 2 LTD to minimum 1k w dół + 500zł za regulowaną sztycę w górę marki Giant + 140zł za sztywną ośkę z tyłu i mamy 13kg fulla (rozmiar M bez pedałów)

      2. Ja dałem 7200

        1. możesz zdradzić, gdzie? lub napisz na czarmens@gmail.com z góry dziękuje

  3. Trochę nie trafiłeś z tymi „warszawskimi szutrami”, generalnie dominuje tu piach. ;)

    1. W takim razie na Warszawę tylko fatbike ;)

  4. (dopiero zaczynam czytać) Patrząc na fotę Swag`a to kąt podsiodłówki to realny podają a nie ten właściwy czyli efektywny.

  5. I w sumie jestem ciekawy czemu nie podajesz reach`a zamiast TTH ? Albo przynajmniej jakaś uwaga jaki wpływ na długość pozycji na rowerze ma STA czy coś w tym stylu.

    1. Niestety jeszcze nie wszyscy producenci nauczyli się podawać reach :( Ale chyba dodam tam gdzie się da, bo to dużo lepsza informacja. Według długości efektywnej wyszło np. że Commencal i Rose są jednymi z najkrótszych rowerów, a jako posiadacz Mety sam wiesz, że jest wręcz przeciwnie…

  6. Opisz proszę w ten sposób Model Trance 2 LTD bardzo mi zależy, gdyż to do niego mi najbliżej i po rabacie kosztuje 7.5k Bardzo mnie interesuje Twoje zdanie na jego temat. Skok 140mm to max co potrzebuje na Jurę Krk-Cz.
    Pozdrawiam C

    1. „Dwójka” LTD to oczywiście fajny sprzęt na dopracowanej ramie, wyposażony lepiej od większości rowerów z tego zestawienia – w cenie 7500 zł bardzo dobry zakup. Jedyne słabe punkty to kokpit (od strzału mostek do wymiany na krótszy, w przyszłości kierownica na szerszą, do tego oczywiście sztyca regulowana) i, sugerując się testem na MBR, konieczność dokupienia reduktorów objętości komory powietrznej do dampera (rzecz tania i łatwa w montażu, ale nie wiem jak z dostępnością w Polsce).

      PS. Wspomniany test, jakbyś jeszcze nie czytał: http://www.mbr.co.uk/reviews/27-5-full-suspension-bikes/giant-trance-27-5-2-2015-review

  7. Miałem oryginalnie w rowerze (nota bene Konie, protoplaście Percepta) Sektora TK, generalnie nie polecam, jakość pracy na poziomie osikowego kołka. Więc kupując rower z tym amorem trzeba liczyć się z zakupem nowego max po sezonie.

    1. Kubol, tak jak napisałem w podsumowaniu: „OEM-owe modele Sektora potrafią oferować bardzo zróżnicowaną jakość pracy – możesz trafić bardzo dobrze, ale gwarancji nie ma”. Czytałem mnóstwo testów rowerów z tym widelcem, zazwyczaj w tych samych źródłach i oceny są bardzo różne – od takich jak Twoja, po zachwyty (jak na tą półkę cenową). Nazwa nazwą, ale ostateczny efekt chyba zależy od tego, co konkretny producent zamówi u SRAM-a…

      1. No ale co tam mogłoby być inne ? Tune chyba nie, bo TK to najbadziewniejszy z tłumików (pewnie sektor RL, czyli z Motion Control to już co innego). Złe to nie było, ale w porównaniu do Pike’a to niebo a ziemia. Hintem może być tutaj kwestia kontroli jakości i procesu produkcji, znany krakowski serwisant stwierdził, że amor jest „ciasno spasowany” i „pewnie kiedyś się rozchodzi”, co by sugerowało, że cięcie kosztów odbiło się na tolerancjach w procesie produkcyjnym. Mogłoby to wyjaśniać rozbieżne opinie w sieci.

        1. Pewnie jest dokładnie tak jak piszesz. A Pike to niebo a ziemia w zasadzie w porównaniu do wszystkiego, więc nie ma co oczekiwać, że Sektor TK będzie czymś więcej, niż tylko jego marną namiastką ;)

  8. Dobry artykuł, opiniowany tylko na danych technicznych umieszczany od producentów. Ja wybrałem Authora, czyli Aganga, czyli Ag-lab, zwariować idzie :) Kierowałem się ceną i geomoetrią. Do tego drugiego nawet nie ma co się przyczepić. Zgodnie z tematem artykułu (trochę go przekręcę) „Tanie Enduro” rower ma w sobie wady. O zaletach napisał już wszystko autor artykułu. Wróćmy więc do wad! hmmm…. hamulce TEKTRO, w sumie całkiem dobre, choć jeździłem na nich może ze 30km, więc cóż mogę powiedzieć, a no tyle że w drugim rowerze XC mam Shimano XT, tarcze też 180mm i na ich tle Tektro sprawowały się bardzo podobnie, mamy do dyspozycji regulację wysokości klamki jak w Shimano, z tym że w Shimano jest tzw. „FREE STROKE” który nie działa i wielu to potwierdzi…. Zmieniłem hamulce, a to tylko dlatego że przy zakupie otrzymałem bon o wartości 1000zł na zakup akcesoriów, wybrałem Hayes Prime Pro z dopłatą 500zł. Więc jaka jest największa (moim zdaniem) wada Tektro, wartość rynkowa! Przecież zdemontowane z nowego roweru hamulce można sprzedać, ale za ile??? Tektro nie jest dostępne w polskich sklepach rowerowych tak jak Shimano.

    Stery, tu akurat bez dyskusji, zmieniłem wszystko (powód masa) na komponenty SPANK. Choć 1/4 zwrotka ze sprzedaży na alledrogo.

    Koła…. w sumie to się nie znam. Ale dostrzegam problem że produkty sygnowane marką producenta ramy uważane są za gorsze… Ważyłem koła, owszem są cięższe 110 gram od Spank Spike Race28 (moja waga vs waga producenta) ale czy są gorsze? Tutaj zaserwowałem sobie (bo tak to można nazwać) obręcze NsBikes limonka :) Taki kaprys czysto stylistyczny!

    Amortyzator RST Rogue, nie mam porównania, jak dla mnie bomba.

    Ostatnia sprawa, czyli wspornik regulowany PROMAX! Wieje wiochą, nawet na wieszaku rowerowym przy zmianie wysokości coś plastikowego z niego odleciało. Problem był znikomy, wystarczyło obciąć końcówkę linki od regulacji, bo ona uderzała o ten element.

    W sumie…. Rowery mają plusy i minusy. Osprzęt taki, osprzęt nijaki, warto zwrócić uwagę co łatwo wymienić na wtórnym rynku. Rama rzecz najważniejsza, jej geometria.

  9. Świetny blog!:) i bardzo fajne porównanie. Będzie coś podobnego o hardtailach np. do 4k?

  10. Bastiano spod tater

    Bardzo ciekawy blog. Mówią,że opinie są ja dziury w d**** bo każdy ma swoją ale widać,że wiesz o czym piszesz :). Mógłbyś dodać jeszcze swoją prywatną opinię nt. Co jest lepszym rozwiązaniem na katowanie sprzętu(z możliwością dojazdu do 15km) i pierwsze wypady na zawody: Giant Trance 3 (+trochę kasy na upgrade’y) czy Kelly’s SWAG 30(i po dutkach)?

    1. Ciężki dylemat, ale jak do katowania, to chyba wybrałbym Kellysa ze względu na geometrię i skok. Tylko warto zaraz po zakupie wymienić tylną przerzutkę na taką ze sprzęgłem – więc dodatkowe kilkadziesiąt złotych trzeba by wysupłać.

  11. Bastiano spod tater

    Dzięki za odpowiedź. Jak się odkuję to nie omieszkam Cie wesprzeć ;)
    No chyba,że Trance na żywo lepsze wrażenie zrobi.. to wcześniej :)
    Pozdrawiam

  12. Byłem bliski popełnienia Kony.. Teraz mam mętlik w głowie taki, że chyba przy swoim starym GT pozostanę do czasu, aż ochłonę ;-)

    Poniżej poczytałem i pooglądałem relację ze Ślęzy i .. no właśnie, trasy dookoła tej górki to miejsca w które się zapuszczam, czasem Świeradów i trasy po czeskiej stronie, generalnie i płasko po lesie i w górę i w dół i po kamieniach i po miękkim..

    Czyli jaka konkluzja powinna mi się nasunąć? Kona 6.300zł ale rozumiem, że jest mniej „uniwersalny”, bardziej DH? Rose droższy ale te kilka setek warto?..

    Czuję, że nie napisałem nic mądrego ale jeśli ktoś będzie mieć chęć pomóc.. Będę wirtualnie/internetowo bardzo wdzięczny!

    A sam artykuł.. szukam roweru od ok. miesiąca, czytam mnóstwo różnych treści i tak całkiem bez wazeliny, tu znalazłem tekst bez wyczuwalnego podskórnie sponsoringu!

    Pozdrowienia..

    1. Hej! Kona jest jak najbardziej wszechstronna – z DH nie ma nic wspólnego, a nawet z tych wszystkich pokazanych tu rowerów ma mocny odchył w stronę lżejszej jazdy.

      Nie zmienia to jednak faktu, że Rose jest duuużo bardziej opłacalny. Różnica w cenie to kilkaset złotych, gwarantuję Ci że kupując Konę, wydałbyś tyle na upgrade’y już w pierwszym, może drugim sezonie. W Rose jedynym wydatkiem, jaki na pewno musisz doliczyć, jest sztyca regulowana.

  13. Dzięki za odpowiedź! .. jak to ze mną bywa, mocno podpalony odwiedziłem o 1.30 w nocy sklep Rose.. niestety nie będzie to kilkaset złotych tylko trochę ponad 2tyś.. 2.100€, pewnie nadal jest to cena dobra i teraz myślę, czy nie poczekać miesiąc/dwa i faktycznie kupić coś lepszego.. Ahhhh te decyzje, straszna sprawa gdy człowiek w gorącej wodzie kąpany

    1. Jeśli masz na czym jeździć, to możesz poczekać, ale jeśli masz przez te dwa miesiące oglądać seriale, to po prostu wybierz tańszą konfigurację. Albo sprzedaj telewizor, psa i dzieci i szarpnij się na taki sprzęt, jaki Ci się marzy ;) Byleby Ci tylko starczyło kasy, żeby na nim potem jeździć…

      1. Hahaha.. dużo racji jest w tym co piszesz, moja przygoda z MTB zaczęła się tej wiosny, tak więc pojeżdżę na tym co mam i na spokojnie podejdę do tematu. W sumie dla mnie Kona będzie i tak rewolucją jakościową a dozbrojenie po sezonie jakby mniej boli, 2.5tyś niby nie majątek ale na 4 weekendy w Świeradowie wystarczy ;-) .. Tak na marginesie, dostałem jakąś extra ofertę na KTM Lycan 273 ale to pewnie inna kategoria MTB??? No cóż, poczytam, popatrzę, pojeżdżę to się podszkolę i w przyszłości może rowerowego fopas więcej nie popełnię :-)

  14. Michał czemu według Ciebie Author nie ma geometrii progresywnej? Patrzę sobie na specyfikację Evo Team i poza nieco przydługim mostkiem rower ma zacne geo. Size M – 610mm TT, 430mm CS, 1180mm WB. Może nie jest to Mondraker, ale wpisuje się idealnie w schemat,z którego trzebaby wypisać np. Uncle Jimbo. Wydaje mi się, że każda rama size M z TT powyżej 600mm to już FG. Miałem okazję zrobić rundkę Authorem i odczucie jest takie, że jest długaśny :).

    1. Radku, odpowiedź znajdziesz w tekście o geometrii progresywnej: http://www.1enduro.pl/geometria-progresywna/
      Napisałem, że Author jest najbliższy tej koncepcji, ale dla mnie geometria progresywna zaczyna się dopiero powyżej 600 mm (TT) – ale dla rozmiaru S!

      1. Cześć!
        O geometrii i rowerach enduro wiem nie dużo (a czym więcej czytam tym mniej wiem ;]) i zastanawia mnie czemu rowery tu wymienione nie mają geometrii progresywnej? A raczej, które w takim razie mają? Byłem przekonany że to raczej już trend/standard jest. Mam rozumieć że taka geometria jest tylko w drogich rowerach?

        1. Nie wiem czemu tak jest – pytaj producentów :P Ale jakby był to standard, to nie określałbym tego tak pokracznie.

          Może boją się tak radykalnej zmiany, bo obawiają się że klienci nie połapią się, o co chodzi? Przytłaczająca większość rowerzystów nie ma pojęcia, jak dobrać rozmiar roweru do swojego wzrostu, a gdzie tam długość mostka, reach i inne cuda na kiju. „Przecież to tylko marketing, nie?” – mówi głos ludu. I nie mam tu tylko na myśli statystycznych Zenków kupujących rower za 1000 zł w Decathlonie!

          Myślę, że większość rowerów jest projektowana właśnie dla pana Zenka, który nie ma pojęcia o rozmiarach i geometrii, a przede wszystkim nie ma pojęcia o technice jazdy. I jak rower nie będzie mu się sam walił w zakręt przy omijaniu pieska na parkowej alejce, to stwierdzi że „ten rower to do dupy jest, bo się nie prowadzi”, albo że „nie jest zwrotny” czy inne gówno usprawiedliwiające nieumiejętność położenia roweru w zakręcie (a tak właśnie działa nowoczesna, stabilna geometria).

          Może jeśli już, producenci chcą wprowadzić tą zmianę stopniowo, zaczynając od droższych modeli skierowanych do zaawansowanych riderów (którzy wiedzą, że takie są ich oczekiwania)?

          1. Tak się sprawy mają… czyli jak chce się rower z nową geo to najpierw trzeba się naszukać… a potem wysiadywać te dziesiątki/setki nadgodzin ;P

            Dzięki za info!

  15. Ja od maja myślałem i myślałem aż obudziłem się z ręką w przysłowiowym nocniku. Miał być w końcu Radon Slide 8.0 (nieco ponad 8 tys zl przy kursie 4.1 za euro) bo to baaardzo ciekawa opcja. Ale się wyprzedał… Finalnie czekam na Granitowego Wodza w wersji podstawowej z kilkoma zmianami. Będzie to mój pierwszy full więc zobaczymy… szczególnie że moja okolica to w najlepszym razie paguro nie enduro. Niemniej dzięki za super porównanie. Czytałem kilka razy ;)

  16. Mam pytanie do autora.Zastanawiam się nad kupnem Trance 4 i chciałem na nowy sezon zmienić damper na RS Monarcha (taki jak w specyfikacji Trance 3). Napisałeś Michale, ze wymiana dampera to ciężki temat ze względu na konieczność dopasowania pod daną ramę. Mozesz to rozwinąć. Czy damper z wyższego Trance nie podejdzie pod ramę z modelu 4? Myślałem, ze zmiana dampera to „pikuś” po dobraniu odpowiedniej długości montażowej,ale wprowadziłeś mi duzy mętlik w głowie.

    1. Damper ma tylko parę zewnętrznych regulacji, ale o niebo większy zakres możliwości kryje się wewnątrz i służy do dopasowania charakterystyki tłumienia (i ew. progresji) pod dany projekt zawieszenia.

      Upraszczając: Giant zamawiając damper np. u RS-a, decyduje o zakresie dostępnych dla użytkownika regulacji i wartościach tłumienia, których nie da się „normalnie” regulować. Dzięki temu zawieszenie działa optymalnie, a użytkownik ma mniejsze możliwości spieprzenia tego ;)

      Jeśli jednak uda Ci się kupić damper wymontowany z wyższego modelu Trance (a nie tylko ten sam model!), to będzie pasował jak złoto :)

  17. Rozumiem choć nie do końca ;)
    Rozumiem, ze mój pomysł z zakupem Monarcha ze sklepu jest nietrafiony, gdyż nie będzie on pracował a w zasadzie Maestro nie będzie tak pracowało jak z tłumikiem fabrycznym Gianta.
    Nie rozumiem natomiast dla kogo RS wypuszcza całą gamę demperów dostępnych w sprzedaży skoro nie są one ustawione pod konkretne zawieszenia, konkretnych rowerów?!
    Zawsze myślałem ( nie mając nigdy fulla), ze producenci w budżetowych modelach rowerów montują podstawowe OEMowe modele damperów/amorów a wymagający użytkownik sam modyfikuje/wymienia sobie pod własne potrzeby/wymagania spośród modeli dostępnych na rynku w „normalnej” sprzedaży, uzyskując w ten sposób pracę zawieszenie, która mu odpowiada.

    1. Dampery Rock Shoxa i Foxa są dostępne w różnych konfiguracjach – tzw. „tune”, zwykle podawany jako zakres tłumienia kompresji i powrotu, np.:
      http://fcdn.mtbr.com/attachments/shocks-suspension/848640d1384998695-rockshox-monarch-rt3-basic-set-up-tuning-guide-tips-ml.jpg

      Rock Shox ma też skalę ABCDE, która pozwala dobrać tune do charakterystyki ramy:
      http://foto.mtb-forum.it/data//950/tune.jpg

      Więc jak najbardziej można tak jak napisałeś samemu wymienić damper pod własne potrzeby/wymagania. Tylko trzeba te wymagania mieć bardzo sprecyzowane :)

      Choć i tak moim zdaniem nie będzie to poziom dopasowania taki, jak w damperze fabrycznie zestrojonym pod ramę dużego producenta (gdzieś czytałem, że zwykły Fox Float ma wewnątrz ok. 12 różnych regulacji – co dobrze ilustruje problem).

  18. Szymon Kwasniewski

    Witam mam okazje kupić nowego swaga 30 za około 6k , jeździłem na jazdach testowych nim i na paru innych sprzętach w tym moon oraz romet , lecz ten najbardziej mi podszedł wpasowaniem sie w rower oraz wizualnie :) pytanie moje jest nastepujące zamierzam zainwestować w sztyce oraz myślałem o zmianie hamulców czy z ww rzeczy coś jeszcze powinienem wywalić :) budżet jakis tam jest , rower użytkowany miasto z wypadami na weekendy w lekkie trasy w górach . Dzieki i pozdrawiam ( świetne porównanie )

    1. Jak zaraz przy zakupie kombinujesz, co wymienić, to jest to znak, że powinieneś kupić droższy rower ;) Sztyca regulowana to mus, ale całą resztę bym zostawił, dopóki sam się nie przekonasz, co *dla Ciebie* jest słabym punktem. Jedyne, nad czym można by pomyśleć, to tylna przerzutka ze sprzęgłem (ciszej i bez spadania łańcucha).

      1. Właśnie o to chodzi ze ten mi bardzo pasuje i mam naprawdę dobre warunki zakupu go , a myśle ze rs reverb oraz jakaś przeżutka tył plus manetki wpadną inne (dopłace tylko różnice )wiec pytanie do Ciebie co polecasz za przeżutka tył z sprzęgłem oraz manetkami :) wszelkie sugestie miłe widziane . No i rower mam od „kopa” a jestem w gorącej wodzie kąpany wiec żadne czekanie nie wchodzi w grę na inny sprzęt :)

        1. PrzeRZutka! Najsensowniej kupić komplet X9, bo trwałość X7 lekko mówiąc nie poraża…

  19. W artykule jest dość znaczący (w Twoich późniejszych komentarzach) błąd. Kellys Swag 10 ma napęd 3×10, nie jak piszesz 3×9. Kaseta, łańcuch i opisy w sklepach to potwierdzają.

    1. Oczywiście masz rację, dzięki za zwrócenie uwagi! :)

  20. A ja mam pytanie. Chce zakupić coś na przyszły sezon w budżecie 16-18k. Do teraz ujeżdałem moona z2 2015 i byłem bardzo zadowolony ale trafił się kupiec i szukam czegoś nowego (przeszkadzało mi w nim dosłownie kilka detali). Generalnie ból głowy. Codziennie rano sprawdzam ten najlepszy w internecie blog z utęsknieniem za takim zestawieniem polecanych sprzętów przez bardziej doświadczonych riderów;)

    1. Zima jest długa i takie zestawienie na pewno się pojawi :) Co przeszkadzało Ci w Z2?

      1. Michał pragnę powiedzieć na wstępie, że żaden ze mnie endurowiec. Całe życie ścigałem się na xc i szosie. Urodziły mi się dzieciaki i chciałem czegoś, żeby się wyczilować (tak mi się spodobało że na 100% sprzedaje xc). Jeśli chodzi o moona to miał zbyt szeroki tylny wahacz, który obijał mi mocno łydki (śniaki, tany), poza tym detale ( taczej chodzi mi o osobiste odczucia ergonomii) manetki x.7 i klamki guide (w rowerze xc mam xtr trail). Obecnie mam treka remedy na testy i muszę powiedzieć, że jestem zachwycony lekkością prowadzenia i płynnością pracy tylnej zawiechy. Moona uważam za sprzęt dla wprawnego jeźdźca, który idzie mocno po bandzie, a do tego rower bardzo dobrze podjeżdża (jak na „gabaryty”). Co do zestawienia to się śpiesz ;) bo sezon się nie skończył. Dzisiaj na Koziej tłumy jak na otwarciu lidla (warunki idealne). Aa uwaga, jakieś ch… rozdupiły pineski. Ja 3 kapy, mnóstwo łatających po drodze

  21. Fajnie się czyta twoje artykuły…Od dwóch sezonów śmigam na Giacie. Trance 3 z 2014 w rozmiarze M.Małe modyfikacje poszły po zakupie.Standardowo do wymiany poszła sztyca,mostek,kiera i hamulce…Rowerek bardzo przyjemny do jazdy po górach na dłuższe i krótsze wycieczki.Rasową endurówka nie jest ale czasami więcej zależy od raidera.Osobiście taki zestaw mi starcza na wycieczkę i agresywną jazdę na Rychlebach,Srebrnej Górze,czy nawet trasie pucharowej na Czarnej Górze.Ma swoje plusy i minusy jak każdy rower..Ale przed zakupem trzeba zadać sobie pytanie gdzie spędzę więcej czasu na wycieczkach w górach czy mocnym enduro..Ja wybrałem z racji budżetu rower i nie żałuję bo po górach spokojnie 140 wystarczy,a na zawody enduro starczy.Zjechał wszystkie oesy na Ślęży więc daje rade :D.Pozdro wszystkich..

  22. Zastanawiałem sie nad krossem moon z1 i od razu musze powiedziec ze dopiero zaczynam z enduro i tu moje pytanie… czy on nadaje sie dla osoby piczatkujacej? doczytalem ze trzeba wymienic kilka rzeczy ale do konca nie wiem xd chcialbym wiedziec o + i – tego sprzetu

    1. Jak najbardziej się nadaje i moim zdaniem nie wymaga żadnych wymian na samym początku, poza dokupieniem sztycy regulowanej. Ew. można pomyśleć nad podmianą przedniej opony (jeśli nie obu) na wersję Evolution, bo seryjne Performance delikatnie mówiąc szału nie robią ;) Ale czy koniecznie zaraz po zakupie, w przypadku początkującego…? Niekoniecznie.

  23. https://www.propain-bikes.com/Configurator?StuffId=7e1e8dee-c229-4b58-aa30-8c1d37a64d7c a jak zapatrujesz sie na ten wynalazek, nawet dzis po wysokim kursie ojro wychodzi kolo 7,5k

  24. A co z nowym rowerem Kellys SWAG 10 z 2016 r ? Ma trochę inna geometrie od tego z 2015.
    (Na kupnie pierwszego roweru enduro)
    Co wybrać ? Czy lepiej sie sprawdzi zupełnie inny ?

  25. Jest ktoś kto zasuwa na Kellysie Swag 30 ? Proszę o więcej informacji co do tego modelu :D

  26. Nikt nigdzie nie wspomina że Kross Moon Z1 za tyle kasy nie ma nawet blokady dampera, a pokrętło regulacji jest z plastiku…

    1. To jest enduro – nikt nie używa blokady dampera ;)

Dodaj komentarz do tekstu Rowery enduro do 8000 zł – prezentacja

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

SPD czy platformy?

Porady, Sprzęt / 

Rowerzyści uwielbiają gadać o pedałach. Dylemat między pedałami zatrzaskowymi a platformami to sztandarowy wątek każdego forum, w którym każdy czuje się zobligowany podzielić swoim wyborem i zaciekle hejtować stronę przeciwną. Postaram się uczynić rzecz niemożliwą: pogodzić obie strony, przedstawiając argumenty przemawiające za obydwoma wyborami.

I przekonać Cię, że tak naprawdę wybór zależy wyłącznie od Twojego widzimisię.

Widzisz misie? A co - jak już piszę o pedałach, to idę na całość. Wiem, co to ryzyko!

Widzisz misie? A co – jak już piszę o pedałach, to idę na całość. Wiem, co to ryzyko!

Uwaga poboczna: pedały zatrzaskowe nazywam tu „SPD” dla uproszczenia. Jestem świadom, że jest to tylko nazwa handlowa systemu Shimano i poza nimi jest jeszcze na rynku mnóstwo innych, świetnych „klików”, jak Time czy Crank Brothers. Prawda jest jednak taka, że 9 na 10 początkujących i tak wybierze Shimano ze względu na najlepszą i najłatwiej dostępną ofertę w najtańszym segmencie.

SPD czy platformy


SPD

Koronnym argumentem fanów stukających butów jest lepsza kontrola nad rowerem. Faktycznie, wpięcie się w pedały daje +5 do pewności siebie. Ryzyko ześliźnięcia się stopy przy przelocie przez rąbankę z prędkością warp 3 jest przyjemnie niskie, a w krytycznej sytuacji masz możliwość łatwego podciągnięcia roweru. Bardzo to sobie ceniłem jeżdżąc na kiepskim fullu czy teraz na hardtailu. Jeździec i maszyna jako jedna całość i tak dalej…

Druga rzecz, dość oczywista, to pedałowanie. Każdy (kto nie jeździł nigdy w SPD) powtarza w kółko, że pedałowanie w zatrzaskach jest bardziej efektywne, bo można ciągnąć je do góry i ogólnie kręcić ładnie „na okrągło”, a nie tylko dusić w dół, jak prostak. Tyle że w prawdziwym życiu, trzeba być wytrenowanym szosowcem, żeby utrzymać taki sposób pedałowania dłużej, niż przez minutę. Czasem jednak ta minuta może być decydująca. Punkt dla „klików”.

Zawodników jeżdżących w Enduro World Series na platformach można policzyć na palcach jednej ręki żółwia ninja.

Poza tym dochodzą kwestie wizerunkowe, czyli wyznawana szkoła lansu. Wszyscy prosi jeżdżą w zatrzaskach. „Wklikiwanie się” w pedały po ruszeniu z miejsca powoduje szacunek otoczenia i że pannom miękną nogi. Nie no, serio – w „peletonie” Enduro World Series, czy nawet PŚ DH, zawodników jeżdżących na platformach można policzyć na palcach jednej ręki żółwia ninja. Więc jeśli liczy się tylko performance, wybór jest prosty.

Wyobrażacie sobie Graves-a na platformach? No błagam... / fot. VitalMTB

Wyobrażacie sobie Graves-a na platformach? No błagam… / fot. VitalMTB

Platformy

Na wstępie uwaga ogólna: wspomniałem, że SPD to system. Podobnie jest z platformami. Nie dziw się, że są do dupy, jeśli jeździsz na nich w trampkach z Biedronki. Na zatrzaskach byłoby w nich jeszcze bardziej do dupy. Dużo ludzi kupuje same pedały, „żeby spróbować” i po pierwszym strzale pinami w piszczel wraca do klików. Nikt jednak, o dziwo, „dla spróbowania” nie przykręca bloków SPD do zwykłych butów. Kupując platformy, kup buty do platform! Twoje najlepsze opcje to Five Ten (Impact, Freerider Element) i Shimano (AM41).

Co więc daje tak dobrany system? Przede wszystkim łatwość nauki. Ciepła kołderka bezpieczeństwa, jaką otaczają Cię wpinane pedały, izoluje Cię od prawidłowej techniki jazdy. Platformy zmuszają Cię do trzymania pięt nisko, do skakania bunnyhopem, do prawidłowego wybijania na hopkach. To są podstawy, które prędzej czy później trzeba poznać i wykorzystywać również w SPD. Na platformach nauczysz się ich dużo szybciej.

Pewność siebie wynikająca z wpięcia w SPD topnieje tym szybciej, im bardziej teren nas przerasta.

Nauka i przekraczanie granic będzie też bardziej bezstresowe. Pewność siebie wynikająca z wpięcia w SPD topnieje tym szybciej, im bardziej teren nas przerasta. Pionowe ścianki, mokre korzenie, trawersy i błoto – w takich warunkach SPD wymagają dużego doświadczenia i wiary w swoje umiejętności, a jazda z wypiętymi butami to ślizgające się po pedałach samobójstwo.

Platformy nie są może zbyt popularne w enduro, ale do nauki są zdecydowanie lepszym wyborem / fot. TriRideMTB

Platformy nie są może zbyt popularne w enduro, ale do nauki są zdecydowanie lepszym wyborem / fot. TrirideMTB

Co dla kogo?

Ambitny rider nastawiony na ściganie = zatrzaski
Początkujący rider nastawiony na szlifowanie umiejętności = platformy

To naprawdę proste i moim zdaniem nie podlega dyskusji. Tylko że niestety dotyczy tylko skrajnych 20% populacji bikerów, a pozostałe 80% wypada gdzieś pośrodku i może sobie jeździć, na czym chce.

  • Swoje pierwsze sezony spędziłem na platformach. Było ok, sporo się nauczyłem.
  • Potem na parę lat przesiadłem się na SPD. Efekt „wow” był potężny, pewność siebie na szybkich zjazdach skoczyła do stratosfery.
  • Aż do spotkania ze stromymi trawersami na trasie PŚ w Mariborze. Założyłem na próbę platformy i odkryłem je na nowo.
  • Po 2-3 latach odkryłem natomiast zawody enduro i znów się wpiąłem.
  • W końcu pod koniec sezonu 2014 uznałem, że strasznie się rozleniwiłem, jeśli chodzi o technikę jazdy i czas znowu trochę pojeździć na platformach.

Co próbuję Ci powiedzieć, to to, że w różnych sytuacjach, różne osoby mogą jeździć lepiej w zatrzaskach. Albo na platformach.

Serio, nie ma zasady.

SPD czy platformy

Zarówno pedały zatrzaskowe, jak i platformowe wymagają specjalnego obuwia, więc błagam, nie oceniaj platform na podstawie jazd w butach na deskorolkę, czy innych trampkach!

Podsumowanie

Zarówno platformy, jak i pedały zatrzaskowe mają swoje zady i walety – rzekł Captain Obvious. Gdyby tak nie było, rynek byłby zdominowany przez jedyny słuszny typ pedałów, a jednak co chwilę producenci serwują nam zarówno nowe „kliki”, jak i platformy.

Potraktuj to jako sugestię i pojeździj na obydwu rozwiązaniach. Może nie tylko wybierzesz lepsze dla Ciebie, ale też uznasz, że obydwa są fajne do różnych zastosowań. Tylko, do cholery, kup porządne buty!


PS. Jeśli spodobał Ci się artykuł, pamiętaj, żeby zapisać się do newslettera! ;)

  1. Rzeczywiście temat tak bardzo ZAWSZE na czasie, że czasem chce się odwrócić od rozmówców i nie słuchać :)
    Piąty rok na rowerze, trzeci w terenie i wciąż nie umiem przekonać się do SPD. Do zeszłego roku to było niczym nie uzasadnione, dopóki nie wypróbowałam klików i …. nie porozpierdzielałam sobie piszczeli. Nie na amen, ale rok mija, a one po dziś dzień potrafią zaboleć.
    Czy wrócę do espedów? Nie wiem. Na dzień dzisiejszy wezmę sobie do serca „porządne buty, do cholery” i naukę kontynuować będę na platformach.
    Serwus

  2. Faktycznie spór pomiędzy fanami różnych rozwiązań bywa czasami bardzo zażarty. Generalnie każdy musi sam zdecydować co bardziej mu odpowiada. Dla mnie najważniejszą rzeczą przy wyborze pomiędzy zatrzaskami a platformami jest to jak się czujesz z konkretnym rozwiązaniem. Nie ma sensu na siłę przypinać się do roweru bo inni tak jeżdżą, tak samo działa to w drugą stronę.

  3. Technikę już chyba mam, ale przy jeździe dh wciąż blokuje mnie ciągle powtarzające się pytanie – czy się wypnę? Dlatego na downhillówce śmigam na platformach. W enduro nie skacze się wielkich hop ale w bikeparkach gdy na 10m hopie masz zaliczyć niedolota lub tzw. dziobaka, sporo rowerzystów puszcza rower i przeskakuje nad nim dzięki czemu wychodzi z opresji niemal bez szwanku. Niestety w spd sytuacja jest taka, że zazwyczaj ciągniemy rower za sobą więc nie dość że lecimy bez kontroli to jeszcze jest niemal pewnie, że rower trafi w nas. Sama widziałam dwie takie sytuacje, jedna skończyła się na szczęście tylko poobijaniem, druga złamaniem obojczyka (bo upadek był na ręce i glowe zamiast na nogi – „dzięki” zatrzaskom).
    Na sztywniaku mam najprostsze spd shimano, nawet próbuję się przełamywać jadąc z nimi na rychleby, do srebrnej, na ślęże, kilimandżaro… niby cośtam skaczę, jeżdzę po kamolach, ale nie wiem… jakoś nie czuję tego super prowadzenia roweru. W zasadzie trzymam te spd tylko dlatego że to sztywnika i bez zatrzasków nogi by mi co chwile spadały :).

  4. W absolutnie żadnym temacie o SPD vs Platformy nie ma info o znacznym ryzyku zerwania więzadeł w kolanie w SPD. Wypięcie się w razie gleby zajmuje mikrosekundy więcej czasu co może doprowadzić do podparcia się nogą w nienaturalny sposób. Ja to przetestowałem na „własnej skórze” (a sporo lat ładnie się wypinałem w awaryjnych sytuacjach) a raczej kolanie i teraz nawet na szosie jeżdżę w noskach, a w terenie oczywiście platformy. Rozmawiając w szpitalu z pielęgniarką, mówiąc że stało się to na rowerze, od razu słyszę „aaa pedały wpinane” :-) Pierwsze co powiedział mój znajomy anestezjolog „pedały wpinane” :-) Ja już nie wrócę do SPD, pomimo, że dobrze mi się na nich jeździło.

    1. Dzięki za cenną wiedzę z pierwszej ręki. Słyszałem o przypadkach kontuzji na lądowaniach przez zatrzaski, ale wokół wypinania się przy glebie narosło już tyle mitów, że trudno o rzetelne informacje…

    2. I znowu wracamy do kwestii – to bardzo indywidualna sprawa. Trzeba brać pod uwagę również faktycznie zwiększoną kontrolę nad rowerem w SPD kiedy nierówności terenu nie pozwalają na ciągły nacisk na platformę. Ja to odczuwam i śmigam (od 15 lat?) prawie wyłącznie w SPD. Gleby zaliczane były różne ale nigdy przy tym nogi nie cierpiały IMHO więcej niż gdyby były platformy. Poza kwestią przyzwyczajenia, dużo jednak zależy również od siły wypięcia, wyrobienia bloków, itp.
      Ostatnia gleba w Kluszkowcach była dość znaczna (z utratą przytomności) i na filmie poklatkowo widać jak przy pełnym front-flipie ;-) pedały w ułamku sekundy są wypinane w trakcie lotu z dropa – nie „pociągnąłem” roweru za sobą, jak to niektórzy sobie wyobrażają.
      Dla mnie stosunek kontrola/bezpieczeństwo przemawia na korzyść SPD ale to zupełnie indywidualna kwestia. Każdy to sam musi określić we własnym zakresie.

  5. No dobra. Do platform specjalne buty. Chciałbym zrozumieć dlaczego?
    Czy podeszwa ma być miękka, żeby piny trzymały? Czy odporna na ścieranie?
    I jak sytuacja wygląda jak pedały i buty są mokre?
    Jeżdżę w spd i mam podobną blokadę jak Agnieszka. Uczucie pewności, że noga się nie ześliźnie podczas zasuwania rąbanką jest fajne, ale perspektywa urazu w razie niewypięcia siedzi z tyłu głowy.

    1. Tomek – Agnieszka dobrze prawi :) Z butami do platform jest trochę jak z oponami – bardzo ważny jest bieżnik (więc podeszwa jest płaska, z jednolitym wzorkiem łatwo „łapiącym” piny), ale największą robotę robi mieszanka.

      Podeszwa takich np. 5.10 jest z gumy rodem z butów wspinaczkowych. Podobno przypomina też opony z F1, ale to prawdopodobnie mit ;) W każdym razie dosłownie klei się do podłoża (fajne jest pierwsze wrażenie po założeniu nowych, czystych butów na czystej podłodze – jakbyś wdepnął w smołę), a przy tym jest bardzo odporna na traktowanie ostrymi pinami. Prędzej puszczą szwy i klej, niż zniszczysz podeszwę Stealth. Woda/błoto/śnieg nie wpływają znacząco na trzymanie.

    2. buty pod platfotmy (np. 5.10 Impact) to:
      1. twarda podeszwa (znacznie twardsza niz w trampkach, mniej twarda niz w carbo klikach),
      2. odpowiedni bieznik i miekka guma co by sie dobrze pinow trzymal but,
      3. but wzmocniony (wzgledem trampkow), chroni palce (generalnie cala stope) przed uderzeniem w kamien itp.,
      4. podeszwa grubsza, lepiej tlumiaca uderzenia.

  6. Tomku – buty do platform muszą być z dobrze dobranej gumy, która będzie wystarczająco miękka żeby piny mogły się w nią bez problemu „wgryźć”, ale jednocześnie odporna na wyrywanie/ścieranie. Ja doceniłam platformy dopiero po zakupie butów five ten’a z podeszwą stealth – różnica jest ogromna. Five teny trzymają na tyle dobrze, że nawet w błocie i wodzie nie ma problemów z przyczepnością. Nie oznacza to oczywiście, że noga nigdy nie spadnie, ale w porównaniu do moich poprzednich butów (różne sportowe/skate’owe itp.) to trzymanie jest na naprawdę wysokim poziomie. Poza tym moje 5.10 przejechały 2 sezony i dalej są w świetnym stanie, za to zwykłe buty potrafiłam zniszczyć w 3 miesiące (dziury w podeszwie) :).

  7. Abstrahując od sporu bo to kwestia co kto woli/jak jeździ „podoba” mi się bardzo wpis o noskach. To faktycznie bardzo „roztropne” w rowerze MTB rozwiązanie. Nie dość że wsadzenie w nosek nogi w warunkach terenowych do łatwych nawet jak się przyzwyczai nie należy, to czasem te sytuacje w których sobie to odpuścimy a siłą rzeczy się zdarzają są naprawdę ryzykowne. Na początku lat 90’ych gdy SPD było drogie i z musu próbowałem noski, to tylko raz zaczepiłem o jakiś wystający korzeń czy inny ścięty wystający mały pieniek nie wsuniętym noskiem. Urwałem wówczas korbę, potłukłem się niemiłosiernie (wolno nie było) i stwierdziłem że więcej z tak głupiego rozwiązania w MTB nie będę korzystał. Jeździłem bez nosków i dociułałem w końcu do SPD’dziaków co okazało się już do dziś poza licznymi porażkowymi epizodami z platformami błogosławieństwem. Oczywiście mówię o normalnej jeździe na rowerze także takiej Enduro, ale rozumianym w klasyczny turystyczny sposób a nie pseudo DH gdzie rozumiem sens stosowania platform.

    1. A to fakt, stosowanie nosków ze względu na ryzyko kontuzji w SPD jest jak jazda na motocyklu ze względu na ryzyko wypadku w samochodzie ;) Zatrzaski pod każdym względem wygrywają, A ZWŁASZCZA pod względem bezpieczeństwa.

  8. Co do butów na platformy, jakie polecacie oprócz Five Ten’ów? Coś z niższej półki cenowej a z w miarę sztywną podeszwą?

    1. Ja na ten sezon kupiłem na Allegro Adidas Slack Cruiser – są to najtańsze buty z gumą Stealth (<200 zł).

      1. A jak z grubością podeszwy w Slack Cruiserach? W końcu to buty do wspinaczki, nie będzie za cienka w porównaniu do typowo rowerowych?

        1. Zakładam, że przez „grubość” masz na myśli „sztywność”? Bo nie wiem, dlaczego podeszwa w butach rowerowych miałaby być gruba (podczas gdy producenci pedałów przekraczają kolejne granice absurdu dążąc do jej zmniejszania) ;)

          Jak już tak precyzuję, to dodam, że Slack Cruisery nie są butami do wspinaczki, tylko butami podejściowymi. Czyli jak trzeba podejść od auta do ściany w miarę zwykłym szlakiem. Tutaj filmik pokazujący ich przeznaczenie:
          http://www.1enduro.pl/adidas-slack-cruiser-film

  9. Z prostego powodu, nie chciałbym czuć pinów pod stopami. :) Dlatego pytam o grubość. Nadmienię, że nigdy butów z taką podeszwą nie miałem, a że przeznaczenie Slack Cruiser jest inne to wolałem się upewnić.

    1. Nie ma mowy o czuciu pinów :) Sztywność też sprawia wrażenie ok (chyba, że ktoś jest szosowcem, to wtedy to są „lacie”).

  10. Wspominasz, że prosi w enduro głównie wpięci… Racja. W DH już nieco inaczej, że wspomnę np. Hilla, który mocno namieszał nie tak dawno i mieszał jeszcze będzie. Do czego zmierzam – platformy nie tylko do szlifowania umiejętności,ale też dla najbardziej zaawansowanych, na najtrudniejsze technicznie warunki i trasy, z nienaganną techniką, którym pasują do stylu jazdy. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że na platformach lepiej czujesz rower, a już na pewno lepiej wykorzystujesz teren, po którym jedziesz. Wychodzi mi to z obliczeń po z grubsza 10 sezonach na platformach i 10 wpiętym będąc. No a dobre buty – wiadomo, podstawa.

    1. Tak jak pisałem, prosi na platformach są, ale można ich policzyć na palcach jednej ręki. Chyba tylko Hill *zawsze* jeździ na platformach, często zakładają je też Fairclough i Mullaly. Kto jeszcze? :>

      1. Gee mial 5.10ny w Cairns

  11. Addidas ma w ofercie serie terrex i buty przeznaczone na platformy http://www.mtb-news.de/news/2015/03/11/adidas-terrex-trail-cross-test/
    zastanawiam sie nad kupnem ale wybor Michala chyba upewnil mnie w wyborze (jestem n00b)

    1. Ano, Adidas kupił 5.10 i od tego czasu pojawiło się w ich ofercie parę modeli nadających się na rower. Z tych tańszych i bardziej popularnych są jeszcze bardzo zgrabnie wyglądające Terrex Swift Solo. Ja wziąłem Slack Cruisery, bo były wyraźnie najtańsze, ale jak się sprawdzą, to kto wie :)

      1. Obmacałem dziś w sklepie Slack Cruisery, no i bardzo nie przypadły mi do gustu. Podeszwa w niczym nie przypomina gumy z 5.10, jest twarda i plastikowa. Sznurówki ciężko „chodzą” i trudno jest je ściągnąć. No i sam kształt buta nie wzbudza mojego entuzjazmu.

  12. Czy ktos ma doswiadczenie z gejami firmy Mortop
    http://www.mortopbike.com/product/main.php?cat=128&scat=139

    rozwazam zakup tych gejow vs
    HT Evo AE01, AE03 i 17mm AE05
    http://www.ht-components.com/ht_portal/product/list?cname=pedal&cname2=dh%2Ffr%2F4x&productCname=EVO

    Mortop jest najlzejszy ale chyba niezbyt trwaly
    Help.

    1. Hej bool, czy wybrałeś któreś z tych platform? Stoję przed podobnyn dylematem i szukam pomocy:)

  13. To i ja dorzucę swoje „5groszy”. Jestem z Beskidów i kto tu mieszka / jeździł wie, że na szlakach głazów i lźńych kamieni wielkości głowy nie brakuje. Wcześniej jeździłem na sztywniaku z dobrym przednim widelcem (RS Revelation Coil – BTW najlepszy widelec jaki miałem, powietrzne mogą go cmoknąć w pompkę) i nie wiem, czy to z racji przesiadki na 29″ (wyższy środek ciężkości), czy z racji wpięcia się pierwszy raz w życiu w SPD, czy z powodu jednego i drugiego ze skruchą muszę przyznać, że wcale pewniej się nie czuje i że łoiłem zjazdy szybciej moim 26″ hardtailem, niż wypasionym 29″ fullem w SPD. Dlaczego ? Bo jak naprawdę masz zwieracz ściśnięty do purpury i następuje ten ułamek sekundy, że już wiesz, że p…niesz i to mocno, na platformach zawsze mogłem puścić rower między nogami i wylądować jakoś na „4 łapy”, w SPD nigdy się tak szybko nie wypniesz. Nie jeździłem w innych systemach niż Shimanowskie SPD i luz, który zawsze jest w takim zapięciu również nie dodaje odwagi na zjazdach. Pod górę natomiast rewelacja. Jestem z tych, dla których wyjeżdża się jedynie po to aby zjechać (podjazd = zło konieczne) i muszę przyznać, że podjazdy gdym przypięty nabrały jaśniejszych barw :-) Kwestia bardzo indywidualna, każdy powinien spróbować, co mu bardziej odpowiada, a przekomarzanie się co jest lepsze ogólnie, jest delikatnie mówiąc nieroztropne.

  14. Gdy przypomnę sobie moje pierwsze wpinane pedały, a było to już około 20 lat temu, to od razu przypomina mi się komiczna gleba na dużym skrzyżowaniu w mieście gdy mi się jeden but nie wypiął:-) Jeździłem w różnych systemach i wybrałem po kilku latach TIME z uwagi, iż większość czasu na rowerze spędzam w górach (dh, enduro) gdzie ilość błotka i szlamu nie ma na nie żadnego wpływu. Teraz po tylu latach jazdy gdy ktoś kto się zastanawia nad kupnem swoich pierwszych spd i pyta mnie jak to jest z tym wpinaniem i wypinaniem, odpowiadam mu pytaniem – czy zastanawia się nad tym że w tym momencie oddycha? dla mnie jest to jak następny wyrobiony odruch bezwarunkowy i jest to tak naturalne że o tym nie myślę, gleby mnie przez te lata też nie oszczędzały lecz nigdy nie zrobiłem sobie nic przez wpinane systemy. Nic na siłę po prostu trzeba spróbować i pozbyć się strachu.pzdr

  15. Pytanie dot. techniki jazdy – jak skakać w platformach, aby nie zgubić roweru i nie wylądować jajkami na siodle? Coś extra trzeba robić, jakoś „łapać” pedały?

    1. Fachowcem jeśli chodzi o skakanie nie jestem, ale moim zdaniem najważniejsze jest wrew pozorom… wybicie się za pomocą nóg. Czyli na najeździe hopki wybijasz się mniej więcej tak, jakbyś skakał bez roweru. Przy krótkich lotach bardzo mi to pomogło.

      Wcześniej, jak każdy początkujący, starałem się jak najmocniej tłumić hopkę, a przy pewnym rozmiarze po prostu już się tak nie da i efekt jest odwrotny – bezwładny dziobak i przy okazji „gubienie pedałów”.

      Czyli standardowo, jak zawsze: ciężkie nogi, lekkie ręce.

    2. Nigdy z tym problemów nie miałem i nie zastanawiałem się nad tym, ale wydaje mi się, że jak będziesz „siedział” nisko to nie powinieneś zgubić pedałów. Czasem zdarza się mi je zgubić w awaryjnych sytuacjach- jak mi podbije (dosyć wysoko) tylne koło na jakimś pieńku, czy kamieniu- wtedy i tak zachowuję zimną krew i zazwyczaj ląduję na platformach. Zdarza się to bardzo rzadko, w tym sezonie może raz. Tak jak napisał Michał- ciężkie nogi, lekkie ręce. Łapiąc pedały na siłę, pociągniesz za sobą rower i polecisz na dziobaka.

  16. Wiadomo że jazda enduro często odbywa się w mokrym terenie. Jak te buty do platform radzą sobie w takiej sytuacji? Podeszwy mają dość płaskie, więc podejścia na mokrej powierzchni w lesie pewnie są zmorą. Które buty do platform mają dobrą przyczepność do platform i nie ślizgają się po mokrej ziemi?

  17. Czy Five Teny mają normalną rozmiarówkę, czy np. zaniżoną? Planuję zakup przez internet i nie chciałbym kupić za małych.

    1. Nie ma co patrzeć na rozmiar, zawsze należy się sugerować długością wkładki w centymetrach.

  18. Czy ktoś wie gdzie kupić buty do platform z wkładką 32,5 cm? Jaki model i producent ma takie rozmiary?

  19. Piszesz, że kierownica 780 to już dla osób o dużych gabarytach. Z tego co widzę Reign i Strive Race mają odpowiednio 800 i 780 już w rozmiarze M. Chyba tendencja idzie w kierunku im więcej tym lepiej.

  20. Komentowałem do innego artykułu, nie wiem czemu komentarz się dodał pod tym o SPD ;-)

  21. Ja tam jestem zwolennikiem platform, ale powiedziałem sobie, że jak tylko moje buty (5.10 Impact) rozlecą się, to próbuję SPD. Już kiedyś miałem z SPDami do czynienia, ale nie trwało to długo :)

  22. A ja się wyłamię i zachęcę wszystkich platformiarzy do takiego modelu butów:
    http://www.sportsshoes.com/product/sal108/salomon-speedcross-3-trail-running-shoes-~-ss16/
    Jak łatwo zauważyć, model ten całkowicie zaprzecza wspominanym tutaj 5.10 i adidasom z miękkimi i płaskimi podeszwami.
    Moje Salomony do biegania w trudnym terenie mają podeszwę, która ze względu na swoją budowę, nie tylko fajnie „czepia się” platform, ale przede wszystkim jest niezastąpiona podczas wspinaczki z rowerem u boku (albo na garbie).
    Piny na pewno się nie wbiją w podeszwę, ale te ząbki na podeszwie sprawiają, że fajnie czuję geja (jakkolwiek to brzmi) podczas pedałowania i nie tylko.
    Możecie się śmiać z mojego pomysłu, ale ja na pewno będę następnym razem szukał też takich butów do biegania trialowego niż takich z płaską podeszwą.

    1. Jak się bardzo chce, to można i tak… Miałeś porównanie do dedykowanych butów „platformowych”?

  23. Michał Gańczarczyk

    Właśnie wczoraj na Magurce na jednej trasie (bo jedna tylko przejechaliśmy) zaczęło mi chodzić po głowie żeby moze spróbować platform. Cale życie kręciłem w spd ale ostatnie 10 lat było w raczej łatwym terenie. Tak czy tak nadal rzadko mi się zdarza wpiąć z powrotem za jednym strzałem. A wczoraj to momentami trwało to cale wieki.
    Raz ze na nierównym terenie albo się podpierałem jedna noga i potem przez właśnie te nierówności nie mogłem się wpiąć.
    A dwa ze od tego podpierania mieszanina suchego błota z lisciami a na gorze jeszcze śniegiem zaklejały buty i wiadomo jak to pomaga się wpiąć.
    Myśl o platformach była ale właśnie do tego buty. Choc mam w domu buty które mogłyby zagrać z platformami. Tylko kupić trzeba. A moze kupić spd z platforma czy jak się to nazywa. Raz miałem okazje spróbować i kurcze łatwo się wpinałem. Generalnie to muszę więcej jeździć i poprawić skilla bo to co mam to jest pierdoła :P

    1. „Kliki” z dodatkową ramką czy platformą ułatwiają wpinanie, w dodatku możesz się skusić na system Time lub Crank Brothers, który trochę lepiej radzi sobie z błotem.

      Ale w żadnym stopniu nie będzie to zamiennik dla platform. Moja rada: spróbuj! :) Chociażby na jakichś pożyczonych pedałach.

      1. Michał Gańczarczyk

        Time przyznaje nie znalem. Cranck trochę poza moim zasięgiem cenowym ale chyba byłyby najlepsze do takich błotnych problemow.
        Może uda się pożyczyć to spróbuję.
        Poczytałem trochę tutaj w komentarzach o tych butach i w sumie te moje z ich podeszwą powinny działać ale sama ich sztywność to już moze być kontuzjogenne.
        Co do samych spd jak tu niektórzy piszą ze boja się niewypięcia i co za tym idzie kontuzji przy upadku.
        Ja używam 15 lat zapiec i nigdy nie miałem mocno zapiętych. Kiedyś miałem mocniej niż obecnie i na samym początku uczyłem się upadać.
        Teraz mam na minimum ustawione spięcie i czasem jak naprawdę mocno szarpnę noga to się potrafią wypiąć. Przy płynnym pedałowaniu trzymają i tak samo jest w każdej innej sytuacji. Tylko weź to potem zapnij jak się spieszysz i jest nierówno :P

  24. Co prawda nie jeżdżę dużo ale dwa sezony przelatałem na platformach w butach sportowych z Lidla za ~70 zeta…
    Miały fajną dosyć grubą podeszwę z miękką gumą w którą się wbijały piny, a jednocześnie jej nie masakrowały. Bieżnik podeszwy nie był gładki, a raczej „terenowy” i były perfect jak dla mnie.
    Buty tak mi podpasowały że używałem tylko do roweru i niestety nie mam porównania z innymi butami bo to moje pierwsze prawdziwe platformy i buty które kupiłem specjalnie pod nie.
    Szukam od jesieni podobnych butów, w Lidlu chyba coś pozmieniali bo przy każdej ich gazetce nie trafiłem już ani takich, ani podobnych jakościowo.
    Także szukając po innych sklepach jak na razie w cenie do 200 zł. jeszcze nic co by mi odpowiadało nie znalazłem.
    A tamte były naprawdę GIT.

  25. A ja mam takie pytanie. Jeżdżę na platformach od początku jak kupiłem sobie górala. I chciałbym sobie tylko zmienić same buty na coś takiego: https://www.cyklotur.com/buty-rowerowe/meskie/mtb/p,buty-sh-xc31-czarne-shimano,442772.html
    Czy na butach przeznaczonych do pedałów spd, również będę mógł jeździć na platformach ? Do spd jakoś nie mogę się przekonać po tym jak kumpel mocno się poobijał i wylądował w szpitalu…..

    1. Buty dedykowane do spd nie będą się nadawać do platform i po co Ci wogóle takie buty skoro nie masz zamiaru kupować pedałów zatrzaskowych.
      Po drugie te Twoje platformy to są seryjne od nowości?
      Jak tak to wywal je od razu i kup nawet takie za ok. 70 zł z wymiennymi pinami, a do tego jakieś wygodne sportowe buty, np do biegania. Pamiętaj żeby nie miały cienkiej podeszwy jak tenisówki, żeby podeszwa nie była „piankowa” tylko z elastycznej gumy.
      Jak już zakupisz pinowe platformy to pamiętaj na początku o szerokim rozstawianiu nóg podczas schodzenia z roweru i długich spodniach, bo jak nic poharatasz piszczele i łydki – taki mały efekt uboczny pinów, reszta same plusy!

  26. Koleżanki i koledzy,
    proszę o kilka zdań dla początkującej odnośnie wyboru platform, bo info odnośnie butów już wywnioskowałam.
    Co wybrać, bo ceny są różnorodne i wybór spory w modelach.

    1. Ja na początek domyślnie polecam HT PA01 i wszystkie klony pod różnymi markami, czyli plastikowe platformy z wymiennymi (metalowymi) pinami. Tanie, lekkie, dosyć cienkie.

      Ostatnio dobre opinie zbierają też nowe platformy Nukeproof, ale ceny mają takie sobie.

  27. Pingback: Pierd$%^ne SPD! – Karolina

  28. Witam! Świetny artykuł. Mam pytanie odnośnie spd – jakie spd kupic z szeroka platforma do enduro (przesiadka z platform)

    1. Większość osób poleca któryś model Crank Bros Mallet. Szybko zyskują też na popularności nowe modele HT – gdybym miał kupować, pewnie bym je sprawdził. Ja jednak osobiście jestem miłośnikiem Shimano XT Trail – platformy wprawdzie nie mają, ale kształt zacisku daje ciut stabilniejsze podparcie, niż w zwykłych SPD.

      Pytanie jeszcze, czego się po tej platformie spodziewasz:
      – jeśli jazdy na wypiętej stopie, to każde będą kiepskie ;) Zacisk po prostu za bardzo przeszkadza. Niemniej jednak, modele z pinami (wspomniane Mallety i HT) będą pod tym względem lepsze.
      – jeśli podparcia wpiętej stopy, to moim zdaniem nie robi to wielkiej różnicy – but i tak musi się opierać przede wszystkim na zatrzasku i „wisieć” nad platformą, żeby stopa mogła się obracać (float).

  29. Witam wszystkich. Ciekawy temat i ciekawe komentarze wiec się dołączę :) od trzech lat śmigam sobie na rowerku i eksploruje leśne ścieżki. Od dwóch lat startuje amatorsko w maratonach. Stałem juz przed wyborem platformy/SPD i w moim przypadku padło na platformy. I choć wiem ze grono ludzi powie- przecież to tylko maraton, dlaczego platformy?- ja na SPD nie wsiade. Powód jest trochę inny niż u wszystkich i nie uwlaczam tu nikomu kto się wpina. Moim problemem są kolana… Próbowałem wszystkich ustawień bloków w SPD jednak zawsze przy dłuższej jeździe zaczynały mnie bolec kolana. Problem znikał po przesiadce na platformy. W końcu doszedłem do wniosku ze gdy pedaluje musze mieć szerzej rozstawione stopy, co było niemożliwe przy wąskich SPD. Na szerszych platformach mogę ustawić stopy jak mi się podoba (właściwie ustawiają się same) i mogę jeździć ile mi się podoba. Wiem ze to raczej przypadek z marginesu kolarstwa i niewielu osobom to pomoże dokonać wyboru. Jak byłem młodszy miałem plaskostopie i może to wpłynęło na problemy z kolanami vs SPD. Może trochę dziwnie wygląda koleś stojący na starcie maratonu z platformami Shimano Saint ale jakoś się tym nie przejmuje :) w tym roku konczylem prawie każdy maraton w pierwszych 30%-50% stawki a w przyszłym roku zamierzam trochę mocniej poćwiczyć (bo żaden ze mnie zawodowiec) i zbliżyć się nieco do podium. Co chciałem przekazać? A to, że jak chcemy jeździć i czerpać z tego przyjemność to wybór pedałów nam w tym nie przeszkodzi! Pozdro :D

    1. I to jest bardzo dobre podsumowanie :) Warto wybierać to, na czym lepiej się czuje, a nie to, na czym jeżdżą wszyscy. Bo trzeba przyznać, że wśród maratończyków dylemat klikowo-platformowy raczej nie istnieje ;)

Dodaj komentarz do tekstu SPD czy platformy?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top