Menu
Menu Szukaj

Pojeżdżone: Marin Wolf Ridge 8 2018

Lubię opisywać rowery, które są pod jakimś względem „naj”. Kiedy więc na Joy Ride Festiwalu pojawiła się możliwość sprawdzenia Marina Wolf Ridge 8, nie mogłem odmówić. Zdecydowanie jest to najbardziej innowacyjny rower ostatnich lat. Ale to nie jedyne „naj”!


„Pojeżdżone” to nowy format artykułów na blogu – połączenie bikeporna z opisem pierwszych wrażeń z jazdy. Nie jest to pełnoprawny test, ponieważ w tej formule będę opisywał rowery, na których jeździłem krótko (np. jednodniowe demo, jak w tym przypadku) lub takie, na których słabo się znam (np. gravele) ;)


Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Rower przetestowałem w ramach współpracy z Marin Polska.


Marin Wolf Ridge 8 – co to za rower?

Najważniejsze cechy:

  • zastosowanie: enduro, trail, cross-country (!);
  • skok 160 mm;
  • koła 29″, opony 2.3″;
  • rama z carbonu;
  • zawieszenie R3ACT 2 Play;
  • kąt główki ramy 66,5 stopnia, reach 435 mm (M);
  • cena 22 000 zł.

Szczegóły specyfikacji znajdziesz na stronie producenta.


Pierwsze wrażenia

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Wspomniana na wstępie innowacyjność wynika z zastosowania zawieszenia R3ACT 2 Play. Jednoczęściowy, carbonowy wahacz ślizga się po ukrytej wewnątrz tubie, która pełni rolę „szyny” przypominającej nieco rozwiązania Yeti.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Bardziej klasyczny dolny łącznik pilnuje, żeby wahacz pozostawał w linii prostej. Kontroluje też charakterystykę ugięcia.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Ciekawostką jest tajemniczy czerwony guziczek, służący… spuszczaniu powietrza z wahacza (!). Podobnie jak w przypadku widelca, praca tulei ślizgowej może powodować wzrost ciśnienia wewnątrz tego elementu.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Jeśli narzekasz, że wszystkie rowery wyglądają jak Trek Session, Marin Wolf Ridge powinien zaspokoić Twoje pragnienie oryginalności.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Oczywiście o ile nie stwierdzisz, że jednak… Trek bardziej Ci się podoba. Bo większość reakcji na zdjęcia Wolf Ridge’a jest w tonie „zabijcie to, zanim złoży jaja”.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

No cóż… tu dochodzimy do drugiego „naj”, bo Wolf Ridge jest też najbrzydszym rowerem, na jakim jeździłem chociaż nie, bo w końcu jeździłem ostatnio trochę na elektrykach. Niemniej jednak, samo to porównanie dużo mówi o sylwetce „wilka”…

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Trzeba jednak zaznaczyć, że na żywo te oryginalne, wyrzeźbione z carbonu kształty prezentują się bardzo ciekawie i kojarzą się bardziej z produktami NASA, niż z rowerami. Malowanie à la wahadłowiec siadłoby tu idealnie.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Sam lakier, jak i poziom dopracowania detali, sprawia rewelacyjne wrażenie – zwłaszcza połączenie matowego i błyszczącego wykończenia…

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

…oraz subtelne logo producenta (jest taka zasada: im mocniejsza marka, tym mniejsze logo).

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Wolf Ridge zdecydowanie robi wrażenie „premium”. I całe szczęście, bo jest to nie tylko najbardziej oryginalny i najbrzydszy, ale też najdroższy rower, jaki testowałem (22 000 zł). Tylko jak przekłada się to na jazdę…?


Na szlaku

Na rowerze przejechałem OS1 zawodów Joy Ride Enduro (zjazd spod Lubania) i fragment trasy A-Line w Bikeparku Kluszkowce. Nie jest to więc w żadnym przypadku pełnoprawny test, a jedynie wstępna opinia, która mogłyby się znacząco zmienić po dłuższym użytkowaniu.

Wybór rozmiaru i ustawienia

„Mój” Wolf Ridge to rozmiar M, na który przy 170 cm wzrostu wpasowałem się idealnie. Na pierwszy rzut oka byłem pewien, że przez powyginaną rurę podsiodłową, siodełko będzie za wysoko, ale po ustawieniu siodła zostało jeszcze parę centrymetrów zapasu. Po części wynika to z faktu, że testowany przeze mnie egzemplarz miał inną (krótszą) sztycę, niż w oficjalnej specyfikacji.

Ustawienia nietypowego zawieszenia odbiegają nieco od normy. O ile sag to standardowe 25-30%, to do jego osiągnięcia konieczne jest dość wysokie ciśnienie (co ciekawe, tabelka na stronie Marina ma zaskakująco dużo wspólnego z rzeczywistością). Tłumienie powrotu lepiej ustawić na trasie, bo kinematyka R3ACT bazuje na nim w niewielkim stopniu. A już tłumienie kompresji prawie w ogóle tu nie istnieje i nie da się go regulować.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Podjazdy

Pomimo braku tłumienia, zaraz po wskoczeniu na siodło daje się odczuć reklamowaną przez producenta efektywność pedałowania. W materiałach propagandowych rowerów enduro często pojawia się hasło „podjeżdża jak XC”, ale jeszcze się nie spotkałem, żeby przeznaczenie roweru było oficjalnie podawane jako: enduro / all-mountain / cross-country.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

A tak właśnie jest w przypadku Wolf Ridge – i faktycznie podjeżdża on jak rakieta! Przy pedałowaniu, 160 mm skoku znika, tył się nie zapada i nie pompuje – nawet na stojąco jest zaskakująco stabilny. Muszę przyznać, że pod tym względem to chyba najlepszy rower enduro, na jakim jeździłem – lepszy od niejednego ścieżkowca.

Zjazdy

Rodem z kategorii trail jest też zwinność i zwrotność – dwie cechy, które nijak nie kojarzą się z 29erem o skoku 160 mm. A jednak! Szybkie zmiany kierunku, składanie roweru w długie łuki, czy nawet wybijanie się z korzeni (tudzież hop na bikeparkowej trasie) nie stanowi problemu.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Ta sportowo sztywna, angażująca w jazdę charakterystyka, trochę jednak za bardzo przenosi się na techniczne zjazdy. Owszem, tył świetnie komunikuje, co dzieje się na styku opony z podłożem (nie sądziłem, że umiem tak driftować!), ale zbyt łatwo daje się wytrącić z równowagi – co może potwierdzić mój kask i nadgarstek… W kategorii „wybaczanie błędów ridera”, Wolf Ridge nie punktuje wysoko i oceniając go jako rower enduro, życzyłbym sobie lepszego „klejenia” do podłoża. Przydałby się też bardziej płaski kąt główki ramy, zwłaszcza, że zawieszenie ma tendencje do pracy wysoko w skoku.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Disclaimer: rower testowałem na bardzo śliskim OS-ie zawodów enduro, na nieludzko napompowanych oponach (dętki…). Jazda na mleku i prawidłowym ciśnieniu w tych warunkach zdecydowanie by pomogła. Podobnie, jak bardziej agresywny bieżnik. Tylny WTB Breakout moim zdaniem nie pasuje do tego roweru i osobiście zaraz po zakupie zamieniłbym go z przednim Vigilante, na przód wrzucając coś większego, niż skromne 2.3″. Myślę, że miałoby to bardzo duży wpływ na opisane wyżej wrażenia z jazdy.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja


Podsumowanie

Po tym pierwszym, krótkim „teście”, Marin Wolf Ridge trochę mnie rozczarował, głównie dlatego, że miałem bardzo wysokie oczekiwania – spodziewałem się więcej magii po innowacyjnym zawieszeniu R3ACT. Tymczasem stanowi ono podobny kompromis, jak każde inne – wybitna efektywność pedałowania została okupiona węższym marginesem bezpieczeństwa na trudnych zjazdach. Do rozwinięcia enduro-skrzydeł przydałyby się też lepsze opony i łagodniejszy kąt główki ramy.

Trzeba jednak przyznać, że w jednej kwestii Wolf Ridge przerasta oczekiwania: wszechstronności. Określiłbym go jako długodystansowego ścieżkowca z dużym zapasem skoku. Jeśli szukasz tego typu roweru i masz uczulenie na pompujące zawieszenie – oraz rowery „wyglądające jak Session” – jest to propozycja godna dokładniejszego sprawdzenia.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja


Marin Wolf Ridge 8

Cena: 22 000 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 14,4 kg (katalogowo, bez pedałów)
Strona producenta



Podoba Ci się nowy format mini-testu "Bikecheck"?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz też powiązane artykuły:

 

24
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
14 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
MatiTomekLeszekTerawMichuP Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominik
Gość
Dominik

Mi tam całkiem szczerze Wolf Ridge się podoba :) Zwłaszcza na żywo.

Maciej
Gość
Maciej

Słuchaj a może z tym małym logiem jest tak że wstydzą sie tego paskudztwa i dlatego taki mały podpis producenta? Mi sie rower podoba. Zresztą mi się podobają wszystkie rowery powyżej 10k.

Maciej
Gość
Maciej

„zabijcie to, zanim złoży jaja” LOL

quagga
Gość
quagga

No tak, całe zdania skopiowane i przetłumaczone z artykułów pinkbike i komentarzy pod nimi to norma na tym blogu. Ale tym razem trzeba pochwalić, że tym razem zdjęcia, notabene bardzo wysokiej jakości, są wkładem własnym.

Tenfilip
Gość
Tenfilip

Trzeba bylo spuscic cisnienie a nie narzekac:P Dętki sporo wytrzymują. Co do formuły artu, to wolałbym troszkę więcej danych. Skoro narzekasz na wąskie laczki, to podaj jaka opona wchodzi na max. Zabrakło też (mi) info, czy stuka łańcuch o ten tylni „trojkat”.

Mati
Gość
Mati

Na wideo promocyjnym na stronie marin widać jak łańcuch mega lata góra dół jak poparzony

Rafał
Gość
Rafał

Ciekawy rower, niestety przez pogodę w Kluszkowcach ominął mnie jego test. Ciekawy jestem jak wypadł by w porównaniu z genialnym Ibis’em Ripmo oraz nowym Stumpjumper’em. Udało mi się przetestować te dwie maszyny i jestem nimi zachwycony.

Ewa
Gość
Ewa

Ciekawa jestem, czy gdybyś miał okazję ustawić rower pod siebie (amortyzacja, opony) to Twoje wrażenia byłyby inne. Zastanawiam się bo inne recenzje chwalą właśnie klejenie się tego roweru do podłoża. Chętnie bym przeczytała Twoją opinię po dłuższym teście, mam wrażenie że ten jest za krótki, aby być miarodajny. Planujesz coś takiego?

Maciej B
Gość
Maciej B

Heh… Ja bym to najpierw „Raidem” popsikał :D A tak, przy zakupie takich wynalazków trzeba jednak pamiętać że nowości starzeją się najszybciej.

Teraw
Gość
Teraw

Wizualnie mi się podoba, nareszcie coś innego. Podoba mi się też stylistyka rowerów mtb przełomu lat 90/00 gdzi producenci eksperymentowali i testowali rózne rozwiązania ramy i zawieszenia. Teraz (nie)stety ustalono jeden dobrze działający i tani w produkcji kanon i tak lecą wszyscy na jedno kopyto.
Z resztą samochodów tyczy się to samo, większość sprzedawanycch obecnie nowych aut to podobne do siebie obłe hatchbacki różniące się co najwyżej kształtem świateł.

Leszek
Gość
Leszek

Na pierwszy rzut oka myślałem, że to kolejny elektryk…

Tomek
Gość
Tomek

„Zdecydowanie jest to najbardziej innowacyjny rower ostatnich lat.”
Zdecydowanie Spec Enduro29 – w 2013 rozpoczął erę „normalnych” 29-erów, potem było długo nic i od paru sezonów wysyp podobnych konstrukcji.(epizody typu WFO i ze dwa podobne pomijam,bo to jeszcze nie taka geo).

Czytaj kolejny artykuł

Test: Dartmoor Hornet Pro czy Primal Pro 27.5 2018?

Enduro, trail, XC, freeride – wybierz rower z danej „szufladki”… lub po prostu kup ścieżkowego hardtaila, który oferuje wszystkiego po trochu. Tak mogłoby się wydawać, patrząc na dwa wszechstronne rowery Dartmoora – Hornet i Primal nie bez powodu budzą Wasze ogromne zainteresowanie. Okazuje się jednak, że nie każdy nowoczesny hardtail to „jeden rower do wszystkiego”, a wybór pomiędzy nimi może być prostszy, niż się wydaje.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Rowery przetestowałem dzięki współpracy z marką Dartmoor.


Dartmoor Hornet Pro i Primal Pro 27.5 – co to za rowery?

…nie zapytał nikt, nigdy. Jeśli przymierzasz się do zakupu pierwszego roweru enduro, lub po prostu jesteś miłośnikiem haratania na sztywnej ramie, tych rowerów nie muszę Ci przedstawiać. Polski duet od lat stanowi jedną z najciekawszych i najbardziej opłacalnych propozycji na naszym rynku, a najnowsze generacje Primala i Horneta już na pierwszy rzut oka wyglądają na tak dopracowane i dojrzałe, jak nigdy dotąd.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Oklepane pytanie wciąż jednak pozostaje aktualne: którego z nich wybrać? Odpowiedź znajdziesz w tym teście porównawczym. Bo rowery te różnią się bardziej, niż się wydaje!

Najważniejsze różnice

Geometria i dobór rozmiaru

Geometria Dartmoor Hornet i Primal Pro 2018

Trochę zamieszania było z kątem główki ramy – początkowo w tabelce Primala stało 66,5°, ale zostało to poprawione na 65,5°. Z moich amatorskich pomiarów wynika, że prawda leży gdzieś pośrodku. Bardziej oczywistą (choć nierzucającą się tak w oczy) różnicą jest wysokość suportu – w Primalu jest on aż o 17 mm niżej. Reach obu ram jest bardzo zbliżony, ale ze względu na bardziej płaską główkę i ciut dłuższy ogon, baza kół Horneta jest nieco większa.

Przy wyborze rozmiaru, bardziej istotna od reacha (niestety) będzie długość rury podsiodłowej. W Hornecie wszystkie rozmiary są bardzo niskie, dzięki czemu przy wzroście od 170-175 cm teoretycznie możesz się pokusić nawet o L-kę, jeśli lubisz długie ramy (lub M-kę ze sztycą regulowaną o dużym skoku). W Primalu podsiodłówki są z kolei bardzo długie (zwłaszcza w S i M), co dla osób na granicy rozmiarów będzie sporym utrudnieniem. Szkoda, bo dodatkowy rozmiar XL daje możliwość większego zróżnicowania tej wielkości – rozrzut pomiędzy najmniejszą i największą ramą to zaledwie 60 mm.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Różnica w długości podsiodłówek jest widoczna na pierwszy rzut oka (czy nie?).

Opony

Ocenianie rowerów na podstawie rozmiaru kół i opon powoli traci na znaczeniu, ale w przypadku Primala i Horneta, trudno pominąć tę kwestię. Oba rowery mają koła 27.5″ na szerokich obręczach, ale na tym podobieństwa się kończą.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Hornet to „z pudełka” rower plusowy, z potężnymi i pancernymi Minionami DHF 2.8″. Gdybym miał wybrać najbardziej agresywne opony 27+, byłyby one na szczycie mojej listy. Jeśli jednak wolałbyś coś lżejszego, Horneta możesz odplusowić (odpluskwić…?) zakładając np. 2.5″.

Primal 2018 wykorzystuje z kolei pośredni rozmiar 2.6″, który w wykonaniu Schwalbe bardziej przypomina 2.4-2.5″. Uniwersalny jest też bieżnik Nobby Nica – ta opona to klasyka „rowerów do wszystkiego”. Na plus (nomen omen) zaliczam bardzo dobrą, wzmocnioną wersję oplotu (Apex Snakeskin z nową mieszanką Addix Speedgrip).

Primal dostępny jest też w wariancie 29″. Jeśli uważasz, że sztywniak powinien mieć duże koła (co przyznaję, jest całkiem sensownym podejściem), możesz zakończyć lekturę i zamawiać Primala Pro 29.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Amortyzator

Suntour Aion z goleniami 35 mm (zaktualizowany względem chudszego poprzednika) to duży upgrade względem zeszłorocznego Primala. Hornet też jednak nie przespał zimy i nowy sezon zaczął z Rock Shoxem Yari – idealnym widelcem do roweru o takim przeznaczeniu.

W dodatku oferuje on aż 160 mm skoku – wartość rzadko spotykaną we współczesnych hardtailach. Zazwyczaj producenci decydują się na 140 mm – jak w Primalu. Osobiście uważam, że nie bez powodu (lepsza stabilność geometrii przy dużym ugięciu), ale muszę przyznać, że przegięte macho-ego Horneta ma swój urok.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy


W dalszej części testu skupię się głównie na wrażeniach z jazdy na obu rowerach, więc jeśli interesują Cię szczegóły ram i wyposażenia, koniecznie zajrzyj do bikepornów:

Bikeporn: Dartmoor Hornet Pro 2018

Bikeporn: Dartmoor Primal Pro 27.5 2018

Na szlaku

Oba rowery sprawdziłem w szerokim spektrum zastosowań – tak, jak większość z Was będzie ich używać. A więc od wycieczek XC po płaskich lasach, przez typowe górskie wycieczki (Beskid Śląski i Żywiecki), aż po wizyty na trasach enduro (Enduro Trails, Magurka Wilkowicka) i w bikeparkach (Kasina, Góra Żar).

Dartmoor Hornet Pro 2018

Tak – testowanie Horneta zacząłem od pętli XC po katowickich lasach. Miało to być potwierdzeniem mojej złotej myśli z bikeporna: że każdy hardtail nadaje się do jazdy po płaskim. Otóż, myliłem się. Nie każdy.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Owszem, na „miejscówkę” bez problemu dojedziesz, ale przy masie grubo przekraczającej 15 kg, taka wycieczka sprawi przyjemność tylko zagorzałym fanom trenażerów (kręcisz i kręcisz, a krajobraz jakoś się nie zmienia).

To złe pierwsze wrażenie tylko podkreśliło moje zdziwienie na pierwszej prawdziwej wycieczce w górach. Stromy kąt podsiodłówki, który dodatkowo w hardtailu nie przysiada na podjazdach, przenosi masę mocno do przodu – na technicznych podjazdach można naprawdę ostro powalczyć! Pomaga w tym potężna trakcja tylnej opony, a jedynym ograniczeniem jest wysoka kierownica, trochę „pływająca” na stromych sekcjach.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Ale mam tu na myśli miejsca, do których Hornet nigdy nie miał i nie powinien pasować – ten rower potrzebuje grawitacji!

Tutaj pewnie spodziewasz się zachwytów nad tym, jakże on fenomenalnie zjeżdża. Ale szczerze mówiąc, zjeżdża… ok.

Tylko tyle? Owszem, bardzo płaski kąt główki jest rewelacyjny, a Yari i plusowe Miniony odwalają kawał dobrej roboty, żebyś jechał mniej więcej tam, gdzie sobie wymyśliłeś. Nawet hamulce dają radę. Ale wyskocz na zniszczoną trasę bikeparkową, a szybko przypomnisz sobie, dlaczego została wymyślona pełna amortyzacja…

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Rama Horneta ma tyle wspólnego z elastycznością, co McDonalds z restauracją – to po prostu pancerne kowadło, które z całą pewnością wytrzyma najgorszego niedolota… o ile wcześniej nie pękną Twoje kostki.

Dla mnie sztywny tył pozostaje na trudnych zjazdach ograniczeniem, którego nie przeskoczy ani 160 mm skoku widelca, ani plusowe opony, ani nawet radykalna geometria.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Ale to trochę dlatego, że jestem zbyt stary i zbyt leniwy… Hornet po prostu nie jest dla piździpączków, którzy chcą sobie po prostu pojeździć po górach.

Więc dla kogo? Na przykład dla osób ciężkich. Albo „ciężko jeżdżących”… Ale przede wszystkim dla młodych riderów o gumowych stawach, latających hopy, dirty i bikeparki.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Dla tych, którzy zamiast na serwis dampera, kasę od rodziców wolą wydać na trawkę, prezerwatywy i karnet na wyciąg. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że dla nich będzie to rewelacyjny wybór.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy


Dartmoor Primal Pro 27.5 2018

Jak na tym rockandrollowym tle wypada nowy Primal Pro, który w ciągu ostatnich 2 lat przeszedł dwie istotne zmiany koncepcji (ściśle powiązanych z rozmiarem opon)? Stawiając go obok Horneta, można by pomyśleć, że zalatuje XC – ale byłby to poważny błąd!

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Jasne, na gładkich trasach i w misjach „dookoła komina” sprawdza się o niebo lepiej. Dzięki niższej masie i szybkim oponom prowokuje do dynamicznej jazdy i – w odróżnieniu od Horneta – dostarcza frajdy nie tylko na miejscówce, ale też podczas dojazdu na nią.

Ale nie przyszedłeś tu po to, żeby czytać oczywistości. Pytanie brzmi: czy pomimo gorszego (i mniejszego) amortyzatora, gorszych (i mniejszych) opon oraz gorszego (tym razem większego) kąta główki ramy, na szlaku dotrzymasz kroku kumplowi jadącemu na Hornecie?

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

O dziwo, tak!

Zacznijmy od tego, co najważniejsze, czyli geometrii. Nieco bardziej stromy kąt główki ramy jest równoważony niżej położonym suportem. Pod względem stabilności, Primal zdecydowanie nie przypomina jakiegokolwiek roweru XC, a na bielskich trasach enduro (Dziabar, Dębowiec, Borsuk…), czuje się jak ryba w wodzie.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Zdarzało mi się tylko parę razy, że przy spieprzonym wejściu w zakręt, przód próbował podwijać się pod rower. Nic strasznego, z czym 780-milimetrowa kierownica nie mogłaby sobie poradzić. Ale jednak płaski i zawsze ułożony Hornet ma tu lekką przewagę.

Teoretycznie „Szerszeń” ma też asa w rękawie w postaci lepszego widelca. Tyle że… niekoniecznie. Jakość tłumienia Aiona może i trochę odstaje od Yari, ale przy prędkościach hardtailowych, trzeba się namęczyć, żeby to ocenić. Po przesiadce na Primala nie brakowało mi też skoku – 140 mm to w sam raz do sztywnej ramy.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Suntour chętnie wykorzystuje swoje 140 mm skoku – jest płynny, czuły i mniej stłumiony od Rock Shoxa. Jeśli już, można by jedynie ponarzekać na głośną pracę.

Pozytywnie zaskoczyły mnie też opony. Obawiałem się ich bardzo, szczególnie wytrzymałości. Ale wersja Apex okazała się bezproblemowa i stabilna w zakrętach – moim zdaniem jest to najlżejsza wersja Schwalbe, jaką warto brać pod uwagę. Sam bieżnik to klasyka gatunku – uniwersalny, szybki i… taki sobie w błocie. Ale za to bardzo przewidywalny w normalnych (niekoniecznie całkiem suchych!) warunkach – uślizgi są łatwe do przewidzenia i opanowania.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

„Niby Nic”, a jednak w wersji Apex stanowi niezły kompromis trakcji, amortyzacji i masy, który na trailparkowych singlach odnajduje się jak Dżesika w remizie.

Wszystkie te elementy razem składają się na rower, w którym na papierze wiele rzeczy odstaje od Horneta, ale w praktyce nie są to różnice rozstrzygające – większy potencjał „Szerszenia” po prostu trudno wykorzystać bez wsparcia tylnego zawieszenia. Z kolei w Primalu wszystko wydaje się „w sam raz” i podczas jazdy nie wywołuje uczucia, że musisz zapuścić większe jaja, żeby wykorzystać 100% możliwości.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Pozostaje tylko pytanie: czy Primal 29 nie byłby lepszy? Z punktu widzenia trakcji i stabilności w terenie – tak, byłby. Jeśli ma to być Twój główny rower w góry, lub uzupełnienie fulla na długie wycieczki, a do tego masz powyżej 175 cm wzrostu – celuj raczej w 29era. Natomiast jeśli kupujesz hardtaila głównie do zabawy – polecam pożerający flowtraile wariant 27.5″.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy


Werdykt: Hornet czy Primal – którego wybrać?

Jeszcze niedawno, ze względu na różnice w geometrii, Hornet był pod każdym względem lepszym wyborem od Primala. Ale od tego czasu ten drugi przeszedł większą metamorfozę, niż fanki Chodakowskiej i teraz wskazanie lepszości nie jest już takie proste.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Zwłaszcza, że oba rowery powstały według różnych założeń. I oba swoje założenia spełniają bardzo dobrze. Pytanie tylko, które są bardziej sensowne?

Bo z mojej perspektywy, Hornet jest… bez sensu. Do haratania po bikeparkach, bez zastanowienia wybrałbym amortyzowanego Blackbirda za te same pieniądze (patrz niżej). Ale „Szerszeń” to rower bardzo specyficzny, może nawet bezkonkurencyjny – jeśli go potrzebujesz, to prawdopodobnie i tak już polecili Ci go kumple z miejscówki, podczas kopania nowej, większej hopy. Jeśli tak było – bierz bez zastanowienia.

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy

Jeśli jednak Twoja wizja nowego roweru nie uwzględnia łopaty i kilkumetrowych lotów, a raczej weekendy na trasach enduro i flowtrailach, a w tygodniu dojazdy do pracy i śmiganie po leśnych ścieżkach koło domu, Twoje oczekiwania znacznie lepiej spełni lżejszy, zwinniejszy, a w dodatku tańszy Primal.

A ponieważ do mnie takie przeznaczenie hardtaila trafia najbardziej, to właśnie Dartmoor Primal Pro 27.5 jest zwycięzcą tego porównania!

Dartmoor Hornet i Primal Pro - test porównawczy


Dartmoor Hornet Pro

Cena: 6 199 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L
Masa: 15,8 (rozmiar S, seryjne pedały, dętki)
Strona i sklep producenta

Walety:

  • bezkompromisowy, hardkorowy charakter;
  • przemyślana, nowoczesna geometria;
  • świetny amortyzator i opony;
  • zaskakująca sprawność na górskich podjazdach.

Zady:

  • ciężki!
  • wąski zakres zastosowań.

Dartmoor Primal Pro 27.5

Cena: 5 499 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 14,8 kg (rozmiar M, seryjne pedały, dętki)
Strona i sklep producenta

Walety:

  • spójność i wszechstronność – „wszystko na swoim miejscu”;
  • skoczność i zwinność na szlaku;
  • rewelacyjne (jak na cenę) wyposażenie bez słabych punktów.

Zady:

  • długie rury podsiodłowe;
  • delikatny lakier.

Bonus: Dartmoor Blackbird

Trochę głupio wyjdzie, jeśli dla wielu czarnym koniem (dosłownie) tego porównania okaże się… zupełnie inny rower, ale trudno pominąć fakt, że za cenę Horneta Pro możesz kupić podstawowy model Blackbirda. Co prawda, będziesz do niego musiał dokupić porządne opony i sztycę regulowaną, a amortyzator to Suntour Aion zamiast Yari (w starszej wersji, mniej sztywnej od tej z Primala), ale jednak stare chińskie przysłowie mówi: „full to full”.

Ze względu na pokaźną masę (po zasugerowanych upgrade’ach przewiduję 16-17 kg), nie jest to najlepszy wybór do enduro i lekkiej jazdy ścieżkowej (tu dalej wygrywa Primal), ale jako alternatywa dla równie hardkorowego Horneta, wygląda co najmniej kusząco!

Dartmoor Blackbird 2018

Dartmoor Blackbird – 6 199 zł


A Ty którego byś wybrał? :)

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz też powiązane wpisy:

 

93
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jakub Dyja
Gość
Jakub Dyja

Od miesiąca jeżdżę na tańszym primalu Evo i muszę przyznać że też sprawuje się bardzo dobrze. Polecam tylko wymienić gripy i pedały.

Maciej Płocki
Gość
Maciej Płocki

„musisz zapuścić większe jaja, żeby wykorzystać 100% możliwości”
Jak mnie pytano jak mi się śmiga hornetem to mówiłem bardzo podobnie, że skurwiel ciągle do mnie szepcze:
– puść te heble
– dawaj mocniej
– co się boisz
– itp.
Generalnie ten czołg wszystko zjeżdża ale np. na górze Żar po 3 jazdach człowiek ma już serdecznie dość bo ręce i nogi odpadają. Rower luźno jedzie, a rider nie daje rady :D

Dziękuję hornetowi za wszystko co mi pokazał i czego nauczył przed przejściem na fulla – bardzo fajna rama.

PS. gdybym się mógł cofnąć w czasie wybrałbym jednak Primala.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Prawda. Nie można cały dzień przyjmować wszystkiego co zjazd rzuci ci pod koła na nogi i ręce. Od czasu do czasu trzeba usiąść a i dłonie chcą poczuc cokolwiek innego niż tylko „ratowanie całej masy roweru i ridera od pewnej śmierci”

Wojtek Z.
Gość
Wojtek Z.

W zeszłym roku jak wybierałem rower to właśnie przez charakter Horneta, wybór padł na Primala Pro na 3 calowych oponach, i pomimo częstej jazdy po płaskim jeździ się świetnie zarówno w górę jak i w dół. Rama przeżyła kilka razy na żarze i enduro trails dając wiele przyjemności.
Dlatego w tym roku przy wyborze fulla chciałem żeby koła były możliwie kompatybilne z Primalem i miały 29 cali. Jak i wygląd się liczył więc Bluebird Pro 29 wylądował u mnie i w sumie to jakbym miał prawie 4 rowery, gdy koła mogę zamieniać jak tylko chce pomiędzy nimi.

Maciej Płocki
Gość
Maciej Płocki

Ja zrobiłem swap Horneta na yeti 575. On był tymczasowy by coś się podszkolić i odłożyć kasę na ramę z damperem ;)

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Czy skok 130 z tylu wystarczy na trasy? Sam stoję przed dylematem blackbird czy bluebird, jestem w posiadamiu sztywniaka z kołem 29 i boostem

Jarek
Gość
Jarek

Pytanie typu czy drabina 3m wystarczy?

ksz
Gość
ksz

Zgadzam się całkowicie, Hornet jedzie po wszystkim i nie rozumie „tego się nie da”. Tylko u mnie historia z Hornetem zaczęła się od modelu 2012, później był 2016, a a teraz już Blackbird 2018. Z tym nowym Primalem też ale i tak dokupuję „zimową” ramę Horneta :D

Lukasz
Gość
Lukasz

a jeszcze spytam- jak w porownaniu by wypadl Djambo 27+ lub Eccentric lite 29? wzrost 186cm

Tomasz
Gość
Tomasz

A ja zaraz zwariuje bo wciąż waham się pomiędzy Primalem pro 29 a Primalem pro 27.5. Do tego pierwszego przekonuję mnie dostępność ( jest już w MBike w Katowicach)-dalej :genialny kolor -obłędna zieleń z pomarańczowymi napisami…a odstraszają obręcze o dosyć wąskiej średnicy wewnętrznej jak na dzisiejsze standardy…czyli 24 mm ,choć może coś sobie ubzdurałem że to wąsko…tak czy tak nawet jeśli by tam weszła opona 2.5 to itak chyba nie rozsądnie by ją zakładać na te obręcze Sniper…Szkoda że nie dali Thundera 29. Przy okazji myślę też czy jeśli Primala pro 29 uzbroił bym w drugi zestaw kół 27.5 to… Czytaj więcej »

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

Odpowiem wprost większa opona nie wejdzie, i przewiduje, że opona 2,35″, w którą jest wyposażony Primal Pro również nie wejdzie na większej obręczy (jak Thunder 29). Wydaje mi się, że właśnie dlatego nie dostał Thundera fabrycznie. Miejsca w tylnym trójkącie jest w sam raz na oponę i trochę błotka. Przed zakupem też się tym przejmowałem, po zakupie i kilku przejażdżkach już mnie to nie martwi.

Tomasz
Gość
Tomasz

Dzięki za odpowiedź !. Chętnie posłuchać coś więcej na temat wrażeń z jazdy ;) A co z ze zwrotnością i zwinnością owego roweru…bo obawiam nieco szoku po przesiadce z 26-ki..

Maciej
Gość
Maciej

Hej, Michał, czy na pewno dobrze zrozumiałeś Tomka? Jemu chodziło o większą oponę na drugim zestawie kół- 27,5″ Swoją drogą dzięki za potwierdzenie, czego się domyślałem, że miejsca na większą oponę w 29″ jest 0.

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

Obręcze Snipper są tylko w wersji 29″, zrozumiałem że chodzi o 2,5″ na 29″. W sumie to nic dziwnego, że nie wejdą większe bo tak mówi katalog. Chociaż z katalogiem to też mały miszmasz:/ Co do 27,5″ to się nie wypowiadam bo nie mam doświadczenia z takimi przekładkami;)

Mateusz
Gość
Mateusz

Michał, jako ktoś to już jeździł Primalem, jakie upgrade byś uznał za obowiązkowe na początek?

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

Michał artykuł jak zawsze żyleta. Od siebie dodam, że hamulce nie dają rady, a przy tym klamka jest paskudna :/ Potwierdzam wcześniejszą opinie pedały i gripy wylatują, hamulce też ;)

Prospekt
Gość
Prospekt

Is really Primal weight 14,8kg?? That’s 1kg more than official data (13,75kg). I hope it’s not (sorry for the english buy I don’t speak polski :))

Patryk
Gość
Patryk

A powiedz jak z wytrzymałością ramy primala? Czy dam radę np. Skoczyć wszystkie hopy/dropy/gapy i inne na enduro trails czy niektóre będę musiał omijać ?

Tudesky
Gość
Tudesky

Mam Primala+ na kołach 29″ i w 100% zgadzam się z Twoimi wnioskami. Leśny, krótki trip, wycieczka lasami 100+ km czy szybkie single – czysta przyjemność. Techniczne podjazdy, pomijając kwestie przełożeń i łydy, to w tym rowerze kwestia opon (trakcja) – takie jest moje zdanie. Naturalne, dzikie zjazdy (korzenie, rockgardeny, dropy) – jest stabilny ale jak mawia CG „nie możesz być pasażerem”, trzeba popracować balansem ciała i nogami. I to mi się w nim bardzo podoba :-)

Greg88
Gość
Greg88

Bardzo fajna recenzja, jestem pod wrażeniem :) utwierdziła mnie tylko w tym co zdecydowałem już wcześniej że hornet to nie rower dla mnie za to primal jak najbardziej ! I to właśnie ten rower zamówiłem głównie ze wzgledu na to że się poprostu opłaca, bo według mnie kupowanie sztywniaka za więcej niż 6k nie ma sensu ( poruwnywalny np dust 3.0 od Kross ). Hardtail dla mnie z reguły ma być wielozadaniowy i tani ( w miare możliwości ) w zakupie i eksploatacji. Poza tym jeśli naprawdę zachce mi się fulla, z tego co widzę prawie wszystkie graty będą pasowały… Czytaj więcej »

Kacper
Gość
Kacper

Bardzo fajny artykuł, akurat jestem na czasie wymiany roweru na nowy i zastanawiam się pomiędzy Bluebirdem A Marinem Rift Zone 3, ma to byc Trail do jazdy po górach, wiem Michał, że masz dostęp do obu firm, mógłbyś mi doradzić, co będzie lepsze, osobiście jestem bardziej przekonany do Marina

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Wczoraj sprawdzałem dostępność rift zona 3 u lokalnego dilera, usłyszałem: „nie ma szans, za tym rowerem ludzie latają po całej Polsce po hurtowniach”. Polecili b17 2, kompatybilny z 29″ jak kogoś stać na (lub już ma) dodatkowy komplet kół a rifta chciał z powodu dużych kół. Jak ktoś ma dojście do rift zona 3 XL z jakimś miłym rabacikiem to dajcie znać;)

Kacper
Gość
Kacper

Bez jaj, jedyny rower, który mi się podoba, a tu taka lipa z dostępnością, chyba jednak trzeba będzie kupić Treka Remedy z 2017 roku.

Maciej
Gość
Maciej

Mialem nie pisać, ale dobra napisze. Może ktoś przeczyta? Moze Ty przeczytasz. Jestem juz troche stary na rowerze jeżdżę dłużej niz niektorzy czytelnicy maja lat. Niespecjalnie znam sie na markach i sprzęcie wiekszosc nazw brzmi dla mnie obco ale z niecierpliwością czekam na kolejne Twoje artykuły bo fajnie sie je czyta. Czy to o oponkach czy pedziowym kombinezono-pajacyku ( kto ma dzieci ten wie) czy o tych 2 sztywniakach które pewnie nigdy nawet nie przykłuły by mojej uwagi. Ale czytam od deski do deski. Podoba mi sie sposób pisania, poprawna polszczyzna a i bluzg uzyty w umiarze tez cieszy. Pozdrawiam… Czytaj więcej »

Maciej
Gość
Maciej

Ha ha ha ha, PS nie jestem pedziem.
Ale prawda, jak dzisiaj kogoś za bardzo docenisz albo przesadnie podziękujesz to zaraz szepty…

Mar1ecki
Gość
Mar1ecki

Podpisuję się pod wpis Macieja :) a dzisiaj czytając opis pamiętam jak w 97r. będąc w szkole średniej (tak, to jest historia ;) ) kombinowałem z moim scott race (czyli rama do xc) jak zrobić żeby rower był bardziej ,,górski” – wymieniłem kierę na szerszą i wyższą, mostek skróciłem, opony 2,25 (tak, wtedy xc to 1,95 był ;) ), skok amora z 80 na całe niesamowite 100mm, a teraz po kilku zmianach sprzętu, 2-ch fullach szukam kolejnego – ,,ścieżkowiec” do wszystkiego w czym pomaga lektura 1enduro :) Ps. A to co robiłem na starych sztywnych rowerach to teraz mając pod… Czytaj więcej »

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Michał, pytanie o Aiona 35 vs 34. Zauważyłeś jakieś różnice w pracy w jakości pracy. Mi 34 wydaje się dość „bolesny” kiedy wchodzi ta jego progresja. 35mm jechałem tylko pod sklepem, więc nie wypowiem się.
ps. Jakiś zagraniczny (brytyjski?) portal dał Trance-owi z Aionem 34mm 3 gwiazdki na 5 możliwych. „..bo nie można ustawić zawieszenia…” Nikt im nie powiedział że to już tak ma byc?

malucry
Gość
malucry

Dlaczego zrezygnowano z modelu Primal+? Czy to oznacza, że w Primal 29 nie da się zainstalować 27,5″+? A jeśli da się 27,5″, to do jakiej szerokości opony?

Maciej
Gość
Maciej

Dzięki Michał za artykuł. Ja mając 194cm od początku wybrałem Primala Pro 27,5″ i czekam już od przedsprzedaży – 30 marca bodajże się zakończyła. XL nadal w Polsce nie było. Dla mnie największą zaletą średniego koła była większa rama i minimalnie lepsza specyfikacja z odrobinę większym skokiem. Miałem przeczucie, że do 29″ większa opona nie wejdzie i się potwierdziło. Szkoda, że realna waga okazała się być znacząco wyższa, zwłaszcza że dopuszczam myśli zakupu nawet 1,4kg opon 2,6″ za 500zł kupon :-) Ale na szczęście waga przestała mnie tak bardzo interesować, bo przesiadam się z Bergamonta Platoon 8.2 2012 26″, czyli… Czytaj więcej »

Grzegorz
Gość
Grzegorz

tak się złozyło ,że mam oba. hornet jest bezkonkurencyjny w zjazdach , po prostu bezpieczny , możesz wszystko jak tylko umiesz. moim zdaniem może konkurować z fullem , przeciętnym. natomiast primal to taka wersja horneta do wszystkiego. zwykle jeżdzę po enduro trials i włóczę się po beskidach . każdy jest inny ale oba super , wbrew pozorom hornetem też dobrze się podjeżdza . poptrafię dwa razy z rzędu wyjechać ma magórkę , a nie jestem mocarzem. tak to wyglada z mojej strony, Pa

kropka
Gość
kropka

Czy autor kiedykolwiek latał dirty, że poleca do nich Horneta? Bo ludzie latający dirty mają tutaj niezły ubaw.

herr
Gość
herr

Geometria obu tych rowerów jest bardzo niedostosowana do długich podjazdów. Naprawdę polecam szukać rowerów ze stromą podsiodłówką rzędu 76 stopni, podjeżdżają jak złoto.

Kuba
Gość
Kuba

Super porównanie Michał a jak po teście primala 2018 skonfrontowal byś go z Primalem 2017?

Martinezzz
Gość
Martinezzz

Od roku użytkuję hardtaila złożonego przeze mnie na ramie Dartmoor Primal 27,5. Oczywiście w innej konfiguracji niż sklepowe, ale zalety tej ramy dostrzegam. Ten rower jest piekielnie szybki na leśnych trasach. Zdecydowanie polecam jeżeli ktoś lubi tego typu rozrywkę. Moim zdaniem jest to najbardziej uniwersalny rower.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Czy bedzie podobne porównanie blackbirda do bluebirda? Chce kupić rower z pełnym prostym zawieszeniem do tego mam podstawowy sztywny rower na kole 29. Chciałbym aby koła można było wymieniać.

Albert
Gość

Sam się zastanawiałem nad jednym z tych dwóch modeli, więc może się zdecyduje :)

Dominik
Gość

Szesnaście kilo w hardtailu? Dużo… no ale Hornet jak widać przyjął/odziedziczył DNA roweru dirtowego. Od dawna się przyglądałem tej ramie by zakopać swojego starego full’a i zanim przesiądę się na ‚nową starą’ to rozważałem powrót na ‚twardy ogon’. Jednak po przeczytaniu tego artykułu rozważałbym jednak Primal’a.

eMm
Gość
eMm

Mam horneta 2017 + bikeyoke revive 125mm. Do jakiej fullowej ramy wcisne jak najwiecej sprzetu z szerszenia? Blackbird? Cos innego? Trail/enduro, nic dh itp.

ksz
Gość
ksz

Do Blackbirda praktycznie wszystko, tylko trzeba uważać na szerokość tylnej opony, u mnie w Blackbirdzie HR2 2.4 na Shieldach to max ale i tak zmienię na coś z mniejszym balonem.

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

Primal 27.5 fajny rower miałem i sprzedałem, teraz mam marina bobcat 5 29 i chyba fajniejszy. Największzą robotę w primalu robi niski bb.

Mateusz
Gość
Mateusz

Piszesz, że Hornet dla osób cięższych, a w instrukcji dostarczonej przez velo jest zapis że maksymalna waga jeźdźca i roweru to 100kg :D

pawel
Gość
pawel

Czy na podstawie swego doświadczenia mozesz wskazać miejscówki gdzie szczególnie przyjemnie mozna pośmigać HT? Głównie interesują mnie rejony dolnegoslaska, czechy

kabanos
Gość
kabanos

SUPER OPIS
dzięki Michałowi dokonałem właciwego wyboru, a myslałem o Djambo 27.5+ lub eccentric alu 29, kołka 29 gdy ma sie jeden rower do „wszystkiego” sa mega uniwersalne.
Dzieki Michał, NS eccentric 29 spełnia moje oczekiwania w 100%.

Szymon
Gość
Szymon

Planuje zakup primala pro na kołach 27,5 cala. Mam 170cm wzrostu i teraz moje pytanie…Lecieć w skę czy mkę?

Szewc
Gość
Szewc

primal evo, 187cm, jaki rozmiar ramy wybrac? M czy L?

Jakub
Gość
Jakub

Ja posiadam Primala Evo 650b i według mnie na moich lokalnych trasach freeride’owych wymiata i nie ma żadnego problemu z większymi hopami, tak samo z dropami. Janek z kanału „Dirt It More” mówił, że Primal jest przystosowany do max 2 metrowych dropów, ja łamie tą zasade i skacze większe dropy i nic sie z ramą nie dzieje. Ewentualnie amorka można by było wymienić ;) np na 160mm. Ogólnie polecam rowerek bardzo :)

Czytaj kolejny artykuł

Test: Kombinezon Dirtlej Dirtsuit Classic Edition

Masz już wszystko… poza czasem na jazdę? Mam coś dla Ciebie – pajacyka kombinezon przeciwdeszczowy Dirtlej Dirtsuit Classic Edition, którego cel jest prosty: wykluczenie kwestii pogody z procesu decyzyjnego o wyjściu na rower.


Dirtlej Dirtsuit Classic – pierwsze wrażenia

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Co to jest? To kurtka przeciwdeszczowa i wodoodporne szorty połączone w całość, dzięki czemu woda i błoto nie mogą dostać się do Twojego organizmu przez szczelinę w okolicach… pasa (możesz to rozumieć, jak chcesz ;)). Dzięki temu, po deszczowo-błotnej jeździe wystarczy ściągnąć z siebie jedną rzecz i można wskakiwać do auta/wanny.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Krój jest bardzo wygodny i nie przeszkadza w czasie jazdy. Dzięki ściągaczom na pasie, nawet nie rzuca się też w oczy, że to kombinezon (choć kolorystyka raczej nie pomaga w „nie rzucaniu się w oczy”).

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Ciekawostka: Dirtsuit to niemiecki wynalazek. Aż dziw, że nie brytyjski, bo na tamtejsze warunki jest to produkt wręcz idealny. A w Polsce? Jego przydatność jest ograniczona do wiosny i jesieni. Choć jak się chwilę zastanowić, to jednak jest pół roku…

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Na ten okres musisz jeszcze nałożyć filtr temperatur, bo poniżej zera nie każdy zaakceptuje krótkie spodenki, a powyżej 15 stopni robi się w DirtSuicie zbyt gorąco.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

A to i tak tylko dzięki siateczkowej podszewce (na całej powierzchni) i bardzo dużym zapinanym otworom wentylacyjnym.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Sam materiał nie należy do najlepiej oddychających. Producent deklaruje 10000 mm, podobnie jak w przypadku wodoodporności.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

W regulacji temperatury pomagają tutaj… nogi, co prowadzi nas do niewygodnego pytania, które zadaje sobie chyba każdy, kto widzi Dirtsuita po raz pierwszy: po co Ci krótkie spodenki, jeśli jest zimno i pada?

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Wytłumaczenie jest takie, że nikt nie lubi mokrych butów, a w długich spodniach woda ścieka na nie po nogawkach, dodatkowo je nasączając. Hm, brzmi logicznie.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Jeśli jednak tak jak ja uważasz, że woda na buty leci głównie spod przedniego koła, ucieszy Cię wiadomość, że są też wersje z długimi nogawkami (Dirtsuit SFD i Core). W dodatku odpinanymi, więc będziesz mógł zweryfikować powyższą argumentację na własnej skórze (dosłownie).

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Woda nie wleje się też do wodoodpornych kieszeni. A konkretnie jednej kieszeni (na piersi), do której można schować telefon lub aparat. Pozostałe pełnią funkcje ozdobne. Bo jest na przykład wewnętrzna kieszonka na piersi, ale po tej samej stronie, co zewnętrzna, więc w zasadzie nie da się ich używać jednocześnie. Hej, niemieccy konstruktorzy – serio?  O pozostałych wspominam z kronikarskiego obowiązku, bo zmieszczą co najwyżej karnet, kartę kredytową i składany kluczyk do auta.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Obszerny jest za to kaptur – w najgorszą pogodę można go nałożyć na kask. A w ciut lepszą, zwinąć w kołnierzu, żeby nie przeszkadzał w czasie jazdy.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Podobają mi się też przedłużone z góry mankiety, zachodzące na rękawiczkę. Ich szerokość można regulować rzepem.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Szerokość nogawek nie jest regulowana i… dość spora. Przyzwyczaiłem się do bardziej smukłych krojów. Nie uznaję tego za wadę, ale jest to rzecz, którą można by poprawić – węższe nogawki dodatkowo ograniczyłyby dostęp wody i błota do ciała. Trochę dłuższy mógłby być też zamek – sikanie jest, delikatnie mówiąc, utrudnione. Trzeba uważać, żeby… się nie pobrudzić ;)

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Choć biorąc pod uwagę zastosowanie, kombinezon i tak będzie uwalony po każdym użyciu. Można go prać w pralce, choć najlepiej chyba po prostu spłukać go wężem/prysznicem i zostawić do wyschnięcia przed kolejną jazdą. Tak, zostaną plamy, ale to nie jest część ubioru, która kiedykolwiek będzie idealnie czysta.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Dirtsuit Classic kosztuje 759 zł, co wydaje się wysoką ceną, dopóki nie porówna się jej do oddzielnej wodoodpornej kurtki i szortów. W tym miejscu pojawia się słuszny kontrargument, że normalną kurtkę lub szorty można wymienić oddzielnie w razie uszkodzenia. A w mokrych warunkach o glebę przecież nietrudno.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Na szczęście wytrzymałość Dirtsuita jest naprawdę dobra – zaliczyłem w nim parę ślizgów, które nie zostawiły żadnych śladów. Materiał jest bardzo solidny, a wykonanie typowo niemieckie.

Aktualizacja 22.07.2018 (pół sezonu jazdy)

Po kilku praniach ujawniła się jedna wada związana z jakością materiału – zielony kolor z czasem… zostaje w wannie. Po pół roku nie jest już tak soczyście zielony, co nie najlepiej wróży kilkuletniemu użytkowaniu…


A komu to potrzebne?

Biorąc pod uwagę zakres zastosowań Dirtsuita, wydaje się, że użyjesz go 5 razy w roku i… trochę tak jest ;) Ale prawdopodobnie będzie to kluczowe 5 dni sezonu – na przykład podczas zaplanowanych pół roku wcześniej wakacji w Alpach, które okazały się tygodniową deszczowo-błotną masakrą.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

O zawodach nie wspominając!

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Możliwość założenia „skorupy” odcinającej od warunków atmosferycznych docenią też ojcowie i matki (tudzież pracownicy korpo…), którzy nie mogą (czyt. nie chcą) pozwolić sobie na przepuszczenie bezcennej okazji do jazdy z powodu deszczu. Jak wiesz, lubię wynalazki zwiększające ilość czasu dostępnego na jazdę (fatbike, dobre lampki…), a Dirtsuit się do tej kategorii zalicza.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Niepewne prognozy? Wrzucasz kombizenon do torby i załatwione.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower


Dirtlej Dirtsuit Classic – werdykt

Dirtsuit to nie jest produkt pierwszej potrzeby, dla osoby liczącej każdą złotówkę. Raczej jest on skierowany do tych, którzy mają już wszystko i szukają czegoś nowego, żeby było jeszcze troszkę lepiej, niekoniecznie niskim kosztem. I takie oczekiwania Dirtsuit świetnie spełnia. To Bardzo specyficzna odzież o ograniczonym zastosowaniu, ale w tym wąskim zastosowaniu absolutnie bezkonkurencyjna. Wybrałby jednak wersję SFD/Core, która dzięki długim, odpinanym nogawkom będzie zdecydowanie praktyczniejsza.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition - kombinezon przeciwdeszczowy na rower


Walety:

  • genialnie proste rozwiązanie na deszcz i błoto;
  • zwiększa ilość czasu na jazdę;
  • sporo praktycznych detali;
  • obszerny kaptur zachodzący na kask;
  • jakość wykonania.

Zady:

  • ograniczony zakres zastosowań;
  • mało funkcjonalne kieszenie;
  • kolor blaknie w praniu.

Dirtlej Dirtsuit Classic Edition

Cena: 759 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL/XXL
Wodoodporność: 10 000 mm
Oddychalność: 10 000 mvp

Strona producenta


Bonus: Pozostałe warianty Dirtsuita

Dirtsuit Classic – opisywany tutaj „wariant domyślny”, optymalny kompromis parametrów, trwałości i ceny – 759 zł

Dirtsuit Pro (dostępny również w wersji damskiej) – to samo, tylko z lepszą membraną – 899 zł

Dirtsuit SFD (dawniej Core) – bardziej pancerny wariant, z odpinanymi nogawkami i rękawami – ok. 1200 zł?

Dirtsuit Light – cienki i lekki (kosztem wytrzymałości), bez problemu zmieścisz go dnie plecaka – 489 zł


Zobacz też:

 

18
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Gość
Andrzej

I nie wygląda też na najlepiej oddychający. Komibnezon miałby szansę zdetronizować ulubioną przez mojego psa część garderoby, czyli skarpetki. Oddychalność jest kluczowa, żadne nawiewy nie pomogą. Niektórzy spocą się w najlepszym gore a co dopiero w czymś takim. BTW, mam kurtkę już dość starą GORE by bike i tam jest cienki wodoodporny kaptur który mieści się pod kaskiem. Wg mnie to lepsza opcja.

Mirek
Gość
Mirek

Gdzie robiłeś fotki? Fajny teren. A kombinezon raczej dla tych z UK&I.
U nas to raczej sie nie przyda.

Mirek
Gość
Mirek

No i cena z długimi nogawkami to jest z kosmosu.

Johnny Stag
Gość
Johnny Stag

Trzeba będzie zakupić. Za 2 lata jak popatrza temat na Ali/polskie firmy:)

Adrian
Gość
Adrian

Jak poszukasz to spokojnie znajdziesz kurtkę i spodenki osobno w tej cenie jak nie lepszej, Endury choćby .

Krzych
Gość
Krzych

Co to za buty ? Kolorystycznie pasują do Marina idealnie ;)

Łukasz
Gość
Łukasz

…ale na bal przebierańców jako „ufok” jak znalazł :D

Mateusz
Gość
Mateusz

Jak dla mnie to jest idealna wdzianko dla Likwidatora w Czarnobylu. Nawet kolor perfekt.

Maćko
Gość
Maćko

Cześć !
A tak z innej beczki, szukam wytrzymałego i wygodnego siodełka do mtb. Polećcie coś proszę tak do dwóch stów.

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Pogotowie wodno kanalizacyjne WUKO takie ma!

Bartek H
Gość
Bartek H

Mam Dirtuit Core z długimi, choć przykrótkimi nogawkami. Recenzja rzeczowa, trafna, dowcipna jak zwykle, tak trzymać. Dyskusja o Dirtsuit polaryzuje jak temat Ebike. Mam oba. Nie oddam żadnego. Ktokolwiek SPRÓBOWAŁ niech pierwszy rzuci kamień. W marcu na Otwarciu Sezonu na Ślęży w moim Dirtsuit Core ze stuptutami na moim Ebiku o mocy zakazanej przez Biblię darłem puch z suchym tyłkiem i nogami. OK, nie byłem najszybszy w dół ani skillem ani stylem nie dorównuję nikomu tam obecnemu, ale co tam, bawiłem się MEGA. Nie mam testowanego tu kombizenonu, jednak mój Dirtsuit Core spokojnie sprawdza się podczas jazdy od minus 10… Czytaj więcej »

Borys
Gość
Borys

Już wiem z czym mi się to kojarzy:
Daft Punk
:-)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top