Menu
Menu Szukaj

Pojeżdżone: Marin Wolf Ridge 8 2018

Lubię opisywać rowery, które są pod jakimś względem „naj”. Kiedy więc na Joy Ride Festiwalu pojawiła się możliwość sprawdzenia Marina Wolf Ridge 8, nie mogłem odmówić. Zdecydowanie jest to najbardziej innowacyjny rower ostatnich lat. Ale to nie jedyne „naj”!


„Pojeżdżone” to nowy format artykułów na blogu – połączenie bikeporna z opisem pierwszych wrażeń z jazdy. Nie jest to pełnoprawny test, ponieważ w tej formule będę opisywał rowery, na których jeździłem krótko (np. jednodniowe demo, jak w tym przypadku) lub takie, na których słabo się znam (np. gravele) ;)


Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Rower przetestowałem w ramach współpracy z Marin Polska.

Marin Wolf Ridge 8 – co to za rower?

Najważniejsze cechy:

  • zastosowanie: enduro, trail, cross-country (!);
  • skok 160 mm;
  • koła 29″, opony 2.3″;
  • rama z carbonu;
  • zawieszenie R3ACT 2 Play;
  • kąt główki ramy 66,5 stopnia, reach 435 mm (M);
  • cena 22 000 zł.

Szczegóły specyfikacji znajdziesz na stronie producenta.


Pierwsze wrażenia

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Wspomniana na wstępie innowacyjność wynika z zastosowania zawieszenia R3ACT 2 Play. Jednoczęściowy, carbonowy wahacz ślizga się po ukrytej wewnątrz tubie, która pełni rolę „szyny” przypominającej nieco rozwiązania Yeti.
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Bardziej klasyczny dolny łącznik pilnuje, żeby wahacz pozostawał w linii prostej. Kontroluje też charakterystykę ugięcia.
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Ciekawostką jest tajemniczy czerwony guziczek, służący… spuszczaniu powietrza z wahacza (!). Podobnie jak w przypadku widelca, praca tulei ślizgowej może powodować wzrost ciśnienia wewnątrz tego elementu.
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Jeśli narzekasz, że wszystkie rowery wyglądają jak Trek Session, Marin Wolf Ridge powinien zaspokoić Twoje pragnienie oryginalności.
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Oczywiście o ile nie stwierdzisz, że jednak… Trek bardziej Ci się podoba. Bo większość reakcji na zdjęcia Wolf Ridge’a jest w tonie „zabijcie to, zanim złoży jaja”.
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
No cóż… tu dochodzimy do drugiego „naj”, bo Wolf Ridge jest też najbrzydszym rowerem, na jakim jeździłem chociaż nie, bo w końcu jeździłem ostatnio trochę na elektrykach. Niemniej jednak, samo to porównanie dużo mówi o sylwetce „wilka”…
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Trzeba jednak zaznaczyć, że na żywo te oryginalne, wyrzeźbione z carbonu kształty prezentują się bardzo ciekawie i kojarzą się bardziej z produktami NASA, niż z rowerami. Malowanie à la wahadłowiec siadłoby tu idealnie.
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Sam lakier, jak i poziom dopracowania detali, sprawia rewelacyjne wrażenie – zwłaszcza połączenie matowego i błyszczącego wykończenia…
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
…oraz subtelne logo producenta (jest taka zasada: im mocniejsza marka, tym mniejsze logo).
Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja
Wolf Ridge zdecydowanie robi wrażenie „premium”. I całe szczęście, bo jest to nie tylko najbardziej oryginalny i najbrzydszy, ale też najdroższy rower, jaki testowałem (22 000 zł). Tylko jak przekłada się to na jazdę…?

Na szlaku

Na rowerze przejechałem OS1 zawodów Joy Ride Enduro (zjazd spod Lubania) i fragment trasy A-Line w Bikeparku Kluszkowce. Nie jest to więc w żadnym przypadku pełnoprawny test, a jedynie wstępna opinia, która mogłyby się znacząco zmienić po dłuższym użytkowaniu.

Wybór rozmiaru i ustawienia

„Mój” Wolf Ridge to rozmiar M, na który przy 170 cm wzrostu wpasowałem się idealnie. Na pierwszy rzut oka byłem pewien, że przez powyginaną rurę podsiodłową, siodełko będzie za wysoko, ale po ustawieniu siodła zostało jeszcze parę centrymetrów zapasu. Po części wynika to z faktu, że testowany przeze mnie egzemplarz miał inną (krótszą) sztycę, niż w oficjalnej specyfikacji.

Ustawienia nietypowego zawieszenia odbiegają nieco od normy. O ile sag to standardowe 25-30%, to do jego osiągnięcia konieczne jest dość wysokie ciśnienie (co ciekawe, tabelka na stronie Marina ma zaskakująco dużo wspólnego z rzeczywistością). Tłumienie powrotu lepiej ustawić na trasie, bo kinematyka R3ACT bazuje na nim w niewielkim stopniu. A już tłumienie kompresji prawie w ogóle tu nie istnieje i nie da się go regulować.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Podjazdy

Pomimo braku tłumienia, zaraz po wskoczeniu na siodło daje się odczuć reklamowaną przez producenta efektywność pedałowania. W materiałach propagandowych rowerów enduro często pojawia się hasło „podjeżdża jak XC”, ale jeszcze się nie spotkałem, żeby przeznaczenie roweru było oficjalnie podawane jako: enduro / all-mountain / cross-country.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

A tak właśnie jest w przypadku Wolf Ridge – i faktycznie podjeżdża on jak rakieta! Przy pedałowaniu, 160 mm skoku znika, tył się nie zapada i nie pompuje – nawet na stojąco jest zaskakująco stabilny. Muszę przyznać, że pod tym względem to chyba najlepszy rower enduro, na jakim jeździłem – lepszy od niejednego ścieżkowca.

Zjazdy

Rodem z kategorii trail jest też zwinność i zwrotność – dwie cechy, które nijak nie kojarzą się z 29erem o skoku 160 mm. A jednak! Szybkie zmiany kierunku, składanie roweru w długie łuki, czy nawet wybijanie się z korzeni (tudzież hop na bikeparkowej trasie) nie stanowi problemu.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Ta sportowo sztywna, angażująca w jazdę charakterystyka, trochę jednak za bardzo przenosi się na techniczne zjazdy. Owszem, tył świetnie komunikuje, co dzieje się na styku opony z podłożem (nie sądziłem, że umiem tak driftować!), ale zbyt łatwo daje się wytrącić z równowagi – co może potwierdzić mój kask i nadgarstek… W kategorii „wybaczanie błędów ridera”, Wolf Ridge nie punktuje wysoko i oceniając go jako rower enduro, życzyłbym sobie lepszego „klejenia” do podłoża. Przydałby się też bardziej płaski kąt główki ramy, zwłaszcza, że zawieszenie ma tendencje do pracy wysoko w skoku.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja

Disclaimer: rower testowałem na bardzo śliskim OS-ie zawodów enduro, na nieludzko napompowanych oponach (dętki…). Jazda na mleku i prawidłowym ciśnieniu w tych warunkach zdecydowanie by pomogła. Podobnie, jak bardziej agresywny bieżnik. Tylny WTB Breakout moim zdaniem nie pasuje do tego roweru i osobiście zaraz po zakupie zamieniłbym go z przednim Vigilante, na przód wrzucając coś większego, niż skromne 2.3″. Myślę, że miałoby to bardzo duży wpływ na opisane wyżej wrażenia z jazdy.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja


Podsumowanie

Po tym pierwszym, krótkim „teście”, Marin Wolf Ridge trochę mnie rozczarował, głównie dlatego, że miałem bardzo wysokie oczekiwania – spodziewałem się więcej magii po innowacyjnym zawieszeniu R3ACT. Tymczasem stanowi ono podobny kompromis, jak każde inne – wybitna efektywność pedałowania została okupiona węższym marginesem bezpieczeństwa na trudnych zjazdach. Do rozwinięcia enduro-skrzydeł przydałyby się też lepsze opony i łagodniejszy kąt główki ramy.

Trzeba jednak przyznać, że w jednej kwestii Wolf Ridge przerasta oczekiwania: wszechstronności. Określiłbym go jako długodystansowego ścieżkowca z dużym zapasem skoku. Jeśli szukasz tego typu roweru i masz uczulenie na pompujące zawieszenie – oraz rowery „wyglądające jak Session” – jest to propozycja godna dokładniejszego sprawdzenia.

Marin Wolf Ridge 8 2018 - test recenzja


Marin Wolf Ridge 8

Cena: 22 000 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 14,4 kg (katalogowo, bez pedałów)
Strona producenta



Podoba Ci się nowy format mini-testu "Bikecheck"?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz też powiązane artykuły:

 

24
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
14 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
MatiTomekLeszekTerawMichuP Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominik
Gość
Dominik

Mi tam całkiem szczerze Wolf Ridge się podoba :) Zwłaszcza na żywo.

Maciej
Gość
Maciej

Słuchaj a może z tym małym logiem jest tak że wstydzą sie tego paskudztwa i dlatego taki mały podpis producenta? Mi sie rower podoba. Zresztą mi się podobają wszystkie rowery powyżej 10k.

Maciej
Gość
Maciej

„zabijcie to, zanim złoży jaja” LOL

quagga
Gość
quagga

No tak, całe zdania skopiowane i przetłumaczone z artykułów pinkbike i komentarzy pod nimi to norma na tym blogu. Ale tym razem trzeba pochwalić, że tym razem zdjęcia, notabene bardzo wysokiej jakości, są wkładem własnym.

Tenfilip
Gość
Tenfilip

Trzeba bylo spuscic cisnienie a nie narzekac:P Dętki sporo wytrzymują. Co do formuły artu, to wolałbym troszkę więcej danych. Skoro narzekasz na wąskie laczki, to podaj jaka opona wchodzi na max. Zabrakło też (mi) info, czy stuka łańcuch o ten tylni „trojkat”.

Mati
Gość
Mati

Na wideo promocyjnym na stronie marin widać jak łańcuch mega lata góra dół jak poparzony

Rafał
Gość
Rafał

Ciekawy rower, niestety przez pogodę w Kluszkowcach ominął mnie jego test. Ciekawy jestem jak wypadł by w porównaniu z genialnym Ibis’em Ripmo oraz nowym Stumpjumper’em. Udało mi się przetestować te dwie maszyny i jestem nimi zachwycony.

Ewa
Gość
Ewa

Ciekawa jestem, czy gdybyś miał okazję ustawić rower pod siebie (amortyzacja, opony) to Twoje wrażenia byłyby inne. Zastanawiam się bo inne recenzje chwalą właśnie klejenie się tego roweru do podłoża. Chętnie bym przeczytała Twoją opinię po dłuższym teście, mam wrażenie że ten jest za krótki, aby być miarodajny. Planujesz coś takiego?

Maciej B
Gość
Maciej B

Heh… Ja bym to najpierw „Raidem” popsikał :D A tak, przy zakupie takich wynalazków trzeba jednak pamiętać że nowości starzeją się najszybciej.

Teraw
Gość
Teraw

Wizualnie mi się podoba, nareszcie coś innego. Podoba mi się też stylistyka rowerów mtb przełomu lat 90/00 gdzi producenci eksperymentowali i testowali rózne rozwiązania ramy i zawieszenia. Teraz (nie)stety ustalono jeden dobrze działający i tani w produkcji kanon i tak lecą wszyscy na jedno kopyto.
Z resztą samochodów tyczy się to samo, większość sprzedawanycch obecnie nowych aut to podobne do siebie obłe hatchbacki różniące się co najwyżej kształtem świateł.

Leszek
Gość
Leszek

Na pierwszy rzut oka myślałem, że to kolejny elektryk…

Tomek
Gość
Tomek

„Zdecydowanie jest to najbardziej innowacyjny rower ostatnich lat.”
Zdecydowanie Spec Enduro29 – w 2013 rozpoczął erę „normalnych” 29-erów, potem było długo nic i od paru sezonów wysyp podobnych konstrukcji.(epizody typu WFO i ze dwa podobne pomijam,bo to jeszcze nie taka geo).

Odwiedź mój profil na
Instagram Top