Test: Whyte T-130 RS 2016

Sprzęt, Testy / 

Rowery ścieżkowe budzą ostatnio równie duże zainteresowanie, co kontrowersje. Z jednej strony: trail bike’i odpowiadają na pytania rzeszy riderów potrzebujących rowerów, które równie dobrze sprawdzą się w nizinnych misjach leśno-wyprawowych, jak podczas weekendowych wypadów w góry. Z drugiej strony – czemu tej funkcji nie miałyby pełnić rowery enduro, skoro w ostatnich latach stały się tak lekkie i efektywne, jak na każdym kroku mówią nam producenci? Nie wspominając o tym, że rowery o skoku 130 mm to przecież nic nowego?

Żeby zbadać temat, najlepiej zacząć od szczytu drabiny pokarmowej tego odradzającego się gatunku. Jest nim Whyte T-130 RS, czyli „Trail Bike of the Year 2016” według magazynu What Mountain Bike.

Czy prawdopodobnie najlepszy trail bike może być w czymś lepszy od rowerów enduro…?

Whyte T-130 RS test 2016

Rower do testu udostępnił mi polski dystrybutor Whyte.


Rama

Whyte to jeden z czołowych przedstawicieli geometrii progresywnej. Reach 449 mm w rozmiarze M to jeszcze nie terytorium Mondrakera, ale to i tak wartość typowa dla L-ek większości producentów. W zestawieniu z mostkiem 50 mm, skutkuje silną i stabilną pozycją na rowerze.

Whyte T-130 RS test - rama

Testowałem rozmiar M, który był jak skrojony na miarę na moje 170 cm wzrostu.

A w zasadzie „w rowerze”, bo poza długością, BARDZO odczuwalna jest… niskość. Zarówno suport, jak i kokpit są tu o 10-20 mm bliżej ziemi, niż w rowerze enduro w tym samym rozmiarze. Jeśli zastanawiasz się, jak przekłada się to na odczucia na szlaku, spróbuj wejść na taboret, a następnie powtórzyć eksperyment po skróceniu jego nóg o parę centymetrów (lub jeśli szkoda Ci taboretu, przeczytaj dalszą część tego testu).

Whyte T-130 RS geometry

Ta tabelka to jeden z głównych powodów, dla których kupuje się Whyte’a.

Aluminiowa, hydroformowana rama (wyższy model ma już carbonowy przedni trójkąt) jest elegancko wykonana i dopracowana w detalach, z których większość zdradza brytyjskie pochodzenie. Wszystkie smaczki znajdziesz w bikepornie, tu napiszę tylko, że to co zostało zaprojektowane na mokrych wyspach, równie dobrze sprawdza się na mokrych szlakach w Polsce czy w Czechach.

Whyte T-130 RS test - zacisk sztycy

Zintegrowany, uszczelniony zacisk sztycy.

Whyte T-130 RS test - koszyk na bidon

Rama zmieści mały (500 ml) bidon.

Takie ficzery, jak podwójnie uszczelnione łożyska z dożywotnią gwarancją, czy klasyczny wkręcany suport powodują, że od czasu do czasu możesz umyć rower myjką ciśnieniową – nie martwiąc się, że coś zacznie skrzypieć i już nigdy nie przestanie. Dzięki schowaniu kabli w ramie i świetnemu lakierowi, również szybkie ogarnięcie roweru szczotką i szmatą zajmuje chwilę. A jeśli nie masz wolnej chwili na takie pierdoły? Też nie musisz się martwić, bo dzięki ogromnym prześwitom, tej ramy raczej nie zapchasz błotem.

Whyte T-130 RS test - miejsce na oponę

Udało mi się tutaj włożyć oponę 27.5×2.8″. Nie polecam tej drogi, ale z całą pewnością nie musisz się martwić o ciasne prześwity z normalnymi oponami.

To wszystko nie są super-wyszukane rozwiązania prosto z NASA, ale poskładane do kupy powodują, że drobne uciążliwości nieodłącznie towarzyszące eksploatacji roweru w górach, są tu mniej upierdliwe i nie zabierają tyle czasu przeznaczonego na jazdę.

Whyte T-130 RS test - rama lewa

Wyposażenie

Po kompleksowy opis wyposażenia tradycyjnie zapraszam do bikeporna.

Bikeporn: Whyte T-130 RS

 

Oto komponenty, które najbardziej przykuły moją uwagę na szlaku.

Napęd Shimano Deore XT M8000

To był mój pierwszy dłuższy kontakt z nowym XT M8000. Jeśli chodzi o zmianę biegów, nie mam najmniejszych zastrzeżeń, a działanie manetki przypadło mi do gustu nawet bardziej, niż u SRAM-a.

Ale w porównaniu do amerykańskiej konkurencji, problem łańcucha spadającego z największej zębatki przy kręceniu do tyłu, jest tu zdecydowanie bardziej odczuwalny. Mniejszy jest też zakres szybkich przełożeń, ale nie mogę powiedzieć, żebym miał z tego powodu mniej frajdy na szlaku.

Whyte T-130 RS test - napęd Shimano XT M8000

Whyte T-130 RS test - napęd XT M8000 1x11

Hamulce Shimano Deore XT

Hamulce, które zawsze kupowało się na zasadzie „plug and play” w tym sezonie dołączyły do grona „plug and pray”. Powodem jest skok klamki, który potrafi zmienić się kilka razy w ciągu jednego zjazdu. Kiedy wszystko działa, siła hamowania i modulacja oczywiście są z najwyższej półki, ale – sorry Shimano! – nieprzewidywalne hamulce, to dla mnie złe hamulce.

Whyte T-130 RS test - XT M8000 180 mm

whyte-t130-rs-test-50

Koła SRAM Roam 30

Uwielbiam ich wygląd, ale już w teście Canyona Strive pisałem, że są stanowczo za wąskie. 21 mm szerokości wewnętrznej aktualnie jest standardem w kołach szosowych.

Obręcze są tubeless-ready (nie wymagają taśmy), ale uszczelnienie na nich dwóch różnych opon WTB było przeżyciem, które przywołało przekleństwa nieznane nawet najstarszym mieszkańcom katowickiego Załęża. Nie zaczynaj, jeśli nie masz pod ręką solidnego kompresora!

Whyte T-130 RS test - SRAM Roam 30

Whyte T-130 RS test - kaseta XT M8000 11-42

Opony WTB Trail Boss / Riddler

Opony w klasycznym rozmiarze 27.5×2.25″ zapewniają naprawdę niezłą trakcję w suchych i umiarkowanie mokrych warunkach – nawet tylny semi-slick! Jeśli jednak zamierzasz jeździć na jednym komplecie opon w każdych warunkach – przedniego Trail Bossa przełóż na tył, a na przód dokup coś bardziej agresywnego: np. Vigilante.

Najlepiej od razu w mocniejszej wersji, bo jak na możliwości tego roweru, oplot w wersji „Light” jest zbyt delikatny.

Whyte T-130 RS test - WTB Trail Boss 2.25"

Whyte T-130 RS - WTB Riddler

 


Ustawienia

Whyte T-130 RS test - Rock Shox Pike RC

Pike to tutaj idealny wybór – Revelation, domyślnie wybierany przy skoku 130 mm, nie dałby rady! Gdyby nie nazwa, do T-130 świetnie pasowałby też widelec 140 mm. Milimetrów nie ma tu jednak w nadmiarze, warto więc włożyć przynajmniej jeden Bottomless Token, żeby maksymalnie wykorzystać trakcję bez pływania zbyt głęboko w skoku i zapewnić sobie bezpieczny margines progresji przy większych uderzeniach.

Whyte T-130 RS test - wahacz zawieszenie

Ze względu na nieco inną pozycję na rowerze, na początku miałem problem z prawidłowym ustawieniem tyłu, który jest tu bardziej odciążony, niż przy klasycznej geometrii. Pomógł nieco większy sag (>30%) w połączeniu z lżejszym (szybszym) tłumieniem powrotu. Gdyby był to mój rower, włożyłbym też 3-4 gumki zmniejszające objętość komory powietrznej.


Na szlaku

Rower ten testowałem krótko, ale treściwie: spędziłem kilka dni między innymi na ścieżkach Enduro Trails, Trutnov Trails oraz na nieco bardziej naturalnych trasach w paśmie Magurki Wilkowickiej i Beskidu Śląskiego.

Whyte T-130 RS test - zjazd

Podjazdy

Krótki tył i dość klasyczny kąt rury podsiodłowej, na papierze zwiastują podnoszenie przedniego koła na stromych podjazdach, ale długa i niska geometria skutecznie przykleja rower do ziemi. Pomaga też fakt, że 130 mm skoku, siłą rzeczy, nie zapada się tak głęboko przy zmianie środka ciężkości, jak np. 160 mm. Również umiarkowany (67 stopni) kąt główki ramy powoduje, że nie musisz się wysilać, żeby utrzymać przednie koło w linii prostej. Z kolei długa górna rura zapewnia miejsce do oddychania i balansowania ciałem, bez wykrzywiania łokci na cztery strony świata.

Opanowanie roweru nie wymaga żadnego podjazdowego kung-fu

W skrócie: pozycja na podjazdach jest bardzo neutralna, a opanowanie roweru nie wymaga żadnego podjazdowego kung-fu.

Whyte T-130 RS test - podjazdy

Wyluzowaniu się, spokojnemu oddychaniu i płynnemu kręceniu sprzyja też 4-zawiasowe zawieszenie, które na podjazdach pozostaje aktywne, dbając o wzorową trakcję. Z drugiej strony – z tego samego powodu minimalnie buja. Ale umówmy się, przy zaledwie 130 mm skoku, nie mówimy tu o bujaniu w stylu „muszę-zejść-na-ląd-bo-zaraz-zwymiotuję”.

W razie czego, zawsze możesz sięgnąć po dźwignię blokady. Ma ona jednak dla mnie poważną wadę: jest zamontowana współosiowo z pokrętłem regulacji tłumienia powrotu. Przełączając platformę w rękawiczkach, podczas jazdy, bardzo łatwo przypadkiem zmienić ustawienie tłumienia. Mój pierwszy zjazd na T-130 RS trochę zbił mnie z tropu, bo jechało mi się… beznadziejnie. Dopiero na dole okazało się, że tłumienie powrotu jest odkręcone do oporu.

Whyte T-130 RS test - techniczny podjazd

Zjazdy

Po ogarnięciu pokręteł, Whyte rozwija skrzydła! Długi reach umieszcza Cię centralnie między kołami, dając szeroki zakres ruchu i możliwość aktywnego dociążania/odciążania opon bez zaburzania stabilności. Prościej: na tym rowerze trudno coś spieprzyć w kwestii optymalnej pozycji. Jest to dowód na to, że zalety geometrii progresywnej docenią nie tylko zaawansowani riderzy.

Whyte T-130 RS test - zakręt

Ale T-130 to nie autobus, który jedzie sam, pod warunkiem że nie zamierzasz skręcać. Gdzieś z tyłu głowy masz bardzo krótki tylny trójkąt i umiarkowany kąt główki ramy, ale kiedy tylko wejdziesz w zakręt, nie myślisz już o cyferkach, a o korzeniach marki w Formule 1. Rower jest niski, przyklejony do ziemi, a w zakrętach nawet ktoś taki jak ja, może się poczuć jak kierowca bolidu.

Na szlaku widzisz siebie w kombinezonie z Top Gun, namierzającego kumpla jadącego przed Tobą

Rower prowokuje do mocnego wykładania go w zakrętach i wycinania płynnych łuków. Jak na nartach! Bez zbytniego kombinowania i przejmowania się nieprzewidzianymi przeszkodami czy zbyt dużą prędkością na wejściu. Zresztą, zapomnij o tych bolidach! Na szlaku widzisz siebie w kombinezonie z Top Gun, namierzającego kumpla jadącego przed Tobą!

Whyte T-130 RS test - banda

Choć może wydaje się to nieintuicyjne, jest to w dużym stopniu zasługą… małego skoku. Dzięki temu rower nie „pływa”, a geometria jest zawsze stabilna i przewidywalna. Żółta to-nie-enduro-lampka zapalała mi się dopiero na większych dropach, ale po przełamaniu okazywało się, że dobra charakterystyka zawieszenia, nie nurkująca przez środek skoku, dawała stabilne podparcie.

Whyte T-130 RS test - drop

Choć oczywiście mając pod sobą 130 zamiast 160 mm skoku, musisz się liczyć z tym, że przy dużych uderzeniach płynna jazda jest bardziej uzależniona od Twoich rąk i nóg. Jeśli wolisz odczucia z jazdy à la latający dywan, zostań przy rowerze enduro. Jeśli jednak cenisz sobie bogaty feedback i angażujące w jazdę zachowanie sprzętu – będziesz się świetnie bawił.

Whyte T-130 RS test - kamienie

Wbrew pozorom najsłabsze ogniwo T-130 to nie zawieszenie, a opony. Szybkie, wystarczająco przyczepne, ale zbyt delikatne! Przy agresywnej jeździe, po trasach takich jak kamieniste fragmenty bielskiego DH+, skutkuje to regularnymi dobiciami. W dużym stopniu winę za to ponoszą bardzo wąskie obręcze kół SRAM Roam 30.

Whyte T-130 RS test - zjazdy


Werdykt

Oferując geometrię lepszą od niejednego enduraka, Whyte T-130 zmusza do zadania sobie pytania: „ile skoku tak naprawdę potrzebuję do swojej jazdy”? Jeśli masz trochę odwagi i techniki, T-130 RS ogarnie amatorskie starty w zawodach niewiele gorzej od dedykowanego sprzętu (jak G-160). Za to na trasach typu Rychlebskie Ścieżki, zaryzykowałbym stwierdzenie, że sprawdzi się dużo lepiej. Nie wspominając o epickich, długodystansowych tripach po górach, czy okazjonalnych startach w maratonach.

Whyte T-130 RS test - lewa

Do niedawna, takie uniwersalne rowery o skoku 120-130 mm były zawieszone gdzieś między XC a enduro, zazwyczaj bardziej przypominając te pierwsze. Whyte T-130 to jednak klasa w sama w sobie – dzięki takim rowerom można zrozumieć, czemu producenci nagle tak mocno zaczęli lansować trailbike’i. Progresywna geometria i lekkie, ale super-sprawne zawieszenie, wyciskające maksimum frajdy ze skromnych 130 milimetrów, robią ze ścieżkowego Whyte’a sensowną alternatywę dla roweru enduro w kategorii „jeden do wszystkiego”.

Ale wracając do pytania zadanego na wstępie: czy T-130 może być od typowego enduraka lepszy? Czemu miałbyś nie pójść od razu na całość i nie wybrać 150-160 mm skoku „na zapas”? W końcu różnica w masie nie jest aż tak duża, a efektywność zawieszenia raczej porównywalna? Przy pokonywaniu gładkich podjazdów na siedząco – owszem. Różnice jednak robią się tym większe, im bardziej chuligańsko jedziesz: pedałowanie na stojąco, pompowanie, dokręcanie w zakrętach, wybijanie z korzeni, manuale… To nie są zajęcia kojarzone z jakimkolwiek znaczeniem słowa „efektywność” czy nawet „szybkość”, ale jeśli są one liście Twoich priorytetów, to na T-130 takie harce będą Cię kosztować odczuwalnie mniej energii.

Jeśli więc jeździsz dla funu, rzadko zaglądasz do bikeparków, szukasz roweru, który w zakrętach zrobi z Ciebie lepszego ridera, a na epickich tripach zostawi w baku trochę więcej paliwa – śmiało zamawiaj Whyte T-130 RS!

Whyte T-130 RS test


Walety:

  • rewelacyjna, progresywna geometria i niska pozycja, bardzo „w rowerze”;
  • +10 do umiejętności skręcania;
  • dużo przemyślanych, „brytyjskich” rozwiązań konstrukcyjnych.
  • uniwersalność.

Zady:

  • wąskie obręcze;
  • delikatne opony;
  • kapryśne hamulce.

Cena: 16 499 zł (model 2016; na sprzedaż jest też opisany tu rower testowy) / 15 399 zł (2017)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 13,2 kg (katalogowo)
Strona producenta: whyte.bike/t-130-rs-1
Strona polskiego dystrybutora: whyte.pl/t130rs


Bonus: Whyte T-130 RS na sezon 2017

Whyte T-130 RS 2017

Ze względu na opisane w teście ograniczenia, bardzo się ucieszyłem, widząc model 2017 – z szerokimi kołami WTB i29 (z tylną piastą Hope Pro 4!) i dokładnie takim zestawem opon, jaki zaproponowałem (dalej w wersji Light, ale dużo szersze obręcze powinny pomóc). Drugą poważną zmianą jest przejście z amortyzacji Rock Shoxa na nową, czarną serię Fox Performance – na razie jest ona dla mnie zagadką, ale pierwsze opinie użytkowników są pozytywne.

Do specyfikacji wskoczyła też nowa kaseta XT o poszerzoym zakresie (11-46T) i Reverb o skoku 150 mm przy większych rozmiarach ramy. Sama rama pozostała niezmieniona. Co ciekawe, przy tym wszystkim… cena spadła o 1110 zł dzięki niskiemu kursowi funta. Warto!

Więcej na stronie producenta.


Zobacz też powiązane wpisy:

 

  1. Tak naprawdę na tego typu rowery czekałem jakieś 8 lat, bo już wtedy zadawałem sobie pytanie, dlaczego nikt nie robi rowerów o geometrii enduraków, ale z mniejszym skokiem i przez to niżej umieszczonym suportem. No i w końcu się doczekałem, czas odkładać :D

  2. Takiego rowerka szukam. Czy Whyte ma w PL jakieś centrum testowe?
    Jeszcze jedna rzecz która mnie zastanawia: jak sprawdziłby się w porównaniu do rowerów takich marek jak specialized(stumpjumper) czy scott(genius)?

    1. Marne mam doświadczenia z nowymi Specami i Scottami, ale Spec ciągle jeszcze męczy klasyczną geometrię, z kolei Genius w większości testów jest oceniany jako rower dla ludzi jeżdżących „poważnie” – efektywny, szybki, ale niezbyt skory do zabaw. Więc Whyte to marka skierowana do trochę innego ridera :)

    2. Dorzuciłbym jeszcze pytanie o Canyona Spectrala. Strasznie mąci mi w głowie ostatnio ten rower :)

  3. Fajny test:) dziekuje
    W przyszłym roku kupuje rower Neuron,Marshall a może Whyte t-130
    Jest z czego wybierać.

  4. Gdzie przeprowadzono test, tzn. gdzie robiono zdjęcia?

  5. ciekawe jak by kross soil wypadl przy tym kozaku

  6. Jaki rozmiar i przy jakim wzroście testowałeś ?

  7. Ciekawe jak wypadło by porównanie z naszym rodzimym Kross Soil (np 2.0 EX). Wiem, paru cm tu i ówdzie brakuje jeśli chodzi o geometrie, ale cena też bardziej przyziemna.

  8. W endurakach kąt główki dochodzi jednak do 64 stopni. Jak to odbierasz w konfrontacji z 67 stopniami w Whyte ?

  9. Testowalem wszystkie modele T130 i G160.Jesli wolisz jazde bardziej „fun” tzn chcesz skakac ze wszystkiego,manuale i ciasne skrety to 130 jest do tego stworzona.Tylko od budzetu zalezy,ktory model.G160 to rowery do pedzenia w dol ale tez podjazdy nie sprawiaja problemu.Jak ktos mysli o amatorskim enduro to jednak g160 bylby lepszym wyborem.

  10. W tych pieniądzach to widelec przedni mógłby mieć regulacje skoku do 150mm.

  11. Problem z hamulcami XT to wina źle zaprojektowanej klamki. Shimano już ją poprawiło. Wystrczy się z nimi skontaktować i poprosić o wymianę.

  12. Po spędzeniu sytego weekendu z Whyte. Kilka słów ode mnie :)

    http://www.mambaonbike.pl/whyte-t130-rs-2017-quick-test/

    Michał, widać, że chłopaki wzięli twoje rady pod uwagę :)

Dodaj komentarz do tekstu Test: Whyte T-130 RS 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Local Outerwear – spodenki Freedom, jersey Glory

Sprzęt, Testy / 

Testowanie Locala jest bez sensu. Local Outerwear to marka, którą albo się kocha, albo wytyka palcami. Pragmatycy, ważący wszystkie zady i walety w odniesieniu do ceny/jakości, na pewno ubrań Locala nie kupią. Natomiast osoby wyznające filozofię tej marki – już dawno je kupiły. Prawdopodobnie więc, będzie to najgorszy test w historii.


Nie obrazisz się więc, jeśli zacznę od końca. Miejmy to z głowy. Jak prawdziwi polscy dżentelmeni, pogadajmy o pieniądzach. Bo jeśli mają one dla Ciebie kluczowe znaczenie, możesz sobie odpuścić dalszą lekturę. Dlaczego? Jersey: 329 zł. Spodenki: 579 zł. Ponad dziewięć paczek za komplecik… A ceny u polskiego dystrybutora i tak są dość przyjaźnie przetłumaczone z niemieckiego…

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Local Outerwear spodenki Freedom, jersey Glory

Czy wydałbyś tyle na ciuchy narciarskie czy snowboardowe? Pewnie tak. Czy wydałbyś tyle na ciuchy rowerowe? Hmm… Powiesz, że fajny komplet można wyrwać o połowę taniej. Tyle że można też kupić fajny samochód za połowę ceny Porsche, a jednak te ostatnie sprzedają się w Polsce lepiej, niż np. Alfa Romeo (serio!).

Co więc takiego mają ubrania Local Outerwear, że kosztują (mniej więcej) tyle, co Porsche?

Local Outerwear

Ubrania dostałem do testu w ramach współpracy z Ridepoland.com – polskim dystrybutorem Locala.


Spodenki Local Outerwear Freedom

Local Outerwear spodenki Freedom

Pełny pakiet marketingowy znajdziesz na oficjalnej stronie, więc napiszę tylko o tym, co faktycznie na szlaku rzuciło mi się w… nogi:

  • sześć rozmiarów – to najmniej oczywista, a zarazem kluczowa cecha odróżniająca Locala od popularnych marek. Zazwyczaj mam problem z dopasowaniem gaci w rozmiarze S – przed jazdą muszę dociągnąć wszystkie rzepy, założyć pasek (jeśli się da) lub zjeść parę burgerów w Bike-Barze. Rozmar XS Locala siadł idealnie bez żadnych kombinacji (choć na wypadek nagłego rozwolnienia – rzepy ściągające i szlufki paska też są). Tylko tych burgerów żal…
    Local Outerwear spodenki Freedom rzepy pasek
  • wodoodporna powłoka – biorąc pod uwagę, że w tym sezonie jeździłem w deszczu więcej, niż w całym swoim dotychczasowym życiu, miałem okazję przetestować tą cechę dużo dokładniej, niż bym chciał… Producent opisuje je jako wodoodporne. W praktyce, tyłek dalej prędzej czy później się odmoczy, ale przelotnych opadów czy wody zalegającej na szlaku nawet nie zauważy.
    Local Outerwear spodenki Freedom
  • mocny materiał – trzeba przyznać, że spodenki są dość pancerne. Lepiej żeby były, przy tej cenie… Po kilku mocno błotnych dniach w górach, materiał na tyłku niestety minimalnie się odbarwił od tarcia, ale poza tym, po kilkunastu praniach nie ma na nich śladów zużycia.
    Local Outerwear spodenki Freedom
  • zamki wentylacyjne – ze względu na tą pancerność, dobrze że w cieplejsze dni można poczuć wiatr we włosach, dzięki sporego rozmiaru wywietrznikom na wewnętrznej stronie ud.
    Local Outerwear spodenki Freedom wywietrznik
  • magnetyczne kieszenie – brzmi Sci-Fi, ale chodzi o to, że „klapy” kieszeni trzyma magnes – więc można błyskawicznie sięgnąć po smartfona, jednocześnie nie bojąc się o to, czy po sekcji hopek, będzie po co sięgać.
    Local Outerwear spodenki Freedom kieszeń
  • brak pampersa – tak, w cenie 579 zł nie udało się upchnąć wewnętrznych spodenek z wkładką. Producenta należy pochwalić… za fantazję. I odwagę. Ale głowa do góry – pampers może być Twój za jedyne 199 zł ekstra.
    Local Outerwear spodenki Freedom

Jersey Local Outerwear Glory

O ile w przypadku spodenek można łatwo wymóżdżyć kilka bajerów nadających się do wykropkowania w teście, to z jerseyem jest problem. Ostatecznie jest to po prostu koszulka z długim rękawem, która ma:

  1. Ładnie się układać.
  2. Oddychać i szybko schnąć.
  3. Nie ulegać zbyt szybkiemu rozkładowi.
Local Outerwear jersey Glory

Cena ceną, ale muszę przyznać, że to najlepiej skrojony jersey, jakiego miałem.

O ile ze spełnieniem pierwszych dwóch punktów nie ma żadnego problemu (koszulki Locala też są dostępne w rozmiarach od XS do XXL), to w kwestii odporności na zniszczenia muszę odnotować, że zaciągnięcie materiału jest tu tak samo prawdopodobne, jak u konkurencji. Ale ja mam klątwę – w każdej koszulce mam *jedno* zaciągnięcie. Tak, jakbym musiał każdą ochrzcić – potem są niezniszczalne. Więc Local też oberwał.

Local Outerwear jersey Glory

Local Outerwear jersey Glory logo

Local Outerwear jersey Glory logo


Podsumowanie

Szorty nie mają więc własnego Wi-Fi, a jersey nie przyniesie Ci piwa. Są perfekcyjnie skrojone i super porządnie wykonane, ale nie znaczy to, że nie uda Ci się ich zajechać w przeciągu paru intensywnych sezonów. Sprzedając wszystkie przywieszone do nich metki w skupie makulatury, możesz odzyskać sporo pieniędzy przeznaczonych na zakup, ale pod względem liczby ficzerów i tak daleko Localowi chociażby do mainstreamowej Endury.

Local Outerwear

Local Outerwear

Local Outerwear

Ale nie o ficzery i mainstream tu chodzi. Porównywanie tych marek przypomina porównywanie… iPhone’a do telefonów z Androidem. Te drugie są tańsze i mają wszystkie technologiczne nowinki, ale jeśli chcesz stylowy, cieszący oko i „po niemiecku” dopracowany produkt, który po prostu dobrze robi to, co ma robić – i tak w końcu skończysz z „jabłkiem” w kieszeni. Prawdopodobnie w kieszeni z kolorowym logo Local Outerwear.

Local Outerwear spodenki Freedom logo haft


Spodenki Local Outerwear Freedom 2016

Jersey Local Outerwear Glory 2016


Zobacz też:

 

  1. Spodenki super pancerne, na 4 panecernyvh sie wychowale wiec kocham niemieckie :). Brak pampy:(

  2. Karolina Kwiatkowska

    Z przykrością informuję, że do mnie do domu, w zimie, nie da się wjechać kultowym, dopracowanym, jedynym w swoim rodzaju, Porsche 911, na ten przykład :-)

  3. A ja jestem zadowolony z Endury… spodenki za 300 zł z wentylacją i wieloma kieszonkami… A iPhona nigdy nie kupię! ;)

  4. Cenowo to Local nie jest jeszcze kosmiczny. Krótkie spodenki od IONa w polskiej dystrybucji cenę mają zawieszona w stratosferze niemalże.

  5. Cena kompletu zaniżona, o ile spodenki można mieć jedne, to jerseyów trzeba mieć kilka sztuk ;-) Cena jak cena, za dobre i trwałe rzeczy warto dać więcej. Chociaż spodenki na oko jakoś mega nie odbiegają funkcjonalnie od endury na ten przykład.

  6. „magnetyczne kieszenie – brzmi Sci-Fi” – kurcze to moje Foxy też takie zaawansowane :) Musiałem niezłą wyprz trafić, bo dałem 130zł razem z wewnętrznymi!

  7. a gdzie jest tabelka z rozmiarówką? :)

  8. Panie Michale, nie wiem od kiedy jest promocja na ridepoland ale ciuchy można kupić taniej :)

  9. „…który po prostu dobrze robi to, co ma robić – i tak w końcu skończysz z „jabłkiem” w kieszeni” – tu pojechałeś :D chyba, że chodziło Ci o tzw. snobizm :D

Dodaj komentarz do tekstu Test: Local Outerwear – spodenki Freedom, jersey Glory

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Najlepsze rowerowe porady [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Konkurs, Skill / 

Zaszaleliście! Pod wpisem konkursowym pojawiło się ponad 150 komentarzy! Niektóre poważne, niektóre trochę mniej, ale wszystkie bardzo dużo mówiące o tym, jakie rady najbardziej pomogły Wam na szlaku. Liczyłem na to, że wybór zwycięzców będzie łatwiejszy, dlatego ogłoszenie wyników trochę się przeciągnęło. Ale oto jest!


Udział w szkoleniu podstawowym wygrywają:

„Kropa”:

Konieczność ustalenia prawidłowego środka ciężkości podczas jazdy: „Błędem, który popełnia wielu ludzi, jest przesunięcie środka ciężkości całkowicie na tył roweru podczas jazdy na wprost. Musisz pamiętać o dociążaniu przedniego koła. Jeżdżąc enduro, nie znasz trasy i jesteś w ciągłym oczekiwaniu na to, co będzie przed Tobą, więc aby mieć maksymalną kontrolę nad kierunkiem jazdy i hamowaniem, środek ciężkości musi być położony prawidłowo. Ugnij ręce w łokciach, co ułatwi ustawienie linii ramion w prawidłowej pozycji i dociąży przód roweru, pięty trzymaj nisko, a kolana lekko ugnij – nie tylko rower amortyzuje jazdę, ale również robi to Twoje ciało.

…oraz „c2u”:

Rzecz nie w tym, z jaką prędkością wchodzisz w zakręt, ale z jaką z niego wychodzisz.

Udział w szkoleniu średnio-zaawansowanym wygrywa:

Łukasz Gorzym:

Nogi i ręce to najlepszy amortyzator. Wyluzuj. Korzystaj z nich. Luźno na nogach.

 

W imieniu swoim i ekipy Enduro Trails – gratuluję!


Mam nadzieję, że cenną nagrodą dla Was wszystkich będzie podsumowanie wszystkich wartościowych porad, jakie wymieniliście w swoich zgłoszeniach. Miłej lektury i powodzenia na szlaku!


O głowie

  1. Głowa rządzi całym ciałem, każdy manewr zaczyna się w głowie, całe ciało podąża za głową.
  2. Musisz się wyzbyć strachu.
  3. Nie próbuj, rób albo nie rób, nie ma próbowania.
  4. Wyłącz myślenie o niebezpieczeństwach, dając działać zebranemu doświadczeniu i Twemu przewspaniałemu rowerowi!
  5. Jeżeli się zastanawiasz, czy dasz radę coś zjechać/skoczyć, najlepszym testem jest, czy możesz sobie wyobrazić jak to robisz w tym konkretnym momencie (bez kraksy – przy. red.).
  6. Zanim polecisz tego dropa, stań na nim, zamknij oczy i wyobraź to sobie krok po kroku, jak najeżdżasz, wybijasz się i gładko lądujesz. Jeżeli tego sobie nie potrafisz wyobrazić, złaź z stamtąd! Kluczem do jazdy na rowerze jest wyobraźnia.
  7. Najważniejsze, to nie panikować.
  8. Zawsze jeździj z głową.
  9. Kask wkładasz na głowę, nie zamiast!
  10. Po prostu musisz zajebiście chcieć to zrobić.
  11. Never give up!!!
  12. Przestań się mazać.
  13. Za dużo filozofujesz, to nie forum o enduro tylko góry. Ciśnij! Wytłumaczę Ci na dole.

O jeżdżeniu

  1. Nie pi****ol, jedź.
  2. Żeby jeździć, to trzeba jeździć.
  3. Trenuj, trenuj!
  4. Nieważne czy będziesz jeździł dobrze czy Źle! Obyś tylko jeździł dobrze!
  5. Dużo jeździć. Reszta przyjdzie sama.

O pozycji

  1. Pozycja, pozycja i raz jeszcze pozycja. Pozycja determinuje wszystko.
  2. Ciężkie nogi, lekkie ręce, otwarta głowa.
  3. Kolana szeroko, rower ma gonić pod tobą.
  4. Nogi i ręce to najlepszy amortyzator. Wyluzuj. Korzystaj z nich. Luźno na nogach.
  5. „Luźna dupa”, co ma skrótowo obrazować aktywną pracę ciałem podczas jazdy w terenie, balans przód/tył i na boki, a wszystko to przy jak najbardziej luźnym organizmie.
  6. Daj jechać rowerowi, ręce luźno, a stopy na pedałach równoważą temat.
  7. Dupa niżej, pięty w dół, szeroko ręce.
  8. Nie wypinaj dupy. Ciało centralnie nad rowerem.
  9. Masz być luźny kur…, a rower ma pod tobą kur… Tańczyć!
  10. Nie trzymaj kurczowo kierownicy, rozluźnij przedramiona.
  11. Tyłek za siodło na stromych zjazdach.
  12. Wbijanie pięt w ziemię.
  13. CHICKENHEAD zamiast CHICKENLINE.
  14. Pięty nisko – lepsze przeniesienia środka ciężkości na zjazdach.
  15. Rozluźnij się.
  16. Oddychaj, oddychaj jak jedziesz, cały czas oddychaj i luźno.
  17. Ręce na kierownicy, nogi na pedałach i jakoś to będzie.

O patrzeniu

  1. Patrzeć do przodu, a nie przed koło.
  2. Patrz tam, gdzie chcesz jechać.
  3. Otwórz oczy, jak lecisz.
  4. Patrz do przodu jakieś 10 m przed siebie, nie na przednie koło! Ponieważ nie zauważysz drzewa które jest schowane za długim zakrętem i większości przeszkód na ziemi!
  5. Patrz gdzie jedziesz, bo jedziesz tam, gdzie patrzysz.
  6. Dojedziesz tam na czym się skoncentrujesz. Jeśli koncentrujesz się na ziemi po nogami, to najlepszy sposób na glebę.
  7. Pedał lekko w górę, stopa na niego, patrzysz na wprost, nie pod koło i… dajesz!

O zakrętach

  1. Synek! Ale nie kręć tak tą kierownicą tylko pedałuj i jedź!
  2. Zwalniaj przed zakrętem, nie w trakcie skręcania.
  3. Ciężar ciała na zewnętrznym pedale przy ostrym zakręcie.
  4. W czasie skręcania (w płaskich zakrętach) dognij do ramy przeciwną nogę do kierunku skrętu (tą, która jest na dole).
  5. W zakrętach trzymaj tą nogę z przodu, w którą stronę skręcasz.
  6. Kręć tymi biodrami, dziewczyno! (w zakręcie).
  7. Rozpędzaj się powoli i nie ścinaj band.
  8. Rzecz nie w tym, z jaką prędkością wchodzisz w zakręt, ale z jaką z niego wychodzisz.
  9. Nie pedałuj przed braniem zakrętu.
  10. Zakręt pokonujemy całym ciałem, pochylając się, balansując a nie tylko skręcając kierownicą.
  11. Na winklach z bandami łokcie szeroko i wysoko, w czasie skrętu kładź rower do środka przez prostowanie łokcia reki wewnętrznej, a tułów zostaw naturalnie.

O szybkości i hamowaniu

  1. PUŚĆ TE HEBLE!!!
  2. Nie hamuj! Z hamowania są same problemy!
  3. Jak jedziesz szybciej, to mniej telepie.
  4. Najpierw ostro hamuj, potem tocz się dalej i dociążaj.
  5. Nie wolno za wolno.
  6. Szybciej znaczy bezpieczniej!
  7. Pociągaj za dźwignie hamulca tylko palcami wskazującymi, aby mieć lepszą kontrolę nad rowerem podczas hamowania.
  8. Hamuj przed sekcją techniczną (tam, gdzie jest najlepsza przyczepność), nigdy na sekcji technicznej.
  9. To, że jedziesz szybko, to jeszcze nie znaczy, że musisz hamować.
  10. Kto hamuje, ten nie jedzie.

O podjeżdżaniu

  1. Nie zapadaj się w czasie stromych podjazdów. Chodzi o ucisk na przeponę.
  2. Jak się toczy to się wtoczy – czyli nigdy nie przestawaj pedałować na podjeździe.
  3. „Siodełko w tyłek”…. czyli przesunięcie masy ciała (tyłka) na przod siodelka na ostrych podjazdach.
  4. Monitoruj puls i poza 80% HR Max staraj się jak najmniej jeździć, przecież chcesz jeździć jak najdłużej.

O skakaniu

  1. Luz w gaciach, to luz na hopach.
  2. Patrz, czy masz gdzie wylądować.
  3. Przy nauce skakania, buny hopa a nawet dropa, podstawowy błąd to ciągniecie kierownicy (odciążanie) zamiast pchania (dociążania).

O glebieniu

  1. Dzień bez gleby, to dzień stracony.
  2. Musisz się wypi****lić żeby wiedzieć kiedy jest ten moment, że się wypi****lasz.
  3. Nie wywraca się ten, co nie jeździ.
  4. Nigdy nie jeździj „ostatnich razy”!
  5. Jak sie nie wywrócisz, to sie nie nauczysz.

O sprzęcie

  1. Jeśli chodzi o zjazdy – sztyca niżej!
  2. W terenie sztyca w dół.
  3. Chcesz mieć skilla lepszego, upuść powietrza z opon kolego!
  4. Jeździsz w SPD i coś nie idzie? Jesteś wolniejszy, to wróć do platform.

O tym, co ważne

  1. Nie ważne na czym jeździsz, ważne jak to robisz.
  2. Przestań wydawać kasę na kolejne ulepszenia, zacznij na tym rowerze w końcu jeździć!
  3. Najważniejsze w enduro to się dobrze przespacerować z rowerem.
  4. Najważniejszy jest fun, w końcu o to chodzi w enduro.
  5. Szybciej, taniej i więcej zrzucisz z siebie niż z roweru.
  6. Jedziesz Ty a nie rower.
  7. Nie ważne jaka różdżka, ważne jaki czarodziej.
  8. Prawdziwa siła żadnej techniki się nie boi.
  9. Prawdziwego mężczyznę zrobi z ciebie Pump.
  10. Nie sprzęt lecz technika zrobi z ciebie zawodnika.

Masz coś do dodania? :)


Spodobały Ci się porady? Sprawdź też podobne artykuły:

Polecam też zapisać się do NEWSLETTERA, żeby nie przegapić kolejnych!

 

  1. Jak wszystko masz pod kontrolą,
    Znaczy, że jedziesz za wolno.

    1. “If everything seems under control, you’re not going fast enough.”
      ― Mario Andretti

  2. masa, siła, rzeźba ….. a kurde to nie ta tematyka :P

  3. „Proste są dla szybkich samochodów, zakręty są dla kierowców” – Colina Mcrae.
    Można przenieść do świata rowerów ;)

  4. Dobre rady są piękne, bo są piękne i dobre, i wiem, że mam puścić heble, ale normalnie krata piwa dla tego, kto mi da dobrą radę o tym JAK mam puścić te heble. Bo nie potrafię.

    1. Ja też nie ;) Ale jest parę dobrych porad, zwłaszcza:
      – hamuj przed zakrętem, nie na zakręcie – lepiej wejść w zakręt dużo za wolno i pokonać go swobodnie
      – hamuj przed najtrudniejszymi sekcjami, nie na nich (czyli to samo – lepiej zwolnić przed dywanem korzeni czy rockgardenem, niż na nim)

  5. Nikt nie wspomniał o puszce piwa ktora powinna znaleźć się w plecaku. Bez tego cel jazdy jest jakby mniej ważny.

    1. Co to za cel, jak jest cały czas pod ręką? Lepiej wypić w schronisku :)

Dodaj komentarz do tekstu Najlepsze rowerowe porady [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top