Showtime: Eurobike 2016

Showtime, Sprzęt / 

Pozory mylą – rzekł jeż, schodząc ze szczotki ryżowej. Pozornie zapowiadało się, że Eurobike będzie wyłącznie festiwalem e-bike’ów. A jednak, pojawiło się kilka godnych uwagi ciekawostek. Niektóre były już z dawna wyczekiwane, inne zupełnie zaskoczyły.

Oto mój subiektywny przegląd najciekawszych nowości na sezon 2017 z największych targów rowerowych w Europie.


antidote-darkmatter

Zaczynamy z grubej rury: najbardziej pornograficzny rower targów. Z Polski. Nasi rodzimi specjaliści od carbonu w końcu oficjalnie pokazali swoją nową zjazdówkę na kołach 27,5″: Antidote Darkmatter. Wygląda tak elegancko, że przed jazdą będziesz chciał się ogolić. To, oraz ręczna produkcja w Krakowie, przekłada się na cenę na poziomie 5000-5500 euro za ramę. Miło patrzeć, jak polska manufaktura dołącza do grona rozpoznawalnych na świecie butikowych producentów. / Fot. Pinkbike

dartmoor-primal-plus

Ale Antidote to nie jedyna nowość znad Wisły. Dla osób, które raczej mają za dużo miesiąca na koniec pieniędzy, niż odwrotnie, ciekawe rowery pokazał Dartmoor. Przede wszystkim, Primal+ w końcu będzie dostępny jako kompletny rower, co może w końcu zaowocować większą popularnością „plusów” na polskich szlakach. Będzie też tańsza konfiguracja, złożona na kołach 29″. / Fot. Dartmoor

dartmoor-bluebird

Nieco bardziej niespodziewanie pojawił się Bluebird, czyli ścieżkowy full, również kompatybilny z kołami 29″/27+ i wyposażony w nowy system zawieszenia. Nadal jest to jednozawias, ale wygląda dużo subtelniej od dźwigarów zapożyczonych z freeride’owego Wisha. / Fot. Dartmoor

dartmoor-blackbird

Z tego samego zawieszenia korzysta Dartmoor Blackbird – pełnoprawne enduro o skoku 160 mm. Prototypy widzieliśmy już dawno, ale w 2017 rower w końcu będzie dostępny w sprzedaży, od razu w dwóch wersjach wyposażenia. Tańsza, z Auronem, napędem SRAM NX i sztycą regulowaną KS, może się okazać hitem na miarę Horneta. À propos Horneta – prototyp pokazany na Facebooku został tak srogo zjechany, że aktualnie… rama powstaje na nowo. / Fot. Dartmoor

Swoją ofertę na 2017 srogo rozbudował też NS Bikes, pokazując między innymi Snabba 29″ (który przyjmie też 27+). Rowery ze średnim skokiem, kompatybilne z tymi dwoma rozmiarami kół, to ostatni krzyk mody. Podobnie jak metryczne dampery i Boost. NS jak zwykle za tymi trendami nadąża. / Fot. 7Anna

Na zeszłorocznym Eurobike, NS Bikes jako jedna z pierwszych firm, zaprezentowała plusowego hardtaila, czyli Djambo (jego prezentację i test znajdziesz na blogu). Na 2017 Djambo będzie dostępny w dwóch konfiguracjach, przy czym w obydwu zostały wyeliminowane słabe strony specyfikacji, o których pisałem w teście. Podobno została też poprawiona geometria (kąt główki 65 stopni!). / Fot. 7Anna

Kolejny dowód na ogarnięcie w bieżących trendach to (niezbyt endurowy) gravel Rag+. Kompatybilny z „szosowymi plusami” wydaje się być idealną szosówką dla kogoś, kto szuka uzupełnienia dla głównego roweru enduro, a z jakiegoś powodu nie chce plusowego hardtaila (bo np. już ma). / Fot. 7Anna

wtb-road-plus-horizon

Wspomniane „szosowe plusy” to nowy wynalazek WTB – koła 27,5″ obute w grubsze opony zamiast standardowych dla szosówek 28″. Czyli manewr podobny, jak z mieszaniem 29″/27+ w ramach MTB. Widać, że rowery z barankiem (czy można je jeszcze nazywać „szosowymi”?) przestały być kupowane wyłącznie przez golinogów i strava-racerów. Coraz więcej osób chce się nimi zapuszczać na epickie całodniowe wycieczki, niekoniecznie po asfaltach gładkich jak pupa niemowlaka odzianego w spandex. WTB za opony Road Plus Horizon zgarnęło nagrodę Eurobike Gold Award. / Fot. MTBR

hope-road-disc-brakes

Poza coraz większymi i bardziej terenowymi oponami, dość oczywistym trendem w szosówkach A.D. 2017 są hamulce tarczowe. Mimo, że UCI ciągle zabrania stosowania ich w wyścigach, producenci rozwijają swoje modele, celując w nowy sort owłosionych użytkowników graveli. Swoje (czterotłoczkowe!) zaciski, współpracujące z klamkami Shimano i SRAM-a, na Eurobike pokazał Hope. / Fot. Bikerumor

yeti-sb5-plus

Z kolei w drugą stronę – z szosy do MTB – przenika trend na „budżetowe” wersje carbonowych ram. Laminat w dwóch odmianach pierwszy wprowadził Santa Cruz, potem dołączył Canyon (z modelami XC), teraz Yeti. Droższe (lżejsze) wersje będą się teraz nazywać Turq, a tańsze otrzymają nieco mniej oryginalny przydomek „Carbon”. Widoczny na zdjęciu SB5+ to dla Yeti wstęp do światka plusów. Żeby zrobić miejsce w okolicach suportu, zamontowali wahacz z Rockridera 520s. Tak jakby… / Fot. VitalMTB

maxxis-minion-plus

Razem z nowymi modelami półtłustych fulli do agresywnej jazdy, pojawiają się adekwatne opony. Maxxis utuczył swoje klasyki: Minion DHF, Minion DHR2, High Roller 2. Kto pierwszy zaoferuje plusowe opony na błoto…? / Fot. Singletrack Magazine

schwalbe-2-6

W końcu oficjalnie pokazano też pół-plusy (czyli ćwierć-faty…?). Mowa o rozmiarze 27.5×2.6″, który zaciera granicę między klasycznymi oponami a plusami. Takie opony, zamontowane na szerokich (30-35 mm) obręczach, będą pasować do większości istniejących ram i pozwolą skorzystać z bonusu do przyczepności i komfortu bez wykładania walizki hajsu na nowy rower. / Fot. Pinkbike

wtb-ranger-26-plus

Podobna idea stoi za rozmiarem 26+. Na Eurobike miała miejsce premiera opony WTB Ranger. Jest dostępna w rozmiarze 2.8″ i 3.0″, co daje średnicę zewnętrzną porównywalną do klasycznych opon 27,5″. A tym samym – możliwość założenia do niemal dowolnego roweru enduro. Co też zamierzam zrobić – komplet Rangerów 26+ już czeka u mnie w garażu na koła :) / Fot. MTBR

lezyne-digital-drive

W artykule o plusach pisałem, że kluczem do sukcesu jest w nich bardzo precyzyjne dobranie ciśnienia. Dlatego miło widzieć, że producenci (na zdjęciu Lezyne) zaczynają wyposażać swoje pompki w elektroniczne manometry. / Fot. VitalMTB

maxxis-highroller-ebike

Ciekawostką są opony do rowerów elektrycznych. Kenda pokazała swoje modele już jakiś czas temu, teraz dołącza do nich Schwalbe i Maxxis. Teoretycznie może to dla nas oznaczać większy wybór wytrzymalszych i/lub lepiej tłumionych oplotów. Wiele jednak wskazuje na to, że modele e-MTB różnią się przede wszystkim posiadaniem stosownego certyfikatu, wymaganego w elektrykach rozpędzających się do 45 km/h. / Fot. VitalMTB

 

 

huck-norris

Kolejna ciekawostka oponiarska to Huck Norris – wkładka z pianki, zapobiegająca uszkodzeniu opony bezdętkowej przy dobiciu do obręczy. Przy okazji zmniejsza jej objętość i rozpycha ścianki boczne, ułatwiając uszczelnianie. Wygląda to na całkiem sprytną, budżetową imitację Schwalbe Procore. Moje obawy dotyczą przede wszystkim konieczności wlania ogromnej ilości mleka – duża, chropowata powierzchnia Hucka Norrisa pochłonie go raczej sporo… Trzeba będzie wygrzebać z szafy starą karimatę i sprawdzić to w praktyce. / Fot. Singletrack Magazine

innova

A jeśli ciągle nie możesz się zdecydować, czy wolisz mleko czy dętkę, Innova ma coś dla Ciebie: oponę bezdętkową z… półdętką? Czyli taka szytka, tylko że nie. / Fot. VitalMTB

eightpins-liteville

Prawdopodobnie najciekawsza nowość targów: mykmyk zintegrowany z ramą. Czekaliśmy, czekaliśmy i się doczekaliśmy. Sztyca Eightpins, stworzona we współpracy z Liteville i Syntace, oferuje niemal nieograniczony skok (20-220 mm zależnie od długości rury podsiodłowej), niską masę i prawdopodobnie bezawaryjność, ze względu na potężną grubość. Wada: dopasowanie długości wymaga sięgnięcia po brzeszczot. Oraz, póki co, kompatybilność tylko z jedną ramą: Liteville 601 Mk4. Producent udostępnia jednak standard mocowania za friko, więc może inni dołączą. / Fot. VitalMTB

2016 Specialized Enduro Launch

Nowy Specialized Enduro wprawdzie ze sztycą Eightpins kompatybilny nie jest, ale zwiastuje kolejną zmianę, którą przewidywałem już jakiś czas temu: nadejście sztyc regulowanych w rozmiarze 34,9 mm. Nowy Spec wprawdzie seryjnie jest wyposażony w cieńsze rurki z tulejami redukcyjnymi, ale rura podsiodłowa jest już gotowa na nowy, wyczekiwany standard. / Fot. Pinkbike

ks-lev-circuit

Jedną z pierwszych sztyc o średnicy 34,9 mm będzie KS Lev. Na Eurobike miała miejsce premiera długo przygotowywanego modelu sterowanego bezprzewodowo (Lev Circuit). Czy sterczące ze sztycy silnik i bateria faktycznie są bardziej estetyczne i funkcjonalne od jednego dodatkowego kabla na kierownicy…? Klienci zadecydują. / Fot. Bikerumor

9point8-long-stroke

Ciekawy jest też nowy model 9point8 Fall Line Long Stroke – skok do wyboru 175 lub… 200 mm! Co ciekawe, średnica to standardowe 30,9 lub 31,6 mm. Mam nadzieję, że producenci ram trochę przyspieszą skracanie rur podsiodłowych, żeby nadążyć za trendem długoskokowych mykmyków. / Fot. Enduro Magazine

pro-koryak-shimano

Na Eurobike ogólnie był wysyp sztyc regulowanych – swoje modele (raczej niewyróżniające się niczym szczególnym) pokazał m.in. Ritchey, X-Fusion, e*thirteen, FUNN i… Shimano. PRO Koryak to pierwsza sztyca regulowana japońskiego giganta. Z funkcjonalnego punktu widzenia, jest ekscytująca jak ramówka Polsatu: skok 125 mm, zamknięty tłumik, sterowanie linką. Klasyka. Ale jeśli podąży za tym typowa dla Shimano bezobsługowość, może to być kolejną ciekawą alternatywa w segmencie tańszych modeli – cena nie jest jeszcze znana, ale przy tak suchych ficzerach, obstawiam okolice 900 zł. / Fot. Pinkbike

mrp-ribbon

Dużo bardziej oryginalnie prezentuje się amortyzator MRP Ribbon. Podobno brytyjscy riderzy skarżyli się na kratownicowe podkowy zbierające błoto. Hm, może faktycznie tak było… No więc teraz kratownica jest z przodu, a tył podkowy jest gładki. Mam wrażenie, że nie do końca o to chodziło. Z ciekawszych ficzerów, nowy MRP ma przy uszczelkach guziczki do „odpierdywania” różnicy ciśnienia nagromadzonego podczas pracy i przy dużych zmianach wysokości (podobne do tych w Foksie 40). Kwestia odpierdywania wywołała niemałe kontrowersje przy okazji artykułu o serwisowaniu amortyzatora – okazuje się, że chyba jednak ma to sens. / Fot. VitalMTB

mrp-ramp-control

MRP pokazało też swój wihajster do tuningu komory powietrznej w widelcach Rock Shoxa. Jeśli zamiast bawić się tokenami wolałbyś zewnętrzne pokrętło, rozwiązanie MRP uczyni Twoje życie lepszym. / Fot. Pinkbike

rst-rebel

Od lat ślinię się na widelce upside-down, ale jakoś nie potrafią się one przebić na rynek… Jednak od czasu do czasu, ktoś coś pokaże – tym razem RST sklonowało Marzocchi RAC z roku 2000. / Fot. VitalMTB

magura-boltron

Znikąd pojawił się też widelec Magura Boltron. Teoretycznie dedykowany do e-MTB. Dlaczego akurat do nich? Cholera wie. Ale jak tak będą wyglądać e-bikowe nowości, to ja nie mam nic przeciwko! / Fot. VitalMTB

brakforceone-abs

Ale są też takie kwiatki: ABS do e-bike’ów. Eleganckie rozwiązanie nieistniejącego problemu. / Fot. MTB-News.de

kcnc-254mm-rotor

Jak już masz ABS, to najlepiej połączyć go z tarczą KCNC o średnicy 254 mm, dzięki czemu będzies w stanie spowolnić ruch obrotowy Ziemi. Oczywiście to też do elektryków. Jak szaleć, to szaleć! Czekamy na pasy bezpieczeństwa i zintegrowane kierunkowskazy. / Fot. Bikerumor

cane-creek-viscoset

Równie oryginalne są nowe stery Cane Creeka Viscoset, wyposażone w… tłumik skrętu. Tak, zgadłeś: do e-bike’ów. Ich pojawienie się było kwestią czasu, nawet napisałem o tym we wróżbiarskim artykule, którego ciągle nie opublikowałem… Przy coraz bardziej odciążonych przodach rowerów i coraz wyższych prędkościach – może nie jest to takie głupie, jak mogłoby się wydawać. / Fot. Pinkbike

cane-creek-opt

To też Cane Creek, ale nieco bardziej przyziemnie: właściciele damperów z dźwignią Climb Switch od teraz mogą usztywniać swój damper za pomocą manetki. Biorąc pod uwagę, jak fajnie CS działa, pewnie wielu riderów się na to zdecyduje. / Fot. Pinkbike

cane-creek-dd-il

Manetkę można podłączyć np. do nowego sprężynowego Cane Creeka DB InLine (w skrócie: DBIL – przeczytane na głos, wpada w ucho). Lekkie sprężynowe dampery to kolejny comeback sprzed lat, tylko w mocno unowocześnionej formie. / Fot. VitalMTB

canyon-disconnect

Coś zupełnie nowego pokazał natomiast Canyon. Pamiętasz zwycięski przejazd Aarona Gwina, z urwanym łańcuchem? Eksperymentalne rozwiązanie Dis/Connect pozwala urwać go… za pomocą manetki. No dobra, może nie tyle urwać łańcuch, co włączyć sprzęgło w bębenku piasty, co eliminuje zgubny wpływ napędu na pracę zawieszenia. Raczej wątpliwe, żeby rozwiązanie weszło do sprzedaży, ale biorąc pod uwagę Shapeshiftera… kto wie? / Fot. Enduro Mag

hope-casette

Do sprzedaży na pewno wejdzie 11-rzędowa kaseta Hope o zakresie 10-48. Jeszcze ciekawiej wygląda nowy model e*thirteen 9-46. To szerszy zakres, niż w SRAM Eagle! / Fot. Singletrack Magazine

box-components

Targi bez kolejnej iteracji napędu Box Components to targi stracone. Tym razem przerzutka i manetka, przeznaczone do współpracy z 11-rzędowymi kasetami SRAM-a i Shimano, są już gotowe do produkcji. Mają być dostępne w sprzedaży przed końcem roku. Nie wiadomo jeszcze, jak wypadną ceny na tle konkurencji. / Fot. Singletrack Magazine

stans-s1

Znane są natomiast ceny nowych kół Stan’s S1. Jest to cała seria kompletnych zestawów, opartych na znanych modelach obręczy, ale z nieco pogrubionymi ściankami. Koła są dzięki temu sporo tańsze od swoich odpowiedników ($455), a przy okazji mają być też trwalsze. Cena, jaką musisz zapłacić to 50-70 gramów na obręczy. Wygląda to na bardzo ciekawą ofertę dla riderów, których waga kuchenna nie jest cała brudna od smaru i gumy z opon. / Fot. VitalMTB

maxxis-carbon

Z drugiego końca skali: carbonowe Mavic XA Elite, czyli efekt mariażu Mavika z Enve. / Fot. VitalMTB

alchemist

Carbonowe Maviki zbyt mainstreamowe? Na pewno spodobają Ci się ręcznie rzeźbione (w Wenecji) koła Alchemist. Czyżby pierwsze obręcze… bezkomorowe? Nyple wkłada się tu od zewnątrz, więc nie trzeba się martwić zaklejaniem otworów taśmą. Kompatybilność z beskidzkimi rąbankami? Trudno powiedzieć. / Fot. Singletrack Magazine

topeak-bottle-cages

Topeak początkowo pozycjonował swoje koszyki na bidon jako szosowe, ale za sprawą Specializeda, nagle okazało się, że przyczepianie narzędzi do roweru jest bardzo enduro. Jeśli nie lubisz jeździć z ciężkim plecakiem, lub po prostu chcesz mieć najważniejsze narzędzia zawsze pod ręką, Topeak może być ciekawą alternatywą dla systemu S.W.A.T. / Fot. MTBR

uvex-jakkyll-hde

Jak już jesteśmy przy produktach enduro-specific, nie może zabraknąć kasków z odpinaną szczęką! Na pierwszy ogień idzie Uvex Jakkyll HDE, który – jak widać – zgarnął nagrodę Eurobike Gold Award i w końcu, lada moment powinien pojawić się w sklepach. / Fot. Uvex

bell-super-3r

Bell Super 3R to z kolei poprawiona wersja dotychczasowego monopolisty (na blogu znajdziesz test Super 2R). Najważniejsza zmiana to cieńsze pianki na skroniach, które w starszym modelu trzeba było wyrzucić, żeby w ogóle włożyć kask na głowę. / Fot. Bikerumor

lazer-revolution-ff

Lazer Revolution FF atakuje nasze oczy na targach od paru lat, ale wygląda na to, że niebawem będzie można go kupić. Nie będzie on jednak bezpośrednim konkurentem Bella czy Uvexa, bo jest szpetny jak noc. Jak również dlatego, że demontaż szczęki odbywa się tu za pomocą narzędzi. / Fot. MTBR

giro-chronicle-mips

Giro Montaro jest jednym z fajniejszych kasków enduro na rynku (test), ale niestety jego cena bardzo to odzwierciedla… Chronicle to jego prostsza i tańsza wersja: nie znajdziesz tu wprawdzie zintegrowanego mocowania kamery czy gumowych anty-ślizgaczy do gogli, ale dalej dostajesz MIPS-a i 46 otworów wentylacyjnych. No, może nie aż tyle, ale trochę ich jest. Jak dla mnie – potencjalny hit. / Fot. Pinkbike

endura-mtr

Nowy kask pokazała też Endura, ale moją uwagę bardziej przykuły te nakolanniki: MTR. Trzeba przyznać, że są bardzo nowatorskie, a to nieczęsto używane słowo w przypadku „skromnych” ochraniaczy. / Fot. VitalMTB

mavic-deemax

Skromne z całą pewnością nie są nowe buty Mavic Deemax, przygotowane we współpracy z Fabienem Barelem (co jest wystarczającym powodem, żeby je kupić). Trzeba mieć jednak jaja, żeby wybrać akurat ten wariant kolorystyczny… / Fot. VitalMTB

dmr-vtwin

Buty Barela… to znaczy Mavika, możesz wpiąć np. w nowe pedały zatrzaskowe DMR V-Twin. Patent Shimano na system SPD niedawno wygasł, więc prawdpodobnie niedługo wszystkie nowe „kliki” będą wyglądać tak samo. / Fot. Pinkbike

adidas-trailcross

Adidas Terrex Trail Cross to model do platform, w którym wyróżnisz się równie mocno, jak w powyższych Deemaxach. Ochraniacze z D3O na kostki to na pewno fajna sprawa, ale ja chyba jednak zostanę przy bardziej stonowanych rozwiązaniach… / Fot. Singletrack Magazine

ion-shoes

…jak na przykład te całkiem zgrabne ION Raid_AMP. / Fot. Pinkbike

ion-socks

ION pokazał też ciekawe skarpetki z ochraniaczami kostek i piszczeli. Coraz więcej osób wybiera podkolanówy w stylu Ronaldo, więc w sumie czemu nie…? Ale hola hola! Jak zaczynam pisać o skarpetkach, to znak, że ciekawe nowości się wyczerpały. Czas zatem kończyć. / Fot. VitalMTB

bmc-ebike

Nie wypada jednak skończyć relacji z Eurobike bez co najmniej trzech rowerów elektrycznych. Po cierpliwym przeczytaniu tak długiego artykułu postanowiłem nie karać Cię potworami w stylu nowego Scotta czy Haibike’a, dlatego łap prototyp BMC – świeży wypiek prosto z drukarki 3D. Musisz przyznać, że nie wygląda najgorzej! Oczywiście pomijając wyblakłe opony… / Fot. E-Bike Magazine

rotwild

Podobnie jak Rotwild R.G+ FS (kto im wymyśla te nazwy?!). W przeciwieństwie do BMC, Rotwilda możesz już kupić i cieszyć się darmowym wyciągiem wszędzie tam, gdzie akurat jesteś. / Fot. E-Bike Magazine

romet-ebike

Swój pierwszy elektryczny rower MTB pokazał też nasz rodzimy Romet. Jest oparty o nowy napęd Shimano STEPS i koła „plus”, więc jest szansa, że będzie spoko. Brzydki…? Zawieś oko na stojącym obok Jigu+. / Fot. Romet

pinduro

Na zakończenie oficjalnie najlepsza nazwa targów: Portus PINDURO. Hm, zaczynam rozumieć, dlaczego Pinion i enduro nie idą w parze… / Fot. Pinkbike


Podsumowanie Eurobike 2016

Nowinki zaprezentowane na Eurobike były w dużym stopniu przewidywalne. Mamy więc ciąg dalszy kombinacji z rozmiarami kół i opon. Aktualnie na fali jest odwrót od fatbike’ów na rzecz ścieżkowców 29″/27+, oraz nowych rozmiarów 26+ i 27.5×2.6″.

W Niemczech nie zabrakło też oczywiście potopu e-bike’ów i sprzętowych nowości przygotowanych z myślą o ich nich. Niektóre mogą się okazać bardzo interesujące również dla riderów „akustycznych”. Już niedługo pełny artykuł na ten temat!

Poza oczekiwanymi „sucharami”, pojawiło się jednak parę naprawdę ciekawych innowacji. Najważniejsza to na pewno zintegrowana z ramą sztyca regulowana Eightpins. Na dzień dzisiejszy nie podbije na pewno rynku, ale są ogromne szanse, że projektanci pójdą w kierunku wyznaczonym przez Liteville. Drugą Ciekawostką przez duże „C” jest system odłączanego napędu w Canyonie. Czy za kilka lat będziemy na rowerze operować sprzęgłem jak w motocyklu…?

Najbardziej jednak cieszy, że w te wszystkie trendy i nowinki bardzo dobrze wpisują się nowości polskich producentów. NS Bikes czy Dartmoor, zupełnie nie mają się czego wstydzić przed światową konkurencją. Nie wspominając o totalnie odjechanym Antidote, z którym mógłbym umówić się na randkę!

Tym bardziej wyczekuję zbliżających się targów Bike Expo w Kielcach, na których w końcu zamierzam pojawić się osobiście. Do zobaczenia 29 września!


Zdjęcie tytułowe: Kellys Bicycles Polska


Zobacz też podobne wpisy:

 

  1. Sporo ciekawostek,lekko,ale konkretnie napisane, fajnie się czyta, dzięki

  2. Gdzie można te opony 26+ kupić?

    1. Na razie chyba jeszcze nigdzie, ale lada moment sklepy handlujące WTB powinny mieć je w ofercie.

  3. huck Norris fajne, chociaż cena lekko powala jak za kawałek pianki – 79 ojro:/

    1. Procore wygląda przy tym okazyjnie ;)

      1. Ten wkład jest z pianki sieciowanej, która, pomimo że chropowata, ma przewagę komórek zamkniętych. Przy lepkości mleka, wcągnie go tyle co nic, „po powierzchni”.
        Odradzałbym testowanie otwartokmórkowej pianki niesieciowanej, ale ona sama w sobie nie miała by wartości dodanej, bo ma b. niską odporność na ściskanie (siada na stałe).

        1. Masz rację, pianka nie nasiąknie mlekiem wewnątrz, ale już sama jej powierzchnia jest na oko porównywalna do powierzchni opony. A mleko tworzące warstwę na piance nie spełnia swojej funkcji. Więc zakładając, że połowa mleka „osiądzie” na piance, trzeba by wlać go przynajmniej o połowę więcej niż zwykle, żeby jeszcze coś w oponie chlupało na wypadek przebicia.

  4. Dzięki za fajny opis nowości !

  5. Szkoda, że zabrakło wzmianki o nowych Marzocchi. Swoją drogą ciekaw jestem, czy ta nowa czarna anoda dorówna trwałości starej czarnej z dawnych bomberów.Espresso niestety było porażką na całej linii :(

Dodaj komentarz do tekstu Showtime: Eurobike 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Test: Kross Dust 3.0 2016

Sprzęt, Testy / 

Prezentację tego modelu zamknąłem pytaniem: czy Kross Dust jest hardtailem wartym swojej ceny? Czy za te pieniądze nie lepiej kupić fulla? Odpowiedź jak zwykle jest jednoznaczna: to zależy. Z całą pewnością test ten pokazuje, że wybór jest dużo mniej oczywisty, niż mogłoby się wydawać. I niestety, że drogie rowery są fajne :)

Test Kross Dust 3.0 -

Wpis powstał we współpracy z firmą Kross.


Rama

Przyznaję to ze smutkiem, ale… hydroformowane rury żywcem wzięte z Soila wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko niż te z Moona. Kształty pięknie się zlewają i zapewniają dobrą elastyczność. Ocenianie właściwości amortyzujących sztywnej ramy MTB jest dość abstrakcyjnym pomysłem, ale w każdym razie, na drobnych nierównościach zdecydowanie nie ma się wrażenia jazdy na kowadle.

Test Kross Dust 3.0 -

Może to kwestia gustu, ale o gustach się dyskutuje – a jakże – więc napiszę, że moim zdaniem Dust jest jednym z najładniejszych i najbardziej dopracowanych hardtaili na rynku.

Test Kross Dust 3.0 - główka ramy

Kształt główki ramy idealnie zlewa się z dolną i górną rurą.

Test Kross Dust 3.0 - SRAM GX

Dopracowane są też detale praktyczne – przewód Reverba jest w całości schowany w ramie, podobnie jak kabel przedniej przerzutki side-swing, jeśli z jakiegoś powodu zdecydujesz się na taką. Przewody tylnego hamulca i przerzutki są przykręcone pod dolną rurą aluminiowymi przelotkami. Jest też miejsce na bidon, moim zdaniem niezbędny ficzer w każdym ścieżkowym sztywniaku.

Test Kross Dust 3.0 -

Test Kross Dust 3.0 - siodło

Geometria jest nowoczesna – przód jest przyzwoicie długi, tył krótki, podsiodłówka stroma. Jak wiesz z zestawienia hardtaili do 6000 zł, moje największe obawy budził kąt główki ramy. Więcej na ten temat za chwilę, we wrażeniach ze szlaku.

kross-dust-geometria


Wyposażenie

Szczegółowy opis całej specyfikacji znajdziesz w bikepornie – bardzo polecam jego przejrzenie.

Bikeporn: Kross Dust 3.0

 

Które komponenty wyróżniły się podczas testu?

Amortyzator Rock Shox Revelation RL Solo Air

Revelationa nazwałem kiedyś „przerośniętym widłem XC” i podtrzymuję tą opinię. Czy to wada? W rowerze enduro – tak. W ścieżkowym sztywniaku, który cały jest takim trochę cross-country na sterydach, Revelation sprawdza się bardzo dobrze.

Test Kross Dust 3.0 - Rock Shox Revelation

Skok 130 mm pasuje tu idealnie – dużo wybacza, ale nie powoduje „pływania” geometrii przy dużym ugięciu.

Test Kross Dust 3.0 - Rock Shox Revelation

Po ustawionym pierwszego dnia 25% sagu, Revelation spisywał tak dobrze, że w czasie testu zupełnie zapomniałem o jakichkolwiek pokrętłach.

Obręcze WTB STP i23

Szerokość wewnętrzna 23 mm daje odpowiednie podparcie oponom, choć zawsze byłoby fajniej, gdyby były szersze. Obręcze są tubeless ready, musisz tylko dokupić taśmę, wentylki i mleko.

Test Kross Dust 3.0 - WTB STP i23

Tylne koło udało mi się lekko scentrować, polecam więc dociągnąć szprychy przy serwisie zerowym.

Opony Schwalbe Nobby Nic

Jeśli chodzi o rozmiar i bieżnik, idealnie pasują do charakteru Dusta. Niestety nie dorastają do jego potencjału przez wybór najtańszej wersji Performance. Szkoda, że w topowej specyfikacji zabrakło budżetu na coś lepszego.

Test Kross Dust 3.0 - Schwalbe Nobby Nic Performance

„Performance” – napis, którego nie chcesz widzieć na oponach Schwalbe.

Hamulce SRAM DB5

W połączeniu z dwoma tarczami 180 mm hamują naprawdę nieźle, ale… głośno. Zwłaszcza na zimno, mają tendencję do wpadania w nieprzyjemne wibracje. Rozwiązanie: jechać szybciej!

Test Kross Dust 3.0 - SRAM DB5

Klamki mają regulację odległości od kierownicy i obejmy kompatybilne z systemem Matchmaker – kokpit jest bardzo uporządkowany.

Test Kross Dust 3.0 - SRAM DB5

Zarówno z przodu, jak i z tyłu zamontowano tarcze 180 mm, zdradzając zbójnickie intencje Dusta.


Na szlaku

Dusta testowałem przede wszystkim na Singltreku pod Smrkem, Lipowskich Ścieżkach i Enduro Trails, bo jest to wręcz naturalne środowisko tego roweru.

Joy Ride Festiwal Kluszkowce - maraton 1

…zaliczyłem też maraton w Kluszkowcach, żeby sprawdzić jak zachowuje się na bardziej naturalnych szlakach.

Podjazdy

Dust jest sztywniakiem ważącym poniżej 12,5 kg, ze stromawym kątem podsiodłówki i dość lekkimi kołami – czego się spodziewasz? Na podjazdach nie ma niespodzianek. Dopóki jest gładko, idzie jak przecinak i śmiało można go zabrać na maraton – co też zrobiłem, świetnie się przy tym bawiąc (a starty w maratonach i świetna zabawa nie zawsze idą w parze).

Test Kross Dust 3.0 - podjazdy

Kiedy teren robi się bardziej techniczny, trzeba trochę popracować ciałem, bo tylne zawieszenie nie wyręczy Cię w szukaniu trakcji. Cała nadzieja w tylnej oponie. Nobby Nic to dobry wybór, ale w zastosowanej tu wersji Performance – niekoniecznie. Upgrade w wersji minimum: tubeless.

Test Kross Dust 3.0 - podjazdy

Gdyby był to full enduro, zaproponowałbym też wymianę zębatki z 34T na coś mniejszego, ale okazało się, że w lekkim, szybkim sztywniaku, nieco większy blat jest w sam raz.

Czemu rowery do maratonów nie są takie jak Dust…?

No właśnie… szybkim? Start w Kluszkowcach dał mi bardzo do myślenia – czemu rowery do maratonów nie wyglądają właśnie tak? Na podjazdach zupełnie nie czułem się spowolniony sprzętem. Brzuszkiem – może tak, ale nie sprzętem. A na zjazdach…


Zjazdy

Podczas testów na singlach zaliczyłem kilka Personal Bestów na Stravie, a na paru segmentach nawet wbiłem się do pierwszej dziesiątki, co zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu. I to nie tylko dlatego, że wolno jeżdżę (to też), ale przede wszystkim na wycieczkach nie chce mi się spinać i walczyć o wirtualne rekordy. Dust ma jednak gdzieś Twoje #endurobezspiny i nie uznaje takiego podejścia.

Dust ma gdzieś Twoje #endurobezspiny

Jak tylko zbliżasz się do ciekawszego odcinka, jakimś sposobem atakuje Twój układ nerwowy prowokując dzikie korbienie przy każdej możliwej okazji, pompowanie nawet najmniejszej muldki i wchodzenie w zakręty z nieodpowiedzialną prędkością. Na próby wytracenia prędkości reaguje pełnym rozczarowania zawodzeniem hamulców. Te są skuteczne i łatwe w opanowaniu, ale z pewnością nie ciche.

Test Kross Dust 3.0 - pompowanie

Fot. Igor Chudy

Na gładkich, singlowych zakrętach Dust wkleja się w zakręty lepiej od fulla enduro – czując sztywność i stabilność geometrii dokładnie wiesz, na ile możesz sobie pozwolić. Rower daje bezpośredni feedback, regularnie przekazując najświeższe wieści ze styku opona-podłoże.

Test Kross Dust 3.0 - jazda

Jest to o tyle kluczowe, że wspomniane już Schwalbe w wersji Performance pozostawiają sporo do życzenia. Przy niskim ciśnieniu można śmiało śmigać po suchym, ale jeśli nie mieszkasz na południowej Kalifornii i planujesz jazdę w zróżnicowanych warunkach, przynajmniej na przód zainwestuj w coś lepszego (wywalając przy okazji dętki). Jest to zdecydowanie pierwszy i raczej ostatni upgrade, jakiego ten rower potrzebuje.

Test Kross Dust 3.0 - singletrack

Na liście zakupów musisz jeszcze tylko uwzględnić pedały – zdecydowanie polecam zatrzaski. O ile w fullu dylemat między SPD a platformami jest tematem otwartym, to w sztywniaku wpięcie butów daje +10 do kontroli na tych bardziej dzikich (w każdym tego słowa znaczeniu) zjazdach.

Test Kross Dust 3.0 - zwrotność

Fot. Igor Chudy

Dzięki dość długiej ramie (podobnie jak w Moonie, warto wziąć większy rozmiar) Dust prowadzi się na nich wystarczająco pewnie, ale w najbardziej stromych miejscach gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl, czy jednak z łagodniejszym kątem główki nie byłby jeszcze lepiej. Strome, trudne, naturalne zjazdy pokonuje się na Duście o niebo lepiej, niż na sztywniaku do XC, ale w takich warunkach daje się odczuć, że żywiołem tego roweru jest zabawa na nieco spokojniejszych ścieżkach.

Test Kross Dust 3.0 - skok


Werdykt

Dust 3.0 jest bardzo dopracowanym i pełnym charakteru sztywniakiem. Jego główny problem polega na tym, że jest… sztywniakiem. Za dokładnie te same pieniądze możesz kupić najtańszy model ścieżkowego Soila o skoku 130 mm – czyli praktycznie Dusta z tylnym zawieszeniem. Będziesz musiał zrezygnować z Reverba czy napędu 1×11, a zamiast całkiem przyzwoitego Revelationa dostaniesz niezbyt szałowego Sektora. Ale bądźmy szczerzy – full to full. Mimo gorszego wyposażenia, w trudnym górskim terenie sprawdzi się lepiej.

Do kogo jest więc skierowana topowa wersja Dusta? Cóż, nie każdy regularnie jeździ „w trudnym górskim terenie”. Sztywniak Krossa jest stworzony przede wszystkim do czerpania potężnej frajdy z jazdy po singlach (naturalnych czy sztucznych) i w tej roli spisuje się genialnie.

Test Kross Dust 3.0 - banda

Fot. Igor Chudy

Rower ten widzę też jako świetne narzędzie do łojenia górskich maratonów MTB. Na tle powszechnych w „peletonie” carbonowych sztywniaków, Dust jest prawdziwą okazją, zwłaszcza jeśli obliczysz stosunek ceny do szerokości uśmiechu w trakcie ścigania.

Joy Ride Festiwal Kluszkowce - maraton Cyklokarpaty

Solidne, warte swojej ceny wyposażenie i dobra rama z nowoczesną, stabilną geometrią pozwala też świetnie się bawić na niekoniecznie górskich zjazdach – takich, które trwają 30 sekund zamiast 30 minut i przez godzinę trzeba do nich dojeżdżać szutrami. Mieszkając w takich okolicach nie chcesz, żeby rower wygładził każdy kamień i korzeń. Jeśli brzmi to dla Ciebie jak niepotrzebne utrudnianie sobie życia – wybierz Soila. Jeśli jednak ze swoich tras starasz się wyciskać maksimum doznań i szukasz sprzętu prostego w utrzymaniu, a jednocześnie zabawowego i angażującego w jazdę, Dust jest rowerem dla Ciebie.

Test Kross Dust 3.0 -


Walety:

  • wyrazisty, angażujący w jazdę charakter;
  • wiadra miodu lejące się podczas jazdy po singlach;
  • wysokiej jakości, dopracowana w detalach rama;
  • kompletne, spójne wyposażenie.

Zady:

  • opony w wersji Performance;
  • na strome trasy: kąt główki ramy mógłby być łagodniejszy.

Cena: 6 999 zł (ale warto sprawdzić wyprzedaże na Ceneo)
Dostępne rozmiary: S/M/L/XL
Masa: 12,4 kg (rozmiar M, z pedałami, na dętkach)
Strona i sklep producenta: kross.pl/pl/2016/trail/dust-3-0


Przejrzyj też podobne wpisy:

 

  1. Co jest nie tak z tymi NN w wersji performance że tak po nich jedziesz?

    1. Przyczepnosc na NN 2.25 w wersji performance jest mniejsza niz na racing ralphach 2.1 evo

      1. hmmm, a ja jak wsiadłem na NN w wersji zwijanej, to miałem wrażenie : ooo ale klei w zakręcie i lekko sunie. Może różnicę robią sporo szersze obręcze i lepsiejsze trzymanie na feldze ? Ogólnie zdziwiłem się, że tak pojechałeś te oponki

        1. Też, ale przede wszystkim różnicę robi wersja opony – może miałeś zwijane, ale w wersji Evolution (całkiem fajne)?

    2. Te opony nie mają przyczepności, szczególnie na mokrym. Mieszanka gumy jest dramatycznie twarda.

  2. Super opisałeś Dusta,i w pełni się z Tobą zgadzam.Uważam,ze idealnie wybrałem właśnie ten model do moich preferencji i jazdy po pagórkowatym, leśno-nadjeziornym terenie gdzie mieszkam (pojezierze lubuskie),a i do Świeradowa czasami się wypuszczam.Wszystko się zgadza,zalanie mlekiem pozwoliło na większy komfort i przyczepność,Dust uwielbia szybkości,wtedy dopiero jest w żywiole,hebelki wyją jak zarzynane(taki ich urok)ale za to wiadomo,że hamują konkretnie.Jedynie co jeszcze bym dopisał to komfort w postaci reverba,niezastąpiony w zróżnicowanym terenie o dużym nachyleniu.No i na koniec jak dla mnie miód w postaci kolorystyki,czerń i czerwień to są moje ukochane rowerowe kolory,a biel przy tym wszystkim bardziej Dusta ożywia,w ogóle kolorystyka mocno podkreśla,że jest to nasz rodzimy produkt.Reasumując-„Dobre bo polskie”:)

  3. (porównuję same ramy) Dartmoor Primal 2016 ma lepszą geometrię: większy reach przy takim samym seat tube length, bardziej płaski kąt główki i jest dostępna jako sama rama za małe pieniądze. Innym konkurentem jest Eccentric (nie Djambo, bo kąt główki zbyt stromy).

    Dust wygląda lepiej — gięcie rurek i malowanie. Ma sztywną oś 142×12, choć to nieobowiązkowe w HT i pomaga głównie w przełożeniu części do fulla.

    Ile waży sama rama? Tej informacji nie mogę znaleźć na stronie producenta, a jest to bardzo ważny parametr przy takiej konkurencji.

    Dziwi mnie, że HT ścieżkowe mają tylko po jednym mocowaniu na bidon. Spokojnie dałoby się zmieścić trzy komplety par śrub (z góry i z dołu dolnej rury oraz na podsiodłówce), co pozwalałoby na zamontowanie większej ilości sprzętu bagażowego. Chętnie przełożyłbym część zawartości plecaka na ramę (pompka, bidony, wszelkiego rodzaju samorobne kontenery na narzędzia, dętki itp.)

    1. Samej ramy niestety nie ważyłem…

      A dodatkowe mocowania pewnie lada moment się pojawią, jak tylko trochę bardziej przyjmie się bikepacking.

  4. Czytam sporo 1enduro. Niektóre tematy kilkukrotnie. Muszę przyznać, że „nowoczesna geometria” wywołała lekki uśmiech. Pozdrawiam :)

    1. „Nowoczesna geometria” to dla mnie coś, czego jeszcze nie można nazwać „progresywną”, ale i tak jest na czasie i sprawdza się na szlaku.

  5. Generalnie rower nie jest drogi, biorąc pod uwagę osprzęt jaki ma zamontowany. Składałem ostatnio Eccentrica, na komponentach które pozostały mi po poprzednim rowerze, i na częściach używanych (tzw. demontaż z nowego roweru), reverb z licytacji, może dodatkowo zamontowany napinacz iscg (MRP 2x). Wniosek jest taki, że nie opłaca się składać tego typu rowerów samodzielnie, cenowo wychodzi podobnie, a na większość komponentów nie ma gwarancji. Dodatkowo pozostaje satysfakcja że złożyło się go własnoręcznie.

    1. Zgadza się, składanie to zabawa dla osób, które *dokładnie* wiedzą, czego chcą. I są gotowi za to zapłacić.

  6. „Dusta testowałem przede wszystkim na Singltreku pod Smrkem, Lipowskich Ścieżkach i Enduro Trails, bo jest to wręcz naturalne środowisko tego roweru.”
    Enduro Trails to chyba tylko twister?

    1. Nie tylko – tego typu rowery bardzo dobrze nadają się na wszelkie przygotowane (i nie tylko, ale zwłaszcza) trasy.

  7. No to tylko czekać na Grista, czyli Dust-a na plusach.

  8. Zawsze po takim artykule mam ochotę iść jeździć.
    Co do opon to wg Schwalbe N.Nic w wersji Performance ma taką samą przyczepność jak wersja Pace Star.Trail Star dopiero robi różnicę.
    Ja odczułem różnicę ale zmieniłem Perfo 2,25 na SS Pace Star 2,35. Zrobiło się jakby pewniej na łukach.

  9. Poza tematem.
    Schwalbe wypuściło na 2017 r. opony 2,6. Wg producentów obręczy można je zakładać na normalne obręcze (szerokość od 23 mm). To prawie plusy czy już plusy. Wydaje się, że na przód powinny się zmieścić do normalnych amortyaztorów.

  10. Witam cała społeczność rowerzystów. Z uwagi na dużą poczytnosc bloga 1enduro oraz okolice uczęszczana przez czytających go rowerzystów zwracam się z wielką prośbą o pomoc w poszukiwaniach zaginionej Aleksandry Partii. Bielszczanka zaginęła w środę 31.08.2016 około godziny 13 ostatni raz widziana na Stracone możliwe że skierowała się na magurke. lubiła chodzić po górach więc proszę o zwrócenie uwagi na wszystkich okolicznych szlakach. Zaginiona potrzebuje pomocy lekarskiej! W razie jakichkolwiek spostrzeżen proszę o kontakt z policja. Poniżej zamieszczam link do artykułu prasowego z zdjęciem http://bielskobiala.naszemiasto.pl/artykul/zaginela-aleksandra-patri-szuka-jej-gopr-policja-i-strazacy,3843936,art,t,id,tm.html W imieniu rodziny i przyjaciół bardzo dziękuję za dodatkowe zwrócenie uwagi na szlaku. Pana Michała proszę jeśli jest taka możliwość o zamieszczenie linka do ogłoszenia w widocznym miejscu na blogu. Z góry bardzo dziękuję za pomoc pozdrawiam Rafał

  11. Zastanawiam się nad zakupem Dust’a . L czy XL do wzrostu 185cm ?

  12. Właśnie dostałem wiadomość że pani Aleksandra się znalazła. Przepraszam za zamieszanie ale sytuacja była poważna. Pozdrawiam Rafał

  13. Gdyby te kółka to były 29 to dla mnie byłby hit ..

    1. Prawdopodobnie Grist będzie umożliwiał taką konfigurację.

  14. Pisze na początku ,że to jest test. Lecz pod zdjęciem znajdujemy: (Wpis powstał we współpracy z Krossem)Co to oznacza tego nie wiem, znaczy się zapłacili za test,a może otrzymałeś Dusta 3 w prezencie. Takie mnie wzięły wątpliwości, biorąc pod uwagę jakim fanem Jesteś nowoczesnej geometrii, rozpisując się o tym w każdym artykule. Nie zauważyłem stanowczej krytyki odnośnie geometri, wręcz odwrotnie.Czyli brać Dusta w ciemno?

    1. Praktycznie wszystkie testy na blogu powstały we współpracy z producentem lub dystrybutorem, bo niestety nie mam pieniędzy na zakup co sezon kilku rowerów do przetestowania ;) Nie znaczy to jednak, że ich treść jest z tego powodu w jakikolwiek „narażona”. Zasady współpracy z markami są ogólnodostępne na blogu (link w stopce).

  15. Do pełni szczęścia brakuje tu tylko odniesienia do Djmabo i opon plusowych :)

  16. A widzieli już modele krossa na 2017? Na anglojęzycznej stronie jest cała kolekcja ze specyfikacją lecz brak cen. Ten nowy Grist wygląda grubo! http://www.kross.pl/en/bikes/mtb

  17. tak na marginesie – cała kolekcja krossa już w twojej wyszukiwarce google :)
    (mimo, że na stronie odnośników brak)

    http://www.kross.pl/pl/2017/trail/soil-2-0-ex
    http://www.kross.pl/pl/2017/trail/grist-2-0

    1. Ma się ten refleks :)

      Ale dziwne że grist cięższy od smootha.

      1. Ano ;) Lżejszy głównie chyba dlatego, że: Smooth ma lepszy osprzęt GX vs nowy NX na Griście. Do tego Smooth ma zwijane opony snake skin, mniejsze nieco tarcze hamulowe oraz inny amor – ścigancką lekką Rebe, a Grist ma mieć RS Yari. Obydwa rowery wyglądają super. Pewnie ten stalowy będzie droższy. Czekam na ceny bo kto wie czy nie szarpnę się na jakąś trialówkę w przeciągu roku, o ile będzie ona uniwersalna i zastąpi chociaż po części mojego zwykłego górala.

        pzdr!

        1. Też się noszę z zamiarem kupna i na ten moment na tapecie:

          Kross Grist 2.0 (wszystko co trzeba – YARI,NX,Reverb, wygląd i zajebisty kolor rodem z carbonowych Canyonów);
          Kross Smooth Trail (staaaalll!!);
          Merida BIG Trail 800 (kaseta tył 46, nowy SLX, rekony+ i co dużo gadać ładny skubaniec);
          Romet JIG+ (Xfusion Macqueen – podobno spoko, kolory z dupy);
          NS Djambo 1 2017 (wizualnie gites, te szprychy w kolorze…, no i rekomendacja 1enduro ;)
          Dartmoor Primal+ (pewnie będzie i kompletny bike w ofercie – ale coś mi nie pasuje z tylnym trójkątem – wygląda jakby wideł 120 był za mały do tej ramy).

          Ogólnie czekam na ceny i trza będzie decyzję podejmować.

          1. No właśnie, ceny! Wybór rowerów co sezon robi się tak szeroki, że człowiek nie wie w czym wybierać. Trialowa oferta jest ciekawa bo jest masa różnych rowerów i opcji do wyboru, a nie jak ze zwykłym XC/MTB. Chyba najlepszym wyjściem będzie pojechanie do Bielska i przetestowanie tyle rowerów ile się uda. A Ty zamierzasz zmienić swój obecny rower na nowy czy szukasz czegoś do „wariowania”? Ja śmigam cały czas na zwykłym, ale w sumie całkiem dobrym HT 100mm skoku, który czasem nie wystarcza gdy robi się stoooomo w moich pomorskich okolicach. Bardzo podobają mi się trialówki lecz z drugiej strony napęd 1xXX nieco mnie niepokoi pod kątem zwykłej jazdy terenowej. Nie lubie przysiadów na jednej nodze ;) Ja obecnie patrzę na nieco bardziej agresywne XC – coś w stylu opisywanego na blogu Canyon SLX, który łączy b. niską masę jako 29er z nieco większym skokiem i fajniejszą geometrią. Z drugiej strony podoba mi się DUST 3.0, który wygląda mega. Ciekaw jestem bez kitu jak śmiga się na 27.5+. Może to jest właśnie to? Muszę spróbować jak będzie okazja na testy! Full’a testowałem raz – Enduro Scott Genius 700 Ltd Tuned i jechał po wszystkim jak czołg lecz nie czułem, że to nie jest to czego potrzebuję. Zbyt mozolna maszyna bez zrywu jaki lubię.

  18. Odnośnie Djambo to czy wiadomo czy będzie do niego można wepchać coś większego niż 29er 2,1 ?

  19. Cześć. Mam tego dusta od lipca i zadowolony z rowerka jestem. Pytanko mam takie : miałeś problem z dokręcaniem zacisku sztycy? Jak dokrece mocniej niz 3nm to nie wysuwa się, na zacisku jest 5-6 nm. Wada tylko u mnie czy jeszcze ktoś tak ma? PS. Probowaliscie wcisnąć na te obręcze jakieś szersze gumy?

    1. Moment „nadrukowany” na częściach to zwykle moment maksymalny. Zacisk sztycy zawsze warto dokręcać tak lekko, jak to możliwe (czyli do momentu, aż sztyca się nie obraca).

      Nie korzystałem z klucza dynamometrycznego, ale też nie miałem problemu z wyczuciem tego momentu. Przy mocniejszym dokręceniu – faktycznie Reverb przycina.

  20. Cześć,
    kupując Kross Dust 3.0 w jaki rozmiar celować przy wzroście 177cm?
    W teorii wpasuję się w M/L. „Jeśli jesteś na granicy rozmiarów, celuj raczej w większy”. Czy 177cm można już uznać za granicę pomiędzy M/L?
    Niestety na chwilę obecną nie mam gdzie przymierzyć się do tego roweru i zakupu planuję dokonać wysyłkowo.
    Miałby to być mój pierwszy trail’owy rower, ujeżdżany głównie na nizinnych terenach (woj. ZachPom).
    Wiem, że pytanie jest zbyt ogólne, jednak liczę na wskazówki ułatwiające wybór.

    Pozdrawiam.

    1. Cześć,
      Wszystkie wskazówki znajdziesz tutaj: http://www.1enduro.pl/wybrac-rozmiar-ramy/
      (przede wszystkim chodzi mi o konieczność wyliczenia, czy rura podsiodłowa nie będzie za długa)

      1. Dzięki za wrócenie uwagi na ten parametr. W natłoku informacji nie potraktowałem go wystarczająco poważnie.
        Z obliczeń wyszło mi, że w rozmiarze M sztycę wysunę na ok. 50mm. Przy rozmiarze L odpowiednio 20mm. Czy 20mm na sztycy regulowanej to nie jest zbyt mała tolerancja na regulację (przy zakupie bez przymiarki)? Biorąc pod uwagę dość szacunkowe dane i ew. błędy pomiarowe.

        PS. Robisz świetną robotę z tym blogiem.

        1. Na wszelki wypadek możesz mierzyć przekrok i policzyć jeszcze raz, ale 20 mm to całkiem spoko tolerancja.

Dodaj komentarz do tekstu Test: Kross Dust 3.0 2016

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

100+ na 27+

Miejsca / 

Facebook, Strava, Endomondo… Taaak… To gówno działa na człowieka. Możesz sobie myśleć, że jesteś fajny, ale i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto pojedzie szybciej, dalej i w ogóle lepiej. Przeglądałem właśnie statystyki ostatniego wypadu, kiedy w oczy rzucił mi się czyjś kolejny trip 100+. Czyli ponad 100 km. Motyla noga! – pomyślałem – piszę bloga o rowerach, a nigdy tyle nie przejechałem! Ludzie będą gadać.

Potem było już standardowo: „ja nie dam rady?!”, „potrzymaj mi piwo!” i te klimaty. W dodatku kurier przyniósł paczkę od WTB, z nowymi oponami do mojego Djambo. Sto kilosów na 3-calowych gumach? Akcja się zagęszcza…

Wsiadłem więc w sobotę w nocy o ósmej w pociąg i godzinę później szukałem singli w lesie gdzieś za Olkuszem. Przygoda wisiała w powietrzu!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska






Plan

…był prosty:

  • Jazda z punktu A do B, bez kręcenia się w kółko.
  • Maksimum terenu, minimum asfaltu. Po szosie to każdy gupi umi.
  • Co najmniej 100 km. Chyba, że wcześniej umrę.

Ze względu na pierwsze kryterium, w grę wchodziły destynacje (posługując się wakacyjną terminologią), z których da się wrócić pociągiem. Bo ostatecznie, planowałem jednak wrócić. Początkowo chciałem jechać z domu (Katowice) w góry, bo to cel szczytny. Ale droga to same miasta, pola i płasko.

Ze względu na drugie kryterium, dużo lepiej wyglądała Jura Krakowsko-Częstochowska. Stosunkowo dziki i urozmaicony teren, o podłużnym kształcie rozciągającym się na jakieś… 100 km. Mamy zwycięzcę!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Alpy to to nie są, ale pod kątem cross-country tereny na Jurze są idealne.

Żeby oszczędzić sobie przetaczania się przez stojące na drodze do Jury miasta, podjechałem porannym pociągiem do Olkusza. Pobieżna analiza mapy wykazała, że jest on oddalony o około 100 szlakowych kilometrów od Częstochowy. Mamy więc i cel!

Trasa

Oczywisty wybór padł na pieszy czerwony Szlak Orlich Gniazd. Ułatwia on nawigację, bo biegnie przez całą Jurę i jest stosunkowo dobrze oznakowany. No i zamki można pooglądać.

Jura: Zamek Rabsztyn

Jura: Zamek Bobolice

Jura: Zamek Ogrodzieniec Podzamcze

Jura: Zamek Mirów

Równolegle biegnie też szlak rowerowy. Ale to w 90% szutroasfalt, więc korzystałem z niego tylko wtedy, kiedy pieszy bez sensu odbijał, żeby zahaczyć o jakieś miasto. Oraz w drugiej części wycieczki, w chwilach słabości… Ale o tym za chwilę.

Przebieg wycieczki możesz prześledzić na Stravie:

Lub pobrać ślad GPX i nałożyć go sobie na jakąś mapę. A lepiej: wrzucić do telefonu i samemu przejechać.

Sprzęt

Wybór mógł być tylko jeden: Djambo. Ileż już się nasłuchałem o oporach toczenia opon 27+… Najwyższy czas zweryfikować mity i uprzedzenia na długim dystansie.

NS Bikes Eccentric Djambo 2016

To będzie idealny Test Sinatry: jeśli nigdy wcześniej nie jadąc takiej trasy, dam radę zaliczyć 100+ po zróżnicowanej nawierzchni na 3-calowych oponach na niskim ciśnieniu, to nikt mi nie powie, że plusy słabo się nadają do zastosowań wymagających niskich oporów toczenia.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Co zabrać na długiego tripa?

W sumie… nic specjalnego. Jura ma to do siebie, że raz na kilkanaście kilometrów trafi sie jakiś sklep czy knajpa, gdzie uzupełnisz wodę/piwo. Warto jednak spakować:

  • Dużo (5-10) przekąsek typu batoniki i żele energetyczne (te drugie zostaw na ostatnie kilometry). Ja wziąłem z zapasem, a i tak zeżarłem wszystko.
  • Standardowy zestaw naprawczy, żeby awaria nie ucięła wycieczki po 10 km. Więcej w artykule o rzeczach, które zawsze warto mieć w plecaku.
  • Powerbank, zwłaszcza jeśli mapa w telefonie jest Twoim głównym narzędziem nawigacji (tudzież zależy Ci na pełnym zapisie ze Stravy). Mój smartfon normalnie bez problemu wytrzymuje 2-3 dni, a na koniec tego tripa zostało mi kilka procent baterii, mimo podładowania w międzyczasie niewielkim powerbankiem.
  • Mapa – nie tylko ze względu na powyższe. Przy planowaniu trasy na dużym obszarze, korzystanie z papierowej mapy jest po prostu wygodniejsze – kolory szlaków nie znikają przy zoomowaniu.
100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Jura nie jest zbyt łaskawa dla napędu – przed wyjazdem nasmaruj łańcuch i dokładnie wytrzyj go z zewnątrz, żeby łapał jak najmniej piasku.


Epic shit, czyli Trip Schrödingera

Nazwanie 120-kilometrowej wycieczki „epicką” być może wywoła u Ciebie pobłażliwy uśmiech (lub bardziej niecenzuralną reakcję), ale jak spędzasz ósmą godzinę w siodle, różne określenia przychodzą do głowy.

Zwłaszcza, jeśli nigdy wcześniej nie robiłeś takiego dystansu, a po 60 km w górach przez 2 dni ledwo się ruszałeś. Ale Jura to nie góry i bez doświadczenia trudno mi ocenić swoje możliwości – trzeba spróbować.

No to spróbowałem!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Miłe dobrego początki

Na początku szło bardzo sprawnie. Pod Olkuszem udało mi się trafić na świetnego, nieoznaczonego singla, którego poznałem na jednej z zimowych wycieczek. Potem już czerwonym szlakiem zaliczyłem parę ciekawych wniesień, z których część miała nawet słowo „Góra” w nazwie.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Na przykład Góry Bydlińskie, w których odbiłem od szlaku, kierując się skrótem w stronę Ogrodzieńca. Razem z okolicami Jaroszowca, zdecydowanie są to okolice warte dokładniejszej eksploracji.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Przebijając się przez tłumy oblegające Zamek Ogrodzieniec, mam w nogach 40 km i z mapy wydaje mi się, że to półmetek. Jak się później okazało – ledwo jedna trzecia. W tym momencie czuję jednak, że zasłużyłem na obiad. No bo jak nie zasłużyłem? Pewnie że zasłużyłem! Wcinam więc spaghetti, popijam radlerem, a żeby nie zasnąć z przejedzenia, biorę przykład z szosowców i zamawiam podwójne espresso. Pełny energii (potencjalnej) ruszam w stronę miejscowości Karliny, nie spodziewając się nadciągającej katastrofy…

Jura to jednak… piasek

„Katastrofa” to może przesada, ale czekał mnie jedyny fragment trasy, gdzie żałowałem wyboru szlaku pieszego… Kiedy starasz się oszczędzać siły, ciągnąca się kilometrami rzeka głębokiego piasku bez możliwości objazdu jest równie mile widziana, jak pierdnięcie w kombinezonie kosmonauty. 3-calowe opony przez większość czasu dawały szansę jechać, ale każde 100 metrów pochłaniało tyle energii (i czasu), ile normalnie kilometr. Na ten odcinek zrzucam całą odpowiedzialność za kilka asfaltowych skrótów w dalszej części trasy.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

O! Tam jest słońce! Tam jadę!

Energii starczyło jednak na pokonanie mojej ulubionej części trasy – między Morskiem (z dobrze znanym zjazdem niedaleko wyciągu narciarskiego) a Górą Zborów, gdzie złapała mnie burza. Jazda na dłuższym dystansie ma jednak swoje uroki – widząc, że kilka kilometrów dalej się przejaśnia, można sobie szybko zmienić strefę klimatyczną.

Jura: Góra Zborów

Teleportacja kosztowała mnie jednak sporo kalorii, przez co odpuściłem sobie Mirowskie Skały między Bobolicami a Mirowem. Jeśli lubisz patentowanie technicznych kamcorów – warto. Mi jednak wybiło 70 km i pierwszy kryzys kazał skierować się na trasę nieco bardziej zbliżoną do linii PKP – przez Żarki i Suliszowice, czerwonym szlakiem rowerowym.

Jura: Morsko stok narciarski Apteka

Dobijanie kilometrów

Był to najnudniejszy fragment wycieczki, ale pozwolił złapać oddech po nieco bardziej „górskich” okolicach i dotrzeć do punktu decyzyjnego: jedziemy dalej, czy ewakuacja? Miła niespodzianka! Do stacji PKP w Poraju (wariant easy na wypadek odpuszczenia Częstochowy) szlakowskaz pokazuje 15 km, a na Stravie… 87 km! Czyli sukces – stówka pęknie, będzie lans na fejsie.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Ale chwilę później pojawiły się po-myśli: no tak, na fejsie spoko, ale co jak ktoś zapyta, gdzie dojechałem? „Do Poraja”„Poraju…?”. No bez jaj. Zamiast błyszczeć w glorii, będę musiał tłumaczyć, gdzie leży cholerny Poraj. Jadę do Częstochowy! To tylko 15 km dalej.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Downhill na 97. kilometrze i objazdowa konferencja blogerów

Dzięki tej decyzji, udało się odwiedzić Rezerwat Sokole Góry i przypadkiem wykręcić czwarty czas na lokalnej trasce DH, ku uciesze pana zsuwającego się na przełajówce, z którym chwilę wcześniej ścigaliśmy się na podjeździe. Taaak… po całym dniu na rowerze, mózg działa nieco inaczej.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Zachęcony miłym górskim przerywnikiem, połykam kolejne kilometry. Spory kawałek asfaltem umila mi towarzystwo Basi i Piotrka z bloga Wysoka Kadencja, którzy zauważyli mnie gdzieś w Olkuszu. Dzięki! Wspólny fragment kończymy przydługim oczekiwaniem na otwarcie zapór kolejowych. Po przejechaniu pociągu, Piotrek zauważa, że mój szlak odbija w lewo PRZED torami. Cóż, po 100 km, każda okazja jest dobra do zrobienia sobie przerwy… Nawet trainspotting.

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska

Resztę trasy pokonuję z entuzjazmem zombie, bo szutry i leśne drogi przerywa tylko jedno, ostatnie wzniesienie tego dnia: Zielona Góra. Potem już tylko fotka na deptaku z widokiem na Dubaj (?), kawa i przeglądanie zdjęć w pociągu.

Częstochowa - deptak z widokiem na Jasną Górę

Nie podjeżdżałem bliżej, ale w tle ewidentnie widać Burj Khalifa.


Podsumowanie

Ostatecznie Strava zatrzymała się na 118 km. Po doliczeniu dojazdów na dworzec, wychodzi ponad 120 km w ciągu dnia. Bez żadnego przygotowania, treningu i długodystansowego doświadczenia. Na oponach 3.0″ i ciśnieniu poniżej 0,8 bara.

Przewóz roweru w pociągu Koleje Śląskie

Sprzęt jednak zszedł podczas tej wycieczki na dalszy plan (co tylko świadczy o tym, że spisał się znakomicie). Liczyły się tylko doznania z jazdy. Napalanie się na liczbę kilometrów z jednej strony odbiera nieco frajdy na najlepszych odcinkach (na których nieco bardziej się oszczędzasz), ale z drugiej strony – rewelacyjnie spaja je w jedną całość. Tu nie ma czasu na kombinowanie, patentowanie, grzebanie przy rowerze, ciągłe postoje, fotki i pogawędki.

Spina? Trochę tak! Ale na tej „spinie”, cholernie zyskuje flow wycieczki. Po prostu cały dzień jeździsz na rowerze. Wymyśliłem nawet adekwatnie głęboką, filozoficzną maksymę ilustrującą to podejście: „Więcej jeżdżenia, mniej pierdolenia”. Trzeba przenieć odrobinę tej filozofii do górskiego enduro!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska


Bonus: Jak zaplanować trasę?

Nie wiem, zazwyczaj nie planuję takich wycieczek ;) Ja skorzystałem z osmapa.pl i papierowej mapy Compassu i zrobiłem tak:

  1. Znalazłem punkt początkowy, do którego da się dojechać pociągiem;
  2. Znalazłem punkt końcowy, również podłączony do PKP i oddalony mniej więcej o zakładaną ilość kilometrów (posiłkując się liczeniem trasy rowerowej w Google Maps).
  3. Połączyłem punkty kreską.
  4. Zobaczyłem, jakie szlaki kręcą się mniej więcej wzdłuż tej kreski. W przypadku Jury jest to dość proste – Szlak Orlich Gniazd prawie się z nią pokrywa.
  5. Poszczególne odcinki spisałem sobie w telefonie (np. „[pieszy czerwony] Olkusz – Rabsztyn” itd.). Pamiętaj, żeby zostawić sobie jak najwiecej swobody – ja sporo fragmentów zapisałem w 2-3 wariantach, a ostatecznie i tak pojechałem inaczej.
  6. Na telefon ściągnąłem też mapę offline (fragment wspomnianej OSMapy można pobrać za darmo np. do programu Locus). Znajomość dokładnego położenia bardzo ułatwia eksplorację tras alternatywnych „na żywca”.
  7. Wyznaczyłem parę punktów ewakuacyjnych pod koniec trasy – na wypadek kryzysu (jak np. wspomniana stacja PKP w Poraju).
  8. Spisałem rozkład jazdy pociągów powrotnych – również na stacjach ewakuacyjnych.
  9. Korzystając z Google Street View, zapamiętałem dokładną trasę od punktu startu do pierwszego szlaku – żeby nie zaczynać dnia od błądzenia po mieście.

Brzmi jak sporo roboty, ale takie przygotowanie pozwoliło mi zaoszczędzić sporo czasu w terenie, tzn. więcej jeździć, a mniej walczyć z mapą.

Oczywiście można też po prostu jechać do oporu i potem martwić się o powrót, np. prosząc o misję ratunkową znajomego z autem (biker zrozumie).

Ciekawym wariantem jest też wyjazd pociągiem gdzieś daleko od domu i powrót na rowerze – masz wtedy jasny cel i dobrą motywację – w końcu nie uciekniesz w pociąg 10 km od domu!

100+ na 27+ Jura Krakowsko-Częstochowska


Jak wspomniałem, to był mój pierwszy taki trip, więc wyjątkowo nie zaproponuję Ci podobnych wpisów, ale jeśli szukasz inspiracji, przejrzyj dział MIEJSCA.

 

  1. Zacnie, moje okolice!:) Szlak czerwony był?

  2. Polecić mogę garmina edge 800 lub coś jeszcze lepszego. Trasę planujesz na kompie, wgrywasz na garmina i jedziesz. W garniaku najlepiej mieć też aktualną osm. Nie trzeba komórki z power bankiem ani mapy papierowej. A wycieczka zacna. Coraz bardziej mnie bawi takie mtb bez spiny.

  3. Karlin – nie Karliny

  4. Ja na moim 2×120 mm polecialem kiedyś 176km potykajac się po drodze o Skrzyczne Malinowska skała i salmopol ;-)
    Miałem wsiąść w bb w pociąg ale co że niby ja nie dojadę do Tychów…

  5. klima drwal amator

    Panie nie bałeś się tak bez wozu technicznego z masażystą i kupą żarcia na zapleczu + serwisantem od smarowania łańcucha :P (taka szydera względem pewnego innego bloga :)

  6. Skoro espresso jest dla golących nogi, to szanujący się endurowiec powinien spożywać tylko i wyłącznie kawę speciality z jakiegoś chemexa czy innego aeropressu :)

  7. To mojej 10letniej córce należy się chyba pochwała od Ciebie. Zrobiła z sakwami na oponach Maxxis Ikon 26×2.20 1,4bara 104km z Ogrodzienca do Krakowa. Był to jej 3dzień zmagań z pieszym Szlakiem Orlich Gniazd. Pierwszy dzień 58km drugi 36km, nie wierzyłem, że da radę tego trzeciego dojechać aż do Krakowa ale jak kobieta się uprze to da radę. 22:08 ukończyliśmy szlak w Krakowie
    Tu małe foto.

    https://goo.gl/photos/BcPFXm7WR1r7J2dWA

    Chyba musisz zrobić 200+

  8. Siema!

    Spoko wpis! Może wielu przekona do średnio grubych opon. Ja pilnie obserwuję co się teraz wyprawia na rynku MTB i jest spore zamieszanie. Nie wiadomo w co ręce człowiek włoży za kilkanaście miesięcy jak będzie kupować nowy rower.

    To chyba Twój pierwszy opisany wypad turystyczny :) Dobrze, że powstał – koledzy z „forum” przestaną się czepiać ;) Może mój pomysł będzie ekstremalny i trudny do zrobienia, ale myślę, że powinieneś spróbować zrobić dokładnie ten sam trip na rowerze brata (SLX 7.9) i porównać tym samym oba rowery. To byłby super test i miałbyś od razu porównanie. Może wybierzcie się razem (Ty i bracki)!:D

    Pozdro

  9. w nocy o 8 rano hahhaha ;) Pozdrowionka

  10. Grzegorz Duławska

    endomondo garminy i inne poerdolety zabieraja calą frajde z enduro a gdzie przygoda szukanie szlaku ,zapomnialem przeciez trzeba sie popisac przed kumplami.Sam robie takie wycieczki ale 50-80 km i polecam zajefajna jazda mapa batony i rower to jest enduro

  11. Nie jestem długodystansowcem ale zdarzyło mi się dwa razy w życiu „walnąć z gwinta” setkę+. Dla mnie niezbędne „do popicia” było wówczas wygodne siodło! na zdrowie:)

  12. Jak z pozycją na tym rowerze na takiej długiej trasie?
    Sam robię bickepackingowe kilkudniowe trasy po 80km dziennie i chcę właśnie kupić NS Eccentrica tylko boje się trochę niewygodnej pozycji

    1. Trudno obiektywnie ocenić wygodę… Jak dla mnie pozycja jest bardzo wygodna, a generalnie mam problemy z bólami pleców.

  13. Przejechałeś niemalże pod moim balkonem w Myszkowie :) Szacun. Za trasę, nie za balkon ;)
    Propozycja do planowania trasy: jakiś garmin(polecam bardziej turystyczne np. etrex a nie rowerowe) z mapą topo (openMTB, albo PL TOPO), jest większość szlaków, ścieżek itp. Planujesz w komputrze wgrywasz do urządzenia i jedziesz. A co najważniejsze – nie ma problemu z prądem, na dwóch paluszkach potrafi pracować 24h.
    a track na strave, endomondo wrzucisz po fakcie.

  14. Lektura tego artykułu, a szczególnie zapadająca w pamięć sentencja na jego koniec to dla mnie bodziec aby w końcu to zrobić-strzelić setkę moim fatbikiem. Nieudokumentowany rekord 70 km, bo bez licznika i smartfona wkrótce zotanie pobity!
    Superoes z ostatniej niedzieli czyli 15 km po ledwo czynnej linii nadwiślańskiej wąskotorówki napawa optymizmem.
    Szacun dla Autora:)

  15. Człowiek smiga na 30.9 a tu juz 34.9 i jak tu nadążyć mam nadzieję że mykmyki 30.9 nie wygina zanim zdążę go kupić :D

Dodaj komentarz do tekstu 100+ na 27+

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top