Test: Kross Smooth Trail 2017

Sprzęt, Testy / 

Kross Smooth Trail zaskoczył wielu – trailowy sztywniak ze stali, od masowej marki, konkurujący ceną z rowerami full-suspension? Na pierwszy rzut oka przypomina czeską marynarkę wojenną – czy to się może udać? Ano może! Smooth Trail okazał się być bardzo oryginalnym rowerem – nie tylko w założeniach, ale też na szlaku.


Kross Smooth Trail – co to za rower?

W składającej się z trzech modeli gamie ścieżkowych sztywniaków Krossa, Smooth Trail pełni rolę roweru dla świadomych pasjonatów: stalowa rama winduje cenę do poziomu 8 999 zł – za tyle moża na wyprzedaży dorwać niewiele gorzej wyposażonego Soila 2.0. Czym Smooth Trail się przed nim broni?

Kross Smooth Trail test

Rama jest przystosowana do napędów 1X.

Kross Smooth Trail test

Smooth Trail ma też bliźniaka na kołach 29″ (Pure Trail).

Najważniejsze cechy

  • stalowa rama z rurek Reynolds 853;
  • ścieżkowa geometria;
  • koła 27+ i kompatybilność z 29″;
  • osie w standardzie Boost;
  • amortyzator 120 mm (Rock Shox Reba);
  • napęd 1×11 (SRAM GX).

Geometria i wybór rozmiaru

Kross Smooth Trail 2017 - geometria

Patrząc na tabelkę, Smooth Trail jest ścieżkowcem z krwi i kości, raczej pozbawionym zapędów enduro, ale też bez naleciałości XC. Długość ramy jest nowoczesna – nie musisz kupować „za dużego” rozmiaru w imię stabilności.

Kross Smooth Trail test

Przy moich 170 cm w Krossie zawsze wybierałem M-ki, ale tym razem zdecydowanie lepiej czułem się na rozmiarze S.

Wynika to z trochę koślawego okrojenia rozmiarówki z tradycyjnych czterech rozmiarów do trzech. Tak naprawdę powinny się nazywać M/L/XL – przy zakupie musisz szczególnie zwrócić uwagę na nieproporcjonalnie długie podsiodłówki w M-ce i L-ce.

Kross Smooth Trail test

Rzeczywisty rozmiar rozciąga też wysoki stack, determinujący pozycję na rowerze opisaną we wrażeniach ze szlaku.

Wyposażenie – co zmieniłem?

Szczegółowo każdy element specyfikacji opisałem w bikepornie, którego lekturę gorąco polecam:

Bikeporn: Kross Smooth Trail 2017

Tutaj wspomnę tylko o kilku zmianach, które wprowadziłem w moim prywatnym Smooth Trailu:

Opony WTB Ranger 3.0

Kross Smooth Trail test

Jedne z najlepszych plusowych opon na rynku. Fabrycznie montowane Nobby Niki Evolution są w porządku, ale wolę miękki i podatny „feeling” WTB od nieco drewnianych Schwalbe.

→ Więcej: Test: Opony WTB Ranger 3.0″

Wkładki antydobiciowe Huck Norris

Huck Norris

Cholernie polubiłem Hucka w rowerze enduro. W wielkich, napompowanych do 0,6 bara oponach i przy sztywnej ramie, ich zalety są jeszcze bardziej odczuwalne.

→ Więcej: Test: Huck Norris – materac dla opon?

Hamulce SRAM Guide R

Kross Smooth Trail test

Seryjne Levele T hamują ok, ale trochę odstają blingiem od reszty wyposażenia. A że miałem komplet Guide’ów na zbyciu, to nie mogłem się powstrzymać ;)

Zębatka owalna Banless

Kross Smooth Trail test

Ponieważ hardaila używam głównie nie-w-górach, zostałem przy rozmiarze 32T, ale za to w wariancie jajowatym. Pozwala on jeszcze lepiej wykorzystać trakcję tylnej opony.


Na szlaku

Przyznam szczerze, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy na swoim Smooth Trailu pojeździłem trochę mniej, niż planowałem. Kilkukrotnie odwiedziłem na nim jednak ulubione trasy testowe Enduro Trails, trochę naturalnych szlaków oraz mnóstwo ścieżek w okolicach domu. Nie jest to więc test długodystansowy, ale ze „Smoothie” poznaliśmy się na tyle dobrze, żeby powiedzieć że…

Podjazdy

Po wskoczeniu na siodło, przyjmujesz na Smooth Trailu wygodną, wyprostowaną pozycję. Odpowiada za to połączenie niskiego suportu i wysoko położonej kierownicy. Odczucia będą się jednak różnić w zależności od wzrostu – wszystkie rozmiary mają identyczną długość główki ramy i stack (110 / 638 mm), więc wyżsi riderzy mogą oczekiwać nieco normalniejszej, bardziej pochylonej sylwetki.

Kross Smooth Trail test

Mimo wysokiego przodu, nie musisz się jednak obawiać problemów podrywaniem przedniego koła. Poza stromawą – jak na hardtaila – podsiodłówką (74 stopnie), dba o to tylny trójkąt o długości 440 mm – rozłożenie masy jest neutralne i bardzo łatwe do wyczucia. Pomaga to wykorzystać do granic możliwości trakcję tylnej opony. A „granice możliwości” są tu przesunięte naprawdę daleko!

Miłośnicy technicznych podjazdów będą zachwyceni

Pod warunkiem, że wymienią zębatkę na mniejszą – 32 zęby przy „dużym kole” sprawdzają się w pagórkowatym terenie, ale w prawdziwych górach wymagają żelaznej łydy. Czasem trzeba się ratować pedałowaniem na stojąco – w końcu to hardtail, więc pompowanie nie jest Twoim zmartwieniem.

Kross Smooth Trail test

Ogólnie zdobywanie wysokości idzie bardzo sprawnie. Czy wystartowałbym więc na Smooth Trailu na maratonie MTB? Niekoniecznie – ograniczeniem pozostaje masa w okolicach 14 kg i ociężałość plusowych opon na asfalcie. Do okazjonalnych startów bardziej polecam bliźniaczego Pure Traila lub dokupienie lekkich kół 29″. Jeśli jednak po nocach śnią Ci się całodnowe wyprawy w dzikim terenie, Smooth Trail będzie idealnym narzędziem, prowokującym do wydłużenia trasy o dodatkowe kilka(dziesiąt?) kilometrów.

Kross Smooth Trail test

Zjazdy

Jak już jesteśmy przy zabieraniu Smooth Traila na zawody – do swojego dokupiłem amortyzator 140 mm, z myślą o którejś edycji Enduro MTB Series. Ostatecznie jednak przełożyłem te plany na dzień tygodnia zwany „jutro”. Charakter tego roweru nie inspiruje do ścigania – jeśli chcesz zawojować kategorię hardtail na zawodach enduro, wybierz raczej nowego Dusta 3.0. Do Smooth Traila dużo bardziej od numerka startowego pasuje namiot, śpiwór i dzikie stepy dookoła.

Kross Smooth Trail test

Dlaczego? Poza wysokim przodem, po wjechaniu w teren szybko zauważysz… specyficzne sterowanie. Przez mięsiste opony i niezbyt płaski kąt główki, rower niechętnie reaguje na pochylenie przeciwskrętem, czyli technikę, której uczą rowery enduro. Smooth Trail najchętniej trzyma kierunek na wprost, a zakręt inicjuje się w nim kierownicą. Po jej skręceniu, przednia opona wyraźne „ciągnie w zakręt”, przypominając nieco zachowanie fatbików. W ten sposób pokonasz większość łuków, dopiero wyższe prędkości będą wymagały mocniejszego dociśnięcia roweru.

Kross Smooth Trail test

Ten trzystopniowy charakter sterowania (stabilnie prosto → żwawo kierownicą → siłowo przeciwskrętem) dobrze sprawdza się w długodystansowej turystyce, ale przy agresywnej jeździe po trasach enduro wymaga przyzwyczajenia. Jedno trzeba przyznać:

Z całą pewnością Smooth Trail nie jest nijaki

Weź jednak poprawkę na fakt, że moje wrażenia są obciążone przyzwyczajeniem do rowerów enduro. Spoglądając na agreswywny bieżnik potężnych opon zza szerokiej (780 mm) i wysoko położonej kierownicy, możesz się poczuć jak na jednym z nich. Lekka Reba o goleniach 32 mm i niewielkim skoku przywołuje do porządku dopiero na najtrudniejszych trasach i… skopanych lądowaniach ;)

Kross Smooth Trail test

Trzymaj się jednak tras czerwonych i prawdziwych, naturalnych szlaków, a bezpieczna pozycja „w rowerze” w połączeniu z plus(z)owymi oponami, pozwoli na naprawdę wiele i wybaczy niejeden błąd. Przy całodniowej wyrypie, to bardzo pożądana charakterystyka!

Kross Smooth Trail test


Steel Is Real – czy stalowa rama ma sens?

Najważniejszym czynnikiem decydującym o charakterze (i cenie…) Smooth Traila jest rama wykonana z wypasionych, kultowych, stalowych rurek Cr-Mo Reynolds 853. Co to właściwie oznacza?

Kross Smooth Trail test

Jeśli wierzyć internetom, stal jest magicznym tworzywem, które tłumi drgania, amortyzuje drobne nierówności i jest dużo bardziej komfortowe od sztywnego jak kowadło aluminium. A Reynolds to już w ogóle wyjebolit wśród rowerowych materiałów.

Choć dużo w tym legend i mitów, to faktem jest, że rama stalowa jest nieco bardziej elastyczna – chociażby ze względu na mniejsze przekroje rurek. Potwierdzi to każdy szosowiec. Tylko czy ta elastyczność w milimetrowej skali, ma jakiekolwiek znaczenie w rowerze na 3-calowych oponach, które można ugiąć o centymetr naciskając lekko palcem?

Szczerze mówiąc – nie za bardzo. Owszem, rower daje nieco inne odczucia od bliźniaczego aluminiowego Grista, ale wedle mojej teorii, bardziej wynikają one z lepszego tłumienia dźwięku, niż wibracji pochodzących od terenu.

Nie powinieneś liczyć na to, że stalowy hardtail będzie namiastką fulla

Pozostaje jedynie argument większej elastyczności na boki. W zakrętach i na trawersach oznacza ona lepszą trakcję i łagodniejsze „odbijanie” roweru od niespodziewanych nierówności, które bywają zmorą hardtaili. Przekłada się to też na mniejsze zmęczenie po całym dniu jazdy.

Kross Smooth Trail test

Więc choć pewne subtelne zalety stali są odczuwalne, to nie poleciłbym zakupu stalówki ze względu „lepszość” z jakiegokolwiek racjonalnego, mierzalnego powodu. Bardziej poczujesz przejście na tubeless i przeserwisowanie amortyzatora.

Niezależnie od tego, stalowa rama wygląda po prostu pięknie i jej cool factor wynosi 11/10. Jeśli ktoś dzięki temu czuje się lepiej na szlaku, to nie należy wnikać, czy ma to związek z fizyką, czy z metafizyką ;)


Kross Smooth Trail – werdykt

Nowy hardtail Krossa jest przeciwieństwem rowerów określanych jako „neutralne” – od pierwszych metrów narzuca właścicielowi swój specyficzny charakter i styl jazdy. Kiedy już się go nauczysz, poradzisz sobie na najtrudniejszych zjazdach. Ale żywioł Smooth Traila leży gdzie indziej. Zamiast chipa do pomiaru czasu, zdecydowanie lepiej przypiąć mu bikepackingowe torby i skupić się na długodystansowej eksploracji w dzikim terenie.

Kross Smooth Trail - Triglav Bikepacking

Kross Smooth Trail - Triglav Bikepacking

To ścieżkowiec, który nie próbuje udawać, że jest #enduro. Jeśli szukasz wszechstronnego roweru, który równie dobrze sprawdzi się na nizinnych ścieżkach i OS-ach zawodów – w tej cenie bardziej rozsądnym wyborem będzie amortyzowany Soil.

Smooth Trail nigdy jednak nie miał być wyborem z rozsądku.

Dzięki stalowej ramie, prostotę i minimalizm hardtaila przenosi na wyższy poziom, nieosiągalny dla rozsądnego aluminium. Jeśli nie zakochałeś się w nim od pierwszego wrażenia – to nie jest rower dla Ciebie. W przeciwnym wypadku, śmiało składaj zamówienie i planuj pierwszą wyprawę!

Kross Smooth Trail - Triglav Bikepacking


Walety

  • piękna rama z rasowego materiału;
  • solidne wyposażenie bez słabych punktów;
  • 27+ lub 29″ – dwa rowery w jednym;
  • KLIMAT!

Zady

  • długie rury podsiodłowe w rozmiarach M/L;
  • specyficzne sterowanie w trudnym terenie;
  • brak opcji zakupu samej ramy.

Cena: 8 999 zł (sprawdź ceny na Ceneo)
Dostępne rozmiary: S/M/L
Masa: 13,9 kg (katalogowo)
Strona producenta


Bonus: Kross Smooth Trail 2018

Kross Smooth Trail 2018

Rama nowego Smooth Traila zmieniła się bardzo kosmetycznie: dla harataczy o 10 mm skrócono tył (teraz ma on 430 mm), a dla turystów dodano punkty mocowania bagażnika. Niestety pozostało tylko jedno mocowanie bidonu, w dodatku w miejscu utrudniającym montaż frame baga.

Jeśli chodzi o osprzęt, Kross ugiął się pod krytyką wysokiej ceny – model 2018 jest o 500 zł tańszy (8 499 zł). Niestety boleśnie odbiło się to na specyfikacji. O ile napęd SRAM NX o węższym zakresie i podstawowy model hamulców można jeszcze przeboleć, to już Rock Shox Recon Gold jest wyraźnym downgradem względem lżejszej o prawie 400 g Reby.

Zmiany te powodują, że choć cena jest niższa, zakup jest mniej opłacalny.

Moja rada? Jeśli chcesz kupić Smooth Traila, poszukaj modelu 2017. Kiedy piszę te słowa, można go dorwać za 7100 zł, co jest naprawdę świetną ceną za tak wyposażony rower na drogiej, stalowej ramie.


Zobacz też:

 

  1. 1. Jakbyś porównał Smooth’a do NS Eccenrtic CrMo?
    2.Nie pamiętam ile ważysz (wydaje mi się że 70kg), więc powiem ci że NobbyNic’i przy 95 żywej masy nie są zdrewniałe :)

    1. Eccentric Cromo to fajna tańsza alternatywa, jeśli komuś nie zależy na Reynoldsie i plusowych kołach (czyli bardziej dla Pure Traila, niż Smooth-a).

      W modelach 2017 była duża różnica w osprzęcie i cenie, na 2018 oba się zbliżyły do siebie (już tylko 1500 zł różnicy za lepszy amor, sztycę i plusowe koła). Dużym plusem jest nieco bardziej „endurowa” geometria.

      Myślę jednak, że są one skierowane do różnych odbiorców – nie wydaje mi się, żeby czający się po lasach bikepacker kupił retro-bling-bling NS-a. A z drugiej strony typowy endurowiec nie zdecyduje się na Krossa z główką 67 stopni.

      Co do Schwalbe: tak, ważę ~65 kg i na pewno ma to znaczenie…

      1. mam rower złożony na pierwszym eccentricu( rurki tange też są kultowe i cenione miedzy innymi wśród miłośników stalowych retro szosówek ) rower jest z starym ciężkim rs domain z regulacją skoku, tłumienie wejścia i powrotu. daje on możliwość z zabawą kątem główki w zależności od trasy, amor ma diabelny zakres bezpieczeństwa i jest idiotoodporny, banalny w serwisie, jedyny mankament o sporym ciężarze gatunkowym to masa :) Niedawno dołożyłem wtb rangery 2,8 ważę 80 i potwierdzam że są takie noo gibkie, naddają się ale nie jak flak tylko sa fajne sprężyste ale nie dzikie( trzeba oczywiście idealnie dobrać ciśnienie) strasznie frajdowne oponki,na nich trzymam się trasy jak sołtys stołka , bez nich potrafiłem pokonać pochrzanione trasy gdzie nie ustępowałem chłopakom na fulach, a teraz to mam wrażenie że przejadę absolutnie wszystko i w końcu przegnę pałkę i se coś zrobię ;) Stalowy rumak enduro tego typu jak i kross jest super opcją, w zaleznosci od rodzaju opon, można sobie poendurować, pobuszować po okolicznych lasach jak i jechać na rowerowy trip, co wielokrotnie robiłem. W te wakacje założyłem schwalbe marathon mondial bagażnik, sakwy, namiot i trzy dni telepałem sie po szlaku Green velo, wcale nie było ciężko, a wręcz na tak urozmaiconym szlaku miałem przewagę nad ludźmi na typowo wycieczkowych rowerach. I wysokiej jakości stal jest nie do zabicia i zmęczenia o ile nie przyładujemy w tira. Stal trochę inaczej też rozprasza drgania, to wynika chyba z struktury materiału. Gdy skakałem na alu to czasem bolały mnie kostki, przy stali problem sie zniwelował. W kazdym razie eccentrica nie oddam i go uwielbiam( tyle wspólnych przygód to i sentyment jest :) nastepny rower planuje na wiosnę i też ma być stalowy. Dla mnie te rowery mają to coś, co sprawia że jak bede miał 70 lat i otworze garaż i zobaczę starego zmaltretowanego stalowego rumaka to banan pojawi się na twarz i pomyśle ze to byłą dobra decyzja. Jakbym miał przed sobą klasyczną kultową furę z dawnych lat ;) Zwykła masówa idzie na złom bez sentymentu, a to jednak nie ;)

  2. Robiłem ostatnio śledzie z cebulka i papryka, ale filety miały za dużo octu i nie wyszły… Po co oni w sklepach tyle octu leją?! Btw rower przyjemny.

  3. Powiem tak…. prostota, czysta linia, kultowy materiał, niezły osprzęt – wszystko fajnie, ale WAGA I CENA to już jakiś ponury żart… Rower totalnie niszowy. Z drugiej strony – kto komu broni mieć kilka rowerów w stajni! W terenie górskim i tak rządzą Fulle! Sztywne czasy już nie wrócą :-)

    1. Sztywne czasy nigdy nie odeszły ;) Tylko tak jak piszesz, w tej klasie cenowo-jakościowej zeszły do niszy. Dlatego cyferki mogą odstraszać.

  4. Rowery tego typu wcale nie muszą być niszą, bo bikepacking jest coraz bardziej popularny i pewnie również pod tym kątem Kross wypuścił ten model. Kross zrobił dobry ruch, choć może nie do końca przemyślany. Konkurencja oferuje podobny sprzęt, na zwykłym reynoldsie lub niefirmowanym cro-mo jednak bardziej przystępny cenowo i z większą liczbą mocowań pod koszyki. Fajnie jakby to poprawili no i szkoda że nie ma opcji zakupu samej ramy.

  5. „długie rury podsiodłowe w rozmiarach M/L;” – dla jednych Zada dla innych Waleta ;)
    Jeśli patrzeć na ten rower pod kątem wspomnianego bikepackingu to ta wysoka podsiodłowa (coraz rzadziej spotykana choć nie tak miła oku jak mocny dynamiczny sloping)) daje sporą przestrzeń na przyzwoitej wielkości framebaga – nieocenione miejsce na wszelakie ciężary, prowianty i gary (fischer).

    1. Ja jednak w pierwszej kolejności patrzę, czy na rowerze da się jeździć, a dopiero potem czy da się w niego torbę wcisnąć :P A przy sztycy regulowanej, M i L mają ograniczone grono odbiorców.

      1. Michale pełna zgoda, ale jeśli patrzysz na rower pod konkretnym kątem to niektóre cechy są bardziej pożądane, inne mniej. Sam w swojej opinii na temat roweru wskazujesz jego turystyczne zacięcie (co zresztą niektórzy już sprawdzili :) ) Zatem jeśli rower lepszy jest do wszędobylstwa niż walki o podium ęduro to wysoka podsiodłowa jest jego plusem lub potwierdzeniem przeznaczenia . Po ludzku: Twoje wnioski i wada (też wg Ciebie) są w lekkiej sprzeczności :)

        Ale poważniej…czyli na tym rowerze nie da się jeździć bo ma za wysoką podsiodłową? :D Trochę tego nie kumam, rozjaśnij mi pliss (pełna powaqa).

        1. Wszystko to co piszesz jest spoko, zakładając że decydując się na bikepacking, wyrzucasz do kosza sztycę regulowaną.

          Bo np. w M-ce minimalna (!) wysokość siodła to około 722 mm, co zazwyczaj odpowiada wzrostowi 185 cm (gdzie rozmiar M to zwykle 170-180 cm, do czego pasuje długość ramy). Dla L-ki jest jeszcze ciekawiej, bo przy standardowych proporcjach ciała „próg wejścia” to wzrost 200 cm.

          1. Czekaj, czekaj…ale czegoś nie rozumiem.
            Czyli, że ze swoimi skromnymi 175cm na eMce przez okrągły rok nie sięgałem do pedał? To jak ja pedałowałem? W obczasach?
            Na pewno dobrze to policzyłeś Michale?

  6. Kolor obłędny, ale ten napis Kross nie pasuje. Na samych ramach mogliby więcej zarobić niż na całych rowerach.

  7. Problem “autosterowania” zniknie jak ciut wieksze cisnienie dasz. Dalej bedzie dywan, a prowadzic sie bedzie lepiej. Z autopsji.

    1. Uwierz mi, że dużo z ciśnieniami eksperymentowałem… Autosterowanie faktycznie znika, ale dywan też.

      1. Jedyne wyjście: ciśnienie w górę, framebag i kamienie do środka ;)

  8. Wkładając kij w mrowisko może lekko prowokując:) zapytam. Kto wybierze taki rower w takiej cenie mając możliwość kupna za 1999 euro Jeffsy ? Nie licząc oczywiście kolekcjonerów jak Michał :)
    Na wypadek gdyby ktoś powiedział, że jest lepszy w pewnych okolicznościach dorzucam wypowiedź Joe Barnes’a : „Znany zawodnik enduro sprzedaje swoje sztuczki na poprawienie poziomu jazdy na rowerze. Rada nr 1: Korzystaj z roweru do wyścigów przez cały sezon.”

    1. „Taki rower w takiej cenie czyli jaki??” To jest agresywny sztywniak na szlak czy sztuczne trasy. Co ma do tego full jak Jeffsy poza dość głupawym stwierdzeniem, które nie rzadko pada iż w terenie żądzą fulle. To są zupełnie odmienne filozofie jazdy. Można mieć fulla i można mieć sztywniaka. Takiego właśnie sztywniaka z szerokimi kapciami, myk mykiem na stalowej ramie.

      Co do ceny to czy Kross sprzedaje tylko w PL?? Czy kwota 7-8K jest za wysoka za rower tej klasy. Może warto zerknąć co „podobnego” oferują czołowe marki w tej cenie. Jest aluminium, gorsze sztyce lub ich brak a za amortyzację odpowiada coś niewiele lepszego od XCR’a i ludzie to kupują.

    2. W teście odniosłem się do tej kwestii, polecam też ten artykuł:
      https://www.1enduro.pl/hardtail-czy-full-czy-sztywniaki-maja-jeszcze-sens/

      Inna filozofia po prostu. Idąc tym tokiem rozumowania, można szydzić z rowerów szosowych za 15k, bo przecież w tej cenie można zajebistego fulla kupić.

      1. co tam romet smooth trail, dopiero nowa kona rove ltd ma cenę godną uwagi w kategorii „opłacalność” ;-)

  9. N azdjęciach te opony są grubsze od ciebie – Michał :P :P :P

    1. Oby jak najdłużej tak pozostało ;)

  10. Stary Zielony na hardtailu? Jak było? :)

  11. Jak zwykle Michale wsadziłeś Swoim testem kij w mrowisko ;-). Odniose sie do mojego stwierdzenia że w terenie rządzą fulle. To było lekko żartobliwe bo prawda jest taka, że rower ma nam dawać radość z jazdy! To fundament absolutny! Jeździłem ponad 15 sezonów na sztywniakach i dla mnie full jest po prostu Ziemią Obiecaną ;-). Od 7 lat smigam na tych wynalazkach i do sztywnego już nie wrócę. ostatnie zdanie – odrzućmy kwestie ceny – dla ludzi mających pasję kasa jest tylko srodkiem do osiągnięcia „stanu odlotu” ;-) – zgadzam sie , ze porównywanie w stylu co by mozna za to kupic praktycznie niema sensu.

  12. Witam, informuję wątpiących że za tą cenę nie będzie chętnych, we wrześniu już nie było w magazynach Kross’a Smooth Trail’a w rozmiarze M, więc bez namysłu kupiłem Pure’a na kołach 29 z planem zmontowania sobie plusowych kół 27,5. Szkoda że bez namysłu bo jak próbowałem złożyć „grube” koła na booście to jak i przy kupowaniu roweru znów poczułem jak mnie boli portfel. Więc mam grube ale tylko jedno. Tylne. Kaseta 11-46 w grubym 10-42 w cienkim i problem zmiany przedniej zębatki w góry znika. Z tyłu na 27,5 wsadziłem 2,8 a z przodu na 29 oponę 2,6 !!! z braku laku. Nadsterowność jest, zmniejsza się na gorszych (mniej miękkich na brzegach) oponach i po odpowiednim układzie ciała. Ja mam się dobrze bo mam 175 wzrostu a nogi od gościa wysokiego na 185 i po myśli mi jest przesuwanie siodełka do przodu. Takie zachowanie roweru zaczęło mi się podobać. Szczególnie po akcjach podprogowych po uślizgu kół na dużym pochyle rower potrafi sam z powrotem wjechać pod tyłek i stanąć do pionu. Pozdrawiam

  13. ajj patrzyłem na niego mocno w lipcu, kusił kusił ale finalnie waga 14kg mnie zniechęciła – więc wybrałem kona kahuna DDL (+ myk myk).

  14. piękny rower, NS eccentrik cromo 2018 za bardzo „chipsterski”
    Michał a nie myślałeś o Kona Honzo?

  15. Hej, na 13-stym zdjęciu wyszły Ci fałdki :P
    Niestety tak czytam te wszystkie blogi, fora i opinie. Jedni zachwalają „plusy” inni ganią, że ciężkie i źle się rozpędzają. Mam nieodparte ważnie że na 2018 „plusy” chudną a reszta grubnie by spotkać się w rozmiarze 2,6″. I tu biję się z myślami brać 29 czy 27,5 na pluach? Może 29×2,4″ z Norrisem? Wzrost i waga słuszna 1(95kg)cm

    1. Nie wiem ;) Oba warianty istnieją równolegle, bo jak sam zauważyłeś, trafiają do różnych osób.
      Jeśli chcesz żeby rower był szybki, zwinny i bezpośredni – wybierz 29″.
      Jeśli chcesz żeby był miękki, płynny i dobrze kleił w terenie – plusy.

  16. MICHAŁ SMOLANA
    patrząc na Djambo i Eccentruica mam podobne odczucie.
    Djambo na 2016r felga 45mm wiec mniej jak 2.8 to slabo na 2018 felga chyba 30mm i oponę 2.6 bez problem przyjmie, a nowy Eccentric na oponach 29x 2.4 zarówno z przodu i z tyły, więc może zmieści się 2.6

    Wooyek
    ten Kross ma swój klimat, ale czemu zmiana z Djambo,
    jak bys mógł je porównać, czy to całkiem inne rowery?

Dodaj komentarz do tekstu Test: Kross Smooth Trail 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Wywiad: Jacek Juszczyk, Bike Adventures

Wywiady / 

W miniony weekend zakończył się plebiscyt Enduro Award 2017, w którego finale, poza 1Enduro, znalazły się Trasy Enduro Srebrna Góra oraz Bike Adventures. Ta ostatnia nominacja była dla wielu zaskoczeniem i chyba nawet prowadzący galę nie do końca wiedział, kogo wywołuje na scenę. Kim jest Jacek Juszczyk i jakim cudem zebrał większe poparcie, niż chociażby Enduro Trails czy Enduro MTB Series? Najwyższy czas uzupełnić tę wiedzę :)


Jacka przedstawiłem już w relacji z wręczenia nagrody:

Jacek jest animatorem społeczności enduro w Kielcach i Górach Świętokrzyskich, organizatorem wyjazdów rowerowych i współbudowniczym Wołowych Tras oraz singli w Świeradowie-Zdroju. Maczał też swoje grabie w trasach w Srebrnej Górze.

Trochę to ogólnikowe, dopytałem więc o szczegóły.


Jacek Juszczyk, Bike Adventures – wywiad

Michał Lalik, 1Enduro: Opowiesz nam o swoich początkach w enduro?

Jacek Juszczyk, Bike Adventures: Zanim zacząłem jeździć, łaziłem pieszo po górach. Kocham górski klimat. Jak tylko kupiłem swój pierwszy rower, szybko zrozumiałem, że dwa kółka i góry to dla mnie idealne połączenie, jeżdżąc można w tym samym czasie zwiedzić i poczuć więcej gór. Dodatkowo jazda w takim terenie jest dużo ciekawsza, wymaga posiadania szerszego wachlarza umiejętności, góry dają nieograniczone możliwości rowerowego rozwoju – im więcej umiesz, tym większy masz fun, tym bardziej to wciąga… W tamtym czasie jeździłem z kolegami wywodzącymi się raczej z XC, nie znałem osoby z podobnym podejściem do terenowej jazdy jak moje (zamiast schodzić z roweru, gdy pojawia się trudna sekcja, to katowanie jej, aż w końcu uda się ją pokonać). Wtedy postanowiłem, że będę tworzył i rozwijał kielecką scenę enduro. Będę zaszczepiał bikerom taki typ jazdy, by mieć z kim pojeździć :) Wiedziałem, ile wspaniałego góry mają do zaoferowania, chciałem się tym dzielić.

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Góry Świętokrzyskie to trochę taka biała plama na mapie miejscówek enduro. Powiedziałbyś, że warto je odwiedzić pod tym kątem?

W Górach Świętokrzyskich znajdziesz wiele ciekawych rodzynków, niektóre naprawdę potrafią pozytywnie zaskoczyć! Na pewno warto te tereny odwiedzić, choćby w okresie wczesnowiosennym, kiedy w wyższych górach jest jeszcze śnieg.

Ale dla bardziej wprawionych enduraków nasze Góry Świętokrzyskie to bardziej pagórki. Dla mnie to nieco za mało, aby uprawiać tutaj enduro takie jak lubię. Niemniej jednak, cieszę się że mieszkam tu, a nie na przykład w Warszawie i mam pod nosem tereny, gdzie mogę trenować. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :) Dzięki temu, że nie mieszkam w górach na co dzień, wyjazdy są jeszcze bardziej ekscytujące!

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Jak zatem obecnie wygląda kielecka scena MTB?

Świętokrzyskie od zawsze było królestwem XC, gdzieś tam jeszcze w podziemiu funkcjonuje scena DH. Kolarzy uprawiających enduro była kiedyś garstka. Oczywiście było to też wynikiem dostępności rowerów tego typu.
Dziś widać wyraźnie, że enduro rośnie w siłę :) Z jednej strony następuje ewolucja wśród krosiarzy (sztywniak XC → full, najczęściej ścieżkowiec ~140mm), z drugiej sporo downhillowców porzuca swoje pluszowe 200 mm na rzecz bardziej uniwersalnych rowerów, którymi można pojeździć również tam, gdzie nie ma dostępu do wyciągów.

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Rozumiem, że Wołowe Trasy to odpowiedź ten trend?

Wołowe Trasy to nasz sposób (współtworzę je z kolegą Patrykiem i z pomocą rzeszy oddanych lokalsów) na przeciągnięcie ludzi z XC na enduro :) Na podkieleckim Telegrafie od dawna funkcjonują trasy zjazdowe, ale raczej dla średnio- i zaawansowanych riderów. Brakowało u nas miejsca do stawiania pierwszych kroków w jeździe nastawionej bardziej na zabawę rowerem, niż na „łydowanie”. Chcemy uzupełnić lukę pomiędzy DH a XC.

Jest też pomysł i plan zbudowania na prywatnej działce rowerowego parku zabaw, na którym będzie można trenować różnorakie rowerowe skillsy, nie tylko hopki, dropy i bandy. Ale jeszcze za wcześnie, by zdradzać szczegóły.


Wołowe Trasy mountain biking trails

To są oficjalne, legalne singletracki?

Jeszcze nie, pracujemy nad tym. Rozmawialiśmy już z nadleśnictwem, obecnie czeka nas etap papierkowej roboty. Póki co, ze względu na rozpoczęcie prac leśnych, trasy muszą pozostać zamknięte :(

W naszym regionie jesteśmy pierwszymi, którzy podjęli się tematu odpalenia legalnych tras, ale w obecnych czasach chyba w każdym nadleśnictwie słyszano już o Singlach pod Smrkem czy trasach w Srebrnej Górze, więc pewnych podstawowych rzeczy nie musimy tłumaczyć. Wytrwale będziemy dążyć do zalegalizowania tras, jestem przekonany, że nam się uda.

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Podjazd na Wołowych Trasach – hand made only.

Gdzie zdobyłeś doświadczenie w budowaniu tras?

Zaczęło się od zdobywania wiedzy teoretycznej w internecie ;) Przestudiowałem każdą książkę, publikację, której tematyka dotyczyła budowy tras rowerowych ale i innego typu szlaków (pieszych, konnych, czy nawet przeznaczonych dla motorów – tak w ramach poszerzenia horyzontów). Bardziej jaram się oglądaniem filmików o trailbuildingu, niż oglądaniem whipów po raz milionowy.

Poza tym oczywiście praktyka w terenie ;) Sporo jeżdżę po różnych miejscówkach, co pomogło rozwinąć wyobraźnię. Kilka swoich pomysłów wdrożyłem w Srebrnej Górze, z Markiem i Piotrkiem z PM Bike Experts budowałem również nowe odcinki singli w Świeradowie Zdroju. Zresztą chłopaki są tacy sami jak ja, widać że nie robią tego dla kasy, tylko z wewnętrznej potrzeby. Dobrze mi się z nimi pracuje i mam nadzieję, że w przyszłości zadziałamy jeszcze wspólnie w terenie. Zycie to są tylko chwile… (pzdr Piotrek!)

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Tak na marginesie, uchylisz nam rąbka tajemnicy odnośnie dalszych planów rozbudowy tras w Świeradowie?

Następny w kolejce jest odcinek trasy flow o nieco większym średnim nachyleniu, czyli dający większego ”banana” na twarzy. Tego typu trasy tam brakuje, bo nawet najlepszy póki co Hejnicky Hreben, już nieco nie daje rady w starciu z flowtrailami, które w ostatnich latach powstały w innych miejscówkach.

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Twoja działalność to nie tylko budowanie tras, ale też wyjazdy rowerowe pod szyldem Bike Adventures. Jakie rejony najczęściej odwiedzasz?

Zgadza się. Wyjazdy to mój podstawowy sposób na zaszczepianie w ludziach bakcyla enduro. Organizując wyjazdy skupiam się głównie na naszych polskich górach, od Bieszczadów po Sudety. Zaliczamy również wypady do Czech i na Słowację. Jeżdżę z bikerami o różnym stopniu zaawansowania, więc bywam w miejscach oferujących przygotowane trasy, jak Świeradów, Rychleby czy Srebrna Góra, z bardziej wkręconymi eksploruję szlaki górskie, najczęściej w Beskidach, ale zdarza mi się też być na szczytach powyżej 2000 m. Także pełny zakres, jeżdżę wszędzie.

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Ile osób jeździ z Tobą na tripy? Ściągasz też ludzi spoza Kielc?

To zależy od typu wyjazdu. Do przygotowanych miejscówek zdarzało mi się jeździć z kilkunastoosobową ekipą, na górskie enduro staram się zabierać max 6-8 osób. Choć chciałbym zabrać jak najwięcej, to łatwiej zapanować nad mniejszą grupą, mniej czekania :) Hardcorowe tripy w zasadzie zarezerwowane są dla sprawdzonych w bojach jednostek. Ogólnie przez Bike Adventurowego busa przewinęło się kilkadziesiąt osób, które zaszczepione, później wkręcają w to swoich rowerowych znajomych. Sporadycznie wyjeżdżają ze mną również ludzie z Warszawy czy Radomia.

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Pytam o to po części dlatego, że dla wielu osób Twoja nominacja do finałowej trójki była zaskoczeniem. A dla Ciebie?

Sam byłem zaskoczony równie bardzo! Nie pojawiam się na towarzyskich enduro-imprezach jak np. przebierane otwarcie sezonu w Srebrnej Górze czy Zlot na Podhalu. Ponadto Bike Adventures działa bardziej lokalnie – w odróżnieniu od dwóch pozostałych nominowanych, nie jest inicjatywą o ogólnopolskim zasięgu. Wiedziałem, że zostałem nominowany przez kilku znajomych, ale zupełnie nie spodziewałem się, że tych głosów będzie tak wiele, aby znaleźć się w finałowej trójce. Gdy dowiedziałem się, że jestem w top 3, byłem bardzo mile zaskoczony :)

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Myślisz, że ta lokalna zżyta społeczność była siłą napędową głosowania?

Myślę, że tak. Wczoraj Mateusz, uczestnik wyjazdu rowerowego stwierdził „najwidoczniej nie zdawałeś sobie sprawy, że masz tylu fanów” ;) Może wynika to z tego, że w sprawy rowerowe, którymi się zajmuję wkładam całe serce?

Organizując wyjazd zawsze staram się wynaleźć najlepsze kąski do jazdy, a jeśli widzę, że mogę coś doradzić w kwestii np. techniki jazdy – robię to, bo wiem, że moje wskazówki zwiększą poziom frajdy czerpanej przez tą osobę. Staram się dawać jak najwięcej szczęścia na wyjazdach. Widocznie to się opłaciło :)

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Kiedy wszyscy na Zlocie dochodzili do siebie, ja główkowałem gdzie będzie najfajniej :)

Swoim osiągnięciem pokazałeś, że środowisko enduro nie kończy się na standardowym „towarzystwie wzajemnej adoracji”…

Najważniejsze, że czasy mamy takie, że rowerowo jest coraz lepiej. Jeżdżący tworzą już tak liczną grupę (ciągle rosnącą), że nie ma możliwości, aby każdy każdego znał. O jednych jest głośniej w mediach, o innych ciszej. Społeczność enduro to nie tylko osoby pojawiające się na zawodach czy zlotach. Rzesza ludzi jeździ bardzo konkretne tripy, a nie uczestniczy w życiu towarzyskim.

Bike Adventures Jacek Juszczyk

I last but not least: jak zapuścić tak epickie wąsy?

Kilka rad dla chętnych na bujny mastasz?
Wąsy to głupota, nie wiem co komu musi strzelić do głowy, żeby takie zapuścić!
Całowanie? Wiecznie problem.
Zupa czy pizza w towarzystwie? Zapomnij (ogólnie i tak musisz polubić smak wąsów w ustach, bo nie da się zjeść czegokolwiek bez zjedzenia kilku kłaczków…).
Zima? Tragedia! Sople na wąsach tak ciągną, że masz chęć złapać te wąsiska i wyrwać je co do jednego!
Grzebyk/wosk/nożyczki – z tym już się nie rozstaniesz.
Więc zastanów się dobrze, czy masz na tyle wbudowanej cierpliwości i czy jesteś gotów na takie poświęcenia…
A jeśli tak… mogę powiedzieć, że posiadanie wąsów ma też wiele zalet ;)

Bike Adventures Jacek Juszczyk

Dziękuję Jacek za wywiad i porady :)

Również dzięki. Chciałbym też podziękować wszystkim osobom, które oddały na mnie swój głos w plebiscycie Enduro Awards 2017, a szczególnie jednej ;)

Pozdro dla wszystkich riderów, których poznałem dzięki Bike Adventures i z którymi przeżyłem niezliczoną ilość przygód!

Bike Adventures Jacek Juszczyk


Zobacz też:

 

  1. Fantastyczni ludzie i ekstra inicjatywa. Świetokrzyskie to najstarsze w Polsce, trzeba jeździć z szacunku.

    1. Jeden z rodzynków, które miałem na myśli w tekście to ten szlak:
      https://www.youtube.com/watch?v=tMcPprLTHi0
      Zjeździłem setki kilometrów szlaków w górach na południu i ciągle uważam, że niebieski z Czubatki jest na prawdę interesujący! Wadą natomiast,tak jak pozostałych szlaków w świętokrzyskim, jest długość (a właściwie krótkość). Ogółem, takie perełki można znaleźć nie tylko w tych dwóch najwyższych pasmach Gór Świętokrzyskich :)
      Pozdrawiam, Jacek

  2. Keep calm and puść te heble! Gratulacje dla Pana Jacka i dla Ciebie Michale:) Wszystko zmieża w dobrym kierunku.

  3. A ja, zaczynając jeździć rowerem enduro w wieku 37 lat miałem kompleksy i żal, że nie zacząłem wcześniej. Tyle lat mi uciekło i ityle fajnej zabawy. Takie osoby dają mi nadzieję, że nie wszystko stracone. :)

    1. Ja też późno zacząłem, w ogóle swoją przygodę z rowerem. Chyba dlatego wdepnąłem w to od razu po uszy, żeby zrekompensować „stracony czas”. Najważniejsze, że odnaleźliśmy właściwą drogę ;)

      1. Mam to samo, zacząłem 3 lata temu w wieku 35 lat… ;)

  4. „Społeczność enduro to nie tylko osoby pojawiające się na zawodach czy zlotach. Rzesza ludzi jeździ bardzo konkretne tripy, a nie uczestniczy w życiu towarzyskim.” – słuszna uwaga, tych ludzi jest znacznie więcej, niż się wydaje, od kiedy „enduro” oznacza już tylko jeżdżenie w kółko po tych samych przygotowanych ścieżkach i posiadanie odpowiedniego kasku/plecaka, sami się wykluczyliśmy. Bez parcia na szkło oficjalnie nie istniejemy, ale ciągle robimy swoje. Pozdro!

Dodaj komentarz do tekstu Wywiad: Jacek Juszczyk, Bike Adventures

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Hajlajtsy: IV Podhalański Zlot Enduro + Enduro Award 2017

Hajlajtsy / 

Tegoroczny, czwarty już Podhalański Zlot Enduro organizowany przez Stowarzyszenie Rowerowe Podhale pokazał, że pewne rzeczy się w enduro nie zmieniają. Kto kilka lat temu startował w pierwszych edycjach Enduro Trophy, na pewno pamięta długie rozmowy na szlaku i przy ognisku, „pogodę enduro” (czyt. zimno i deszcz) i niesławny „szósty OS”, czyli libację na epicką skalę spotkanie towarzyskie po całym dniu jazdy. Zlot w Kościelisku tradycyjnie okazał się szóstym OS-em sezonu enduro!


IV PZE by SRP

Podhalański Zlot Enduro 2017

Słynną łąkę na Mietłówce odwiedziliśmy chyba po raz piąty, a może szósty…? Ten widok się nie nudzi!

Podhalański Zlot Enduro 2017

Za to z pewnością znudzić mogą moje relacje, dlatego tym razem będzie krótko ;)

Podhalański Zlot Enduro 2017

Bazą zlotu był tradycyjnie MTB Hostel w Kościelisku. Klimatyczne miejsce uzbrojone m.in. w saunę, pumptrack i strzeżoną przechowalnię rowerów.

Podhalański Zlot Enduro 2017

W relacjach z poprzednich lat zawsze zwracałem uwagę na największą siłę zlotu: totalne odcięcie od świata zewnętrznego.

Podhalański Zlot Enduro 2017

Wpisowe tanie nie jest, ale tutaj wszystko jest na miejscu: pełne wyżywienie prosto z dobrej restauracji, wypasiona kawa z kotkami na piance, samoobsługowy dystrybutor z piwem (więc już bez kotka, ale też z pianką) i słynna góralska herbata Briana.

Podhalański Zlot Enduro 2017

Tak, nie ma co ukrywać. Zlot to przede wszystkim jedzenie, alkohol i impreza. Ale były też rowery!

Podhalański Zlot Enduro 2017

Na zlocie można było przetestować nowe modele Whyte na sezon 2018

Podhalański Zlot Enduro 2017

…oraz jeszcze bardziej egzotyczne fury.

Podhalański Zlot Enduro 2017

A w kwestiach sprzętowych (jak również ciastkowych i energetyczno-napojowych) jak zawsze pomagał Tomar. Można było też przetestować kaski i okulary POC.

Podhalański Zlot Enduro 2017

Dwa dni to w sam raz na objechanie wszystkich singli przygotowanych przez ekipę SRP: zarówno tych na Mietłówce, jak i na Butorowym Wierchu.


Kościelisko mountain biking trails

Podhalański Zlot Enduro 2017

Pogoda co prawda pozostawiała nieco do życzenia…

Podhalański Zlot Enduro 2017

…a swoje trzy grosze dorzucili nadgorliwi drwale-górale

Podhalański Zlot Enduro 2017

…ale trochę deszczowego freeride’u przez las, jeszcze nikomu nie zaszkodziło ;)

Podhalański Zlot Enduro 2017

Mglisto-jesienny klimat tylko dodał trasom kanadyjskiego uroku.

Podhalański Zlot Enduro 2017

Członkowie Stowarzyszenia świetnie poprowadzili wycieczki – niezależnie od tempa, zawsze pilnowali, żeby nikt się nie zgubił (ani nie zginął przygnieciony drzewem / rozjechany autem).

Podhalański Zlot Enduro 2017

Zresztą każdy inny aspekt organizacyjny był dopięty na ostatni guzik – było widać, że przez kilka ostatnich tygodni nad imprezą pracował sztab ludzi.

Podhalański Zlot Enduro 2017

A jak już na niejednej imprezie rowerowej się przekonałem, spina organizatorów przekłada się na luz uczestników.

Podhalański Zlot Enduro 2017

Klimat Podhalańskiego Zlotu Enduro jest jedyny w swoim rodzaju i nawet osoby takie jak ja – stroniące od tłumów i rozmów z nieznajomymi i wolące sobie pojeździć – co roku wracają stąd zadowolone.

Podhalański Zlot Enduro 2017

Choć akurat w moim przypadku jest jeszcze jeden, szczególny powód do zadowolenia…


Enduro Award 2017

1Enduro zdobywa statuetkę! Ogromnie Wam za to dziękuję :) Kiedy odbierałem pierwszą nagrodę w 2015 roku, blog dopiero raczkował i na pewno dużo zawdzięczał „efektowi nowości”. Teraz stał się bardziej dojrzały (chyba…?) i ogromnie się cieszę, że w dzisiejszej formie dalej zasługuje na Wasze uznanie. Ogromna rowerowa monstrancja, dla której muszę jeszcze znaleźć honorowe miejsce w mieszkaniu, to dla mnie zobowiązanie, ale też motywacja, żeby tę formę dalej szlifować, udoskonalać i rozwijać.

Podhalański Zlot Enduro 2017

Szkoda, że Rowerowe Podhale nie nagradza statuetką pozostałych finalistów, bo znalezienie się w pierwszej trójce to wyróżnienie zasługujące na upamiętnienie. Na pewno nie zapomni tego Piotrek Kurczab, Marek Janikowski i cała reszta ekipy Tras Enduro Srebrna Góra. Konsekwentnie tworzą oni miejscówkę inną niż wszystkie, idealnie trafiającą w gusta polskich „endurniów”.

Szczególne gratulacje należą się jednak czarnemu koniowi plebiscytu: Jackowi Juszczykowi (Bike Adventures). Jacek jest animatorem społeczności enduro w Kielcach i Górach Świętokrzyskich, organizatorem wyjazdów rowerowych i współbudowniczym Wołowych Tras oraz singli w Świeradowie-Zdroju. Maczał też swoje grabie w trasach w Srebrnej Górze. Pokazał on, że polska scena enduro jest dużo szersza i bardziej otwarta, niż na pierwszy rzut oka się wydaje! A w końcu Enduro Award z założenia ma nagradzać osoby najbardziej przyczyniające się do rozwoju enduro – a nie te najbardziej popularne. Szacun dla Jacka (i za wąsy też)!


Zobacz też powiązane artykuły:

 

  1. Wielkie gratulacje. W dużej mierze to dzięki Tobie zainteresowałem się Enduro i pokochałem jazdę po górach. Dziękuję!

  2. Gratulacje Mistrzu! Należało się!

  3. Gratulacje-nareszcie wybory,gdzie nie żałuję oddanego głosu :) Puchar może nie tyle starocerkiewny,ale funkcjonalny-powiesisz kilka starych zębatek i łańcuch,będzie elegancka „chuinka”.W kwietniu zamiast zębatek kasety-dwa zużyte ovale i masz stroik na osterię ;)

  4. GRATULACJE Trzymaj dalej ten poziom i oby nie zabrakło Tobie weny. ….

  5. once again Końgratuleszyn!

  6. Michale, blog się sam „nie robi” – pięknie pracujesz na to, co my tak lekką ręką możemy odbierać no i robisz to z fachowością nie budzącą wątpliwość nikogo, a to w tak zróżnicowanym środowisku nie jest bynajmniej łatwe. (To w ogóle w Polsce nie jest łatwe hyhy).
    Ta jakość broni się sama, a jak dotąd pomysłów Ci nie brakuje by nadal pokazywać wszystko na najwyższym poziomie. Nie raz się zastanawiam ile oni poza granicami naszej niszowej językowej społeczności użytkowników języka polskiego tracą nie mogąc czytać Ciebie. My mamy to szczęście więc…GRATULACJE i czytamy/oglądamy dalej!

  7. Zatem, Michał, nie daj się prosić trzy razy i wpadaj na Festiwal Nauki do Bielska. Pasujesz tam jak ulał.

  8. Wielkie gratulacje Michał! Czytanie 1enduro, to w moim przypadku jest już prawie codzienny rytuał. Jak nie ma nowych wpisów, to przeglądam starsze, czytam komentarze, bo w nich również znajduje się masa wiedzy.
    Życzę zdrowia i wytrwałości. Pozdrowienia z 3miasta.

  9. Gratulacje jeszcze raz! :) Dzięki za miłą pogawędkę przy „barze” w trakcie zlotu!

  10. apropos tych wyprzedaży kross soil.. natknąłem się na coś takiego:
    https://www.top-narty.pl/soil-2-0-1.htm/v-207487

    kross gleby – tłumaczenie z polskiego na polski? spolszczona nazwa modelu nie zachęca do kupna:D

    ale ilość przerzutek (20) z kolei zachęca.. to ile tych kombinacji biegów będzie? z 200? 400?:)

    1. Hehe, tak to jest jak sklep narciarski próbuje zapchać lato rowerami :P

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: IV Podhalański Zlot Enduro + Enduro Award 2017

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top