Menu
Menu Szukaj

Sprzedaż bezpośrednia czy zakup roweru w sklepie?

Niedawne uruchomienie programu direct-sales przez Treka wywołało powrót dyskusji o dominującym trendzie na rynku rowerowym, jakim jest sprzedaż bezpośrednia. O co chodzi? Marki takie jak Canyon, YT Industries czy Rose wysyłają swoje rowery bezpośrednio do klientów, pomijając pośredników (dystrybutorów i sklepy), oferując dużo lepsze wyposażenie i niższe ceny.

Jakie są zady i walety takiego rozwiązania? Czy warto jeszcze kupować rower w tradycyjnym sklepie?

Sprzedaż bezpośrednia w wykonaniu Treka

Trek jest pierwszym producentem tak dużego kalibru, który uruchomił sprzedaż bezpośrednią. Nawet jeśli program jest ograniczony do terenu USA, to i tak wzbudził duże poruszenie w całym rowerowym światku. Chciałbym jednak na wstępie zaznaczyć, że ich oferta bardzo się różni od polityki Canyona czy YT.

Przede wszystkim, pudło z rowerem nie trafi bezpośrednio do Ciebie, a do autoryzowanego sklepu, który optymalnie go przygotuje i pomoże w ewentualnych problemach – obowiązkowo. Czyżbyśmy więc dostawali „najlepsze z obu światów”? Niestety nie, bo nie przekłada się to na cenę roweru.

trek-logo

Dla klienta końcowego oznacza to więc konieczność zamówienia roweru przez internet (i mniejszy wybór lokalnie) – pozostaje więc podstawowy problem z wyborem rozmiaru. Do tego rower dalej kosztuje tyle samo, a w dodatku odpada możliwość negocjowania zniżki. Dla sklepu również oznacza to mniejszy zysk (o 20%), a kasa zaoszczędzona na pominięciu pośredników trafi do kieszeni producenta. Brawo Trek!

To oczywiście tylko jedno spojrzenie na nową ofertę. Można się sprzeczać, że dzięki temu sklepy nie będą musiały zamawiać rowerów na zapas, negocjować cen i tak dalej… Ale jako że system i tak działa tylko w stanach, to dalsza część artykułu skupia się na klasycznym modelu sprzedaży (w pełni) bezpośredniej.


Cena Czyni Cuda

Oczywistą zaletą sprzedaży wysyłkowej jest niższa cena. Powiedzmy sobie szczerze, współczesne rowery są cholernie drogie. Dla przeciętnego obywatela trzy średnie krajowe za najtańszy rower enduro z kompletem ciuchów i ochraniaczy to zaporowa kwota. Zwłaszcza, że producenci coraz wyraźniej skłaniają nas do kupowania co kilka lat nowego, kompletnego roweru, zamiast stopniowego ulepszania starego (pisałem o tym w tekście o standardach i antystandardach).

Producenci coraz wyraźniej skłaniają nas do kupowania co kilka lat kompletnego nowego roweru

Sprzedaż bezpośrednia oznacza więc łatwiejszy start dla początkujących. Również, jeśli zaszczepiasz bakcyla swojej drugiej połówce czy potomkowi, nie mając pewności czy w ogóle im się to spodoba.

Dla bardziej doświadczonych niższa cena przekłada się na mniej bolesny dostęp do nowinek osprzętowych (jak napęd 1×11) i aktualnych standardów (jak koła 27,5″).

YT Capra

Carbonowa rama, zawieszenie Rockshoxa, napęd 1×11 i biżuteria od Race Face – wszystko za mniej, niż 15 tys. zł. Najtańszy, aluminiowy Specialized Enduro jest o ponad 500 zł droższy. Daje do myślenia…

Tu jednak bezsprzeczne zalety sprzedaży bezpośredniej się kończą, a zaczynają się dylematy…

„Drodzy forumowicze, jaki rozmiar wybrać?”

Podstawowy problem z kupowaniem roweru przez Internet, to brak możliwości przymiarki i odbycia jazdy testowej. Kiedyś wystarczyło rzucić okiem na długość górnej rury i wszystko było jasne. Ale przy zmieniających się trendach w geometrii, coraz trudniej wybrać prawidłowy rozmiar roweru bez przejechania na nim choćby kilku metrów.

Coraz trudniej wybrać prawidłowy rozmiar bez przymiarki

Niektóre firmy starają się ratować sytuację oferując jazdy próbne przy okazji festiwali czy zawodów, ale trudno oczekiwać, żeby mieli we flocie testowej każdy model w każdym rozmiarze.

W teorii pomocne są też tabele i kalkulatory na stronach producentów. Niestety doświadczenie pokazuje, że trudno na nich polegać: nie wiedzieć czemu, zazwyczaj sugerują zbyt mały rozmiar, bardziej dezorientując, niż pomagając.

Ostatnią deską ratunku jest wymiana lub zwrot niepasującego roweru. Żadna marka „direct sales” nie robi z tym problemów, ale ponowne pakowanie i wysyłka roweru już sama w sobie jest problemem. Nie wspominając o czasie oczekiwania na prawidłowy rozmiar, który w najgorszym scenariuszu może się ciągnąć miesiącami.

Rower z IKEI – „zrób to sam”

Drugi zgrzyt to brak wsparcia ze strony sklepu/serwisu. Rower przychodzi w pudle, częściowo rozłożony i z grubsza wyregulowany. Kto kiedykolwiek kupował meble w IKEI, ten wie, ile może się z tym wiązać wkur… stresów. Pojawia się ryzyko nieprawidłowego montażu i ustawienia. Przede wszystkim dotyczy to dostosowania zawieszenia czy kokpitu do konkretnego ridera, ale dla osób początkujących problemem może być chociażby regulacja hamulców czy prawidłowe dokręcenie sterów.

Kupując rower online, zapomnij o priorytetowej pomocy serwisanta na dzień przed überważnymi zawodami

Jednak dobry sklep to nie tylko pomoc przy zakupie, ale też obsługa w trakcie użytkowania. Kupując rower online, nie licz na darmowy pierwszy serwis, czy priorytetową pomoc serwisanta na dzień przed überważnymi zawodami.

Kupując rower na miejscu, zyskujesz też możliwość zwrócenia się do sprzedawcy z drobnymi wątpliwościami i problemami („Czy to pęknięcie ma tu być…?„). W przypadku sprzedaży bezpośredniej, ewentualne problemy techniczne zawsze wiążą się z koniecznością pakowania i wysyłki roweru, a to nie tylko jest upierdliwe i czasochłonne, ale też skutecznie zjada część kasy zaoszczędzonej przy zakupie.

Sprzedaż bezpośrednia: karton Canyon

Odpakowywanie nowiutkiego roweru to sama przyjemność. Pakowanie zepsutego – już nie tak bardzo.

Co na to tradycyjne sklepy?

Jest też druga strona medalu: brak Twojego wsparcia DLA sklepu. Wszyscy oczekujemy, że w lokalnym sklepie zastaniemy bogaty zapas części do naszego roweru, akcesoria kilku marek, wybór ciuchów we wszystkich rozmiarach, swoje ulubione opony itd. Kupując rower online, nie dajesz jednak nic w zamian. Mówiąc wprost: nie dajesz sklepowi zarobić na zapełnienie półek rzeczami, których kiedyś będziesz potrzebował „na wczoraj”.

Nie dajesz sklepowi zarobić na zapełnienie półek rzeczami, których kiedyś będziesz potrzebował „na wczoraj”

Oczywiście pojawia się pytanie: kto dziś jeździ na seryjnym rowerze? Prędzej czy później pojawia się potrzeba upgrade’u czy skorzystania z serwisu. Wtedy lokalny sklep i tak okazuje się niezastąpiony i przecież zarabia na tym pieniądze, prawda? Trudno jednak oczekiwać, żeby utrzymywał się ze sprzedaży klocków hamulcowych, łatania dętek i regulacji przerzutek. Największe pieniądze zawsze są ze sprzedaży rowerów.

sprzedaz-bezposrednia-13

Jeśli w pierwszej chwili pomyślałeś, że to zdjęcie z Twojego garażu, to nie masz się czym martwić. W przeciwnym wypadku – prędzej czy później odwiedzisz serwis.

Co dalej ze sklepami stacjonarnymi?

Czy oznacza to śmierć sklepów stacjonarnych? Takich jakie znamy – tak. Lokalna fachowa pomoc zawsze jednak będzie potrzebna. Nowe trendy w sprzedaży wymuszą jednak na sklepach adaptację i uruchomienie marginalnych do tej pory sposobów zarabiania.

Przestaną one bazować na masowej dystrybucji sprzętu z katalogu, a bardziej skupią się na usługach skupionych na budowaniu relacji z klientami i indywidualizacji sprzętu i dodatków. Więcej o „sklepach jutra” napiszę już niedługo.

Podsumowanie

Jeśli jesteś początkujący, nie do końca znasz swoje oczekiwania i masz problem z samodzielnym doborem rozmiaru roweru, raczej pozostań przy lokalnym zakupie. Rzetelna pomoc sprzedawcy i serwisanta przełoży się na lepszy „experience” z późniejszej jazdy, a to jest warte jednorazowego dołożenia kilku stówek.

Jeśli nie wchodzi to w grę, to w wersji minimum, przymierz się do „swojego” modelu w dwóch sąsiadujących rozmiarach (sprawdź, czy producent pojawia się na demo-dayach), a po zakupie skorzystaj z pomocy dobrego serwisu w prawidłowym ustawieniu roweru pod siebie.

Sprzedaż bezpośrednia - Canyon po wyjęciu z pudełka

Jeśli masz jednak duże doświadczenie i dokładnie wiesz, czego Ci potrzeba, zakup bezpośredni jest bardzo kuszący. Pod warunkiem, że trafisz na model idealnie trafiający w Twoje oczekiwania (o swoich pisałem w teście Canyon-a Strive). Ze wszystkich firm sprzedających wysyłkowo tylko Rose umożliwia zmiany w konfiguracji rowerów.

Jak banalnie by to nie brzmiało, wybór między sprzedażą bezpośrednią a zakupem w sklepie tradycyjnym pozostaje więc indywidualną kwestią. Choć moim zdaniem dużo bardziej uzależnioną od posiadanego doświadczenia, niż budżetu. Niezależnie od wyboru, okaż czasem nieco czułości swojemu USR*, bo nie wszystko da się zastąpić zakupami online!

*USR – Ulubiony Sklep Rowerowy. Kto czytał pl.rec.rowery, ten wie ;)


Polecam też powiązane artykuły:


 

28
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
pan wołodyńiskitmechBartekmagicorJaross5 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin Kowalski
Gość
Marcin Kowalski

Skąd wniosek że sklep Treka zarobi w przypadku takiej sprzedaży 20 procent mniej? To jakieś sprawdzone dane?
Z tego co się orientuję to w cywilizowanym świecie pośrednie ogniwa (dystrybutor) nie jest pomijany w łańcuchu zarobkowym, nawet jeśli w preorderze sklep złoży zamówienie na kontener rowerów bezpośrednio z fabryki. Zwyczajnie nie przechodzą one przez magazyny i biura dystrybutorskie, to wszystko.

szkoder
Gość
szkoder

A jak to wygląda sprawa z gwarancją?Co jeśli kupimy rower np. Canyon’a i nie robimy pierwszego przeglądu? Czy gwarancja dalej obowiązuje?

wafel
Gość
wafel

Canyon nie wymaga „pierwszego przeglądu”.

FatBike Bieszczady
Gość
FatBike Bieszczady

Miałem okazję korzystać z dwóch sklepów wysyłkowych. Pierwsze doświadczenie tego typu to sklep Commencal’a. Rowery dostępne nawet 30% od rowerów na lokalnym rynku. Kolejne doświadczenie to sklep Rose i możliwość własnej konfiguracji. Bardzo miła opcja, zwłaszcza dla doświadczonych rider’ów :)

marek.kores
Gość
marek.kores

W branży motoryzacyjnej już od dawna działa model, w którym dealer (praktycznie) nie zarabia na sprzedaży samochodu. Marże są tak niskie, że trudno to nazwać zarobkiem. Zarabia za to na serwisie, sprzedaży części i doposażenia (akcesoria) oraz sprzedaży finansowania i ubezpieczeń.
Tyle, że w branży rowerowej nie ma aż tylu elementów eksploatacyjnych na których serwis mógłby zarobić.

Chciałem zauważyć, że w sklepach stacjonarnych już od pewnego czasu coraz trudniej jest kupić COKOLWIEK co wymaga przymiarki. Kaski, buty, ochraniacze czy nawet rękawiczki wymagają nierzadko celowania na chybił-trafił, bo w sklepie jest tylko 1szt/kpl na wystawie, który akurat jest powyżej/poniżej naszego rozmiaru.

Sprzedaż internetowa już od kilku lat skutecznie spycha na margines sklepy stacjonarne. Hasło CCC jest faktem a sklepy off-line coraz częściej służą głównie za przymierzalnie wg. zasady „sprawdź off-line, kup on-line” (ROPO).
Mam tylko wrażenie, że za jakiś czas spowoduje to pikującą tendencję upadku wielu sklepów. Nie tylko rowerowych.

Bartosz
Gość
Bartosz

USR – jest ważne, ba mega ważne. Mam u siebie na dzielnicy otwarty stosunkowo niedawno sklep/serwis. Największym ich plusem jest to, że jest prowadzony przez ludzi, którzy od 15-20 lat jeżdżą, a rower to dla nich pasja oraz od pewnego czasu sposób zarabiania na życie. Nie ma problemu, którego by nie rozwiązali, robią wszystko z głową i wkładają w to serce. Dlatego co jakiś czas wyłączam swojego ekonomicznego demona i pozwalam im zarobić tylko po to, żeby istniejli jak najdłużej :)

Drugi rower jaki kupiłem – Mongoose tyax expert 29er (kupiony w ciemno przez internet po przeanazlizowaniu jego geo), miałem z nim przykre doświadczenie – pęknięcie ramy na łączeniu górnej rury z podiosdłówką. A ponieważ Mongoose nie ma swojego oficjalnego dystrybutora w Polsce, a sprzedawca u którego kupowałem zwinął biznes wyglądało, że jestem w ciemnej doopie. Z ciekawości podszedłem z ramą do USR i chłopaki mimo tego, że u nich rower nie był kupiony załatwili mi wszystkie formalności z czeskim dystrybutorem marki. Efekt wymiana ramy (pomimo pęknięcia, które wielu producentów z góry odrzuca).

Styku
Gość
Styku

Podzielam zdanie Marka Koresa. Jednak wydaje mi się, że jeżeli sprzedaż rowerów przesunie się w stronę online to głównie będą to tylko rowery specjalistyczne, AM, DH, Enduro czy szosowe wyższe modele. Myślę, że sklepy będą sprzedawać mniej takich rowerów. Za to uważam, że zupełnie w drugą stronę przesunie się sprzedaż podstawowych modeli dla zwyczajnych użytkowników rowerów – myślę, że sklepy będą dużo zarabiać na rowerach miejskich, elektrycznych, rowerach turystycznych i podstawowych modeli ht – xc/am :)

Marcin
Gość
Marcin

„Czy oznacza to śmierć sklepów stacjonarnych? Takich jakie znamy – tak.” – Jeden z pierwszych artykułów z którym się zdecydowanie nie zgodzę. Najpierw piszesz o zdecydowanych plusach stacjonarnych czas, możliwość przymiarki, pomarudzenie a później, że ten model wymiera. Co do przeglądów zerowych to nie chodzi o pewność swoich produktów ale błache dociągnięcie linki, sprawdzenie śrub.
Nie wielkie miasto 74tyś mieszkańców a ścigam klientów z całej Polski. Czym? A tym, że przykładowo Trance jest we wszystkich modelach i praktycznie pełnej rozmiarówce, Reign podobnie, masa kolejnych modeli Gianta dostępna na strzał palcami. Tym, że mamy w ekipie ludzi którzy ścigali się zawodowo na szosie i latają na poważnie w enduro. Sklep stacjonarny w tej chwili to już nie tylko biznes ale jak to ktoś pisał powyżej zajęcie dla ludzi z pasją. Moim zdaniem do obecnej sytuacji na rynku czyli internetowe vs. stacjonarne idealnie będzie pasowało „dostosuj się albo zgiń” co dobitnie pokazał obecny sezon.

Ryszard Rychlicki
Gość
Ryszard Rychlicki

Zgadzam się z Marcinem, sklep rowerowy to zajęcie dla ludzi z pasją. Na co dzień jeżdżę (i naprawiam) rower we Francji, mam więc okazję trochę podpatrzeć jak to funcjonuje. I powiem, że mój USR nie ma najmniejszego problemu z utrzymaniem się na rynku. Ba, w lecie umówienie roweru na przegląd graniczy z cudem. Poza tym ceny rowerów (począwszy od września, kiedy zaczynają się wyprzedaże starego modelu) spadają o 30, 40 procent. Nie mam wielkiej nakrętki na nowości, a w ten sposób płacę taniej niż w dystrybucji bezpośredniej, mam mechanika za przyjaciela i daję zarobić lokalnemu biznesowi.

Grzegorz Brodecki
Gość
Grzegorz Brodecki

Klika moich rowerów z rzędu kupiłem w tzw sklepie lokalnym prowadzonym przez ludzi z pasją. Kiedy przyszedł czas na zmiany względy finansowe przeważyły – wybór padł na Canyona Stive. Nie od wczoraj jeżdżę na rowerze, więc sprawy związane z wyborem rozmiaru, składaniem i regulacją to sama przyjemność (i kilka browarów w garażu..). Sprawy się komplikują gdy dochodzi do reklamacji, do tej pory pomocni sprzedawcy milkną, a odpowiedź na maila trwa tygodniami. Na naprawę czekam już 2 miesiące…. Podobne reklamacje w zaprzyjaźnionym sklepie załatwione miałbym od ręki. Ja wyleczyłem się z kupowania przez internet i wracam do wspierania lokalnego biznesu, który jest kiedy potrzeba.

Maciej podlewski
Gość
Maciej podlewski

Niestety nie zdażyło mi się jeszcze, żebym przed kupnem przejechał się testowo, czy przymierzył rower, którym byłem zainteresowany ( jeżdżę od 15 lat fr/am). Dobrze, że to co kupiłem okazywało się trafione, ale od lat słyszę w sklepach, że nie mają akurat tego modelu, albo takiego rozmiaru. „Trzeba zamówić dopiero się pan przekona, innej opcji nie ma ” – taką odpowiedź najczęściej słyszę. A sklepy znajdują się w dwu milionowym mieście i do tego sprzedają rowery znanych marek. Niestety, jak człowiek szuka wyspecjalizowanej maszyny to trzeba mieć szczęście, żeby trafić akurat na ten model i w konkretnym rozmiarze. Nie mówiąc już o przymierzeniu konkretnego modelu w 2-ch rozmiarach w celach porównawczych. Dlatego sprzedaż on-line i do tego test center w każdym państwie, w którym rowery konkretnej marki są dostępne, mają moim zdaniem przyszłość i sens. A USR dalej będą, tylko już raczej jako serwis i miejsce spotkań miłośników.

Jaross5
Gość
Jaross5

Doigrałeś się Wooyek!
Wooyek, napisz co to za ściema z tym całym Canyon-em, zasponsorowali Ci rower, czy co?
Widzę, że nie jestem jedynym, który kupił ich sprzęt i ma z nimi kłopoty. Chociaż „kupił”, to za dużo napisane. Zapłaciłem za rower 3 sierpnia, a w piątek (20 listopada) mija trzeci termin dostawy, i nie zanosi się, że go dotrzymają. Wszystkie terminy sami wyznaczali. Jak rower dojdzie (jeśli w ogóle), zakleję wszystkie logo, nie będę robił im żadnej reklamy. TOTALNE OLEWACTWO. NASTĘPNY NAPEWNO KUPIĘ W SKLEPIE!!!

Jaross5
Gość
Jaross5

Michał, rower zakupiłem na dwa miesiące przed przeprowadzką Canyon-a do nowej fabryki, więc to ich nie tłumaczy.
Na dzień dzisiejszy, mogę wymienić więcej powodów za tym, żeby NIE KUPOWAĆ ON-LINE, niż Canyon wymienia tych „za”.
Mogłem kupić na miejscu Jekkyl-a, to dałem się skusić ładniejszej ramie Canyon-a…
Nawet jeśli w końcu dostanę ten rower, to i tak firma jest dla mnie spalona.
Kolejny rower wybiorę, przymierzę, zapłacę na miejscu i od razu zabiorę do domu, prosto ze sklepu stacjonarnego.
POZDROWER

magicor
Gość
magicor

Nie popadajmy w skrajnosci! Nie mozna generalizowac, jest gro ludzi zadowolonych ktorzy kupili swoje rowery zarowno w sklepie stacjonarnym jak i w systemie dystrybucji bezposredniej. Osobiscie mam jeden rower ktory kupilem pare lata temu na jesiennej wyprzedazy z 30% znizka(to wedlug mnie najlepszy czas na zakup upatrzonego roweru). Lokalny sklep i tak zarobil, a ja bylem zadowolony bo cena byla sensowna. Mam tez drugi rower ktory kupilem od YT. Jadac np do Austrii mozna zajechac do Forchheim do siedziby YT i osobiscie przymierzyc sie do dowolnego modelu w dowolnym rozmiarze (bylem, sprawdzilem, na miejscu sa zyczliwi kolezkowie, mozna pogadac o wspolnej pasji i sprzecie, polecam). Wszelkie naprawy, przeglady robie w lokalnym serwisie u kolegi pasjonata. Czesci eksploatacyjne kupuje albo w lokalnym sklepie stacjonarnym lub w sklepach internetowych. Jak na razie kazdy z nich zarabia i kazdy funkcjonuje z powodzeniem.

Marcin
Gość
Marcin

I z reklamacją też polecisz do Forchheim?
Polecam historię reklamacji YT opisaną na endurotrophy.pl.

magicor
Gość
magicor

Czytalem sporo na temat problemow z reklamacjami etc i faktycznie jest to spory klopot kiedy pojawia sie problem, ale ja jestem niepoprawnym optymista i zakladam ze nie bede mial zlych przygod :-) W istocie nie namawiam do zakopow on-line, sam wolalbym w USR dotknac i przymierzyc sie do wybranego roweru oraz wspierac lokalny biznes, lecz to nie zawsze jest mozliwe…

Grzegorz Brodecki
Gość
Grzegorz Brodecki

Ja też byłem optymistą, a potem kupiłem Canyona. .. W zasadzie, podczas reklamacji, przy sprzedaży bezpośredniej producent bike musi ogarnąć tylko temat ramy i elementów z nią związanych. Resztę można załatwić samemu bezpośrednio u producenta elementu. Niby proste, ale nie mijają dwa miesiące a ja nie mam nawet przybliżonej daty dostawy części- masakra… Canyona odradzam. Odstępuje od umowy i żądam zwrotu kasy. Do przemyślenia.

tmech
Gość
tmech

Gdybym wcześniej trafił na te komentarze to być może nie sięgnąłbym po Canyona dlatego postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami w tej kwestii. Na przestrzeni ostatniego roku kupiłem dwa. Pierwszy przyszedł 2 dni przed terminem drugi był na miejscu tydzień przed wyznaczonym terminem. Nie ma problemu ze sprawdzeniem na jakim etapie jest realizacja zamówienia. Nr klienta wystarczy żeby uzyskać taką informację. Nie było też problemu z dorzuceniem w międzyczasie, jeszcze przed wysyłką roweru, dodatkowych rzeczy zamówionych później.

pan wołodyńiski
Gość
pan wołodyńiski

„Rzetelna pomoc sprzedawcy” o czym Wy w ogóle piszecie? Ponad 80% sprzedawców, nie ma pojęcia o tym co sprzedaje, próbuje klientowi wcisnąć byle bubel za pieniądze, ceny wzięte z kosmosu.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top