Menu
Menu Szukaj

Rower na raty? Skąd wziąć pieniądze na nowy sprzęt

Staram się, żeby opinie publikowane na blogu były możliwie wyważone i przedstawiały zady i walety różnych rozwiązań. W dzisiejszym wpisie będzie jednak inaczej, bo temat jest poważniejszy – tym razem nie będziemy dyskutować o gustach, a jak prawdziwi dżentelmeni, porozmawiamy o pieniądzach.


Disclaimer: opinie zawarte w tym artykule mogą być dla niektórych osób trudne do zrozumienia lub wręcz obraźliwe. A przynajmniej taką mam nadzieję.


Czy rower może być za drogi?

Do tych przemyśleń skłonił mnie post na forum rowerowym, w którym świeżo upieczony posiadacz roweru MTB narzekał na obity lakier. W sumie zrozumiałe – kupił nowy rower, więc ma prawo oczekiwać ideału. Ale bez przesady – to był 2-milimetrowy odprysk w okolicy suportu, w miejscu, które będzie porysowane po pierwszej jeździe!

Zapaliła mi się lampka: „oho, ten zakup to musiało być dla tego gościa naprawdę poważne wydarzenie”. Zbyt poważne.

  • Jeśli wyciągasz nowy rower z pudełka i z każdą ryską na lakierze lecisz z reklamacją – wydałeś za dużo.
  • Jeśli boisz się założyć rower na bagażnik samochodowy, żeby nie uszkodzić ramy – wydałeś za dużo.
  • Jeśli nie masz pieniędzy na rowerowe wakacje – wydałeś za dużo.
  • Jeśli ze strachu przed kradzieżą nie wchodzisz do schroniska na naleśniki – wydałeś za dużo.
  • Jeśli Twój rower ma regulacje, których nie rozumiesz / nie potrzebujesz – wydałeś za dużo.
  • Jeśli nie masz pieniędzy na coroczny serwis zawieszenia – wydałeś za dużo.
  • Jeśli unikasz błota, bo nie stać Cię na wymianę kasety – wydałeś za dużo.

Skąd wziąć pieniądze na nowy rower - na raty?


Ile więc wydać na rower?

Konkretna kwota zależy oczywiście od osoby. A może nie jest to takie oczywiste? Dużo osób mówi, że rower za X zł to gówno, że enduro musi kosztować Y zł, bo inaczej to pieniądze wyrzucone w błoto. W pewnych granicach jest to prawda (nie da się np. kupić nowego roweru enduro za 2000 zł), ale zwykle takie opinie są grubo przesadzone. Jak więc ocenić, na ile możesz sobie pozwolić?

Moja pierwsza zasada: nie wydawaj całych oszczędności

Wydawanie całych pieniędzy, jakie masz, to nie jest poświęcanie się pasji – to jest głupota. Jeśli posypie Ci się samochód, albo nie daj borze zwolnią Cię z pracy – jesteś w dupie. Idealna sytuacja to zapas gotówki wystarczający na drugi rower – niekoniecznie taki sam, ale taki, który mógłby zastąpić ten pierwszy np. w razie kradzieży.

Moja druga zasada: bezpieczna cena roweru = 3 wypłaty

Średnia krajowa w 2017 to około 3300 zł „na rękę”. Jeśli tyle zarabiasz, 10 tys. zł na nowy rower raz na 2-3 lata (zakładając sprzedaż starego) prawdopodobnie nie doprowadzi Cię do bankructwa. Jeśli zarabiasz płacę minimalną (1500 zł), raczej rzuć okiem na hardtaile lub bogaty rynek rowerów używanych do 4500 zł. To bardzo duże uproszczenie, ale uważam to za dobry punkt wyjścia.

Oczywiście jeśli planujesz zakup na dłużej i masz ściśle upatrzony sprzęt, który idealnie spełnia Twoje wymagania i nie będzie wymagał ciągłych modyfikacji – możesz dorzucić 1-2 wypłaty. O ile je masz!

Michał, chłopie, gdzie ty żyjesz? Piszesz o trzymaniu na koncie pieniędzy na dwa rowery, a większość twoich czytelników nie ma nawet na pół! Lepiej powiedz, który kredyt jest najtańszy!

Skąd wziąć pieniądze na nowy rower - na raty?


Rower na raty, czyli jak spieprzyć sobie frajdę z jazdy

Oczywiście ta druga grupa (płaca poniżej średniej krajowej) szczególnie często decyduje się na zakup drogiego roweru na raty. Niby wszystko fajnie: można jeździć od razu, a stosunkowo niewielka wpłata miesięczna jest przyjemniejsza od jednorazowego przelewu na kilka(naście) tysięcy.

Tyle że niekoniecznie.

Po pierwsze, dla mnie zakup na raty lub kredyt oznacza myślenie o rowerze w kategoriach stałego kosztu – co miesiąc, latami. A przecież piękno rowerów polega na tym, że jazda jest „za darmo” – w przeciwieństwie do np. motocykli czy sportowych samochodów!

Gdybym pierwszego dnia każdego miesiąca musiał za tę przyjemność płacić np. 500 zł, żyłbym w ciągłym stresie. Zdecydowanie wolałbym jeździć na jakimś 10-letnim rowerze z Allegro za 2500 zł bez żadnych zobowiązań, niż brać kredyt na nówkę! Serio – mając te wszystkie doświadczenia z jazdy na najnowszych wynalazkach, pojechałem w góry na rowerze wartym jakieś 800 zł i bawiłem się przednio.

Po drugie:

Jeśli nie potrafiłeś odłożyć odpowiedniej kwoty z wyprzedzeniem – odkładanie jej na comiesięczną ratę nie będzie ani trochę prostsze.

Potrzebujesz bankowego bata nad głową, żeby zmusić się do myślenia, że jest inaczej? Problem leży w Twojej samodyscyplinie i edukacji finansowej, a nie w tym, że rowery są drogie, albo że za mało zarabiasz.

Bo niestety, kredyt to zabawa dla bogatych.

Skąd wziąć pieniądze na nowy rower - na raty?


Więc jeśli nie raty, to skąd wziąć pieniądze na nowy rower?

Oszczędzanie

Zacznij od optymalizacji – sprawdź, na co wydajesz najwięcej i na czym mógłbyś zaoszczędzić. Transport, telefon, internet, imprezy i jedzenie na mieście zwykle skrywają bardzo konkretne kwoty, które mógłbyś przeznaczyć na wyższe cele, jak np. działalność charytatywnąrozwijanie kwalifikacjiinwestowanie nowy rower.

Co zrobić z tymi pieniędzmi? Najlepiej założyć oddzielny rachunek, a jeszcze lepiej: konto w innym banku (bez karty!). Zaraz po otrzymaniu wynagrodzenia, zamiast zastanawiać się, na co je tym razem przepierdolić nieroztropnie wydać, przelewaj jego część na to „rowerowe konto” – mniej więcej tak, jakbyś płacił raty… Przelewaj tam też dodatkową kasę, jaka Ci wpadnie w międzyczasie.

Dodatkowe źródło dochodu

„Dodatkowa kasa” to najlepszy sposób oszczędzania. Kiedyś dodatkową fuchą mogło być roznoszenie ulotek lub 1/8 etatu na linii montażowej cheeseburgerów. Teraz internetowy freelancing daje dużo ciekawsze i lepiej płatne możliwości. Pisanie tekstów, projektowanie, programowanie, fotografia, montaż wideo… Do tego cała działka handlowa (np. w formie dropshippingu). Zastanów się: czy potrafisz robić coś, na czym mógłbyś zarobić dodatkowe pieniądze? Jeśli nie – chyba czas zastanowić się nad swoim życiem ;)

Dodatkowe środki możesz też zyskać, sprzedając niepotrzebne rzeczy: elektronikę, książki, płyty, gry, ubrania, części rowerowe, jedną z nerek, mniej kochane dziecko itd.

Zawsze warto też pójść na parę rozmów kwalifikacyjnych i/lub ponegocjować z szefem podwyżkę. Jeśli się uda, całą uzyskaną w ten sposób kwotę przelewaj na „rowerowe konto”.

„Work and travel”

OK, wszystko fajnie – wypłata, podwyżki… A co jeśli jesteś uczniem/studentem bez stałego dochodu? Nie bądź dupa – masz co najmniej 2 miesiące wakacji, w trakcie których za granicą zarobisz więcej pieniędzy, niż niejedna głowa rodziny daje radę odłożyć przez cały rok.

No i oczywiście wymienione wyżej prace dodatkowe. W przeciwieństwie do większości starych ludzi, zdaję sobie sprawę, że szkoła i studia to nie jest czas nieograniczonego czasu wolnego. Ale może uda Ci zarobić trochę pieniędzy na rzeczach, które i tak robisz dla przyjemności?

Pożyczka rodzinna

W zakupie może też pomóc jedyna forma pożyczki, jaką mogę zarekomendować: ta u rodziców. Sam skorzystałem z tej formy wielokrotnie, zwłaszcza kiedy zaczynałem jeździć. Teraz już jestem na to trochę za duży… Ale jeśli nie masz na razie swoich własnych, stałych dochodów, warto to przemyśleć.

Skąd wziąć pieniądze na nowy rower - na raty?


Jak przyspieszyć zakup?

Rower używany

Jak już wspomniałem, gdybym nie miał gotówki na nowy rower, kupiłbym jakiegoś taniego fulla czy nawet hardtaila z drugiej ręki. Kiedy już zaoszczędzisz sensowną kwotę (2500-3000 zł), zakup roweru używanego to najlepsze rozwiązanie. Zwłaszcza, że rowery na „staromodnych” kołach 26″ są teraz śmiesznie tanie.

W ten sposób dostaniesz >90% frajdy za <30% ceny. I zbierając pieniądze na docelowy sprzęt, będziesz miał na czym jeździć. W tym czasie wizja wymarzonego roweru zmieni się co najmniej 16-krotnie, więc ostatecznie dokonasz bardziej świadomego wyboru.

→ Więcej: Rower używany – poradnik

Wyprzedaże starych roczników

Jeśli jednak taki z Ciebie szlachcic, że rower musi być nówka sztuka – poszukaj wyprzedaży. Otwarty rynek europejski (i coraz większy polski) daje dostęp do rowerów sprzed 2-3 sezonów, czasem za połowę ceny katalogowej.

Pamiętaj jednak, że najlepszych okazji nie znajdziesz na pierwszej stronie wyników Google. Prawdziwe znaleziska zbierają kurz w sklepach stacjonarnych, więc zrób sobie wycieczkę po okolicy lub zadzwoń do wszystkich dealerów marek, które Cię interesują.

Stopniowe modyfikowanie roweru

Ostatni sposób to też swoisty zakup „na raty”, czyli: tańszy rower + rozłożone w czasie upgrade’y. Podobnie jak kredyt, jest to kosztowna zabawa – ostatecznie na pewno wydasz dużo więcej, niż kupując od razu docelową specyfikację. Takie podejście oferuje jednak spokój ducha w razie finansowego fakapu – jeśli Twoja firma zbankrutuje, najwyżej odłożysz o parę tygodni zakup tych carbonowych kół. Z ratą kredytu nie będzie tak łatwo. No i w bonusie dostajesz frajdę z budowania roweru dokładnie pod swoje potrzeby.

Skąd wziąć pieniądze na nowy rower - na raty?


Podsumowanie

Na blogu pokazuję rowery drogie. Nie oszukujmy się – nawet testowane przeze mnie „budżetowe” hardtaile są dobrem luksusowym dla przeciętnego zjadacza cebuli, u którego zestawienie w jednym zdaniu słowa „rower” i liczby „3000” wywołuje minę jak u jamochłona. A kwoty powyżej 10 tys. zł są już traktowane w kategoriach z pogranicza literatury science-fiction i książek dla studentów medycyny. Z zakresu psychiatrii.

No i ja sobie tak tutaj piszę, jakie te rowery są zajebiste, ile dają radości, jak wielkie możliwości otwierają, jak rewelacyjne są te wszystkie nowinki. Coś pięknego! I że najlepiej byłoby mieć co najmniej trzy rowery, oczywiście co roku nowe. Łatwo kupić ten obrazek i wpakować się w finansowe bagno.

Dlatego dziś mówię wprost: nie kupuj roweru za pożyczone pieniądze!

Sprzęt to tylko dodatek. Najlepszy rower to ten, który masz, i na którym możesz bezstresowo jeździć.

Skąd wziąć pieniądze na nowy rower - na raty?


W wolnej chwili polecam też lekturę powiązanych artykułów:

 

126
Dodaj komentarz

avatar
52 Comment threads
74 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
59 Comment authors
R4LMarek W.KrzysiekSzczupakKrólWódgargamel Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Speedy Bandito
Gość
Speedy Bandito

Jak kto dostaje pincet+, to może odkładać na rower, tym bardziej jak dziecko jest malutkie, nie zauważy podjebki kasy, a w dorosłości ściemnisz, że to od pierwszego roku się dostawało. Jak wspomni, że Beatka mówiła, że od urodzenia, to powiesz, że jak zwykle ściemniała i żeby nie wierzył/a politykom (na potwierdzenie tych słów możesz mu/jej puścić kawałek Tiltu pt. „Nie wierzę politykom”).

Kuba
Gość
Kuba

Wielu moich znajomych robi błędy opisane powyżej. Zastaw się a postaw się, chyba idealnie opisuje to co się u nich dzieje. Sam kupiłem rower na kredyt aczkolwiek wiem, że kwota raty na rower to ok 5% mojej wypłaty więc spię spokojnie :) Zanim jednak kupiłem nowy jeździałem na używce za niewiele więcej niż opisywane tu 3000 cebulionów. Myślę, że rowery 2-3 letnie na „staromodnych” 26 calach to świetna alternatywa. Artykuł na tą chwię chyba jeden z moich ulubionych :)

Radek
Gość
Radek

Nie obraź się, ale jakiego modelu społecznego tyczą się te przemyślenia, chciałbym przyjąć punkt wyjścia. Bo wszystko co opisałeś ma sens… Ale przy moim modelu społecznym, czytaj: kredyt hipo, dom, dzieci (z naciskiem na liczbę mnogą), żona, auto lub auta, Twoje podejście się nie sprawdzi, tak mi się przynajmniej wydaje. Przy moim modelu społ. według Twojego tekstu mogę tylko pomarzyć o fajnych bikach.
Ale nie marzę, planuję, mam i jeżdżę (na pewno nie tyle bym chciał) nie za tyle kasy ile bym mógł. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Radek
Gość
Radek

I nie rozchodzi się tylko o kasiorrę, ale i o czas

Bartek K
Gość
Bartek K

Ja swój rower o wartości 10k zakupiłem po rabacie, czyli 9k z czego 4k to wpłata, a 5k rozłożone w programie „pińcet-” na 10 rat 0%. Zarabiam powyżej średniej. Ogólnie w takich kwotach moim zdaniem warto brać kredyty, aby zaznajomić się z tą całą bankową filozofią i ich haczykami zawartymi w umowie. Po to aby w przyszłości biorąc konkretny kredyt tj, dom, auto, firma nie wpierrr się po uszy. Po drugie widniejemy już w jakiś statystykach jako „zaufany kredytobiorca”, czyli budujemy skilla. Dodatkowo zostawiając 5 kafli na koncie masz już na – bagażniki do auta, plecak, kask, buty i inny… Czytaj więcej »

Adam
Gość
Adam

Z kredytami trzeba uważać, ale wszystko jest dla ludzi. Ja tam wziąłem sobie nowy rower na raty 0% i bez stresu go zpłaciłem z ratą na 5-10% moich dochodów. Nie było to duże obciążenie, a jeździłem 2 lata na nowym dobrym rowerze i nadal na nim jeżdżę, a raty są spłacone. Nie lubię wydawać na raz dużej kwoty, a wybranie niskiej raty ze świadomością że nie jest to dla nas jakiś problem ze spłatą – jest wg mnie lepszym wyjściem niż pozbawianie się dużej części oszczędności.

KuBe
Gość
KuBe

Nie ma kredytów (rat) 0% to ściema marketingowa. Kapitał rozłożony w czasie kosztuje i tego nie przeskoczymy. Jeśli nie ma nawet dodatkowych opłat prowizji bądź ubezpieczenia to koszt kredytu ukrywa się w cenie zakupu.

MichuP
Gość
MichuP

Oczywista oczywistość , stąd prawdziwe raty 0 to inna forma rabatu, którą warto brać gdy jest taka możliwość .

Mirek
Gość
Mirek

Dobrze prawi. Jak coś jest na raty 0%, to znaczy za gotówkę kupisz taniej.

Greg
Gość
Greg

Kupiłem rower o cenie katalogowej 5k z rabatem 10% i ratami 0%. Sprzedawcy nie obchodziło czy dostanie pieniążki ode mnie już teraz czy od banku za parę dni.

Robert Bul
Gość
Robert Bul

Też jestem zdania co kolega Adam powyżej. Nawet gdybym miał tyle gotówkiczyli powiedzmy 12k to wolał bym wziąć rower na raty z małym oprocentowaniem niż pozbyć się całej dużej kwoty. W końcu w razie co mogę spłacić szybciej.

KuBe
Gość
KuBe

Ja jestem odwrotnego zdania… Jeśli miałbym 12k gotóweczki to kupiłbym za gotóweczkę bo w razie problemów finansowych sprzedam rower za 8k i mam święty spokój poza wyrzutami sumienia, że się nie udało ;) W momencie kiedy kupuje na kredyt produkt gdzie do spłacenia jest 12 000 zł w razie problemów sprzedaję towar za 8000 zł, a do spłacenia nadal coś pozostanie. Owszem strata wyjdzie taka sama… ale jak nie będzie siana na pozostałą cześć kredytu? Komornik nie zrozumie… chciałbym zwrócić tylko uwagę, że nie bez powodu na umowach kredytowych drobnym druczkiem pisze się o ryzyku. Na (nie)szczęście nie znamy przyszłości… Czytaj więcej »

Piotr Li
Gość
Piotr Li

Powiem tak to zona nauczyla mnie oszczedzac :p wiec moze dla niezorganizowanych to powinna byc pierwsza dobra rada – chcesz miec rower znajdz dobra zone :) U nas w domu sie nie przelew (dwa bobasy, kredyt, praca do pozna) ale jakos zyjemy, stosujemy metode na tzw”sajwing konto” po pierwszym zawsze wrzucamy kaske jak nie bedzie do kolejnego pierwszego to czycimy lodowke :p bo to co odlozone to swiete :) No i nie kupilem se full wypasa tylko w czelusciach internetu wyszukalem na wyprzedazy taki do podrasowania troche i tak tez robie Nowe oponki kupilem w tym miesiacu, w przyszlym uchwyt… Czytaj więcej »

foxiu
Gość
foxiu

Raz kupiłem rower na kredyt i powiem – nigdy więcej. Przez dwa lata musiałem śmigać na sprzęcie który kupiłem i tylko oglądać rzeczy które bym mógł wymienić – bo zamiast wydać kasę na nowy widelec wydawałem na ratę. Mam teraz żelazną zasadę – nie biorę kredytów na zabawki. Szczęśliwie żadnych nie muszę brać póki co. Co do wysokości rat / odkładanych pieniędzy na rowerowe konto – 10% wypłaty to moim zdaniem maksymalna ilość kasy jaka można przeznaczyć na wszystkie cele hobbystyczne, żeby równocześnie moc odkładać inną kasę – zabezpieczenie na przyszłość, wakacje z rodziną itp.

Endurofina
Gość
Endurofina

Bardzo dobry tekst, duży plus ode mnie. Miałem spore obawy kiedy zobaczyłem tytuł bloga, (poważnie) bałem się, że będziesz promował nabywanie ponad stan .

Ugp
Gość
Ugp

Ja pożyczyłem 6500 na rower od byłej juz dziewczyny (w sumie okazja bo giant reign advanced) i teraz spłacać ją muszę, aj historia porypana, ale rower jest i na wakacje rowerowe w Alpy juz kasa odłóżona :)

pablos D
Gość
pablos D

Dobrze prawisz! Widzę, że Swag 10 w Go Sport na Alpejskiej obfociłeś z każdej strony :) Czekam aż dowiozą tam rocznik 2018.
A tak przy okazji, skoro jesteś z Kato, to może obsokoczymy jakiś najtrajd na hołdę na Kostuchnie? Mój ulubiony target nocą :)

billy
Gość
billy

Wypada tez sie zastanowić, czy rzeczywiście potrzebujesz nowy super wypas (aż tyle jeździsz? Tylko sprzęt cię ogranicza?). Moze póki co wystarczy upgrade opon i unowocześnić nieco geometrię np. sterami, a resztę wydać na podróże i wreszcie zacząć jeździć ;)

Wieszcz
Gość
Wieszcz

Bardzo fajny artykuł, jak zwykle zresztą:)

Czy w ostatnim akapicie nie powinno być: „mierz zamiar według sił”?.
„Mierz siły na zamiary” rozumiem jako zaprzeczenie całego artykułu:)

Marcin K.
Gość
Marcin K.

Po pierwsze aby ZARABIAĆ i realizować pasje – zmieniłem pracę i po profesjach „ambitnych” i górnolotnych (dziennikarstwo, produkcja tv) zostałem fizolem…
Na rower odłożyłem po kilku miesiącach.
Na szpej (kask, ochraniacze, buty, plecaki) który jak wiadomo „robi” równie potężną kwotę odłożyłem równie szybko.
Zmiana profesji to moim zdaniem najszybszy sposób na spełnienie marzeń.

uzurpator
Gość
uzurpator

Zawsze wychodziłem z założenia, że kredyt bierze się na: inwestycje, dom lub naukę. Zabawki _zawsze_ kupuję za gotówkę.

Kamilek
Gość
Kamilek

Michale nie zgodzę się z tym, że raty to zło. Raz na uniwerku jeden prowadzący zapytał się, czym jest kredyt i czym odsetki.
Kredyt = dochód
Odsetki = cena za przesunięcie konsumpcji w czasie. Nawet jak 0% raty dają.
Ja uważam, że bardziej trzeba spojrzeć na podejście do kredytu, a nie sam kredyt. Jeżeli wiesz, że i tak ubierasz hajs bo masz wystarczająco dyscypliny w sobie, to kredyt jest dobry. Jeżeli ma być on takim przymusem do odłożenia, to jest wtedy problem.

Poza tym, kapitał obcy jest tańszy niż własny.

pablos D
Gość
pablos D

Hej, rozpatrujesz kredyt z punktu widzenie przedsiębiorstwa, gdzie można liczyć coś takiego jak koszt kapitału własnego – podatki itd. a kredyt jest brany pod rozwój działalności, czyli inwestycje, ergo zwiększenie dochodu. W gospodarstwie domowym obowiązują jednak trochę inne zasady. Jeżeli kredyt jest pod konsupcję to niestety jest drogi (chyba że 0%) + trzeba doliczyć utratę wartości zakupionego dobra. Jeżeli coś jest niezbędne do prowadzenia gostpodarstwa domowego – dom, samochód, edukacja => kredyt. Konsupcja – wakacje, żywność, przyjemności, rekreacja (rower) => oszczędności. Wyjątkiem bym nazwał sytuację, kiedy kupujesz rower z zamiarem wygrywania nagród w zawodach, bo jesteś sportowcem, wtedy to jest… Czytaj więcej »

Kamilek
Gość
Kamilek

Nie wchodzę na tematy księgowości amortyzacji itp. Po prostu zaznaczam że są inne i racjonalne przesłanki aby wziąć kredyt na rower czy cokolwiek innego zależnie od podejścia. Dla mnie 10 000 na raz to jest spore obciążenie i praktycznie oszczędności moje znikają w tym wypadku wolę rozłożyć sobie na raty.
Żeby moje podejście było jasne to zarabiam tak sobie – 4000 na rękę

pablos D
Gość
pablos D

Taka jeszcze jedna refleksja, odnośnie tego artukułu. Przedstawiłeś wg mnie świetnie podstawowe zasady inteligencji finansowej, których niestety nie uczą w szkołach… Świetnie znamy chemię, fizykę, matematykę, lektury a potem część z nas ląduje w pętli długów i niewypłacalności bo… nikt nie nauczył skutków życia ponad stan.

Mateusz Sobociński
Gość
Mateusz Sobociński

Akurat w kwestii estetyki sprzętu nie do końca się zgodzę – niektórzy po prostu dbają i są tego nauczeni. I co ciekawe absolutnie, nie jest to związane ze stanem posiadania. Może drobna ryska to przesada, ale jestem tutaj w stanie niektórych zrozumieć, bo sam bardzo dbam o sprzęt i nie lubię jak jest złachany. Druga sprawa – jeżeli mamy do wyboru kupić coś za 10k za gotówkę lub kupić to samo w ratach 0% a takie promocje bywają to idiotyzmem jest kupowanie za gotówkę. Zatem raty tak, ale te 0%. Trzecia – zasadza 3 pensji jest… trzeba podchodzić do niej… Czytaj więcej »

KuBe
Gość
KuBe

Komentarz do drugiej sprawy jeśli mogę… Nie ma kredytów (rat) 0% to kit marketingowy. Wartość pieniądza w czasie musi kosztować, a koszt kredytu ratalnego ukrywa się w cenie zakupu. Podsumowując zawsze kupimy dany produkt taniej za gotówkę niż na raty. Raty mogą być jednak rozsądnym wyborem w sytuacji kiedy odłożoną gotówkę zainwestujemy w celu osiągnięcia dodatkowych przychodów większych niż koszt zakupu na kredyt. Inwestycja wtedy będzie spłacała nam raty i jeszcze może coś zostanie na mleczko ;)

Mateusz
Gość
Mateusz

Mam nadzieję, że Michal się nie obrazi.
Proszę wskaż mi gdzie jest ukryty dodatkowy koszt w przypadku chęci kupna poniższego piekarnika na raty 0%?
https://www.euro.com.pl/piekarniki-do-zabudowy/amica-fusion-eb7551b.bhtml

Ziber
Gość
Ziber

Kupiłem szosę na allegrowe raty 0%. Kosztowała mnie 20×170 zł, równiutkie 3400 pln. Był to najtańszy z tych modeli wystawionych na tym portalu, i jeden z najtańszych w polskim internecie, Gdzie jest ten ukryty kit marketingowy?

Filip
Gość
Filip

To poczytaj sobie o ludziach,ktorzy takie ratu wzieli. Czesto sa problemy pozniej z bankiem, bo np potrafia wpisac po wielu latach,ze czegos nie splaciles. Poza tum trzeba im mase kwitow pezedstawic etc. Ja sie ciesze z zakupu za gotowke, place i sprawa jest czysta.

Mateusz
Gość
Mateusz

Ja nie muszę czytać – na raty 0% brałem wielokrotnie elektronikę. Żadne przykre konsekwencje mnie nie spotkały.

Jarek
Gość
Jarek

Skoro nie spłacili czegoś to bank pisze, normalna sprawa. AGD na zero procent w Euro to akurat całkiem dobry deal.

Mirek
Gość
Mirek

Nie ma czegoś takiego jako 0%! Kradyt zawsze kosztuje. Jeżeli dają Ci raty 0%, to znaczy, że za gotówkę możesz dostać to taniej. :)

P.S. Ciekawa dyskusja, zaczęło się od rowerów, paru porad a teraz jesteśmy na pograniczu AGD i stopy dyskontowej.

Mateusz
Gość
Mateusz

Jeżeli kupisz przez internet w Euro jakieś AGD taniej poprzez negocjacje ceny to wyślę Ci bukiet kwiatów :) To Euro płaci bankowi za przygotowanie takiej oferty.

Jarek
Gość
Jarek

Akurat gotówką musiałbym zapłacić więcej… gdyż w promce Euro, to Euro płaciło pierwszą z 20 rat kredytu o RRSO 0%. Po porównaniu cen z innymi sklepami, a uwierz mi, że wydając kupe kasy na AGD porównywałem, wyszło taniej. Nie chcę tu wyjść na pana z telemarketingu bo mi za to nie płacą ale takie są fakty :) Czy udałoby mi się wynegocjować jakieś zniżki za płatność gotówką…? Już się nie dowiemy ;)

SzczupakKrólWód
Gość
SzczupakKrólWód

Za gotówkę możesz dostać taniej jak kupujesz w małym sklepie specjalistycznym, gdzie sprzedawca oferuje rabat za płatność gotówką żeby nie płacić prowizji operatorowi płatności (visa itd.). Jeśli kupujesz w dużym sklepie (decathlon, empik itd.) to nie masz szans na żadną negocjację niezależnie od formy płatności. Sklep płaci bankowi za płatności kartą (kilka % od transakcji) oraz raty im więcej rat tym więcej płaci, przy 30 ratach jest to 7-9%, w jednym z dużych banków z którym współpracowałem.

SzczupakKrólWód
Gość
SzczupakKrólWód

Nic nie trzeba przedstawiać, bank sam sprawdza wszystko na podstawie dowodu osobistego. Wystarczy po spłacie poprosić o bezpłatne zaświadczenie spłaty kredytu, mi wysłali pocztą, nie trzeba się nawet fatygować.

Krystian
Gość
Krystian

Nie ważne ile się zarabia ale ile się konsumuje i „przepija” pieniędzy. To że ktoś zarabia 8 tyś i wpada w pułapkę kredytów, leasingu, rozpieszczania dzieci zabawkami i nie potrafi oszczędzić znacznych pieniędzy z tej kwoty to już jego problem. Znam osobę (niestety tylko 1) która posiada rower za 15k, nie zarabia nawet połowy tych 8 tyś, nie ma kredytów i dobrze sobie radzi:)

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Znam osobę która zarabia 4k i ma rower za 10k. Z wypłaty zostaje mu na koniec miesiąca przysłowiowy „cały ..uj” ;)

Pablo RS
Gość
Pablo RS

Zgodze sie co do jednego. Absolutnie nie kupuj roweru jezeli nie stac cie na jego eksploatacje…. A czy raty czy gotówka to juz indywidualna decyzja kazdego. Raty to nic złego tylko trzeba przeliczyc budzet i przemyślec sprawe bardzo dokładnie. Niestety czesto okazuje sie po zakupie ze ludziom brakuje kasy na serwis , opony , klocki itd. A to juz totalna utopia.

Leszcz
Gość
Leszcz

Brawo! 100% zgody. Jak kogoś na coś nie stać to tym bardziej nie stać go na kredyt bo MUSI oddać więcej.

SzczupakKrólWód
Gość
SzczupakKrólWód

Nie musi, nie wprowadzaj w błąd, są kredyty 0%

Marek Szynder
Gość
Marek Szynder

A to „albo nie daj borze zwolnią Cię z pracy” to chodzi o boga, biuro ochrony rządu czy rodzaj lasu :-)

Marek Szynder
Gość
Marek Szynder

Dobry tekst, prawilne przemyślenia- szczególnie podsumowanie. Dobrze, że masz świadomość, że dotykasz gruntu/platform stopami. Wniosek- wprowadzić rubrykę używane, choć zdaję sobie sprawę że to niełatwe. Może blogoczytacze pomogą?

Mirek
Gość
Mirek

Mi to się teraz marzy:
– wymienić swoje XC na elektryka (oczywiście z dopłatą)
– kupić gravela

Kto tak ma?

Mirek
Gość
Mirek

Na bank zaczekam, bo to spory wydatek. XC chce wymienić na gravela, aby na nim z przyjemnością zrzucać „zimowy dorobek”. A elektryk to fajna sprawa, aby na Rychleby wyskoczyć i szybko machnąć 2 razy flowtraila :)

Quilong
Gość
Quilong

Ten artykuł powinien brzmiec tak: Sklepy rowerowe go nienawidzą, poznaj jeden trik przez który zaoszczedzisz kupe kasy…

LD
Gość
LD

Jak jest marzenie o nowym rowerze to trzeba je spełnić, niezależnie czy za pomocą kredytu, pożyczki od rodziny czy systematycznego oszczędzania. Ale najważniejsze to nie rzucać się z motyką na Słońce. Jestem zdania żeby nie odmawiać sobie dotychczasowego życia, przyzwyczajeń ale szukać nowych źródeł finansowania i drobnymi krokami realizować założony cel.

Tenfilip
Gość
Tenfilip

„Jeśli Twój rower ma regulacje, których nie rozumiesz – wydałeś za dużo.” Bez przesady, mysle ze spokojnie mozna sie nauczyc roznych regulacji w trakcie uzytkowania roweru, ja np. nie umiem wyregulowac tloczkow (zeby rownomiernie chodzily, nie mowie o zwyklej kalibracji roweru) i nie sadze,zebym wydal za duzo… Rower jest od jezdzenia, nie od naprawiania/regulacji, pewne rzeczy moze nam zrobic serwisant i styknie.

Borys Witkiewicz
Gość
Borys Witkiewicz

Heh…panie. Ten artykuł w moim przypadku to jest o dwa rowery za stary. Pierwszy rower kupiłem na raty i skończyłem spłacać równocześnie z drugim, który kupiłem na raty sprzedając pierwszy. W tym momencie sprzedałem również drugi i kupuje trzeci ale gdzieś po drodze poszedłem po rozum do głowy jak również dokonałem paru życiowych zmian i uda się go kupić za gotówkę. W naszym kochanym kraju trzeba mieć dużo determinacji i umiejętności wyrzeczeń, żeby skutecznie odłożyć na wymarzony rower. Jednak jak pewien bloger kiedyś powiedział, po kupnie wymarzonego roweru w głowie pojawia się wzór N+1 :D Pozdro

KuBe
Gość
KuBe

Dodam swoje 3 grosze, może komuś się przyda. W życiu stosuję zasadę TAK – dla kredytów inwestycyjnych, NIE – dla kredytów konsumpcyjnych. Pozwala to mniej stresująco przejść przez życie… Ciekawym rozwiązaniem dla firm i dla osób prowadzących indywidualną działalność gospodarczą (VATowców) jest kupno roweru na firmę (za gotówkę) lub leasing operacyjny. Sprawia to że oszczędzamy 23% vatu + 19% podatku liniowego (18% na progresywnym). Łącznie daje to nam ok. 40% tańszy rower! Kupno części osprzętu i innych gadżetów do roweru (ciuchy raczej nie przejdą) również możemy bez problemu kupować na firmę… oszczędność identyczna 42% do przodu. Inwestycja w firmowy rower… Czytaj więcej »

MarcinSz
Gość
MarcinSz

I to jest rada!

Adam
Gość
Adam

nie ma problemu z usprawiedliwieniem takiego drogiego roweru przed Urzędem Skarbowym? Mam na myśli sytuację gdy Twoja działalność nie jest związana z rowerami ani sportem

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

A usprawiedliwienie samochodu osobowego za milion?

Maciek
Gość
Maciek

Podstawą odliczenia zakupu od kosztów uzyskania przychodu jest wykazanie (przez przedsiębiorcę), ze zakup ten służy do owego przychodu osiągnięcia. Oczywiście możemy sobie powiedzieć „tym rowerem ze skokiem zawieszenia 170 będę dojeżdżał do klientów w korkach” I nawet w to wierzyć. Ale kontrola skarbowa może mieć zupełnie inne zdanie i np zapytać czy na tym zdjęciu z zwodów enduro to się właśnie z klientem spotkałeś. Odnośnie samochodu za milijon (przecież mógłby jeździć Dacia a ja nie mogę odliczyć roweru!?) to niestety nasze wewnętrzne poczucie sprawiedliwości nie jest wykładnią przepisów podatkowych. Powyższe przemyślenia podparte są interpretacjs US, bo można wystosować takie zapytanie… Czytaj więcej »

MarcinSz
Gość
MarcinSz

No to skąd wziąć pieniądze na nowy rower, wujku dobra rado? Przepraszam, ale porady finansowe typu: „dorób po godzinach”, „sprzedaj niepotrzebną kanapę”, „odkładaj 10 lat grosz do grosza” czy „nie bierz kredytu bo to nierozsądne” mogą tylko zirytować dorosłego czytelnika. Michale – czekam na Twoje artykuły o rowerach!

Krystian
Gość
Krystian

Hahaha po wykluczeniu tego co napisałeś pozostaje Ci zmiana pracy. Jeżeli nie potrafisz oszczędzić 20% co miesiąc tego co zarabiasz to wiedz że coś jest nie tak:)

MarcinSz
Gość
MarcinSz

20% ??? To chyba jeszcze nie masz na utrzymaniu domu i rodziny i nie wiesz ile kosztuje życie.

Krystian
Gość
Krystian

Oj wiem doskonale ile kosztuje życie – tyle na ile sobie pozwolisz;) Dlatego napisałem że wiedz że coś jest nie tak. Uważam że powinno się żyć na takiej stopie aby móc oszczędzać co miesiąc. Nie jest problemem żyć od 1 do 1. Są osoby dla których nie jest ważne to czy zarabiają 2tyś czy 6 tyś czy 16 tyś a zawsze będą tyle wydawać że życie od 1 do 1 to norma. Podstawą zmiany nawyków jest wykluczenie myślenia „należy mi się”. Kupno mieszkania – należy mi się, samochód? Należy mi się. Wakacje za granicą? Należą mi się. Piwko po pracy?… Czytaj więcej »

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Sorry ale porządny rower po tylu latach jazdy tanimi i tylu latach pracy, to mi się do kurr.. nędzy należał!
Poza tym, to jest było nie było inwestycja w zdrowie, jakaś tam.

teraw
Gość
teraw

Mogę się zgodzić, że jeśli mamy w danym momencie pieniądze na rower tańszy (niższy model, albo używany), a alternatywą jest kredyt, to znacznie lepiej jest kupić taniej, jeździć i się nie zadłużać. Natomiast nie zgadzam się, żeby w sytuacji, gdy w danym momencie nie mamy to siedzieć i odkładać nie mając na czym jeździć. Absolutnie nie zgadzam się też z pożyczką rodzinną. Absolutnie nie pożyczam pieniędzy od rodziny, przyjaciół i znajomych. Nie pożyczam też swoich pieniędzy nikomu. Zgadzam się tu z reklamą któregoś z banków – „nam jesteś winny tylko pieniądze”. Jakiś wujek pożyczy ci 1000 zł czy ileś, oddałeś… Czytaj więcej »

krzychumalina
Gość
krzychumalina

20 lat temu kupiłem swój pierwszy rower MTB na raty. Wisiał na ścianie w sklepie czarny Cannondale Beast of the East 1997r z żółtymi napisami i „przemówił” do mnie.. musiałem go mieć! RRSO było wtedy na poziomie 30-40% Przez 2 lata oddawałem co miesiąc 1/3 wypłaty ale nie żałuję ani jednej przepłaconej wtedy złotówki… Ten rower przeniósł mnie w inny Bike’owy Swiat , który do dziś mnie nakręca. Czasem rozsądek warto odstawić na bok :D choć zaznaczę,że potrzeba dużo samodyscypliny w spłacaniu kredytów generalnie.

JW
Gość
JW

Myślę, że sporo samodyscypliny wymaga jednak odkładanie a nie spłacanie kredytu ;)

Robert
Gość
Robert

Jest jeszcze taka grupa ludzi „w gorącej wodzie kąpanych”, którzy mają możliwość odłożenia na wymarzony sprzęt w niedługim czasie ale chęć posiadania go „tu i teraz” jest tak silna że jedynym wyjściem jest właśnie pożyczka…

Grunt to wydać mądrze te pieniądze, czyli kupić taki sprzęt, który da Ci tyle frajdy i satysfakcji z jego posiadania że nie będziesz myślał o wydanych pieniądzach…

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Ciekawe że miałem podobny rower co kolega KRZYCHUMALINA. Cannondale V700 z karbonowym wachaczem ful 100/100, kupiłem go w 2004-5 za 800 zł i tak samo przeniósł mnie w Bike’owy świat enduro. Używka! Chydrauliczne chamulce! Pierwszy na rynku Bomber! Za gotówkę! Byłem wtedy w niebie. Więc jestem za teorią Michała, lepiej kupić używkę na którą mnie stać, niż się później bać.

basergorkobal
Gość
basergorkobal

Raty 0% to jest fantastyczny sposob na kupno drogiego roweru. Pod warunkiem ze i stac cie na to. A piszac stac cie, masz dosc oszczednosci zeby go kupic za gotowke albo mozeswz spokojnie oszczedzic z wymienionych 3 wyplat.
Jednak rozlozenie sobie splaty w czasie ma powazne zalety:
– poprawia plynnosc finansowa,
– jest tansze (inflacja),
– zona nie wie tak na prawde ile ten rower w sumie kosztowal

Jarek
Gość
Jarek

Ostatnio wydałem około 12k na AGD a w sklepie zaoferowali mi kredyt 0% (przeczytałem dokładnie umowę z bankiem i rzeczywiście 0%). Czy długo się zastanawiałem nad tym kredytem? Nie, jeżeli dzięki temu zostanie mi na koncie oszczędnościowym sporo wolnej gotówki na nieprzwidziane wydatki (choroba, samochód), która jeszcze do tego generuje mi odsetki, to w takim razie dobry deal. Ale… to był sprzęt AGD na nowe mieszkanie, który musiałem kupić. Ja osobiście bym nie wziął za to kredytu (nawet tego 0%) na realizowanie hobby, bo to nie jest coś muszę tylko coś co chcę. Musiałem kupić lodówkę żeby mi się żarcie… Czytaj więcej »

Blake Slant
Gość
Blake Slant

Ludzie których nie stać na rower w cenie 2-krotności średniej krajowe czy 4-krotnej minimalnej nie mają pieniędzy nie dlatego, że nie wpadli na to jak je zarobić. To bardziej skomplikowane. Trochę aroganckie jest tak zakładać i pisać porady w stylu „zostań freelancerem” czy „dorób za granicą”. Był taki prezydent co dawał takie rady ;) więc uważaj, bo Cię zdeblogeryzują :D Zgodzę się jednak co do sposobów na zakup tańszego roweru. W mojej ocenie najlepsza opcja przy małym budżecie to zakup używanego za gotówkę i po negocjacjach. Odłożenie kasy jest wyzwaniem. Ale mając kasę w ręku zawsze masz przewagę nad sprzedającym,… Czytaj więcej »

Mirek
Gość
Mirek

Kiedyś ktoś mądry powiedział mi, że jeżdżenie na rowerze (tutaj chodziło o górski) to w 95% umiejętności rowerzysty, a tylko 5% reszta, w tym sprzęt i koła bezdętkowe :).

Sam jako 40 latek oddałbym wiele, aby jeździć jak dzieciaki 20 letnie, nawet za cenę mojego pięknego roweru. Czasami aż wstyd, że ktoś na „budżetówce” robi rzeczy, których jak nie zrobię, nawet jakbym zainwestował kolejne 10k.

Ale taki urok życia, jedni wstawiają silokony, a inni kupują rowery z ramą karbonową, aby dogonić świat :)

Blake Slant
Gość
Blake Slant

Też nie mam 20 lat, w dodatku mam całe stado na utrzymaniu i mało czasu. Myślę jednak, że sporo podstawowych rzeczy można się nauczyć, po prostu tego nie robimy bo pracujemy dużo czasu żeby mieć te full carbony ;) też tak robiłem. Dalej robię. Ale ostatnio doszedłem do ściany. Nic więcej nie kupię dopóki nie opanuję tej maszyny w 100%.

rekin finansjery
Gość
rekin finansjery

… i ty się mylisz, jest na alledrogo sposób, żeby mieć ciastko i zjeść ciastko ;-), dosłownie raty 0%, sprawdzone

Blake Slant
Gość
Blake Slant

Za raty 0% płaci sprzedawca a czasem Allegro. To się im zwraca albo w prowizjach albo w wyższej cenie oferty. Zobacz jakie są różnice w cenach tych samych produktów w sklepach na Allegro i poza nim.

Jeśli nie płaci sprzedawca to i tak masz na głowie temat comiesięcznej spłaty. Dodatkowo, tracisz możliwość negocjacji i przewagę posiadania gotówki.

Teoretycznie nawet mógłbyś ten hajs wrzucić na lokatę ale ten nikły procent który Ci w międzyczasie przyrośnie nie zrekompensuje strat z braku negocjacji.

W efekcie jedyne co zyskujesz to że masz rower szybciej. Ale nie zaoszczędzisz na tym ani grosza a wręcz przeciwnie.

Marek
Gość
Marek

Ja to widzę tak: Odkładanie na rower: Przelewanie miesięcznie na konto 300 zł (konto oszczędnościowe „wymarzony rower”) Czas dostawy: 3 lata Robimy miesięcznie opłatę za korzystanie z roweru, tylko ze nie możemy go jeszcze używać, bo dostawa za 3 lata. No i myślimy o rowerze w kategoriach stałego kosztu bez możliwości jeżdżenia. Raty: Przelewanie miesięcznie na konto 300 zł (konto banku) Czas dostawy: 24 godziny + opłata za dostawę szybszą o 3 lata (odsetki) Jeździmy od razu. Dlatego rower na raty nie jest spieprzeniem sobie frajdy. Wręcz przeciwnie, przyspieszeniem w spełnianiu marzeń. A teraz inny obraz: można kupić rower w… Czytaj więcej »

Michał
Gość
Michał

Jakby mi żona pozwoliła przeznaczyć 3-krotną wypłatę na rower przy o wiele większych oszczędnościach to … nieee don’t gonna f* happen :)

Quilong
Gość
Quilong

W mojej ponad 23 letniej karierze miałem ok 40 rowerów i tylko 4 z nich były nowe. Mam dla was 3 rady: 1) Robiłem tak za czasów licealnych/stydenckich – miałem pule pieniędzy rowerowych – kupiłem coś, potem sprzedałem i do tych pieniędzy dokładam trochę i kupuje nową część (oczywiście używaną)- z czasem ta pula urosła mi do sprzętu o wartości ok 5500 zł, oczywiście rozciągnięte było to w czasie(przykład – kupiłem Nixona od autora blogu za 750zł po roku jazdy sprzedałem go za 700, dodaje 150zł i kupuje coś lepszego) 2) Gdy mamy spory przychód i dowolny budżet, oraz gdy… Czytaj więcej »

Andrzej
Gość
Andrzej

…twój 40 bajk o wartości 5,5K w ciągu 23 lat jazdy? *_* – w takim tempie to nie doczekasz się na porządny rowerek +10K

Quilong
Gość
Quilong

1) Czytaj ze zrozumieniem, taki rower dorobiłem się w czasach studenckich/licealnych a wiec, gdy człowiek nie ma stałego przychodu, lub gdy ten przychód nie jest spory. 2) porządny rower nie musi kosztować 10 tyś. to mój obecny, na który wydałem ok 5300 + okazyjnie damper (zrobiłem mix najlepszych części i stary rower sprzedałem za 5000) Powiedz co lepszego maja rowery za 10k? Osprzęt xt, korba slx, damper CCDB, pike, reverb, kaseta 11-46. Wszystko działa idealnie! 3) Myślenie jest w cenie – czasem wystarczy tylko troszkę pomyśleć, jak nie to przepłacasz za wszystko (mieszkania, auta czy rowery) 4) jaką Ty masz… Czytaj więcej »

Wojtek E
Gość
Wojtek E

Mnie nie stać więc wziąłem kredyt. Jestem stary, gruby i nie mam już czasu na odkładanie. Zjazdy to coś co mogę nazwać „cudownym momentem kiedy mogę umrzeć”. Wolę skończyć z kredytem na stoku niż z kasą na koncie i w wygodnym łóżku.

pablos D
Gość
pablos D

Heh, raz się żyje :) Podejście dość dobre, jednak ja wolę po sobie zostawić coś innego niż kredyt dla dzieci.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Też prawda. Kumpela w pracy mawia: „Jutro pier..nie w ciebie tramwaj, dziś to zrób!”
Druga nogą oprzeć się pewnie na gruncie i mamy jing i jang ;)

Gitara
Gość
Gitara

Mi żona złożyła propozycję.Zamiast brać kredytu pożyczyła mi kasę która była na kącie oszczędnościowym.Muszę jej tylko oddać tyle ile by zaoszczędziła przez rok na koncie.Reszta na części poszła ze sprzedanych części z poprzednich rowerów.Dodam że kupowałem dwa rowery(a raczej ramy i sam składałem rowery nie jeden a dwa)Suma sumarum dwa rowery wyniosły mię ponad 16tyś.Złożone tak jak ja chcę konkretne rzeczy.Fakt że szukałem okazji i jesiennych promocji,ale się opłacało.Wpadła tez dodatkowa kaska więc jest git.

Carl_Sco
Gość
Carl_Sco

Ze swojego doswiadczenia napisze, ze roznie to bywa :) Czasem warto cos kupic za gotowke, a czasem na raty. Natomiast jesli kupowalem cos na raty, to znaczylo, ze na koncie mialem conajmniej 5x tyle, ile dana zabawka kosztowala w gotowce.
Czyli, kupujac na raty rower o wartosci £4000, minimalne oszczednosci na koncie to £20000. Wowczas w ogole nie odczuwasz zadnego dyskomfortu zwiazanego z placeniem rat. Raty natomiast warto czasami wziac, by zbudowac dobra historie kredytowa.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Też zrobiłem sobie „historię kredytowa” z rozmysłem. Ale te kwoty to takie mało lokalne..

cannonbiker
Gość
cannonbiker

Czytam te komentarze i oczom nie wierzę. 20 lat temu, mając 19 lat – byłem wtedy w liceum, z dodatkowej pracy po szkole i w wakacje, kupiłem sobie za odłożone pieniądze po 10 miesiącach rower za ponad 5000 zł. Był to full XC marki Wheeler. Napiszę jeszcze raz, była to końcówka zeszłego tysiąclecia. Prace znalazłem sam nikt mi nie pomagał. Ten rower mam do dziś, czeka jedynie na odrestaurowanie go używając do tego oryginalnych części, które ostatnio wszystkie już zebrałem. Oczywiście kredyty to fajna sprawa ale brane z głową. Nie piszę tu w tym miejscu do uczniów czy studentów bo… Czytaj więcej »

Jarek
Gość
Jarek

Pantoflarze nie pantoflarze, mają takie nie inne wydatki co nam do tego. Jak masz stałą pracę, stałe dochody i nie chcesz nadwyrężyć budżetu jendorazowym strzałem za 15k to kredyt nie wydaje się złym pomysłem, jak jesteś studenciakiem bez żony i dzieci i masz mase czasu, który spędzasz na miasteczku waląc browary to więcej sensu ma dodatkowa praca niż kredyt. Ja bym kredytu na rower nie wziął ale nie mierzę każdego swoją miarą.

Monika
Gość

W 100% zgadzam się, że warto rozsądnie gospodarować pieniędzmi i nie wydawać ich „na styk”. Pozostaje kwestia, co robić z nadwyżkami finansowymi i ja polecam obligacje skarbu państwa. Nasz kraj, co by nie mówić o rządzących, nie powinien (na razie) upaść i choć obligacje nie są zbyt szałowo oprocentowane, to ich dużym plusem jest to, że jak chcemy wypłacić stamtąd kasę (przed zakończeniem okresu na jaki się wpłaciło), trzeba czekać tydzień, aż pieniądze do nas wrócą. A to dobry demotywator, aby ich stamtąd nie wypłacać (bo się nam zamarzył T-Shirt, którego i tak nie potrzebujemy). Ale z jednym się nie… Czytaj więcej »

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

..i nie bać się szefa i pytania go o podwyżkę. Większość branż już piszczy, że albo „Ukraińcy” albo „nikomu się w tym kraju nie chce robić”. Bo dobra praca kosztuje. Zanim twój szef to zrozumie (bo on już wie ale jeszcze nie przegryzł) ty już będziesz pracował w innej firmie. Popraw CV, załóż LinkedIn, doszkalaj się. Skup się na pracy, pieniądze cię same odnajdą.

gargamel
Gość
gargamel

Jeden z głupszych artykułów tutaj. Przecież nikt nie będzie odkładał 3 lata jak chce pojeździć TERAZ ;))
Nie macie kasy to kredyt jest jedynym sposobem, a do tego buduje to waszą historię kredytową i ułatwia wzięcie innego kredytu. Nie wiem dlaczego nie można niby roweru traktować jak samochodu? Utrzymanie roweru to droga zabawa i chyba nikt kto ma rower nie myśli, że jeżdżenie jest za darmo.

SzczupakKrólWód
Gość
SzczupakKrólWód

Michał! Mam wrażenie że patrzysz na temat z perspektywy osoby która bardzo boi się klęski finansowej. Jest to zrozumiałe, chciałem Ci jednak przedstawić mój sposób rozumowania którym kierowałem się biorąc rower na raty. Otóż pracowałem wtedy w sklepie rowerowym, codziennie moje zainteresowanie budził prężący się dumnie na wystawie Ns Snabb , przypadkiem mój rozmiar, miał kilka rysek na tylnych widełkach (dość mocno widocznych) ale mi one nie przeszkadzały ;). Uzbierałem 8 tysięcy złotych w gotówce… i kupiłem go na raty z wpłatą własną 2500 zł. Dlaczego tak zrobiłem? Chciałem budować sobie historię kredytową oraz ponieważ wolę mieć gotówkę na koncie,… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Michale a co jeżeli pracuje w sklepie rowerowym i mam konkretne zniżki. Np zakup w cenie hurtowej + 5% marży oraz raty 0%. Uważasz że z takimi asami w rękawie zakup roweru na raty to nadal błąd?

Czytaj kolejny artykuł

Koła owalne - nowa rewolucja w MTB [Prima Aprillis ;)]

„Jeśli chcesz zrobić ogromny progres, musisz popełniać ogromne błędy”. Wygląda na to, że takim błędem było tkwienie latami przy okrągłych kołach! Ale już na tegorocznych targach Eurobike jeden z czołowych producentów szykuje dla nas prawdziwe trzęsienie ziemi. Nadchodzą koła owalne!

Koła owalne rower MTB


Pierwsze wrażenia

Choć ta niecodzienna innowacja wygląda na pierwszy rzut oka… osobliwie, to jest genialna w swojej prostocie. W końcu nawet Ziemia nie jest idealnie okrągła!

Koło owalne ma dwie średnice, które dobrze znasz: 26″ i 29″

Dzięki temu, nowy standard pasuje do istniejących ram 29″. Co więcej, udało się uniknąć wprowadzania nowego standardu opon, bo zwykłe 27,5″ idealnie pasują – wśród inżynierów z branży można usłyszeć, że ten pośredni rozmiar był tylko przygotowaniem do wprowadzenia kół owalnych.

Koła owalne MTB

Widzę oczami wyobraźni, jak klaszczesz się otwartą dłonią w czoło, wykrzykując: „Dlaczego nikt nie wpadł na to wcześniej?!”. Odpowiedź jest prosta: koła okrągłe przeszły do rowerów z pojazdów silnikowych, w których okrąg spisuje się lepiej. Ale jak wiadomo, motocykle i samochody mają z rowerami tyle wspólnego, co rakiety międzykontynentalne z prodiżem.

Koła owalne rower MTB

Tak naprawdę, patent na koła owalne istniał już od dawna, ale jego wdrożenie blokowały ograniczenia technologiczne obręczy z aluminium. Rozwój produkcji komponentów carbonowych w końcu pozwolił wyzwolić możliwości drzemiące w naszych maszynach.

Na szlaku

Pierwsze co zauważysz, to… łatwiejsze wsiadanie. Na postoju koła samoczynnie ustawiają się w pozycji 26″, przez co cały rower jest o kilkanaście milimetrów niżej. Takie sytuacje odejdą w niepamięć:

Kiedy już ruszysz, docenisz największą zaletę kół owalnych, jaką jest płynne oddawanie mocy, które nie może się równać z niczym innym. Zasada działania jest taka, jak w zębatkach owalnych, ale bez „falowania” łańcucha wytrącającego zawieszenie z równowagi.

Napęd i zawieszenie działa niezależnie od kół.

Na zjazdach nowe koła łączą zwrotność i skoczność kół 26″ ze stabilnością 29″. Jak to działa? Efekt można porównać do hamowania pulsacyjnego. Na początku czujesz się trochę jak chomik w pralce, ale jak już się przyzwyczaisz, nie będziesz chciał wrócić do staromodnych okręgów. Owalne koła działają jak ABS, który sam odciąża i dociąża rower, pozwalając Tobie skupić się na pozycji i wyborze linii.

Koła owalne rower MTB

Pierwszy zamaskowany prototyp bazujący na „podwoziu” 29era, ale z kołami owalnymi.

I tu największa ciekawostka: koła owalne można pompować! Ale nie tak ja myślisz, powietrzem (to też), tylko tak jak na pumptracku. Przy przetaczaniu ze średnicy 29″ na 26″ rower nabiera tempa szybciej od 18. sezonu „Dynastii”, dzięki czemu w technicznym terenie można generować prędkość bez pedałowania. Czy (albo raczej: kiedy) pedałowanie odejdzie do lamusa…?


Koła owalne – wertykt

Na pierwszy rzut oka, koła owalne szokują, ale warto zachować otwarty umysł na jedną z największych rewolucji w branży rowerowej od czasu… wynalezienia koła. Po pierwszej przejażdżce, zwyczajne okręgi będą Ci się wydawały śmieszne i archaiczne.

Wszyscy sceptycy sprzedawania co roku takich samych rowerów w nowym malowaniu będą zadowoleni – tym razem to nie tylko marking! To naprawdę działa!

Koła owalne rower MTB

Fot. Race Face


PS. Pamiętaj, że dziś ostatni dzień na zamówienie koszulek! :)


 

12
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
voy2s
Gość
voy2s

I znów robią ludzi w jajo ;)

Rowerowy John
Gość
Rowerowy John

Wolałbym koła 29′-24’jeszcze stabilniejsza byłaby jazda

loki
Gość
loki

Zaczekam na kwadratowe.

Wojtek
Gość
Wojtek

Autor zasłużył na owulację na stojąco od wszystkich czytelników bloga! Z niecierpliwością czekamy na poradnik, jak zrobić to samemu, czyli koła ghetto owal ;)

pablos D
Gość
pablos D

Ja kiedyś takiem miałem z przodu po uglebieniu i to za free!

Cody
Gość
Cody

lece do sķlepu po te cudenka

Kamil
Gość
Kamil

No i kupione. Po prostu bajka :) tylko ciężko się rusza z pozycji 26″ ;)

Czytaj kolejny artykuł

Share Week - blogi rowerowe, które czytam

Akcja Share Week to taki blogerski wynalazek, który działa tak, że jeden tydzień w roku (a technicznie rzecz biorąc trzy), autorzy polecają autorów. Służy to odkrywaniu blogów, które czasem nie cieszą się wielką popularnością, ale jakością zasługują na uznanie osób, które same zajmują się tworzeniem treści.


Do tej pory nie brałem udziału w akcji, bo blogi rowerowe o tematyce MTB to ciężki temat… Większość z nich wpada w jedną z kategorii: „pamiętniczki zawodników” (które służą chyba tylko podlizywaniu się sponsorom) lub „fotorelacje z wycieczek” (które są super, ale w 90% przeniosły się na Facebooka, co na dłuższą metę czyni je bezużytecznymi).

Krótko mówiąc: jest słabo.

Są jednak wyjątki! Oto kilka blogów, które publikują w miarę systematycznie i których jakość stale rośnie. Może nie wszystkie traktują o enduro, ale i tak zaglądam na nie regularnie.


Najlepsze polskie blogi rowerowe

1. Mamba On Bike

Bloga Doroty kojarzy chyba każdy MTBiker, bo w tej tematyce jest to zdecydowany numer… dwa (zaraz po 1Enduro oczywiście!) ;) Przy czym u mnie poczytasz głównie o sprzęcie, a u Mamby możesz liczyć na solidną porcję inspiracji do wyjścia na rower i odkrywania nowych miejsc. Fotorelacje z wypadów są największą siłą tego bloga, ale różnorodność (i jakość!) publikacji systematycznie się poprawia.

Jeśli kiedyś ten blog wydał Ci się pusty, warto dać mu drugą szansę! / Fot. Mamba On Bike

2. Dirt It More

Ogólnie nie przepadam (delikatnie mówiąc) za filmami rozciągniętymi na >5 minut, ale dla Janka i Magdy z „Dirt It More” coraz częściej robię wyjątek. No bo hej – wyobraź sobie gościa, który projektuje i konstruuje rowery dla dużego producenta. Spoko? To teraz wsadź go z dziewczyną do busa i wyślij na parę miesięcy do najlepszych europejskich miejscówek. I jeszcze naucz latać pełną bombą i kręcić backflipy. Jeśli ktoś taki znalazłby czas na pokazanie tego wszystkiego na filmach, to chyba poświęciłbyś mu chwilkę…?

Praca marzeń zdefiniowana na nowo? / Fot. Dirt It More

3. Hop Cycling

Tak. Nie da się od tego uciec. To jest blog szosowy. Szosowcy szybciej zauważyli potencjał blogosfery i teraz mają więcej wartościowych publikacji do wyboru. A Hop Cycling jest wśród nich prawdziwą perełką i moim zdaniem, najlepszym blogiem kolarskim w Polsce. Odkąd go odkryłem, nie pominąłem ani jednego tekstu. Dzięki temu wiem, że grubsze opony też się sporadycznie pojawiają – ciekawie jest poczytać o MTB z perspektywy kogoś, dla kogo jest to tylko niezbyt lubiany dodatek do szosy (czyli dokładnie tak, jak większość z nas traktuje… szosę). Jeszcze lepiej, jeśli jest to napisane w perfekcyjnym stylu Maćka – nawet, jeśli tekst jest o curlingu (sic!), lektura jest przyjemnością samą w sobie.

Czytając Hop Cycling, czasem można uwierzyć, że szosa jest cool! / Fot. Hop Cycling


Ale to nie wszystko!

#ShareWeek zakłada polecanie 3 najlepszych autorów, ale ponieważ wybór nie był prosty i jury obradowało całą przerwę reklamową, chciałbym też podsunąć Ci kilku innych twórców, których śledzę:

Knurświny

W minionym roku na blogu dolnośląskiego teamu pojawiło się kilka naprawdę mocnych tekstów (z przewodnikiem po Śnieżniku na czele). Jego największym atutem jest mocna ekipa – umiejętne połączenie doświadczenia i wiedzy wszystkich członków zespołu może srogo namieszać w polskim rowerowym internecie. Oby tylko czuwający nad tym Paweł (lepiej znany jako Masko Patol) utrzymał jakość i tempo publikacji!

25×7

Gdyby to było o kolarstwie górskim, to byłoby top 3 (a ja zwijałbym interes, bo nikt by do mnie nie zaglądał)! Choć tak naprawdę, fenomenalny styl pisania Ani spycha tematykę na dalszy plan. Rowerowy storytelling w najlepszej formie i „next best thing”, jeśli akurat nie możesz wyjść na rower.

Kruku Harata Vlog

Na pierwszy rzut oka, Kruku jest po prostu hejterem, ale od czasu do czasu, ta facebookowa gwiazda powie coś, co każdy chciałby powiedzieć, ale brakuje mu odwagi bezczelności. Regularnie publikowane vlogi coraz częściej są naładowane nie tylko emocjonalnie, ale też merytorycznie.

Enduroride

Na wstępie wspomniałem o autorach fotorelacji z wycieczek, który przenoszą swoje zdjęcia na Facebooka – przez co ich odszukanie i wykorzystanie przy planowaniu weekendu staje się praktycznie niemożliwe. Istniejący od… zawsze (?) blog (??) Enduroride, resztkami sił opiera się temu trendowi. Ułożone po paśmie wycieczki ze śladem GPS są bezcenną pomocą i inspiracją. Nie rezygnujcie z tego!

Szymon Bike

Legenda szosowej blogosfery. Blog anty-racingowy i anty-sprzętowy. Poza genialnymi zdjęciami, znajdziesz tu teksty z pogranicza kolarstwa i… rozwoju osobistego. Nie każdemu się to spodoba, ale mi 3 lata temu otworzyło oczy na alternatywne podejście do blogowania. Choć nasz blogi nie mogłyby się bardziej różnić, to bez Szymonbike’a chyba nie byłoby 1Enduro (a na pewno nie „hajlajtsów”, które są drobnym hołdem dla Szymona, który to określenie spopularyzował).

Xouted

To kolejny blog szosowy, ale słowo „kolejny” jest tu krzywdzące, bo Xouted jest medium jedynym w swoim rodzaju. Marek publikuje wyłącznie autorskie, głębokie merytorycznie i opiniotwórcze teksty przybliżające kulisy kolarstwa, z pominięciem popularnej tematyki sprzętowo-poradnikowej. Prawdopodobnie najbardziej profesjonalny blog rowerowy w Polsce – choć skrajnie niszowy.

Białowłosa Szprycha

Kolejny „naj”: tym razem… najbardziej niedoceniany blog? Mało który zawodnik/zawodniczka kreuje swoją markę tak umiejętnie, jak Karolina. Co prawda nie rozumiem i nie uznaję wyboru czcionki, ale treść jest naprawdę wartościowa. Zwłaszcza dla osób szukających… kuchennych inspiracji :) Oczywiście rowerowych!

All About Bikes

Ambitny projekt opowiadający historie w klimatach enduro, widziane przez obiektyw aparatu. Zapowiada się świetnie, mam nadzieję, że wystarczy pomysłów i zapału, żeby w tym sezonie rozwinąć skrzydła i… nie skończyć jak Fed By Wild.

Wysoka Kadencja

Obiecujący blog, który niedawno chyba znalazł swoją osobowość, gdzieś pomiędzy między blogiem osobistym a specjalistycznym. Wyróżnia go specyficzny, kameralny charakter, typowy dla blogów pisanych „dla siebie”. Mimo to, coraz lepsze treści filmowo-tekstowo-zdjęciowe są przydatne i ciekawe.

Uzurpator

Blog Adama to oldschool. Nie zrozum mnie źle – choć wizualnie to obelga dla oczu, to w przypadku treści jest to dobra cecha! Jeśli tylko uda Ci się przebrnąć przez mnogość słów i technicznych określeń, to z każdego artykułu wyciągniesz szczegółowe, oryginalne, a czasem kontrowersyjne idee i informacje z dziedziny mechaniki rządzącej rowerami. To takie „Jak to jest zrobione?”, ale bez popularnonaukowych skrótów i uproszczeń. Dziś już takich nie robią!

Strona Solara

„Solara galeria rowerowa” to kolejny internetowy relikt przeszłości… w najlepszym tego słowa znaczeniu. Fotorelacje z wycieczek z podpiętym trackiem GPS (zawsze kibicuję Piotrowi, żeby wrzucał go na jakąś mapkę) pojawiają się tu od… 15 lat! Więc jeśli masz mało czasu na zaplanowanie wycieczki (takiej prawdziwej, po szlakach) i szukasz „gotowca”, na pewno znajdziesz tu coś dla siebie.


A na koniec inne blogi, na które zaglądam, ale nie trafiły na listę m.in. z powodu długie przestoje w publikowaniu:


Koszulki 1Enduro t-shirt rowerowy

To ja wracam do lektury, cześć! Mam nadzieję, że w międzyczasie podsuniesz mi w komentarzu SWOJE ulubione blogi rowerowe :)


Zobacz też:

 

48
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gabriel
Gość
Gabriel

p i e r w s z y !1!111!!1!!!jeden11

MichuP
Gość
MichuP

Przemka Zawadę jeszcze można polecić.

Lesny
Gość
Lesny

endurorider – bardziej prawdomownie podchodzi do tematu ;)

Radek
Gość
Radek

Więc najpierw się odniosę do Twoich propozycji: 1. Mamba On Bike – przykro mi, nie dla mnie, przeczytałem z 4-5 artykułów, i nie potrafię się zmusić na więcej. A jeśli trzeba się zmusić to coś jest nie tak. Nie trafia do mnie, zwyczajnie nie podoba mi się, zwłaszcza sposób redagowania i przekazywania treści. 2. Dirt It More – jak najbardziej OK, mam te same odczucia co Ty 3. Hop Cycling – blog o szosie? Po prostu zwyczajnie nie, dziękuję, mimo iż jestem w trakcie budowania szosówki. 4,5,6,7 itd… – Skuszę się na Knurświny, reszta? Nie wiem czy mam tyle czasu… Czytaj więcej »

Rarytas
Gość
Rarytas

Na mambę też jestem uczulony. Za dużo atmosfery sztucznej fajności, za mało luzu.

Krosiarz chory na cyklozę
Gość
Krosiarz chory na cyklozę

Ad. C. Ktoś odważył się to wreszcie głośno powiedzieć. Niektóre teorie, jakie można tam usłyszeć zakrawają dla mnie na herezje, choć nie uważam siebie za specjalistę od wszystkiego. Już dawno omijam szerokim łukiem.

bobiko
Gość
bobiko

ze mnie nie poleciłeś, to skandal!!

A tak poważne to dzieki za zestawienie – nie znałem w sumie tego: http://25×7.blog/ za co dziękuje. wiec wylądowało u mnie w feedly.

Jan Koparka
Gość
Jan Koparka

Ja od siebie polecam Śrubokręta, można śledzić jego działalność na Facebooku i na YT na kanale „przypierdol”. Filmiki dosyć rzadko, ale mogę je oglądać po 10 razy. Inny ciekawy to Bert Freeride. Na youtubie regularnie oglądam jeszcze GMBN oraz Sama Pilgrima.

majeranek
Gość
majeranek

Przypierdol to jest strumień świadomości, przepitych kolesi. To nie jest treść która można oglądać bo i w sumie po co?

25x7
Gość
25x7

Michał, dzieki. :*
Zważywszy, że piszę rzadziej niż raz w miesiącu ostatnio, to wielki komplement od Ciebie, ziomalu!
A.

a.
Gość
a.

Jeśli blog rowerowy to tylko z jedynką w nazwie. Na resztę szkoda czasu…

Cyprian Michalik
Gość
Cyprian Michalik

Fajna lista, kilku pozycji nie znałem. Ale wg mnie głównymi zaletami Mamba On Bike jest różnorodność treści, relatywnie częste regularne pojawianie się treści i strona wizualna, bo styl i jakość tekstów jest na dość niskim poziomie. Dla mnie ideałem byłby blog Mamby (oczywiście poza Twoim) pod warunkiem, że redakcją zajęłaby się Pani Autorka 25/4, która jest z kolei poetką dwóch kółek.

Szosa
Gość
Szosa

Kiedyś czytałem G3Riders, ale chyba przenieśli się na fb.

JackDahon
Gość
JackDahon

Strona Ani to blogowy Nobel (chociaż na szosie). Mamba, cóż, inny kaliber, to raczej proza w „miękkiej okładce”. Twój – z tych wyznaczających kanon, acz bez nadęcia :-) Jednym słowem, każdy z wymienionych da się czytać, a niektóre z przyjemnością i ku nauce.

MichuP
Gość
MichuP

Michał, system spamuje skrzynkę powiadomieniami o komentarzach.

Sati
Gość
Sati

Ja tam się na definicjach nie znam – czym jest blog, vlog czy inna bestia. Liczy się treść. Nie dzielę na miejsca 1, 2, 3. Top 3 czy top 5 bez miejsc to dla mnie lepsze zestawienie umożliwiające wspólne pokazanie w sumie nieporównywalnych w detalach obiektów. Więc http://www.endurorider.pl dla mnie jest na podium.

Marek Wójcik
Gość
Marek Wójcik

Hop cycling jest genialny.
Cieszę się, że go podrzuciłeś

Marcin
Gość
Marcin

Zajrzałem. Masz rację super blog

Mateusz syn Janusza
Gość
Mateusz syn Janusza

teraz czytam enduro1 i uzupator oraz czasem zajrzę do forum emtb.pl i roweroweporady.pl, kiedyś śledziłem pinkbike.com i troche inne ala bikeboard bikeaction, wrower etc.

bajkot
Gość
bajkot

Chcesz coś innego niż wszystko?…
To masz: https://bajkot.wordpress.com/2018/01/08/enduro/

Rarytas
Gość
Rarytas

Meh, cenzura. Nie można wyrazić krytyki względem zaprzyjaźnionego bloga. To się czytelnikom nie podoba, panie 1enduro.

Adam
Gość
Adam

Chciałem dodać swoje dwa grosze, może kogoś coś zainteresuje:
1) bikepacking.com – blog(?) poświęcony bikepackingowi (m.in. 101, opisy sprzętu), sporo relacji z podróży bikepackingowych oraz opisów tras (obecnie opisane trasy głównie po Ameryce, ale Europa coraz częściej się pojawia)
2) GMBN Tech – kanał na yt o technice związanej z rowerami (serwis, ciekawostki techniczne itp.)

Piotr Wasilewski
Gość
Piotr Wasilewski

GMBN!!! Drugie najlepsze źródło informacji o Enduro po twoim blogu :)

Filip
Gość
Filip

MAMBA ON BIKE dla mnie jest niestrawna.
Dirt it more jest super, GMBN/GCN tez (choc komercha;)).
SzajBajka tez trzeba docenic, m.in. za joge dla rowerzystow czy odwage wyrazania wlasnych opinii.

Radek
Gość
Radek

To ostatnie zdanie to był sarkazm?

Filip
Gość
Filip

Cwicz dalej;)

novotarq
Gość
novotarq

Seth’s Bike Hacks!

JackDahon
Gość
JackDahon

Wyrażamy swoje opinie, więc ja wyrażę swoją na ich temat: Mamba traktowana jest bardzo surowo, zbyt surowo. I to samo w sobie jest dla mnie ciekawe Panowie :-)

pawel
Gość
pawel

Podrzućcie jakieś fora/blogi DH ?

Odwiedź mój profil na
Instagram Top