Menu
Menu Szukaj

Miejsca: 3-Länder Enduro Trails, Nauders am Reschenpass, Austria

Alpejskie bikeparki często wyglądają podobnie: jeden czy dwa wyciągi i zatrzęsienie flow-traili różniących się wysokością band, rollerów oraz głębokością tarek… 3-Länder Enduro Trails w austriackim Nauders am Reschenpass nie jest jednym z nich! To jedno z nielicznych miejsc, gdzie słowo „enduro” w nazwie jest całkowicie uzasadnione.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass


Lokalizacja i dojazd

Od lokalizacji zacznę, bo jest ciekawa. Jak sama nazwa wskazuje, 3-Länder Enduro Trails leżą na pograniczu trzech państw: Austrii, Włoch i Szwajcarii. Przy czym udział tego trzeciego jest nieco naciągany, bo praktycznie wszystkie trasy leżą na terenie dwóch pozostałych krajów. Niemniej jednak, warto na wszelki wypadek wyłączyć dane w roamingu…

Na opisywany region składają się trzy miejscowości: Nauders w Austrii oraz Reschen i St. Valentin we Włoszech. Ze względu na położenie i infrastrukturę, jako bazę wypadową polecam wybrać Nauders, ale wyszukując informacje w internetach, warto też wpisać „Reschen” i „Reschenpass”.

Nauders leży w miarę blisko Polski, więc jeśli nie jesteś z Suwałk, dojedziesz w jeden dzień – z Katowic, Krakowa czy Wrocławia to około 1000 km.

Dojazd tradycyjnie wiąże się z koniecznością zakupu winiet:

  • Czechy (ok. 51 zł / 10 dni)
  • Austria (ok. 38 zł / 10 dni)

Trasy

Uwaga: w sezonie 2018 trwa budowa nowych wyciągów łączących Haideralm i Schöneben, przez co trasy pomiędzy tymi ośrodkami (numery 92-97) są zamknięte. Moja ocena miejscówki opiera się więc wyłącznie o pozostałe linie, opisane poniżej. Subiektywna jest również ocena poziomu trudności – uważam, że w przypadku niektórych tras, ta oficjalna jest nietrafiona.


Alm Trail + Plamort + Bunker Trail

(↑ kliknięcie w nazwę trasy otwiera Trailforks w nowym oknie)

Wyciąg: Bergkastel
Długość: 3700 m
Poziom trudności: niskiśredniwysoki

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Plamort to łatwy i widokowy odcinek, który jest wizytówką regionu – zobaczysz go na wszystkich materiałach promocyjnych. Nic dziwnego – po drodze przejeżdża się przez zapory przeciwpancerne, można zwiedzić kilka bunkrów (są, i jest zajebiście), a wisienką na torcie jest najlepszy punkt widokowy ever (trzeba do niego zrobić mały objazd).

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Fot. Malwina Lalik (@malveliva) – podobnie jak wszystkie, na których jestem ;)

Ale kiedy Plamort Trail przechodzi w Bunker Trail, kończy się podziwianie widoków, a zaczyna się Jazda! Poziom trudności kilku miejsc jest naprawdę wysoki – choć zazwyczaj z przyczyn psychologicznych (więc warto się ze skałkami zmierzyć, nawet jeśli groźnie wyglądają).

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Trasa zjeżdża do Reschen, więc jest to łącznik między wyciągami w austriackim Nauders a tymi po włoskiej stronie. Jeśli jednak chcesz ją powtórzyć, do wyciągu prowadzi przyjemna ścieżka rowerowa (głównie w dół, ale trochę pedałowania też jest).

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Bergkastel Trail

Wyciąg: Bergkastel
Długość: 5500 m
Poziom trudności: niski

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Z całego regionu, ta trasa najbardziej przypomina flowtraila i jest zdecydowanie najłatwiejsza. Można by ją porównać do bielskiego Rock’n’Rolla… za dwa lata, kiedy zniszczy się nawierzchnia ;) Co niekoniecznie jest wadą – dość kamieniste podłoże (jak na tego typu trasę) nie pozwala się nudzić i podnosi poziom trudności. Ze wszystkich tras, tę chyba przejechaliśmy najwięcej razy – mimo, że na pierwszy rzut oka dupy nie urywa, to jednak pozwala się przyjemnie wyjeździć. Niewykluczone, że swój udział ma w tym fajna knajpa po pierwszej sekcji ;)

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Riatschwegeletrail

Wyciąg: Mutzkopf
Długość: 1250 m
Poziom trudności: niski (nie licząc pisowni nazwy)

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Druga (i ostatnia) trasa, która nosi znamiona flowtraila. Podobnie jak poprzednia, nie jest nudna – korzenie, mostki, a nawet przejazd po wielkiej płycie skalnej nadają jej pazura i endurowego charakteru pasującego do pozostałych, trudniejszych linii.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Gerry Trail + Kreuzmoos Trail

Wyciąg: Mutzkopf
Długość: 2700 m
Poziom trudności: średni / wysoki

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Najfajniejsza trasa na Mutzkopf, którą warto przejechać co najmniej 2-3 razy, ze względu na liczne rozgałęzienia: Gerry / Kreuzmoos + dodatkowe warianty oznaczone jako „Chicken Way” (czasem trudniejsze od głównej linii…). Dzięki temu można się rozgrzać na wariancie łatwiejszym, a potem dokładać sobie nowe wyzwania. Są nimi głównie korzenie – czasem naprawdę spore! A do tego, od czasu do czasu jakieś skalne schodki i inne atrakcje.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Elven Trail

Wyciąg: Mutzkopf
Długość: 1800 m
Poziom trudności: wysoki

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Pierwsza z dwóch tras czarnych, choć tak naprawdę to oznaczenie jest nieco na wyrost. Owszem, jest trudna, ale każdy endurowiec poradzi sobie z nią bez zająknięcia. Tak naprawę jej najtrudniejszą częścią jest końcówka, którą niby-czarny Elven Trail dzieli z niby-czerwonym Green Trail.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Green Trail

Wyciąg: Mutzkopf
Długość: 1500 m
Poziom trudności: wysoki

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Jak sama nazwa wskazuje, Green Trail to trasa czerwona, która tak naprawdę jest czarna. Moim zdaniem jej poziom trudności wyraźnie przekracza czarny Elven Trail – w paru miejscach miałem na niej „alarm brązowy”. Przy tym nie jest jakoś szczególnie satysfakcjonująca (jak np. opisany nieco niżej Haideralm Trail). Ciekawostką na niej jest parę krótkich i ostrych… podjazdów.

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Länder Trail

Wyciąg: Mutzkopf / Schöneben
Długość: 3400 m
Poziom trudności: średni

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Trasa pokonywana raczej przy okazji opisanej nieco niżej pętli 3-Länder Enduro Trails, bo zahaczając o wszystkie trzy państwa, nieco omija wyciągi. To prawdziwi miks stylów, od flowtraili aż po potężne dywany korzeni, które najbardziej utkwiły mi w pamięci.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Oberer + Unterer Schöneben Trail

Wyciąg: Schöneben
Długość: 1850 m
Poziom trudności: średni / wysoki

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Wyciąg w Reschen może się pochwalić tylko jedną trasą, ale za to konkretną! Prawie 3,5 kilometra długości powoduje, że trudno ją zapamiętać i warto powtórzyć kilkukrotnie. Charakter nie odbiega zbytnio od pozostałych, czyli: solidne enduro z lekką nutką DH.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Haideralm Trail

Wyciąg: Haideralm
Długość: 3800 m
Poziom trudności: wysoki

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Druga z tras czarnych i moim zdaniem zdecydowanie najlepsza w kategorii „trudne”. Czuje się na niej, że budowniczy włożyli w swoją pracę mnóstwo serca. Mimo wysokiego poziomu trudności, trasa ma bardzo dobry flow, różnorodność i przede wszystkim klimat – można się na niej poczuć, jak w Whistler! Zdecydowanie warto jechać dla niej do najbardziej oddalonego wyciągu – prawdziwy rarytas.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Haider Flow Trail

Wyciąg: Haideralm
Długość: 2200 m
Poziom trudności: niski

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Przy tym samym wyciągu jest też trasa niebieska i oficjalnie jedyny flowtrail w okolicy. „Oficjalnie”, bo flowtraila (wyjątkowo kiepskiego) przypomina mniej więcej do połowy, a potem zmienia się w typową bikeparkową trasę „enduro”, która z flow ma niewiele wspólnego. W przeciwieństwie do czarnej „Haideralm Trail”, daje się odczuć, że wariant niebieski został dorobiony na siłę, chyba żeby ściągnąć początkujących turystów. Przez to pod jednym wyciągiem możesz zaliczyć zarówno najlepszą, jak i najgorszą trasę całego regionu.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass


Pętla 3-Länder Enduro Trails

Jak może zauważyłeś na mapie, każdy wyciąg obsługuje zaledwie 1-2 trasy. Idea jest więc taka, żeby przemieszczać się między nimi. Flagowym wyzwaniem jest pokonanie pętli 3-Länder Enduro Trails, zaliczającej wszystkie wyciągi (i większość tras) w ciągu jednego dnia.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Niestety ze względu na zamknięcie w sezonie 2018 łączników pomiędzy Haideralm i Shoneben, zrobienie pełnej rundy nie wchodzi w grę, ale skrócony wariant i tak powinien wypełnić cały dzień jazdy. Składa się na niego:

  1. Wyciąg Mutzkopf – zjazd trasą Gerry Trail do odbicia drogą pod wyciąg Bergkastel.
  2. Wyciąg Bergkastel – zjazd do Reschen trasą składającą się z Almtrail, Plamort Trail i Bunker Trail (polecam wariant z objazdem do punktu widokowego).
  3. Wyciąg Schöneben – zjazd trasą Oberer Schöneben do odbicia na asfaltowo-szutrowy podjazd w kierunku schroniska Reschner Alm (i obiad w schronisku).
  4. Zjazd do jeziorek Gruner See i Schwarzer See.
  5. Przejazd trasą 3-Länder Trail do szutru kierującego w stronę tras Green i Elven Trail i zjazd do Nauders jedną z nich.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass


Wycieczki w okolicy wyciągów

Powyższy nagłówek początkowo brzmiał „wycieczki enduro w okolicy wyciągów”, ale kiedy przyszło mi wypełnić go treścią, okazało się, że wymyślone przeze mnie trasy nijak nie pasują do określenia „enduro”… Opisy potraktuj więc jako poradnik, czego nie jechać, ewentualnie co jechać w ramach odpoczynku/odmiany od trudnych tras oficjalnych.

Schwarzseerunde

(↑ kliknięcie w nazwę wycieczki otwiera mapę w przybliżonej lokalizacji)

Ta wycieczka rzuca się w oczy, jak tylko spojrzy się na mapę Nauders. Najlepiej zacząć ją od wjazdu wyciągiem Mutzkopf. Trasa jest mieszanką naturalnych singlowych szlaków i szutrów, ze zdecydowaną przewagą tych drugich (zwłaszcza w drodze powrotnej). Można zrobić ją na zakończenie dnia jazdy w bikeparku Mutzkopf, jeśli został Ci nadmiar sił po zamknięciu wyciągu.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Sellesköpfe

Z Mutzkopf można też odbić na niepozorną górkę na północy, sięgającą aż do twierdzy, którą mijałeś wjeżdżając do Nauders (Festung Nauders). Obszar ten obeszliśmy co prawda pieszo („z buta” polecam rewelacyjną ścieżkę nad przepaścią po zachodniej stronie), ale jest on też bardzo przyjemny na rower, jeśli chcesz trochę odpocząć od trudnych tras. Polecam podjazd szutrem i zjazd szlakiem po zachodniej (nieco ciekawszej) lub wschodniej (łatwiejszej) stronie.

Panorama Bergkastel

Tę wycieczkę z kolei planowałem zrobić po zamknięciu wyciągu Bergkastel, ale… zabrakło na nią sił i entuzjazmu ;) Na zboczu nad Nauders jest sporo szutrów, do których można się dostać mieszanką ścieżek i szlaków zaczynających się na szczycie Bergkastel. Może to być ciekawy pomysł na widokowy powrót do Nauders.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Langtaufers / Vallelunga

Na tej wycieczce nie skorzystasz z żadnego wyciągu, a pod koniec będziesz miał wrażenie, że składała się wyłącznie z podjazdów. W dodatku szutrowych – jeśli przypadkiem zabrałeś ze sobą gravela, jest to najlepszy moment, żeby go użyć. Ale wycieczkę wgłąb dolinki Langtaufers i tak warto rozważyć, ze względu na bardzo urokliwe ostatnie kilometry, z widokiem na lodowiec i spływające z niego wodospady.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass


Poziom trudności

W skrócie: wysoki! Praktycznie wszystkie trasy to poziom S2, niektóre zahaczają o S3. Rozgrzewkowych tras dla początkujących: brak. Jest to miejscówka dla osób, które dobrze bawią się na trasach zjazdowych w bikeparkach. Jeśli wolisz Twistera i Superflow – nie znajdziesz tu nic dla siebie.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Z drugiej strony: nie jest bardzo hardkorowo. Na bardzo trudnych trasach zdarza mi się zejść z roweru – zwłaszcza, jeśli w perspektywie mam spieprzone wakacje. Na 3-Länder Enduro Trails takich miejsc nie było.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Podsumowując, są to trasy dla średniozaawansowanych i zaawansowanych, którzy od typowego flow-parku wolą naturalny, „leśny” charakter tras.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Jaki rower?

Zdecydowanie enduro! A nawet jakaś freeride’ówka, jeśli masz taką w garażu. Ścieżkowiec też oczywiście da radę, ale jazda z niedoborem skoku będzie znacznie bardziej wymagająca dla ridera. Tym bardziej nie polecam tej miejscówki posiadaczom hardtaili, zwłaszcza tych niezbyt endurowych (czyt. XC). Dość przydatny – jak na bikepark – byłby tu e-bike (ze względu na szutrowe odcinki łączników i wycieczek), choć czarno widzę siłowanie się z nim przy wieszaniu na hakach wyciągów…

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Ja jeździłem na Canyonie Torque AL 5.0, którego test znajdziesz tutaj. W Nauders sprawdził się idealnie.

Co zabrać?

Większość osób jeździ tu w otwartych kaskach i ewentualnie ochraniaczach na kolana, ale my z Malwiną prawie cały czas śmigaliśmy w lekkich fullface’ach, przyciągając zaciekawione spojrzenia turystów. Ale co zrobić… o perspektywie spieprzonego urlopu wspomniałem przed chwilą.

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Poza przyzwoitym uzbrojeniem warto też zabrać ze sobą takie rzeczy, jak zapasowe klocki i hak przerzutki – lokalne sklepy sportowe istnieją, ale ich oferta rowerowa ogranicza się do najbardziej popularnego asortymentu.

Przyda się też mapa w telefonie, bo oznakowanie tras czasem kuleje. Jeśli zaliczasz się do osób, które pogubiły się w Kasinie (tak, śmieję się z Was!), to tutaj lepiej od razu profilaktycznie zadzwoń na GOPR (przy okazji useful tip: numer telefonu w Austrii to 140). Nieźle ogarniają darmowe Mapy.cz, sporadycznie zaglądałem też do mapy „MTB Europe” dostępnej w Locus Map, oraz tej wbudowanej w aplikację Bergfex Touren.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Karnety i wyciągi

Wszystkie wyciągi – poza nieco archaicznym dwuosobowym krzesełkiem na Mutzkopf – to gondole z hakami na rowery. Obowiązuje na nie jeden karnet, do wyboru:

  • 1 dzień: 31 € (kupowany w kasach wyciągów)
  • 3 dni: 68 € (kupowany w informacji turystycznej)
  • 6 z 7 dni: 98 € (również w informacji)

Teoretycznie można też kupić pojedyncze przejazdy, ale nie jest to opłacalne.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Na jak długo?

Wariant minimum: 2 dni
Wariant optymalny: 3-5 dni
Wariant maksimum: 6 dni

Moja sugestia: warto zaplanować pobyt na co najmniej tydzień i wykupić karnet 6 z 7 (czyli 6-dniowy + 1 dzień odpoczynku). Z tego na jazdę po 3-Länder Enduro Trails przeznaczyć 4-5 dni, a pozostałe 2-3 spędzić w okolicznym bikeparku Serfaus-Fiss-Ladis (patrz niżej).

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Inne atrakcje w okolicy

W Nauders spędziliśmy z żoną 2-tygodniowy urlop. Jak wspomniałem wyżej, to za długo na tutejsze trasy. Ale Nauders jest też dobrą bazą wypadową do innych miejscówek w okolicy.

Serfaus – Fiss – Ladis

Odległość: 35 km (0:40)

Jeden z najlepszych bikeparków w Austrii leży rzut beretem od Nauders. Co ciekawe, obowiązują w nim dwa rodzaje karnetów: jeden na trasy bikeparkowe w Fiss, drugi na traile rozrzucone po górach i dostępne z trzech różnych wyciągów – największym klasykiem jest kultowy Frommestrail. Dlatego też warto spędzić tu minimum 2 dni.

→ Więcej: Miejsca: Bikepark Serfaus-Fiss-Ladis, Austria

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Ischgl

Odległość: 75 km (1:15)

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych alpejskich kurortów narciarskich ma też sporo do zaoferowania rowerzystom. To również nie jest typowy bikepark, bo trasy są w nim rozrzucone pomiędzy kilkoma wyciągami i prowadzą nie tylko do Ischgl, ale też na południową, szwajcarską stronę góry (gdzie z Nauders można dotrzeć w niecałe 40 minut). Najlepsze linie łączy pętla „Schmuggler Freeride”. Poza wyciągami, w Ischgl znajdą też coś dla siebie miłośnicy prawdziwego wysokogórskiego enduro (m.in. wycieczka na Muttenjoch).

→ Więcej: Miejsca: Ischgl, Austria

Bike Republic Sölden

Odległość: 100 km (1:35)

Na Sölden zabrakło nam czasu. A może po prostu chciałem zostawić sobie tę miejscówkę na kolejne wakacje…? To jeden z najszybciej rozwijających się bikeparków w Europie. 15 tras „wyciągowych” i niemal drugie tyle wariantów enduro, na pierwszy rzut oka trudno byłoby objechać w ciągu zaledwie paru dni. O wycieczce na lodowiec nie wspominając…

Bikepark Bike Republic Solden - mapa tras

Lodowce: Sölden, Kaunertal, Pitztal

Odległość: 50-100 km (0:50-1:30)

Jeśli chcesz zrobić sobie dzień przerwy od roweru, polecam wycieczkę samochodem na jeden z trzech lodowców. Cenowo wychodzi to podobnie, jak dzień w bikeparku (wyciągi + płatne, ale mega widokowe drogi dojazdowe), ale wrażenia są tego warte.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Vinschgau / Val Venosta

Odległość: ok. 60 km (1:00)

Dolina Venosty, technicznie rzecz biorąc, rozciąga się już od przełęczy Reschen aż po włoską miejscowość Merano, ale konkretniej chodzi mi o okolice wyciągu Latsch-Martelltal z trasami m.in. Montesole i Sunny Benny. W rejonie jest też trochę polecanych szlaków do objechania bez wspomagania „windą” – znajdziesz je na oficjalnej stronie i na Trailforks.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass


Podsumowanie

Polecanie alpejskich miejscówek jest zasadniczo bardzo proste – na pytanie „czy warto jechać?” odpowiedź jest zawsze twierdząca, a jedynym zastrzeżeniem jest dostępny zasób urlopu, tudzież euro. W przypadku Nauders, lista zastrzeżeń jest jednak nieco dłuższa.

Największą wadą jest też zamknięcie w sezonie 2018 tras pomiędzy Haideralm a Schöneben z powodu budowy nowych wyciągów. W ramach rekompensaty, przy zakupie karnetu dostaniesz… talon na makaron. Słabo! Ale jest spora szansa, że przewodnik ten będziesz czytał planując wakacje 2019, kiedy wszystkie trasy będą już dostępne.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Charakter tych dostępnych już teraz jest w całym ośrodku bardzo zbliżony. Często „trasy enduro” w bikeparkach to tak naprawdę flowtraile, na których budowniczym wyszło za dużo podjazdów, ewentualnie za dużo kamieni przy kopaniu. Trasy enduro w Nauders to jednak enduro przez duże „Ę”. Jeśli taki styl Ci odpowiada – będziesz wniebowzięty. Nie znajdziesz tu jednak ani łatwych flowtraili, ani typowo bikeparkowych air-line’ów.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass

Ale i bez nich jeżdżenia tu nie brakuje. A ponieważ miejscówka ta jest jeszcze nieodkryta, raczej nigdy nie zdarzy Ci się stracić choćby minuty urlopu w kolejce do wyciągu. Również miejscowości składające się na rejon 3-Länder Enduro Trails to kameralne wioski wolne od nawału turystów.

Jeśli więc chcesz przez kilka dni poharatać konkretne zjazdy rozłożone na dużym obszarze, z paroma innymi bikeparkami pod nosem, wizytę w Nauders gorąco polecam.

3-Laender Enduro Trails, Nauders am Reschenpass


Zobacz też:

 

11
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
MikołajTomek PawłusiewiczmambaMichał Lalikwujekdodh Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Przemek
Gość
Przemek

Zdjęcia tras wyglądają trochę jak takie „nie rowerowe” szlaki w naszyh Beskidach, ale te widoki w Alpach (szczególnie ten najlepszy punkt widokowy ever), to już u nas nieosiągalne. Pięknie tam, tylko szkoda, że jednak trochę daleko jak na weekend…

Pawel
Gość
Pawel

Jakbyś sobie włączył import jazd ze stravy do trailforksa, to na mapkach (z TF, nie ze stravy oczywiscie) bylo by sciezki widać… taka sugestia drobna..

piotr
Gość
piotr

ehh ciekawe kiedy na gondoli na Szyndzielnię w BB doczekamy się 2-giego wieszaka na rower

Mikołaj
Gość
Mikołaj

Kolejka na Szyndzielnię to stan umysłu :/…patrz karnety do wykorzystania tylko przez jedną osobę.

Vol.
Gość
Vol.

Popieram, teraz trzeba wieszać na innym wagoniku jeżeli chce się jechać wspólnie

Zaskar
Gość
Zaskar

Podobno nie ma głupich pytań ;), więc zapytam jak poziom trudności ma się do Bielskich Enduro Trails?

wujekdodh
Gość
wujekdodh

Rock’n’rolla nie jest czasem rodzaju żeńskiego?

Tomek Pawłusiewicz
Gość

W kwestii karnetów – jest jeszcze popołudniowy (od 14:00) za 16 euro (Dreiländerbikepass ab 14:00 Uhr).

Czytaj kolejny artykuł

Transalp - co zabrać i jak się spakować?

Jak wiesz z mojej relacji, w lipcu przejechałem transalp w jedynym słusznym wariancie, czyli z transportem całego bagażu na plecach. W przypadku takiej wyprawy oczywistym jest, że dylematy związane z pakowaniem wychodzą na pierwszy plan. Ale po lekturze dzisiejszego poradnika, wszystko będzie dla Ciebie jasne!

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

W wyprawie wziąłem udział w ramach współpracy z organizatorem (Transalp.pl), a plecak wypożyczył mi dystrybutor EVOC Polska.


Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Lista ta powstała w 99% w oparciu o poradnik Tomka Pawłusiewicza z Transalp.pl, wynika więc z 14 lat transalpejskich doświadczeń (około 50 przejechanych wypraw!). Mam nadzieję, że zachęci Cię to do spakowania plecaka i pojechania na jednego z organizowanych przez niego transalpów – pomoc w doborze ekwipunku to tylko jedna z wielu nieoczywistych zalet wyjazdu z doświadczonym przewodnikiem.


Poradnik składa się z 5 części:

  1. Ubrania „na sobie”
  2. Ubrania na złą pogodę
  3. Ubrania cywilne na wieczór
  4. Narzędzia i części
  5. Porady ogólne dotyczące pakowania

PS. Wszystkie porady oczywiście znajdują zastosowanie nie tylko na transalpie, ale też podczas każdego innego wypadu z noclegami w schroniskach lub innych kwaterach „na trasie”.


1. Ubrania „na sobie”

Spodenki

Krótkie, najlepiej lekkie, wygodne i… sprawdzone. Do ostatniej chwili zastanawiałem się nad bardzo dobrze zapowiadającymi się TYGU Rover, które tuż przed wyjazdem dostałem do testu, ale ostatecznie postawiłem na moje ulubione, solidnie przeciorane po górach Rocday Roc Lite.

→ Więcej: Test: Spodenki Rocday ROC kontra ROC Lite
→ Więcej: Test: Ubrania i gogle TYGU – co nowego w 2018?

Długo zastanawiałem się, czy spakować drugą parę na zapas – przede wszystkim na wypadek przemoczenia. Organizator sugerował zabrać, więc zabrałem, ale na szczęście ani razu nie użyłem.

Spodenki z wkładką (pampersy) – 2 pary

Szorty koniecznie uzupełnij dobrej jakości „wkładką”, czyli przewiewnymi bokserkami z pampersem. Przy codziennej jeździe z tyłkiem dodatkowo ugniatanym przez plecak, jest to chyba najbardziej istotny element ubioru.

Tutaj dwie pary są koniecznością – mało który pampers zdąży wyschnąć do rana po wieczornym praniu.

Koszulka z krótkim rękawem

Zwykle jeżdżę w jerseyu z długim rękawem, ale na długie dystanse w upalne dni chętnie zakładałem lekką i przewiewną koszulkę.

Koszulka z długim rękawem (jersey)

Przyda się na nieco chłodniejsze dni lub po prostu jako dodatkowa ochrona (przed otarciami i przed słońcem) i element enduro-stylu ;)

Rękawiczki

Oczywiście z długimi palcami. Podobnie jak każdy inny element transalpejskiego ubioru, powinny być lekkie, wygodne i „dotarte” przed wyprawą.

Buty

Zdecydowanie sprawdzone i rozchodzone muszą być też buty – nawet nie próbuj jechać w kupionych tuż przed wyjazdem, bo nawet najwygodniejszy i najlepiej dopasowany model będzie źródłem obtarć i pęcherzy.

Jeśli chodzi o wybór platformy vs. SPD, to jak zwykle oba rozwiązania mają swoich zaciekłych zwolenników i jak zwykle wszyscy oni mają rację. Po prostu jedź na takich pedałach, na jakich jeździsz na codzień i na jakich czujesz się w stu procentach komfortowo.

→ Więcej: SPD czy platformy?

Skarpetki – 2 pary

Skarpetki to chyba najbardziej niedoceniany element kolarskiego stroju. Przewiewne i odprowadzające wilgoć bardzo poprawią doznania z wyprawy. Nie tylko Tobie…

Kask

Choć zazwyczaj w góry zabieram kask z odpinaną szczęką, na transalpie nie ma on racji bytu. Dobry kask otwarty będzie znacznie wygodniejszy i oczywiście lżejszy.

→ Więcej: Kask enduro – co to w ogóle jest (i jaki wybrać)?

Okulary

Gogle też nie mają większego sensu, bo większość czasu spędzisz na podjazdach, gdzie ochrona przed UV i kurzem bardzo się przydaje. Najlepsze są więc okulary, najlepiej ze szkłami fotochromatycznymi (czyli ze stopniem przyciemnienia automatycznie dostosowującym się do otoczenia) – ja nie miałem, ale zaraz po powrocie zamówiłem…

Ochraniacze na kolana

Nie jest to element obowiązkowy, ale ja w góry się bez nich nie ruszam. Koniecznie muszą być lekkie i ultra-wygodne, żebyś nie musiał ich co chwilę ściągać. Mój ulubiony model to już od ładnych paru lat IXS Flow.


2. Ubrania na złą pogodę

Koszulka termoaktywna

Sprawdzi się jako „docieplacz” przy lekkim chłodzie i oczywiście jako pierwsza warstwa pod cieplejsze ciuchy wymienione poniżej.

→ Więcej: Test: bielizna Craft Active Comfort / Extreme 2.0

Kamizelka przeciwwiatrowa

Lekka, cienka, chroniąca przed wiatrem kamizelka to cholernie praktyczny element ubioru, o czym pisałem już w poradach dotyczących ubierania się na zimę. W połączeniu z jerseyem stanowi idealny zestaw na wietrzne warunki panujące na alpejskich szczytach i przełęczach.

Softshell

Jeśli zrobi się naprawdę chłodno, przyda się też bluza z cienkiego (!) softshellu – jednocześnie grzeje oraz chroni przed wiatrem i lekkimi opadami. Spełni też cywilną funkcję wieczorem, w drodze na kolację.

Kurtka przeciwdeszczowa

Ze względu na tę drugą, wieczorową funkcję softshella, warto chronić go przed przemoknięciem i ubłoceniem. Przy opadach zakładałem więc zawsze na wierzch lekką, zaimpregnowaną wiatrówkę.

Miałem też drugą, na zjazdy przy dłuższych opadach: bardzo wodoodporną i totalnie nieoddychającą „ceratę” z Decathlona za 35 zł. Lepsza była by jedna, porządna kurtka, ale osobiście jeszcze się takiej nie dorobiłem (i żyję) ;)

Spodnie przeciwdeszczowe

Spodni na deszcz też się nie dorobiłem, ale zaimpregnowane przed wyjazdem Rocday’e przy lekkich opadach sprawdziły się wystarczająco dobrze.

Skarpetki wodoodporne

Przeciwdeszczowe skarpetki Dexshell kupiłem tuż przed wyjazdem, bo przy całodniowej jeździe w deszczu byłby to prawdziwy life-saver. Na szczęście ani razu nie musiałem ich założyć. Ale nic straconego – na zimę będą jak znalazł. Dobra rzecz.

Zapasowe rękawiczki

Wychłodzenie stóp przy długotrwałej jeździe w chłodzie i w deszczu jest uciążliwe, ale nie aż tak, jak przemarznięte ręce. Warto więc mieć w plecaku drugą parę rękawiczek, najlepiej cieplejszą od tej podstawowej. Ich założenie przed zjazdem będzie najprzyjemniejszą rzeczą, jaka spotka Cię w chłodny, deszczowy dzień.

Buff

Najlepiej nadaje się jako czapeczka pod kask, ale względem czapeczki pod kask ma tę zaletę, że możesz go też użyć np. jako opaskę, szalik (przydatne np. kiedy łapie Cię ból gardła) i bóg wie co jeszcze.


3. Ubrania cywilne na wieczór

Długie spodnie rowerowe lub trekkingowe

…najlepiej z odpinanymi nogawkami. Mogą się też przydać do jazdy w wyjątkowo chłodne dni. Nadrzędne kryterium wyboru: objętość i masa (więc zapomnij o jeansach!).

T-shirt – 2 sztuki

Po całym dniu w nawet najlepszych syntetykach, Twoje ciało bardzo się ucieszy na kontakt z miękką, naturalną bawełną. Oczywiście obowiązkowy jest motyw rowerowy ;)

→ Więcej: Koszulki 1Enduro na trzecie urodziny bloga! (nadal dostępne!)

Majtki / bokserki

Tu również wskazane są wygodne, przyjemne w dotyku materiały, choć dobrze, żeby były też szybkoschnące, co ułatwia regularne pranie.

Klapki

Jedyne Twoje buty to te rowerowe, więc przyda się też coś do łazienki i na wieczór. Najlepiej coś, co da stopom trochę pooddychać. Ze względu na gabaryty i masę, najlepszym wyborem są japonki lub ultralekkie sandały turystyczne. Bonusowe punkty stylu przyznawane są jednak za klapki Kubota.


3. Akcesoria

Kosmetyczka

A w niej:

  • żel pod prysznic w małym opakowaniu (pro-tip: w Rossmanie jest specjalna półka z produktami w opakowaniach turystycznych);
  • szczoteczka do zębów;
  • mała pasta do zębów;
  • mały dezotorant;
  • mały krem z filtrem 50+ (koniecznie!);
  • sztyft do ust (nie wziąłem, bo „szminki są dla dziewczyn” – żałowałem).

Ręcznik szybkoschnący

Większość noclegów naszego transalpu miała w pokojach ręczniki, ale nie wszystkie. Pro-tip: ręcznik przydaje się też do ekspresowego suszenia prania.

Apteczka

Apteczkę można powiększać w nieskończoność i każdy musi sam zadecydować, w którym momencie postawić granicę. Ja podchodzę do tematu minimalistycznie:

  • Octenisept do odkażania ran;
  • maść na obtarcia/stłuczenia (polecam Traumeel);
  • stripsy do „zszywania” rozciętej skóry;
  • opatrunek w sprayu (np. Urgo z Rossmana);
  • środki przeciwbólowe, przeciwgorączkowe i przeciwsraczkowe (te ostatnie przydają się najczęściej…);
  • chujzteczki.

Telefon

Do jego zabrania raczej nie muszę Cię namawiać ;) Warto jedynie przed wyjazdem ściągnąć sobie mapy turystyczne offline (ja ostatnio przerzuciłem się z Locusa na świetne Mapy.cz) i wpisać do kontaktów numery wszystkich (!) uczestników oraz numery alarmowe:

  • Niemcy: 112
  • Austria: 140
  • Włochy: 118
  • Szwajcaria: 144

→ Więcej: Najlepsze aplikacje rowerowe na smartfona

Mapy papierowe / GPS

Jeśli wybierasz się na transalp z przewodnikiem, są one oczywiście zbędne. Jeśli jednak jedziesz sam, warto rozważyć ich zabranie na wypadek utopienia/rozładowania/roztrzaskania smartfona lub turystycznego odbiornika GPS z wgranym śladem.

Aparat fotograficzny / GoPro

Większość z Was pewnie robi już zdjęcia smartfonem, ale moim zdaniem, alpejskie widoki zasługują na więcej!

→ Więcej: Foto-enduro: Jaki aparat na rower?

Ładowarki do telefonu i aparatu + powerbank

Mogą się przydać ;) Warto też zabrać mały powerbank, żeby – nie daj bobrze! – pod koniec dnia nie urwało śladu na Stravie. Lub większy, jeśli polegasz na smartfonie w nawigacji.

Izotonik w tabletkach

Wodę tankuje się w mijanych źródełkach, warto jednak wrzucić do niej tabletkę np. Isostara (sprzedawane w wygodnych tubach), żeby nie wypłukać z siebie całych elektrolitów. Na tydzień potrzebne będą dwa opakowania.

Zatyczki do uszu

Jestem bardzo wrażliwy na chrapanie, więc na wyjazdach z noclegami w nieznanym gronie, nie rozstaję się z dwoma kompletami zatyczek (dwoma, bo w nocy zawsze jedna się zgubi).

Woreczki Smell Well

Rzecz całkowicie opcjonalna, ale bardzo poprawiająca komfort bytowania. W nocy wyciągają smród i wilgoć z butów, w czasie jazdy robią to samo w plecaku.

Pokrowiec przeciwdeszczowy na plecak

O ile przy krótkich wypadach jest to rzecz mocno opcjonalna, to przy tygodniu w Alpach stanowi on wyposażenie obowiązkowe. Chodzi oczywiście o ochronę zawartości przed zmoczeniem, ale nie tylko – codzienne rozgrzebywanie plecaka w hotelu jest znacznie przyjemniejsze, jeśli jest on (w miarę) czysty.

Pieniądze + karta walutowa

Większość z uczestników korzystała z karty Revolut (polecam), ale poczciwa gotówka (w tym franki szwajcarskie) czasem jest niezbędna, chociażby do opłacenia niektórych noclegów.

Polisa + karta EKUZ

W portfelu warto mieć też kopię polisy ubezpieczeniowej – ja korzystam z karty Planeta Młodych (w wersji Sport, obejmującej sporty wysokiego ryzyka), ale na wyjazd dokupiłem dodatkowo ubezpieczenie turystyczne Generali (również wariant Sport).

Koniecznie wyrób sobie też (darmową) Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), która zapewnia bezgotówkowe rozliczenie pomocy medycznej z NFZ – niektóre placówki przyjmują ją chętniej, niż prywatne ubezpieczenie.

Dowód osobisty

W czasach „Europy bez granic” łatwo o nim zapomnieć, a kontrole na granicach się zdarzają, zwłaszcza tej szwajcarskiej.

Batony + żel energetyczny

Nie załapały się na zdjęcie, ale jeśli ich zapomnisz, nic się nie stanie – zapasy i tak codziennie uzupełnia się w sklepie. 2-3 batony musli w zupełności wystarczą, a żel energetyczny to raczej opcja na czarną godzinę – ja swój przywiozłem do domu.


4. Narzędzia i części

Multi-tool

Ze wszystkimi potrzebnymi kluczami i najlepiej też skuwaczem do łańcucha.

Pompka do opon

Nie wymaga specjalnego tłumaczenia, więc zamiast tego tradycyjny pro-tip: na korpus pompki nawiń kilka warstw taśmy MacGyvera – nigdy nie wiesz, kiedy się przyda!

Elektroniczny manometr

Przy „poważnej jeździe” (a do tej kategorii transalp w końcu się zalicza) zawsze warto dbać o prawidłowe ciśnienie w oponach, zwłaszcza że w ciągu tygodnia jazdy – często najeżonego awariami – na pewno ulegnie ono zmianie.

Zestaw naprawczy tubeless

Wspomniane awarie to zazwyczaj oczywiście przebite opony. Z tego powodu założenie ich na mleku uważam za absolutną konieczność. Ale nawet bez dętek może się trafić dziura, z którą uszczelniacz sobie nie poradzi – wtedy z ratunkiem przychodzą tzw. sznurki (czy też korki) będące częścią zestawu naprawczego tubeless.

→ Więcej: Opony enduro #6: Tubeless – wszystko, co chciałbyś wiedzieć

Dętka

A co, jeśli rozcięcie jest tak duże, że żaden zestaw sobie z nim nie poradzi? Wtedy pozostaje tylko stara, dobra dętka (w odpowiednim rozmiarze i z właściwym wentylem!).

Łatki

Z dużymi rozcięciami można też próbować walczyć łatkami (naklejając je wewnątrz opony). Oczywiście przydadzą się też, jeśli w założonej awaryjnie dętce złapiesz snake’a, o co nietrudno, jeśli przyzwyczaiłeś się do ciśnień tubelessowych.

Łyżki do opon

Oczywiście żeby założyć dętkę lub nakleić łatkę, będziesz musiał zdjąć oponę z obręczy. Łyżka przyda się też do rozpychania tłoczków przy wymianie klocków hamulcowych.

Zapasowe klocki hamulcowe

Tydzień alpejskich zjazdów potrafi zjeść nawet nowe okładziny, więc warto mieć zapasowy komplet – mijane sklepy mogą akurat nie mieć klocków pasujących do Twoich hamulców.

Zapasowy hak przerzutki

O ile klocki zazwyczaj da się jeszcze kupić na trasie, to dorwanie zapasowego haka przerzutki pasującego do Twojej ramy graniczy z cudem. A o jego skrzywienie/złamanie na alpejskich skałach nietrudno. Zdecydowanie najważniejsza i obowiązkowa część zapasowa!

Spinka do łańcucha

Przyda się też zapasowa spinka, która zastąpi pęknięte ogniwo łańcucha (lub starą spinkę, która wybrała wolność).

Wentyl tubeless

Rzecz z gatunku „raczej się nie przyda, ale nic nie waży”. Jeśli w ciągu tygodnia regularnie pompujesz opony ręczną pompką, ryzyko wygięcia końcówki wkładu jest dość spore (jak teraz o tym myślę, w zupełności wystarczyłby sam wkład).

Smar do łańcucha

W malutkim opakowaniu, np. buteleczce po kroplach do oczu. Smarowanie po umyciu roweru pozwoli utrzymać napęd w akceptowalnym stanie.

Warto też przygotować łańcuch przed wyjazdem: dokładnie umyć, starannie nasmarować i odtłuścić do sucha z zewnątrz.

Szmatka

Głównie do wycierania łańcucha przy smarowaniu. Polecam obcięty koniec starej skarpetki – wygodnie się go trzyma, a po wywinięciu na lewo, smar nie brudzi plecaka (geniusz!).

Zipy (trytytki)

Taśmę klejącą masz już na pompce. Dołóż do tego kilka zipów i prawdopodobnie poradzisz sobie z każdą awarią, z pęknięciem ramy włącznie. #TrueStory

Pompka do dampera

Wystarczą dwie na grupę. Dwie, bo jak jest jedna, to możesz być pewien, że zepsuje się dokładnie wtedy, kiedy będzie najbardziej potrzebna. Szkoda pompki.

Pro-tip: pompka do dampera była najbardziej rozchwytywanym narzędziem na starcie wyprawy, bo nikt (nawet ja) nie pomyślał, że założenie 8-kilogramowego plecaka wymaga dość istotnej korekty ciśnienia w zawieszeniu. Warto sprawdzić przed wyjazdem!

Lampki

Komplet małych i lekkich migających lampek może się przydać, jeśli z powodu awarii lub pogody, etap trochę za bardzo się wydłuży… Przednią można zastąpić czołówką (o ile jest kompatybilna z Twoim kaskiem), która przyda się też przy wieczornych naprawach.

Zapięcie do roweru

Kiedy już położysz się spać, być może łatwiej zaśniesz ze świadomością, że Twój rower jest dobrze zabezpieczony. Ja to olałem, bo rowery codziennie chowaliśmy w zamykanym pomieszczeniu, ale komfort psychiczny to indywidualna kwestia. Wystarczy jedna lekka linka na 2-3 rowery.


5. Jak to wszystko spakować? Porady ogólne

Wybór plecaka

Do czego to wszystko pomieścić? Oczywista odpowiedź to Deuter Trans Alpine (najlepiej w wersji Pro z lepszym systemem nośnym). Dostępny w wariancie 24- i 30-litrowym (i jeszcze paru innych, np. damskim) jest klasyką gatunku i ma go na plecach co druga osoba w Alpach…

Razem z Tomkiem (przewodnikiem) testowaliśmy jednak nową alternatywę, czyli EVOC-a Explorer Pro. Ja w wersji 26l, a Tomek 30l. Obaj byliśmy bardzo zadowoleni – Tomek podsumował, że Deuter wygrywa dojrzałym systemem nośnym, a EVOC dużymi kieszeniami na pasie biodrowym (pomieszczą nawet smartfona 5.5″), wyglądem i masą. Ja wprawdzie nie mam porównania, ale z Explorerem jeździło mi się mega komfortowo, a objętość 26 litrów okazała się idealna na cały opisany wyżej majdan.

Transalp - co zabrać i jak się spakować do plecaka?

Jeśli wolisz innego producenta, zwróć uwagę przede wszystkim na dopasowanie – plecak musi idealnie pasować do Twoich pleców (najlepiej sprawdzić to z obciążeniem). Kluczowe detale to szeroki pas biodrowy i rozbudowana część opierająca się na dolnym odcinku pleców. Zbędny jest za to wbudowany protektor. Unikałbym też modeli z wygiętym stelażem odsuniętym od pleców „na siateczce” – przy ciężkim ładunku zdecydowanie stabilniejszy jest klasyczny, przylegający do pleców system nośny.

Nawadnianie

W artykule o wyborze idealnego roweru pisałem już o tym, że na transalpie bidon jest zdecydowanie lepszym wyborem od bukłaka – zarówno ze względu na rozłożenie masy, jak i komfort napełniania na trasie.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Woreczki strunowe

2-3 duże worki to kluczowa rzecz przy pakowaniu!

  • ułatwiają utrzymanie porządku, bo rzeczy są podzielone tematycznie, czyli np. worek wieczorowy, worek z zapasowymi ciuchami rowerowymi, worek-apteczka itd.;
  • umożliwiają skompresowanie zawartości – wystarczy ścisnąć worek tuż przed domknięciem, a wytworzone w ten sposób podciśnienie utrzyma zmniejszone wymiary worka na czas porannego pakowania;
  • zabezpieczają ciuchy przed zamoknięciem;
  • oddzielają zapachy ubrań rowerowych od cywilnych…

Polecam szczególnie worki z suwakiem – docenisz go mniej więcej przy piątym zamykaniu.

Transalp - co zabrać i jak się spakować do plecaka?

W grupie popularną techniką było też zwijanie pojedynczych ubrań w rulon i spinanie gumką, ale ze względu na porządek w plecaku i możliwość kompresji, osobiście wolę worki (oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby obie techniki połączyć i być full-pro).

Organizacja miejsca w plecaku

Warto też przemyśleć, co gdzie trafi do plecaka. Dobrze na przykład, żeby narzędzia rowerowe dało się wyjąć bez wysypywania wszystkich ubrań na środek szlaku – to akurat jest proste, bo każdy plecak rowerowy ma oddzielną kieszeń z organizerem. Niezłym pomysłem jest też przyczepienie narzędzi (lub chociaż dętki) do roweru, jeśli masz taką możliwość.

Bardzo, ale to bardzo przydatne są też boczne kieszonki na pasie biodrowym – poza multitoolem jest to też dobre miejsce na parę batonów i aparat fotograficzny.

Szybki dostęp jest też kluczowy w przypadku ubrań przeciwdeszczowych – ja trzymałem je w dolnej kieszeni, całkowicie niezależnej od „suchej” komory z rzeczami na wieczór. Większość poradników poleca trzymać w niej ciężkie rzeczy, ale nikt nie wie, co to oznacza (czy skompresowana kurtka jest cięższa od skompresowanych spodni albo skarpetek?).

Transalp - co zabrać i jak się spakować do plecaka?

Impregnacja

Dużą uwagę poświęciłem przed wyjazdem impregnacji ubrań. I to nie tylko tych przeciwdeszczowych, ale też spodenek, butów, a nawet… rękawiczek! Dobre impregnaty umożliwiają krótkoterminowe zabezpieczenie nawet zwykłej bawełny. Ja używam produktów Nikwax, zresztą chyba jak wszyscy?

Ubrania rowerowe impregnacja

Masa plecaka

Nieocenioną pomocą przy pakowaniu jest… waga kuchenna. Jeśli masz kilka ubrań o podobnym przeznaczeniu, zważenie każdej jednej rzeczy i wybór tej najlżejszej pozwoli Ci zaoszczędzić naprawdę sporo. W moim przypadku, prawie kilogram względem pierwszej zestawu, jaki sobie wymyśliłem!

Transalp - co zabrać i jak się spakować do plecaka?

Jeśli zbliżasz się do końca, masa spakowanego plecaka jest też nadrzędnym wskaźnikiem tego, jak Ci poszło:

  • okolice 10 kg to znak, że przegiąłeś i musisz się zastanowić, czy ta suszarka do włosów i żelazko na pewno będą niezbędne.
  • jeśli udało Ci się zejść poniżej 7 kg – super! Ale na wszelki wypadek sprawdź, czy przypadkiem czegoś nie pominąłeś.
  • przedział 7-8 kg to optimum, pozwalające zabrać wszystko co niezbędne, i dalej mieć 100% frajdy z jazdy.

Regulacja systemu nośnego

Nawet parę kilogramów różnicy nie ma większego znaczenia dla komfortu jazdy, jeśli system nośny plecaka jest odpowiednio wyregulowany. Absolutnie kluczowy jest pas biodrowy. Przenosi on większość ciężaru, opierając się na miednicy. Po jego zapięciu dopasuj długość szelek tak, żeby „na stojąco” były niemal luźne. Dzięki temu odciążysz ramiona i kręgosłup. Pas piersiowy to już formalność – jego długość i wysokość (często pomijaną) najlepiej ustawić w czasie jazdy tak, żeby pasek zapewniał stabilność na zjazdach, nie ograniczając oddychania na podjazdach.

Transalp - co zabrać i jak się spakować do plecaka?


Podsumowanie

Perspektywa tygodniowej wyprawy przez Alpy z całym dobytkiem na plecach może być z początku deprymująca, ale dzięki sprytnemu pakowaniu, w praktyce nie jest niczym strasznym, a sama w sobie buduje klimat niezależności i przygody. Wystarczy pamiętać o minimalizmie i wybrać wielofunkcyjne ubrania dobrej jakości, która przekłada się nie tylko na komfort użytkowania, ale też na niską masę.

Podsumowaniem niech będzie najbardziej oklepane motto transalpejczyków:

As little as possible, as much as necessary.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomasz Pawłusiewicz / Transalp.pl


Zobacz też:

 

56
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Al krol
Gość
Al krol

W sprawie bokserkow z wkładką… Co proponujesz?

Jurek
Gość
Jurek

A co to za model Crafta z wkładką? Wygodny?

Michał
Gość
Michał

Dobre pytanie – może mógłbyś zrobić kiedyś test pampersów? Np. na podstawie doświadczeń ekipy z Transalpu? A przy okazji – fajny i przydatny wpis!

Maciuś
Gość
Maciuś

Mam 2 uwagi. Dobry smartfon robi zdjecia na poziomie fotoglupa ( wiadomo nie kazdego stac na takie cacko) i juz kilkaset gramów mniej. I ta druga uwaga: na prawdę taki szpenio jak Ty musi miec elektroniczy bajer do pomiaru cisnienia? Na oko nie da rady? Proszę Cię…

Jarek
Gość
Jarek

Dobry smartfon nie robi zdjęć na poziomie fotoglupa(cokolwiek to znaczy). Poza tym aparat transportuje w nerce przypiętej do pasa, żeby cały czas mieć dostęp do paratu, więc nie jest to jakieś dodatkowe obciążenie dla bagażu.

Andrzej
Gość
Andrzej

Tip: z woreczków strunowych można odessać powietrze za pomocą słomki (wkładasz rurkę przy samym zamknięciu i ciągniesz powietrze, potem szybko zamykasz), opakowanie zmniejszy swoją objętość, więc łatwiej zmieści się do plecaka

Łukasz
Gość
Łukasz

Już od dłuższego czasu planuję taką wyprawę, tylko nie wiem czy mój mocno upgradowany GIANT TALON 0 LTD poradzi sobie z takim terenem ;) Chciałbym się dowiedzieć jaki koszyk polecasz do bidonu Camelbak Podium Big Chill Bottle 750ml? Niestety nic mogę znaleźć :( Dzięki i pozdrawiam!

Sebastian
Gość
Sebastian

Też przymierzam się do kupna okularów ze szkłami fotochromatycznymi tylko nie wiem które kupić trochę tego na rynku jest.
Możona wiedzieć jakie wybrałeś?

Maciek
Gość
Maciek

W kwestii zupełnie pobocznej – dawanie zdjęcia z widocznym numerem karty, imieniem i nazwiskiem itp to nie jest chyba doskonały pomysł.

Banka123
Gość
Banka123

Często stosuję takie rozwiązanie: bez koszulek bawełnianych, trzy rowerowe – jedna do jazdy, jedna po praniu, jedna na wieczór – i tak w kółko – oszczędzasz jedną koszulkę, a dodatkowo gdyby bawełniane zamokły, znacznie dłużej schną.
Dawniej zabierałem spodnie endury z odpinanymi nogami, ale od 2-3 wyjazdów zabieram szorty rowerowe x2 – jedne do jazdy, drugie na wieczór. Bardzo rzadko zdarza się, aby wieczornego wyjścia nie dało się ogarnąć w spodenkach. Ew. zostają spodnie przeciwdeszczowe (zawsze biorę).
Aparat fotograficzny, oprócz lepszych zdjęć, pozwala na szybsze uzbrojenie, jedną ręką, nawet w czasie jazdy.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Taaak, też stosowałem aż przyłapała mnie okazja na której rapersko luźny Jersey w niebiesko białe moro foxa wyglądało co najmniej dziwnie… Teraz dorzucam myśliwską koszulę, która jest o połowę lżejsza od t-shirta bawełnianego. Tak wiem ale juz nie dam się zaskoczyć!!!

Ozi
Gość

Michal możesz podać link gdzie kupic takie woreczki strunowe ?

MichUP
Gość
MichUP
szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

osobiście polecam plecak elbrusa empoli 35 za 1/5 cenny epocac czy innego sroka. Oczywiście plecak nie bez wad, ale ma genialny PRZEWIEWNY!!! system nośny, który zdał egzamin w czasie tego rocznego trans jury (czerwony wraz z niebieskimi i czarnymi plus żółty 240km i 3800 przewyższenia w 4 dni) w trakcie największych upałów 3,4,5,6 Śierpnia. Rzeczą którą trzeba natychmiast wymienić to małe klamerki które lubią puszczać.

Mateusz syn Janusza
Gość
Mateusz syn Janusza

Fajny plecak, dobrze że jest jakaś alternatywa bo tamten był dla mnie za drogi

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Wszystko się wali kiedy trzeba dorzucić śpiwór, namiot, jedzenie i menażkę, czyli trans bieszczady/transgorgany. Z tego tytułu chyba będę w przyszłym tygodniu wiercił otwory pod montaż bagażnika w ramie nsbikes, nie udało mi się znaleźć niczego z sztywną osią, rozsądną geometrią i rozsądnym mocowaniem do sakw… Pozdrawiam

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

To wszystko jest jednak dociążanie roweru, który nagle musisz zostawić przed sklepem, a jesteś sam. Dlatego wolę plecak. Jestem pewien że nie wezmę niczego choć odrobine zbędnego, bo towar trafia na moje plecy. Z dociążeń roweru jedynie śpiworek na kierę, i jakiś kokon pod siodło (ale mały bo przeszkadza w zsiadaniu).

Szczyrkowianin
Gość
Szczyrkowianin

Śpiwór z materacem na kiere a namiot może ważyć tylko 600g. Z rosadnom geo i otworami montazowymi pod sakwy i bagażniki są mariny nail trail oraz bobcat trail , który jest jednym z mych rowerów.

Radek
Gość
Radek

Żaponki obleśne… Fuj… ;)

tomasz
Gość
tomasz

A jak suszysz buty gdy zamkną podczas jazdy w ulewnym deszczu?

Banka123
Gość
Banka123

Po pół rolki papieru toaletowego na każdy but. Wyciągnie wszystko. Niestety, jak masz buty z tych „zamszowych”, np. Shimano MT cośtam, to z wierzchu nie zdążą wyschnąć przez noc, ale w środku suchutkie.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Serio? Wystarczy lokalna gazeta lub jakaś podobna makulatura. Pół rolki do buta?
Przy okazji ręczników, warto suszyć na wierzchu plecaka (jakoś ładnie spięty) dlatego przy zakupie mikrofibrowego zwracam uwagę by nie wyglądał jak zabrany z łazienki. Pozwala to wycierać sobie czoło na bieżąco, podczas nasłonecznionych podjazdów.

Tudesky71
Gość
Tudesky71

Wilgoć, np.z butów ale nie tylko, świetnie pochłania ryż. To bardziej domowe rozwiązanie ale ryż jest dostępny chyba w większości noclegowych miejsc (schroniska, hostele, kwatery prywatne itp.). Sprawdzone, działa świetnie. Wyciąga wilgoć nawet z zamoczonej elektroniki (telefon, licznik itp.)

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Pompka którą masz na foto przypomina pewną b.lekka, którą chłopaki z Pomby uratowali mnie na szkoleniu. Co to? Moja nierdzewna Giyo jest za ciężka na plecakowanie.
I teraz sprawa nieszczesych blokad damperów. Nie ma szans, by jechać z większym plecakiem na dłuższą podróż bez blokady. Dzięki plecakowi otrzymujemy sag dampera na poziomie 80%. Można sobie dopompować, no ale jeśli są to tylko dojazdówki do i z PKP?

piter614
Gość
piter614

Środek do impregnacji polecam sprawdzony w górach na odzieży i butach rewelacja,co na ręcznika polecam taki
https://www.fjordnansen.pl/product-und-26612-Recznik-TRAMP-LIGHT.html
można znaleźć dużo taniej,szybko schnie i mieści się w dłoni po złożeniu

Bart
Gość
Bart

czy buty muszą być specjalne na enduro ? Nie mogą to być na przykład adidasy do platform z pinami ?

Czytaj kolejny artykuł

Test: Canyon Torque AL 5.0 2018

Jak już wiesz z testu, Canyon Spectral dostał ode mnie tytuł „najlepszego roweru, na jakim jeździłem”. To naprawdę świetny rower, głównie dzięki wyważonej geometrii i dopracowanemu zawieszeniu. Canyon Torque to na pierwszy rzut oka „to samo, tylko bardziej”. Czy bardziej agresywna geometria i większy skok spowodują, że na szlaku Torque będzie jeszcze lepszym rowerem od Spectrala?

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Rower przetestowałem w ramach współpracy z Canyon Polska.


Canyon Torque AL 5.0 – co to za rower?

Tak jak testowany przeze mnie Spectral przywrócił do życia kategorię all-mointain, tak Torque sięga do korzeni freeride’u. Skok 175/180 mm i geometria zahaczająca o DH czynią z niego idealnego kandydata na wypad do bikeparku, czy innego San Remo.

Najważniejsze cechy:

  • przeznaczenie: freeride, bikeparki, ciężkie enduro;
  • skok: 180 / 175 mm (przód / tył);
  • najtańszy model w gamie (9 999 zł + wysyłka);
  • zawieszenie Rock Shox Yari + Super Deluxe R;
  • reach 440 mm (M), kąt główki ramy 65 stopni;
  • koła 27,5″;
  • masa: 15,9 kg (rozmiar M, na mleku, z pedałami);
Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Canyon Torque AL 5.0: masa 15,9 kg, cena 9 999 zł.

Szczegóły wyposażenia i ramy – jak zawsze w bikepornie:

Bikeporn: Canyon Torque AL 5.0 2018

Geometria i wybór rozmiaru

„Spectral, tylko wypłaszczony”. Czyli bez żadnych rewolucji: reach 440 mm i bazę kół poniżej 1200 mm w rozmiarze M trudno już dziś nazwać „progresywną”, to po prostu standard. Podobnie, jak główka 65 stopni i podsiodłówka 74 stopnie. Porównując do konkurencyjnego Whyte G-170 S, to praktycznie pełny rozmiar różnicy. A wskoczenie na „za dużą” ramę uniemożliwiają zbyt długie rury podsiodłowe. Zatem geometria Torque na pierwszy rzut oka nie porywa. Ale jak nauczył mnie Spectral – przed wydaniem werdyktu trzeba sprawdzić cyferki na szlaku.

Test Canyon Torque AL 5.0 2018


Na szlaku

Rower towarzyszył mi podczas 2-tygodniowych wakacji w alpejskich bikeparkach: 3-Länder Enduro Trails, Serfaus-Fiss-Ladis i Ischgl.

Podjazdy

Ta część testu jest jednocześnie najmniej i najbardziej istotna. No bo z jednej strony: kto kupuje blisko 16-kilogramowy rower o skoku 180 mm do podjazdów? A z drugiej: to, że będzie on znakomicie zjeżdżał, w zasadzie wynika z jego definicji. Questy poboczne w postaci dłuższych górskich wycieczek są znacznie bardziej interesujące.

Dwa kluczowe elementy przemawiają zdecydowanie „za”. Pierwszą jest pozycja w siodle, typowa dla rowerów enduro. Można pedałować godzinami. Pomaga w tym też drugi czynnik, jakim jest efektywne zawieszenie. Nawet zaskakująco efektywne – mimo braku jakiejkolwiek blokady, mam wrażenie, że trudnej zmusić je do bujania, niż w Spectralu. Musi to być zasługą fabrycznego ustawienia tłumienia kompresji, które nie jest tu regulowane.

Tłumienie to jednak nie zamula zbytnio zawieszenia na nierównościach, które aktywnie pomaga w atakowaniu dywanów korzeni i skał na krótkich podjazdowych ściankach – aż chciałoby się sprawdzić to samo zawieszenie, tylko w e-bike’u ;) Bo choć wysoka masa jest tu bardzo skutecznie tuszowana, to na długich i stromych szutrach z czasem zaczyna po prostu brakować sił do walki.

W takich sytuacjach przeszkadza dość sztywny napęd (32×42). Zwłaszcza, jeśli przyzwyczaiłeś się już do zakresu SRAM-a Eagle. Za to świetnym wyborem product-managera jest krótka korba (165 mm), dzięki której mimo niskiego suportu, strzały pedałami w podłoże zdarzają się w miarę rzadko (choć częściej, niż w Spectralu).

Ogólnie zdolność podjazdową Torque oceniam dobrze… zaskakująco dobrze. Wysokość zdobywa się na nim DUŻO skuteczniej, niż spodziewałem się po danych katalogowych. Gdyby tylko był lżejszy, w żaden sposób nie odbiegałby od typowych przedstawicieli gatunku enduro.


Zjazdy

Myślę, że każdy spodziewa się po tym rowerze osiągów zjazdówki, ale ten zaskakująco uniwersalny charakter daje się odczuć też na zjazdach. Raczej nie przykleiłbym Torque popularnej niegdyś łatki mini-DH. Zdecydowanie lepiej pasuje do niego termin „enduro na sterydach” czy „superenduro” (wiem, wiem, marketing… ale lubię go, bo kojarzy mi się z Super Mario)

Pozostając przy testowych frazesach: są rowery, które po zjechaniu trudnej sekcji są zażenowane tym, jak wolno i nieporadnie to zrobiłeś. Torque nie jest jednym z nich. Bardziej przypomina bikeparkowego ziomala, który mówi: „Hej, stary, to było mega, dałeś czadu! Może jeszcze raz, tylko trudniejszą linią?”. Czyli niby to samo… a jednak inaczej. Chyba fajniej? Jadąc na pół gwizdka masz zawsze świadomość dużego zapasu możliwości, ale nie powoduje to, że jazda jest nudna.

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

No, chyba że na flowtrailach… To zdecydowanie nie jest żywioł Torque (szok i niedowierzanie). Podobnie jak wybijanie się z małych hopek czy korzeni. Chcesz polatać – poszukaj porządnej hopy.

Torque najlepiej czuje się na trasie enduro lub DH – im trudniejszej, tym lepiej. Tutaj świetne, przyklejone do ziemi zawieszenie, płaski kąt główki ramy i świetne opony pozwalają traktować wybór linii z przymrużeniem oka. Dokładnie tak, jakbyś się spodziewał po rowerze o tych parametrach.

Nawet Rock Shox Yari daje radę – tradycyjnie już musiałem w nim maksymalnie odkręcić tłumienie powrotu, bo fabryczny zakres jest dostosowany do osób ważących powyżej 70 kg. Ale wariant ze 180 mm skoku był pod tym względem lepszy od egzemplarzy, na których jeździłem do tej pory. Nie jest to może ekstraklasa amortyzacji, ale jeśli po tygodniu jazdy w alpejskich bikeparkach nie bolą Cię ręce, to wiedz, że coś się dzieje.

Duża w tym też zasługa hamulców – Guide RE są teoretycznie dedykowane elektrykom, ale połączenie brutalnej siły i bardzo dobrej modulacji równie dobrze sprawdza się w każdym innym rowerze do ciężkiej jazdy. Moja żona podsumowała je krótko „chcę takie!” (i żeby nie być gołosłownym, właśnie je dla niej kupiłem).


Torque czy Spectral?

Przed testem słyszałem od bardziej doświadczonych oblatywaczy: „jeździ tak samo jak Spectral, tylko ma więcej skoku”. Hmmm… Czyli jednak jeździ inaczej, bo mówcie co chcecie, ale skok jednak w dalszym ciągu mocno decyduje o charakterze roweru. Czuje się to od pierwszej wypompowanej muldy i pierwszego wybicia z małego kamienia – Spectral jest zdecydowanie bardziej „interaktywny” i zabawowy. A przy tym, na 90% zjazdów, zwłaszcza w polskich warunkach, całkowicie wystarczający.

Dlatego ja nie zamieniłbym go na Torque – jeśli nie jesteś do końca zdecydowany, jakiego roweru potrzebujesz, zdecydowanie bierz Spectrala! Jeśli jednak wiesz, że szukasz czegoś do zabawy w alpejskich bikeparkach i miejscówkach typu Finale Ligure, ewentualnie ultra-stabilnego enduro z zapasem skoku do jazdy wyłącznie w górach, „Spectral z większym skokiem” będzie bardzo dobrym wyborem.

Canyon Torque AL 5.0

Canyon Torque AL 5.0 – 9999 zł

Canyon Spectral AL 5.0

Canyon Spectral AL 5.0 – 9999 zł


Canyon Torque AL 5.0 – werdykt

Początkowo sądziłem, że najtańsza wersja AL 5.0 jest zdecydowanie najbardziej sensownym Torque – prosty, ale skuteczny osprzęt nie pozostawia wiele do życzenia, a aluminiowa rama do bikeparkowego katowania jest nawet lepsza. W trakcie testu zrozumiałem jednak, że droższe warianty, z carbonowymi włącznie, mają sens. Tyle że nie ze względu na klasę amortyzacji czy napędu, a ze względu na masę.

Bo Torque okazał się znacznie bardziej wszechstronnym rowerem, niż wskazywałby jego bikeparkowy skok i geometria. Pod względem skłonności do zabaw i „interaktywności”, oczywiście przegrywa on ze Spectralem, ale przy odrobinie samozaparcia (i niższej masie właśnie), można go z powodzeniem używać jako rower enduro. Byle było to ciężkie enduro!

Test Canyon Torque AL 5.0 2018

Zdjęcia w akcji: Malwina Lalik (@malveliva)


Walety:

  • spójność i pewność prowadzenia;
  • zaskakująca skuteczność na podjazdach (jak na ten skok i masę);
  • dopracowane zawieszenie;
  • idealnie dobrane wyposażenie (zwłaszcza hamulce i opony);
  • jakość wykonania ramy;
  • cena.

Zady:

  • wysoka masa ogranicza uniwersalność;
  • (dla lekkich) przetłumiony Rock Shox Yari;
  • długie rury podsiodłowe.

Canyon Torque AL 5.0

Cena: 9999 zł (+ wysyłka 202 zł)
Dostępne rozmiary: XS/S/M/L/XL
Masa: 15,9 kg (rozmiar M, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep producenta


Zobacz też powiązane wpisy:

 

30
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bartek
Gość
Bartek

Na początku w najważniejszych cechach wymieniasz: „zawieszenie Rock Shox Lyrik + Super Deluxe R”. Ewidentnie wdarła się przypadkowa pomyłka (Yari).

Pafcio
Gość
Pafcio

Seo? ;)

Łukasz
Gość
Łukasz

Recenzja zachęciła mnie to przetestowania tego roweru, ale te zdjęcia to jest absolutne mistrzostwo świata!

Łukasz_M
Gość
Łukasz_M

SRAM Guide RE…wlasnie zdałem je z mojego e-bike’a… Nie wiem skąd ten zachwyt.

Adrian
Gość
Adrian

o co chodzi z tym tlumieniem powrotu w yari?

Marcin Klimczak
Gość
Marcin Klimczak

Tych informacji potrzebowałem, czyli TO podjeżdża. Rozmiarowo M-ka dla Ciebie ok? Chyba będzie przesiadka z Canyona na Canyona;) Jedyne co w Canyonach mi się nie podoba to osprzęt SRAMA, który w serwisie jest niestety drogi (części) plus patenty skutecznie utrudniające mezalianse komponentów. Najchętniej od razu bym to podmienił na Zee/SLX.

PabloRS
Gość
PabloRS

Najważniejsze zdanie z całego testu to to mówiące o zastosowaniu tego sprzęta – CIĘZKIE ENDURO i bikeparki! Wazne zeby ludzie zrozumieli , ze skok nie jest lekiem na całe „zło” i nie spowoduje ze raptem zjadą wszystko i skoczą wszystko ;-) Dla większości klasyczne 160 lub 150 skoku będzie idealnym kompromisem enduro/AM dającym szanse na większą lekkość i zabawowość. Fajny rower , fajny test , zajefajne wakacje! ;-)

Ilia
Gość
Ilia

Ja Ci najbardziej gratuluję żony. Powiedz gdzie można taką znaleźć.

Kuba I
Gość
Kuba I

A gdzie w tym wszystkim ustawić Strive-a? Czy porównywanie wszystkich trzech nie ma sensu bo Strive już jakiś czas nie miał odświeżanej geometrii, czy raczej dlatego że jego przeznaczenie jest jednoznaczne i oczywiste? Bardzo proszę o jakiś komentarz bo w przyszłym roku prawdopodobnie sięgnę po fulla i waham się chyba tylko między tymi trzema, a z każdym testem wybór staje się trudniejszy.
Pozdrawiam Kuba

Paweł ten od Spectrala
Gość
Paweł ten od Spectrala

Poczekaj jeszcze z tego co mi wiadomo (źródla nie zdradze!) miesiąc a zobaczysz czym jest nowy Strive… 29′ on the line

Marek
Gość
Marek

Mam nadzieje ze bedzie dostepny od reki a nie na wiosne bo Fox Hunt na mojej starej bryce bedzie ciezki do ogarniecia!

Przemek
Gość
Przemek

Będzie test nowych moonów ?

Marlonesko
Gość
Marlonesko

Wszystko ładnie pięknie ale sam rower o wiele mniej mi się podoba niż poprzedni model Spectrala. Kolega ma takiego i przepiękna koza :)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top