Hajlajtsy: zawody enduro – podsumowanie sezonu 2015

Hajlajtsy, Zawody / 

Kolejny sezon leśnych gonitw za nami! Sezon długi, bo zaczął się 28 marca na Ślęży, a skończył 3 października w Bielsku-Białej. W dodatku rekordowy i pełen nowości. Co ciekawego przyniosły zawody enduro w 2015 roku?

5 organizatorów, 9 edycji

Jeszcze „wczoraj” mieliśmy jednego organizatora, dziś potencjał enduro dostrzega i wykorzystuje 5 ekip, które zorganizowały w sumie 9 edycji zawodów.

To wprawdzie o trzy mniej, niż w zeszłym roku, ale wynika to z ograniczenia cyklu Enduro Trophy do jednej edycji (Mistrzostw Polski, o których za chwilę). Niestety wszystko wskazuje na to, że na przyszły sezon kultowe Enduro Trophy całkiem wypadnie z kalendarza (EDIT: a może jednak nie…?).

Na jego miejsce wskoczyła sprawnie nowa ekipa Enduro MTB Series, która przebojem wbiła się na scenę enduro, organizując pierwsze w Polsce zawody on-sight, czyli jechane bez wcześniejszej znajomości trasy. Pomysł wypalił w 100% i wszystko wskazuje na to, że w 2016 będziemy już mieli okazję pościgać się na więcej niż jednej edycji. Krążą plotki, że jedną z lokalizacji mogą być Bieszczady!

zawody-enduro-2015-sleza-emtb

Fot. EMTB (Łukasz Szrubkowski, Krystian Maciejczyk)

Trasy

Jeśli jesteśmy przy lokalizacjach – tegoroczne zawody odwiedziły przede wszystkim sprawdzone w poprzednich latach miejscówki. Jednak nawet stare miejsca zaskoczyły nowymi trasami.

Wytyczanie i przygotowywanie nowych linii pod kątem zawodów, które kiedyś nie miało w ogóle miejsca, w tym roku rozkręciło się na dobre. Krytyczne głosy po bardzo naturalnej, szlakowej trasie Mistrzostw Polski w Świeradowie pokazują jednoznacznie: chcemy singli! Nawet jeśli są one sztucznie wytyczone i poprawione grabiami i łopatą.

Chcemy singli!

Tego typu ścieżki zdominowały serie Enduro Trails (Bielsko-Biała) i Joy Ride Enduro (Kluszkowce, Zakopane), a ostatnie zawody w sezonie połączone z otwarciem nowych singletracków w Bielsku tylko przypieczętowały ten trend. „Autorskie” odcinki pojawiły się nawet na EMTB Enduro!

zawody-enduro-2015-sleza-krzysztof-stanik

Fot. Krzysztof Stanik

Ta ostatnia seria jak zwykle nie zawiodła w kwestii najbardziej hardkorowych sekcji, jakie da się przejechać na rowerze. A przynajmniej niektórym się to udawało… Już otwarcie sezonu na Ślęży wysoko zawiesiło poprzeczkę, ale to Szklarska Poręba była dla mnie istną przeprawą techniczno-kondycyjną. Niestety nie byłem w Mieroszowie, ale podobno było jeszcze ciut gorzej – a jak wiadomo im gorzej, tym lepiej!

Wszystkie hajlajtsy z zawodów, jakie pojawiły się na blogu:

zawody-enduro-2015-kluszkowce-piotr-staron

Fot. Piotr Staroń

Dzikie tłumy

Pamiętacie zawody sprzed 2-3 lat, w których startowało czasem mniej, niż 30 osób? Nie? Nic dziwnego, bo w tym roku bardziej martwiliśmy się o to, żeby załapać na listę startową po otwarciu zapisów. Na ostatniej edycji Enduro Trails na 200 miejsc przypadło ok. 400 chętnych!

Po chwilowym dołku i odpadnięciu praktycznie całej „starej gwardii” zawodników, na jej miejsce przyszło 3 razy więcej nowych twarzy. I nie są to już przypadkowi ludzie, którzy z maratonów czy z downhillu wpadli na chwilę zobaczyć, o co tyle szumu z tym enduro. To regularni zawodnicy z dobrym skillem i dobrym sprzętem.

Wbicie się do pierwszej połowy stawki wymaga już czegoś więcej, niż płynnego przejechania wszystkich OS-ów

Spowodowało to, że wbicie się do pierwszej połowy stawki wymaga już czegoś więcej, niż płynnego przejechania wszystkich OS-ów bez gleby i awarii.

zawody-enduro-2015-sleza-emtb2

Fot. EMTB (Łukasz Szrubkowski, Krystian Maciejczyk)

Pierwsze Mistrzostwa Polski

Idąc za ciosem rosnącego profesjonalizmu, organizatorowi Enduro Trophy udało się zorganizować zawody po patronatem Polskiego Związku Kolarskiego, w których zostali wyłonieni pierwsi w historii Mistrzowie Polski Enduro.

Czy potrzebujemy „leśnych dziadków” czuwających nad przebiegiem rywalizacji?

Niestety w oczach uczestników impreza nie do końca wypaliła. Głównie przez to, że trafiło na kontrowersyjnego organizatora… A może po prostu nie potrzeba nam tzw. „leśnych dziadków” czuwających nad przebiegiem rywalizacji? Przemyślenia pozostawiam Tobie, a moje zdanie na ten temat znajdziesz tutaj.

zawody-enduro-2015-kluszkowce-rowerowe-podhale

Fot. Rowerowe Podhale

Enduro PRO

Klapa Mistrzostw Polski nie zmienia jednak faktu, że zyskując wsparcie PZKolu, polskie zawody enduro wskoczyły na wyższy poziom. Nasze ściganki przestały być tylko koleżeńskimi spędami z rekreacyjnym pomiarem czasu, na które jeździ tylko dla spotkania z kumplami, zbytnio nie zaprzątając sobie głowy wynikiem.

  • Pojawili się zawodnicy trenujący stricte pod kątem enduro. I nie mam tu na myśli picia piwa!
  • Rozkręcił się nieoficjalny Puchar Polski (Polish Enduro Series).
  • Zainteresowali się nami nowi sponsorzy.
  • Zaczęły się gorące dyskusje związane ze ścinaniem zakrętów i innym naginaniem regulaminów.
  • Zawody enduro zaczęły też w końcu być liczącą się konkurencją na festiwalach – aż połowa imprez była częścią większych rowerowych wydarzeń.

Każdy chciał się więc pokazać z jak najlepszej strony.

zawody-enduro-2015-bielsko-michal-cycper

Fot. Michał Cycper

Podsumowanie

Organizatorzy nadążyli za trendem, dając nam areny zmagań godne tej napinki: świetne trasy były oznakowane i otaśmowane niemal jak na zawodach DH, a ręczny pomiar czasu u wszystkich organizatorów zastąpiły precyzyjne chipy i fotokomórki.

Z sentymentu żal tylko podupadnięcia Enduro Trophy, ale z punktu widzenia nowego zawodnika, nowy cykl Enduro MTB Series jest godnym następcą. Zwłaszcza, że formuła on-sight stanowi wyczekiwany powiew świeżości w formule zawodów enduro. Czy któryś z organizatorów przejmie pałeczkę organizacji Mistrzostw Polski? Wydaje się, że… nie ma to większego znaczenia.

Jedynym zgrzytem, który stale towarzyszy naszej rywalizacji, pozostało oczkiwanie na starcie odcinków, zwłaszcza OS1. Choć organizatorzy bardzo popracowali nad punktualnością, to ciągle problem nie do końca jest ogarnięty. Oby sezon 2016 przyniósł poprawę w tej kwestii. Bo na zmniejszenie liczby chętnych raczej się nie zanosi!


Mogą zainteresować Cię też podobne wpisy:

  1. Enduro gościło w poniedziałek w TVP w Pytanie Na Śniadanie, więc na dobre zbiera popularność. :)

  2. A mnie Tylko zastanawia czy został przewidziany budżet na konserwacje i bieżące naprawy ścieżek? Boję się, że może się skończyć jak z większością inwestycji z UE – są „darmowe” pieniądze to robimy, a następnie zostawiamy, żeby zarosło…
    Bielscy Endurowcy będą mieli o co walczyć z urzędem :)

  3. na začiatku ,ešte keď boli len prvé martatóny som sa zúčastňoval, ale potom moja pracovná viťaženosť nedovolovala ,už len quoli môjmu EGU sa zúčastňovať.

Dodaj komentarz do tekstu Hajlajtsy: zawody enduro – podsumowanie sezonu 2015

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Plebiscyt Enduro Awards 2015

Blog / 

1Enduro wskoczyło do trójki osób i podmiotów, które w tym roku najbardziej przyczyniły się do promocji i rozwoju polskiej sceny enduro – dzięki za nominacje!

Enduro Awards to nowa inicjatywa Rowerowego Podhala. Moment wybrali świetny, bo w tym roku cholernie dużo się działo: pierwsze singletracki z prawdziwego zdarzenia w Bielsku-Białej i Srebrnej Górze (i kolejne w przygotowaniu!), pierwsze Mistrzostwa Polski, pierwsze zawody w nowej formule on-sight (i przy okazji nowy organizator), ogólny wzrost jakości rywalizacji, czy wysyp pumptracków i boom na szkolenia techniki jazdy. To wszystko pokazuje, że sezon 2015 jest przełomowy dla polskiego enduro i pokrewnych odmian MTB.

Tym bardziej cieszy, że w Waszych oczach start mojego skromnego blożka wpisał się w ten krajobraz!

Tak uzasadnialiście swoje nominacje:

Świetny projekt, super strona. 1Enduro wypełnia niszę w polskim internetowym enduro. Jeśli chodzi o strony poświęcone MTB, to ta jest chyba jedyną w Polsce, gdzie artykuły są ciekawe i rzetelne i w dodatku w świetnej oprawie graficznej. Ten blog jest lepszy niż niejedna gazeta rowerowa… Treść przedstawiona w obiektywny sposób, bez mydlenia oczu i wychwalania konkretnych firm.

Mam tylko nadzieję, że to „internetowe enduro” to tylko taki skrót myślowy i nie przerzucacie się z eksploracji szlaków na czytanie i komentowanie bloga ;)


Już samo znalezienie się w Top3 razem z dwoma gigantami polskiego enduro – Enduro Trails i EMTB – to duży zaszczyt. To nie You Can Dance, żebym sępił o głosy, po prostu zagłosuj na finałową trójkę:

FINAŁOWE GŁOSOWANIE ENDURO AWARDS 2015

enduro-awards-2015

Fot. Marcin Bukowski, Rowerowe Podhale (również zdjęcie tytułowe)

 

  1. Zagłosowałem. Ale nie powiem na kogo…

  2. Też zagłosowałem na najlepszy blog enduro jaki znam;)

    1. Hehe, nie żeby ich było jakoś szczególnie dużo ;)

  3. Ja na rowerze i idący słoń mamy wspólną cechę: nie umiemy podskoczyć. Niestety, ale internetowe enduro to jedyne enduro w moim zasięgu. Mój pech, Twoje szczęście :)

  4. Pół roku i już żebrolajki w konkursie blogowym ;)

  5. Konstanty ,,Meta SX/V4,, Niedźwiedź

    Michał, pozdrowienia ze szlaków na Ślęży! Głos oddany na jeden z nielicznych, niekomercyjnych portali, który trafia do mnie bezpośrednio.
    Dzięki wielkie za cały Twój wkład w Nasze rodzime enduro.
    Do zobaczenia na trasie!

Dodaj komentarz do tekstu Plebiscyt Enduro Awards 2015

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

11 sposobów na samodzielne szkolenie

Skill / 

1Enduro to dość wyspecjalizowane miejsce – mogłoby się wydawać, że wszyscy czytelnicy potrafią jeździć na rowerze. I tak też jest, ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej – o czym przekonałem się niedawno na szkoleniu techniki jazdy. 3-dniowy powrót do podstawowych umiejętności naprawdę otwarł mi oczy na świadome myślenie o Jeździe na rowerze przez duże, pochylone „J„. Jeździe, którą od ponad 10 lat doskonaliłem samodzielnie. Przez taki czas nawet szympans zdążyłby się nauczyć, prawda?

Szkolenie czy samoszkolenie?

Samodzielna nauka z poradników w czasopismach, „książki Lopesa” (którą jak sama nazwa wskazuje, napisał Lee McCormack), filmików Chrisa Balla, Fabiena Barela i „Spacemana” (ktoś go jeszcze pamięta?) pozwoliła mi czuć się pewnie i dobrze się bawić na większości szlaków i tras zawodów.

Niestety, tyle lat to też wystarczająco długo, żeby wyrobić sobie złe nawyki: ciągłe hamowanie, byle jakie skręcanie czy absolutny brak możliwości nauczenia się wheelie to ściana, którą sam pewnie znasz.

Uwaga, będzie gruba metafora: szkolenie pokazało mi pęknięcia w tej ścianie i sposoby na jej zburzenie (albo chociaż stopniową rozbiórkę). Koniec metafory. Idealnie byłoby więc pod okiem trenerów spędzać kilkanaście dni w roku, ale na to nikt raczej nie ma ani czasu, ani pieniędzy. Jak więc połączyć naukę z trenerem i samoszkolenie?

samoszkolenie-07

Przede wszystkim, warto wybrać się na szkolenie jak najszybciej. Najlepiej, jeśli kupiłeś rower tydzień wcześniej i o technice jazdy masz takie pojęcie, jak Jola Rutowicz o fizyce kwantowej. Dzięki temu nie masz złych nawyków. Jeśli jednak masz swoją ścianę do zburzenia, tym bardziej warto zainwestować w pomoc fachowców. Przełamanie tych ograniczeń jest konieczne do dalszego samoszkolenia.

Każdy potrzebuje nieco innego kopa w dupę, żeby ruszyć w dobrym kierunku

A jak się samemu szkolić? Nie będę tu opisywał konkretnych technik czy ćwiczeń. Co próbuję Ci przekazać, to to, że konkrety najlepiej wyciągnąć osobiście ze szkolenia. Każdy potrzebuje nieco innego kopa w dupę, żeby ruszyć w dobrym kierunku. A jeśli jesteś uparty i nie chcesz kopa – spokojnie, o konkretach będą kolejne artykuły.

Tutaj chciałbym opisać samą metodykę samoszkolenia. Oto kilka rad, jak do niego podejść, żeby jak najwięcej wyciągnąć z zainwestowanego czasu. 

Jeśli chodzi o wdrażanie tych wszystkich porad w życie, sam ciągle jestem amatorem, dlatego też artykuł powstał z pomocą merytoryczną trenerów POMBA.


1. Zarezerwuj czas na naukę

No właśnie: zainwestowany czas. O prawidłowej technice jazdy warto myśleć zawsze, ale największy progres zrobisz, jeśli powiesz sobie: “teraz przez bitą godzinę będę napierdzielał zakręty.

Tylko wtedy w 100% skupisz się na zadaniu i tylko wtedy będzie Ci się chciało 25 razy przejechać ten sam slalom, doszlifować go do perfekcji i – w efekcie – wykorzystać podczas każdej kolejnej jazdy.

samoszkolenie-01

Napierdzielam zakręty.

2. Ćwicz to, czego najbardziej nie lubisz

Brzmi jak zmuszanie się do jedzenia pomidorów, ale chodzi o wyłowienie swoich słabości i odpowiedzenie sobie na jedno (zajebiście ważne) pytanie: “co najbardziej muszę poprawić?”. Jazda na rowerze wymaga kompletnego zestawu umiejętności, które wzajemnie się przenikają. Nie da się naprawdę Jeździć mając problem tylko z manualem, czy tylko ze skakaniem.

Więc jeśli np. gorzej wychodzą Ci zakręty w jedną stronę, albo czujesz strach przed stromiznami, skup się na tych elementach, a najszybciej popchniesz swoją jazdę w kierunku Jazdy.

samoszkolenie-03

3. Jedna rzecz na raz

Podczas nauki skupiaj się na jednym aspekcie jazdy. Nie da się myśleć o wszystkim na raz. Każdy nawyk trzeba wypracować po kolei. Jeśli chcesz poprawić zakręty w lewo, rób zakręty w lewo. Jeśli wiesz, że masz słabą pozycję łokci, myśl o łokciach. Jeśli masz problem z patrzeniem pod koło, wypatruj na horyzoncie baru z piwem.

Chcąc pokonać bardziej złożone ograniczenia, rozbijaj je na mniejsze i ćwicz po kolei. Jeśli na przykład boisz się ścianek, najwięcej czasu poświęć na dopracowanie pozycji, potem poćwicz prawidłowe hamowanie i na koniec wybór linii. Problemów złożonych źródła zwykle w podstawowych umiejętnościach leżą – jak powiedziałby Mistrz Yoda.

samoszkolenie-08

4. Jedź powoli

Im szybciej jedziesz, tym bardziej działasz automatycznie, bazujesz na odruchach. Czyli na tym, czego już się nauczyłeś przez lata, a czego właśnie próbujesz się oduczyć. Dopiero jadąc spokojnym tempem, możesz skupić się na korygowaniu dawnych nawyków i świadomej nauce nowych.

Podstawowe elementy, takie jak prawidłowa pozycja czy zakręty, zawsze ćwicz w strefie komfortu.

Ćwicząc podstawowe elementy, takie jak prawidłowa pozycja czy zakręty, zawsze jeździj w strefie komfortu. Wychylenie z niej też bywa niezbędne, ale dopiero przy trudniejszych elementach, które przy pierwszym podejściu wymagają przełamania się (np. przy skokach – patrz punkty 10-11).

samoszkolenie-18

5. Wybierz łatwą trasę

Z tego samego powodu, co wyżej – masz kontrolować sytuację, żeby skupić się na nauce, a nie na przełamywaniu strachu i walce o utrzymanie się na rowerze.

Oczywiście “łatwa trasa” to niekoniecznie alejka w parku, ale trasa którą znasz i czujesz się na niej komfortowo. Idealnie, jeśli jest lekko nachylona i ma wszystkie potrzebne elementy: zakręty, muldy, hopki i inne, które akurat chcesz ćwiczyć.

Pro Tip: nie bez powodu większość szkoleń odbywa się na Rychlebskich Ścieżkach czy Singlu pod Smrekiem… Niezastąpionym miejscem jest też pumptrack, a dużo wartościowych ćwiczeń można wykonać nawet na prostej szutrowej/leśnej drodze.

samoszkolenie-16

6. Olej znajomych

Nie naśladuj innych. Patrz daleko przed siebie, nie na tyłek kolegi. No chyba, że to koleżanka.

Jazda za kimś lepszym jest fajną inspiracją do szukania linii czy oceny szybkości przed zawodami, ale jeśli chcesz świadomie poćwiczyć skilla, odczekaj chwilę i zostaw innych daleko z przodu.

Działa to też w drugą stronę: jeśli jedziesz pierwszy, jedź na tyle daleko z przodu, żeby nie musieć uciekać (patrz: punkt 4).

szkolenia-techniki-jazdy-pompowanie-2

„Wy wypijcie jeszcze 2 piwa, a ja jadę.”

7. Obejrzyj się

Poproś kumpla o zrobienie zdjęć, a najlepiej sfilmowanie, jak wykonujesz dane ćwiczenie. Z widoku “FPP” zawsze wydaje Ci się, że jesteś mistrzem świata. Zwłaszcza że w danej chwili nie jesteś w stanie kontrolować każdego elementu. Przykładowo, myśląc o trzymaniu łokci szeroko, pięty uciekają Ci do góry i zapominasz patrzeć daleko przed siebie. Ale dopóki nie zobaczysz tego na filmie (lub nie powie Ci o tym trener), nie jesteś tego świadomy – wiesz tylko, że fajnie trzymałeś łokcie.

Oglądając siebie na filmie, kilka razy i w zwolnionym tempie, dużo łatwiej wychwycisz subtelne różnice w porównaniu z Barelem, a świadomość rzeczy do poprawy jest pierwszym krokiem do ich poprawienia.

Świadomość rzeczy do poprawy jest pierwszym krokiem do ich poprawienia

Kamera/aparat działa też motywująco – będziesz się starał pochylić  rower jeszcze o centymetr, żeby tylko fajnie wyszło na filmie. Przynajmniej będzie co wrzucić na fejsa (a tak serio – nie rób tego).

samoszkolenie-15

Kamera… akcja!

8. Uzbrój się

Już w podstawówce uczą, że tasiemiec uzbrojony może więcej, niż nieuzbrojony. Więc nawet, jeśli dziesiąty raz powtarzasz ten sam slalom na gładkiej leśnej drodze, miej na sobie kask, rękawiczki i ochraniacze.

Chodzi nie tylko o to, żeby żwir w palcu nie przerwał nauki, ale też o podświadome zmniejszenie strachu przed glebą. Pamiętaj: stare nawyki i bazowe umiejętności ćwicz w strefie komfortu. Ochraniacze tą strefę poszerzają.

rychlebskie-sciezki-6

Nawet dziecko wie, że warto się uzbroić!

9. Nigdy się nie naucz!

Nigdy nie zakładaj, że daną rzecz już umiesz. Wszystko, zawsze, u każdego można poprawić. Nawet Barel przyznaje się do swoich słabości. Dotyczy to w szczególności podstaw – rzeczy, których dawno (a zazwyczaj nigdy) się świadomie nie ćwiczyło, a bez których wszystkie bardziej zaawansowane techniki wychodzą koślawo.

Jeśli na samym początku założysz, że pozycję masz w zasadzie dobrą, albo że pompowania nie musisz szczególnie ćwiczyć, to daleko nie zaj(e)dziesz. To kolejny plus zorganizowanych szkoleń: zmuszają do świadomego powtarzania rzeczy, które wydaje Ci się, że potrafisz.

szkolenia-techniki-jazdy-pompowanie-1

Jeśli wydaje Ci się, że wszystko już umiesz – najwyższy czas skorzystać z zewnętrznego opierdolu.


Co dalej?

Oczywiście dojdziesz do momentu, w którym progres nie będzie już tak natychmiastowy, jak na początku. Wtedy warto znów zafundować sobie kopa od trenera i/lub zacząć urozmaicać sobie treningi trudniejszymi wyzwaniami.

Częściowo są one sprzeczne z powyższymi radami, ale to dlatego, że są skierowane do bardziej zaawansowanych riderów. Mają na celu poszerzanie strefy komfortu i otwieranie nowych możliwości samoszkolenia (np. ten sam zakręt na którym kiedyś uczyłeś się skręcać w lewo, ale tym razem pokonywany driftem, z zamkniętymi oczami i żonglując pochodniami).

10. Trenuj z lepszymi

Jeździj z lepszymi technicznie riderami, żeby mieć darmowy wzór do naśladowania. Dzięki temu popracujesz nad prędkością, wyborem linii i przełamiesz granice. Łatwiej np. zdecydować się na skoczenie hopki, jeśli zobaczysz, jak przed Tobą bez problemu robi to ktoś inny.

Oczywiście z tego typu inspiracją lepiej nie przesadzać i zawsze realnie oceniać swoje możliwości. A także mieć kask. I dobre NW.

samoszkolenie-14

11. Opanuj trudne trasy

Jeśli w kontrolowanych warunkach przećwiczysz najbardziej hardkorowe linie, zaczniesz jeździć szybciej i pewniej na wszystkich pozostałych.

To już daleeeko wykracza poza etap nauki podstaw, ale jeśli np. myślisz o startach w zawodach czy epickim tripie po Alpach, warto być przygotowanym na poważniejsze wyzwania.

samoszkolenie-17


Podsumowanie

Przede wszystkim chciej się czegoś nauczyć – to fajne ;) Jak już dojdziesz do takiego wniosku, skorzystaj z któregoś ze szkoleń techniki jazdy. Dzięki temu dowiesz się, jakie są Twoje słabości i jak je świadomie ćwiczyć.

Potem, aż do kolejnej “ściany”, możesz już szkolić się samodzielnie, postępując zgodnie z powyższymi radami. Będziesz jednak musiał podjąć świadomą decyzję o samoszkoleniu i zainwestować w nie cenny czas! Pałując po raz setny Superflow, nie popchniesz umiejętności do przodu.

Zamiast tego odpowiednio się przygotuj: zadbaj o komfortowe warunki, wybierz element do ćwiczenia, rozstaw kumpla z kamerą i trenuj, aż zaczniesz Jeździć!


Może zainteresują Cię też powiązane artykuły:

 

  1. 12. Nagraj z boku kamerką jak jeździsz i przeanalizuj.

    1. A sorry, punkt 7. mi umknął – ale chodziło mi, że statywu/kamienia też daje radę :)

  2. Uzupełnieniem punktu 3 są „drills” czyli nawet wyizolowany fragment jednego zagadnienia. Innymi słowy „wax on, wax off” z Karate Kid.

    1. Hehe, gratuluję odgadnięcia tematu kolejnego artykułu ;)

      1. Hehe, akurat jestem na czasie. Bardzo podobne wnioski miałem po lekturze artykułów z betterride.net, bardzo podobał mi się punkt „your body has no idea how to ride mountain bike correctly”.

        Zresztą temat przerabiałem juz przy pływaniu, czy metoda Total Immersion która naukę kraula rozbija na kilkanaście drilli, czy nawet zwykła nauka, jest sporo rzeczy które ciało instynktownie chce robić inaczej i tylko izolacja tego ruchu z „woskowaniem” da w końcu rezultat.

  3. A w punkcie 7., to osochozi? żeby nie pochylać roweru, czy nie lansować się na sieci? ;)

    1. Filmiki z ćwiczeń zazwyczaj słabo się nadają do lansu w sieci ;)

  4. Eee… jak sie odpowiednio nisko pochyli, to zawsze można wyjąć jakiś fajny kadr ;)

  5. Bomba artykuł. Jakbym czytała o sobie. Korzystam w szczególności z darmowego wzoru do naśladowania :):) Ale już niedługo poddam się też „zewnętrznemu opierdzielowi” i już się nie mogę doczekać.

    1. Zgadzam się z przedmówcą :D

  6. Co masz do pomidorów?!

  7. Zajebisty wpis, merytorycznie, z humorem i przystępnym językiem. Aż chce się czytać. Blog też jest zajebisty, kawał dobrej roboty. Czekam na następne wpisy w tym dziale :)

Dodaj komentarz do tekstu 11 sposobów na samodzielne szkolenie

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top