Menu
Menu Szukaj

Test: Spodenki Rocday ROC kontra ROC Lite

W ostatnich miesiącach przetestowałem na blogu zarówno ubrania z ultra-wysokiej półki (Local), jak i te najbardziej przystępne cenowo (Kross, TYGU). Czas na najbardziej popularną klasę średnią, którą od paru sezonów podbija polski Rocday. Na pierwszy ogień idą szorty. Marka ma ofercie dwa modele:

  • Rocady ROC – spodenki enduro/DH
  • Rocday ROC Lite – spodenki enduro/trail

Od razu na wstępie zdradzę Ci, że jedne z nich są moimi ulubionymi! Tylko które?

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Test powstał we współpracy z marką Rocday.


Rocday ROC i ROC Lite – cechy wspólne

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. Rocday doskonale o tym wie. Świetny design, stonowane kolory, subtelne napisy – dokładnie tak powinny wyglądać spodenki rowerowe dla kogoś, kto po prostu jeździ na rowerze, a nie pracuje dla sponsorów.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Bez żenady można wybrać się w nich do pubu, czy na pieszą wycieczkę po górach.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Rocday rozumie też, że ludzi robi się w różnych kształtach i rozmiarach. Dostępne jest aż 6 rozmiarów (!) od XS do XXL.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Do tego oba modele są wyposażone w regulację obwodu w pasie, która pozwoli wyjść na rower również po Wigilii u teściowej.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Choć akurat w zimie nie będzie to najlepszy wybór – niezależnie od modelu, spodenki Rocdaya są lekkie i przewiewne. Przed nieco gorszymi warunkami chroni pokrycie materiału odpychające wodę.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Chlapiąca do „rowu hydraulika” woda nie będzie problemem dzięki podniesionemu tyłowi z elastycznym panelem. Dzięki temu szorty dopasowują się do najbardziej wymyślnych wygibasów.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Nie musisz się też obawiać „enduro-rozstępu”, czyli odsłoniętej gołej nogi w przerwie między spodenkami a ochraniaczem na kolano. Długość spodenek jest idealna.


Rocday ROC i ROC Lite – różnice

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Pierwszą ważną różnicą jest materiał. W modelu ROC jest on w dużej mierze wykonany z nylonu, przez co jest nieco sztywniejszy, bardziej śliski i łatwiej się gniecie… Ale za to powinien przetrwać niejeden szlif po ostrych kamieniach.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Roc Lite to z kolei tkanina poliestrowa – prawie tak miękka i przyjemna, jak bawełna. Jak sugeruje nazwa, jest też lżejsza (różnica ok. 50 gramów dla rozmiaru S).

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Druga istotna różnica to nieco luźniejszy w kroku krój spodenek ROC. Są też minimalnie dłuższe.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Żeby nie kolidować z ochraniaczami, dół nogawek ma regulację obwodu rzepem. Powiedzmy, że sprawdza się ona… umiarkowanie. Po dłuższym użytkowaniu rzep zaczyna się odpinać i brzydko wygląda. Zwłaszcza podczas chodzenia, kiedy rozszerzające się ku dołowi nogawki krzywo układają się na ochraniaczach.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Proste zakończenie nogawek ROC Lite bardziej mi się podoba i co najmniej równie dobrze dogaduje się ze średniej grubości ochraniaczmi (jak np. pokazane na zdjęciach X-Factor Flow).

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Co ciekawe, okolice kolana są dodatkowo zabezpieczone siateczką. Zapobiega ona zahaczaniu krawędzi nogawki o rzepy ochraniacza. Po takich detalach widać, że ktoś faktycznie przysiadł nad projektem i przemyślał detale, które odróżnią produkt od konkurencji.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Kształt kieszeni w obu modelach jest podobny: są bardzo głębokie, a zawartość trzyma się stabilnie w jednym miejscu, z boku uda. W modelu ROC są one jednak zamykane wodoodpornymi zamkami, podczas gdy w ROC Lite zawartość jest zabezpieczona przed wypadaniem kawałkiem elastycznego „płotka”.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Początkowo byłem nieufny, bo w kieszeniach wożę smartfon i aparat, do których jestem dość przywiązany… Szybko jednak przekonałem się, że ich zgubienie nie wchodzi w grę, a otwarte kieszene bardzo ułatwiają korzystanie z zawartości w czasie jazdy.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Zamków brakuje tylko podczas wybitnie mokrych dni – takich, w których błoto dociera wszędzie. Nawet tam, gdzie… zwykle nie dociera.


Rocday ROC i ROC Lite – trwałość

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Test ten możesz śmiało traktować jako długodystansowy. Zdjęcia przedstawiają stan szortów po jednym (ROC Lite) i dwóch (ROC) sezonach jazdy i wieeelu praniach w pralce.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Po tym czasie nadal prezentują się bardzo dobrze, choć pojawiły się pierwsze ślady zużycia: m.in. parę luźnych nitek, trochę wyblakły materiał na tyłku, czy słabo trzymające rzepy regulacji nogawek (ROC). Dawno też sprała się powłoka hydrofobowa (można ją odnowić impregnatem).

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Są to jednak standardowe objawy intensywnej eksploatacji w każdych warunkach. Oba modele znoszą ją dzielnie i są gotowe na kolejne sezony jazdy.

Co do poprawy?

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Poza nienajlepiej działającą regulacją obwodu nogawek w modelu ROC, trudno mi się do czegoś przyczepić. Żałuję jedynie, że w cenie nie ma wewnętrznych spodenek z wkładką (pampersem) – trzeba je dokupić osobno.

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Aha, i rozporek trudno się rozpina w rękawiczkach (drobny uchwyt zamka chowa się pod górnym napem), co czasem prowadzi do podbramkowych sytuacji ;)

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite

Żona zza pleców podpowiada mi też, że już najwyższy czas, żeby Rocday wprowadził kolekcję damską. Jeśli o mnie chodzi, to smukły krój w połączeniu z rozciągliwym materiałem całkiem nieźle podkreśla damskie kształty (if you know what I mean), ale design i dopasowanie przy pedałowaniu podobno mogłyby być lepsze.


Rocday ROC czy ROC Lite? Werdykt

Różnice na pierwszy rzut oka wydają się kosmetyczne i tak też jest w praktyce. Oba modele szortów Rocdaya są warte każdej złotówki: dobrze przemyślane, dopracowane w detalach, z najlepszym designem na rynku. Szybko stały się moim domyślnym wyborem przy ubieraniu na rower – niezależnie od stylu jazdy czy warunków.

Ze względu na lepiej dopasowany krój, przyjemniejszy materiał i bardziej lajfstajlowy niż sportowy charakter, częściej jednak sięgam po mój ulubiony model ROC Lite, który jest zwycięzcą tego pojedynku. Zdecydowanie polecam!

Szorty Rocday ROC vs ROC Lite


Rocday ROC

Cena: 359 zł
Masa: 356 g (rozmiar S)
Rozmiary: XS, S, M, L, XL, XXL
Strona i sklep producenta

Rocday ROC Lite

Cena: 299 zł
Masa: 304 (rozmiar S)
Rozmiary: XS, S, M, L, XL, XXL
Strona i sklep producenta


Zobacz też inne testy ubrań i akcesoriów:

 

23
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
DawidAdrianPasieczkinpiter614MAREK Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tomakuzu
Gość
tomakuzu

Muszę stwierdzić że idealnie trafiasz w moje potrzeby swoimi testami. Dzięki Tobie wybrałem rower, teraz czas na gatki i liczę na pomoc. Jak byś porównał te spodenki do spodenek Endury Hummvee lub Singletrack. (mam nadzieję że miałeś z nimi styczność :).

Robert
Gość
Robert

Mam obie pary i obie są świetne. Natomiast częściej zakładam Hummvee bo wydają mi się wygodniejsze. Są za to bardziej na lato. Jeżdżę w nich do 5-10C.
A Singletrack zakładam w chłodniejsze dni.

Kowalski
Gość
Kowalski

ROC daye to jedyne spodenki, w ktorych nie ma wyblaklego materialu na tylku – a jezdze bardzo czesto i duzo w blocie. Szacun.

Gary Fisher
Gość
Gary Fisher

Moim zdaniem Endura Hummvee wymiata. Jakościowo i pod względem użyteczności konkurować z nią się po prostu nie da. Te gatki musiałyby kosztować 100 zł, żebym zdjął endurę i zgodził się je wytestować. Hummvee kupiłem z wewnętrznym pampersem za 260 zeta.
Ja nie zmienię moich ędurasów.

Gary Fisher
Gość
Gary Fisher

I nie mają plam na dupie, a od roku taplam się w nich w błocie.

Mateusz
Gość
Mateusz

Endura sporo pogorszyła się jakościowo. Kumpel ma humvee z przed 4 lat i nie ma śladów używania. A łazi w nich do roboty na rower itd. Kupił w marcu drugą parę i po sezonie widać już luźne nitki, plamy na dupie od błota i siodełka. (oczywiście na tych nowych) Ja posiadam kurtkę Singletrack II i też mam mieszane uczucia po roku użytkowania.

Noir Désir
Gość
Noir Désir

Właśnie wyschły … ROCDAY ROC … sobotę i niedziele przejeździł na mym zgrabnym tyłku Świeradowskie single w ulewnym deszczu i błotnej maseczce … ale od początku jeżdżę w nich od kilku miesięcy , ok pączkujący enduro piździpączek ze mnie wiec jazda nie była jakaś szczególnie intensywna ale spodenki przeszły już kilka prań. Należą do odzieży sportowej jaką lubię najbardziej tzn. takiej o której po ubraniu zapominam, po prostu doskonale leżą i perfekcyjnie spełniają swoje zadania. Są świetnie odszyte , maja głębokie i bardzo dobrze zaprojektowane kieszenie i śmiało można pomaszerować w nich na zakupy do Biedy, wstydu nie ma. No… Czytaj więcej »

Noir Désir
Gość
Noir Désir

Muszę jeszcze dodać ważny komentarz , spodenki tak spodobały mi się wizualnie w sklepie ze zupełnie nie zwróciłem uwagi czy posiadają jakiekolwiek właściwości oddychające czy wodoodporne. Wydawało mi się ze za cenę około 359 zł dostanę coś z membraną , obojętnie jakich właściwości ale jednak membraną. I zgadzam się , to jest wyłącznie moje niedopatrzenie jednak to tylko krótkie spodenki na rower wiec za ( niemałą cenę ! ) 359 zł chciałbym dostać chyba coś więcej …

AlcoSapeR
Gość
AlcoSapeR

Fajny test, dobrze opisany – będę częściej zaglądać :)

Co do samych spodenek, jestem mega zadowolony poza 1 kwestią: kieszenie które miały być wodoodporne zbierają w cieplejsze dni wilgoć w środku (od potu?) i wszystko co tam jedzie staje się zawilgocone – mimo bardzo dobrego zamka który chroni przed dostaniem się wody z zewnątrz. Może zmiana materiału kieszeni rozwiązałaby problem?

TOMAKUZU
Gość
TOMAKUZU

Dziękuję za pomoc….pomacałem, przymierzyłem, oceniłem i wybrałem Ędura Hummvee 3/4.

Filip
Gość
Filip

Czerwona wstawka ma tyle uroku co wystajace metka ;)

MAREK
Gość
MAREK

Za swoje Lite dałem jakieś 200 plny – promocja czy coś. I są to pieniądze najlepiej wydane na szmaty. Portki są świetne, lekkie, przewiewne, a co najważniejsze wściekle wygodne. Nie przeszkadza mi brak zamków, bo kieszeni i tak nie używam. Po dwóch sezonach mają na tyłku plamy po wielokrotnym wprasowywaniu błota siodłem w materiał, gdzieś po jakiejś glebie materiał się miejscowo rozciągnął i wygląda jak przypalony żelazkiem, ale kurcze, to portki do ciurania a nie do kościoła. :) Polecam.

piter614
Gość
piter614

witam zobacz Michał naszą polską firmę może się z nią spotkałeś
https://gotygu.com/19-prime

piter614
Gość
piter614

wiesz że przeglądam twój blog i ten artykuł przeoczyłem , masakra

Adrian
Gość
Adrian

Jeśli mogę zapytac,które ze spodenek endury są dłuższe tak jak te testowane aby nie zostawal gap do ochraniaczy przy pedałowaniu? Mam singletraki i mnie to strasznie denerwuje..

Dawid
Gość
Dawid

Witajcie a w czym jeździcie przy 30 stopniach latem?

Czytaj kolejny artykuł

Enduro Award 2017

Promowanie i rozwijanie polskiego enduro to ciężka praca… Tyle że tak naprawdę, to nie! :) 1Enduro z niesłabnącą przyjemnością publikuję już trzeci sezon i ogromnie mnie cieszy, że już trzeci raz doceniliście to w swoich nominacjach do plebiscytu Enduro Award.


1ENDURO.PL – już po raz trzeci w finałowej trójce! Tym razem nominowaliście, ponieważ Michał świetnie krzewi wiedzę enduro w naszym środowisku. Podoba Wam się również profesjonalne podejście do tematów poruszanych na blogu. Uważacie, że wiele artykułów na blogu Michała nie ma sobie równych!


W Top 3 znalazłem się razem z Trasami Enduro Srebrna Góra oraz Bike Adventures Jacka Juszczyka. Pozostałe nominacje zebrały: Kellys Enduro MTB Series, Wilcze Ścieżki, Bike Park Kasina, Enduro Trails, endurorider.pl, Polski Trailforks, POMBA, SRP oraz… społeczność enduro.

Nominacja zbiegła się z małym jubileuszem zeszłego tygodnia – na blogu opublikowałem dwusetny artykuł. Te 200 publikacji przez 2,5 roku przyciągnęło ponad 300 tys. osób. I to jakich! Wystarczy zajrzeć do komentarzy pod artykułami – dzięki nim, blog jest naszpikowany wiedzą, jak pieróg mięsem. Wasze stałe, merytoryczne zaangażowanie w tworzenie tego miejsca jest zdecydowanie największą nagrodą za włożoną pracę. W tym kontekście nominowanie społeczności enduro uważam za bardzo słuszne :)


Żeby zagłosować w finale, nie musisz nawet wysyłać SMS o treści „Pomagam”. Wystarczy, że klikniesz tutaj i wybierzesz swojego faworyta:

GŁOSUJ W ENDURO AWARD 2017



Zobacz też:

 

11
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Radek
Gość
Radek

KońGratulejszyn Mister Michał, keep going this way!

mat
Gość
mat

Klik!

Jakub Oprządek
Gość
Jakub Oprządek

Gratulacje !!

Tudesky
Gość
Tudesky

Gratuluję Michał i cieszę się niezmiernie, bo sam korzystam z ogromnego zasobu wiedzy jakim jest 1Enduro. Niech kontynuacja tego wciąż sprawia Ci przyjemność i radość. Pozdrawiam z 3miasta.

SAMOTNOŚĆ BLOGERA
Gość
SAMOTNOŚĆ BLOGERA

Michał, a kiedy podsumowanie urodzinowej ankiety? Nie masz czasu? A na pisanie tabloidowych artykułów w stylu jakie rowery kupisz za iPhone X czas masz? Pierwszy raz w historii nie zagłosuje na tego bloga bo czuję się oszukany! Poświęciłem minuty mojego życia, najcenniejsze co mam, żeby uzupełnić tę ankietę a ty to olałeś! Wykorzystałeś mnie draniu!

zaskar
Gość
zaskar

dobra robota, zasłużone, pozdro!

Przemek "mikolai" Wielicki
Gość
Przemek "mikolai" Wielicki

Michał, gratuluję i z przyjemnością czytam kolejne artykuły. Dużo przydatnych informacji, wszystko fajnie podane. Doceniam też Twoje wyważone opinie. W moje „dziecko” również alokuję tyle energii ile się da, wierząc że efekt kuli śnieżnej jest już coraz bliżej :)

mrovka
Gość
mrovka

glos oddany – a bo lubie czytac :P hehe

Marcin Dąbrowski
Gość
Marcin Dąbrowski

Michał cały czas trzymasz poziom! Jak na polskie warunki jest to raczej wynik niespotykany…. Dziękuję! Trzymaj tak dalej… wytrwałość to jest to cenię najbardziej (pamiętaj o tym, jak się kończy, a nie o tym jak się zaczyna… :).

Michał Bielsko
Gość
Michał Bielsko

Nominacja dla Wilczych Ścieżek ? Bardzo fajne miejsce. Niestety trasy przebiegają po prywatnych działkach. Właściciele delikatnie mówiąc nie są zadowoleni z obecności rowerzystów. Z Wilczymi Ścieżkami będzie wielki problem. Szkoda bo to świetna miejscówka.

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Livigno #3, Bernina Express i Bormio 3000

W pierwszych dwóch częściach przewodnika pokazałem Ci bikeparki i wycieczki w samym Livigno. Dzisiejsze trasy, choć wymagają dojazdu autem (poniżej 1 godziny w jedną stronę), są traktowane jako klasyka tej miejscówki. Po prostu będąc w okolicy, żal byłoby ich nie przejechać. Oto Bernina Express i Bormio 3000!


Tomasz PawłusiewiczW przygotowaniu tego poradnika ogromnie pomógł mi Tomek Pawłusiewicz z Transalp.pl – organizator wyjazdów stacjonarnych i wypraw przez Alpy (i nie tylko!).

Tomek zna okolice Livigno jak mało kto – właśnie przygotowuje swój autorski przewodnik po regionie Alta Rezia i dał się namówić na opublikowanie kilku najlepszych wycieczek, które się w nim znajdą. Trasy jego autorstwa umieściłem w niebieskich ramkach takich jak ta.


Bernina Express (a.k.a Bernina Freeride)

Livigno - Bernina Express Freeride

Kultowa, 30-kilometrowa trasa po szwajcarskiej stronie granicy, na której niemal całe przewyższenie zdobywa się… pociągiem (do podjechania zostaje około 140 metrów w pionie). Czy może raczej „kolejką górską”? Widoki z wijących się serpentynami torów są warte każdego franka wydanego na bilet (ok. 100 zł za osobę).

Livigno - Bernina Express Freeride

Livigno - Bernina Express Freeride

Livigno - Bernina Express Freeride

Trasa składa się z dwóch podjazdów pociągiem i dwóch zjazdów – na obie strony przełęczy Bernina.

1. Pociąg ze stacji Poschiavo do Ospizio Bernina i łagodny, turystyczny zjazd na drugą stronę, do Pontresiny.

Livigno - Bernina Express Freeride

Dużo szutrów, kilka sekcji flow, jeden odcinek skalisto-techniczny. Trasa zdecydowanie dla każdego i na każdy rower. W fullface’ach czuliśmy się jak kosmici, parę razy wyprzedzali nas ludzie na gravelach

Livigno - Bernina Express Freeride

Livigno - Bernina Express Freeride

2. Pociąg ze stacji Pontresina z powrotem do Ospizio Bernina i nieco ciekawszy zjazd do Poschiavo.

Livigno - Bernina Express Freeride

…w różnych wariantach do wyboru. Ja polecam trzymać się podstawowego (oznakowana trasa rowerowa). Nasze odbicie na znaleziony w internecie track „Bernina Freeride” (to ten wrzucony poniżej) skończyło się sprowadzaniem roweru po kamiennych schodach… Oficjalna wersja co prawda zawiera kilka szutrowych przelotów, ale już końcówka to soczysty flow-trail, nieślubne dziecko Singltreka pod Smrkem i Rychlebskich Ścieżek… tylko w 10x większej skali!

Livigno - Bernina Express Freeride

Livigno - Bernina Express Freeride


Bernina Express – uwagi organizacyjne

Samochód najlepiej zostawić na parkingu przy dworcu w Poschiavo – można za niego zapłacić w euro w okienku na stacji kolejowej. Jest też automat, ale przyjmuje tylko franki szwajcarskie (możesz wykorzystać drobne, które zostały Ci po spłaceniu kredytu na mieszkanie).

Czas postoju trzeba zadeklarować z góry. Przy spokojnym tempie i dużej ilości fotek, cała wycieczka nie powinna trwać dłużej niż 5-6 godzin. O ile wstrzelisz się w rozkład jazdy, bo pociąg odjeżdża mniej więcej co godzinę – więc jeśli masz pecha (tak jak my), na dworcach stracisz dodatkowe dwie godziny…

Planując godzinę startu pamiętaj też, że skład „Bernina Express” (z widokowymi, przeszklonymi wagonami)… nie zabiera rowerzystów. Ale bez obaw, większość kursów to normalny pociąg regionalny z przedziałami rowerowymi.

Livigno - Bernina Express Freeride

Livigno - Bernina Express Freeride

Livigno - Bernina Express Freeride

Na Bernina Express jest trochę nudnych fragmentów, cena też nie jest niska, ale widoki na lodowce i wrażenia ze ścigania się z pociągiem w stylu Top Gear, są tego w 100% warte!


Bormio 3000

Livigno Bormio 3000 Freeride

Epicki trip, który zaczyna się od wjechania wyciągiem na wysokość 3000 m n.p.m. (jeden wjazd: 15 €). Na około 47 kilometrach, do zdobycia w siodle zostaje tylko… 470 metrów przewyższenia!

Livigno Bormio 3000 Freeride

Livigno Bormio 3000 Freeride

Livigno Bormio 3000 Freeride

Pierwszy etap wycieczki, prowadzący do Santa Cateriny, składa się z trzech części.

1. Ultra-widokowy zjazd po luźnym rumoszu skalnym w górnej części.

Livigno Bormio 3000 Freeride

Wygląda groźnie, ale w praktyce okazuje zaskakująco przejezdny. Nawierzchnia jest dość stabilna, nachylenie niewielkie, a promień „agrafek” dobrany chyba specjalnie pod rowerzystów. Coś zupełnie innego, niż w polskich górach!

Livigno Bormio 3000 Freeride

Livigno Bormio 3000 Freeride

2. Zjazdo-podjazd alpejskimi polanami.

Livigno Bormio 3000 Freeride

W tej części znajduje się zdecydowanie najtrudniejszy fragment zjazdu, jak i najdłuższy podjazd (widokowym, satysfakcjonującym singlem). Jest też… przeprawa przez rzekę spływającą bezpośrednio z lodowca. Wypas!

Livigno Bormio 3000 Freeride

Livigno Bormio 3000 Freeride

3. Leśny zjazd do Santa Cateriny.

Livigno Bormio 3000 Freeride

O dziwo, dużo trudniejszy od górnej sekcji. Mnóstwo ciasnych zakrętów, zdradliwe korzenie i miejscami duże nachylenie, wymagają dobrych umiejętności do płynnego przejazdu. Warto jednak się sprawdzić – większość odcinków wygląda dużo trudniej, niż jest w rzeczywistości.


Z Santa Cateriny można kontynuować wycieczkę, wjeżdżając wyciągiem i okrążając masyw w kierunku miejscowości Le Prese szlakiem bazującym na starych ścieżkach wojskowych. Pod koniec spodziewaj się jednak sporej dawki asfaltu – zarówno na ostatnim zjeździe, jak i podczas mozolnego powrotu do Bormio (ok. 15 km i 200 m przewyższenia).

Alternatywny wariant, z którego z powodu awarii sprzętu musieliśmy skorzystać, to zjazd asfaltem z Santa Cateriny do Bormio. Można poczuć się jak szosowiec i wykręcić dobrego max-speeda ;) Nawet z tak zmarnowaną na koniec wysokością, wycieczka jest zdecydowanie punktem obowiązkowym wizyty w okolicach Livigno!

Livigno Bormio 3000 Freeride

Livigno Bormio 3000 Freeride

Livigno Bormio 3000 Freeride


Bormio 2000

Wypad do Bormio na epicką, wysokogórską trasę Bormio 3000 (którą świetnie opisał Michał – ja nie mam już nic do dodania), można (i warto) rozszerzyć o dodatkową, niezbyt długą i niezbyt trudną, a jednak ciekawą pętelkę na poziomie „o jedno piętro niżej”: Bormio 2000.

Liczy ona 11,5 km i ok. 400 m przewyższenia. Całość, spokojnym tempem, zajmuje około 2 godziny.

Bormio 3000 MTB enduro

Fot. Tomasz Pawłusiewicz, Transalp.pl

Pętla Bormio 2000 to dobry pomysł na rozgrzewkę przed trudniejszymi wyzwaniami, które stawi przed nami danie główne – zjazd ze szczytu Cima Bianca („Bormio 3000”). Ta dodatkowa runda pozwala też lepiej wypełnić rowerowy dzień, bo sam zjazd z 3000, choć zwykle pochłaniający więcej czasu, niż można by się spodziewać, raczej całego dnia nikomu zająć nie powinien.

Bormio 3000 MTB enduro

Fot. Tomasz Pawłusiewicz, Transalp.pl

Zaczynamy od wyjazdu pierwszym, dolnym odcinkiem kolejki linowej, do stacji pośredniej – Bormio 2000. Na razie nie wyjeżdżamy jednak dalej, drugim, górnym odcinkiem kolejki – wrócimy tutaj po przejechaniu opisywanej trasy. Dodatkowy bilet na przejazd kolejką linową nie będzie potrzebny – wykorzystuje się bilet, który i tak trzeba kupić, żeby wyjechać na Bormio 3000.

Bormio 3000 MTB enduro

Fot. Tomasz Pawłusiewicz, Transalp.pl

Na początek podjazd – do zrobienia jest w sumie 400 metrów przewyższenia, z których pierwsze 300 prowadzi szutrówką, a reszta przyjemnym, nieco technicznym, ale nie za stromym singlem. Jesteśmy w otwartym terenie, powyżej piętra lasu, więc widokowo też jest bardzo dobrze. W pewnym momencie, trawersująca zbocze ścieżka przestaje się wznosić i zaczyna się zjazd. To naturalny, górski szlak, więc pod kołami możesz się spodziewać wszelkich związanych z tym atrakcji, tym niemniej poziom trudności jest umiarkowany (na zjeździe z 3000 będzie trudniej!). Końcówka to szybki zjazd leśną drogą do stacji pośredniej kolejki linowej.


Trasy enduro w okolicach Livigno – bonusowe propozycje

Z propozycjami tripów od Michała i ode mnie, mając dodatkowo do dyspozycji 2 wypasione bikeparki, masz już zapełniony cały tygodniowy pobyt w Livigno. Ale wiedz, że to co tu opisaliśmy, bynajmniej nie wyczerpuje jeszcze tematu ani Livigno, ani tym bardziej regionu Alta Rezia! To są „klasyki” i wierzchołek góry lodowej możliwości, jakie daje ta okolica.

W promieniu kilkudziesięciu kilometrów (godzina lub nieco powyżej godziny dojazdu samochodem) jest Bormio, Santa Caterina i Grosio/Tirano/Poschiavo, a w każdej z tych miejscówek tyle sytej, wysokogórskiej jazdy, że każda z nich spokojnie wystarczyłaby na tygodniowe wakacje. Cały region Alta Rezia to według mnie najlepszy pod względem rowerowym kawałek Alp!

Bormio

Oprócz opisanych tu już tras Bormio 2000/3000, jest też sporo świetnej, wysokogórskiej jazdy w szeroko rozumianych okolicach przełęczy Stelvio: Dreisprachenspitze, Bocchetta di Forcola, Bochetta di Pedenolo, Piz Umbrail (epicki hike-a-bike na szczyt 3033 m n.p.m., a potem jeszcze bardziej epicki zjazd…).

Santa Caterina

Panoramica, Ponti Tibetani, Baite del Confinale, Dynamite Trail z Sunny Valley, Dos Bolon, La Romantica… Część z tych szlaków było OS-ami podczas ubiegłorocznych zawodów Superenduro. No i królewska pętla przez przełęcz Passo Zebru – 3005 m n.p.m.!

Grosio, Tirano i Poschiavo

Kilka mniej znanych perełek: słynna Tornantissima, Col d’Anzana, La Grosina, Cornin, Schiazzera, San Romerio…


To wszystko hasła, które możesz wrzucić w wyszukiwarkę, żeby znaleźć więcej szczegółów i samodzielnie zaplanować wyjazd. Możesz też poczekać na przewodnik MTB po całym regionie Alta Rezia, który właśnie przygotowuję. Mam nadzieję, że uda mi się zdążyć z nim do lata i na następne wakacje (2018) będzie gotowy!


Podsumowanie

Nie jestem takim specjalistą od Alp jak Tomek, ale Livigno jest najlepszą miejscówką, w jakiej byłem. Połączenie bikeparków, ciekawych wycieczek enduro i opisanych tu epickich tras w bliskiej okolicy, składa się na miejscówkę, w której możesz spędzić dwutygodniowe wakacje życia, cały czas poznając nowe, świetne singletracki. Razem z Tomkiem i Malwiną, zdecydowanie polecamy! :)

Livigno - Val Federia - Carosello 3000 Freeride


Wszystkie części przewodnika po Livigno:

 

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tasman
Gość
Tasman

Trzeba powiedzieć, że te trasy w większości da się zrobić bez użycia kolejek czy pociągów. :) np.tak jak my podczas Transalpa.

Karolina Kwiatkowska
Gość
Karolina Kwiatkowska

Zwłaszcza Tomek na elektryku :-)

Tomek Pawłusiewicz, Transalp.pl
Gość
Tomek Pawłusiewicz, Transalp.pl

Bernina Express to najwyżej położona linia kolejowa w Europie, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Prowadzi przez milion tuneli, mostów, wiaduktów, spiralnych zakrętów – majstersztyk inżynierii kolejowej :)
Zaparkować, zamiast w Poschiavo można również na przełęczy Bernina – zaleta jest krótszy dojazd z Livigno oraz to, że nie trzeba płacić za parkowanie.
W Poschiavo bezpłatny parking jest przy boisku sportowym przy wjeździe do miejscowości (jadąc od strony Tirano; natomiast jadąc od strony Livigno jest to wyjazd z miejscowości), tuż za tablicą z napisem ‚Poschiavo’, po lewej stronie, naprzeciwko stacji benzynowej: https://goo.gl/maps/rdtLqYBSwkJ2

Banka123
Gość
Banka123

A od kiedy i do kiedy są dostępne (przejezdne) trasy i wyciągi?
Z tego co pamiętam to wyciąg przy Carosello działa do około 10 września.

Marcin Iwański
Gość
Marcin Iwański

Hej. Parę uwag do Biormio. Nie znam oczywiście tak jak Tomek, ale jednak. Bardzo polecam Piz Umbrail. Warto skorzystać z bikeshuttle z Bormio na passo umbrail, taksówką to 60 euro za busa, albo podjechać szosą. Na stronie http://www.bormiobike.it/en-trails.aspx ten trip jest z podjazdem przez Pedenolo e Forcola, no ale to jest podprowadzanie a nie podjazd:( Bormio 3000-można też po zjeździe do Santa Cateriny podjechać wyciągiem na vallalpe (od września tylko w weekendy) i jechać w kierunku Gavii. Stamtąd nawet Zebru i wtedy jest naprawdę co jechać. Jeśli to za dużo można za Gavią odbić na La Romanticę, albo pojechać jeszcze… Czytaj więcej »

Robert Walichnowski
Gość
Robert Walichnowski

Tutaj filmy z przejazdu.
https://youtu.be/zOy-rci1OdU
P.S Na kanale jest kilka filmów z wizyty w tym regionie.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top