Menu
Menu Szukaj

Showtime: Sea Otter Classic 2018

Mam nadzieję, że masz wizę, bo dziś lecimy do Ameryki! Targi Sea Otter Classic, ze względu na swoją lokalizację, bywają nieco egzotyczne, ale nadal są barometrem trendów panujących w branży MTB. Warto więc rzucić okiem na najciekawsze nowości – oto mój subiektywny wybór!


Najciekawsze nowinki targów Sea Otter Classic 2018

Nic tak nie wprowadza w klimat Ameryki, jak amerykański Alchemy Arktos pomalowany w amerykańską flagę, ze stojącym w dziwacznej pozycji Amerykaninem. / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

Alchemy często jest kojarzone z kolejną amerykańską marką: Yeti, która niedawno pokazała przepiękny (nawet jak na własne standardy) model SB100. Jest to nowoczesny rower XC (kąt główki poniżej 68 stopni), w którym zawieszenie Switch Infinity zostało zaprojektowane od nowa, żeby… zmieścił się bidon. Tak było. Nie zmyślam. / Fot. NSMB

Sea Otter Classic 2018

Kolejny amerykański rower wpisujący się w przepowiadaną przeze mnie nową szkołę rowerów XC to Ellsworth Truth. Rowery tej marki zawsze wyróżniały się paskudnym wyglądem, więc nowy model można uznać za rozczarowanie… Dobrze, że chociaż logo modelu nakleili w dziwnym miejscu (o punktach obrotu zawieszenia nie wspominając). Jeśli miałbym sobie wybrać rower XC, to poproszę ten. / Fot. VitalMTB

Sea Otter Classic 2018

Jeśli jednak nie przekonuje Cię ta cała moda na mały skok, może zainteresuje Cię Ibis Ripmo. To połączenie ścieżkowca (Ripley) i enduro (Mojo), czyli 29er z nowoczesną geometrią i widelcem 160 mm. Najbardziej podobają mi się ultra-krótkie rury podsiodłowe, pozwalające na montaż sztycy o dużym skoku. W końcu! / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

Ripmo będzie musiał konkurować z nową generacją Stumpjumpera. Nowy model ukazał się w trzech smakach (dodatkowo z rozmiarem koła do wyboru), z których najciekawszy jest Evo, z kątem główki ramy 63,5 stopnia (przy skoku 150 mm!). Kolejna ciekawostka: skończyły się czasy oddzielnych modeli plusowych, wszystkie ramy zmieszczą opony 3.0″. PS. Koniecznie zobacz genialny film promocyjny! :) / Fot. Specialized

Sea Otter Classic 2018

Na horyzoncie jest też Commencal Meta AM 29″. / Fot. Commencal

Sea Otter Classic 2018

Podczas gdy wszyscy przerzucają się na duże koła, Niner – od zawsze związany z 29″ i aktualnie broniący się przez bankructwem – pokazał swój pierwszy rower… na kołach 27.5″! Do tej pory odważyli się tylko sugerować, że ich niektóre ramy 29″ są kompatybilne z kołami 27+, teraz okazuje się, że „mała kicha” też ma swoje zalety. / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

I kolejny nie-do-końca-Niner (bo technicznie rzecz biorąc, na kołach 28″/700c) – najbardziej kontrowersyjny rower targów. Osobiście kupiłem gravela ze względu na: a) prostotę, b) uczucie bezpośredniego przyspieszenia sztywnego roweru. Ale co ja tam wiem…? / Fot. Bikerumor

Sea Otter Classic 2018

Zwłaszcza że dzięki X-Fusion można gravela skomplikować w bardziej użyteczny sposób: montując sztycę regulowaną z nową manetką do kierownic typu baranek. / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

Swoją drogą, mamy ostatnio prawdziwy wysyp nowych myk-myków. Race Face wypuścił sztycę Foxa pod własną marką (i z własną manetką), a widoczny powyżej Funn UpDown rozwija pomysł BikeYoke, czyli nie wykorzystuje zapowietrzającego się IFP. Tyle że tutaj tłumik samoczynnie odpowietrza się przy każdym opuszczeniu siodła. Nigdy więcej „sagu” w myk-myku? / Fot. Bikerumor

Sea Otter Classic 2018

Moim faworytem jest jednak sztyca od OneUp. Dlaczego? Bo jest to najniższy myk-myk na rynku, a w dodatku skok można w nim łatwo skrócić co do milimetra, idealnie dopasowując do długości rury podsiodłowej. Co ciekawe, cena z manetką to bardzo rozsądne $250. / Fot. VitalMTB

Sea Otter Classic 2018

À propos kokpitów, ciekawostka: już nie będzie mostków, kierownic i pedałów marki Answer. Nie wiem, kto za to odpowiada (hoho), ale teraz będą się nazywać ProTaper. / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

Wraca też marka Marzocchi, z kultowym modelem Z1. Tak naprawdę jest to Fox 36 z nowymi goleniami dolnymi i bardziej pancerną górą. / Fot. Marzocchi

Sea Otter Classic 2018

W ustawieniu zawieszenia pomoże profesjonalny system telemetrii znany z rowerów zawodników Pucharu Świata DH. Teraz będzie można coś takiego kupić. Tanio raczej nie będzie… / Fot. VitalMTB

Sea Otter Classic 2018

Trochę bardziej realnie prezentuje się Quarq TyreWiz, czyli działający na żywo (synchronizacja ze smartfonem co sekundę) czujnik ciśnienia w oponach. Podoba mi się ta idea, ale wykonanie (i cena 200 dolców) już niekoniecznie. Nie dało się schować go wewnątrz opony (otóż dałoby się)…? / Fot. Quarq

Sea Otter Classic 2018

Jeśli borykasz się z nadmiarem gotówki, spodobają Ci się też odjechane, carbonowe, jednoczęściowe koła Syncros Silverton za $3500. Nie rozumiem tylko dwóch rzeczy. Po pierwsze: co zrobić, jeśli pęknie „szprycha” (do wyboru: sznur, żyletki, skok pod pociąg)? Po drugie: dlaczego tak kosmiczne koła wyglądają tak zwyczajnie, doskonale imitując zaplot zwykłych szprych z pospolitymi nyplami? Czyżby to było optymalne rozwiązanie…? / Fot. Bikerumor

Sea Otter Classic 2018

Kolejny facepalmowy wynalazek, czyli mini pompka nożna… z mocowaniem do ramy. No po prostu muszę to mieć. / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

W temacie kół, dużo bardziej popularną nowością będzie Maxxis Assegai (czyt. ass’n’gay), czyli bieżnik zaprojektowany z udziałem Grega Minnaara, łączący najlepsze elementy jego ulubionych opon. Jakby zorientowanie się w ofercie Maxxisa nie było wystarczająco niemożliwe… / Fot. Bikerumor

Sea Otter Classic 2018

Myślę, że sporo osób zaciekawi nowy kask enduro Troy Lee Designs Proframe Stage. Jest dopuszczony do użycia w DH, ale waży poniżej 700 g i oceniając po rozmiarze i lokalizacji otworów, powinien zapewniać wystarczającą wentylację do całodziennej jazdy. / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

W moich testach pojawiło się już parę rowerów z mocowaniem tylnego hamulca flat mount (choćby ostatni Whyte G-170). Do tej pory nie było jednak widać na horyzoncie żadnego zacisku, który by je wykorzystywał. Wygląda na to, że ospałych gigantów (SRAM, Shimano) wyprzedzi Magura. / Fot. Magura

Sea Otter Classic 2018

„Wielkie S-y” są też coraz bardziej podgryzane w segmencie napędów. Box Components pokazał kasetę o zakresie 10-50T. Niestety, razem z kolejnym standardem bębenka piasty… Nie wróżę im sukcesu. / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

I jeszcze jedna napędowa alternatywa, czyli przerzutka Microshift (tutaj z normalniejszą kasetą 11-46T). Części tej marki są dość popularne na AliExpress, więc z pewnością podbiją polski rynek. / Fot. Pinkbike

Sea Otter Classic 2018

Jeśli jednak chcesz mieć naprawdę oryginalny napęd, kupuj korbę Cane Creek eeWings. Jest wykonana w całości z tytanu i masą konkuruje z najlżejszymi modelami carbonowymi. A przy tym jest mocniejsza (10 lat gwarancji zdaje się potwierdzać obietnice). Co powiecie na taki nowoczesny retro-gadżet? / Fot. Cane Creek

Sea Otter Classic 2018

I nagle chciałbyś mieć stary rower. Nikt nie był na targach bardziej retro od GT. Przegląd historii marki, pełnej szalonych rozwiązań tylnego zawieszenia, trochę mnie smuci – nowe modele prawdopodobnie będą całkiem zwyczajnymi czterozawiasowcami… / Fot. Pinkbike


Wnioski?

Nie ma co po raz kolejny narzekać na brak przełomowych nowości. Jest jasne, że premiery podczas targów rowerowych tracą na znaczeniu, na korzyść prezentacji w internetach. Dlatego też pod tę „relację” z Sea Otter, podpiąłem kilka nowinek z ostatnich tygodni on-line.

Zgodnie z przewidywaniami, pokazują one, że producentom trochę skończyły się pomysły na rozwijanie graveli (w każdym razie te mądre). No bo ileż można wycisnąć z roweru, który z założenia ma być prosty? Uwaga skupiła się więc na reaktywacji cross-country w nowej formule, zahaczającej o rowery ścieżkowe.

Ciekawym trendem są też nawiązania do przeszłości. Wygląda na to, że MTB istnieje już tak długo, że wczorajsze stare dziś może być znowu cool. Z zapartym tchem czekam na anodowane na fioletowo amortyzowane mostki!

Sea Otter Classic 2018 - najciekawsze nowości z targów

Fot. Sea Otter Classic


Zobacz też powiązane wpisy:

 

15
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
MichuPSławekTenfilipMichałMichał Lalik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Radek
Gość
Radek

Ta przerzutka Microshift bezczelnie przypomina Siemano, było coś jeszcze o myk myku z carbonu o wadze zwykłej sztycy za ponad 4100 zika :)
Z kołami full carbon ciekawe, jeśli by producenci piast obgadali standard, można by mieć cały czas „swoje” koła a piastę wymieniać na click-click, why not?

cannonbiker
Gość
cannonbiker

Już parę lat temu niektórzy producenci wypuścili rowery do Enduro czy All Mountain na kołach 29 calowych, póżniej zaniechali te projekty na rzecz 27.5. Jak na przykład Cannondale Trigger. Mam nadzieję, że tym razem producenci rowerów przyłożyli się solidniej do opracowania ram i zawieszeń, bo enduro na 29 calowych kołach odradza się na nowo. Chociaż ja przy wzroście 176,5 cm zostanę raczej przy moim 27.5 calowym Triggerze. Te nowe 29 calowe opony muszą być olbrzymie przy rozmiarach jak np 2.6 czy 2.8 , a jak z manewrowaniem takim sprzętem? Jeżdzę w okresie przejściowym ze względu na przyczepność Cannondalem Bad Habitem… Czytaj więcej »

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Już przy 2.4 na 29″ koło i opona sa wielkie. Manewrowanie nie jest tak tragiczne. Wszystkie minusy znikają jednak kiedy widzisz jak koła przetaczają ci się po absolutnie wszystkim.

Bart
Gość
Bart

Yeti piekne jak zwykle. Brakuje hardtaili. W ogole ich nie bylo?

Tenfilip
Gość
Tenfilip

Postaraj się proszę o te myk myki do testów.

Z innej beczki – czemu BoxComponents zdecydowal sie na jakis dziwny rodzaj bebenka? Po co (wg Ciebie) tak robią?

Sławek
Gość
Sławek

Tom sztycom łonup to chyba warto sę zainteresować, co? Cena zacna, jak na możliwości bliskie bikeyoke.

MichuP
Gość
MichuP

SB100 marzenie, polecam teścik na kanale MTB Savant, pod znamiennym tytułem „Travel is just a number”

Czytaj kolejny artykuł

10 rzeczy, za które (NIE) warto dopłacić w nowym rowerze

Marzy Ci się carbonowy superbike na najlepszych częściach, ale jakiś bloger zabronił Ci wziąć kredyt, a te debile z totolotka ciągle mylą Twoje liczby? Witaj w klubie kompromisów i oszczędności! Dziś podpowiem Ci, na czym możesz zaoszczędzić, a za co warto dopłacić, kupując nowy rower.


Za co NIE warto dopłacać?

1. Cokolwiek wymagające kredytu

Kupując na raty, ostatecznie za rower zapłacisz dużo i w dodatku przez rok albo dłużej rower będzie Ci się kojarzył z upierdliwymi ratami. Pisałem o tym już ostatnio:

→ Więcej: Rower na raty? Skąd wziąć pieniądze na nowy sprzęt

2. Carbon

Jedyne realne zalety carbonowej ramy to wygląd i masa – a masa sama w sobie nie jest aż tak kluczowa. Zwłaszcza, że przy tej samej cenie, często rower na aluminiowej ramie może ważyć tyle samo lub mniej, ze względu na lepszy osprzęt.

Jeszcze bardziej kontrowersyjne są carbonowe koła czy kierownice – kosztujące majątek, a zazwyczaj mniej komfortowe i bardziej podatne na pęknięcia od aluminiowych.

→ Więcej: Carbon czy aluminium?

Różnica w masie niewielka, w cenie – owszem. / Fot. Santa Cruz

3. Masa

Jasne, warto rzucić na nią okiem przed podjęciem ostatecznej decyzji i upewnić się, czy przypadkiem nie przekracza granicy bólu (ok. 15 kg), ale czasy kupowania rowerów na wagę minęły. Bardziej liczy się funkcjonalność i trwałość.

4. Rocznik

Jeśli masz ciasny budżet, nie napalaj się na najnowsze modele. Zwłaszcza, jeśli od starszych różnią się kolorem i lekko zaktualizowanym osprzętem. A nawet jeśli jest to całkowicie nowa rama – może warto poczekać, aż inni sprawdzą jej słabe punkty…?

5. Standardy

Rozwój ostatnio trochę spowolnił, przez co geometria i zawieszenie nie starzeją się tak szybko, jak jeszcze kilka lat temu. Często największą różnicą w nowych ramach są nowe standardy. Ich posiadanie oczywiście ułatwi przyszłe modyfikacje, ale czy warto dopłacać do nowszego modelu ze względu na ośkę piasty szerszą o 6 mm albo metryczny damper?

→ Więcej: Nowe standardy, czy antystandardy?

Trek Stache 7 - Boost 148

W większości przypadków odpowiedź brzmi: nie.

6. Rozmiar kół

To może trochę kontrowersyjne podejście, bo jeśli masz ściśle określone preferencje, warto się ich trzymać. Ale jeśli jesteś niezdecydowany, prawdopodobnie dostosujesz się do każdego rozmiaru – nie da się jednoznacznie powiedzieć, który z nich jest lepszy (dopóki sam się nie przekonasz).

→ Więcej: Rozmiar kół do enduro: 26″ / 27.5″ / 29″

7. Napęd

Producenci od zawsze pakują do swoich rowerów drogą tylną przerzutkę, żeby zbudować wartość roweru w oczach laika. A tymczasem ma to marginalne znaczenie, dużo mniejsze od chociażby amortyzacji czy jakości opon. Obecnie nawet podstawowe Deore działa naprawdę nieźle. Jedyne, na co warto zwrócić uwagę, to zakres przełożeń – i tylko w tym droższe napędy 11- i 12-rzędowe mają realną przewagę.

8. Regulacje

Dopłacanie do pokręteł dotyczy nie tylko hamulców, ale też np. amortyzacji. Ich nadmiar często ma efekt odwrotny do zamierzonego – jeśli użytkownik kręci nimi bez namysłu, zawieszenie może działać gorzej, niż ustawione fabrycznie.

→ Więcej: Regulacja zawieszenia – poradnik

Test Manitou Mattoc Pro 2 2017

Fajnie mieć, ale można bez tego żyć – zwłaszcza, jeśli nie jesteś pewien, do czego to wszystko służy.

9. Skok zawieszenia

Czy warto dopłacić do roweru enduro, jeśli potrzebujesz ścieżkowca? Oczywiście, że nie! Więcej nie znaczy lepiej. Skok dobieraj wyłącznie do swojej jazdy, a nie do budżetu.

→ Więcej: Ile skoku powinien mieć rower enduro?

10. Części znanych marek

Kierownica, siodło czy koła z logo Gianta lub innego Marina ułatwiają producentom cięcie kosztów. Pewnie dlatego czasem traktowane są jako podrzędna imitacja odpowiedników z napisem Race Face czy Renthal. Niesłusznie!

Marin Nail Trail 6 29 2018 - kokpit

Jeśli wierzysz w klasę producenta w tej najważniejszej kwestii – ramy – dlaczego miałbyś wątpić w jakość dużo prostszych komponentów?


Za co warto dopłacić?

1. Wyjazdy

Wakacje w Ligurii i weekend w Srebrnej Górze to może nie są stricte wydatki na rower, ale zakup wypasionego sprzętu nie ma sensu, jeśli nie możesz sobie pozwolić na jego wykorzystywanie zgodnie z przeznaczeniem.

San Remo - obóz rowerowy enduro DH Arek Bike Center

Uwzględnij to w budżecie!

2. Szkolenia

Podobno umiejętności nie można kupić, ale… nie jest to do końca prawdą. Może po szkoleniu techniki jazdy zakup nowego roweru okaże się zbędny, bo tak naprawdę nie ogranicza Cię sprzęt, a złe nawyki?

A nawet, jeśli faktycznie problem leży w sprzęcie, to spotkanie z fachowcem pozwoli ocenić, ile można z niego wycisnąć, żeby lepiej do Ciebie pasował – np. lepiej ustawiając zawieszenie, kokpit czy wymieniając opony.

→ Więcej: Szkolenia techniki jazdy – warto?

3. Ubrania i akcesoria

Dużo osób, zwłaszcza na początku, wydaje całą kasę na rower, żeby jeździć na nim w jeansowych bojówkach i rękawiczkach z Castoramy. Sam tak robiłem! Z perspektywy doświadczenia, sugeruję lekko przesunąć proporcje, bo niektórych elementów ubioru (czy np. plecaka) będziesz używał jeszcze na kilku kolejnych rowerach. Z oczywistych względów, w szczególności dotyczy to kasku i ochraniaczy.

→ Więcej: Kask enduro – co to w ogóle jest (i jaki wybrać)?

Życie jest za krótkie na jazdę w chujowych ciuchach!

4. Rower o właściwym przeznaczeniu

OK, do rzeczy. Zadecydowałeś, że kupujesz nowy rower enduro. Ale szukając okazji, natrafiasz na wyprzedażowe ścieżkowce i jedną zajebistą freeride’ówkę. O większym skoku pisałem już wyżej, to samo dotyczy oczywiście super-hiper-okazji na rowery z mniejszym skokiem. Lepiej, żeby po pierwszym wypadzie do bikeparku nie okazało się, że „to jednak nie to”. Jeśli uczciwie oceniłeś swoje potrzeby i wymagania, trzymaj się ich!

5. Rama / geometria

Rama jest sercem roweru, z którym zostaniesz na kolejnych parę lat – w przeciwieństwie do łatwo wymienialnego osprzętu. Kluczowa jest oczywiście geometria, która wynika z przeznaczenia roweru i powinna jak najlepiej odzwierciedlać Twoje preferencje (warto przetestować parę rowerów przed zakupem!).

Warto też zwrócić uwagę na poziom dopracowania detali, uszczelnienia, fabryczne osłony czy łatwość serwisu (np. dostępność łożysk).

→ Więcej: Geometria roweru MTB: o wpływie cyferek na jazdę

6. Rozmiar

Ale nawet najlepsza geometria się nie sprawdzi, jeśli dasz się wkręcić w „okazyjny” zakup za małej lub za dużej ramy. Prawidłowo dobrany rozmiar jest rzeczą absolutnie elementarną.

→ Więcej: Jak wybrać rozmiar ramy
→ Więcej: Czy da się dopasować zły rozmiar ramy?

Kross Grist 2.0 2017 - rozmiar ramy M

Tutaj wyprzedażowe kompromisy nie wchodzą w grę!

7. Amortyzacja

Widelec i damper to elementy, w których cena wyraźnie przekłada się na jakość. A przy tym ewentualna wymiana jest kosztowna i kłopotliwa – zwłaszcza w przypadku dampera, który zawsze jest fabrycznie ustawiony pod ramę.

Warto też uwzględnić swoje preferencje – nie kupuj roweru na Rock Shoksie, jeśli od zawsze, z jakichkolwiek przyczyn marzy Ci się Fox (i odwrotnie). Lepiej kupić raz, a dobrze.

8. Koła

Podobnie, jak z zawieszeniem, wymiana kół jest droga i czasem kłopotliwa (ze względu na standardy piast). Jeśli więc dany rower „z pudełka” ma już przyzwoite koła o odpowiedniej szerokości, warto to docenić przy podejmowaniu decyzji.

Dartmoor Blackbird Pro 2017 - obręcze Sniper 27,5

Nie napalałbym się jednak na koła systemowe, które są droższe w utrzymaniu od tych na klasycznych szprychach, oferując niewiele w zamian.

9. Opony i sztyca regulowana

Z kolei wymiana opon jest bardzo prosta, ale jeśli nie jest konieczna, na starcie jesteś przynajmniej 400 zł do przodu. A nawet, jeśli nie – warto zaraz na początku dopłacić i dokupić porządne. Ma to kolosalne znaczenie dla jakości jazdy!

To samo dotyczy sztycy regulowanej – ostatnio poprawiła się oferta dobrych modeli budżetowych (ok. 500-700 zł), ale zawsze lepiej uniknąć tego wydatku zaraz na starcie.

→ Więcej: Opony enduro – poradnik
→ Więcej: Sztyce regulowane

Canyon Spectral CF 8.0 2018 - recenzja

Obok właściwego rozmiaru ramy, jakość opon jest prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem wpływającym na szlakowe możliwości roweru.

10. Wygląd

Tak. Nie żartuję. Jeśli jakiś rower Ci się tak zwyczajnie, po ludzku podoba, od razu powinien dostać +10 punktów w walce toczącej się w Twojej głowie. Powód jest prosty:

Kup rower, który masz na tapecie w Windowsie i śni Ci się po nocach, a będziesz chciał na nim jeździć zawsze i wszędzie, niezależnie od drobnych słabostek w osprzęcie, czy nawet geometrii.


Podsumowanie

W poszukiwaniu nowego roweru zawsze pojawia się pokusa nagięcia swoich wymagań do okazyjnych ofert lub złotych rad od znajomych z naszej klasy. Lepiej jednak kupić model jak najlepiej dopasowany przeznaczeniem i rozmiarem, a do tego niewymagający grubych modyfikacji na samym początku. Innymi słowy: taki, który pasuje do Ciebie, jak długi klocek w tetrisie (hmm, muszę jeszcze przemyśleć to porównanie…).

Ale tak naprawdę, możesz zapomnieć o tych wszystkich praktycznych kwestiach, o których przed chwilą przeczytałeś, bo najważniejsze są… subiektywne odczucia. Jeśli rower wybierzesz wyłącznie na podstawie tabelek, gwarantuję Ci, że po sezonie będziesz kombinował, jak go sprzedać bez tracenia połowy kasy. Jeśli wybierzesz wyłącznie na podstawie emocji, będziesz kombinował, jak urwać się w piątek z pracy, żeby wcześniej zacząć jeździć. Rower to nie telewizor – nie musi mieć najlepszych parametrów i własnego Wi-Fi, żeby cieszyć na szlaku!

Canyon Spectral

…i właśnie dlatego kupiłem sobie lekki rower na carbonowej ramie, bez ultra-progresywnej geometrii i najmodniejszego rozmiaru kół, w dodatku z bieżącego rocznika. Stoi za tym kilka powodów, z czego głównym jest to, że… zajebiście mi się podoba :) Serdecznie życzę Ci tak prostych decyzji!


Zobacz też powiązane wpisy:

 

53
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Borys Witkiewicz
Gość
Borys Witkiewicz

Panie Michale. Ze zgrozą czytałem artykuł. Prawie wszystkie punkty na nie w tym artykule spełniłem. Na szczęście jest podsumowanie które po prostu potwierdza mój wybór. Pozdro!

Arek
Gość
Arek

co to za amortyzator na zdjęciu ? 3 pokrętła na jednej osi :o

Tato
Gość
Tato

Punkt 10 z całą mocą! Przecież każdy rower jeździ, ale nie każdy wygląda!

Kubol
Gość
Kubol

Masz Ci los, najbardziej mi się podoba wizualnie najwyższy model Capry :P Pozwól, że się nie zastsuję jednak do tej rady ;)

Seweryn
Gość
Seweryn

Ja bym to podsumował tak: przed podjęciem decyzji kupna dowiedz się jak najwięcej o całej tej zajawkowej branży, spróbuj wszystkiego od sztywniaka po DH i całą decyzję zacznij od zdefiniowania jaki rower *na prawdę* potrzebujesz. ;) Cała reszta to już wynik surowej kalkulacji tego, na co Cię stać.

mam tylko jeden rower
Gość
mam tylko jeden rower

N+1 FTW

Mac
Gość
Mac

naprawdę

Mateusz syn Janusza
Gość
Mateusz syn Janusza

Chętnie spróbowałbym wszystkiego od sztywniaka po DH do definiowania jaki rower *na prawdę* potrzebuje, ale gdzie i jak? jak się nie ma znajomych mających takie rowery. Niby spasiłoby mi typowe Enduro (np. Giant Reign) ale w sumie to nie wiem bo nigdy nie jeździłem na fullu. Mam kilkanaście km od domu miejscówke z trasami ala FR i blisko domu 2 hopki na które czasem wpadam w lesie ale jak zacznę jeździć i stwierdzę że jednak to nie to samo i fan z przed 10 lat minął i wystarczy mi coś z mniejszym skokiem, lepiej nadającym się na dłuższe przejażdżki. Tak… Czytaj więcej »

Łukasz M
Gość
Łukasz M

Z tezą na temat karbonowych kół się nie zgodzę…są zdecydowanie bardziej odporne na uszkodzenia niż aluminiowe…wielokrotnie sprawdziłem empirycznie… Tam gdzie aluminium już się gnie lub pęka, karbon wciąż wraca do formy pierwotnej. Oczywiście mówię o karbonie sprawdzonego producenta, nie chińskich kartonów. Choć są i dobrej jakości…podobno ;)

Andrzej
Gość
Andrzej

Ja zacząłem swoją przygodę z rowerami innymi niż miejskie w 2013 r. Przez 2 lata był sztywniak Kross A6 na „rock szoksie”, w 2015 przez 3 miesiące full XC Giant Anthem, potem przez 2 lata allmountain Giant Trance, a od roku Giant Reign. Wszystkie poza Reignem kupowałem nowe. Długo dochodziłem do obecnego właściwego (tak mi się wydaje) roweru. Niestety frycowe trzeba zawsze zapłacić i trochę przepłacić. Mam już swoje lata i jestem bardzo szczęśliwy , że załapałem się jeszcze na rowerowe Enduro.

Gamma
Gość
Gamma

No i stało się! Jak wielu innych, finalnie zaprzestałeś podawać swoje tezy z uzasadnieniem, tylko po prostu teraz je głosisz jako prawdę objawioną. Opinie to wiesz, każdy ma swoje.

Kuba Hermann
Gość
Kuba Hermann

Ja kupiłem rower, który mnie zajebiście kręci, banan na gębie podczas jazdy, spełnienie marzenia sprzed parunastu lat o fullu. No bajka :)

I tylko jego kolor mi w ogóle nie podchodzi ;) i co teraz hahah

Dobromir
Gość
Dobromir

Lakiernik :-D

Kuba Hermann
Gość
Kuba Hermann

I trać człowieku dwuletnią gwarancję na ramę, jak pomalujesz ;)

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

A jaki masz kolor? Może dobranie czegoś pasującego pozwoliłoby pomalować połowę ramy i „zgasić” aktualną barwę. Chyba oklejenie jest najlepszą opcją. Odsprzedaż lakierowanego zawsze pachnie spawaniem ramy albo skatowanym do żywego lakierem. Dla mnie lakier to niemalże nr 1 przy wyborze.

Tenfilip
Gość
Tenfilip

I dlatego mam SNabba, bo był na tapecie w telefonie i na kompie i po prostu chcialem go miec :) Co do Carbonu – chyba jednak warto uwzglednic tez nieco lepsze tlumienie/sztywnosc (bo latwiej je zaprojektowac) czy latwosc naprawy?

widiath
Gość
widiath

Dlatego (ostatni pkt) u mnie wygrał kiedyś Trance zamiast Soila. Michał – dorzuciłeś tu swoje (jakieś) 65 groszy :)

Rafcio78
Gość
Rafcio78

Ja miałem dokładnie odwrotnie:-)

Gumiś
Gość
Gumiś

„8. Regulacje.”

Noża też nie ostrzysz, bo istnieje ryzyko że go źle użyjesz i się potniesz?

Wolny rebound : konieczny
wolna kompresja : bardzo pożądana
szybka kompresja : dla nieco bardzej zaawansowanych
szybki rebound : dla bardzo zaawansowanych

pablos D
Gość
pablos D

Dobrze napisane, generalnie nie dajmy się zwariować, trzeba mocno filtrować rynkowe „newsy” i brać wszystko przez własne doznania. I tak w moim przypadku dalej siedzę na ramie z 2011 na 26″… tak, jestem dinozaurem. Jednak co jeśli tego bike złożyłem od podstaw wg moich upodobań, znam każdą śrubkę i… po prostu zajebiście mi siedzi? A jak się ostatnio okazało w bike parkach z palcem w tyłku biore kumpli na bardziej słusznych rowerach 27.5″ z „lepszą” geo i skaczę dropy tam, gdzie oni tylko patrzą :) Kasa prawie odłożona na nowy rowerek, tylko po każdej analizie pytam się siebie: po co?… Czytaj więcej »

mattta
Gość
mattta

Byłeś największym bojówkarze progresywnej geometrii. Sam się wypowiadałeś jak to na własnej skórze przekonałeś się jaka jest super, że nie widzisz siebie na innej.

A tu nagle wygląd mocno przesłonił ci to o czym tak nagminnie trąbiłeś? Gdyby nie ty dużo później bym się dowiedziała o progresywnej geometrii i nie „wyrobiła” sobie opinii o tym jaka jest fajna.

Zalatuje mi tu jakimś hurra optymizmem w przeszłości i podążanie ideologiczne za modą/nowościami, że w końcu dojrzałeś i zrozumiałeś że takie geo nie jest dla prawie każdego i że jednak bardziej konserwatywne rowery mają swoje duże unikalne plusy.

Kris
Gość
Kris

Bardzo ciekawy art :)
Ale punkt 10 to tak pół na pół moim zdaniem.Chorowałem bardzo na Mondrakera FoxyR.
Los tak chciał że ten rower stoi u mnie teraz w domu i moge nim jeździć ale…no właśnie cały czar prysł jak spędziłem na nim jeden dzień.Z wielką ochotą wróciłem do swojego starego wypieszczonego fulla.Wygląd ma duże znaczenie!!! jednak nie powinien przyćmić tego co ten rower ma robić :) NIe oszukujmy się, większość ludzi kupuje oczami i producenci o tym dobrze wiedzą :)
Pozdro!

Cyprian
Gość
Cyprian

Ja też chętnie usłyszę dlaczego mondraker Ci nie leży.

Tenfilip
Gość
Tenfilip

Popraw kokpit pod siebie – to dużo daje.

Mikołaj
Gość
Mikołaj

Mnie również ciekawi temat tego Foxy,zastanawiam się nad kupnem

Pablo RS
Gość
Pablo RS

Dobry artykuł. Być moze częsc ludzi zweryfikuje swoje podejście do tematu. Najważniejsze moim zdaniem jest przemyślenie do czego rower bedzie mi słuzył! Ogólnie pojęte kolarstwo górskie jest sportem DROGIM i ważne zeby to sobie uświadomić. kupujmy chłodno kalkulując zwłaszcza jezeli budzet jest ‚napięty’ ;-) Jeden gadżet z ostatnich lat wg mnie przebija wszystko – sztyca myk myk ! Jak jeździsz po gorach to na tym nie oszczędzaj!!

Rafał
Gość
Rafał

Gratuluje!!! Każdy kolejny artykuł lepszy od poprzedniego. Zdecydowanie najlepszy blog rowerowy :)
Zgadzam się totalnie z podsumowaniem, oczy i serce decydują, a nie cyferki w tabelkach.

Ps. Właśnie przymierzam się do zakupu mojego pierwszego wymarzonego, wszechstronnego ścieżkowca i póki co Whyte S150 RS plasuje się na 1 miejscu – wisi już jako tapeta na kompie od kilku miesięcy ;).

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

„taki, który pasuje do Ciebie, jak długi klocek w tetrisie ” XD
..ujowy gif też kładzie na plecy :D

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Sercem roweru nie jest rama tylko ten kto na nim jeździ. To nie rower jeździ tylko ty. ;-)

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

Czy Dartmoorowe Snipery na zdjęciu w podpunkcie 8 to przypadek czy przekaz podprogowy?

Andrju
Gość
Andrju

Mam swaga 30tke z 2016r więtego na raty – 200zł miesięcznie – za gotówkę dokupiłem reverba, koła ZTR Flow mk3 na piastach darta w petrolu, mostek 35mm w petrolu, ardenty w dobrym kompoundzie, napinacz i … nie żałuję tych rat – nie bolą mnie sprzęt wg mnie jest ok a na wyjazdy w miarę możliwości starcza. Moim zdaniem te pitolenie o ratach jest mocno przesadzone. Mam w razie awarii $ na koncie a kredyt był bardzo preferencyjny. Zresztą o ratach i kredytach polecam wywody Pana Legowicza i jego gości z radiowej trójki. Tak czy siak fun jest rower jest i… Czytaj więcej »

Czytaj kolejny artykuł

Test: Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260

No i stało się. Mam pompkę tubeless. Patrząc na ceny tych wynalazków, myślałem że nigdy to nie nastąpi. Ale Rose Druckmacher XXL 260*, kosztująca mniej niż remont kuchni, daje nadzieję, że pompki tego typu zaczną tanieć. Byłoby miło, bo jest to bardzo wygodne rozwiązanie tubelessowych problemów – do garażu i na wyjazdy.

* Niemcy najwyraźniej kochają długie i skomplikowane nazwy. Jak również olbrzymie pudła.


Pierwsze wrażenia

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Rose Druckmacher XXL 260 to podłogowa pompka tubeless, czyli wyposażona w dodatkowy „zbiornik strzałowy”. Jego nabicie do wysokiego ciśnienia, a następnie błyskawiczne rozładowanie, dosłownie wdmuchuje ścianki opony na rant obręczy, zanim powietrze zdąży uciec bokami. Dzięki temu uszczelnienie opon zbyt luźno (lub zbyt ciasno) dopasowanych do obręczy nie stanowi problemu.

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Wysokie ciśnienie (ok. 15 barów) wymaga solidnej konstrukcji i w tej kwestii Rose nie zawodzi. Elegancki, spójny korpus i gumowana podstawa są wykonane z aluminium, a prosty i wygodny uchwyt ze stali. Całość waży ponad 2 kg i powinna służyć latami, również jako narzędzie obronno-zaczepne.

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Ale to nie korpus, a głowica najczęściej bywa źródłem problemów. Również ona jest wykonana z aluminium, podobnie jak wygodna dźwignia zaciskająca końcówkę na wentylu. Do jej obsługi wystarczy jedna ręka.

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Końcówka jest pojedyncza, więc nie ma ryzyka, że mechanizm źle wykryje typ wentyla (posiadacze pompek z dwiema dziurkami wiedzą, o czym mówię…).

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Jeśli stale korzystasz z różnych typów wentyli (Druckmacher obsługuje „rowerowe” Presta, „samochodowe” Schrader i „średniowieczne” Dunlop), czeka Cię żonglerka wnętrznościami. Na szczęście wystarczy wykręcenie końcówki i obrócenie całości o 180 stopni. Sprytne!

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Na głowicy znajduje się też dźwigienka przełączająca tryb dmuchania (prosto do opony lub do czołgu do zbiornika). Na tle reszty, sprawia ona wrażenie delikatnej, a umieszczenie jej na głowicy zamiast na korpusie teoretycznie zwiększa ryzyko uszkodzenia. Dobrze, że przed uderzeniem/nadepnięciem osłania ją pancerna dźwignia blokady.

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Tubelessowa pompka niemieckiej marki kosztuje ok. 375 zł z wysyłką*, więc porównując do dobrych klasycznych pompek czy kompresora, nie jest najgorzej. Nawet biedne dzieci w Afryce powinny móc sobie pozwolić.

No to strzelamy!

Naładowanie zbiornika do ciśnienia 12-15 bar wymaga 10-15 ruchów tłoka. Działa on bardzo lekko i płynnie, choć po przekroczeniu 10 barów, trzeba użyć trochę mocy. Pojemność komory wystarcza do wstrzelenia opony na obręcz, choć do idealnego ułożenia stopki na rancie, potrzebne jest kilka dodatkowych ruchów.

(uwaga, w 0:21 słychać strzały!)

Używając „komory strzałowej”, przy pierwszym podejściu uszczelniłem między innymi plusowe opony WTB (27.5×3.0″), które do najłatwiejszych nie należą. Dla porównania, przy użyciu zwykłej pompki stacjonarnej, kosztowało mnie to sporo wylanego potu i mleczka uszczelniającego…

Jest to więc idealne rozwiązanie, jeśli przed przejściem na tubeless powstrzymuje Cię wizja mleka wylewającego się na buty i ciśnienia uciekającego bokami.

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Czyli działa? Tak, działa!

Choć prawdę mówiąc, to samo da się osiągnąć prawidłowo oklejając obręcz taśmą. Ale jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi, ani Hutu i chcesz mieć pewność, że zamleczanie zawsze będzie robotą na jedno piwo, Druckmacher ułatwi Ci życie.

A co ze zwykłym pompowaniem?

Rose Druckmacher XXL 260 może też oczywiście służyć jako zwykła pompka podłogowa, choć przy dużych oponach MTB, trzeba się trochę namachać. Ze względu na wysokociśnieniowy charakter, objętość komory głównej jest niewielka – w sam raz do szosówki.

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Próbowałeś kiedyś napompować oponę do 16 barów? Jeśli czytasz to własnymi oczami, to pewnie nie.

Na wyśrubowanym zakresie ucierpiał też manometr. Mimo, że jest duży i wysoko umieszczony, jego wskazania są bezużyteczne przy „ciśnieniach enduro”. Cały potrzebny zakres jest ściśnięty na dwóch milimetrach skali, więc precyzja i dokładność odpowiada pomiarowi grubości włosa za pomocą ekierki. Dodatkowy elektroniczny manometr (np. mój ulubiony Schwalbe Airmax) jest niezbędny, o czym pisałem już w artykule o prawidłowym ciśnieniu.

→ Więcej: Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?

Tu jednak trzeba zaznaczyć, że są to nieuniknione kompromisy w pompce zdolnej do napełnienia dodatkowego zbiornika. Wymienione wady dotyczą wszystkich pompek stacjonarnych, w których producenci chwalą się wysokim ciśnieniem maksymalnym. Życia nie oszukasz.

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test

Swoją drogą, dlaczego nazwa „Druckmacher XXL 260” zamiast prostego, zgodnego z napisem na obudowie „Tank”? Tego nawet najstarsi niemieccy górale nie wiedzą.


Alternatywy…?

Jak już mamy z głowy porównanie do zwykłych pompek stacjonarnych, warto rzucić okiem na to, co jeszcze rynek oferuje w kwestii napełniania opon bezdętkowych.

  • Bontrager TLR Flash Charger (559 zł) – jedna z pierwszych pompek z dodatkową komorą wysokociśnieniową. Ma ona „dźwignię blokady” umieszczoną na korpusie, co będzie dużą zaletą, jeśli zajdzie potrzeba wymiany głowicy. Tylko czy dopłacisz za ten komfort 185 zł…?
  • Kellys Airtank Tubeless (399 zł) – ciekawostka: dokładnie ta sama pompka, co testowana. Rose wychodzi jednak taniej, nawet po doliczeniu kosztów wysyłki.
  • Airshot (279 zł) i inne zewnętrzne zbiorniki – robią dokładnie to samo, ale nie są tak wygodne, jak przełączenie wajchy w zintegrowanym rozwiązaniu. Jest to jednak tańsza opcja, jeśli masz już wysokociśnieniową pompkę podłogową.
  • „Ghetto inflator” (ok. 30 zł?) – brzmi jak nazwa zabawki erotycznej, ale bez obaw możesz wpisać to hasło w Google na służbowym komputerze. Zwłaszcza, jeśli jesteś fanem Adama Słodowego i chcesz wyprodukować sobie odpowiednik Airshota z butelki po coli lub starej gaśnicy. Na własną odpowiedzialność!
  • Kompresor warsztatowy (od 350 zł) – koniecznie taki ze zbiornikiem, bo mini-kompresorki do opon samochodowych się nie nadają. Jest to niezła alternatywa, jeśli brzydzisz się ruchem (hm?), a dysponujesz prądem (i miejscem) w garażu. Niestety kompresora nie zabierzesz ze sobą na wyjazd, a możliwość wrzucenia do bagażnika i łatwość napraw „w terenie” to kluczowe zalety pompek tubeless.
  • Pompka na naboje CO2 (od 50 zł) – najtańsze i prawdopodobnie najbardziej sensowne rozwiązanie dla osób rzadko zmieniających opony. Boli tylko wyrzucanie opróżnionego naboju po każdym strzale (7-8 zł za sztukę)…

Rose Druckmacher XXL 260 – werdykt

Bardzo długo wzbraniałem się przed zakupem pompki tubeless, ale po tym teście trochę żałuję czasu straconego na wycieczki do kompresora w warsztacie samochodowym i wyrzuconych do śmietnika nabojów CO2. To jeden z tych produktów, które wpadają w kategorię totalnie-nie-potrzebujesz-ale-jak-już-masz-to-nie-oddasz. Jeśli często zmieniasz opony i nie chcesz się zastanawiać, czy tym razem „da radę”, na pewno nie pożałujesz.

Pompka tubeless Rose Druckmacher XXL 260 - test


Walety

  • brak stresu przy trudnych oponach;
  • szybkość i czystość uszczelniania;
  • mobilność;
  • jakość wykonania;
  • rozsądna cena.

Zady

  • nieprecyzyjny manometr;
  • dźwignia zmiany trybu umieszczona na głowicy.

Rose Druckmacher XXL 260

Cena: 79,95 € (ok. 375 zł z wysyłką*)
Strona i sklep producenta

*Pro-tip: przy pierwszych zakupach w sklepie Rose zapisz się do newslettera, żeby dostać kupon na 10 €. Cena z wysyłką spada wtedy do ok. 330 zł.


Zobacz też powiązane artykuły:

 

36
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mateusz
Gość
mateusz

Hmmm… To ja już wolę kompresor modelarski. Maly, cichy, a jeszcze aerograf podepne i klawiaturę wyczyszcze z zeszlotygodniowej kajzerki. Niestety cena nadal jest absurdalna.

Pawel
Gość
Pawel

Jest jeszcze rozwiązanie za 30 zł. Spryskiwaczy ogrodowy 5 ł z castoramy.

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

Właśnie mam zamiar przetestować takie cudo na wyjazdy. Przetestowałem z 26″ i działa całkiem dobrze zobaczymy jak zadziała z 29″. Ale śpię spokojnie bo jak cos to kompresor; )

Paweł
Gość
Paweł

Wole kompresor, pompeczki do plecka i tak nie włożę.Ale jak najbardziej dla kogos kto mieszka i nie posiada garażu

Marcin
Gość

„Nawet biedne dzieci w Afryce powinny móc sobie pozwolić.” -naprawdę..??

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Eeee ja mam stary kompresor ze starej lodówki, ma taką moc że oponę roz…erdoli i nadal sobie niewzruszony pracuje. Tylko że na wyjazd się nie zabierze, jedyna wada. Ale polecam, nie wyrzucać starych lodówek tylko wyciągnąć kompresor i tyle.

Noir Desir
Gość
Noir Desir

Michał zawsze z niecierpliwością czekam na Twoje nowe teksty. Bardzo mi odpowiada ta nieznośna lekkość pióra i specyficzne poczucie humoru jakie tutaj znajduje, nie mówiąc już o kopalni wiedzy jaką jest dla mnie Twój blog. Niestety żart o dzieciach z afryki jakiś nie z Twojej bajki, po prostu słaby :(. Granica bywa bardzo cienka.

Łukasz
Gość
Łukasz

Nie ma czegoś taniego w Chinach?

cultes93
Gość
cultes93

Miło się robi na sercu jak są teksty z kultowego „chłopaki nie płaczą”
Test jak zwykle świetnie napisany.

Cyprian
Gość
Cyprian

Test bardzo dobry, jak większość Twoich tekstów, jednak wolę testy o czymś. Pompka tubeless nie jest potrzebna w czasach obręczy i opon tubeless. Gadżet – spoko. Ale testy gadżetów są niepotrzebne tak samo jak gadżety. NB nie rozumiem oburzenia o tekst o dzieciach z Afryki- jakoś o Hutu i Tutsi nikt się nie oburza bo to niby kultowy tekst. Nie wszystkie dzieci w Afryce umierają z głodu ale wiele z nich używa przedmiotów i sprzętu „nie pierwszej nowości” więc porównanie jak najbardziej na miejscu – niektórym brak dystansu a obrona głodujących dzieci na niszowym blogu jest śmieszniejsza niż obrona Europy… Czytaj więcej »

Ilia
Gość
Ilia

Tym bardziej, że są kraje w Afryce gdzie czarnym żyje się lepiej niż białym, ale o tym mało kto wie.

Skalniak
Gość
Skalniak

Wymień jeden.

Leszek
Gość
Leszek

RPA :P

JackDahon
Gość
JackDahon

Cyprianie, może jednak czasem warto ustawić kwestię smaku przed poczuciem humoru, szczególnie w tak dobrych tekstach jak te Michała …

mountain line
Gość
mountain line

Halo Chiny ! Halo Chiny ! Jest biznes do zrobienia , zróbcie pompkę tubeless za 150 zeta ! Czekamy…

rekin finansjery
Gość
rekin finansjery

Z góry przepraszam za off-topic, gadżet o tyle zbędny, że „naprawdziwniejszy” tubeless ze schwalbe procore napompujesz najzwyklejszą pompką. Dętka procore osadza oponę główną i oponę procore. Bez pośpiechu, bez strzelania, pewnie, powtarzalnie, przewidywalnie.
To dzięki procore ciśnienia poniżej 1 bar nie przyprawią cię o burping-phobię ;-)
Po rozdarciu opony wyhamujesz bezpiecznie, bo wewnętrzna opona procore trzyma oponę główną i nie pozwoli jej zejść z obręczy.
A za różnicę w cenie pompek masz już procore na jedno koło!

Darek
Gość
Darek

Nie wiem czy ktoś już pisał ale pod koniec jest literówka :) Walety i Zady :) no chyba ,że tak ma być -to przepraszam

JackDahon
Gość
JackDahon

Kupiłem Kellysa w mniej więcej podobnej cenie, mam! Co za ulga, dlaczego nie wcześniej! Dziękuję!!!

Leszek
Gość
Leszek

Właściwie mam Airshot’a – kiedyś kupiłem (poniżej 2 stów, jak na zbiornik po „syfonie” na wodę gazowaną to i tak za drogo, ale się sprawdza) jak osadzałem opony do przełajówki. Ostatnio wymieniłem opony w mtbeku na Maxxis Ardent i osadziły się bezproblemowo samą pompką (serwisową oczywiście). Właściwie to uszczelniły się po założeniu opon, pierwsze dmuchnięcia docisnęły opony do felgi. Aż się zdziwiłem. Ale 60 ojro to faktycznie przyzwoita cena za pompkę i zbiornik ciśnieniowy. O ile ktoś nie ma pompki to chyba warto wyskrobać trochę więcej, choć pewno wielu jest takich, którym wystarcza przysłowiowa „pompka z Lidla”, u mnie takie… Czytaj więcej »

Piotr Li
Gość
Piotr Li

nabylem droga kupna Red Cycling Products PRO Big Air i jestem takze zadowolony i wyglada na solidna metalowa konstrukcje
zdecydowanie ulatwia robote

Tomasz
Gość
Tomasz

https://www.kellysbike.com/pl/pompki-c180/airtank-tubeless-p50754
identyczna (nie licząc napisu ) pompka od kellysa ,mam ja juz w sklepie …cena wysoka ale da się zrobić duzy rabat mam juz w sklepie …przetestowałem ,robi dobrą robotę ,da się zrobić cene w około 300zł

Odwiedź mój profil na
Instagram Top