Menu
Menu Szukaj

Czym na transalp? 14 rowerów uczestników

O samym przebiegu i przygotowaniach do wyprawy wiesz już wszystko z mojej obszernej poradniko-relacji. Ale co ze sprzętem? Jaki jest najlepszy rower na transalp? W teorii odpowiedź jest prosta (o niej pod koniec artykułu), ale praktyka okazuje się znacznie ciekawsza. Przedstawiam Wam 14 uczestników transalpu i ich rowery!
















Wnioski…?

Jak widać, nie ma jedynej słusznej odpowiedzi na pytanie „Jaki rower jest najlepszy na transalp?”. Sam przewodnik/organizator zdecydowanie poleca rower enduro lub porządnego ścieżkowca, ale w praktyce mamy mieszankę od hardtaili XC, przez ścieżkowce we wszystkich wariantach, aż po pełnoprawne enduraki i… elektryka.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Jak widać, praktycznie na każdym rowerze górskim „da się”.

Jeśli jednak bliżej im się przyjrzysz, dostrzeżesz jeden punkt wspólny…


Bidon

Tak. Nie napęd, nie materiał ramy, ani nawet nie zawieszenie są najważniejsze na transalpie. Kluczowe są te dwie dziurki w dolnej rurze, do których przykręcisz swój zbiornik paliwa.

A dlaczego nie bukłak? Plecak z rzeczami na tydzień waży około 8 kg, więc przy pakowaniu liczy się każdy gram. Głupio byłoby dołożyć sobie np. litr wody, ważący tyle samo, co cała Twoja kreacja wieczorowa i kosmetyczka razem wzięte… zakładając, że w ogóle znalazłoby się miejsce. Woda na rowerze to zdecydowanie lepszy pomysł, pozwalający odciążyć nieco plecy (przynajmniej dopóki nie niesiesz roweru ;)).

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Bidon jest też znacznie wygodniejszy w obsłudze przy tankowaniu wody z mijanych źródełek i strumieni.

Więc niezależnie od tego, czy jedziesz na hardtailu XC, czy na ciężkim enduro, możliwość montażu bidonu uważam za kluczową cechę transalpejskiego roweru.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Już wiesz, dlaczego zwracam na to uwagę w bikepornach…?


No dobrze, możemy przejść do nieco bardziej oczywistych kwestii. Jakie jeszcze cechy powinien mieć idealny rower na transalp?

Wygodne, sprawdzone siodło

40-60 km dziennie może nie robić na Tobie wielkiego wrażenia, ale powtórzenie tego 6-7 dni z rzędu, z dodatkowym obciążeniem plecaka, wystawi na próbę nawet najbardziej włochatych z mężczyzn. Siodło – zazwyczaj bagatelizowane – szybko staje się więc najważniejszym komponentem roweru.

Moja rada: nie wymieniaj go specjalnie na wyprawę. Najlepszy będzie znany i sprawdzony model, do którego tyłek nie będzie się musiał przyzwyczajać.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

A jeśli znany i sprawdzony model jest narzędziem tortur – wymień go odpowiednio wcześniej, żeby przed wyjazdem zaliczyć na nim przynajmniej kilka wycieczek. / Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Miękkie przełożenia

Zauważyłeś, że z pokazanych rowerów większość jest wyposażona w przednią przerzutkę? Czy wynika to ze świadomego, pro-transalpowego wyboru? Nie sądzę…

Niemniej jednak, muszę przyznać, że nie jest to najgorsza opcja. Na pierwszym podjeździe (ok. 1000 metrów przewyższenia + oswajanie z plecakiem) żałowałem, że do swojego Eagle nie założyłem zębatki 30T (choć ostatecznie owal 32T też dał radę).

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Przepychanie twardych biegów obciąża nie tylko nogi, ale też odcinek lędźwiowy pleców, który i tak ma już wystarczająco przechlapane z plecakiem. / Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Mocne hamulce

Kiedy już skończy się długi podjazd, zacznie się równie długi zjazd. I to raczej niekoniecznie po zrównoważonym singletracku o optymalnym nachyleniu… Na stromych szutrach czasem ciężko jest uniknąć jazdy na heblach zaciśniętych niemal bez przerwy. Nawet przy moich 64 kg (czyli ok. 75 kg w pełnym rynsztunku) udało mi się raz zagotować 4-tłoczkowe Shimano XT M8020, więc cięższe osoby zdecydowanie powinny pomyśleć o dużych tarczach.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Zaufaj mi, przednia tarcza 203 mm przyda Ci się niezależnie od Twojej masy.

Mocne opony + tubeless

Solidne, odporne na rozcięcia i dobicia opony, to nie jest zbyt odkrywcza porada, jeśli mówimy o jakiejkolwiek jeździe w skalistym alpejskim terenie. W przypadku transalpu warto to jednak podkreślić podwójnie, bo długi dystans może kusić do oszczędzania na oponach cennych gramów. Nie warto! Kłopotliwość każdej awarii mnoży się tutaj przez liczbę dni pozostałych do mety.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Jeśli nie chcesz panikować przed każdą ostrą, sterczącą skałą (a będzie ich od groma!), rzuć okiem na mój poradnik oponiarski. / Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Sztyca regulowana

Ze względu na dłuuugie podjazdy i dłuuugie zjazdy, nie uważam sztycy regulowanej za absolutnie niezbędne wyposażenie na transalp. Ale komfort jej posiadania jest oczywiście wart zachodu. Podobnie jak bezpieczeństwo na krótkich technicznych elementach wplecionych w podjazdy.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Zresztą, myk-myk to już w zasadzie oczywistość w rowerach trail/enduro, więc chyba nikogo na zakup namawiać nie muszę. / Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Części zapasowe

Podczas transalpu praktycznie codziennie mija się sklep/serwis rowerowy, więc nie trzeba pakować zaplecza technicznego, jak na rumuńskie Karpaty. Koniecznie jednak trzeba spakować elementy nietypowe, czyli zapasowy hak przerzutki i klocki hamulcowe.

Do obowiązkowego wyposażenia należy też smar do łańcucha w małej buteleczce (próbki Juice Lubes z zawodów w końcu znalazły zastosowanie!). Przyda się też mała szmatka do jego wytarcia (pro-tip: obcięty koniec skarpetki można wywinąć na lewo, dzięki czemu nie brudzi smarem wnętrza plecaka).

Do tego oczywiście zestaw naprawczy do tubeless, jedna awaryjna dętka i podstawowy zestaw narzędzi, żeby to wszystko obsłużyć.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Przydaje się też jakiś sprytny system transportu, ułatwiający dostęp do podstawowych narzędzi bez rozgrzebywania plecaka.


Podsumowanie

Masz rower trail/enduro? Idealnie! Sprawdź w nim elementy odpowiadające na komfort i bezawaryjność i ahoj przygodo. Przegląd sprzętu uczestników pokazuje jednak, że najlepszy rower na transalp to po prostu ten, który aktualnie masz garażu.


Zobacz też:

 

41
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
24 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
PrzemekJakubraaMichał Lalikkacper Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotr
Gość
Piotr

Cieszy obecność hardtaili :D

Tudesky
Gość
Tudesky

Czy dobrze widzę, większość miała gripy od Ergona? :-)

Łukasz
Gość
Łukasz

Widać Alpy zdominował Canyon. Wszystkie widelce o stałym skoku? Ja bym się na podjazdach zapłakał gdybym nie mógł kokpitu opuścić.

habudybebu
Gość
habudybebu

Michał, jaki polecasz koszyk na bidon?

Szymon
Gość
Szymon

Ha! Dokładnie o to samo chciałem właśnie zapytać i nie sądziłem, że ktoś zada to pytanie, a tu proszę! Podejrzewam, że to zależy od wielu czynników, jak chociażby ilość miejsca do górnej rury lub dampera. Ja w Treku Remedy 8 mam sporo miejsca, więc nie muszę mieć „ładowanego od boku”. Michał- no więc? ;-)

Janusz_Enduro
Gość
Janusz_Enduro

Śliczne grubaski = mniej skilla niż kaski. :)

Konrad
Gość
Konrad

Ciekawi proporcja canyon/radon… W Mniemcach jest mniej więcej po równo.

Husky
Gość
Husky

Wlasnie statystycznie na jakich oponkach jezdzili ?

Kanik
Gość
Kanik

Schowek na kiełbaski Canyona chwalisz bardziej niż np. Mutherloada (gdzieś mi mignął u Ciebie) lub podobny pasek na rame?

Z bidonem popieram w 100%. Jeśli tylko się da to woda w bidon. Gorzej jak potrzebujemy więcej wody bo nie ma sklepow/schronisk/strumyków. Dziwi mnie jednak ze mimo fulli z małą przestrzenią na bidon większość uczestników nie używa koszyków z bocznym załadunkiem. Ja montuje takie całej rodzinie.

Adrian
Gość
Adrian

Jak taka roznorodnosc rowerów miała się do jazdy w grupie? Sztywniaki kilometr z przodu na podjazdach przed enduro i odwrotnie na zjazdach ?

cannonbiker
Gość
cannonbiker

Na taką wyprawę najlepszy będzie rower All Mountain. Jest po prostu najbardziej uniwersalny na takich trasach.
Jaki masz bidon Camelbaka zamontowany przy swoim rowerze nw zdjęciu 610 ml czy większy 720 ml?
Dzięki twoim artykułom o Trans Alpie wiem gdzie jadę w góry w przyszłym roku.
Pozdrawiam.

Bartosz
Gość
Bartosz

Coś mi umkneło? Wymieniasz rower? :) „No i na koniec oczywiście ja i (już nie) mój Canyon Spectral CF 8.0”

qubek
Gość
qubek

Czy na ten trip lekkie ochraniacze np. G-form byly by wystarczajce, czy trzeba cos pancerniejszego zalozyc?

Michal
Gość
Michal

Jak jest z przechowywaniem rowerów na noc na miejscówkach? Jest z reguły gdzie je zostawić bezpiecznie? Czy może problem w alpach nieistniejący i nie ma się co przejmować?

Kamil
Gość
Kamil

Widzę, że nie tylko ja śmigam na szwajcarskich wynalazkach :D

kacper
Gość
kacper

Jak się sprawdzają hamulce shimano M8020 z tarczami Srama?
Drugie pytanie, czy masz porównanie hamulców M8000 i M8020? Jest sens dopłacać do 4rech tłoczków?

raa
Gość
raa

OMG ! strasznie krosiarska wycieczka !! :D

Przemek
Gość
Przemek

Czy ktokolwiek, zamiast plecaka (nie znoszę na rowerze), jechał bikepackingowo?

Czytaj kolejny artykuł

Test: Ubrania i gogle TYGU - co nowego w 2018?

Dokładnie rok temu przetestowałem pierwszą kolekcję ubrań polskiej marki Tygu. Wniosek z testu, poparty Waszymi komentarzami, był taki, że to bardzo solidna konkurencja m. in. dla Decathlona, bijąca rowerowe marki na głowę w kategorii cena-jakość. Ale polski producent celuje dużo wyżej, czego dowodem są zmiany wprowadzone w kolekcji na sezon 2019.


Ubrania przetestowałem w ramach współpracy z producentem.


Ile można zrobić w 1 rok?

Do testu otrzymałem spodenki, jersey i rękawiczki TYGU Rover i trzy modele gogli. Ale to tylko wycinek nowości tej marki, w której sporo się przez ten rok działo! Kolekcja urosła trzykrotnie, a w jej skład weszły m.in. ubrania dla najmłodszych (nawet tych na biegaczach!) z serii KIDO czy dwa całkiem nowe modele spodenek. A to nie koniec, bo część z Was widziała już pewnie prototyp butów do pedałów zatrzaskowych – projekt, którego nie podjąłby się żaden mały producent. Najwyraźniej, TYGU nie jest już wcale małe!


Ale zostawmy działania marki i skupmy się na tym, co konkretnie zmieniło się w testowanych przeze mnie ubraniach.


Design

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Specyficzne, racingowe projekty były najbardziej kontrowersyjną cechą starszych modeli i nijak nie pasowały do panującej mody na subtelne, nierzucające się w oczy kształty i kolory.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

„Moja” kanarkowa kolorystyka nadal (delikatnie mówiąc) nie należy do najbardziej dyskretnych, ale taka jest po prostu filozofia marki.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Wcześniej nie było to takie oczywiste, ale teraz projekt zdecydowanie dojrzał i nie sprawia już wrażenia robionego na siłę. Również w innych kolorach.


Spodenki TYGU Rover Enduro 2018

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Na pierwszy ogień idą szorty, bo w nich zaszły największe zmiany. Zmieniło się… w zasadzie wszystko.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Nogawki zostały wydłużone (w zeszłym roku narzekałem, że brakuje im paru centymetrów) i teraz idealnie pasują do ochraniaczy.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Moim zdaniem normalniejsza jest też rozmiarówka – stara była zdecydowanie zaniżona i ku swojemu zdziwieniu, jeździłem w M-kach. Teraz pasuje mi S (28), tak jak w każdych innych. Ale słyszałem już głosy, że większe rozmiary nadal warto zmierzyć przed zakupem.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Odpinane wywietrzniki zastąpiły dziurki i panele z siatki (również „wydechowy” nad tyłkiem), dzięki którym naprawdę można poczuć wiatr we włosach – wentylacja jest świetna.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Nie zmieniła się natomiast regulacja obwodu w pasie rzepami, która już w poprzednim modelu sprawdzała się znakomicie.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Ale najbardziej cieszą mnie zupełnie przeprojektowane kieszenie – małe i płytkie, były największą wadą starego modelu. Teraz są bardzo głębokie i nieźle wyprofilowane – smartfon nie przeszkadza przy pedałowaniu, niezależnie od rozmiaru wyświetlacza. Co więcej, wyświetlacz ten (czy np. okulary) się nie porysuje, bo prawa kieszeń jest wykonana z miękkiego, „polarowego” materiału.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Niestety dość szybko współpracy odmówił jeden z zamków – może to nie bug, tylko ficzer, że można go odpinać w obie strony? ;) Gorzej z zapinaniem. Producent zapewnił mnie, że to jednostkowy przypadek (a konkretnie, jeden z dwóch na ok. 170 par sprzedanych spodenek), który pokrywa gwarancja. Tak czy siak, uwielbiam detal w postaci zamków zakończonych… gripami.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Nie powinno być za to problemu z trwałością tyłka. Większość paneli zostało wykonana z lekkiego i przyjemnego nylonu, ale rejon najbardziej narażony na przetarcia i kontakt z błotem wykonany jest ze wzmocnionego poliestru. Fajnie też, że praktycznie cały tył jest czarny, dzięki czemu nie będzie problemów z praniem.


Werdykt

Mimo wpadki z zamkiem, nowe szorty są ogromnym krokiem naprzód i szczerze je polecam. Zaawansowany krój, dobre materiały i świetna wentylacja to już nie klasa budżetowa, a bezpośrednia konkurencja Foxa czy TLD. Tyle że za połowę ceny.

Cena: 249 zł
Dostępne rozmiary: 26, 28, 30, 32, 34
Strona i sklep producenta


Koszulka TYGU Rover 2018 3/4

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Największą wadą starego modelu był dziwaczny design – o tej zmianie już wspomniałem. Reszta nie wymagała dużych poprawek, bo krój i materiały były naprawdę dobre. Najbardziej widoczna nowość to rękawy 3/4, jak na mój gust nieco za luźne, ale za to dobrze współpracują z ochraniaczami (również grubszymi). Pojawił się też upragniony rozmiar XL.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Pozostały elementy charakterystyczne: duże panele wentylacyjne z siatki (w tym te nietypowo umieszczone na ramionach) i ogromna, pojedyncza kieszeń na plecach, która bez problemu pomieści rękawiczki, gogle, czy tygodniowy zapas batonów.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Bardzo mnie ucieszyło dodanie do niej zamków – nie tylko uniemożliwiają zgubienie zawartości, ale też zapobiegają „rozjeżdżaniu się” kieszeni po załadowaniu lub na wietrze. Gdyby tylko były trochę większe, do komfortowej obsługi jedną ręką…

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Mimo lekkiej konstrukcji, niezła jest też wytrzymałość – co prawda po solidnej glebie zrobiłem jedną dziurę, ale to u mnie normalne – oczywiście był to pierwszy dzień jazdy w nowych ciuchach… Potem już koszulka trzymała się dzielnie, opierając się zaciągnięciom od rzepów i alpejskiej flory.


Werdykt

Zeszłoroczny jersey był najbardziej oryginalnym składnikiem kolekcji – nie tylko ze względu na design ;) W 2018 poprawki skupiły się na designie, wydłużeniu rękawów i detalach dodatkowo poprawiających funkcjonalność. Bardzo dobry i spójny zestaw ze spodenkami.

Cena: 159 zł
Dostępne rozmiary: S, M, L, XL
Strona i sklep producenta


Rękawiczki TYGU Rover 2018

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Rękawiczki „One” były dla mnie najsłabszym punktem zeszłorocznej kolekcji, ze względu na materiały przypominające Castoramę i nieprzemyślany szew między kciukiem i palcem wskazującym.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Nowy model z serii Rover to w końcu pełnoprawne rękawiczki rowerowe – krój został nieco poprawiony (mimo dodatkowych wstawek materiału, nic już nie gniecie), a wierzchni materiał jest cieńszy i bardziej elastyczny. Większe są też gumowe elementy antypoślizgowe.

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018

Już chciałem je szczerze polecać, ale niestety ich słabą stroną jest trwałość. Już po 3 dniach jazdy, wewnętrzny materiał i „frotka do śpików” zaczęły się mechacić. Co prawda mam od ponad 10 lat rękawiczki z Troy Lee Designs, które zaczęły dokładnie tak samo – możliwe, że i TYGU po „dotarciu” posłużą latami – ale jednak chciałoby się, żeby przynajmniej przez parę miesięcy wyglądały jak nowe.


Werdykt

Krój i materiały zostały wyraźnie poprawione względem starego modelu, jedynie trwałość budzi obawy. Kupując cały zestaw (koszulka + spodenki), dałbym im szansę.

Cena: 99 zł
Dostępne rozmiary: XS, S, M, L
Strona i sklep producenta


Gogle TYGU Podium 2018

Gogle TYGU Podium 2018

W zeszłym roku gogle były najlepszym elementem oferty, ale dla mnie też lekkim rozczarowaniem. Z jednej strony, bardzo porządne i tanie, z drugiej – z ramką niepasującą do niektórych kasków. W tym roku mamy 3 różne ramki do wyboru.

Gogle TYGU Podium 2018

Mi najbardziej spodobała się ta z modeli Podium Grey i Red, jakby zaprojektowana specjalnie do skorupy Bella Super DH (zarówno kształtem, jak i designem).

Gogle TYGU Podium 2018

Jest też różniąca się kształtem ramka Podium Rainbow

Gogle TYGU Podium 2018

…i Podium Black (to po prostu zeszłoroczny model w nowych, dość odważnych kolorach)…

Gogle TYGU Podium 2018

…oraz kompaktowa Podium Green FIT, niestety z szybą niekompatybilną z pozostałymi i nieco węższym polem widzenia.

Gogle TYGU Podium 2018

Dziwaczne nazewnictwo (jedna nazwa – 3 całkiem różne modele) to jedyne, do czego mogę się przyczepić w goglach TYGU.

Gogle TYGU Podium 2018

Zwłaszcza, że do oferty weszły podwójne szyby, które eliminują problem parowania. A uwierz mi, że kilkukrotnie podprowadzanie stromej ścianki do zdjęć w wilgotno-burzowy dzień, jest bardzo dobrym testem… Podwójne szybki można też dokupić do pozostałych modeli (poza ramką Fit), podobnie jak zrywki.

Gogle TYGU Podium 2018

„Lustra” z parowaniem radzą sobie umiarkowanie (jak każde szyby jednowarstwowe) – lepiej pozostawać w ruchu i do torby rowerowej wrzucić anti-foga (TYGU ma w ofercie poręczny spray). Mimo oznaczenia „antiscratch”, nie są też bardziej odporne na zarysowania, niż produkty konkurencji.

Zapasowe szyby do gogli TYGU Podium

Ale przy zapasowych kosztujących obecnie 30 zł (czy nawet katalogowe 59 zł), wymiana raz na sezon nikogo raczej nie zaboli. Szyby około 3x tańsze niż u Oakleya czy 100% to dla mnie jedna z większych zalet TYGU Podium.


Werdykt

Bardzo porządne gogle w niezłej cenie, zwłaszcza jeśli uwzględni się koszt zapasowych szybek. Polecam szczególnie nowy model Grey/Red z podwójną, nieparującą szybą.

Cena: 169-179 zł
Strona i sklep producenta


TYGU 2018 – podsumowanie

Kupowanie (i testowanie) produktów lokalnych marek może być bardzo satysfakcjonujące, zwłaszcza jeśli producent reaguje na krytykę tak, jak Wojtek z TYGU. Jeśli rzucisz okiem na zeszłoroczny test, zauważysz, że dosłownie wszystkie moje zastrzeżenia (jak również Wasze, z komentarzy) zostały wzięte pod uwagę w nowej, znacznie rozbudowanej kolekcji.

Dzięki temu, jej jakość zauważalnie wzrosła – największy progres widać w spodenkach, które w ciągu roku przeskoczyły do klasy topowych marek rowerowych. Bardzo mocną ofertą są też nowe gogle z podwójną szybą.

Jedyne wątpliwości budzą drobne problemy z rękawiczkami i zamkiem spodni. Z drugiej strony, u dużych producentów takie wpadki też się zdarzają. Biorąc pod uwagę różnice w cenach, można przymknąć na to oko, bo stosunek ceny do jakości wymiata nie tylko wśród zagranicznych, ale też rodzimych marek (zwłaszcza biorąc pod uwagę ciągłe promocje i konkursy).

Najbardziej cieszy jednak to, że TYGU nie walczy już (tylko) ceną, a przede wszystkim rozwija markę w szalonym tempie. Przy takich zmianach w ciągu pierwszego roku działalności (!), nie mogę się doczekać testu modeli 2019 :)

Ubrania TYGU Rover Enduro 2018


goTYGU.com / facebook.com/TYGUapparel


Zobacz też:

 

36
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kowalski
Gość
Kowalski

szyby Oakleya kosztuja 30zl.

Maciej
Gość
Maciej

A mnie jersey rozczarował. Materiał wydaje się niskiej jakości, mało oddychający. Plecy minimalnie za krótkie. Porównuje do Endury mt500 burner więc wysoka polka. Gdyby nie promocja 100 PLN za jersey to bym żałował a tak z ta kwotę jest ok. Plus za kieszonke z tylu, kolorystykę i dłuższe rękawy. Oczywiście kibicuje firmie bo rodzima i fajnie że będzie konkurencja np do rocday.

Szymon
Gość
Szymon

Michał, piszesz, że Podium skrojone pod skorupę Bell Super DH.
Które spasują najlepiej- 100% Strata, Accuri, czy właśnie Tygu? Innymi słowy, które brać?
Odparowanie ważne, ale jednak spasowanie równie istotne.

Mateusz
Gość
Mateusz

Świetny tekst, jak zawsze. Tylko do jednego się czepię ;)
„Ale najbardziej cieszą mnie zupełnie przeprojektowane kieszenie – małe i płytkie, były największą zaletą starego modelu. Teraz są bardzo głębokie i nieźle wyprofilowane…” Chyba powinno być wadą (ew. zadą ;) ).
Pozdrawiam.

Rafał
Gość
Rafał

Mam rękawiczki 2018 (te same co Ty), z racji przewiewności używam ich podczas jazd na grawelu. Widać, a raczej czuć, że projektowane były pod zwykłe rączki, a nie baranka i klamki szosowe. Po kilku miesiącach albo ręce przywykły, albo rękawiczki się dopasowały i jest bardzo OK. Jedynie jasny szary już nie jest taki jasny. Mam skarpetki 2017, które wyglądają jak nowe, a zakładam je zawsze, gdy tylko jadę w góry. Natomiast zachwalane przez Ciebie spodenki 2018 mają, według żony, najlepszy krój jaki kiedykolwiek założyłem (dotyczy mnie, na innych może być gorzej :P ). Co jest świetną rekomendacją, bo ona się… Czytaj więcej »

Gary
Gość
Gary

Pieprzyć jakość, stylówę i cenę…. niech mi ktoś wyjaśni co oznacza ta nazwa, bo skutecznie mnie ona odstrasza od brendowania się tym szpejem.

Marcin Maj
Gość
Marcin Maj

Ja tez czepię się nazwy ale nie marki tylko spodenek. Do cholery są już przynajmniej 4 tematy w świadomości wszystkich mieszkańców planety nazwane „Rover”. Za mało. Trzeba było się postarać o coś tak mało oryginalnego.
Świetny tekst. Powiew wiatru we włosach łonowych strącił mnie z krzesła niczym uderzenie ogromnym, pluszowym lisem w twarz (wiem bo takim dostałem ostatnio).

Maciej Płocki
Gość
Maciej Płocki

Kupiłem cały set w tym roku i śmigam ok 3 miesiące.
Koszulka – dobry krój, fajne kieszonki natomiast szybko się przepaca i klei.
Spodnie (akurat kupiłem Prime) – wytrzymałe materiały, wygodne, przeciętna kieszonka, zamek zaczyna się psuć, jeden guzik już odpadł.
Gogle – zupełnie bez zastrzeżeń, spray antifog bezużyteczny
Rękawiczki – jak dla mnie bardzo wygodne, dość szybko schną przy przemoczeniu/przepoceniu ale niestety potargały się i 2 tygodnie temu wylądowały w koszu. Niby wygodny materiał ale bardzo szybko się przeciera.

Filip
Gość
Filip

Potwierdzam, widziałem wczoraj Maćka na te oto oczy w rzeczonych ciuchach:D Co do spray’a anifog to się zgodzę, nie widzę różnicy pomiędzy użyciem tegoż a płynu do naczyń:)

@Michał: „lepiej pozostawać w ruchu i do torby rowerowej wrzucić anti-foga” Używałeś go w ogóle? Co Ci da ten spray w torbie? I tak trzeba je umyć przed użyciem i ogólnie jest na tyle upierdliwe, że spray leży i go nie używam.

Co do rękawiczek – ja mam te na 2017 i prawdę mówiąc nie ma sie do czego przyczepić.

Marcin
Gość
Marcin

Michał, piszesz że: ‚Ale słyszałem już głosy, że większe rozmiary nadal warto zmierzyć przed zakupem.’ Gdzie można przymierzyć i pomacać ich produkty?

DominKC
Gość
DominKC

Rozmiar XL koszulki rover to bardziej obszerne L. Przy 195 cm wyglada jak od mlodszego brata, gole plecy jadac na rowerze. Poza tym calkiem ok, wolalbym bardziej przewiewny materiał. I rozmiar XXL.

hector
Gość
hector

Michale, to spodenki Tygu Rover czy Rocday Roc Lite według Ciebie? Ot zagwozdka…

mir
Gość
mir

Koszulka XL 104 cm w klacie to jakiś żart, nie każdy ma sylwetkę wymoczka

Czytaj kolejny artykuł

Transalp

W 2003 połknąłem rowerowego bakcyla na 5-dniowej wycieczce rowerowej przez Austrię, Słowenię i Węgry – wspominałem o tym już przy okazji „historii kilku rowerów”. Był to co prawda wyjazd typowo trekkingowo-szosowy, ale kilka dni pełnego skupienia na jeździe do kolejnego punktu totalnie mnie zajarało. 15 lat później wracam do tej koncepcji – ale w dużo lepszej formie, dostosowanej do aktualnej, w pełni rozwiniętej górskiej cyklozy. Ta forma to transalp!

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

W wyprawie wziąłem udział w ramach współpracy z organizatorem: Transalp.pl


Wpis ten składa się z dwóch części: relacji właściwej i odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Relacja została nieco rozwinięta względem tej publikowanej „na gorąco” na Facebooku podczas wyprawy, ale jeśli śledziłeś fanpage na bieżąco, możesz od razu przejść do części praktycznej.

1. Transalp – relacja

Dzień 1: St. Anton am Arlberg - Ischgl

No to zaczynamy! Ale nie tak szybko – chmury zbierające się nad doliną nieco opóźniają wyjazd. Nie ma się co spieszyć, prognozy na drugą połowę dnia są lepsze. Kiedy przez chmury zaczyna przebijać się słońce, zostawiamy samochody na miejskim parkingu w St. Anton am Arlberg i ruszamy w góry!

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Pierwszy dłuuugi podjazd daje mi do myślenia… Jadę chyba jako czwarty od końca, a osoby, których nie podejrzewałbym o mocną łydę, widzę gdzieś 2 kilometry przed sobą i 500 metrów wyżej (podjeżdżanie powyżej linii drzew kiepsko działa na psychikę). Do tego zaczynam żałować, że nie zmieniłem zębatki w korbie na mniejszą. Chwilę później to już bez znaczenia, bo rower trafia na plecy. Nie cierpię nosić roweru… ale w Alpach czasem po prostu inaczej się nie da.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Nagrodą na pierwszej zdobytej przełęczy jest Apfelstrudel z sosem waniliowym w schronisku. Po jego opuszczeniu, zaczyna się szybki przegląd plecaków w poszukiwaniu ciepłych ubrań – to chyba najchłodniejszy moment w ciągu całej wyprawy. Na sobie mam… chyba wszystko. Przynajmniej plecak zrobił się lżejszy!

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Ochrona przed wiatrem przydaje się na długim zjeździe do Ischgl. Łagodny, w większości szutrowy charakter pozwala przyzwyczaić się do alpejskich widoków odwracających wzrok od trasy – łatwo przydzwonić w… krowę! Staramy się żyć z nimi w symbiozie, w końcu wieczorem planujemy wspólny wypad na burgery ;)

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne


Dzień 1: 49 km, 1450 m przewyższenia

↓ Kliknij poniżej, żeby rozwinąć dzień drugi

Dzień 2: Ischgl - Scuol

Po wczorajszej aklimatyzacji, czas na konkretne wysokogórskie enduro. Zaczynamy więc od… wyciągu w Ischgl i kierujemy się mega klimatyczną dolinką w stronę szwajcarskiej granicy, a następnie najwyższej przełęczy naszej wyprawy: Fimberpass (2608 m n.p.m.). Organizm chyba już wszedł w transalpejski rytm, bo ciężar plecaka zauważam tylko rano przy jego zakładaniu. Nawet noszenie roweru idzie jakoś znośnie, dzięki szkoleniu przeprowadzonemu przez Tomka, naszego przewodnika.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Zjazd z Fimberpass to kawał alpejskiego singla o trudności S2+, ze sporą ilością uciekających spod kół luźnych kamcorów i… świstaków. A na dokładkę: dwa wąskie mosty zawieszone kilkanaście metrów nad górskim potokiem i robiące błędnikowi critical error.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Końcówka zjazdu do szwajcarskiego Scuol jest lekko nerwowa, bo ocieramy się o najgorsze: spóźnienie na obiad! ;) Do schroniska młodzieżowego (którego standardu nie powstydziłby się niejeden hotel) dojeżdżamy w ostatniej chwili i raczymy się piwem, które kupione za grube franki, smakuje jakby od razu lepiej…

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy


Dzień 2: 39 km, 1350 m

Dzień 3: Scuol - Santa Maria

Trzeci dzień podobno zawsze jest najtrudniejszy, co potwierdza mój tyłek. Na pierwszym, długim i dość mocno nachylonym szutrowym podjeździe dziękuję sobie w duchu, że jeszcze rano w dniu wyjazdu z Katowic zmieniłem siodło na swoje ulubione WTB…

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Wszelkie bóle wynagradza jednak największa atrakcja tego dnia, a być może nawet całego wyjazdu: Val d’Uina, czyli wąska, wykuta w skale ścieżka prowadząca około 150 metrów nad dnem doliny. To prawdziwie endurowa trasa, bo obowiązuje na niej nakaz pchania roweru. Podobno kiedyś ktoś tędy zjeżdżał i skręcił trochę za bardzo w lewo…

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Niesamowite miejsce, w pełni wynagradzające niezbyt ciekawy, szutrowy zjazd, którym ostatkiem sił, tuż przed zmrokiem docieramy do starego, klimatycznego schroniska w Santa Maria.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy


Dzień 3: 56 km, 1800 m (przewyższenie szacunkowe – GPS wariuje w Val d’Uinie).

Dzień 4: Santa Maria - Livigno

Czwartego dnia transalpu, po wczorajszym chwilowym epizodzie, na dobre zawitaliśmy do Włoch. Oznacza to nie tylko możliwość włączenia danych w roamingu i dłuższe oczekiwanie na zamówione posiłki, ale też rewelacyjne single w okolicach Livigno, które było naszym celem tego dnia.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Choć posadzenie rano tyłka na siodełku było pewnym wyzwaniem, to 54 kilometry zleciały dużo szybciej, niż wczoraj. I to mimo zdobycia dwóch przełęczy – a tym samym dwóch sytych, singlowych zjazdów (Val Mora i Passo Trela). To prawdziwe klasyki Livigno. Szczególnie Trela jest jedną z najfajniejszych tras, jakie kiedykolwiek jechałem. Podczas naszej wizyty była nieco zaniedbana, co tylko nadało zjazdowi bardziej endurowego charakteru.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Na zakończenie dnia znajdujemy w sobie siły, żeby zejść do centrum Livigno na wspólną kolację – włoska kuchnia jest tego warta!

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy


Dzień 4: 54 km, 1750 m 

Dzień 5: Livigno - St Moritz

Plan na piąty dzień transalpu zakładał następujące punkty:

  1. Kultowy trawers „Panoramica di Livigno” wspomagany kolejką w bikeparku Mottolino.
  2. Dojazd na przełęcz Forcola w celu konsumpcji najlepszego w okolicy tiramisu (jak również powrotu do Szwajcarii).
  3. Pokonanie przepięknej, wysokogórskiej „świstakowej ścieżki” prowadzącej na przełęcz Bernina.
  4. Zjazd trasą „Bernina Express” do St. Moritz, z podziwianiem imponującego lodowca schodzącego po zboczach Piz Bernina, jedynego czterotysięcznika w tej części Alp.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Niestety ten ostatni, najbardziej widokowy punkt mocno utrudniła nam burza, która zgoniła nas z przełęczy w tempie niezbyt turystycznym. Ale to, co zobaczyliśmy wcześniej, i tak zapamiętam na długo! „Świstakowa ścieżka” to dla mnie jedno z piękniejszych miejsc wyprawy.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Długo też nie zapomnę niekończącego się podjazdu na przełęcz Forcola – okazało się na nim, że kryzys dnia trzeciego przyszedł do mnie dnia piątego… I chyba nie tylko do mnie – w schronisku młodzieżowym w St. Moritz znów stawiamy się tuż przed zamknięciem kuchni.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy


Dzień 5: 56 km, 1800 m 

Dzień 6: St. Moritz - Colico (Como)

Ostatniego dnia mieliśmy w planie ponad 100 km. Co prawda ostatnie 50 km to głównie zjazdy i płaskie szutry, ale jednak do zdobycia pozostawały dwie przełęcze i blisko 1400 metrów przewyższenia. Biorąc pod uwagę tempo z poprzednich dni i postępujące zmęczenie materiału, zapada decyzja o podziale na dwie grupy, z których jedna zjedzie nad Como mniej wymagającą trasą prowadzącą dolinami. Grupę tę wybierają… prawie wszyscy. Ja jednak dzień wcześniej napisałem na Facebooku, że robimy 100 km, więc nawet się nie zastanawiam – nie wypada!

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Facebook jednak ma swoje zalety, bo była to świetna decyzja. O ile poprzednie etapy najczęściej fundowały nam widoki jak z reklamy Milki, to dzisiejszy zjazd starym rzymskim szlakiem z Septimer Pass bardziej przypominał mieszankę Władcy Pierścieni z Grą o Tron. Klimat podkręciła kręcąca się po okolicy burza, wszechobecna mgła, a do tego granitowe skały zwilżone deszczem… Epicki finał genialnej wyprawy!

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Nie licząc oczywiście tego właściwego finału, czyli kąpieli w jeziorze Como ;)

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy


Dzień 6: 103 km, 1400 m


Palcem po mapie wyglądało to mniej więcej tak:


2. Transalp w pigułce – najczęściej zadawane pytania

Co to właściwie jest transalp? Jak zorientowałeś się z relacji, jest to wyprawa przez alpejskie przełęcze najlepszymi szlakami, tradycyjnie z północy na południe, najczęściej nad jezioro Garda.

Ja wybrałem ciekawą technicznie i widokowo, ale średnio wymagającą kondycyjnie trasę Como Route Max. To 6 dni jazdy z St Anton am Arlberg w Austrii nad włoskie jezioro Como, z dziennymi przebiegami rzędu 40-60 km i przewyższeniami 1200-1800 m. W sumie około 350 km i 8600 m podjazdów. Przebieg całej trasy możesz zobaczyć na stronie organizatora.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Podczas transalpu spaliśmy w leżących na trasie głównych miejscowościach, oczywiście codziennie w innej. Zależnie od kraju wybieraliśmy małe hotele/pensjonaty (Austria, Włochy) lub schroniska młodzieżowe o dobrym standardzie (Szwajcaria).

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Co ważne, jechaliśmy z plecakiem, w którym znajdowały się wszystkie potrzebne bagaże na cały tydzień.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Ale jak to? Z plecakiem?!

Dla wielu to najbardziej zaskakujący punkt – jak w czasach wakacji all-inclusive można się męczyć przez tydzień z 8-kilogramowym plecakiem? Czy nie lepiej byłoby jechać na lekko, z transportem bagażu samochodem?

Może i lepiej – są i takie warianty transalpu, więc co kto lubi. Ale wożenie całego dobytku na plecach nadaje wyprawie klimatu przygody i samowystarczalności. Zresztą, przy sprytnym doborze ubrań, różnica względem niezbędnego minimum, które i tak trzeba mieć ze sobą (narzędzia, kurtka…), nie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Przy zastosowaniu wszystkich porad Tomka z Transalp.pl, spakowałem wszystko do 26-litrowego EVOC-a Explorer Pro, który gotowy do jazdy ważył 7,4 kg. Od drugiego dnia, masę tę czułem wyłącznie przy porannym zakładaniu plecaka, potem zwykle nawet nie chciało mi się go ściągać na postojach.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

O tym sprytnym pakowaniu napisałem oddzielny artykuł-poradnik, ale w skrócie, rozchodzi się o minimalizm i wybór lekkich, wielofunkcyjnych rzeczy – np. softshell i trekkingowe spodnie na wieczór służą też do jazdy na wypadek załamania pogody, T-shirt na kolację jest też piżamą, i tak dalej.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

A dla osób obawiających się pakowania 6 par majtek i 6 koszulek mam słowo klucz: pranie. W zupełności wystarczają dwa komplety. Wypranie bielizny i koszulki w umywalce zajmuje 10 minut, a hotelowa pralnia (z suszeniem) to koszt 1-3 euro.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Pachnące ubrania co prawda trochę psują klimat (?) wysokogórskiej przygody, ale umówmy się – transalp to taka przygoda w wersji light.

→Więcej: Transalp – co zabrać i jak się spakować?

A co z piciem i jedzeniem?

Co mnie z początku zaskoczyło, jedną z żelaznych transalpejskich porad jest NIE zabieranie bukłaka. Chodzi oczywiście o odciążenie pleców. Trochę mnie przerażało pokonywanie tak długich odcinków wyłącznie z jednym bidonem, ale okazało się, że Alpy to nie Sahara i krystalicznie czyste źródełka mija się częściej, niż jest to potrzebne.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Podobnie z jedzeniem – nie było sensu wozić wielkiego prowiantu, bo na każdym etapie zaliczaliśmy schronisko, a w nim Apfelstrudel, spaghetti, zupę… W plecaku wystarczą 3-4 batony i ewentualnie jeden żel na czarną godzinę. Ich zapasy (prawie) codziennie rano uzupełnialiśmy w sklepie. W miasteczku chodziliśmy też na główny posiłek dnia: kolację (o cenach za chwilę).

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

A co, jak popsuje mi się rower?

Zaletą spania w większych, turystycznych miejscowościach jest praktycznie codzienny dostęp do sklepu i serwisu rowerowego. A w najgorszym wypadku, również wypożyczalni. Na trasę zabrałem więc skromniejszy zestaw narzędzi, niż na zwykłą wycieczkę w polskich górach.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Koniecznie trzeba tylko zadbać o zapasowy hak przerzutki i komplet klocków hamulcowych, czyli rzeczy specyficzne dla danego roweru. No i tradycyjnie, zestaw naprawczy do opon – na skalistych zjazdach nietrudno o kapcia, nawet jeśli masz opony tubeless wspierane przez Hucka Norrisa (wiem, co mówię…). Plusem jazdy w większej grupie jest to, że rzadko używane narzędzia (jak pompka do dampera) można rozłożyć na kilka osób, a w drobnych szlakowych naprawach zawsze chętnie ktoś pomoże.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

→ Więcej: Czym na transalp? 14 rowerów uczestników

A jak będzie brzydka pogoda?

Jeśli zaczyna lać, najlepszym rozwiązaniem jest przeczekanie. Wspinanie się na ponad 2000-metrowe przełęcze w burzy i ulewie nie należy do przyjemnych (ani bezpiecznych) zajęć, niezależnie od tego, jakim harpaganem jesteś.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Dlatego wyjazd czasem może się przesunąć lub wydłużyć – warto mieć w zanadrzu parę dni urlopu i przed wyjazdem uprzedzić pracodawcę. Doświadczenie przewodnika w podejmowaniu tego typu decyzji to jeden z głównych plusów zorganizowanego wyjazdu (do nich jeszcze za chwilę wrócę).

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Czy trzeba mieć kondycję?

To chyba najczęściej zadawane pytanie… Zawsze mi się wydawało, że transalp to wycieczka zalatująca cross-country – w końcu to też nazwa jednego z najtrudniejszych długodystansowych wyścigów XC. Ale na szczęście jego krosiarska trasa nie ma nic wspólnego z wyprawowo-turystyczną odmianą transalpu, na której byłem!

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Niemniej jednak, obawy kondycyjne pozostały. Nigdy wcześniej nie przejechałem 100 km po górach, a i 50-60 km przekraczam rzadko (i na drugi dzień zdycham). Co gorsze, w ramach przygotowań „postawiłem na świeżość”, czytaj: od początku roku totalnie nic nie robiłem, poza zwykłym jeżdżeniem na rowerze.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Czy to wystarczy…? / Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Najwyraźniej tak. Transalp okazał się mniej hardkorowym wyzwaniem, niż się obawiałem. Początek był dość trudny, ale organizm szybko wszedł we właściwy rytm i już drugiego-trzeciego dnia komfortowo pokonywałem podjazdy, które na zwykłej wycieczce doprowadziłyby mnie do kategorii „e-bike” na Allegro.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Kluczowe jest też to, że wysiłki na szutrowych podjazdach (i noszenie na tych skalistych) są sowicie nagradzane – czasem naprawdę epickimi widokami, czasem niezapomnianymi zjazdami, a zazwyczaj kombinacją obu. Odwraca to uwagę od rosnącego z dnia na dzień zmęczenia i bólu mięśni. /Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Bo żebyśmy się dobrze zrozumieli – to nie jest zabawa dla każdego. To jednak 6 dni jazdy pod rząd, z podjazdami czasem po 1000 metrów przewyższenia na raz… Więc jeśli masz słabą kondycję i gardzisz podjeżdżaniem, zdecydowanie nie jest to wyjazd dla Ciebie. Musisz realnie ocenić swoje możliwości*, bo nie jest to wypad stacjonarny, na którym można jeden dzień odpuścić, albo iść pojeździć na łatwiejsze trasy we własnym tempie.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

* Żeby jakoś się odnieść do polskich warunków: jeśli w ciągu dnia jesteś w stanie 4-krotnie zaliczyć podjazd/zjazd z Magurki Wilkowickiej i nazajutrz mieć ochotę na rower życie, to przejechanie transalpu nie powinno stanowić dla Ciebie problemu. Wybrałem ten podjazd jako punkt odniesienia nie bez powodu – męczy on nie tylko fizycznie, ale też psychicznie.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Podobno „transalp przejeżdża się głową” – coś w tym jest!

A jaki jest poziom trudności na zjazdach?

To jeszcze trudniejsze pytanie, bo wszystko zależy od wybranej trasy i konkretnego etapu. Na Como Route Max, określanej jako średnio trudna/trudna były zarówno zjazdy szutrem (uzasadnione ultra-widokową resztą), jak i długie i skaliste single o trudności S2, z elementami S3.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Nie jest to więc wycieczka dla miłośników flow-traili (choć w okolicy Livigno były i takie odcinki), ale też nie ma czego się specjalnie obawiać. Jeśli ogarniasz polskie szlaki, to po przestawieniu głowy na bardziej skaliste podłoże, poradzisz sobie na transalpie. Dość powiedzieć, że wśród nas były dwie osoby na hardtailach XC, które bynajmniej nie spowalniały grupy.

→ Więcej: Czym na transalp? 14 rowerów uczestników

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Fot. Tomek Pawłusiewicz / Transalp.pl

Jacy ludzie jadą na transalpa?

Mimo otwartego umysłu i wglądu w statystyki bloga, co jakiś czas zaskakuje mnie wielkość i różnorodność grupy osób jeżdżących po górach. Jest ona kolosalnie większa od grupki endurowej adoracji, którą można spotkać na zawodach, zlotach, w kolejce do srebrnogórskiego tarpana, czy – najczęściej – na Facebooku.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Z grona 13 uczestników „mojej” wyprawy, tylko troje znało 1Enduro… #fail

Co więcej, tyle samo osób było na transalpie po raz pierwszy – większość przyjechała co najmniej drugi raz (a niektórzy nawet czwarty!). Wszyscy okazali się mega zapaleńcami, którzy może nie śledzą na bieżąco rowerowych internetów, ale jeżdżą lepiej, niż byś ich na pierwszy rzut oka podejrzewał.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Wszystkich ich łączy też… dobra praca.


Ile to kosztuje?

W skrócie: nie jest to tania zabawa. W dodatku trudno jednoznacznie określić koszt, bo dojazd, noclegi i wyżywienie opłaca się samemu.

Przewodnik

Tak, rozliczenie jest dość nietypowe, bo początkowo zachęcająca kwota 990 zł obejmuje ogarnięcie trasy, rezerwację noclegów i stałą opiekę przewodnika, a całą resztę płaci się na miejscu, na bieżąco.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Dojazd

Na miejsce dojeżdża się własnym samochodem. Z południa Polski do St. Anton jest ok. 1000 km. W dwie strony, przy spalaniu 8 litrów na 100 km, uwzględniając koszt czeskiej i austriackiej winiety, wychodzi więc 900-1000 zł. Przed wyjazdem organizator ułatwia umówienie się na wspólny transport, więc zazwyczaj rozkłada się to na 3 osoby.

Do tego dochodzi powrót busem z mety wyprawy do samochodów: w naszym przypadku 60 euro od osoby. Czyli sumarycznie na transport odłóżmy do wirtualnej skarbonki 600 zł.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Noclegi

Cena jest codziennie inna, ale można przyjąć, że łóżko ze śniadaniem średnio kosztuje 40 euro. Czyli przy 7 noclegach, około 1200 zł.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Wyżywienie

Ceny są oczywiście alpejskie, czyli:

  • piwo: 4-5 euro;
  • danie w restauracji (schabowy, burger itp.): 10-15 euro;
  • pizza, spaghetti: 8-10 euro;
  • deser: 3-4 euro.

Czyli warto zarezerwować sobie około 30 euro dziennie, bo po pokonaniu 2000 metrów przewyższenia, raczej nie będziesz sobie żałować kolacji… Czyli 800 zł na cały wyjazd.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy


Razem daje to kwotę rzędu 3500-4000 zł.


Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

A może pojechać samodzielnie?

Oczywiście wyjazd na transalp można sobie budżetowo ogarnąć samemu – znalezienie tracków GPS nie jest trudne, a hotele przecież są ogólnodostępne. Największą zaletą wyjazdu w gronie znajomych jest oczywiście mała i dobrze zgrana ekipa. Zyskuje też klimat przygody i satysfakcja z samodzielnego ogarnięcia całego przedsięwzięcia – dla wielu z nas, ślęczenie tygodniami nad mapą może być dodatkową zaletą.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Są też jednak wady, jak ryzyko złego wyboru trasy wymuszające spoglądanie co chwilę na GPS-a, konieczność pakowania pełnego zestawu narzędzi i apteczki, czy codziennie organizowanie przez telefon noclegu (lub napinanie się sztywnym, przygotowanym z góry planem)… Bardzo cenne jest też doświadczenie przewodnika w doborze tempa jazdy do charakteru danego odcinka, możliwości grupy i pogody.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Tomek jest chodzącą encyklopedią włoskich, austriackich i szwajcarskich Alp. Za każdym razem, gdy zapytam go o drobną wakacyjną poradę, kończę z dymiącym mózgiem i 20 otwartymi zakładkami w przeglądarce. To jest po prostu gość, którego chcesz mieć ze sobą na takiej wyprawie, żeby całkowicie opróżnić głowę z przyziemnych spraw i w 100% skupić się na jeździe.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Choć ostateczny wybór należy oczywiście do Ciebie… Ja myślę, że na pierwszego transalpa zdecydowanie warto pojechać z przewodnikiem, żeby poczuć „z czym to się je”. Przy kolejnych, podjęcie decyzji o samodzielnej organizacji będzie dużo łatwiejsze.


Podsumowanie: po co pojechałem na transalp?

To niby najprostsze pytanie, które przy którejś kolacji zadał mi jeden ze współuczestników, zostawiłem sobie na koniec. No bo w końcu nie każdy tęskni za jazdą z ciężkim plecakiem, czasem po szutrach i przy kiepskiej pogodzie, z postępującym codziennie zmęczeniem. Przecież prościej jest pojechać do Livigno, Saalbach czy San Remo i w dwa dni naklepać z wyciągu tyle metrów deniwelacji, co przez cały transalp. Dla wielu… wróć… dla większości z Was będzie to lepsze (i tańsze) rozwiązanie.

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Ale jeśli dobrnąłeś aż do tego miejsca, to znaczy, że do tej większości się nie zaliczasz. Albo po prostu tak jak ja, wypady stacjonarne masz już obcykane i ciągnie cię do powrotu do korzeni: całego tygodnia jazdy do odległego celu, bez powtarzania znanych odcinków i bez zawracania do samochodu. 

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne

Na transalpie każdy jeden dzień dostarcza tylu nowych wrażeń, że spokojnie wystarczyłoby ich na niezapomniany tygodniowy urlop.

Pewnie dlatego jeszcze wiele tygodni po powrocie będziesz męczył wszystkich dookoła historyjkami i porównaniami do transalpu (jeśli Twój partner zastanawia się nad wyjazdem i wolisz tego uniknąć – powstrzymaj go!)… I dlatego też nie dziwię się, że większość miejsc rozchodzi się wśród stałych klientów. 

Transalp - wyprawa rowerowa przez Alpy

Ja też zamierzam do nich dołączyć, bo jak pewnie zauważyłeś, transalp totalnie mnie oczarował! :)


Zobacz też:

 

37
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
SzczupakKrólWód
Gość
SzczupakKrólWód

Czy to jest artykuł sponsorowany?

Maciek
Gość
Maciek

IMO brak rzetelności dziennikarskiej… Sformułowanie „W ramach współpracy…” wcale nie jest jednoznaczne z określeniem „artykuł sponsorowany”. Współpracować można z kimś np. w ramach wolontariatu, a jeżeli otrzymuje się jakiekolwiek korzyści majątkowe to jest to „artykuł sponsorowany” i dobry dziennikarz/bloger zamieszcza taką informację z szacunku do swoich czytelników. No, ale widzę chłopak się wybił, sodówka uderzyła do głowy i można mieć swoich czytelników w czterech literach…. Powodzenia z takim podejściem do prowadzenia bloga (ale już beze mnie)

Maciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnienia
Gość
Maciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnienia

To nie ten Maciek co pisał o klockach! Mój komentarz był ironiczny (to chyba jasne). Pozdrawiam wszystkich, którzy uważają ze autor bloga powinien pisać obszerne artykuły, które wielu z nas czyta z zaciekawieniem (i rozbawieniem) jednocześnie nie czerpiąc z tego korzyści, finansując samemu wszystkie wyjazdy, kupując rowery do testów za własne pieniądze (zarobione chyba na nocnych zmianach, no bo w dzien jezdzi i pisze). A tak pewnie jedzie na taki Transalp, było na pewno do dupy (widać po zdjęciach) ale artykuł sponsorowany to napisał, ze spoko, kłamiąc jak z nut. Michał, może pisz zawsze na górze, ze sponsorowany, ze dzięki… Czytaj więcej »

mark adamsky
Gość
mark adamsky

No i pięknie

Kuba
Gość
Kuba

O którym podjeździe na Magurke pisałeś?;-)

Piotr Li
Gość
Piotr Li

Wow po prostu wow odchowam babasy to tez sie pewnie wybiore bo jestem jednym z tych co czytaja do konca (a pojade jak mnie zona pusci oczywiscie :p)
A na miejsce mozna dojechac tez pociagiem, z mojego miasta tam to jedynie 22h i 150euro :) i sie czlowiek wyspi

Tenfilip
Gość
Tenfilip

I obudzi bez roweru.

rob
Gość
rob

Super wpis, nie mogę się doczekać mojego transalpa za rok.

W jakim miesiącu najlepiej jechać?
Jaki miałeś zakres temperatur?
Czuć było w głowie i sercu na wyższych wysokościach zmęczenie?

Na jakich oponach jechałes i ile złapanych gum? Jak u reszty ekipy?
Brałes dętki na zmianę w razie gdyby mleko wyciekło?
Warto brać jakieś ochraniacze? Fullface bez sensu?
Miałbyś siłę zostać potem jeszcze by zaliczyć jakieś bikeparki w okolicy?

Czekam na wpis z listą zawartości plecaka

Dziękuję za pomoc,

Banka123
Gość
Banka123

Cześć
A co to za pudełeczko masz zamontowane w ramie spectrala? To seryjne wyposażenie?

Maciej
Gość
Maciej

Po przeczytaniu artykułu odechciało mi sie jechać na rychleby….

Dzeku
Gość
Dzeku

No tak, Rychleby to przy tym Myszka Miki ;)))

Konrad
Gość
Konrad

Bałbym się, szczerze mówiąc, jechać bez bukłaku. Jeden długi „bezwodny” podjazd przy upale potrafi rozłożyć na łopatki, kiedy woda się skończy…

Mikołaj Konior
Gość
Mikołaj Konior

Jadę aktualnie z Vietnamu do Polski – przekraczając Nepal, Pakistan, Chiny, Tadzykistan (Karakorum i Pamir Highway) robiłem po 2-3.5km przewyższenia na dzień na rowerze 45-55kg (dystanse w górach 70-120km dziennie czasem asfalt czasem szuter) a tu 8kg plecak i 1.5-2km przewyższenia. Chill-out time :D

cannonbiker
Gość
cannonbiker

Coś wspaniałego Michale taka wyprawa i te zdjęcia.
Poprostu muszę tam jechać w przyszłym roku. To już jest postanowione i wpisane do kalendarza.
Pozdrawiam.

piter614
Gość
piter614

Bardzo fajny artykuł,jak zawszę .Wyprawa bardzo widokowa i wymagająca

Odwiedź mój profil na
Instagram Top