Menu
Menu Szukaj

Hajlajtsy: Enduro Trails Adventure 2018, Bielsko-Biała

Świeżość. W ostatnich latach brakowało mi jej w polskim enduro, a w szczególności na bielskich zawodach Enduro Trails. Najwyraźniej do podobnych wniosków doszli organizatorzy, w drugiej edycji tego sezonu stawiając na zupełnie nową formułę Adventure. Jazda z przewodnikiem, totalna nieznajomość trasy i nastawienie na wycieczkowy fun, z pomiarem czasu w tle. Tylko czy w dzisiejszym enduro jest miejsce na taki powrót do korzeni…?


Pogoda to straszna…

Co myślę o pogodzie, wiesz już z relacji z Kluszkowiec. Udowodniła to po raz kolejny – poranne prognozy wskazywały albo na zero opadów. Ewentualnie burzę z intensywnymi opadami. Czyli po góralsku: abo bydzie padać, abo nie bydzie…

Pogoda to jednak taka suka szczwana sztuka, ze oszukała oba warianty. Bo choć burzy nie było, to całą drugą połowę zawodów dość upierdliwie padało.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Trasa obfitowała w liczne punkty widokowe, które zachwyciłyby niejednego miłośnika koloru białego.

Zagadka nr 1: kiedy przestało padać? Tak, oczywiście na mecie ostatniego OS-u.
Zagadka nr 2: gdzie w tym czasie był mój kombinezon przeciwdeszczowy? Podpowiedź: w domu.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Po co tyle o tym piszę? Bo doświadczenie pokazuje, że jeśli na zawodach pada, to na bank wszyscy ze wszystkiego będą niezadowoleni…

Ale tak nie było!

Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii o Enduro Trails Adventure, bo coś czuję, że mogą one być skrajnie różne. Choć te zasłyszane przy burgerze w Bike Barze (oczywiście przy słonecznej pogodzie), były zdecydowanie pozytywne. Jak również moja własna.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

To były bardzo fajne zawody!

I bardzo nietypowe…

Formuła wcale-nie-on-sight

Organizator przed zawodami zarzekał się, że rywalizacja nie będzie w formule on-sight, „bo nie ma fajnych ścieżek, których nikt nie zna”. Może coś w tym jest. Trasa okazała się ciekawą pętlą łączącą dziki OS1 znany chyba nawet niewielu lokalsom (zjazd z Magurki Wilkowickiej w rejonie Czarownicy) i OS2 poprowadzony oficjalnymi trasami (Dziabar i Dębowiec) wzbogaconymi odcinkami, które część z Was może pamiętać z wiosennej edycji (single ze szczytów Szyndzielni i Cybernioka).

I tu pewnie co bardziej wnikliwi czytelnicy drapią się w głowę…

OS1, OS2… Czegoś tu chyba brakuje?

Ano tak – były tylko dwa odcinki! W pierwotnym planie był też trzeci, z Koziej Góry, z fajowym pomysłem losowania wariantu zjazdu na szczycie (w ten sposób trasa połączyłaby wszystkie trzy rowerowe szczyty Bielska-Białej: Magurkę Wilkowicką, Szyndzielnię i Kozią Górę). Plany pokrzyżowała jednak wspomniana bohaterka drugoplanowa – pogoda – która opóźniła przejazd o ponad godzinę…

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Ale po ukończeniu OS2 chyba nikt specjalnie nie żałował odwołania trójki – decyzja została podjęta po głosowaniu zawodników. Do tego miejsca mieliśmy w nogach już ponad 40 kilometrów i 1500 metrów przewyższenia, co w połączeniu z deszczem, większości z nas dało nieźle w kość.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Stosunek ilości odcinków specjalnych do długości całej trasy może się wydawać taki sobie i pewnie większość krytyki skupi się na tej kwestii. Ale taka już była idea tej imprezy – miała być wycieczka adventure i była!

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Zwłaszcza, że aż do mety ostatniego odcinka, trasa była tajemnicą. Nie było żadnych mapek ani przecieków co do przebiegu OS-ów (czy nawet ich liczby) – ani przed startem, ani w trakcie zawodów! Dodatkowo pomogła w tym wszechobecna mgła i 20-metrowa widoczność utrudniająca orientację w terenie. Takie podejście sprawiło, że grupy, prowadzone przez przewodników, cały czas trzymały się razem, pokonując dziarskim tempem (że posłużę się eufemizmem…) długaśne dojazdówki.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

A nawet… rozjazdówki! Przed OS1 można się było rozgrzać, bo na pierwszej sekcji zjazdu (początek Czarownicy ze słynną ścianką) czas nie był mierzony. Jako że zawsze pierwszy OS idzie mi najgorzej, bo muszę się najpierw wczuć w jazdę po całym tygodniu siedzenia w biurze, „rozjazdówkę” uznaję za bardzo fajny pomysł!

Powrót do korzeni

Wszystko to spowodowało, że w dużym stopniu zawody Enduro Trails Adventure były powrotem do korzeni z czasów Enduro Trophy (pamiętamy [*] wpisujcie miasta). Nie do końca, bo jednak wywołane presją grupy mocne tempo na dojazdówkach trochę nie przystawało do dawnego jedzenia od schroniska do schroniska, ale jednak atmosfera i organizacja były dużo bardziej amatorskie, niż zwykle. Trochę się tego obawiałem, bo jednak nie bez powodu organizatorzy odeszli od standardów niesprzyjających profesjonalnej rywalizacji.

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

Tylko ile jest na naszych zawodach profesjonalistów…? Widać to było po uczestnikach – tylu nowych twarzy (ale też tych starych!) nie widziałem na zawodach już dawno! Do nich był też skierowany stosunkowo niski (jak na dzisiejsze standardy) poziom trudności tras. Mam tylko nadzieję, że nie zniechęcą się oni do startów z powodu jednej kwestii, do której można się przyczepić…

Oznakowanie trasy

Organizator od początku uprzedzał, że będzie ono bardzo „luźne”: ze strzałkami na drzewach i bez korytarza taśmy à la DH. I tak też było, dzięki czemu na bardzo słabo ostrzałkowanym OS1 zafundowałem sobie bonusowe 12-minut wypychu po przegapieniu zakrętu. Zresztą jak większość (tak się pocieszam)…

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018

No ale znów: jak Adventure, to Adventure! Kiedyś tak wyglądały wszystkie zawody enduro – to, czy umiejętność czytania terenu i oznakowania jest częścią tej dyscypliny, pozostaje otwartą kwestią do ciekawej dyskusji.


Podsumowanie

Formuła Adventure to dla mnie cholernie ciekawy eksperyment, który na pewno wywoła więcej takich dyskusji dotyczących przyszłości polskiego enduro. Nie spodziewałem się, że Enduro Trails zdecyduje się na tak odważny krok, który na pewno odbił się na frekwencji (około 150 osób). Ilość „zawodów w zawodach” była tu zdecydowanie niższa niż zwykle i… mi się taka odmiana bardzo spodobała! A Tobie…?

Enduro Trails Adventure Bielsko-Biała 2018


Wyniki

Mimo tylko dwóch OS-ów, najszybszy Roman Kwaśny z Trek Bielsko Racing spędził na trasie ponad 20 minut. Choć ściga się w mastersach, udało mu się wykręcić czas o ponad minutę lepszy od najszybszego w elicie Michała Martyki (Kellys Family Bikes). Do niego z kolei zaledwie 1,5 minuty stracił najlepszy junior: Maciek Pindel (też Trek Bielsko Racing), wbijając się na 5-te miejsce Open. Nieco większe różnice czasowe były w kategorii kobiet, którą niepodzielnie rządziła w Bielsku Joanna Światłoń z Eskimoo Racing Team.

Pełne wyniki znajdziesz na Pomiaryczasu.pl.


Zdjęcia

Linki do galerii zdjęć będę dodawał na bieżąco.


Zobacz też relacje z wcześniejszych imprez z tego sezonu:

…lub zaplanuj start w Mieroszowie za 2 tygodnie!

 

20
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
12 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
szczyrkowianinMattMichał LalikQdlaty123Ta czer Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomasz
Gość
Tomasz

Jak zwykle dobry artykuł, miałem przyjemność (lub nieprzyjemność) zgubić się z tobą na 1 oesie, górka dała popalić

Pozdrawiam

Robert
Gość
Robert

Dla mnie to były pierwsze zawody Enduro. Chciałem sprawdzić czym to się je, ale teraz nie wiem czy nazwać je maratonem, wypychem w błocie (1km przed Szyndzielnią) czy wycieczką familijną, bo a propos pierwszej i ostatniej uwagi, to na maratonach trasa (poza oesami) jest znacznie ciekawsza. Tutaj mieliśmy tylko asfalt i szerokie stokówki wysypane kamieniem. Spodziewałem się fajnych ścieżek podjazdowych, a było ich słownie zero, jeśli nie liczyć krótkiego, kilkudziesięciometrowego fragmentu podjazdu do schroniska na Magurce. Pomijam pogodę, bo na to nikt nie ma wpływu, ale nawet w słońcu trasy dojazdowe nie mogły by być chyba nudniejsze. Plus jeszcze asfaltem… Czytaj więcej »

Maciek
Gość
Maciek

Mijałem całą waszą pielgrzymkę jadąc po Rock’n’Rolli pod Kołowrotem. Akurat zaczynało padać, więc zrobiłem sobie godzinną przerwę w schronisku pod Kozią (później było już słonecznie do końca dnia). Bardzo się cieszę, że nie startowałem w tych zawodach: moknąć i spieszyć się i jeszcze za to płacić. Zamiast opłaty wpisowej zakupiłem 3 wjazdy kolejką i porządny obiad. Ano i czas zmierzyła mi Strava, może nie idealnie ale lepsze to niż nic. Morał z tego taki (żeby było coś poza narzekaniem): zawody powinny mieć luźniejszą formę. Kupić tyle pomiarów czasu, żeby były na wszystkich odcinkach. Umożliwić luźną jazdę między OSami. To pozwoli… Czytaj więcej »

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

w beskidzie śląskim nie ma już „fajnych ścieżek podjazdowych” albo w miarę podjężdzalna stokówka albo wypierdol parowem do zwózki drewna z lawinami małego AGD/średniego RTV. oczywiście są jakieś tam pierwiosnki (a raczej patrząc na to co było a jest to bardziej Chryzantemy) nie czyniące wiosny ja choćby czerwony pod beskidem…

Koleżka
Gość
Koleżka

This comment is a spam – co to znaczy? zostałem zbanowany? :D

Koper
Gość
Koper

Byłem wtedy na ścieżkach z kumplami. Widziałem przejeżdżające grupki z zawodów. Aż żałowałem, że nie wystartowałem :) pogoda była super, deszczowo, później słonecznie. Cudowna mgła dodawała klimatu. Osobiście bardzo lubię jazdę w deszczu. Taka enduro pogoda. Włóczyłem się 6 godzin po ścieżkach i gdyby nie fakt, że musiałem wracać do stolicy chętnie pojeździł bym następnego dnia. Za tydzień kolejny atak na ET, nie ukrywam, że mam nadzieję, że chociaż lekko zniczy Dziabarka :)

Andrzej
Gość
Andrzej

Ja jestem przykładem „nowej twarzy” na zawodach. Od kilku lat kibicowałem synom na zawodach enduro, nigdy nie startując. Po ogłoszeniu zawodów w nowej formule nie wahałem się ani chwili przed zapisaniem na listę startową. Wiem, że my amatorzy jesteśmy tylko tłem dla „prosów”, ale gdyby nie my to pewnie lista startowa zawierałaby góra kilkadziesiąt nazwisk. Moim celem było spotkanie się z ludźmi o podobnej pasji, przeżycie pięknej przygody i podołanie trudom zawodów co się udało. Na 1 OS nasz ostatnia grupa wystartowała podczas oberwania chmury. Wszyscy byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Kurtki (niektórzy mieli) na niewiele się zdały bo woda… Czytaj więcej »

Ta czer
Gość
Ta czer

Witam, Niezwykłe jest to jak różnie odebraliśmy te same wydarzenia. Chyba nawet zupełnie te same, bo byliśmy w jednej grupie. Możliwe że różnica w percepcji wynika z tego że były to moje pierwsze zawody Enduro, choć nie pierwsze zawody w ogóle (i nawet nie pierwsze rowerowe). Dla czytelności pozwolę sobie zachować te samą kolejność co w artykule. Pogoda: Dla ludzi koło których jechałem, i dla mnie też, ulewa była w jakimś sensie dodatkową przygodą. Pojawiały się nawet głosy w rodzaju „im gorzej tym lepiej”. Formuła: Dla mnie super – właściwie dla tego zapisałem się na te zawody. Co do „fajnych… Czytaj więcej »

Qdlaty123
Gość

Gliwice OQS AllMointain [*] pamiętamy. Na Enduro Trophy zawiązało się wiele przyjaźni. To se ne vrati…nie na co się oszukiwać.

Matt
Gość
Matt

Fajny tekst, ale zwrócę uwagę na kwestie językowe (bo wiem Autorze, że nie masz tego w d***):

„Niemniej jednak, jedząc już burgera w Bike Barze (oczywiście przy słonecznej pogodzie), zasłyszane opinie (jak również moja własna) były zdecydowanie pozytywne.”

– w tym zdaniu wszystko jest źle. Zaczynając od „niemniej jednak”, na koślawej konstrukcji z imiesłowem w stylu „idąc do szkoły, padał deszcz” kończąc. Inaczej – opinie, nawet te pozytywne, nie mogły jeść burgera w Bike Barze ;)

szczyrkowianin
Gość
szczyrkowianin

jak najbardziej poprawnie, chyba że jesteś Warszawy. Tam mówi się w pinglisz a kiedyś mówiono ponoć cyrylicą z czego do dziś zostało „chodzić piechotą na dwór” SIC!!

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Bikepark Serfaus-Fiss-Ladis, Austria

Bikeparki mają to do siebie, że ścierają się w nich różne kasty: nakręceni energetykami freeriderzy-downhillowcy i często niezbyt zorientowani w temacie endurowcy. W bikeparku Serfaus-Fiss-Ladis rozwiązano to w nietypowy sposób: obie grupy mają swoje trasy, na które obowiązują oddzielne karnety. Oczywiście sprawdziłem wszystkie!

Bikepark Serfaus Fiss Ladis


1. Trasy bikeparkowe

Bikepark właściwy wygląda dość typowo: 1 wyciąg (Waldbahn), 8 tras o różnym poziomie trudności (tak naprawdę to 1 niebieska, 2 czerwone i 2 czarne + warianty alternatywne), do tego plac treningowy z pumptrackiem, strefą slopestyle i poduchą do skakania. Jak zwykle jednak rozchodzi się o jakość wykonania poszczególnych elementów.

Milky Way

Długość: 3000 m
Trudność: niska


Główna linia niebieska, która mogłaby być wzorcem idealnego flow-traila. Płynne, wysokie bandy, dobre nachylenie i coś, co najbardziej mnie urzekło – narastający poziom trudności. Góra jest gładka i wymuskana, a im niżej, tym więcej atrakcji. Najpierw są to małe ziemne hopki, potem pojawiają się drewniane mini-wybicia, a pod sam koniec są to już pełnoprawne (choć dalej malutkie) stoliki, a nawet jeden double (niemożliwy do niedolecenia). Dzięki temu, początkujący już podczas pierwszego zjazdu czują progres. To najlepsza niebieska trasa bikeparkowa, jaką jechałem, idealna dla kogoś, kto chce się pożegnać z łatką „nielota”.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Vuelta + Morning Glory

Długość: 170 m + 750 m
Trudność: niska


Są to dwa alternatywne warianty w górnej (Vuelta) i środkowej (Morning Glory) części Milky Waya, o delikatnie wyższym (ale dalej zdecydowanie niskim) poziomie trudności. Idealne na rozgrzewkę, niezależnie od poziomu skilla.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Strada del Sole

Długość: 2800 m
Trudność: średnia


Jedna z dwóch głównych linii czerwonych. Jest to typowa trasa typu a-line, z przyjemnymi, średniej wielkości stolikami, płynnymi, wysokimi bandami i paroma drewnianymi wallride’ami. Brzmi groźnie? Niekoniecznie – jak na trasę do latania, Strada del Sole jest bardzo przyjazna początkującym i bardzo zachęca do nauki – wszystkie hopy mają wielkość idealnie dopasowaną do prędkości w danym miejscu oraz profil tolerujący niedoloty. Pewnie dlatego trasa ta przyjmuje większość ruchu – co niestety widać po tarkach… Mimo to, dla mnie jest ona jedną z najlepszych – gdyby coś takiego było gdzieś w Polsce, potrafiłbym naprawdę dobrze skakać, bo już po paru przejazdach umiejętności odczuwalnie rosną.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Freeride Trail

Długość: 370 m
Trudność: średnia / wysoka


Alternatywny wariant końcówki Strada del Sole, z paroma większymi hopami i drewnianymi konstrukcjami. Frajdę będą miały raczej osoby dobrze latające, ale turystycznie można się przewieźć, omijając największe przeszkody.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Supernatural + Supernatural 2.0

Długość: 610 m + 1850 m
Trudność: średnia


Druga, obok Strada del Sole, główna trasa czerwona. Na mapie wije się wzdłuż Milky Waya, ale niech Cię to nie zmyli! Jej totalnie odmienny charakter idealnie oddaje nazwa. To tak naprawdę trasa enduro z lekką nutką DH/FR, dobrze udająca naturalną linię, choć oczywiście dużo bardziej pokręconą i urozmaiconą od jakiegokolwiek szlaku. Kolor czerwony oznacza, że bez problemu pobawią się na niej osoby średnio-zaawansowane.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Hill Bill

Długość: 2450 m
Trudność: wysoka


Trasa dość trafnie określana jako enduro-freeride, choć osobiście na pierwszym miejscu dodałbym jeszcze „downhill”. Nawierzchnia jest w zdecydowanej większości naturalna, z dywanami grubaśnych i pokręconych korzeni. Do tego kilka stromych sekcji i hopek dla prosów. Zdecydowanie trafne jest więc jej oznaczenie kolorem czarnym, choć spokojnym tempem poradzi sobie z nią umiarkowanie zaawansowany endurowiec. Dopiero płynny przejazd na pełnej prędkości i z zaliczeniem wszystkich „ficzerów” wymaga zaawansowanych umiejętności.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Downhillstrecke

Długość: 1480 m
Trudność: wysoka


„Pucharówka”, której nie może zabraknąć w żadnym szanującym się bikeparku. Niestety w czasie naszej wizyty była ona zamknięta z powodu trwających prac przed zawodami Rookies Cup.


2. Trasy Single Trail

Serfaus-Fiss-Ladis to nie tylko bikepark, to też trasy „Single Trail”, rozrzucone po górach i teoretycznie obsługiwane przez aż 8 wyciągów (!), na które trzeba wykupić oddzielny karnet. To, i pierwsze spojrzenie na mapę powoduje opad szczęki i mimowolne wyszukiwanie noclegów.

…niestety czar pryska, kiedy zorientujesz się, że wszystkie zielone linie to drogi leśne i szutrowe, a rowerowe single (oznaczone kolorem pomarańczowym) są tylko trzy… Przez co mapa wyglądająca na co najmniej tydzień jeżdżenia, tak naprawdę do „obskoczenia” wymaga jednego dnia.

Co nie zmienia faktu, że będzie to rewelacyjny dzień! Wystarczyłaby jedna trasa – Frommestrail – żeby było warto go poświęcić. A zresztą, wystarczyłyby nawet same widoki, które wyprzedzają nawet Livigno (co niestety przyciąga też sporo turystów nierowerowych).

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Frommestrail

Wyciąg: Schnonjochbahn I + II
Długość: 7 km
Trudność: średnia


Wizytówka Serfaus-Fiss-Ladis. Trasa, która jest dla tej miejscówki tym, czym Hackelberg dla Saalbach-Hinterglemm. To długi (7 km), quasi-naturalny singiel z najlepszymi widokami i najlepszym flow (o ile uda Ci się powstrzymać przed zatrzymywaniem się bez przerwy na fotkę). Łączy sekcje flowtrailowe, alpejsko-szlakowe i typowo leśno-endurowe – jest tu po prostu wszystko! Jadąc, masz wrażenie, jakby ktoś wziął wszystkie trasy Enduro Trails i ułożył je jedna po drugiej – poczynając od Twistera, przez Stary Zielony, a na Dziabarze kończąc.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Frommestrail zdecydowanie trzeba zobaczyć, najlepiej minimum dwa razy – choć i po dziesięciu nie powinien się znudzić!

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Flustertrail + Zirbentrail

Wyciąg: Schnonjochbahn I + II / Almbahn
Długość: 2,1 + 2,2 km
Trudność: łatwa


Teoretycznie dwie trasy, ale nie da się ich przejechać osobno. Zaczynają się na szczycie Fisser Joch, czyli tam gdzie Frommestrail, ale zjeżdżają na drugą stronę góry. Początek to równie szybki, co kiepski trawers poprzecinany co kilka metrów kanałami odwadniającymi (chyba, że to miały być rollery/hopki, to przepraszam, ale nie wyszło). Potem jednak wpada się na kawałek naturalnej ścieżki z najlepszymi widokami ever, i o wszystkim się zapomina.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Druga część zjazdu (Zirbentrail) jest już dużo ciekawsza, głównie dlatego, że zaczyna się mniej więcej na linii lasu – tracą na tym widoki, ale zyskuje klimat. To porządny flowtrail, kończący się przy wyciągu Almbahn, którym można wrócić na szczyt (i start Frommestrail).

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bonus: Almbahn backcountry

Jeśli masz ochotę na odrobinę prawdziwego wysokogórskiego enduro, polecam szlak zaczynający się przy górnej stacji wyciągu Almbahm i okrążający szczyt zachodnią, a następnie północną stroną. To przepiękny singlowo-skalisty trawers, jakiego nie spodziewałbyś się po żadnym bikeparku (bo też nie jest on jego częścią). Po wypadnięciu na szuter, można wrócić na Flustertrail przecinając stok narciarski.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

A jak już eksplorujesz szlakowe „backcountry”, możesz też z szutru powyżej dolnej stacji Almbahn zrobić sobie wycieczkę tam-i-z-powrotem nad jeziorko Urgsee.

Scheidtrail

Wyciag: Komperdellbahn + Lazidbahn (Serfaus)
Długość: 2.3 km
Trudność: łatwa


Trasa, której nie zdążyliśmy przejechać przez czasy otwarcia wyciągów pokręcone jak ramówka Polsatu – każdy działa w innych godzinach, więc warto wstać wcześniej, żeby uniknąć nerwowego analizowania, co/gdzie/do której… My na przykład wypruwaliśmy sobie flaki, żeby zdążyć na wyciąg Komperdell (udało się 5 minut przed zamknięciem), po czym okazało się, że jego górny odcinek (Lazid) jest już od pół godziny zamknięty…

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Pozostaje więc analiza materiału na YouTube, z której wynika, że jest to trasa podobna do powyższych, czyli bardzo widokowy, ale niezbyt techniczny flow-trail, rozkręcający się w dolnej połowie. Jego zasadniczą wadą jest konieczność dojechania asfaltem do Serfaus oraz to, że po przejechaniu Scheidtrail, na dół musisz zjechać szutrem… Zmieni się to w 2019, kiedy ma zostać ukończony dolny odcinek wzdłuż wyciągu Komperdell.

A tymczasem, żeby uniknąć szutrowania, polecam zostawić sobie tę trasę na koniec dnia i po zamknięciu wyciągów, ze środkowej stacji wyciągu Komperdell/Lazid odbić na spacerowy trawers Panorama Genussweg (do 17:00 obowiązuje na nim zakaz jazdy na rowerze!), prowadzący do górnej stacji bikeparku. Dzięki temu do Fiss wrócisz przynajmniej porządną trasą.


Wyciągi

SFL zrobiło na mnie ogromne wrażenie już w samochodzie – wjeżdżając, czujesz się jak w Alpach zimą, bo gdzie się nie obejrzysz, kursuje gondola. Oczywiście część z nich jest skierowana głównie do turystów pieszych, ale i tak 9 wyciągów robi wrażenie!

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Jak już wspomniałem, obowiązują dwa karnety:

  • Bikepark Ticket – tylko wyciąg Waldbahn (cennik);
  • Trail Ticket – wszystkie pozostałe (cennik).

Ceny są podobne (37,50 € za 1 dzień), ale cennik bikeparkowy daje więcej opcji dla osób przyjeżdżających na dłużej. Dodatkowo, jeśli nocujesz w Serfaus-Fiss-Ladis, dostaniesz zniżkę z kartą Super Summer Card.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis


Poziom trudności

Bardzo zróżnicowany, co jest ogromną zaletą Serfaus-Fiss-Ladis – jest to idealne miejsce zarówno dla początkujących, jak i prosów. A w szczególności dla osób średnio-zaawansowanych, którym nawet najłatwiejsze trasy dadzą sporo frajdy, a te najtrudniejsze będą przystępnym wyzwaniem i motywacją do podnoszenia skilla.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Na jak długo?

Trudne pytanie… Jeśli nie spóźnisz się na wyciąg tak jak my, wszystkie Single Traile objedziesz w jeden dzień. Również bikeparkiem powinieneś się nasycić w ciągu jednego dnia (a z pewnością zdążysz zaliczyć wszystkie linie).

Wszystko więc zależy od tego, czy chcesz doszlifować swojego skilla kilkudniową jazdą w bikeparku – w takim wypadku warto te dni rozdzielić „regeneracyjną” jazdą po Single Trailach. Moim zdaniem, 3-4 dni to tutaj optymalny pobyt. Po pięciu będziesz już wystarczającym specjalistą od SFL, żeby udzielać o nim wywiadów w „Dzień dobry TVN”.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Jaki rower?

Tradycyjnie najlepszym wyborem będzie rower enduro/trail o skoku 140-170 mm (ze wskazaniem na na tę drugą liczbę), ale na trasach Single Trail oraz bikeparkowych trasach niebieskich i czerwonych, przy odrobinie skilla, bardzo dobrze sprawdzi się też hardtail. Z kolei zjazdówka przyda się raczej tylko na dwóch trasach czarnych. Nie ma też sensu zabierać tutaj e-bike’a – w 95% trasy prowadzą w dół.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Co zabrać?

Na Single Trailach wystarczy podstawowe uzbrojenie: otwarty kask i ochraniacze na kolana. Zabieranie zapasu jedzenia i dużej ilości picia nie jest konieczne, chyba że gardzisz Apfelstrudlem i Radlerem w restauracjach położonych przy wyciągach. Również bez mapy można się obejść, ale warto jednak mieć coś w telefonie.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

W bikeparku oczywiście warto mieć kask typu fullface i ochraniacze kolan, łokci i pleców (choćby w formie plecaka) – trasy bardzo prowokują do wychodzenia ze strefy komfortu, więc warto w miarę możliwości zadbać o to, żeby urlop nie skończył się przedwcześnie.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Jeśli chodzi o serwis, to na pewno przydadzą się zapasowe klocki hamulcowe. Resztę w razie potrzeby bez problemu załatwisz w bardzo dobrze zaopatrzonym bikeparkowym sklepie/serwisie. W najgorszym wypadku możesz też skorzystać z wypożyczalni (różne modele Kony).

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Na miejscu jest też oczywiście myjka dla rowerów – a w centrum Fiss, nawet… myjnia automatyczna!

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Lokalizacja i dojazd

Jak sama nazwa wskazuje, Serfauss-Fiss-Ladis składa się z trzech miejscowości, z których kluczową jest ta środkowa – Fiss. To w niej mieści się zarówno bikepark (z dużym darmowym parkingiem), jak i wyciąg wywożący na Frommestrail.

A tak bardziej ogólnie, mówimy tu o austriackiej części Tyrolu i sąsiedztwie takich miejscówek jak Ischgl, 3-Länder Enduro Trails, Bike Republic Sölden, czy (nieco dalej) szwajcarskie Sankt Moritz. Z południa polski to około 1000 km przez Czechy (winieta ok. 51 zł / 10 dni), Niemcy i oczywiście Austrię (ok. 38 zł / 10 dni).

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Dodatkowe atrakcje w okolicy

Wypad do Serfaus-Fiss-Ladis sam w sobie był dla mnie dodatkową atrakcją (przy okazji urlopu w Nauders), więc nie polecę Ci żadnych czasoumilaczy, nie licząc okolicznych miejscówek, jakie odwiedziliśmy – czyli 3-Länder Enduro Trails oraz Ischgl.

Z nich wszystkich, mam wrażenie że SFL jest najbardziej przyjazne rodzinom z dziećmi – atrakcje typu ścieżki spacerowe, tyrolki, jeziorka z placami zabaw itp. rzucają się tu w oczy na każdym kroku.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Bikepark Serfaus Fiss Ladis


Serfauss-Fiss-Ladis – werdykt

Jadąc do Serfaus-Fiss-Ladis miałem bardzo duże oczekiwania, napompowane przede wszystkim przez powodujące oczopląs mapy tras. Pod tym względem wizyta była rozczarowaniem, bo w praktyce ich ilość wystarczyła na dwa dni jazdy.

Bikepark Serfaus Fiss Ladis

Ale jak już pewnie się domyślasz, nie o ilość tu chodzi, a o jakość. Pod tym względem, SFL jest najlepszym bikeparkiem, w jakim byłem – zwłaszcza trasy niebieskie urzekły mnie swoim przemyślanym charakterem, a na czerwonych porządnie odświeżyłem umiejętność skakania. O wybitnym, hiper-widokowym Frommestrail nawet nie wspominam… Jeśli będziesz w okolicy, wpadaj koniecznie!

Bikepark Serfaus Fiss Ladis


Zobacz też inne miejscówki w Austrii:

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Czytaj kolejny artykuł

Miejsca: Ischgl, Austria

Będąc na wakacjach w Nauders, wizytę w Ischgl potraktowaliśmy jako bonus. Niespodziewanie jednak okazało się ono strzałem w dziesiątkę i jedną z najlepszych miejscówek, jakie z żoną odwiedziliśmy. Tutejsze trasy, mimo że dostępne z wyciągów (siedmiu!) to kwintesencja alpejskiego enduro. Może za wyjątkiem jednej… tej nazwanej „Enduro”.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Fot. Malwina Lalik @malveliva (również inne zdjęcia, na których jestem ;))


Trasy

Może brakuje mi wyobraźni przestrzennej, ale ogarnięcie układu wyciągów Ischgl nie udało mi się, dopóki nie zobaczyłem ich na żywo (a i tak myślałem, że jeden będzie wywoził w przeciwnym kierunku)… A to dlatego, że Ischgl to nie tylko Ischgl, ale też trasy (i wyciągi) po drugiej, szwajcarskiej stronie góry.

Kluczem do rozwikłania mapy jest zrozumienie, że „szczytem” rejonu są okolice Flimspitze – do tego punktu prowadzą dwa wyciągi z obu stron góry, choć na mapie wyglądają, jakby były jednym (położone idealnie w jednej linii).

Ischgl Bikepark Silvretta Arena


Vellitrail

Wyciąg: Silvrettabagn / Fimbabahn + Flimjochbahn
Długość: 8,0 km
Trudność: średnia+

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Vellitrail to główna trasa zjeżdżająca do samego Ischgl i wizytówka regionu. Zaczyna się genialnie, od prawdziwego wysokogórskiego szlaku prowadzącego między gigantycznymi głazami. Po krótkim (ale bolesnym ;)) podjeździe na drugą stronę grzbietu pojawia się więcej sekcji a la bikepark, z kilkoma sztucznymi przeszkodami.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Zabawa niestety kończy się wraz z pojawieniem drzew – stromy odcinek pokonywany na rozgrzanych do czerwoności hamulcach nijak nie pasuje do bardzo satysfakcjonującej reszty. Po pokonaniu „ścianki” czeka Cię jeszcze trudny odcinek po korzeniach i zjazd szutrem do centrum Ischgl (nie polecam odbijać pod koniec na szlak pieszy, chyba że jesteś trialowcem).

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Idalp Trail

Wyciąg: Silvrettabagn / Fimbabahn + Flimjochbahn
Długość: 3,1 km
Trudność: średnia

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Jadąc górnym odcinkiem Vellitrail, w pewnym momencie zauważysz odbicie w lewo na Idalp, czyli górną stację wyciągów gondolowych z Ischgl. W połączeniu z trasą Panzauer, jest to alternatywny wariant zjazdu na austriacką stronę. Zaczyna się od skalistej, technicznej sekcji, ale potem jest już tylko łatwiej. Uwaga, trasa przebiega szlakiem pieszym, więc trzeba zachować na niej szczególną uwagę. A najlepiej unikać jej w weekendy (wliczając piątki), kiedy ruch jest na niej dość duży.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Paznauner Trail

Wyciąg: Silvrettabagn / Fimbabahn
Długość: 8-11 km
Trudność: łatwa

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Trasa zaczynająca się z górnej stacji wyciągów gondolowych z Ischgl (Silvretta + Fimbabahn) i wracająca do ich środkowej stacji. Lub jeśli nie masz nic przeciwko asfaltowi poprzerywanemu krótkimi szlakowymi odcinkami – aż do centrum Ischgl (ja wybrałem szybszy powrót na górę). Podobnie jak na Idalp, w weekendy spotkasz tu sporo pieszych. Zresztą nawet bez nich, trasa ta mnie nie porwała – singlowe trawersy są urokliwe, ale większość wysokości traci się asfaltem… Jest to jednak jedyny alternatywny dla Vellitrail zjazd do Ischgl, więc jeśli nocujesz/parkujesz w tej miejscowości – pewnie i tak prędzej czy później go zaliczysz. Nie miej zbyt wygórowanych oczekiwań, a może spotka Cię pozytywne zaskoczenie.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Salaaserkopf Trail

Wyciąg: Silvrettabagn / Fimbabahn + Flimjochbahn
Długość: 10 km
Trudność: średnia

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Granią tam, ścieżką na dole z powrotem.

Przejdźmy do nieco liczniejszych tras po szwajcarskiej stronie góry. Zdecydowanie najlepszą z nich jest Saalaserkopf. Zresztą powiedzmy sobie wprost: to najlepsza trasa w Ischgl. I w zasadzie ogólnie jedna z lepszych, jakie jechałem, a już na pewno wśród tych dostępnych z wyciągu. Jej charakter jest podobny do opisywanej przeze mnie kultowej trasy Bormio 3000, choć w nieco łagodniejszej wersji.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Początkowy podjazd szutrem idącym wzdłuż austriacko-szwajcarskiej granicy po paru kilometrach zmienia się w epicki zjazd szlakiem graniowym, aż do tytułowego szczytu Saalaserkopf. Na nim ścieżka odbija na stronę szwajcarską, w dół, a następnie zawraca, prowadząc niemniej widokowym singlem wijącym się wśród alpejskich łąk i skał. Pod koniec czeka Cię jeszcze jeden szutrowy podjazd na górną stację TriderAlp (skąd zaczyna się trasa Trider Sattel).

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Trider Sattel – Flow Trail

Wyciąg: AlpTrider Sattel
Długość: 2 km
Trudność: łatwa

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Trasa, na którą nie musisz się specjalnie wybierać, bo i tak w końcu na nią trafisz przy okazji objeżdżania innych – chociażby w ramach pętli Schmuggler Freeride (o której za chwilę). To typowa dla Ischgl wariacja na temat flowtraila, z dość kamienistą nawierzchnią i żwirem w zakrętach. Mimo to, przejechałem ją z przyjemnością, i to kilkukrotnie.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Trider Sattel – wariant szlakowy

Wyciąg: Silvrettabagn / Fimbabahn + Flimjochbahn (lub Flimsattelbahn od strony Szwajcarskiej)
Długość: 3 km
Trudność: średnia / wysoka

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Tę samą nazwę niektóre źródła podają dla szlaku pieszego ze szczytu Flimjoch, kończącego się na starcie Flow Traila – można je więc połączyć w jeden przejazd. Szlakowa góra ma jednak zupełnie odmienny, naturalny charakter – a to właśnie naturalne trasy stanowią największą siłę Ischgl. Szlak Trider Sattel zaczyna się dość niepozornie, graniowym singlem z epicką panoramą 360 stopni. Pod koniec zmienia się w kamienistą ścieżkę o trudności S2+. Prawdziwe enduro – w przeciwieństwie do idącej równolegle… trasy enduro.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Enduro Trail

Wyciąg: Flimsattelbahn
Długość: 4 km
Trudność: łatwa

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

To jedna z tych tras, które pokazują, że właściciele bikeparków nie mają jeszcze pojęcia, co to jest „enduro”. Zjazd „Enduro Trailem” nie ma z nim nic wspólnego, bo to po prostu flow-trail, tylko nieco bardziej kamienisty. Jedyny endurowy element – może poza paroma skałami – to długość. Trasa wije się wzdłuż całego wyciągu Flimjochsattel, będąc tym samym najprostszym i najszybszym wariantem zjazdu na szwajcarską stronę góry.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Flimjochtrail

Wyciąg: Flimjochbahn
Długość: 3,0 km
Trudność: łatwa

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Nowiutki, miejscami naturalno-kamienisty flow-trail wzdłuż wyciągu Flimjochbahn. Nie wiem, kiedy został otwarty, ale mam wrażenie, że parę dni przed moim przejazdem. Może dlatego niektóre zakręty wymagały dopracowania lub były pokryte luźnym żwirem (zmora Ischgl). Jednak poza tym, trasa całkiem mi się spodobała – z tych „sztucznych” (zbudowanych dla rowerzystów), jest jedną z przyjemniejszych, bo sporo na niej elementów naturalnych.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Duty Free Ride

Wyciąg: Doppelstöckige Pendelbahn
Długość: 6,8 km
Trudność: łatwa

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Oficjalna trasa zjeżdżająca do Samnaun, czyli szwajcarskiej wioski, z której ruszają wyciągi (jeśli nie po drodze Ci do Ischgl). I która leży w strefie bezcłowej – stąd fajna gra słowna w nazwie. Niestety nazwa jest jedyną fajną rzeczą, bo sam zjazd to częściowo szutry, a częściowo singiel wykopany nieco na siłę… A na koniec jeszcze asfaltowo-szutrowy podjazd, bo trasa tak naprawdę kończy się w miejscowości Laret. Jeśli zacząłeś jazdę w Ischgl (czyt. nie masz samochodu w Samnaun), zdecydowanie sobie odpuść.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena


Schmuggler Freeride / Schmuggler Trail

Pętla składająca się z najlepszych tras schodzących na obie strony góry, jest wizytówką Ischgl i idealnym pomysłem na pełny dzień jazdy. Nazwę zawdzięcza strefie bezcłowej, o ile zdecydujesz się na zjazd do szwajcarskiego Samnaun (jak wyżej – nie polecam).

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Wariant domyślny składa się z tras:

  1. Wjazd wyciągami z Ischgl na szczyt Flimjoch i zjazd na szwajcarską stronę trasami Salaaserkopf, Trider Sattel (Flow Trail) i Duty Free Ride (opcjonalnie).
  2. Powrót wyciągami na Flimjoch i zjazd do Ischgl trasą Vellitrail.

Oczywiście trasy można podmienić (np. Enduro Trail zamiast Salaaserkopf i Idalp/Paznauner zamiast Vellitrail), niemniej jednak polecam wariant opisany powyżej, ze względu na rewelacyjny Salaaserkopf Trail.


Inne wycieczki enduro w okolicy

Muttenjoch

Z Malwiną skupiliśmy się na trasach dostępnych z wyciągu, ale jedną z najczęściej polecanych tras jest epicka wysokogórska (czyt. dużo noszenia) wycieczka enduro na Muttenjoch – szczyt leżący po przeciwnej do wyciągów stronie doliny. Jej opis znajdziesz na blogu mamby.

Fot. Whgler [GFDL or CC BY-SA 3.0], Wikimedia Commons

Fuorcla val Gronda

Jeśli zaś spodobała Ci się widokowa grań na Salaaserkopf, możesz kontynuować nią jazdę zjeżdżając do schroniska Haidelberger Hutte. Powrót będzie oznaczał długie kilometry szutrem (na szczęście w dół), ale chodzą słuchy, że warto.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Fimberpass – mini-transalp

Będąc już w schronisku Heidelberger, możesz też wdrapać się z rowerem na plecach na przełęcz Fimberpass, a następnie zaliczyć z niej epicki, prawdziwie alpejski zjazd do miejscowości Vna/Ramosch w Szwajcarii – jest to jeden z etapów transalpu, który niedawno przejechałem. Problem w tym, że zjazd kończy się zupełnie po drugiej stronie góry, niż Ischgl… Przyda się partner-kierowca… lub dogłębna analiza rozkładu jazdy autobusów. Możesz np. zostawić samochód w Ramosch, a następnie szwajcarskim Postbusem z bagażnikiem na rowery (linia 921) dojechać do wyciągu w Samnaun, gdzie rozpoczniesz rowerową część dnia.

Transalp - relacja, rower, pakowanie, porady praktyczne


Poziom trudności

Przed wyjazdem do Ischgl słyszeliśmy sprzeczne opinie – część osób mówiła, że to trudna miejscówka, inni że… nudna. Pojechaliśmy więc sprawdzić to na własnej skórze i okazało się, że obie strony mają rację. Trasy w Ischgl są albo rewelacyjne (te szlakowe), albo nijakie (single rowerowe).

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Przez to trudno jednoznacznie określić ich poziom trudności… Na pewno nie jest to najlepsze miejsce dla początkujących, którzy nie będą w stanie cieszyć się najciekawszymi trasami – na nich przydadzą się co najmniej średnio-zaawansowane umiejętności.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Jaki rower?

Enduro lub ścieżkowiec. O poziomie trudności najbardziej wymagających sekcji decyduje głównie skalista nawierzchnia i ciasne zakręty, więc duży skok nie jest niezbędny. Myślę, że spokojnie można się tu wybrać również na hardtailu. Znacznie bardziej od milimetrów zawieszenia, przydadzą się mocne opony i hamulce.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Warto też nastawić się na podjazdy – na najlepszych trasach jest ich… trochę. Tyle, że zabieranie e-bike’a raczej nie ma sensu, bo nawet jeśli zdecydujesz się na rower DH, dasz radę je wypchnąć. Warto jednak mieć świadomość, że pokonanie niektórych tras pochłonie trochę energii i czasu.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Co zabrać?

Jeśli chodzi o uzbrojenie, to zdecydowana większość jeździ tu „na lekko”, czyli w otwartych kaskach i ewentualnie ochraniaczach na kolana. Tyle że zdecydowana większość niezbyt ogarnia… Jeśli chcesz trochę poszaleć, polecam jednak lekkiego fullface’a i ochraniacze na kolana+łokcie.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Przyda się też plecak z piciem lub bidon, bo niektóre trasy są długie i oddalone od schronisk. Spakuj też do niego lekką kurtkę przeciwdeszczową/wiatrówkę, bo pogoda na prawie 3000 m n.p.m. jest nieco inna, niż w cieplutkim centrum Ischgl (pod jerseya warto założyć koszulkę termoaktywną).

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Ostatnia bardzo ważna rzecz to mapa w telefonie – niezbędna! Wrzucona na początku tego wpisu oficjalna mapka typu „wszystko-w-jednym” nijak nie pomaga w zrozumieniu układu tras, a już tym bardziej w znalezieniu tych najlepszych. Oznakowanie w terenie też pozostawia wiele do życzenia. Bez wcześniejszego researchu i przyzwoitej mapy w telefonie (ja korzystałem głównie z aplikacji Mapy.cz) raczej nie masz szans na sprawne przejechanie wszystkich najlepszych linii.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Na jak długo?

W Ischgl spędziliśmy 2 dni i wystarczyło to na sprawdzenie wszystkich tras. Na te najlepsze, składające się na pętlę Schmuggler Freeride, wystarczy jeden dzień, ale czy zaufasz mi na tyle, żeby olać wszystkie pozostałe? Mam nadzieję, że nie ;) Polecam więc zostać na 2-3 dni, żeby na spokojnie wszystko sobie sprawdzić. Opisane wyżej wycieczki enduro w okolicy to kolejne 2-3 dni jazdy.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Pro-tip: podobnie jak w Saalbach-Hinterglemm, w Ischgl dostaje się karnet gratis do noclegu. Warto więc zostać na noc, nawet jeśli ceny w tym luksusowym kurorcie na pierwszy rzut oka potrafią przyprawić o zawrót głowy.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Lokalizacja i dojazd

Podobnie, jak opisywane przeze mnie niedawno Nauders, Ischgl leży w odległym, ale dobrze skomunikowanym zakątku Austrii, oddalonym od południa polski o około 900-1000 km.

Ischgl Bikepark Silvretta Arena

Jak już wspomniałem, wyciągi i trasy łączą dwie strony góry, więc jazdę można zacząć w dwóch miejscach: Ischgl (no shit) i Samnaun (w Szwajcarii). Drugi wariant może być korzystny, jeśli przyjeżdżasz „na chwilę” w ramach pobytu w innym miejscu.


Ischgl – werdykt

Ischgl to trochę „nierówna” miejscówka. Linie typowo rowerowe reprezentują raczej średni poziom i w zasadzie trudno powiedzieć, do kogo są skierowane – początkujący będą na nich walczyć z luźną nawierzchnią, a ci bardziej doświadczeni raczej nie znajdą na nich nic ciekawego. Mimo to, wizyta tutaj była jednym z najlepszych dni naszych alpejskich wakacji – a to ze względu na szlaki i naturalne trasy przystosowane dla rowerzystów. Dla nich zdecydowanie warto tu przyjechać!

Ischgl Bikepark Silvretta Arena


Zobacz też inne miejscówki w Austrii:

 

19
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Vasya
Gość

Coraz rzadziej zabieram zdanie przy ocenie miejscówek bo nauczyłem się, że to bardzo indywidualna sprawa, każdy ma inne oczekiwania i potrzeby, umiejętności i doświadczenie. Ale co do Ischgl to będę zabierał zdanie zawsze. Byłem w wielu miejscach na rower, ale to miejsce to była totalna porażka. Jeśli ktoś więc lubi np enduro typu Bielsko, Magurka Wilkowicka, czyli naturalne single oraz też trasy bikeparkowe to odradzam z całą stanowczością. Cisną się na usta same inwektywy, jak ktoś wymienia tą miejscówkę jako miejscówkę enduro. Stracone 4 dni, zdarte klocki na źle poprowadzonych trasach i nuda na gliniastych, gównianych szlakach przy wyciągu. Może są… Czytaj więcej »

Tomek Kaśków
Gość
Tomek Kaśków

W niedzielę wróciłem z ISCHGL – byłem trzeci raz – nie zgadzam się z ani jednym zdaniem – trzy razy bym pieniędzy nie marnował bez sensu :)

marina
Gość
marina

…może po prostu uprawiasz turystykę rowerowa -i nic w tym złego

Andref
Gość
Andref

Ja tam (ładnych) parę lat temu spędziłem 10 dni i wyjeździłem się jak zły ;)
https://flic.kr/s/aHsk78jMZ5

Mac Zak
Gość
Mac Zak

Długo czekałem na twój opis Nauders ale kiedy termin minał, zdecydowałem się eksplorować Davos Klosters. Wpadłem na tą szwajcarska krainę traili zwabiony najdłuższą sekcją northshorową jaką widziałem na youtubie https://youtu.be/DGlmmndVkVg Skala trudności podobna jak przy twoim opisie z Ischgl choć różnie bywa. Przeważa ogromna sieć naturalnych szlaków pieszo-rowerowych dostępnych w obu kierunkach. Kolejki w cenie wraz z bike hotelami a wszystko spięte jeszcze szwajcarską koleją. 1000km z BB polecam

Mir
Gość
Mir

A ja potwierdzam wypowiedz Vasya ,trasy to XC dla golinóg,nuda jak cholera faktycznie można pojechać z dziewczyną albo żoną będzie zadowolona ;)

Andrzej
Gość
Andrzej

Pytam serio :-). Wiem co oznacza epos, epopeja, epika czy przymiotnik epicki w historii kultury czy teorii literatury. A co po polsku oznacza epicki trip, epicka trasa, wycieczka, zjazd czy widok (gdzie indziej znalazłem epicka muza w słuchawkach na szlaku)? Pozdrawiam Michale.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top