Menu
Menu Szukaj

Bikeporn: Whyte E-150 S 2020

Whyte jest jedną z marek, które długo zwlekały z premierą górskiego e-bike’a. Cierpliwość wynagrodził dwoma różniącymi się skokiem modelami opartymi o system Bosch 4. generacji: E-150 i E-180. Do testu otrzymałem ten pierwszy wariant.


Rower przetestowałem dzięki współpracy z Whyte Bikes Polska.


Whyte S-150 S 2020
Jak sama nazwa wskazuje, Whyte E-150 ma 150 mm skoku, więc teoretycznie jest spokrewniony ze ścieżkowo-endurowym S-150, prawdopodobnie najlepszym modelem w gamie marki – kliknij w te niebieskie literki, żeby przeczytać jego test.
Whyte S-150 S 2020
Skąd taki wybór? Przy projektowaniu pierwszego modelu e-MTB, priorytetem dla Whyte’a było zachowanie charakteru analogowych rowerów tej marki, czyli przede wszystkim geometrii łączącej stabilność w trudnym terenie z łatwym i płynnym pokonywaniem zakrętów.
Whyte S-150 S 2020
A nawet bardzo dużo życia, o czym bardziej rozpiszę się w teście. Ale nie będzie wielkim spoilerem, jeśli zdradzę, że E-150 skręca tak, jak każdy Whyte powinien – czyli pochyla się prawie sam i tnie łuki jak na nartach – pisałem o tym już w pierwszych wrażeniach z jazdy na modelu E-150 RS. DNA marki jest odczuwalne od pierwszych metrów.
Whyte S-150 S 2020
Ta charakterystyka wynika nie tylko z rozmiaru kół, ale też bardzo (bardzo!) nisko położonego środka ciężkości. Poza typowym dla Whyte’a suportem pod ziemią, robotę robi sprytnie umieszczony silnik i bateria.
Whyte S-150 S 2020
Ale – wracając do środka ciężkości – dzięki małemu napędowi udało się też zastosować pomysł znany ze Specializeda: akumulator „wsunięty” pod silnik zamontowany pod kątem. Dzięki temu bateria schodzi najniżej, jak to możliwe – aż do suportu. A ponieważ jest to ogniwo o pojemności 625 Wh (więc ważące mniej więcej tyle co Sanok), ma to ogromne znaczenie dla prowadzenia. Wysoka pojemność domyślnego ogniwa jest zresztą jednym z najlepszych ficzursów nowego Boscha. A to nie koniec – chodzą słuchy po mieście, że w przyszłości pojawi się jeszcze większy akumulator (700 Wh?), z którym rama E-150 jest kompatybilna.
Whyte S-150 S 2020
Boli mnie tylko fakt, że Whyte nie przewidział opcji szybkiego demontażu akumulatora. To znaczy nie jest tak, że jest zaspawany i cześć – jeśli masz minimum umiejętności serwisowych (pro-tip: kalendarz z gołą babą daje +5 bonusu), bez problemu sobie z tym poradzisz, o ile nie zniechęci Cię widok wiązki kabli po odkręceniu dolnej osłony. Ale jeśli przechowujesz rower w miejscu bez dostępu do prądu (np. na wakacjach), może to być kłopotliwe.
Whyte S-150 S 2020
Domyślnie akumulator ładuje się w rowerze, za pomocą gniazda „Energy”, trollującego firmę Rich Energy, z którą Whyte wygrał proces o splagiatowane logo. Osłona to po prostu gumowy kapturek, więc silnik uruchomi się nawet z niezabezpieczonym gniazdem – ryzykowne! Po kilku jazdach w ultra-błocie i wizycie na myjni gniazdo było wprawdzie suche i czyste, ale po pro-brytyjskim Whyte spodziewałem się bardziej idiotoodpornego rozwiązania.
Whyte S-150 S 2020
Widok mocno wystającej lewej strony (odpowiedzialnej za chłodzenie) początkowo mi przeszkadzał, ale szybko o tym zapomniałem.
Whyte S-150 S 2020
Ewidentnym błędem jest natomiast wyprowadzenie przewodu hamulca i linki przerzutki w najniższym punkcie roweru. Zwykle bronię kabli biegnących pod suportem, bo w analogach skutecznie zabezpiecza je zębatka. Tu jednak obudowa silnika jest najbardziej wystającym elementem, skazanym na regularny kontakt z pokonywanymi progami i wiatrołomami.
Whyte S-150 S 2020
Ostatnim elementem systemu Boscha jest kontroler. Delikatnie mówiąc, nie jestem jego najgorętszym fanem. O ile brak możliwości postawienia roweru do góry kołami da się obejść (lekkie dokręcenie obejmy umożliwia obrócenie manetki telewizorkiem w dół), tak ergonomia przycisków umieszczonych nad kierownicą pozostawia sporo do życzenia. Słaby jest też 5-kreskowy wskaźnik baterii, który nie pozwala precyzyjnie kontrolować zużycia prądu (choć i tak jest lepszy od zupełnie bezużytecznych wskazań zasięgu). Projektował to jakiś baran, niestety nie zodiakalny.
Whyte S-150 S 2020
Majątku nie powinna też kosztować stalowa, 34-zębna zębatka. Korba ma jedyną słuszną (w elektryku z suportem na wysokości 330 mm) długość 165 mm.
Whyte S-150 S 2020
Bardzo rozsądnie dobrano też hamulce: SRAM Guide RE, czyli połączenie klamek Guide z 4-tłoczkowymi zaciskami Code poprzedniej generacji. To model teoretycznie dedykowany elektrykom, który już wielokrotnie pojawił się na blogu – niekoniecznie w elektrykach – i bardzo go polubiłem. Obie tarcze mają 200 mm, a tylny zacisk zamontowano na eleganckim adapterze w standardzie Flat Mount, który jakoś nie chce się przyjąć w MTB.
Whyte S-150 S 2020
PS. Z czym Ci się kojarzy magnes czujnika prędkości…?
Whyte S-150 S 2020
Szybciej od Flat Mounta przyjmują się widelce o skróconym offsecie, których Whyte był jednym z pionierów. W zestawieniu z kołami 27.5″ wciąż są jednak rzadkością. Krótszy offset stabilizuje prowadzenie podobnie jak płaski kąt główki ramy (tutaj: 65 stopni), ale jednocześnie skraca odległość piasty od suportu. Innymi słowy, nieco „chowa” przednie koło pod ridera, ułatwiając jego dociążanie w zakrętach.
Whyte S-150 S 2020
Tylne zawieszenie kontroluje Rock Shox Deluxe Select+ RT z dwoma ustawieniami tłumienia kompresji: otwartym i tak-trochę-zablokowanym. Na upartego można je wykorzystać na długich dojazdach asfaltem, choć bardziej żeby podnieść nieco zawieszenie, niż zapobiegać bujaniu.
Whyte S-150 S 2020
Wspomniane już opony w rozmiarze 27.5 x 2.5″ pochodzą od WTB.
Whyte S-150 S 2020
Co jednak najważniejsze, obie opony są w wersji Tough / High Grip, czyli z pancernym zjazdowym oplotem i miękką mieszanką. Genialna decyzja product managera, który poświęcił niską masę na rzecz użyteczności – tak powinno być w każdym e-bike’u!
Whyte S-150 S 2020
Trochę tylko obawiałem się ich szerokości, ale 30-milimetrowe obręcze WTB KOM Trail i30 nadają im odpowiedni profil. Piasty to własny produkt Whyte. Szkoda, że przednia nie ma powiększonych końcówek „Torque Caps”, którymi producent chwali się w specyfikacji…
Whyte S-150 S 2020
Logo Whyte znajdziesz też na całym orurowaniu, na które składa się m.in. sztyca regulowana o skoku 125/150/170 mm zależnie od rozmiaru (a rozmiarów jest aż pięć!). Podobnie jak do tej pory, jest to po prostu przebrandowany TranzX, tyle że nowszy model. Wygląda nieco inaczej, ale działa równie dobrze i ma wygodną, solidną manetkę – zero zastrzeżeń.
Whyte S-150 S 2020
Siodło Whyte ma specyficzny kształt – zależnie od roweru, uważam je za wygodne lub niewygodne. W E-150 akurat okazało się wygodne, mimo że na elektryku siedzi się sporo. Niezbadane zjawisko.
Whyte S-150 S 2020
Swoją drogą, wybacz spaghetti z poprzedniego zdjęcia – po spięciu wszystkiego jednym zipem okazało się, że długość wszystkich przewodów jest odpowiednia. Nie jestem tylko przekonany do mocowania kabla kontrolera – to mniej więcej taki sam high-tech, jak opisana wyżej zaślepka gniazda ładowania… Byłoby to znośne w jakimś Haibike’u, ale u Whyte…?
Whyte S-150 S 2020
35 mm to nie tylko średnica mocowania, to też długość mostka – w końcu brytyjska marka to czołowy przedstawiciel geometrii progresywnej.

Whyte E-150 S

Cena: 24 999 zł
Dostępne rozmiary: XS/S/M/L/XL
Masa: ok. 24,2 kg (rozmiar S, z pedałami, na mleku)
Strona producenta


Bonus: Pozostałe elektryczne nowości w ofercie Whyte 2020

Whyte E-150 RS

Whyte E-150 RS – 27 699 zł

Prezentowany tu rower jest też dostępny w bardziej wypasionym wariancie wyposażenia RS. Rama i układ napędowy są identyczne, ale za dodatkowe 2700 zł dostajesz lepszy widelec (Lyrik Select+ RC z Chargerem 2.1), napęd (SRAM X01 Eagle, ale z tanią kasetą NX) i hamulce (Code R). Inne są też opony (sprawdzone Maxxisy) i sztyca regulowana (Crank Brothers). Różnica w klasie osprzętu nie jest więc duża, ale w cenie (relatywnie) też nie – pewnie dużo osób zdecyduje się na ten wariant.

Whyte E-180 RS

Whyte E-180 RS – 30 999 zł

Kolejne 3300 zł dopłaty będzie wymagał E-180, czyli druga tegoroczna nowość e-MTB w gamie Whyte’a. Dużo osób wychodzi z założenia, że skoro w podjeżdżaniu pomaga im silnik, to po co się ograniczać w kwestii ilości skoku? To właśnie rower dla nich: 180 mm, wypasiona amortyzacja ze sprężyną z tyłu, a do tego zjazdowe hamulce i dodatki od Race Face. Różnice są też oczywiście w geometrii (główka 64°!), choć dostępne są tylko dwa rozmiary. O ile E-150 celuje w Specializeda Turbo Levo, tak E-180 jest godnym konkurentem Kenevo.

Whyte Hoxton / Winchelsea / Gosford

Whyte Gosford – 19 199 zł

Whyte wypuścił też serię rowerów opartych na napędzie Fazua Evation: Gosford i Winchelsea to gravele różniące się głównie oponami i klasą osprzętu, a Hoxton jest rowerem hybrydowym / miejskim. Właśnie na tym ostatnim miałem okazję zrobić rundkę zapoznawczą po bielskich ścieżkach, podczas której przekonałem się, jak bardzo napęd Fazua różni się od Boscha czy Shimano. Oferuje wyraźnie niższą moc i małą baterię (250 Wh), ale wynagradza to bardzo niewielkimi wymiarami i masą. Do tego praktycznie nie stawia oporów, a w razie czego można go zdemontować i zastąpić zaślepką. Nie jestem przekonany, na ile Fazua sprawdziłaby się w enduro, ale jej cechy idealnie pasują do takich rowerów jak Gosford czy Hoxton – subtelne wspomaganie pomaga przy rozpędzaniu i na długich, stromych podjazdach, a podczas normalnej jazdy – z prędkością powyżej 25 km/h – jest niezauważalne.


Zobacz też:

 

35
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
22 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
KrzystzofdaswujekemanKrzysztofJohnny Stag Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
GoBi
Gość
GoBi

Witam, jestem Tomek i jestem uzależniony od roweru od kilkunastu lat…

Mateusz
Gość

„otacza go blacha o grubości 6 mm” – błąd. Nie jest to blacha, tylko płyta. Nie ze względu na grubość, bo te na siebie zachodzą, tylko na sposób obróbki i montażu.

Johnny Stag
Gość
Johnny Stag

Hej Mateusz, a możesz przytoczyć użytą przez Ciebie definicję płyty lub podać jakieś źródła tej definicji? Generalnie nie spotkałem się z określeniem płyta na coś takiego jak tutaj.
Znając starszych specjalistów, myślę, że nazwali by to powłoką konstukcyjną. Ze względu na zakrzywienie przestrzenne.
Z tym, że w języku nie-koszernie-branżowym dużo mniej razi użycie słowa blachą niż płyta…

Nie żebyśmy musieli tworzyć tu forum branżowe, ale jak już temat na tapecie:)

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Powiedziałbym, że blacha jest obrabiana plastycznie poprzez walcowanie. Płyta zaś jest zazwyczaj odlewem obrabianym następnie poprzez skrawanie i szlifowanie.

Marcin
Gość
Marcin

Bardzo mnie ciekawi jaki trzeba mieć sprzęt, żeby cykać takie FOTY!!! <3 A co do roweru to petarda. Jeśli ktoś potrzebuje czegoś jeszcze niech pierwszy rzuci kamień…

Tomek
Gość
Tomek

„kliknij w te niebieskie literki, żeby przeczytać jego test” – naprawdę w dzisiejszych czasach ktoś miał jeszcze problem z ogarnianiem odsyłaczy, że tak to wpisałeś…?

Quilong
Gość
Quilong

To byl taki zart ze strony Michala.

Adam Miał
Gość
Adam Miał

Dla mnie dalej jest troszkę za gruby i za ciężki ;). Czekam na test elektryka z napędem Fauza.

Rafał
Gość
Rafał

To chyba trzeci (drugi aluminiowy) „ładny” elektryk na rynku. Po YT Decoy i Turbo Levo.
Czekam z ciekawością na wyniki testu.

Zierniol
Gość
Zierniol

hmm moim zdaniem Focusy Sam2 czy Jam2 też źle nie wyglądają, ale to byłoby tyle.

Tenfilip
Gość
Tenfilip

Fajny wpis, jak zawsze. Ale bys skrobnal cos o tym,czy da sie odblokowac, bo to w sumie kluczowe.

Marek
Gość
Marek

Czemu przerzuciles się na S? 430 reacha nie za mało? Jak dobrze pamiętam miałeś kiedyś Whyte chyba z reachem 455 +/-

Jestem Twojego wzrostu.

Cris
Gość
Cris

Whyte jest spoko, ale w tej kwocie wolałbym Treka Rail 7 na kołach 29. Geometria podobna, silnik Boscha ten sam i na dzień dobry dostajemy 15% rabatu bez większych i trudnych negocjacji ;)

MacGon
Gość
MacGon

Pierwszy raz się odzywam, choć czytam od dłuższego czasu. Mam wrażenie, że Michał chyba nie zauważył nowych modeli elektrycznych Cannondale – szczególnie Habit wypada dobrze ….
W Austrii na premierze było wielu redaktorów i blogerów, którzy pozytywnie oceniali

Pablo
Gość
Pablo

Bardzo fajny i rzeczowy opis, pomaga w weryfikacji a to oto chyba chodzi. Dla mnie rower trochę nie dopracowany co potwierdza opis. 25tysi za maszynę w której muszę wymienić połowę żeby się nie wkur… Na trasie to kicha. Tyle odemnie.

Quilong
Gość
Quilong
das
Gość
das

mam whyte t130 i rower zajebisty, jeden z lepszych jakie miałem a trochę się tego przewinęło

Krzystzof
Gość
Krzystzof

Pod wieloma względami mój starszy Scott Genius jest o wiele lepiej dopracowany a sporo tańszy więc jeszcze jest spory margines finansowy na tuning.

Z nowości za większą kasę bardziej ciekawie wypada Haibike z silnikiem TQ – chyba najlepszy obecnie napęd dla E-MTB.
Nie wiem jednak jak by mi pasował geometria – na tych które testowałem w ubiegłym roku nie czułem się dobrze.
W sumie jest jeszcze sporo innych ciekawych maszyn i jak dla mnie White nie powala w porównaniu do konkurencji ani prezencją ani parametrami ani ceną.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top