Menu
Menu Szukaj

Bikeporn: Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Czy Dartmoor Bluebird Pro 27.5 skrywa jeszcze jakieś ciekawostki, po odsłonięciu najskrytszych detali jego odpowiednika na dużym kole…?


Rower testuję dzięki współpracy z dystrybutorem Dartmoora, firmą Velo.


Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Odpowiadając na pytanie ze wstępu: i tak, i nie. Oba Bluebirdy testuję w tej samej specyfikacji Pro, więc ich wyposażenie jest niemal identyczne, podobnie jak cena (8799 zł).

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Ale bez obaw – to nie znaczy, że bikeporn skończy się na zwróceniu uwagi na nieco mniejsze koła.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

A to dlatego, że Bluebird 27.5 to całkiem nowa rama na sezon 2019, podczas gdy model na kołach 29″ bazuje na udoskonalonej konstrukcji z poprzednich lat.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Jej głównym wyróżnikiem jest przywodzące na myśl jednozawiasowe Santa Cruzy wygięcie górnej rury, które zastąpiło spawane wzmocnienie.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Przy okazji skrócono rury podsiodłowe – w S-ce ten wymiar ma teraz 400 mm, w M-ce 430 mm. Bardzo dobra i potrzebna zmiana, która najbardziej ucieszy osoby niskie i na granicy rozmiarów.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Jeśli chodzi o rozmiary, Bluebirdy nadal są dostępne w trzech… ale tak naprawdę to czterech. Dartmoor zastosował bardzo sensowne rozgraniczenie: Bluebird 27.5 jest dostępny jako S / M / L, podczas gdy model na dużym kole – M / L / XL.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Podobnie jak w przypadku Bluebirda 29, do testu dostałem rower w „za dużym” rozmiarze L – podsiodłówka ma w nim 450 mm, czyli tyle, co w zeszłorocznej M-ce. Dzięki temu zaskakująco dobrze się na niego wpasowałem. Wymagało to jednak przesunięcia siodła na prętach mocno do przodu.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Nie rozumiem, dlaczego w nowej ramie kąt rury podsiodłowej to dość klasyczne 74°, o dwa stopnie mniej, niż w bardziej nowoczesnym (pod tym względem) Bluebirdzie 29. Przesunięcie siodła do przodu bardzo pomogło w dociążaniu przodu na podjazdach, zwłaszcza że tylny trójkąt jest naturalnie krótszy, niż w 29erze (431 mm).

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Mimo to, jest w nim bardzo dużo miejsca na oponę – tradycyjnie zwracam na to uwagę, bo starsze rowery Dartmoora miały z tym problem.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Opony WTB w rozmiarze 2.6″ wprawdzie bardziej przypominają uczciwe 2.4-2.5″, ale rama przyjmie nawet 2.8″, jeśli jesteś zatwardziałym miłośnikiem plusów.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Szerokość opon to jedna z nielicznych różnic w wyposażeniu Bluebirda 27.5 względem tłentynajnera (do którego trafiły węższe 2.4″). Model jest jednak ten sam: WTB Trail Boss z mieszanką Fast Rolling. Z tyłu jest to wzmocniona wersja Tough, z przodu Light.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Inne są też koła – poza oczywistą różnicą w średnicy, te z Bluebirda 27.5 są o 4 mm szersze (32 mm wewnątrz). Thunder to jedne z nowszych i bardziej wypasionych obręczy Dartmoora.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Poza tymi różnicami, Bluebirdy 27.5 i 29 to bardzo podobne rowery. Taki sam jest na przykład kąt główki ramy: 66 stopni.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Identyczne jest też zawieszenie o skoku 130 mm, kontrolowane przez damper Fox Float DPS EVOL z 3-pozycyjną regulacją tłumienia kompresji.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Z przodu o 140 mm ugina się Fox Rhytm 34 z tłumikiem Grip Sweep.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

W zestawie z rowerem są customowe naklejki – do nowego właściciela należy decyzja, czy zastąpić nimi oryginalne (ja bym się nie zastanawiał ani sekundy!).

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

W kontekście ruchów posuwistych warto też wspomnieć o nowej, bardzo dobrej sztycy X-Fusion Manic. To model budżetowy, po którym w ogóle tej budżetowości nie widać.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Poza wygodną manetką, jej najlepszym ficzursem jest niska wysokość obejmy i jarzma, która daje większe pole do manewru osobom wsiadającym, tak jak ja, na „za dużą” ramę.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Jak już wspominałem w ostatnim bikepornie, nowe siodło Dartmoor Arrow to istotny upgrade względem zeszłorocznej deski.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Siedząc i kręcąc na podjazdach docenisz kluczowy element wyposażenia „Pro”, czyli napęd SRAM NX Eagle z kasetą 11-50T.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Zębatka korby (w nowym „standardzie” DUB) ma 32 zęby – tyle samo co w Bluebirdzie 29, więc przełożenia powinny być nieco bardziej miękkie.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Na zjazdach większe znaczenie od napędu będą miały hamulce SRAM Level T. Ich największą zaletą jest dzielona obejma klamki, ułatwiająca ich wymianę na coś mocniejszego ;)

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

A tak serio, warto dać im szansę. Nawet z tarczami 180 mm mogą one się okazać dla wielu osób wystarczające. Zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę roweru, nie dają one (zbyt często) powodów do narzekań.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Wyposażenie dopełnia kokpit Dartmoora: bardzo fajna, niska kierownica Tornado o szerokości 780 mm…

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

…klasyczny mostek o długości 50 mm i średnicy mocowania 31,8 mm…

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

…i bardzo wygodne, zgrane kolorystycznie chwyty Maze.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Wszystko to składa się na bardzo spójny obraz hardkorowego ścieżkowca, który z całą pewnością nie próbuje romansować z XC.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Jest wprawdzie nieco lżejszy od Bluebirda 29″, ale z masą ok. 15,7 kg i tak należy go traktować jak rower enduro z mniejszym skokiem, względnie ścieżkowca dla osób potrzebujących pancernego sprzętu.

Dartmoor Bluebird Pro 27.5 2019

Pytanie tylko, czy takie osoby powinny wybrać Bluebirda 27.5 czy 29? Tego dowiesz się z testu porównawczego!


Dartmoor Bluebird Pro 27.5

Cena: 8 799 zł
Dostępne rozmiary: S/M/L/
Masa: 15,7 kg (rozmiar L, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep dystrybutora


Zobacz też inne rowery Dartmoora na blogu:

 

53
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
44 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
25 Comment authors
wujekemanmarcinZluzuj MajtyDawidDawid Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Groow (Kuba Jędrzejczyk)
Gość
Groow (Kuba Jędrzejczyk)

Pierwszy
A tak poza tym po ostatnim artykule z night ride bardzo to polubiłem :D

marcin
Gość
marcin

masakryczna ta waga. czemu to tyle wazy.

Kacper
Gość
Kacper

Min. NX sporo waży

Krzych
Gość
Krzych

Może Michał za dużo mleka nalał?

Maciej
Gość
Maciej

Bo to tani, nowoczesny full. Na grubszym, dłuższym widelcu i mocniejszej ramie niż rowery, które przyzwyczaiły nas do niskiej wagi=rowery do XC. Ze świetnymi jakościowo dętkami, po 360g każda i oponami ważącymi 800g w górę. Obręcze, to też kowadła ale i tak je lubię. Jest dobrze wyposażony ale w budżetowe komponenty, nie ma się co dziwić. A realna waga-zgaduję, że nawet +1kg. Mój Primal Pro 27,5 2018 katalogowo 13,75kg. Zakładamy, że w M. Rama XL tylko +150g=13,9kg Waga realna 14,8kg Zapisałem ją sobie w notatniku i mimo, że ciężko uwierzyć że to bez pedałów, to raczej nie popełniłem tak głupiego… Czytaj więcej »

...
Gość
...

Fajnie. To Twoj pierwszy prawdziwy rower? Rozumiem sentyment, ale nie polecaj ludziom takiego setupu, bo jest on obiektywnie co najwyzej sredni (sztywniak z napedem podjazdowym o masie freeride).

Maciej
Gość
Maciej

Moja historia rowerów jest dość bogata, choć ciekawsza dopiero od 4 lat, w których poprzednio Bergamont Platoon 8.2 2012 i wcześniej składak na ramie accenta z powietrzem 100mm z przodu. Wcześniej tani trekking z drogim węglowym widłem(taki setup, żeby sklep pobył się 3 letniej nówki), rower poziomy, góral z niemieckiego marketu, jubilat. Dużo własnego serwisowania, składak budowany samodzielnie. Już na Bergamoncie zjeżdżałem wszystko, co inni na HT i fulach, na zlocie forum rowerowego i podjeżdżałem więcej. Tylko, że ja po kilku zjazdach gdzie wszystkich wyprzedzałem, otrzymałem „przywilej” zjeżdżania jako pierwszy, bo chyba nie lubili, że ich wyprzedzam. Dużo bardziej „doświadczeni”… Czytaj więcej »

Uff
Gość
Uff

Jaka to kiera wazy 450 g? To do streetu? Norma to 280g 780mm.

Maciej
Gość
Maciej

Pamięć mnie zawiodła kolego, Tornado waży jedynie…440g http://dartmoor-bikes.com/hardware/handlebars/tornado-low Co do „normy”, to w pełni się z Tobą nie zgodzę, gdyż za 300g przy 780-800mm kierownicy, płaci się 200zł na super wyprzedaży, w dziwnym kolorze lub mało popularnych „kątach”, wzniosie itp. Natomiast ta nowa https://velo.pl/czesci/kierownice/dartmoor/lightning-low za 260zł, to jest okazja, jak na dzisiejsze realia ORAZ nie jest to standard, bo standardem nie są rowery powyżej 12 tysięcy złotych, w których tak lekkie kierownice można spotkać. A ten Dartmoor, jak większość Dartmoorów jest dobrze wyposażony w stosunku do ceny, więc i te 12 tysięcy nie jest adekwatne https://velo.pl/rowery/gorskie-full-suspension/enduro-275-fsx/dartmoor/blackbird-pro-275 Nie pogardziłbym jazdą na… Czytaj więcej »

Inny Maciek
Gość
Inny Maciek

A ile Ty chcesz dać za kierę, 50 zł? Przecież to najważniejsza rurka w całym rowerze. Za ramę 2k no problem, ale 200 zł za kierę to majątek?

PS. 450g to jest absurdalny wynik.

Maciej
Gość
Maciej

Gdy jeździłem na 2 poprzednich dwóch rowerach XC, to 100zł dawało możliwość zakupu bdb, lekkiej kiery. Rama do Primala kosztuje 850zł i nie widzę w niej nic złego jakościowo, oprócz kiepskiego lakieru. To za co mam płacić od 300zł w górę przy kierownicy, która jest w całości tworzona przez maszynę z jednego kawałka rury?
Najważniejsza część w rowerze? Nie powiedziałbym, taki sam poważny wypadek spowoduje pęknięta korba, rama, amortyzator, haki tylnego koła, sztyca/dropper, mostek, oś koła, zsuwające się chwyty. Się utarła bzdura i wszyscy powtarzają.

Inny Maciek
Gość
Inny Maciek

Na pewno pęknięta sztyca jest w tej samej kategorii co kiera. Pęknięcie kierownicy to najgorsza usterka mechaniczna, bo lecisz szyją i twarzą na ostry, pęknięty element. Z mojej strony to wszystko, bo gadasz od rzeczy i wychodzi brak doświadczenia.

Maciej
Gość
Maciej

A miałeś ostry kawał aluminiowej rury w przestrzeni otrzewnowej? (To tam gdzie masz narządy witalne) Widziałem kilka wypadków po złamanej kierownicy, ŻADEN nie zakończył się nabiciem. Ciekawe, że dziś jak jeździłeś na rowerze przez 27 lat i nakręciłeś minimum 20 tyś km, i wiesz, że budżetowe komponenty nie pękają jeśli nie odwala się najgłupszych rzeczy, jakie na rowerze można zrobić, bo są najbardziej przewymiarowane i przez to takie ciężkie, to i tak znajdzie się ktoś kto powie ci, że doświadczenia nie masz. To nieprawidłowe odchudzanie komponentów celujących w wyższe półki cenowe powoduje najczęściej ich uszkodzenia… Ciekawe też, jak jeden argument,… Czytaj więcej »

MichUP
Gość
MichUP

To się dziwię, moj Primal Plus 2016, z pedałami (kliki XT) na mleku w L = 14,2 kilo (na obręczach 45mm…) Z fabrycznego setupu zmieniłem hamulce z LEVEli na Shimano slx, opony na WTB Rangery, siodło na Ergona i jakies tam inne duperelki nie wpływające zbytnio na wagę (manetka x1, wajcha od sztycy, oval z przodu, nowy łańcuch).

Maciej
Gość
Maciej

Dzięki za odpowiedź. Znalazłem Primala 27,5+ tylko w katalogu 2017, brak w 2016. Tam podają wagę 13,95 bez pedałów, 14,4 z pedałami. Jeśli to Twój model, to u Ciebie przynajmniej jest ona zbliżona do katalogowej i była praktycznie perfekt w standardzie. Bo: 14,4-(2 dętki)720g+(mleko)160g=13,8kg. Pozmieniałeś drobne części i wychodzi Ci 14,2kg. U mnie katalogowo 13,7; w domu na wadze 14,8+Pedały=15,25 +cięższa kaseta+cięższa tarcza. Nie tak to miało wyglądać. Miałem nadzieję, że będzie to znacząco lżejszy sztywniak (do darcia po wszystkim bez obaw), niż tani full na jakiego może byłbym w stanie wyskubać. A tymczasem waga wyszła podobna. Swoją drogą, produkt… Czytaj więcej »

Romek
Gość
Romek

Hehe, pełne błotniki. Weź sobie kup trekking.

Maciej
Gość
Maciej

Bo moda zakazuje? Trekingiem nie wjadę w ciężki teren. A mokry w tym okresie tylko choroby i odmrozeń się nabawię. Zgaduję Romek, że jeździsz bardzo mało i okresie gdy ja robię już setki km to Ty nadal w domu siedzisz.

Romek
Gość
Romek

Gdzie masz ten ciężki teren na nizinach? Urban freeride?

Maciej
Gość
Maciej

Na prawdę nie widziałeś nigdy lasu i błota na nizinach? Rozumiem, że jeśli nie jeżdżę w górach to w ogóle nie jeżdżę MTB i nie powinienem się wypowiadać.
I rozumiem też, że skoro tego się właśnie czepiłeś, to faktycznie nie jeździsz dużo. Miłego oglądania gór zza okna.

Dawid
Gość
Dawid

Błotniki nie rozwiązują żadnych problemów. Trzeba mieć dobre ciuchy.

Maciej
Gość
Maciej

Ciuchy na temperaturę już mam, bez błotników nadal ma się całe nogi mokre. A w wodoodpornych spodniach płynie się w środku i na zewnątrz bez błotników, chyba że jeździ się super wolno. Na MTB dojeżdżałem nawet do pracy i gdybym miał znowu taką możliwość to nadal bym to robił, bez błotników, ciuchy nie rozwiązują żadnych problemów.

Dawid
Gość
Dawid

No tak, mówiłem o dobrych ciuchach, a nie o nylonowych spodniach z targu, w których można jaja odparzyć.

Maciej
Gość
Maciej

No to ile płaciłeś i z czego jesteś zadowolony, do jakiej intensywności. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, z tego, że większość długich spodni mtb ma zewnętrzną warstwę z nylonu lub poliamidu. Zastosowanie drogiej membrany od wewnątrz, nie poprawia wad jakie mają te materiały.

mountain line
Gość
mountain line

Bo to rower dla grubasów :)

Okko
Gość
Okko

słynny cytat Bontragera „strong, light, cheap, pick two”. Ale Bluebirdy mimo swej wagi na podjazdach naprawdę dają radę!

Maciej
Gość
Maciej

Wydaje mi się, że z powodu papierowego kąta rury podsiodłowej, ten model ramy będzie bardzo złym wyborem dla osób bliskich wzrostem do maksymalnego wzrostu dla rozmiaru L w 27,5″. Realnie ten kąt jest super płaski(poniżej 70), dokładnie tak jak to widzimy i jeśli sztyca/dropper, będzie wysunięty wysoko, to można zapomnieć o podjazdach na siodełku. Może właśnie dlatego prace nad całkiem nową 29″ nadal trwają(zgaduję) i ich rezultatem była modyfikacja starszego modelu(nieco na gorsze, bo stary miał o dwa stopnie lepszy kąt rury podsiodłowej). Dla najwyższych w XL 29″ tak płaski kąt rury podsiodłowej, to byłaby absolutna masakra, a tak te… Czytaj więcej »

Monako
Gość
Monako

Wcześniejszy model chyba ładniejszy

Rowerek
Gość
Rowerek

Waga samej ramy 3.45 kg katalogowo (czyli goła bez osi i hardware do montażu dampera). Miałem kiedyś Gianta AC z ~2004 roku, rama freeride (bo enduro jeszcze nie istniało, ale do tego właśnie był), który ważył 2.75 kg. Dlaczego ta rama tyle waży?

http://dartmoor-bikes.com/sites/default/files/documents/2019_Dartmoor_MTB_frames_geometry.pdf

Grzesiek
Gość
Grzesiek

Sama rama nie jest jakoś dużo cięższa od konkurencji ale graty Dartmoora są mega pancerne i ciężkie, w Hornecie mam koła, stery, mostek i kiere Dartmoora i jak już ktoś powiedział są to graty tanie ale pancerne i działają bez problemu. Nie można mieć taniego, lekkiego i dobrze wyposażonego roweru, gdyby Bluebird ważył 14 kg to by kosztował 12k PLN. Jakby w nim wymienić trochę gratów Dartmoora na coś zdecydowanie droższego to spokojnie 1,5kg można z niego zdjąć, tylko konkurencja na rynku jest ogromna i kto by kupował Dartmoora ???

Radek
Gość
Radek

Ciekawym porównaniem do tego byłby nowy pomysł NS’a czyli NERD

slateblank
Gość
slateblank

Który na dzień dobry jest chyba o 4 koła droższy? Inna liga cenowa wg mnie.

Macieju Macieju
Gość
Macieju Macieju

Fajny prosty design ramy, tylko 4 łożyska. I bez łożyska przy hamulcu.

Michał, czy podczas ugięcia damper obraca się wokół swojego mocowania w przednim trójkącie (przy puszce)? Czy tylko obracają się łożyska w popychaczu (yoke)?

mountain line
Gość
mountain line

Ile lżejszy jest Marin HawkHill w najwyższej specyfikacji od Darta Bluebirt 27.5 pro ? I czy jego zawiecha jest lepsza od Bluebird 27,5 pro ? Oto jest pytanie moi Drodzy rowerzyści :)!

Zluzuj Majty
Gość
Zluzuj Majty

Nie wiem o co wam z tą wagą chodzi, chcecie rower 8 kg to do XC kupujcie. Kupujecie wylajtowane elementy a potem płacz, że pęka i wypadki. Lekki rower rzędu 12kg do zastosowań jak ten dart koszyował by z 20 tys. Janek mówił, że nie zrobią takich bo małe zainteresowanie. Jak lecisz 40-50 km w terenie to nie czujesz wagi a podjazdy są w XC. Dlatego tezeba mieć kilka rowerów jak chcemy jeździć raz tak a raz tak.

Czytaj kolejny artykuł

Night ride - po co, jak i dlaczego?

Kiedy godzina zachodu słońca zaczyna zbliżać się do godziny wyjścia z pracy, oznacza to jedno: poirytowanie rowerzystów (to jedno z łagodniejszych określeń, jakie przyszły mi do głowy po zapoznaniu się z kolejną gównoburzą na Facebooku). Ale nie lękajcie się! Jest na to lekarstwo! Witamina D? Alkohol? Antydepresanty? Nie tylko! To night ride! Oto wszystko, co chciałbyś wiedzieć o jeżdżeniu na rowerze nocą, ale przez jesiennego doła nie chciało Ci się zapytać.

Night Ride - jazda nocą na rowerze


5 powodów, dlaczego warto jeździć nocą

Kiedy robi się ciemno, robi się też zimno i ogólnie bardzo zachęcająco… do zapoznania się z nowościami na Netfliksie. Ale poza oczywistym argumentem braku słonecznej alternatywy, night riding ma też inne zalety:

1. Więcej czasu na rower

To, że w sezonie jesienno-chujowym-zimowym zasoby słońca są ograniczone, jest oczywiste. Ale nawet latem lampki mogą być sposobem na uwolnienie się od wymówek ograniczeń czasowych związanych z pracą i rodziną. Masz akurat czas na jazdę? No to jedź i nie zastanawiaj się, czy zdążysz przed zmrokiem.

2. Odkrywanie tras na nowo

W świetle rowerowej latarki wszystko wygląda inaczej. Nie musisz pakować się do auta i jechać w góry, żeby poczuć ducha przygody. Wystarczy krótka runda pod domem. Gwarantuję, że nie poznasz „swoich” ścieżek. Ja na pierwszym night-ride zgubiłem się w lesie parę kilometrów od domu… I było zajebiście.

3. Adrenalina!

„Duch przygody” będzie Ci zresztą towarzyszył cały czas. Nawet, jeśli nie boisz się ciemności, odgłosy wydawane przez zwierzęta i dostrzegane kątem oka błyski oczu wyglądających z lasu szybko nakręcą Twoją wyobraźnię i przyspieszą bicie serca. A po to w końcu jeździ się na rowerze, prawda?

4. Trening

Adrenalina bardzo dobrze wpływa na tempo jazdy, a szmery w lesie zapobiegają zbyt długim postojom. To przeciwieństwo oglądania YouTube’a na trenażerze – a z podobnym efektem.

5. Czas na przemyślenia

Nie chciałbym iść zbytnio w psychologię, metafizykę i hemoglobinę, ale czasem po prostu trzeba się odciąć i pomyśleć. A gdzie lepiej to zrobić, niż na rowerze, kiedy nie otacza Cię nic poza ciemnością? Wnioskując po komentarzach na Facebooku, wielu z nas przydałby się taki reset


Jak się przygotować na night ride?

Przekonany? Przejdźmy zatem do kwestii praktycznych.

Oświetlenie

Dobre lampki do podstawa. Thank you, Captain Obvious! Jeszcze kilka lat temu „dobre lampki” były równoznaczne z kwotami rzędu minimalnej krajowej, ale technika (i takie jej osiągnięcia, jak Aliexpress) poszła do przodu i zestaw umożliwiający pełnoprawną jazdę w górach można skompletować za około 200 zł.

Domyślnym wyborem jest latarka Convoy S2+, której poświęciłem cały artykuł i którą gorąco polecam, jeśli nie chcesz się wdawać w szczegóły i wydawać dużo pieniędzy:

→ Convoy S2+ czyli kupujemy latarkę na rower (w podsumowaniu znajdziesz gotową listę zakupów)

Convoy S2+ - barwa kolor diody

Convoy S2+ jest jak Mazda MX-5 wśród lampek rowerowych – stanowi odpowiedź na każde pytanie.


Kilka uwag ogólnych dotyczących oświetlenia na night ride:

Ile potrzebuję lumenów?

To trudne pytanie, bo lumen lumenowi nie równy… zwłaszcza chiński ;) Możesz jednak przyjąć, że do jazdy w lesie najbardziej sensowne są lampki o jasności 800-1500 lm (dla porównania, ta druga wartość odpowiada typowemu reflektorowi samochodowemu). Niższa wartość ogranicza przy szybkiej jeździe, wyższa tworzy bardzo mocny kontrast z ciemnym otoczeniem, przez co oczy nie nadążają z adaptacją i nieoświetlone obszary stają się po prostu czarne.

Rozkład światła

Od liczby lumenów znacznie ważniejszy jest rozkład światła, czyli kształt oświetlonej „plamy” terenu. Nie brakuje zwolenników świecenia jak najdalej (aż do granicy absurdu), ja jednak wolę poświęcić zasięg na rzecz szerokości, minimalizującej wspomniane wyżej „martwe pole”.

Night Ride - jazda nocą na rowerze

Szerokie światło jest szczególnie ważne, jeśli masz lampkę zamontowaną na kierownicy – wąska wiązka (w skrócie wiąska) tworzy efekt tunelu, w którym nietrudno o przestrzelenie zakrętu.

Lampka na kierownicy czy na kasku?

Odpowiedź jest prosta: tak. Zdecydowanie polecam dwa źródła światła:

  • to na kierownicy stabilnie oświetla kierunek jazdy. Jest też położona niżej, przez co lepiej „rysuje” kontury nierówności terenu.
  • to na głowie umożliwia doświetlanie zakrętów i kontrolowanie, czy hałas za tobą to wkurzony dzik, czy tylko kamień spod Twojego koła.
Night Ride - jazda nocą na rowerze

Jeśli na początek chcesz się ograniczyć do jednego źródła światła, zdecydowanie polecam montaż na kasku.

A lampki z zewnętrznym akumulatorem?

Jestem wielkim zwolennikiem prostoty lampek ze zintegrowanym akumulatorem i po zakupie Convoya ani razu nie użyłem swojego Solarstorma z ogniwem na kablu.

To drugie rozwiązanie ma jednak jedną istotną zaletę: pojemność, która zależnie od wielkości pakietu, może być nawet kilkukrotnie wyższa od pojedynczego ogniwa zamontowanego w latarce. Ja wolę wozić „zapasowy prąd” w kieszeni (ogniwa do Convoya są tanie i szybko się je wymienia), ale jeśli potrzebujesz komfortu kilkugodzinnego świecenia bez przerw na „przeładowanie”, wybierz lampkę z dużym zewnętrznym akumulatorem (ostatnio coraz częściej w postaci powerbanka).

A co z jazdą po mieście?

Convoy jest domyślnym wyborem do ganiania po lasach, ale zupełnie nie nadaje się na ulicę – ze względu na typową dla latarki okrągłą wiązkę, brutalnie oślepia wszystkich, którzy staną mu na drodze. Warto więc założyć na kierownicę dodatkową małą lampkę pozycyjną, która umożliwi bezpieczne pokonanie dojazdówek przez cywilizację.

Jeśli jednak drogi publiczne to większość Twoich nocnych tras, wybierz model o nieco mniejszej jasności i z odcięciem, czyli optyką i „daszkiem” zapobiegającym oślepianiu innych.

Night Ride - jazda nocą na rowerze

Ja na szybkie rundy po miejskich parkach kupiłem niedawno za grosze chiński bestseller: Xanes SFL-01. Oczywiście jego jasność nie może się równać z Convoyem (chyba że ustawionym na 40% mocy), ale rozkład światła, małe gabaryty i możliwość ładowania przez USB bardzo dobrze sprawdzają się na miejskich night ride’ach w drodze powrotnej z pracy.

Pamiętaj o tylnej lampce!

Najważniejsze to widzieć, dokąd się zmierza (Paulo Rowerho). Ale w tym wszystkim nie można zapomnieć o tylnej lampce, która uratuje Ci dupę (dosłownie) w towarzystwie samochodów.

Night Ride - jazda nocą na rowerze

Wybór jest dowolny – cokolwiek będzie tysiąc razy lepsze od niczego (dopóki się nie zepsuje, więc bez przesady z oszczędnościami).

Pro-tip: bardzo dobrym wynalazkiem (wymaganym zresztą przepisami) jest też tylny odblask. Ale nie ten paskudny plastikowy, który dostałeś z rowerem. Ja nakleiłem na ramę/sztycę kawałek czerwonej taśmy obrysowej używanej m.in. na ciężarówkach i przyczepach. Na Allegro kosztuje grosze, nie szpeci zbytnio roweru, a działa znakomicie!

Zapasowa czołówka w kieszeni

Zdecydowanie dobrym pomysłem jest też dodatkowa „zwykła” czołówka w kieszeni/plecaku. Będzie zbawieniem w razie awarii roweru czy zgubienia lampki właściwej podczas gleby. Sprawdzone info. Dowiezie Cię też do domu, kiedy baterie w głównym oświetleniu odmówią współpracy szybciej, niż się spodziewałeś (co w zimowych temperaturach nie jest niczym nadzwyczajnym).


Jak się ubrać na night ride?

Jednym słowem: cieplej. Jeśli interesowałaby Cię większa liczba słów, zapraszam do tego poradnika:

→ Więcej: Jak się ubrać na rower jesienią i zimą?

Jak przygotować rower?

Poza przyczepieniem lampek, na night ride’ach nie obowiązują żadne SZPR (Specjalne Zasady Przygotowania Roweru). Tak jak w przypadku ubrań, polecam więc ogólny poradnik zimowo-sprzętowy:

→ Więcej: Jak przygotować rower do zimy?

Na jedną rzecz musisz jednak zwrócić szczególną uwagę: bezawaryjność. W środku lasu, przy dogorywającej lampce, nawet drobna awaria może przerodzić się w spory problem. Dlatego warto zadbać o to, żeby w rowerze wszystko działało tip-top. A w szczególności sprawdzić przed wyjazdem ciśnienie w oponach, które w niskich temperaturach spada szybciej, niż latem.

→ Więcej: Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?

Co zabrać na night ride?

Poza wspomnianą wyżej zapasową czołówką (nigdy nie jedź na night ride z tylko jednym źródłem światła), spakuj w miarę możliwości zapasowe akumulatory do głównych lampek. W przypadku Convoya, koszt porządnego ogniwa to ok. 30 zł.

Spakuj też pełny zestaw naprawczy oraz jakiegoś batona i picie – nawet jeśli wybierasz się na krótką rundę „dookoła komina”. Naładowana bateria w telefonie to też dobry pomysł…

Wybór trasy

Łańcuch nasmarowany, lampki założone? Pozostaje ruszyć w trasę. Ale jaką…? Krótko mówiąc: prostą. Urokiem nocnej jazdy jest to, że nie trzeba zbytnio kombinować, żeby było fajnie.


Podsumowanie

Nocna jazda ma wiele zalet, z których główną jest podtrzymywanie zdrowia psychicznego w okresie jesienno-zimowym. A ponieważ porządne oświetlenie zrobiło się śmiesznie tanie, warto spróbować samemu i uczynić Facebooka lepszym miejscem.


Zobacz też pozostałe części mojego zimowego poradnika, o których wspominałem w artykule:

 

81
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gary Fisher
Gość
Gary Fisher

Pierwszy

Groow (Kuba Jędrzejczyk)
Gość
Groow (Kuba Jędrzejczyk)

Gratuluję :D

Elvis
Gość
Elvis

Uczyńmy internet lepszym miejscem, chodźmy na rower ;)

Kubol
Gość
Kubol

Ja bym nie dał rady jechać z jednym Convoyem, za mało światła moim zdaniem, ale to zależy gdzie i jak szybko się jedzie.
Jeżeli chodzi o lampki na aku, to dodatkową zaletą jest to, że jest lżejsza oraz ma lepiej rozłożoną masę niż Convoy i to czuć na głowie (bateria siedzi wtedy w plecaku).

Ariel
Gość
Ariel

Kiedyś namiętnie nightride’y w okolicach Katowic Ale głównie latem. W tym roku kupiłem rower enduro i trochę mi głupio było na początku ciosać trasy w parku śląskim. Teraz dzień za krótki na wypad w góry w tygodniu.. Ale zima mnie przeraża. Ciężko kogoś namówić:)

Remi Hardy
Gość
Remi Hardy

Już kilka nightride’ów mam za sobą. Jazda po lesie samemu nocą to super sprawa i polecam każdemu, choć wiem, że nie każdy sie odważy ;). 2 lampki to podstawa! Polecam jedną na kiermane trochę mocniejszą i drugą na kask lżejszą. 300 lm plus 200 lm daje radę, choć może w chinskich wyrobach te wartości są/muszą być trochę większe. Na początek trzeba trochę się przyzwyczaić. Każdy przypadkowy dźwięk w lesie nocą potrafi mocno pobudzić wyobraźnie. Ja sobie z tym poradziłem zakładając sluchawki z muzyką. Skupiam sie tylko na jezdzie, a same oczy spokojniej przekazują bodźce do mózgu odbierane z leśnego otoczenia.… Czytaj więcej »

raa
Gość
raa

jedna >1500lm wystarcza :)

gargamel
Gość
gargamel

Z dwoma można pobawić się optyką i do jednej wstawić inny kolimator.

raa
Gość
raa

mozna co chcesz, ale jak masz jedna na glowie >1000-1500lm to juz wiecej nie potrzeba

Groow (Kuba Jędrzejczyk)
Gość
Groow (Kuba Jędrzejczyk)

Jutro idę na rower po ciemku.
Ten poradnik mnie zmotywował :D

Patryk
Gość
Patryk

Aż Ci muszę podziękować,jutro po szkole wyciągam lampkę i jadę na lokalne ścieżki, skutecznie mnie zmotywowałeś ;)

Wookasz Bicycleta
Gość
Wookasz Bicycleta

Jeżdżę rowerem codziennie, codziennie wracam po zmierzchu, codziennie jak najwięcej przez las. Do niedawna używałem latarki Prox Torch (600lm). Na pełnej mocy dawała radę, ale prędkości duże strach było osiągać, no i czas świecenia dupy też nie urywał, a do domu czasem na prawdę daleko. Kupiłem więc taką z zewnętrznym akulumatorem (moja córka tak mówi xD) i stwierdzam, że 1600lm to naprawdę wystarczająca wartość. Jest tak jasno, że używam połowy mocy. I faktycznie jak sięgnę pamięcią wstecz to pierwsza samotna jazda po ciemku przez las dostarczyła sporych wrażeń (nigdy słuchawek, ani w dzień, ani w nocy). Zwierzęta po zmierzchu są… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Wszystko fajnie ale nie napisałeś co zrobić jak z lasu wyjdzie zombie? Na wielu filmach widziałem że tak się może stać….

Tomek Kaśków
Gość
Tomek Kaśków

ja słyszałem że człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie.

krzychumalina
Gość
krzychumalina

:D Właśnie wróciłem z nocnej jazdy, a tu proszę- temat na tapecie. Zachęcam wszystkich, super sprawa! Skorzystałem też z porad na 1E i zakupiłem Convoya – daje rade.!!!Dodam jeszcze, że wychodząc na najt rajda warto sprawdzić czy nasz smartfon nie leci na oparach po całym dniu mazania. Na chłodzie/mrozie bateria szybciej może się wyzerować, a wtedy brak kontaktu ze światem, w krytycznych momentach może się okazać kluczowy! A co do zwierząt najlepiej uzmysłowić sobie, że one tak samo funkcjonują obok nas i tak samo boją się nas zarówno w dzień jak i w nocy – to jedynie nasza wyobraźnia i… Czytaj więcej »

Mateusz
Gość
Mateusz

Z chęcią poszedłbym na rower w nocy, ale u mnie po 17.00 somg, że aż w oczy szczypie. Chyba wszyscy jak na komendę zaczynają spalać plastik. Lipa…

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Bo to się do lasa jedzie, do lasa panie!;)

Gitara
Gość
Gitara

Ja tam kilka nocnych jazd zaliczyłem,ale takich po których jestem bardzo zadowolony to było nas zakończeniu sezonu nas Srebrnej.Nie sądziłem ze można tak zapie###ć :D Zaliczenie OS 2 i A1 to była wisienka na torcie.Po tym jazda już jest zupełnie inna.Mógł bym mieć dwie lampki ale w jednej załatwiłem zewnętrzny akumulator i został mi tylko Kellys Beam i tez spokojnie dał radę..Polecam takie nocne mocne jady..

Sławek
Gość
Sławek

W tym sezonie byłem więcej razy na nr niż za dnia. Niestety głównie ruszam po 21 i ciężko znaleźć kogoś z kimś można pojeździć w takich godzinach. Uważam że jazda samemu ma klimat i daje niesamowity dreszczyk emocji (wspomniana wyżej nocna percepcja) ale może być bardzo niebezpieczna. W nocy znacznie łatwiej o glebę co może okazać się tragiczne jeśli nikt Cię nie znajdzie. Ale tak jak pisałem powyżej ciężko kogoś znaleźć żeby wspólnie pojeździć wiec co pozostaje…. Jeżdżę samemu.

Yacor
Gość
Yacor

No to polecam włączyć w endomondo śledzenie online i udostepnienie bliskim/znajomym tak na wszelki wypadek, jak by co… oby nie.

Marek
Gość
Marek

Masz taka opcje nawet w google maps od niedawna choc radze przetestowac za dnia.

EnduroTata
Gość
EnduroTata

Ta sama opcja jest w Stravie – Beacon. Dodatkowo używam opcji wzywania pomocy po crashu przez Garmin Edge – wysyła smsy do 2 bliskich mi osób (kobieta i rowerowy kumpel) z pozycją zaznaczoną na mapie. Działa w oparciu o „nagłe wytracenie prędkości”, więc żeby nie wzywał pomocy trzeba ciągle zapiedzielać ;) hehehe

Wielebny Jaceł
Gość
Wielebny Jaceł

Na rynku dużo jest małych czołówek, które są na taśmie elastycznej 25mm, można je z tej taśmy łatwo demontować i wyposażone są w tryb czerwony (np. dużo modeli Princeton Tec albo Petzl). Takie lampki można przymocować do plecaka i używać trybu czerwonego w charakterze światła pozycyjnego tylnego. Fajna sprawa dla minimalisty, któremu nie uśmiecha się wozić ze sobą pięciu różnych światełek. Należy jednak mieć na uwadze to, że nadgorliwy policjant i tak będzie miał powód do wlepienia nam mandatu, bo w świetle przepisów to światło powinno być przymocowane do roweru, nie rowerzysty. Co do odblasków, ją lubię te takie „samozwijalne”.… Czytaj więcej »

Szosa
Gość
Szosa

Ja tam w podmiejskich lasach bardziej boję się spotkania z ludźmi niż ze zwierzętami na nr. Kilka razy widziałem w nocy zaparkowane auta w bardzo dziwnych miejscach.

Krzychu
Gość
Krzychu

Tak tylko chciałbym dodać że Convoy z zmienionym kolimatorem nadaje się do jazdy miejskiej :-) Używam na szosie i nie zamienił bym na żaden inny .

raa
Gość
raa

ee…lampka na kierze to wlasnie BRAK stabilnosci i skaczace swiatlo…nic dobrego :)

jedna >1000lm (a najlepiej 1500-2000lm) na kasku i wiecej nie trzeba.
(mozna mniejsza awaryjnie miec na kierze – na miasto i na podjazdy czy rozmowe z ludzmi – zeby nie oslepiac ta na kasku)

raa
Gość
raa

na nagraniu tego nie widac, ale bylo znacznie jasniej dla oczu

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Absolutnie się nie zgadzam, mocowania z convoya czy z mojej nf bt40 są mega stabilne i taki też dają strumień światła. Do szybkiej jazdy w terenie oczywiście dodatkowo porządna czołówka ale dobra lampka na kierze robi robotę.

raa
Gość
raa

moze i mocowanie jest stabilne, ale nie sama kierownica.
nagraj filmik na trudnej trasie z kamera na kierownicy, a potem z kamera na kasku, to zobaczysz roznice

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Uparcie brniesz w podział tylko kask, tylko kiera. I kask, i kiera. Filmiki mam, nawet sporo, nie chcę się tu za dużo odzywać bo nie jeżdżę prawdziwego enduro czy nocnego dh, ale jeżdżę ostro w nocy po lokalnych kamieniołomach także cośtam wiem w tej materii. Dużo lepiej jest z lampkami na kierze i kasku niż tylko na kasku. Kropka. https://youtu.be/u-y65HGBzQY Wyraz enduro w tytule filmiku jeszcze z czasów kiedy nie czułem co to enduro, sorki;)

raa
Gość
raa

nie brne w zadny podzial, tylko Ci tlumacze ze jedna mocna lampka na kasku (i ta powinna byc glowna) wystarcza. kropka.
no chyba ze nie jest to swiatlo min. 1500lm, to mozna sie posilkowac innymi

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Tobie wystarczy, a mi może nie. Z dobrą lampką na kierze będzie lepiej niż bez, tego się nie da podważyć. Moim skromnym zdaniem;)

raa
Gość
raa

haha, no to wlasnie podwazam :) 3 lata jezdzilem z jedna 1800-2000lm na kasku i bylo swietnie, teraz zamontowalem jedna dodatkowa ‚zapasowa’ na kiere (na dojazdy, postoje itp) i nie ma roznicy przy jezdzie MTB (w dol po trudnych trasach)

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

;)) bo masz zamontować „dobrą”, a nie „zapasową”;)))

raa
Gość
raa

‚zapasowa’ ma >1200lm (2x Cree XM-L U2), nie ma czego doswietlac (bo wszystko juz jasne), a tego za zakretami i jak nie doswietli

tylko jak mowie, zamontuj cos co ma >1800lm na kasku, to zobaczysz o czym mowie

gargamel
Gość
gargamel

Jeżeli jeździsz po drogach publicznych to zgodnie z przepisami musisz mieć lampkę zamontowaną na kierze. Ta na kasku nie liczy się.

raa
Gość
raa

raczej malo i sie nie przejmuje az tak bardzo przepisami ;)

raa
Gość
raa

co nie oznacza ze jezdze nie odpowiedzialnie

Piotrek
Gość
Piotrek

Od dawna jeżdżę po nocy, natomiast dopiero od zeszłej zimy mam sensowne oświetlenie. Najpierw jeździłem z Prox 500lm na kierownicy i Petzl Myo na kasku i ten setup jest dość ok. Polecam szczególnie Prox 500lm bo bardzo długo ciągnie na baterii – ok 3h na pełnym trybie i ma mega dobre mocowanie – na luzie można skakać na rowerze przez drzewa czy na hopach. Natomiast artykuł o S2+ zmotywował mnie to zwiększenia ilości lm i kupiłem tą lampkę z kolimatorem 20×60. Teraz Proxa mam na kasku (mocowanie dwoma zipami przez dziury – mega stabilne) a S2+ mocuję na kierownicy mocowaniem… Czytaj więcej »

Konrad
Gość
Konrad

Problem przełaczających się trybów (przy wstrząsach) pojawiał się na forum swiatelka.pl. Winna jest zbyt słaba sprężynka dociskająca baterię. Panowie tuningujący te latarki dokładają kawałek blaszki do sprężynki. Jeśli kupiłes laterkę na forum = po tuningu, reklamuj.

Piotrek
Gość
Piotrek

Dzięki spróbuję dorzucić jakąś home made : )

Wielebny Jaceł
Gość
Wielebny Jaceł

Nie posiadam (już) Convoya, ale mam obecnie latarkę o podobnej mocy i na miasto się ona jak najbardziej nadaje, bo zawsze przecież można włączyć najniższy tryb. Z tego co pamiętam Convoy też potrafi świecić na 5% mocy czy ileś tam, więc nie wiem w czym problem

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Również jeżdżę na convoyu na min trybie po szosie, mam w rowerze na dojazdy do pracy, kilkadziesiąt jazd po zmroku i ani raz nikt nie mrugał. Myślę, że nie jest aż tak źle ale jasne, tak jak pisze Michał, lepsza z kierowanym strumieniem.

Kuba Wro
Gość
Kuba Wro

Fajną alternatywą dla rozmokłych singli jest street, bowl i skateparki (w dużych miastach są kryte). Oczywiście nie na rowerze enduro tylko 10x tańszym dircie lub bmxie. Na asfalcie można jeździć na 100% a nie na pół gwizdka z zachowawczymi lotami i duszą na ramieniu.

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Bardzo, bardzo kompetentny i kompletny wpis. Doszedłem do tego wszystkiego krok po kroku sam, tak czy siak polecam. Od siebie dodam tylko, że dobrze na NR jest się wybierać (w miarę możliwości) w towarzystwie, przerabiałem już multum komplikacji w zimnych ciemnych lasach itp, wsparcie towarzyszy zmienia ich odbiór o 180°. A lampkę na kierę używam jednak z pakietem. Convoy w kieszeni a X1 (przerabiany, lepszy convoy) na kasku. Pozdrawiam i zapraszam do klubu na stravie: Nightriders Silesia:) P.S. KOMy po ciemku powinne być w osobnym rankingu;p

Pokrowiec
Gość
Pokrowiec

Rower na zdjęciach to nowy Cannondale Habit? Będzie test na blogu?

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Michał, masz szósty zmysł, bo z zamiarem wyjechania w nocy na rower już się dawno zanosiłem ale nie wiedziałem co w domu mam powiedzieć. Teraz się trochę podbudowałem i jak by moja żona na mnie krzywo patrzyła gdy o godzinie 20:00 wyjdę na rower to powiem że ty mi kazałeś i wcale nie idę na wódkę, dupy, dragi i inne przyjemności. Będę mógł jej pokazać artykuł, może mi uwierzy….. Dzięki!

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Rozmawiałem kiedyś z dwoma kolesiami z Jeleniej Góry, ze środowiska DH, a tak z 10 lat temu. Opowiadali mi, żeby sobie podnieść skila warto jeździć w nocy po lasach, trasach z tym że tylko ten pierwszy ma światło a ten drugi musi dotrzymać mu tempa ;-) w trójkę chyba nie jeździli. Czasami ich jeszcze spotykam więc chyba nie jest to niebezpieczne.

Marek
Gość
Marek

A tak z innej beczki to kiedy ten nowy Strive wyjdzie? Radon
Swoop 170 8.0 model na 2019 jest teraz w promocji za 2242e z okazji czarnego piatku i kusi strasznie!

Mat
Gość
Mat

Nocą jesteś tylko Ty, rower i ścieżka. Nic dookoła nie widać więc nie rozprasza. Pełne skupienie na trasie!

Matt
Gość
Matt

Od lat jeżdżę nocą (tak, po Górnym Śląsku ;P) i mam podobne przemyślenia. Używam Sigmy Lightster na kierownicy i czołówki z Lidla na kasku. Nie jest super jasna ale ma tę zaletę, że ma elastyczne paski i mogę ją zamocować na kasku, pod daszkiwm, bez żadnych dodatkowych gratów, po prostu wiążąc ciasno paski przez otwory w kasku. I działa długo na 3xAAA. I w mocowaniu czołówek jest moim zdaniem największa słabość rynku – brak modeli, które mają dobry, uniwersalny system mocowania do kasku, bez kombinowania. A może ktoś coś poleci? Producent, który to ogarnie (przydałby się system wpinania lampek w… Czytaj więcej »

Czytaj kolejny artykuł

Finale Ligure z Singletrack Trips

Sezon 2018 planowałem rozpocząć spełnieniem jednego z rowerowych marzeń i noworocznych postanowień: wyjazdu do Finale Ligure z ekipą Singletrack Trips. Ostatecznie plany nieco się zmieniły i rok otwarłem równie zajebistym wyjazdem do San Remo, zgodnie z EWS-ową tradycją zostawiając Finale na zakończenie sezonu. Oto moja relacja z wyjazdu oraz garść praktycznych porad.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Jeśli masz lekkie deja-vu, nie panikuj – relacja z wyjazdu po Finale Ligure faktycznie jest już na blogu. Jej autorem jest Marek Janikowski, a ja tylko podrasowałem ją opisem tras przygotowanym z dużą pomocą Singletrack Trips (już wtedy wiedziałem, że jak jechać do Finale, to właśnie z nimi). Przewodnik ten, pomocny szczególnie przy samodzielnej organizacji wyjazdu, znajdziesz tutaj:

→ Więcej: Miejsca: Finale Ligure, Włochy

Jeśli jednak interesują Cię moje własne, osobiste wrażenia ze zorganizowanego obozu, czytaj dalej :)


Dzień 1: Dojazd, rozjazd, odjazd!

Z Polski wyruszamy w piątek po pracy – podgrupa krakowska pakuje się do busa o 17, my dołączamy w Katowicach półtorej godziny później. Od tego momentu staramy się nie liczyć godzin, bo przed nami jest ich… sporo. Po drodze zahaczamy o lotnisko w Mediolanie, skąd zabieramy jedną z uczestniczek – opcję samolotową warto wziąć pod uwagę, nawet jeśli ominie Cię turbo-cola w busie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na miejsce docieramy w sobotę koło południa. Nasze apartamenty leżą we wschodniej części Finale (Finalpia), kilka minut pieszo od plaży i równie blisko od centrum. Ale najważniejszy jest oczywiście bezpieczny garaż na rowery, z wydzieloną myjką i miejscem do serwisowania.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na miejscu mijamy się z wyjeżdżającym turnusem – ich zazdrość czekającego nas tygodnia jazdy pobudza nasze apetyty, więc… jedziemy na pierwszą włoską pizzę.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Żeby dobrze wykorzystać przyswojone kalorie i rozruszać zastane po podróży mięśnie, zaraz po obiedzie wskakujemy w ciuchy rowerowe i ruszamy na krótką wycieczkę „z łydy”. Łagodnym asfaltowym podjazdem pokonujemy 300 metrów przewyższenia na start pobliskiej trasy (Briga), idealnej na rozgrzewkę.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na mecie czeka nas nagroda: pierwsze lody na rynku w Finale (z którego co roku startują zawody Enduro World Series). Rynek leży tuż przy plaży, więc wypicie piwa przy zachodzącym słońcu jest naturalnym kolejnym krokiem ;)

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 2: Szkolenie i pierwszy raz na Rollercoasterze

Pierwszą część pełnego dnia jazdy spędzamy na szkoleniu techniki jazdy. Jest ono nieobowiązkowe, ale kto by nie chciał odświeżyć umiejętności pod okiem Marcina Chwalby, Michała Wąsali, Mateusza Balińskiego, Mariusza Ochmańskiego czy Mariusza Jarka (wszyscy oni współpracują z Singletrack Trips)? Na położony w górach placyk docieramy o własnych siłach, zaczynając od ustawienia rowerów i dość nietypowego zestawu ćwiczeń, między innymi… rowerowego berka. Przerabiamy też tematykę właściwą: dohamowania, zakręty (oba!), stójkę a nawet podstawy bunnyhopa.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Zmęczeni nauką zjeżdżamy do bazy celem spożycia cieczy pobudzających flow (jak również tostów), pakujemy się do busa i jedziemy na kultowego Rollercoastera. Mam mieszane uczucia – to fajna, płynna, szybka trasa, ale tyle się o niej nasłuchałem, że chyba spodziewałem się… więcej? Ale spokojnie – mój apetyt został nasycony chwilę później na Cacciatore. To już prawdziwe Finale, choć w wersji ciut złagodzonej – skał i stromych odcinków zdecydowanie jest tu więcej.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 3: Everyday I’m shuttling

Trzeciego dnia w Finale wykonujemy ciężką pracę, jeżdżąc cały dzień na rowerach bez dostępu do piwa, Frizzantino i tostów. Ale warto się poświęcić, bo w programie mamy rozjeżdżanie pierwszych oznak zmęczenia (i zamienianie ich w prawdziwe zmęczenie) na Rollercoasterze. O ile wczorajsze turystyczne przejazdy były delikatnie rozczarowujące, to pokonanie tej trasy na pełnej to całkiem inna bajka. Zwłaszcza, jeśli goni Cię Marcin Chwalba z kamerą – nagrania analizowaliśmy wieczorem (dla chętnych instruktorzy byli do dyspozycji przez cały wyjazd).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Przy czwartym przejeździe, w połowie Rollera odbiliśmy na równie kultowe linie: Kill Billa i Madonna della Guardia. Te trasy to, jak to określiła Malwina po zjechaniu jednej ze ścianek, „mind-blowery” – na coś takiego nie da się przygotować jeżdżąc w Polsce, trzeba po prostu przyjechać i to przeżyć! Zwłaszcza Madonna urzeka swoimi wąwozami i naturalnymi bandami wyrzeźbionymi w białych skałach. Pod koniec zatrzymujemy się na kultowej ściance celem patentowania i nauki wyboru linii – wszak nic tak nie motywuje do nauki, jak strach o własne (i żony) życie ;)

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 4: Flow czy ścianki? Tak, poproszę.

Trzeci dzień śmigania znów zaczynamy od wycieczki na jedną z najstarszych tras w Finale: Dolmen. Linia ta jest mieszanką kamieni i… nie, w sumie to głównie kamieni ;) Po drodze patentujemy kilka ścianek i technicznych sekcji pod okiem uzbrojonych w kamerę instruktorów.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Po pochłonięciu lunchy, ruszamy busem na drugą część programu. Toboga di Canova to jedna z najlepszych tras w kategorii „flow”. Przy czym „flow” w Finale bynajmniej nie wyklucza ultra-śliskich skał, które nawilżone lekkim deszczykiem podtrzymują optymalny poziom adrenaliny we krwi.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Pozostałe istotne składniki wprowadzamy do organizmów w barze na szczycie Rollercoastera, którym dziarsko ruszamy ku zachodzącemu słońcu, a w każdym razie tak to wygląda w naszych głowach, bo za gęstymi chmurami słońce zaszło już wczoraj.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 5: Jedziemy na co? NATO!

Wczorajsze pochmurne niebo zwiastowało deszcz stukający w parapety o poranku. Zbieramy się więc niespiesznie i dopiero koło południa stwierdzamy, że już pora wstać, wyruszyć z domu. Ale żeby nie było zbyt trudno, w stronę bazy NATO ruszamy busem. W gęstej mgle, opuszczone, pokryte graffiti budynki tworzą niesamowity klimat rodem z horrorów klasy Z, a do tego dochodzą furczące w chmurach i wyłaniające się raz na jakiś czas wirniki elektrowni wiatrowych. Mega!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Mega są też trasy. Dość mocno oddalone od tych, które objeżdżaliśmy do tej pory, oferują inny, zdecydowanie łagodniejszy i bardziej płynny charakter. Nawet, jeśli nieco „płynna” jest też nawierzchnia… Tego dnia mamy jedyną okazję solidnie się ubłocić, z czego chętnie korzystamy. „A dirty biker is a happy biker”.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień kończymy długim zjazdem do samego Finale, zaliczając jeszcze po drodze trasę Little Champery, przez stałych bywalców często wymienianą jako ulubiona. Jej nazwa jest bardzo trafna – po pucharowej trasie w Szwajcarii odziedziczyła pokręcenie i duże nastromienie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 6: Enduro World Series

Wycieczkę śladami drugiego dnia Enduro World Series 2016 zaczynamy od ponownego zdobycia bazy NATO – lekko cheatujemy, bo zawodnicy EWS te pierwsze 1000 metrów przewyższenia muszą pokonać o własnych siłach, a my zdajemy się na siłę Fiata Ducato.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Własne siły lepiej oszczędzać, bo i tak czeka nas jeszcze 600 metrów podjazdów oraz trzy OS-y. W tym dwa wykorzystane również w tegorocznej edycji: Roche Gianche (najtrudniejsza trasa, na jakiej byliśmy) i oczywiście słynny DH Men. Jeśli widziałeś jakieś epickie zdjęcie z Finale, możesz być pewien, że zostało ono zrobione na jednej z tych dwóch linii. Widoki jednym słowem urywajądupę!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trzeci (a właściwie to drugi) przejechany przez nas odcinek EWS-owy to Andrassa Trail. Wprawdzie bez widoku na morze, ale wijącemu się skalnym kanionem singlowi trudno odmówić uroku. Co ciekawe, kanionu nie polubiły Canyony – dwa Spectrale łapią kapcie na odcinku 500 metrów. Tutejsze skały są bezlitosne dla lekkich opon!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Nieco ponad 30-kilometrową wycieczkę kończymy już po zachodzie słońca, w pizzerii. Czy da się lepiej wykorzystać dzień? Nie sądzę!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 7: Chillout

Ostatniego dnia jazdy robimy sobie (a trochę robi nam alternator w busie) dzień bez spiny (jeszcze bardziej, niż zwykle). Po rozjeżdżeniu kaca na Rollercoasterze raczymy się 3-daniowym włoskim lunchem i zjeżdżamy mieszanką Rollera, Cacciatore, Kill Billa 2 i Madonny della Guardia (najlepsza!).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Powtórzenie tras z pierwszych dni pozwala nam ocenić progres, jaki zrobiliśmy po tygodniu przemykania po skałach, zakrętach i ściankach. Aż żal, że to już końcówka sezonu – wszyscy nie możemy się doczekać sprawdzenia, jak po powrocie będą wyglądały lokalne miejscówki. Bo po powrocie z Finale, nic nie wygląda już tak samo!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trudno też będzie w Polsce znaleźć trasy kończące się praktycznie na plaży – chilloutowy dzień nie mógłby się skończyć inaczej, niż zjazdem prosto nad morze.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 8: Plażing-smażing przed powrotem do szarości

Liguryjskie dolce vita tak nam się udziela, że ostatniego dnia postanawiamy nadrobić zaległości plażowe po 6,5 dnia jazdy do samego zachodu słońca (i jeszcze trochę). Mimo, że to środek piździernika, udaje nam się nawet wykąpać w morzu. I to bez odmrożeń!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Woda i słońce wyciągają z nas resztki sił, a na sam koniec dobijamy się pizzą i Frizzantino – w sam raz, żeby zaraz po wejściu do busa zasnąć i obudzić się… no nie, niestety nie w domu, bo przed nami blisko 18 godzin jazdy. Po tak spędzonym tygodniu, jest to szczególnie ciężkie 18 godzin – z każdym postojem robi się coraz zimniej i szarzej…

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Cóż, pozostaje planować kolejny wyjazd. Może na wiosnę?


Mam nadzieję, że powyższa relacja dobrze obrazuje, jak obóz z Singletrack Trips wygląda w praktyce i nie będziesz miał problemu z podjęciem decyzji o zakupie biletu :) Podejrzewam jednak, że parę kwestii może Cię jeszcze zastanawiać…

San Remo czy Finale Ligure?

Jak już wspomniałem, mój sezon otwarł obóz w San Remo z ekipą Arek Bike Center. Nieuniknione jest więc pytanie: „który lepszy?”.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Jeśli chodzi o miejscówki, są one dość podobne pod względem zajebistości. W San Remo trasy są położone niżej, przez co są dostępne dłużej – w lutym panowała tam już wiosna, podczas gdy sporo tras w Finale spało jeszcze pod śnieżną kołderką. Kiedy już jednak się odkryją, oferują większą różnorodność – w przeciwieństwie do San Remo, są tu też takie, które można (trochę na siłę – o tym za chwilę) określić „łatwymi” i „dla każdego”. No i jest DH Man, najbardziej widokowa trasa w okolicy, a do tego piękne stare miasto (Finalborgo) – osoby z żyłką turysty powinny wybrać Finale.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Subiektywnie jako całokształt Finale Ligure u mnie wygrywa – po prostu bardziej chciałbym tam wrócić. Ale z drugiej strony, z San Remo też można wyskoczyć na jeden dzień do Finale i kilku innych miejscówek (np. genialne Dolceacqua), więc jestem pewien, że niezależnie od wyboru, będziesz w 100% zadowolony.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Jeśli chodzi o organizację obozu, to obie ekipy mają już duże doświadczenie i trudno się do czegokolwiek przyczepić. Więc zamiast szukać na siłę niedociągnięć, wskażę po jednej największej zalecie:


ABC: szkolenie

Szkolenie techniki jazdy jest też częścią obozów z Singletrack Trips, ale Arek Perin w tym temacie nie ma sobie równych. Z obu miejscówek wrócisz ze zdecydowanie wyższym skillem, ale jeśli nastawiasz się na jego podnoszenie pod okiem trenera (zwłaszcza, jeśli sporo już potrafisz), polecam obóz z Arkiem.

Singletrack Trips: kuchnia

Na obozie z STT czułem się jak na wczasach all-inclusive, co potwierdzi każdy uczestnik. Wypasione śniadania, prowiant na drogę, pyszne kolacje w wersji mięsnej i wege… Finale z Singletrack Trips można traktować jako obóz rowerowo-kulinarny :) Gdyby się uprzeć, można by na niego pojechać i nie wydawać ani grosza z własnej gotówki (nie licząc oczywiście piwa).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Różni się też atmosfera obozów. Oczywiście w 90% zależy ona od uczestników danego turnusu, ale myślę, że Arek bardziej przyciąga osoby w klimatach młodzieżowo-downhillowo-bikeparkowych. Michał i Marcin to goście od zawsze związani ze sceną enduro i czują się „wśród swoich” jak ryba w wodzie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Przekłada się to też na stopień wykorzystania shuttli – w Finale Ligure zrobiliśmy kilka krótkich wycieczek „z łydy”, podczas gdy u Arka podjazdy to temat tabu.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Ogólnie więc obozy w San Remo są bardziej zjazdowe, a w Finale – endurowe.

Ostatnia kwestia, jaką możesz brać po uwagę jest fakt, że obozy ABC od tej jesieni nieco podrożały (2500 zł vs. 2300 zł).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Czy są to rozstrzygające różnice? Decyzję pozostawiam Tobie.

Poziom trudności

Podobnie jak w sąsiednim San Remo, poziom trudności tras jest ogólnie wysoki. Jest tu jednak większe zróżnicowanie – są linie przypominające flow-traile, a są też takie, gdzie nad płynnym przejazdem trzeba się sporo napracować.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Jeśli spodziewasz się czegoś pokroju Twistera czy Superflowa – zawiedziesz się srogo!

Nawet trasy flow oznaczone na Trailforks kolorem niebieskim, w Polsce prawdopodobnie byłyby trasami czarnymi. A takich jak tutejsze czarne… w Polsce po prostu nie ma. Na doznania rodem z Madonna della Guardia czy Roche Gianche po prostu nie da się przygotować.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trzeba przyjechać do Finale, ubrać brązowe spodenki i uczyć się na bieżąco.

To bieżące podnoszenie skilla bardzo ułatwia jakość tras. Choć czasem sprawiają wrażenie dzikich, naturalnych i nieco chaotycznych górskich ścieżek, tak naprawdę są one bardzo dobrze przebudowane pod kątem jazdy na rowerze. Dzięki temu elementy takie jak dropy można za pierwszym razem po prostu zjechać, a potem z każdym kolejnym zjazdem łapać coraz większy flow.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na każdym kroku widać, że ktoś nad tym siedział i myślał – jak w NASA (hermetyczny żarcik obozowy).

Podsumowując, jeśli jeździsz regularnie i bez problemu śmigasz po wszystkich trasach np. Srebrnej Góry czy Enduro Trails (z akcentem na te trudniejsze), możesz śmiało atakować Finale Ligure. Jeśli jednak na razie lepiej odnajdujesz się na trasach typu flow, może się okazać, że tutaj nie będziesz w stanie pokonać w całości żadnej trasy.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Lepiej oszczędzić sobie rozczarowania (i sprowadzania roweru) realnie oceniając swoje możliwości, bo nie jest to miejsce dla każdego.

Jaki rower?

Na ten temat napisałem oddzielny artykuł:

→ Więcej: Finale Ligure – 9 rowerów obozowiczów

…ale od razu odpowiem na dwa pytania najczęściej pojawiające się w Waszych komentarzach:

  • tak, ścieżkowiec daje radę – jeździłem na Spectralu (150/140 mm) i ani razu w moim kasku nie pojawiła się myśl, że potrzebuję więcej skoku.
  • nie, hardtail nie jest dobrym pomysłem – tu oczywiście dużo zależy od skilla, ale ja nigdy nie zdecydowałbym się na tygodniowy wypad do Finale na sztywniaku. Lubię swój organizm.
Finale Ligure - jaki rower?

Tak, udało mi się odzyskać mojego Spectrala (no, prawie – bo to inny egzemplarz) :)

Co zabrać?

Pełną obozową listę rzeczy do spakowania znajdziesz w relacji z San Remo:

→ Więcej: San Remo – obóz rowerowy z Arek Bike Center

Parę uwag specyficznych dla Finale Ligure:

  • kask otwarty możesz śmiało zostawić w domu, nawet jeśli organizator twierdzi inaczej – warto zastosować zasadę ograniczonego zaufania do przewodników z 10x większym skillem ;) Nawet na „lajtowych wycieczkach” trasy są wymagające i czasem nieprzewidywalne – zdecydowanie warto zawsze mieć na głowie fullface’a.
  • to samo dotyczy zbroi, albo chociaż ochraniaczy łokci i pleców (o kolanach nawet nie wspominam). Bardzo skaliste podłoże powoduje, że nawet na „łatwych” trasach gleba oznacza poważne konsekwencje.
  • jeśli chodzi o pedały, to jeśli nie jesteś prosem – polecam platformy i dobre buty. Uważam, że przewaga platform nad klikami jest tym większa, im dalej zapuszczasz się poza swoją strefę komfortu. Na liguryjskich skałach ma to miejsce prawie ciągle.
  • nie zapomnij spakować paru cieplejszych ubrań – wiatrówki czy kamizelki i zestawu na deszcz/błoto. Słoneczna Liguria słoneczną ligurią, ale nie zapominaj, że to jednak jesień/wiosna.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Podsumowanie

Finale Ligure to mekka europejskiego enduro, jak to trafnie ktoś określił: „Whistler nad morzem”, od wielu lat tłumnie odwiedzane przez polskich riderów. Ja na swój pierwszy raz musiałem się naczekać, ale teraz wcale mnie ta popularność nie dziwi! W ciągu tygodnia poznaliśmy niewielki wycinek tras, a mimo to wyjeździliśmy się za wszystkie czasy.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Do tego dzięki obozowej atmosferze i organizacji mogliśmy w pełni skupić się na dolce vita. O niczym nie musieliśmy myśleć, została nam tylko esencja wyjazdu: jazda. Lubię planować swoje rowerowe wakacje, ale czasem warto sobie pozwolić na taką beztroskę, zwłaszcza pod koniec intensywnego sezonu.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Spełniłem więc swoje marzenie, ale ostrzegam: to zdecydowanie nie jest miejsce, które można tak po prostu odhaczyć i zapomnieć! Ja już wiem, że Finale będzie stałą pozycją na mojej liście noworocznych postanowień.


Więcej informacji o obozach Singletrack Strips: WWW / Facebook


A na zakończenie, jeszcze jeden gruby news… Ekipa Singletrack Trips przejmuje MTB Hostel – kultową miejscówkę co roku goszczącą zloty organizowane przez Stowarzyszenie Rowerowe Podhale!

Michał i Ana, czyli dotychczasowi właściciele, ruszają w świat, a od przyszłego sezonu ten rowerowy przybytek będzie prowadzony w duchu Singletrack Trips. Po sprawdzeniu zorganizowanego przez nich obozu, jestem spokojny o jego przyszłość :) Jeśli więc nie byłeś jeszcze w Kościelisku (bo jak byłeś, nie muszę Cię przekonywać), możesz już planować wspólne jazdy i szkolenia z nowymi gospodarzami!


Zobacz też powiązane wpisy:

 

25
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kuba
Gość
Kuba

Polski Whistler w Srebrnej czy ogólnie najtrudniejsze miejsca na MP mają jakiś podjazd do Finale?

Dryb1as
Gość
Dryb1as

Jadę do Finale pod koniec maja ale na własną rękę. Już się nie mogę doczekać

Ilia
Gość
Ilia

Jest w Polsce, najlepiej na dolnym śląsku jakieś miejsce gdzie można się nauczyć zjeżdżać ścianki? Trasy w Srebrnej ogólnie ogarniam. Trasa A i B to dla mnie trasy na rozgrzanie, ale jeszcze się nie przełamałem by zjechać ściankę na A2.

Tez Michal
Gość
Tez Michal

Czy będzie źle widziane jak nie będę jeździł na pełnej? Albo odpuszczę jakiś odcinek?

Zdarzało się to u Was w grupie? Jak do tego organizatorzy podchodzą?

Jestem po dużej kontuzji i psychika już nie ta. A chciałbym jednak bardzo Finale odwiedzić?

Qwert
Gość
Qwert

Na luzaku bez spiny nikt nikogo potepiac nie bedzie, to takie typowe enduro wakacje, chcesz to cisniesz, nie chcesz to tez ok, jak chcesz dzien odpuscic bo rece nie daja rady to tez luz, nikt nikogo z batem nie goni

Liber78
Gość
Liber78

Czy uczestnicy są w jakiś sposób dobierani pod względem umiejętności?

Sławek
Gość
Sławek

Czy w Finale znajdzie się też coś dla całkowitych świeżaków, którzy nie bardzo chcą przełamywać swoje ograniczenia a po prostu świetnie się bawić jazdą po górach kontemplując widoki?

Marek
Gość
Marek

Przydałaby się jakaś firma, która dostrzegłaby potencjał „gotówkowy” w miłośnikach Rychlebkich (bez Wallesa) i singletracków „Świeradowsko- Smrekowskich”. Chyba, że w okolicach, które opisałeś nie ma takich (oczywiście nie dosłownie) tras. Podsumowując chodzi mi o to, że jest bardzo duża grupa ludzi, którzy nie lubią jeździć w „fulfejsie” i chętnie by pogrzali tyłki wiosną lub jesienią we Włoszech ale niestety nie mają aż takich umiejętności albo po prostu nie lubią haratać po kamlotach. Taki wyjazd griatryczny MTB 40+ :-)

Maciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnienia
Gość
Maciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnienia

Tydzień przed obozem na którym był Michał reprezentacja 40+ stanowiła 30% uczestników – wiec masz jak znalazł :) Ścieżki z NATO Base poza końcówkami nie są kamieniste – jest raczej lajtowo. Osobiście jechałem do Finale z dużymi wątpliwościami czy nie będzie za ostro – a okazało się ze jest ultrazajebiscie. Marcin i Mario bardzo rozsądnie wybierają kolejność tras a szkolenie (to z „berkiem” i bunny hopem), inne od wszystkich w których brałem dotychczas udział, było zadziwiająco efektywne w podnoszeniu skilla. Co do fulfejsa – zarówno Superflow w Rychlebach jak Twistera w BB jeżdżę w takim kasku – wole sobie kupić… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Dzięki za odpowiedź. Jednym słowem do odważnych świat należy. A co do przedostatniego zdania to 100 procent racji. „Orła cień” zobaczyłem na trasie niebieskiej… kto by pomyślał?

Marek
Gość
Marek

Czy rower trailowy 130 mm i Finale Ligure to dobre połączenie?

Marcin
Gość
Marcin

Cześć! Miałem przyjemność odwiedzić Finale na Krossie Soilu 2.0 ze 130mm skokiem dwukrotnie. Oba wyjazdy przeżyłem, rower również; ostatni raz ze wspaniałą ekipą Single Track Trips nawet bez żadnej poważnej gleby. Da się, trzeba mieć jaja.

P.S. Jak sobie czytam relację Michała to już zaczynam mocno tęsknić do tych wszystkich tras… Pozdrowienia! :-)

Miłosz
Gość
Miłosz

W tym samym czasie co ty byl tam Nate Hills, mogles pokusic sie o wywiad :)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top