Menu
Menu Szukaj

Night ride - po co, jak i dlaczego?

Kiedy godzina zachodu słońca zaczyna zbliżać się do godziny wyjścia z pracy, oznacza to jedno: poirytowanie rowerzystów (to jedno z łagodniejszych określeń, jakie przyszły mi do głowy po zapoznaniu się z kolejną gównoburzą na Facebooku). Ale nie lękajcie się! Jest na to lekarstwo! Witamina D? Alkohol? Antydepresanty? Nie tylko! To night ride! Oto wszystko, co chciałbyś wiedzieć o jeżdżeniu na rowerze nocą, ale przez jesiennego doła nie chciało Ci się zapytać.

Night Ride - jazda nocą na rowerze


5 powodów, dlaczego warto jeździć nocą

Kiedy robi się ciemno, robi się też zimno i ogólnie bardzo zachęcająco… do zapoznania się z nowościami na Netfliksie. Ale poza oczywistym argumentem braku słonecznej alternatywy, night riding ma też inne zalety:

1. Więcej czasu na rower

To, że w sezonie jesienno-chujowym-zimowym zasoby słońca są ograniczone, jest oczywiste. Ale nawet latem lampki mogą być sposobem na uwolnienie się od wymówek ograniczeń czasowych związanych z pracą i rodziną. Masz akurat czas na jazdę? No to jedź i nie zastanawiaj się, czy zdążysz przed zmrokiem.

2. Odkrywanie tras na nowo

W świetle rowerowej latarki wszystko wygląda inaczej. Nie musisz pakować się do auta i jechać w góry, żeby poczuć ducha przygody. Wystarczy krótka runda pod domem. Gwarantuję, że nie poznasz „swoich” ścieżek. Ja na pierwszym night-ride zgubiłem się w lesie parę kilometrów od domu… I było zajebiście.

3. Adrenalina!

„Duch przygody” będzie Ci zresztą towarzyszył cały czas. Nawet, jeśli nie boisz się ciemności, odgłosy wydawane przez zwierzęta i dostrzegane kątem oka błyski oczu wyglądających z lasu szybko nakręcą Twoją wyobraźnię i przyspieszą bicie serca. A po to w końcu jeździ się na rowerze, prawda?

4. Trening

Adrenalina bardzo dobrze wpływa na tempo jazdy, a szmery w lesie zapobiegają zbyt długim postojom. To przeciwieństwo oglądania YouTube’a na trenażerze – a z podobnym efektem.

5. Czas na przemyślenia

Nie chciałbym iść zbytnio w psychologię, metafizykę i hemoglobinę, ale czasem po prostu trzeba się odciąć i pomyśleć. A gdzie lepiej to zrobić, niż na rowerze, kiedy nie otacza Cię nic poza ciemnością? Wnioskując po komentarzach na Facebooku, wielu z nas przydałby się taki reset


Jak się przygotować na night ride?

Przekonany? Przejdźmy zatem do kwestii praktycznych.

Oświetlenie

Dobre lampki do podstawa. Thank you, Captain Obvious! Jeszcze kilka lat temu „dobre lampki” były równoznaczne z kwotami rzędu minimalnej krajowej, ale technika (i takie jej osiągnięcia, jak Aliexpress) poszła do przodu i zestaw umożliwiający pełnoprawną jazdę w górach można skompletować za około 200 zł.

Domyślnym wyborem jest latarka Convoy S2+, której poświęciłem cały artykuł i którą gorąco polecam, jeśli nie chcesz się wdawać w szczegóły i wydawać dużo pieniędzy:

→ Convoy S2+ czyli kupujemy latarkę na rower (w podsumowaniu znajdziesz gotową listę zakupów)

Convoy S2+ - barwa kolor diody

Convoy S2+ jest jak Mazda MX-5 wśród lampek rowerowych – stanowi odpowiedź na każde pytanie.


Kilka uwag ogólnych dotyczących oświetlenia na night ride:

Ile potrzebuję lumenów?

To trudne pytanie, bo lumen lumenowi nie równy… zwłaszcza chiński ;) Możesz jednak przyjąć, że do jazdy w lesie najbardziej sensowne są lampki o jasności 800-1500 lm (dla porównania, ta druga wartość odpowiada typowemu reflektorowi samochodowemu). Niższa wartość ogranicza przy szybkiej jeździe, wyższa tworzy bardzo mocny kontrast z ciemnym otoczeniem, przez co oczy nie nadążają z adaptacją i nieoświetlone obszary stają się po prostu czarne.

Rozkład światła

Od liczby lumenów znacznie ważniejszy jest rozkład światła, czyli kształt oświetlonej „plamy” terenu. Nie brakuje zwolenników świecenia jak najdalej (aż do granicy absurdu), ja jednak wolę poświęcić zasięg na rzecz szerokości, minimalizującej wspomniane wyżej „martwe pole”.

Night Ride - jazda nocą na rowerze

Szerokie światło jest szczególnie ważne, jeśli masz lampkę zamontowaną na kierownicy – wąska wiązka (w skrócie wiąska) tworzy efekt tunelu, w którym nietrudno o przestrzelenie zakrętu.

Lampka na kierownicy czy na kasku?

Odpowiedź jest prosta: tak. Zdecydowanie polecam dwa źródła światła:

  • to na kierownicy stabilnie oświetla kierunek jazdy. Jest też położona niżej, przez co lepiej „rysuje” kontury nierówności terenu.
  • to na głowie umożliwia doświetlanie zakrętów i kontrolowanie, czy hałas za tobą to wkurzony dzik, czy tylko kamień spod Twojego koła.
Night Ride - jazda nocą na rowerze

Jeśli na początek chcesz się ograniczyć do jednego źródła światła, zdecydowanie polecam montaż na kasku.

A lampki z zewnętrznym akumulatorem?

Jestem wielkim zwolennikiem prostoty lampek ze zintegrowanym akumulatorem i po zakupie Convoya ani razu nie użyłem swojego Solarstorma z ogniwem na kablu.

To drugie rozwiązanie ma jednak jedną istotną zaletę: pojemność, która zależnie od wielkości pakietu, może być nawet kilkukrotnie wyższa od pojedynczego ogniwa zamontowanego w latarce. Ja wolę wozić „zapasowy prąd” w kieszeni (ogniwa do Convoya są tanie i szybko się je wymienia), ale jeśli potrzebujesz komfortu kilkugodzinnego świecenia bez przerw na „przeładowanie”, wybierz lampkę z dużym zewnętrznym akumulatorem (ostatnio coraz częściej w postaci powerbanka).

A co z jazdą po mieście?

Convoy jest domyślnym wyborem do ganiania po lasach, ale zupełnie nie nadaje się na ulicę – ze względu na typową dla latarki okrągłą wiązkę, brutalnie oślepia wszystkich, którzy staną mu na drodze. Warto więc założyć na kierownicę dodatkową małą lampkę pozycyjną, która umożliwi bezpieczne pokonanie dojazdówek przez cywilizację.

Jeśli jednak drogi publiczne to większość Twoich nocnych tras, wybierz model o nieco mniejszej jasności i z odcięciem, czyli optyką i „daszkiem” zapobiegającym oślepianiu innych.

Night Ride - jazda nocą na rowerze

Ja na szybkie rundy po miejskich parkach kupiłem niedawno za grosze chiński bestseller: Xanes SFL-01. Oczywiście jego jasność nie może się równać z Convoyem (chyba że ustawionym na 40% mocy), ale rozkład światła, małe gabaryty i możliwość ładowania przez USB bardzo dobrze sprawdzają się na miejskich night ride’ach w drodze powrotnej z pracy.

Pamiętaj o tylnej lampce!

Najważniejsze to widzieć, dokąd się zmierza (Paulo Rowerho). Ale w tym wszystkim nie można zapomnieć o tylnej lampce, która uratuje Ci dupę (dosłownie) w towarzystwie samochodów.

Night Ride - jazda nocą na rowerze

Wybór jest dowolny – cokolwiek będzie tysiąc razy lepsze od niczego (dopóki się nie zepsuje, więc bez przesady z oszczędnościami).

Pro-tip: bardzo dobrym wynalazkiem (wymaganym zresztą przepisami) jest też tylny odblask. Ale nie ten paskudny plastikowy, który dostałeś z rowerem. Ja nakleiłem na ramę/sztycę kawałek czerwonej taśmy obrysowej używanej m.in. na ciężarówkach i przyczepach. Na Allegro kosztuje grosze, nie szpeci zbytnio roweru, a działa znakomicie!

Zapasowa czołówka w kieszeni

Zdecydowanie dobrym pomysłem jest też dodatkowa „zwykła” czołówka w kieszeni/plecaku. Będzie zbawieniem w razie awarii roweru czy zgubienia lampki właściwej podczas gleby. Sprawdzone info. Dowiezie Cię też do domu, kiedy baterie w głównym oświetleniu odmówią współpracy szybciej, niż się spodziewałeś (co w zimowych temperaturach nie jest niczym nadzwyczajnym).


Jak się ubrać na night ride?

Jednym słowem: cieplej. Jeśli interesowałaby Cię większa liczba słów, zapraszam do tego poradnika:

→ Więcej: Jak się ubrać na rower jesienią i zimą?

Jak przygotować rower?

Poza przyczepieniem lampek, na night ride’ach nie obowiązują żadne SZPR (Specjalne Zasady Przygotowania Roweru). Tak jak w przypadku ubrań, polecam więc ogólny poradnik zimowo-sprzętowy:

→ Więcej: Jak przygotować rower do zimy?

Na jedną rzecz musisz jednak zwrócić szczególną uwagę: bezawaryjność. W środku lasu, przy dogorywającej lampce, nawet drobna awaria może przerodzić się w spory problem. Dlatego warto zadbać o to, żeby w rowerze wszystko działało tip-top. A w szczególności sprawdzić przed wyjazdem ciśnienie w oponach, które w niskich temperaturach spada szybciej, niż latem.

→ Więcej: Opony enduro #4: Jakie ciśnienie?

Co zabrać na night ride?

Poza wspomnianą wyżej zapasową czołówką (nigdy nie jedź na night ride z tylko jednym źródłem światła), spakuj w miarę możliwości zapasowe akumulatory do głównych lampek. W przypadku Convoya, koszt porządnego ogniwa to ok. 30 zł.

Spakuj też pełny zestaw naprawczy oraz jakiegoś batona i picie – nawet jeśli wybierasz się na krótką rundę „dookoła komina”. Naładowana bateria w telefonie to też dobry pomysł…

Wybór trasy

Łańcuch nasmarowany, lampki założone? Pozostaje ruszyć w trasę. Ale jaką…? Krótko mówiąc: prostą. Urokiem nocnej jazdy jest to, że nie trzeba zbytnio kombinować, żeby było fajnie.


Podsumowanie

Nocna jazda ma wiele zalet, z których główną jest podtrzymywanie zdrowia psychicznego w okresie jesienno-zimowym. A ponieważ porządne oświetlenie zrobiło się śmiesznie tanie, warto spróbować samemu i uczynić Facebooka lepszym miejscem.


Zobacz też pozostałe części mojego zimowego poradnika, o których wspominałem w artykule:

 

81
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
54 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
32 Comment authors
MattMatKonradraaEnduroTata Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gary Fisher
Gość
Gary Fisher

Pierwszy

Groow (Kuba Jędrzejczyk)
Gość
Groow (Kuba Jędrzejczyk)

Gratuluję :D

Elvis
Gość
Elvis

Uczyńmy internet lepszym miejscem, chodźmy na rower ;)

Kubol
Gość
Kubol

Ja bym nie dał rady jechać z jednym Convoyem, za mało światła moim zdaniem, ale to zależy gdzie i jak szybko się jedzie.
Jeżeli chodzi o lampki na aku, to dodatkową zaletą jest to, że jest lżejsza oraz ma lepiej rozłożoną masę niż Convoy i to czuć na głowie (bateria siedzi wtedy w plecaku).

Ariel
Gość
Ariel

Kiedyś namiętnie nightride’y w okolicach Katowic Ale głównie latem. W tym roku kupiłem rower enduro i trochę mi głupio było na początku ciosać trasy w parku śląskim. Teraz dzień za krótki na wypad w góry w tygodniu.. Ale zima mnie przeraża. Ciężko kogoś namówić:)

Remi Hardy
Gość
Remi Hardy

Już kilka nightride’ów mam za sobą. Jazda po lesie samemu nocą to super sprawa i polecam każdemu, choć wiem, że nie każdy sie odważy ;). 2 lampki to podstawa! Polecam jedną na kiermane trochę mocniejszą i drugą na kask lżejszą. 300 lm plus 200 lm daje radę, choć może w chinskich wyrobach te wartości są/muszą być trochę większe. Na początek trzeba trochę się przyzwyczaić. Każdy przypadkowy dźwięk w lesie nocą potrafi mocno pobudzić wyobraźnie. Ja sobie z tym poradziłem zakładając sluchawki z muzyką. Skupiam sie tylko na jezdzie, a same oczy spokojniej przekazują bodźce do mózgu odbierane z leśnego otoczenia.… Czytaj więcej »

raa
Gość
raa

jedna >1500lm wystarcza :)

gargamel
Gość
gargamel

Z dwoma można pobawić się optyką i do jednej wstawić inny kolimator.

raa
Gość
raa

mozna co chcesz, ale jak masz jedna na glowie >1000-1500lm to juz wiecej nie potrzeba

Groow (Kuba Jędrzejczyk)
Gość
Groow (Kuba Jędrzejczyk)

Jutro idę na rower po ciemku.
Ten poradnik mnie zmotywował :D

Patryk
Gość
Patryk

Aż Ci muszę podziękować,jutro po szkole wyciągam lampkę i jadę na lokalne ścieżki, skutecznie mnie zmotywowałeś ;)

Wookasz Bicycleta
Gość
Wookasz Bicycleta

Jeżdżę rowerem codziennie, codziennie wracam po zmierzchu, codziennie jak najwięcej przez las. Do niedawna używałem latarki Prox Torch (600lm). Na pełnej mocy dawała radę, ale prędkości duże strach było osiągać, no i czas świecenia dupy też nie urywał, a do domu czasem na prawdę daleko. Kupiłem więc taką z zewnętrznym akulumatorem (moja córka tak mówi xD) i stwierdzam, że 1600lm to naprawdę wystarczająca wartość. Jest tak jasno, że używam połowy mocy. I faktycznie jak sięgnę pamięcią wstecz to pierwsza samotna jazda po ciemku przez las dostarczyła sporych wrażeń (nigdy słuchawek, ani w dzień, ani w nocy). Zwierzęta po zmierzchu są… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Wszystko fajnie ale nie napisałeś co zrobić jak z lasu wyjdzie zombie? Na wielu filmach widziałem że tak się może stać….

Tomek Kaśków
Gość
Tomek Kaśków

ja słyszałem że człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie.

krzychumalina
Gość
krzychumalina

:D Właśnie wróciłem z nocnej jazdy, a tu proszę- temat na tapecie. Zachęcam wszystkich, super sprawa! Skorzystałem też z porad na 1E i zakupiłem Convoya – daje rade.!!!Dodam jeszcze, że wychodząc na najt rajda warto sprawdzić czy nasz smartfon nie leci na oparach po całym dniu mazania. Na chłodzie/mrozie bateria szybciej może się wyzerować, a wtedy brak kontaktu ze światem, w krytycznych momentach może się okazać kluczowy! A co do zwierząt najlepiej uzmysłowić sobie, że one tak samo funkcjonują obok nas i tak samo boją się nas zarówno w dzień jak i w nocy – to jedynie nasza wyobraźnia i… Czytaj więcej »

Mateusz
Gość
Mateusz

Z chęcią poszedłbym na rower w nocy, ale u mnie po 17.00 somg, że aż w oczy szczypie. Chyba wszyscy jak na komendę zaczynają spalać plastik. Lipa…

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Bo to się do lasa jedzie, do lasa panie!;)

Gitara
Gość
Gitara

Ja tam kilka nocnych jazd zaliczyłem,ale takich po których jestem bardzo zadowolony to było nas zakończeniu sezonu nas Srebrnej.Nie sądziłem ze można tak zapie###ć :D Zaliczenie OS 2 i A1 to była wisienka na torcie.Po tym jazda już jest zupełnie inna.Mógł bym mieć dwie lampki ale w jednej załatwiłem zewnętrzny akumulator i został mi tylko Kellys Beam i tez spokojnie dał radę..Polecam takie nocne mocne jady..

Sławek
Gość
Sławek

W tym sezonie byłem więcej razy na nr niż za dnia. Niestety głównie ruszam po 21 i ciężko znaleźć kogoś z kimś można pojeździć w takich godzinach. Uważam że jazda samemu ma klimat i daje niesamowity dreszczyk emocji (wspomniana wyżej nocna percepcja) ale może być bardzo niebezpieczna. W nocy znacznie łatwiej o glebę co może okazać się tragiczne jeśli nikt Cię nie znajdzie. Ale tak jak pisałem powyżej ciężko kogoś znaleźć żeby wspólnie pojeździć wiec co pozostaje…. Jeżdżę samemu.

Yacor
Gość
Yacor

No to polecam włączyć w endomondo śledzenie online i udostepnienie bliskim/znajomym tak na wszelki wypadek, jak by co… oby nie.

Marek
Gość
Marek

Masz taka opcje nawet w google maps od niedawna choc radze przetestowac za dnia.

EnduroTata
Gość
EnduroTata

Ta sama opcja jest w Stravie – Beacon. Dodatkowo używam opcji wzywania pomocy po crashu przez Garmin Edge – wysyła smsy do 2 bliskich mi osób (kobieta i rowerowy kumpel) z pozycją zaznaczoną na mapie. Działa w oparciu o „nagłe wytracenie prędkości”, więc żeby nie wzywał pomocy trzeba ciągle zapiedzielać ;) hehehe

Wielebny Jaceł
Gość
Wielebny Jaceł

Na rynku dużo jest małych czołówek, które są na taśmie elastycznej 25mm, można je z tej taśmy łatwo demontować i wyposażone są w tryb czerwony (np. dużo modeli Princeton Tec albo Petzl). Takie lampki można przymocować do plecaka i używać trybu czerwonego w charakterze światła pozycyjnego tylnego. Fajna sprawa dla minimalisty, któremu nie uśmiecha się wozić ze sobą pięciu różnych światełek. Należy jednak mieć na uwadze to, że nadgorliwy policjant i tak będzie miał powód do wlepienia nam mandatu, bo w świetle przepisów to światło powinno być przymocowane do roweru, nie rowerzysty. Co do odblasków, ją lubię te takie „samozwijalne”.… Czytaj więcej »

Szosa
Gość
Szosa

Ja tam w podmiejskich lasach bardziej boję się spotkania z ludźmi niż ze zwierzętami na nr. Kilka razy widziałem w nocy zaparkowane auta w bardzo dziwnych miejscach.

Krzychu
Gość
Krzychu

Tak tylko chciałbym dodać że Convoy z zmienionym kolimatorem nadaje się do jazdy miejskiej :-) Używam na szosie i nie zamienił bym na żaden inny .

raa
Gość
raa

ee…lampka na kierze to wlasnie BRAK stabilnosci i skaczace swiatlo…nic dobrego :)

jedna >1000lm (a najlepiej 1500-2000lm) na kasku i wiecej nie trzeba.
(mozna mniejsza awaryjnie miec na kierze – na miasto i na podjazdy czy rozmowe z ludzmi – zeby nie oslepiac ta na kasku)

raa
Gość
raa

na nagraniu tego nie widac, ale bylo znacznie jasniej dla oczu

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Absolutnie się nie zgadzam, mocowania z convoya czy z mojej nf bt40 są mega stabilne i taki też dają strumień światła. Do szybkiej jazdy w terenie oczywiście dodatkowo porządna czołówka ale dobra lampka na kierze robi robotę.

raa
Gość
raa

moze i mocowanie jest stabilne, ale nie sama kierownica.
nagraj filmik na trudnej trasie z kamera na kierownicy, a potem z kamera na kasku, to zobaczysz roznice

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Uparcie brniesz w podział tylko kask, tylko kiera. I kask, i kiera. Filmiki mam, nawet sporo, nie chcę się tu za dużo odzywać bo nie jeżdżę prawdziwego enduro czy nocnego dh, ale jeżdżę ostro w nocy po lokalnych kamieniołomach także cośtam wiem w tej materii. Dużo lepiej jest z lampkami na kierze i kasku niż tylko na kasku. Kropka. https://youtu.be/u-y65HGBzQY Wyraz enduro w tytule filmiku jeszcze z czasów kiedy nie czułem co to enduro, sorki;)

raa
Gość
raa

nie brne w zadny podzial, tylko Ci tlumacze ze jedna mocna lampka na kasku (i ta powinna byc glowna) wystarcza. kropka.
no chyba ze nie jest to swiatlo min. 1500lm, to mozna sie posilkowac innymi

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Tobie wystarczy, a mi może nie. Z dobrą lampką na kierze będzie lepiej niż bez, tego się nie da podważyć. Moim skromnym zdaniem;)

raa
Gość
raa

haha, no to wlasnie podwazam :) 3 lata jezdzilem z jedna 1800-2000lm na kasku i bylo swietnie, teraz zamontowalem jedna dodatkowa ‚zapasowa’ na kiere (na dojazdy, postoje itp) i nie ma roznicy przy jezdzie MTB (w dol po trudnych trasach)

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

;)) bo masz zamontować „dobrą”, a nie „zapasową”;)))

raa
Gość
raa

‚zapasowa’ ma >1200lm (2x Cree XM-L U2), nie ma czego doswietlac (bo wszystko juz jasne), a tego za zakretami i jak nie doswietli

tylko jak mowie, zamontuj cos co ma >1800lm na kasku, to zobaczysz o czym mowie

gargamel
Gość
gargamel

Jeżeli jeździsz po drogach publicznych to zgodnie z przepisami musisz mieć lampkę zamontowaną na kierze. Ta na kasku nie liczy się.

raa
Gość
raa

raczej malo i sie nie przejmuje az tak bardzo przepisami ;)

raa
Gość
raa

co nie oznacza ze jezdze nie odpowiedzialnie

Piotrek
Gość
Piotrek

Od dawna jeżdżę po nocy, natomiast dopiero od zeszłej zimy mam sensowne oświetlenie. Najpierw jeździłem z Prox 500lm na kierownicy i Petzl Myo na kasku i ten setup jest dość ok. Polecam szczególnie Prox 500lm bo bardzo długo ciągnie na baterii – ok 3h na pełnym trybie i ma mega dobre mocowanie – na luzie można skakać na rowerze przez drzewa czy na hopach. Natomiast artykuł o S2+ zmotywował mnie to zwiększenia ilości lm i kupiłem tą lampkę z kolimatorem 20×60. Teraz Proxa mam na kasku (mocowanie dwoma zipami przez dziury – mega stabilne) a S2+ mocuję na kierownicy mocowaniem… Czytaj więcej »

Konrad
Gość
Konrad

Problem przełaczających się trybów (przy wstrząsach) pojawiał się na forum swiatelka.pl. Winna jest zbyt słaba sprężynka dociskająca baterię. Panowie tuningujący te latarki dokładają kawałek blaszki do sprężynki. Jeśli kupiłes laterkę na forum = po tuningu, reklamuj.

Piotrek
Gość
Piotrek

Dzięki spróbuję dorzucić jakąś home made : )

Wielebny Jaceł
Gość
Wielebny Jaceł

Nie posiadam (już) Convoya, ale mam obecnie latarkę o podobnej mocy i na miasto się ona jak najbardziej nadaje, bo zawsze przecież można włączyć najniższy tryb. Z tego co pamiętam Convoy też potrafi świecić na 5% mocy czy ileś tam, więc nie wiem w czym problem

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Również jeżdżę na convoyu na min trybie po szosie, mam w rowerze na dojazdy do pracy, kilkadziesiąt jazd po zmroku i ani raz nikt nie mrugał. Myślę, że nie jest aż tak źle ale jasne, tak jak pisze Michał, lepsza z kierowanym strumieniem.

Kuba Wro
Gość
Kuba Wro

Fajną alternatywą dla rozmokłych singli jest street, bowl i skateparki (w dużych miastach są kryte). Oczywiście nie na rowerze enduro tylko 10x tańszym dircie lub bmxie. Na asfalcie można jeździć na 100% a nie na pół gwizdka z zachowawczymi lotami i duszą na ramieniu.

Jarek Nightrider
Gość
Jarek Nightrider

Bardzo, bardzo kompetentny i kompletny wpis. Doszedłem do tego wszystkiego krok po kroku sam, tak czy siak polecam. Od siebie dodam tylko, że dobrze na NR jest się wybierać (w miarę możliwości) w towarzystwie, przerabiałem już multum komplikacji w zimnych ciemnych lasach itp, wsparcie towarzyszy zmienia ich odbiór o 180°. A lampkę na kierę używam jednak z pakietem. Convoy w kieszeni a X1 (przerabiany, lepszy convoy) na kasku. Pozdrawiam i zapraszam do klubu na stravie: Nightriders Silesia:) P.S. KOMy po ciemku powinne być w osobnym rankingu;p

Pokrowiec
Gość
Pokrowiec

Rower na zdjęciach to nowy Cannondale Habit? Będzie test na blogu?

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Michał, masz szósty zmysł, bo z zamiarem wyjechania w nocy na rower już się dawno zanosiłem ale nie wiedziałem co w domu mam powiedzieć. Teraz się trochę podbudowałem i jak by moja żona na mnie krzywo patrzyła gdy o godzinie 20:00 wyjdę na rower to powiem że ty mi kazałeś i wcale nie idę na wódkę, dupy, dragi i inne przyjemności. Będę mógł jej pokazać artykuł, może mi uwierzy….. Dzięki!

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Rozmawiałem kiedyś z dwoma kolesiami z Jeleniej Góry, ze środowiska DH, a tak z 10 lat temu. Opowiadali mi, żeby sobie podnieść skila warto jeździć w nocy po lasach, trasach z tym że tylko ten pierwszy ma światło a ten drugi musi dotrzymać mu tempa ;-) w trójkę chyba nie jeździli. Czasami ich jeszcze spotykam więc chyba nie jest to niebezpieczne.

Marek
Gość
Marek

A tak z innej beczki to kiedy ten nowy Strive wyjdzie? Radon
Swoop 170 8.0 model na 2019 jest teraz w promocji za 2242e z okazji czarnego piatku i kusi strasznie!

Mat
Gość
Mat

Nocą jesteś tylko Ty, rower i ścieżka. Nic dookoła nie widać więc nie rozprasza. Pełne skupienie na trasie!

Matt
Gość
Matt

Od lat jeżdżę nocą (tak, po Górnym Śląsku ;P) i mam podobne przemyślenia. Używam Sigmy Lightster na kierownicy i czołówki z Lidla na kasku. Nie jest super jasna ale ma tę zaletę, że ma elastyczne paski i mogę ją zamocować na kasku, pod daszkiwm, bez żadnych dodatkowych gratów, po prostu wiążąc ciasno paski przez otwory w kasku. I działa długo na 3xAAA. I w mocowaniu czołówek jest moim zdaniem największa słabość rynku – brak modeli, które mają dobry, uniwersalny system mocowania do kasku, bez kombinowania. A może ktoś coś poleci? Producent, który to ogarnie (przydałby się system wpinania lampek w… Czytaj więcej »

Czytaj kolejny artykuł

Finale Ligure z Singletrack Trips

Sezon 2018 planowałem rozpocząć spełnieniem jednego z rowerowych marzeń i noworocznych postanowień: wyjazdu do Finale Ligure z ekipą Singletrack Trips. Ostatecznie plany nieco się zmieniły i rok otwarłem równie zajebistym wyjazdem do San Remo, zgodnie z EWS-ową tradycją zostawiając Finale na zakończenie sezonu. Oto moja relacja z wyjazdu oraz garść praktycznych porad.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Jeśli masz lekkie deja-vu, nie panikuj – relacja z wyjazdu po Finale Ligure faktycznie jest już na blogu. Jej autorem jest Marek Janikowski, a ja tylko podrasowałem ją opisem tras przygotowanym z dużą pomocą Singletrack Trips (już wtedy wiedziałem, że jak jechać do Finale, to właśnie z nimi). Przewodnik ten, pomocny szczególnie przy samodzielnej organizacji wyjazdu, znajdziesz tutaj:

→ Więcej: Miejsca: Finale Ligure, Włochy

Jeśli jednak interesują Cię moje własne, osobiste wrażenia ze zorganizowanego obozu, czytaj dalej :)


Dzień 1: Dojazd, rozjazd, odjazd!

Z Polski wyruszamy w piątek po pracy – podgrupa krakowska pakuje się do busa o 17, my dołączamy w Katowicach półtorej godziny później. Od tego momentu staramy się nie liczyć godzin, bo przed nami jest ich… sporo. Po drodze zahaczamy o lotnisko w Mediolanie, skąd zabieramy jedną z uczestniczek – opcję samolotową warto wziąć pod uwagę, nawet jeśli ominie Cię turbo-cola w busie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na miejsce docieramy w sobotę koło południa. Nasze apartamenty leżą we wschodniej części Finale (Finalpia), kilka minut pieszo od plaży i równie blisko od centrum. Ale najważniejszy jest oczywiście bezpieczny garaż na rowery, z wydzieloną myjką i miejscem do serwisowania.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na miejscu mijamy się z wyjeżdżającym turnusem – ich zazdrość czekającego nas tygodnia jazdy pobudza nasze apetyty, więc… jedziemy na pierwszą włoską pizzę.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Żeby dobrze wykorzystać przyswojone kalorie i rozruszać zastane po podróży mięśnie, zaraz po obiedzie wskakujemy w ciuchy rowerowe i ruszamy na krótką wycieczkę „z łydy”. Łagodnym asfaltowym podjazdem pokonujemy 300 metrów przewyższenia na start pobliskiej trasy (Briga), idealnej na rozgrzewkę.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na mecie czeka nas nagroda: pierwsze lody na rynku w Finale (z którego co roku startują zawody Enduro World Series). Rynek leży tuż przy plaży, więc wypicie piwa przy zachodzącym słońcu jest naturalnym kolejnym krokiem ;)

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 2: Szkolenie i pierwszy raz na Rollercoasterze

Pierwszą część pełnego dnia jazdy spędzamy na szkoleniu techniki jazdy. Jest ono nieobowiązkowe, ale kto by nie chciał odświeżyć umiejętności pod okiem Marcina Chwalby, Michała Wąsali, Mateusza Balińskiego, Mariusza Ochmańskiego czy Mariusza Jarka (wszyscy oni współpracują z Singletrack Trips)? Na położony w górach placyk docieramy o własnych siłach, zaczynając od ustawienia rowerów i dość nietypowego zestawu ćwiczeń, między innymi… rowerowego berka. Przerabiamy też tematykę właściwą: dohamowania, zakręty (oba!), stójkę a nawet podstawy bunnyhopa.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Zmęczeni nauką zjeżdżamy do bazy celem spożycia cieczy pobudzających flow (jak również tostów), pakujemy się do busa i jedziemy na kultowego Rollercoastera. Mam mieszane uczucia – to fajna, płynna, szybka trasa, ale tyle się o niej nasłuchałem, że chyba spodziewałem się… więcej? Ale spokojnie – mój apetyt został nasycony chwilę później na Cacciatore. To już prawdziwe Finale, choć w wersji ciut złagodzonej – skał i stromych odcinków zdecydowanie jest tu więcej.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 3: Everyday I’m shuttling

Trzeciego dnia w Finale wykonujemy ciężką pracę, jeżdżąc cały dzień na rowerach bez dostępu do piwa, Frizzantino i tostów. Ale warto się poświęcić, bo w programie mamy rozjeżdżanie pierwszych oznak zmęczenia (i zamienianie ich w prawdziwe zmęczenie) na Rollercoasterze. O ile wczorajsze turystyczne przejazdy były delikatnie rozczarowujące, to pokonanie tej trasy na pełnej to całkiem inna bajka. Zwłaszcza, jeśli goni Cię Marcin Chwalba z kamerą – nagrania analizowaliśmy wieczorem (dla chętnych instruktorzy byli do dyspozycji przez cały wyjazd).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Przy czwartym przejeździe, w połowie Rollera odbiliśmy na równie kultowe linie: Kill Billa i Madonna della Guardia. Te trasy to, jak to określiła Malwina po zjechaniu jednej ze ścianek, „mind-blowery” – na coś takiego nie da się przygotować jeżdżąc w Polsce, trzeba po prostu przyjechać i to przeżyć! Zwłaszcza Madonna urzeka swoimi wąwozami i naturalnymi bandami wyrzeźbionymi w białych skałach. Pod koniec zatrzymujemy się na kultowej ściance celem patentowania i nauki wyboru linii – wszak nic tak nie motywuje do nauki, jak strach o własne (i żony) życie ;)

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 4: Flow czy ścianki? Tak, poproszę.

Trzeci dzień śmigania znów zaczynamy od wycieczki na jedną z najstarszych tras w Finale: Dolmen. Linia ta jest mieszanką kamieni i… nie, w sumie to głównie kamieni ;) Po drodze patentujemy kilka ścianek i technicznych sekcji pod okiem uzbrojonych w kamerę instruktorów.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Po pochłonięciu lunchy, ruszamy busem na drugą część programu. Toboga di Canova to jedna z najlepszych tras w kategorii „flow”. Przy czym „flow” w Finale bynajmniej nie wyklucza ultra-śliskich skał, które nawilżone lekkim deszczykiem podtrzymują optymalny poziom adrenaliny we krwi.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Pozostałe istotne składniki wprowadzamy do organizmów w barze na szczycie Rollercoastera, którym dziarsko ruszamy ku zachodzącemu słońcu, a w każdym razie tak to wygląda w naszych głowach, bo za gęstymi chmurami słońce zaszło już wczoraj.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 5: Jedziemy na co? NATO!

Wczorajsze pochmurne niebo zwiastowało deszcz stukający w parapety o poranku. Zbieramy się więc niespiesznie i dopiero koło południa stwierdzamy, że już pora wstać, wyruszyć z domu. Ale żeby nie było zbyt trudno, w stronę bazy NATO ruszamy busem. W gęstej mgle, opuszczone, pokryte graffiti budynki tworzą niesamowity klimat rodem z horrorów klasy Z, a do tego dochodzą furczące w chmurach i wyłaniające się raz na jakiś czas wirniki elektrowni wiatrowych. Mega!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Mega są też trasy. Dość mocno oddalone od tych, które objeżdżaliśmy do tej pory, oferują inny, zdecydowanie łagodniejszy i bardziej płynny charakter. Nawet, jeśli nieco „płynna” jest też nawierzchnia… Tego dnia mamy jedyną okazję solidnie się ubłocić, z czego chętnie korzystamy. „A dirty biker is a happy biker”.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień kończymy długim zjazdem do samego Finale, zaliczając jeszcze po drodze trasę Little Champery, przez stałych bywalców często wymienianą jako ulubiona. Jej nazwa jest bardzo trafna – po pucharowej trasie w Szwajcarii odziedziczyła pokręcenie i duże nastromienie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 6: Enduro World Series

Wycieczkę śladami drugiego dnia Enduro World Series 2016 zaczynamy od ponownego zdobycia bazy NATO – lekko cheatujemy, bo zawodnicy EWS te pierwsze 1000 metrów przewyższenia muszą pokonać o własnych siłach, a my zdajemy się na siłę Fiata Ducato.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Własne siły lepiej oszczędzać, bo i tak czeka nas jeszcze 600 metrów podjazdów oraz trzy OS-y. W tym dwa wykorzystane również w tegorocznej edycji: Roche Gianche (najtrudniejsza trasa, na jakiej byliśmy) i oczywiście słynny DH Men. Jeśli widziałeś jakieś epickie zdjęcie z Finale, możesz być pewien, że zostało ono zrobione na jednej z tych dwóch linii. Widoki jednym słowem urywajądupę!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trzeci (a właściwie to drugi) przejechany przez nas odcinek EWS-owy to Andrassa Trail. Wprawdzie bez widoku na morze, ale wijącemu się skalnym kanionem singlowi trudno odmówić uroku. Co ciekawe, kanionu nie polubiły Canyony – dwa Spectrale łapią kapcie na odcinku 500 metrów. Tutejsze skały są bezlitosne dla lekkich opon!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Nieco ponad 30-kilometrową wycieczkę kończymy już po zachodzie słońca, w pizzerii. Czy da się lepiej wykorzystać dzień? Nie sądzę!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 7: Chillout

Ostatniego dnia jazdy robimy sobie (a trochę robi nam alternator w busie) dzień bez spiny (jeszcze bardziej, niż zwykle). Po rozjeżdżeniu kaca na Rollercoasterze raczymy się 3-daniowym włoskim lunchem i zjeżdżamy mieszanką Rollera, Cacciatore, Kill Billa 2 i Madonny della Guardia (najlepsza!).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Powtórzenie tras z pierwszych dni pozwala nam ocenić progres, jaki zrobiliśmy po tygodniu przemykania po skałach, zakrętach i ściankach. Aż żal, że to już końcówka sezonu – wszyscy nie możemy się doczekać sprawdzenia, jak po powrocie będą wyglądały lokalne miejscówki. Bo po powrocie z Finale, nic nie wygląda już tak samo!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trudno też będzie w Polsce znaleźć trasy kończące się praktycznie na plaży – chilloutowy dzień nie mógłby się skończyć inaczej, niż zjazdem prosto nad morze.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Dzień 8: Plażing-smażing przed powrotem do szarości

Liguryjskie dolce vita tak nam się udziela, że ostatniego dnia postanawiamy nadrobić zaległości plażowe po 6,5 dnia jazdy do samego zachodu słońca (i jeszcze trochę). Mimo, że to środek piździernika, udaje nam się nawet wykąpać w morzu. I to bez odmrożeń!

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Woda i słońce wyciągają z nas resztki sił, a na sam koniec dobijamy się pizzą i Frizzantino – w sam raz, żeby zaraz po wejściu do busa zasnąć i obudzić się… no nie, niestety nie w domu, bo przed nami blisko 18 godzin jazdy. Po tak spędzonym tygodniu, jest to szczególnie ciężkie 18 godzin – z każdym postojem robi się coraz zimniej i szarzej…

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Cóż, pozostaje planować kolejny wyjazd. Może na wiosnę?


Mam nadzieję, że powyższa relacja dobrze obrazuje, jak obóz z Singletrack Trips wygląda w praktyce i nie będziesz miał problemu z podjęciem decyzji o zakupie biletu :) Podejrzewam jednak, że parę kwestii może Cię jeszcze zastanawiać…

San Remo czy Finale Ligure?

Jak już wspomniałem, mój sezon otwarł obóz w San Remo z ekipą Arek Bike Center. Nieuniknione jest więc pytanie: „który lepszy?”.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Jeśli chodzi o miejscówki, są one dość podobne pod względem zajebistości. W San Remo trasy są położone niżej, przez co są dostępne dłużej – w lutym panowała tam już wiosna, podczas gdy sporo tras w Finale spało jeszcze pod śnieżną kołderką. Kiedy już jednak się odkryją, oferują większą różnorodność – w przeciwieństwie do San Remo, są tu też takie, które można (trochę na siłę – o tym za chwilę) określić „łatwymi” i „dla każdego”. No i jest DH Man, najbardziej widokowa trasa w okolicy, a do tego piękne stare miasto (Finalborgo) – osoby z żyłką turysty powinny wybrać Finale.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Subiektywnie jako całokształt Finale Ligure u mnie wygrywa – po prostu bardziej chciałbym tam wrócić. Ale z drugiej strony, z San Remo też można wyskoczyć na jeden dzień do Finale i kilku innych miejscówek (np. genialne Dolceacqua), więc jestem pewien, że niezależnie od wyboru, będziesz w 100% zadowolony.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Jeśli chodzi o organizację obozu, to obie ekipy mają już duże doświadczenie i trudno się do czegokolwiek przyczepić. Więc zamiast szukać na siłę niedociągnięć, wskażę po jednej największej zalecie:


ABC: szkolenie

Szkolenie techniki jazdy jest też częścią obozów z Singletrack Trips, ale Arek Perin w tym temacie nie ma sobie równych. Z obu miejscówek wrócisz ze zdecydowanie wyższym skillem, ale jeśli nastawiasz się na jego podnoszenie pod okiem trenera (zwłaszcza, jeśli sporo już potrafisz), polecam obóz z Arkiem.

Singletrack Trips: kuchnia

Na obozie z STT czułem się jak na wczasach all-inclusive, co potwierdzi każdy uczestnik. Wypasione śniadania, prowiant na drogę, pyszne kolacje w wersji mięsnej i wege… Finale z Singletrack Trips można traktować jako obóz rowerowo-kulinarny :) Gdyby się uprzeć, można by na niego pojechać i nie wydawać ani grosza z własnej gotówki (nie licząc oczywiście piwa).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Różni się też atmosfera obozów. Oczywiście w 90% zależy ona od uczestników danego turnusu, ale myślę, że Arek bardziej przyciąga osoby w klimatach młodzieżowo-downhillowo-bikeparkowych. Michał i Marcin to goście od zawsze związani ze sceną enduro i czują się „wśród swoich” jak ryba w wodzie.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Przekłada się to też na stopień wykorzystania shuttli – w Finale Ligure zrobiliśmy kilka krótkich wycieczek „z łydy”, podczas gdy u Arka podjazdy to temat tabu.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Ogólnie więc obozy w San Remo są bardziej zjazdowe, a w Finale – endurowe.

Ostatnia kwestia, jaką możesz brać po uwagę jest fakt, że obozy ABC od tej jesieni nieco podrożały (2500 zł vs. 2300 zł).

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Czy są to rozstrzygające różnice? Decyzję pozostawiam Tobie.

Poziom trudności

Podobnie jak w sąsiednim San Remo, poziom trudności tras jest ogólnie wysoki. Jest tu jednak większe zróżnicowanie – są linie przypominające flow-traile, a są też takie, gdzie nad płynnym przejazdem trzeba się sporo napracować.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Jeśli spodziewasz się czegoś pokroju Twistera czy Superflowa – zawiedziesz się srogo!

Nawet trasy flow oznaczone na Trailforks kolorem niebieskim, w Polsce prawdopodobnie byłyby trasami czarnymi. A takich jak tutejsze czarne… w Polsce po prostu nie ma. Na doznania rodem z Madonna della Guardia czy Roche Gianche po prostu nie da się przygotować.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Trzeba przyjechać do Finale, ubrać brązowe spodenki i uczyć się na bieżąco.

To bieżące podnoszenie skilla bardzo ułatwia jakość tras. Choć czasem sprawiają wrażenie dzikich, naturalnych i nieco chaotycznych górskich ścieżek, tak naprawdę są one bardzo dobrze przebudowane pod kątem jazdy na rowerze. Dzięki temu elementy takie jak dropy można za pierwszym razem po prostu zjechać, a potem z każdym kolejnym zjazdem łapać coraz większy flow.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Na każdym kroku widać, że ktoś nad tym siedział i myślał – jak w NASA (hermetyczny żarcik obozowy).

Podsumowując, jeśli jeździsz regularnie i bez problemu śmigasz po wszystkich trasach np. Srebrnej Góry czy Enduro Trails (z akcentem na te trudniejsze), możesz śmiało atakować Finale Ligure. Jeśli jednak na razie lepiej odnajdujesz się na trasach typu flow, może się okazać, że tutaj nie będziesz w stanie pokonać w całości żadnej trasy.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Lepiej oszczędzić sobie rozczarowania (i sprowadzania roweru) realnie oceniając swoje możliwości, bo nie jest to miejsce dla każdego.

Jaki rower?

Na ten temat napisałem oddzielny artykuł:

→ Więcej: Finale Ligure – 9 rowerów obozowiczów

…ale od razu odpowiem na dwa pytania najczęściej pojawiające się w Waszych komentarzach:

  • tak, ścieżkowiec daje radę – jeździłem na Spectralu (150/140 mm) i ani razu w moim kasku nie pojawiła się myśl, że potrzebuję więcej skoku.
  • nie, hardtail nie jest dobrym pomysłem – tu oczywiście dużo zależy od skilla, ale ja nigdy nie zdecydowałbym się na tygodniowy wypad do Finale na sztywniaku. Lubię swój organizm.
Finale Ligure - jaki rower?

Tak, udało mi się odzyskać mojego Spectrala (no, prawie – bo to inny egzemplarz) :)

Co zabrać?

Pełną obozową listę rzeczy do spakowania znajdziesz w relacji z San Remo:

→ Więcej: San Remo – obóz rowerowy z Arek Bike Center

Parę uwag specyficznych dla Finale Ligure:

  • kask otwarty możesz śmiało zostawić w domu, nawet jeśli organizator twierdzi inaczej – warto zastosować zasadę ograniczonego zaufania do przewodników z 10x większym skillem ;) Nawet na „lajtowych wycieczkach” trasy są wymagające i czasem nieprzewidywalne – zdecydowanie warto zawsze mieć na głowie fullface’a.
  • to samo dotyczy zbroi, albo chociaż ochraniaczy łokci i pleców (o kolanach nawet nie wspominam). Bardzo skaliste podłoże powoduje, że nawet na „łatwych” trasach gleba oznacza poważne konsekwencje.
  • jeśli chodzi o pedały, to jeśli nie jesteś prosem – polecam platformy i dobre buty. Uważam, że przewaga platform nad klikami jest tym większa, im dalej zapuszczasz się poza swoją strefę komfortu. Na liguryjskich skałach ma to miejsce prawie ciągle.
  • nie zapomnij spakować paru cieplejszych ubrań – wiatrówki czy kamizelki i zestawu na deszcz/błoto. Słoneczna Liguria słoneczną ligurią, ale nie zapominaj, że to jednak jesień/wiosna.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips


Podsumowanie

Finale Ligure to mekka europejskiego enduro, jak to trafnie ktoś określił: „Whistler nad morzem”, od wielu lat tłumnie odwiedzane przez polskich riderów. Ja na swój pierwszy raz musiałem się naczekać, ale teraz wcale mnie ta popularność nie dziwi! W ciągu tygodnia poznaliśmy niewielki wycinek tras, a mimo to wyjeździliśmy się za wszystkie czasy.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Do tego dzięki obozowej atmosferze i organizacji mogliśmy w pełni skupić się na dolce vita. O niczym nie musieliśmy myśleć, została nam tylko esencja wyjazdu: jazda. Lubię planować swoje rowerowe wakacje, ale czasem warto sobie pozwolić na taką beztroskę, zwłaszcza pod koniec intensywnego sezonu.

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Finale Ligure - obóz enduro Singletrack Trips

Spełniłem więc swoje marzenie, ale ostrzegam: to zdecydowanie nie jest miejsce, które można tak po prostu odhaczyć i zapomnieć! Ja już wiem, że Finale będzie stałą pozycją na mojej liście noworocznych postanowień.


Więcej informacji o obozach Singletrack Strips: WWW / Facebook


A na zakończenie, jeszcze jeden gruby news… Ekipa Singletrack Trips przejmuje MTB Hostel – kultową miejscówkę co roku goszczącą zloty organizowane przez Stowarzyszenie Rowerowe Podhale!

Michał i Ana, czyli dotychczasowi właściciele, ruszają w świat, a od przyszłego sezonu ten rowerowy przybytek będzie prowadzony w duchu Singletrack Trips. Po sprawdzeniu zorganizowanego przez nich obozu, jestem spokojny o jego przyszłość :) Jeśli więc nie byłeś jeszcze w Kościelisku (bo jak byłeś, nie muszę Cię przekonywać), możesz już planować wspólne jazdy i szkolenia z nowymi gospodarzami!


Zobacz też powiązane wpisy:

 

25
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kuba
Gość
Kuba

Polski Whistler w Srebrnej czy ogólnie najtrudniejsze miejsca na MP mają jakiś podjazd do Finale?

Dryb1as
Gość
Dryb1as

Jadę do Finale pod koniec maja ale na własną rękę. Już się nie mogę doczekać

Ilia
Gość
Ilia

Jest w Polsce, najlepiej na dolnym śląsku jakieś miejsce gdzie można się nauczyć zjeżdżać ścianki? Trasy w Srebrnej ogólnie ogarniam. Trasa A i B to dla mnie trasy na rozgrzanie, ale jeszcze się nie przełamałem by zjechać ściankę na A2.

Tez Michal
Gość
Tez Michal

Czy będzie źle widziane jak nie będę jeździł na pełnej? Albo odpuszczę jakiś odcinek?

Zdarzało się to u Was w grupie? Jak do tego organizatorzy podchodzą?

Jestem po dużej kontuzji i psychika już nie ta. A chciałbym jednak bardzo Finale odwiedzić?

Qwert
Gość
Qwert

Na luzaku bez spiny nikt nikogo potepiac nie bedzie, to takie typowe enduro wakacje, chcesz to cisniesz, nie chcesz to tez ok, jak chcesz dzien odpuscic bo rece nie daja rady to tez luz, nikt nikogo z batem nie goni

Liber78
Gość
Liber78

Czy uczestnicy są w jakiś sposób dobierani pod względem umiejętności?

Sławek
Gość
Sławek

Czy w Finale znajdzie się też coś dla całkowitych świeżaków, którzy nie bardzo chcą przełamywać swoje ograniczenia a po prostu świetnie się bawić jazdą po górach kontemplując widoki?

Marek
Gość
Marek

Przydałaby się jakaś firma, która dostrzegłaby potencjał „gotówkowy” w miłośnikach Rychlebkich (bez Wallesa) i singletracków „Świeradowsko- Smrekowskich”. Chyba, że w okolicach, które opisałeś nie ma takich (oczywiście nie dosłownie) tras. Podsumowując chodzi mi o to, że jest bardzo duża grupa ludzi, którzy nie lubią jeździć w „fulfejsie” i chętnie by pogrzali tyłki wiosną lub jesienią we Włoszech ale niestety nie mają aż takich umiejętności albo po prostu nie lubią haratać po kamlotach. Taki wyjazd griatryczny MTB 40+ :-)

Maciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnienia
Gość
Maciek - od teraz Maciek Gólski dla odróżnienia

Tydzień przed obozem na którym był Michał reprezentacja 40+ stanowiła 30% uczestników – wiec masz jak znalazł :) Ścieżki z NATO Base poza końcówkami nie są kamieniste – jest raczej lajtowo. Osobiście jechałem do Finale z dużymi wątpliwościami czy nie będzie za ostro – a okazało się ze jest ultrazajebiscie. Marcin i Mario bardzo rozsądnie wybierają kolejność tras a szkolenie (to z „berkiem” i bunny hopem), inne od wszystkich w których brałem dotychczas udział, było zadziwiająco efektywne w podnoszeniu skilla. Co do fulfejsa – zarówno Superflow w Rychlebach jak Twistera w BB jeżdżę w takim kasku – wole sobie kupić… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Dzięki za odpowiedź. Jednym słowem do odważnych świat należy. A co do przedostatniego zdania to 100 procent racji. „Orła cień” zobaczyłem na trasie niebieskiej… kto by pomyślał?

Marek
Gość
Marek

Czy rower trailowy 130 mm i Finale Ligure to dobre połączenie?

Marcin
Gość
Marcin

Cześć! Miałem przyjemność odwiedzić Finale na Krossie Soilu 2.0 ze 130mm skokiem dwukrotnie. Oba wyjazdy przeżyłem, rower również; ostatni raz ze wspaniałą ekipą Single Track Trips nawet bez żadnej poważnej gleby. Da się, trzeba mieć jaja.

P.S. Jak sobie czytam relację Michała to już zaczynam mocno tęsknić do tych wszystkich tras… Pozdrowienia! :-)

Miłosz
Gość
Miłosz

W tym samym czasie co ty byl tam Nate Hills, mogles pokusic sie o wywiad :)

Czytaj kolejny artykuł

Bikeporn: Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Zeszłoroczny Dartmoor Bluebird Pro 29 był jedną z moich propozycji w zestawieniu Top 10 ścieżkowców do 9000 zł. Nowy model na pewno pójdzie w jego ślady, bo choć na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie, to rowery Dartmoora z roku na rok dojrzewają – zapraszam do obejrzeniach na zdjęciach wszystkich zmian i nowości!


Rower testuję dzięki współpracy z dystrybutorem, firmą Velo.


Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Pozwól, że zacznę od wyjaśnienia nazewnictwa, bo być może kojarzysz już z bloga jakiegoś „ptaka” od Dartmoora. W zeszłym roku testowałem Blackbirda, czyli model enduro na kołach 27.5″ (na 2019 dostępny również w wariancie 29″, podobnie jak opisywany tu Bluebird).

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Bluebird jest bardzo podobną konstrukcją, ale o mniejszym skoku, który teoretycznie pozycjonuje go twardo w kategorii trail.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Dlaczego tylko „teoretycznie”…? Pozwól, że wrócę do tego za chwilę.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Na razie zostańmy przy twardych faktach. Klasyczne, jednozawiasowe zawieszenie ma 130 mm skoku.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

O ich optymalne wykorzystanie dba damper Fox Float DPS Performance z komorą powietrzną EVOL. To pierwsza istotna zmiana względem zeszłorocznego Bluebirda Pro, który bazował na zawieszeniu Rock Shoxa.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Tłumik ma 3-pozycyjną regulację tłumienia kompresji, która przyda się do uspokojenia zawieszenia na długich podjazdach.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Damper zamontowany jest na przedłużaczu. Mocowanie dolnego oczka zostało w nim znacznie poprawione względem testowanego przeze mnie Blackbirda 2017 – teraz dokręca się je imbusem 6 mm.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Ze stajni Foxa pochodzi też przedni amortyzator: powietrzny Rhythm 34 o skoku 140 mm.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Jest to podstawowy model Foxa z tłumikiem GRIP Sweep (z płynną regulacją tłumienia kompresji) – prostym, ale chwalonym za płynną i czułą pracę.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Na uwagę zasługują customowe naklejki pod kolor ramy, które Dartmoor dokłada do rowerów na sezon 2019 – osobno, żeby każdy mógł zadecydować, czy woli kolorowe, czy oryginalne. Lubię to!

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

W dolnych goleniach Foxa jest mnóstwo miejsca na oponę

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

…podobnie jak w przeprojektowanym wahaczu. To chyba najważniejszy upgrade, bo w zeszłorocznym modelu, projektowanym głównie z myślą o kołach 27+, dookoła opon 29″ było naprawdę ciasno…

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Teraz można zaszaleć – zmieści się nawet 2.6″.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Fabrycznie jednak dostajemy WTB Trail Boss w rozmiarze 2.4″, który wygląda dość… chudo.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

W moim rowerze testowym obie opony są w wersji Tough/Fast Rolling (szacun dla WTB za proste i zrozumiałe oznaczenia modeli), ale docelowo przednia opona będzie w wersji Light, co pozwoli zaoszczędzić około 250 gramów.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Obręcze to Dartmoor Tomcat 29 o szerokości wewnętrznej 28 mm.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Od Dartmoora pochodzą też piasty Reel w standardzie Boost, zarówno w przednim, jak i tylnym kole. Będzie to dużym ułatwieniem, jeśli najdzie Cię ochota na jakiś grubszy upgrade.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Nie jestem jednak fanem tylnej ośki dokręcanej imbusem 8 mm. Na pierwszej jeździe się poluzowała i musiałem pytać o klucz przypadkowo napotkanych riderów (pro-tip dla samego siebie: warto sprawdzić, czy multitool ma wszystkie narzędzia potrzebne w danym rowerze). Gniazdo na klucz 6 mm byłoby praktyczniejsze.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Bardzo praktyczny jest za to napęd SRAM NX z kasetą 11-50T – ciężką jak skała, ale ratującą tyłek na długich podjazdach.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Zwłaszcza, że przednia zębatka to 32T. Korba w dupie DUB-ie to kolejna nowinka w specyfikacji.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Delikatny upgrade dotknął też hamulców. W dalszym ciągu są to bardzo przeciętne, 2-tłoczkowe SRAM-y Level T

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

…ale przynajmniej z dzieloną, znacznie wygodniejszą i ładniejszą obejmą.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Obie tarcze mają średnicę 180 mm, więc cięższe osoby mają tu potencjał do upgrade’u. Choć w takim wypadku pomyślałbym o wymianie całych hamulców – jest to jedyny słabszy punkt w specyfikacji.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Do tej pory obowiązkowym zakupem do każdego Dartmoora było też siodło umożliwiające siedzenie. Do rowerów 2019 w końcu trafił nowy model (Arrow), o niebo lepszy od poprzednika. No i pod kolor! Dbałość o takie detale mogłaby zawstydzić niejednego producenta klasy „premium”…

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Bardzo przyjemną nowością jest też sztyca X-Fusion Manic z wygodną manetką pod kierownicą.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Manic wyróżnia się niską konstrukcją pierścienia i jarzma, dzięki czemu ze skoku 150 mm (125 mm w rozmiarze M) mogą skorzystać nawet niższe osoby.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Jest to też zasługa #dobrejzmiany, jaka zaszła w geometrii. Rury podsiodłowe w końcu zostały nieco skrócone, przynajmniej w L-ce.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Co ciekawe, z oferty wyleciał Bluebird 29 w rozmiarze S, zastąpiony przez bardzo pożądany XL. S-ka jest za to dostępna w modelu na kołach 27.5″. Ma to sens.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Bardzo sensowne są też pozostałe wartości w tabelce z geometrią.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Reach bardzo dobrze wpisuje się w bieżące standardy, a miłośnicy bardzo długich rowerów mogą się zdecydować na „za duży” rozmiar dzięki krótszym podsiodłówkom.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Ułatwia to też ich stromy kąt nachylenia (76 stopni) – po zajęciu pozycji w siodle rower sprawia wrażenie krótkiego i łatwego do ogarnięcia.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Kąt główki ramy to 66°, o pół stopnia mniej, niż w zeszłym roku. To idealna wartość dla roweru zahaczającego o terytorium enduro.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Takie aspiracje potwierdza chociażby kierownica o szerokości 780 mm

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

…czy mostek 50 mm

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

…ale ostatecznym potwierdzeniem jest masa: około 15,9 kg (rozmiar L, z pedałami, tubeless).

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Powiem wprost. Bluebird Pro 29 to zdecydowanie reprezentant wagi ciężkiej. Perspektywa wprawdzie zmienia się, kiedy przypomnisz sobie cenę (8799 zł!), ale i tak nie jest to rower dla osób, które traktują kategorię trail jako pogranicze enduro i XC.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Stąd właśnie moja sugestia ze wstępu, że Bluebird jest ścieżkowcem tylko teoretycznie. Tak naprawdę trzeba go traktować jako alternatywę dla Blackbirda, tyle że z mniejszym skokiem.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Czy to ma sens? O tym, jak ta kombinacja sprawdza się w praktyce i do kogo ten rower jest skierowany, przeczytasz w podsumowaniu testu.

Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Jest to test porównawczy z Bluebirdem Pro 27.5 – na blogu znajdziesz już bikeporn tego wariantu!


Dartmoor Bluebird Pro 29 2019

Cena: 8 799 zł
Dostępne rozmiary: M/L/XL
Masa: 15,9 kg (rozmiar L, z pedałami, na mleku)
Strona i sklep dystrybutora


Zobacz też:

 

92
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Husky
Gość
Husky

50 gr przelewem na konto dla tego, ktory mi wytlumaczy ta niechec do dartmoora w niektorych srodowiskach rowerowych ? Jest jakis powod czy wynika to z „bo nie lubiem i chooj” ?

Guncar
Gość
Guncar

Też mnie to ciekawi

Maatiaax
Gość
Maatiaax

Kiedyś ich części pozostawiały wiele do życzenia i zostało tak do dziś

Loki
Gość
Loki

Dartmoor to dla mnie taki rowerowy odpowiednik Manty w sprzęcie elektronicznym. Niby tanio i fajnie po wyjęciu z pudełka, ale jeszcze nie miałem od nich produktu z którego byłbym długo zadowolony.

Renifer
Gość
Renifer

W ciągu ostatnich 8 lat (chyba) przerobiłem 4 zestawy sterów Dartmoora (4 różne ramy). Są bardzo dobre, precyzyjnie wykonane i po prostu działają.

Kacper
Gość
Kacper

Dla mnie Dartmoor to taki odpowiednik Daci w świecie motoryzacji, niby wszystko fajnie i tanio, ale jednak lepiej mieć Renault, którym jest Kross albo NS. Wystarczy postawić koło siebie Endurowki tych trzech marek i od razu widać, czyje są bardziej budżetowe:)

KaNiOn
Gość
KaNiOn

Lepiej mieć Krosa?
Masz na myśli tą polską markę która wypuściła bardzo fajnego, ale niestety pękającego wszędzie Moona? To że pękał wszędzie to jedno – to, że do tej pory niestety w ofercie nie mają haka do własnego roweru i trzeba rzeźbić u ślusarzy na zamówienie to drugie.
3 kwestią jest kilkutygodniowe rozpatrywanie gwarancji oraz ew. serwis, czy próby kontaktu z producentem.

Ergo – nie ma marki o gorszym wsparciu od Krosa…

R4L
Gość
R4L

Nie mowiąc już o pakowaniu reby do rowerów za 12k

Artur
Gość
Artur

Daci nigdy nie miałem, ale miałem Renault i nigdy więcej.

Mam za to dwa Dartmoory, BMX i Primala Pro. Oba są rewelacyjne. W planach mam Blackbirda. I chętnie zobaczę jak jeździ.

Daratmur
Gość
Daratmur

Niechęć do Darta pamiętam już z 2010 roku, kiedy to „pewien człowiek odpowiedzialny za projekty ram” argumentował, że Two6Playery pękają od skakania do śniegu. Wydaje mi się, że wtedy zaczęły się śmieszki

Elvis
Gość
Elvis

Ramy mają dużo większe obciążenia przy skokach w śnieg, piach, czy gąbki. Po prostu to jest bardzo szybkie wychamowanie dużej energi. Nie jest to tylko teoria, ale statystycznie potwierdzone zjawisko.

Muszę przyznać, że pasuje mi moda na niechęć do Dartmoora, szybko można odróżnić pozara od zajawkowicza.

Maciek Wrocław
Gość
Maciek Wrocław

Mam two6playera i nie kupię więcej Dartmoora. Rama, którą posiadam jest bardzo niedopracowana i ma ogromne tolerancje wykonania elementów. Konkretne zarzuty: – główka nie była równolegle przycięta i żeby stery nie strzelały przy skręcaniu kierownicy to musiałem frezować, a że frezarki nie posiadam to musiałem zapłacić – mufa suportu również nie była równolegle przycięta, co akurat nie objawiało się strzelaniem, ale siły nie były równo rozkładane. Ponownie, frezowanie. – koło nie wchodziło do ramy, bo haki były niepoprawnie wykonane. Trzeba było zeszlifować pół milimetra w jednym z haków – sztyca nie wchodzi nawet do połowy podsiodłówki, co może nie jest… Czytaj więcej »

dicon
Gość
dicon

A gwarancja? Na każdą ramę dostaje się gwarancję, chyba, że kupiłeś jakieś używane truchło?

Maciek
Gość
Maciek

Kupiłem nową ramę od dystrybutora (tylko ramę) z gwarancją i nie skorzystałem z niej. W momencie, gdy dowiedziałem się że trzeba wyfrezować to rama posiadała ślady użytkowania, m.in. ślady szlifowania lewego haka, zdarty do zera lakier na widełkach od buta i parę zarysowań na podsiodłówce.

Chciałbym wierzyć, że to felerny egzemplarz. Ktoś miał podobnie czy tylko ja?

Husky
Gość
Husky

czyli generalnie niby powodem tej szydery w internetach jest jakas tam przeszlosc ciemna … a mnie glupiego uczono ze uczysz sie na bledach i takie tam … mi ti sie wydaje ze niestety powodem tego jest jakas taka typowa zawisc ze ktos cos robi i trzeba mu pojechac … ja tam darta znam tylko z gripow roots ktore sa mega i ramy hornet ktora wedlug mnie jest pancerna … i chwale za brak e w asortymencie

...
Gość
...

No nie wiem. Jesli to tylko przeszlosc to maja jej jeszcze calkiem sporo na magazynie.

mountain line
Gość
mountain line

Bo nie ma miejsca na bidon :)

Marek
Gość
Marek

Niestety muszę się przyłączyć do tej litanii narzekań. Kupiłem pedały Dartmoora Stream i pojechałem na Rychlebskie ścieżki. Trzeszczenie dochodzące z pedałów, szczególnie na podjazdach, obniżyło mi dość skutecznie radość z jazdy. Po powrocie rozebrałem i co się okazało, brak dwóch kulek w każdym z pedałów. Po dołożeniu kulek i nasmarowaniu nie te pedały. I to jest właśnie jakość, może nawet nie Dartmoora, ale na pewno jakość kontroli jakości :-)

Renifer
Gość
Renifer

Moje Streamy już po jednym sezonie ledwo się obracały. Badziewie.

Renifer
Gość
Renifer

Ha, a więc w końcu się spotykamy, moje alter ego. Komentarze pod tym artykułem są za małe na nas dwóch, a więc … Fajttudeded ;))

Ukyo
Gość
Ukyo

Z jakością bywa różnie, ale Dart robi też faktycznie dobrze rzeczy. Ze swojej strony muszę podać przykład pedałów Dartmoora Stream ale w wersji PRO. Założone w rowerze XC, ich przebieg ~14 tys. km, jeżdżone przez 3 sezony i dopiero w tym roku jeden musiałem rozebrać i przeczyścić na ośce z syfu. Kręcą się dalej, łożyska jak nowe. Drugi komplet założyłem w fullu. Wydaje mi się, że warto dopłacić kilka cebulionów i nie pchać się w tańszy wariant. Albo miałem szczęście :-P

Andreju
Gość
Andreju

Na pewno. Ale to byłaby ich pierwsza dobrze zrobiona rama. Ja poczekam jeszcze ze dwie generacje.

Bartłomiej
Gość
Bartłomiej

To i ja dołożę swoje dosyć spore doświadczenia. Mój primal pro(2015-ten z marcokiem) od nowości strzelał w zależnosci od humoru ( raz tak raz nie). Oddany na gwarancję i przesmarowano sztyce xD. Nie pomogło. Siodło oemowe jest ultra niewygodne i wydaje mi się że obręcz jest strasznie wiotka (ale to też nie ich tylko obrandowana naklejką). Lakier Red devil przepiękny ale odpryskuje od wiatru… Po wielokrotnym rozbieraniu i serwisowaniu strzelanie ustało, ale nie ustaliłem co było przyczyną. Kietrownicę do fulla kupiłem od darta i poza schodzącym lakierem jest super. Tak samo stery blink… Gorąco polecam. Koła do fulla też kupiłem… Czytaj więcej »

Michał
Gość
Michał

bo robią jednozawiasy ?… (jestem za dartmoorem)

Jarek
Gość
Jarek

Rower spoko ale to ich malowanie i ten kolor – nie oszukujmy się ale do najładniejszych nie należy.

Kuba
Gość
Kuba

Właśnie należy dla mnie.
z Dartmoorami „ładnością” to mogą chyba tylko NSy konkurować. Te od większych producentów są często dramatycznie nijakie.

Elwer
Gość
Elwer

Tak czytam i się zastanawiam. Przez chwile nawet, ale jednak, pozostaję przy wyborze Canyon Neuron 7.

Kacper
Gość
Kacper

Myślisz, że neuron będzie lepszy z napędem 1×12 czy 2×11?

Maciek
Gość
Maciek

Nowy neuron jest ciekawą opcją!!

Marcin
Gość
Marcin

Neuron też wpadł mi w oko. Mówię o modelu na 2019 z poprawioną geometrią.

Elwer
Gość
Elwer

Tak, model 2019.

pawel
Gość
pawel

przeciez to kosztuje tyle co yt capra. ktos to kupuje?

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Aż dziw bierze że jeszcze robią ramy jedno zawiasowe, przecież jak by ten punkt zaczepienia nie dali to zawsze będzie kopał w pedały przy zjeździe, i nikt mi nie wmówi że jest inaczej bo jeździłem na różnych jednozawiasowcach i każdy jeden miał ten „efekt kopania w pedały”.

Bartłomiej Karkonosze
Gość
Bartłomiej Karkonosze

Nie kopie tylko jednozawiasowiec który ma punkt obrotu w środku suportu.

Jan
Gość
Jan

http://linkagedesign.blogspot.com/
Polecam porównać sobie dokłądne liczby (stopnie) kopania dla wiekszosci uznanych ram na swiecie, liczby nie kłamią i są bezstronne.

Toca
Gość
Toca

Dlaczego to jest takie ciężkie?

Grzesiek
Gość
Grzesiek

Odnoszę wrażenie że większość z komentujących nie miała nigdy styczności z ramami/rowerami Dartmoora ani z samochodami marki Dacia. Od 4 lat jeżdżę Dacią i od ponad roku Hornetem od Dartmoora, obie marki budżetowe to się zgadza ale ja osobiście na nazwie czy znaczku nie jeżdżę, jeśli mogę mieć taki sam „FUN” za mniejszą kasę to wchodzę w to :) A argumenty typu BMW jest lepsze bo BMW to BMW jakoś do mnie nie przemawiają. Mi osobiście Bluebird i Blackbird bardzo się podobają i kolory ram też są ciekawe. W przyszłym roku będę składał fulla i na bank wybiorę którąś z… Czytaj więcej »

Marecki
Gość
Marecki

Mnie ubiegłoroczna rama Horneta pękła po kilku miesiącach lajtowego używania. Złożyłem sobie budżetowego hardtaila na zimę bo mi szkoda było fulla. Wiosny nie dożył a gór ani hopek na oczy nie widział. Została wymieniona w ramach gwarancji i od razu sprzedana ale niesmak pozostał. Ja tam więcej Dartmoora nie kupię.

Elvis
Gość
Elvis

Gdzie pękł?

Marecki
Gość
Marecki

Pęknięcie wystąpiło pod zaciskiem sztycy. Był to rozmiar M i rama miała wspawany dodatkowy komin ponad górną rurą. Sztyca była wsunięta nieco poniżej górnej rury. Wydaje mi się, że to może być wina bocznych nacięć na wysokości zacisku.
comment image?dl=0

Mateusz
Gość
Mateusz

Widzę, że nie tylko ja mam problem w tej ramie. U mnie w tym miejscu już dwie ramy pękły (L), wymienione na gwarancji bez problemów.

Ilia
Gość
Ilia

Co do ram i tego jednozawiasu to prawie wszyscy, których znam i jeżdżą na Dartmoorach chwalą geometrię i narzekają na zawieszenie.
Widziałem Cie Michał z tym rowerem w Srebrnej Górze.

Elvis
Gość
Elvis

Dlaczego narzekają na zawiechę?

Andreju
Gość
Andreju

Weźmy np. takiego Wisha. Nie pedałuje, zjada skok się przy hamowaniu.

mountain line
Gość
mountain line

Jakość Dartmoora jest lepsza niż innych marek. Na przykład taki Canyon za którym każdy skoczy w ogień robi maniane zajebistą. Kolega kupił szosę Canyona alu i rama krzywa. Drugi przykład to rower redaktora Michała ,ma wadę tylnego wahacza i w USA wymieniają każdemu klientowi od ręki , a w Polsce każą obsesrwować haahahahah ku.wa obserować rower za 15 tys zł ahahaahha Darta nie musicie obserwować , wystarczy jezdzić !

Ilia
Gość
Ilia

Mojemu koledze pękła rama od Blakcbirda w okolicy suportu. Rama była używana 3 miesiące, a gwarancja już 2 miesiąc się ciągnie także z Daartmorem też wcale nie jest lepiej.

dominik
Gość
dominik

mi pękła w okolicach suportu, rama blackbird, wymieniona w niecały tydzien, może zamiast do dystrybutora wysłał do sklepu?

Marek
Gość
Marek

Rower w sumie pewnie niezły. Choć waga lekko mnie przeraża sam mam 14.5 kilowego Ghosta i jakoś nie za bardzo sobie wyobrażam 16 kg na Asfaltove Agonie :-) albo nie daj Bóg na Transalpie. Ale do rzeczy, mnie osobiście nie podoba się prowadzenie linek na tylnym wahaczu. Myślę, że po góra dwóch tysiącach będzie tam lśnić wyszlifowane aluminium. No i ten wieczny brak koszyka na bidon. Zaraz ktoś powie, że to nie jest rower na wycieczki po lesie, ale powiedzmy sobie szczerze, że w tym kraju większości nie stać na osobny rower do jeżdżenia po lesie, osobny w góry i… Czytaj więcej »

mountain line
Gość
mountain line

Dokładnie. Brak bidonu w rowerach Trail to jest minus. Poza tym rama mogła by być zrobiona bardziej finezyjnie. Górna rura np . jak w Bluebird 27,5, z wygięciem. Ten wahacz tylny też mogliby inaczej zrobić.

Marcin
Gość
Marcin

Przez ostatnich naście lat miałem trochę części z dartmoora (kiery, mostki, piasty obręcze) i żadna z nich mnie nie zawiodła a cenowo nie do pobicia. Co do ram to rzeczywiście w oczach większości nie grzeszą urodą (chodzi głównie o kolorystykę i grafiki) ale są dobre! Wśród znajomych są 2 blackbirdy i jeździ się na tym mega, pieprzenie o dziadowskich jednozawiasach nie na miejscu. Przejedźcie się a zobaczycie!

Niestety czasem jest spory problem z dostępnością niektórych modeli. Chciałem w ubiegłym roku kupić dla żony bluebirda (model na 2017) i było to niewykonalne we wrześniu.

Adam
Gość
Adam

Piasty, stery itp. mają akurat dobre, bo łożyska dobre. Mostki, kiery też nie narzekam. Ale idź Pan w pizdu z tymi obręczami. Pół biedy jeśli jeździsz w dircie, streecie na wysokim ciśnieniu. Ale nie ma w ich ofercie żadnej obręczy z twardego materiału, która pozwala na jazdę na niskim ciśnieniu.

marcin
Gość
marcin

moze rama i fajna i dobra cenowo, moze sie podoba malowanie, albo nie (jak mi), ale tym co kompletnie dyskwalifikuje ten rower to jego waga. 16kg to moze wazyc moj rower do dh, a nie trailowy rower za 9k na aluminiowej (nie stalowej) ramie ze skokiem 130mm.

Michał K.
Gość
Michał K.

We wrześniu tego roku postanowiłem sprzedać swojego KTMa i złożyłem rower na ramię Bluebird 2017/2018 29″ (dość dobra konfiguracja, Yari, XT/XTR, DT Swiss). Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne, w teren fajny rower. Po około 200km muszę stwierdzić iż lakier to jedno wielkie nieporozumienie (mam już mnóstwo odprysków, mimo że nie zaliczyłem żadnej gleby, i nie eksploatuje go nadwyraz mocno). Odnoszę wrażenie że jakość lakieru to jedno i to samo co Accent Peak. I najbardziej wkurzające rzecz z którą cały czas walczę to ciągle trzeszczenie :/ które najprawdopodobniej dochodzi z mocowania wahacza/dampera. Brak mocowania bidona przemilcze, bo zdawałem sobie z tego sprawe… Czytaj więcej »

Paweł
Gość
Paweł

Witam! Jaką oponę założyleś na tylne koło? Pytam bo widzę, że ze wzgledu na konstrukcje wachacza wybór moze byc dosc ograniczony.

Michał K.
Gość
Michał K.

Przód Fat Albert 2,35 a tył Nobby Nic 2,25 ale 2,35 na tył by się jeszcze zmieściło.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

A ja tam mam Blackbirda 2k17, nie PRO, i powiem, poza Auronem i kołami nie zmieniłem nic, Koła się rozleciały po SAN REMO (mnóstwo wgniot, plus bębenek w piaście zmielony w środku).
Auron – juz raz tłumik leciał na gwarancje…

Poza tym, trzeszczenie w wachaczu, też po San Remo(ale tam każdy rower dostaje wpierdol).

Luke
Gość
Luke

Masz w planach testy Marin San Quentin 3 ?

Odwiedź mój profil na
Instagram Top