Menu
Menu Szukaj

11 powodów, dlaczego warto jeździć zimą

Choć zima w tym roku obchodzi się z nami łagodnie, to w górach mimo wszystko mamy plejstocen, a na ulubionych szlakach – pół metra jakiegoś białego gówna. Do tego czas zdatny do jazdy zaczyna się mniej więcej godzinę po przyjściu do pracy, a kończy godzinę przed wyjściem. Z braku jazdy, poziom dyskusji na forach internetowych sięga już granic absurdu. Zimo. Mokro. Do dupy.

Ale jest nadzieja! Oto najlepsze powody, dla których warto opuścić ciepłe objęcia kołdry, łóżka i seriali.


1. Trening kondycyjny

Jeśli chcesz od samego początku sezonu bez problemu ogarniać epickie tripy i KOM-y na Stravie, nie możesz sobie pozwolić na sen zimowy.  Zwłaszcza, jeśli należysz do ok. 40 mln Polaków wyznających świąteczne obżarstwo. Zimowa jazda to idealny sposób na noworoczny wytop – podobno na mrozie tłuszcz spala się szybciej. Zwłaszcza, jeśli właśnie walczysz o resztki prędkości i przyczepności na podjeździe po miękkim śniegu i błocie.

Jasne, to samo możesz osiągnąć na trenażerze, indoor cyclingu czy ocierając się na siłowni o spoconych krosfitowców. Wybór pozostawiam Tobie.

2. Trening techniki

Machając czajnikami czy innym żelastwem, na pewno nie nauczysz się jazdy w poślizgu czy płynności pedałowania. Zimą zrobisz to dużo łatwiej i szybciej niż latem, bo wymagające warunki do ćwiczeń znajdziesz nawet na najprostszych trasach z dala od gór. Na lokalnych hopkach (które często są odśnieżone) możesz też w końcu nauczyć się skakać.

3. Trening ducha

Duch walki – czymkolwiek jest – to jedna z podstawowych cech dobrego zawodnika (a każdy biker jest tak trochę zawodnikiem). Wytrenujesz go walcząc z brutalnymi przeciwnościami losu („o! nowy odcinek Homelanda!”), pokonując opór materii („moje powieki stają się ciężkie…”) i złośliwość rzeczy martwych („gdzie ta cholerna lampka?!”).

dlaczego-jezdzic-zima-na-rowerze-4
…a w razie gleby przynajmniej ciuchy się nie ubrudzą… / Fot. Jarosław Marcisz / Southbike.pl

4. Satysfakcja

Każdy mięczak i dziecko z komunii jeździ na rowerze przy 25 stopniach i słońcu. Wyjście z domu w warunkach, w których nawet pies zaczyna załatwiać się na kiblu, to już dużo bardziej elitarne zajęcie. A przecież trudno o bardziej snobistyczną grupę, niż endurowcy… Jeżdżąc zimą uzyskasz sprawność hardkora i bezcenną możliwość posługiwania się na forach internetowych sloganem „nie ma czegoś takiego jak koniec sezonu!„.

5. Nagroda po powrocie

Jeśli samo wyróżnienie z tłumu Ci nie wystarcza, to satysfakcji na pewno dostarczy gorąca kąpiel, ciacho i herbata z wkładką po powrocie do domu. Te drobne przyjemności nigdy nie cieszą bardziej, niż po kilku godzinach na skutych lodem szlakach.

6. Puste trasy

Jeśli jesteś takim introwertykiem i socjopatą jak ja, to brak korków na ulubionych ścieżkach bardzo Ci się spodoba. W przeciwnym wypadku na pewno docenisz element przygody, z jakim wiąże się jazda po pustych lasach, przy słońcu zachodzącym między drzewami. Albo chociaż to, że nikt nie patrzy na Twój tyłek, kiedy podskakujesz po parkingu zakładając spodenki w wkładką.

dlaczego-jezdzic-zima-na-rowerze-3
To właśnie nazywam „optymalną liczbą ludzi na szlaku” / Fot. Jarosław Marcisz / Southbike.pl

7. Odkrywanie nowych tras

Znam absolutnie wszystkie ścieżki w okolicy. A przynajmniej tak mi się zawsze wydaje, zanim spadnie śnieg. W przykrytym białą kołderką lesie dużo łatwiej zauważyć wydeptane/wyjeżdżone ścieżki, które na wiosnę okazują się być świetnymi singlami. Wypatrywanie nowych tras ułatwia też brak liści na drzewach i mróz poprawiający widoczność.

8. Odkrywanie tras na nowo

Jeśli jednak faktycznie znasz każdą ścieżkę, zimowe warunki są bardzo miłą odmianą: szutrowe alejki zmieniają się w techniczne single, a techniczne single zmieniają się w… zupełnie inne, bardziej techniczne single. Lub całkiem znikają, skłaniając do zmodyfikowania standardowych pętli. Do tego dochodzą piękne widoki (o ile oczywiście jest jeszcze w miarę jasno), dostarczające nowych wrażeń na starych trasach.

9. Night-riding

Jeśli nowe wrażenia Cię przekonują, to koniecznie kup dobrą lampkę! Ja zwlekałem z tym zdecydowanie za długo. Jazda nocą potrafi spowodować, że zgubisz się na doskonale znanych na trasach, 5 km od domu. Do tego dochodzi widzenie tunelowe (oczy przyzwyczajają się do mocnego światła przed rowerem, więc wszystko po bokach jest całkowicie niewidoczne) i słuch wyostrzony na każdy trzask gałązki i chrumkanie dzika. Adrenalina na wyciągnięcie ręki!

Night-ride na rowerze
Zakup dobrej lampki do jazdy po zmroku był jednym z moich największych rowerowych objawień (oświeceń?).

10. Świeża dawka endorfin

Jak już jesteśmy przy hormonach, nie zapominajmy o tym najbardziej rowerowym: hormonie szczęścia. Ciemno-zimowy okres bardziej sprzyja podcinaniu sobie żył, niż jego wydzielaniu. Oczywiście można go suplementować czekoladą, ale… patrz punkt 1. Jazda na rowerze jest zdecydowanie zdrowsza. A czekoladę można bezkarnie pożreć przy okazji (patrz punkt 5).

11. Zwiększona odporność organizmu

Odporność na grypę nie jest może pierwszą rzeczą, o jakiej facet myśli wychodząc na rower (lub kiedykolwiek), ale faktem jest, że regularne jeżdżenie o 45% zmniejsza ryzyko choróbska w porównaniu do osób, które wybrały leżenie na kanapie. Więc jeśli unikasz zimowej jazdy ze strachu przed przeziębieniem – idź do kąta i przemyśl swoją postawę.


Bonus – jak wyjść z domu?

Jaskra analna („nie widzę możliwości, żeby ruszyć dupę”) to największy problem depresyjnego okresu zimowego. Wykonanie tego najtrudniejszego, pierwszego kroku możesz sobie ułatwić, eliminując jak najwięcej drobnych przeszkadzajek:

  • Kup odpowiedni sprzęt (oświetlenie, dobre ubrania, nowe opony, błotnik…) żeby brak kurtki czy marznące ręce nie były wymówką do siedzenia przed telewizorem.
  • Przygotuj wszystko z wyprzedzeniem (skompletuj zestaw ciuchów, nasmaruj łańcuch…) żebyś nie musiał zaczynać od remanentu w szafie czy oskrobywania roweru z rdzy.
  • Namów kumpli (udostępnienie tego artykułu na Facebooku może pomóc!) żeby było fajniej i żeby trudniej było Ci się wycofać w ostatniej chwili.

Zawsze możesz też rozstawić w pokoju trenażer. Oczywiście nie po to, żeby na nim jeździć! Sama jego obecność będzie tak odrażająca, że wyjście w teren od razu zyska na atrakcyjności.


Podsumowanie

Pomyślisz sobie może, że cała ta motywacja zalatuje zmuszaniem się do jazdy. Trochę tak jest, ale zmusić się trzeba tylko do wyjścia z domu. Bo powiedz szczerze: czy kiedykolwiek po powrocie z roweru nie czułeś się milion razy lepiej, niz przed jazdą?


Zobacz też powiązane wpisy:

 

Subscribe
Powiadom o
guest
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Bartosz
Bartosz
4 lat temu

Jako osoba ciorająca rower cały rok powiem tak, nie ma złej pogody na rower są tylko źle ubrani ludzie :)

Felicity
Felicity
4 lat temu
Reply to  Bartosz

…ja do tej pory mówiłam nie ma złej pogody na rower są tylko słabi psychicznie…ale Twoją wersja też ma sens….

Piotr Kasprowicz
Piotr Kasprowicz
4 lat temu

Ja to mam dobrą sytuację – perspektywa marnowania sobie życia we wrocławskich korkach powoduje, że bez względu na pogodę jeżdżę do pracy na rowerze :)

KULO
KULO
4 lat temu

Jeden problem, wedle filmiku który ostatnio okrążył internet, nawet tu się pojawił problem był taki aby nie jeździć po trasach gdyż się niszczą, i tutaj mam dylemat, bo nie wiem jak to się tyczy innych tras, bo to raczej nie jest pojedyncze zjawisko, tylko pewnie ogólnie występuje na „uklepanych” ścieżkach. To jak z tym jest?

KULO
KULO
4 lat temu
Reply to  Michał Lalik

Pewnie że tak, ale w taką pogodę najbardziej pasowały by mi single :P Bo na stogu izerskim pełno narciaży, a w taką pogodę (i przy moim skillu/sprzęcie) wolę nie próbować zjazdu czerwonym :P Ale na pewno znajdę coś ciekawego w okolicy :D Gorzej namówić na to kolegów :P

Bukol
Bukol
4 lat temu
Reply to  Michał Lalik

Zapraszamy na Podhale :) Jazda po prawie naturalnych singlach, cały rok, bez ograniczeń :D

Mac
Mac
4 lat temu

Źiiiimno :-) Ale artykuł przekonywujący :-)

A couch surfing to też zajbisty portal dla ludzi, chcących tanio podróżować :-) Spanie na kanapach, na całym świecie. W sumie też niezły sport ;-)

Kristoff
Kristoff
4 lat temu

amen, świetny tekst

P.S. nie zauważyłem zjawiska „ocierających się crossfitowców” ale początkujący jestem więc może to dopiero przede mną ;)

FIRE
FIRE
4 lat temu

Hmm a trasy na Koziej zamknięte – pół bańki w dupie, bo mokro jest. Smutne. Na szczęście Beskidy są bogate i się nie nudzę. Świetny artykuł gratuluje.

Torek
Torek
4 lat temu

Jeszcze jeden myk jest – przy główce 1.5 cala w ramie i sterówce 1 1/8 w amorze można wydłużyć minimalnie ramę sterami mimośrodowymi (np. Works robi) – używane np. w Pucharze Świata DH.

Felicity
Felicity
4 lat temu

…kobieta też nie myśli o odporności, gdy wychodzi przy minus 10 i mniej na rower, ale jak potem wszyscy kichają bla bla to ja mówię, że jestem zahartowana…wiem, że przez zimowe przejażdżki! btw…ostatnio pan w sklepie mi mówi, że coś zmienię dopiero „w sezonie” (w sensie, ze teraz przecież chyba nie jeżdżę)…kolejnego dnia wyszłam na przejażdżkę i ponad 3 stówki wyszły. bo przecież „nie ma czegoś takiego jak koniec sezonu”. niebawem idę okrzyczeć panów w innym sklepie, bo gdy kupowałam licznik i wahałam się nad przewodowym lub bez to oni nie powiedzieli mi, że bezprzewodowy nie działa na mrozie…powstrzymałoby mnie to przed zakupem…

Sielan
Sielan
4 lat temu

Problem z wyjściem z domu pojawia się zwykle tylko za pierwszym razem. Całą zimę przejeździłem na ardentach i z kiepską lampką, a i tak fun był wielki. Teraz mam już lepsze opony i światła pod dostatkiem i jazda jest taka, że micha sama się cieszy. A propos uciech, czytam Twój blog w pociągu i ludzie dziwnie na mnie patrzą, bo co chwilę wybuchem śmiechem. ;-)

Michał Sopa
Michał Sopa
4 lat temu

Jedyne co mnie zeszłej zimy odstraszyło od jeżdżenia, to czyszczenie sprzętu. W bloku nie ma jak tego zrobić, brak przyłącza pod blokiem (zimą i tak by zakręcili), a do mieszkania nie będę ładował ubłoconego roweru, bo rodzinka zabije ;) A żeby wyrwać się za miasto trzeba przejechać prze nie jakieś 3-5 km przez wyjeżdżone, wydeptane, osolone błoto. Słone błoto. niewyczyszczony rower po nocy w piwnicy robi się od razu rudy :( Macie jakieś patenty na zadbanie o niego w takich warunkach?

Marek
Marek
11 miesięcy temu
Reply to  Michał Sopa

Kup opryskiwacz ogrodowy, taki co najmniej 5 litrów, nalej cieplej wody i umyj rower pod blokiem, przetrzyj z grubsza, a nim go wcigniesz do mieszkania to wyschnie. Sprawdzony patent

Karol
Karol
3 lat temu

A co ze sprzętem jak mróz wpływa na smary i oleje w rowerze uszczelki i układ hamulcowy ?

Mieszko o
Mieszko o
2 lat temu

Jak właściwie się ubrać na rower zima ? Są jakieś sprawdzone patenty czy firmy, których się trzymać ?

Jakub Oprządek
Jakub Oprządek
2 lat temu

Powiem tak jak jest zima i śnieg (to białe gówno) to tak szczerze bardziej mnie ciągnie na rower tak samo jak pada deszcz i jest błoto
( a wiadomo jest technicznie to jest zaje… )

vacq
vacq
2 lat temu

Elegancko! :)
Też mam takie podejście, że im trudniej tym fajniej i większa satysfakcja :)

Odwiedź mój profil na
Instagram Top