Bikeporn: Trek Stache 7

Prezentacje, Sprzęt, Testy / 

Staszek wpadł do mnie tylko na parę piwek, ale i tak narobił niezłego zamieszania. No bo jak ocenić rower z takim bagażem skrajności i innowacji? Trek Stache łączy w sobie największe na rynku koła z najkrótszym tylnym trójkątem, a przy tym będąc aluminiowym sztywniakiem, kosztuje tyle, co dobry full enduro. Ba, jedna opona do niego jest warta tyle, co cztery do normalnego roweru! Dlatego nie licz na pełny test – większość czasu zajęło mi ogarnięcie, do czego w ogóle ten rower jest i kto jest jest na tyle szalony, żeby zapłacić za niego ponad 10 tys. złotych. Chyba mi się udało!

Bikeporn to nowa forma wpisów na blogu, dzięki którym będziesz mógł zajrzeć w każdy zakamarek testowanych przeze mnie rowerów. Będą to fotograficzne prezentacje połączone z przeglądem najciekawszych cech i elementów. Nie próbuj na ich podstawie wyciągać daleko idących wniosków ani nie przedstawiaj ich rodzicom – to nie są prawdziwe testy. Po prostu ciesz oczy rowerową pornografią!

 

Rower podesłał mi krakowsko-internetowy sklep Dobrerowery.pl – dzięki! Udało mi się nic nie popsuć, więc jeśli chcesz sprawdzić Staszka na własnej skórze, testówka czeka :) A i rabat w razie czego jakiś się na pewno znajdzie…


Trek Stache 7 - prawa

Wielkie balony, agresywne umalowanie, odważne krągłości i sylwetka, jakiej nie znajdziesz w żadnym rowerze z sąsiedztwa. Czyż Trek Stache nie jest idealnym kandydatem na gwiazdę bikeporna?

Trek Stache 7 - prawa 3

Wiecie, że facet rozpoznaje tylko 3 kolory? „Fajny”, „chujowy” i „pedalski”. Do której kategorii zaliczyłbyś ten tutaj…? Na żywo jednak lakier jest zdecydowanie fajny – głęboki metalik pozwala przymknąć oko na kolor.

Trek Stache 7 - left

Ale Stache to nie rower dla ludzi przejmujących się konwenansami i tym, „co ludzie pomyślą„. Jak się za chwilę przekonasz, malowanie ramy pod względem oryginalności jest tu tylko mało znaczącym tłem.

Trek Stache 7 - prawa 4

Z daleka Trek Stache wygląda jak zwykły hardtail XC na kołach 27,5″. Trzeba przyznać, że całość jest proporcjonalna i dopiero na żywo okazuje się… jakie to bydlę. Rower dalej wygląda jak zwykły hardtail na kołach 27,5″ tylko w każdą stronę powiększony o 50%. Mimo to, przy wzroście 170 cm czułem się na nim całkiem komfortowo. Szczegóły geometrii i wyposażenia znajdziesz na stronie producenta.

Trek Stache 7 - napęd SRAM GX 1x11

Napęd to kompletny SRAM GX 1×11, czyli standard w rowerach z tej półki cenowej.

Trek Stache 7 - dropout 1

GX-a miałem okazję sprawdzić już w kilku rowerach i zawsze, niezależnie od warunków, działał bez zarzutu. Różnicę w stosunku do droższego X1 wyczują tylko osoby, które potrafią orzec, czy rama Treka ma kolor śliwkowy czy lawendowy.

Trek Stache 7 - korba SRAM GX-1000

Korba ma możliwość wywalenia pająka i montażu zębatki spiderless. I dobrze, bo 30T przy tak potężnych kołach to zdecydowanie za dużo! Pod kątem jazdy po górach, widziałbym tutaj 26T, masymalnie 28T.

Trek Stache 7 - chainstay and seatstay

Ale to nie napęd jest w tym rowerze istotny! Dużo ciekawszy jest sposób, w jaki projektanci upchnęli go w ramie razem z potężnym kołem 29+. Jak widać na zdjęciu, haki są regulowane i ustawiona jest maksymalna długość chainstaya. Wynosi ona… 420 mm! Whaaat?! Zaczęło się od eksperymentu nazwanego „Project Weird”, którego celem było sprawdzenie, czy chainstay może być zbyt krótki… Wygląda na to, że nie!

Trek Stache 7 - rear tyre clearance

Krótsze ustawienie jest przewidziane dla osób, które chcą zamontować do Staszka koła 27+ lub 29″ (bo jest i taka opcja). Ale jeśli nie zależy Ci zbytnio na prześwicie, możesz urwać kolejne 15 mm. Tylny trójkąt o długości 405 mm, przy kole o rozmiarze dojazdówki z Robura?!

Trek Stache 7 - elevated chainstay

Sekret tej sztuczki polega na podniesieniu chainstaya nad linię łańcucha i połączeniu go z ramą w znacznie mniej zatłoczonym miejscu, niż okolice suportu. O przedniej przerzutce możesz oczywiście zapomnieć, ale hej – mamy XXI wiek. Zamiast tego, chainstay omijający łańcuch i regulowane haki umożliwiają np. bezproblemowe zastosowanie napędu z paskiem zębatym.

Trek Stache 7 - Bontrager Chupacabra TLR 29x3,00

Kolejny kluczowy element układanki to opony. Poza tym, że są przeogromne, są też… lekkie. Masa poniżej 900 g przy tych gabarytach robi wrażenie. Konkurencyjna Surly Knard w najlżejszej wersji jest o ponad 100 gramów cięższa. Dzięki temu rower jest zaskakująco zwinny i żwawo przyspiesza. Również dzięki temu, trochę strach mocniej je przycisnąć w ostro-kamienistym terenie. Mi na szczęście udało się ich nie uszkodzić, ale na mieście mówią, że pancerność nie jest ich najmocniejszą stroną…

Trek Stache 7 - Bontrager Chupacabra 29+

…co jest o tyle istotne, że Chupacabra delikatnie mówiąc… nie jest najtańsza. Ile może kosztować opona do roweru? Swego czasu prawie się poplułem, jak zobaczyłem ceny Schwalbe przekraczające 250 zł za sztukę. Teraz to już jednak standard, a Bontrager podnosi poprzeczkę do poziomu… 429 zł Za-Jedną-Oponę. Przed każdym naciśnięciem hamulca zastanowisz się dwa razy.

Trek Stache 7 - Bontrager Sun Ringle MuleFut 50 SL

Chupacabry są gotowe do niemania dętki (tubeless ready), podobnie jak 50-milimetrowe obręcze (przy tej cenie, lepiej żeby były!). Przypominają one te z fatbike’ów – z niesymetrycznymi szprychami i odchudzającymi otworami. Wystająca opaska, przypominająca w dotyku goretex, to jeden z fajnych detali Stacha.

Trek Stache 7 - Manitou Magnum 29+

Dzięki swojej objętości, ciśnienia przy jakich Chupacabry czują się najlepiej to 0,7-0,9 bara (10-13 psi) – a bardziej doświadczeni ode mnie riderzy raportują nawet okolice 0,5 bara (7-8 psi). Przedniej oponie miejsce zapewnia stworzony specjalnie do tego celu amortyzator: Manitou Magnum Comp.

Trek Stache 7 - Manitou Magnum stanchions

Ciekawostka: na forach internetowych ciągle ktoś narzeka, że jego Manitou nie wykorzystuje całego skoku. Czy to dlatego, że wszystkie Maniciaki są do dupy? Otóż nie! Po prostu odsłonięta część górnych goleni jest w nich dłuższa od skoku widelca, więc o-ring przy dobiciu nie dochodzi do samej korony. Jest to konieczne ze względu na podkowę poprowadzoną z tyłu i zapewnia odpowiedni prześwit względem ramy przy maksymalnym ugięciu. Teraz już wiesz.

Trek Stache 7 - Manitou Magnum 29+ fork

Poza „odwrotną” podkową, o sztywność dba tapirowana sterówka, golenie o średnicy 34 mm i oś 15 mm, której zrozumienie jest jeszcze trudniejsze, niż w Suntourach (aczkolwiek obeszło się bez instrukcji – co innego, gdybym ją miał…). Zwiększony offset (51 mm) zapewnia lekkie prowadzenie mimo monster-truckowych opon. Trzeba przyznać, że ze Staszka porządny człowiek – prowadzi się dobrze.

Trek Stache 7 - prawa 5

Jak Magnum sprawuje się na szlaku? Całkiem nieźle – zapewnia odpowiednią sztywność i przyzwoicie radzi sobie z nierównościami, mimo że do dyspozycji ma tylko 110 mm skoku. Jednak ogromną część czarnej roboty odwalają tu opony.

Trek Stache 7 - Boost 148

Osie piast to oczywiście Boost – podobno Project Weird w znacznym stopniu przyczynił się do powstania tego powszechnie lubianego przez rowerzystów standardu.

Trek Stache 7 - Boost 110 hub

Biust znajdziesz również z przodu (w końcu to bikeporn!).

Trek Stache 7 - SRAM DB5 brake and dropout

Do piast przykręcone są tarcze 180 mm – dobry pomysł przy siłach generowanych przez duże i przyczepne koła. Tylny zacisk jest ładnie schowany w ramie i przy regulacji długości chainstaya przesuwa się razem z kołem.

Trek Stache 7 - SRAM DB5 brake lever

Hamulce to SRAM-y DB5. W przeciwieństwie do DB1 i DB3, klamki pochodzą tu z droższej serii Guide, tyle że do regulacji odległości będziesz musiał sięgnąć po imbusa. Największą różnicą w stosunku do Guide’ów jest dwutłoczkowy zacisk rodem z Elixirów.

Trek Stache 7 - Bontrager handlebar and cockpit

Klamki te przyczepione są do 750-milimetrowej kierownicy, zwieńczonej zwykłymi, gumowymi, nieprzykręcanymi gripami. Kiedy ostatnio widziałeś takie w rowerze za ponad 10 tysi? Na początku tłumaczyłem to sobie tak, że może chodziło o większy komfort – ale nie, gripy Bontragera są równie twarde jak dowolne lock-ony.

Trek Stache 7 - Bontrager 90 mm stem

W konsternację wprawia też 90-milimetrowy mostek. W tak awangardowym rowerze to wpadka i mezalians.Aż się prosi o 50-60 mm.

Trek Stache 7 - Bontrager 90 mm stem

Zaraz po sesji założyłem swój, krótszy. Przy okazji metr podkładek powędrował nad mostek. Koła 29+ wystarczająco dbają o wysoki kokpit, ale miło że pozostawiono szeroki zakres regulacji.

Trek Stache 7 - rear

Pokręcona rama, odważna geometria, kosmiczne opony, dedykowany widelec… A do tego wtopa z kokpitem. Jakie jeszcze niespodzianki skrywa Staszek?

Trek Stache 7 - Bontrager seatpost and saddle

Największa niespodzianka to zwyczajna sztyca. Brak sztycy regulowanej w tak nowoczesnym rowerze, w dodatku kosztującym prawie 11 klocków…?

Trek Stache 7 - front left

Pomyślisz pewnie: „no dobra, ale to w sumie rower do agresywnego XC, a w górach można sobie poradzić z szybkozamykaczem”. Też tak sobie myślałem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na szczycie Baraniej Góry odkryłem, że przez zakręcony kształt rury podsiodłowej, mogę obniżyć siodło o jakieś… 20 mm.

Trek Stache 7 - prawa 2

Mimo podniesionej sztycy, muszę jednak przyznać, że jak na sztywniaka, Stache zapewnia potężny margines bezpieczeństwa. W śniegu nie radzi sobie aż tak dobrze, jak pełnoprawny fatbike, ale na przetartych szlakach utrzymuje się na powierzchni. Do tego zapewnia monstrualną i przewidywalną trakcję, nawet na wyślizganych korzeniach i kamieniach. Największe wrażenie zrobiły na mnie techniczne sekcje, na których zwykły rower – nawet 29er – po prostu by się zatrzymał. Tak przynajmniej krzyczał mój mózg, przyzwyczajony do dawania dupy na takich pułapkach. W Treku wystarczy jednak strzelić w pedał i rower skacze do przodu, nie przejmując się nieprzejezdnym terenem. Zbliżone wrażenia miałem na facie, ale połączenie uczucia „jestem niezwyciężony!” ze zrywnością i responsywnością roweru XC to specjalność Staszka.

Trek Stache 7 - frame detail

Taki jest więc Staszek. Aluminiowy hardtail bez mykmyka kosztujący 10 799 zł, który wpada gdzieś pomiędzy rower XC a fatbike’a i umiejętnie łączy w sobie związane z tym skrajności. Ceną nawiązuje walkę z fullami na klasycznych kołach. Czy stanowi dla nich alternatywę?

Trek Stache 7 - frame colour

Nie. Stache to hardtail i żadne opony tego nie zmienią. Ale pomyśl: zdarzają się racingowe sztywniaki kosztujące dwa razy więcej. Czy to oznacza, że kupowanie hardtaila jest bez sensu? Oczywiście że nie. To po prostu rower skierowany do innego odbiorcy. Jakiego?

Trek Stache 7 - frame colour

Cześć, mam czterdziestkę na karku i wracam do rowerowania po dłuższej przerwie. Pieniądze nie są problemem, ale chciałbym rower, którym poszaleję po trójmiejskich lasach i górkach, a jednocześnie nie będzie mnie ograniczał na weekendowych wypadach na Rychleby i w prawdziwe góry. W wakacje planuję z kumplami bikepackerskiego tripa w Rumuńskich Karpatach. Chciałbym więc, żeby rower był prosty i niezawodny, ale jednocześnie dawał maksimum bezpieczeństwa w trudnym terenie, bo w domu czeka na mnie dwójka dzieciaków!” – napisał fikcyjny Piotrek na forum rowerowym.

Trek Stache 7 - left

Właśnie dla takiego Piotrka został stworzony Staszek… jakkolwiek homoseksualnie by to nie brzmiało. Ale dla Piotrka nie będzie miała znaczenia ani cena, ani drobne wpadki w wyposażeniu, ani nawet pedalski kolor ramy. Bo dla Piotrka jest to rower idealny i na tą chwilę bezkonkurencyjny. Treka nie da się po prostu porównać do niczego innego, bo w pojedynkę stworzył zupełnie nową klasę rowerów. Jak często się to zdarza?


Czy Trek Stache znajdzie w Polsce nabywców? Czy łączenie takich skrajności ma sens, czy za te same pieniądze lepiej iść w specjalizację? Rozważyłbyś taki zakup, czy w ciemno brałbyś fulla…? Daj proszę znać w komentarzu!


Polecam Ci też podobne artykuły:

 

Dodaj komentarz

29 komentarzy do "Bikeporn: Trek Stache 7"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Seweryn Z.
Gość

Mam 200mm z tyłu, 160mm z tyłu, hardtaila 80mm i sztywnego single-speed’a. Nie nie kupiłbym i nigdy nie kupię, bo moim zdaniem to rower jednocześnie dla wszystkich i dla nikogo. Wątpię żeby nawet poza Polską znalazł gros nabywców. Jak zostało słusznie zauważone – to raczej eksperyment, taki prototyp dostępny w sklepie, kolejna próba dokonania fuzji dwóch styli – z tym że tutaj – dwóch styli które same w sobie są już eksperymentalne. Także eksperymentom^2 mówię nie, przynajmniej dopóki nie będę na tyle bogaty by mieć dedykowany garaż na rowery z co najmniej 20 wieszakami. ;)

Arek Trzcinski
Gość

29″ może tak, ale juz 27,5+ to rower mega uniwersalny, oczywiście wiele zależy od tego gdzie mieszkasz i jak jeździsz.
Ważne jest to, ze wiele amortyzuje a przyczepność opony 3.0 z niskim ciśnieniem jest poza zasięgiem innych opon.
Taki rower jest dalej zwrotny jeśli jesteś zwinny :) i może wiele :)

maciek t
Gość

takie coś za prawie 11k to oczywiście przegięcie, chyba spokojnie można znaleźć w tej klasie coś za 6-7k co i tak jest niemałą kwotą.

Tak czytam któryś już Twój wpis i zastanawiając się nad czymś z półki 27.5+ w alternatywnej konfiguracji z kołami 29 zatrzymałem się na Boost… Czy ja dobrze widzę że złożenie budżetowych kół 29” nie jest możliwe ze względu na Boost ? :|

Filip Bo
Gość

Nie ma co płakać nad boostem. Wrzucasz po 3 milimetrowej tulejce na każdą stronę pomiędzy piastę, a ramę. „Przybliżasz” podkładkami zacisk hamulca lub podkładki wrzucasz pomiędzy tarczę, a piastę…i życie znów jest piękne. Dodatkowo „stara” korba zachowa prawidłową linię łańcucha. Kolesie od wyciągania kasy na kolejne antystandardy nie przewidzieli jak łatwo to ominąć :]

http://www.bikerumor.com/2015/12/31/un-boost-your-bike-with-d-fenders-spacer-kit-for-142mm-rear-hubs/

Jeden wielki minus: Tracisz tą jebitną, mityczną sztywność, którą dają te rozstawione szerzej o 6mm kołnierze piasty i która da Ci całe 0,87 sek. na 6 kilometrowym oesie. Pamiętaj więc, że patent ten jest tylko dla pozerów!

klima drwal amator
Gość
Ja się strasznie dobrze bawię jeżdżąc na STACHU !! Rower daje sporo frajdy z jazdy, takiej szczerej dziecięcej radości, niczym pierwsza jazda w lesie na mtb ! W takim terenie jak Lasek Wolski w Krakowie w jesiennej aurze syfu był dla mnie petardą ….. wsadzoną w dupę z podpalonym lontem xD !!! Szybko w górę (szybciej niż na ęduro fulu), szybko w dół bo była trakcja i rower mega skręca !!! Oczywiście fulla do ęduro trzeba mieć bo na rąbanki beskidzkie Staszek to za mało, ściganta XC też można mieć ale jako trzeci rower (jak ktoś hejtuje szosę :P i… Czytaj więcej »
Kuba B
Gość

Uważam, ze Staszek moze znaleźć małe grono odbiorców, ze względu na unikatowość i „odmienność”. Napewno spotkany na trasie nie przejedzie niezauważony. Ja osobiście nigdy nie kupiłbym go w takiej cenie, bo to „lekka” przesada. Z drugiej strony, gdbyby nie eksperymenty, dzis nie mielibyśmy kół 27.5″. A wiec kto wie ? Moze ten Trek zrewolucjonizuje rynek rowerowy :)

misiopysio
Gość

A ja bym kupił taki rower, oczywiście gdyby mnie było stać, po pierwsze primo po prostu mi się podoba, po drugie ultimo bo jest w miarę uniwersalny i posiadając jeszcze fulla o dużym skoku który ogarnie enduro/dh mamy ogarnięta prawie każdą odmianę kolarstwa górskiego. To wszystko jednak pod warunkiem, że dorzucą mykmyka wysokiej klasy i jakiś gadżeciarski kokpit bo to rzeczywiście spora wtopa.

mateo
Gość

co do koloru: być może autor jest za młody żeby pamiętać, ale fiolet był swego czasu oznaką grubego wypasu, jak np tu
http://www.pinkbike.com/news/now-that-was-a-bike-1993-klein-adroit.html

żółte fluo też było obciachem z lat 90-tych jeszcze 4 lata temu a teraz co trzecia rama i co drugi kask na szlakach są fluo

Dany Damiano
Gość
Dzięki za reckę. Bo jeszcze bardziej utwierdziła mnie w wyborze. Owszem, cena i brak myk-myka trochę odstraszają, ale to przecież Trek…więc i cena „odpowiednia”. Potrzebuję drugi rower, ponieważ mieszkając we wrocku, dosyć często uderzam w masyw Ślężo-Raduński, w góry Sowie i na Rychleby. I mam już po prostu dosyć targania tam roweru enduro. Żeby pojeździć trzeba kilkakrotnie „wbić” się na górę szutrami, a zjazdy to raczej mocne XC. Moim zdaniem, rower z pełną zawiechą o skoku 160 wzwyż, wygląda tam komicznie. Dlatego poszukiwałem mocnego HT-ka na kole 29″. Ponad to, po złożeniu drugiego kompletu, normalnych kół 29″ i zaaplikowaniu szybkich… Czytaj więcej »
Piotr Nowicki
Gość

Witam
Jeśli mocny hardtail na Góry Sowie to zapraszam do nas:
http://bit.ly/1oqVVFe
do podstawowej wersji hardtaila wstawiamy myk-myka na życzenie i można sobie dowolnie praktycznie skonfigurować napęd, wstawić mocniejsze koła
Sprzedaż wysyłkowa, ale jakby co możliwość przeserwisowania we Wrocławiu.

M2
Gość

Kola na plusie to przyszlosc w mtb a jak raz sprawdzisz to bedziezz chcial wiecej:) testowalem geniusy trakcja genialna:) jesli nie mysli sie o kole 29+ to brac Specialized Fuse smiga pieknie a wyglada super i za 7k ma mykmyka. Jak zawsze ciekawie!

Dany Damiano
Gość

Spec Fuse fajna opcja w zdecydowanie lepszej cenie i wyposażeniu, ale niestety nie pod koło 29″ :(

Dominik
Gość

Z tym bikepackingiem na staszku to bym ostrożny był. 7h+ w siodle, rower waży dodatkowe 9-12kg, troche już zmęczony jesteś, a krótki tył wciąż skory do zabawy! jeden nieostrożny, spowodowany zmęczeniem ruch i rów ;) dla mnie to stricte funbike jest, ma byc trakcja, ma byc zwrotny, ma byc skoczny. A nie sądzisz, ze ten długi mostek to właśnie żeby stasia ucywilizowac trochę? przenieść trochę jeźdzca amatora do przodu, żeby rower spod niego nie wyjechał, jak w panice zacznie tyłek za siodełko przesuwać?

Marek
Gość

Dawaj test Djambo a nie jakieś tam popierdółki ;)

Ilia
Gość

Z wyglądu trochę jak kombajn.

Robert
Gość
Ja naszego Stacha (mamy testówkę w Trek Bielsko) nazywam rowerem „jesiennym”. Taka moja osobista interpretacja rozmiaru 29+ :) I przyznam że mimo iż do dyspozycji mam slasha i remedy to jednak czasami po prostu mam większą ochotę pojeździć na Stachu. I za każdym razem jak na niego wsiadam mam wielkiego banana na twarzy. Podobnie jak Ty też od razu zakładam krótki mostek i wtedy jest fun. Myk myk jest w zestawie bo to wersja 9 i rower jest wypimpowany i chyba osobiście nie wyobrażam sobie tego roweru bez myk myka. Kupując wersje bez sztycy regulowanej zawsze możecie poprosić swojego dilera… Czytaj więcej »
Paldolini
Gość
Co wy chcecie, a jak dla mnie ten rower jest całkiem fajny, mimo że nie jestem fanem wielkich kół. Podoba mi się rozwiązanie tyłu, super patent i na pewno krótki tył jakoś zneutralizuje uczucie ogromnych kół. Jakkolwiek takie giganty to dla mnie jednak przesada, no ale jest to po prostu pociągnięcie do granic możliwości nowej mody na wielkie i szerokie koła. (Jak ktoś ma 190cm wzrostu to w sumie czemu nie). Tak więc rower ma coś z fatbajka, coś z 29era i coś z 27,5+. A dla kogo? Jak już napisałeś i to jest chyba dobry trop, głównie widziałbym go… Czytaj więcej »
Maksymilian Sleziak
Gość

Testowałem Stache 9 w weekend i się zakochałem. Mimo że podchodziłem do niego bardzo sceptycznie, bardzo mnie zaskoczył pozytywnie. To nie jest rower do bicia KOMów, ale do produkcji bananów na japie! Mogę powiedzieć, że gdyby stache 9 można było kupić za 9k to już był by mój.

Czytaj kolejny artykuł

11 powodów, dlaczego warto jeździć zimą

Opinie, Porady / 

Choć zima w tym roku obchodzi się z nami łagodnie, to w górach mimo wszystko mamy plejstocen, a na ulubionych szlakach – pół metra jakiegoś białego gówna. Do tego czas zdatny do jazdy zaczyna się mniej więcej godzinę po przyjściu do pracy, a kończy godzinę przed wyjściem. Z braku jazdy, poziom dyskusji na forach internetowych sięga już granic absurdu. Zimo. Mokro. Do dupy.

Ale jest nadzieja! Oto najlepsze powody, dla których warto opuścić ciepłe objęcia kołdry, łóżka i seriali.


1. Trening kondycyjny

Jeśli chcesz od samego początku sezonu bez problemu ogarniać epickie tripy i KOM-y na Stravie, nie możesz sobie pozwolić na sen zimowy.  Zwłaszcza, jeśli należysz do ok. 40 mln Polaków wyznających świąteczne obżarstwo. Zimowa jazda to idealny sposób na noworoczny wytop – podobno na mrozie tłuszcz spala się szybciej. Zwłaszcza, jeśli właśnie walczysz o resztki prędkości i przyczepności na podjeździe po miękkim śniegu i błocie.

Jasne, to samo możesz osiągnąć na trenażerze, indoor cyclingu czy ocierając się na siłowni o spoconych krosfitowców. Wybór pozostawiam Tobie.

2. Trening techniki

Machając czajnikami czy innym żelastwem, na pewno nie nauczysz się jazdy w poślizgu czy płynności pedałowania. Zimą zrobisz to dużo łatwiej i szybciej niż latem, bo wymagające warunki do ćwiczeń znajdziesz nawet na najprostszych trasach z dala od gór. Na lokalnych hopkach (które często są odśnieżone) możesz też w końcu nauczyć się skakać.

3. Trening ducha

Duch walki – czymkolwiek jest – to jedna z podstawowych cech dobrego zawodnika (a każdy biker jest tak trochę zawodnikiem). Wytrenujesz go walcząc z brutalnymi przeciwnościami losu („o! nowy odcinek Homelanda!”), pokonując opór materii („moje powieki stają się ciężkie…”) i złośliwość rzeczy martwych („gdzie ta cholerna lampka?!”).

dlaczego-jezdzic-zima-na-rowerze-4

…a w razie gleby przynajmniej ciuchy się nie ubrudzą… / Fot. Jarosław Marcisz / Southbike.pl

4. Satysfakcja

Każdy mięczak i dziecko z komunii jeździ na rowerze przy 25 stopniach i słońcu. Wyjście z domu w warunkach, w których nawet pies zaczyna załatwiać się na kiblu, to już dużo bardziej elitarne zajęcie. A przecież trudno o bardziej snobistyczną grupę, niż endurowcy… Jeżdżąc zimą uzyskasz sprawność hardkora i bezcenną możliwość posługiwania się na forach internetowych sloganem „nie ma czegoś takiego jak koniec sezonu!„.

5. Nagroda po powrocie

Jeśli samo wyróżnienie z tłumu Ci nie wystarcza, to satysfakcji na pewno dostarczy gorąca kąpiel, ciacho i herbata z wkładką po powrocie do domu. Te drobne przyjemności nigdy nie cieszą bardziej, niż po kilku godzinach na skutych lodem szlakach.

6. Puste trasy

Jeśli jesteś takim introwertykiem i socjopatą jak ja, to brak korków na ulubionych ścieżkach bardzo Ci się spodoba. W przeciwnym wypadku na pewno docenisz element przygody, z jakim wiąże się jazda po pustych lasach, przy słońcu zachodzącym między drzewami. Albo chociaż to, że nikt nie patrzy na Twój tyłek, kiedy podskakujesz po parkingu zakładając spodenki w wkładką.

dlaczego-jezdzic-zima-na-rowerze-3

To właśnie nazywam „optymalną liczbą ludzi na szlaku” / Fot. Jarosław Marcisz / Southbike.pl

7. Odkrywanie nowych tras

Znam absolutnie wszystkie ścieżki w okolicy. A przynajmniej tak mi się zawsze wydaje, zanim spadnie śnieg. W przykrytym białą kołderką lesie dużo łatwiej zauważyć wydeptane/wyjeżdżone ścieżki, które na wiosnę okazują się być świetnymi singlami. Wypatrywanie nowych tras ułatwia też brak liści na drzewach i mróz poprawiający widoczność.

8. Odkrywanie tras na nowo

Jeśli jednak faktycznie znasz każdą ścieżkę, zimowe warunki są bardzo miłą odmianą: szutrowe alejki zmieniają się w techniczne single, a techniczne single zmieniają się w… zupełnie inne, bardziej techniczne single. Lub całkiem znikają, skłaniając do zmodyfikowania standardowych pętli. Do tego dochodzą piękne widoki (o ile oczywiście jest jeszcze w miarę jasno), dostarczające nowych wrażeń na starych trasach.

9. Night-riding

Jeśli nowe wrażenia Cię przekonują, to koniecznie kup dobrą lampkę! Ja zwlekałem z tym zdecydowanie za długo. Jazda nocą potrafi spowodować, że zgubisz się na doskonale znanych na trasach, 5 km od domu. Do tego dochodzi widzenie tunelowe (oczy przyzwyczajają się do mocnego światła przed rowerem, więc wszystko po bokach jest całkowicie niewidoczne) i słuch wyostrzony na każdy trzask gałązki i chrumkanie dzika. Adrenalina na wyciągnięcie ręki!

Night-ride na rowerze

Zakup dobrej lampki do jazdy po zmroku był jednym z moich największych rowerowych objawień (oświeceń?).

10. Świeża dawka endorfin

Jak już jesteśmy przy hormonach, nie zapominajmy o tym najbardziej rowerowym: hormonie szczęścia. Ciemno-zimowy okres bardziej sprzyja podcinaniu sobie żył, niż jego wydzielaniu. Oczywiście można go suplementować czekoladą, ale… patrz punkt 1. Jazda na rowerze jest zdecydowanie zdrowsza. A czekoladę można bezkarnie pożreć przy okazji (patrz punkt 5).

11. Zwiększona odporność organizmu

Odporność na grypę nie jest może pierwszą rzeczą, o jakiej facet myśli wychodząc na rower (lub kiedykolwiek), ale faktem jest, że regularne jeżdżenie o 45% zmniejsza ryzyko choróbska w porównaniu do osób, które wybrały leżenie na kanapie. Więc jeśli unikasz zimowej jazdy ze strachu przed przeziębieniem – idź do kąta i przemyśl swoją postawę.


Bonus – jak wyjść z domu?

Jaskra analna („nie widzę możliwości, żeby ruszyć dupę”) to największy problem depresyjnego okresu zimowego. Wykonanie tego najtrudniejszego, pierwszego kroku możesz sobie ułatwić, eliminując jak najwięcej drobnych przeszkadzajek:

  • Kup odpowiedni sprzęt (oświetlenie, dobre ubrania, nowe opony, błotnik…) żeby brak kurtki czy marznące ręce nie były wymówką do siedzenia przed telewizorem.
  • Przygotuj wszystko z wyprzedzeniem (skompletuj zestaw ciuchów, nasmaruj łańcuch…) żebyś nie musiał zaczynać od remanentu w szafie czy oskrobywania roweru z rdzy.
  • Namów kumpli (udostępnienie tego artykułu na Facebooku może pomóc!) żeby było fajniej i żeby trudniej było Ci się wycofać w ostatniej chwili.

Zawsze możesz też rozstawić w pokoju trenażer. Oczywiście nie po to, żeby na nim jeździć! Sama jego obecność będzie tak odrażająca, że wyjście w teren od razu zyska na atrakcyjności.


Podsumowanie

Pomyślisz sobie może, że cała ta motywacja zalatuje zmuszaniem się do jazdy. Trochę tak jest, ale zmusić się trzeba tylko do wyjścia z domu. Bo powiedz szczerze: czy kiedykolwiek po powrocie z roweru nie czułeś się milion razy lepiej, niz przed jazdą?


Zobacz też powiązane wpisy:

 

Dodaj komentarz

21 komentarzy do "11 powodów, dlaczego warto jeździć zimą"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bartosz
Gość

Jako osoba ciorająca rower cały rok powiem tak, nie ma złej pogody na rower są tylko źle ubrani ludzie :)

Felicity
Gość

…ja do tej pory mówiłam nie ma złej pogody na rower są tylko słabi psychicznie…ale Twoją wersja też ma sens….

Piotr Kasprowicz
Gość

Ja to mam dobrą sytuację – perspektywa marnowania sobie życia we wrocławskich korkach powoduje, że bez względu na pogodę jeżdżę do pracy na rowerze :)

KULO
Gość

Jeden problem, wedle filmiku który ostatnio okrążył internet, nawet tu się pojawił problem był taki aby nie jeździć po trasach gdyż się niszczą, i tutaj mam dylemat, bo nie wiem jak to się tyczy innych tras, bo to raczej nie jest pojedyncze zjawisko, tylko pewnie ogólnie występuje na „uklepanych” ścieżkach. To jak z tym jest?

Mac
Gość

Źiiiimno :-) Ale artykuł przekonywujący :-)

A couch surfing to też zajbisty portal dla ludzi, chcących tanio podróżować :-) Spanie na kanapach, na całym świecie. W sumie też niezły sport ;-)

Kristoff
Gość

amen, świetny tekst

P.S. nie zauważyłem zjawiska „ocierających się crossfitowców” ale początkujący jestem więc może to dopiero przede mną ;)

FIRE
Gość

Hmm a trasy na Koziej zamknięte – pół bańki w dupie, bo mokro jest. Smutne. Na szczęście Beskidy są bogate i się nie nudzę. Świetny artykuł gratuluje.

Torek
Gość

Jeszcze jeden myk jest – przy główce 1.5 cala w ramie i sterówce 1 1/8 w amorze można wydłużyć minimalnie ramę sterami mimośrodowymi (np. Works robi) – używane np. w Pucharze Świata DH.

Felicity
Gość
…kobieta też nie myśli o odporności, gdy wychodzi przy minus 10 i mniej na rower, ale jak potem wszyscy kichają bla bla to ja mówię, że jestem zahartowana…wiem, że przez zimowe przejażdżki! btw…ostatnio pan w sklepie mi mówi, że coś zmienię dopiero „w sezonie” (w sensie, ze teraz przecież chyba nie jeżdżę)…kolejnego dnia wyszłam na przejażdżkę i ponad 3 stówki wyszły. bo przecież „nie ma czegoś takiego jak koniec sezonu”. niebawem idę okrzyczeć panów w innym sklepie, bo gdy kupowałam licznik i wahałam się nad przewodowym lub bez to oni nie powiedzieli mi, że bezprzewodowy nie działa na mrozie…powstrzymałoby mnie… Czytaj więcej »
Sielan
Gość

Problem z wyjściem z domu pojawia się zwykle tylko za pierwszym razem. Całą zimę przejeździłem na ardentach i z kiepską lampką, a i tak fun był wielki. Teraz mam już lepsze opony i światła pod dostatkiem i jazda jest taka, że micha sama się cieszy. A propos uciech, czytam Twój blog w pociągu i ludzie dziwnie na mnie patrzą, bo co chwilę wybuchem śmiechem. ;-)

Michał Sopa
Gość

Jedyne co mnie zeszłej zimy odstraszyło od jeżdżenia, to czyszczenie sprzętu. W bloku nie ma jak tego zrobić, brak przyłącza pod blokiem (zimą i tak by zakręcili), a do mieszkania nie będę ładował ubłoconego roweru, bo rodzinka zabije ;) A żeby wyrwać się za miasto trzeba przejechać prze nie jakieś 3-5 km przez wyjeżdżone, wydeptane, osolone błoto. Słone błoto. niewyczyszczony rower po nocy w piwnicy robi się od razu rudy :( Macie jakieś patenty na zadbanie o niego w takich warunkach?

Karol
Gość

A co ze sprzętem jak mróz wpływa na smary i oleje w rowerze uszczelki i układ hamulcowy ?

Mieszko o
Gość

Jak właściwie się ubrać na rower zima ? Są jakieś sprawdzone patenty czy firmy, których się trzymać ?

Jakub Oprządek
Gość

Powiem tak jak jest zima i śnieg (to białe gówno) to tak szczerze bardziej mnie ciągnie na rower tak samo jak pada deszcz i jest błoto
( a wiadomo jest technicznie to jest zaje… )

vacq
Gość

Elegancko! :)
Też mam takie podejście, że im trudniej tym fajniej i większa satysfakcja :)

Czytaj kolejny artykuł

Suliwoods – co tam panie na budowie?

Miejsca / 

O budowie w masywie Ślęży ścieżek enduro Suliwoods krążą już legendy i porzekadła. Nie ukrywajmy – mówi się o nich już od co najmniej 3 lat, a oficjalnie ścieżek nikt jeszcze na oczy nie widział. Jakim więc cudem zbiórka pieniędzy na PolakPotrafi.pl ruszyła z takiego kopyta? Co się zmieniło? Czy ścieżki Suliwoods faktycznie powstaną, czy jest to tylko spisek marketingowców i wegetarian mający na celu przebiegłe wyciągnięcie od nas kieszonkowego? 

Zachowując dystans do szumnych zapowiedzi i wszechobecnych newsów, postanowiłem zrobić sobie niedzielną wycieczkę, wpaść do Szweda na kawę i opisać wszystko samemu. Veni, vidi, piszi.

Kto za tym stoi?

Piotr „Szwed” Szwedowski i jego żona Sylwia są siłą napędową całej akcji. Nazywanie Piotrka „pionierem i legendą polskiego MTB” nie jest żadną przesadą. Czy jest też legendą budowania tras? Cóż, w pewnym sensie (patrz wstęp)… Dlatego w tej kwestii zwrócił się po pomoc do najlepszych obecnie fachowców w tej dziedzinie: STB – Super Trail Brothers (Wiktora i Marcina znasz z odcinka „Beskidia Flow” na Twisterze). Akcję współorganizuje też Jacek Zaborski ze Stowarzyszenia Rozwoju Masywu Ślęży, w którym wywiad możesz przeczytać na 43ride.

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - Piotr i Sylwia Szwedowski

Wspólnymi siłami, z pomocą wolontariuszy i dokładając hajs z własnych oszczędności, rozpoczęli oni budowę pierwszego odcinka trasy, która w 2016 może okazać się singlo-magnesem na miarę Twistera.

Stage 1 – co konkretnie powstaje?

Pierwsza trasa ma zostać oddana bikerom pod koniec kwietnia 2016. Obawiam się, że zima może opóźnić budowę, ale tak czy siak, na wiosnę możesz planować wypad do Sulistrowiczek.

Flow-trail z bardziej naturalną i urozmaiconą nawierzchnią od Twistera

Będzie to trasa bardzo podobna klimatem do rychlebskiego Superflow: typowy flow-trail, ale bardziej naturalny i urozmaicony od Twistera. Będzie kręto, skocznie i praktycznie bez pedałowania – wystarczy kilka machnięć korbą na starcie, resztę załatwi flow, pompowanie i wizja piwodajni tuż obok mety.

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - stolik

Nieco konkretniej: 2400 metrów długości (+1000 m szutrowego podjazdu) przy średnim nachyleniu 6-7%. Trasa biegnie mega klimatycznym lasem, więc będą srogie edity i kadry na Insta. Zarówno podjazd, jak i zjazd będą przystępne dla początkujących (również dzieci), ale oceniając po tym, co już zostało zrobione, wymiatacze też nie będą się nudzić.

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - singletrack

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - hopki

Wrrróć! Stage 0 – co już powstało?

Fajnie się pisze o trasie, która istnieje tylko w szalonych umysłach projektantów. Ale największą nadzieją tego projektu jest to, że pierwszy odcinek trasy już powstał i na jego podstawie można ocenić plany i intencje twórców.

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - banda

Liczy on 600 metrów i niestety nie nadaje się jeszcze do jazdy – nawierzchnia jest bardzo miękka przez odwilż… Ale patrząc na sekwencje band, muld i stolików, aż chciałoby się wskoczyć na rower. Co zresztą – jak widać – zrobiłem. Ale Szwed patrzył groźnie, więc skończyło się na kilku pozowanych fotkach. Coś czuję, że i tak jeszcze będę się musiał tłumaczyć Wiktorowi z STB…

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - enduro

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - bandy

Charakter pokazowego odcinka jest dokładnie taki, jak zapewniają opisy i zdjęcia. Najlepiej zobaczyć samemu:

Stage 2 – plany na kolejny sezon

Powstający właśnie odcinek docelowo będzie wspólnym zakończeniem większej sieci ścieżek enduro okalających Radunię 14-kilometrową pętlą. Największą przeszkodą jest uzyskanie odpowiednich zezwoleń, bo tak między nami… naturalne ścieżki istnieją tam już od dawna, trzeba je tylko nieco dostosować do wzmożonego ruchu rowerzystów i sformalizować.

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - polakpotrafi.pl

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - las

Suliwoods - trasy rowerowe Ślęża - Polakpotrafi

Na to jednak potrzebny jest zarówno czas, jak i pieniądze…


Jak możesz wesprzeć budowę tras?

To jak – zainteresowany? Ja mimo początkowego sceptycyzmu, po osobistym zapoznaniu z miejscówką jestem „na tak” i czekam z niecierpliwością na kwietniowe otwarcie!

Jeśli jesteś czytelnikiem 1Enduro, to zakładam że już dawno wybrałeś sobie jakąś wypasioną nagrodę i wpłaciłeś pieniądze na Polakpotrafi.pl. Jeśli nie – do roboty, limitowane skarpetki „Trening musi zostać odbyty” czekają!


Jeśli mój artykuł nie zaspokoił Twojej ciekawości, polecam Ci odwiedzić te 4 miejsca:

 

Dodaj komentarz

32 komentarzy do "Suliwoods – co tam panie na budowie?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Stefan
Gość

Wszystko fajnie gdyby tylko za tą akcją nie stał Piotr Sz. Hasło „trening musi zostać odbyty” i zachowania własne na poziomie takiego świra… mam tylko nadzieje ze nie zawiedzie on ludzi z projektu ścieżki zbuduje a kasy nie przepije, bo z tego jest „znany”…

Sylwia
Gość

Stefan, weź koło i walnij się w czoło. Tyle w temacie.

Szwed
Gość

Stefan z tego co słyszałem to fajny z Ciebie facet, serdecznie zapraszam to napijemy się razem i może uda nam się odbyć jakąś męską przygodę!

StanleyN
Gość

I tak trzymać „By jeździło się lepiej”!
https://facebook.com/groups/MTBOLAWA

Krzysiek
Gość

http://supertrailsbrothers.com/ robi dobrą robotę! Wygląda pięknie!

EP
Gość

Inicjatywa super, wpis również, mam nadzieję że blog nadal utrzyma w miarę neutralny charakter i będzie wolny od wpisów marketingowych

Ojciec Stefana
Gość

Pamiętaj synku lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem.

Bartosz
Gość

Takich miejsc nigdy mało :) dlatego trzymam kciuki :)

BTW. czy w takie miejsce jak to tudzież enduro trails wystarczy rower trek x caliber 9 29er (zastanawiałem się nad zmianą ramy na primala 29er, ale 19 w porównaniu do mojego treka w rozmiarze 20,5 ma ett i reach o prawie 40mm krótszty, a kąty po wyciągnięciu widła do 120mm niemal identyczne …)

Szwed
Gość

Bartku twój rower na ten singiel będzie dobry, ja pociskałem tą traskę na dirtówce i bmxie;)

wjs
Gość
Bartosz xcaliber to świetny rower, sam mam takiego i dzięki niemu na nowo poczułem że mój drugi dom to las;-) skilla mam większego niż 90% riderów bo 12 lat jazdy „pol-zawodowo” na bmxie i w trialu zrobiło swoje. Jeździłem na fullach z wyższych polek i przeróżnych hardtailach i musze przyznać ze ten trek wyróżnia się tym, że daje wyjątkową radość z jazdy, na prawdę potrafi pokonać bez zająknięcia praktycznie każdy teren(po prostu wolniej niż fulle enduro dla prosów). Jego największą bolączką jest podsiodłówka 27,2(co zawęża wybór regulowanej sztycy) i słabe ośki QR10mm(polecam upgrade do piast na 10mm bolty np: dartmoor… Czytaj więcej »
Bartosz
Gość
Michał w zasadzie to problem mam przez … Ciebie. Kiedyś rower był dla mnie tylko … rowerem. Od czasu jak trafiłem na blog stał się poligonem do eksperymentów :D zębatka NW + napędn 1×10, opony na mleku, mostek 60mm, kierownica 780mm, zamiana spd na platformy czy używanie laserowego pępka :D:D:D Teraz męcze temat geometrii, bo tak jak pisałem Trek ma fajną długą ramę aczkolwiek chciałbym spróbować czegoś z agresywniejszym kątem główki (trek przy skoku 120 ma 68,6 czyli praktycznie tyle samo co Primal tyle ze przy skoku 140). A ninera z większym kątem w sensownym budżecie można ze świecą szukać.… Czytaj więcej »
Adrian G
Gość

Z utęsknieniem czekam na pierwsze zaproszenie na budowę, chcę i będę uczesniczył w przygotowaniu tras i cieszył się z każdej wbitej łopaty na szlaku…

Michał
Gość
Powiem tak. Poczytaliśmy sporo o Suliwoods. To tamto. Pojechaliśmy grupą pokręciliśmy się po całej okolicy i w zasadzie nic nie znaleźliśmy. Żadnych tras, ścieżek nic. Oznakowania kompletnie ZERO. Po powrocie spytałem się na FB gdzie to dokładnie jest i w odpowiedzi otrzymałem emote w stylu :) Trochę to śmieszne. Coś powstaje i jest owiane potężną tajemnicą. Nie można nic zobaczyć spróbować potem się dowiaduję że jakieś zaproszenia trzeba mieć. Nie poważne. Dla odmiany jak powstawały Enduro Srebrna Góra nikt tam z organizatorów nie robił żadnego problemu. Mimo że cały czas były budowane. A tutaj !!! Co ciekawe dowiaduję się co… Czytaj więcej »
Andrzej
Gość

ale co to jak na zaproszenie pojedziemy to nie będzie rozjeżdżanie ? Już nagle masowo wszyscy pojadą masowo rozjechać ścieżki już to widzę. Przed chwilą czytam art na Bike Magazyn – „Kolejnym punktem programu było odszukanie fragmentu demonstracyjnego przyszłych ścieżek Szweda. Chwilę nam to zajęło, bo zostały zręcznie ukryte” przecież to jest śmieszne. Po za tym nie było żadnego info żeby nie jeździć jak w przypadku Bielska gdzie wydano takie info to ja to rozumiem.

Ál Krol
Gość

Moze zaprosmy Pana Stefana do kopania tras moze wtedy przypilnuje co się stanie z kasą.

Robert
Gość

W polskich wypowiedziach widzę zero merytoryki,a za to 95% agresji tudzież odpowiedzi na nią.Kłótnia jest destrukcją.Jeśli ktoś tworzy absurd to gdzie jest sens odpowiedzi na taką twórczość?Moja propozycja to zero reakcji.
Pozdrawiam,Robert.

Yacor
Gość

Hej, hej, hej !!!
Można już latać, singiel oficjalnie otwarty!
https://web.facebook.com/SuliWoods/?_rdr

Piotrek
Gość

Że się tak nieśmiało zapytam, miesiące czasu od zakończenia aukcji lecą, zebrano 88 000zł, a teraz nawet żadnego znaku nie ma do tego traila? Co z obiecanych kilometrów? Jakie plany? Co się w ogóle dzieje?

kroz
Gość
O projekcie dowiedzialem sie jak bylo juz otwarcie, jeździłem tam kilka razy, jedynie co powiem to jest super. Jest mi glupio ze nie moglem Was wspomoc fizycznie ani finansowo, a teraz korzystam. kiedy czytam te oponie ludzi to krew mnie zalewa, piszecie Swedu to taki i owaki, ale mnie to g. obchodzi, gość zrobił kawał dobrej roboty! Trasa fajnie ubita, nic się nie rozwala, polecam sprawdzić osobiście, a nie powielać plotek! Widzę, że nadal w tym kraju jak nic się nie robi to źle, jak ktoś usiłuje cos zrobić to doszukuje się w tym drugiego dna. Ludzie weźcie się opamiętajcie.… Czytaj więcej »
Tytus
Gość

Szczerze jestem zawiedziony. Zebrano 4 razy więcej niż oczekiwano. Zrobiono ok. 1300 metrów trasy reszta to drogi leśne. Żadnych oznaczeń (przepraszam 1 znak) żadnych drogowskazow w sulistrowiczkach i Sobotce. O centrum kross a i o myjce słuch zaginął. Nie prowadzi się żadnych akcji żeby naprawić uszkodzone odcinki trasy. Spodziewałem się więcej a jest jak zwykle.

Bartosz Maciejewski
Gość

jakieś fajne spanie w pobliżu ktoś poleci?
tak żebym z rana mógł szybko być na trasie ;)

Tytus
Gość

Noclegi na starcie trasy zielone wzgórze pensjonat. Na zalewie sulistrowiczki domki i pokoje. Lub w Sobotce.

trackback

[…] Szerzej i szumniej o całym projekcie pisał m.in. 1Enduro: http://www.1enduro.pl/suliwoods/ . […]

Top