Menu
Menu Szukaj

Bikeporn: Trek Stache 7

Staszek wpadł do mnie tylko na parę piwek, ale i tak narobił niezłego zamieszania. No bo jak ocenić rower z takim bagażem skrajności i innowacji? Trek Stache łączy w sobie największe na rynku koła z najkrótszym tylnym trójkątem, a przy tym będąc aluminiowym sztywniakiem, kosztuje tyle, co dobry full enduro. Ba, jedna opona do niego jest warta tyle, co cztery do normalnego roweru! Dlatego nie licz na pełny test – większość czasu zajęło mi ogarnięcie, do czego w ogóle ten rower jest i kto jest jest na tyle szalony, żeby zapłacić za niego ponad 10 tys. złotych. Chyba mi się udało!

Bikeporn to nowa forma wpisów na blogu, dzięki którym będziesz mógł zajrzeć w każdy zakamarek testowanych przeze mnie rowerów. Będą to fotograficzne prezentacje połączone z przeglądem najciekawszych cech i elementów. Nie próbuj na ich podstawie wyciągać daleko idących wniosków ani nie przedstawiaj ich rodzicom – to nie są prawdziwe testy. Po prostu ciesz oczy rowerową pornografią!

 

Rower podesłał mi krakowsko-internetowy sklep Dobrerowery.pl – dzięki! Udało mi się nic nie popsuć, więc jeśli chcesz sprawdzić Staszka na własnej skórze, testówka czeka :) A i rabat w razie czego jakiś się na pewno znajdzie…


Trek Stache 7 - prawa
Wielkie balony, agresywne umalowanie, odważne krągłości i sylwetka, jakiej nie znajdziesz w żadnym rowerze z sąsiedztwa. Czyż Trek Stache nie jest idealnym kandydatem na gwiazdę bikeporna?
Trek Stache 7 - prawa 3
Wiecie, że facet rozpoznaje tylko 3 kolory? „Fajny”, „chujowy” i „pedalski”. Do której kategorii zaliczyłbyś ten tutaj…? Na żywo jednak lakier jest zdecydowanie fajny – głęboki metalik pozwala przymknąć oko na kolor.
Trek Stache 7 - left
Ale Stache to nie rower dla ludzi przejmujących się konwenansami i tym, „co ludzie pomyślą„. Jak się za chwilę przekonasz, malowanie ramy pod względem oryginalności jest tu tylko mało znaczącym tłem.
Trek Stache 7 - prawa 4
Z daleka Trek Stache wygląda jak zwykły hardtail XC na kołach 27,5″. Trzeba przyznać, że całość jest proporcjonalna i dopiero na żywo okazuje się… jakie to bydlę. Rower dalej wygląda jak zwykły hardtail na kołach 27,5″ tylko w każdą stronę powiększony o 50%. Mimo to, przy wzroście 170 cm czułem się na nim całkiem komfortowo. Szczegóły geometrii i wyposażenia znajdziesz na stronie producenta.
Trek Stache 7 - napęd SRAM GX 1x11
Napęd to kompletny SRAM GX 1×11, czyli standard w rowerach z tej półki cenowej.
Trek Stache 7 - dropout 1
GX-a miałem okazję sprawdzić już w kilku rowerach i zawsze, niezależnie od warunków, działał bez zarzutu. Różnicę w stosunku do droższego X1 wyczują tylko osoby, które potrafią orzec, czy rama Treka ma kolor śliwkowy czy lawendowy.
Trek Stache 7 - korba SRAM GX-1000
Korba ma możliwość wywalenia pająka i montażu zębatki spiderless. I dobrze, bo 30T przy tak potężnych kołach to zdecydowanie za dużo! Pod kątem jazdy po górach, widziałbym tutaj 26T, masymalnie 28T.
Trek Stache 7 - chainstay and seatstay
Ale to nie napęd jest w tym rowerze istotny! Dużo ciekawszy jest sposób, w jaki projektanci upchnęli go w ramie razem z potężnym kołem 29+. Jak widać na zdjęciu, haki są regulowane i ustawiona jest maksymalna długość chainstaya. Wynosi ona… 420 mm! Whaaat?! Zaczęło się od eksperymentu nazwanego „Project Weird”, którego celem było sprawdzenie, czy chainstay może być zbyt krótki… Wygląda na to, że nie!
Trek Stache 7 - rear tyre clearance
Krótsze ustawienie jest przewidziane dla osób, które chcą zamontować do Staszka koła 27+ lub 29″ (bo jest i taka opcja). Ale jeśli nie zależy Ci zbytnio na prześwicie, możesz urwać kolejne 15 mm. Tylny trójkąt o długości 405 mm, przy kole o rozmiarze dojazdówki z Robura?!
Trek Stache 7 - elevated chainstay
Sekret tej sztuczki polega na podniesieniu chainstaya nad linię łańcucha i połączeniu go z ramą w znacznie mniej zatłoczonym miejscu, niż okolice suportu. O przedniej przerzutce możesz oczywiście zapomnieć, ale hej – mamy XXI wiek. Zamiast tego, chainstay omijający łańcuch i regulowane haki umożliwiają np. bezproblemowe zastosowanie napędu z paskiem zębatym.
Trek Stache 7 - Bontrager Chupacabra TLR 29x3,00
Kolejny kluczowy element układanki to opony. Poza tym, że są przeogromne, są też… lekkie. Masa poniżej 900 g przy tych gabarytach robi wrażenie. Konkurencyjna Surly Knard w najlżejszej wersji jest o ponad 100 gramów cięższa. Dzięki temu rower jest zaskakująco zwinny i żwawo przyspiesza. Również dzięki temu, trochę strach mocniej je przycisnąć w ostro-kamienistym terenie. Mi na szczęście udało się ich nie uszkodzić, ale na mieście mówią, że pancerność nie jest ich najmocniejszą stroną…
Trek Stache 7 - Bontrager Chupacabra 29+
…co jest o tyle istotne, że Chupacabra delikatnie mówiąc… nie jest najtańsza. Ile może kosztować opona do roweru? Swego czasu prawie się poplułem, jak zobaczyłem ceny Schwalbe przekraczające 250 zł za sztukę. Teraz to już jednak standard, a Bontrager podnosi poprzeczkę do poziomu… 429 zł Za-Jedną-Oponę. Przed każdym naciśnięciem hamulca zastanowisz się dwa razy.
Trek Stache 7 - Bontrager Sun Ringle MuleFut 50 SL
Chupacabry są gotowe do niemania dętki (tubeless ready), podobnie jak 50-milimetrowe obręcze (przy tej cenie, lepiej żeby były!). Przypominają one te z fatbike’ów – z niesymetrycznymi szprychami i odchudzającymi otworami. Wystająca opaska, przypominająca w dotyku goretex, to jeden z fajnych detali Stacha.
Trek Stache 7 - Manitou Magnum 29+
Dzięki swojej objętości, ciśnienia przy jakich Chupacabry czują się najlepiej to 0,7-0,9 bara (10-13 psi) – a bardziej doświadczeni ode mnie riderzy raportują nawet okolice 0,5 bara (7-8 psi). Przedniej oponie miejsce zapewnia stworzony specjalnie do tego celu amortyzator: Manitou Magnum Comp.
Trek Stache 7 - Manitou Magnum stanchions
Ciekawostka: na forach internetowych ciągle ktoś narzeka, że jego Manitou nie wykorzystuje całego skoku. Czy to dlatego, że wszystkie Maniciaki są do dupy? Otóż nie! Po prostu odsłonięta część górnych goleni jest w nich dłuższa od skoku widelca, więc o-ring przy dobiciu nie dochodzi do samej korony. Jest to konieczne ze względu na podkowę poprowadzoną z tyłu i zapewnia odpowiedni prześwit względem ramy przy maksymalnym ugięciu. Teraz już wiesz.
Trek Stache 7 - Manitou Magnum 29+ fork
Poza „odwrotną” podkową, o sztywność dba tapirowana sterówka, golenie o średnicy 34 mm i oś 15 mm, której zrozumienie jest jeszcze trudniejsze, niż w Suntourach (aczkolwiek obeszło się bez instrukcji – co innego, gdybym ją miał…). Zwiększony offset (51 mm) zapewnia lekkie prowadzenie mimo monster-truckowych opon. Trzeba przyznać, że ze Staszka porządny człowiek – prowadzi się dobrze.
Trek Stache 7 - prawa 5
Jak Magnum sprawuje się na szlaku? Całkiem nieźle – zapewnia odpowiednią sztywność i przyzwoicie radzi sobie z nierównościami, mimo że do dyspozycji ma tylko 110 mm skoku. Jednak ogromną część czarnej roboty odwalają tu opony.
Trek Stache 7 - Boost 148
Osie piast to oczywiście Boost – podobno Project Weird w znacznym stopniu przyczynił się do powstania tego powszechnie lubianego przez rowerzystów standardu.
Trek Stache 7 - Boost 110 hub
Biust znajdziesz również z przodu (w końcu to bikeporn!).
Trek Stache 7 - SRAM DB5 brake and dropout
Do piast przykręcone są tarcze 180 mm – dobry pomysł przy siłach generowanych przez duże i przyczepne koła. Tylny zacisk jest ładnie schowany w ramie i przy regulacji długości chainstaya przesuwa się razem z kołem.
Trek Stache 7 - SRAM DB5 brake lever
Hamulce to SRAM-y DB5. W przeciwieństwie do DB1 i DB3, klamki pochodzą tu z droższej serii Guide, tyle że do regulacji odległości będziesz musiał sięgnąć po imbusa. Największą różnicą w stosunku do Guide’ów jest dwutłoczkowy zacisk rodem z Elixirów.
Trek Stache 7 - Bontrager handlebar and cockpit
Klamki te przyczepione są do 750-milimetrowej kierownicy, zwieńczonej zwykłymi, gumowymi, nieprzykręcanymi gripami. Kiedy ostatnio widziałeś takie w rowerze za ponad 10 tysi? Na początku tłumaczyłem to sobie tak, że może chodziło o większy komfort – ale nie, gripy Bontragera są równie twarde jak dowolne lock-ony.
Trek Stache 7 - Bontrager 90 mm stem
W konsternację wprawia też 90-milimetrowy mostek. W tak awangardowym rowerze to wpadka i mezalians.Aż się prosi o 50-60 mm.
Trek Stache 7 - Bontrager 90 mm stem
Zaraz po sesji założyłem swój, krótszy. Przy okazji metr podkładek powędrował nad mostek. Koła 29+ wystarczająco dbają o wysoki kokpit, ale miło że pozostawiono szeroki zakres regulacji.
Trek Stache 7 - rear
Pokręcona rama, odważna geometria, kosmiczne opony, dedykowany widelec… A do tego wtopa z kokpitem. Jakie jeszcze niespodzianki skrywa Staszek?
Trek Stache 7 - Bontrager seatpost and saddle
Największa niespodzianka to zwyczajna sztyca. Brak sztycy regulowanej w tak nowoczesnym rowerze, w dodatku kosztującym prawie 11 klocków…?
Trek Stache 7 - front left
Pomyślisz pewnie: „no dobra, ale to w sumie rower do agresywnego XC, a w górach można sobie poradzić z szybkozamykaczem”. Też tak sobie myślałem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na szczycie Baraniej Góry odkryłem, że przez zakręcony kształt rury podsiodłowej, mogę obniżyć siodło o jakieś… 20 mm.
Trek Stache 7 - prawa 2
Mimo podniesionej sztycy, muszę jednak przyznać, że jak na sztywniaka, Stache zapewnia potężny margines bezpieczeństwa. W śniegu nie radzi sobie aż tak dobrze, jak pełnoprawny fatbike, ale na przetartych szlakach utrzymuje się na powierzchni. Do tego zapewnia monstrualną i przewidywalną trakcję, nawet na wyślizganych korzeniach i kamieniach. Największe wrażenie zrobiły na mnie techniczne sekcje, na których zwykły rower – nawet 29er – po prostu by się zatrzymał. Tak przynajmniej krzyczał mój mózg, przyzwyczajony do dawania dupy na takich pułapkach. W Treku wystarczy jednak strzelić w pedał i rower skacze do przodu, nie przejmując się nieprzejezdnym terenem. Zbliżone wrażenia miałem na facie, ale połączenie uczucia „jestem niezwyciężony!” ze zrywnością i responsywnością roweru XC to specjalność Staszka.
Trek Stache 7 - frame detail
Taki jest więc Staszek. Aluminiowy hardtail bez mykmyka kosztujący 10 799 zł, który wpada gdzieś pomiędzy rower XC a fatbike’a i umiejętnie łączy w sobie związane z tym skrajności. Ceną nawiązuje walkę z fullami na klasycznych kołach. Czy stanowi dla nich alternatywę?
Trek Stache 7 - frame colour
Nie. Stache to hardtail i żadne opony tego nie zmienią. Ale pomyśl: zdarzają się racingowe sztywniaki kosztujące dwa razy więcej. Czy to oznacza, że kupowanie hardtaila jest bez sensu? Oczywiście że nie. To po prostu rower skierowany do innego odbiorcy. Jakiego?
Trek Stache 7 - frame colour
Cześć, mam czterdziestkę na karku i wracam do rowerowania po dłuższej przerwie. Pieniądze nie są problemem, ale chciałbym rower, którym poszaleję po trójmiejskich lasach i górkach, a jednocześnie nie będzie mnie ograniczał na weekendowych wypadach na Rychleby i w prawdziwe góry. W wakacje planuję z kumplami bikepackerskiego tripa w Rumuńskich Karpatach. Chciałbym więc, żeby rower był prosty i niezawodny, ale jednocześnie dawał maksimum bezpieczeństwa w trudnym terenie, bo w domu czeka na mnie dwójka dzieciaków!” – napisał fikcyjny Piotrek na forum rowerowym.
Trek Stache 7 - left
Właśnie dla takiego Piotrka został stworzony Staszek… jakkolwiek homoseksualnie by to nie brzmiało. Ale dla Piotrka nie będzie miała znaczenia ani cena, ani drobne wpadki w wyposażeniu, ani nawet pedalski kolor ramy. Bo dla Piotrka jest to rower idealny i na tą chwilę bezkonkurencyjny. Treka nie da się po prostu porównać do niczego innego, bo w pojedynkę stworzył zupełnie nową klasę rowerów. Jak często się to zdarza?

Czy Trek Stache znajdzie w Polsce nabywców? Czy łączenie takich skrajności ma sens, czy za te same pieniądze lepiej iść w specjalizację? Rozważyłbyś taki zakup, czy w ciemno brałbyś fulla…? Daj proszę znać w komentarzu!


Polecam Ci też podobne artykuły:

 

29
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
15 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
Maksymilian SleziakPaldoliniPiotr NowickiRobertIlia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Seweryn Z.
Gość
Seweryn Z.

Mam 200mm z tyłu, 160mm z tyłu, hardtaila 80mm i sztywnego single-speed’a. Nie nie kupiłbym i nigdy nie kupię, bo moim zdaniem to rower jednocześnie dla wszystkich i dla nikogo. Wątpię żeby nawet poza Polską znalazł gros nabywców. Jak zostało słusznie zauważone – to raczej eksperyment, taki prototyp dostępny w sklepie, kolejna próba dokonania fuzji dwóch styli – z tym że tutaj – dwóch styli które same w sobie są już eksperymentalne. Także eksperymentom^2 mówię nie, przynajmniej dopóki nie będę na tyle bogaty by mieć dedykowany garaż na rowery z co najmniej 20 wieszakami. ;)

Arek Trzcinski
Gość
Arek Trzcinski

29″ może tak, ale juz 27,5+ to rower mega uniwersalny, oczywiście wiele zależy od tego gdzie mieszkasz i jak jeździsz.
Ważne jest to, ze wiele amortyzuje a przyczepność opony 3.0 z niskim ciśnieniem jest poza zasięgiem innych opon.
Taki rower jest dalej zwrotny jeśli jesteś zwinny :) i może wiele :)

maciek t
Gość
maciek t

takie coś za prawie 11k to oczywiście przegięcie, chyba spokojnie można znaleźć w tej klasie coś za 6-7k co i tak jest niemałą kwotą.

Tak czytam któryś już Twój wpis i zastanawiając się nad czymś z półki 27.5+ w alternatywnej konfiguracji z kołami 29 zatrzymałem się na Boost… Czy ja dobrze widzę że złożenie budżetowych kół 29” nie jest możliwe ze względu na Boost ? :|

Filip Bo
Gość
Filip Bo

Nie ma co płakać nad boostem. Wrzucasz po 3 milimetrowej tulejce na każdą stronę pomiędzy piastę, a ramę. „Przybliżasz” podkładkami zacisk hamulca lub podkładki wrzucasz pomiędzy tarczę, a piastę…i życie znów jest piękne. Dodatkowo „stara” korba zachowa prawidłową linię łańcucha. Kolesie od wyciągania kasy na kolejne antystandardy nie przewidzieli jak łatwo to ominąć :]

http://www.bikerumor.com/2015/12/31/un-boost-your-bike-with-d-fenders-spacer-kit-for-142mm-rear-hubs/

Jeden wielki minus: Tracisz tą jebitną, mityczną sztywność, którą dają te rozstawione szerzej o 6mm kołnierze piasty i która da Ci całe 0,87 sek. na 6 kilometrowym oesie. Pamiętaj więc, że patent ten jest tylko dla pozerów!

klima drwal amator
Gość
klima drwal amator

Ja się strasznie dobrze bawię jeżdżąc na STACHU !!

Rower daje sporo frajdy z jazdy, takiej szczerej dziecięcej radości, niczym pierwsza jazda w lesie na mtb !

W takim terenie jak Lasek Wolski w Krakowie w jesiennej aurze syfu był dla mnie petardą ….. wsadzoną w dupę z podpalonym lontem xD !!!
Szybko w górę (szybciej niż na ęduro fulu), szybko w dół bo była trakcja i rower mega skręca !!!

Oczywiście fulla do ęduro trzeba mieć bo na rąbanki beskidzkie Staszek to za mało, ściganta XC też można mieć ale jako trzeci rower (jak ktoś hejtuje szosę :P i zamiast Fata) Stachu jest petarda

Jak ktoś chce poznać o co chodzi w tego typu rowerze zapraszamy po testówkę do Tomaru (niedługo będzie kolejny Staszek w rodzinie ale już prywatny :D )

Kuba B
Gość
Kuba B

Uważam, ze Staszek moze znaleźć małe grono odbiorców, ze względu na unikatowość i „odmienność”. Napewno spotkany na trasie nie przejedzie niezauważony. Ja osobiście nigdy nie kupiłbym go w takiej cenie, bo to „lekka” przesada. Z drugiej strony, gdbyby nie eksperymenty, dzis nie mielibyśmy kół 27.5″. A wiec kto wie ? Moze ten Trek zrewolucjonizuje rynek rowerowy :)

misiopysio
Gość
misiopysio

A ja bym kupił taki rower, oczywiście gdyby mnie było stać, po pierwsze primo po prostu mi się podoba, po drugie ultimo bo jest w miarę uniwersalny i posiadając jeszcze fulla o dużym skoku który ogarnie enduro/dh mamy ogarnięta prawie każdą odmianę kolarstwa górskiego. To wszystko jednak pod warunkiem, że dorzucą mykmyka wysokiej klasy i jakiś gadżeciarski kokpit bo to rzeczywiście spora wtopa.

mateo
Gość
mateo

co do koloru: być może autor jest za młody żeby pamiętać, ale fiolet był swego czasu oznaką grubego wypasu, jak np tu
http://www.pinkbike.com/news/now-that-was-a-bike-1993-klein-adroit.html

żółte fluo też było obciachem z lat 90-tych jeszcze 4 lata temu a teraz co trzecia rama i co drugi kask na szlakach są fluo

Dany Damiano
Gość
Dany Damiano

Dzięki za reckę. Bo jeszcze bardziej utwierdziła mnie w wyborze. Owszem, cena i brak myk-myka trochę odstraszają, ale to przecież Trek…więc i cena „odpowiednia”.
Potrzebuję drugi rower, ponieważ mieszkając we wrocku, dosyć często uderzam w masyw Ślężo-Raduński, w góry Sowie i na Rychleby. I mam już po prostu dosyć targania tam roweru enduro. Żeby pojeździć trzeba kilkakrotnie „wbić” się na górę szutrami, a zjazdy to raczej mocne XC. Moim zdaniem, rower z pełną zawiechą o skoku 160 wzwyż, wygląda tam komicznie.
Dlatego poszukiwałem mocnego HT-ka na kole 29″. Ponad to, po złożeniu drugiego kompletu, normalnych kół 29″ i zaaplikowaniu szybkich i lekkich gumek, otrzymamy rower, którym będzie można pojechać do pobliskiego lasu, zahaczając o pobliską górkę, gdzie zrobi się trening interwałowy.
Moim zdaniem, rower bardzo wszechstronny. Oczywiście, aby takim był w praktyce, po jego zakupie, trzeba jeszcze trochę doinwestować, ale cóż…myślę że warto. Tak mi sie przynajmniej wydaje:) Dlatego aby się o tym przekonać i nie kupić kota w worku, udam się na testy Staszka:)

Piotr Nowicki
Gość
Piotr Nowicki

Witam
Jeśli mocny hardtail na Góry Sowie to zapraszam do nas:
http://bit.ly/1oqVVFe
do podstawowej wersji hardtaila wstawiamy myk-myka na życzenie i można sobie dowolnie praktycznie skonfigurować napęd, wstawić mocniejsze koła
Sprzedaż wysyłkowa, ale jakby co możliwość przeserwisowania we Wrocławiu.

M2
Gość
M2

Kola na plusie to przyszlosc w mtb a jak raz sprawdzisz to bedziezz chcial wiecej:) testowalem geniusy trakcja genialna:) jesli nie mysli sie o kole 29+ to brac Specialized Fuse smiga pieknie a wyglada super i za 7k ma mykmyka. Jak zawsze ciekawie!

Dany Damiano
Gość
Dany Damiano

Spec Fuse fajna opcja w zdecydowanie lepszej cenie i wyposażeniu, ale niestety nie pod koło 29″ :(

Dominik
Gość
Dominik

Z tym bikepackingiem na staszku to bym ostrożny był. 7h+ w siodle, rower waży dodatkowe 9-12kg, troche już zmęczony jesteś, a krótki tył wciąż skory do zabawy! jeden nieostrożny, spowodowany zmęczeniem ruch i rów ;) dla mnie to stricte funbike jest, ma byc trakcja, ma byc zwrotny, ma byc skoczny. A nie sądzisz, ze ten długi mostek to właśnie żeby stasia ucywilizowac trochę? przenieść trochę jeźdzca amatora do przodu, żeby rower spod niego nie wyjechał, jak w panice zacznie tyłek za siodełko przesuwać?

Marek
Gość
Marek

Dawaj test Djambo a nie jakieś tam popierdółki ;)

Ilia
Gość
Ilia

Z wyglądu trochę jak kombajn.

Robert
Gość
Robert

Ja naszego Stacha (mamy testówkę w Trek Bielsko) nazywam rowerem „jesiennym”. Taka moja osobista interpretacja rozmiaru 29+ :) I przyznam że mimo iż do dyspozycji mam slasha i remedy to jednak czasami po prostu mam większą ochotę pojeździć na Stachu. I za każdym razem jak na niego wsiadam mam wielkiego banana na twarzy. Podobnie jak Ty też od razu zakładam krótki mostek i wtedy jest fun. Myk myk jest w zestawie bo to wersja 9 i rower jest wypimpowany i chyba osobiście nie wyobrażam sobie tego roweru bez myk myka. Kupując wersje bez sztycy regulowanej zawsze możecie poprosić swojego dilera czy np nie podarowałby Wam w ramach rabatu jednej sztuki ;) Zapytać przecież nic nie kosztuje.
Gdybym miał swojego Stacha to pewnie najpierw wyposażyłbym go w koła 27,5+. Rower na 29+ daje rade na bielskim Twisterze, a myślę że przy mniejszych kołach byłby jeszcze bardziej skłonny do zabawy. Co do klientów to rzeczywiście pierwszego Stacha sprzedaliśmy osobie bardzo podobnej do tej z Twojego opisu. Gość po 40, z kasą, dosyć wysoki, co też moim zdaniem miało znaczenie przy wyborze roweru. Lubiący po prostu jazdę po górach z kolegami w weekendy… Natomiast pamiętam że zabrał go na testy i jak Romeo w Julii najzwyczajniej się w nim zakochał.
Pracując w sklepie rowerowym trafiam jednak ciągle jeszcze na osoby sceptycznie nastawione do fulli. Bo buja, bo ciężki, bo drogi w serwisowaniu itd. Pragnące jednak, mimo swojego sceptycyzmu, jak wszyscy czasami dobrze się zabawić na rowerze. I wydaje mi się że dla nich ten rower też będzie idealny. Zwłaszcza że do roweru można założyć aż trzy rodzaje kół i zrobić z niego kilka rożnych rowerów: 29 i mamy rower na maraton, 29+ i mamy rower na jesień (i zime) i wyprawy przez dżunglę i supermarkety, albo po prostu 27,5+ i mamy fajnego sztywniaka skłonnego do zabawy.
To oczywiście wszystko moja prywatna i bardzo subiektywna opinia :)

Paldolini
Gość
Paldolini

Co wy chcecie, a jak dla mnie ten rower jest całkiem fajny, mimo że nie jestem fanem wielkich kół. Podoba mi się rozwiązanie tyłu, super patent i na pewno krótki tył jakoś zneutralizuje uczucie ogromnych kół. Jakkolwiek takie giganty to dla mnie jednak przesada, no ale jest to po prostu pociągnięcie do granic możliwości nowej mody na wielkie i szerokie koła. (Jak ktoś ma 190cm wzrostu to w sumie czemu nie). Tak więc rower ma coś z fatbajka, coś z 29era i coś z 27,5+. A dla kogo? Jak już napisałeś i to jest chyba dobry trop, głównie widziałbym go na długich tripach z sakwami, na których nie stronimy od górskich szlaków. No i przy okazji na maraton czy xc też się pewnie nada po wymianie kół na 29cali. No i jako taki rower dodatkowy do enduro też spoko. NO i dla tych co lubią eksperymenty ;)

Co do sztycy, jak kogoś stać na ten rower to i mykmyka dokupi, a wtedy niemożność schowania głębiej sztycy nie będzie już problemem. Choć po prawdzie wystarczyłoby przyciąć zwykłą sztycę i też by się bardziej schowała…

Maksymilian Sleziak
Gość
Maksymilian Sleziak

Testowałem Stache 9 w weekend i się zakochałem. Mimo że podchodziłem do niego bardzo sceptycznie, bardzo mnie zaskoczył pozytywnie. To nie jest rower do bicia KOMów, ale do produkcji bananów na japie! Mogę powiedzieć, że gdyby stache 9 można było kupić za 9k to już był by mój.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top