Miejsca: Rychlebskie Ścieżki

Miejsca / 

Rychlebskie Ścieżki (po czesku Rychlebské Stezky) to mekka kolarzy MTB i najlepsze centrum ścieżek (po angielsku trail centre) w okolicy Polski. Każdy miłośnik enduro (po srebrnogórsku endurnio) powinien tam pojechać. I każdy już przynajmniej czterdzieści sześć razy pojechał.

Przynajmniej tak mi się wydawało, dopóki nie spotkałem w tym sezonie kilku zapalonych riderów, którzy na hasło „Rychleby” zrobili minę spotykaną u osób dotkniętych udarem. Więc jeśli jakimś cudem jeszcze nie wiesz, co to Rychlebskie Ścieżki czy Superflow, czytaj przewodnik, pakuj rower i ruszaj do Černej Vody!

rychlebskie-sciezki-17

Trasy

Rychlebskie Ścieżki można podzielić na część północną i południową. Ta południowa to te „właściwe” Rychleby, na które składają się „stare ścieżki” (od których wszystko się zaczęło), Superflow (aktualna wizytówka Rychleb) i prowadzący do nich podjazd. Warto jednak zacząć od północnej strony.

rychlebskie-sciezki-mapa-trasy

Mapa wszystkich tras – kliknij, aby powiększyć.

Północna pętla (w kierunku Vidnavy)

Tak zwany Trail Podél Černého Potoka to niebieskie (łatwe) trasy, trochę w stylu Singletracka pod Smrekiem. Przyjemne, klimatyczne, idealne dla początkujących: nawet tych młodszych. Bardziej doświadczonym, przy większych prędkościach, też dają mnóstwo frajdy. Single są pokręcone, ale pamiętaj, że to jazda raczej w stylu XC – jest dużo pedałowania, zwłaszcza w drodze powrotnej.

W najbardziej oddalonym punkcie pętli, nieco na uboczu, skrywa się prawdziwa perełka: Vidnavský Okruh. Jest to krótka pętla składająca się z singlowego podjazdu i bardzo sytego zjazdu z finałem na pięknie wyrzeźbionych bandach. Wymarzony poligon do ćwiczenia techniki jazdy! Warto objechać ją przynajmniej dwukrotnie.

rychlebskie-sciezki-7

Północne ścieżki są bardzo niedoceniane i mało uczęszczane, bo większość osób wybiera Superflow. Są one jednak świetną opcją dla mniej zaawansowanych i obok Singli pod Smrekiem stanowią najlepsze miejsce do zarażania „żółtodziobów” prawdziwym MTB.

Oznakowanie tras

Wszystkie trasy są dobrze oznaczone (symbol roweru w zielonym kółku) i jeśli trzymasz się standardowej kolejności przejazdu, na pewno się nie zgubisz. W kilku miejscach stoją też tablice z mapą tras.

rychlebskie-sciezki-23

Mimo to warto w Infocentrum (o nim później) zaopatrzyć się we własną mapkę, żeby ogarniać co, gdzie i jak. Przyda się, jeśli będziesz chciał nieco zamieszać z kolejnością lub pojechać na skróty (patrz: Proponowane warianty przejazdu).

Trasy południowe: podjazd

Słowa zajebisty i podjazd rzadko się do siebie zbliżają, ale taki właśnie jest Trail Dr. Wiessnera, czyli techniczne sekcje, ciasne zakręty, drewniane kładki i do tego widoki jak w Kanadzie, które powodują, że naprawdę chce się dymać pod górę.

rychlebskie-sciezki-35

Mój pierwszy wypad na Rychlebskie Ścieżki: październik 2009.

rychlebskie-sciezki-2

A to już ostatni – dokładnie to samo miejsce 6 lat później.

Jest to wprawdzie tylko urozmaicenie całego szutrowo-asfaltowego podjazdu, ale w dużej mierze dzięki niemu wysokość zdobywa się szybko i bezboleśnie.

Nachylenie tras

Na wszystkich ścieżkach jest ono wzorowe dla trail centre, czyli niewielkie: w okolicach 5-7%. Dzięki temu wszystkie podjazdy pokonuje się w siodle, a zjazdy przyjemnie długo się ciągną.

rychlebskie-sciezki-3

Stare ścieżki

Czyli zjazd trasami: Wales (opcjonalnie), Biskupský, Velryba, TajemnýMramorový, Sjezdy. Są też Prokletý – skrót, którego nie polecam.

rychlebskie-sciezki-20

Ten kamcor, który trudno zmieścić w kadrze, to właśnie „wieloryb”.

Choć niektórym trudno w to uwierzyć, na początku były tylko one (i to bez Wieloryba) i nikt nie narzekał. Trasy te łączą płynne, naturalne single z pseudo-naturalnymi sekcjami technicznymi. Sekcje te to przede wszystkim…

Kamienie

Czyli coś, co odróżnia Rychlebskie Ścieżki od typowych, „wyasfaltowanych” singli nastawionych na flow dla ludu. Kamieni na Rychlebach są tysiące i są przez budowniczych tras tak sprytnie poukładane, że zawsze da się je przejechać, ale często wymaga to sprawnego wybierania linii oraz umiejętnego utrzymywania prędkości. Osiągnięcie „flow” w takich warunkach wymaga konkretnego skilla, ale daje dużo więcej satysfakcji, niż na wygrabionych, ubitych rollerach.

rychlebskie-sciezki-18

Układ kamieni potrafi zaskoczyć, ale w przeciwieństwie do naturalnych szlaków, zawsze jest przemyślany i możliwy do pokonania.

rychlebskie-sciezki-24

Warto jednak uważać na pedały, korby, przerzutki, kierownicę i inne wystające elementy ;)

 

Najbardziej wymagający pod tym względem jest odcinek Wales – najwyżej położony i nieobowiązkowy, biegnący równolegle do szutru prowadzącego na start Superflow. Jest on oznaczony jako czarny, podobnie jak łatwiejszy, ale rewelacyjny Velryba (Wieloryb – od ogromnego kamienia, po którym zjeżdża się na zakończenie). Początkującym spore trudności sprawia też czerwony Tajemny. Biskupsky i Mramorovy, również oznaczone jako czerwone, to stosunkowo wolne segmenty z dużą ilością pedałowania. Finał na Sjezdach to już czysta frajda ze zjazdu w naturalnym terenie wzbogaconym o kilka band i hopek.

rychlebskie-sciezki-26

Superflow

Choć powstał zaledwie dwa sezony temu, to z marszu stał się główną atrakcją, a dla wielu jedynym celem wizyt na Rychlebach. Nazwa idealnie oddaje jego charakter – praktycznie cały czas w dół, po niekończących się bandach, rollerach i hopkach. To taki gigantyczny, 10-kilometrowy pumptrack ze wspomaganiem grawitacyjnym.

Gigantyczny, 10-kilometrowy pumptrack ze wspomaganiem grawitacyjnym

Poziom trudności dla starego wyjadacza enduro jest śmiesznie niski. Kilka bardziej wymagających elementów wymaga odbicia z głównej linii, której trudność określa głównie prędkość jazdy. Prowadzi to do błędnego założenia, że trasa jest łatwa i przystępna dla początkujących.

rychlebskie-sciezki-5

W praktyce jednak, wszystkie te wielkie bandy i rollery, dzięki którym obyci bikerzy czerpią garściami fun z jazdy, dla osób bez doświadczenia są mega deprymujące. Więc zapamiętaj: niezależnie od tego, jak banalny wydaje Ci się Superflow, to nie zabieraj na niego całkiem początkujących. Dla nich o dwa nieba lepsza jest opisana wyżej północna pętla.

rychlebskie-sciezki-6

Nie daj się zmylić – ten dzieciak miał większego skilla od Ciebie!

Zasady panujące na ścieżkach

Przede wszystkim, wszystkie ścieżki są jednokierunkowe! Nie chodzi tylko o bezpieczeństwo i płynność jazdy, ale też o nie niszczenie nawierzchni. Jakoś tak się składa, że Polaki-cwaniaki uwielbiają ten zakaz łamać: „bo pusto”, „bo już późno”, „bo to tylko kawałek Wiessnera”. Błagam, nie rób nam wstydu i nigdy, ale to kurwa nigdy nie jeździj pod prąd!

Pamiętaj też, żeby zatrzymywać się w odpowiednich miejscach, poza trasą. Jadąc, rzuć czasem okiem za siebie – jeśli dogania Cię szybszy rider, przepuść go. Nikt nie lubi stać i czekać, aż zawalidroga oddali się na bezpieczną odległość.

Polecane warianty przejazdu

Objechanie wszystkich tras (włącznie w północną pętlą) w jeden dzień wymaga żelaznej łydy i mało kto się na to porywa.

Północne ścieżki traktuję jako wariant na cały dzień. Najczęściej jeździ się tam z mniej doświadczonymi bikerami, dla których 25-30 km w terenie, plus zabawy na pumptracku, są w zupełności wystarczające.

rychlebskie-sciezki-11

Na „właściwych” ścieżkach, przy słabej kondycji, też trzeba dokonać wyboru: jedna pętla Superflow lub jedna pętla „starych ścieżek” potrafi solidnie zmęczyć. Wybierz mądrze.

Jeśli jednak ok. 35-40 km w terenie Cię nie przeraża, zacznij od Superflow (to obowiązkowy punkt programu i dobra rozgrzewka), a za drugim razem zalicz całą resztę.

rychlebskie-sciezki-9

Chcąc objechać wszystkie ścieżki właściwe, możesz też zaoszczędzić sporo czasu rezygnując z 2 lub 4 ostatnich (nie aż tak szałowych) sekcji Superflow i wrócić na górę asfaltoszutrem, z pominięciem Infocentrum i Wiessnera. Takie kombinacje zalecam raczej na któryś z rzędu wyjazd na Rychleby, ale z pomocą nawigacji w telefonie, dasz sobie radę.

rychlebskie-sciezki-mapa-trasy-skroty

Niebieskie strzałki na mapce to asfaltowe skrócone wersje powrotu z Superflow.

Jaki rower?

Zjazdowy charakter Superflow powoduje, że widuje się na Rychlebach rowery DH. To zły wybór. Nawet rower enduro to lekka przesada, bo optymalne jest ok. 120 mm skoku na dobrych oponach.

Na trasach jest też zatrzęsienie hardtaili, również tych typowo racingowych, więc można powiedzieć, że na Rychleby można śmiało jechać na każdym przyzwoitym rowerze MTB.

Nie ma też co szaleć z fullfacem czy zbroją, choć to oczywiście zależy od Ciebie.

rychlebskie-sciezki-12

rychlebskie-sciezki-34

Dojazd i parking

Černa Voda jak już się zorientowałeś, leży w Czechach, rzut mokrym beretem od polskiej granicy. Przekraczasz ją w Głuchołazach i po kilkunastu minutach jazdy malowniczymi lokalnymi dróżkami (nie potrzebujesz więc winiety na autostrady) jesteś u celu. Prowadził Cię Krzyszfot Hołowczyc.

Na miejscu są dwa oficjalne parkingi (darmowe): pierwszy, główny, znajduje się przy Infocentrum (o nim już za chwileczkę) i prowadzą do niego drogowskazy („Rychlebské Stezky – Základna”), słusznie nakazujące skręcić w lewo tuż za kościołem.

W wyjątkowo ruchliwe dni zdarza się, że brakuje na nim miejsc i trzeba cofnąć się na drugi parking, przy Domu Kultury w centrum Černej Vody – naprzeciwko kościoła, przy którym wcześniej skręciłeś w lewo.

Cała miejscowość składa się z kilku dróg, więc musiałbyś spędzić naprawdę sporo czasu w sklepie monopolowym przy granicy (polecam), żeby zabłądzić (nie polecam).

Infocentrum (Základna RS)

Wspomniane już kilka razy Infocentrum to oprócz parkingu: centrum szkoleniowe, stodoła z wygodami dla rowerzystów i camping.

rychlebskie-sciezki-29

rychlebskie-sciezki-30

  • Centrum szkoleniowe to idealne miejsce na rozgrzewkę i wieczorne „dojechanie się” po zjechaniu ze ścieżek. Znajdziesz tu:
    • dość długi i zadbany pumptrack;
    • linię stolików o różnych rozmiarach;
    • kawałek zjazdu z trzema bandami;
    • kilka drewnianych kładek;
    • „demo” czarnej trasy ułożone z kamieni.
  • Stodoła, to miejsce, które opuszcza się z żalem (można odnieść wrażenie, że niektórzy ulegają pokusie i zostają). Razem z przyległościami zawiera:
    • nieźle wyposażony sklepik (m.in. buty 5.10, kaski Uvex, ciuchy Endura i Dakine, ochraniacze 661, IXS, opony Maxxis, lokalne pamiątki/naklejki/koszulki i sporo innych rzeczy);
    • wypożyczalnię rowerów GT;
    • klimatyczny pub z Holbą i Kofolą;
    • grilla;
    • myjkę dla rowerów;
    • myjkę dla rowerzystów (prysznic).
  • Camping z kolei umożliwia przyjazd bez kombinowania z noclegami. W weekendy zawsze jest na nim tłok, ale o brak miejsca się nie martw. Niezależnie od rodzaju i wielkości „apartamentu”, kosztuje ok. 13 zł za osobę.

rychlebskie-sciezki-27

rychlebskie-sciezki-15

rychlebskie-sciezki-28

Opłata za wjazd

W sklepiku w Infocentrum uregulujesz też dobrowolną opłatę za wstęp na Rychlebskie Ścieżki. Wynosi ona zawrotne 9 zł na cały miesiąc. Nie bądź więc cebulakiem i kup kolorową opaskę na kierownicę. Widząc, ile pracy zostało włożone budowę tras, na pewno jakoś to przebolejesz.

Noclegi

Jeśli camping Cię nie satysfakcjonuje, pensjonaty w okolicy rosną jak grzyby po deszczu. Najpopularniejsze rowerowe meliny to:

  • Pension Radost – najlepsza lokalizacja, tuż obok centrum ścieżek. Mają swoją knajpę i camping. Standard bez szału, ale na rowerowe potrzeby jest ok. Trochę kapryśna obsługa.
  • Ubytovani u Stezek – „oficjalne” noclegi, mieszczą się w centrum miejscowości i oferują podstaowy standard (wspólna łazienka i duża kuchnia).
  • Hotel Černa Voda – Hiltona się jednak nie spodziewaj, ale mimo wszystko oferują najwyższy standard w okolicy. Nieco na uboczu.
  • Chata Mate – dość daleko, tuż przed wjazdem do Černej Vody, ale ostatnio cieszy się dużą popularnością. Ja nie byłem.

Więcej noclegów szukaj na Booking.com.

rychlebskie-sciezki-1

Jedzenie

Jeśli chodzi o gastronomię, to szału nie ma, chyba że jesteś fanem tłustego mięsa, kostki rosołowej i kiełbasy. Poza przyzwoitymi zupami i grillem w centrum ścieżek, w pobliżu jest jeszcze knajpa w Domu Kultury (dobry smażony ser) i w Pension Radost, oraz restauracja w Hotelu Černa Voda.

Płatności i waluty

W Infocentrum powyżej 100 koron można płacić kartą, a także – jak w większości knajp i noclegowni – złotówkami. Kurs jest uczciwy, choć oczywiście lekko turystyczny. Jeśli chcesz zabłysnąć przed miejscowymi, kup korony – kantor znajdziesz np. w Głuchołazach.

 

rychlebskie-sciezki-4

Dodatkowe atrakcje

Poza samodzielnym objeżdżaniem ścieżek możesz zapisać się na szkolenie techniki jazdy. Oficjalnym „miejscowym” instruktorem jest Piotr „Szwed” Szwedowski, w informatorze słusznie nazwany „pionierem polskiego kolarstwa górskiego”. Szkolenia na Rychlebach organizuje też POMBA.

Rychlebskie Enduro (dawniej Falcon Ultimate Enduro)

Na Rychlebach organizowane są też zawody enduro. Za wyjątkiem paru miejsc, nie biegną one jednak ścieżkami, a trudnymi singlami wytyczonymi w naturalnym terenie. Są one oznaczone strzałkami w kolorze radioaktywnego grejpfruta i jeśli znudzą Ci się ścieżki, możesz się pokusić o ich eksplorację.

Nie oczekuj jednak mapy – zawody są organizowane w formule on-sight. Dostajesz tylko miejsca startu kolejnych OS-ów i limity czasowe. Limity zresztą, porównując do polskich zawodów, bardzo wyśrubowane. Są to więc zawody enduro dla twardzieli.

Tegoroczna edycja już 26 września. Wiecej informacji znajdziesz na: www.rychlebskiesciezki.pl/pl/enduro

 

Jeśli z jakiegoś pokręconego powodu nie chce Ci się jeździć (lub zabrałeś nierowerową rodzinę), niedaleko można obejrzeć ruiny zamku Kaltenštejn, wykąpać się w jednym z zalanych kamieniołomów (i poskakać do wody ze skałek), powspinać się na licznych skałkach (głównie bouldering) czy poleżeć plackiem nad jednym ze stawów.

Ze stawami jest jednak mały haczyk… nie ma w nich wody. W tym sezonie robią jakąś wodno-ziemną rozpierduchę i jeśli zależy Ci na wodzie, musisz podjechać na otwarty basen w Vidnavie.

Lom Rampa

Najpopularniejszy kamieniołom do kąpieli: Lom Rampa

Vidnava to też Dirtpark Zahrádka, czyli jeszcze dłuższy pumptrack i zdecydowanie większe hopy. Wstęp jest płatny, ale ponieważ dirty tej wielkości traktuję jako ciekawostkę przyrodniczą, nie interesowałem się, ile kosztuje.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że zamiast czytać podsumowanie, już smarujesz łańcuch i lejesz piwo do bukłaka. Rychlebskie Ścieżki może i są najbardziej oklepaną miejscówką świata, ale nie bez powodu. Jeśli naprawdę jeszcze nie byłeś, to nie ma na co czekać.

Ciągle się zastanawiasz, jak to ogarnąć? Polecam wyjazd na dwa dni z noclegiem na campingu przy centrum ścieżek. Klimat przesiąknięty rowerami i widok z „okna” na pumptrack – bezcenny. Pierwszego dnia objedź północną pętlę, robiąc 2-3 rundy na Vidnavskim Okruhu. Wieczorem poskacz na hopkach albo wykąp się w kamieniołomie. Idelanie przygotujesz się na danie główne drugiego dnia, czyli Superflow i „stare ścieżki”.

Gwarantuję, że po takim weekendzie jeszcze nieraz tu wrócisz!


Może zainteresuje Cię też:

 

  1. Tak, nie byłem i nie wiem czy będę…

    1. Czemu? Za duży mainstream? ;)

    2. Daj spokój, na pewno są jakieś segmenty w stravie, jedź, będzie dużo zabawy :D

  2. Do knajp dorzucić http://www.rezidenceujezera.cz/ w miejscowości Písečná. Nadkłada się około 7km (przy założeniu że dotarliśmy przez Głuchołazy).

    1. Dzięki za podpowiedź! W tekście uwzględniłem tylko noclegi i knajpy z Cernej Vody, bo gdyby rozszerzyć promień o 10 km, to zrobiłby się drugi Tripadvisor ;)

  3. Ja zawsze chętnie jadę na Rychlebskie Ścieżki. Zawsze dobrze mi się tam jeździ. Jednym z dużych plusów jest to, że całość jest dość mocno skupiona, kończąc pętlę jest się niedaleko od „baru”, noclegu czy wjazdu na ścieżki. Ścieżki są dość bezpieczne i naprawdę sporadycznie spotyka się kogoś jadącego pod prąd lub pieszego.
    Ciekawe, że Prokletý określasz jako „skrót” i go nie polecasz. Mi się podoba, jest szybki i kamienisty.
    Często spotyka się dyskusje odnośnie poziomu trudności RS. Jeżeli o to chodzi to każdy ma jakąś swoją skalę, ale generalnie jako łatwe bym ich nie określił. Myślę, że twórcą ścieżek raczej nie chodziło o wybudowanie trudnych ścieżek, celem raczej była przyjemność z jazdy.
    No i warto wspomnieć, że to miejsce ma też swój klimat. Generalnie Czesi są bardzo „przyjaźni”, gościnni i uśmiechnięci.
    Dla mnie dużym plusem jest to, że jadąc samemu nie miałem problemu z noclegiem. W Polsce pojedyncze osoby nie są mile widziane w pensjonatach.
    W tym roku kiedy byłem w wakacje, na parkingu było naprawdę dużo samochodów. Na szczęście teren jest na tyle rozległy, że nie ma tłoku. Przydało by się, żeby powstała jeszcze jakaś nowa ciekawa ścieżka i odciążyła SF, bo widać trochę miejsc gdzie podłoże jest już „zniszczone”.

  4. Również chętnie wracam w Rychleby. Podziwiam Czechów za ich organizację (Brygady, które zbierają pokaźne rzesze wolontariuszy do pomocy przy odbudowie/budowie ścieżek).
    Superflow, wytyczane przez fachowców z doświadczeniem jest majstersztykiem – czy jedziesz wolno czy szybko zaciech prawie taki sam.
    Nie polecam omijania dolnych odcinków superflowa – dwa ostatnie odcinki to naprawdę dopracowane segmenty.
    Polecam też pobłądzenie po okolicznych ścieżkach turystycznych – trafiliśmy ze znajomymi na ukryte odcinki z zawodów – jedną ściankę musiałem sprowadzić ;-)
    Co do jedzenia – całkiem niezła pizza jest w barze przy kościele. Obok jest cukiernio-lodziarnia – całkiem przyzwoita.
    Co do przeliczników to kurs jest wyjątkowo mało stabilny – raz browar z kofolą kasują 7pln drugi raz 10pln itp. ;-)

  5. Tak … są segmenty na Stravie i to sporo :)
    Penzion Radost jest ok , ale żarcie podłe…. ale nie jedziemy tam sie opychac tylko zapier… no własnie :) . Ciekawe co piszesz o Czarnm potoku…. ostatnio tam jechałem w … hmmm 2012 ? W tym roku odpuscilismy tamte trasy ( taaak SF UBER ALLES :) ) a widać ze szkoda , bo chyba troche sie pozmieniało przez trzy lata. Jednak faktycznie SF wciaga bo mi sie chciało trzy razy dziennie dymac pod góre żeby go zjechać oczywiście kazdorazowo z przerwą na piwko w bazie :)

  6. W Cernej Vodzie koniecznie trzeba zaliczyć rybarską basztę, jest to mała restauracja odalona ok 1km od centrum RS z najlepszym pstrągiem w ziołach jakiego jadłem, a na deser koniecznie gorące maliny. Jest tam sporo miejsca na rowery, i miła obsługa. Nigdy nie próbowałem tam płacić złotymi, lepiej mieć korony. Właścicielki słabo mówią po polsku ale można się dogadać. Do knajpki przychodzi dużo miejscowych, wiekszość z nich to ludzie którzy pomagają w budowie ścieżek, miejsce to docenią osoby szukające w Czechach miejscówek niesksażonych turystami. Ceny są bardzo przystępne, a to co zostanie w kieszeni przeznaczcie na opaski na kierownicę, chociaż nie są obowiązkowe, jeżdzenie bez nich po rychlebach to niezły obciach, płacąc w koronach to tylko 7.5 zł.

  7. Obowiązkowy punkt programu. W tym roku zaliczyliśmy z moją ładniejszą połową 2 dni nocując przy tym w Chata Mate. Polecam to miejsce, właściciel to niesamowity koleś, bardzo ugodowy. Zwariowałem, gdy od tak poczęstował śliwowicą, a na kolację tylko dla nas przygotował sarnę.
    Z rozrywek – polecam machnąć Superflow bez zatrzymywania sie, mierząc przy tym czas. Daje popalić :).

  8. Świetny artykuł. Nawet nie masz pojęcia ilu osobom pomoże :)

  9. Dzięki Michał za opisanie kolejnego z moich ulubionych miejsc do jazdy. Srebrna Góra bliżej, więc częściej ją odwiedzam, ale Rychleby po prostu uwielbiam.Szybki rzut oka w swoje statystyki na bs-ie pokazał mi, że na Rychlebach zjeździłam już ponad 230 km. Najlepiej się tam jeździ w tygodniu, gdy nie ma zatrzęsienia bikerów. No i można wtedy spotkać ekipy twórców tego cudeńka. Nie będę oryginalna, jak napiszę, że moim ulubionym odcinkiem jest superflow. Polecam każdemu – dzieciaki też dają radę. No i potwierdzam: Strava łapie tam mnóstwo sekcji.

  10. Jako bazę polecam Trail House: http://www.trailhouse.cz/
    Przyjemne, niedrogie pokoje. Na dole knajpa i sklep rowerowy. Nocleg ze śniadaniem za ok 50 PLN. Całe miejsce w klimacie MTB.

  11. Nie byłem ale na pewno pojadę.

  12. cześc. jeździłem chyba na wszystkich tych ścieżkach w PRL-u Czechach ,Słowacji,NRD .Jedynie Garda jest nieprzewidywalne.Dalej nie byłem. Zdecydowanie wolę piesze szlaki turystyczne .Mam więc mieszane uczucia. Fajnie ale ciekawość nowych tras to chyba nazywa się enduro.Nie?

  13. Nie ma to jak przejechać całego Walesa na zblokowanych amorach :D Pozdro z Rychleb, właśnie siedzę w knajpie

  14. Moje życie dzieli się na to przed Rychlebami i po Rychlebach…

  15. Cześć, blog jest genialny. Rychleby to raj na ziemi a Superflow wgniata w glebę, i to dosłownie! Dzięki za artykuł, dał mi świetne inspiracje na spędzenie tegorocznego urlopu. Ani chwili na Rychlebach nie żałuję, na SF byłem 3 razy i za każdym razem było tylko lepiej. Jest to świetne miejsce, to taka mała bajkowa rowerowa kraina dostępna tylko dla rowerzystów. W zasadzie trudno uwierzyć, że takie miejsca istnieją. W zakladnej w weekendy trochę klimat na jak na woodstocku 60th :D
    Uwazam, ze trasa SF dla zupełnych noobów jest raczej niebezpieczna i zdradliwa i tak jak autor pisze dość trudna. Sam tam 2 razy poległem. SuperFlow zachęca do forsownej w stosunku do techniki szybkości a niespodzianek bez liku :) Za 1 razem zaliczyłem spotkanie z kamlotem, którego nie zauważyłem bo było juz trochę ciemno, zimno i deszcz, za drugim zdradził mnie jakiś drop – niektóre cięzko zauwazyć gdy światło nie daje cieni a podłoże jednolite. Dopiero za 3 przejechałem w miarę ok (no powiedzmy bo bez OTB :D). Co do pomijania sekcji to mimo wszystko też polecałbym przejechać całość bo wszystkie sekcje coś mają, może po za siódmą. Ostatnia, ósma sekcja – proszę: https://youtu.be/00uAdAvNSSk?t=1248 – bardzo dobrze mi się tam jechało, polecam można poskakać jeszcze trochę po rozkręceniu na wcześniejszych sekcjach. Ta sekcja bardzo do tego zachęca. Po za tym polecam brać (oprócz kasku ofc) pełne rękawiczki i ochraniacze na kolana bo tam pełno skałek i klamotów a kolana mamy jedne. Warto mieć tez monetę 20 czk bo na dole jest automatyczna myjka na takie monety i mozna sobie wtedy rower wygodnie umyć.
    Mapę lepiej kupcie lub ściągnijcie bo czasami tabliczki potrafia zniknąć, tak zabłądziłem na początku 2x, niby niemożliwe a jednak :)
    No i tak jak Brovario napisał, życie dzieli się na przed i po Rychlebach!

    1. Dzięki za komentarz! :) Cieszę się, że blog skierował Cię w tą „bajkową rowerową krainę” – swoją drogą, bardzo trafny opis Rychleb, muszę kiedyś wykorzystać ;)

Dodaj komentarz do tekstu Miejsca: Rychlebskie Ścieżki

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Showtime: Eurobike 2015

Showtime, Sprzęt / 

Zalew dietetycznych fatów (27,5+) i e-MTB to to, czego każdy się spodziewał po najważniejszych targach rowerowych w naszej części świata, czyli Eurobike 2015 w niemieckim Friedrichshafen. Jednak dużo więcej nowinek pojawiło się w bardziej… normalnych kategoriach. Czyżby zmiana na lepsze w kierunku rozwoju MTB?

Poniżej znajdziecie mój subiektywny przegląd najciekawszych nowości na sezon 2016 (przy okazji możecie zweryfikować moje przewidywania sprzed kilku miesięcy).


Fulle

ns-bikes-snabb-carbon-7anna

NS Bikes Snabb Carbon – drobne poprawki w geometrii, miejsce na damper z piggybackiem i parę nowych komponentów (m.in. mostek). Wahacz na zdjęciu jest jeszcze aluminiowy, do sprzedaży trafi full-wypas-carbon. Niestety dla polaków-cebulaków, cena jest „światowa”: 5600 ojro za taki setup jak na zdjęciu. / fot. 7Anna

knolly-warden-carbon

Knolly zgapiło od NS-a i zrobili carbonowego Wardena. Kto jak kto, ale Knolly było dla mnie ostatnim bastionem high-endowych ram aluminiowych. Czy za kilka(naście) lat skala produkcji ram carbonowych będzie tak duża, że aluminium ostanie się tylko w rowerach z Tesco? / fot. Pinkbike

yeti-sb-45

Tytuł najbardziej seksownej nowości targów nie zgarnęły tym razem hostessy Kellysa, a Yeti SB4.5C (zgadnij, od czego ta ostatnia literka?). Wszechstronny, agresywny trailbike na kołach 29″, czyli to, czego spodziewałem się po sezonie 2016 w swoich przewidywaniach. / fot. Pinkbike

pyga-stage-max

I jeszcze raz ta sama koncepcja: Pyga Stage Max. W zestawieniu z Yeti, dupy nie urywa, ale wrzucam dla podkreślenia swojej racji ;) / fot. Pinkbike

I jeszcze raz hardcore'owe 29" z niewielkim skokiem, nawet kolor się zgadza.

I jeszcze raz hardcore’owy, carbonowy 29er, nawet kolor taki jak wyżej (chociaż kobiety powiedzą, że nie). / fot. Pinkbike

evil-insurgent

I jeszcze odrobinka porno, czyli Evil Insurgent. 150 mm skoku i koła 27,5″ to nic nowego, ale zintegrowana z ramą prowadnica łańcucha już tak. / fot. Pinkbike

turner-rfx

Turner (znowu) próbuje wrócić do świata żywych. RFX to całkiem normalny rower enduro: 160 mm, 27,5″, carbon. Zdjęcie wykonane w Sevres pod Paryżem. Turner twierdzi, że ma zrewolucjonizować rynek enduro, ale nie wiem dlaczego. Ale zawsze to bardziej oryginalna alternatywa dla Nomada. / fot. Pinkbike

Nawet Propain idzie w carbon.

Nawet Propain idzie w carbon. Boeing po wtopach z Deamlinerem chyba zwolnił zapasy tego materiału dostępne na rynku? / fot. Pinkbike

rose-pikes-peak

Rose Pikes Peak ze zmienną (choć nie w czasie jazdy) geometrią i charakterystyką zawieszenia. ALUMINIOWY! A tak naprawdę to nie – z metalu jest tylko prototyp, wersja produkcyjna będzie carbonowa. / fot. Pinkbike

devinci-hendrix

Zauważyliście coś dziwnego w powyższych rowerach? Poza tym, że wszystkie są carbonowe, wszystkie mają też całkiem zwyczajne koła 27,5″. Po Eurobike spodziewałem się lawiny 27,5+. Lawiny nie było, ale parę nowości się pojawiło – między innymi Devinci Hendrix, w dodatku z vintage-alu. Dla hipsterów. / fot. Pinkbike


Hardtaile

montraker-vantage-plus

Gamę „semifatów” pokazał też Mondraker. Mi najbardziej spodobał się Vantage, czyli hardcore’owy hardtail z geometrią progresywną, dobra alternatywa dla tanich fulli. / fot. Pinkbike

Grubaskowatego hardtaila pokazał nawet Liteville!

Pucołowatego hardtaila pokazał nawet Liteville! / fot. Pinkbike

nukeproof-scout-29

Nukeproof Scout 29 – na pierwszy rzut oka nuda jakich mało, ale pokażcie mi drugiego hardtaila na kołach 29″ z główką 66 stopni. No dobra, znajdzie się parę, ale takich rowerów nigdy za wiele! / fot. Pinkbike

dartmoor-primal-2016

Nowe Primale! Te ramy już teraz były dość popularne, mimo że Hornet miał lepszą geometrię. Teraz Primal powinien być wyraźniej nastawiony na enduro. Mam tylko nadzieję, że zmiany nie ominęły nieco zapomnianej wersji 29″, na którą czekam. / fot. Pinkbike

ns-djambo

Pozostając w polskich klimatach, NS trzyma rękę na pulsie z modelem Djambo na kołach 27,5+. Chcę! / fot. 7Anna

ns-eccentric-cromo

Dla miłośników klasyki: nowy, o niebo lepszy kolor Eccentrica Cromo. Nie wiem niestety nic o zmianach w geometrii. / fot. 7Anna

kross-smooth-trail

Kross szykuje godną odpowiedź: model Smooth Trail na stalowych rurkach Reynoldsa. / fot. Kross


Części, akcesoria i inne osobliwości

sram-red-wireless-electronic

SRAM w końcu oficjalnie pokazał grupę szosową na prąd (eTap). Patent moim zdaniem dużo fajniejszy od Shimano, bo bezprzewodowy. Przy 1×11 będzie tylko jeden akumulator do ładowania (manetka jest na bateryjkę „zegarkową”), a odpada bateria upchnięta w ramie, sterownik na mostku i cała plątanina przewodów. Piszę o 1×11, bo chyba oczywiste jest, że lada moment pojawią się prototypy górskiej grupy z tym samym rozwiązaniem? / fot. Pinkbike

e13-casette-vital

Wracając do teraźniejszości: e*thirteen (mogliby się w końcu zdecydować na jakąś pisownię swojej nazwy…) w końcu wprowadza do sprzedaży swoje 10- i 11-rzędowe kasety o zakresie odpowiednio 9-42 i 9-44. Do obu konieczny jest bębenek XD (czyli ten do SRAM-a 1×11). Niestety, jeśli liczyłeś na przystępną cenowo alternatywę, zapewne nie ucieszy Cię cena na poziomie $300. / fot. VitalMTB

magura-electronic-dropper-vital

Mamy też pierwszą na rynku (no, prawie – premiera lada moment) sztycę regulowaną na baterie. Co ciekawe, od debiutanta na tym polu: Magury. Niestety nie potrafi sama się opuszczać, dalej trzeba naciskać tyłkiem, ale za to mamy bezprzewodowy guziczek. Bateria wytrzymuje 400 cykli, miga diodą zanim padnie i podobno jak już całkiem wyzionie ducha, umożliwia przełączenie w tryb manualny. / fot. VitalMTB

crank-brothers-highline

Crank Brothers też pokazał nową sztycę: Highline. Bez baterii, ale za to z fajną manetką (ze sferyczną regulacją). Ciekawe, czy będzie się sypać, jak każda sztyca Crank Brosa do tej pory… Przynajmniej mechanizm tym razem jest bardziej „normalny”, niż w przypadku ostatniego niewypału: Kronologa. / fot. Pinkbike

lazer-revolution-enduro-helmet

Lazer Revolution, czyli konkurent Bella Super 2R dla ludzi jeżdżących Dacią Logan. Miłośnicy Multipli wybiorą wersję z osłonami uszu. / fot. Pinkbike

Propozycja Uvexa

Propozycja Uvexa też szału nie robi, ale przynajmniej wygląda jakby była z 2010, a nie 1999 roku. Tyle że to ciągle prototyp, więc może chociaż dorzucą jakąś fajną graficzkę. / fot. Pinkbike

Tu

Tu powinienem wrzucić zdjęcie fajnej, skąpo ubranej graficzki, ale zamiast tego: grafika inspirowana Star Wars w wykonaniu Bella. Od razu lepiej, co? / fot. Pinkbike

I jeszcze jedno eleganckie (!) nakrycie głowy: Poc Tectal.

I jeszcze jedno eleganckie nakrycie głowy: Poc Tectal. Dawno nie było słychać nic nowego od szwedzkiej marki. Nowy model wydaje się być wycelowany prosto w TLD A1. / fot. Pinkbike

Równie fajnie wyglądają buty nowej marki Only What's Necessary...

Równie czadersko wyglądają buty nowej marki Only What’s Necessary/ fot. Pinkbike

...przynajmniej dopóki nie obejrzy się ich od góry :(

…przynajmniej dopóki się ich nie obróci. Nie, to nie są buty do nurkowania. / fot. Pinkbike

Jak

Jak już jesteśmy w temacie niezbyt pięknych rzeczy: Endura wchodzi w plecaki. Cóż, przynajmniej ma ochraniacz pleców… / fot. Pinkbike

A to też fajne

A to też fajne – nerka z szelkami i pasem piersiowym. Czyli tak jakby… plecak? / fot. Pinkbike

Co ja paczę?

Co ja paczę? / fot. Pinkbike

nicolai-ion-gpi-pro

Czy jest coś bardziej progresywnego, niż geometria progresywna? Jest ION GPI Pro, czyli nieślubne dziecko Nicolaia i Chrisa Portera. Do tego skrzynia biegów i pasek. Rower jutra? Eee, nie – aluminiowy. / fot. Pinkbike

brew-nitro-shox

A na koniec moja ulubiona nowość tych targów: BREW Nitro Shox. Całkiem inna technologia tłumika, pochodząca z samolotów i czołgów, testowana w MotoGP, z samoregulującym się tłumieniem, sprawi że na każdej trasie będziesz o 10% szybszy! I nie zmyśliłem tu ani jednego słowa – taka teoria naprawdę stoi za tym damperem. I nieważne, że ma tylko jedno pokrętło regulujące jednocześnie tłumienie kompresji i powrotu, a ciśnienie pod wagę ridera ustawiane jest fabrycznie i nie da się go samemu zmienić. I tak brzmi (i wygląda) przeuroczo :) Lubię takie odjechane na maksa nowinki (TO jest prawdziwa ciekawostka, a nie kuźwa kolejne pedały od Crank Brosa…), ale przypomnijcie mi, kiedy ostatnio podobna rewolucja zastąpiła stare, rozwijane od lat rozwiązania…? / fot. Pinkbike

Podsumowanie

Czy w powyższym zestawieniu czegoś Ci brakuje? Tak, nie ma ani jednego e-bike’a! Nie dlatego, że ich nie lubię, czy nie uznaję – wręcz przeciwnie. Po prostu nie pojawił się żaden nowy interesujący rower ze wspomaganiem. Bateryjki pojawiły się tylko epizodycznie, głównie w nowym bezprzewodowym napędzie SRAM-a dla szosowców. Zwolennicy czystej rowerowej mechaniki mogą więc spać spokojnie. Tylko czy ktoś mi wytłumaczy dlaczego? Przecież Europa, a Niemcy w szczególności, to bastion tego typu sprzętu?

Nie pojawiło się też zbyt wiele nowinek na kołach 27,5+. Wygląda na to, że rewolucja póki co wstrzymana – producenci dość ostrożnie podchodzą do tematu, wypuszczając pojedyncze modele i badając zainteresowanie klientów. Czy zmęczeni przesiadką na 27,5″ są na to gotowi?

Zamiast tego, pojawiło się sporo rowerów z mniejszym skokiem, lepszą geometrią, często na kołach 29″. Do myślenia daje ilość carbonowych ram: nie „czy”, a „kiedy” aluminiowe ramy enduro odejdą do lamusa?

Czy mamy nowy kierunek w rozwoju MTB? Czy producenci porzucili marketingowe rewolucje na rzecz udoskonalenia istniejących rozwiązań? Czy to po prostu specyfika konserwatywnego europejskiego rynku? Okaże się w kolejnym sezonie!


Może zainteresuje Cię też:

  1. Tylko jak to jest możliwe, że 90% w tym zestawieniu jest zwyczajnie paskudna?
    A może ja mam jakiś spolszczony gust, bo podoba mi się tylko ns snabb i nowy primal… no i może jeszcze ten nukeproof :(

  2. A ja bym coś oddał za tego Nicolasa :)

  3. Nicolai’a! … cholerny słownik…

  4. Z miłą chęcią przytuliłbym Snabba i Wardena, a do kompletu sztyca z Magury…
    ps: akurat mi się plecak Endury mega podoba, patrząc po całej reszcie, która mam z tej firmy to zapewne „Endura has done it again…”

  5. Lekkie pióro , ostra stalówka , cięty język , trafne spostrzeżenia , totalna subiektywność – dzięki za podsumowanie targów :) , po śmierci jednego z „dziadków” z The Muppet Show zgłoszę Twoją kandydaturę do loży jako eksperta od rowerów;)

  6. Bolesław Niedzielan

    Świetny blog, czytam prawie tak chętnie jak powieści Forsyth’a.
    Do autora mam pytanie, co to za narodowość polak-cebulak i czy autor bloga też się z tej nacji wywodzi?

    1. To nie narodowość, to stan umysłu.

  7. Co jest nie tak w geo NS Eccentic?

    1. Tylko to, co z niemal każdym innym trailowo-endurowym hardtailem na rynku ;)

      Po pierwsze, za stromy kąt główki ramy. W tegorocznym modelu zeszli do 66,5 stopnia – to krok do przodu, ale to nadal tyle, ile spodziewałbyś się fullu o tym samym przeznaczeniu. Problem w tym, że hardtail nie działa tak jak full i już w momencie wejścia na rower (obciążenia) robi się z tego ok. 68 stopni. Podczas jazdy jest jeszcze ciekawiej. Ilustrację tego problemu znajdziesz tutaj: http://www.1enduro.pl/ile-skoku-zawieszenia-rower-enduro/ (ramka o hardtailach).

      Po drugie, trochę za długa rura podsiodłowa w stosunku do reacha, co utrudnia optymalny wybór rozmiaru. Ale pod tym względem jest coraz lepiej.

      Więcej o porównaniu geo Eccentrica z jednym z najlepszych hardtaili na rynku znajdziesz w tym teście na MBR:
      http://www.mbr.co.uk/bikes/bike-grouptests/bike-test-650b-hardtails-323709
      („Conclusion”)

      1. Fakt Ns Eccentric 2014 ma kąt 67 stopni, ale wyboru za dużego na rynku nie ma w sprawie rowerów hardtail. Trochę na nim pojeżdziłem przesiadając się z roweru xc i jak dla mnie na plus, ale nie jestem aż takim specjalista więc mogę nie zauważać wszystkich jego minusów. Fajnie natomiast że jest gdzie o tym poczytać i dokształcić w tej dziedzinie :)

Dodaj komentarz do tekstu Showtime: Eurobike 2015

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj kolejny artykuł

Opony bezdętkowe, ghetto tubeless

Porady, Sprzęt / 

Dętki to przeżytek. Nikt już na tym nie jeździ. Ty jeszcze jeździsz? Ups, sorry… Przeczytaj ten poradnik, zacznij jeździć szybciej i zapomnij w końcu o łataniu snejków.

Jak to działa?

Wersja krótka:

Wywalasz przez balkon dętkę i zastępujesz ją mleczkiem uszczelniającym, które chlupocze sobie wesoło w oponie, na bieżąco uszczelniając wszystkie dziury.

Wersja długa: zacznijmy od tego, jakie w ogóle istnieją systemy zatrzymywania powietrza w oponie:

  • dętka – to prawdopodobnie znasz aż za dobrze;
  • UST tubeless – działa jak w samochodach. Dedykowane obręcze (bez otworów na szprychy i ze specjalnym rantem) i opony (z dopasowaną stopką i nieprzepuszczające powietrza) trzymają ciśnienie bez pomocy mleczka uszczelniającego, całkowicie „na sucho”. Brzmi super, ale rozwiązanie to praktycznie wymarło przez ograniczoną dostępność kół i opon, ich wyższą masę i brak cechy „automatycznego uszczelniania” przebić, które występuje w kolejnych systemach, czyli…
  • tubeless ready – również wymaga specjalnych obręczy i opon, ale są one powszechnie dostępne – wszystkie nowoczesne modele do enduro są kompatybilne. W przeciwieństwie do UST, tu stosuje się mleczko uszczelniające, dzięki któremu oplot opony nie musi być całkowicie szczelny (czyt. ciężki), a ewentualne przebicia łatają się samoczynnie w czasie jazdy (przeciskane przez dziurę mleczko „ścina się”, tworząc w niej trwały gumowy „korek”). Niektóre obręcze mają otwory na szprychy, które trzeba zakleić specjalną taśmą.

Mleczko uszczelniające, przeciskane przez dziurę przez uciekające powietrze „ścina się”, tworząc trwały gumowy „korek”

  • ghetto tubeless – jazda na patencie, czyli rozwiązanie bardzo podobne do powyższego, ale wykorzystujące dodatkowo opaskę z rozciętej wzdłuż dętki, między oponą a obręczą. Umożliwia to uszczelnienie praktycznie każdej normalnej opony i obręczy. Co ciekawe, niektórzy (np. Jared Graves) stosują opaskę z dętki nawet w zestawach „tubeless ready”, ze względu na dodatkową ochronę opony przed dobiciem i łatwiejsze uszczelnianie. Głównie o tym wariancie jest ten poradnik.
  • gotowe zestawy do konwersji tubeless – np. kompletne zestawy Stansa. Działają trochę jak ghetto, tylko opaski nie wycina się z dętki, tylko kupuje za gruby hajs, razem z całą resztą potrzebnych fantów. Opaska siedzi na obręczy, nie wchodząc między jej rant a oponę, co ułatwia wymianę opon (patrz: zady i walety opon bezdętkowych).
tubeless-ready

Tak od środka wygląda tubeless ready… / grafika: WTB

Są też rozwiązania ciekawostkowe:

  • szytki – bardzo popularne na szosie, dosyć często spotykane w profesjonalnym XC, w enduro całkowicie nieistniejące. Opona i dętka stanowią jedną całość, przyklejaną do obręczy. Niezbyt to wygodne, ale podobno warte zachodu ze względu na bezkonkurencyjną kombinację masy, oporów toczenia, amortyzacji i odporności na przebicia.
  • Schwalbe Procore – innowacyjny system dwukomorowy, który do wnętrza normalnego zestawu „tubeless ready” dokłada coś przypominającego mocno nabitą oponę szosową. Dociska ona rant opony właściwej zapobiegając rozszczelnieniu i chroni obręcz przed dobiciem, nawet podczas jazdy na kapciu. Patent zajebisty, ale kosztuje 670 zł (bez opon). Whaaat?!
Opony bezdętkowe Schwalbe Procore

…a tak Schwalbe Procore / grafika: Schwalbe

Czy potrzebuję specjalnych opon i obręczy?

Podsumowując powyższe:

  • w przypadku UST: tak.
  • w przypadku tubeless ready: tak.
  • w przypadku ghetto tubeless i gotowych zestawów do konwersji: NIE. Patent z opaską uszczelniającą pozwala na uszczelnienie całkiem zwyczajnych opon na całkiem zwyczajnych kołach.

O co takie halo? Zady i walety opon bezdętkowych

Zalety:

  • odporność na przebicia – nie da się dobić dętki do obręczy, jak się nie ma… dętki. Więc nie da się złapać snejka. Mniejsze dziury (do kilku milimetrów, czyli wszelkie kolce, gwoździe, szkiełka) są łatane samoczynnie przez mleczko;
  • przyczepność – wyeliminowanie snejków pozwala na obniżenie ciśnienia, co przekłada się na lepszą trakcję.
  • niższe opory toczenia – w terenie, opory toczenia maleją wraz z niższym ciśnieniem. Poza tym odpada tarcie i stałe odkształcanie dętki, które też wysysa Twoją energię;
  • masa – oszczędność jest dużo mniejsza, niż mogłoby się wydawać. Niby wylatuje dętka (ok. 200 g), ale dochodzi mleko (ok. 100 g), a w przypadku ghetto tubeless, opaska uszczelniająca. Ale coś tam jednak można urwać…

Wady:

  • w przypadku tubeless ready: upierdliwa wymiana opon ze względu na mleko rozlewające się na buty;
  • w przypadku ghetto tubeless: wybitnie upierdliwa wymiana opon ze względu na jednorazowe opaski z dętki (i mleko rozlewające się na buty);
  • przy zbyt niskim ciśnieniu, ryzyko rozszczelnienia bez możliwości ponownego uszczelnienia na szlaku (o tym za chwilę);
  • konieczność częstszej kontroli ciśnienia i dolewania mleka co 3-4 miesiące (w przeciwnym wypadku mleko zasycha, przestaje działać i trudno je później usunąć).

A co w razie awarii na szlaku?

Jeśli przegiąłeś z obniżaniem ciśnienia, może się zdarzyć, że opona rozszczelni się np. przy silnym uderzeniu lub w szybkim zakręcie. Co wtedy?

Możesz spróbować ponownie ją uszczelnić, ale zapomnij, że uda Ci się to zrobić ręczną pompką, którą wozisz w plecaku. Jedyny ratunek to strzał z naboju CO2, który powinien „posadzić” oponę na swoim miejscu.

Problemem może też być rozcięcie w oponie tak duże, że swobodnie wypływające mleko nie jest w stanie go uszczelnić. W takim wypadku przydaje się zestaw naprawczy do opon bezdętkowych, pozwalający ręcznie zatkać wredną dziurę.

Jeśli jednak te metody zawiodą, pozostaje ostateczny, niezawodny ratunek: wywalenie wszystkich patentów i założenie starej, (nie)dobrej dętki. Tak, niestety nie unikniesz wożenia zapasowej dętki w plecaku.

Co jest potrzebne do konwersji?

ghetto-tubeless-2

  • mleczko uszczelniające – to zdecydowanie największy i najważniejszy wydatek. Stan’s to sprawdzony wybór, aktualnie jednak testuję polskie Trezado, które poza tym że polskie, jest też nieco tańsze i zdaniem użytkowników nawet lepsze;
  • taśma:
    • zwykła izolacyjna lub powertape (taśma MacGyvera) w przypadku ghetto tubeless.
    • specjalna uszczelniająca w przypadku tubeless ready (Stan’s lub tańsza alternatywa WTB). Ewentualnie możesz też użyć powertape’a lub jego lepszej odmiany: Gorilla Tape;
  • dętki:
    • o 2 rozmiary za małe (czyli np. 20″ dla kół 26″/650b lub 24″ dla kół 29″);
    • koniecznie z wykręcanym wentylem (nie wszystkie wentyle typu Presta mają taką możliwość, więc najprościej wybrać AV – „samochodowe”);
    • z gwintem na całej długości (nakrętka umożliwia stabilne zamocowanie w obręczy). Wszystkie te warunki spełniają dętki Continental;
  • wentyle do opon bezdętkowych – tylko w przypadku tubeless ready (możesz ew. wyciąć wentyle ze starych dętek);
  • dobra pompka stacjonarna lub kompresor – będziesz potrzebował szybkiego strzału ciśnienia, żeby opona wskoczyła na rant i się uszczelniła;
  • kluczyk do wykręcania wentyli;
  • nożyczki – do rozcięcia dętki, która posłuży na opaskę uszczelniającą;
  • ostry nóż – do podcięcia sobie żył po dziesiątej nieudanej próbie uszczelnienia chujową pompką (oraz odcięcia nadmiaru dętki w przypadku sukcesu);
  • piwo – bo grzebanie przy rowerze bez piwa to niepotrzebne ryzyko.

Ghetto tubeless – bogato ilustrowany poradnik „krok po kroku”

asdf

Ściągnij starą opaskę z obręczy, dokładnie umyj i odtłuść powierzchnię. Oklej obręcz taśmą, delikatnie ją napinając i pilnując, żeby elegancko przylegała.

ghetto-tubeless-1

Zacznij ok. 10 cm przed otworem na wentyl. Najlepiej dla pewności zrób dwie rundy (będziesz więc potrzebował ok. 4-5 m taśmy na każde koło). Skończ ok. 10 cm za otworem na wentyl.

ghetto-tubeless-3

Szpikulcem lub ew. nożykiem przebij w taśmie dziurkę na wentyl. W tym miejscu najczęściej powstają nieszczelności, więc nie przesadzaj z rozmiarem otworu.

ghetto-tubeless-4

Napompuj Twoją nową dętkę, żeby nabrała kształtów. Dzięki temu łatwiej będzie Ci ją naciągnąć na obręcz i równo ułożyć (to właśnie musisz zrobić). Zacznij od wentyla – przykręć nakrętkę, żeby się nie przekrzywiał, ale nie przeginaj z siłą dokręcenia, żeby w razie czego odkręcić ją na szlaku.

ghetto-tubeless-23

Pro Tip: dla ułatwienia możesz gąbką nałożyć pianę z płynu do mycia naczyń, która poprawi poślizg (będzie też przydatna później). Wrzuć na fejsa fotkę „roweru na slickach”.

ghetto-tubeless-25

Mimo bólu serca i lajków pod fotką, rozetnij zewnętrzną ściankę dętki, wzdłuż środka. Będzie Ci łatwiej celować, jeśli kupiłeś dętkę z podłużnymi „szwami”. Jeśli nie, w czasie cięcia pilnuj, żeby dętka nie uciekła na bok. Uważaj też, żeby nie przedziurawić wewnętrznej ścianki (tej, która przylega do obręczy i odpowiada za szczelność)!

ghetto-tubeless-26

Wywiń dętkę – a w zasadzie teraz już „opaskę uszczelniającą” – na boki.

ghetto-tubeless-27

Oczyść dętkę z talku. Czy czego tam do nich sypią. Możesz to zrobić wspomnianą wcześniej gąbką z pianą. Wytrzyj do sucha.

ghetto-tubeless-33

Załóż delikatnie oponę. Nie używaj łyżek, żeby nie uszkodzić opaski. Pilnuj też, żeby opaska nie uciekła do wnętrza opony. Na koniec delikatnie ją ponaciągaj, żeby równo wystawała na boki. Na razie nie nalewaj mleczka.

ghetto-tubeless-28

Napompuj próbnie oponę. Jeśli przy zakładaniu użyłeś piany, opona łatwiej wśliźnie się na swoje miejsce, a bąbelki ewentualnie pokażą Ci, gdzie powietrze ucieka. To próbne pompowanie służy sprawdzeniu, czy Twój zestaw opona-obręcz na pewno „pyknie”, zanim w ruch pójdzie cenne (i brudzące okolicę w dużym promieniu) mleczko. Pro Tip: żeby ułatwić uszczelnienie, dociśnij oponę nad wentylem, jak na zdjęciu.

ghetto-tubeless-29

Czasem po prostu ma się pecha. Czasem po prostu ma się chujową pompkę. Czasem można dodać parę warstw taśmy. Zazwyczaj jednak na tym etapie opona się uszczelnia.

ghetto-tubeless-11

Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, pora wlać mleczko. Możesz ściągnąć kawałek opony i nalać bezpośrednio, ale najwygodniej zrobić to przez wentyl – dlatego kupiłeś dętki z możliwością jego wykręcenia (oraz po to, żeby dało się dolewać mleczko w trakcie sezonu). Ile lać? Jeśli masz dobre mleczko, to zależnie od rozmiaru koła/opony 80-100 ml. Jeśli przyoszczędziłeś i nie jesteś pewien, jebnij 150. A co.

ghetto-tubeless-12

Wlewaj powolutku. Zbyt duże ciśnienie (np. przedwczeny wytrysk strzykawką) może spowodować „ścięcie” mleka, przez co jego późniejsza skuteczność w łataniu dziur będzie mizerna. Mleczko na wpłynąć, a nie wtrysnąć do opony.

ghetto-tubeless-8

Nadmuchaj ponownie oponę. Jeśli byłeś ostrożny i po próbnym uszczelnianiu dalej siedzi na rancie, pójdzie gładko.

ghetto-tubeless-13

Potrząsaj kołem tak, żeby mleko rozprowadziło się po ściankach opony, na całym obwodzie.

ghetto-tubeless-14

Zakręć kołem, żeby ułatwić rozprowadzanie mleczka. Możesz też położyć koło poziomo (np. na misce z pianą), żeby uszczelniacz rozpłynął się po rancie. Po kilku minutach zmień stronę.

ghetto-tubeless-15

Jeśli koło trzyma ciśnienie i ogólnie szafa gra, przystąp do najbardziej upierdliwej czynności – obcinania nadmiaru dętki. Bądź ostrożny jak klient tajskiego domu publicznego – jeden fałszywy ruch i nowa opona rozcięta. Dlatego też czubek ostrza zawsze kieruj w stronę obręczy, a nie opony! Naciągaj luźny koniec gumy i jeśli masz w miarę ostry nóż, wystarczy lekkie cięcie, żeby równiutko i zaraz przy obręczy dociąć opaskę (wystająca guma w niczym nie przeszkadza, ale rzadnie wygląda).

ghetto-tubeless-16

Gotowe, sprawdź jeszcze raz ciśnienie i ruszaj na szlak!


mbike-logoPoradnik powstał dzięki pomocy sklepu i serwisu mBike w Katowicach. Jeśli tak się składa, że jesteś ze Śląska (lub z Krakowa, gdzie też są) i potrzebujesz pomocy ludzi jeżdżących enduro i rozumiejących jego specyfikę – nie znajdziesz lepszego miejsca. Jeśli nie czujesz się wystarczająco pewnie, żeby wykonać opisane czynności samemu (lub zwyczajnie Ci się nie chce), wal do nich śmiało.


Może zainteresuje Cię też:

  1. Warto dodać, że najważniejsza dla kół jest nie masa ale moment bezwładności.
    Mleczko, przy niskich prędkościach w ruchu obrotowym nie uczestniczy, pozostaje na dole opony uszczelniając dziury.
    Dlatego moment bezwładności koła jest znacznie mniejszy z mleczkiem niż z dętkami.

    1. Teoretycznie tak, ale w to „znacznie” jakoś nie wierzę ;)

    2. Hahahahah to mnie kolega Leo rozbawił. Przy jeździe mleczko jest na dole? Przecież to jest gęste i rozkłada się po kole podejrzewam że już przy 5 km/h.

  2. Niby nie ma snejków… jednak jeżdżąc agresywnie w trudnym terenie wcale nie tak trudno złapać snejka na zamleczonej oponie ;)

    1. Na pewno trudniej o snejka na mleku niż z dętką. Dużo trudniej – na tyle trudniej że cała zabawa się opłaca. A teraz może jeszcze wyjaśnisz co miał twój koment zdziałać? Co chciałeś nim osiągnąć? Krytykę wprowadzić? Hejt, jakiś błąd w tekście artykułu wskazać? Czy tak se tylko pogadać, a może jakiś lans w internetach?

      1. Myślę, że Jerzemu po prostu chodziło o to, że opony na mleku też nie są w 100% odporne na katowanie w trudnym terenie. Kto jak kto, ale on ma spore doświadczenie w tej kwestii (zarówno jazdy, jak i różnych systemów) ;)

        Choć moim zdaniem opona prędzej się na kamcorach rozszczelni, niż rozetnie od dobicia o obręcz. Ale to takie zgadywanie – oba scenariusze są możliwe.

        1. Od siebie powiem, że nie warto bardzo oszczędzać na masie opon. Mówie to na przykładzie opon Schwalbe Hans Dampf EVO, które u mnie w systemie bezdętkowym sprawdzają się średnio, są za delikatne i łatwo je przebić, a mleko nie zawsze daje sobie rade z uszczelnieniem. Wersja Super Gravity była by odpowiedniejsza do enduro, zwłaszcza na kamienistych trasach.
          Wcześniej miałem zestaw starych, ciężkich kół na oponach Maxxis 2-PLY + ghetto i to był set niezniszczalny. Obecnie używam go na bikeparkach.

  3. Czy opaski stan można przełożyć potem do innego koła?

    1. Ok dzięki :)

  4. Jakie ciśnienie jest bezpieczne, żeby zminimalizować ryzyko rozszczelnienia?
    Mam coś 2,3 bara z tyłu i 2 z przodu.

    1. Odpowiedź brzmi jak zwykle: to zależy ;)

      A zależy od:
      – pasowania opony z obręczą (ciasne zestawy trzymają lepiej, również bezpieczniejsze są „tubeless ready”)
      – szerokości obręczy (im szersze obręcze, tym lepiej)
      – Twojej masy i stylu jazdy (wiadomo)
      – terenu (ostre kamcory i zakręty z dużymi przeciążeniami sprzyjają rozszczelnieniu)

      Ale poza ekstremalnymi przypadkami okolice 2 barów są już bardzo bezpieczne. Warto nie dramatyzować i eksperymentować w okolicach 1,5 bara. Niektórzy schodzą niżej, ale to już spory kompromis między komfortem/trakcją a stabilnością opony.

  5. Tak z czystej ciekawości. Dlaczego szytki znajduja zastosowanie w XC a nie w enduro patrzac na plusy jakie daja?

    1. Trudno powiedzieć. Myślę, że amatorzy nie przekonaliby się do klejenia, a dla kilku zawodowców nie opłaca się specjalnie produkować opon (bo na tą chwilę, nie istnieją szytki do enduro).

      Poza tym nie ma w enduro aż tak wielkiego nacisku na masę i opory toczenia – systemy tubeless w trudnym terenie spisują się wystarczająco dobrze, a osiągi na szutrach i na asfalcie raczej nikogo nie interesują.

    2. To proste – szytki są lepsze od wszystkiego… ale!
      W razie uszkodzenia na szlaku, jedyne co pozostaje użytkownikowi, to znieść rower na dół. Szytki praktycznie nie da się naprawić na szlaku. Z tego samego powodu nikt przy zdrowych zmysłach nie używa ich nawet na szosie, o ile nie ma pod ręką serwisanta z zapasowym kołem.
      Pozdrawiam

  6. Mam pytanie apropo szytek. Jak ten system działa, jak pompuje się główną oponę i wlewa do niej mleko?
    W pro core jest specjalny wentyl, a w tym przypadku?

    1. Szytkę możesz traktować jak (pancerną) dętkę, która z jednej strony jest przyklejona do gładkiej obręczy, a z drugiej strony ma bieżnik ;)

      http://www.olsh.pl/media/catalog/product/cache/1/image/1024×768/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/2/5/2532_0_24.jpg

      Jak widać system jest prosty do bólu, nawet prostszy od zwykłej opony z dętką. Pompuje się więc normalnie i nie wlewa się mleka (a jakby z jakiegoś powodu chciało się wlać, to można przez wentyl).

      1. Tak, dzięki za odp! Jednak chyba źle zadałem pytanie, chodziło mi o co innego przez co źle skonstruowałem pytanie, totalnie nielogicznie napisałem. Pomieszały mi się fakty szytki i procore :D

  7. A mnie zastanawia jak mocno przy ghetto opona trzyma się w obręczy. Przy oponie TR stopka całkiem ciasno siedzi w rancie i „klinuje się”.

    1. To oczywiście zależy od opony i obręczy, ale powiedziałbym, że raczej ciasno – po spuszczeniu powietrza opona niechętnie zsuwa się z rantu.

  8. U mnie DHF przy taśmie WTB wcale nie blokuje się na rancie. Po spuszczeniu powietrza po prostu zsuwa się z obręczy.

    1. Ale pytałeś o ghetto, czyli z opaską dętkową ;)

  9. Po co ściągać opaskę z obręczy? Zamiast oklejać obręcz taśmą wykorzystuję orygimalną opaskę i wszystko hula.

    1. Można i tak, ale prawidłowa metoda to oklejenie taśmą ze względu na jej szczelność, w razie czego.

  10. A jak się ma szczelność/bezpieczeństwo w przypadku mocno skatowanej obręczy?
    Pytam bo sam naprawiam wgnioty w obręczy po snejkach za pomocą młotka i klucza do pedałów:) Efekt jest taki, że obręcz jest nadal okrągła ale przekrój już nie jest jak fabryczny:P

    1. Dokładnego wpływu to chyba nikt nie sprawdzał, ale raczej to to nie pomaga ;) Ale jak jest w miarę ładnie wyprostowane i działa z dętką (opona równo się układa), to powinno działać i bez niej.

  11. Łoooooo!!!! Ale żem się umordował. Najgorsze jest zakładanie opony na obręcz, trzeba użyć trzeciej ręki, czyli zębów :) Opona bezproblemowo napompowała się pompką podłogową. Zobaczymy jak system będzie sprawował się terenie. Dzięki za artykuł. Do tej pory byłem zwolennikiem tradycjonalnej dętki, zobaczymy czy zmienię zdanie.

  12. a jak to jest z tym dolewaniem mleczka do opony , dlaczego dolewamy i ile ml co jaki czas, czy ilość przejechanych km ma tu znaczenie ?? i jeszcze druga sprawa, czy mleczko zmienia swoje właściwości w ujemnym temperaturach ??

    1. Dolewać trzeba niestety na wyczucie – coś musi w środku chlupać ;) Znaczenie ma nie tylko ilość kilometrów, ale też ew. nieszczelności i przebicia, rodzaj mleczka itd.

      Ale generalnie dolewka około 50 ml co 3 miesiące powinna załatwiać sprawę.

      Co do ujemnych temperatur – nie wiem :P Przejeździłem całą zimę i nic się nie stało, ale zakładam, że skuteczność przy ew. przebiciu byłaby mniejsza (o ile jakakolwiek).

  13. Jak tylko odzyskam rower zabieram się do TR :). Jedno mnie tylko zaciekawiło – dlaczego w terenie opory toczenia na niższym ciśnieniu miałyby być mniejsze?

    1. Nie „miałyby być”, a „są” :P

      Wynika to z tego, że „prawdziwe” opory toczenia (wynikające z odkształcania gumy i tarcia) są mniejsze od strat energii na podnoszenie całego roweru i rowerzysty na wybojach. Przy oponie nabitej „na kamień” cały jesteś masą nieresorowaną – a w najlepszym wypadku są nią nieresorowane elementy roweru (koła, dół amortyzatora, wahacz, przerzutka…). Przy niższym ciśnieniu masą nieresorowaną na drobnych wybojach jest tylko odkształcający się kawałek gumy.

      Obrazowo, przy nabitej oponie pod każdy kamień czy korzeń musisz podjechać. Niskie ciśnienie niweluje takie drobne „podjazdy”.

      Innymi słowy: na niższym ciśnieniu jedziesz płynniej, mniej odbijasz się od drobnych przeszkód i przez to toczysz się lżej.

  14. Zestaw ghetto na obręczach Giant s-xc2 „pyknął” ale mała uwaga. Warto sprawdzić czy dana obręcz może przyjąć wentyl schrader czy tylko presta. Prest jest węższy. Ja musialem wymienić dętke na taką z zaworem presta. Jest zawsze opcja z rozwierceniem obręczy tylko po co ją niszczyć.

  15. Michał Gańczarczyk

    To ghetto to taki pół-dętkowy system ;)
    Każda opona do niego się nadaje?
    Z ciśnieniem to zauważyłem ze owszem niższe jest również dobre do podjazdu ale za niskie już zaczyna dawać większe opory i już tak fajnie się nie jedzie do góry. Ja np mam na podjazd 2.5 bara a na zjazd 1.5 i jest bardzo ok. Niestety zabawy z pompowaniem i upuszczaniem jest trochę.

  16. Sebastian Tuliszka

    Mam pytanie czy zwykła opona zwijana np. Nobby nic performance da rade? Czy trzeba kupować lepiej jakaś lepsza?

  17. Zwykłe opony się pocą :) przenika przez nie rozpuszczalnik zawarty w mleku – opona się nada, ale mleko trzeba często uzupełniać.
    Nie wiem jak jest z tubeless ready, ale wersji Evo w szfalbach efekt jest ten sam.

    1. No taka jest mniej więcej idea opon z mlekiem ;) Ale z tym uciekaniem rozpuszczalnika to nie jestem do końca przekonany. Słyszałem o takich przypadkach z wadliwą partią mleka od niezależnego polskiego producenta, ale nie jest to normalna sytuacja. Mleko powinno po pierwszym zalaniu „uszczelnić” ścianki opony.

  18. Zalewałem coffelatexem nobby nic evo jak oponka postała, to na ściankach bocznych pojawiała się przeźroczysta ciecz, oczywiście wszystkie małe uszkodzenia fajnie uszczelniło, ale mimo to cały czas pojawiał się ten rozpuszczalnik na boku opony.
    Z tego, co poczytałem, to Leo ma bardzo dobre mleko, niestety nie miałem okazji przetestować.

    Teraz też się zastanawiam nad przerobieniem hans dampf performance, ale jak ma to wglądać tak jak z nobby nic to chyba poczekam aż zedrę i kupie coś z tubeless ready.

    1. Ja Leo2 testowałem i jest faktycznie dobre (i tanie – jak wino), ścianki opony nie płaczą krwią ;) Ale ostatecznie jednak wolę zainwestować w sprawdzonego Stansa – moim skromnym zdaniem skuteczniejszy, można mniej nalewać, dłużej zachowuje właściwości.

  19. Słyszałem lub miałeś do czynienia z uszczelniaczem „Slime” ?
    Słyszałem od kilku osób, że warto go używać.

    1. Nie, nigdy go nie miałem…

  20. Rozwiercenie lekko obręczy, żeby zmieścić gwint samochodowy nie wpłynie znacząco na jej wytrzymałość ? Da radę uszczelnić ją zwykłą pompką teleskopową ? Z góry dzięki !

    1. Rozwiercać można śmiało. Wersję ghetto (jak tu opisana) praktycznie zawsze można uszczelnić pompką stacjonarną (taką wysoką, stojącą) – taką małą, jak się wozi w plecaku, raczej nie ma szans.

  21. Pingback: Montaż bezdętki – kolejne uwagi – biketrain

  22. Super poradnik! Mam pytanko. Dla koła 27,5″ jaką dobrać dętkę? 24?

    1. 24″ powinna być spoko, będzie trochę łatwiej założyć niż 20″ (która jednak też by się nadała, jeśli taką łatwiej będzie kupić z odpowiednim wentylem).

  23. Hej!

    Jak to Trezado się sprawuje? Ostatnio jest bardzo popularne na aukcjach a dostępność/ceny innych (często bardziej uznanych producentów) wątpliwe.
    Tak dla zainteresowanych: Po jednym sezonie wysechł mi w butli płyn Bontrager TLR – gdy działał był naprawdę ok. Opony ładnie się uszczelniały. Nie miałem przygód z przebiciem (poza naprawdę dużym rozcięciem na kamieniu – nimożliwe do uszczelnienia) więc co do jakości działania w terenie się nie wypowiem.

    Pzdr.

    M

    1. Póki co, bez zarzutu :) Ale na razie (chyba) nie miało zbyt dużo roboty (przebić).

  24. UST, GT, czy TR ma być lepszy rozwiązaniem od opony i dętki, pod jakim względem?
    System z dętką: opona 500g + dętka 100g + opaska 3g = 603g
    Ghetto tubeless: opona 500g + opaska z dętki około 50g + mle. 100g = 650g
    Tubeless Ready: opona 500g + opaska 20 i więcej g + mle. 100g = 620g
    UST: felga (zakładam: ten sam model tylko z UST, na pewno będzie cięższa) + opona 700g + „tak” lub „nie” mleczko = teoretycznie 700g
    W przypadku GT i TR trzeba było by dodać jeszcze specjalny wentyl – znowu parę gram :-).
    Poza tym, w przypadku większej dziury wracamy z kapcia, co w przypadku TR i GT jest bardzo prawdopodobne – szczególnie boczne ścianki. Dolewanie mleczka – ono chyba nie jest lżejsze od powietrza :-), podniesie jeszcze bardziej wagę systemu TR, GT, czy nawet UST. Więcej p… niż to warte. I gdzie tu zysk wagi, opory toczenia i inne brednie marketingowe, a nie wspomniałem jeszcze o kwestii finansowej?

    To takie moje spostrzeżenia, nie każdy musi się z nimi zgadzać. Każdy jest inny i każdy wybiera taki system, jaki jest dla niego najlepszy.

    P.S. Tak, ma 3 gramowe opaski w swoich kołach.

    1. Wszystkie wady i zalety masz wypisane w artykule. Akurat masa, na której się skupiasz, jest najmniej istotnym argumentem.

      Jak dla mnie możesz jeździć nawet na V-brake’ach i bez przedniego amortyzatora, ale zachęcam chociaż do spróbowania ;)

  25. A co jeśli, mam wgniecioną obręcz. Możliwy jest montaż, na taką obręcz, opony tublees ?

    1. Na pewno będzie trudniej, ale może się udać. Większość wgniotów można wyprostować – jeśli nie idealnie, to na tyle żeby prosto posadzić oponę.

  26. Jak sie usczelniają maxxisy nie TR na pdowojnym oplocie? Ktos ma doświadczenia?

  27. Tubles jest fajny jeśli chodzi o samo-łatanie niewielkich przebić, ale reszta zalet jest mocno iluzoryczna i przy spełnieniu pewnych warunków na dętce możemy używać tak samo niskich ciśnień i nie łapać co chwila snejków. Te warunki to szerokie obręcze i opony z mięsistymi bokami. Sprawdzone empirycznie na kilku zestawach przy wadze jeźdźca w okolicach 100kg ;) Największy mankament tublesa jak dla mnie wychodzi gdy posiadasz jeden rower, jeden komplet kół do niego i lubisz żonglować oponami zależnie od warunków – kurwicy można dostać. Do tego praktycznie marnujesz większość mleczka.

Dodaj komentarz do tekstu Opony bezdętkowe, ghetto tubeless

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top