Menu
Menu Szukaj

10 trendów sprzętowych na rok 2020

Jak co roku, czas na gościnny wpis autorstwa zaprzyjaźnionego Wróżbity Macieja. Jakie trendy i nowości sprzętowe czekają nas w 2020?


Zanim jednak oddam głos Wróżbicie, chciałbym Wam gorąco podziękować za dziesiątki mega-motywujących komentarzy pod poprzednim wpisem – to naprawdę duży zastrzyk pozytywnej energii, do której zawsze będę mógł wrócić w razie kryzysu.

A do tego licytacja wspólnego wyjazdu dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w chwili kiedy piszę te słowa przekroczyła 1600 zł – JEST DOBRZE! Do końca zostało zaledwie parę godzin, więc zapraszam!

Licytuj wyjazd z 1Enduro dla WOŚP!


No dobra, przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli do drogich rowerów, elektryków i nowych standardów ;)


1. Enduro jeszcze bardziej wyspecjalizowane

Rozwój rowerów enduro chyba ostatnio spowolnił, a na pewno zmienił kierunek. Kategoria ta skupiła się przede wszystkim na wygrywaniu zawodów Enduro World Series, więc pojawiły się takie sprzęty jak nowy Specialized Enduro, który jeszcze bardziej przesuwa granice tego, co możliwe na rowerze tej kategorii.

Lada moment pojawi się też nowa fala uber-sztywnych widelców jednopółkowych (Fox 38 i duchowy spadkobierca Rock Shoxa Totema), a odważniejsi producenci może nawet w końcu zdecydują się na dwupółki (co jest znacznie sensowniejszym rozwiązaniem, niż pogrubianie goleni w nieskończoność). Ale czy są to zmiany z korzyścią dla zwykłego ridera jeżdżącego sobie po górach? Niekoniecznie.

Specialized Enduro Expert Carbon 2020
WINCYJ!!!

2. Zamiast enduro – ścieżkowce

Dla nieścigających się coraz ciekawsza jest kategoria rowerów o mniejszym skoku. Dopracowane projekty zawieszenia w połączeniu z rozwojem damperów powodują, że wcale nie potrzebujesz już 160 mm ugięcia do szybkiej, agresywnej jazdy po górach. Zwłaszcza, że w kategorii rowerów 120-140 mm standardem stały się koła 29″, a teraz zaczyna je uzupełniać geometria żywcem przeniesiona z rowerów enduro.

Octane One OMG 2020 Test
Mniej, ale lepiej.

3. Sprężynowe dampery

Ta nowinka łączy się z powyższą – wzmianka o coraz lepszych damperach w dużym stopniu dotyczy modeli ze sprężyną stalową. Popularyzacja sprężyn progresywnych i jednoczesne zmniejszenie ich masy powoduje, że coraz częściej trafiają one do ścieżkowców. Dzięki temu nawet rama o skoku 120 mm może „kleić” do podłoża w technicznym terenie, jednocześnie zachowując zabawowy, dynamiczny charakter na łatwych trasach.

Specialized Turbo Kenevo 2020
Wyższa masa? Na to nikt już nie patrzy.

4. Masa coraz mniej istotna

Jakieś 20 lat temu wszystkie rowery MTB miały taką samą geometrię, komponenty (opony, mostki, kierownice) i zawieszenie (tzn. jego brak). To oczywiście duże uproszczenie, ale chyba zgodzisz się, że w porównaniu z dzisiejszą ofertą, realne różnice na szlaku były kosmetyczne. Doprowadziło to do kupowania rowerów na wagę – bo skoro każdy rower jeździ podobnie, to jedyną porównawczą metryką pozostaje masa. Lżejszy = lepszy, czego nie rozumiesz?

Takie myślenie utrzymało się dość długo, ale chyba już dojrzeliśmy, żeby traktować ten parametr jako wynikowy, a w pierwszej kolejności patrzeć na walory praktyczne: wytrzymałość, stabilność przy szybkiej jeździe, trakcję opon czy pracę zawieszenia. Ta ostatnia – razem z modą na stromy kąt rury podsiodłowej – pokazała, że nawet na podjazdach masa nie jest najważniejszym czynnikiem. Dlatego rowery enduro coraz częściej ważą 16-17 kg. I nikomu (kto na nich jeździł) to nie przeszkadza.

Shimano Deore XT M8100 test
Rowerzysta liczący każdy gram – rok 1999, koloryzowane.

5. Mullet bike, czyli mieszane rozmiary kół

W 2019 rynek zdominowały 29ery, natomiast 2020 będzie rokiem przedniego koła 29″ w duecie z tylnym 27.5″. Stojąca za tym logika jest taka: trakcja i sprawność przetaczania 29″ najbardziej pomaga na przednim kole, a z tyłu mniejsza średnica daje większą swobodę w projektowaniu ramy, a także większy prześwit względem… tyłka ridera, zwłaszcza przy dużym skoku (sztywność też jest nie bez znaczenia). Póki co, „mullety” testują głównie zawodnicy, ale biorąc pod uwagę ich sukcesy (zarówno w EWS, jak i w Pucharze Świata DH), zapewne lada moment pojawią się w sprzedaży. Choć w sumie już się pojawiły – w elektrykach, do których taka konfiguracja pasuje idealnie.

Canyon Spectral:ON
Wpisz w Google „business in the front party in the back”, jeśli nie wiesz, skąd wzięło się określenie „mullet”.

6. Gravele z prostymi kierownicami i zawieszeniem

Powyższy nagłówek to taki żarcik (na pewno…?) – tak naprawdę mam na myśli po prostu rozwój rowerów XC, które pójdą w podobnym kierunku, jak ścieżkowce. Nowoczesna, stabilna geometria i wytrzymałe komponenty (kosztem ciut wyższej masy – patrz punkt 4) pozwoli nie tylko na sprawne zdobywanie szczytów, ale też zachowanie pełnego uzębienia w drodze powrotnej. Przepowiadałem to już rok temu, ale nie uwzględniłem jednego niezwykle istotnego czynnika: Olimpiady. Wielu producentów wstrzymuje się z premierą nowych modeli do tegorocznych Igrzysk, więc w lipcu spodziewam się prawdziwego wysypu nowości w tej kategorii.

Targi Kielce Bike Expo 2019
Czy faktycznie będą się drastycznie różnić od obecnych modeli? Mam nadzieję – teraz albo nigdy!

7. Bezprzewodowy napęd Shimano

Coś czuję, że również Shimano wykorzysta olimpijskie zbrojenia do pokazania ważnej nowości: elektronicznego napędu. Póki co, wraz z premierą nowych grup XTR i XT, japoński gigant po cichu ubił projekt Di2 w MTB, co widać też po nowych rowerach, coraz rzadziej przystosowanych do montażu tego systemu.

Biorąc pod uwagę ostatnie poczynania SRAM-a, trudno nie podejrzewać, że bezprzewodowy XTR jest tuż za rogiem.

8. Lekkie drgnięcie w temacie skrzyń biegów

Rozwój napędów zintegrowanych w ramie wieszczę już od zarania dziejów 1Enduro, więc chyba najwyższy czas przestać się kompromitować i uznać klasyczne przerzutki i olbrzymie kasety za przyszłość MTB na wieki wieków amen. Wtem! Wypływa nowy patent Shimano, w którym skrzynia biegów składa się zasadniczo z dwóch kaset, dwóch łańcuchów i prostego mechanizmu do przesuwania ich względem siebie.

Czy taki układ rozwiąże wszystkie problemy trapiące skrzynie biegów? Na pewno nie, ale fakt, że pomysł wyszedł od Shimano i że wykorzystuje on doskonale znane elementy, na pewno działa na jego korzyść. Bo choć nie lubię teorii spiskowych, naiwnie byłoby zakładać, że Shimano i SRAM-owi nie zależy na utrzymaniu doskonale rozwiniętej produkcji kaset i łańcuchów. Na tym opiera się ich biznes i zastąpienie go skrzyniami biegów (opartymi na kołach zębatych) byłoby im bardzo nie na rękę. Ale zamknięcie doskonale znanych i dopracowanych technologii w skrzynce? To dałoby się zrobić.

Zwłaszcza, że o takie rozwiązanie rozpaczliwie proszą się e-bike’i – a to one w ostatnich latach najbardziej napędzały innowacje w całej branży.

9. Spowolnienie rozwoju elektryków

W poprzednim zdaniu nie bez powodu napisałem „napędzały” w czasie przeszłym – odnoszę wrażenie, że ekspresowy rozwój e-bike’ów w 2019 dotarł do ściany. Owszem, pojawienie się nowej generacji napędu Boscha zaowocowało wysypem nowych modeli z wbudowaną baterią o dużej pojemności, a wielu producentów ma jeszcze sporo do zrobienia jeśli chodzi o spójność i integrację całego systemu. Ale mówimy tu o detalach.

Jeśli nie wypali temat skrzyń biegów zintegrowanych z silnikiem, kolejną rewolucję przyniesie dopiero popularyzacja zupełnie nowego rodzaju ogniw – obecnie wszystko wskazuje na baterie półprzewodnikowe (ze stałym elektrolitem). A jeśli miałbym naprawdę mocno zamieszać w fusach, powiedziałbym że nastąpi to jednocześnie – dopiero kompaktowe akumulatory kolejnej generacji zrobią w ramie miejsce dla zintegrowanej skrzyni biegów. A to „raczej” nie nastąpi w 2020, ani nawet 2021.

Jedyne co w międzyczasie może trochę namieszać na rynku, to nowa generacja e-napędu Shimano. Póki co jest o niej cicho, ale systemy E8000/E7000 mają już swoje lata i Japończycy na pewno chcieliby odzyskać przewagę, którą odrobił w tym roku ich arcyrywal – Bosch.

Whyte E-150 S 2020 - test
Jeśli czekałeś z zakupem elektryka, aż sytuacja na rynku trochę okrzepnie, to moim zdaniem ten moment właśnie nadszedł.

10. Rowery jak wino (dobre i tanie)

Ten trend wiąże się z punktem 6 (tym o nowościach w XC), bo nie mam tu tylko na myśli coraz lepszych niedrogich rowerów trail/enduro. Jasne, dobra geometria, tanie sztyce regulowane, comeback aluminium i nowinki w amortyzacji (między innymi Rock Shox 35, który zastąpi wątłego Recona/Sektora) to wszystko dobre wiadomości. Tyle że wczorajsze. Już od paru lat mamy na rynku rowery za kilka tysięcy złotych, które możliwościami dorównują modelom kilkukrotnie droższym.

Tyle że „kilka tysięcy złotych” to w dalszym ciągu kwota, jaką większość społeczeństwa przeznacza na samochód (ewentualnie telewizor…), a nie rower. Dla jednośladów domyślnym przedziałem wciąż pozostaje 1500-2000 zł. Na pewno nieraz znajomi prosili Cię o pomoc w wyborze roweru za taką kwotę. I na pewno nieraz miałeś problem z poleceniem im czegokolwiek, co spełniałoby współczesne wymagania względem geometrii MTB (podpowiedź: nie ma, nie da się, nawet nie próbuj).

Mam nadzieję, że ktoś mi w komentarzu wytłumaczy, dlaczego w rowerach „dla ludu” standardem są kąty żywcem przeniesione z wyścigów XC. Ale jeszcze silniejsza jest we mnie nadzieja, że kiedy wyścigowe rowery XC w końcu pójdą z duchem czasu, pociągnie to za sobą najtańsze i najpopularniejsze rowery MTB. Zainspiruje to „niedzielnych rowerzystów” do zapuszczania się w coraz ciekawszy teren, czy nawet do weekendowych wypadów na singletracki.

Myślę że w globalnej skali, byłaby to rewolucja znacznie większa od wszelkich pozostałych opisanych tu niszowych nowinek razem wziętych.

A Ty co o tym myślisz?

Najważniejsze trendy w 2020 to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz też:

 

92
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
62 Thread replies
8 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
53 Comment authors
FilipJaroR4LJahusMiłosz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tenfilip
Gość
tenfilip

Po pierwsze, stare formy do ram etc. musza sie zwrocic. Po drugie, skoro mozna za ten sam material policzyc wiecej, to wszyscy tak robia. Po trzecie, „lud pracujacy za 1500-2000” jest przyzwyczajnony do normalnej geo i dziwnie mu sie siedzi czy jedzie na nowej.

Takie sa moje z fusow czytania.

WojtassPL
Gość
WojtassPL

Od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam. Przecież „ścieżkowa” geometria hardtaili byłaby dużo bardziej przyjemna (bardziej wyprostowana pozycja na rowerze) i bezpieczna na zjazdach. A nie spotkałem się z przypadkiem żeby ktoś wsiadł na ścieżkowca i powiedział, że nie da się tym pojechać do lasu albo do pracy.

Froggg
Gość
Froggg

Faktycznie w tym przedziale jest masa topornych rowerów MTB, ale rozglądając się za rowerem dla córki trafiłem na Marina u którego myślę, że z lekkim rabatem uda się wyrwać rower z porządną geo za 2k. Tak powinny wyglądać rowery dla ludu w przyszłości. Obczajcie sobie Wildcat 3 dla kobiet – świetny rower za w sumie niewielką kasę. Bez porównania z innymi topornymi propozycjami. Chyba, że ktoś mógłby polecić coś innego ?

sirfob
Gość
sirfob

@Froggg: obczaj ofertę rowerów Liv. W zeszłe wakacje kupiłem dla córki i imho modele bardzo spoko za rozsądne pieniądze.

Jurek
Gość
Jurek

Dodałbym do tego to że z płaskim kątek główki nie zadziała dobrze tani amortyzator

wolli
Gość
wolli

Cześć
Jeśli mnie pamięć nie myli to nasz rodzimy NS Bikes ma w mojej ofercie „mullety”.

Paweł
Gość
Paweł

Ma! Swego czasu myślałem o nim bardzo intensywnie :)

Piotr
Gość
Piotr

Pierwszego mulleta jakiego pamiętam to zrobił Unibike z hardtailem w 2013 roku i totalnie się nie przebił – może dlatego, że to nijaka marka dla widzów Szajbajka

DominKC
Gość
DominKC

unibike miał też reverse mullet – 26 z przodu i 29 z tyłu, sztywny singlespeed.

Quilong
Gość
Quilong

To byl prawdyiwy mullet, krotko z przodu, dlugo z tylu. brakuje tylko wasa na przedzie. Te obecne mullety to reversy ,)

Skalniak
Gość
Skalniak

Unibike miał tez w ofercie rowerki miejski na pasku pare lat przed wzrostem trendu, ktoś tam kombinuje dobrze :)

erty
Gość
erty

mullety – to mi raczej wygląda na wizje kogoś kto nie jeździ na rowerze ale umie te wizje ładnie przełożyć na marketingowe dyrdymały.

Malkontent
Gość
Malkontent

Chciałbym zobaczyć tanią elektryczną grupę Sram AXS oraz Shimano, i carbonowe ramy z prowadzeniem przewodów jedynie dla hamulców.

Seweryn
Gość
Seweryn

Jak tylko wleci tańsza alternatywa AXSa – biorę bez chwili wahania. :)

Maciek
Gość

Niech wlatuje! Ale ja nie biorę, bo choć działa bajerancko, to konieczność ładowania baterii dla mnie eliminuje ten wynalazek, zostaję przy mechanice.

Wojtek
Gość
Wojtek

Odnośnie punktu 4, czyli masy dodam jeszcze scenkę z bikeparku w Saalbach: podjazd, trochę stromy, ale krótki i bez trudności technicznych. Na 40 osób, które zaobserwowałem, tylko dwie go podjechały, z czego jedna była na e-bike’u, a reszta podprowadzała swoje rowery. Z kolei na szlakach poza bike parkiem zdecydowanie dominują elektryki.

Prawda jest taka, że obecnie większość rowerów enduro użytkowanych jest w bike parkach, gdzie masa jest sprawą drugorzędną, a może i jeszcze mniej istotną dla ich użytkowników, którzy i tak nie zamierzają atakować każdej ścianki, ani też cisnąć kilometrami pod górę. Producenci mają dobre rozeznanie rynku i projektują rowery pod takie zastosowania. Ot, takie czasy ;)

Endrju
Gość
Endrju

To prawda w każdym calu. W Austrii w tym sezonie elektryków po za parkami było sporo. a rowery enduro w znaczącej większości gondolka i z górki w dół. Sam jako czterdziestolatek podjazdy traktuje jak męki u kata . To jeden z bardziej rozwijających się sportów, ścieżek i parków przybywa. Kolejki na wyciągach w Weekendy coraz większe…

Seweryn
Gość
Seweryn

Pewnie chodzi Ci o podjazd na Schattberg-West gdzie startuje Hackl i Bergstadl? Jeśli tak – to nie nazwałbym tego bike parkiem, ale kompleksem ścieżek. Pewnie też stąd Twoja definicja bike parku w zdaniu „obecnie większość rowerów enduro użytkowanych jest w bike parkach”.

Rowery „enduro” już od ładnych paru lat nadają się do jazdy po bike parkach, mało jest tras na których wymagać można by zjazdówki. Nawet współczesna grupa super-enduro spokojnie mogłaby rywalizować z 2-3 letnimi zjazdówkami.

Moim zdaniem rowery enduro wracają tam gdzie je projektowano – do ścigania się. Skok zawieszenia jest zmniejszany na rzecz 29″, co dodatkowo przy dobrze zaprojektowanych zawieszeniach wspomaga efektywność na podjazdach.

Ścieżkowce – trochę lepiej w dół, tak samo dobrze pod górę.
Enduro – trochę lepiej w dół, trochę lepiej w górę.
Super-enduro – trochę lepiej w górę, tak samo dobrze w dół.

Wojtek
Gość
Wojtek

Podjazd na Schattberg-West, o którym wspominasz jest jednak dość solidny i tam nie jest wstydem odpuścić ;) Wspomniana przeze mnie sytuacja miała miejsce w dolnym, leśnym odcinku Hacklberg-Trail. No, w każdym razie jest to na szlaku należącym do bike parku i naród rowerowy dostaje się tam za pomocą gondoli.

Seweryn
Gość
Seweryn

Hmm, nie oddałem głosu w ankiecie. :) Dlaczego? Mam wrażenie, że większość tych 10. punktów to podsumowanie roku 2019 za oceanem. Kto śledzi choćby Pinkbike’a już od dawna jest oswojony z przynajmniej sześcioma punktami z podsumowania, reszta to hipotetyczne oczekiwanie na premierę nowego sprzętu.

Co do archaicznych geometrii w rowerach z przedziału 1-2k – wypłaszczanie kąta główki powoduje zwiększenie nań obciążeń, co niekorzystnie przekłada się na żywotność roweru jeśli nie zainwestujemy z jego odpowiednie wyprofilowanie, dobór materiałów czy po prostu przeprowadzenie testów w praktyce poza MESem (o ile w ogóle projektują te rowery analizując naprężenia…). Niech dowodem będzie popularna nowość w droższych rowerach sprzed 10 lat – „wzmocniona główka”, Overdrive czy inne dospawane kawałki blach w okolicach sterówki. Przy tanich rowerach nie opłaca się wprowadzać zmian w procesie technologicznym.

Piotr
Gość
Piotr

Uważam, że tanie rowery z mega geometrią już istnieją i powoli będą się przebijać do mainstreamu. Marin Bobcat Trail, którego wrzuciłeś tutaj na zdjęciu przeszedł metamorfozę na 2020 i ma kozacką geometrię ze skokiem widelca 120 mm, możliwość podłączenia myk-myka i na takim rowerze niedzielny rowerzysta polata sobie nawet po Twisterze.

Single Trek
Gość
Single Trek

Niejaki Wiewiór, budowniczy sławnej Trasy Wilkowickiej, pierdolnął Twistera w klapkach na kolarce ! Tru story :D

Michał Smolana
Gość
Michał Smolana

Myślę, że niejaki Wiewiór równie dobrze zrobił by Twistera na Wigrach ; Tylko tu nie chodzi o ludzi którzy potrafią jeździć na MTB i dokładnie wiedzą czego potrzebują. Chodzi o rowerzystów, którzy nie jeździli wcześniej po górach lub po prostu ich nie stać na rower za 15k PLN-ów. I chwała tym producentom, którzy to rozumieją dając możliwość kupna roweru, który pozwoli na czerpanie radości z jazdy.

Guncar
Gość
Guncar

Już jakieś pół roku temu a po prezentacji Reigna byłem pewny, że to właśnie układ Enduro (koła 29, skok 155-170 i geo 65-64st) to rowery do hardcoru i ścigania. A wszystko poniżej to ścieżkowce czyli do 150mm skoku i główka 65-66st. Dlaczego wspomniałem Reigna? Bo pasuje w tym momencie do ścieżkowców. Takich ostrych ścieżkowców. Może Giant zrobi jakieś coś do Hardcoru jak coraz więcej marek, bo na razie są tak raczej krok styłu można powiedzieć.
Masa się przestanie tak liczyć bo wytrzymałość musi być chociażby do długowieczności i bez problemowej jazdy.
A tanie rowery z mega geo będą miały wzięcie bo takie geo samo w sobie wcale wiele nie kosztuje,

Piotr
Gość
Piotr

A co do trendów w rowerach elektrycznych dużo się mówi o producentach silników. Jednak oni leżą i kwiczą bez dostawców ogniw. Dla Shimano robi Sony, dla Boscha m.in BMZ. Jednak zapomina się tutaj o Samsungu, który jest potentatem w tanich ogniwach (wykorzystywanych w tańszych rowerach z Bafangiem). Ten jednak poszedł bardzo mocno i wskoczył w ogniwa z grfenem w smartfonach. Chcąc odzyskać swoją „pozycję” w wolumenie baterii do e-bików może przywalić projektem do OEMów dla któregoś producenta silników i dostarczyć baterie o mniejszej objętości, wadze i szybciej ładujące się co może pójść z dwie strony: zwiększyć zasięgi, albo mozno obniżyć wagę rowerów elektrycznych.
https://www.spidersweb.pl/2019/08/samsung-grafen-bateria-akumulator.html

Maciek
Gość

Podobno te grafenowe baterie będą dostępne już nazajutrz po tym jak każdy będzie miał przydomową elektrownię opartą o zimną fuzję. :D

DominKC
Gość
DominKC

Z tym czeskim hokeistą jednak odwrotnie, to nie zady i walety ;)
A z tryndów na 2021 – powrót aluminium.

Falconek
Gość
Falconek

To ja się pokuszę o odpowiedź dlaczego MTB dla początkujących nie mają geometrii „low and slack”.
Bo początkującym się trudniej jeździ na progresywnych rowerach.
Kiedyś posadziłem moją dziewczynę na Giancie Reign i puściłem na Twistera – oględnie mówiąc był to błąd życia. Pozostałe ścieżkowe fulle na jakich miała okazję jeździć to Trek Remedy WSD i Marin Hawk Hill. Najlepiej został zapamiętany Trek, czyli ten najmniej progresywny. Na pozostałych było poczucie braku sterowności, dezorientacja pracą zawieszenia i uczucie spadania z siodełka do tyłu na podjazdach. Na Reignie skończyło się to dość przykrą glebą.
IMO winę ponosi tu zjawisko wheel flop. Im bardziej płaski kąt główki, tym silniejsza tendencja przedniego koła do obracania się pod własnym ciężarem. My tego nie odczuwamy bo przy wyższych prędkościach górę bierze efekt żyroskopowy i wheel flop jest nieodczuwalny. Ale początkujący jeżdżą wolno, czyli w tym zakresie prędkości, gdzie w rowerze enduro kierownica robi się jak z waty, znika jakakolwiek precyzja sterowania i wyzwaniem jest utrzymanie kierunku na wprost. Zwłaszcza jeśli nie utrzymujesz równowagi całym ciałem tylko po prostu siedzisz na siodełku – jak początkujący.
Do tego dochodzi coś, co dla osoby od dłuższego czasu jeżdżącej na ścieżkowym fullu jest przezroczyste, ale dla kogoś, kto przesiada się z normalnego roweru już nie: dłuższy front center wymaga bardziej siłowego stylu jazdy, mocnego pochylania w zakrętach, pracy całym ciałem. Tymczasem niezaawansowanemu rowerzyście łatwiej jest sterować przez skręt kierownicą i nie pochylać się za mocno.

W sumie moje osobiste doświadczenia są podobne. W latach ’90 jeździłem na rowerze XC ze sztywnym widelcem i uważałem że mogę na tym rowerze przejechać przez wszystko. W tym czasie kolega z liceum kupił Sintesi Bazookę z Bomberem Z1 BAM z przodu. Hardkor. Dla mnie ten rower nie nadawał się do niczego. Zero czucia terenu, zero sterowności. Jazdę na nim uważałem za masochizm.
Sześć lat temu kupiłem mojego pierwszego i jak dotąd jedynego fulla. Fabrycznie miał kąt główki 68 st. i prowadził się podobnie jak mój hardtail XC tylko trochę spokojniej. Dlatego go kupiłem. Gdyby wszystkie ścieżkowe fulle były jak dzisiejsze wyczynowe endurówki (Reign, Ibis Mojo… ) pewnie do dzisiaj jeździłbym na hardtailu XC.
Ten mój sześcioletni full ma dzisiaj kąt główki 65 (dłuższy widelec i stery Angleset), ale do takiej geometrii musiałem dojrzeć i nauczyć się ją ogarniać. Wsadź kogoś kto w ogóle nie miał do czynienia z MTB na Reigna a znienawidzi Cię do końca życia. A tamtego hardtaila XC (rok produkcji 2004) mam do dzisiaj i dalej uważam że się fajnie na nim jeździ, zwłaszcza po leśnych ścieżkach wokół miasta i takie tam ogólne „lekkie urban DH”.

Tak się składa, że miałem okazję pojeździć na Reignie 29 z kolekcji 2020. Uważam że ten rower daje przewagę tylko w jednej sytuacji: podczas napieprzania z prędkością Warp 4 po kamieniach wielkości telewizorów. Dla zwykłego zjadacza Twistera to po prostu rower na którym trudniej zrobić bunny hopa, poderwać przednie koło, ciężej skręcić. A stromizny – cóż. Jeśli dobrze stoisz na pedałach i nie zwalniasz za bardzo to nie wywalisz się nawet na rowerze XC.

I dlatego właśnie MTB dla początkujących mają 69-71 st. główki ramy i roztaw osi 1050 – 1080 mm. Bo taki rower prowadzi się podobnie jak zwykły trekking/mieszczuch, pozwala zjechać z utwardzonych dróg i łatwo i komofortowo nauczyć się podstaw, nie zniechęcając się przy tym.

Bonus: Ciekawe doświadczenie mojego kolegi szosowca. Szosa mu się znudziła bo w okolicy nie ma nadających się do jazdy asfaltów, więc kupił nowoczesnego hardtaila z progresywną geometrią. Pierwsze wrażenia z jazdy: „Przecież na tym się nie da poderwać przedniego koła” :D

Hasz
Gość
Hasz

Miałem bardzo podobnie po przesiadce z przymaławego dc amstaf na reigna 2015. Nie umiałem endurakiem skręcić, nie kleił i cierpiałem. Jak sie przestawiłem to amstaf ma przewagę tylko na pumptraku.

Maciek
Gość
Maciek

Marin bobcat trail 4 to mój typ na tani rower dla ludu chcącego roweru GÓRSKIEGO.

wojtek
Gość
wojtek

business in the front, party in the back ? No to jest piękne… :D
comment image

pawel jumper
Gość
pawel jumper

Hej Michał,
Czy pracujesz już może nad zestawieniem rowerów w danych przedziałach cenowych? Jeśli tak, to kiedy można sie spodziewać artykułu?
Rozglądam sie za nowym sprzętem i chciałbym zobaczyć, co tam przygotowałeś.

Marcin
Gość
Marcin

Chcemy enduro na igrzyskach olimpijskich!

I czy będą skrzynie biegów z bezprzewodową zmianą przełożeń ładujące się podczas pedałowania?
Przydałby się też system zmiany ciśnienia w oponach podczas jazdy. Na przykład na trasie DH zawodnik startuje kamienistą sekcją z ciśnieniem 2.7 bar, potem wjeżdża w las w korzenie na ciśnieniu 2.0 a bikeparkowa meta z wysokimi bandami i dużymi lotami już na ciśnieniu 3,5.

wielebny
Gość
wielebny

Lepiej! Niech się ładuje poprzez przechwytywanie energii hamowania :D

Matt
Gość
Matt

Ta fraza do zgooglowania pod obrazkiem „mulleta” to chyba odwrotnie :)

maciej
Gość
maciej

NS Synonim w werjsi alu, gorszy osprzet i cena do max 10K bylby hitem!

Arkadiusz z domu Kołodziej
Gość
Arkadiusz z domu Kołodziej

Ta opcja 29 front 27,5 rear maja sens , no i nie ma ciśnień że 29er jest lepszy od 27,5 czy 26 ,głupiego gadania ,skoro lubię kolor zielony ,to nie lubię czerwonego. Wiec powiem tak że fajnie się na tym jedzie inaczej niż na klocu 29er który jest hiper ,super najlepszy na świecie w całej galaktyce ,bo tak powiedział rynek i tak ma być ,mixujemy i dostosowujemy rower do swoich potrzeb ,kto wie jak się uda może do mojego „kanjona” wcisnę taki set,póki co jestem miło zaskoczony.Kibicuje tej naszej marce aby zaczęła robić dłuższe ramy bo póki co zostawiam hajs i zachodnich „somsiadóf” gdyż maja dłuższe ramy i mniejsze ceny. hmm czy to paradox ?

mack
Gość
mack

Zainspirowany dyskusją o mulletach i rowerze „dla ludu”, wpadł mi do głowy taki pomysł na tani i przyjemny rower do eksploatacji w lekkim terenie. Bierzemy taniego sztywniaka na kole 27,5 o w miarę współczesnej geo (chodzi mi głównie o to, żeby nie był to całkiem przedpotopowy „kwadrat”). Wywalamy badziewny sprężynowy trzepak i zastępujemy go sztywnym widelcem pod koło 29. Dodajemy przednie koło 29 na obręczy TR i solidną oponę, tak z 2,40 przynajmniej. Zalewamy mlekiem. Jak wybieramy się t teren obniżmy ciśnienie. Taki mullet dla ludu… Ma to jakiś sens?

mmash
Gość
mmash

Trendy, rewolucje czy ewolucje… idzie to dość wolno. Przynajmniej w dobrym kierunku. Od 99r śmigam bez przedniej przerzutki, zawsze szukałem jak najdłuższych ram, Gary Fisher przyszedł z pomocą. Koła mieszane miałem zanim w europie było 29 cali dostępne. 26×24 – 28×26 – 24×28 każda chyba kombinacje testowałem z różnym skutkiem. Ale jedno muszę przyznać, że po wprowadzeniu fulli na kołach 29 cali wszyscy chcą na nich jeździć… tego nie ogarniałem. sam bym nie wpadł na taki pomysł ani o nim nie myślałem. Połączenie 160 mm skoku zawieszenia z progresywną geometrią i niskim kokpitem daje radę, niesamowicie dobrze się prowadzi taka krowa w ciężkich warunkach (twistera jeżdżę w klapkach). Jednak zauważam nagły wzrost wagi, producenci zaczynają olewać ten aspekt. Rowery na kole 29 z półki do 4-5tys ważą po 13-14kg to tyle co trailowy full. Waga to nadal ważny element wpływający na szybkość pokonywania technicznych tras.

Gandalf
Gość
Gandalf

Tak sobie czytam Wasze komenty i w sumie sam już nie wiem. Może wyjdę na dyletanta, może na ignoranta. Ale spróbuję. Jakim ja klientem jestem? Obecny rower to Rockrider 540. Jeżdżę nim dosłownie wszędzie. Asfalty, las, leśna droga. Zjazdy, podjazdy, kamulce, hopy, dropy(boszszsz jaki jestem bajker), korzenie dookoła jeziora itp. Jak trzeba to podpinam fotelik z tyłu i 40km z brzdącem robię krajoznawczo(lubuskie brukoszutry, Łagów, Pliszka, Lubniewice). Wjeżdzam wszędzie i zjeżdżam po wszystkim. W tym roku po raz pierwszy jadę na singla z kolegą( Trek Roscoe ileśtam) i w sumie nie wiem sam po artykułach i komentarzach, czy dobrze robię sobie i b’twinowi. Nie mam mykmyka, mam napęd 3×9(ależ mnie on pasuje), mam tak pogardzany widelec Suntour, ale mam za to pedały Dartmoora( sztosik co nie). Planowałem zmianę roweru, na lepszy, ale zgłupiałem. Czy wyjazd na single do Świeradowa zweryfikuje moje poglądy(potrzeby), czy jestem jednym z tych outsiderów, którzy nie odpowiadają na potrzeby rynku? Help

Cyprian
Gość
Cyprian

Nie zweryfikuje Twoich poglądów bo na każdym kroku będziesz szukał potwierdzenia, że masz wystarczający rower i… pewnie będziesz miał rację, bo oczywiście ten rower da sobie radę.

Kiedy jednak mam w planach zakup roweru, na którym spędzam 90% wolnego czasu, wyjeżdżam kilkadziesiąt razy w roku w często wysokie i trudne góry itd, mam przeznaczony jakiś rozsądny budżet, to kupuję najlepszy i najładniejszy jaki mogę mieć, a nie „wystarczający”.

Paweł
Gość
Paweł

Ja myślę, że najlepiej to pożyczyć rower, który ma wszytskie wspomniane przez ciebie nowinki i samemu spróbować. Pamietam, jak sam w rozmowie z kolegą na temat myk myka kreciłem nosa i twierdziłem po co to komu, do czasu jak sam nie zacząłem go użytkować. Teraz nie wyobrazam sobie go nie mieć. Tak samo mleka w oponach i wielu innych. No tak jest poprostu. Inna sprawa, że mam kolege który jest całkowicie odporny na jakiekolwiek nowinki i z urzedu je odrzuca jako niepotrzebne, no ale to juz kwestia absolutnie indywidulana. Pozdrawiam

Jaro
Gość
Jaro

Pierwszy rower na którym zacząłem więcej szaleć po singlach i pojechałem w góry – Spec Rockhopper z mostkiem 100mm i takimże skokiem z przodu oraz węziutkimi oponami. I co? I było super, naprawdę dobrze się bawiłem. Potem mój kolega kupił sobie Krossa Dusta, przejchałem się pare razy i potestowałem dropper, szeroka kiera, napęd 1×11 większy skok i najważniejsze – nowocześniejsza geometria. W kolejnym HT (NS Surge) już to wszystko miałem, I co? I zabawa stała się jeszcze lepsza :D Potem zmiana na fulla, i co? Zabawa wcale nie lepsza ;) Powiedziałbym taka sama ale szybciej i mniej kolana bolą :)
Pozdro Gandalf i bądź otwarty na nowe, pojedź w góry, przetestuj jakąs trailówkę czy endurówkę pobaw się trochę i się przekonasz co i czy jest Ci potrzebne żeby się dobrze bawić (czy to będzie Rockrider, czy graverl, czy full enduro, czy może kilka rowerów :D – ostatni punkt polecam najbardziej).

Aleksander
Gość

W temacie nowych rozwiązań elektryków to te rozwiązania ze zintegrowanymi przekładniami są już wynalezione, jedynie nie przez wielkich graczy ;) polecam zajrzeć na stronę Kervelo z napędedm Quarz https://www.kervelo.com/quartz/ no i przewracający całkowicie koncepcję napędu Revonte z dwoma silnikami i przekładnią bezstopniową!! https://revonte.com/revonte-one/automatic-transmission/ . Także ogólnie dzieje się ale na razie nie w sklepach ;)

Ryszard
Gość
Ryszard

Zmieniłem w tym roku enduro Lapierre Spicy na All Mouintain Orbea Occam (140mm więc chyba ścieżkowiec?). I potwierdzam, że jazda na mniejszym zawieszeniu w połączeniu z nową geometrią daje rower równie dobrze radzący sobie w terenie co stary 160mm… W dodatku wyprostowane rury podsiodłowe dają niezłego kopa na podjeździe. Trzeba się tylko przyzwyczaić (jeśli jeszcze nie jest się przyzwyczajonym) do innego pedałowania na większych (29) kołach.

Pawel Jumper
Gość
Pawel Jumper

Pytanie z innej beczki, chce kupić rower niemieckiej firmy wysyłkowej, jak ominąć płacenie podatku? Wiem, ze się da, tylko co jest konieczne?

Bartek
Gość
Bartek

Zakup na firmę. Tylko w taki sposób nie płacisz vatu. Oczywiście licz się z tym że powyzej pewnej kwoty ten zakup poleci w środki trwałe i jak będziesz chciał sprzedać to i tak zapłacisz. Chyba że będziesz kombinował i robił z ludzi pracujących w urzędzie skarbowym debili (z doświadczenia wiem że nie są i nie rozumiem dlaczego sporo ludzi za takich ich uważa ). Pozdrawiam

Tomasz
Gość
Tomasz

Michał, żyjesz? Czytałem że miałeś ostatnio chwile zwątpienia, ale są jeszcze niedobitki które chętnie poczytają twoje wywody i wizje lepszego świata enduro. Luty się kończy, nowe TOP-y by się przydały!

Wstawaj chłopie i dalej rób dobrą robotę!

Tomasz.

Jahus
Gość
Jahus

Cóż Michale, nie byłem aktywny na forum, natomiast od lat regularnie śledziłem fajne artykuły i dyskusje. Faktycznie tych goownianych wpisów ostatnio było co raz więcej i zaczęło to psuć, niezależnie od tego, że też fanem elektrycznych artykułów nie byłem. Dzięki Tobie kilka lat temu zdecydowałem się po mailu na Krossa Dusta jako drugi rower po enduraku i do dziś sobie chwalę. Zaglądam tu praktycznie codziennie z nadzieją na wpis. Szanuję Twoją decyzję jakaby ona nie była, daj tylko znać czy to już faktycznie „this is the end”. Pozdro, dzięki za pomoc w wielu rowerowych kwestiach i szacun za to co robiłeś. Ride your way & stay true!

mack
Gość
mack

Napisz proszę parę słów jak Dust podjeżdża, bo w możliwości zjazdowe nie wątpię. Masz Dusta na 27,5 czy już na 29′?

Jahus
Gość
Jahus

27,5. W wersji 3.0 jest lekki, zbiera się. Weissner czy Daglezjowy na raz nie jest straszny mimo sporej liczby zębów z przodu. Tyle, że jak chce zjeżdzać to i na enduraku podjeżdżam, bo żeby zjechać trzeba wjechac;). Takie jest odwieczne prawo natury, a z natury wolę jechać póki się da 2km/h niż iść 4… Na Smrka zdecydowanie wolę dusta niż enduraka. Więcej zabawy i łatwiej całodzienną jazdę ogarnąć. Velryba na Rychlebach też się ogarnia tym sprzętem, a skill rośnie z każdym unikniętym nurkowaniem w głazach.

Mack
Gość
Mack

Dzięki za podsumowanie, może to będzie dziwne co napiszę na tym blogu, ale obawiałem się czy nie jest to zbyt agresywna konstrukcja trailowa. Chodzi o to, ze mam już trailowego fulla o skoku 140 i rozglądam się za drugim rowerem łączącym funkcje roweru miejskiego z lajtowymi wycieczkami po wygładzonych interwałowych „rodzinnych” singlach których pełno teraz powstaje na Dolnym Śląsku. Full na tych ścieżkach to overkill, olbrzymy, rychleby, enduro trails to jego miejsce. Chcę, żeby te dwa rowery się uzupełniały, a nie konkurowały między sobą. ..
A tegoroczny Dust nawet w wersji 1.0 to kusząca oferta. ..

Jahus
Gość
Jahus

Po uzbrojeniu w bagażnik na sztycę (oczywiście na ten czas zamieniłem mykmyka na zwykłą rurę) i sakwy użyłem Dusta do 3 dniowego tripa wokół Bornholmu, więc mogę potwierdzić, że jest bardzo uniwersalny

mira
Gość
mira

Przestańcie już go wywoływać – chłop się obraził na wszystkich …

Vincent
Gość
Vincent

…a może kwartalnik?

Miłosz
Gość
Miłosz

Czytam Twoją stronę od niedawna i powiem tak- robisz po prostu świetną robotę, co jest naprawdę nieczęste jeśli chodzi o polskie media rowerowe w internecie. Trzymam kciuki, byś znalazł siły i chęci by to kontynuować

Marcin Maj
Gość
R4L
Gość
R4L

A doliczyłes cło do tej jego taniości? Wallmartu nie ma w PL

Mack
Gość
Mack

Cło na sprzęt sportowy to zdaje się 3% wiec nie ma znaczenia. Co innego koszt transportu pewnie ze 100$ w najtańszej opcji, a na koniec vacik 23% od całego kosztu zakupu łącznie z kosztem transportu.

Filip
Gość
Filip

A gdzie tręd wykorzystania innych parametrów włókna węglowego w karboniakach? Od 2020 gdy powstał pierwszy Trek z damperem w ramię (i brakiem osi wachacza) który to działa wykorzystując giętkość/pracę karbonu ma skok ramy (po prostu Rama się wycina o 6cm….)

Ten sposób podłapała już druga firma która zrobiła karbonowy rowerek bez tylnego zawieszenia, a jednak sprawiła że wachacz ugina się na 80mm skoku (tylni trójkąt w kształcie łuku, zamiast prostej rury, odpowiednie typy włókna eewualaa, full bez Dampera.
Oczywiście ma swoje zalety, i wady (do których nie należy trwałość, bo włókno węglowe ma zerowe właściwości zmęczeniowe materiału, od pracy nie pęknie, od przedawkowania raczej nie powinien pójść sztywny wachacz.

Uważam że jest to tręd, bo nie bez powodu kolejne duże firmy naśladują rywala którym jest Trek…..

A triki z nadaniem giętkości karbonu to tylko dobrane kieronkowe włókna, i ewentualnie zmieniony utwardzacz aka żywica.
To już jest od wielu lat stosowany zabieg, w końcu ktoś go wykorzystał.

Odwiedź mój profil na
Instagram Top